Dodaj do ulubionych

Zapobieglam kradziezy w sklepie...

IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 21.11.03, 22:23
a jestem tak zestresowana jakby to mnie na niej przylapano...

Chodzac dzis po sklepach zauwazylam jak na jednym ze stoisk z ciuchami
paronastoletni chlopak sciagnal z wieszaka skorzany pasek i bez zenady
wpakowal go sobie pod kurtke. Zareagowalam odruchowo - natychmiast go
obsztorcowalam, kazalam odlozyc pasek, a sprzedawczyni glosno powiedzialam,
ze ten chlopak chcial ukrasc pasek. Gnojek zaczal oczywicie sie wypierac i
momentalnie opuscil sklep, sprzedawczyni zas mi podziekowala. Ochrony w
sklepie zdaje sie nie bylo, wiec cala sprawa rozeszla sie niestety po
kosciach.

Cale zajscie niezle mnie zestresowalo - cisnienie skoczylo mi momentalnie,
zwlaszcza ze po chwili zdalam sobie sprawe z konsekwencji, jakie moga mnie
spotkac ze strony niedoszlych zlodziei. Bylam sama, pozne popoludnie - juz
ciemno, a do domu kawalek drogi. Mimo ze cale zajscie mialo miejsce w centrum
miasta, nie bylam pewna czy nie dostane jednak po glowie.

Zgodnie z moim przypuszczeniem "koledzy" (zlodziej okazal sie miec
towarzystwo) nie oddalili sie zbytnio z miejsca zdarzenia i chociaz staralam
sie nie zwracac na nich uwagi, podeszli do mnie i udzielili "przyjacielskiej"
rady, zebym "nie wpierd***a sie w nie swoje sprawy", a na odchodne zostalam
jeszcze poczestowana epitetem "glupia dziwka".

Gadanie tych pitekantropow nie specjalnie mnie dotknelo (to tylko belkot,
ktorym posluguja sie na co dzien, czego wiecej mozna od nich oczekiwac?),
strasznie wkurzyla mnie natomiast ich bezczelnosc. Jestem z natury impulsywna
i nie toleruje bezmyslnej agresji i zaczepek, nie jestem jednak bohaterem -
nam swoje mozliwosci i granice, do jakich moge sie posunac w tego typu
sytuacjach, wiec na slowach z mojej strony sie konczy - staram sie pozostac
chlodna i opanowana, mimo ze w srodku gotuje sie ze zlosci. Reaguje agresja
na bezmyslna agresje - w takich sytuacjach mam wiecej szczescia niz rozumu.
Czasem mysle, ze gdybym fizycznie byla w stanie, to nie wahalabym sie jednego
z drugim uszkodzic...

Jak sobie radzic w takich sytuacjach? Kupic paralizator itp., opanowac na
jakims kursie samoobrony sztuke zadawania bolesnych ciosow czy moze isc do
psychologa, zlagodniec i probowac mediacji z gnojkiem, ktory kiedys wyrosnie
na bezkarnego oprycha (bo ma ku temu juz niezle zadatki)?
Obawiam sie, ze chyba pierwsza opcja jest jednak lepsza - nikt postronny i
tak nie bedzie chcial sie mieszac w zajscie (dziekujemy ci, Znieczulico), a
jezeli uda mi uszkodzic napastnika, to naprawde bede miala z tego satysfakcje.

Czy mam problem ze soba? Czy moze inne kobiety tez tak reaguja? Napiszcie.
Obserwuj wątek
    • j_u Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 21.11.03, 22:30
      Zdarzylo mi sie kiedys ostrzec obcokrajowcow przed zlodziejami w slynnej
      warszawskiej linii 175. Tez mnie spotkal brzydki komentarz, a moj partner gdy o
      tym uslyszal, nie pozwalal mi jezdzic samej 175. Teraz nie mam problemu, bo
      wyjechalam na czas dluzszy i pewnie jak wroce, juz nie beda mnie pamietali...
      ale mysle, ze jak sie nadarzy nastepna okazja, znow tak zrobie, bo nie moge
      spokojnie myslec o ludziach, ktorzy pozostaja bez pieniedzy, bez biletow,
      dokumentow, no bez niczego w zupelnie obcym i troche wciaz dzikim kraju...
    • Gość: zyczliwy Chyba ktos powinien Cie troche IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.03, 22:30
      rozumu nauczyc, zanim cos Ci sie stanie (czego nie daj Bóg!). Otoz w sytuacji
      jak ta, ktora opisujesz powinnas nie rozmawiac z chlopakiem, lecz delikatnie,
      zeby Cie nie widzial, zglosic co on robi ochronie sklepu. Lub sprzedawcom.
      Twoje bezpieczenstwo jest najwazniejsze - jak Cie zabija albo pobija to nikt
      nie powie, zes taka bohaterska tylko zes glupia. Pisze to dla Twojego dobra.
      Oczywiscie jest tez druga interpretacja - moze kiedys ten chlopak bedzie Ci
      wdzieczny, ze nie naslalas na niego policji i stanie w Twojej obronie jak Cie
      inni beda chcieli pobic. Ale to taka troche romantyczna i malo prawdopodobna
      opcja. Raczej trzymalbym sie tego, co radzilem na poczatku. Nie zartuje -
      lepiej naucz sie od takich tu obcesowych uwag na forum niz ma Ci sie stac
      krzywda.

      Pozdrawiam

      PS Wazne ze masz moralnośc zdrową, ale o siebie tez trzeba dbac.
    • moniorek1 Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 21.11.03, 22:32
      Jestem dokladnie taka sama jak ty i nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby sie
      leczyc z tego powodu. To taka cecha charakteru. Ja nie mam zamiaru nigdy
      zostac bezwolna ofiara czyjejs przemocy fizycznej czy psychicznej. Mysle,ze to
      dobry pomysl zebys kupila sobie paralizator ja zdecydowalam sie na noz. Jak
      musze wracac wieczorem do domu (co raczej rzadko sie teraz zdarza) mam go w
      rece. Wstydzic powinni sie ludzie ,ktorzy nie chca reagowac nie ty.
    • Gość: kradziej ty d.u.r.n.a babo..... IP: *.dialsprint.net 21.11.03, 23:19
      no i co dobrego zrobilas jeden pasek w obrotach calego sklepu gowno znaczy.
      A facet bedzie chodzil bez paska ty idiotko.
      • Gość: opinia Re: ty d.u.r.n.a babo..... IP: *.dew.pl / 192.168.2.* 22.11.03, 00:23
        a kto tu jest durny, bo ja mam wrażenie , że to ty.
    • baiteczeq kup sobie pistolet 22.11.03, 00:46
      i strzelaj w kolana chamom niedorobionym.
      nauczą się jeden z drugim. a spodnie niech zawiązują sznurem na którym powiesił
      się ich stary.
    • Gość: Rutkowski Re: Ty kablu!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 01:16
      Kabel, kabel, kabel..
    • cudownosc Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 22.11.03, 01:49
      Zajmij sie soba. Po co sie wp..rdalasz w nieswoje sprawy? Jestes swieta czy
      jak? Nigdy nie zrobilas niczego wbrew prawu? Znalazla sie Strazniczka Teksasu.
      Boze chron nas przed takimi jak autorka watku.
    • Gość: Triss Merigold Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: *.acn.waw.pl 22.11.03, 13:42
      O jaki podział opinii... Widzę, że tolerancja dla złodziejstwa w narodzie nadal
      spora.
      Autorka postu zrobiła bardzo dobrze. Od rzemyczka do koniczka, teraz chciał
      ukraść pasek, natępnym razem zrobi radio a potem zaczepi kogoś na ulicy z
      nożem. Takie gnoje wbrew pozorom się boją i trzeba reagować.
      Vida możesz zapisać się na sztuki walki (gorąco polecam, naprawdę),
      paralizatory w Polsce nie są legalne ale można mieć np. gaz do obrony.
      • j_u Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 22.11.03, 17:09
        Mozna tez latac z pistoletem do paintballa albo airsoftu... skutecznosc bedzie
        porownywalna...
        Sztuki walki to chyba najlepszy pomysl, ale wymaga cierpliwosci i lat treningu,
        zeby sobie poradzic w ten sposob z basalykiem wymachujacym nozem... Do tej pory
        mozna marnie skonczyc. Ja bym byla za szerszym dostepem do broni na ostra
        amunicje i rzeczywiscie, jak ktos powiedzial, strzelac w kolana.
        • Gość: cinka Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 17:55
          wiatrowki - repliki broni palnej, np jakis poreczny pistolecik - sa
          najzupelniej legalne i bez pozwolen, a sila pocisku jest wystarczająca nie
          tylko na przestrzelenie kolana ale i czaszki jak dobrze trafisz.
          w porownaniu do broni palnej strzela sie latwiej poniewaz jest mniejszy odrzut -
          i w zasadzie nie trzeba wiele cwiczyc zeby nauczyc sie tym poslugiwac.

          jak chcecie poogladajcie sobie tutaj, mozna kupic taniej na allegro.
          www.militaria.pl/cocoon/category-products.xml?category-id=116&page-frag=1&prev-page-number=2
          • j_u Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 23.11.03, 17:58
            Eeee, alez ja mowilam o tego typu gladkolufowych replikach wlasnie, sa uzywane
            do airsoftu... jak rowniez wszelkiego rodzaju bron umozliwiajaca wystrzaly
            seryjne, mp5k, ingramy, mini-uzi, ale tym zalatwic mozna golebia, nie
            czlowieka, i jesli bydlak sie nie przestraszy samego wygladu, powaznej krzywdy
            (czyt.: unieszkodliwiajacej na pewien czas) tym zrobic sie nie da...
            • Gość: cinka Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 18:56
              mowisz o pistoletach na kulki typu airsoft, a ja o wiatrowkach - to nie jest to
              samo - zwroc uwage na predkosc poczatkowa - te typu karabinek maja ok 320 m/s -
              przy odleglosci ok 50 m przebija na wylot puszke po farbie - chociaz z tym
              sprzetem ciezko paradowac po ulicy ;) poza tym sa na srut typu diabolo [ostry]
              a nie kulki. pistolety sa o polowe slabsze, ale i tak mysle ze z odleglosci
              paru metrow z powodzeniem olow wbija sie miekkie tkanki - a to juz jest
              wystarczajaco nieprzyjemne i zniechecajace.

              nigdy szczerze mowiac nie sprawdzalam - moze chcialabys posluzyc jako obiekt do
              testowania? ;) no wlasnie, mysle ze bandyta tez nie :)

              a zabic czlowieka jak najbardziej mozna - jesli trafisz w oko albo przylozysz
              do skroni.
              • j_u Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 23.11.03, 19:19
                Hmmm, no ja nie za bardzo sie znam na wiatrowkach, mamy jedna gladkolufowa w
                domu, ale to jakas cienizna, no ale nie wykluuczam, ze sa lepsze.
                Jezeli chodzi o airsoft, zwykle velocity nie przekracza 120m/s, ale sa takie
                smaczki jak combro cb-625, ktory przy kalibrze .22 albo 6mm ma do 410m/s. Z tym
                ze w dalszym ciagu wydaje mi sie, ze powaznej krzywdy celujac po nogach tym sie
                zrobic nie da (nalezy pamietac, ze przeciez bron do airsoftu jest uzywana w
                grach i nie moze robic czegos powazniejszego niz siniaki i zadrapania). Celujac
                w skron albo w oko mozna zabic nawet widelcem, ale przeciez nie o to chodzi,
                zeby poskromiszy bandyte samemu isc do wiezienia... Chociaz ja bym postulowala
                zlagodzenie wymiaru sprawiedliwosci w takich przypadkach...
                • Gość: cinka Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 20:56
                  mowisz o pistoletach sprezynowych na kulki - te faktycznie sa uzywane do
                  zabawy - po pierwsze sa to plastikowe kulki! tak jak gumowe kule ktore np sluza
                  do bezkrwawego rozpedzania demonstrantow. te na srut do zabawy - tzn strzelania
                  w siebie nawzajem bynajmniej nie sluza. uwierz mi, pocisk wbije sie w cialo - a
                  jak nie wierzysz i jestes tego taka pewna to sprobuj na sobie ;) ja osobiscie
                  nie nadstawilabym sie pod lufe, a tym bardziej z bliskiej ogleglosci.

                  mysle ze dziura od olowiu jest w stanie ostudzic zapedy niz jeszcze niezbyt
                  umiejetna samoobrona czy noz ktorym tez trzeba sie umiec poslugiwac. a przy
                  szerokim dostepie do broni palnej.. ogladalas 'zabawy z bronia'?

                  a jak chcesz kogos unieszkodliwic na tyle zeby lezal i jeczal to wystaczy
                  celowac nawet ze sprezynowego na kulki w genitalia :>
    • Gość: she ja nie zapobieglam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.03, 18:56
      kiedys w Rossmannie, w Lodzi. Gosc na moich oczach pakowal jakies kosmetyki za
      pazuche. Kiedy na niego popatrzylam rzucil mi szyderczy usmiech. Nie zrobilam
      nic. A wiecie dlaczego? Bo w tym czasie ochroniarz flirtowal z kasjerka! Wiec
      ja mam sie narazac bo zawodowemu ochroniarzowi zebralo sie na amory???
      Zwlaszcza, ze zlodziej byl wyjatkow bezczelny skoro wiedzial, ze go widze.
      Balam sie...
    • malen_a Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 22.11.03, 19:25
      tez kiedys mialam podobna sytuacje, tylko chlopak kradla radio z
      auta...tez "zwrocilam mu uwage" (inni przechodni doslownie odwracali
      glowy) ... chlopak po tym fakcie uciekl do mojego bloku a ja przez dluzszy
      czas balam sie jezdzic winda w bloku...
      potem zdalam sobie sprawe, ze powinnam zwrocic sie z tym do blokowgo
      ochroniarza, ale wtedy w ogole nie wiedzialam jak sie zachowac...
    • envi Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 22.11.03, 19:41
      ja podziwiam Twoja odwage cywilna.nie wiem czy byloby mnie stac na cos
      takiego.w Polsce tak wlasnie jest-ze jesli nie moje,to nie moja sprawa.i nie
      bierz sobiew do serca słów takich cwaniako co sie nabijaja ze jestes Straznik
      Texasu i po co sie pchasz, ciekawe jakim glosem by zaspiewali jakby to ich tak
      kto skroił.a jak wielkie byloby oburzenie,jesli by ktos widziali nie zareagowal!
      • black_amri Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 22.11.03, 21:21
        Kiedyś przez parę miesięcy pracowałam w sklepie. Nie był ogromny, ale jak na
        jedna osobę na zmianie to duży. Na moment się odwróciłam. Patrzę przy ladzie
        stoi jakas kobieta (znałam z widzenia) a przy driugiej ladzie jakiś smarkacz-
        około 13 lat. Zaczęłam obsługiwać kobiete, ale cały czas patrzyłam na niego. A
        on jakby nigdy nic brał sobie różne rzeczy do kieszeni, za spodnie (pluszzz,
        gumy, batoniki...). Wściekłam się. Wyszłam zza lady podeszłam do niego i
        porządnie ściesnęłam za kark. W takich momentach się nie czuję i tym razem też
        tak było. Zauważyłam że chyba mocno go trzymam gdy zrobił sie czerwony i
        płaczki mu wyleciały. Oddał wszystko. Odprowadziłam do drzwi o na pozegnanie
        dostał kopa w dupe-dosłownie. Dało to jakis efekt, bo gdy widział, że jestem
        na zmianie, w ogóle nie wchodził do sklepu, nawet jak był z kolegami A co do
        tej kobiety - nawet nie mrugnęła, stała sobie i patrzyła. Zero reakcji. Jak go
        wyrzuciłam obsługiwałam ją dalej, jakby nigdy nic. Po jakims czasie szef kupił
        paralizator, ktory był pod ladą. Niestety nigdy nie było mi go dane użyć.
        Uważam, że dobrze zareagowałas chć mogłaś to powiedziec po cichu
        sprzedawczyni. Oby więcej takich ludzi.
    • Gość: Niewidzialny Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.03, 23:05
      "Cowards die many times before their deaths;
      The valiant never taste of death but once."
      -William Shakespeare
    • Gość: Padme Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 23:47
      Kiedyś podczas zakupów w super-markecie zauważyłam jak facet z dwójką dzieci
      odszedł od kasy i kucnął przy tym młodszym dziecku(koło 5 lat)i wyciągnął mu
      spod nogawek spodni pakowane wędliny, sery i kawał krakowskiej.Najbardziej
      wkużyło mnie to że ten palant zapłacił w kasie za papierosy i litry piwa, a
      dziecko od małego uczy kraść.Ochrona oczywiście nic nie widziała,( ale może z
      drugiej strony lepiej bo by ciągali go z tymi biednymi dziećmi)i właśnie za
      pare lat ten malec będzie w sklepie kradł paski.....Podziwiam cię bo mnie
      wtedy sparaliżowało i bałam się odezwać
    • anahella Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... 23.11.03, 01:34
      Podziwiam Cie - nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji.
    • Gość: Allegra Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: 195.245.213.* 23.11.03, 10:29
      Jestem pełna podziwu dla założycielki wątku. Nie wiem jak bym się zachowała w
      takiej sytuacji. Mam nadzieję, że nie sparaliżowałby mnie strach.

      Chciałam powiedzieć coś innego. Mój znajomy był kiedyś kierownikiem dużego
      sklepu z ciuchami w centrum handlowym M-1 w Markach pod Warszawą. Mieli
      ochroniarzy, ale na sklep "zagięła parol" grupa zawodowych złodziei. Kradli
      skórzane kurtki i to bezczelnie. Parę razy przyłapał ich ochroniarze. W jakiś
      czas później jeden z owych ochroniarzy został brutalnie pobity niedaleko
      centrum handlowego, po wyjściu z pracy...
      Na szczęście sklep podjął współpracę z policją, bo inaczej ochroniarzom nie
      pozostało by nic innego niż "oślepnąć" albo narażać zdrowie i życie.
    • Gość: Anka Re: Zapobieglam kradziezy w sklepie... IP: 195.117.244.* 23.11.03, 15:07
      Mnie sie to zdarzyło w tramwaju. Złodziej wsadzil lape do mojej torebki. Dodam,
      że byla zamknięta. W ostatniej chwili poczulam i zlapalam go za ta lape. Mial juz
      w niej komorke. Usmiechnal sie szyderczo i zapytal "No i co mi zrobisz?". Kazalam
      mu natychmiast wysiadac. Wtedy dal sygnal kolesiom przy drzwiach. Miesniaki go
      zabezpieczaly. Wysiedli, ale zaraz wpakowali się do drugiego wagonu. Nie
      zawiadamial motorniczego, ani policji, bo i po co. Stracilabym tylko pol dnia, by
      dowiedziec sie, ze wypuszczaja chlopakow za niska szkodliwosc czynu. Bez sensu.
      Stalam sie za to duzo bardziej ostrozna. Czego i wam zycze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka