Dodaj do ulubionych

Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadziłam?

07.02.09, 13:49
Mam w pracy bardzo fajną koleżankę, mądrą, ładną i zgrabną, z którą
lubię rozmawiać i spędzać czas.
No i tak sobie rozmawiałyśmy ostatnio, koleżanka zwierzyła mi się,
że myśli o operacji plastycznej, mając nadzieję, że to wpłynęłoby
korzystnie na jej relacje z płcią przeciwną (koleżanka jest po
rozwodzie).
Powiedziałam jej szczerze, że moim zdaniem ta operacja jest jej
zupełnie niepotrzebna, bo problem istnieje tylko w jej głowie
(minimalny garbek na skądinąd kształtnym nosie).

Dodałam za to, że moim zdaniem bardziej przydałoby się jej zrzucenie
tak 2-3 kilogramów i nie odwiedzanie tak często solarium.
Koleżanka nie jest gruba, tak na pograniczu rozmiaru 36/38, ale z
tendencją do zmierzania ku temu drugiemu.
Pomyślałam, że gdyby zgubiła trochę kilogramów i nie opalała się tak
często, to jej buzia wyglądałaby jeszcze bardziej korzystnie.

I i widać było po niej, że ją tak trochę ta moja krytyka trafiła.
Faktem jest, że traktuje mnie jak urodowe i modowe guru;), bo ja
akurat jestem idealnym rozmiarem 36, a moje ubranka kłują w oczy
wszystkie panie w firmie;P

Ale tak teraz siedzę i myślę, czy nie za ostro ją potraktowałam. Czy
może następnym razem powinnam się ugryźć w język?
Faktem jest, że dziewczyna sama zdaje sobie sprawę, że trochę
się "zapuśćiła", bo mówiła mi, że kiedy jeszcze była mężatką, to
chodziła na siłownię kilka razy w tygodniu.
I sama mówiła, że chce schudnąć te kilka kg.

Ale może jednak potraktowałam ją za ostro, co myślicie?
Obserwuj wątek
    • zawszezabulinka Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:11
      hmm. kazac komus - to przeada. powiedziec z usmiechem i z serdecznoscia..
      hmmm.. wiesz co? moze jak zrzucic kilka kg to lepiej sie poczujesz? bedziesz
      korzystniej wygladac?
      albo sprobuj zmienic diete?

      jak masz wyrzuty sumienia to mozesz z nia porozmawiac i zapytac czy nie poczula
      sie urazona? ew przeprosic i powiedziec : nie chcialam cie urazic, staralam sie
      pomoc :)

      powodzenia :)
      • wyspabab.pl Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:59
        zawszezabulinka napisała:

        >
        > jak masz wyrzuty sumienia to mozesz z nia porozmawiac i zapytac czy nie poczula
        > sie urazona? ew przeprosic i powiedziec : nie chcialam cie urazic, staralam sie
        > pomoc :)
        >
        > powodzenia :)

        i chyba to jest najlepszy pomysl podpisuję się :)
    • qw994 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:19
      > Faktem jest, że traktuje mnie jak urodowe i modowe guru;), bo ja
      > akurat jestem idealnym rozmiarem 36, a moje ubranka kłują w oczy
      > wszystkie panie w firmie;P

      Guru to ty jesteś chyba przede wszystkim w pustocie.
      • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:29
        No tak, wiedziałam, że zaraz pojawią się argumenty o mojej
        pustocie;-)

        Po prostu nie będę przepraszać za rozmiar 36 i ładne ciało, bo ani
        to moja wina, ani (w dużej mierze) zasługa.
        A gdybym faktycznie była taka pusta, to nie byłabym od prawie 6 lat
        z moim BFFE, który waży 2x tyle co ja.
        I którego mimo to (a może właśnie dlatego) uważam za bardzo
        atrakcyjnego mężczyznę.
        • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:33
          Ale skoro koleżanka nie jest gruba, nie ma nadwagi, to o co chodzi? Ja na
          przykład ze względu na budowę ciała nie wbiję się w rozmiar 36 nigdy w życiu,
          ale nie uważam, żeby to był jakiś przyczynek do mojego nieszczęścia.
          Niemniej, sama usłyszałam jakiś czas temu, że powinnam coś ze sobą zrobić (taki
          był sens wypowiedzi koleżanki), ale ona to jednak zrobiła jakoś tak z uśmiechem.
          Typu "może poprawi ci się humor, jak coś zmienisz w wyglądzie. Zacznij od fryzjera."
          I może trzeba było zrobić tak samo, za fryzjera podstawiając solarium?

          Teraz za to mogłabyś porozmawiać z koleżanką i powiedzieć, że jeśli poczuła się
          urażona, to niech się tak nie czuje. Bo chciałaś tylko zasugerować, że mniejsze
          zmiany poprawiają samopoczucie, nie trzeba się od razu pod skalpel pchać.
        • elza_l Co to jest BFFE? Best Fuck Friend Ever? n/t 07.02.09, 16:22
        • vickydt brnij dakej 10.02.09, 16:48
          co zdanie, to noże tępieja w kuchni by współgrać z Twoimi wypowiedziami. Dawaj,
          dawaj.
    • ultraviolet6 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:20
      Zastanawia mnie jedno: po co ona ma gubić te kilogramy skoro nie
      jest gruba, ma rozmiar 36-38. To, że ma (zapewne) troche krąglejsze
      kształty od Ciebie, nie znaczy, że musi się od razu odchudzać!! A co
      do solarium - rozumiem, bo to faktycznie ani ładne, ani zdrowe ...

      • figgin1 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 16.02.09, 16:57
        ultraviolet6 napisała:
        > Zastanawia mnie jedno: po co ona ma gubić te kilogramy skoro nie
        > jest gruba, ma rozmiar 36-38. To, że ma (zapewne) troche krąglejsze
        > kształty od Ciebie, nie znaczy, że musi się od razu odchudzać!!

        Bo autorę wątku zżera zazdrość jak widzi te apetyczne krągłości i chce sobie
        rywalkę zlikwidować.
    • sibeliuss Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:23
      Ależ skąd, zachowałaś się jak typowa egoistka, więc w czym problem?
    • muza24 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:25

      boshe, uważasz, że zmierzanie do rozmiaru 38 to tragedia. Ciekawe co
      byś powiedziała koleżance, która zwierzałaby się z takich samych
      problemów i nosiła rozmiar 46. Strach pomyśleć...
      • sibeliuss Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:30
        Powiedziałaby, że lubię Cię, ale przestań być grubą świnią, bo to nie ładnie.
        Ładnie jest mieć 36 jak ja i być taką wyrocznią mody i urody. Och.
      • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:31
        Doradzałaby jej uśpienie się i nie zadręczanie innych swoim widokiem.;)
        • sibeliuss Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:32
          Menia, cholera, ja nie znam swojego rozmiaru, no wiesz, 36 to nie jest :P
          • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:42
            sibeliuss napisał:

            > Menia, cholera, ja nie znam swojego rozmiaru, no wiesz, 36 to nie jest :P

            No nie. Twój rozmiar to na pewno nie 36. Zresztą mój też dawno nie. :PPPP
            • sibeliuss Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:03
              Oni o tym nie wiedzą, sza :P
              • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 19:41
                sibeliuss napisał:

                > Oni o tym nie wiedzą, sza :P

                Ale mam ochotę ich uświadomić. :D
      • madleyn1 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:32
        na poczatku piszesz, ze jest zgrabna, po czym sugerujesz, ze powinna
        schudnac??chyba lepiej zrobilabys, gdybys zasugerowala jej(albo
        poszla z nia na zakupy), zeby zrezygnowala (przynajmniej w pracy)z
        takiego stylu ubierania sie(jesli faktycznie to przesada i nie
        pasuje do miejsca), wyciagnela na silownie,albo fitness....?? z
        pewnoscia lepiej by sie poczula niz jak uslyszala, ze ma schudnac

        ale rownie dobrze mogla to wpusic jednym uchem i wypuscic drugim.....
        • qw994 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:42
          > na poczatku piszesz, ze jest zgrabna, po czym sugerujesz, ze powinna
          > schudnac??

          To typowy odruch zwalczania konkurencji. Dziewczyna jest ładna i zgrabna, więc
          stanowi zagrożenie dla naszej "guru". No to trzeba jej dopier...
    • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:29
      Co za babsztyl.
    • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:29
      Przesadziłaś.
      Po pierwsze, wbiłaś sobie do głowy, że rozmiar 36 to jakiś ideał. Wiesz, dla
      jednego ideał, dla drugiego nie. I przede wszystkim chyba ty sama siebie
      postawiłaś w pozycji guru, a nie ciebie postawili. Krytyka ma to do siebie, że
      może być konstruktywna, albo destruktywna. No, a ty mistrzynią w tym pierwszym
      to chyba nie jesteś, co?

      A po drugie, może można to było jakoś inaczej powiedzieć. Na przykład: "A może
      nie operacja, może jakbyś zmieniła coś w sobie, na przykład...", zamiast
      "przydałoby ci się".
      • sibeliuss Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:32
        liisa.valo napisała:

        > ty sama siebie postawiłaś w pozycji guru, a nie ciebie postawili.
        >
        Złote słowa, moje uznanie.
        • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:37
          Jeszcze raz powtórzę, nie będę przepraszać za rozmiar 36.

          Faktem jest, że w moim otoczeniu wszystkie młode dziewczyny są
          szczupłe. To tzw. "młode wilczki" nowy narybek w korporacji. Dobrze
          wykształcone, ambitne, drapieżne;), tutaj ja nie jestem wyjątkiem,
          ale normą.

          A guru było przecież z przymróżeniem oka, bo nie ja postawiłam się w
          takiej pozycji. Po prostu widzę, jak patrzą na moje ubrania. Cóż, to
          kwestia priorytetów, niektórzy wyjeżdżają na egzotyczne wyspy, ja
          kupuję ładne ubranka;-)
          • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:41
            Ale ja nie kazałam ci przepraszać :) Jeśli rozmiar 36 daje ci szczęście, OK, nie
            ma w tym nic złego.
            Problem w tym, że nie rozumiem. Koleżanka jest szczupła, a ma schudnąć? Może
            trzeba było się skupić na tym solarium, bo to faktycznie potrafi oszpecić
            człowieka, zamiast kazać chudnąć z tego, z czego chudnąć nie trzeba. Bo jak
            będzie miała rozmiar 36 zamiast 38 to poczuje się lepiej? Wiesz, to nie tak
            działa. Pomijam fakt, że rozmiary różnych firm różnią się między sobą. I ja z
            jednej firmy noszę 40, a w drugiej wbijam się w 38, a nie jest tak, że puchnę w
            dzień, a w nocy flaczeję :P
            • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:45
              liisa.valo napisała:

