CZY JESTEM DOBRĄ MATKĄ - ŻONĄ...

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 10:42
proszę odnieś się do takich faktów ,nie ważne czy są fałszywe czy prawdziwe.
potrzebne są mi opinie przyjmij więc ,że są prawdziwe i powiedz
co można by powiędzieć o kobiecie, która tobie opowiedziałaby taką
oto historę . z góry najserdeczniej dziękuje-ojciec.
urodziłam dzieci i wróciłam do pracy , mąż dzieci wychowywał-pracował
jednocześnie w domu.utrzymywał mnie idzieci . gdy dzieci poszły do
przedszkola stał się niepotrzebny.
pozbawiłam męża możliwości zarabiania, sądownie odebrałam dzieci -
bo sąd zawsze matce przyznaje prawo opieki.
zabrałam tylko dzieci i pracę a on chciał popełnić s......
trochę tylko dzieci marudzą bo kochają ojca i tęsknią
to bardzo ważne i pilne -powiedz co myślisz o takiej mamie? -dziękuję
    • reniatoja Re: CZY JESTEM DOBRĄ MATKĄ - ŻONĄ... 31.10.03, 10:47
      No ja odpowiem. Żle mysle o takiej mamie, o takiej zonie. Zla kobieta byla.
      Podla. Paskudnica, egoistka. Inna sprawa, ze facet to jakas troche dupa wolowa
      byl, a nie gosc z jajem. Ale niewazne, kobieta zla byla. Zadowolony? Tylko
      pytanie - po jaka ch zakladasz nasty watek na ten temat? Nie mozna sie skupic
      na jednym? to sie chyba nazywa spamowanie czy jakos tak. Trzymaj sie i nie daj
      sie. pozdro.
      • Gość: netha Re: CZY JESTEM DOBRĄ MATKĄ - ŻONĄ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.03, 10:58
        To przede wsystkim konflikt między Tobą a żoną. Poprostu posypało się wasze
        małżeństwo i już. Z wielu powodów ludzie się rozchodzą. Powiem wprost mój mąż
        napisał by pewnie o mnie wiele gorsze rzeczy natomiast sprawa jest taka że
        jeśli w związku brak miłości to zwykle jest to wina dwóch stron. Masz rację że
        jeśli są dzieci to cierpią i rodzice i dzieci niestety tak to już jest.
        Generalnie jeśli żona nie chce z Tobą być no cóż możesz mieć do niej żal , ale
        proponuję pojednanie i zrozumienie z Twojej strony dla dobra dzieci. Odebrała
        Ci je sądownie ? Co znaczy że nie mieszkasz z dziećmi bo przecież praw do nich
        odebrać Ci nie mogła.....dzieci są Twoje w dalszym ciągu masz prawa
        rodzicielskie a to że nie mieszkacie czy nie jesteście razem....no cóż tak
        bywa pozostaje poprostu nauczyć się z tym żyć.
    • Gość: ojciec Re: CZY JESTEM DOBRĄ MATKĄ - ŻONĄ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 10:54
      CZY TAKIE POSTĘPOWANIE JEST UCCIWE .
      • Gość: netha Re: CZY JESTEM DOBRĄ MATKĄ - ŻONĄ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.03, 10:59
        ...uczciwie jest powiedzieć komuś że nie chce już z Tobą żyć niż miałaby być z
        Tobą na siłę i Cię oszukiwać....
    • Gość: Lena Do Ojca IP: 80.48.96.* 31.10.03, 14:15
      Z góry przepraszam za upierdliwe pytania ale mam chyba gentyczne zakodowaną
      skłonność do szczegółów. Nie rozumiem w Twojej wypowiedzi co oznacza, że matka
      wróciła do pracy a Ty utrzymywałeś ją, dzieci, dom i wychowywałeś dzieci. Gdzie
      Ona była w tym czasie i co to za praca uniemożliwiająca jej współwychowywania z
      Tobą wspólnych dzieci a jednocześnie korzystanie z Twojego utrzymania. Co
      oznacza, że zabrała Ci dzieci a uniemożliwiła wykonywanie pracy? Czyżbyś z
      dziećmi wykonywał tą pracę? Cóż to za praca, bo mnie to intryguje?
      PS. Obawiam się, że do tej pory nie zauważyłeś i nawet nie starasz się zauważyć
      jaki wkład w Waszą rodzinę wniosła Twoja żona. Widzisz wyłącznie to co Ty
      zrobiłeś. Nawet w opisie Waszego małżeństwa pomijasz ją w kwestii utrzymania,
      wychowania dzieci, starania o dom. Całkowicie ją pomijasz. Może w tym tkwi
      problem Waszego małżeństwa. Napisz coś dobrego o Twojej żonie ... albo nie ...
      pomyśl co Ona dobrego zrobiła i spróbuj jej to powiedzieć. Powodzenia.
      • pajdeczka Lena - przecież to podpucha.Nie widzisz? 31.10.03, 14:18

        • Gość: Lena Re: Pajdeczko .... IP: 80.48.96.* 31.10.03, 15:41
          ... w mojej rodzinie mam kilka małżeństw w których on był /piszę był bo
          małżeństw już nie ma - są rozwiedzione/ dużo starszy, tak 15-22 lata. We
          wszystkich tych małżeństwach było to ich pierwsze małżeństwo czyli nie był
          to "kawaler z odzysku". Mężczyźni, którzy żenią się około 40 pierwszy raz -
          przynajmniej w mojej rodzinie - żenią sie bardzo szybko po poznaniu wybranki.
          Być może gdyby wybranka poczekała, nie wyszłaby za mąż. Po początkowej euforii
          małżonek pokazuje swój charakter co oznacza, że "on zawsze ma rację" a ją
          traktuje jak gówniarza, którego trzeba sobie wychować. Gdyby jeszcze te metody
          pedagogiczne były "łagodne i ojcowskie" pewnie małżeństwa by się utrzymały.
          Ostatnią osobą w mojej rodzinie w którą wierzyłam, że przełamie passę jest mój
          brat. Jego żona jest młodsza o 16 lat a małżeństwem są 4 lata. Mieszkają za
          Oceanem więc niewiele wiedzieliśmy ale w zeszłym roku byli w Polsce. W oczy
          powiedziałam mojeju bratu, że gdyby mój mąż traktował mnie z takim
          lekceważeniem, odzywał sie do mnie tak jak on do swojej żony to nie byłby moim
          mężem. Pół roku później mój durny brat zadzwonił do mnie pytając skąd
          wiedziałam, że jego żona chce go rzucić. Do dziś niczego nie zrozumiał, czuje
          się wykorzystany, wylicza co on sam zrobił dla rodziny i jakim jest wspaniały
          ojcem dla ich dwuletniego dziecka /a rzeczywiście jest super-tatą/. Może żonie
          ewentualnie "przepraszam" powiedzieć jak przedszkolak i sądzi, że to załatwia
          sprawę. Tylko Ona nie chce ani jego przepraszam ani jego samego. Mimo, że to
          mój brat ja ją rozumiem.
      • Gość: ojciec Re: Do Ojca IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 14:33
        żyła obok nas ,nie bawiła się z nami, nigdzie znami niewyjeżdzała ,
        oszkiwała ,najprawdopodobniej okradała rodzinę przynosząc do domu
        tylko część pensji . tak dokładnie dzieci pomagły mi w pracy - dochody z naszej
        pracy stanowiły około 70-80 % dochodu rodziny .
        na żonę po powrocie czekał na stole gorący obiad ,zjadała ,pózniej wykąpała
        dzieci i do spania. przez tych 6 lat czekała aż dzieci pójdą do przedszkola.
        poszły- a ja stałem się niepotrzebny !
        • Gość: melmire Re: Do Ojca IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 31.10.03, 14:37
          Kilkuletnie dzieci pomagaly ci w pracy? Jezeli podzielisz "wasze" dochody na
          ilosc osob ktore je zarobily to wyjdzie wam prawie po rowno. A bezpodstawnych
          oskarzen rzucac nie wypada - masz dowody ze was "okradala"? I co to znaczy
          okradala - odkladala sobie na konto na ciezkie czasy, czy osmielila sobie cos
          kupic za wlasnorecznie zarobione pieniadze?
          I dlaczego mowisz ze ja utrzymywales skoro zarabiala? I co w tym dziwnego ze
          wrocila do pracy - nie kazdy zawod da sie wykonywac w domu, nie mowiac o tym
          ze nie kazdy ma na to ochote, co tez nie jest karalne.
        • pajdeczka A jak nie podpucha to... 31.10.03, 14:45
          ..dupa z uszami? No cóż, dlaczegóż to tylko kobiety mają cierpieć przez
          nieodpowiedzialnych mężczyzn. Ostatecznie jest rownouprawnienie.:))

          Gość portalu: ojciec napisał(a):

          > żyła obok nas ,nie bawiła się z nami, nigdzie znami niewyjeżdzała ,
          > oszkiwała ,najprawdopodobniej okradała rodzinę przynosząc do domu
          > tylko część pensji . tak dokładnie dzieci pomagły mi w pracy - dochody z
          naszej
          > pracy stanowiły około 70-80 % dochodu rodziny .
          > na żonę po powrocie czekał na stole gorący obiad ,zjadała ,pózniej wykąpała
          > dzieci i do spania. przez tych 6 lat czekała aż dzieci pójdą do przedszkola.
          > poszły- a ja stałem się niepotrzebny !
          • Gość: Triss Merigold Re: A jak nie podpucha to... IP: *.acn.waw.pl 31.10.03, 17:25
            Jakoś dziwnie nie chce mi się wierzyć w tę wersję historii. Ależ ja podejrzliwa
            jestem...
Pełna wersja