Gość: egoistka
IP: *.provider.pl
12.11.03, 11:49
Jestem dziewczyną, która podrywa. Jestem dość smiała, więc to ja zparaszam,
robię pierwszy krok. Potrafię się atrakcyjnie zaprezenotwac - poderwanie
wtedy przychodzi łatwo, tymbardziej, ze jestem dosc mloda. Z niektórymi idę
do łóżka. Bywało, że spotykałam się z chłopakami znajomych, żonatymi. To
tylko ode mnie zależało, czy znajomość się potoczyła dalej - faceci prawie
nigdy nie stawiali oporu.
Seks bez uczuc jest trochę jak jedzenie bez smaku, zapachu i koloru, ma tą
zaletę, że nie jest się głodnym. Tylko ta pustka. Kazda nowa znajomość
przynosi doświadzczenia. Po nocy czuję pustkę, widziałam moje kolezanki
radosne, wtulone w ramiona swoich chłopaków, ja nad ranem wychodzę, lub
odprowadzam do drzwi. nie czuję radości, szybko zapominam imiona.
Wczoraj lezałam w łóżku obok mężczyzny poznanego pare godzin wczesniej, nagle
uświadomiłam sobie, że chce być z kims innym. Ze mi na kims zależy.
oczywicie, nie na nowoopoznanym. Ale po tych wszystkich swoich
doswiadczeniach nie wiem juz, czy ja w ogole potrafie tworzyć więzi.
Czytalam wiele listów tu na forum, jesli macie męzczyznę, po seksie z którym
czujecie radosć, ktoremu ufacie, którego w koncu kochacie - bądzcie przy nim.
To na prawdę zdarza się rzadko, to jest wartością.