              > I ja z
              > jednej firmy noszę 40, a w drugiej wbijam się w 38, a nie jest tak, że puchnę w
              > dzień, a w nocy flaczeję :P

              Nie puchniesz i nie flaczejesz. Po prostu przeszywasz naszywki z ciucha na ciuch. :P
              • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:56
                A, no i wzrost ma znaczenie :)
                Ludziom do głowy nie przychodzi, że jeśli ktoś jest wysoki to niskie rozmiarówki
                sprawiają, że rękawy są przykrótkie.
            • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:46
              Kurrrrrw.a mać! ;-)

              No, skoro mi mówi, że nie mieści się w swoje ubrania rozmiar 36, to
              co mam powiedzieć? Wypierdziel je wszystkie i idź kupić 40?;-)
              • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:47
                kitty_walker napisała:

                > Kurrrrrw.a mać! ;-)
                >

                Nie napinaj się tak, bo Ci guziki strzelą w Twoim nowiutkim kostiumiku. ;)
                • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:50
                  ;-)
                  Menk.a, nie bój żaby, zrobię se liposukcję;-)
                  • menk.a Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:52
                    kitty_walker napisała:

                    > ;-)
                    > Menk.a, nie bój żaby, zrobię se liposukcję;-)

                    Jakaś dobra koleżanka Ci to doradziła?;)
                    • qw994 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:01
                      Chroń mnie, Boże, przed takimi "dobrymi koleżankami" :)
              • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:57
                Się mówi tak:
                "Słiti, nie kadź, jak się nie mieścisz, to to nie jest twój rozmiar. A jak się
                będziesz w niego wbijać, będziesz wyglądać jak zraz obwinięty sznurkiem".
              • vickydt Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 10.02.09, 16:53
                w korporacji trzeba akurat panować nad sobą. No chyba, że jest się operatorem
                powierzchni płaskich. A Ciebie tak łatwo wyprowadzić z równowagi, ze żal.
                • teklana Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 10.02.09, 16:55
                  konserwatorem powierzchni płaskich;-)
              • figgin1 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 16.02.09, 16:59
                kitty_walker napisała:

                > No, skoro mi mówi, że nie mieści się w swoje ubrania rozmiar 36, to
                > co mam powiedzieć? Wypierdziel je wszystkie i idź kupić 40?;-)

                Na przykład.
          • sibeliuss Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:04
            Korporacja trochę Cię tłumaczy.
          • teklana Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 18:59
            kitty_walker napisała:
            Cóż, to
            kwestia priorytetów, niektórzy wyjeżdżają na egzotyczne wyspy, ja
            kupuję ładne ubranka

            Taaaaa,wybierz się na bezludną wyspę raczej.Jak dla mnie Twój styl
            bycia jest mało znośny-mam na myśli to ,co tu wyczytałam na forum.;-)
          • ruth.benedict Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 10.02.09, 16:29
            muahahaha, chyba nowy narybek w teamie robiącym kawę.

            laska, spuść trochę z tonu, bo z tego co widzę to głównym problemem
            są tu nie kilogramy twojej koleżanki tylko twoje wybujałe ego.
    • kadfael Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 14:55
      Ale z czego ona ma się odchudzać?
      Jeśli ktoś ma coś w głowie, to raczej Ty - przekonanie, że z nr 36-
      38 trzeba się odchudzać.
      • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:06
        Nie no, to był jednak dobry pomysł z tym wątkiem, akurat Canal+, ani
        HBO nie pokazują niczego nowego, to choć tu się dobrze zabawię.

        A dzięki mnie koleżanka chociaż ma motywację, aby wykorzystywać
        służbowy karnet na siłownię i basen, więc zaliczę to jako dobry
        uczynek. A kto wie, może i ja zacznę z nią chodzić (choć przecież,
        skądże znowu, wcale nie jest mi to potrzebne;), więc nie napinajcie
        się tak, wielorybki;-)
        • kadfael Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:10
          wielorybki;-)


          Nietrafione! I sądze, że w stosunku do większości dziewczyn tu. Mam
          170 wzrostu, ważę 54 kg. Szybka przemiana materii. Chętnie
          przytyłabym parę kilo.
        • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:10
          No, tą wypowiedzią to siebie adekwatnie podsumowałaś.
        • vickydt korporacja i kablowka 10.02.09, 16:55
          dzizas, stać Cię na "ubranka" a i nawet na Canal+ ??? Opowiedz priosze jeszcze o
          swym stanie posiadania, proosze.
    • sadosia75 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:04
      > Faktem jest, że traktuje mnie jak urodowe i modowe guru;), bo ja
      > akurat jestem idealnym rozmiarem 36, a moje ubranka kłują w oczy
      > wszystkie panie w firmie;P

      No z tym to przesadzilas. Nie ladnie tak koloryzowac.
    • poecia1 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:15
      A ja mam właśnie nominalne 38 i dopiero jestem uważana za ideał
      kształtów, wymiarów i rozmiarów zarówno przez kobiety jak i
      facetów :DDD
      • burmetka Re: obie głupie 07.02.09, 15:24
        kolezanka- że nie ma własnego zdania i się Ciebie pyta o jakies pierdoly, chyba
        kazdy z nas wie ile ma wazyc i ma swój styl ubioru...ja nikogo się o takie
        rzeczy nie pytam, bo nie uważam nikogo za autorytet w takich sprawach, oprocz
        samej siebie:)
        TY- też głupia, bo jednak nie podązasz juz za modą i nie znasz gustów, facetów,
        wiekszość Ci powie ,ze te z nr 34, 36...to hm.. srednio im sie podobają, o wiele
        bardziej 38( jest cycek, i dupka) a przy okazji sa szczuple, nawet najwieksci
        projektanci zaczynają promowac 38, co kiedys promowali 32!!!nie wiem moze jestes
        kurduplem ( 160 wzrostu) i wtedy ten rozmiar 36 jest ok, ale jesli jestes wyzsza
        kobietą (powyzej 168- to 36-to lipa)
    • july-july Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:26
      Wiesz, ja zauważyłam, że ludzie nastawieni tak bezkrytycznie do siebie często
      fałszują rzeczywistość.:) Znam dziewczynę, 170 cm, 47 kg, która uważa, ze jest
      bosko zgrabna, a tu kość gruchocze o kość. Inna uważa, ze ma biust niczym
      Pamela, a jest on średni tym bardziej przy wysokim wzroście i masywnej sylwetce.

      Co do twojego komentarza. Imo nie był niestosowny, aczkolwiek ja nie wytykam
      ludziom niedostatków urody. Powód prosty, sama też nie życzę sobie komentarzy bo
      mój wygląd, to czy schudnę, przytyję, zmienię styl ubierania czy się umaluje
      inaczej to tylko moja sprawa.
      • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:39
        A tak teraz odpowiadając na poważnie, bezkrytycyzmu w stosunku do
        własnej osoby na pewno nie można mi zarzucić.
        Znam doskonale swoje własne mocne i słabe strony.

        Jestem po prostu zwolenniczką mówienia prawdy w oczy, a nie
        szeptania po kątach, za czyimiś plecami.
        Postaram się wybadać, czy nie było za ostro, bo przecież nie uważam
        się za nieomylną i dlatego pytam, bo mam wątpliwości.

        Z drugiej strony, tak sobie myślę, co zrobić w kwestii tej
        planowanej operacji koleżanki, która się do niej zaparła.
        Bo jeżeli ja mówię, że problem jest wyłącznie w jej głowie, bo nos
        nie jest krzywy, a ona mi na to, że musi to zrobić, bo nie może
        patrzeć w lustro, no to ręce mi trochę opadają;(
        • baba67 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:52
          Oczywiscie namawianie do schudniecia z 38 do 36 to anorektyczny obled, ale rada
          zeby omijac solarium byla dobra. A korporacyjne panienki kojarza sie
          jednoznacznie (przedstawiam pewne wyobrazenie a nie moje osobiste
          zdanie)-wychudzone, zmotywowane bardzo eleganckie suki gotowe zagryzc za awans i
          laski u szefa traktujace z nabozna czcia kolorowe swiecace pisemka.
          Z drugiej jednak strony-widzialyscie ostatnie programy kulinarne Ewy Wachowicz
          ? Ona twierdzi ze ma 38(?) ale mna buzi jest za pelna-moze to taki typp ta
          kolezanka.
          Znam tez dziewczyne-40-42 wysoka-a twarz ma koscista jak ta pani z Niqitin.
          • liisa.valo Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:00
            Dziewczyny, bo rozmiar to nie jest tylko waga, nadwaga i sadło. Rozmiar to jest
            wzrost, budowa ciała, kości!, wreszcie sam styl ubierania się (obcisłe szmatki
            czy nie), wreszcie firma produkująca odzież - rozmiarówki bardzo się różnią.
            Więc samo upieranie się przy jakimś rozmiarze jest dla mnie śmieszne. Patrzmy w
            lustro, a nie na metki, jeśli już patrzeć musimy.
          • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:03
            Właśnie o tę buzię chodzi, dosłownie 2-3 kilo, powiedzenie bye bye
            solarium, i będzie super.
            Co nie znaczy, że teraz jest źle, bo miło się na nią patrzy;)

            Swoją drogą, nie wiem, dlaczego dla tak wielu ludzi opalenizna jest
            wyrazem atrakcyjności.

            A uwagi o korporacyjnych panienkach pominę milczeniem;)
            Powiem tylko, że dzięki korporacji mam własne mieszkanie, co prawda
            na kredyt, no ale kto dziś nie ma kredytu.
            Więc wystarcza na niemałą ratę, jedzenie, rachunki i małe
            przyjemności. No i na ubranka oczywiście;-)
            • baba67 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:10
              Nic nie poradze ze pokutuje takie wyobrazenie-Ty tez tego niestety nie zmienisz.
              Sama pracuje z 3 korporacyjnymi panienkami ktore
              a nosza rozmiar 38-40
              b ubieraja sie bardzo przecietne
              c sa przemile
            • kitek_maly Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 08.02.09, 19:31

              > A uwagi o korporacyjnych panienkach pominę milczeniem;)

              Hmm ale szczerze mówiąc pisząc to co piszesz (zazdrosne spojrzenia koleżanek na
              Twoje ubranka i doskonałą figurę) sama takie komentarze prowokujesz... Walka
              szczurów i to nie tylko na polu stricte zawodowym. :-)

              > Powiem tylko, że dzięki korporacji mam własne mieszkanie, co prawda
              > na kredyt, no ale kto dziś nie ma kredytu.

              Ale moja droga, ludzie nie pracujący w korporacjach też mają własne mieszkania.
              Na kredyt i nie na kredyt... :-) Więc chyba to nie dzięki korporacji a dzięki
              ciężkiej pracy masz to mieszkanie.
            • vickydt Powiem tylko, że dzięki korporacji mam własne mies 10.02.09, 16:59
              to ja Ci powiem, ze nie masz wlasnego mieszkania. Ma je bank. Sorry za otwarcie
              oczu, ale tak podstawową wiedzę to ma kazdy procz korporacyjnych panienek, ktore
              umiejetnosci procz podkladania swin i wazeliniarstwa nie posiadaja żadnych.
    • yoka1 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 15:52
      jesteś chora, idź się leczyć, jeśli uważasz, że rozmiar 38 to "zapuszczenie się"

      Kopnęłabym taką "przyjaciółkę" w jej kościstą d...
    • enith Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:07
      Jedyna rzecz, z którą się zgadzam to to solarium. Trzaskanie się na heban nie jest, nie kryjmy tego, ani piękne, ani zdrowe. Nie chce, rzecz jasna, demonizować, bo znam osoby, którym odrobina opalenizny (żadnego frytkowania) bardzo poprawia humor i też pasuje. Natomiast twoje komentarze o koniecznym odchudzaniu się osoby z pogranicza rozmiarów 36/38 litościwie zmilczę, przedpiszący już wyrazili podobne do mojej opinie. Powiem tylko, że u mnie (wzrost 175 cm, waga 58 kg) zrzucenie kilku kilo, by wejść w rozmiar 36 oznaczałoby automatyczny brak dupy i cycków, a nie jestem zwolenniczką figur typu niedorośnięta dziewczynka.
      • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:18
        Chyba muszę coś uściślić, bo widzę pewne niezrozumienie tematu.
        Osoby, które są z natury szczupłe, zazwyczaj brzydko tyją. Te
        dodatkowe kilogramy odkładają się przede wszystkim na twarzy
        (tworząc drugi podbródek), i na brzuszku. Tak więc człowiek
        generalnie pozostaje szczupły, ale widać w pasie oponkę.

        Więc nie chodzi o to, aby odchudzić się o jeden rozmiar w dół, tylko
        aby dopiąć się w ten właściwy;)

        No dobra, dosyć już o odchudzaniu (powiedziała Kitty leżąc na
        kanapie i zajadając się żelkami;-), idę zrobić sobie wieczór
        kinomana.
        Czy ktoś już widział "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona",
        albo "Vicki, Christina, Barcelona"?
        Bo nie wiem, czy warto oglądać.
        • qw994 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:32
          > Osoby, które są z natury szczupłe, zazwyczaj brzydko tyją. Te
          > dodatkowe kilogramy odkładają się przede wszystkim na twarzy
          > (tworząc drugi podbródek), i na brzuszku. Tak więc człowiek
          > generalnie pozostaje szczupły, ale widać w pasie oponkę.

          Hę? A co to za teoria?
          • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:38
            Widzę to po sobie i po innych szczuplaskach;)
            • qw994 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:45
              To wy, szczuplaski, tyjecie tak bardzo, że wam się opona i podbródek robi?
              Sposób tycia zależy od typu budowy ciała. I płci.
        • yoka1 widziałam 07.02.09, 19:18
          "Vicky, Christina, Barcelona" - podobało mi się, choć zakończenie dziwne
          • kitty_walker Re: widziałam 07.02.09, 19:26
            oj, pomyliłam filmy. Miałam zapytać o "the reader" z Kate Winslet.

            A "Vicky, Christina, Barcelona" właśnie obejrzałam i strasznie mi
            się spodobał. To tak naprawdę pierwszy film Woodego Allena, który ma
            jakiś sens, imho.
            Tylko wymagało to ode mnie trochę otwarcia umysłu na inne style
            życia. Bo jak początkowo słuchałam tego co wygaduje Scarlett
            Johanson (kiedy tak sobie żyła w trójkącie), to oczy robiły mi się
            jak spodki:)
            • july-july Re: widziałam 07.02.09, 19:59
              A Johansson ma rozmiar 40, że Ty na to patrzyłaś i poczucie estetyki Ci nie
              siadło.;)
              • kitty_walker Re: widziałam 07.02.09, 20:05
                Ja też mam rozmiar 40. Według włoskiej i tureckiej rozmiarówki;-)
                • july-july Re: widziałam 08.02.09, 11:43
                  A ona ma40 według tej samej według której Ty masz 36. Że Ty jeszcze do niej
                  maila nie wysłałaś żeby koniecznie schudła.:)

                  Ja też mam 36, tak jak kilka moich koleżanek. I wiem, że rozmiar rozmiarowi
                  nierówny, a sylwetki są bardzo różne. Czasami 40 może być zgrabniejsza niż 34 -
                  chociaż sama jestem fanka szczupłości. A pisanie, że jest się pięknym i
                  zgrabnym, bo nosi się 36 jest nawet całkiem zabawne.:)
        • july-july Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 20:00
          > Chyba muszę coś uściślić, bo widzę pewne niezrozumienie tematu.
          > Osoby, które są z natury szczupłe, zazwyczaj brzydko tyją. Te
          > dodatkowe kilogramy odkładają się przede wszystkim na twarzy
          > (tworząc drugi podbródek), i na brzuszku. Tak więc człowiek
          > generalnie pozostaje szczupły, ale widać w pasie oponkę.

          Ke???
          To jest dopiero niezrozumienie tematu.;)))
          To gdzie tyjemy zależy od budowy ciała.
        • infinity51 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 08.02.09, 12:18
          > Chyba muszę coś uściślić, bo widzę pewne niezrozumienie tematu.
          > Osoby, które są z natury szczupłe, zazwyczaj brzydko tyją. Te
          > dodatkowe kilogramy odkładają się przede wszystkim na twarzy
          > (tworząc drugi podbródek), i na brzuszku. Tak więc człowiek
          > generalnie pozostaje szczupły, ale widać w pasie oponkę.

          Zgadzam sie w 100%, ja jestem jednym z tych przypadkow i musze
          uwazac, bo jak tyje to dokladnie w ten sposob i wyglada to
          okropnie :)
          • july-july Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 08.02.09, 19:28
            Bo masz typ figury jabłko, a nie dlatego, że "z natury jesteś szczupła" i
            tyjesz. No ale tego modowe i urodowe guru chyba nie wie.;)
    • jagoda_pl Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 16:10
      Przesadziłaś. Co innego powiedzieć "może zacznij chodzić na jakiś fitness dla własnego lepszego samopoczucia", a co innego, że przydałoby jej się schudnięcie parę kilo. Szczególnie dla osoby, która się nie akceptuje, przechodzi ciężki etap w życiu i - jak sama przyznałaś - doszukuje się mankamentów w swoim wyglądzie.

      Teraz to już musztarda po obiedzie, dziewczyna pewnia załapała doła, ale na przyszłość przystopuj z dobrymi radami.

      P.S. Chyba powinnaś schudnąć, bo na modelkę jesteś za gruba.

      ;)
      • jacek1982 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 17:13
        no to co to jest ten bffe ?
        • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 17:18
          Best Friend For Ever, ale może być Best Fucking Friend Ever, nie ma
          różnicy;P
    • jj1978 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 17:19
      ty lepiej uwazaj z tym swoim 36 - rozmiary teraz coraz wieksze wiec 36 to jak 38
      pare lat temu. chyba sie musisz wziac za siebie kolezanko:)
    • sumer-time Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 18:41
      Ludzie, co wy robicie do cholery?! Karmicie trolla!!! I teraz sie
      trolica spasła i jej ydealne 36 poszło się j...ć! I zamiast doradzac
      koleżankom przy kawusi teraz będzie musiała zapychać na siłkę... :(.
      No, ale ma przynajmniej darmowy karnet z corporacyi... Szkoda, że
      przy okazji do psychiatry karnetu nie dali...
      • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 18:58
        Eee nie, niestety karnet już nie darmowy, kazali już nam w połowie
        dopłacać. Cóż, kryzys;)
      • kochanica-francuza Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 20:19
        Dlaczego do psychiatry? Ja bym raczej resocjalizację sugerowała...
    • policjawkrainieczarow Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 18:43
      ale ta tendencja do 38 to chodzi o to, ze ona byla, jest i bedzie takie 37 i
      pol, czy, ze niedawno byla bardziej 36 a teraz jest badziej 38 a niedlugo bedzie
      bardziej 40? bo jesli to drugie, to mozesz wyjsc z twarza mowiac jej, ze teraz
      wyglada OK, ale widzisz tendencje i masz swiadomosc, ze taki tam kilogram
      rocznie to sie wydaje nic, ale w takim ukladzie z 30 letniej kobiety wazacej 50
      kg zrobi sie 80 kg, kiedy bedzie miec 60 lat, wiec warto tego pilnowac nawet,
      jesli tak na oko nie widac takiej potrzeby.

      Swoja droga, jesli rzeczywiscie przechodzi duzy stres, to prawdopodobne jest, ze
      sama z siebie schudnie.
    • palya Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 18:54
      oj wstrętny grubasie...rozmiar 36? powinnaś schudnąć troche, tak ze
      2, 3 kilo....rozmiar 34 jest teraz na topie..
      żal mi ciebie dziewczyno
      • kitty_walker Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 19:33
        Wiesz, ja też mam kota, też czasem przejdzie po klawiaturze, ale ja
        biorę odpowiedzialność za to, co piszę:P
        • palya Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 23:14
          no to teraz, z inną sygnaturką podpisuje sie pod tym, co napisalam
          wczesniej...dodając, iż masz zerowe poczucie humoru i ironii...
          co potwierdza moją wczesniejszą teze, pusta dziewczyno...
          a moze u Ciebie dieta polega na odchudzaniu mózgu?
      • kochanica-francuza Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 20:20
        Dajcie spokój głupiej lali, przywaliła koleżance i czeka na oklaski
        • 10iwonka10 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 22:12
          Nie kazdy facet lubi takie kosciste w rozmiarze 36.
          Dla autorki watku to rozmiar idealny dla innych nie.
          • lopi1 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 22:37
            Problem błahy, facet by się nawet nie zatrzymał. A tu proszę, problem rozłożony
            na czynniki pierwsze, postów od metra, każdy dogłębnie analizuje problemik.
            Cóż....kobiety.
            • weekenda Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 22:44
              bo ta sprawa nie dotyczy faceta. oni mają swoje problemy. w końcu to
              przecież inna płeć nie? ;)
            • kochanica-francuza Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 22:47
              lopi1 napisała:

              > Problem błahy, facet by się nawet nie zatrzymał. A tu proszę, problem rozłożony
              > na czynniki pierwsze, postów od metra, każdy dogłębnie analizuje problemik.
              > Cóż....kobiety.

              Wiesz, skoro cię męczymy, nie musisz z nami obcować.
            • kochanica-francuza Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 22:48
              lopi1 napisała:

              > Problem błahy, facet by się nawet nie zatrzymał.

              Jaaasne! Co innego wyższość piwa X nad piwem Y! To dopiero problem wagi światowej!
    • deodyma Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 07.02.09, 23:03
      kitty_walker napisała:

      Koleżanka nie jest gruba, tak na pograniczu rozmiaru 36/38, ale z
      > tendencją do zmierzania ku temu drugiemu.

      no to rzeczywiscie, kolezanka gruba chyba jest. skoro sklania sie
      bardziej ku rozmiarowi 38... straszne rzeczy. po psortu, straszne!

      > I i widać było po niej, że ją tak trochę ta moja krytyka trafiła.

      i wcale sie jej nie dziwie. Ciebie tez by trafilo, gdyby ktos rownie
      madry, jak Ty, wygadywal pod Twoim adresem takie glupoty.

      > Faktem jest, że traktuje mnie jak urodowe i modowe guru;), bo ja
      > akurat jestem idealnym rozmiarem 36, a moje ubranka kłują w oczy
      > wszystkie panie w firmie;P

      mam nadzieje, ze babka szybko zmienila zdanie i juz zadnym guru dla
      niej nie jestes.
      i to Tobie sie tylko wydaje, ze jestes idealna:) moze wsrod
      otoczenia wcale za taka idealna nie uchodzisz. a moze sie z Ciebie w
      firmie smieja. nie przyszlo Ci to do glowy przypadkiem?
      • kochanica-francuza Rozmiar autorki jest granicą grubości! 07.02.09, 23:33
        deodyma napisała:

        > kitty_walker napisała:
        >
        > Koleżanka nie jest gruba, tak na pograniczu rozmiaru 36/38, ale z
        > > tendencją do zmierzania ku temu drugiemu.

        Gdyby autorka miała rozmiar 34 - grubym byłoby się od rozmiaru 36. Gdyby autorka
        miała rozmiar 50 - od rozmiaru 52. Hehe.
      • july-july Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 08.02.09, 11:40
        > i to Tobie sie tylko wydaje, ze jestes idealna:) moze wsrod
        > otoczenia wcale za taka idealna nie uchodzisz. a moze sie z Ciebie w
        > firmie smieja.

        Imo jest to bardzo prawdopodobne.:)
        Osoby z takim podejściem często widzą to co chcą widzieć.
    • black-emissary Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 08.02.09, 19:16
      kitty_walker napisała:
      > Faktem jest, że traktuje mnie jak urodowe i modowe guru;), bo ja
      > akurat jestem idealnym rozmiarem 36, a moje ubranka kłują w oczy
      > wszystkie panie w firmie;P

      Jeżeli masz metr pięćdziesiąt w kapeluszu to 36 rzeczywiście jest idealne.

      Ponownie cieszę się, że nie pracuję w korporacji :).
      • teklana Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 08.02.09, 19:24
        > kitty_walker napisała:
        > > Faktem jest, że traktuje mnie jak urodowe i modowe guru;), bo ja
        > > akurat jestem idealnym rozmiarem 36, a moje ubranka kłują w oczy
        > > wszystkie panie w firmie;P

        Chyba Ci się trochę w idealnie chudej na miarę 36 dupce
        poprzewracało troche?;-)
    • maretina schudnac prosciej niz nabrac oglady i rozumu/nt 08.02.09, 19:25

      • kitty_walker Re: schudnac prosciej niz nabrac oglady i rozumu/ 08.02.09, 20:03
        Konkluzje urodowego i modowego guru:P, czyli autorki wątku;-)
        Ehhh, co to jednak znaczy zawiść.
        Na cały długaśny wątek dosłownie 2 rady (bardzo dobre zresztą imho),
        a reszta to nieudolne próby dopieprzania mi. Zupełnie nieskuteczne
        zresztą, bo ja swoją wartość znam, a i z równowagi wyprowadzić mnie
        jest bardzo trudno.

        Może ja poprostu nie jestem w stanie tego pojąć, bo zawiść jest mi
        zupełnie obca.
        Jeżeli ww. koleżanka mówi mi, że wybiera się do Rzymu, Paryża,
        Tunezji etc., to ja się cieszę jej szczęściem i zawsze po powrocie
        wypytam o wrażenia (mimo, iż sama za granicą nie byłam od 10 lat).

        Jeżeli inna koleżanka mówi mi, że wybierają się na jakąś indyjską
        wyspę, to też szczerze mówię, że fajnie, bo widziałam w jej czasie
        pracy, że przez cały styczeń pracowała po 14-16 godzin na dobę,
        wychodząc nierzadko przed północą. Więc odpoczynek jej się przyda.

        I jeżeli mówię, że koleżanka jest ładna, zgrabna, fajna, to znaczy,
        że taka jest. Co nie znaczy, że nie mogę jej powiedzieć, że ma
        uważać, bo w ostatnim czasie przytyła. O czym ona zresztą doskonale
        wie, bo ciągle słyszę o jakiś dietach.
        Nie wiem też, w jakim sensie miałaby być ona dla mnie konkurencją,
        bo ja mam swojego BFFE-fa, i nie jestem dostępna na matrymonialnym
        rynku, a koleżance życzę szczerze ułożenia sobie życia osobistego
        jak najlepiej.

        Reasumując, my dalej będziemy się z koleżanką kumplować, ja zawsze
        szczerze i w dobrej wierze jej doradzę, a wy tu sobie dalej bijcie
        pianę;-)

        A teraz przepraszam, ale spadam oglądać jakiś fajny horror na HBO.
        • deodyma Re: schudnac prosciej niz nabrac oglady i rozumu/ 08.02.09, 20:19
          kitty_walker napisała:

          > Na cały długaśny wątek dosłownie 2 rady (bardzo dobre zresztą imho),
          > a reszta to nieudolne próby dopieprzania mi.

          mysle, ze wiele z wypowiadajacych osob na tym watku, ma racje:) a co do
          dopieprzania, to dopieprzylas swojej kolezance.

          > Może ja poprostu nie jestem w stanie tego pojąć, bo zawiść jest mi
          > zupełnie obca.

          na pewno jest Ci obca?
          nie zdziwilbym sie, gdyby kolezanka wygladala lepiej, od Ciebie.
          stad ta Twoja "szczera" rada.
        • jagoda_pl Re: schudnac prosciej niz nabrac oglady i rozumu/ 08.02.09, 21:49
          Konkluzje urodowego i modowego guru:P, czyli autorki wątku;-)
          > Ehhh, co to jednak znaczy zawiść.
          > Na cały długaśny wątek dosłownie 2 rady (bardzo dobre zresztą imho),
          > a reszta to nieudolne próby dopieprzania mi. Zupełnie nieskuteczne
          > zresztą, bo ja swoją wartość znam, a i z równowagi wyprowadzić mnie
          > jest bardzo trudno.

          Widzę, że to raczej Ty masz problem z krytyką i ją sobie zazdrością tłumaczysz. Super, że sama nie jesteś zawistna i masz poczucie własnej wartości, ale po raz drugi podkreślasz jak to Tobie ludzie zazdroszczą - dziwne, co;)? Mnie Twój post zbulwersował, bo przeraża mnie brak empatii i dziwnie pojęta szczerość, bo to co Ty przez nią rozumiesz na pewno nią nie jest.
          • 10iwonka10 Re: schudnac prosciej niz nabrac oglady i rozumu/ 08.02.09, 22:07
            Mnie nawet nie przeraza brak empatii i 'szczerosc' bo tez mialam
            taka kolezanke. Wysoka i bardzo chuda- chyba 36 ale przez to ze byla
            wysoka wygladala bardzo szczuplo. I tez chyba byla z tego powodu
            dumna bo raz byla jakas rozmowa...I ona nagle zwraca sie do do mnie
            imowi'ty to musisz byc rozmiar 38?' z dezaprobata w glosie i w
            oczach. Nie to rozsmieszylo bo ja jej wcale nie uwazalam za
            atrakcyjna ale ona siebie tak.

        • baba67 Re: schudnac prosciej niz nabrac oglady i rozumu/ 10.02.09, 12:20
          Jestduze prawdopodobienstwo, ze bardzo zyskujesz przy blizszym poznaniu.
          Niemniej twierdzenie wszem i wobec na tym forum ze rozmiar 36 jest idealny to to
          stwierdzenie na forum lamda ze geje to sodoma z gomorom.
          Na forum anorektycznym zostalabys natomiast wyzwana od opaslych swin.
          Lepiej uwazac gdzie sie pisze. Caly czas natomiast uwazam, ze dobrze zrobilas
          odradzajac jej solarium.
    • malutka_kropka82 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 09.02.09, 00:52
      A nie pomyślałaś, że koleżanka mogła przytyć bo np. bierze tabletki
      antydepresyjne, albo ma problemy z tarczycą? Może po rozwodzie wpadła w depresję
      i musi się leczyć? Każdemu tak "szczerze" walisz prawdę w oczy?
      Moim zdaniem powinnaś przeprosić, także prosto z mostu.
      • maretina Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 09.02.09, 15:31
        nawiązujesz do paranoi autorki watku? nie wszyscy musza byc anorektykami, nie
        wszyscy sa chudzi. to glupota tlumaczyc sie komukolwiek z rozmiaru 38.....
        debilizm totalny.
        • malutka_kropka82 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 10.02.09, 14:51
          O tym to ja wiem. Sama noszę rozmiar 42. I nikomu się z tego nie tłumaczę, ale
          pewnie i tak zaraz będę okrzyknięta forumowym wielorybem :) Chodzi mi o to, że
          wogóle wytykanie komuś wprost mankamentów urody, tłumacząc to "jestem szczera i
          uważam, że należy mówić ludziom prawdę", jest totalnym brakiem wyobraźni i kultury.
          • teklana Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 10.02.09, 14:57
            Oj tam,zaraz wielorybem;-)Widuje panie w rozmiarze 44(tak na oko)i
            wyglądają przepieknie i kwitnąco.Trzeba tylko dobrać ubranie do
            sylwetki i rozmiar rozmiarowi nie równy;-)
    • bransoletkaa Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 09.02.09, 17:34
      Nie. Choć zależy jak to powiedziałaś.
      • jacek1982 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 09.02.09, 17:55
        najlepszy i tak jest 34
    • agawa48 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 09.02.09, 17:54
      Uważasz, że skoro koleżanka ma rozmiar 38 to powinna zrzucać parę kg? Chyba na
      głowę upadłaś
      • kasiaczek1887 Re: Kazałam koleżance schudnąć - czy nie przesadz 09.02.09, 20:28
        skoro uważasz,że kobieta z rozmarem 36 ma nadwagę to wtedy wychodzi że 98 %
        kobiet powinno się odchudzać :/ Na serio,jak na moje ten temat to jakaś prowokacja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka