Dodaj do ulubionych

mój facet i jego pieniądze

20.02.09, 11:25
nigdy nie przywiązywałam uwagi do kwestii finansowych w "związku" i trochę mi
wstyd, że sprawa dotycząca pieniędzy staje się dla mnie problemem.

dziewczyny co sądzicie o sytuacji w której facet wydaje sporo pieniędzy na
swoje hobby w momencie kiedy jego dziewczyna jest w ciężkiej sytuacji
finansowej i nie może pozwolić sobie na zaspokojenie swoich podstawowych
kobiecych potrzeb?

jesteśmy ze sobą szmat czasu, od kilku lat mieszkamy wspólnie. nigdy jakoś nie
zdecydowaliśmy się na wspólny budżet - jakoś tak naturalnie każde z nas miało
wkład finansowy we wspólne wydatki.

Zwykle to ja troszkę lepiej zarabiałam i swoje potrzeby a także zachcianki
realizowałam samodzielnie.

Kilka miesięcy temu z przyczyn niezależnych ode mnie musiałam zrezygnować na
kilka miesięcy z pracy. Mój luby pomagał mi nieco robiąc większość zakupów
spożywczych do domu.

Niestety obecnie jestem w sytuacji gdzie nawet zakup głupich tamponów jest dla
mnie problematyczny nie mówiąc już o pilingach, kosmetykach czy jakichś
ciuchach - tych niezbędnych typu jakiekolwiek spodnie na tyłek...

Czy w takiej sytuacji mogę mieć żal do swojego faceta, że kupuję sobie kolejną
rzecz do kolekcji swoich "zabawek" a nie przyjdzie mu do głowy pomóc mi w tych
typowo kobiecych wydatkach?

Nie jestem materialną lalą jakich wiele i nigdy nie oczekiwałam od mężczyzny
że będzie finansował moje zachcianki - stąd moje dylematy.
Obserwuj wątek
    • mama-zuza Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:28
      Weź go poprostu poproś o to by ci "pożyczył" kase bo nie masz spodni
      zeby na tyłek włożyć.Raczej nie odmówi ,prawda??
    • niebieski_lisek Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:29
      A ON WIE jak kiepsko stoisz z kasą?
      • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:35
        o problemach wie...
        zresztą otwarcie mu to ostatnio powiedziałam, że trochę mam żal o to do niego.
        odparł wezmę to pod uwagę i tyle :/

        nie lubię się narzucać, nie lubię być na czyimś utrzymaniu, nie lubię być
        zależna od czyjejś kasy.

        pożyczka wchodzi w grę ale po pierwsze uważam że po 10 latach bycia razem to
        trochę chore takie rozwiązanie... poza tym po pożyczeniu na spodnie czy
        cokolwiek dla siebie wiem że nie starczy nam na resztę wydatków :/



        • drie Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:44
          Przyczyny rezygnacji z pracy moga miec tez znaczenie. Moze w ten
          sposob on chce Cie zmotywowac (zmusic) do podjecia pracy?


          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:47
            rezygnację z pracy przegadaliśmy wspólnie i złożyło się na nią wiele elementów -
            w tym zdrowotne.
            nową pracę już znalazłam i nikt do tego mnie nie musiał motywować. To raczej ja
            jestem motorem działań - nie tylko własnych :)
        • ten.typ.tak.ma Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:46
          10 lat?
          To jakos się nazywa: wolna kobieta, realizująca się bez faszystowskiego
          faceta(mizogina zazwyczaj), bez ślubu który niszczy i wprowadza seksistowski wyzysk.
          Twój faceto to ch..j, a ty się z nim związałaś. A co gdyby teraz cię kopnął w
          tyłek i wziął młodszy towar, co zapewne zrobi, bo po co ma utrzymywać starą
          babę? Zapiszesz się do feministek i będziesz głosić że ślub z mężczyzną to
          wyzysk kobiety?
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:25
            czy to miało być cyniczne czy jakie?

            bo nie kąsam intrygi :)
            • weekenda Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:34
              a ja kąsam. "ten typ tak ma" ma rację. może troszkę wybiega w tak
              czy siak nieznaną przyszłość ale wiele racji jest w tych słowach.

              Spróbuję wyjaśnić: żyjesz, na własną prośbe, w związku bez związku.
              każdy sobie rzepkę skrobie. Oboje nie macie żadnego zabezpieczenia,
              nie tworzycie stadła. Do tego nie jest potrzebny papierek ale
              porozumienie, którego między Wami nie ma. Mężczyznę trzeba nauczyć
              życia w stadle. Gdyby jemu się zdarzyła obsuwa finansowa w życiu -
              Ty na skrzydłach byś z otwartym portfelem przybiegła. Kiedy Ty masz
              obsuwę - on weźmie Cię pod uwagę... Albo i nie weźmie co sie własnie
              dzieje. Masz 10 lat w plecy. Niczego go nie nauczyłaś, nic nie
              zbudowaliście. To kobieta tworzy rodzinę, facet stwarza jej
              możliwości. Do przemyślenia - dla Ciebie.
              • jj1978 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:23
                Mężczyznę trzeba nauczyć
                > życia w stadle. Gdyby jemu się zdarzyła obsuwa finansowa w życiu -
                > Ty na skrzydłach byś z otwartym portfelem przybiegła. Kiedy Ty masz
                > obsuwę - on weźmie Cię pod uwagę... Albo i nie weźmie co sie własnie
                > dzieje. Masz 10 lat w plecy. Niczego go nie nauczyłaś, nic nie
                > zbudowaliście. To kobieta tworzy rodzinę, facet stwarza jej
                > możliwości. Do przemyślenia - dla Ciebie.

                skad wy bierzecie takich umyslowo niedorobionych facetow??? i jeszcze glosicie
                wszem i wobec ze to jest norma!!!
                co do autorki, to rzeczywiscie sytuacja posiadania osobnych budzetow kiedy sie
                jest w stalym zwiazku i razem mieszka i to od dluzzego czasu jest dziwna. na
                wszystko sie do tej pory skladaliscie po polowie? dobrze ze chociaz twoj piekny
                zakupy robi i glodem nie przymierasz:) wniosek: nastepny zwiazek nalezy zbudowac
                na innych zasadach.
                • weekenda Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 18:53
                  jj1978 napisała:

                  > > skad wy bierzecie takich umyslowo niedorobionych facetow???

                  Takich jest od pyty. Rzekłabym - większość.


                  > i jeszcze glosicie wszem i wobec ze to jest norma!!! >

                  Bo to jest norma. Są tylko wyjątki ją potwierdzające.
              • iberia.pl weekenda 20.02.09, 14:44
                weekenda napisała:

                To kobieta tworzy rodzinę, facet stwarza jej
                > możliwości.

                a ja myslalam, ze to DWIE osoby tworza rodzine....
                • ten.typ.tak.ma Re: weekenda 20.02.09, 23:51
                  jeśli już to dwie osoby nie tworzą rodziny. Rodzina to rodzice i dzieci.
                  • iberia.pl ten typ.... 21.02.09, 10:18
                    ten.typ.tak.ma napisał:

                    > jeśli już to dwie osoby nie tworzą rodziny. Rodzina to rodzice i
                    dzieci.

                    "Rodzinę również stanowi samotny rodzic z wychowywanym własnym lub
                    adoptowanym potomstwem stanowiący rodzinę niepełną jak i dwie osoby
                    tworzące związek małżeński lub inny w tym także nieformalny
                    konkubinat. Sam fakt zamieszkania razem może klasyfikować pewną
                    grupę ludzi jako rodzinę."

                    zrodlo:
                    pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_(socjologia)
              • ten.typ.tak.ma Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 18:20
                wszystko racja. Ja tylko mam czasem ciśnienie za duże i nagadam się zamiast
                kulturalnie napisać
              • ingeborg Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 18:42
                To kobieta tworzy rodzinę, facet stwarza jej
                > możliwości.

                Ranyboskie, w Naszym Dzienniku to wyczytałaś?
                • cloclo80 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 22:49
                  Zastanów się zatem nad zdaniem: "Kobieta nie tworzy rodziny a facet nie stwarza
                  jej możliwości".
        • silic Ale o co chodzi? 20.02.09, 11:52
          >poza tym po pożyczeniu na spodnie czy
          > cokolwiek dla siebie wiem że nie starczy nam na resztę wydatków :/

          Więc nie rozumiem problemu. Albo macie za duże wydatki albo macie za mało
          pieniędzy. Tak czy owak pretensje do niego są nieuzasadnione bo jak sama
          napisałaś i tak wam nie starczy. Weź kredyt w banku.
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: Ale o co chodzi? 20.02.09, 12:03
            silic, w tym rzecz, że ja zdając sobie sprawę z naszej chwilowej ciężkiej
            sytuacji, myśląc globalnie o pieniądzach (tj. moje+twoje) oszczędzam. mój facet
            natomiast nie. i pieniędzy mielibyśmy w sam raz gdyby nie zachcianki mojego mena.
          • lacido Re: Ale o co chodzi? 20.02.09, 13:16
            właściwie użycie liczby mnogiej w tym wypadku jest błędne bo u nich to chyba
            kazde sobie ;/
        • grassant Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:52
          nie_ma_loginu_wolnego napisała:
          > pożyczka wchodzi w grę ale po pierwsze uważam że po 10 latach
          bycia razem to trochę chore takie rozwiązanie... poza tym po
          pożyczeniu na spodnie czy cokolwiek dla siebie wiem że nie starczy
          nam na resztę wydatków :/
          >
          miałaś tylko jedne spodnie, które się przetarły na tyłku?
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:00
            tak :)
            • grassant Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:02
              nie_ma_loginu_wolnego napisała:

              > tak :)

              hehehehehe. wybacz, nie uwierzę ;))
              • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:05
                należę do kobiet wstrzemięźliwych w zakupach kobiecych.
                wolę wydać na wystawę, koncert czy książkę niż na spodnie.
                na prawdę miałam jedne niebieskie dżinsy :)
                • grassant Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:46
                  nie_ma_loginu_wolnego napisała:

                  > należę do kobiet wstrzemięźliwych w zakupach kobiecych.
                  > wolę wydać na wystawę, koncert czy książkę niż na spodnie.
                  > na prawdę miałam jedne niebieskie dżinsy :)

                  eee, blue jeansy są nie do zdarcia. dziury są czoko.
    • drie Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:37
      W zwiazku "zdrowym" wg moich standardow kasa jest wspolna i takie
      sytuacje sie nie zdarzaja.

      Na poczatku waszego zwiazku pasowala Ci rozdzielnosc finansowa, bo
      lepiej zarabialas? Czy tak wspolnie ustaliliscie? Moze warto
      porozmawiac z nim na ten temat. Jak on to widzi.

      Moim zdaniem zal mozesz miec tylko wtedy jesli kiedys to Ty
      obstawalas przy oddzielnym budzecie. Z drugiej strony.. facet musi
      byc slepy zeby nie zorientowac sie jak cienko przedziesz. Albo
      wygodny.
      • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:45
        powiem tak.
        ja z wspólnymi finansami nigdy nie miałam problemów.
        co moje to twoje.
        dość długo było tak że ja fundowałam wyjścia, kina itepe
        jakiś czas temu dopiero się to zmieniło choć nigdy mi to nie przeszkadzało.

        nie byłoby dla mnie problemem mieć wspólnego konta i tak dalej. mój facet jednak
        jest tradycjonalistą i uważa że takie sprawy to tylko w małżeństwie.
        a teraz to on sobie zarobił, to jego pieniądze i to on robi z nimi co uważa za
        stosowne...

        może z wiekiem stałam się jednak typową "material girl" i chciałabym żeby facet
        czasem coś mi fundnął - szczególnie gdy jestem spłukana...

        ehh. do czego to doszło żeby w miłości problemem były dla mnie pieniądze!
        • drie Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:55
          Nie jestes materialistka.

          Facet to dupek i tyle. A tlumaczenie sie tradycjonalizmem to cienka
          wymowka. Rozumiem, ze tez nie gotuje, nie sprzata, nie pierze.. a Ty
          mus kapcie jak w dom wchodzi.

          Wez ta sytuacje "pod uwage" myslac o przyszlosci, bo normalne to to
          nie jest.
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:07
            rzeczywiście może masz rację, ponieważ na co dzień nie jest tradycjonalistą -
            pomaga w gotowaniu cośtam czasem sprzątnie...
            układ głowa rodziny, pan domu + kura domowa to nie u nas....
            • drie Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:19
              Zastanow sie i przemysl to. Bo dzis Ci brak na spodnie, tampony, a
              jutro moze Ci zabraknac na leki.

              10 lat razem mieszkajac nawet zwykly lokator by sie lepiej zachowal. A
              Ty go nazywasz partnerem?

              Powodzenia w pracy.
              • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:01
                jakoś tak tłumaczę to sobie że to jednorazowy wybryk wynikły z nowej nieznanej
                sytuacji...
            • miang Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:28
              pomaga?????? znaczy po zrobieniu swojej części domowych obowiązkow
              • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:34
                miang niezła jesteś ;)

                no dobra - zwykle on gotuje, w soboty sprząta razem ze mną, zakupy czasem zrobi.

                ja piorę, czasem gotuję, cośtam zmywam,sprzątam na bieżąco i zbieram skarpetki :)

                jakoś tak jak się zastanowiłam to nie tylko w kwestii finansowej nigdy nie
                ustaliliśmy konkretnych zasad współuczestnictwa.
                sprawy domowe też jakoś tak jak komu przyjdzie do głowy i się poczuwa...
        • annjen Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:36
          skoro jest tradycjonalistą, to niech weźmie z Tobą ślub i wówczas
          dzieli z Tobę finanse. on jest po prostu wygodnicki i tyle. a skoro
          nei masz na tyle tupetu, by upominac się o pieniądze, to pozostaje
          Ci szybko podjać pracę i liczyć tylkona siebie oraz wyrobić sobie
          pewne nawyki, by koszty wspólnego życia byłuy równo dzielone.
        • annjen Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:36
          skoro jest tradycjonalistą, to niech weźmie z Tobą ślub i wówczas
          dzieli z Tobę finanse. on jest po prostu wygodnicki i tyle. a skoro
          nei masz na tyle tupetu, by upominac się o pieniądze, to pozostaje
          Ci szybko podjać pracę i liczyć tylkona siebie oraz wyrobić sobie
          pewne nawyki, by koszty wspólnego życia byłuy równo dzielone.
        • erillzw Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:38
          nie_ma_loginu_wolnego napisała:

          > powiem tak.
          > ja z wspólnymi finansami nigdy nie miałam problemów.
          > co moje to twoje.
          > dość długo było tak że ja fundowałam wyjścia, kina itepe
          > jakiś czas temu dopiero się to zmieniło choć nigdy mi to nie
          przeszkadzało.

          A to ciekawe... bo...


          > nie byłoby dla mnie problemem mieć wspólnego konta i tak dalej.
          mój facet jedna
          > k
          > jest tradycjonalistą i uważa że takie sprawy to tylko w
          małżeństwie.


          Skoro jest takim strasznym tradycjonalista to:
          1. czemu wciąż Ci się nie oświadczył tylko do 10 lat żyjecie w
          konkubinacie? Troche to dziwne jak na tradycjonalistę by nie dążyć
          do małżeństwa.
          2. nie przeszkadzału, jemu, tradycjonaliscie to, że stawiasz kino i
          knajpe??? A sądziłam, że tradycjonaliści nie uznają tego, że kobieta
          płaci i zawsze oni zajmują się finansowaniem takich rzeczy...
          3. Zgodził się na rozdział kosztów? a ma problem z ich połączeniem?
          I jest tradycjonalista??
          Nie wydaje mi się jednak.


          > a teraz to on sobie zarobił, to jego pieniądze i to on robi z nimi
          co uważa za
          > stosowne...

          Oooch. ego,ego,ego,ego-IZM!!!
          JA zarobiłem, JA wydam na SIEBIE. Tobie nic do tego.
          Obawiam się, że jemu wygdonie jest "nie widziec", że nie masz kasy.
          Bo nie będzie musiał dzielić się swoją. Twoją chętnie dzielił,
          swojej nie chce..
          ego, ego, egoizm.. brrr :/


          > może z wiekiem stałam się jednak typową "material girl" i
          chciałabym żeby facet
          > czasem coś mi fundnął - szczególnie gdy jestem spłukana...

          Myślę, że masz naturalny odruch, żeby oczekiwać, że w sytuacji kiedy
          nie masz pracy i stałych zarobków, że On Ci pomoże. Mieszkanie pod
          jednym dachem do diabła. To nie materializm tylko wspieranie się
          dwojga ludzi w związku...


          Ktoś tu napisał, że może chce Cię zmotywować.
          Nie wierzę w to. Miałam takiego chłopaka co mnie też "motywował".
          Zabierał na zakupy, wydawał kupę kasy głownie na siebie, bo mnie
          było trochę zbyt niezręcznie wybierać sobie ciuszki i butki za które
          on płacił, wiec chodziłam po przecenach by płacił za mnie jak
          najmniej lub rezygnowałam z zakupu czegoś, a on po powrocie do domu
          zj*** mnie z góry na dół, że nie damy sobie rady jak będziemy tak
          szastac kasa i musze iść do pracy.
          Zostawiwszy w sklepie równowartość ponad kwotę brutto jaką
          zarabiałam gdy już poszłam do pracy.
          jak sie chce kogoś motywować to się to nie robi podjazdami i brakiem
          rozmowy.
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:04
            kwestia zaślubin została przez nas przegadana ileśtamlat temu i ze względu na
            moje poglądy została przeze mnie zanegowana...
            teraz inaczej na to patrzę - bardziej w sferze kompromisu.

            nad resztą pomyślę... może jest w tym ziarno prawdy.
        • kaz-oo Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 08:20
          nie_ma_loginu_wolnego napisała:
          dość długo było tak że ja fundowałam wyjścia, kina itepe
          nie byłoby dla mnie problemem mieć wspólnego konta i tak dalej. mój facet jedna
          > k
          > jest tradycjonalistą i uważa że takie sprawy to tylko w małżeństwie.

          Gdyby był tradycjonalistą to przede wszystkim nie zgodziłby się abyś mu
          cokolwiek fundowała.
        • elle1977 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:27

          Posłuchaj - napiszę to z własnego doświadczenia. Piszesz w taki
          sposób, że widać, że zaczyna Ci to doskwierać, ale zaraz potem
          nabierasz tonu prześmiewczego, czy też martwisz się, że z "wiekiem
          stałaś się material girl" i myślisz tylko o pieniądzach. Muszę to
          napisać - nie bagatelizuj tego problemu! Ja, w przeciwieństwie do
          wszystkich tych, którzy Cię krytykują, że to Twoja wina bo to czy
          tamto, napiszę, że jedyną Twoją winą jest to, że pozwoliłaś na taką
          sytuację, ale od razu napiszę, że jestem wprost na 100% przekonana,
          że inna opcja byłaby wprost niemożliwa do wprowadzenia.

          Otóż - ja byłam w związku z identycznym facetem. I też to ja byłam
          tą, która uważała - co moje - to Twoje - on "teoretycznie" też.
          Przed ślubem mieliśmy "niby" wspólną kasę, choć i tak każde swoją -
          i co z tego wynikało? Ja zawsze myślałam o nas, planując wydatki,
          on - o sobie. Efekt - jeżeli to ja nie zadbałam o to, żebyśmy mieli
          zabezpieczenie na wypadek jakichś nieprzewidzianych zdarzeń, było
          pewne, że on też "nie ma". Po ślubie było tylko gorzej. Nawet była
          próba prawdziwej "wspólnej" kasy - na mój wniosek i na tenże sam mój
          wniosek zakończyła się fiaskiem po miesiącu. Efekt był taki, że nie
          tylko on nie miał pieniędzy, ale ja również, bo wszak korzystał z
          naszego wspólnego konta i kupował "niezwykle niezbędne rzeczy", bez
          żadnych racjonalnych przesłanek - kompletnie bez odpowiedzialności i
          przemyślenia. On MUSIAL sobie kupić to czy tamto (zaznaczam: sobie,
          nie - nam), i nieważne było, czy są rachunki do zapłacenia, czy ja
          nie mam ani grosza - zawsze to ja stawałam na głowie, żeby to się
          jakoś kręciło. I powiem Ci jedno - nie warto stawać na głowie...
          Naprawdę. Moje małżeństwo już nie istnieje - co prawda złożyło się
          na to kilka czynników, ale ja wiedziałam, że ten aspekt też miał
          ogromne znaczenie przy podejmowaniu decyzji. I pomimo, że miłość
          była (przynajmniej z mojej strony), to, zapewniam Cię - tak się nie
          da żyć. Ten typ tak ma. To taki niebieski ptak, Piotruś Pan -
          człowiek nieodpowiedzialny. Mogę tylko napisać z własnego
          doświadczenia, że jeżeli jest to taki typ, to fakt
          nieodpowiedzialności widać również nie tylko na płaszczyźnie
          finansowej, ale też innych - to oczywiście pozostawiam Tobie do
          przemyślenia, czy tak jest w rzeczywistości.

          Aha, i jeszcze jedno - widzę bardzo dużo podobieństw - nawet z tym
          kupowaniem art. spożywczych - mój eks też kupował - to był jego
          jedyny wkład i rzeczywiście - częściej to on dbał o pełną lodówkę -
          ale wysłuchiwałam po tym, że on nie ma na zapłacenie rachunków bo
          wczoraj kupił chleb, przedwczoraj masło a dzisiaj wędlinę - no i
          sorry gregory...:/ Nie widział oczywiście tego, że ja cztery dni
          temu kupiłam mięcho na cały miesiąc do zamrożenia i z pewnością
          wydałam więcej, a jakoś na rachunki mam i nie zamierzam mu wypominać
          co kupiłam do jedzenia, za ile, i że teraz to on ma kupić coś za
          66,98, żebyśmy byli na równo - no sorry... Wiem, że to brzmi jak
          ponury żart, ale długo tak żyłam, zżerało mnie to, ale kompletnie
          nie potrafiłam sobie z tym poradzić, bo on się nie zamierzał
          zmieniać! Kłótnie, prośby, groźby, wchodzenie na ambicję, wyliczanie
          wydatków i milion innych sposobów zawodziły, bo on najzwyczajniej w
          świecie myślał tylko o sobie.

          Proszę Cię tylko o jedno - przemyśl to, co napisałam. Jeżeli tak
          jest u Ciebie, to należy albo postawić sprawę na ostru noża - że
          żądasz tego czy tamtego, albo się rozstać, bo inaczej - niestety -
          po ślubie będzie tak, że "każdy sobie rzepkę skrobie", i będziesz
          miała wrażenie, że owszem, jesteś w związku z kimś, ale samotna.

          Pozostawiam do przemyślenia, życzę wszystkiego najlepszego i trzymam
          za Ciebie kciuki, bo wiem, jak możesz się w tej chwili czuć. Musisz
          coś zmienić - bo to jedyne, co będzie dobre dla Ciebie.

          Pozdrawiam,
          Elle
    • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:43
      Kiedyś to było kiedyś, teraz jesteście razem od 10 lat (jeśli dobrze
      doczytałam). CO to za facet, który nie dostrzega (lub nie chce dostrzec), w
      jakiej jesteś sytuacji?

      Jego zachowanie jest bardzo nie w porządku.
      Czy taki brak reakcji z jego strony jest dla ciebie zaskoczeniem, czy raczej
      pasuje doskonale do charakeru twojego faceta?
    • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:48
      Nie możesz oczekiwać, że facet będzie płacił za swoją kochankę. Seks za
      pieniądze? No bo w jakim statusie jesteście? Konkubinatu? Para kochanków? Seks
      bez zobowiązań?
      A jeżeli on zacznie płacić, a Ty za parę tygodni od niego odejdziesz to co?
      Pieniądze w błoto? Trzeba mieć honor. Ewentualnie jakoś jasno określić Wasz związek.
      W tej sytuacji facet ma prawo do dysponowania swoimi pieniędzmi.
      • gosiasadowska77 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:51
        Ale oni są od 10 lat razem :)
        • grassant Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:57
          gosiasadowska77 napisała:

          > Ale oni są od 10 lat razem :)

          Pytanie na jakich zasadach byli "razem" i jak ona postępowała, gdy
          zarabiała więcej? Może gdy on był bez pracy (kasy) jakiś czas, nie
          spytała np. czy ma pienądze, natomiast spytała - na którą idziemy do
          kina?
          • gosiasadowska77 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:59
            Zgadza się, mogło tak być. Chodziło mi o stwierdzenie Jurka na temat
            tego że nagle teraz od niego odejdzie :)
      • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:53
        10 lat związku i mieszkają razem.

        Zastanów się czasem, co piszesz. Ciekawe, czemu niektórzy faceci mają paranoję
        na punkcie bycia "frajerem" i płacenia za seks.
        • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 11:56
          No i co z tego, że są 10 lat?;) Ale mają jakiś status? Konkubinatu? Cokolwiek;-)
          Kochankami też można być przez 10 lat;) Mój kumpel przez 10 lat, odwiedzał taką
          jedną prostytutkę;-) Jeżeli w końcu między nimi, nie będzie ustalenia statusu to
          nie ma sensu dzielić się kasą;-) Dawać jej kasę, bo "chodzą ze sobą?" ?;)))
          • jane-bond007 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:02
            Mój kumpel przez 10 lat, odwiedzał taką
            > jedną prostytutkę;-)

            matko ale prosty tekst :/ załamałeś mnie :/:/
            chciales przez to powiedziec ze autorkę łączy z jej facetem to samo
            co kolegę z prostytutką? nie wierze normalnie...
            • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:05
              Jane, a słyszałaś coś o alegorii? Nie bierz dosłownie;/ Chciałem przez to
              powiedzieć, że to że są 10 lat razem, bez żadnych zobowiązań to nic nie znaczy.
              Że to może być taki sam związek, jak związek mojego kolegi z tą prostytutką. Bo
              ona też mieszkała u niego przez jakiś czas. Oni to nazywali sponsoring.
              Nie można domagać się od kogoś, aby za nas płacił. Bo na jakich zasadach??
              • jane-bond007 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:20
                Jurek co Ty wypisujesz? 10 lat razem i zwiazek oparty na takich
                zasadach jak odwiedziny u prostytutki
                do czego Ty to porownujesz... :( a ja Ci wyslalam Walentynkę :/

                roznica jest zasadnicza: autorka jest z nim bo go kocha, a jak sie
                kogos kocha to chce sie dla niego jak najlepiej
                kolega prostytutki nie kochal - prostytutka kolegi rowniez, to
                raczej bylo jasne?
                facet autorki moze jej nie kocha - nie wiadomo, jedyne co mi pasuje
                do Twojego porownania (beznadziejnego zreszta)
                autorka kocha faceta - kupilaby mu spodnie, kurtke i buty, gdyby
                tylko potrzebowal... i pewnie nie musialby jej prosic tylko sama by
                zobaczyla ze cos jest nie tak i pewnie jeszcze cieszylaby sie ze ma
                cos nowego

                <Nie można domagać się od kogoś, aby za nas płacił. Bo na jakich
                zasadach??>
                na takich ze jesli jestes z kims to o niego dbasz, jak nie ma co do
                gęby wlozyc to nie udajesz ze nie widzisz tylko kupujesz, nie wiesz
                co sie stanie jutro - mozesz obudzic sie z rurka w ustach, druga
                osoba ma Cie wspierac i pomagac w trudnych chwilach i nie potrzeba
                do tego zadnego kwitu
                • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:26
                  Jane, może i to moje porównanie nie było fortunne, ale chodziło mi o pewną
                  dosadność. Nie można domagać się od kogoś, kto nie jest z nami w jakiś sposób
                  związany, tego aby mnie sponsorował. Bo patrz jak to wygląda. Mieszkają razem,
                  "chodzą" ze sobą, on za nią nie płaci, a Ona się o to wkurza. Czyli co? Jest z
                  nim, bo On ma kasę? Kompletnie nie rozumiem, takiej zależności. Nie są
                  małżeństwem, są kochankami. Czy to znaczy, że On ma jej kupować tampony? Może
                  jej ewentualnie pożyczyć kasę a nie jej dawać. Bo to rodzi pewne zobowiązania.
                  A mój kumpel nie tylko chodził do tej prostytutki ale też z nią mieszkał.
                  Działali na zasadzie sponsoringu. On jej płacił, Ona nie miała nikogo innego i
                  wszyscy byli zadowoleni.
                  • jane-bond007 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:41
                    ale sytuacja sytuacji nie rowna, ja rozumiem co chcesz przekazac ale
                    mialoby to sens w momencie gdyby dziewczyna wjechala do faceta po 3
                    miesiacach znajomosci, dziwnym trafem stracila prace i siedziala na
                    doopie a jej jedynym zajeciem bylby wyprowadzanie psa swojego
                    chlopaka i robienie zakupow :) (znam taki przypadek ;))

                    tutaj jest ciut inaczej
                    1. sa te 10 lat (co o czyms swiadczy pomimo braku obraczek)
                    2. dziewczyna x lat zarabiala/kupowala/sama sie utrzymywala itd
                    3. zachorowala - zmusilo ja to do rezygnacji z pracy (zaznaczam ze
                    powod od niej niezalezny, choroba nie wybiera, my choroby tez)
                    4. znalazla inna prace (!) ale w tym momencie ma trudnosci
                    finansowe - i nie jest to zachcianka w stylu buty on Blahnika tylko
                    rzeczy pierwszej potrzeby tj tampony czy tez nowe spodnie bo stare
                    juz sie nie nadaja

                    Jurek czy to jest dla Ciebie naprawde takie dziwne? odwrocibys glowe
                    gdybys zobaczyl ze Twoja ukochana dziewczyna nie daje sobie w tym
                    momencie rady? tym bardziej ze jej choroba to nie przeziebienie
                    tylko cos powazniejszego, wiec tym bardziej potrzebuje wsparcia
                    • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:14
                      Masz rację Jane. Ech, gdyby wszystkie kobiety były takie jak Ty;) Cmok.
                      • jane-bond007 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:43
                        ciesze sie :)
                        Jurku, nie kazda kobieta marzy aby oskubac faceta i zwiac - albo
                        sie uczepić jak przyslowiowy rzep :D
                        tak samo jak nie kazdy facet marzy o tym zeby miec fotel, pilota,
                        piwo i co noc inna laske z mega fantazją ;)
                • lacido Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:13
                  jane-bond007 napisała:

                  > Jurek co Ty wypisujesz? 10 lat razem i zwiazek oparty na takich
                  > zasadach jak odwiedziny u prostytutki
                  > do czego Ty to porownujesz... :( a ja Ci wyslalam Walentynkę :/


                  i widzisz, wyszło na moje ;)
                  • jane-bond007 ;) 21.02.09, 07:00
                    widzę widzę
                    • jurek.powiatowy Re: ;) 21.02.09, 12:16
                      Jane, co widzisz?;) Pokazałem tylko tę sprawę z męskiego punktu widzenia.
                      • jane-bond007 Re: ;) 21.02.09, 12:34
                        m.in widzę ze masz b zawężone spojrzenie ;)i nie zakrywaj mi sie
                        tu ;) nie pokazałeś "z męskiego punktu" tylko ze swojego, sojego
                        osobistego... dosyć zachwianego (mowię o zdrowym związku i zasadach
                        na jakich pwinien sie opierać) - wcześniej jakos tego nie widziałam,
                        odbieralam Cie jako czlowieka bardziej wyważonego, dlatego przyznaję
                        rację Lacido ktora w watku Walentynkowym Cię podsumowala ;) Jurek,
                        potafisz coś palnąć i brnąć bez jakiegos takiego ogarnięcia całości,
                        jakos podchodzisz do wybranego aspektu wypowiedzi i drążysz
                        dorabiając sobie dziwna filozofię - nie podoba mi sie to trochę :(
                        chociaz z drugiej strony nie wiadomo czy robisz to serio ;)

                        napisalam wczesniej co mi sie nie podobalo, podyskutowalismy wiec
                        mysle ze temat zamkniety ;)
                        • kominiek Re: ;) 21.02.09, 12:58
                          Eee tam Bond. Ja mam takie samo zdanie jak Jerzyk. Laska jest z kolesiem 10 lat
                          i do tej pory nie uregulowali kwestii finansowych? Dla mnie to też czysty
                          sponsoring. Nic więcej. I jeszcze wypomina, to, że ONA PŁACIŁA kiedy więcej
                          zarabiała. Żal takich naiwnych kobiet. A co do Laci, zła jest na cały męski
                          świat, odkąd ojciec jej dziecka zabrał się z domu i poszedł do młodszej.
                          • nie_ma_loginu_wolnego Re: ;) 21.02.09, 13:01
                            halo, gdzie wypominam???
                            wspominanie o tym w dyskusji a wypominanie to 2 różne rzeczy.

                            i jaki sponsoring, jak facet nigdy na mnie pieniędzy nie musiał wydawać, hę?
                            • kominiek Re: ;) 21.02.09, 13:10
                              Skoro wspomniałaś o tym w dyskusji, to znaczy, ze przedstawiłaś to jako
                              argument, za tym, aby i On płacił za Twoje podpaski. Gdybyś nie wypominała, to
                              byś o tym nie wspomniała. Typowo kobiece myślenie;/
                              • jane-bond007 Re: ;) 21.02.09, 13:18
                                Kominku jak nie uregulowala jak uregulowala ;)
                                placili za siebie - zarabiaja i wydaja, to nie jest jasne? nikt od
                                nikogo kasy nie sepił, no i wszystko bylo dobrze do momentu choroby

                                bledem dziewczyny jest to ze, zdaje sie, bylo dla niej jasne ze w
                                trudnej sytuacji beda dla siebie wsparciem, ale raczej przeliczyla
                                sie... czy to tez wczesniej powinna uregulowac?
                                Komin czy powinni sobie powiedziec - gdyby mi sie cos stalo nie
                                zatrzymuj sie i nie podawaj mi reki, idz dalej wlasna droga,
                                rozwijaj pasje a mnie zostaw, poradze sobie jakos
                                • kominiek Re: ;) 21.02.09, 13:27
                                  Bez urazy Bond, ale chyba Jerzyk ma rację. Czemu kolo ma ładować kasę w kobietę,
                                  która następnego dnia, może zabrać walizki i już nie wrócić? Bo taki miała
                                  kaprys? Niech za niego wyjdzie. Skoro przez kupę lat, nie mogą zdecydować się na
                                  ślub to znaczy, że między nimi nie jest tak różowo. Nie chcą się pobrać? Boją
                                  się odpowiedzialności? To niech nie sępią kasy jedno od drugiego;/
                                  • kominiek Re: ;) 21.02.09, 13:29
                                    dobra spadam, bo widze że my faceci swoje a wy kobity swoje;/
                                    • jane-bond007 Re: ;) 21.02.09, 13:34
                                      spoko Komin, bywaj... ZDRÓW :D
          • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:07
            Przecież powyżej opisała w miarę dokładnie jak było. Kiedyś to ona płaciła za
            kino, itp. Zrezygnowała z pracy na kilka miesięcy jedynie (a nie na całe życie)
            i już nie wiąże końca z końcem. Straszne to uczucie nie czuć się bezpiecznie po
            tylu latach związku.

            A pan się jasno wyraził co do tego, jak wyobraża sobie ich politykę finansową.
            • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:12
              Ale przepraszam, bo nie doczytałem.
              O jakim związku my tu mówimy? Czy jeżeli chłopiec gimnazjalista "chodzi" z
              koleżanką gimnazjalistką to czy to znaczy, że ma jej oddawać swoje kieszonkowe?;)
              • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:24
                Można się domyślać, że przez 10 lat udało nam się coś zbudować...
                Jakoś nie widzę opcji bycia z kimś przez 10 lat "bo jest fajnie".
                Sam fakt wiązanie się z drugim, dojrzałym człowiekiem stawia nas chyba w
                sytuacji "bycia zobowiązanym"...

                jurku.powiatowy byłabym kolejną naiwną kobieta myśląc, że po podpisaniu jakiegoś
                papierka mój facet nagle stanie się szarmanckim mężczyzną z gestem...

                i nie chodzi tu o kwestię kto za kogo płaci, tylko o pomoc drugiej najbliższej
                osobie w ciężkiej sytuacji i próbę przechylenia szali "moja przyjemność" na
                stronę "twoja potrzeba".



                • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:28
                  No tak, ale przyznaj sama, że nie możesz żądać od człowieka aby Cię sponsorował
                  tylko dlatego, że jesteście ze sobą dziesięć lat. A ciekawi mnie co
                  zbudowaliście przez te dziesięć lat? Dochowaliście się potomka?
                  • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:32
                    My tu rozmawiamy o sponsoringu, czy o pomocy w trudnej sytuacji?
                  • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:36
                    jurek ty albo chcesz być kontrowersyjny albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem ;/
                    • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:38
                      Nie chcę być kontrowersyjny, po prostu nazywam rzeczy po imieniu. Bo czym się
                      różni sponsoring od "pomocy w trudnej sytuacji"?
                      I naprawdę nie wiem, co udało się Wam zbudować przez te 10 lat?? Bo jeżeli masz
                      takie problemy, to widzę, że raczej nic nie zbudowaliście.
                      • jane-bond007 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:44
                        nie nazywasz tylko upraszczasz i naciągasz ;)
                      • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:46
                        jurek.powiatowy napisał:

                        > Nie chcę być kontrowersyjny, po prostu nazywam rzeczy po imieniu. Bo czym się
                        > różni sponsoring od "pomocy w trudnej sytuacji"?
                        > I naprawdę nie wiem, co udało się Wam zbudować przez te 10 lat?? Bo jeżeli masz
                        > takie problemy, to widzę, że raczej nic nie zbudowaliście.
                        >

                        To co trzeba zrobić, by zasłużyć na finansową pomoc/sponsoring od wieloletniego
                        partnera, z którym się mieszka pod jednym dachem?
                        • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:58
                          Jane, faktycznie upraszczam, bo wiele spraw daje się zrozumieć, gdy sprowadzi
                          się je do roli absurdu. Bo popatrz, autorka postu pisze, że coś tam zbudowali
                          przez 10 lat. Ale szczerze mówiąc, nie bardzo wiem co zbudowali;)

                          Stine, co trzeba zrobić aby zasłużyć na pomoc wieloletniego partnera? Może jakoś
                          zalegalizować ten związek? Bo tak to może być studia bez dna. Autorka postu
                          napisała, że gdy straciła pracę, to jej partner dokupywał rzeczy spożywcze.
                          Czyli pomaga, ale jej chodzi o to, że ona ma na myśli ubrania, nie mówiąc już o
                          pilingu itp.
                          Dlaczego mam inwestować w kobietę, która kim jest dla mnie? Partnerką? Kochanką?
                          Konkubiną?
                          Tak jak pisałem, może jej pożyczyć na spodnie czy tam inne pilingi.
                          • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:07
                            jurek.powiatowy napisał:

                            > Jane, faktycznie upraszczam, bo wiele spraw daje się zrozumieć, gdy sprowadzi
                            > się je do roli absurdu. Bo popatrz, autorka postu pisze, że coś tam zbudowali
                            > przez 10 lat. Ale szczerze mówiąc, nie bardzo wiem co zbudowali;)

                            Tu się mogę zgodzić. Ale to jest wniosek mega końcowy, do którego przeskoczyłeś
                            nie odpowiadając na pytanie wyjściowe: czy wątpliwości i żal autorki są uzasadnione.

                            >
                            > Stine, co trzeba zrobić aby zasłużyć na pomoc wieloletniego partnera? Może jako
                            > ś
                            > zalegalizować ten związek? Bo tak to może być studia bez dna. Autorka postu
                            > napisała, że gdy straciła pracę, to jej partner dokupywał rzeczy spożywcze.
                            > Czyli pomaga, ale jej chodzi o to, że ona ma na myśli ubrania, nie mówiąc już o
                            > pilingu itp.
                            > Dlaczego mam inwestować w kobietę, która kim jest dla mnie? Partnerką? Kochanką
                            > ?
                            > Konkubiną?
                            > Tak jak pisałem, może jej pożyczyć na spodnie czy tam inne pilingi.
                            >

                            OK, mogę ciebie od dziś cytować w każdym wątku nt. "Dlaczego ona nie rozumie, że
                            ślub nie jest nam do niczego potrzebny" ?
                            • jurek.powiatowy Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:14
                              Stine, ślub nie jest potrzebny jeżeli dwie osoby mogą się same utrzymać. Ja mam
                              swoją kasę, ty masz swoją, dobrze nam razem i jest ok. Ale czy można coś
                              zbudować zyjąc jak niebieskie ptaki?
                              • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:33
                                jurek.powiatowy napisał:

                                > Stine, ślub nie jest potrzebny jeżeli dwie osoby mogą się same utrzymać. Ja mam
                                > swoją kasę, ty masz swoją, dobrze nam razem i jest ok. Ale czy można coś
                                > zbudować zyjąc jak niebieskie ptaki?


                                Ja mam swoje zdanie nt. tak popularnej ostatnio kwestii "po co w ogóle ten
                                ślub", ale nie o tym tutaj mowa. Często jednak pada w tych dyskusjach argument,
                                że przecież się kochamy, że najważniejsza jest miłość, a nie papierek, itp.

                                Twoje słowa obalają całkowicie te wszystkie przekonania o wolnych związkach.
                                Skoro po tylu latach WSPÓLNEGO jakby nie było życia, wciąż tak naprawdę jesteśmy
                                samotni i zdani wyłącznie na siebie, to jest to w zasadzie śmierć idei o
                                "wspaniałej miłości, do której papierek nie jest potrzebny". Ty zdajesz się
                                mówić, że długie lata spędzone razem (nie ważne, czy jest to 10, 20 czy 40 lat)
                                nie znaczą absolutnie nic.

                                Nie chcę oceniać decyzji innych co do legalizacji bądź nie ich związku, ale to
                                co piszesz jest niezwykle smutne i dosyć niesprawiedliwe.

                                Moja odpowiedź na twoje pytanie brzmi: można.
                                • drie Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:54
                                  Stinefraexeter.. zgdadza, sie - mozna :)

                                  Juz dla samego podtrzymania nadziei napisze, ze ja w zwiazku
                                  niezalegalizowanym lat ponad 16 zyje ze wspolna kasa i innymi dobrami.
                          • frying.pan Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 17:32
                            jurek.powiatowy napisał:
                            > Dlaczego mam inwestować w kobietę, która kim jest dla mnie? Partnerką? Kochanką
                            > ?
                            > Konkubiną?

                            Szkoda mi Ciebie Jurek, bo wygląda na to, że nie wiesz co to miłość,
                            bezinteresowność i poświecenie. Nigdy nie pomogłeś staruszce, gdy się
                            przewróciła? Nigdy nie zaproponowales sąsiadowi, że pomożesz mu wnieść meble po
                            schodach? Nigdy nie posiedzialeś przy łóżku chorej, umierającej osoby tak po
                            prostu, z własnej woli, bez wyciągania ręki po pieniadze? I wreszcie... nigdy
                            nie uważałeś, że należy dać wsparcie osobie, którą kochasz i z którą dzielisz
                            życie? Patrzyłeś z boku i cieszyleś się, że jest jej źle jak rozumiem, bo
                            uważasz, że pomoc i współczucie należy się tylko wówczas, gdy ktoś pójdzie do
                            urzędu i obieca, że nie opuści Cie aż do śmierci? A co jeśli ktos podpisze ten
                            papier i jesteście nie partnerami, nie kochankami i nie konkubentami, ale
                            małżonkami. Powiedz mi, czym ta sytuacja się różni od pozostałych i o ile
                            (polskich złotych?) bardziej kochasz swoją dziewczynę po ślubie? I o ile wiecej
                            dzięki temu masz pewności, że nie zostawi Cię, że nie odejdzie nigdy z innym?
                            Otóż to - pewności nie masz zadnej. A pomaga się innym nie dlatego, że ma się
                            taką umowę, tylko dlatego, że się chce komuś pomagać.
                          • grassant Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 11:27
                            jurek.powiatowy napisał:
                            > Dlaczego mam inwestować w kobietę, która kim jest dla mnie?
                            Partnerką? Kochanką
                            > ?
                            > Konkubiną?
                            > Tak jak pisałem, może jej pożyczyć na spodnie czy tam inne pilingi.
                            >
                            Kim jest? należałoby zapytać jej faceta. Kiedy Ty
                            mozesz "inwestować"? mozesz tutaj oznajmić.
                  • madame_charmante Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 17:25
                    Z uporem maniaka nawiązujesz do sponsorowania..Zaczynam się
                    zastanawiac, czy wszystkie związki damsko - męskie wfg ciebie na
                    tym polegają.
                    Czy analogicznie - jak ona mu robiła sniadanie, lub on gotował
                    obiad, to świadczyli sobie uslugi i powinni od tego VAT
                    odprowadzić ??
                    Czy naprawdę nie widzisz sedna tej sytuacji? Dziewczynę boli, że nie
                    może liczyc na wsparcie, ktorego by udzielila sama w analogicznej
                    sytuacji. Jeśli masz katar - chcesz, by twoj partner zrobil ci
                    herbatę i i poszedl do apteki. Jesli ci brak pieniędzy - oczekujesz,
                    że ci pomoże. Dokladnie tak, jakby to zrobił w przypadku kumpla. No
                    chyba, ze przyjaciela też podejrzewac będziesz o chęć kupczenia
                    swoim cialem i naciąganie na sponsoring :-/
                    • leptosom Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 11:33
                      madame_charmante napisała:

                      > Z uporem maniaka nawiązujesz do sponsorowania..Zaczynam się
                      > zastanawiac, czy wszystkie związki damsko - męskie wfg ciebie na
                      > tym polegają.

                      Wszystkie może nie, ale spotkałem sie z sytuacją, w której facetka
                      sugeroawła dawanie jej pewnej kwoty miesięcznej - argument? za
                      dziewczyne z agencji TEŻ byś płacił. hehe

                      > Czy naprawdę nie widzisz sedna tej sytuacji? Dziewczynę boli, że
                      nie może liczyc na wsparcie, ktorego by udzielila sama w
                      analogicznej
                      > sytuacji. Jeśli masz katar - chcesz, by twoj partner zrobil ci
                      > herbatę i i poszedl do apteki. Jesli ci brak pieniędzy -
                      oczekujesz,
                      > że ci pomoże. Dokladnie tak, jakby to zrobił w przypadku kumpla.
                      No
                      > chyba, ze przyjaciela też podejrzewac będziesz o chęć kupczenia
                      > swoim cialem i naciąganie na sponsoring :-/
                      • leptosom Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 11:34
                        leptosom napisał:

                        > > Czy naprawdę nie widzisz sedna tej sytuacji? Dziewczynę boli, że
                        > nie może liczyc na wsparcie, ktorego by udzielila sama w
                        > analogicznej sytuacji.

                        może by odzieliła, moze nie. to tylko hipoteza.
                        • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 12:06
                          udzieliłaby :)

                          przez ponad rok mój facet nie pracował.
                          dawaliśmy radę i nawet na kino i randki starczało ;)
              • stara-a-naiwna Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 16:04
                nie zgadzam się z Tobą, bo nie chodzi o oddawanie całej kasy tylko
                wspomożenie finansowe (okresowe) I to nie gimnazjalista tylko
                (dorosły) facet.

                Ludzie po to są razem, zeby współnie było im lepiej i łatwiej niż z
                osobna, niezależnie od legalizacji zwiazku. I po to się jest razem,
                zeby mieć w kimś wsparcie (również czasami finansowe jeśli zajdzie
                taka potrzeba - nie spotkałeś się nigdy, ze kobieta lepiej zarabiała
                od mężczyzny i ona w większej cześci ponosiła koszty np. utrzymania
                domu?)

                A tutaj facet jest... wygodny. Łatwiej mu było prać (wcześniej) i
                miał problem z daniem czegoś od siebie.
                Przeraza mnie to, bo nie chodzi o pierodły typu tusz czy koraliki
                tylko o rzeczy bez których kobiecie "trudno zyć".
          • wilczeoko Re: mój facet i jego pieniądze 22.02.09, 01:09

            mozna byc ze soba i 15 lat czy 20, zyjac w ten sposob nie jest
            powiedziane (wymagane)ze facet badz kobieta ma placic ...nie
            musi ..oczywiscie ze nie musi pomagac
            tylko teraz pytanie..co za kretyn (nie obrazajac nikogo chcąco)przez
            tyle lat bedzie tkwił w takim zwiazku i pozwalał na takie odgórne
            traktowanie...JAK KOLEZANKE???
            zadnego wsparcia itd...

            tu nie chodzi tylko o SEX...jakby to było priori
            ludzie mieszkaja ze soba bez slubu i 50lat(maja dzieci) i umieja
            sobie pomagac w trudnych sytuacjach...

            ps.ustalenie zasad gowno da
            teraz??
            trzeb bylo myslec wczesniej, a nie rżnać samosie
      • elle1977 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:49

        Jurek, nie chrzań głupot. Gościu jest egoistą i nim pozostanie - ze
        ślubem czy też bez.
        • wilczeoko Re: mój facet i jego pieniądze 22.02.09, 01:17
          facet egoista....bo nie płaci...nie pomaga...a autorka watku???
          Nie umie prosic...mowic o swych problemach
          On jest ślepy,głuchy
          a ona nie umie sie przebic

          jedyne co mi sie nasuwa to pytanie "czy wy umiecie rozmawiac o
          swoich problemach????"
          czy tylko tak na odpier***
          BRAK KOMUNIKACJI

          wlasnie z tego biora sie nieporozumienia
    • iberia.pl takie są skutki jak ludzie nie potrafią 20.02.09, 11:51
      rozmawiac o pieniadzach.
      Dziwne, jestescie tyle czasu ze soba i nigdy nie zastanawialiscie
      sie co by bylo gdyby?
      • nakro30 Re: takie są skutki jak ludzie nie potrafią 20.02.09, 12:19
        jestem z dziewczyna 10 lat i kazdy ma swoje konto. za mieszkanie,
        oplaty placimy po polowie, natomiast jakies zachcianki typu zakupy
        zywnosci,kino,restauracja, narty,basen to staram sie wiecej ja
        placic bo wiecej zarabiam.ale tez moja dziewczyna ma problemy
        odnosnie pieniedzy!
    • bugmenot2008_2 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:24
      jesli nigdy nie uzgodniliscie kwestii finansowych przez te 10 lat to trudno
      zebys miala teraz do niego pretensje

      wyjdz z siebie (znaczy zdystansuj sie do sytuacji, odrzuc emocje) i popatrz na
      sytuacje z jego punktu widzenia - rozumiem ciebie ale rozumiem tez jego
      • stinefraexeter Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:30
        bugmenot2008_2 napisał:

        > jesli nigdy nie uzgodniliscie kwestii finansowych przez te 10 lat to trudno
        > zebys miala teraz do niego pretensje
        >
        > wyjdz z siebie (znaczy zdystansuj sie do sytuacji, odrzuc emocje) i popatrz na
        > sytuacje z jego punktu widzenia - rozumiem ciebie ale rozumiem tez jego

        Ja widzę bardzo dużo powodów do tego, by mieć pretensje, a na pewno czuć żal.

        Jeśli nie daj boże mojemu facetowi przytrafi się wypadek i na jakiś czas
        zostanie przykuty do łóżka a jego finanse się pogorszą, to jest rzeczą
        naturalną, że będę mu pomagać, nawet jeśli nie ustaliliśmy kwestii finansowych
        wcześniej...

        My mówimy o długoletnim związku, wspólnym mieszkaniu, niemalże konkubinacie, a
        nie o "chodzeniu ze sobą".
        • bugmenot2008_2 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 14:07
          w takim wypadku wspolczuje cie, twoj partner zachiwuje sie dziwnie, czy
          kiedykolwiek wyrazil swoje zdanie w kwestiach finansowych, np. jak on sobie
          wyobraza podzial obciazen, itp., albo jak sobie radzicie w sytuacjach jak ta?
    • vickydt Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:28
      hmm, jestescie 10 lat razem i gdy nie stac Cie na tampony to on Ci nie dolozy?
      Moze ustalcie jakies zasady, jakas wspolna pule wieksza niz tylko ooplaty
      czynszowe. No nie wiem. Mi to dobrze nie wyglada.
      • mama-zuza Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 12:55
        Jestescie 10 lat razem!!mieszkacie razem....a wiec:
        -wydatki domowe typu rachunki,zakupy do lodowki po połowie
        -każdy ma swoje kieszonkowe do ktorego drugi partner sie nie wtraca
        -ty masz problemy finansowe informujesz go o tym ze je masz oraz o
        tym ze teraz 3/4 utrzymania domu schodzi na jego barki-chwilowo,poki
        problemy sie nie skoncza
        albo inaczej:
        jedna osoba oplaca czynsz a druga rachunki za gaz i prad
        poprostu musicie zrobic podzial płac(co kto ile placi)
        a teraz mowisz mu ze ty musisz kupic sobie tampony i krem do twarzy
        a na rachunki zostanie ci tyle i tyle a reszte niestety musi on
        dolozyc
    • stara-a-naiwna Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:01
      A on wie, ze nie masz kasy?
      Wiesz jak jest - facetom się czasami rózne rzeczy z boku wydają ;-)

      Może musisz mu to powiedzieć (jasno i wprost) i poszukac wspólnie
      jakiegoś rozwiązania?


      Powodzenia
      • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:07
        wie, wszystko wie.
        nawet wyłuszczyłam czego mi brakuje - rzecz po rzeczy.

        szukanie rozwiązania skończyło się na moim monologu.
        • jane-bond007 uwaga, ironicznie ;) 20.02.09, 14:11
          no fajnego masz chlopaka ;) mozesz na nim polegac i wogole ;) fajnie
          ze sie wspieracie, rozumiecie ;) jeszcze fajniej ze rezygnacja z
          pracy byla przedyskutowana wiec zdaje sie ze on, pomimo iz
          rozmaiwasz z nim teraz, wiedzial ze moze byc ciezko - no chyba ze 5
          m-cy temu zaznaczyl: ok, rezygnuj ale radzisz sobie sama... moja Ty
          kochana cherlawa Kruszynko :D jak wyzdrowiejesz to splacisz
          wszystkie dlugi (ktore rzecz jasna niewątpliwie zaciagniesz) i dalej
          bedziemy zyc dlugo i szczesliwie, jak w bajce!
          ale jak ja bede chory to mi pomozesz, nie?
          • jane-bond007 Re: uwaga, ironicznie ;) 20.02.09, 14:13
            "w ogóle" rzecz jasna ;)
        • stara-a-naiwna Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:58
          Monolog to nie rozmowa.

          I skoro facet ma taki problem, zeby zrezygnować ze swoich
          przyjemności na rezecz twoich potrzeb (nie mówię o sytuacji ciągłej
          i skrajnej) to zasatnów się czy nie jest egoistą i co ty z nim tak
          naprawdę robisz.

          I czy podział obowiązków w domu też jest równy?
          Bo z boku to dziwnie wygląda (kto dba głównie o dom? jets po równo
          czy 90% do 10%)


          NIe jest filozofią bycie z kimś jak jest dobrze, ale właśnie wtedy
          jak jest podle i jak brakuje kasy.
          Niektórzy tak mają że im łatwiej brać a ciężko coś dać od siebie.

          Ludzie po to są razem, zeby współnie było im lepiej i łatwiej niż z
          osobna, niezależnie od legalizacji zwiazku. I po to się jest razem,
          zeby mieć w kimś wsparcie (również czasami finansowe jeśli zajdzie
          taka potrzeba)

          Spóbuj z nim jeszcze porozmawiać i jeśli to nic nie da zastanów się
          co was naprawde łączy.


          • elle1977 stara-a-naiwna 21.02.09, 13:41

            To wg mnie najmądrzejszy post jak do tej pory.

            Zgadzam się w 100% - nic dodać, nic ująć.

            A Ty, Nie_ma_loginu_wolnego - zastosuj się do niego dla własnego
            dobra.
    • buraque Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:08
      nie_ma_loginu_wolnego napisała:

      > Kilka miesięcy temu z przyczyn niezależnych ode mnie musiałam
      zrezygnować na
      > kilka miesięcy z pracy.

      Zamiast miałczeć, że nie masz pieniedzy może wzięłabyś się do pracy?
      Mamy równouprawnienie, więc jesli niepracujących facetów nazwywacie
      na tym forum "pasożytami" to kobiety również można tak nazwać.
      • erillzw Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:12
        buraque napisał:
        > Zamiast miałczeć, że nie masz pieniedzy może wzięłabyś się do
        pracy?
        > Mamy równouprawnienie, więc jesli niepracujących facetów
        nazwywacie
        > na tym forum "pasożytami" to kobiety również można tak nazwać.

        Chyba nie czytasz ze zrozumieniem i na dodatek wszystkich
        wypowiedzi.
        Przecież napisała, że ma już inną prace.
        Pasożytem to można nazwać kogoś kto żeruje na kimś a nie osobę,
        która zarabia mniej z uwagi na zmianę pracy po problemach
        zdrowotnych. Sugeruje nauczyć się czytać i sądzić po sobie.
        • erillzw errata 20.02.09, 13:13
          Nie sądzić po sobie miałam napisać.
        • buraque Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:18
          erillzw napisała:

          > Pasożytem to można nazwać kogoś kto żeruje na kimś a nie osobę,
          > która zarabia mniej z uwagi na zmianę pracy.

          jeśli zarabia mniej, to powinna dostosować swoje oczekiwania/zakupy
          do poziomu swoich zarobków, kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi...
          • erillzw Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:22
            buraque napisał:
            > jeśli zarabia mniej, to powinna dostosować swoje
            oczekiwania/zakupy
            > do poziomu swoich zarobków, kto nie ma miedzi, ten w domu
            siedzi...

            Zgodziłabym się z Tobą tylko wtedy gdyby była sama. Zdana na siebie,
            bez partnera z którym żyje pod jednym dachem! I jest z nim od lat.
            Coś tu jest nie halo.
            Swoja kasa, rozumiem ale chyba nie do końca jest normalne, że facet
            wydaje sobie na drogie hobby a jego kobieta nie ma nawet jak odłożyć
            na spodnie. Już mógby jej dać w prezencie kopertę z 200zł w środku..
            Chodzi o gest a nie o wymóg przecież...
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:35
            mój drogi/droga polecam przeczytać wszystko od początku :)

            jak już napisałam wcześniej nie jestem rozrzutna i umiem oszczędzać. tylko
            dlatego przez 5 miesięcy bez pracy udało mi się jakoś tam egzystować.

            nie jestem pasożytem i nigdy nie byłam - potrzebuję chwilowo i wyjątkowo pomocy
            - i tak jak dla moich rodziców jest naturalne pomóc mi w trudnej sytuacji tak i
            od swojego partnera miło by było otrzymać konkretną dawkę wsparcia.

            Do pracy się już wzięłam a wcześniejsza przerwa w pracy wynikła z innych pobudek
            niż moje lenistwo. Zresztą także podczas tej przerwy dorabiałam na tyle na ile
            mogłam.

            Jak już napisała mnie uważam się za materialistkę i nigdy w życiu nie chciałabym
            być na utrzymaniu kogokolwiek.

            Więc proszę cię zanim następnym razem będziesz chciał się wypowiedzieć,
            zanalizuj wcześniej problem, do jakiego masz się odnieść.
            • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:36
              to do buraque
    • mona817 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:31
      > Zwykle to ja troszkę lepiej zarabiałam i swoje potrzeby a także
      zachcianki
      > realizowałam samodzielnie.
      Może on Ci teraz (niekoniecznie świadomie) pokazywał, jak się czuje
      ktoś kto "troszkę gorzej zarabia", a druga strona "samodzielnie
      realizuje swoje zachcianki"? Najwyraźniej sama Go tego nauczyłaś, a
      teraz nie możesz Go zrozumieć...

      > zaspokojenie swoich podstawowych kobiecych potrzeb?
      (głupich tamponów, nie mówiąc już o pilingach, kosmetykach czy
      jakichś ciuchach)
      Środki higieniczne, jak tampony, papier toaletowy, chustki do nosa,
      czy zwykłe mydło itp. wystarczy kupić w markecie przy okazji zakupów
      żywnościowych. Poprostu trzeba je wpisać na listę pod
      tytułem "niezbędne zakupy". Co do ciuchów, kosmetyków itp. to (mimo
      wcześniejszych wyjaśnień dotyczących braku spodni) to myślę, że po
      pierwsze w czsach kryzysu nie wydaje się kasy (zwłaszcza cudzej) na
      takie "duperele", a po drugie nie wierzę, że wszystko ci się
      skończyło właśnie teraz.
      Nie masz pilingu? Wymieszaj sól kąpielową z oliwą z oliwek, możesz
      dodać kroplę olejku zapachowego... I już masz piling.
      Sucha skóra na twarzy? Nałóż jogurt, plasterki ogórka... I po
      sprawie.
      Dłonie są zaniedbane? Włóz palce w cytrynę.
      Brakło odżywki, czy innego szamponu? Weź z lodówki żółtko.
      Jesteś blada, przydałoby się trochę słońca? Zrób sok z marchwi.
      Ipt itp...
      Trzeba umieć sobie radzić!
      W czasach kryzysu to się wcina "spagetii studenckie", a nie narzeka
      na brak nowych spodni.

      Ok, może Twój facet jest zwykłym dupkiem i może udaje, że nie widzi
      Twoich problemów, bo tak mu zwyczajnie wygodniej. Tylko czemu do
      diaska nie przegadaliście tego w chwili, gdy rezygnowałaś z pracy?
      Skoro do decyzji przyczyniły się, jak piszesz problemy zdrowotne, a
      jest to dla mnie najważniejszy argument, to chyba usiedliście i
      policzyliście jak długo nie możesz pracować, jakie macie wydatki i
      je zaplanowaliście na nadchodzący czas.
      Czemu nie ma w Twoich wpisach choćby wzmianki na ten temat?
      W tym miejscu muszę przychylić się do zdania jurka.powiatowego, że
      to nie jest normalny związek. Mieszkacie razem, żyjecie 10 lat obok
      siebie, każdy sobie rzepkę skrobie... Jak to nazwać? Jurek poleciał
      już w porównania do prostytucji. Ja nazwałabym to "Układ
      sublokatorski na tle seksualnym". Mieszkacie i śpicie razem. I tyle.
      Najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie? To Ty już wiesz,
      jakiego "przyjaciela" wybrałaś sobie na partnera życiowego. Takiego,
      który "weźmie Cię może pod uwagę" w swoich wydatkach. Rzeczywiście
      coś tu nie gra...

      Swoją drogą, skoro zarabiałaś w miarę dobrze, bo w końcu lepiej od
      Niego, to czemu nie poczyniłaś pewnych oszczędności na czarną
      godzinę? Teraz już za późno o tym myśleć, ale pamiętaj o tym w
      przyszłości.
      Pogadaj z facetem, może jeszcze potraficie się dogadać...
      • erillzw Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:43
        mona817.
        Kryzys, kryzys, kryzys..
        Wszystkoe fajnie, najlepiej już w tym momencie zacznijmy zyć w
        ascezie bo posiadanie potrzeb w czasie kryzysu jest karygodne i jest
        rozpuszczeniem?
        Dobra, specialnie przejaskrawiam.. Ale troche mi pierwsza cześć
        Twojej wypowiedzi tchnie takim dyskredytowaniem potrzeb czysto
        ludzkich.
        czasem chodzi o głupi krem do twarzy, dzięku któremu kobieta czuje
        sie zadbana. Nie chodzi o kream L'oreal ale o jakis taki, który
        chocby skórę ochoroni w zimie.
        A spodnie.. A jak ma wyglądać w pracy dobrze? W starych,
        zniszczonych spodniach?
        Niestety to nie czasy pracy na tasmie gdzie można było stac w
        podomce i ludzie mieli to głeboko w poważaniu.. Troche nam się
        realia zmieniły i na dress code to czasem trzeba wydac troche kasy.
        Wystarczy umiec.
        Nie sztuka jest kupic buty za 400 zł.. mimo, że można.. Sztuką jest
        kupić dużo taniej i to takie, że nie domyslisz się, że kosztowały
        grosze.. :)
        W mnie w domu nigdy nie było dużo pieniędzy, sytuacja kryzysowa była
        od zawsze, ale nigdy nie było tak, że w sytuacji potrzeby nie
        wspierało się członków domostwa - nawet jesli chodziło o spodnie.
      • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:47
        nigdy nie było także skupiałam się tylko na swoich wydatkach.
        jak pisałam wcześniej zawsze partycypowałam w większości wydatków na wspólne
        przyjemności, często sama je finansowałam, zdarzało mi się zakupić jakiś drobny
        prezent dla mojego faceta.

        mona jeśli chodzi o ciuchy to powiem ci szczerze, że trochę mi wstyd chodzić do
        pracy z porwaną torebką... nie latam po butikach szukając nowych ciuchów ale w
        sytuacji gdy w szmateksie biorę 2 koszule i torebkę w sumie za 50 złotych a
        facet wyjeżdża mi z tekstem "a masz pieniądze?" to nie wiem czy powinnam się
        wstydzić za swoją rozrzutność czy za swojego faceta :/

        nie mam pełnej szafy ciuchów i bardzo rzadko kupuję coś nowego - zwykle w
        momencie kiedy coś na prawdę nie nadaję się do użytku...
        na prawdę mówię to o podstawowych potrzebach każdej kobiety.

        a a w sprawie oszczędzania już wcześniej napisałam - starczyło mi pieniędzy na
        kilka miesięcy bez pracy a facet zawsze powtarzał mi "damy radę"...
        • erillzw Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 13:57
          w
          > sytuacji gdy w szmateksie biorę 2 koszule i torebkę w sumie za 50
          złotych a
          > facet wyjeżdża mi z tekstem "a masz pieniądze?" to nie wiem czy
          powinnam się
          > wstydzić za swoją rozrzutność czy za swojego faceta :/

          O Boze!!!
          jaką rozrzutoność????
          jakbyś poszła na zakupy do Lidla czy Biedronki podejrzewam, że
          rzuciłby tak samo żenującym tesktem.

          Przychylam się do opinii forumowiczów, że z fundamentem tego związku
          jest coś bardzo nie tak.
          Bo jesli gość zapewniał, że dacie rade a teraz wypomina Ci wydatki
          to jest porazającym egoistą, który na dodatek wybiórczo traktuje
          swoje słowa.
          Poważnie się zastanów nad przyszłością tego związku. A co będzie jak
          przyjdą dzieci i pójdziesz na macierzyński i wychowawczy? Podpowiem
          Ci, będzie Cie tak samo rozliczał, tak samo niechętnie będzie
          oddawał SWOJE, JEGO pieniądze i rzucał zenującym tekstami, że on
          łozy a Ty ylko wydajesz. Bo umówmy się przy dzieciach tak to jest z
          wydatkami.
          Poważnie się zastsnaów z kim chcesz się starzeć i zadaj sobie to
          pytanie wiele razy...
          • baba67 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 14:40
            JAki blad zrobiLI? On nie zrobil zadnego bledu. Poderwal naiwna o dobrym sercu
            ktora uwaza sie za jego kobiete "w dobrej i zlej woli" podczas gdy on nie uwaza
            sie wcale za jej partnera tylko korzysta z niezobowiazujacego do niczego
            bzykanka .Plus dzieli koszta mieszkania i ma czesc domowych obowiazkow
            oddwalonych. On nie zrobil zadnego tylko interes zycia.
            A czy kobieta zrobila blad ? Czy ja wiem ? Przeciez tak nas szanuja jak my
            szanujemy siebie-chciala byc dumna , materialnie i matrymonialnie niezalezna, no
            to jest...
        • mona817 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 14:09
          Staram się w miarę możliwości rozpatrywać jak najwięcej opcji. Stąd
          nie napisałam tylko o "ograniczeniu wydatków", ale i o Jego
          podejściu do sprawy.
          Nie sztuka pogadać o tym jak które rodzina sobie pomaga. Chodzi o
          to, by się przekonać gdzie jest błąd, który popełniliście...
          Rozumiem, że pewne wydatki są nieuniknione, przekonałaś mnie. Ale
          czemu nie potrafisz przekonać swojego faceta, który Twoją szafę i
          zakupową wstrzemięźliwość powinien znać o niebo lepiej ode mnie?
          Jeżeli w obecnej sytuacji, kiedy Ty ograniczasz się do naprawdę
          niezbędnych wydatków i słyszysz podobne uwagi to zdecydowanie nie
          powinaś się wstydzić. Ani za siebie, ani za niego. On powinien się
          wstydzić.
          "a masz pieniądze?" Nie, nie mam, ale mam od 10 lat faceta, któremu
          stawiam kino, więc chyba nie pozwoli mi umrzeć z głodu i latać w
          podartych spodniach w poszukiwaniu pracy.

          Skoro powtarzał "damy radę" to z nim usiądź i powiedz "Nie dajemy
          rady. I musimy coś z tym zrobić".
          Rozmowy o finansach mało kiedy należą do szczególnie miłych. Wiele
          par rozchodzi się właśnie z tego powodu (kto czyta forum, ten wie o
          czym mówię ;).
          Spróbuj z nim porozmawiać - jak już wcześniej pisałam - nawet jeśli
          to nic nie da, to i tak będzie miało swoje plusy. Przekonasz się już
          teraz z kim żyjesz i nie stracisz z nim kolejnych 10 lat.
    • stinefraexeter Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 13:50
      ..tak aby każdy następny zwolennik wolnych związków bez papierka mógł się z nim
      zapoznać.

      Ciekawe te wypowiedzi: sama sobie jesteś winna, bo kiedyś zarabiałaś więcej
      (WOW), czemu nie odłożyłaś, jesteś utrzymanką...

      Jeśli po 10 latach bycia razem, iluś tam lat wspólnego mieszkania słyszymy w
      sytuacji kryzysowej "radź sobie sam(a)", to wiemy, ile ten pseudozwiązek jest wart.

      Autorko, nie tak powinno być. Dlatego w jednym forumowicze mają rację: twój
      związek z tym facetem stoi na bardzo wątłych podstawach. Nad tym się radzę
      zastanowić.
      • jj1978 Re: Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 15:27
        > ..tak aby każdy następny zwolennik wolnych związków bez papierka mógł się z nim
        > zapoznać.
        >
        tak jakby wolny zwiazek bez papierka musial oznaczac ze ludzie nie potrafia
        roamawiac i odpowiedzialnie/wspolnie wydawac pieniedzy zyjac razem. a malzenstwa
        oczywiscie nie rozpadaly sie z powodu nieumiejetnosci rozmowy i olewania
        partnera, rowniez finansowego.
        • stinefraexeter Re: Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 15:41
          jj1978 napisała:

          > > ..tak aby każdy następny zwolennik wolnych związków bez papierka mógł się
          > z nim
          > > zapoznać.
          > >
          > tak jakby wolny zwiazek bez papierka musial oznaczac ze ludzie nie potrafia
          > roamawiac i odpowiedzialnie/wspolnie wydawac pieniedzy zyjac razem. a malzenstw
          > a
          > oczywiscie nie rozpadaly sie z powodu nieumiejetnosci rozmowy i olewania
          > partnera, rowniez finansowego.


          Nie, to po to, by należycie się zastanowić nad tym, z kim na taki związek się
          decydujemy.

          Ryzyko istnieje, okazuje się, że partner potrafi nas zaskoczyć nawet po 10 latach.
          Aby się udało, oboje partnerzy muszą tak samo poważnie podchodzić do związku. Bo
          jak nie, to się potem okazuje, że dekada wspólnego życia nie znaczy tak naprawdę
          nic.
          • jj1978 Re: Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 15:45
            z tym to akurat sie zgadzam:))) 10 lat zwiazku + 'wspolne gospodarstwo domow' i
            skladanie sie na rachunki to raczej dziwna kombinacja, bez wzgledu na to czy sa
            malzenstwem czy nie.
      • lacido Re: Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 15:37
        stinefraexeter napisała:

        > ..tak aby każdy następny zwolennik wolnych związków bez papierka mógł się z nim
        > zapoznać.

        głupoty gadasz znam małżeństwo gdzie zona wystąpiła do sądu o przymusowe
        ściąganie z konta męża kasy na utrzymanie domu bo kolo nic nie dawał a korzystał.
        • stinefraexeter Re: Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 15:46
          A ty nie zrozumiałaś, o co mi chodziło.
          • lacido Re: Ten wątek powinien zostać zachowany 20.02.09, 15:49
            może to Ty nie zrozumiałaś co napisałaś?

            taka sytuacja może się zdarzyć również w zwiazku z papierkiem
    • lacido Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:15
      mieszkacie razem? jeśli tak to czy płacisz swoją połowę rachunków? jeśli nie tzn
      ze się u niego zadłużasz!?
      • afterglow Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:32
        Ja nie wyobrazam sobie, aby moj mezczyzna dawal mi na cokolwiek pieniadze.
        Prezenty od czasu do czasu oczywiscie jak najbardziej. Ale na moje potrzeby
        musze zarobic sobie sama. Za to bez problemu pozyczylabym od niego tyle ile
        byloby mi potrzeba, gdybym wiedziala ze bede miala z czego oddac.

        Co oczywiscie nie znaczy, ze tak jest lepiej dla kazdego. Tak jest po prostu
        lepiej dla mnie.

        No chyba ze rzeczywiscie jestes w takiej sytuacji zdrowotnej, ze absolutnie nie
        mozesz pracowac - wtedy oczywiscie inna sprawa. Ale mowisz ze to byla raczej
        wasza decyzja, niz sytuacja bez wyjscia, wiec nie wiem no... To na prawde zalezy
        jak to sobie uzgodniliscie. A wtedy kiedy rezygnowalas z pracy, to w ogole nie
        rozmawialiscie o tych pieniadzach?

        Bo wszystko sie wlasnie rozbija o to, jakie byly wasze oczekiwania wzajemne.
        • lacido Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:41
          tylko nie zapomnijcie spisać umowy przy pożyczaniu tych pieniędzy ;)
          • afterglow Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:54
            Może jest to dla niektórych zabawne, ale zawsze jak sobie pożyczamy, to
            spisujemy kiedy i ile. Nie jest to żadna umowa, tylko po prostu ułatwienie sobie
            życia - bo często zapominamy detali (zwłaszcza jak się oddaje stopniowo - nie
            pamięta się ile jeszcze do oddania zostało)

            Generalnie nie jest to wcale takie sztywne na jakie wygląda, bo często jest tak,
            że jak akurat jeden z nas ma bardzo dobrą sytuację finansową, to odpuszcza
            drugiemu część długu, a o jakieś drobne w stylu 20 zł w ogóle nie zawracamy
            sobie głowy. Mowa jest o większych kwotach.

            I tak jest nam dobrze i nigdy nie będziemy dzięki temu mieć podobnych jak
            autorka problemów.
            • lacido Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:57
              a odsetki jakie?
              • afterglow Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 15:58
                Oczywiście żadne.
        • leptosom Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 11:37
          afterglow napisała:
          >
          > Bo wszystko sie wlasnie rozbija o to, jakie byly wasze oczekiwania
          wzajemne.

          otóż to. jeżeli on oczekiwał zdrowej kobiety, a ona za taką
          przedstawiała się jedynie??
    • frying.pan Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 17:02
      Pomoc przyjacielowi, ukochanej osobie, czy rodzinie - gdy mnie na to stać - jest
      dla mnie sprawą naturalną i nie oczekuję nawet, że ktoś mi odda pieniądze. Sama
      nie oczekuję pomocy, ale moj facet nie czeka nigdy aż go poprosze. Jeśli widzi,
      że czegoś potrzebuję, to zawsze mi pomaga, nie tylko w kwestiach finansowych i
      nie czeka na rewanż. Prawdziwa przyjaźń czy miłość jest bezinteresowna.
      Niektórzy ludzie są po prostu skąpi, egoistyczni, interesowni, wygodni - gdy
      przychodzi do spraw finansowych zawsze będą czuli się wykorzystywani. Obojętnie,
      czy będzie chodzilo o 10 groszy czy 10 tysięcy, nawet życiowy partner moze
      okazać się dla nich wrogiem. Współczuję Ci, ale chyba masz faceta, na którym nie
      można polegać w trudnych sytuacjach:(
      • leptosom Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 11:40
        frying.pan napisała:

        > Pomoc przyjacielowi, ukochanej osobie, czy rodzinie - gdy mnie na
        to stać - jest dla mnie sprawą naturalną i nie oczekuję nawet, że
        ktoś mi odda pieniądze.

        gdy mnie na to stac? ciekawe stwierdzenie. A jakże ogólne, nie
        precyzyjne i ulotne.
    • cloclo80 Re: mój facet i jego pieniądze 20.02.09, 22:50
      Żaden facet nie daruje, gdy baba zarabia więcej od niego. Poza tym facet
      realizuje niepisaną umowę o rozdzielności budżetowej, więc z jego punktu
      widzenia nic się nie zmieniło.
      • drie Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 08:28
        cloclo80 napisał:

        > Żaden facet nie daruje, gdy baba zarabia więcej od niego.

        Polemizowalabym z tym. Zakompleksiony facet nie daruje.

        Normalny, pewny siebie mezczyzna cieszy sie z sukcesow zony/partnerki.
    • milady000 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 08:41
      A może on nie wie że jestes w takiej sytuacji? poza tym wiesz jakcy sa faceci.
      Nie domyślają się niczego sami i trzeba im pewne rzeczy komunikowac wprost.
      Zamiast się zastanawiać dlaczego itp po prostu powiedz mu co sie dzieje i już. A
      dopiero jak odmówi Ci pomocy to możesz zacząć się martwić.
    • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:08
      ehh.
      wiecie co.
      po lekturze wszystkich wątków ta jednostkowa sprawa przestała być tak istotna.
      skupiłam się na analizie naszych wszystkich trudnych sytuacji a także zadałam
      sobie To pytanie "co zbudowaliśmy przez te 10 lat i na jakich fundamentach stoi
      nasz związek"
      niestety rozmowa na ten temat z moim facetem na razie skończyła się fiaskiem...
      ciężko jest...

      nie wiem czy dobrze ale syndrom "zosi samosi" zadecydował o tym, że pomoc
      finansową jakoś (?) zorganizuję sobie chyba we własnym zakresie - przyjaciele,
      rodzice...
      może jakaś męska duma w niego wstąpi i go tknie.
      • tarantinka Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:41
        1. jak by mój się tak zachował to bym ryczała przez tydzień,a jak by
        to było przed okresem to bym ryczała dwa. Nie byłoby szans na
        spokojną rozmowę bo bym histerycznie wypaliła że kasa jest dla niego
        ważniejsza niż ja i że nasz związek to fikacja jeśli rozbił się na
        tamponie :)
        Mam nadzieję że się uśmiechnełas, ale tak bardiej serio to na prawde
        by mnie to ruszyło, bo nic nie rusza tak bardzo jak fakt że
        oczekujesmy wsparcia a dostajemy wątpliwości. I jeszcze coś do
        refleksji: przez 10 lat zdązyłas go poznać, pewnie nie jeden problem
        macie za sobą, myslę ze tak na prawdę to wiesz czy to wyskok nie
        swiadczący o czyms poważniejszym czy może pretekst bo nie pasuej coś
        innego ?
      • drie Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:53
        Z gory przepraszam, ze tu takie czarne mysli i teorie spiskowe Ci
        napisze, ale ta sytuacja jest po prostu dla mnie tak dziwna, ze to mi
        sie nasuwa na mysl.

        Moze on planuje skonczyc ten zwiazek i czeka tylko jak podejmiesz ta
        prace i staniesz troche na nogi?

        Nie potrafie inaczej wytlumaczyc sobie jego zachowania..
      • elle1977 Nie_ma_loginu_wolnego 21.02.09, 11:00

        Proszę, przeczytaj to, co wcześniej napisałam - zaginęło gdzieś w
        gąszczu wątków - bardzo chciałabym nakierować Cię na właściwą drogę.
        Zobacz - teraz znowu sama próbujesz sobie poradzić, szukając pomocy
        np. u rodziców, podczas gdy u boku masz kogoś, kto teoretycznie
        powinien jako pierwszy wyciągnąć do Ciebie rękę...

        Solidaryzuję się z Tobą i życzę właściwych decyzji.

        Ściskam Cię mocno, trzymaj się,
        Elle
      • baba67 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 12:09
        No to pierwszy krok juz zrobilas... a przynajmniej wiesz jakiego typu
        czlowiekiem jest Twoj(?) facet.Moze zdecydujesz zeby z nim pozostac.
        Ostatecznie nie kazdy ma wysokie oczekiwania wobec zycia i na tyle jaj zeby
        zrywac, szukac i to nie wiadomo czy sie znajdzie... Ale juz wiesz co sie stanie
        gdy (pfu pfu) bedziesz miala klopoty zdrowotne.Albo zechcesz miec dziecko.
        Wiedza jest cenna rzecza.
        • baba67 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 12:16
          Doczytalam wlasnie-utrzymywalas faceta przez rok i teraz zastanawiasz sie czy
          poprosic go o kase na spodnie ? Czy jeszcze jakims Mrozkiem tu rzucisz?
          • nie_ma_loginu_wolnego Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 12:27
            były to czasy studenckie więc de facto nie utrzymywałam ale byłam sponsorem
            wszelkich dodatkowych atrakcji.
            no przecież nie będę mu teraz tego wypominać - było to dla mnie naturalne...
            no właśnie czy taką samą wartość ma coś dane człowiekowi po poproszeniu go a
            dane z płynącej potrzeby?
            • baba67 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 14:58
              Ano wlasnie-trafilas w samo sedno-nie jest z Toba zle skoro to widzisz.A jaka
              decyzje podejmiesz...to juz Twoj wybor i Twoje zycie .Zawsze jest cos za cos.Ja
              bym nie chciala byc z kims takim, ale nib daczego mialabysi tm sugerowc ? Zycze
              Ci szczescia w kazdym razie:-)
    • qw994 Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:15
      Nie wyobrażam sobie, żeby w związku jedna osoba nie udzieliła drugiej POMOCY - w
      jakiejkolwiek formie. Co to za związek, kiedy nie ma wsparcia? O kant tyłka to
      potłuc.
    • li_lah Re: mój facet i jego pieniądze 21.02.09, 10:38
      autorko watku nie wyobrazam sobie tej sytuacji gdybys miala dziecko---sila
      rzeczy rezygnujesz z pracy, pomysl co by bylo gdyby bylo dziecko..czasem
      najlepiej jest sobie wyobrazic to wlasnie tak..i juz masz odpowiedz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka