necessity 07.03.09, 21:12 Dzisiaj odkryłam, że mój mąż ma kochankę. Właśnie do niej pojechał przed godziną. Siedzę i doświadczam tego uczucia zdrady. Czuję się dość dziwnie. Nie potrafię opisać tego stanu. Napiszcie coś do mnie proszę. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
niebieski_lisek Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 21:15 I co zamierzasz teraz zrobić? Moze się mylisz? Odpowiedz Link Zgłoś
idasierpniowa28 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 21:15 A jak to odkryłaś? Masz 100% pewność? Co Ci powiedział wychodząc z domu? Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 21:46 Mam 100 % pewność. Mam nawet wiele danych dotyczacych tej osoby. Imię, nawzwisko, adres, numer telefonu, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency ale dlaczego mąż zwyczajnie nie powiedział 07.03.09, 21:51 ze kogos, ma , ze chce rozwodu? ale pewnie zdradzają ci, co są pewni swych zon, co im wybaczą, wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: ale dlaczego mąż zwyczajnie nie powiedział 07.03.09, 21:59 Nie wiem dlaczego nie powiedział. Ale myślę, że na tyle mnie zna, że mu nie wybaczę. Myślę raczej, że mysli, że jestem na tyle naiwna, że o tym nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency On cie kocha , tak mysle 07.03.09, 22:03 faceci potrafia oddzielic uczucia od seksu...tamta jest tylko dla przygody i seksu...nic dla niego nie znaczy problem z tym czy potrafisz mu wybaczyc to,ze z nia sypiał, dotykał ją, ......to jest ten problem. Ale kocha cie na bank, Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: On cie kocha , tak mysle 07.03.09, 22:04 Skąd pewność, że kocha mnie na bank? Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Re: On cie kocha , tak mysle 07.03.09, 22:09 BO meżczyzni tak mają....kochaja zony....ale czasem potrzebują UROZMAICENIA. wIEM to brzmi okropnie i obrzydliwie... wierz mi,ze gdyby cie nie kochał, to by cie zostawil. Mężczyzni zostawiają zony tylko w doch przypadkach: gdy na prawde nie moga sie dogadac, zona jest jakas wariatka u jest mu z nia zle...albo gdy zakocha sie w innej/.////// Ale który facet zakocha sie w kobiecie, ktorą chcial tylko zaliczyc?? Zaden:) nie wiem, na co te kochanki liczą Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: On cie kocha , tak mysle 07.03.09, 22:12 A może on jest w niej zakochany. Tego nie wiem. Na razie wiem, że spotyka się z inną kobietą. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: On cie kocha , tak mysle 07.03.09, 22:16 O jakich symptomach piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_lisek Re: On cie kocha , tak mysle 07.03.09, 22:28 > wierz mi,ze gdyby cie nie kochał, to by cie zostawil. Jaaaasne, i z tej wielkiej miłości on teraz figluje z inną babką. Nawet jeśli pociąga nas fizycznie inna osoba, z którą mamy szansę na romans, to na drugiej szali mamy szacunek do kochanej żony(męża), świadomość że go zranimy i że nie jesteśmy zwierzętami i że możemy pohamować swoje popędy. Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Nie zgadzam sie 07.03.09, 22:37 Mężczyxni na swoj sposob kochają zony...to one rodzily mu dzieci, razem szli przez zycie, wiele ich łączy. Są nadal zaangazowani w zycie z zoną, z nią, z tą kobietą, i nie jest im tak łatwo wszystkiego przekreslic. A wiec kochają. kochanki to tylko zabawki, seks...Im oczywiscie wciskają pierdoly typu" nie kocham, zony, moje malzenstwo to pomylka"itd a kochanki w to wierzą...Wierzą,ze są kochane....Ale gdyby byly kochane, to facet z nimi by byl.. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: Nie zgadzam sie 07.03.09, 22:40 Jak zwykle gadasz trzy po trzy, jak nawiedzona. Specjalistka od zdrad i dupków. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Nie zgadzam sie 08.03.09, 12:21 Ale się można pocieszyć gdy się wbije sobie coś takiego do głowy, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: Nie zgadzam sie 08.03.09, 12:42 Ło matko, gdzie Ty takie "mądrości życiowe" wyczytałas? A słyszałas o wygodzie, przyzwyczajeniu, egoizmie, pójściu na łatwiznę? To przede wszystkim trzyma faceta przy zonie ... Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i A ja się zgadzam w 100% 08.03.09, 16:19 Freq-ency dobrze pisze. Zna mężczyzn. Najłatwiej obrazić się na rzeczywistość, bo jest paskudna. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: A ja się zgadzam w 100% 08.03.09, 18:36 Albo wierzyć w wymyślone schematy, bo rzeczywistość jest paskudna i niejednowymiarowa. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: On cie kocha , tak mysle 08.03.09, 12:20 Nie wyjeżdżaj dziewczynie z takimi teoriami, bo jeszcze uwierzy, a nie wiesz jak jest - w życiu bywa różnie. Poza tym co to za argument "zdradza, ale to Ciebie kocha, tamta się nie liczy". No łaskawca, k... mać, wdzięczna powinna być. Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 23:00 necessity napisała: > Mam 100 % pewność. Mam nawet wiele danych dotyczacych tej osoby. > Imię, nawzwisko, adres, numer telefonu, etc. zadzwoń do niej teraz, poroś męża do telefonu i powiedz mu co chciałabyś w tym momencie, żeby zrobił. Czy macie dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
jantoni.jajcorz Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 08:49 necessity napisała: >... numer telefonu, etc Zadzwoń, poproś męża, opitol go i zakomunikuj mu, że: - może już tam zostać na stałe, - jego osobiste rzeczy w uzgodnionym terminie będą ustawione za drzwiami dotychczasowego adresu. Niezwłocznie zacznij szukać kocanka/pocieszyciela. Odpowiedz Link Zgłoś
insomnia0 powinnas zadzwonic ;) 08.03.09, 15:25 zadzwonic i poprosic meza do tel ;) Odpowiedz Link Zgłoś
afrodyta_11 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 21:15 lepiej pozno niz wcale dowiedziec jaki jest facet p.s a teraz bym go bombardowala na zlosc telefonami :) chociaz pewnie wylonczyl kom. a teraz powaznie to jutro bym mu wylozyla kawe na lawe tzn.dowod ze cie zdradza i papiery rozwodowe w jak najszybszym czasie 3maj sie Odpowiedz Link Zgłoś
beberebe Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 21:43 o cholera ... nie zazdroszczę sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
marguyu Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:17 Twierdzisz, ze wiesz i jestes pewna tego, ze ma kochanke. Widzialas na wlasne oczy czy dobrzy ludzie doniesli? Zanim cokolwiek zrobisz lub powiesz sprawdz to co tobie powiedziano. Badz pewna w 200%. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:21 tak widziałam na własne oczy i słyszłam jak się z nią dzisiaj czule umawia na wieczór, teraz się pewnie bzykają Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:28 kochasz go? ile lat po slubie jestescie? dzieci? i co najwazniejsze: jakie wady charakteru ma twoj mąż, jaki jest w domu, czy cie szanowal??jaki byl przez cale malzenstwo. Widzialas go jako ideal>? Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:33 Jesteśmy osiem lat po ślubie. Mamy cudownego synka. Trudno jest mi pisać o relacjach między nami, ale generalnie się nie rozumiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:37 a czy czulas sie choc raz przez niego NIESZANOWANA?? Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:40 Owszem. Co więcej, on nie wymaga szacunku dla mnie od swoich znajmoych. Mysle, ze jego znajomi tez mnie nie szanuja, bo maja na to jego przyzwolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
annjen Re: Mój mąż pojechał do kocanki 07.03.09, 22:29 to bardzo smutne, co piszesz. myślę, że jesteś bardzo opanowaną i chyba introwertyczną osobą, skoro tak zwięźle to przedstawiłaś, nie pisząc, jak to znosisz. a opanowanie to twój wielki atut w tej sytuacji. nie wiem, jaką masz sytuację życiową, czy bierzesz pod uwagę rozstanie i czy jesteś w stanie sama sobie dać radę materialnie. a to ważne. jedno jest dla mnie pewne: najbardziej upokarzające dla kobiety jest udawać, że jest wszystko ok. nieważne, czy on wie, że ty wiesz, czy nie. musisz z nim porozmawiać. tylko wtedy powinnaś już wiedzieć, co chcesz zrobić. trzymaj się dzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
yeger_er ...a głowa Cię nie bolała za często ... i 07.03.09, 22:39 sex oralny był Ci obcy, wytrysk na twarz lub do ust, sex analny, pocałunki Twojego tyłeczka były dla niego niedostępne, czasem długie pieszczoty a czasem szybki numerek, także nie ? Masz odpowiedź - jesteś wyzwoloną kobietą, która nic nie potrzebuje, nic nie daje, ale oczekuje wiele od faceta ... całe agencje towarzyskie są przepełnione takimi facetami, kochanymi mężami, którzy żyją pod jednym dachem z kobietami, które szanują tylko siebie i tylko swoje potrzeby... a potem kłopot i płacz na forum ...płacz, płacz ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency chrzanisz 07.03.09, 22:49 facet moze miec fajną, sliczną żone, i super sex, ale i tak bedzie chcial zrobic to z inną , po prostu inną, obcą...wiesz przygoda i te sprawy... Odpowiedz Link Zgłoś
yeger_er obawiam się, że nie ...:) 07.03.09, 22:52 ...szanse maleją wtedy diametralnie... Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Re: obawiam się, że nie ...:) 07.03.09, 22:53 ok a co z kochaniem..??kitek mały nazywa mnie nawiedzoną bo smiem sądzic,ze potraficie kochac mimo iz zdradzacie.. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: obawiam się, że nie ...:) 07.03.09, 22:54 kitek mały nazywa mnie nawiedzoną bo smiem > sądzic,ze potraficie kochac mimo iz zdradzacie.. Nie dlatego, tylko dlatego, że się tak tym tematem (i TYLKO tym) podniecasz. Odpowiedz Link Zgłoś
yeger_er bo tak jest ... 07.03.09, 22:55 oddzielamy sex od miłości, w przeciwieństwie do większości kobiet, ale nie ma szczęśliwej miłości bez dobrego sexu Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Czyli mozecie kochac żone 07.03.09, 23:01 ale mimo to, robic to z inną. a widzisz Kitku? Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency Re: Czyli mozecie kochac żone 07.03.09, 23:04 tylko jedno mnie ciekawi, jaka to jest milosc wtedy? nie macie wyrzutow sumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_lisek Re: Czyli mozecie kochac żone 07.03.09, 23:05 Twój facet cię zdradza, a ty to sobie w ten sposób racjonalizujesz? :P Nie można kogoś kochać i świadomie, wielokrotnie go ranić, nie można być dobrym rodzicem i katować dziecko, nie można wyruszyć w podróż i pozostać w domu, pewne rzeczy się wykluczają. Odpowiedz Link Zgłoś
yeger_er niebieski_listek ... odpowiem ... 07.03.09, 23:10 niebieski_lisek napisała: > Twój facet cię zdradza, a ty to sobie w ten sposób racjonalizujesz? :P Nie możn > a > kogoś kochać i świadomie, wielokrotnie go ranić, Te wielokrotne bóle głowy - nas facetów to nie rani ;) > nie można być dobrym rodzicem > i > katować dziecko, nie można wyruszyć w podróż i pozostać w domu, pewne rzeczy si > ę > wykluczają. Nie można być dobrą i kochającą żoną jednocześnie brzydząc się penisa swojego męża ... itp. itd. przykłady można mnożyć Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_lisek Re: niebieski_listek ... odpowiem ... 07.03.09, 23:34 jestem LISEK! I nie rozumiem fałszu i zakłamania. Nie kochasz żony, źle CI z nią w łóżku? To się z nią rozstań. Kochasz, spróbuj z nią pogadać o swoich potrzebach (nie zapominając o jej potrzebach). Bądź uczciwy. Tylko nie wmawiaj mi z f-coś tam że facet z musu musi zdradzać, tylko dlatego że ma penisa. Sam chciałbyś być zdradzany? To nie rób innym co tobie niemiłe. Odpowiedz Link Zgłoś
frequ-ency zdrady rzadko sie wydawają 07.03.09, 23:12 bo panowie dbaja o to, wcale nie chcą rani kobiet, nie robią tego po to by ranic, robią po to by ratowac malzenstwo, zaspokoi cos na boku,czego nie moze dostac w domu po co sie rozwodzic??Po co krzywdzic dzieci?>?/pieprzycie glupoty w stylu "wywal dupka za drzwi", "rozwiedz sie z nim" tak latwo mowic nie? Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_lisek Re: zdrady rzadko sie wydawają 07.03.09, 23:38 Pomijając uczciwość, uczucia i takie pierdoły, to chodzi również o to, żeby nie zarazić się wirusem HIV, chorobą weneryczną, wirusem zapalenia wątroby, tylko dlatego mąż chciał "zaspokoić coś na boku" (co to w ogóle za tekst?!? ;) ). Myślę że dzieciom warto pokazać że zasługujemy na szacunek. Na marginesie, rozumiem, że babki też mogą się zaspokajać na boku z innym. To po co w ogóle się wiązać? Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Czyli mozecie kochac żone 08.03.09, 18:40 "Czyli mozecie kochac żone ale mimo to, robic to z inną." Ależ oczywiście, że mogą. Co nie znaczy, że tak jest ZAWSZE albo nawet CZĘSTO, co próbujesz sobie i innym wmówić. Ale tak się pociesza wiele kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Czyli mozecie kochac żone 08.03.09, 18:42 Tzn. może być też tak, ze kocha i szanuje obie, nie kocha i nie szanuje żadnej, kocha jedną i szanuje drugą, kocha jedną, pożąda drugiej, nie szanuje żadnej i milion innych możliwych kombinacji. Ale najlepiej ślepo i naiwnie wierzyć w to, że facet kocha żonę bo jest żoną, a kochanka to tylko materacyk, bo jest kochanką. Odpowiedz Link Zgłoś
pyskata.1 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 00:06 To dobrze, niech tam już pozostanie. Spakuj i wystaw za drzwi, co to on jedyny na świecie? Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 00:26 pyskata.1 napisała: > To dobrze, niech tam już pozostanie. Spakuj i wystaw za drzwi, co to on jedyny > na świecie? pyskata dobrze radzi ... Odpowiedz Link Zgłoś
hefil54 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 01:32 Dlaczego cały czas piszesz o męzu. Zajmij się sobą, jeżeli nie pracujesz to podejmij pracę, wychwój syna, znajdź sobie hobby i pokaż że to wcale Cię nie obchodzi. Zobaczysz jaką będzie miał minę.. Odpowiedz Link Zgłoś
lady_agrest Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 02:51 kitek ty myślisz penisem.nie udzielaj się więcej w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 07:30 Niestety nie mogę wystawić mu za drzwi walizek i wyrzucić z domu, bo to jego dom. Odpowiedz Link Zgłoś
adela38 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 07:41 Wiec nic na razie nie rob tylko zbieraj dowody i odkladaj kase na boku tak by on nie wiedzial. W miedzyczasie spotkaj sie z prawnikiem.W takiej sytuacji chociaz to jego dom przy ewidentnej jego winie mozesz zadac pozostawienia domu wam do uzytku by zapewnic warunki dla dziecka i ciebie, badz zadac oprocz alimentow na dziecko alimenty na siebie, bo rozwod i zwiazana z tym utrata domu drastycznie pogorszylaby twje warunki materialne...Staraj sie byc cicha i spokojna i nie dawaj mu powodow do narzekania- zajmij sie dzieckiem i soba, ale nie prowokuj awantur.Zacznij juz planowac swoje wolne zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
drie Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 07:42 necessity napisała: > Niestety nie mogę wystawić mu za drzwi walizek i wyrzucić z domu, bo > to jego dom. Jego dom, jego kochanka, jego zona, jego brak szacunku. A co mozesz zrobic? Mozesz sie spakowac i wyjechac gdzies? Mozesz go podac o alimenty, rozwod, itp? Chcesz? Odpowiedz Link Zgłoś
kamyk-zielony Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 07:48 A spisaliście intercyzę przedmałżeńską? Jeśli nie - to WASZ dom. Zrobiłaś z siebie chyba niewolnicę, a on jest panem i władcą Twojego życia. Opanuj się, jesteście małżeństwem - macie równe prawa. I co znaczy, że jego znajomi Cię nie szanują? On do tego doprowadził, czy Ty? Przestań być tylko żon ą swojego męża, jak Cię ktoś nie szanuje to mu zwczajnie na to nie pozwól, nie czekaj, że mąż zrobi to za Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 08:42 jeśli on ten dom miał przed zawarciem małżeństwa, to jego. Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 10:54 kamyk-zielony napisała: > A spisaliście intercyzę przedmałżeńską? Jeśli nie - to WASZ dom. Masz pojęcie. Nawet nie chwilowo. Doprowadzenie do małżeństwa nie jest automatem na pozyskanie "majątku" Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 10:52 drie napisała: > Jego dom, jego kochanka, jego zona, jego brak szacunku. > > A co mozesz zrobic? Mozesz sie spakowac i wyjechac gdzies? Mozesz go podac o alimenty, rozwod, itp? Chcesz? ..., jego dzieci... Pan i władca :))) Odpowiedz Link Zgłoś
drie Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 11:00 grassant napisał: > ..., jego dzieci... Pan i władca :))) :) Dokladnie to samo pomyslalam, ale juz nie dodawalam. Z drugiej strony, mysle, ze autorka nawet wlasnego zdania nie ma na temat tej sytuacji. Gdybym uslyszala, ze mi sie chlop na randke wybiera z kochanka, to pomimo szoku - tak spokojnego watku bym nie popelnila. Odpowiedz Link Zgłoś
irygatorr Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 11:15 drie napisała: > > Jego dom, jego kochanka, jego zona, jego brak szacunku. > jego życie, które ma prawo spędzić na jego sposób, np. spędzając wieczór u Anny Koc. Odpowiedz Link Zgłoś
drie Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 11:36 irygatorr napisał: > jego życie, które ma prawo spędzić na jego sposób, np. spędzając > wieczór u Anny Koc. Prawie racja :) Z wyjatkiem tego, ze jesli sie juz zdecydowal na zycie malzenskie, to zamiast sie chowac z kochanka, powinien zonie po prostu oznajmic, ze do kochanki jedzie. Oceniajac po tonie wypowiedzi autorki w tym watku - i tak by sie nie zdziwila. Bo tak pan powiedzial i tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
irygatorr Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 11:44 drie napisała: > Prawie racja :) Z wyjatkiem tego, ze jesli sie juz zdecydowal na > zycie malzenskie, to zamiast sie chowac z kochanka, powinien zonie > po prostu oznajmic, ze do kochanki jedzie. Oceniajac po tonie > wypowiedzi autorki w tym watku - i tak by sie nie zdziwila. Bo tak > pan powiedzial i tak jest. > szczegółów nie znamy. Może jej proponował wspólny wieczór z tamtą? Odpowiedz Link Zgłoś
oposka Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 09:50 > Niestety nie mogę wystawić mu za drzwi walizek i wyrzucić z domu, bo > to jego dom. a co rozdzilność macie że mówisz iz dom jest jego ? Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 10:56 oposka napisała: > > Niestety nie mogę wystawić mu za drzwi walizek i wyrzucić z domu, bo to jego dom. > a co rozdzilność macie że mówisz iz dom jest jego ? hehehe. sprowadź babe/chłopa do swojego domu, to jeszcze ci walizkę wystawi???? hehehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 15:00 Dom był jego w chwili zawarcia małżeństwa, więc stanowi jego majątek odrębny. Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 10:58 zrób sobie (jemu?) poranną kucankę. Odpowiedz Link Zgłoś
irygatorr Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 11:06 no pojechał, skoro h nie przechodzi Ci przez gardło, czy klawiaturę. Odpowiedz Link Zgłoś
wyzuta Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 11:24 Czym się denerwujesz, skoro wiesz, gdzie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
kika4333 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 15:11 Współczuję Ci, co zamierzasz z tym zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 15:21 Robię tak jak napisała Adela. Przez cały czas małżeństwa zawsze musiało być tak jak chce mój mąż. Gotowałam mu, sprzatałam, prałam, dbałam o dom. Robił co chciał, kiedy próbowałam się przeciwstawić darł się na mnie i ubliżał. Teraz zanlazł sobie kochankę i nie pozwolę dłużej robic z siebie ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: w jaki sposob ci ubliżał? 08.03.09, 15:26 Wyzywał mnie wulgarnie, krytykował. Robił to również w obecności innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: w jaki sposob ci ubliżał? 08.03.09, 15:32 Coś podobnego. Dziwny sposób okazywania miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
mijo81 Re: w jaki sposob ci ubliżał? 08.03.09, 15:42 "jak bije to kocha"....jak wyzywa to pewnie też Odpowiedz Link Zgłoś
annjen Re: w jaki sposob ci ubliżał? 08.03.09, 15:35 nie kpijcie z kobiety. ja napiszę tak: widocznie ta zdrada była ci potrzebna, żeby zrozumieć, że szkoda czasu, zdrowia i energii na szarpanie sie z takim bydlakiem. teraz tylko, skoro jak rozumiem podjęłaś decyzję, musisz być twarda i nie dać się złamać. pomyśl, kto może ci pomóc - moralnie, duchowo, finansowo... bez bliskich trudno sobie poradzić z takim problemem. i działaj, nie trac czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
mijo81 Re: w jaki sposob ci ubliżał? 08.03.09, 15:42 Naiwność to zawsze powód do kpin Odpowiedz Link Zgłoś
no1teresa Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 15:32 >>nie pozwolę dłużej robic z siebie ofiary<< i chwala Bogu, tylko spokojnie: przemysl i dzialaj w swoim interesie, byle nie w pospiechu i emocjach! PAN zasluguje na obdarcie ze skory! Odpowiedz Link Zgłoś
agatracz1978 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 15:43 Złóż do sądu wniosek o rozwód z jego winy (poniżanie, kochanka). Alimenty na dziecko i dla siebie. Z tego co kojarzę w domu możesz mieszkać do czasu uzyskania rozwodu (zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych rodziny) Odpowiedz Link Zgłoś
weronikass Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 17:26 jezeli jej nie szanowal to tez tak radze jak piszesz. Jezeli byl dobrym mezem, a zdarzyla sie mu slabosc...to moze byc wybaczyla Odpowiedz Link Zgłoś
nawrotka1 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 17:51 Trochę dziwny ten wątek;))) Założony wczoraj, a jego autorka nadal pisze w tym samym duchu jak na początku. Ani słowa o tym, kiedy małżonek się pojawił i jak ona sama zachowała się po jego powrocie do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 20:17 Małżonek pojawił się około 2 nad ranem. Nigdy nie robię mu z tego powodu awantury, bo często spotyka się z kolegami w weekendy, ale tym razem to nie byli koledzy. Wiem na pewno. On mysli, że ja tak myślę, ale ja nie zamierzam zdradzic się z tym, że mam wiedzę na temat jego podwójnego zycia, ponieważ chce zebrać dowody i wykorzystać przeciwko niemu w odpowiednim czasie. Oczywiście, że jest mi przykro. oczywiści, ze wczoraj płakałam cały wieczór, dzisiaj też płakałam i bardzo boję się samotności. Odpowiedz Link Zgłoś
nawrotka1 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 20:48 W takim razie gratuluję Ci zimnej krwi i opanowania. Nie bój się niczego, bo nie Ty pierwsza jesteś w takiej sytuacji. Na pewno sobie poradzisz, musisz tylko w siebie uwierzyć. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
amuga Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 22:23 necessity napisała: > dzisiaj też płakałam i bardzo boję się samotności. A teraz nie jestes samotna? Nawet samotne wychodzenie twojego meza do kolegow w soboty to nie jest jak powinno sie traktowac rodzine. Ty sama w domu a on z kolegami. To jest w porzadku? Jak chce wolnosc i niezaleznosc to daj mu, ale zadbaj wczesniej by zabezpieczyc siebie i dziecko finansowo. W przyszlosci jak zalatwisz z nim sprawe (zycze powodzenia i sil) to dopiero zostana otwarte drzwi twoich mozliwosci i madrzejsza o doswiadczenie pokierujesz zyciem tak jak bedziesz chciala. Licz zawsze na siebie to przynajmiej nigdy sie nie zawiedziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_lolo_1 Chyba z nieodpowiednią kobietą rozmawiasz 12.03.09, 22:26 to stare wścibskie babsko forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30835&w=85175291&a=85175291 Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_lolo_1 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 12.03.09, 22:23 nawrotka1 napisała: > Trochę dziwny ten wątek;))) > Założony wczoraj, a jego autorka nadal pisze w tym samym duchu jak na początku. > Ani słowa o tym, kiedy małżonek się pojawił i jak ona sama zachowała się po jeg > o > powrocie do domu. A co Cię to obchodzi? Czyżbyś znów stara babo polowała na świerzynkę Odpowiedz Link Zgłoś
olga998 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 17:51 f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=942800&start=0 Odpowiedz Link Zgłoś
olga998 Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 19:40 www.cpk.org.pl/pl.php5/on/articles/cid/44 Odpowiedz Link Zgłoś
naminutke Re: Mój mąż pojechał do kocanki 08.03.09, 19:42 Ty masz mocne nerwy. Ja bym szalala...nie wiem czy z wscieklosci, rozpaczy czy bezsilnosci. A najwieksza kara dla mnie byloby mieszkac pod jednym dachem z takim facetem. Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: na noc, czy na zawsze? 09.03.09, 09:53 Jakie to ma znaczenie? Pojechał do kochanki. Odpowiedz Link Zgłoś
k-x Re: na noc, czy na zawsze? 09.03.09, 10:49 necessity napisała: > Jakie to ma znaczenie? Pojechał do kochanki. Chyba ma. Pierwszy raz pojechał? Od dawna spotykają się? Odpowiedz Link Zgłoś
necessity Re: na noc, czy na zawsze? 09.03.09, 10:53 Nie wiem od jak dawna, wiem tylko, że tydzień temu też u niej był. Ja wiem o dwóch spotkaniach. Ile ich było to nie wiem, ale myślę, tak na 80%, że jest to zaczęło się całkiem niedawno. Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.zawieja Re: na noc, czy na zawsze? 10.03.09, 00:46 nie warto utrzymywac takiego zwiazku, bez zaufania - nie ma przyszłości i teraźniejszości Odpowiedz Link Zgłoś
vladcs Re: Mój mąż pojechał do kocanki 09.03.09, 15:34 ale wy ludzie pierniczycie bzdury. 1. Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. Nie ma gadania, że "faceci tak mają, że musza dla odmiany czasem zaliczyć inną" .Po pierwsze, jest to brednia, po drugie takie tłumaczenie jest żałosne i nic nie usprawiedliwia. 2. Po zdradzie nigdy nic już nie będzi etakie samo. Nie zaufasz drugi raz tak w 100%. Dla własnego dobra nie szargaj sobie nerwów i oszczędź sobie stresu i frustracji. Rzuć go, i najlepiej upokorz. Na przykład zadzwoń teraz i poproś do telefonu (nie przedstawiając się przedtem). Pokaż mu że wiesz, i niech się wije jak robal w pułapce. 3. Mało jest w życiu sytuacji tak czarno-białych jak zdrada. Rozwiązanie jest oczywiste. chrzanić go. Nie jest godzien zaufania którym go obdarzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
dobra.kobieta rzuć go 10.03.09, 00:04 Facet, który raz zdradził, będzie zdradzał zawsze - to taki typ, dopuścił się tego i nie jest wart Twoich uczuć, nie warto żyć z kims takim, przebaczyć mozna - ale przebaczyć to nie znaczy ponownie zaufać, bo ponownie zaufać - to ogromna naiwność. Nie bagatelizuj tego faktu i nie myśl, że oto raz mu się przytrafiło i się poprawi. Nawet jak będzie Cię o tym zapewniał, to pamiętaj, że to kłamca, czarujący kłamca, ale KŁAMCA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
powiewlata Re: Mój mąż pojechał do kocanki 10.03.09, 09:36 dzwoń po ślusarza i zmień zamki w drzwiach.. Odpowiedz Link Zgłoś