Dodaj do ulubionych

życie z osobą uzależnioną od marihuany

08.11.08, 01:22
Jak wygląda? Nie mam za bardzo teraz ochoty na zwierzenie, chce
posłuchać tylko Waszych historii.
Pozdrawiam
PS Interesują mnie historie zarówno osób, które popalają, jak i
osób, które po uszy w tym tkwią.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 01:40
      a nas nie interesuje to,ze Cie nie interesuje

      chcesz zwierzen...to zrob to pierwsza
    • marzeka1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 08:06
      Znam jedną, niefajną (bo tu nigdy nie będzie dobrych historii), facet gada któryś rok z kolei, że w każdej chwili może skończyć, że kobieta się czepia, że on narkoman- czyli znajduje milion sto powodów, by się upalić i dalej zamulać sobie mózg. Kobieta w sumie głupia i żal mi jej, bo marnuje zycie przy źle rokującym facecie, on woli marychę od czegokolwiek, ale nie przyzna się,że ma problem i jest narkomanem, bo przecież "marycha nie uzaleznia".Takiego faceta chyba nalezy odpuścić, no chyba że ktoś ma wyraźne tendencje do amrnowania sobie życia na facata z mózgiem przepalonym maryśka.
      • beata.1968 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 14:16
        jest równie "fajne" jak życie z każdym innym nałogowcem,narkomanem
        alkoholikiem,nie polecam.jak ktoś lubi huśtawki nastrojów,raz depresja raz
        euforia plus mieszkanie przesiąkniete smrodem palonej trawki to wolny
        wybór.znałam cudownego chłopaka,ślicznego który strasznie dużo palił, miał potem
        jakieś halucynacje,dziekuję nigdy więcej takich facetów.
    • oldbay Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 20:02
      Spotykałam sie kiedyś z wspaniałym chłopakiem. Był strasznie fajny,
      mądry, oczytany, kochaliśmy taką samą muzykę, mogliśmy gadać
      godzinami, bylismy parą, przyjaciółmi, najlepszymi kumplami.
      Zakochana byłam po uszy.
      Marihuana była dla niego ważniejsza niż jego własna rodzina, niż
      praca, szkoła, ja. Próbował mnie przekonać, jakie to wspaniałe i
      zdrowe i cudownie działa na psychikę. Namawiał mnie, żeby sama
      zaczęła palić, ja kategorycznie odmawiałam. Chciałam, zeby przestał,
      on chciał żebym to zaakceptowała, ja nie potrafiłam. Odeszlam od
      niego. Prawie zawaliłam studia, a byłam wtedy na pierwszym roku, jak
      to sie skończyło. O mały włos zmarnowałabym życie. Teraz żałuję, że
      nie odeszłam od razu jak tylko się dowiedziałam (on oszukiwał i nie
      mówił prawdy na początku, ja byłam żółtodziób i nie umiałam sama
      wywnioskować).
      -
      oldbay
      • krytyk-systemu-edukacji Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 09:42
        > Prawie zawaliłam studia, a byłam wtedy na pierwszym roku, jak
        > to sie skończyło. O mały włos zmarnowałabym życie

        O, ciekawy przykład skrajnego urobienia przez propagandę edukacyjną. Kobietka jest święcie przekonana, że zawalając pierwszy rok studiów, zmarnowałaby sobie życie.

        No to w takim razie ja mam życie zmarnowane potrójnie, ponieważ tyle właśnie razy „zwaliłem” studia.:) Widocznie jestem kotem i mam siedem żyć.

        PS Ideologię, ba, religię, której na imię Curriculum Vitae też wyznajesz czy poprzestałaś jedynie na edukacyjniactwie?
        • mvszka Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 19:49
          >>O, ciekawy przykład skrajnego urobienia przez propagandę edukacyjną.

          to jest propaganda domowa: nie skończysz studiów- będziesz nikim
          więc nie męcz dziewczyny
        • sasa-nka3 Re: ; krytyk-systemu-edukacji 03.05.13, 00:13
          Tak, wogole... I nie wiem dlaczego nazywaja ja narkotykiem...
          Zal miejsca na to, co piszecie na tym forum, bo ten temat dotyczy zycia z uzaleznionym, a nie wypierajacych nalog i obroncow ziola.
          Trawa UZALEZNIA, ryje psychike, powoduje zaburzenia adekwatne do tych typu: borderline, schizotypowych, narcystycznych, lekowych, utrudnia funkcjonowanie w spoleczenstwie i odbija sie na najblizszym otoczeniu. Jestem z takim emocjonalnym warzywem, wiec nie obrazaj mnie prosze, bo nie wiesz, co mozna wytrzymac dla drugiiego czlowieka. Codziennie musze powtarzac sobie, ze jest chory, inaczej juz dawno bym odeszla, a on by sie stoczyl. Rzuca co miesiac na tydzien, wczoraj znow nie wytrzymal, a dzis nie poszedl do pracy, dol, apatia, nuda, rozdraznienie, izolacja... Teraz wyszedl z psem na "siku". Przyznal sie do tego, co dzieje sie ww jego glowie... Co z tego? Dopoki sam nie zdecyduje, ze chce terapii, nikt mu nie pomoze...
          Wiec nie p...l, ze trawa nie uzaleznia, bo to tylko swiadczy, ze sam jestes takim samym cpunem, jak reszta, tylko nadal nie potrafisz ssie do tego przyznac, albo o tym, ze jestes niedouczony w tym temacie... A moze, chcesz wpasc w odwiedziny na tydzien i sam sie przekonac?
          Troche szacunku do tych ludzi, ktorzy tkwwia w tym blocie razem z tymi chorymi... Ani to zabawne, ani przyjemne.
          Tyle.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: ; krytyk-systemu-edukacji 04.05.13, 22:37
            > Trawa UZALEZNIA, ryje psychike, powoduje zaburzenia adekwatne do tych typu:
            > borderline, schizotypowych, narcystycznych, lekowych, utrudnia funkcjonowanie w
            > spoleczenstwie i odbija sie na najblizszym otoczeniu.

            Ta, i co jeszcze? :D

            > Wiec nie p...l, ze trawa nie uzaleznia, bo to tylko swiadczy, ze sam jestes
            > takim samym cpunem, jak reszta, tylko nadal nie potrafisz ssie do tego przyznac,
            > albo o tym, ze jestes niedouczony w tym temacie..

            Jestem ćpunem, bo spalam jointa raz na miesiąc? Masz jeszcze jakieś diagnozy? Tak swoją drogą to już łatwiej ze mnie zrobić alkoholika, ponieważ win wypijam miesięcznie 4-5.

            > A moze, chcesz wpasc w odwiedziny na tydzien i sam sie przekonac?

            A może po prostu Twój facet a) od początku miał coś nie tak z głową i marihuana to spotęgowała (jest to bądź co bądź środek psychoaktywny) b) po prostu jest zjebem, a marihuana stanowi przyjemną wymówkę, tak w ramach szukania przyczyn zewnętrznych, żeby przypadkiem nie przyznać, że misio jest jakiś trefny.

            Moje osobiste doświadczenia oraz moich znajomych wyglądają tak, że da się jarać i jednocześnie efektywnie pracować, prowadzić firmy, uprawiać sporty, wychowywać dzieci itp. Używka jak używka. A antykonopnej propagandzie należy dać wreszcie odpór.

            > Troche szacunku do tych ludzi, ktorzy tkwwia w tym blocie razem z tymi chorymi.

            Aha, czyli nie mogę mieć swoich poglądów na marihuanę, ponieważ oznacza to brak szacunku? Wam już chyba wszystkim się naprawdę porobiło we łbach (o dziwo marihuana nie była do tego potrzebna): o Bogu i innych tego typu wymysłach nie można pisnąć słówka, bo brak szacunku; o edukacji ani słówka, bo brak szacunku, zaraz stado urażonych; o marihuanie ani słówka, bo trzeba uważać, żeby nie urazić laseczek, które wpakowały się w związki z jakimiś leszczami z galaretką zamiast mózgu (przepraszam najmocniej: z „chorymi na uzależnienie od marihuany”). I tak dalej. Jeszcze trochę i w ogóle nie będzie można o niczym pisać ani mówić.

            I tak żeby była jasność: własną swobodę intelektualną stawiam wyżej niż Twoje dobre samopoczucie, przykro mi.
            • sasa-nka3 Re: ; krytyk-systemu-edukacji 05.05.13, 15:21
              "A może po prostu Twój facet a) od początku miał coś nie tak z głową i marihuana to spotęgowała (jest to bądź co bądź środek psychoaktywny) b) po prostu jest zjebem, a marihuana stanowi przyjemną wymówkę, tak w ramach szukania przyczyn zewnętrznych, żeby przypadkiem nie przyznać, że misio jest jakiś trefny.

              Moje osobiste doświadczenia oraz moich znajomych wyglądają tak, że da się jarać i jednocześnie efektywnie pracować, prowadzić firmy, uprawiać sporty, wychowywać dzieci itp. Używka jak używka. A antykonopnej propagandzie należy dać wreszcie odpór. "

              Miej sobie wlasne zdanie, pal jointa raz w miesiacu. Nie twierdze, ze kazdego trawa uzaleznia, sama nie mam do niej zadnych ciagow i niie pale, chociaz sprobowalam jak to jest.

              Ale nie neguj czegos, co jest udowodnione i nie zarzucaj ludziom glupoty i ciemnogrodu.
              Spotkalam wielu ludzi w zyciu, ktorzy wpakowali sie w nalog i zgubili, fajni ludzie. Moj partner rowniez nie jest ani glupim ani ulomnym czlowiekiem.

              Nie wiem ile masz lat i jak dlugo palisz? Moze chcesz pokazac swiatu, jaki jestes silny, bo jarasz tylko raz w miesiacu, ale za to robisz jakas inna glupote codziennie, a moze koledzy w pracy sa lepsi od Ciebie i jestes przecietny, wiec odbijasz sobie tutaj. Ok
              Ale poczytaj, zanim postawisz komus diagnoze.
              Jestes w wielkim bledzie moj drogi. A trawa nie bez przyczyny nazywana jest narkotykiem. Nie znam takiego, ktory nie uzaleznia.

              Zachecam do lektory obronce ziololecznictwa..

              www.narkomania.org.pl/czytelnia/marihuana-za-przeciw-dzialanie-wplyw-marihuany-na-funkcjonowanie-zachowanie-czlowieka
              www.focus.pl/newsy/zobacz/publikacje/marihuana-a-schizofrenia/
              www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/palenie-marihuany-moze-powodowac-schizofrenie-tak-mowia-naukowcy_212353.html
              zielonemity.republika.pl/mity.html#1THC1
              I wiele innych.
              Nie bede sie zz Toba juz wiecej klocic. Wydaje mi sie, ze dobrze zrobisz zaczynajac od przeczytania na wstepie tematu watku, w ktorym sie udzielasz.
              Nie sprowokujesz tedy nikogo do krytyki.
              • krytyk-systemu-edukacji Re: ; krytyk-systemu-edukacji 05.05.13, 15:57
                > moze koledzy w pracy sa lepsi od Ciebie i jestes przecietny

                Coraz lepsze masz te diagnozy, muszę przyznać. :)

                > A trawa nie bez przyczyny nazywana jest narkotykiem.

                Działanie uzależniające nie jest ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym uznania danej substancji za narkotyk (pomijam już fakt, że narkotyk w ogóle nie jest to pojęcie naukowe). Ponadto nawet najzagorzalsi przeciwnicy środków psychoaktywnych zwykli nazywać marihuanę „narkotykiem miękkim”, głównie dlatego, że w przeciwieństwie do opiatów, alkoholu etylowego, nikotyny itp. nie powoduje ona uzależnienia tzw. fizycznego (czyli uzależnienia).

                Co do „uzależnienia psychicznego”, czyli nawyku (który marihuana może powodować, podobnie milion innych rzeczy z zakupami czy samogwałtem włącznie), to raczej wynika ono ze skłonności danego osobnika, cóż, niektórzy ludzie są na to podatni.

                > Zachecam do lektory obronce ziololecznictwa..

                Sporo przeczytałem o marihuanie zanim zacząłem swoją z nią przygodę, nie jestem na tyle nierozsądny. O tym, że może być czynnikiem ryzyka w przypadku osób ze skłonnościami do zaburzeń psychicznych również czytałem – rzecz w tym, że to niestety z oczywistych względów dość kiepski argument.

                Krótko mówiąc, Twój facet po prostu miał pecha, tak jak pecha mają, dajmy na to, ofiary wypadków drogowych (mimo to samochody, o ile wiem, zdelegalizowane nie są).
                • sasa-nka3 Re: ; krytyk-systemu-edukacji 08.05.13, 23:21
                  . fizycznego (czyli uzależnienia).
                  >
                  > Co do „uzależnienia psychicznego”, czyli nawyku (który marihuana mo

                  >
                  > > Zachecam do lektory obronce ziololecznictwa..
                  >
                  > Sporo przeczytałem o marihuanie zanim zacząłem swoją z nią przygodę,
                  > O tym, że może być czynnikiem ryzyka w przypadku osób ze
                  > skłonnościami do zaburzeń psychicznych również czytałem

                  >
                  > Krótko mówiąc, Twój facet po prostu miał pecha, tak jak pecha mają, dajmy na to
                  > , ofiary wypadków drogowych (mimo to samochody, o ile wiem, zdelegalizowane nie
                  Ofiary wypadkow nie klada sie same na jezdniach, tylko z reguly sa potracane przez kierowcow i nie jest to skutek uzaleznienia od samochodow (wykluczam etremalne przypadki), chociaz wiele pewnie jest powiazanych z prowadzeniem po alkoholu lub THC..
                  Twoja teoria o uzaleznieniu fizycznym... Mhm... wiele osob rzuca palenie i nie potrzebuje odwyku, zeby osiagnac cel. Moj chlopak z papierosami nie mial najmniejszego problemu i teraz pokrzykuje, kiedy mu "dymie".. Przy okazji pomysl logicznie o czym piszesz? ktore uzaleznienie mozna wygenerowac tak naprawde? Musi istniec powiazanie odczuc fizycznych i psychicznych.. I dalej.. mozesz byc po detoksie i wystarczy jedna mysl - "chce" i juz... Zaczyna sie od glowy moj drogi.

                  A teraz po raz kolejny.. Schizofrenie WYWOLUJE MARYCHA NIE TYLKO U TYCH ZE SKLONNOSCIAMI...
                  Dla mnie to pecha masz najwidoczniej sam... Bo ewidentnie ciezko u Ciebie z rozumieniem... Mam nadzieje, ze wysuwanie swoich dowodow zaswiadczajacych o cudownosci, jakbys tego nie nazwal w/w substancji odurzajace nie zakonczy sie u Ciebie pechem, czy tez uwolnieniem "wrodzonej" schizofrenii itd. A jesli sie skonczy .. Coz, trzymam kciuki, abys mial tyle szczescia, co moj "facet" i kogos takiego obok, kto nie zostawi Cie z tym samego. Skonczylam argumentacje, a raczej "rozmowe ze slepcem o kolorach...".

                  P.S. Zapomniales, albo nie doczytales.. Palilam, nie uzaleznilam sie, ale zyje z kims, kto palil i sie uzaleznil. A uzaleznienie fizyczne latwiej wyleczyc, niz psychiczne - widac nie jestes na biezaco.. Tym bardziej, jesli doszlo do zaburzen i bez lekarza sie nie obejdzie.
              • kochanic.a.francuza Re: ; krytyk-systemu-edukacji 05.05.13, 16:32
                Krytyk jest po prostu jeszcze bardzo mlody. Jeszcze nie wie, ze zycie czasem tak daje poplaic, ze raz w miesiacu nie wystarczy, ze trzeba wiecej, czesciej i mocniej, bo sie chce zapomniec rzeczywistosci. Nie zycze, by mu sie przydarzylo, ale jako inteligentny czlowiek nie powinien sie tak pysznic, ze (jak na razie) potrafi kontrolowac palenie. Na poczatku wszyscy izaleznieni od czegokolwiek uzywaja sporadycznie i kontroluja. Ale kazdemu gdzies ta kontrol sie urywa. Dlatego najlepiej gdyby uzywek po prostu nie bylo. BEz nich tez sie mozna swietnie bawic, tak naprawde.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: ; krytyk-systemu-edukacji 05.05.13, 17:00
                  > Krytyk jest po prostu jeszcze bardzo mlody.
                  > Jeszcze nie wie, ze zycie czasem tak daje popalić

                  Dość zabawne sformułowanie w kontekście tej dyskusji. :D

                  Ale żarty na bok: możesz mi wyjaśnić, co to ma wszystko wspólnego z kwestią, o której mowa, tj. czy marihuana uzależnia czy nie? O tym raczej powinna decydować nauka, jak sądzę.

                  > raz w miesiacu nie wystarczy, ze trzeba wiecej, czesciej i
                  > mocniej, bo sie chce zapomniec rzeczywistosci

                  Cóż no, uśmierzanie bólu istnienia to akurat nie jest wg mnie najlepsza motywacja do praktykowania psychonauktyki. Jako się rzekło, środki psychoaktywne stwarzają ryzyko u osób z zaburzeniami psychicznymi, a więc również zapewne ze skłonnościami depresyjnymi czy tym bardziej będących w depresji. Ani joint, ani kieliszek nie rozwiązują problemów i nie od tego są.

                  > Dlatego najlepiej gdyby uzywek po prostu nie bylo

                  Świat bez kawy i herbaty byłby lepszy? bez wina? :)
                  • six_a Re: ; krytyk-systemu-edukacji 06.05.13, 00:34
                    > > Jeszcze nie wie, ze zycie czasem tak daje popalić
                    >
                    > Dość zabawne sformułowanie w kontekście tej dyskusji. :D

                    to jak początek takich mądrości życiowych: gdy życie daje ci
                    popalić
                    bierz i nie marudź!
          • jowita771 Re: ; krytyk-systemu-edukacji 09.05.13, 08:37
            Dlaczego tkwisz w tym błocie razem z tym człowiekiem? Nie szkoda Ci życia? To co, że chory? To jest choroba, z której da się wyjść, jeśli się bardzo chce. Nie żal Ci własnego życia na trwanie przy typie, który woli trawę od Ciebie? Nikt Ci tych zmarnowanych lat nie zwróci. Wiej, dziewczyno. Terapia dla współuzależnionych i w długą.
    • cala_w_kwiatkach Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 21:26
      niefajnie to wygladalo
      potrafil ostatnie pieniedza wydac na trawke, a potem pitolic ze nie
      ma na chleb
      wieszal koty na swych beznadziejnych kolegach, a potem biegl do nich
      i wchodzil w d...bo mieli nowy towar
      trawka przed i trawka po seksie
      wolal zrezygnowac z kobiety niz z trawki
      bez palenia stawal sie nerwowy, zdolowany


      ogolnie beznadzieja!
    • miszkolc1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 23:34
      Jak to czytam,to slabo mi sie robi.Przemadrzala paplanina malych
      łebkow naladowanych teoria albo ksiazkami "Narkomanka","Dzieci z
      dworca..."itd itp.Jedyna choroba ktora realnie zagraza palaczowi
      trawy to rak pluc.To nie uzaleznia w przeciwienstwie do tytoniu,
      legalnie sprzedawanego w kazdym sklepie.Chyba,ze ktos uzna,trawa to
      poczatek,a potem idzie sie dalej w twarde narkotyki.Mozna zalozyc,ze
      kazdy pijacy piwo,zostanie alkoholikiem.Moze nim zostac,albo
      pozostanie przy lekkich alkocholach od czasu,do
      czasu.
      Pozdrawiam,mimo wszystko.
      • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 08.11.08, 23:37
        nie chodzi o fizyczne uzaleznienie..ale psychiczne..a psychicznie mozna
        uniezaleznic sie od parowek nawet
        • smily4kama1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 00:21
          Tak czytam i czytam i trochę mnie dziwią te wasz negatywne historie.

          Popalalam trawke na studiach. Bylam przy tym bardzo ostrozna, bo generlanie boje
          sie uzaleznien. Jakichkolwiek. Od czasu do czasu po prostu dla humoru sie
          zapalilo. Podobalo mi sie, ze mam wtedy bardzo otwarty umysl, wpadaly mi do
          glowy swietne pomysly.

          Kiedy poznalam swojego meza, przy pierwszej rozmowie okazalo sie, ze on tez
          sobie popala. Ale przez dlugi czas naszej znajomosci w ogole nie wracalismy do
          tego tematu. I tak raz kiedys przynioslam do domu troche gandzi i zapalilismy.
          Swietnie spedzilismy wieczor.

          Zanim sie pobralismy kilka razy jeszcze zdarzylo nam sie razem cos zapalic.

          A teraz kiedy jestesmy juz malzenstwem tez sobie od czasu do czasu na to
          pozwalamy. Ja na przyklad pod wplywem marihuany jestem bardzo rozleniwiona,
          dlatego zanim zapale, umawiamy sie z mezem, ze wykonamy wszystkie obowiazki
          domowe i przed snem, do filmu, czy przed gra w scrabble zapalimy sobie skręta. I
          nie widze w tym nic zlego. I seks jest swietny, i zasypia sie dobrze i czlowiek
          wiecej sie smieje i przyswaja sobie wiele informacji.

          Postanowilismy, ze dopoki nie mam dzieci, mozemy sobie jeszcze pozowalac na
          zakazane wyskoki :)

          Pozdrawiam wszystkich smakoszy
          • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 00:57
            czyli nie bylas uzalezniona i nie jestes z ludzmi uzaleznionymi... wiec Twoja
            historia nic nie wnosi
            • smily4kama1 tygrysio-misio 09.11.08, 00:59
              autorka napisala, ze interesuja ja takze historie popalajacych
              • tygrysio_misio Re: tygrysio-misio 09.11.08, 01:11
                zycie popalajacych z uzaleznionymi?

                zycie palacych regularnie z uzaleznionymi??

                ze niby popalajacy sa uzaleznieni?

                widac, autorka watku sama nie bardzo wie o czym mowi...

                tak czy siak napisalas,ze dlaczego historie sa takie ponure... bo sa historiami
                o ludziach bardziej lub mniej uzaleznionymi... uzaleznienie nawet od parowek nie
                jest fajne
                • smily4kama1 Re: tygrysio-misio 09.11.08, 01:16
                  cytat z posta autorki:

                  "PS Interesują mnie historie zarówno osób, które popalają, jak i
                  osób, które po uszy w tym tkwią. "

                  Wszyscy inni napisali o historiach ludzi, ktorzy tkwia po uszy, a ja o historii
                  ludzi, ktorzy popalaja.

                  Zdziwilam sie tylko, ze ludzie maja tylko takie ponure historie, skoro autorka
                  pyta rowniez o historie popalajaych, ktore niekoniecznie musza byc smutne. To
                  wszystko.
                  • tygrysio_misio Re: tygrysio-misio 09.11.08, 01:41
                    dlatego:

                    cytat z postu autorki:
                    "życie z osobą uzależnioną od marihuany"
                    • audrey_kathleen Re: tygrysio-misio 09.11.08, 01:46
                      Sorry, nie zmieściło się "życie z osobą popalającą bądź uzależnioną
                      od marihuany - Wasze historie - pozytywne i negatywne".
                      A jak masz jakąś gazetę, to też czytasz same nagłówki, czy zdarza Ci
                      się przeczytać jakiś artykuł?
                      Powiem Ci szczerze, że jak na razie dużo piszesz w tym wątku, ale
                      poki co, zupełnie nie na temat. Sama wysnuj wnioski.
                      • tygrysio_misio Re: tygrysio-misio 09.11.08, 23:00
                        wiesz... to co napisalas teraz jest tak... hmm. rozne od tego co napisalas w
                        pierwszym poscie;]

                        napisalas,ze obchodzi Cie opinia polapajacych i siedzacych w tym... a pytalas o
                        bycie z uzaleznionymi (nie innymi bo innych nie wymienilas).. to wynika z
                        pierwszego postu;]

                        jesli naprawde chodzilo Ci o cos innego... no coz... my nie siedzyi Ci w glwoie
                        i nie mozemy odgadnac Twoich mysli;]

                        a temat ma byc w miare jasy... albo jasny nie byc w ogole.. to oczywiste,ze
                        temat najbardziej rzutuje...
                        • oldbay Re: tygrysio-misio 10.11.08, 04:07
                          > jesli naprawde chodzilo Ci o cos innego... no coz... my nie
                          siedzyi Ci w glwoie
                          > i nie mozemy odgadnac Twoich mysli;]

                          My - czyli kto?

                          -
                          oldbay
                          • tygrysio_misio Re: tygrysio-misio 10.11.08, 22:09
                            my czyli ludzie na firum


                            kod porozumiewiania sie zostl stworzony dla jasnosci przekazu mysli...czy to kod
                            jezykowy czy metematyczny..musi byc w miare jasny, i wedlyg regol;]
                        • alinkaalinka Re: tygrysio-misio 02.05.13, 06:50
                          Pytanie i wątek autorki jak najbardziej logiczny i przejrzysty dla ludzi inteligentnych z otwartymi horyzontami. Widocznie nie dla Ciebie, więc nie zaśmiecaj swoją "filozofią" wątku, bo ja również chciałabym przeczytać opinie, a nie wypociny kogoś kto chce "zabłysnąć", a tak na prawdę nic tu nie wnosisz. Pozdrawiam.
      • fragile_f Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 13:40
        Oczywiscie, po prostu "wiesz lepiej".

        Bylam 2 lata z chlopakiem - mozna powiedziec, ze nalogowym palaczem. I nikomu
        tego nie polecam. Oczywiscie "to nie uzaleznia", "to tylko czasami, dla
        rozrywki/relaksu". Pare razy prosilam, zeby palil rzadziej, bo zawala szkole.
        Obiecywal, ze tak tak, tylko w weekendy - po czym np niechcacy wyslal nie do
        kolegi, ale do mnie (odruchowo wybral moj numer) smsa z prosba o pol grama ;)

        Czasami wpadlismy do jego znajomych na kolacje. Oczywiscie - blancik. Z pokoju
        obok wyszlo ich dwuletnie dziecko - wdychalo dym, mamusia trzymala je na
        kolanach. Potem przysnelo sie jej, nie zwracala uwagi na dziecko, tatuś tez nie.
        Dodam, ze na kolacje jedlismy domowa pizze, w kuchni byl goracy piekarnik, na
        stole - goraca blacha. Spotykalam ich pare razy jeszcze, od dziecka zawsze
        smierdzialo - takim niedomytym czlowiekiem. Inna historia - pojechali z nim na
        wakacje nad morze (oczywiscie kierowca - palil blanta w trasie!). No i
        wieczorem.. Zostawili dziecko w namiocie (mialo wtedy jakies 6-7 miesiecy) i
        poszli polazic po miescie i troche sie zabawic, cos zapalic..

        Oczywiscie moj facet byl nimi zachwycony, bo od nich bral towar. Uwazal ich za
        ideal rodzicow - bo dziecko ich nie uwiazalo i mieli dalej czas na rozrywki
        (czyt. palenie).

        Ogolnie - jesli facet jest uzalezniony - olej go. I nie licz na to, ze "dla
        ciebie z tym skonczy". Po prostu bedzie lepiej sie maskowal ;)

        Kazda forma nalogu moze byc grozna dla zwiazku (uzaleznienie od tv, od gier, od
        porno). A ta jest niebezpieczna jescze ze wzgledu na to, ze jakby nie patrzec -
        to jest narkotyk.
        • smily4kama1 fragile 09.11.08, 22:33
          no coz, znam i podobna parke- te same opisywane sytuacje przez Ciebie w ich domu
          sie dzialy. Tego nie moge pojac!
          • marzeka1 Re: fragile 09.11.08, 22:52
            No ale jarający zaraz zakrzykną wielkim głosem,że marycha nie uzależnia i że się nie znamy.
            • smily4kama1 marzenka1 09.11.08, 22:56
              ja popalajaca, ale nie zamierzam nikogo zakrzykiwac :D , bo zdaje sobie sprawe,
              ze kazdy narkotyk uzaleznia. KAZDY!
        • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 22:57
          alez marihuana jest malo grozna medycznie... ba! jest lekiem na wiele
          chorob...poczytaj raporty WHO

          jest duzo bezpieczniejsza dla zrdowia niz alkohol czy papierosy...

          ba! wiele lekow jest tak zwanymi narkotykami... i tak prawde mowiac granica
          miedzy narkotykiem a np lekiem przeciwbolowym jest czysto teoretyczna w wielu
          przypadkach...
          • smily4kama1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 22:59
            alez moja droga, ja o tym wiem. co nie zmienia faktu, ze mozna sie od niej uzaleznic
            • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:03
              to nie bylo do Ciebie;]

              uzaleznic sie mozna od parowek... ktore nie sa uzalezniajace;]

              jakos nie slyszlam zeby ktokolwiek od marihuany uzaleznil sie fizycznie...
              zazwyczaj jest to uzaleznienie psychiczne.. a wiec takie samo jak od
              parowek...latwosc w popadniecie w to jest proporcjonalna do oddzialywania na
              psychike...to jest uzaleznienie od stanu w jakim sie jest po zażyciu a nie od
              samej marihuany...dlatego (w przeciwienstwie do niektorych narkotykow czy lekow
              przeciwbolowych) podatni na to sa tylko niektorzy .. tak samo jak tylko
              niektorzy sa w stanie uzaleznic sie od parowek
              • smily4kama1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:10
                no jasne, na przyklad w "Requiem for a dream" rezyser świetnie pokazal, jak
                uzaleznienie od twardego narkotyku moze sie rownac uzaleznieniu od tabletek
                odchudzajacych.

                mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze uzaleznic mozna sie od wszystkiego.

                Czy to psychicznie, czy fizycznie. Ale potwierdzam, ze nie ma fizycznego
                uzaleznienia od marihuany.
                • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:15
                  chyba,ze problemy z zasypianiem...ale potrafie sobie wyobrazic rowniez kogos,kto
                  bez parowek nie potrafi zasnac i musi sie nimi najesc zanim osiagnie pewien stan
                  spokoju..
                  • smily4kama1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:17
                    cos te parowki robia tu furore, hehe
                    • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:18
                      wlasnie jem hotdoga;]
                      • smily4kama1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:21
                        i wszystko jasne
                      • bucefal_macedonski Jasne ze mozna sie uzaleznic od parowek 11.11.08, 00:45
                        Pod warunkiem, ze sa nasaczone THC.

                        A teraz na powaznie - chyba nie piszesz powaznie twierdzac, ze
                        mechanizm uzaleznienia od substancji psychoaktywnej jest identyczny
                        z mechanizmem zlych nawykow zywieniowych.
                        • tygrysio_misio Re: Jasne ze mozna sie uzaleznic od parowek 11.11.08, 00:49
                          nawyk zywieniowy to co innego niz uzaleznienie....

                          tak..sadze,ze dziala tak samo..tyle,ze np taka parowk (ktorej dzis nie
                          dotykalam:D ) nie dziala tak na stan swiadomosci i "radosci", wiec nie jest niby
                          tak pobudzajaca i uzalezniajaca...

                          ale gdyby kogosc jedzenie parowek uszczesliwialo tak jak innych popalanie.... co
                          wtedy??
                          • bucefal_macedonski Sądzę... niby... gdyby... co wtedy... 11.11.08, 04:05
                            Gubimy się, hm?
                            • mvszka Re: Sądzę... niby... gdyby... co wtedy... 02.05.13, 19:55
                              > Gubimy się, hm?

                              a tak, takie właśnie przykre uczucia koi nałóg
                • pochodnia_nerona Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 10.11.08, 23:10
                  Z tym, że w Requiem for a Dream odchudzające tabletki były na bazie bodaj amfy, matce zęby chodziły, co jej synuś-narkoman wychwycił od razu...

                  To ja teraz zasłyszaną od koleżanki historię: nasza wspólna znajoma znalazła sobie faceta, gość ogólnie jest zerem, ale coś ją tam w nim zachwyciło, nieważne. Oczywiście, lubią sobie przyjarać, nawet sporo. Po kilkuletniej przerwie koleżanka poszła do nich na pogaduchy i wróciła przygnębiona, mówiąc, że mają zjarane mózgi, że nie potrafią się skoncentrować, są rozkojarzeni...
                  I nie chrzańcie, że gandzia taka niewinna. Może i ma jakieś działanie terapeutyczne, ale jak to lek, powinna być stosowana tylko w celu leczenia i w odpowiednich dawkach, pod kontrolą lekarza i groźbą skutków ubocznych... do niektórych to nie dociera, bo fajna zabawa jest...
                  • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 10.11.08, 23:16
                    tak samo jak alkohol..ale do wiekszosci ludzi na swiecie to nie dociera


                    pozatym powiem Ci, ze np ja z wiekszoscia ludzi z moimi pogladami nie potrafie
                    dotrzec...widzisz: zeby dotrzec do niektorych trzeba miec wyjatkowo mocno
                    scisniety mozg..


                    ogladalas kiedys programy o hipisach? Hipisi wiecej wiedzieli o narkotukach niz
                    wiekszosc dzisiejszych narkoanow: bo oni brali to w jakims celu...dzielili
                    narkotyki na otwierajace umysl i zamykajace... ale zeby zorzumiec kogos z
                    otwartym umyslem trzeba samemu nie byc zacisnietym..rozumiesz?

                    nie musisz posilkowac sie narkotykami zeby miec taki umysl...mozesz to osiagnac
                    np medytacja... ale jednak trzeba miec predyspozycje...

                    no ale to prawda,ze trzeba tez umiec zarzuwac srodki oduzajace: czy to narkotyki
                    czy alkohol...
                    • pochodnia_nerona Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 10.11.08, 23:31
                      Nawet tańcem da się wprowadzić w ekstatyczny trans... wolę tego typu środki, niż chemię, nawet zawartą w naturalnych roślinkach ;-)
                      • tygrysio_misio Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 10.11.08, 23:33
                        rozumiem,ze salaty tez nie jesz...bo to chemia zawarta w naturalnbych roslinach;]

                        a masz:
                        www.youtube.com/watch?v=yp12yRMlpNQ
                        • bucefal_macedonski I znowu rozmiekczamy dyskusje... 11.11.08, 00:54
                          Tym razem salata, hm?

                          Zaraz pewnie przeczytam, ze literatura uzaleznia, jesli czyta sie
                          kiepski towar w ilosciach makulaturowych.
      • magnusg Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 11.11.08, 18:22
        Baju,baju-widzialem kiedys dziewczyne, ktora po 10 latach palenia
        stala sie debilka.Z madrej,oczytanej maturzystki zrobila sie mloda
        kobieta, ktora nie wiedziala ile jest 3x4 i nie potrafila zapamietac
        najprostszych rzeczy.Poprostu rzeczywisty debilizm.
      • sasa-nka3 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 03:52
        To albo sam cpasz, albo masz raka mozgu...
        Codziennie wahania nastrojow, zniechecenie, apatia, obojetnosc, smutek, deprecha, sklonnosc do awantur, niestabilnosc, nieodpowiedzialnos, pusta lodowka a w domu czuje sie jak na roller coster przy nim. Boje sie go opuscic, bo wtedy nikomu juz nie bedzie zalezec zeby sie wyleczyl. Zgadzam sie ze wszystkimi dziewczynami. A Ty idz lepiej na blanta, bo juz widze braki... Matko co za bzdura... Byle usprawiedliwic cpanie..
        • pollarek Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 06.05.13, 23:05
          sasa-nka3 napisał(a):

          > To albo sam cpasz, albo masz raka mozgu...
          > Codziennie wahania nastrojow, zniechecenie, apatia, obojetnosc, smutek, deprech
          > a, sklonnosc do awantur, niestabilnosc, nieodpowiedzialnos, pusta lodowka a w d
          > omu czuje sie jak na roller coster przy nim. Boje sie go opuscic, bo wtedy niko
          > mu juz nie bedzie zalezec zeby sie wyleczyl. Zgadzam sie ze wszystkimi dziewcz
          > ynami. A Ty idz lepiej na blanta, bo juz widze braki... Matko co za bzdura... B
          > yle usprawiedliwic cpanie..


          Nie generalizuj. To, co spotkało Twojego faceta jest raczej rzadkością, tzn. mówię o takim nasileniu negatywnych objawów. Nie mówię, że nie jest to prawdą, ale nie jest normą.
          Ja korzystam z tej używki od jakichś 15 lat. Nie przeszkodziło mi to skończyć 3 kierunków studiów, mieć zajebistej pracy, oddanych wieloletnich przyjaciół, stabilności emocjonalnej i braku objawów psychotycznych. A na gastro (a raczej jej skutki) najlepsza siłownia:DD

          "Boje sie go opuscic, bo wtedy nikomu juz nie bedzie zalezec zeby sie wyleczyl."
          To współuzależnienie. Ty również marnujesz życie. Twój facet leci w przepaść, a Ty za nim. Ani go uratujesz, ani sama nie przetrwasz. Pogadaj może z jakimś terapeutą w PLU, może razem będzie łatwiej się z tego wygrzebać?
          Trzymam za Ciebie kciuki:)
        • zorba83 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 18.06.19, 15:57
          Ja siedze w tym gownie od 13 lat i chyba przyszedl czas na ostateczna decyzje
      • magnusg Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 10:32
        A ty delaer jestes,ze tak swoj towar zachwalasz??Dawno takiego steku bzdur nie czytalem.Juz dawno udowodniono,ze trawka ma wplyw na mozg-negatywny.Ludzie duzo palacy poprostu debilnieja.Cale zycie tych przymulonych tym syfem osobek kreci sie wokol nastepnego jointa.Znalem kiedys dziewczyne, ktora dzieki temu syfowi w przeciagu 8 lat ze swietnej maturzystki stala sie debilka-nie potrafila w wieku 26 lat tabliczki mnozenia,nie pamietala co sie do niej pol godziny temu mowilo,nie potrafila sie na niczym skoncentrowac itd.Przesrane zycie mowiac krotko.Dzisiaj pewnie juz nie zyje albo wegetuje na jakiejs melinie.
        • six_a Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 10:34
          forum.gazeta.pl/forum/w,16,86961375,87082233,Re_zycie_z_osoba_uzalezniona_od_marihuany.html?wv.x=2
          :D
      • karo1141 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 06.11.16, 22:12
        Albo sam palisZ albo nigdy nie zyles z osoba uzalezniona od marihuany. Nic w tym fajnego. Dla kogos kto pali owszem mozna sie wyluzowac natomiast dla osoby ktora musi spedzac czas z osoba uzalezniona to wrecz udreka. Wyrabane na wszystko. Nie przejmuje sie rodzina, pieniedzmi zero odpowiedzialnosci. Lepiej sie upalic I miec gdzies to wszystko. Niech ktos inny sie martwi. Owszem zgodze sie ze nie ma to wplywu na nasze zdrowie fizyczne natomiast zdrowie psychiczne po kilku dobrych lata check jarania zostawia duzo do zyczenia. Jednym slowem trawa ryje banie I jezeli ktos sam nie ma zamiaru nic z tym zrobic q co lepsze twierdzi ze nie jest uzalezniony I pali po kryjomu to lepiej odrazu dac sobie spokoj I nie patrzec w przyszlosc z taka osoba.!
    • mamba8 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 09.11.08, 23:53
      nie ma reguły. Znam ludzi często popalających (powiedzmy parę razy w tyg.) i
      większa część z nich jest mniej "ogarnięta". Jednak część z nich jest zaradna
      życiowo.

      Ganja hodowana nienasączona chemikaliami rzeczywiście może nie uzależniać,
      jednak myślę, że ta powszechnie sprzedawana a nasączona może nieco uzależniać.

      Co do mnie, ja popalam może parę razy do roku, raczej wakacyjnie, bo wiem że i
      dzień po jakoś wolniej mi idzie myślenie.
    • c_n Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 11.11.08, 05:16
      Pierwsze słyszę, by można było uzależnić się od tego a durnymi ludźmi nie warto
      zawracać sobie głowy. Jeżeli masz problem z osobą rzekomo uzależnioną to zostaw
      ją i niech sama sobie wychodzi z niby nałogu.
      • bakoma1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 11.11.08, 17:14
        Jestem po rozwdozie z uzaleznionym od marihuany i haszyszu panem. Rozwiodałm się
        z nim tylko i wyłącznie z tego powodu. Popalał od zawsze, próbował wszytskich
        dragów swiata. potem zamieszkalismy w Holandii (studia) i to juz była równia
        pochyła, bo dostęp bajeczny. wytrzymałam 2 lata. po roku zaczęły znikać
        pieniądze, czyns znieopłacony, zawalił szkołę. spakowałam walizke i wróciłam do
        Polski, pozew złożyłam następnego dnia. tak moja droga przedmówczyni, MOZNA się
        uzaleznic od palenia, psychicznie, nie fizycznie co prawda, ale kolega zniszczył
        wielką studencka miłość bo palił codziennie, nie robił kompletnie nic, żarł,
        grał na kompie, nie stawał mu (a był wczesniej baaardzo sprawny w łózku), nawet
        masturbacje zarzucił bo jak się przyznał nie dochodził. zniszczył moje marzenia,
        wpędził w długi a znalismy sie 10 lat. to przestało mieć znaczenie, jego mózg
        siadł po prostu. przezyłam horror.jelsi zastanawiasz się nad byciem z kims
        takim-odradzam. jesli myslisz ze ktos niepalący z tobą wytrzyma jelsi palisz -
        nie wytrzyma, nawet jak cie będzie bardzo kochał.
        • nanai11 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 11.11.08, 17:57
          Rozwiodłam sie z narkomanem również. O seksie ze cpunem palącym
          trawke a potem wciagającym to gó... nosem (bo tak sie kończy), nie
          ma co wspominać bo to zenujace. Ćpun wyzbyty z wyższych uczuć, ze
          spadkami humorów graniczącymi z chorobą psychiczną. Jak ktoś mówi że
          nie można się od tego uzależnić, to oznacza ze sam pali i chce to
          usłyszeć. Że nic mu nie grozi. Zostałam z dzieckiem bez dachu nad
          głowa. Teraz ja mam wszystko a cpun niech gnije. Słaby psychicznie
          cłzowiek, nie dający zadnego oparcia, nie potrafiący kochać. Nikogo.
          Nawet siebie. Gnije. I dobrze.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 05.05.13, 17:11
            > O seksie ze cpunem palącym
            > trawke a potem wciagającym to gó... nosem (bo tak sie kończy) (...)
            > Zostałam z dzieckiem bez dachu nad głowa.

            Skoro związałaś się z kimś, kto wciąga trawkę nosem… Słyszałem też o palaczach tytoniu wkładających sobie peta do wentyla po laryngektomii oraz o alkoholikach zapodających sobie trunki doodbytniczo przy użyciu nasączonego tamponu.

            PS Niech zgadnę: lubiliście seks analny? Ha! ha! :D
            • zuzan-ka4 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 14.09.13, 02:12
              Ludzie ... Ja nie wiem o czym my tu dyskutujemy... To nadal sasan-ka3 (nie moglam zalogowac sie na konto...).

              Co do diabla chcecie podwazac? Nauke? Przeciez to oczywiste, ze tlumaczenie cpunowi, ze jest cpunem jest niemozliwe...

              Ze zawsze ten nieuzalezniony bedzie zlym smokiem...

              Zamiast skakac sobie do gardel, nadmienie pare faktow..

              1. Nadal jestem z moim cpunem..
              2. Skonczylam (juz are miesiecy minelo) kurs BTEC/EDEXCEL l3 Management & Leadership w Wielkiej Brytanii.
              3. Dostalam niezla race.
              4. W ktorej zasponsorowali mi kolejny kurs.
              5. Moj Cpun nadal soznia sie do pracy i probuje zastapic nalog, tlumaczyc go, obiecywac... Bez sensu...
              6. Siegalam porady nawet specjalisty ze Szwecji, ktory zajmuje sie uzaleznieniami... I wiem, ze tego nie da sie WAM wytlumaczyc, tu potrzebne sa leki i odwyk, trawa uzaleznia tak samo, jak prochy, alkohol, feta... To delirium.

              7. Fakt - nie wszystkich to dotyczy, ale Ci nie pala codziennie od 10 lat...
              8. Pomalu mam dosc.
              9. Milosc staje sie litoscia, a litosc n9echecia...
              10. Zaczynam ignorowac codzienne spektakle i przejmowac sie soba..
              11. Cpun jest coraz bardziej samotny w swoim nieszczesciu.
              12. Przykro mi... To juz nie moja wojna..
              13. Zycze mu sily i rozumu z calego serca..

              krytyk-systemu-edukacji napisał:

              > > O seksie ze cpunem palącym
              > > trawke a potem wciagającym to gó... nosem (bo tak sie kończy) (...)
              > > Zostałam z dzieckiem bez dachu nad głowa.
              >
              > Skoro związałaś się z kimś, kto wciąga trawkę nosem… Słyszałem też o pal
              > aczach tytoniu wkładających sobie peta do wentyla po laryngektomii oraz o alkoh
              > olikach zapodających sobie trunki doodbytniczo przy użyciu nasączonego tamponu.
              >
              > PS Niech zgadnę: lubiliście seks analny? Ha! ha! :D
    • tracja4 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 11.11.08, 20:35
      A jak wyglada zycie z osoba uzalezniona od piwa?
      Jak wyglada zycie z osoba uzalezniona od papierosow?

      Czasami popalam, moj chlopak tez, tak dla relaksu co jakis czas.
      Jest potem zarabisty seks.

      To, ze ktos pali trawke, nie oznacza, ze zacznie wciagac krechy.
      Chociaz oczywiscie moze. Tak samo jak Ty popijajaca co jakis czas
      piwo mozesz stac sie alkoholiczka chlejaca wodke o 7 rano.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 09:45
        > Czasami popalam, moj chlopak tez, tak dla relaksu co jakis czas.

        Nie wysilaj się, ciemnogród i tak nie zrozumie i utożsami Cię z ćpunem, który zasuwa po kablach. Ja już nawet nie mam zamiaru z ignorantami wchodzić w dyskusje.
        • mvszka Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 20:03
          > Nie wysilaj się,

          za to ty się wysil ( zapal) i zaakceptuj, że są osoby popalające oraz uzależnione
          • sasa-nka3 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 04.05.13, 17:09


            mvszka napisała:

            > > Nie wysilaj się,
            >
            > za to ty się wysil ( zapal) i zaakceptuj, że są osoby popalające oraz uzależnio
            > ne



            >


            Ale ten temat dotyczy zycia z tymi UZALEZNIONYMI, predzej czy pozniej mozecie miec szanse sie udzielac...

            Egoizm i zaslepienie niektorych ludzi przeraza. Jakies kolko obroncow sie znalazlo... Do psychiatryka na wycieczka - ogladac, tych co kiedys mysleli, ze trawa jest fantastyczna i nie cpaja...
        • zuzan-ka4 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 19.09.13, 23:05
          Jak do tej pory nikt nie wspomnial tu slowem o kablach. A skoro nie jestes uzalezniony, ani nie zyjesz z taka osoba, to idz zapal blanta i nie wtracaj sie w rozmowe...
      • gree.nka Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 20:02
        tracja4 napisała:

        >
        > To, ze ktos pali trawke, nie oznacza, ze zacznie wciagac krechy.
        > Chociaz oczywiscie moze. Tak samo jak Ty popijajaca co jakis czas
        > piwo mozesz stac sie alkoholiczka chlejaca wodke o 7 rano.

        aha, popijając co jakiś czas wódkę można się stać alkoholikiem, ale popalając - to nie zostanie się narkomanem.
      • zorba83 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 18.06.19, 16:05
        Dziecko życze Tobie wszytkiego dobrego.A myslisz ze ci inni twardziele jak zaczynali? Chcieli sie tylko zrelaksowac...
    • krytyk-systemu-edukacji Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 09:38
      > życie z osobą uzależnioną od marihuany

      Życie z osobą uzależnioną od marihuany jest niemożliwe. (Z tej oto prostej przyczyny, że marihuana nie uzależnia).
      • tanebo Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 10:06
        Nie ma to jak wmawianie sobie kłamstwa...
        • krytyk-systemu-edukacji Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 05.05.13, 20:53
          > Nie ma to jak wmawianie sobie kłamstwa...

          „(…) z uzależnienia fizycznego stosunkowo łatwo się wyzwolić (nawet przy opiatach i alkoholu wystarczy kilka dni tzw. detoksu by nieodczuwać dolegliwości fizycznych)”

          Nieodczuwać. :D Ty, a masz nie masz morze jeszcze jakiś innych ciekawych źrudeł? Bo za momęt się okarze, rze heroina to lajt (ot, parę dni detoksu, i zdrowy), natomiast po jednym joincie się ma przekreślone rzycie do końca rzycia. Nie wygląda na to, żeby istniała jakakolwiek granica w demonizowaniu marihunaen.

          Pytanie tylko, skąd się ta histeria bierze. „Chisteria bieże” miało być, przepraszam najmocniej.
      • pollarek Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 06.05.13, 22:53
        krytyk-systemu-edukacji napisał:

        > Życie z osobą uzależnioną od marihuany jest niemożliwe. (Z tej oto prostej przy
        > czyny, że marihuana nie uzależnia).

        Fizycznie. Fizycznie nie:)
        Ziółko jest niebezpieczne dla ludzi leniwych.
        No i niestety upośledza hipokamp, czyli zapamiętywanie i uczenie się także. I trzeba pamiętać, że się kumuluje w organizmie.
        Cholera, muszę sobie jakieś oczyszczanko strzelić:D
    • lonely.stoner Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 10:58
      A ja tam sobie popalam od powiedzmy 10 lat i nic mi nie jest. Nie pale co dziennie- no ale z paleniem ziola jest jak z piciem piwa- w sumie jak ktos wypija codziennie po 4 browary i nie moze bez tego zyc to nie jest zbyt dobrze, tak samo z paleniem. Sama kiedys mialam okres ze musialam sobie blanta spalic przed pojsciem do pracy- no ale potem mi przeszlo :) mam tez znajomego ktory pali codziennie- i po nim to widac jakies zmiany nastroju, problemy emocjonalne, ogolnie to co kupuje sie u nas ma duzo dodatkowego syfu, wiec co dziennie palic nikomu nie polecam. Ale tez nie ma co demonizowac, wszystko dla ludzi- tylko rozsadnie. Ja uwazam ze marihuana jest mniej szkodliwa niz alkohol.
    • astrofan Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 02.05.13, 20:52
      buhha, psychotrop marihuana zestawiana z parówkami, obłaskawianie problemu dla debili
    • wez_sie straszne historie z ciemnogrodu 07.05.13, 13:08
      ja tez znalem czlowieka, ktory znal kogos kto byl uzalezniony od maryhuany i najpierw ja palil a pozniej juz wstrzykiwal zeby mocniej klepalo a na koncu sie powiesil.
      ale czy maryhuana jest z konopi to ja nie wiem.
    • martinsam1 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 14.09.13, 09:41
      ja jarałem i nic mi nie było
      ale koleżanka dostała kolaps
    • twojabogini Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 14.09.13, 13:57
      Moja historia: ostro balowałam w młodości, lubiłam substancje psychoaktywne, używałam ich dużo i często. Nie popadłam w nałóg, ale wielu moich znajomych - tak. Część z nich nie żyje, albo żyje, ale smutnym i popapranym życiem osób uzależnionych. Do dziś czasem korzystam z używek, ale nie wyobrażam sobie ani picia alkoholu, ani stosowania innych substancji psychoaktywnych, kiedy mam pod opieką dzieci, nieważne własne, czy cudze. Ludzi, którzy tak postępują uważam za nieodpowiedzialnych idiotów - nieważne czy opiekują się dziećmi spaleni, czy pijani, i czy są uzależnieni, czy nie.

      Czy trawa uzależnia? Tak, znam sporo przypadków osób od trawy uzależnionych, podobnie jak wiele osób korzystających z trawy i nie uzależnionych. To tak samo jak z piwem, jedni piją i nie mają z tym problemu, innym wieczorne piwko potrafi zrujnować życie.

      Życie z uzależnionym od trawy wpisuje się w pewien schemacik - po pierwsze uzależnieni mężczyźni mają problemy seksualne: nie są w stanie dojść, a z czasem nawet utrzymać erekcji. Po drugie stopniowo wycofują się z wszelkiej aktywności i w zasadzie jedyne co robią to jarają blanty.
      Znam jeden fajny związek w którym mężczyzna jest nałogowym palaczem. Jego partnerka po prostu akceptuje, że cała odpowiedzialność ciąży na niej - od opłacenia rachunków, po opiekę nad dziećmi i nie robi o to jazd. Mają nieco dziwne życie seksualne, ale jej to odpowiada, bo z różnych przyczyn nie przepada za seksem w formie stosunku. Wkład mężczyzny w związek polega na organizowaniu rozrywek oraz obsłudze seksualnej żony. Jak twierdzi ona - gdyby nie on, to już dawno siedziałaby na kanapie przed telewizorem. Są szczęśliwi.
      Pozostałe związki to makabra - kobiety w kółko domagają się od swoich partnerów tego, czego nie są w stanie od nich uzyskać, odpowiedzialności, stosunków, zaprzestania palenia itp. Większość z nich czuje się nieatrakcyjna, bo seks tradycyjny nie wychodzi i zamiast powiązać to z faktem palenia wiążą to ze swoją osobą.
      Znam też kilka związków, gdy kobiety skutecznie wymogły na mężczyznach, którzy sporo palili w młodości zaprzestanie takich praktyk, zazwyczaj z uwagi na planowaną ciąże, dziecko itp. jednak albo w tych związkach zgrzyta - bo panowie czuja się ograniczeni i urażeni, że nie mogą sobie zapalić. Czasem partnerki wymagają zmiany stylu palenia - i to wychodzi lepiej.

      Gdy to się nie udaje, najczęściej po jakimś czasie dochodzi do rozwodu: kobiety nie chcą żyć z kimś, kto jest wiecznie zrelaksowany, ma wszystko w d., a cała odpowiedzialność spoczywa na nich.

      Podsumowując - życie z nałogowcem, który ma cię w dupie to koszmar. Życie z nałogowcem, któremu na tobie zależy może być przyjemne, bo on też wnosi swój wkład w związek, i gdy jest skłonny okresowo zmniejszać częstotliwość używania, zwłaszcza w sytuacjach, które tego wymagają i gdy partnerka potrzebuje wsparcia - ciąża, małe dziecko, zmiana pracy, choroba... No i trzeba wypracować sobie inne formy życia seksualnego. nałogowiec, który ma kobiete w dupie nie uprawia z nia seksu, bo skoro nie może dojść to po co. Nałogowiec, ktoremu na kobiecie zalezy - ma z nia seks i ma satysfakcje z tego, ze daje jej satysfakcję.


    • byla.palacza Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 19.02.15, 16:43
      ja wam chetnie opowiem jak wyglada zwiazek a raczej koszmar z osoba uzalezniona od marihuany. przeczytalam (niestety za pozno) artykuly naukowe o tym jakie spustoszenie w organizmie wywoluje THC z marihuany. dopiero do mnie dotarlo, ze wszystkie opisane efekty przezylam obserwujac juz na szczescie bylego. narkomani po pierwsze nie widza problemu i nigdy sie nie przyznaja ze sa uzaleznieni. moj facet przyznal mi sie po miesiacu, kiedy juz sie zdazylam zadluzyc. byl niesamowicie slodki, obiecywal zlote gory, staral sie. problemy sie zaczely jak zaczelam u niego sypiac. Okazalo sie, ze nie spi do 3, czasem 5 rano, laptop w lozku, obsesyjne czytanie wiadomosci zeby zasnac. ja przez to spac nie moglam i 2 tyg chodzilam wykonczona psychicznie i fizycznie. jego to nie interesowalo, a zamiast zrozumienia, kompromisow dzikie awantury. to ja mialam sie dostosowac do niego. poniewaz jeszcze wtedy bylam dosc naiwna pozwalalam sobie wmawiac ze wszystko to moja wina. o normalnej rozmowie na poziomie nie bylo mowy, zawsze agresja z jego strony, obojetnosc, wgniatanie w podloge. nigdy nie uslyszlam slowa przepraszam. on w sobie winy nie widzial, dalej mnie ranil, wine na mnie spychal. cierpialam potwornie. byl rozchwiany emocjonalnie, egocentryczny, przez brak empatii nie rozumial ze mnie krzywdzi. myslal tylko o swojej wygodzie. na poczatku byla euforia, potem depresja. zamykal sie w sobie, ignorowal mnie. ciagle zylam w strachu, bo kazde slowo nie takie, nie w tym tonie prowadzilo do agresji, ironii w moja strone. krytyka wszystkiego i wszystkich. wycofany z zycia spolecznego, bo jak twierdzil "wszystkich ma gleboko gdzies"(tylko ex go rozumiala..). rzucila mi sie w oczy nie tyle kiepska pamiec co "urwany film". nie kojarzyl, ze juz mi cos pokazywal, dziwaczne cofanie scen z filmow bo nie zrozumial, brak logicznego myslenia, powiazywania faktow, a nawet smieszne liczenie podstawowych cyfr na kalkulatorze. dziwaczne rozmyslania typu "co ptaki sobie mysla". przechodzac dalej kompletnie nieodpowiedzialny. zycie z dnia na dzien, bo wydawal kase na "drogie zabawki", a potem glodowal bo do 1 nie starczalo, na rachunki nie bylo. do pracy wiecznie spozniony. syndrom piotrusia pana. zycie wg ustalonych norm to dla narkomanow abstakcja. nie radza sobie z przetwarzaniem negatywnych emocji, tylko oni sie licza. zycie z kims takim to koszmar. odebral mi poczucie wlasnej wartosci, przypisujac mi wine za wszystko, chodzilam wiecznie z bolami brzucha, w strachu, bo byl nieprzewidywalny, zachowania wrecz psychopatyczne, bo nigdy nie czul skruchy (brak wyzszych uczuc). obecnie lecze depresje i stany lekowe wywolane tym toksycznym zwiazkiem. niestety narkomani to swietni manipulaci i tak mnie zlapal w sieci. nie zycze nikomu tego, co ja przeszlam i przechodze. zdecydowanie przestrzegam przed takimi ludzmi. nigdy wiecej narkomanow.
    • karollla111 Re: życie z osobą uzależnioną od marihuany 28.11.16, 21:35
      Ja bym nie była z taką osobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka