Dodaj do ulubionych

Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie

11.01.09, 23:37
Wkurza mnie ostatnio moj maz, juz sama nie wiem czy to kwestia przepracowania (mojego) i biernosci (jego) czy tez zaczynaja sie spelniac przepowiednie zyczliwych (ze wczesniej czy pozniej bede miala ochote kopnac malza w tylek). Chodzi jak zwykle o kase i podzial obowiazkow domowych. No bo jest tak: ja pracuje na etat, oprocz tego dorabiam w soboty i czasem w popoludnia. Jestem anglistka, pracuje w dosc duzej firmie w administracji i oprocz tego ucze. Zarabiam srednio 3.5-4.5 tysiaca, w wakacje mniej bo wtedy mniej ucze, wiec to srednia. Ostatnio kupilismy samochod, bo dobijaly mnie czasochlonne dojazdy do pracy, wiec biore jak najwiecej zlecen zeby jak najszybciej splacic kredyt. Duzo nie ma mnie w domu, dla corki mam tylko niedziele i czas po 18 wieczorami. Maz pracuje od 8 do 16 w handlu, do pracy ma 10 minut pieszo. Zarabia 1600 zl na reke. Jego obowiazki pozapracowe to przyprowadzenie corki z przedszkola i zajmowanie sie nia do mojego powrotu. Nie sprzata jak sie na niego nie nawrzeszczy, zakupy musze robic z nim bo jak robi sam to wyda za duzo i nie kupi polowy potrzebych rzeczy, nie pierze, nie prasuje. No dobra, nastawia zmywarke i oproznia ja, zbierze czasem pranie.Jak trzeba gdzies pojechac samochodem i cos zalatwic to zawsze ja, bo maz nie lubi prowadzic, boi sie wypadkow. Bardzo duzo siedzi przy kompie, przed TV, chodzi na mecze, na basen, z kolegami na piwko. Na szczescie duzo czasu spedza tez na powietrzu z corka. Wszystkie sprawy urzedowe sa na mojej glowie, to ja musze trzymac kase w domu bo jesli powierzylabym to jemu, to bysmy byli wiecznie na debecie. W sumie nie zyje nam sie zle, ale gdyby nie moje dodatkowe zlecenia to na pewno nie byloby nas stac na wakacje poza ogrodkiem babci czy jakies zakupy wiekszego kalibru do domu (tak jak ostatnio, nowy laptop czy pralka bo stara sie zepsula.).
Mam zal do mojego meza, ze jest taki bierny zyciowo, nieambitny. Ze wystarcza mu minimum, ktore ma.
Nie robi nic, by podniesc swoje kwalifikacje (ma tylko mature), nie chce mu sie szukac lepszej pracy, rozwijac. Wkurza mnie to, bo pochodzi z raczej dobrze sytuowanej i porzadnej rodziny, mial idealne warunki zyciowe by sie wyksztalcic a nie zrobil tego, ja z kolei musialam cale zycie walczyc o to by miec fundusze na nauke i tylko sobie i swojej pracy zawdzieczam skonczone studia i dobra prace teraz. Z drugiej strony maz lubi dosc wygodne zycie, nigdy nie musial sobie niczego odmawiac. Lubi drogie ciuchy i perfumy, drogi sprzet, dobre jedzenie. Tylko jakos zarobic na to mu sie nie chce. Przy tym wszystkim ma pieskie zycie, praca do 16, malo obowiazkow w domu, czas na wyjscia i spotkania towarzystkie... ja tego nie mam, bo jak mam wolne to chce pobyc z corka, a czesto nie mam nawet sily by gdzies isc w celach towarzyskich, nawet do kina mi sie wyjsc czesto nie chce, choc zawsze uwielbialam:(
Tak naprawde chyba nie mam zalu do meza o to, ze za malo zarabia, tylko o to, ze chcialby zyc na wysokim poziomie, a tak naprawde niewiele w tym kierunku robi. No i ten brak aspiracji... Czasem wstyd mi przed ludzmi z pracy, majacymi ciekawe kariery, ze moj chlop jest taki zwykly, ze wlasciwie nie ma czym zaimponowac.
Wiem, widzialy galy co braly... Miotam sie, bo po prostu kocham meza, ale z drugiej strony coraz bardziej mnie drazni to, ze ma pretensje do zycia na pewnej stopie, ze chce byc ‘kims’ a tak naprawde jest minimalista. No i drazni mnie ta codziennosc, kiedy wracam zrabana z roboty a maz wyluzowany siedzi przed kompem i nawet obiadu nie podszykuje. Cenie jego zalety, fakt, ze jest dobrym ojcem, ale chcialabym czasem, by poczul sie bardziej wspolodpowiedzialny za nasze zycie i sprawy. Ostatnio mielismy awanture na ten temat, maz wyrzucil mi wtedy, ze przynajmniej dzieki niemu mamy wlasne mieszkanie. Fakt, maz odziedziczyl mieszkanie 3 pokojowe po babci, i to naprawde blogoslawienstwo bo nie mamy kredytu na glowie. Ale zadna w tym jego zasluga, bo po prostu to mieszkanie dostal. Caly remont, urzadzenie finansowalam ja, z dodatkowych zlecen, z oszczednosci z czasow panienskich. Finansowanie wszelkich ekstra wydatkow polega na braniu dodatkowej pracy przez mnie. Nie wiem juz sama co mam myslec o naszej sytuacji. Czy mam prawo sie czepiac, czy moze, jak okreslila moja wlasna matka – w d... mi sie poprzewracalo, bo widze w pracy facetow ktorzy zarabiaja po kilkanascie tysiecy, i tez bym tak chciala? Mam uwaza, ze powinnam dziekowac bogu ze mam meza ktory nie pije ponad norme, i zajmuje sie sporo dzieckiem i jeszcze POTRAFI cokolwiek w domu zrobic. Sama juz nie wiem. Czy moze jednak mam prawo oczekiwac od meza tego, by sie troche ruszyl i znalazl ciekawsze, bardziej presitzowa i lepiej platna prace. On twierdzi, ze nie czuje takiej potrzeby, ze po prostu mu sie nie chce, ze przeciez i tak”mamy”| niezle...Zabil mi jednak cwieka tym tekstem o mieszkaniu, no bo faktycznie, gdyby nie ten spadek to jak nic wyrzucalibysmy 2-3 tysiace na miesiac za rate kredytu a tak jestesmy, jak mowi moja szefowa ‘mortgage free nad happy’. Co sadzicie?




Obserwuj wątek
    • bez_cukru_tak_jak_lubisz Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 11.01.09, 23:41
      cierp ciało jak się chciało
      trzeba ostrożniej postępować dokonując wyboru partnera do łóżka
      a co dopiero życiowego
      dwa błędy
      łóżkowy i życiowy
      co tu dużo gadać
    • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 11.01.09, 23:57
      To moze nie bierz tyle dodatkowych zlecen - i pobadz troche wiecej z rodzina.
      Nie wszyscy musza zarabiac wiecej i wiecej. Pieniadze nie sa w zyciu
      najwazniejsze. Albo jezeli Ci tak zalezy na forsie to rozwiedz sie - i szukaj
      kolejnego, bogatego meza.
      • myselfmeandi Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:06
        Gdybym nie miala dodatkowych zlecen to zarabialabym 2500 na reke.
        Moj etat i etat meza to razem 4100, za te pianiadze w Warszawie, przy koniecznosci oplacenia prywatnego przedszkola (do panstwowego corka sie nie dostala) oraz kosztach zycia, niespecjalnie wiele zostaje na ekstra wydatki. A chyba kazdu lubi sie dobrze ubrac czy gdzies wyjechan latem i nie zalowac dziecku malowanki, ksiazeczki czy jakas wycieczke do czasu do czasu. Nie mowiac juz o tym, ze caly czas inwestujemy w urzadzanie mieszkani i wyposazenie a to studnia bez dna.
        • smutna_kochanka Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:10
          to kupuj tylko sobie i dziecku lepsze ciuchy, na wczasy jedź sama
          albo z córką i nie dbaj o te "luksusowe" potrzeby męża. skoro nic
          nie robi by sam je zaspokoić, dlaczego Ty masz się zacharowywać?
          • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:12
            Tylko czy to jest zwiazek???
            • smutna_kochanka Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:17
              zakładam optymistycznie, że autorka ma gorszy dzień i widzi wszystko
              w czarnych barwach;) być może rozwiązanie jest i nie musi być nim
              rozwód... czasami w małżeństwach bywają kryzysy, pamiętajmy, że my
              znamy tylko jedną wersję wydarzeń. wierzę, ze nie jest tak
              beznadziejnie!
            • cytrynka_ltd Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 19:46
              paul55 napisał:

              > Tylko czy to jest zwiazek???


              no, właśnie. czy prawdziwy mężczyzna, mąż i ojciec pozwoli, aby kobieta tak
              zacharowywała się na jego zachcianki?
              mało który mężczyzna pracuje od 8 do 16. i zgodzi się, aby mieć tylko 1600.
              z jego pensji nie spłacą kredytu i nie będą żyć na takim poziomie, na jakim on
              chciałby.
              • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 21:40
                cytrynka_ltd napisała:
                > mało który mężczyzna pracuje od 8 do 16. i zgodzi się, aby mieć tylko 1600.

                No pefffnie! Ja pracuje znacznie krocej. I mam z tego o wiele wiecej
                pieniedzy.... Ale jak by byla taka potrzeba - to moge pracowac w biedronce na
                kasie za 800 zl. miesiecznie - i mam to gdzies. Bo forsa w zyciu nie jest
                najwazniejsza. Poczucie szczescia w moim zyciu nie zalezy od ilosci kasy i
                egzotycznych wakacji. A nawet czulem sie szczesliwszy w dawnych czasach - na
                wakacjach za stowke np. pod namiotem na mazurach, hwehwehwe.... ;-)
                • croyance Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 17:25
                  To nie chodzi o kase, ale aspiracje.
              • silic Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 01:05
                > no, właśnie. czy prawdziwy mężczyzna, mąż i ojciec pozwoli, aby kobieta tak
                > zacharowywała się na jego zachcianki?

                Jasne, on powinien zaharowywać się na jej zachcianki... wtedy byłoby dobrze,
                prawda ? Zapewniam cię, że ten pan jest prawdziwym mężczyzną.
                > mało który mężczyzna pracuje od 8 do 16.
                Mało który...praktycznie wszyscy urzędnicy, nauczyciele i wielu innych w innych
                zawodach.

                > z jego pensji nie spłacą kredytu i nie będą żyć na takim poziomie, na jakim on
                > chciałby.

                ze co proszę ? Kredy to zachcianka pani bo to ona potrzebowała samochodu i ona
                nim jeździ. Spłacają go z ICH pensji. Nie wiem czemu miałoby to isć tylko z jego
                pieniędzy. Poza tym to kredyt raptem na 20tys - żadne wielkie halo.

                Odpusć trochę z tym mizoandryzmem.
                • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 08:53
                  > Jasne, on powinien zaharowywać się na jej zachcianki... wtedy byłoby dobrze,
                  > prawda ?
                  Nie, powinni tak podzielić się obowiązkami, aby żadne się nie zaharowywało, a
                  tymczasem prawie wszystko jest na głowie autorki (dłuższa praca i prawie
                  wszystkie obowiązki domowe). I wychodzi na to, że mąż się wypoczywa, a ona
                  zasuwa (albo w pracy albo w domu).

                  > ze co proszę ? Kredy to zachcianka pani bo to ona potrzebowała samochodu i ona
                  > nim jeździ.
                  No tak samochód to fanaberia. Na pewno lepiej by było gdyby dziewczyna traciła
                  dodatkowe godziny na dojazdy zbiorkomem, a ciężkie zakupy tachała na piechotę,
                  bo jej facet nie umie wydawać pieniędzy, więc to ona je robi.


                  Jakby odwrócić role i pracująca krócej kobieta nie raczyłaby w domu nic robić to
                  byście ją tu zlinczowali, że zaniedbuje rodzinę, jest z mężem tylko dla kasy i
                  chce go wykorzystać. A jak facet zrzuca wszystkie obowiązki na żonę to jest cacy.
                  • silic Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 10:04
                    Tak się składa, że o tym panu nie można powiedzieć, że nic nie robi. Nie zajmuje
                    się pewnymi sprawami a może powinien ...ale mam wrażenie , że przy częsci żona
                    robi to za niego bo ona będzie w tym "lepsza".
                    Fakt , że on pracuje krócej nic nie znaczy. Zarabiał 2 razy tyle co ona to nikt
                    tu by pewnie mu nie wypominał, że pracuje od 8 do 16. Ale wyznacznik kasy
                    wszystko zaburza. Przyjmijcie więc, że on wnosząc mieszkanie zdjął im z budżetu
                    jakies 2,5tys. Wtedy jego pensja to 4,1tys. Starczy ?
                    • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 15:33
                      > Fakt , że on pracuje krócej nic nie znaczy.
                      IMHO znaczy i to sporo. Bo sytuacja gdy jedna osoba ma pracę lekką i krótką, a
                      druga pracuje dłużej i ciężej, a potem jeszcze musi zrobić wszystko w domu sama,
                      bo mąż nie chce albo nie umie, musi prowadzić do spięć, chyba że mamy do
                      czynienia z pracoholiczką albo miłośniczką prac domowych (w tym wypadku
                      najwyraźniej tak nie jest).

                      W ogóle jestem zdania, że zrzucanie wszystkich prac w domu na jedną osobę, w
                      momencie gdy obie pracują zawodowo jest nie w porządku i nie ma żadnego
                      uzasadnienia. Dom jest wspólny, więc powinny zajmować się nim obie strony.

                      > Gdyby zarabiał 2 razy tyle co ona to nikt tu by pewnie mu nie wypominał,
                      > że pracuje od 8 do 16.
                      Gdyby zarabiał 2 razy więcej to żona nie brałaby tylu dodatkowych fuch
                      (prawdopodobnie, bo i bez nich mogliby sobie na pewne rzeczy pozwolić), miałaby
                      więcej czasu i sprawy by nie było.
                      • silic Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 18:57
                        >chyba że mamy do
                        > czynienia z pracoholiczką albo miłośniczką prac domowych (w tym wypadku
                        > najwyraźniej tak nie jest).

                        Sęk w tym, że tak jest.
                        Polecam jej wypowiedź
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=89663151&a=89664652
                        Mąż mówił jej by mniej pracowała,żeby nie brała zleceń. To ona nie chce mniej
                        pracować. Ona się spina na własne życzenie.
                        Powtórzę jeszcze raz, że ona nie robi wszystkiego. To mąż w większości zajmuje
                        się ich dzieckiem - jak dla mnie to najważniejsza praca domowa.
                        • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 14.01.09, 00:00
                          2 cytaty (dot. męża autorki):
                          "A on ze stoickim spokojem pyta po co, przeciez nie jest zle, skoro w tej chwili
                          cos tam jeszcze nawet odkladamy".

                          "Uwaza, ze ja za duzo pracuje, ze moglabym brac mniej zlecen"

                          Czyli nie źle, bo odkładają, a odkładanie umożliwiają im właśnie zlecenia
                          autorki (mam wątpliwości, czy przy samych gołych pensjach udałoby im się
                          oszczędzać, ale dziecka nie mam więc mogę się mylić).

                          Jeszcze jeden cytat:
                          "Uwaza, ze zycie jest za krotkie by sie zarzynac."
                          Ale tego że sam się do zarzynania przykłada to już facet nie widzi.

                          > To mąż w większości zajmuje się ich dzieckiem
                          Z tego co autorka pisała, to mąż zajmuje się córką do jej powrotu z pracy (zdaje
                          się ok. 18) oraz chyba w soboty, czyli to Twoje "w większości" oznacza 16-18
                          pon-pt oraz soboty. To rzeczywiście wyjątkowa większość.
        • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:11
          No nie wiem czy nagle maz sie zmieni. Ja takich przypadkow nie znam, niestety.
          Wiec jak juz napisalem wczesniej "rozwiedz sie - i szukaj kolejnego, bogatego
          meza".
          • myselfmeandi Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:20
            Ale ja nie chce bogatego. Chce tego, ktorego mam, bo jest naprawde uroczym w
            pewnych kwestiach facatem i cudownym ojcem, tylko chcialabym zeby troche sie
            zmobilizowal w kwestiach przyziemnych. A on ze stoickim spokojem pyta po co,
            przeciez nie jest zle, skoro w tej chwili cos tam jeszcze nawet odkladamy. On
            jest taki typ, manana, carpe diem itd. Kiedys to nawet mialo swoj urok ale
            teraz... Uwaza, ze ja za duzo pracuje, ze moglabym brac mniej zlecen, np. polowe
            tego co teraz. Tu widzi potrzebe ewentualnej zmiany a nie w sobie. Uwaza, ze
            zycie jest za krotkie by sie zarzynac. On traktuje wszystko jako nasze, ja
            bardziej jak moje i twoje przez to wszystko, bo coraz bardziej mnie to wkurza ze
            on nie ruszy tylka. Poza tym jak pisze, juz przezylabym to ze niewiele zarabia,
            martwi mnie bardziej to, ze traktuje prace jako zrodlo dochodu jedynie, isc,
            zrobic swoje i czesc. Ze nie chce by jego praca byla w jakis sposob wazna, ze
            nie ma aspiracji by sie rozwijac, robic cos fajnego. Rozwija jedynie swoje pasje
            pozapracowe, sport i kompa. Ja swoja prace bardzo lubie, on swoja toleruje.
            A mimo to ja chyba jestem bardziej sfrustrowana:(
            • qw994 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:24
              > martwi mnie bardziej to, ze traktuje prace jako zrodlo dochodu jedynie, isc,
              > zrobic swoje i czesc. Ze nie chce by jego praca byla w jakis sposob wazna, ze
              > nie ma aspiracji by sie rozwijac, robic cos fajnego. Rozwija jedynie swoje pasj
              > e
              > pozapracowe, sport i kompa. Ja swoja prace bardzo lubie, on swoja toleruje.

              No i co z tego? On musi być taki, jak ty? To wada, że traktuje pracę jako źródło
              dochodu? Boże, jak ty się czepiasz.
              • alajkah Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 12:24
                Mysle, ze slusznie Cie wkurza. Nie chodzi o to, ze zarabia mniej, tylko, ze nie
                stara sie bardziej. Biernosc moze Cie draznic, skoro pracujesz tak duzo. Mysle,
                ze powinnas znalezc jeden wieczor na dobra rozmowe - postaraj sie, zeby nie
                wyszla z tego awantura. Zapros go na kolacje i zacznij od tego, co w nim cenisz,
                i jak bardzo to cenisz i jak bardzo go kochasz. A potem powiedz, ze chcialabys
                pewne rzeczy usprawnic i na spokojnie popros go o wspolprace:) To dziala:)
            • artemisia_gentileschi Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:27
              IMO facet ma jednak wiecej plusow niz minusow (i nie mam na mysli
              mieszkania;). Zmienic go nie zmienisz, watpie zeby nagle przeobrazil
              sie w pracoholika czy japiszona, ale sprobuj docenic jego zalety.
              Idealow nie ma, kazdy jest czasem wnerwiajacy a domownicy, ktorych
              mamy na codzien najbardziej, ale mimo to z Twoich postow wynika ze
              jestescie raczej udana para:) Pozdrawiam
            • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:36
              Uwazam ze Twoj maz ma duzo racji. Za duzo pracujesz. Nie ma sensu zarzynac sie
              dla pieniedzy.Spedz wiecej czasu z mezem i corka. Swoja droga maz moglby
              poszukac lepiej platnej pracy. I Ty tez, skoro potrzebujesz wiecej pieniedzy. Ja
              tak ostatnio zrobilem. Zarabiam 2-3 razy wiecej niz poprzednio, jednoczesnie 3
              razy mniej poswiecajac czasu na prace. A i tak moja praca - to moje hobby i
              pasja - wiec nie sprawia mi zadnych trudnosci. I jeszcze raz napisze - nie ma
              sensu poswiecac wiekszej czesci zycia na prace dla pieniedzy - lepiej spedzac
              czas z rodzina i przyjaciolmi...
            • yoko0202 no tak 12.01.09, 00:44
              problem polega na tym, że ty byś chciała, żeby on był taki .... jak
              ty byś chciała
              to tak nie działa, niestety
              nie każdy musi robić karierę, nie każdy musi chcieć zarabiać coraz
              więcej i mieć wielkie aspiracje, kupować fajne rzeczy do domu,
              nowego laptopa i jeździć na wakacje na majorkę; nie oznacza to, że
              jest przez to gorszym czy bardziej nudnym człowiekiem od tych z
              aspiracjami.
              Twój facet ma święte prawo żyć tak jak chce. Ty też jednakże masz
              prawo do szczęścia; jeżeli więc Ciebie uszczęśliwia dorabianie,
              urządzanie domu, kupowanie dziecku fajnych rzeczy, organizowanie
              wczasów itp itd, a jemu z kolei nie przeszkadzają wakacje u babci na
              działce i minimalna pensja ... to macie problem
              ale nie da się go raczej rozwiązać próbując wymusić na mężu
              dostosowanie się do twoich oczekiwań życiowych.
              • myselfmeandi Re: no tak 12.01.09, 00:49
                Oj, to nie tak. Maz tez lubi wygody, wakacje, fajne rzeczy do domu, jednym slowem dolce vita, tyle ze on nigdy specjalnie nie musial sie wysilac by cos miec. Ja z kolei musialam, moze dlatego mnie to tak wkurza (zazdrosc?, kompleksy?) ze on sie malo stara i ma, a ja sie duzo staram, i gdyby nie to, to ani on ani ja nie mielibysmy kolorowo.
                No wiecie o co chodzi, mam nadzieje??? Jezu, juz bredze chyba. Prosze wezcie pod uwage ze mam 38 goraczki i moze jestem nieprecyzyjna, wierze jednak ze da sie jakis sens wychwycic z tego, co pisze.
                • yoko0202 aha 12.01.09, 09:00
                  żebym ja to dobrze zrozumiała: czyli nie jest tak, że mężowi np.
                  wystarczy kanapka ze smalcem a ty jednak czasami wolałabyś szynkę,
                  tylko raczej on też chce szynkę ale ty masz to zorganizować, tak?
                  sorry za głupkowaty przykład, ale jestem na etapie śniadania, stąd
                  koncepcje kulinarne:)
                  jeżeli tak, to chyba doskonale rozumiem Twoje rozterki.
                  nasuwają mi się pytania następujące:
                  - czy czułabyś się lepiej, w sensie mówiąc wprost mniej
                  wykorzystywana, gdyby mąż bardziej angażował się w prace domowe i to
                  by wystarczyło? (na zasadzie ja więcej zarabiam, ty mniej ale masz
                  więcej czasu więc dbasz o sprawy domowe); czy też może uważasz, że
                  na obecnym etapie waszego życia i w związku z jakoś tam
                  wykształconym i przyjętym trybem życia mąż powinien (bo ma
                  możliwość) postarać się o lepiej płatne zajęcie, i w ten sposób cię
                  wspierać? rozmawialiście o tym wprost?
                  - co to dokładnie znaczy, że życzliwi przepowiadali taką sytuację?
                  od początku był taki powiedzmy sobie mało zaradny, a jednocześnie
                  chętnie korzystał z twoich osiągnięć?

              • fioletowy_banan Re: no tak 12.01.09, 01:20
                yoko0202 napisała:

                > problem polega na tym, że ty byś chciała, żeby on był taki ....

                Ja widzę problem w tym, że mąż zwyczajnie wykorzystuje żonę i się nie stara, bo
                skoro dzięki niemu jest mieszkanie po babci to....

                > nie każdy musi robić karierę, nie każdy musi chcieć zarabiać coraz
                > więcej i mieć wielkie aspiracje

                Tak było za komuny, teraz każdy się musi starać, nawet malarz czy kafelkarz.
                Wtedy dostanie więcej za metr kwadratowy i będzie sobie mógł kupić lepsze pędzle
                i drabinę i być jeszcze lepszym. To taka trochę przenośnia.

                > nowego laptopa i jeździć na wakacje na majorkę; nie oznacza to, że
                > jest przez to gorszym czy bardziej nudnym człowiekiem od tych z
                > aspiracjami.

                Moim zdaniem jest. A dziecko będzie brało przykład i też będzie żyło biednie i
                będzie nieszczęśliwe.

                > Twój facet ma święte prawo żyć tak jak chce. Ty też jednakże masz
                > prawo do szczęścia; jeżeli więc Ciebie uszczęśliwia dorabianie,
                > urządzanie domu, kupowanie dziecku fajnych rzeczy, organizowanie
                > wczasów itp itd, a jemu z kolei nie przeszkadzają wakacje u babci
                > działce i minimalna pensja ... to macie problem

                Ona wie, że ma problem, ale chce go rozwiązać. I tym jedynym rozwiązaniem jest
                zaktywizowanie jej męża, inaczej nie mają szans.

                > ale nie da się go raczej rozwiązać próbując wymusić na mężu
                > dostosowanie się do twoich oczekiwań życiowych.

                A jak inaczej rozwiązać w takim razie jak nie przez rozwód?
                • yoko0202 Re: no tak 12.01.09, 08:49
                  fioletowy_banan napisał:

                  > > problem polega na tym, że ty byś chciała, żeby on był taki ....
                  > Ja widzę problem w tym, że mąż zwyczajnie wykorzystuje żonę i się
                  nie stara, bo skoro dzięki niemu jest mieszkanie po babci to....

                  dobra, doczytałam wypowiedzi autorki, fakt że coś tu śmierdzi, bo
                  jednocześnie wychodzi na to, że lubi tą całą otoczkę, którą zapewnia
                  żona

                  > > nie każdy musi robić karierę, nie każdy musi chcieć zarabiać
                  coraz więcej i mieć wielkie aspiracje
                  > Tak było za komuny, teraz każdy się musi starać, nawet malarz czy
                  kafelkarz. Wtedy dostanie więcej za metr kwadratowy i będzie sobie
                  mógł kupić lepsze pędzle i drabinę i być jeszcze lepszym. To taka
                  trochę przenośnia.

                  no tutaj jednak się nie zgadzam. Co innego starać się, a co innego
                  myśleć wyłącznie o zarobieniu więcej, posiadaniu więcej. Osobiście
                  znam fantastycznych ludzi, którzy porzucili wyścig szczurów, i
                  wynieśli się np. na mazurską wieś, gdzie życie płynie wolniej;
                  wykonują wolny zawód więc jednak zarabiają, ale wolą iść z psami na
                  dwugodzinny spacer po południu niż ślęczeć przed kompem. Kariery
                  robić nie będą bo im się nie chce, większej plazmy nie potrzebują,
                  piętnastej pary butów też nie (chyba że kalosze:).

                  > > nowego laptopa i jeździć na wakacje na majorkę; nie oznacza to,
                  że jest przez to gorszym czy bardziej nudnym człowiekiem od tych z
                  aspiracjami.
                  >
                  > Moim zdaniem jest. A dziecko będzie brało przykład i też będzie
                  żyło biednie i będzie nieszczęśliwe.
                  >
                  aha, czyli bogaty zawsze szczęśliwy??? no ciekawe.
                  a poza tym przecież nie musi być od razu biednie, chyba może też być
                  tak sobie średnio na jeża, nie?

                  > > Twój facet ma święte prawo żyć tak jak chce. Ty też jednakże
                  masz prawo do szczęścia; jeżeli więc Ciebie uszczęśliwia
                  dorabianie, urządzanie domu, kupowanie dziecku fajnych rzeczy,
                  organizowanie wczasów itp itd, a jemu z kolei nie przeszkadzają
                  wakacje u babci działce i minimalna pensja ... to macie problem
                  >
                  > Ona wie, że ma problem, ale chce go rozwiązać. I tym jedynym
                  rozwiązaniem jest zaktywizowanie jej męża, inaczej nie mają szans.

                  no to nie mają szans, moim zdaniem.

              • mruff Re: no tak 12.01.09, 15:08
                1600zł w wawie to kpiny

                gdyby chciał-bez mega wysiłku-mógłby mieć pracę za 2500netto

                z pewnością w wawie facet zarabiający 1600jest spostrzegany jako
                nieudacznik (pod względem pracowym)
            • sebekbiker Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 15:49
              > On jest taki typ, manana, carpe diem itd. Kiedys to nawet mialo swoj urok ale
              > teraz... Uwaza, ze ja za duzo pracuje, ze moglabym brac mniej zlecen, np. polowe
              > tego co teraz. Tu widzi potrzebe ewentualnej zmiany a nie w sobie. Uwaza, ze
              > zycie jest za krotkie by sie zarzynac.

              I wg mnie ma tutaj jak najbardziej rację. Obserwuję tak sobie ludzi i się zastanawiam w jakim celu oni tak wszyscy zapieprzają - życie jest przecież tak krótkie i aby je ciekawie przeżyć nie potrzeba wcale kupy kasy. Ja tam bym wolał żonę która zarabia mniej kasy ale z którą mogę spędzić więcej czasu niż żonę która zarabia dużo kasy i jast zapracowana.
            • cytrynka_ltd leniwy i wygodni faceci mówią, że kobiety lecą tyl 12.01.09, 19:49
              ko na kasę:)))
              inaczej nie pracowałabyś tyle, a znalazłabyś bogatego.
              więcej odpoczywaj:)
              ciekawe, co będzie;)
            • burza4 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 20:56
              myselfmeandi napisała:

              > tylko chcialabym zeby troche sie zmobilizowal w kwestiach
              przyziemnych.

              ale on się NIGDY nie zmobilizuje.

              A on ze stoickim spokojem pyta po co,
              > przeciez nie jest zle, skoro w tej chwili cos tam jeszcze nawet
              odkladamy.

              jest w tym pewna logika - PO CO - skoro ty podpierając się nosem
              zarobisz a on nie musi rezygnować z niczego na czym JEMU zależy.
              Odkładacie? nie - ty odkładasz.



              > Uwaza, ze ja za duzo pracuje, ze moglabym brac mniej zlecen, np.
              polowe > tego co teraz. Tu widzi potrzebe ewentualnej zmiany a nie w
              sobie. Uwaza, ze
              > zycie jest za krotkie by sie zarzynac.

              JEGO życie na pewno. Wiesz, na twoim miejscu ustaliłabym nowe, dość
              brutalne reguły. Ustalacie równą kwotę - np. po tysiaku - i na
              wspólne konto, z którego realizujecie wszystkie rodzinne potrzeby,
              na wakacje jeździcie takie, na jakie będzie was stać z tej puli. I
              ani grosza więcej nie wydajesz na was. Tylko na siebie i córkę. A
              najlepiej to resztę odkładaj na przyszłość dla siebie i dziecka.
              Żebyś za parę lat mogła kupić sobie mieszkanie, bo na razie to
              inwestujesz w jego majątek odrębny. A marnie widzę rozwój tego
              związku nawet jesli mąz jest uroczym, ciepłym człowiekiem - to nie
              rokuje jako partner i kiedyś ci się uleje.

              wyszłaś za nieżyciowego idiotę, sorry.
              • silic Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 00:40
                >Ustalacie równą kwotę - np. po tysiaku - i na
                > wspólne konto, z którego realizujecie wszystkie rodzinne potrzeby,
                > na wakacje jeździcie takie, na jakie będzie was stać z tej puli. I
                > ani grosza więcej nie wydajesz na was. Tylko na siebie i córkę. A
                > najlepiej to resztę odkładaj na przyszłość dla siebie i dziecka.

                Mam nadzieję, że w twej mądrosci miesci się też miejsce na to, by ona płaciła mu
                co miesiąc powiedzmy tysiąc za możliwosć mieszkania w jego mieszkaniu. Wszak
                czerpie z tego spore korzyści.
                Jeszcze jedno - dziecko nie jest jej. Jest ich. A może nawet bardziej jego bo to
                on je wychowuje.
                • burza4 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 16:30
                  jest jednak znacząca róznica pomiędzy facetem a kobietą w podobnej
                  sytuacji.

                  w przeciwieństwie do tego pana, kobiety zazwyczaj prowadzą dom i
                  bardziej aktywnie zajmują się dziećmi. Skoro pan ślęczy przed
                  kompem, to dziecko raczej jedynie pęta mu sie pod nogami. Specjalnie
                  nie gloryfikowałabym tej opieki.

                  PS. była mowa o tym, jak gościem wstrząsnąć, jak mu unaocznić to, że
                  wbrew gadkom jemu jak najbardziej taki standard życia pasuje. Tyle,
                  że nie chce mu się brać odpowiedzialności za to, żeby ten standard
                  był osiągnięty.

                  Cynicznie powiem, że jeśli dojdzie do rozwodu - to on raczej nie
                  udostępni jej mieszkania, będzie musiała się wynieść z dzieckiem. Bo
                  z jego oszałamiającymi zarobkami nie ma szans na uzyskanie opieki.
                  A postępując tak jak dotąd laska nie będzie w stanie wynająć sobie
                  kawalerki, bo pracuje na trutnia.
                  • silic Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 19:09
                    > w przeciwieństwie do tego pana, kobiety zazwyczaj prowadzą dom i
                    > bardziej aktywnie zajmują się dziećmi.

                    To nie jest sprawa tego co kto zazwyczaj tylko przypadek konkretnej pary.

                    >Skoro pan ślęczy przed kompem, to dziecko raczej jedynie pęta mu sie pod
                    nogami. Specjalnie
                    > nie gloryfikowałabym tej opieki.

                    No jasne, w końcu to mężczyzna...kobieta ślęczała by w boski sposób. On ślęcząc
                    przed kompem chodzi z dzieckiem na spacery, odbiera z przedszkola...

                    > Bo z jego oszałamiającymi zarobkami nie ma szans na uzyskanie opieki.

                    Jak się od jej zarobków odejmie koszt kupna takiego mieszkania jakie mają teraz
                    to będzie miała do dyspozycji nie więcej niż on teraz zarabia. Oczywiście on
                    pewnie dziecka nie dostanie w razie rozwodu - to jest Polska, kraj gdzie ojciec
                    praw nie ma, jest szmatą przed pseud-sprawiedliwymi sądami. W normalnym kraju to
                    dziecko zostałoby z nim a ona mogła by się wynieść.
                    • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 14.01.09, 18:34
                      > W normalnym kraju to
                      > dziecko zostałoby z nim a ona mogła by się wynieść.
                      Dlaczego? Bo w czasie kiedy ona dluzej pracuje, on zajmuje sie swoim dzieckiem? To przeciez jego obowiazek. Autorka napisala (czego w swoim zacietrzewieniu nie raczyles zauwazyc), ze stara sie jak najwiecej czasu poswiecac corce, m.in. kosztem rozrywek, ktorych mezowi nie brakuje. Wiec kiedy on siedzi przed kompem albo idzie na piwo z kolegami, na basen, na mecz czy gdziekolwiek, to z kolei to ona sama zajmuje sie dzieckiem.


                      A co do opieki po rozwodzie: sporo osob w tym watku (z toba wlacznie) szalenczo chwali meza autorki ze raczy zajmowac dzieckiem. Sam napisales, ze to juz "duzo". A twierdzenie, ze ta jego czesciowa opieka jest czyms tak ogromnym i wyjatkowym to IMHO tylko powielanie stereotypu, ze od wychowania jest matka, a jak ojciec zajmuje sie dzieckiem to zgola cud i wyjatek. Czyli woda na mlyn sadow przyznajacych opieke matkom "z automatu". Plujesz na sedziow (w czym masz duzo racji), a sam powielasz stereotypy bedace jednym z powodw takiego postepowania. Nieco bez sensu.

                      PS Przepraszam za brak polskich znakow.
              • swieta.prawda Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 09:51
                burza4 napisała:

                > Wiesz, na twoim miejscu ustaliłabym nowe, dość
                > brutalne reguły. Ustalacie równą kwotę - np. po tysiaku - i na
                > wspólne konto, z którego realizujecie wszystkie rodzinne potrzeby,
                > na wakacje jeździcie takie, na jakie będzie was stać z tej puli. I
                > ani grosza więcej nie wydajesz na was. Tylko na siebie i córkę. A
                > najlepiej to resztę odkładaj na przyszłość dla siebie i dziecka.
                > Żebyś za parę lat mogła kupić sobie mieszkanie, bo na razie to
                > inwestujesz w jego majątek odrębny. A marnie widzę rozwój tego
                > związku nawet jesli mąz jest uroczym, ciepłym człowiekiem - to nie
                > rokuje jako partner i kiedyś ci się uleje.
                >
                > wyszłaś za nieżyciowego idiotę, sorry.

                Dziwne jest , że równouprawnienie wygląda w oczach kobiet tak: jak
                ja jestem stratna w jakiejś dziedzinie, to trzeba to wyrównać, ale
                jak meżczyzna jest stratny, to nie jest skrojony na moja miarę. Nie
                widze tu konsekwencji. Idąc twoim tokiem rozumowania mężowie tez
                powinni wprowadzić brutalne zasady : żono, składamy się po x zł, bo
                ty mniej zarabiasz i nie będę się na ciebie zaharowywał. Resztę
                pieniedzy rozdysponowujemy wg uznania, nareszcie nażłopię się tyle
                piwa, że aż sie porzygam :) :) :).

                Po lekturze tego forum dochodze do wniosku, że instytucja małżeństwa
                służy tylko kobietom. Jak juz taka zaciągnie biedaka do śłubu, to i
                wymagania zaczyna stawiać, że ma więcej zarabiać, a sama moze się
                spokojnie roztyć i zacząc gderac i zrzędzic, a i głowa może non stop
                boleć. I jeszcze pretensje do meza, ze za długo w pracy siedzi / za
                mało zaraba (właściwe zanzaczyć), ze nie ma mieszkania, że nie m
                samochodu / że brak uczucia, brak motyli w brzuchu (własciwe
                zaznaczyć).

        • jan_hus_na_stosie Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:38
          No ale pewnie dobry był w łóżku jak poznawaliście, więc nie narzekaj...
        • tylna.szyba Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 13:14
          A chyba kazdu
          > lubi sie dobrze ubrac czy gdzies wyjechan latem i nie zalowac
          dziecku malowanki
          > , ksiazeczki czy jakas wycieczke do czasu do czasu. Nie mowiac juz
          o tym, ze ca
          > ly czas inwestujemy w urzadzanie mieszkani i wyposazenie a to
          studnia bez dna.

          Nie, nie kazdy. Niektorzy dokonuja wlasnie wyoboru miedzy
          materializmem a spedzaniem czasu z rodzina. Nie wiem, spytaj moze
          corki czy podoba jej sie to, ze mama tyle pracuje i czy zamiast tych
          swietnych malowanek i mebli nie wolalaby spedzic z mama wiecej
          czasu.
      • skara Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:11
        Może przez jakiś czas bierz mniej zleceń i obserwuj jak będzie się
        zachowawywał mąż widząc mniej pieniędzy na koncie. Może to go
        zmobilizuje.

        Bo jeśli to go nie zmieni to raczej musisz go zaakceptować. Albo się
        rozwieść, bo na zmiany raczej nie ma co liczyć.
      • cytrynka_ltd nie bogatego, ale pracowitego. 12.01.09, 19:42
        ten jest kompletnie bez ambicji. nie chce mu się uczyć i pracować.
        ale, ma czas na przyjemności i aby spotkać się z kumplami.
    • qw994 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:22
      > On twierdzi, ze nie czuje takiej potrzeby, ze
      > po prostu mu sie nie chce, ze przeciez i tak”mamy” niezle...

      Właśnie. "Mamy". W związku nie myśli się "ja i on", tylko "my".
    • varna771 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:22
      ja Ciebie rozumiem myselfmeandi:) pogoń chłopa do roboty, niech sie
      rozejrzy za atrakcyjniejszą finansowo pracą, rzeczywiście mało
      zarabia jak na Warszawe. namów Go by uzupełnij wykształcenie...tez
      wkurzałabym sie gdyby tylko siedział przed komputerem i z kolegami
      na piwie, a ja byłabym wołem do pracy.Czy On Ciebie na pewno kocha?
      jedno jest pewne,Twój mąż nie ma sumienia widząc jak ciężko
      pracujesz i nie robiąc nic w tym kierunku by Ciebie odciążyć !!!
      • myselfmeandi Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:40
        Wlasciwie to ja pracuje bo lubie, hehe, tak juz zostalam wychowana, ze w zyciu nie ma co marnowac czasu, trzeba byc zajetym, bo jak nie to czlowiek sie rozleniwia i traci motywacje do dzialania, i zycie sie wlecze jak flegma;). Kiedys odpowiadalo mi szybkie tempo zycia, teraz czesciowo tez ale chyba chcialabym zeby maz byl pod tym wzgledem bardziej podobny do mnie. Bo tak zaczynam sie zastanawiac czy aby nie jestem wykorzstywana (tak mi co poniektorzy probuja wmawiac). Z drugiej strony inni niektorzy (niektore) uwielbiaja mojego meza, ze taki chlop jak on to skarb. Bo moj maz owszem, nie jest wyrywny do roboty w domu sam z siebie, ale jak sie go przymusi, pokaze palcem co i gdzie, podyryguje, to zrobi i nie marudzi. Za to zawsze ma czas ze mna pogadac, rozumie mnie jak nikt w pewnych sprawach, ma do mnie cierpliwosc jak nikt (jestem bardzo wybuchowa) adoruje mnie tak jak na poczatku naszej znajomosci, pamieta o wszystkich waznych datach, rocznicach, a to juz prawie 10 lat. Owszem, obiadu nie podszykuje z wlasnej woli ale za to chetnie wymasuje plecy, zawsze skomplementuje, nigdy nie krytykuje moich wyborow, sposobu wydawania pieniedzy. Zawsze ma dla mnie czas, no i naprawde jest super ojcem. Wlasciwie glownie dzieki niemu poki co cora ma super dziecinstwo.
        Sama juz nie wiem czy teraz go tlumacze i szukam usprawiedliwienia dlaczego z nim jestem, czy staram sie pokazac po prostu druga strone medalu. Czy on rzeczywiscie taki zaje... jest a ja wredna wymagajaca ponad norme zona, czy moze sumienie mnie rusza, ze obsmarowalam wlasnego chlopa?
        • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:46
          Hehe... To ty masz aniola! Jak go juz nie chcesz - to daj jego nr telefonu - dam
          mojej samotnej kolezance ktora go doceni...;-)
        • fioletowy_banan Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 01:36
          myselfmeandi napisała:
          > Sama juz nie wiem czy teraz go tlumacze i szukam usprawiedliwienia dlaczego z n
          > im jestem, czy staram sie pokazac po prostu druga strone medalu. Czy on
          rzeczywiscie taki zaje... jest a ja wredna wymagajaca ponad norme zona, czy moze
          sumie
          > nie mnie rusza, ze obsmarowalam wlasnego chlopa?

          Nie oszukasz sama siebie, skoro Cie to gryzie teraz to gryźć będzie dalej.
          Super gość bo plecy wymasuje, pamięta o urodzinach i komplementy prawi ?? No
          wybacz, ale jeszcze by tego brakowało, żeby zapominał.
          To jest szukanie na siłę usprawiedliwienia.
          Bo dziecko miało super dzieciństwo, czy może ma ?
          A jakby mąż więcej zarabiał, to może dziecko mogłoby więcej chodzić na basen, na
          tenisa, do kina, na naukę gry na gitarze, na konie, na łyżwy, na narty itp. a
          nie tylko "być na powietrzu".
          Nie wiem ile ma dokładnie lat, ale być może nie pójdzie kiedyś na studia, wcale
          - albo na takie na jakie chciałoby iść, bo nie będzie Was stać. Motywuj męża !!!
          To da się zrobić, a on sam jak tego dokona będzie szczęśliwszym człowiekiem i
          plecy też wymasuje i komplementy jeszcze lepsze będzie prawił :)
        • burza4 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 21:10
          sęk w tym, że twój mąż cię wykorzystuje, to raczej ty wmawiasz sobie
          że jest inaczej. Cyniczne ale prawdziwe - jeśli jedna strona jest
          stale bardziej obciążona to jest to wykorzystywanie, i nie ma innej
          opcji, coraz bardziej będzie ci to doskwierać.

          spisz to sobie na kartce, będzie łatwiej.

          ty:
          - zarabiasz, utrzymujesz rodzinę (kosztem czasu dla dziecka)
          - planujesz, organizujesz, zarządzasz
          - załatwiasz sprawy rodzinne, reprezentujesz wasze interesy "na
          zewnątrz"
          - prowadzisz dom


          a mąż co? odbierze dziecko z przedszkola, opieprzony weźmie się za
          odkurzacz i wymasuje plecy?

          trochę mizernie ta równowaga wygląda
    • koala_tralalala Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:32
      Po pierwsze: jestes przepracowana, wiec zmeczona i przez to
      rozdrazniona. Masz prawo!
      Z drugiej strony, na moje oko: wyglada ze Twoj maz juz taki bedzie,
      on po prostu tak lubi zyc, woli mniej i swiety spokoj, szanse
      przciagniecia go na strone "pracusiow" (czy chociaz "pomocnych") sa
      marne.

      Jednak ze wzgledu na czas twojej pracy, ktora jest waszym glownym
      zrodlem utrzymania mozesz jednak domagac sie zwiekszonej
      wspolpracy. I to nie tylko chodzi o pieniadze, ale tez o ludzki gest
      wobiec Ciebie. Ty po prostu padasz.

      Wybor nalezy do ciebie:
      1. maz z dobrodziejstwem inwentarza wzmocnionym o wynegocjowana
      wspolprace (np. ze codziennie dwie-trzy rzeczy do zrobienia bierze
      na siebie
      2. narastajaca w tobie zlosc i rozpad malzenstwa
      3. ty zwalniasz, odpuszczasz urzadzanie mieszkania (to nie jest
      najwazniejsza rzecz na swiecie), masz czas dla siebie i dziecka.
      Zyjecie skromniej.

      PS. W razie rozwodu mieszkanie w calosci zostaje jego, bo dostal je
      w spadku, a spadki nie wchodza w majatek wspolny. Za to to co ty
      zarabiasz jako zona i to co za to kupujesz jak najbardziej dzieli
      sie na pol. Takie prawo.
      • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 19:24
        > Z drugiej strony, na moje oko: wyglada ze Twoj maz juz taki bedzie,
        > on po prostu tak lubi zyc, woli mniej i swiety spokoj,

        Odnoszę wrażenie, że mąż autorki woli WIĘCEJ (z tego co napisała to do wydawania
        forsy jest pierwszy i jak ona nie kontroluje wydatków, to robi im się debet na
        koncie) i święty spokój, który zapewnia mu harówka żony, bo wydawać forsę to
        lubi. I w tym problem.
    • kai_30 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 00:39
      Pytanie, co Cię bardziej wkurza - czy brak ambicji męża i jego niskie zarobki,
      czy też to, że niewiele domowych obowiązków wykonuje?

      Jeśli to pierwsze, to obawiam się, że nic nie poradzisz - ten typ tak ma i
      prędzej doprowadzisz do rozwodu niż do zmiany. Możesz co najwyżej spróbować
      zmienić coś w sobie - na przykład przestawić się na myślenie, że dzięki mężowi
      jesteście do przodu o jakieś dwa tysiące miesięcznie ;) Możesz mu obciąć kasę na
      wydatki typu ciuchy czy kosmetyki, owszem, ale imho to też metoda prowadząca
      prosto do rozwodu - a gdybyś to Ty zarabiała mniej, a mąż by Ci wydzielał i
      żałował na waciki?

      Jeśli to drugie - to najpierw spróbuj zaakceptować fakt, że to Ty nosisz spodnie
      w tej rodzinie, co wiąże się z faktem, że skoro więcej pracujesz i więcej
      wnosisz do domowego budżetu to masz prawo z kolei wymagać od męża większego
      wkładu w sprawy domowe. Też trudne do przeprowadzenia, ale możliwe - metodą
      zwyczajnego strajku. Wracasz do domu zmęczona, masz prawo oczekiwać, że mąż
      przywita Cię obiadem. Nie ma obiadu? Trudno, wytrzymasz bez, ugotuj sobie
      (SOBIE) i córce coś na szybko. W pralce czystym trafem lądują Twoje i dziecka
      ubrania, a że jemu się skończyły czyste skarpetki? To strasznie przykre, z
      pewnością byś je wyprała, ale nie masz siły po pracy... Jedyne na co masz siły,
      to poświęcanie czasu córce.

      Itd itp. Metoda żmudna i nie gwarantująca powodzenia, natomiast
      najprawdopodobniej prowadząca do pogorszenia się atmosfery w domu. Ale jeśli nic
      nie zrobisz, z pewnością lepiej nie będzie.
      • yellowpeach Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 11:22
        kurczę, z Twojego nicka wynika ,że masz 30 lat (przepraszam, jeśli się
        mylę)...aż wierzyć mi się nie chce , że dorosła osoba udziela takich
        rad...strach pomyśleć ile byłoby szczęśliwych małżeństw gdyby ludzie(kochający
        się ludzie!) tak wobec siebie postępowali...
    • fioletowy_banan Słusznie... ale sytuacja nie jest beznadziejna 12.01.09, 01:07
      Uderz WRESZCIE pięścią w stół, to ostatni moment.
      Masz mnóstwo racji i to na pewno nie jest tak, że to Tobie się w głowie
      poprzewracało, bo widziałaś facetów zarabiających kilkanaście tyś. Mąż musi się
      za siebie wziąć, a Ty mu w tym pomożesz. Nie krytykuj go, nie wyzywaj, ale bądź
      BARDZO stanowcza i go ZMOTYWUJ: "jesteś mądry, inteligentny, marnujesz się, rób
      kursy, idź na studia, ucz się, będzie nam się żyło lepiej" itp.
      Zobacz co Leo Beenhakker zrobił z naszymi piłkarzami, jak im się zachciało grać,
      trenować, starać, jak uwierzyli, że potrafią!! Ty bądź jak ten trener, znajdź
      ten klucz jak go przekonać, zmotywować, zachęcić.
      Tak na prawdę wydaje mi się, że walczysz o swoją rodzinę/małżeństwo i on też
      musi walczyć. Bez tego nie macie szans, nie wytrzymasz tak, to tylko kwestia
      czasu. Obrzydzisz go sobie, sfrustrujesz się życiem z nim i nawet nie
      spostrzeżesz się kiedy go zdradzisz i się rozwiedziesz. Albo on Cię zdradzi, bo
      na pewno jako facet czuje się fatalnie: niedowartościowany, bezradny - nie
      wierzę, że jemu tak dobrze się żyje jak mówi - to wg mnie maska, przykrywka, a
      tak na prawdę jest nieszczęśliwy - chciałby Ci imponować, a nie może. Może nie
      wie jak, może nie wierzy, że potrafi. Wszystko w Twoich rękach! WALCZ!!! A jeśli
      się nie da i będziesz pewna tego na 100% to ratuj resztę swojego życia i
      poszukaj sobie kogoś lepszego
      • myselfmeandi Re: Słusznie... ale sytuacja nie jest beznadziejn 12.01.09, 01:38
        Powiem szczerze, ze nigdy w zyciu sama nie pomyslalabym o rozwodzie. Bo mimo wszystko plus bycia z mezem przewazaja nad minusami. No i aspekt uczuciowy, jakkolwiek staroswiecko by to nie brzmialo.
        W najczarniejszych wizjach widzialam raczej siebie jako umeczona zyciem i coraz bardziej sfrustrowana, ale jednak nadal w tym zwiazku, i mimo wszystko nie az tak umeczona by odejsc. Tyle ze mysle tak teraz, a co bedzie za 5,10 lat? Coraz czesciej o tym mysle, przyznam, ze duzo za sprawa innych ludzi, ktorzy probuja mnie naprostowac. To raczej kolezanki, kuzynki mniej lub bardziej wprost sugeruja mi ze jestem wykorzystywana, ze zasluguje na lepszego faceta itd. Jednak nawet wprost powiedziala,"kopnij go w dupe, co to za facet ktory nie ma studiow, nie lubi prowadzic samochodu i zarabia mniej niz Ty". Tyle ze, tak jak pisalam - moja mama i inne znajome z kolei mysla, ze mam super meza. A ja coraz czesciej przestaje byc na 100% pewna tego, co tak naprawde sama uwazam.
        Wiem tylko ze kocham go i chce by nam bylo dobrze, tyle czy jestem w stanie byc ponad to, co mnie w nim drazni, i co narasta?

        Masz racje fioletowy_bananie, ze moj maz w pewnym stopniu udaje ze jest mu tak super i luzacko i komfortowo. Wiem, ze mu doskwiera w pewnym stopniu to, ze nie ma wyksztalcenia i konkretnego dobrego zawodu ale nie potrafi nic z tym zrobic. Na poczatku naszej znajomosci, przez kilka lat wlasciwie probowalam go motywowac, pomagac ale to nic nie dalo, rzucil jedne studia, potem drugie.
        Moj maz z natury jest leniwy, dodatkowo wychowywal sie bez ojca ktory zmarl tragicznie gdy on byl dzieckiem, i mysle ze to zawazylo na jego przyszlosci, na tym ze zabraklo mu po prostu autorytetu, meskiej reki. Mial wszystko pod wzgledem materialnym tylko ze jego mama nie radzila sobie z nim jako z dzieckiem i nastolatkiem, a moj maz szalal i byl nieodpowiedzialny. Potem sie uspokoil, i potem sie poznalismy;) Kiedys maz zarabial bardzo dobrze, tyle ze pracowal po 50-60 godzin w tygodniu jako fizol, i to tez nie bylo w jego stylu, i nie odpowiadalo takze mi, bo widzialam jak dziczeje w towarzystwie w jakim sie obracal. Problem w tym ze on juz polozyl krzyzyk na sobie, mysli ze nic nie zmiani, a ja nie mam sily go zmuszac, prosic, zachecac po tylu latach niepowodzen:(
        • oldbay Re: Słusznie... ale sytuacja nie jest beznadziejn 12.01.09, 01:45
          Powiedz mężowi, że nie jesteś wieczna i jesli tobie się coś stanie
          to chciałabyś, zeby oni wciąż mogli zyć na dość dobrym poziomie.
          Wypadki chodzą po ludziach. Teraz, kiedy jesteście razem i dość
          dobrze wam się wiedzie on powinien wykorzystać tą szansę i może
          zapisac się na jakieś studia wieczorowe zamiast chodzić na piwko z
          kolegami. Dzięki lepszym kwalifikacjom może miałby szanse na awans w
          pracy itp.
          W sumie to cię rozumiem. Facet jest mało ambitny.
          -
          oldbay
        • fioletowy_banan Re: Słusznie... ale sytuacja nie jest beznadziejn 12.01.09, 02:01
          myselfmeandi napisała:

          >
          > Masz racje fioletowy_bananie, ze moj maz w pewnym stopniu udaje ze jest mu tak
          > super i luzacko i komfortowo.

          (...)

          Problem w tym ze on juz polozyl krzyzyk na sobie, mysli ze nic nie zmiani, a ja
          nie m
          > am sily go zmuszac, prosic, zachecac po tylu latach niepowodzen:(

          Spokojnie, jesteś zaradną życiowo kobietą, więc i z tym sobie jesteś w stanie
          poradzić!! Kwestia jak?
          Może musisz podejść do męża od innej strony: inne argumenty, inne słowa? To, że
          on kładzie krzyżyk na sobie, bo "ja się nie nadaję" to jest dla Ciebie pole do
          popisu. Bo gdyby był ciężkim inwalidą, to byłabyś bez wyjścia, a tak możesz
          wszystko! Tylko musisz znaleźć sposób jak te jego chęci wyzwolić i jak je
          podtrzymywać i potęgować. To się da zrobić!
          Może jeśli usłyszy i poczuje, że staje się przez Ciebie znacznie bardziej
          doceniany i to już jak podejmie pierwsze kroki, to takie coś go napędzi? Sama
          znasz go najlepiej, znajdź po prostu dobrą metodę :) Powodzenia!
    • durneip Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 01:33
      myślimy, że całość pachnie lekką ściemą. najpierw piszesz, że pracujesz dużo,
      żeby spłacić kredyt, a potem że remont finansowałaś ze zleceń i oszczęności. a
      po drodze że dzięki tobie możecie sobie pozwolić na laptopa i pralkę. skoro
      "pozwolić" - to chyba nie na kredyt ten laptop?
      • myselfmeandi Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 01:50
        Halo, halo. Kredyt na auto, splacamy co miesiac raty. To samo z lapkiem, pralka
        za gotowke kupiona - wiec minus z oszczednosci. Z tego co mamy wlasciwie co
        miesiac placimy za cos raty, i staramy sie chociaz troche odkladac - i jak
        trzeba, i jest to realne, to to odlozone tez sie wydaje (tak jak na te pralke.)
        Zawsze staram sie szybciej splacic rate, bo nie lubie miec dlugow i tyle. Nie
        mialam jednak az 20 tysiecy luznej gotowki zeby wydac na auto ktore posluzy pare
        lat i bedzie niedrogie w utrzymaniu. No i nie chce pozbywac sie wszystkich
        oszczednosci bo co gdyby nagle cokolwiek sie stalo i bylabym bez grosza przy
        duszy? Latwiej splacac rate i ewentualnie nadplacac, zeby szybciej skonczyc.
        Remont finansowalam pare lat temu, z dodatkowych zlecen, ktore bralam w
        ilosciach hurtowych jeszcze przed urodzeniem dziecka, zanim poznalam meza tez
        juz pracowalam i odkladalam wiec mialam pare tysiecy na wejscie w mieszkanie
        ktore bylo niemal ruina.
        Teraz to co wkladamy w mieszkanie to glownie wykonczeniowka, drobiazgi, ale tez
        to wszystko kosztuje. Maz przynosi do domu polowe tego co ja, wiec wszystko co
        wykracza ponad te jego polowe jest moim wkladem. Gdzie tu sciema?
        • durneip Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 02:30
          teraz chwytam. w takim razie towarzysz małżonek miękko sobie pościelił, ot co.
    • happy_time Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 09:05
      Skoro Cię wkurza tzn, że coś jest nie tak i trzeba to jak najszybciej rozwiązać
      bo później może być gorzej. Skoro on pracuje tylko 8 godzin i do tego jeszcze
      zarabia dwa razy mniej to powinien zająć się wszystkimi obowiązkami domowymi
      (może poza zakupami bo skoro Ty jeździsz samochodem to będzie łatwiej i
      szybciej). Powinien zrobić pranie, posprzątać ugotować obiad tak, żebyś po
      powrocie z pracy mogła odpocząć i spędzić czas z córką. Jak nie chce sprzątać to
      niech znajdzie lepszą pracę i zatrudni kogoś do sprzątania, a obiady zamawia w
      restauracji :)
      Zawsze możesz przestać brać dodatkowe zlecenia i wracać z pracy o 16. Ponieważ
      wasz dochód się wtedy znacznie się zmniejszy będziecie musieli oboje zrezygnować
      z przyjemności, na które wydawaliście do tej pory, ale za to będziesz mogła
      prać, sprzątać i gotować :)
      Moim zdaniem masz rację, że Ci to nie odpowiada, też bym mnie wkurzało. Twój mąż
      jest bardzo wygodny, pracuje mało ( i za mało), a korzystać z pieniędzy lubi.
      Jeżeli nie chcesz rezygnować z pracy to wszystko co zarobisz dodatkowo trzymaj
      na lokacie. Pieniądze przydadzą się na przyszłość, choćby dla dziecka.
    • swieta.prawda Powiem tak 12.01.09, 09:11
      Powiem krótko: podobno przeciwieństwa się przyciągaja. I to może
      działać - ale na stopie przyjacielskiej. Jednak małzeństeo, para,
      powinna byc jak najbardziej podobna do siebie pod względem wartosci,
      statusu społecznego, dążeń i innych kwestii takich jak sposób
      wychowania dzieci, czy niby nieistotnych jak posiadanie psa w bloku,
      itd. Tu widac, że tego podobieństwa nie ma. I to nie znaczy że mąż
      jest zły, albo że ty jesteś zła. To znaczy, że nie pasujecie do
      siebie. I ty będziesz się denerwować, że on nie chce więcej, a on
      będzie się denerwować, że ty nie masz czasu dla niego. I tak
      będziecie się miotac, az w końcu zrezygnujecie i oddalicie się
      emocjonalnie od siebie, albo będziecie wyładowywac na sobie przy
      byle okazji frustracje. Nie rokuję dobrze. Trzeba było znaleźć sobie
      maszynke do zarabiania pieniędzy i byłabyć z taka maszynka
      szczęśliwsza. A on powinien sobie znaleźć kobietę, która jest
      kobietą tradycyjną a nie nowoczesną kobieta wieloczynnościową :). I
      też byliby szcześliwi. Ale niestety przeciwieństwa się przyciągaja
      (że niby mają się uzupełniac), a tu ni chu.ja nic z tego nie
      wychodzi. Na pocieszenie dodam, że jet wiele takich przypadków.

      Duże znaczenie ma wychowanie wyniesione z domu. pamiętam dziewczyne,
      której rodzice mieli w domu sukę. I jak narzekała, płakała, że w
      swoim mieszkaniu nie będzie miała psa, bo to jest męczenie i siebie
      i zwierzęcia w bloku, ze sika po dywanach, niszczy wszystko i w
      czasie cieczki lataja za nia (za ta dziewczyną) psy na osiedlu, bo
      czuły zapach jej suki. I co? Minęło ileś lat, ta dziewczyna sama
      jest matka i .... zafundowała dziecku pieska :) ;) :). Na tej samej
      zasadzie kobieta, która miała ojca pijaka, podświadomie wybiera
      chłopaka ze skłonnosciami do alkoholu, chociaż na zdrowy rozum
      powinna od pijaków trzymac się jak najdalej. I ty tez może miałaś
      ojca biernego życiowo (o tym nie pisałś w poście) i takiego samego
      wybrałać partnera jak ojciec.
    • malutka_kropka82 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 10:33
      Moim zdaniem sama przyzwyczaiłaś męża do takiej sytuacji. Człowiek bardzo szybko
      przyzwyczaja się do dobrobytu i traktuje ten stan jako normalny. Przestań brać
      dodatkowe zlecenia. Jak będziecie mieli mniej kasy to zobaczy, że te pieniądzie
      z nikąd się nie biorą, a i Ty odpoczniesz i spędzisz czas z córką.
      Twój mąż jest fajnym facetem, dobrym ojcem, nie musi traktować pracy jak swojej
      pasji.
      Co do domowych obowiązków...najlepiej zróbcie sobie grafik. Niektórzy faceci
      mają to do siebie, że nigdy nie wpadną na to, co trzeba zrobić w domu. Po prostu
      nie widzą bałaganu bo im nie przeszkadza.
    • anaisanais Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 10:47
      ha ha
      a ja mysle ze od twojego meza to wielu mogloby sie uczyc.
      ja osobiscie nie uwazam ze kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie,
      ambitna prace, wiecznie sie doksztalcac.
      wazne zeby byc szczesliwym. a twoj maz po prostu spedza czas jak
      lubi - przed kompem, hobby. jesli ty wybierasz taki sposob zycia
      jaki wybralas - nastawiony na zarobki, to nie masz prawa oczekiwac
      zeby maz sie do tego dostosowal.
      dlaczego jesli jedna osoba wybiera harowanie ponad miare i nie ma
      jej w domu, to druga musi zap*** w tym czasie ze scierka? jak on
      woli zarabiac mniej a miec wiecej czasu - to jego sprawa.
      no i wychowuje dziecko na ktore ty nie masz juz czasu.

      co do korzystania z pieniedzy. jesli twoj maz nie zarabia to nie
      powinien wydawac nie swoich pieniedzy np. na perfumy czy ciuchy.
      niech wydaje to co zarobi.
      jesli chodzi o rzeczy wspolne, to moze stworz budget - kazdy daje
      iles tam. jesli masz ochote kupic cos co go przekracza, to doloz
      jesli chcesz super nowa pralke i telewizor, albo chcesz zeby
      pojechal z toba i dzieckiem na majorke.
      • baba67 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 11:19
        Ja mam podobny problem-moj maz jest leniwy i malo ambitny-dodatkowo jeszcze ma
        wymowke ze mamy niepelnosprawne dziecko. Wlasciwie bylabym przeszczesliwa gdyby
        przynosil do domu tyle co twoj. Ale on nic nie przynosi a ja jestem jedynym
        zywicielem rodziny. Dziecko chodzi do szkoly ale i tak niewiele sie zmienilo
        chodzi z dzieckiem na spacery bierze i odbiera go ze szkoly zmywa i zajmuje sie
        swoim hobby. Ledwo nam na wszystko wystarcza(wszystko czyli jedzenie i
        rachunki), ale jemu to nie wadzi bo ma male potrzeby. Nie moge powiedziec ze nie
        czuje nic do meza, ale jest to sentyment berdziej jak do dobrej niani, za ktora
        tez jestem odpowiedzialna finansowo. Zadnego wsparcia. jesli chodzi o
        samopoczucie to czuje sie jak wdowa ktora na dodatek nie moze wyjsc powtornie za
        maz. Nadziei ze sie cos zmieni nie mam zadnych.
        Pociesz sie dziewczyno, ze inni maja gorzej. Jesli jestes przemeczona to
        ogranicz swoje potrzeby. Kolorowanki tak duzo nie kosztuja.
      • a.bc Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 11:20
        słusznie, bo jesli siedzi w domu od 16 a ty wracasz pózniej to
        powinien zrobić obiad!Rozumiem,ze dzieci tez czekaja az ty wrócisz i
        dasz im cos do jedzenia?
        Ty tak na prawde nie masz problemu z kasa ale z ambicjami swojego
        meża. I tu jest problem, bo on gwiazdor nie bardzo się zmieni.
        Zawsze mozna powalczyc ale nie wiem jak to sie skończy( moze
        gwiazdor pójdzie po najniższej linii oporu i radosnie znajdzie sobie
        nowa laskę która jest mniej wymagajaca...)
        Ale ja bym spróbowała mimo wszystko, moze ustal jakis rozsadny
        podział obowiazków od a do z tj po pracy ma kupic i tu dajesz mu
        listę rzeczy najpotrzebniejszych, ma sprzątnac i cos ugotować.
        Nastepnego dnia gotowanie przypada na ciebie i tak dalej.
        Twój mąz czuje ,ze nie musi nic robic, bo jego zaradna zona nauczyła
        go tego,ze załatwi wszystko...Zatem sama tez ukreciłas na siebie
        bata przez takie podejscie do zycia. Zwolnij , ochłoń i na trzezwo
        zastanów sie jak to wszystko ułozyć, bo nikt inny za ciebie tego nie
        zrobi.


      • rosa_de_vratislavia Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 17:10
        anaisanais napisała:

        > ha ha
        > a ja mysle ze od twojego meza to wielu mogloby sie uczyc.
        > ja osobiscie nie uwazam ze kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie,
        > ambitna prace, wiecznie sie doksztalcac.
        > wazne zeby byc szczesliwym. a twoj maz po prostu spedza czas jak
        > lubi - przed kompem, hobby.

        Wszystko cudnie,ale autorka pisze,że mąż lubi luksus i
        szerokopojęte "dolce vita". Nie zauważa,że to cięzka harówka żony.
        • anaisanais Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 19:10
          poczytaj sobie dalszy ciag "co do korzystania z pieniedzy"
      • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 19:26
        > dlaczego jesli jedna osoba wybiera harowanie ponad miare i nie ma
        > jej w domu, to druga musi zap*** w tym czasie ze scierka?
        Bo inaczej żona po o wiele dłuższej pracy będzie musiała zasuwać ze ścierką albo
        przy garach, zamiast poświęcić czas dziecku, partnerowi albo na własne hobby.

        Moim zdaniem, jeśli jedna z osób ma pracę zdecydowanie lżejszą i mniej
        czasochłonną, to powinna wziąć na siebie większość codziennych obowiązków
        domowych, bo zwalanie wszystkiego na głowę partnera/partnerki jest zwyczajnie
        chamskie. A w tym przypadku szczególnie, bo mąż najwyraźniej lubi korzystać z
        życia i wydawać zarobione przez żonę pieniądze.
        • anaisanais Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 22:04
          > Bo inaczej żona po o wiele dłuższej pracy będzie musiała zasuwać ze ścierką alb
          > o
          > przy garach, zamiast poświęcić czas dziecku, partnerowi albo na własne hobby.

          i to jest to co wyssalas z mlekiem matki. niby dlaczego ma tak byc?
          jesli mam ochote miec wiecej czasu i spedzac go na hobby, godze sie z tym ze
          zarabiam malo - moja sprawa, jak tez jak bedze spedzac wolny od pracy czas.
          dlaczego mam wypucowac w tym czasie dom, ugotowac itp. wole zjesc kanapki i tak
          robie, wybierajac czas dla siebie. chamskie to nie jest, to po prostu
          umiejetnosc uszanowania faktu ze druga strona nie ma tych samych priorytetow.
          obowiazki powinny byc dzielone po rowno, chyba ze druga strona ma ochote
          korzystac z kasy zarobionej przez druga strone. a jak druga strona nie ma ochty
          sie dzielic - to rozwiazac to odpowiednio - budzet na wspolne wydatki itp

          co do wydawania kasy - przeczytaj napisalam jak mozna to rozwiazac.
          • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 23:41
            Co rozumiesz przez "obowiazki powinny byc dzielone po rowno"?
            Bo dla mnie sytuacja gdy na jednej osobie spoczywa główny ciężar utrzymania domu (związany z dłuższą pracą) oraz większość obowiązków domowych podczas gdy druga strona woli się lenić jest wykorzystywaniem tej pierwszej osoby. Naprawdę uważasz, że sytuacja gdy pan i władca czeka aż zmęczona żona wróci z pracy i zrobi rodzinie obiad jest w porządku (małego dziecka samymi kanapkami raczej karmić się nie da)?

            PS O co Ci chodzi z tym: "i to jest to co wyssałaś z mlekiem matki"?
            PS2 Coś za dużo masz "drugich osób" w tekście :P
            • anaisanais Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 09:48
              "i to jest to co wyssałaś z mlekiem matki"?
              mam wrazenie ze masz jakis uraz i bardzo wazne dla ciebie jest zeby
              kobieta nie harowala i nie brala na siebie wiekszosci obowiazkow np.
              pan i wladca itp.

              Powiem tak:
              Uwazam ze jesli jedna strona w zwiazku (kobieta lub mezczyzna)
              decyduje ze chce pracowac mniej po to zeby miec czas dla siebie i
              dla hobby itp. to powinna miec do tego prawo. W tej sytuacji nie
              uwazam ze ta osoba ktora tak wybiera jest zobligowana do robienia
              wszystkiego w domu, a domowe obowiazki powinny byc podzielone po
              rowno (najlepiej). Zauwaz ze to autorka watku wybrala ze bedzie
              pracowac duzo bo CHCE miec pewne rzeczy jak lepsza pralke, lodowke
              itp.
              Jesli jednak osoba ktora pracuje mniej i takiego wyboru dokonuje
              (mam wiecej czasu) a rosci sobie prawo do wydawania wspolnej kasy,
              to juz to nie jest ok. Tu zgodzilbym sie ze powinna wziac na siebie
              wiecej obowiazkow.
              Ale jesli np. zona woli pracowac mniej aby rozwijac hobby, a facet
              haruje do pozna, a potem uwaza ze jak ja zabiera ma Majorke to
              powinna mu obiady gotowac prac i sprzatac to czy to jest fair?
              Jesli ona np. moglaby jechac w Bieszczady za swoje pieniadze i nie
              zalezy jej tak na Majorce, ale on musi miec towarzystwo.

              Dziecka tu nie uwzgledniam. Mowie o sytuacji bez dziecka.

              • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 14.01.09, 00:33
                > "i to jest to co wyssałaś z mlekiem matki"?
                ???? Nie rozumiem po co znów wtryniasz to zdanie zupełnie od czapy. O
                co chodzi? Co niby miałam wyssać z mlekiem matki?


                Nigdzie nie napisałam, że kto mniej pracuje ma robić w domu wszystko, natomiast
                IMHO krzywda mu się nie stanie jak będzie robił trochę więcej, co pozwoli
                partnerowi/partnerce nie zaharowywać się. Wieź pod uwagę, że ZAZWYCZAJ jedna
                osoba może pracować mało albo zgoła wcale właśnie dlatego że druga pracuje więcej.

                > Jesli jednak osoba ktora pracuje mniej i takiego wyboru dokonuje
                > (mam wiecej czasu) a rosci sobie prawo do wydawania wspolnej kasy,
                Skoro kasa jest wspólna, to dlaczego jej ma jej nie wydawać?


                Nie dogadamy się, bo dla ciebie obowiązki domowe są zupełnie oderwane od sytuacji w pracy, a wg mnie podział obowiązków powinien ją uwzględniać.
    • filona.may Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 11:11
      Nie wysyłaj go na studia, będzie jeszcze gorzej! Te trzecie - jak dobrze liczę -
      studia też po jakimś czasie rzuci. Ale nim rzuci, to zrezygnuje z pracy w ogóle
      (bo przecież musi mieć czas, by studiować) i będzie się dobrze bawił umawiając
      się z nowymi znajomymi ze studiów na piwo, na basen itd. Czyli będzie tylko gorzej.

      Mnóstwo mądrego już dziewczyny Ci napisały. Nie będę więc tego powtarzać, podam
      jedynie pomysł, który jeszcze nie padł:

      TY IDŹ NA STUDIA. Na jakąś podyplomówkę. Albo dodatkowe magisterskie
      uzupełniające. Powiedz, że chcesz mieć skończony drugi kierunek. Skoro mąż stara
      się Ciebie przytrzymać przy sobie pokazywaniem, jak Cię dobrze rozumie, to
      będzie mu niezręcznie skrytykować Twoje pragnienie rozwijania się.

      Wpierw jednak ustalcie, że teraz nie będziesz brała dodatkowych zleceń, a może
      na jakiś czas weźmiesz bezpłatny urlop. potem w rzeczywistosci tego urlopu nie
      musisz brać, ale tam mu powiedz.

      Ustalcie wspólnie, że w tej sytuacji on musi znaleźć lepiej płatna pracę
      (dziewczyno, 1600 w Warszawie to strasznie mało jak na dorosłego, sprawnego
      faceta mającego żonę i dziecko). Albo, że skoro jest z tak dobrze sytuowanej
      rodziny, to niech rodzina zacznie was regularnie sponsorować. Pewnie będzie mu
      głupio poprosić mamusie o sponsoring i weźmie sie do roboty. A jeśli nie będzie
      głupio, to przynajmniej będziecie mieć regularnie dodatkowe pieniądze, bez
      Twojego zaharowywania się.



      Jeśli facet kiedyś jeszcze wyjedzie Ci z argumentem, że wniósł mieszkanie, to
      powiedz, że Ty z kolei wniosłaś ze swoich panieńskich czasów wykształcenie, co
      dawało prze kilka lat małżeństwa dobrą pracę, więc jesteście kwita. Niech
      pomyśli, co by było, gdybyś była typową żoną i przez kilka lat po urodzeniu
      dziecka siedziała z dzieckiem w domu, nie pracowała.


      Jeśli kiedykolwiek będziesz chciała się rozwodzić, to pamiętaj, że - jak już
      ktoś powyżej napisał - mieszkania jest w całości jego. Jeśli chciałabyś po
      rozwodzie dostać część jego wartości, to wpierw, będąc jeszcze małżeństwem,
      musicie sprzedać obecne mieszkanie i za te pieniądze wspólnie kupić inne.


      Niestety szczerze wątpię, byś go kiedykolwiek zmieniła. Chyba że uda Ci się nim
      jakoś wstrząsnąć.
      • burza4 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 21:17
        filona.may napisała:
        >Jeśli chciałabyś po rozwodzie dostać część jego wartości, to
        wpierw, będąc jeszcze małżeństwem, > musicie sprzedać obecne
        mieszkanie i za te pieniądze wspólnie kupić inne.

        mieszkanie kupione za pieniądze pochodzące z majątku odrębnego nadal
        pozostaje majątkiem odrębnym, choćby było kupione po ślubie.

        chyba że coś by dołożyli z majątku wspólnego, to wtedy tę "dołożoną"
        część się dzieli, ale w takim wypadku jej udział byłby dość znikomy.
        • filona.may Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 01:01
          Słuszna uwaga, źle się wyraziłam pisząc "za TE pieniądze kupić inne
          [mieszkanie]". Nie chce zaśmiecać wątku szczegółami prawnymi. Powie tylko, że w
          praktyce robi sie to tak, że pieniądze ze sprzedaży mieszkania lądują na koncie
          bankowy, z którego finansowane jest bieżące życie małżonków. A kredyt jest
          spłacany z bieżących dochodów. Ma to pewne wady dot. odliczeń podatkowych (chyba
          że mieszkania zostało odziedziczone w latach 2007-2008). Wierzę, że autorka
          wątku, jeśli ile będzie zainteresowana takim rozwiązaniem (w co wątpię), to
          zasięgnie fachowej porady. Są też inne rozwiązania, ale już wymagające świadomej
          zgody współmałżonka.
    • alajkah Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 13:10
      Mysle, ze slusznie Cie wkurza. Nie chodzi o to, ze zarabia mniej, tylko, ze nie
      stara sie bardziej. Biernosc moze Cie draznic, skoro pracujesz tak duzo. Mysle,
      ze powinnas znalezc jeden wieczor na dobra rozmowe - postaraj sie, zeby nie
      wyszla z tego awantura. Zapros go na kolacje i zacznij od tego, co w nim cenisz,
      i jak bardzo to cenisz i jak bardzo go kochasz. A potem powiedz, ze chcialabys
      pewne rzeczy usprawnic i na spokojnie popros go o wspolprace:) To dziala:)
    • xxmjxx Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 13:16
      Mąż zawsze słusznie wkurza ;)
      • obrotowy zgoda :) 12.01.09, 13:20
        xxmjxx napisała:

        > Mąż zawsze słusznie wkurza ;)


        zwlaszcza gdy lubi to robic :)
    • joanna182-0 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 15:46
      to sobie go wychowałaś. Powinnaś od początku dawać mu jakieś
      obowiązki domowe. Ja już wiem, że mój umie gotować, a przynajmniej
      jak go się samego zostawi z lodówka to z głodu nie umrze, prasować
      też umie, wrzucić ubrania do pralki i ją włączyć też umie, odkurzać
      też. Jak przychodzi do mnie narzeczony i widzi, że mam do
      sprzątnięcia mieszkanie to sam mi proponuje, że mi pomoże bym dłużej
      z nim posiedziała i pogadała.
    • die_blume Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 17:06
      fragment o tym, że chce wydawać, choć go na to nie stac, popieram i rozumiem.
      Natomiast napisałaś też, że wstyd ci przed ludźmi z pracy, bo jest zwykły, bo
      nie ma czym zaimponować. W końcu chodzi ci o całokształt, czy raczej o to, że mu
      dobrze w tej sytuacji, czy jednak, że ci wstyd przed znajomymi.
    • nihiru Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 18:50
      Kiedyś słyszałam takie powiedzenie: "jak facet raz zobaczy że potrafisz coś
      zrobić ,natychmiast przestanie to robić":)
      Doskonale to pasuje do tego, co napisałaś o mężu:
      > On twierdzi, ze nie czuje takiej potrzeby, ze
      > po prostu mu sie nie chce, ze przeciez i tak”mamy”| niezle...

      I ma facet rację - po co ma się wysilać, skoro Ty to zrobisz za niego? Jedyna
      rada - przestać się starać.
      Oczywiście ryzykujesz, że dziecko nie dostanie obiadu, nie będziecie mieli kasy
      na wyjazd na wakacje, PIT-y nie zostaną złożone na czas itp ale inaczej nie
      widzę szansy.

      Ps. Od razu mówię, że nie wiem czy potrafiłabym wprowadzić własną radę w życie:))
      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
    • cytrynka_ltd Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 19:40
      świetnie ustawił się. ma zaradną i pracowitą żonę, która spłaca kredyt i pracuje
      na jego kaprysy.
      on robi to minimum(zmywarka itp.), aby w razie czego nikt nie mógł mu nic
      zarzucić. z dzieckiem nie robi łaski, bo jest jej ojcem.
      uważaj, aby nie zarzucił ci(może z jego mamusią), że za mało zajmujesz się waszą
      córką. fajnie jest, jak jest dobrze. ale, jak dojdzie do rozpadu, to może być
      wojna, jak to często bywa w takich momentach.
      jesteś przepracowana.
      więcej odpoczywaj i spędzaj więcej czasu z córką, bo będziesz tego później
      żałować. niech on zobaczy, czy jego pensja starczy na wiele:)
      minimalista i lubi żyć na czyjś koszt.
    • halev Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 19:56
      A może on się po prostu boi wyzwań, szukania itd? Najlepszym rozwiązaniem
      każdego problemu w związku jest zawsze ROZMOWA.
      • baba67 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 21:12
        Jak ktos nie ma jaj to od rozmowy mu takie jaja nie wyrosna.
        Wyglada na to ze nasza autorka watku "wyrosla" ze swojego partnera tj w
        momencie kiedy go poznawala byl dla niej idealny, ale ich rozwoj poszedl w
        innych kierunkach dlatego teraz do siebie nie pasuja.
        Rozbijanie rodziny w takiej sytuacji poza trauma moze przyniesc wiecej zlego
        niz dobrego, tym bardziej ze uczucia wciaz sa zywe. Mysle ze dzialania powinny
        isc w dwoch kierunkach-z jednej strony obnizenie aspiracji i pogodzenie sie z
        nizszym poziomem zycia-z drugiej-konkretne zadania wyznaczane mezowi-nie na
        zasadzie "poweinien sie domyslic-nie domysli sie bo jest za wygodny, a w ogole
        faceci nie sa dobrzy w domyslaniu sie.
        Ja doskonale rozumiem pragnienie posiadania meza ktory imponuje jakimis
        osiagnieciami zawodowymi, nawet jesli nie sa specjalnie dobrze oplacane-nie ma w
        tym nic zlego.
        Wydaje mi sie, ze Autorka zbyt wczesnie zalozyla rodzine-zanim jeszcze
        uksztaltowal sie jej charakter. teraz szukalaby partnera w zupelnie innych
        kregach na co innego zwracajac uwage-tak bywa niestety. Pozostaje docenic co sie
        ma i zapisac te kwestie po stronie nieuniknionych zyciowych strat.
        • kalinka711 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 22:39
          Sądzę,że przede wszystkim potrzebna jest rozmowa.Autorka wątku nie bierze pod
          uwagę jednej rzeczy.Jeśli mąż zdecyduje się wydłużone godziny pracy/zmianę
          pracy-niekoniecznie na lepszą/,do tego studia - może się bardzo zmienić sytuacja
          w domu.Co z dzieckiem?Pozostanie opiekunka-żadna nie będzie lepsza od dobrego
          ojca.Chyba,że zrezygnujesz z dodatkowych zajęć i sama się nim zajmiesz.Znależć
          pracę która nie jest żródłem stresu to trudne.Może być tak że mąż zmieni pracę,a
          z czasem będziesz mieć w domu kłębek nerwów.Ja niestety tak mam.Mam troje
          dzieci,kiedyś mąż tyle nie pracował,ale więcej zajmował się dziećmi i
          domem.Odkąd pracuje"na swoim",wraca wieczorami,jest wiecznie zmęczony,dzieci go
          denerwują już nie wspomnę o jakiejś pomocy w domu.Nie życzę Ci tego.Sama też
          potrzebowałabym pomocy.Ale wracając.Widzę dwie drogi wyjścia.Możesz postawić
          mężowi większe wymagania,na początek np.nauka,sama rezygnując z dodatkowych
          zleceń mówiąc mu że jesteś przemęczona pracą i oczekujesz by postarał się o
          lepszą pracę,lub ciągnąc to dalej oczekując od męża przejęcia obowiązków
          domowych,każdego dnia mówiąc mu co trzeba zrobić.Faceci "nie widzą" wielu prac
          domowych.Rozmowa może wiele zmienić.Twojemu mężowi jest tak dobrze,a jeśli Ty
          nic nie mówisz,to myśli że Tobie też to odpowiada,biorąc pod uwagę fakt,że
          lubisz swoją pracę.
    • maladalila Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 22:03
      Nie dziwię się, że mamy coraz więcej rozwodów, jeśli wszyscy mają takie sposoby
      rozwiązywania problemów małżeńskich, jak moi szanowni przedmówcy. Byle problem i
      wystawiamy walizki.
      Kobieto, Twój jedyny problem, to Twoje frustracje, które sobie pracowicie
      hodujesz, a durne jędze z forum jeszcze Cię podpuszczają. Zastanów się: czy Twój
      mąż zawsze był taki, czy nagle zleniwiał. Piszesz, że kiedyś miało to swój urok.
      To znaczy, że zawsze taki był i nie wiem, czemu zakładasz, że powinien się
      zmienić, bo Tobie się odwidziało.
      Druga sprawa: denerwuje Cię, że Ty zarabiasz, a mąż wydaje na dobre ciuchy i
      jedzenie. To jak sobie to wyobrażasz: Ty szynka, on salceson? Ty dobre ciuchy, a
      on łachy z darów? W praktyce wydaje się, że tego się spodziewasz. A może oboje
      przystopujcie? Pracuj mniej, oboje będziecie mieli mniej. Może będziecie
      szczęśliwsi? Niejeden związek rozleciał się przez pieniądze - czasem nawet przez
      nadmiar. Naprawdę, czasem lepiej odpuścić niż rozwalić rodzinę. To nie jest
      najważniejsza rzecz na świecie.
      Źle wydaje pieniądze? Ty wydawaj. Może to nie jest typ, który ma dryg do
      zarządzania finansami.
      Nie lubi pracy tylko ją toleruje? A co w tym złego? Chyba tylko to, że Ty
      uważasz inaczej. Czy mąż przed ślubem zgrywał pracusia zakochanego w robocie?
      Nie. Czyli to nie on zmienił reguły gry, tylko Ty.
      Zastanów się, czy chcesz to wszystko rozpieprzyć przez głupią kasę. Córka ma
      świetnego ojca i pełną rodzinę. To naprawdę nie jest dziś mało. Doceń to, co mą
      robi dla rodziny i odpuść sobie trochę z pracą, albo poszukaj mniej absorbującej
      a lepiej płatnej. A jeśli tak lubisz pracować (znam takie typy, to równie
      nieuleczalne jak traktowanie pracy wyłącznie jako źródła zarobku - i też nie ma
      w tym nic złego, dopóki nie szkodzi innym), to pracuj i czerp z tego
      przyjemność, a doceniaj to, że mąż ma dla dziecka czas, którego Ty mu nie
      dajesz. Docenisz to po latach. Żaden durny tenis czy konna jazda nie zastąpi
      "bycia na powietrzu" z rodzicami (lub choć jednym). Choć niektórzy z szanownych
      przedmówców zdają się mieć inne zdanie. Niekoniecznie słusznie.
      • paul55 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 12.01.09, 22:12
        maladalila napisała:

        >


        Swieta racja!!!
      • wrr2 Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 00:00
        > Nie dziwię się, że mamy coraz więcej rozwodów, jeśli wszyscy mają takie sposoby
        > rozwiązywania problemów małżeńskich, jak moi szanowni przedmówcy
        Krótko czytasz to forum :P Tu przy najbłahszych problemach padają rady typu:
        "zostaw go", "nie jest ciebie godzien" :P Można się przyzwyczaić.

        > Druga sprawa: denerwuje Cię, że Ty zarabiasz, a mąż wydaje na dobre ciuchy i
        > jedzenie. To jak sobie to wyobrażasz: Ty szynka, on salceson? Ty dobre ciuchy,
        > a
        > on łachy z darów?
        W wątkach o finansach bardzo częsta rada - wspólna kasa na utrzymanie domu, a
        reszta dla siebie (ba! była nawet dziewczyna dumna z tego, że facet pożycza jej
        na wyjazdy wakacyjne, bo jej nie stać, a jego tak). Przy czym jak kobieta
        zarabia mniej i chce ustawić się jak mąż autorki to dziwnym trafem wszyscy po
        niej jeżdżą, że jest z facetem tylko dla kasy.

        Zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś, ale widzę tu jeszcze jeden problem -
        facet zostawia prawie wszystko na głowie autorki - zarządzanie finansami,
        zakupy, sprawy urzędowe, większość obowiązków domowych. Do tego dochodzi dłuższa
        praca, więc szczerze mówiąc nie dziwię się, że autorka jest sfrustrowana i
        chciałaby zmian.
      • filona.may Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 00:33
        maladalila, niby masz trochą racji.

        Ale zauważ, że masz za złe, że autorka wątku chce nagiąć męża do swojej wizji
        życia, a w zamian proponujesz, by ona sama sie dostosowała do jego wizji życia.
        (Nie wiem tylko, skąd mieliby wziąć na to pieniądze, bo jeśli ona zacznie żyć
        bardziej na luzie, mniej pracować, to skąd jej mąż weźmie pieniądze na życie na
        wysokim poziomie? Ale to już poboczna kwestia i nie o tym chciałam pisać.)

        Cóż, i ona, i on mają prawo mieć takie podejście do życia jakie każde z nich ma.
        Być może żadne z tych podejść nie jest gorsze ani lepsze.

        Problem tylko w tym, że oba te podejścia do siebie nie pasują!!!
        Ciężko je pogodzić w małżeństwie.

        Stąd frustracje opisywane w tym wątku. Chyba rzeczywiście pobrali się za szybko.
        Za nim zdążyli się ukształtować jako dorośli ludzie. Zanim zrozumieli swoje
        preferencje, zanim uświadomili sobie swoje priorytety, cele.

        Czasem w takiej sytuacji się szczęśliwie udaje, a czasem wychodzi jak w tym
        przypadku.
    • dziewice tak dobrze robi ze Cie wkurza :-) slusznie 13.01.09, 00:36
    • kungaro Podział obowiązków, podstawowa rzecz. 13.01.09, 04:30
      Tak sobie myślę, u Was po prostu odwróciły się te przeklęte stereotypowe role.
      Przecież gdyby sytuacja była odwrotna, to on by pracował od świtu do nocy, a ty
      byś przynosiła pensję dużo niższą, to wszystko nie brzmiałoby tak źle
      (przynajmniej na pierwszy rzut oka). No ale to stereotypy. I jedna i druga opcja
      jest w porządku, kiedy OBIE strony w związku się na nią zgadzają. Ja np.
      utrzymuję właściwie całkowicie moją żonę która ciągle się uczy (jest też w
      ciąży) i w życiu by mi do głowy nie przyszło na ten stan rzeczy narzekać czy też
      narzekać na nią samą, ALE ja na ten stan rzeczy się zgodziłem, a właściwie to ja
      wyszedłem z tą propozycją. Mi to odpowiada. U Ciebie sytuacja jest inna, wy nie
      uzgodniliście między sobą kto jakie role pełni w Waszym związku, nawet
      tymczasowo, jak ja z moją żoną, do czasu gdy nie pójdzie sobie spokojnie do
      wymarzonej pracy. I to już jest mniej w porządku, szczególnie jeśli ta druga
      osoba OCZEKUJE konkretnych profitów w postaci wyższego poziomu życia licząc na
      to że to ta druga pociągnie wózek, samemu dając z siebie minimum i w pracy i w
      domu. Jeśli by Ci ten fakt nie przeszkadzał, czułabyś się z tym dobrze -
      problemu by nie było. Jak widać tak nie jest i masz do niego żal. Chyba czeka
      Was na prawdę poważna rozmowa, a może zresztą wiele rozmów o wzajemnych
      oczekiwaniach. Podział obowiązków to jednak kluczowa rzecz w małżeństwie,
      obojętne czy dzielicie się nimi po równo, czy któraś więcej przynosi środków, a
      inna dba o dom i dziecko. Ważne żeby to było ustalone i aby obie strony czuły
      się w tym dobrze. Tak samo jak ja nie oczekuję od mojej żony że będzie jej się
      chciało prać moje skarpety do lat 80ciu zamiast robić karierę, tak samo Twój mąż
      nie powinien oczekiwać że Ty będziesz sama niemalże utrzymywała cały budżet
      domowy (cóż to jest 1600 na warszawskie warunki, choć plusem jest że nie macie
      kredytu) zamiast spędzać czas z dzieckiem i oddawać się niewielu choćby
      przyjemnościom. Co innego, jak już wspomniałem, gdyby Wam obojgu taki podział
      odpowiadał. Nie oceniałbym zbyt surowo Twojego męża, on dla siebie znalazł
      sposób i być może nie zdaje sobie nawet sprawy z tego że jest to sposób nieco
      krzywdzący Ciebie, tym bardziej powinnaś mu to uświadomić. Nie licz na to że
      zamieni się w rekina finansjery, nie ten typ, ale trochę go szturchnąć nie
      zaszkodzi, przede wszystkim uświadom mu że ty nie czujesz się dobrze w tej
      sytuacji, że czujesz się w jakiś sposób poszkodowana. Być może Tobie
      wystarczyłoby by na jego barkach znalazłoby się więcej domowych obowiązków? być
      może to już by sprawiło że czułabyś się dobrze? Ty miałabyś więcej czasu dla
      siebie i dziecka, on by się w konkretny sposób dokładał do małżeńskiego
      grajdołka. To że facet jest mało ambitny i nie czuje potrzeby rozwoju - taka już
      jego uroda. Być może w pewnym momencie dojrzeje do czegoś innego, być może nie
      i będzie mu z tym dobrze, nie każdy przecież musi. Najważniejsze żeby podział
      obowiązków, wkładu, pracy, także tej domowej był satysfakcjonujący dla obu
      stron. Ty lubisz swoja pracę - nie rezygnuj, to Twoje życie, w tym się
      spełniasz. On z kolei ma więcej czasu i może zaangażować się bardziej w sam dom.
      Powodzenia w uświadamianiu mężowi swoich pragnień i umiejętnym wyważaniu ról
      każdego z małżonków. Jakkolwiek by się one nie rozkładały.
      • maxxt serce rośnie 13.01.09, 19:28
        spotkać myślaCego człowieka- BEZCENNE. gratulacje dla Pana małżonki:)
    • arsmenik Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 10:04
      Piszesz "ja" "kasa".
      Mam wrażenie że jesteś daleko idąca materialistką.

      Jeżeli mówimy o rozwodzie to on powinien Cie kopnąć za takie podejście do życia.

      Pracujesz bo...... no bo co , bo musisz czy lubisz.
      Jak musisz coż trudno, tzreba jakoś żyć.

      Jak lubisz to nie wymagaj żeby ktoś musiał lubiec to co ty.

      Czyzbys lepiej się czuła w związku gdzie kasa jest ponad wszytsko, facet by
      zarabiał tyle co Ty no a na dodatek zbeształ by Cię tak dla kurażu codziennie bo
      on tu jest Panem domu i nie masz nic do gadania.

      Jak taki scenariusz Ci sie podoba to rozejrzyj sie za Takim facetem co to spełni
      twoje oczekiwania.

      A jak wolisz przytulne gniazdko to pilnuj to co masz najlepszego czyli spokój i
      poczucie stabilizacji oraz bezpieczeństwa.

      Nie ma nic gorszego strach przed wejściem do własnego domu.
      • staruszeczka Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 10:17

        arsmenik napisał:
        > Nie ma nic gorszego strach przed wejściem do własnego domu.

        Amen.
        Ale chyba by jej sie przydało żeby doceniła spokój.
        • arsmenik Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 10:23
          OOOO Star !!!!

          A co ty tu robisz maleństwo
          :):)
          • staruszeczka Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 10:30
            A se zglądam czasami:)
            • kuba.perelski Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 13.01.09, 17:19
              Jaeszce wiekszy telewizor, jeszce wiekszy samochod.. NIE KU... NIE!
              Ja chce przyjsc z pracy i poczytac ksiazke.KOBIETY JESTESCIE CHORE!
              • s3tonline Re: Czy slusznie wkurza mnie moj maz? - dlugie 15.01.09, 13:51
                I żeby to jeszcze dla siebie, a tu "bo nie ma się czym chwalić przed kolegami",
                bo "mi źle że nie mam czasu na przyjemności to i on ma nie mieć, a jak". Zamiast
                nie brać dodatkowych zleceń i mieć czas na to wszystko, a wręcz nie wydawać
                dodatkowo kasy bo samochód potrzebny bo między robotami się nie wyrabia... A jak
                facet inaczej myśli to trzeba z nim "uzgodnić", "porozmawiać", co w kobiecym
                języku oznacza że ma zrobić tak jak ona sobie już wymyśliła przed tą "rozmową".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka