Dodaj do ulubionych

pobita i upokorzona

05.03.09, 20:14
Tak wiec spotykam sie z facetem od 10 miesięcy.Byłam z nim pół roku
za granicą i bywało różnie ale wszystko razem przetrwaliśmy.Moi
rodzice zaakceptowali go i traktowali jak syna.Wiele mu pomogli-ja
zreszta tez.On ma cukrzyce insulinową i często zdarzalo się, ze był
agresywny przez zbyt wysokie stezenie glukozy we krwi.Ja wszystko
dzielnie znosilam i nauczyłam sie tym nie przejmowac.Często jednak
miał glupie fochy o byle co.Wiecznie niezadowolony próbował mnie
sobie wychowac.Ale nie bylo łatwo i ja sie nie dawałam.Były dni
lepsze i gorsze.Ja zawsze probowalam z nim rozmawiac jak byl jakis
problem ale on raczej zamykal sie w sobie.Pare dni temu miałam
stresa bo następnego dnia mialam pierwszy dzien w nowej pracy.On był
w pracy do 18tej i postanowilam pojsc do mamy pomoc jej sprzątac.
gdzies o godzinie 14tej zadzwonilam do niego ale mial wylaczony
tel.Myslalam ze sie domysli gdzie jestem bo byla sobota a ja u mamy
jestem w kazdy weekend.Mialam klucze do domu a on nie.O 15tej zjawil
sie u moich rodzicow i zarzadal kluczy z wielkim fochem ze nie mogl
dostac sie do domu a skonczyl wczesniej.Dalam mu je i nie rozumialam
dlaczego ma do mnie pretensje.Pojechalam do kumpeli i zadzwonilam do
niego pytając czy mu przeszlo na co on, ze nie i ze postanowil nie
dawac mi wiecej kluczy.Pojechalam do domu i zastalam go
pijanego.Przyjechal po niego kolega i wyszedl bez slowa.Plakalam bo
czulam, ze niesprawiedliwie mnie potraktowal.Nie moglam
zasnąc.Wrocil do domu totalnie pijany o 4 rano i położyl sie
spac.Musialam go obudzic przed wyjsciem do pracy bo obiecal cos moim
rodzicom a on pobil mnie :(.Poszlam do pracy i napisalam mu ze z
nami koniec i ze zjawie sie po swoje rzeczy na co on mi odpisal ze
mnie nienawidzi.Zapytalam za co?On, ze wygaduje kolezance bzdury,ze
sobie wymyslilam ze mnie pobil i ze sobie nie zyczy.Uznal ze jestem
nienormalna.Kolezanka zadzwonila do niego i powiedziala, ze ja nic
nie wymyslam, ze byla u mnie w pracy i są widoczne ślady pobicia i
ze nie moglam sobie tego wymyslec.Zadzwonil do mnie i krzyczal,ze
nigdy by tego nie zrobił i ze co ja wygaduje.W koncu uwierzyl-
przepraszal i blagal o przebaczenie ale ja bylam nie ugięta.Kiedy
weszlam do domu po rzeczy czekala na mnie niespodzianka.Mały uroczy
psiak.Dlugo rozmawialismy i dalam mu ostatnia sznsę.Pare dni bylo ok
a od wczoraj znowu zaczyna stroic fochy.Nie wiem co robic-teraz
jeszcze ten pies.Czuje się za niego odpowiedzialna i nie wyobrażam
sobie, ze jak sie wyprowadze to on nalezycie o niego zadba.To jest
jakies chore.Wkopałam sie na maxa.Nie rozumiem go ani jego
charakteru-dlaczego on jest taki dziwny.Jestem naprawde dobrą
dziewczyną a jemu wiecznie cos nie pasuje.Nie mam pojęcia co robic.

Obserwuj wątek
    • dzioucha_z_lasu Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:20
      Zostaniesz z furiatem, bo dał ci psa???? Pakuj się, zabieraj psa i
      tyle. I żadnych "drugich szans", "wybaczeń", " bo on tak tylko i
      więcej nie będzie", "on przecież mnie kocha" i innych takich bzdur.
      Już jeden błąd popełniłaś - wracając i zostając z nim, teraz on
      uważa że ma cię w ręku, a ty zaczynasz się w tym utwierdzać. Za
      jakiś czas nie będziesz w stanie nawet pomyśleć o odejściu, tylko
      siniaków będzie przybywało. Teraz zatrzymuje cię na psa, potem na
      dziecko. Nie rób z siebie ofiary.
    • lstiti Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:21
      >Nie mam pojęcia co robic.

      Spakować się i odejść. Jeśli polubiłaś psiaka to weź go ze sobą.
    • idasierpniowa28 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:25
      Dziewczyno jak to nie masz pojęcia co robić? Pakuj manatki i wynoś
      się od niego natychmiast. To co on robi, to jest najzwyklejszy
      emocjonalny szantaż. Jak zrozumialam, psiak byl prezentem dla
      Ciebie. Więc psiaczka pod pachę i w nogi.
    • chalida Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:26
      Poszukaj psu odpowiedzialnego domu, w którym zapewnią mu dobrą karmę i opiekę
      weterynaryjną. Znajdź strony w necie, w których ogłasza się psy do adopcji.
      Po czym spakuj się i wyprowadź. Twój związek wygląda na bardzo destrukcyjny.
    • happy_time Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:38
      kaajaaa napisała:
      Nie mam pojęcia co robic.

      Wyprowadzcie sie, tzn Ty i piesek i nigdy, nie ważne co by nie
      mówił, jak by Cie nie prosił i co jeszcze Ci kupi, nigdy do niego
      nie wracaj. To chory związek i z każdą kolejną szansą jaką mu dajesz
      staje się jeszcze bardziej chory i niebezpieczny dla Ciebie.
      Powodzenia.
    • bupu Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:41
      Kobieto, psa pod pachę, walizki w dłoń i wiej. Chyba ze koniecznie chcesz
      poczekać na powtórkę z rozrywki.
    • muza24 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:42

      Nie zasłużyłaś na takie traktowanie... Wyciągnij z tego
      wnioski.Twoja historia już wiele razy się wydarzyła, w wielu
      rodzinach... ale od Ciebie zależy jak się zakończy Twoja

      Życzę dużo siły
    • cytrynka_ltd idż do lekarza na obdukcję i 05.03.09, 20:50
      natychmiast zerwij z nim.
      cukrzyca nie usprawiedliwia jego agresji.
      on jest chory na głowę, a nie z powodu cukrzycy.
      uciekaj, bo będzie coraz gorzej, jak teraz nie zrobisz tego.
      • cytrynka_ltd takie typy biorą na poczucie winy. 05.03.09, 20:52
        tak robią wszyscy alkoholicy i agresorzy.
        będzie pił i bił i ciebie wpędzał w poczucie winy.
        uciekaj póki czas, bo skończysz w szpitalu, albo w kostnicy.
        tak kończą ich ofiary.
        • cytrynka_ltd winy i współczucie, że oni sa tacy biedni 05.03.09, 20:53
          a kobieta powinna im współczuć.
    • liisa.valo Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 20:57
      Pobicia nic nie usprawiedliwia. Pobił raz, pobije drugi, trzeci i następny...
      Potem dojdziesz do perfekcji w tuszowaniu sińców żółtym korektorem.
      Wyprowadzaj się. Jeśli chcesz, z psem. Psy pomagają nie wpaść w depresję.
    • redberry26 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:11
      Po pierwsze bardzo Ci współczuje, przez co przeszłaś, bo to napewno jest Twoj
      osobisty dramat. Ale Twój facet myślę, że nie zmieni sie i jeśli raz uderzył to
      wiesz, nie będzie sie wahał drugi, itd.... Ale nie pozwól by on zniszczył Twoje
      życie, bądź silna i zrób to co wiesz , że powinnaś....Powodzenia!
      • marzeka1 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:14
        Co robić? Puknąć się głupią główeczkę i zobaczyć, że marnujesz życie przy kimś
        takim. Ale pewnie go "kochasz" i "nie wyobrażasz sobie życia bez pana"- cóż,
        skoro pasuje ci oklep i agresywny facet, to żyj sobie z kimś takim.
    • enith Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:14
      Z całym szacunkiem, ale... jeśli po tym, jak chłopak ci wpier-dolił po pijaku, ty dajesz mu kolejną szansę, to jesteś zwyczajnie głupia. Ani cukrzyca, ani upijanie się nie są przyczyną agresji wobec ciebie. Po prostu wzięłaś se za partnera damskiego boksera. Zdarza się, trudno. Ale już tkwienie w takim układzie po akcjach, jakie ci odstawia pod pozorem nadmiaru gluzkozy (ciekawe, jak do jego cukrzycy ma się upijanie, tak na marginesie), a ty zostajesz, bo dał pieseczka, świadczy o tym, ze nie tylko z nim, ale też z tobą jest coś nie tak. Weź się dziewczyno ogarnij, na litość boską. Pakuj siebie, psa i spieprzaj z tego związku, byle prędzej.
    • kaajaaa Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:18
      macie wszyscy rację-ja sama czuje, ze on sie nie zmieni.Ma powazne
      problemy ze sobą a ja nie potrafie mu pomóc.On jak stwierdził chciał
      ze mnie zrobić kobietę idealną a to przecież niemozliwe.Zawsze cos
      mu nie będzie we mnie odpowiadało.Niestety pieska nie moge zabrac ze
      sobą.Wziął go od "hodowcy" a labradory są ogromnie obciazone
      genetycznie a pies nie wyglada na zdrowego.Wet sugerował, ze moze
      miec dysplazję biodrową :(.Po za tym wyprowadze sie do brata a on
      nie zgadza sie na psa.Mam nadzieje, ze wszystko jakos sie ulozy i
      uda mi sie zapomniec.Myslalam ze to ten jedyny.wszyscy tak
      mysleli.Jedynie ostrzegala mnie jego byla, ze on ma powazne problemy
      emocjonalne ale myslalam ze jest zla za to, ze ją zostawił.Szkoda mi
      tego psiaka-rozmawiałam z nim zeby go oddac do adopcji ale on
      twierdzi ze go potrzebuje i ze bedzie umial o niego zadbac.Pocieszam
      sie ze mial psa i sam sie nim zajmowal przez 15 lat.Jest bardzo
      wrazliwy do zwierząt i nie przejawia do nich agresji.
      • marzeka1 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:21
        ".On jak stwierdził chciał
        ze mnie zrobić kobietę idealną a to przecież niemozliwe."- a on co? Pan idealny?
        Nie, zwykły śmieć, damski bokser, ty się nie psem przejmuj, a tym,że przy kimś
        takim, to życie zmarnujesz i tyle.
      • black-emissary Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:23
        kaajaaa napisała:
        > On jak stwierdził chciał
        > ze mnie zrobić kobietę idealną a to przecież niemozliwe.

        Po takim tekście to ja bym chłopa pobiła.

        Jakie on ma prawo, by Ciebie formować? Pigmalion od siedmiu boleści!

        Dobrze, że masz się gdzie wyprowadzić. Psa szkoda, ale ważniejsza jesteś Ty.
        Pies był ewidentnym szantażem i absolutnie nie możesz się temu poddawać.
        • black-emissary Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:25
          Co do psa jeszcze - a co psu pomoże Twoja obecność w tym domu?
          Pomiatał Tobą to jak będzie chciał psem pomiatać to Ty mu w tym nie
          przeszkodzisz, tylko dodatkowo oberwiesz.
        • kaajaaa Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:29
          wiem, ze zrobiłam głupstwo ale uwierzyłam w to, ze on tego nie
          pamietal i ze nie byl swiadomy.Po za tym zawsze ja rzadziłam w
          związkach i znudzilo mi sie to a z nim było inaczej.Miał zawsze
          swoje zdanie i nie dal sie ustawiac.Podobalo mi sie to no ale teraz
          wiem, ze zagalopowal sie i na to nie moge sobie pozwolic.W pamieci
          mam caly czas slowa po jednej klotni kiedy mnie upokorzyl
          slowami.Zapytalam go "jak ja mam sie teraz czuc?" na co on
          odpowiedzial "jak kobieta" Nienawidze go-tak bedzie lepiej jak go
          znienawidze
        • annie_laurie_starr Re: pobita i upokorzona 07.03.09, 08:09
          Nie, no z tym tworzeniem kobiety idalnej to jest przegiecie. KOlejny dowod na
          to, ze gosc jest nienormalny. Nogi za pas i nie ogladac sie za siebie.

          Bardzo Ci wspolczuje, ze zostalas pobita i upokorzona, ale mozna sie po tym
          odrodzic. Powodzenia.
      • agatracz1978 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:28
        On to niech o siebie się martwi a nie ciebie palant chce zmienić. Wyprowadzaj
        się zanim znów Ci coś zrobi.
    • hotally Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:32
      Kochana, mam nadzieje, że po tych postach juz jestes spakowana, piesek pod
      paszką i zaczynasz nowe szczęśliwe życie! Powodzenia! Zaden psychopata nie
      zasluguje na to, aby jakas dziewczyna poswiecała mu swoje zycie i zdrowie. ZADNA!
    • jane-bond007 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:41
      motyw z psem jest dosyc poprularny - juz 3 x sie z tym spotykam ;)
      (w tym 2x w realu u kolezanek)
      zasada jest raczej prosta - macie cos wspolnego, cos co was laczy i
      o co trzeba sie zatroszczyc... psychologiczna zagrywka ;)
      • kaajaaa Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:49
        jane-bond007 napisała:

        > motyw z psem jest dosyc poprularny - juz 3 x sie z tym spotykam ;)

        z psem jak z psem ale z dzieckiem tez sie zdarza często.Wlasnie
        dodam, ze zostalabym przez niego tak zalatwiona bo stwierdzil ze
        uslyszal jak powiedzialam "zostan we mnie"-a mialam wtedy dni plodne
        i on doskonale o tym wiedzial. Na szczescie jest jeszcze taka opcja
        jak tabletka po sexie.
        • premeda Re: pobita i upokorzona 06.03.09, 11:03
          Aaaaaaaaa, po ile lat wy macie?
    • kaajaaa Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:42
      dziękuje wszystkim za odpowiedzi- umocniliscie mnie w moim
      postanowieniu.Mam już dosyc tego i chce zaczac normalnie zyc bez
      poczucia winy i wiecznego niepokoju w sercu.Docenie teraz
      kulturalnych facetow ktorzy liczą sie z moim zdaniem a nie widza
      tylko czubek wlasnego nosa.Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i
      jeszcze raz dzienx
      • hotally gud lak! 05.03.09, 21:53

      • alpepe Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 21:54
        nie czytałam wątku, ale możliwe, że wbrew obietnicom nie docenisz spokojnego
        chłopaka. Musisz sobie przypomnieć, jak to było w dzieciństwie, bo może ty
        jesteś przyzwyczajona do tego typu sytuacji z dzieciństwa i do funkcjonowania
        potrzebujesz takich stresów. Mam nadzieję, że nie. Ściskam mocno.
        a
      • redberry26 Re: pobita i upokorzona 05.03.09, 22:03
        głowa do góry, walizka spakowana i nie ma Cie tam, a będzie lepiej;)
        • kaajaaa kochani jesteście :)! potrzebowalam Was 05.03.09, 22:07
          • marguyu Re: kochani jesteście :)! potrzebowalam Was 05.03.09, 22:24
            "On jak stwierdził chciał
            ze mnie zrobić kobietę idealną a to przecież niemozliwe."

            Niech zacznie od siebie. Ty w miedzyczasie uciekaj jak najdalej od
            niego, bo jesli raz uderzyl, to i setny raz uderzy.
            Nie miej zludzen. Zapomnij. Bedzie troche bolalo ale o wiele mniej
            niz zal nad zmarnowanym zyciem za kilkanascie lat.
            Zaslugujesz na lepszy los.
            Pozdrawiam :)
            • robertkondon Re: kochani jesteście :)! potrzebowalam Was 05.03.09, 23:11
              Chciałbym wypowiedzieć swoje zdanie. Niestety jednoczę się z Tobą w Twoim
              cierpieniu, jest to niesamowicie bolesne gdy osoba, którą się kocha krzywdzi nas
              i jeszcze dodatkowo obarcza nas winą. Zasadą miłości jest dawanie szczęścia
              drugiej osobie. Może wcześniejsi faceci Cię kochali i dlatego Ci się
              podporządkowywali, bo chcieli Ci dać szczęście, zresztą nieważne. Po pierwsze,
              ktoś kto kocha nie rani, opiekuje się drugą osobą, pielęgnuje szczęście, którym
              obdarzyło go życie. Niestety Twój były, tego nie robił. Być może Cię kochał, a
              być może nie... Skoro powiedział, że chciał zrobić z Ciebie kobietę idealną, to
              nie tędy droga. Osoba, którą się kocha jest idealna w swej codzienności... Jest
              idealna taka jaka jest... Moja rada! Jeżeli go kochasz, to go nie nienawidź,
              pamiętaj raz na zawsze, że zło wraca do nas, także jeżeli go kochasz i zaczniesz
              go nienawidzić, to się obróci tylko przeciwko Tobie. Po prostu musisz uświadomić
              sobie, to że ten człowiek jest chory! Może nawet nie chciał Cię skrzywdzić,
              tylko w furii nie kontrolował swoich emocji. Na przyszłość, także pamiętaj, że
              nigdy nie przestaje się "walczyć" w związku, nigdy nie pozwól partnerowi, żeby
              stracił poczucie szacunku do Ciebie, to jest bardzo ważne. Następnie, WYPŁACZ
              SIĘ!!! Znajdź sobie miejsce gdzie będziesz mogła wykrzyczeć, wypłakać, wyrzucić
              swój smutek!!! Tam gdzie będziesz mogła czuć się swobodnie. Kochasz, go wiec nie
              innej drogi jak wszystko, to przejść, przeżyć, wypłakać się, wyzbyć się emocji i
              spokojnie zapomnieć! On jest chorą osobą, bez wątpliwości. Poleć mu jakiegoś
              dobrego psychologa, albo ewentualnie psychologa obojętnie jakiegoś. On ma
              problem i musi sobie z tego zdać sprawę. Tyle możesz dla niego zrobić. Nie bój
              się wszystko będzie dobrze, Niech będzie to dla Ciebie kolejna nauka, którą
              przynosi Ci życie! Kochałaś! Walczyłaś! Dbałaś! Więc nie masz sobie nic do
              zarzucenia! Spróbuj zachować spokój, nie rań go, nie ubliżaj, nie obgaduj, tylko
              zwyczajnie odejdź. To jest moje zdanie. Trzymaj się Dziewczyno i uśmiechaj się!
              Żyj ciesz się i nie krzywdź innych. Wszystko Będzie dobrze... Pozdrawiam
              Serdecznie!!!! Trzymaj się! Głowa do góry!
              • homohominilupus Re: kochani jesteście :)! potrzebowalam Was 05.03.09, 23:35
                i tylko psa szkoda...
                • kaajaaa Re: kochani jesteście :)! potrzebowalam Was 05.03.09, 23:44
                  a no psa szkoda ale pocieszam sie,ze mial psa 15 lat i nic zlego mu
                  sie nie dzialo.Ma wiele zdjec jego i czesto je oglada ze tesknota i
                  lzami w oczach.Martwie sie tylko zeby ten piesio byl zdrowy ale
                  trzeba byc dobrej mysli.Ja bede mogla sie nim zajac wrazie gdyby
                  chcial gdzies wyjechac albo caly dzien byl po za domem.
                  • marguyu Re: kochani jesteście :)! potrzebowalam Was 06.03.09, 00:42
                    kaja,
                    ty sie zadnym psem nie zajmuj tylko wymaz faceta z twojego zycia, bo
                    nigdy z tym nie skonczysz.
                    Jeden pies sie przy nim uchowal, to i drugi sie uchowa. Z toba moze
                    byc gorzej.
                    Jesli w tak chorej sytuacji zrywa sie, to nie po to, zeby zajmowac
                    sie psem czy kotem.
                    Wierz mi, bardzo lubie zwierzeta, ale jak kazde ma isc w swoja
                    strone, to niech idzie i wiecej sobie nim ani jego psem glowy nie
                    zawracaj!
              • kaajaaa robertkondon 05.03.09, 23:40
                Masz bardzo madre zdanie na ten temat
                Moja rada! Jeżeli go kochasz, to go nie nienawidź,
                > pamiętaj raz na zawsze, że zło wraca do nas, także jeżeli go
                kochasz i zacznies
                > z
                > go nienawidzić, to się obróci tylko przeciwko Tobie. Po prostu
                musisz uświadomi
                > ć
                > sobie, to że ten człowiek jest chory!
                Mam tego swiadomosc i faktycznie znienawidzenie go byloby pojsciem
                na latwizne.Wiem, ze zlo wraca bo doswiadczylam tego na wlasnej
                skorze.Moze to wlasnie on byl dla mnie kara za to jaka bylam kiedys
                wzgledem facetow.kiedy go poznalam byl strasznie samotny i
                zagubiony,myslalam,ze kiedy zaopiekuje sie nim i bede tak dobra jak
                tylko potrafie to dam mu szczescie.Niestety. on nie potrafi cieszyc
                sie zyciem i doceniac to co ma.Stale sie nad soba uzala a ja przez
                to,ze jestem wrazliwa chlone jego zle emocje.sama mialam w zyciu
                ciezko i jestem podatna na stresy i depresje a on to tylko
                poteguje.Jemu jest potrzena silna kobieta i naprawde dobry
                specjalista.Ja sie wycofuje bo to juz nie na moje nerwy i
                sily.zrobie tak jak mowisz.Wyplacze sie i poczekam az czas zaleczy
                rany i napewno nie bede na sile pocieszac sie kims innym.Zycze mu
                szczescia i powrotu do zdrowia psychicznego-mam nadzieje ze spotka
                na swojej drodze dobrych ludzi,ktorzy mu pomoga bo rodziny nie
                ma.moze nawet lepiej ze ma tego pieska bo odkad tu jest to widac
                czesto usmiech na jego twarzy.Dziekuje tobie za madre
                zdanie.Pozdrawiam serdecznie
                • robertkondon Re: robertkondon 06.03.09, 00:41
                  Myślę, że największą szansą jaką możesz mu dać, to jest właśnie, spokojnie
                  odejść... Może kiedyś, zrozumie swój błąd i bedzie chciał go naprawić?? W
                  miłości nic nigdy nie wiadomo... Pozdrawiam Serdecznie Trzymaj sie Ciepło!!!!
    • posh_emka Jedno wyjście 06.03.09, 09:14
      Spakować własne manatki w walizkę, psa pod pachę, a facetowi na pożegnanie kopa
      w doopę jak najmocniejszego,żeby pamiętał i już więcej cię nie nagabywał. Wierz
      mi wiem co piszę-z autopsji.
      Chcesz mieć znowu gębę obitą, a może i następnym razem coś złamanego?
    • july-july Re: pobita i upokorzona 06.03.09, 11:25
      Facet brutal i psychol Cie pobił, traktuje Cie jak szmatę, a Ty do
      niego wracasz i zastanawiasz się czy odejsć, czy nie. Jeśli po czymś
      takim nie straciłaś szacunku do siebie samej, to jesteś bardzo
      dziwna. Boże, przerażaja mnie takie kobiety...
    • kasia.karkonosze Z doświadczenia 06.03.09, 19:38
      Nie słuchaj rad - nie takich. Sama decyduj o swoim zyciu. Ja tez
      zostałam kiedyś uderzona przez mężczyznę (mó mąz - mamy dzieci). Ja
      poszłam do terapeutki która prowadzi poradnię rodzinna przy parafii -
      zapłaciłam jej 20zł (ona wogóle nie chciała ale ją zmusiłam). Mam
      teraz spokój w domu i męza jak sprzed 9 lat (tylko 20kg cięzszego
      niz wtedy ;)). Wszystko można przebaczyc ale nigdy nie wolno
      zapomnieć. Najpierw porozmawiaj z kims, kto się na tym zna a dopiero
      decyduj. Takie płytkie komentarze - zostaw go, zabierz psa sa dobre
      dla dzieci - ja sie z toba nie odzywam i zabieram zabawki. Dorosła
      jesteś i masz własny umysł. Nie ukrywam, że będzie cięzko ale z
      pewnościa dasz radę. O tyle masz dobra sytuację, że nie macie dzieci
      i jestes niezalezna (gdyby sie jednak nie udało to droga wolna i hi-
      life). Nie daj soba pomiatac i wyprzedzaj myślenie faceta o krok -
      oni sa przewidywalni. Nigdy sie to nie zmieni...
      • kaajaaa Re: Z doświadczenia 06.03.09, 23:56
        Juz sie od niego wyprowadziłam.Jestem w brata domu i czuje sie okropnie.Trzy
        godziny plakalam.Nie zapomne jego ostatniego spojrzenia-bylo bardzo glebokie i w
        sumie nie do opisania.Powiem szczerze-upiłam się i zdaje sobie pytanie czy moze
        ze mną cos jest nie tak.Moze ja nie zasluguje na szczescie.nie odezwe sie do
        niego bo mam swoj honor a jesli on to zrobi to powiem mu prawde ze nie potrafie
        z nim byc bo przerastają mnie jego problemy.Sama mam problemy ze sobą i nie
        jestem w stanie mu pomoc.Mysle, ze dobrze zrobilam.Mam na dzieje, ze sie
        pozbiera i zacznie ze soba cos robic.Wiem ze zdal sobie sprawe ze ma problem.Nie
        moglam przy nim dluzej trwac-jestem na to za slaba a moze moja milosc do niego
        nie byla wystarczajaco silna.dzieki za porady.Tak naprawde zrobilam to co
        podpowiadala mi intuicja.wiem ze nie bede zalowac.pozdrawiam wszystkich
        • bupu Re: Z doświadczenia 07.03.09, 01:33
          Ależ zasługujesz na szczęście. To co się stało nie było w najmniejszym stopniu
          Twoją winą. I nie, nie jesteś słaba, a problem nie leżał w niedostatku Twojej do
          niego miłości. Problem leżał w nim, w Twoim byłym facecie. NIE W TOBIE.
          Zapamiętaj to sobie.
      • annie_laurie_starr Re: kasia.karkonosze 07.03.09, 08:19
        Bardzo sie ciesze, ze udalo sie uratowac Twoje malzenstwo. Nie znaczy to
        jednak, ze kazdy brutal, ktory bije i nie pamieta jest do wyleczenia. Jesli
        wybralas terapie dla meza ze wzgledu na slub i dzieci i mialas to szczescie, ze
        maz sie poprawil, to nie znaczy, ze kazda niezamezna dziewczyna musi tak mocno
        inwestowac w faceta, z ktorym nie ma ani slubu, ani dzieci - a jedynie tylko
        zostala wrobiona w psa.

        Tobie sie udalo, co nie znaczy, ze osoby majace mniej niz Ty do starcenia
        powinny podejmowac tak wielkie ryzyko.
        • mrs.g Re: kasia.karkonosze 07.03.09, 10:43
          dokladnie , zgadzam sie. Po co inwestowac w kogos kto od poczatku ma
          objawi schizofremika, ma wahania nastrojow i albo jest chory albo
          struga wariata, ze nie pamietam jak uderzyl sowja kobiete. Przeiez
          to takie normalne.Nie ma nic dziwnego w biciu kobiet!
          Psa jej kupil po to by ja przy sobie zatrzymac, na litosc. Zeby
          zostala nie ze wzgledu na niego, ale ze wzgledu na psa.
          To jest taktyka niezrownowazonych psychicznie, niedorozwinietych
          emocjonalnie dziec.
          Szkoda czasu i nerwow. Powodzenia zycze w ukladaniu zycia z takim
          furiatem. Jedyne co go moze zmienic to kilka kopniakow w tylek od
          dziewczyn, moze sie opamieta.
    • mrs.g proste 07.03.09, 08:24
      zaBIERASz psa i sie wyprowadzasz, mysle, ze gosciu ma probley
      psychiczne a wszystko zwala a insuline. Jakis idiota
      • robertkondon Re: proste 07.03.09, 22:29
        Jacy wy wszyscy jesteście tutaj twardzi i jednoznaczni z tymi swoimi
        wypowiedziami. To jest tragedia i ciężka sytuacja, bo ona go kocha. Wszyscy
        jesteście tacy twardzi, a przecież nie kochacie tego faceta, tak jak ona. Kiedy
        uczucia wchodzę w grę nigdy nie jest logicznie i racjonalnie. Niech go narazie
        zostawi, później może facet się zmienić... Tylko miłość może nas zmienić!
        Narazie niech oboje ochłoną, bo to ogromna tragedia. I Kaju, jeszcze raz się
        powtórzę, pamiętaj, związek to nieustanna walka, nie można dać sobie odebrać
        godności i pozwolić na brak szacunku. Pamiętaj, ze wszystko będzie dobrze!!!
        Pozdrawiam Serdecznie! Wszystkiego dobrego... P.S. Do tych mądrych forumowiczów,
        mała poprawka, miłość, to nie jest sucha i wyrachowana inwestycja!
        • niebieski_lisek Re: proste 07.03.09, 22:51
          > To jest tragedia i ciężka sytuacja, bo ona go kocha.

          A on ją bije.

          > związek to nieustanna walka

          Wow, a ja głupia myślałam że związek to pasmo szczęścia :)
          • robertkondon Re: proste 08.03.09, 22:33
            Przepraszam słowo walka, zapomniałem ująć w cudzysłów
        • bupu Re: proste 07.03.09, 23:01
          Nie, normalny związek to nie jest walka. I nie, nie można kogoś zmienić
          miłością. Człowiek może się zmienić tylko jeśli sam tego chce. A człowiek o
          którym tu mowa ma nie tylko problemy z kontrolą nad sobą, ma też osobowość
          porypaną w trzy strony, bo nikt normalny nie próbuje przekuć partnera w jakiś
          pieprzony ideał i nie manipuluje uczuciami tegoż partnera (ten pies
          nieszczęsny). Ten facet nie chce się zmienić, to partnerka ma sie dostosować do
          jego wyobrażeń! W takim wypadku wyjście jest tylko jedno: wiać jak najdalej i
          odkochać sie jak najszybciej.
          • mrs.g Kondonie 08.03.09, 11:56
            bardzo trafiony nick. Wiesz co, jestem taka madra i daje takie madre
            rady, bo znam temat z autopsji. Ja nie mialam szczescia meczyc sie
            tylko 10 miesiecy tylko ponad dwa lata, chociaz moglo byc gorzej.
            W koncu zrobilam to co zrobilam, i nie bylo innego wyjscia.
            Wiec nie pisz mi tu o milosci, bo moze ja ci napisze o
            upokorzeniach, jakich nikt nie powinien nigdy doznawac.
            Typowe myslenie samca, ktory mysli, ze glupia baba wszystko musi
            przebaczyc,.
            • robertkondon Re: Kondonie 08.03.09, 22:29
              Hm... Popierwsze, to związek jest w jakimś sensie walką, bo ścierają się
              osobowości. Po drugie, nigdzie nie napisałem, że ma mu wybaczać. Po trzecie
              bardzo mi przykro, że trwałaś w takim związku aż dwa lata, jak masz ochote to
              napisz o swoich upokorzeniach... Miłość jest i będzie!!! Na niej opiera się świat!
              • bupu Re: Kondonie 08.03.09, 23:25
                Ale wiara w to że można kogoś zmienić, wystarczy tylko dostatecznie mocno go
                kochać, jest, delikatnie mówiąc, kretynizmem.
    • she_ra Re: pobita i upokorzona 08.03.09, 18:26
      pakuj walizki, psa pod pache i wyprowadzaj sie stamtad natychmiast!
      nie krzywdzi sie ludzi, ktorych sie kocha. a on Cie krzywdzi wiec...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka