Dodaj do ulubionych

Do wypruwajacych sobie żyły Pań.

12.03.09, 23:07
Witam ciepło i serdecznie wszystkie Panie,

Mam pytanie. Często piszecie jak to cały dzień ciężko harujecie sprzątając i
robiąc obiad samcowi, który po 8h pracy nie chce wam pomagać. Zrobiłem
eksperyment, i przedstawiam wam oto jego zaskakujące wyniki:

Obiad - wrzucić makaron do wody, rybkę rozmrozić, posypać mąką i wrzucić na
patelnię - wszystko zajmuje jakieś 10 minut.

Pranie - wziąść ciuchy, wrzucić do pralki i zająć się czymś innym - po praniu
rozwiesić - max 5 minut.

Sprzątanie - raz na trzy dni, włącznie z myciem podłóg, dokładnym czyszczeniem
zlewów w toalecie i kuchni, wanny/brodzika, odkurzanie (chociaż co trzy dni
nie ma za bardzo co odkurzać) mieszkanie 50m u rodziców zajmuje mi ok. 45
minut ale jest wszystko na luzie i błysk, moje mieszkanie 27m ok 30 minut, ale
to naprawdę na spokojnie, w trakcie śpiewam i tańczę.

Zakupy - spacer do Biedronki 10 minut, zakupy 10 minut, powrót 10 minut.

I tak sobie myślę, jakim cudem można od takiej lekkiej pracy mieć depresję i
dość życia? porównując to do gehenny 8h w banku czy biurze to to są wczasy
niemalże. Drogie Panie, ale tak szczerze, czy wy czasem nie oszukujecie z tym
harowaniem? :)
Obserwuj wątek
    • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:11
      1. ryba z makaronem - fuj
      2. rybe najpierw trzeba kupić :) więc dolicz czas zakupów(w biedronce nie
      wszystko kupisz)
      3. Codziennie jesz makaron, ziemniaki obiera się dłużej
      4. Jak się pranie dobrze rozwiesi (co zajmuje trochę dłużej, mi z 15min) to
      łatwiej potem składać i prasować
      5. nie wierzę w to dokładne sprzątanie w 45min :)
      • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:21
        Mareczek może trochę przesadził, ale prawdą jest, ze większość z tych rzeczy
        można zrobić w krótkim czasie.

        Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami to ok. 30
        minut. Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w tygodniu).

        Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama pierze. Ten
        historie rzekomo ciężko pracujących kobiet w domu to można między bajki wsadzić.
        • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:27
          dawno nie robiłam obiadu, ale jest różnica gdy się go robi dla siebie albo dla
          5osobowej rodziny.
          obieranie ziemniaków - 30min
          Surówka z marchewek i jabłek - 30min
          ubijanie kotletów - 20(mielenie mięsa i robienie mielonych dłużej)
          Jasne ze można to dobrze zorganizować, ale gdy kobieta po 8godz ma zrobić
          zakupy, odebrać dziecko z przedszkola, szkoły, zrobić obiad i potem pozmywać po
          nim to chyba ma prawo padać na ryj
          • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:33
            lacido napisała:

            > obieranie ziemniaków - 30min

            Nie żartuj ;) góra 15 minut.

            > Surówka z marchewek i jabłek - 30min

            Nie opłaca się, w hipermarkecie świeża surówka kosztuje 6 zł za kilogram :]

            > ubijanie kotletów - 20(mielenie mięsa i robienie mielonych dłużej)

            Tak, ale kotlety zwykle starczają na 2-3 obiady

            > ale gdy kobieta po 8godz ma zrobić
            > zakupy, odebrać dziecko z przedszkola, szkoły, zrobić obiad i potem pozmywać po
            > nim to chyba ma prawo padać na ryj

            Jeśli zawsze powyższe czynności robi sama pomimo iż ma męża to tylko można
            współczuć. Ale cóż, przecież widziały gały co brały, czyż nie?
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:38
              zależy jak obierasz :)

              ha czyli trzeba by jechać do marketu codziennie!!!???(dodatkowy czas)
              poza tym takiej surówki nie robią nigdzie i mam gwarancje że jest świeża i bez
              cukru :)

              kotlety idą na jeden raz u mnie nie je się nic z wczoraj

              > Jeśli zawsze powyższe czynności robi sama pomimo iż ma męża to tylko można
              współczuć. Ale cóż, przecież widziały gały co brały, czyż nie?

              czasem to wynika ze specyfiki pracy, przecież przed ołtarzem sie nie przysięga:
              będę pracował do 16 :)
              kobieta która to robi sama ma prawo narzekać wg mnie :)
        • gunik2000 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:37
          jesli mieszka się samemu i w małym mieszkaniu to tak. Dla dwójki dzieci obiad w
          20 minut to mrzonka, chyba, ze chodzi o zamówienie pizzy albo wrzucenie mrożonki
          do mikrofali. Pranie co 2 dzień, po nim następuje prasowanie (fuj!). 2x w
          tygodniu przychodzi do nas pani od sprzątania i zajmuje jej to (jakby nie było
          jest profesjonalistką) około 4-5 godzin. No fakt, mam spory dom. Ja nie jestem
          "gospodynią domową", ale takie opowieści jak to prowadzi się dom lekko, łatwo,
          szybko i przyjemnie można między bajki włożyć, gdy rodzina liczy więcej niż 2
          osoby. I zwłaszcza gdy w rodzinie są małe dzieci. Wtedy zasuwa się bez przerwy.
        • liwia_augusta Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:57
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > Mareczek może trochę przesadził, ale prawdą jest, ze większość z
          tych rzeczy
          > można zrobić w krótkim czasie.

          **Jeżeli coś robi się dobrze zabiera to o wiele więcej czasu.

          > Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami
          to ok. 30

          ** Jeżeli chcesz zrobić dobry obiad, a nie tylko jakieś byle co
          odmrozić, to trzeba przeznaczyć na to o wiele więcej czasu. Dzieci
          są wybredne, nie będą codziennie jadły tego samego. Trzeba wymyślać,
          starać się, żeby zjadły, żeby dostarczyć im niezbędnych składników
          do prawidłowego rozwoju.
          A tak na marginesie, kto je rybę z makaronem ? ohyda

          > minut. Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w
          tygodniu).

          **Przy dzieciach to nierealne, trzeba sprzątać codziennie, a jeżeli
          dziecko jest alergikiem dodatkowo.

          > Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama
          pierze. Ten
          > historie rzekomo ciężko pracujących kobiet w domu to można między
          bajki wsadzić

          **Ja piorę codziennie, a prasowanie ?
          To, co piszecie odnosi się do albo do osoby samotnej, albo do pary,
          która i tak cały dzień jest poza domem i stołuje się na mieście.

    • rzenus Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:20
      Ej sorrry kolego drogi , ale mnie nigdy zakupy w sklepie nie zajely
      10 minut.No chyba, ze bym miala na nogach wrotki i sklep by byl
      otwarty wylacznie dla mnie.Nie doliczyles tez czasu jaki zajmuje
      stanie w kolejkach.
      • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:27
        masz rację, zakupy 10 minut
        stanie w kolejce 5 minut
        = 15 minut całość :]

        Wiecie czemu wam kobitki tak długo schodzi się z zakupami? Bo łazicie bez sensu
        po całym hipermarkecie, oglądacie rzeczy, których i tak nie zamierzacie kupić i
        zwykle wychodzicie ze sklepu z kilkoma niepotrzebnymi produktami które was
        skusiły swoim wyglądem na półce.

        Ja jak idę do sklepu to w głowie mam to co chce kupić, np. kurczak, sos, chleb,
        masło, piwo. I to wszystko, przejście przez sklep i wrzucenie tych produktów do
        koszyka naprawdę nie zajmuje więcej niż 10 minut, no chyba że jest duża kolejka
        przy mięsnym.
        • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:31
          głupoty gadasz
          jak robisz zakupy w dużym markecie to nie masz szans na szybkie zakupy bo
          przejście zajmuje kupę czasu. Mnie w osiedlowym sklepie zajmuje 5min (jeśli pani
          ekspedientka jest rącza) ale co z tego skoro nie wszystko tam mogę kupić
    • niki296 może gdybyś był kobietą to potrafiłbyś to zrozumie 12.03.09, 23:31
      może gdybyś był kobietą to potrafiłbyś to zrozumieć.
      gdyby każdy sprzątał co trzy dni i po tyle czasu co mówisz to raczej nie można
      by było tego nazwać sprzątaniem.
      jak się ma dzieci to czasem po jednym dniu widać okruchy itp.
      ja sprzątam dłużej i częściej.
      toaletę myję codziennie.
      zakupów nie robię w 10 min bo nawet zajście do sklepu zajmuje mi więcej czasu -
      nie każdy ma biedronkę pod nosem.
      być może jesteś kawalerem więc możesz codziennie jeść makaron i być może kupować
      same mrożonki ale jak się ma rodzinę i dzieci to zakupy wymagają więcej czasu i
      zaangażowania oraz przemyślenia - bo wszystko zależy od tego jaki kto ma na te
      zakupy budżet przeznaczony.
      pranie robię każdego dnia i jego wieszanie zajmuje więcej czasu - no chyba , że
      masz do powieszenia jedne spodnie i koszulkę, a nie pełno drobiazgów dzieci.

      mareczekk77- uważasz , że prowadzenie domu to taka lekka praca???????
      jesteś więc w ogromnym błędzie.
    • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:33
      zajmij się tym zawodowo
      z Twoją obrotnością ze 3 etaty byś obskoczył ;)))
      • nerri Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:40
        Pan do sprzątania:D

        Gospoś:D:D

        Mareczek!!

        Prace Ci znaleźliśmy:D:D
        • artemisia_gentileschi Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:55
          nerri napisała:

          > Pan do sprzątania:D
          >
          > Gospoś:D:D
          >
          > Mareczek!!
          >
          > Prace Ci znaleźliśmy:D:D


          Nie strasz Marusia, jeszcze na dzwiek slowa "praca" dostanie zawalu.
          • kochanica-francuza Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 22:44

            >
            > Nie strasz Marusia, jeszcze na dzwiek slowa "praca" dostanie zawalu.

            Nerwowego bólu brzuszka.
        • menk.a Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:56
          Nie kracz babo, bo on jeszcze w tym fachu gotów karierę
          zrobić. :DDDDDDDDDDDDDD
    • niki296 do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:37
      odniosę się prawie do większości Twoich słów

      1"Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami to ok. 30"
      - chyba jak gotujesz tylko dla siebie.

      2" Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w tygodniu)."
      - to chyba jakiś żart - a może Ty całe dnie pracujesz po 16 h i nie ma Cię w
      domu , a po powrocie od razu idziesz spać więc Twój dom to hotel a nie mieszkanie

      3"Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama pierze."
      -pranie samo się nie pierze.zresztą fuuuu pranie co 2 tygodnie???no chyba , że
      masz tyle ciuchów i bielizny, że starcza Ci na zmianę każdego dnia

      4"historie rzekomo ciężko pracujących kobiet w domu to można między bajki wsadzić."
      - zamień się kiedyś z jakąś kobietą obowiązkami i rób wszystko tak jak ona i
      wtedy się wypowiadaj czy to bajki czy nie.

      • jan_hus_na_stosie Re: do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:48
        niki296 napisała:
        > 1"Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami to ok. 30"
        > - chyba jak gotujesz tylko dla siebie.

        Czym się różni czas gotowania 4 torebek ryżu, lub 4 porcji makaronu od jednej?
        Myślisz, że usmażenie 4 kotletów gdy się ma dużą patelnię zajmuje dużo więcej
        czasu niż usmażenie jednego?

        > 2" Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w tygodniu)."
        > - to chyba jakiś żart - a może Ty całe dnie pracujesz po 16 h i nie ma Cię w
        > domu , a po powrocie od razu idziesz spać więc Twój dom to hotel a nie mieszkan
        > ie

        Nie no jasne, będę codziennie ścierał kurze lub odkurzał 4 paproszki na dywanie
        jakie się w międzyczasie pojawiły. Mieszkanie to mieszkanie a nie jakieś
        sterylne laboratorium. Zostało udowodnione naukowa, że przesadna czystość
        sprzyja alergii u dzieci.

        > 3"Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama pierze."
        > -pranie samo się nie pierze.zresztą fuuuu pranie co 2 tygodnie???no chyba , że
        > masz tyle ciuchów i bielizny, że starcza Ci na zmianę każdego dnia

        14 sztuk koszulek i bielizny osobistej to tak dużo? Zresztą, jeśli nie jest
        gorąco i się nie pocę to czasem w jednej koszulce czy bluzce chodzę 2-3 razy
        zanim trafi do prania.
        • lacido zapraszam do mnie :) 12.03.09, 23:52
          Już widzę jak ścierasz te kurze, szorujesz meble z długopisów, wygrzebujesz
          żarcie z dywanu, obdzierasz paprotki z suszków i jeszcze na kolanach szczotką
          zbierasz moje włosy ;PPP
          • kochanica-francuza Sprzątanie u lacido - lacido mierzy czas mareczka 12.03.09, 23:54
            Lacido, a kota/psa nie masz? Żeby sierść doszła...
            • lacido kocura mam - sieci od metra :Pn/t 12.03.09, 23:57

              • kochanica-francuza niech żyje kocur 12.03.09, 23:58
                to jak z mareczkiem w charakterze gosposia?
                • lacido Re: niech żyje kocur 12.03.09, 23:58
                  obawiam się tylko jaka jest stawka ;)
                  • nerri Re: niech żyje kocur 12.03.09, 23:59
                    Mareczek się ceni...więęęęęęęęc wieeeesz....:D:D
                    • kochanica-francuza Re: niech żyje kocur 13.03.09, 00:02
                      nerri napisała:

                      > Mareczek się ceni...więęęęęęęęc wieeeesz....:D:D
                      >
                      Stawka wysoka, za to z pewnością masz gratis duchowe przewodnictwo mareczka.
                      • lacido Re: niech żyje kocur 13.03.09, 00:05
                        jak nie ma rekomendacji to nie może sie cenić zbyt wysoko
                        banialuki na forum to mało
        • gunik2000 Re: do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:56
          Zgaduję: mieszkasz sam, dzieci nie masz, mieszkanie niewielkie? Racja? A ten 20
          minutowy obiad to mistrzostwo świata. Czoła chylę. No, chyba, ze wrzuca się
          beznadziejny ryż z torebki
          do gotowania (to i tak nijak 20 min) i się smaży jakieś świństwa.
          Upieczenie/ugotowanie/uduszenie zajmuje ciut więcej czasu.

        • niki296 Re: do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:58
          > Czym się różni czas gotowania 4 torebek ryżu, lub 4 porcji makaronu od jednej?
          > Myślisz, że usmażenie 4 kotletów gdy się ma dużą patelnię zajmuje dużo więcej
          > czasu niż usmażenie jednego?

          nie samym ryżem i makaronem człowiek żyje.

          > Nie no jasne, będę codziennie ścierał kurze lub odkurzał 4 paproszki na dywanie
          > jakie się w międzyczasie pojawiły. Mieszkanie to mieszkanie a nie jakieś
          > sterylne laboratorium. Zostało udowodnione naukowa, że przesadna czystość
          > sprzyja alergii u dzieci.

          nie mówię o totalnej sterylności - jednak jak w domu są małe dzieci to jest co
          odkurzać i na pewno nie są to 4 paproszki.a jeszcze jak ktoś ma np kota czy psa
          to już swoją drogą.

          > 14 sztuk koszulek i bielizny osobistej to tak dużo? Zresztą, jeśli nie jest
          > gorąco i się nie pocę to czasem w jednej koszulce czy bluzce chodzę 2-3 razy
          > zanim trafi do prania.

          może Ty możesz chodzić w jednej koszulce 2- 3 dni, ale ja jak już się tak
          napracuję w domu to na drugi dzień nie ubieram tych samych ubrań z tego względu,
          że praca jaką wykonuję w domu wymaga sporo wysiłku i idzie się przy tym nie raz
          zagrzać.
          do tego zauważyłam, że piszesz tylko o sobie więc wnioskuję, że jesteś kawalerem
          - zauważ jednak to , że gdy rodzina jest większa i są w niej dzieci to wszystkie
          obowiązki są o wiele większe niż dla jednej osoby.
          • jan_hus_na_stosie Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:06
            niki296 napisała:

            > - zauważ jednak to , że gdy rodzina jest większa i są w niej dzieci to wszystki
            > e
            > obowiązki są o wiele większe niż dla jednej osoby.

            A Ty zauważ, że im rodzina większa tym więcej rąk do pracy. Mąż przecież nie
            jest tylko dla ozdoby, część obowiązków w domu może wykonywać. Dzieci gdy są już
            trochę starsze mogą same po sobie zmywać naczynia, dbać o czystość w swoim
            pokoju i wykonywać drobne czynności typu wyrzucenie śmieci :)

            To tylko od kobiety zależy czy da zrobić z siebie tyrającego niewolnika czy nie.
            • lacido Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:07
              Dywagacje drogi Janie :)
            • niki296 Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:09
              warto żebyś zauważył to , że zanim dzieci dorosną to minie troszkę czasu.troche
              potrwa zanim dziecko zacznie chodzić a co dopiero pomagać, zmywać naczynia i
              wyrzucać śmieci.
            • gunik2000 Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:11
              Taaa, niemowlęta i małe dzieci to aż się rwą do pomocy. Genialne są w sprzątaniu
              i w praniu. Sama nieustająca pomoc. Gratuluję wygłaszania teorii z zerową
              znajomością tematu. Tak trzymać!

              jan_hus_na_stosie napisał:

              > niki296 napisała:
              >
              > > - zauważ jednak to , że gdy rodzina jest większa i są w niej dzieci to ws
              > zystki
              > > e
              > > obowiązki są o wiele większe niż dla jednej osoby.
              >
              > A Ty zauważ, że im rodzina większa tym więcej rąk do pracy. Mąż przecież nie
              > jest tylko dla ozdoby, część obowiązków w domu może wykonywać. Dzieci gdy są ju
              > ż
              > trochę starsze mogą same po sobie zmywać naczynia, dbać o czystość w swoim
              > pokoju i wykonywać drobne czynności typu wyrzucenie śmieci :)
              >
              > To tylko od kobiety zależy czy da zrobić z siebie tyrającego niewolnika czy nie
              > .
              >
              >
            • liisa.valo Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 11:05
              jan_hus_na_stosie napisał:
              > A Ty zauważ, że im rodzina większa tym więcej rąk do pracy. Mąż przecież nie
              > jest tylko dla ozdoby, część obowiązków w domu może wykonywać. Dzieci gdy są ju
              > ż
              > trochę starsze mogą same po sobie zmywać naczynia, dbać o czystość w swoim
              > pokoju i wykonywać drobne czynności typu wyrzucenie śmieci :)
              >
              > To tylko od kobiety zależy czy da zrobić z siebie tyrającego niewolnika czy nie

              Ja się zgodzę w stu procentach akurat w tym momencie. Co do faceta. Bo dzieci
              muszą podrosnąć i trzeba w nich wyrobić pewne nawyki, np. zabierania swoich
              rzeczy z dużego pokoju po skończonej zabawie albo rysowaniu. Faceta od początku
              trzeba nauczyć, że jeśli ja zmywam - on gotuje, jeśli ja gotuję, to on odkurza,
              jeśli ja wynoszę śmieci, on robi zakupy :)
    • pochodnia_nerona Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:50
      Panowie, najpierw:
      wstańcie o 5-6:30, umyjcie się, nakremujcie, umalujcie, przygotujcie śniadanie
      dla siebie, do pracy, dzieci, wyprawcie je do szkoły, potem pójdźcie do pracy,
      wracając zróbcie zakupy w tłumnych kolejkach wynikających z tego, ze inni tez
      wracają z pracy, szukając stosownych ingrediencji obiadowych, zróbcie ciekawy
      obiad dla całej rodziny, pozmywajcie po owej rodzinie (zakładam, że robicie
      wszystko sami, bo żona pracuje np. do 18), posortujcie ciuchy do prania,
      wrzućcie do pralki, w czasie prania ogarnijcie chałupę z zalegających gazet,
      zagońcie dzieci do pracy domowej albo pobawcie się z nimi, potem odgrzejcie
      małżonce obiad, następnie wyjmijcie pranie i rozwieście porządnie, przygotujcie
      kolację dla rodziny, wyprawcie dzieci spać, przygotujcie sobie i dzieciom
      ubrania na drugi dzień, zmyjcie makijaż, wykąpcie się, połóżcie do wyrka.
      Gwarantuję zmęczenie i zaniechanie pisania głupot po forach ;-) A tak właśnie
      wygląda dzień powszedni przeciętnej polskiej kobiety. Czasem pan mąż pomoże, ale
      często - nie. Wtedy dodajcie obsługę trutnia. W sobotę wzbogaćcie ów harmonogram
      o prace domowe, wyłączając tę zarobkową. A jest co sprzątać w rodzinie z dwójką
      dzieci. W niedzielę trochę odsapki, o ile obiad u teściowej :-D
      • kochanica-francuza Pochodnia, ale nie o to chodzi! 12.03.09, 23:54
        Mareczek po raz pierwszy w życiu samodzielnie zrobił obiad i musi się tym
        pochwalić! A nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie pouczył wszystkich dookoła!
      • gunik2000 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:08
        Ja i mój pan małżonek dzielimy się obowiązkami fifty-fifty, mamy dwójkę dzieci w
        wieku wczesno-przedszkonym i obydwoje normalnie pracujemy. A i zatrudniamy
        panią, która sprząta w domu 2x w tygodniu. I obydwoje każdego wieczora padamy na
        gęby. Jak pokazałam małżonkowi post Mareczka to się obśmiał, popukał w głowę i
        stwierdził, ze on na studiach i zaraz po nich też tak miał :-))))

        pochodnia_nerona napisała:

        > Panowie, najpierw:
        > wstańcie o 5-6:30, umyjcie się, nakremujcie, umalujcie, przygotujcie śniadanie
        > dla siebie, do pracy, dzieci, wyprawcie je do szkoły, potem pójdźcie do pracy,
        > wracając zróbcie zakupy w tłumnych kolejkach wynikających z tego, ze inni tez
        > wracają z pracy, szukając stosownych ingrediencji obiadowych, zróbcie ciekawy
        > obiad dla całej rodziny, pozmywajcie po owej rodzinie (zakładam, że robicie
        > wszystko sami, bo żona pracuje np. do 18), posortujcie ciuchy do prania,
        > wrzućcie do pralki, w czasie prania ogarnijcie chałupę z zalegających gazet,
        > zagońcie dzieci do pracy domowej albo pobawcie się z nimi, potem odgrzejcie
        > małżonce obiad, następnie wyjmijcie pranie i rozwieście porządnie, przygotujcie
        > kolację dla rodziny, wyprawcie dzieci spać, przygotujcie sobie i dzieciom
        > ubrania na drugi dzień, zmyjcie makijaż, wykąpcie się, połóżcie do wyrka.
        > Gwarantuję zmęczenie i zaniechanie pisania głupot po forach ;-) A tak właśnie
        > wygląda dzień powszedni przeciętnej polskiej kobiety. Czasem pan mąż pomoże, al
        > e
        > często - nie. Wtedy dodajcie obsługę trutnia. W sobotę wzbogaćcie ów harmonogra
        > m
        > o prace domowe, wyłączając tę zarobkową. A jest co sprzątać w rodzinie z dwójką
        > dzieci. W niedzielę trochę odsapki, o ile obiad u teściowej :-D
        • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:15
          więc po cholerę się żenić/(wychodzić za mąż) i mieć dzieci skoro to tyle
          dodatkowej pracy i czasu wymaga? Skoro niektórym kobietą to tak ciąży to trzeba
          było nie wstępować w związek małżeński i nie płodzić tyle dzieci...
          • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:16
            ślub i rodzenie dzieci w tym kraju nie są obowiązkowe
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:18
              nie widzisz wyjścia pośredniego?
              • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:20
                nie bardzo rozumiem co masz na myśli
                • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:22
                  :))))))) to nie była propozycja

                  po prostu podział obowiązków :) a nie zakładanie rodziny bądź nie
                • iwonesik Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:31
                  Ja niestety większość czynności w domu robie sama:(
                  Mąż twierdzi, że ciężko pracuje i jest zmęczony. Codziennie robię
                  zakupy, ponieważ samochodem jeździ mój mąż, a ja nie mam siły
                  wszystkiego targać do domu. Jednego dnia art. spożywczy, następnego
                  owoce warzywa, kolejnego mięso, wędliny, itd.
                  Dziecku muszę pomóc w lekcjach, ugotować obiad (tak na 2 dni, ale
                  nie zawsze), uprać, uprasować (może też nie codziennie). Po 8-
                  godzinnej pracy+ 4 godzinach w domu na nogach jestem naprawdę
                  zmęczona. Oczywiście poranne i wieczorne słanie łózek należy do
                  mnie. Rano kawa dla męża, facet tylko siedzi w fotelu i narzeka, że
                  nie potrafie nawet dobrej kawy dla ksiecia zrobić!!!Cóż noc to
                  kolejna trzecia zmiana;) Coraz częściej zastanawiam się nad moim
                  małżeństwem.
            • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:21
              jan_hus_na_stosie napisał:

              > ślub i rodzenie dzieci w tym kraju nie są obowiązkowe
              >


              obowiązkowe owszem nie jest, ale czy to znaczy, że do końca życia chcesz być sam???
              to jakieś chore......
              • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:26
                niki296 napisała:

                > czy to znaczy, że do końca życia chcesz być sam???

                Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę z którą
                będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                > to jakieś chore......

                Chory to jest pęd wielu kobiet do zamążpójścia, nawet kosztem spieprz_enia
                swojego życia...
                • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:45
                  jan_hus_na_stosie napisał:
                  > Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę z któr
                  > ą
                  > będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                  dobra i interesująca Cię kobieta - czyli jaka według Ciebie???
                  wiesz każdy ma inne pojęcie dobra i interesowności
                • kitek_maly Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 12:31

                  > Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę z któr
                  > ą
                  > będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                  Póki co, czytając Twoje posty, można odnieść wrażenie, że ten stan bardzo Ci nie
                  odpowiada i wyżywasz się za to na kobietach na forum, które raczej nie zawiniły. :)
                  • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 13:07
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > > Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę
                    > z którą
                    > > będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                    > Póki co, czytając Twoje posty, można odnieść wrażenie, że ten stan bardzo Ci
                    ni e odpowiada i wyżywasz się za to na kobietach na forum, które raczej nie zawiniły
                    > . :)

                    jak to nie zawiniły? Gdyby ktoraś z nas była: mądrą, dobrą i interesująca
                    kobietą z którą Jan będzie potrafił się dogadać to chętnie zmieniłby swój stan :)
          • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:18
            przeginasz w drugą stronę
            jeśli kobiecie facet nie pomaga (wyobraź sobie, że nikt nie zakłada takiego
            scenariusza) to ma prawo czuć że wypruwa sobie żyły i ma prawo padać na ryj tyle
            :) a gadanie, że to przecież nic takiego, że można przy tym tańczyć i śpiewać to
            po prostu głupota
            • nerri Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:20
              No mój chłop zdanie zmienił odkąd to on jest więcej w domu i więcej
              sprząta;)

              Docenia pracę w domu od jakiegoś czasu:)
              I swoja i moją;)
              • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:23
                No bo to inaczej jak sie coś pozna od tej czynnej strony ;)
                • nerri Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:26
                  Jak widać nie każde "poznanie" to poznanie:))

                  Czasami sie tylko facetowi zdaje,że coś poznał i wie juz wszystko:P

                  ;)

                  Mareczek to p[owinien kiedys zostać z bajzlem który ja robię przy
                  gotowaniu obiadu...jan też:P

                  Od razu by spokornieli i docenili pracę w domu:D:D
                  • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:30
                    ja tak ostatnio myślałam o policjantach z drogówki, że fajnie mają tyłki tylko
                    sobie wożą.Ale jak szłam do sklepu stali i kierowali ruchem, postałam 20min z
                    młodym żeby się pogapił, jak wracałam to dalej stali i tak ponad godzinę w sumie
                    tylko co ja widziałam nie wiem ile jeszcze potem więc doszłam do wniosku, że
                    wcale to takie fajne nie jest ;)
                    • nerri Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:44
                      A dopiero tak samemu postać w upał lub deszcz czy wistr:P

                      I jeszcze rękami z sensem machać;)
          • niki296 jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:20
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > więc po cholerę się żenić/(wychodzić za mąż) i mieć dzieci skoro to tyle
            > dodatkowej pracy i czasu wymaga? Skoro niektórym kobietą to tak ciąży to trzeba
            > było nie wstępować w związek małżeński i nie płodzić tyle dzieci...


            tu nie o to chodzi, że to komuś ciąży, tylko o to , że niektórzy faceci myślą
            sobie, że praca w domu to wakacje i lenistwo i polega tylko na leżeniu i
            oglądaniu tv.ktoś kto ma takie pojęcie o obowiązkach domowych jest w wielkim
            błędzie.
            moje zdanie jest takie, że większości kobietą chodzi o to, że faceci po prostu
            nie potrafią docenić i zrozumieć tego ile co wymaga wysiłku, pracy i zaangażowania.
            a nie ma nic gorszego jak to, że jakaś kobieta może poczuć się
            niedowartościowana, a jej praca i poświęcenie niezauważone i niedocenione.
          • gunik2000 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:20
            Piep...nie. To są naturalne etapy w życiu całkiem sporej grupy osób i nie są
            tylko związane z dodatkowymi obowiązkami. Wkurzające z lekka jest tylko to, że
            gość mieszkający solo i piorący swoje 14 koszulek raz na dwa tygodnie wygłasza
            głębokie teorie na temat organizacji czasu w rodzinach ciut większych. I z
            większą liczbą koszulek. Ot co.

            jan_hus_na_stosie napisał:

            > więc po cholerę się żenić/(wychodzić za mąż) i mieć dzieci skoro to tyle
            > dodatkowej pracy i czasu wymaga? Skoro niektórym kobietą to tak ciąży to trzeba
            > było nie wstępować w związek małżeński i nie płodzić tyle dzieci...
            >
            >
            • niki296 gunik2000 tu się z Tobą zgadzam 13.03.09, 00:24
              najgorzej jest gdy ktoś kto nie ma doświadczenia w pewnych etapach życia
              wygłasza swoje chore nieuzasadnione poglądy.
              tylko po co?po to żeby pokazać co....?????
    • ma_gala Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:09
      to uprawiaj sobie te "przyjemności" przez 10 lat np. i dodaj sobie
      jeszcze codzienne zajmowanie się dzieckiem (100 pytań na minutę,
      gorąco, zimno, siusiu, jeść, wrzaski, piski itp.)

      A mnie tak zastanawia - czemu mężczyźni - jak jest w domu małe
      dziecko - nagle mają mnóstwo roboty, nadgodzin i dodatkowych
      wyjazdów??

      Poprzez "harowanie" rozumie się również: nieustanną powtarzalność
      pewnych czynności, i o ile w biurze coś jeszcze może nas zaskoczyć
      (żart lub komplement współpracownika, śmieszna sytuacja, nietypowy
      problem zawodowy) o tyle w domu po kilku latach gotowania makaronu,
      smażenia rybki i tańczeniu na rurze od odkurzacza - bez tzw.
      odskoczni, urozmaicenia albo pomocy partnera - można mieć ciężką
      depresję, uwierz! :-)

      Poza tym - skoro się razem mieszka i brudzi to również się razem
      sprząta, prawda?? ale to temat na inny wątek...
    • mareczekk77 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:42
      Dziękuję za tyle wypowiedzi.

      Ja oczywiście bardzo doceniam pracę Pań, wiem że to nie "jebajka", ale podam wam
      przykład sprzed paru miesięcy.

      Mama chora, ciągle ponad 39 stopni, nadająca się TYLKO do leżenia, tata w
      szpitalu na Grenadierów z katastrofalną niewydolnością oddechową, w ostatniej
      chwili wezwałem pogotowie, nie był w stanie wstać z łóżka sam. Zrobić obiad dla
      wszystkich czyli ze mną 3 osoby, robić zakupy i leki dla mamy, chodzić
      codziennie do ojca do szpitala i być tam minimum 2h (nie chciałem żeby kąpiel
      itd robiły pielęgniarki tylko ja to robiłem, jakiś recydywista leżał na oddziale
      i zabrał tacie sok i mu coś napyskował więc go dorwałem na korytarzu i
      przemówiłem do rozsądku) przy okazji musiałem jeździć na Żoliborz do babci w
      prywatnej i koniecznej sprawie, a do tego tyrałem 8h na nielegalu oczywiście :)
      sprzątałem, nawet okna wymyłem na błysk, prałem codziennie, do tego mam chorobę
      brzuszka i dostawałem silnych skurczy, więc prochy, zacisnać zęby i do roboty, i
      to nie było może lekkie, ale harówka? harówka to była jak pracowałem kilka
      godzin rano na stadionie i sprzedawałem buty Ruskim, a potem na 8h do banku w
      księgowości pracowałem, albo w UK jak byłem i jako fizol po 12h dziennie na
      budowie z młotem pneumatycznym. To była harówka, ale też radę dawałem jakoś,
      więc nadal nie rozumiem jak można nazywać harówką zrobienie obiadu i
      posprzątanie mieszkania raz na parę dni? może mi ktoś to wytłumaczyć?

      W sklepie ponad 10 minut? ale ja nie mówię o spacerowaniu sobie, idzie się z
      kartką i konkretnie kupuje, organizacja daje max 10 minut. Rozwieszenie prania
      mówicie że ponad 10 minut, jakim cudem? rozwieszenie kilku bluzek, spodni,
      przypięcie spinaczem czy rozłożenie na wieszaku ma trwać 20 minut? :) mówię o
      codziennym praniu, a jak większe raz na np. 3 dni to może to trwać i 15 minut,
      ale raz na parę dni a nie codziennie. No bez jaj, błagam :) Janek napisał
      słusznie, co za różnica na patelnię rzucić jeden czy 5 kotletów? :) czemu mu
      nikt nie odpowiedział na to?

      A teraz hit - moja babcia miała 12 dzieci, (ma 97 lat i jest kochaną i dobrą,
      całkowicie sprawną kobietą) dziadek pracował, wszystkie dzieci wyprasowane,
      najedzone, oprócz pracy w domu babcia miała czas by grać na pianinie, uczyć się
      języków, i miała kilka swoich hobby - dziadek przychodził z pracy, miał zawsze
      podane na stół jedzenie. W powstaniu Warszawskim babcia z tatą i ciocią uciekała
      z Warszawy w czasie strzelaniny, kilka razy Niemcy ją wzięli na przesłuchanie,
      na roboty przy kopaniu rowów przeciwczołgowych w ciąży ją brali, handlowała
      bimbrem by przeżyć. I babcia mi mówi że całe życie się leniła i nigdy nie
      spracowała.

      Nie miała pralki, kuchenek, lodówki. W międzyczasie nauczyła się Niemieckiego i
      Rosyjskiego, bo wcześniej umiała Włoski i Łacinę. Więc pytam, jakim cudem
      kobieta z jednym dzieckiem, pralką, kuchenką itd może mi powiedzieć że jest
      spracowana? :)
      • corgan1 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:56
        > Nie miała pralki, kuchenek, lodówki.
        > W międzyczasie nauczyła się Niemieckiego i Rosyjskiego, bo
        > wcześniej umiała Włoski i Łacinę. Więc pytam, jakim cudem
        > kobieta z jednym dzieckiem, pralką, kuchenką itd może mi
        > powiedzieć że jest spracowana? :)

        Pewnie nie miała wtedy także telewizora. Wiec zamiast oglądać durne seriale albo
        "babskie programy" - uczyła się języków :))
      • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:57
        podany przykład oczywiście ukazuje jak ciężko może być w życiu bo nikt nie
        powiedział, że jest ono łatwe.
        z pewnością nie byłoby tej całej dyskusji gdyby (tak jak już mówiłam
        wcześniej)zmieniło się stwierdzenie, że kobiety w domu się nie narobią, a do
        tego nikt im za to nie płaci.
      • durneip Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 03:11
        i dlatego:

        > więc nadal nie rozumiem jak można nazywać harówką zrobienie obiadu i
        > posprzątanie mieszkania raz na parę dni? może mi ktoś to wytłumaczyć?

        > Więc pytam, jakim cudem
        > kobieta z jednym dzieckiem, pralką, kuchenką itd może mi powiedzieć że jest
        > spracowana? :)

        dlatego właśnie drogi Mareczku wieszasz anonse na rozmaitych portalach i długo
        wieszał będziesz. bynajmniej nie z powodu tego, że kobiety są leniwe. tylko z
        powodu domniemanej nieomylności, jak zwykle.
      • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 08:42
        jak mawiał mój eks "oporny na wiedzę i trudny do zaj..ania. -to cały Ty
      • liisa.valo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:08
        PS Pisaaarzu, nazwy języków zapisujemy małą literą.
    • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 07:39
      A ja jako kobieta zgodzę się z autorem wątku!
      Z tym że zakupy traktuje inaczej - raz w miesiącu około 4 godziny,spacer do
      hipermarketu, zakupy, powrót z zakupami.Na co dzień tylko jakieś drobiazgi dokupić.

      Obiad: tak samo, przecież to chwila.Akurat ziemniaków wyjątkowo nie lubię, a jak
      ryż się gotuje to nie muszę stać przez ten czas i się w garnek gapić.
      Ryż z warzywami - jedną porcję przyrządza się niewiele szybciej niż kilka, więc
      zwykle robię cały garnek, dzielę na porcje i zamrażam, później mam obiad w 5 minut.

      Rozumiem, że jak się ma dzieci to więcej pracy, ale dlaczego osoby bezdzietne
      tez narzekają,ze tak ciężko pracuję w domu?

      Uważam,ze jak ktoś sprząta całe mieszkanie codziennie, wszystko szoruje na błysk
      to nie jest to ciężka praca tylko nieco oryginalne hobby:)
      • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 08:43
        ryż z warzywami 7 dni w tygodniu błeeeeeeeee
        • jj1978 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:27
          jest wiele innych dan ktore mozna przygotowac w 13-20 minut, dla mnie np
          panierowany kotlet z ziemniakami i sorowka lub wariacje tego typu codziennie
          jest blee, nie mowiac juz o tym ile czasu takie gotowanie wymaga:)
          • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 12:30
            Dawaj przepisy tych superekspresowych obiadów w 13 minut. Jestem
            żywotnie zainteresowana.
          • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 12:50
            bardzo proszę o przykład 7 dań :)
          • dzioucha_z_lasu No i gdzie te przepisy? 13.03.09, 13:08
            Hę?
            • lacido Re: No i gdzie te przepisy? 13.03.09, 13:15
              też na nie czekam :)
              przydałby mi się przepis na placki ziemniaczane po węgiersku w pół godziny ;DDD
              • dzioucha_z_lasu Re: No i gdzie te przepisy? 13.03.09, 13:17
                W pół godziny???? Pogięło Cię?? W pół godziny to się robi obiad
                trzydaniowy z deserem na 6 osób, a nie jakieś tam placki :-D
                • lacido Re: No i gdzie te przepisy? 13.03.09, 13:24
                  dzioucha_z_lasu napisała:

                  > W pół godziny???? Pogięło Cię?? W pół godziny to się robi obiad
                  > trzydaniowy z deserem na 6 osób, a nie jakieś tam placki :-D

                  a nie przyjęcie na 50 osób? ;DDD
                  • dzioucha_z_lasu Re: No i gdzie te przepisy? 13.03.09, 13:26
                    No pewnie tak, ale ja leniwa jestem i ten obiad to tak na luzie
                    robię :D
                    • lacido Re: No i gdzie te przepisy? 13.03.09, 13:35
                      ;))) internet pożyteczny jednak jest, tyle się można dowiedzieć :P
        • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:13
          A czy ja gdzieś napisałam coś takiego? To tylko jedne z przykładów na to,że
          gotowanie nie musi być czasochłonne. Nie jem tez tego ryżu codziennie, po prostu
          co kilka dni wyciągam porcję z zamrażalnika.
          W jakieś 20 minut robię pyszną zupę brokułową, też na 2 dni jest.
          Ryba i makaron lub ryż - o tym pisał już autor wątku.

          Oczywiście,że można spędzić w kuchni cały dzień i przygotować wykwintny
          wielodaniowy obiad. ale wasze argumenty sprowadzają się mniej więcej do rozmowy
          typu: jak to godzina i masz sukienkę? Toć ja muszę po materiał jechać, kupić, a
          potem przymiarki u krawcowej, poprawki, to 2 tygodnie trwa.

          Jak kogoś bawi gotowanie wykwintnych dań to niech gotuje. ale w takiej sytuacji
          narzekanie jest nieco dziwne.
          • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:44
            > Jak kogoś bawi gotowanie wykwintnych dań to niech gotuje. ale w takiej sytuacji
            > narzekanie jest nieco dziwne.

            gratuluję posiadania cudownego urządzenia o nazwie "stoliczku nakryj się". U
            mnie zakupy trzeba zrobić, jarzyny obrać, mięso rozmrozić, umyć (czasem
            przerobić) pewnych czynności się nie przeskoczyć.
            • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:49
              Przecież napisałam o dużych zakupach raz w miesiącu. Pozostałe rzeczy wystarczy
              uzupełniać na bieżąco, ale zawsze z tego co mam w domu mogę coś ugotować.I
              pojęcia nie mam co wy z tym rozmrażaniem. U mnie rzeczywiście rozmraża się
              wszystko samo, zwykle przed wyjściem wyjmuję z zamrażalnika, jak wracam to jest
              rozmrożone.
              • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:57
                a ja Ci piszę jak to wygląda z perspektywy kogoś, kto nie ma możliwości robienia
                dużych zakupów :)
                • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:38
                  A jak wygląda z perspektywy kogoś, kto chcąc zrobić rosół musi złapać i zabić
                  kurę, oskubać, wypatroszyć itp...
    • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 08:51
      Coż, dla kogos majacego prymitywne/małe potrzeby to rzeczywiście
      żadna robota. Ale ktoś kto woli zjeść cos bardziej finezyjnego niż
      byle jak przyrządzona ryba z makaronem, a za dbanie o mieszkanie
      uważa cos wiecej niż odkurzanie na czas czy byle jakie
      przeciagnięcie szmatką po meblach, ma na to inne spojrzenie. Moja
      siostrzenica wrzuca rupiecie do szuflady, uwaza, że jest posprzatane
      i dziwi sie, dlaczego ludzie uważają sprzątanie za ciężka pracę - to
      bardzo podobne do tych mądrosci. Aha - ja pranie robie raz na
      tydzień i uważam, że to niezbyt często. A dokładne posprzątanie 80
      m2 zajmuje mi czasami 1/4 dnia i jest to wyczerpujące. No ale po
      miszczu nie należy sie wiele spodziewać - pierwszy raz posprzątał,
      ugotował (czy raczej "posprzątał" i "ugotował") i jest wniebowzięty.
      • desz-cz Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 09:15
        july-july napisała:

        > Coż, dla kogos majacego prymitywne/małe potrzeby to rzeczywiście
        > żadna robota. Ale ktoś kto woli zjeść cos bardziej finezyjnego niż
        > byle jak przyrządzona ryba z makaronem, a za dbanie o mieszkanie
        > uważa cos wiecej niż odkurzanie na czas czy byle jakie
        > przeciagnięcie szmatką po meblach, ma na to inne spojrzenie.
        .....................................
        Aha - ja pranie robie raz na
        > tydzień i uważam, że to niezbyt często. A dokładne posprzątanie 80
        > m2 zajmuje mi czasami 1/4 dnia i jest to wyczerpujące.


        Ja prymitywny wnioskuję z twojego postu, że masz mentalność
        "wyintelektuizowanej" pokojówki i kucharki. Nie, nie przejmuj się, jesteś w
        dobrym towarzystwie swoich współjajników.
        • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:06
          Ojej, ale mnie rozgryzłeś! I uff, jak dobrze, że pozwoliłeś sie nie
          przejąć.
          • kamahi Re: Do mareczka co guzik wie 13.03.09, 10:27
            Wiesz, mój kochany małżonek miał bardzo podobne wyobrażenie o
            prowadzeniu domu do tego, które Ty prezentujesz - do czasu, kiedy
            jakiś czas temu został na dwa dni sam w domu z dwójką dzieci (2,5lat
            i 5 lat) i koniecznością poprowadzenia całego cyrku samodzielnie.
            Krótko mówiąc - od tego momentu zniknęły jałowe gadki o rzekomo
            wyolbrzymionej pracy związanej z prowadzeniem rodzinnego domu, a
            nawet pojawiły się oferty konkretnej pomocy w postaci prasowania,
            gotowania czy sprzątania co jakiś czas.
            Sorki, ale jako kawaler przy rodzicach g.. wiesz czym jest
            samodzielne prowadzenie domu z małymi dziećmi przy jednoczesnej
            pracy zawodowej obojga dorosłych.
            A koledze, który robi jedno pranie na 2 tygodnie - gratuluję! To się
            nazywa oszczędność. :-)))
          • afterglow Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:31
            Z tym obiadem to dobry żart. Ktoś, kto dba o zdrowe posiłki (które według mnie
            są kluczową sprawą dla dobrego samopoczucia i zdrowia), zakupy + obiad to co
            najmniej 2 godziny. Warzywa z supermarketu są do dupy. Jeśli chcę kupić porządne
            - idę na targ. Nie wyobrażam sobie obiadu bez świeżej sałatki - krojenie warzyw
            zajmuje trochę czasu. Makaron nie ma za wielu wartości odżywczych, więc zawsze
            wybieram ryż, w dodatku brązowy, który gotuje się 30 minut. Smażenie w panierce
            też niezbyt fajne dla organizmu. Upieczenie rybki czy mięsa w jakimś fajnym
            sosie też wymaga trochę czasu.

            I podobnie z kolacją - niektórym wystarczą kanapki albo jajecznicna, ale ktoś
            kto stara się jeść do każdego posiłku warzywa, musi trochę pokombinować, żeby
            nie był to tylko plasterek pomidora na kanapce albo surówka z marchewki.
            • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:39
              afterglow napisała:

              > Z tym obiadem to dobry żart. Ktoś, kto dba o zdrowe posiłki (które według mnie
              > są kluczową sprawą dla dobrego samopoczucia i zdrowia), zakupy + obiad to co
              > najmniej 2 godziny.

              No to gratuluję, pragnę Cię poinformować, że przy założeniu że będziesz żyła
              jeszcze 50 lat i że obiad zajmuje Ci 2 godziny to do końca swojego życia ponad 4
              lata spędzisz tylko na robieniu obiadów :D

              A gwarantuję Ci, że Ty zdrowo odżywiająca się nie jesteś zdrowsza i zapewne nie
              będziesz ode mnie, osoby rzekomo źle się odżywiającej bo kupującej warzywa w
              markecie a nie na targu :D
              • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:56
                Ale tu chodzi nie tylko o zdrowie, ale i o smak. No ale są ludzie,
                którzy uważaja, że muesli lub hamburger to takie samo danie jak
                każde inne. Ja lubie muesli, nie przepadam za gotowaniem -
                przeważnie mój facet gotuje - ale sama też od czasu do czasu cos
                zrobie, bo nie wyobrażam sobie przez całe życie jeść potraw typu "5
                minut i gotowe". Z kolei tak jak pisły dziewczyny, gdy ma się
                rodzine, to praca w domu wygląda inaczej. Bo nie dosć, że trzeba
                zrobić wiecej, pójść na kompromis, to jeszcze nie moze być tak,
                że "eee, dzisiaj mam w d..., nie robię".
              • afterglow Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 15:54
                jan_hus_na_stosie napisał:

                > No to gratuluję, pragnę Cię poinformować, że przy założeniu że będziesz żyła
                > jeszcze 50 lat i że obiad zajmuje Ci 2 godziny to do końca swojego życia ponad
                > 4
                > lata spędzisz tylko na robieniu obiadów :D

                Otóż nie masz racji, gdyż właśnie z racji tego, że jest to takie czasochłonne,
                gotuję zwykle tylko raz w tygodniu. W pozostałe dni albo gotuje mój chłopak,
                albo jemy u teściów, albo na mieście.

                > A gwarantuję Ci, że Ty zdrowo odżywiająca się nie jesteś zdrowsza i zapewne nie
                > będziesz ode mnie, osoby rzekomo źle się odżywiającej bo kupującej warzywa w
                > markecie a nie na targu :D

                No to sobie gwarantuj :D
            • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:57
              Ja ostatnio robiłam kurczaka z warzywami w woku. Samo gotowanie
              zajeło mi około 10 minut, ale przygotowanie tych wszyskich pierdółek
              ze 40, nie mówiąc o zakupach.
      • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 13:40
        > A dokładne posprzątanie 80 m2 zajmuje mi czasami 1/4 dnia

        Sie pochwaliłam - 60 m.
        Koleżanka z mężem mają domek 100 m2 i posprzatane całego to dla
        obydwojga pół soboty.
        Przez pewien czas mieszkałam w kawalerce 20 m2 i tam jak sie
        sprężyłam, to 2 godziny i posprzątane.
        Za czasów nastoletnich gdy porządnie sprzątałam mój pokój 12 m2, to
        czasami godzina była z głowy.

        A pedantką nie jestem, sprzatać nie lubie - sprzątam no bo samo sie
        nie zrobi.
    • doti0708 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:22
      Mam wrażenie, że próbujesz narzucić typowo męski punkt widzenia.
      Obowiązki domowe to nie jest tylko gotowanie, sprzątanie,pranie i
      zakupy.No chyba, że jest się kawalerem.Kobieta, a właściwie każdy
      kto zajmue się prowadzeniem domu i rodziną ma zakres obowiązków i
      stopień odpowiedzialności podobny do pracownika zatrudnionego w
      jakiejś firmie czy instytucji tzn. jest:

      - menedżerem, który potrafi zarządzać zespołem i rozdzielać zadania,
      ustalać zasady i priorytety, planować wyjazdy i wycieczki, zachęcać
      i motywować do pracy itp.

      - psycholog, który musi znać cechy osobowości wszystkich członków
      zespołu-rodziny, trafnie oceniać ich możliwości i umiejętności,
      potrzeby, talenty, mocne i słabe strony itp.

      - negocjator rozwiązujący pojawiające się konflikty, pomagający
      stronom osiągnąć kompromis i wypełnić jego warunki itp.

      - lekarz, który zna kilkanaście rodzajów kaszlu, umie odróżnić
      prawdziwy ból brzucha od niechęci do pójścia do szkoły, zwykłą
      wysypkę od ospy i zdecydować o domowych sposobach leczenia, zanim
      będzie możliwa lub konieczna wizyta u „prawdziwego” lekarza itp.

      - pielęgniarka, która potrafi opatrzyć rany, wyjąć drzazgę, zrobić
      inhalację itp.

      - dyrektor finansowy, który umie naciągnąć za krótką kołdrę,
      zaoszczędzić tam, gdzie wydaje się, że już nic nie da się
      zaoszczędzić itp.

      - a oprócz tego: szef kuchni, krawcowa, zaopatrzeniowiec, mistrz
      kierownicy, ogrodnik, dekoratorka wnętrz, pracownik kulturalno-
      oświatowy, specjalista od kreowania wizerunku „firmy”, korepetytorka
      itp.

      A tak na marginesie, nigdy swojej pracy w domu nie nazwałam
      wypruwaniem sobie żył. Robiłam i robie to dla siebie i mojej rodziny.
      • jj1978 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:28
        wow, doskonale na poprawe samooceny, lol. do tego jednak trzeba miec dosc duza
        rodzine i typowo tradycyjny model rodziny (kobieta z piatka dzieci w domu i maz
        zajmujacy sie tylko praca zawodowa zeby to wszystko utrzymac).

        mareczek i jan hus nie przesadzaja az tak bardzo jesli chodzi o zycie ludzi
        ktorzy nie maja dzieci. wraz z dziecmi obowiazki multiplikuja sie drastycznie:)
        • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 13:24
          Dżejdżej, ja na przykład dzieci nie mam, a nadal uważam opowieści
          mareczka i jana za wynurzenia kompletnie oderwanego od
          rzeczywistosci faceta, chodzącego na obiadki do mamusi.
          No i te przepisy na ekspresowe obiady w 13 minut daj! Czekam i
          czekam i nic......
          • jj1978 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 14:05
            zdaje sie ze pisalam o 15-20 minutach:)

            a wiec
            1) stek z pieczonym ziemniakiem i salata, ziemniaka/ki myjemy, nie obieramy
            pakujemy do piekarnika na program pieczonych ziemniakow zeby nie bylo za
            skomplikowane na 15 minut,
            w tym czasie pakujemy steki (rib eye lub t-bone na patelnie i smazymy ok 2 minut
            z kazdej strony, ja akurat lubie medium rare, chlop medium wiec zajmuje troche
            wiecej)
            w miedzyczasie robimy salate: zielsko + to co sie znajdzie w lodowce: pomidor,
            ogorek, papryka, cebula its, siekamy, sos gotowiec albo musztarda wymieszana z
            oliwa i przyprawami
            do ziemniaka pakujemy troche masla jak wylezie z piekarnika
            (podobnie podajemy piersi z kurczaka odpowiednio przyprawione, czasem zapieczone
            z pieczarkami i serem w piekarniku) kluczem jest posiadanie 2 piekarnikow:) jak
            chlopu nie pasuje dietetyczny ziemniak to dostaje frytki.

            spaghetti lub linguini w roznych wariacjach. gotujaca sie wode z czajnika do
            gara, do gara makaron (ok 10 minut) w tym czasie robimu sos:
            1) czosnek. chilli + bulka tarta na oliwie + krab z puszki + cytryna + liscie
            rocket, troche pieprzu i pietruszki, na koniec do patelni wrzucamy makaron i
            mieszamy (krotko)
            2) pomidory z puszki (organic zeby nie bylo) + tunczyk + jalpeno papryczki +
            cebula (sama nie przepadam, chyba ze czerwona) na koniec ser (parmezan)
            3) drobno pokrojony bekon + pomidory + przyprawy + gorgonzola lub ser kozi, pycha!

            salata nicose lub cesar z grzankami ( ok 20 minut pod warunkiem ze jajka, umyte
            mlode ziemniaki, kurczaka wkalda sie do gara/patelni na poczatku i robi reszte
            jak te sie gotuja)

            wariacje kuchni chinskiej (noodles lub ryz) + stir fry (kurczak lub krewetki z
            warzywami)

            i tak dalej, ja akurat jak gotuje jestem zorganizowana, nie kroje wszystkiego
            wczesniej i waruje przy garach, wiele rzeczy jak sie goruje mozna zrobic 'na
            raz' - tego akurat nauczylam sie od bylego ktory byl kucharzem, haha.



            • jj1978 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 14:07
              i tak przy okazji, tego co proponuje mareczek lub jan hus to bym raczej nie jadla:)
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 14:10
              używasz produktów z puszki ja wolę świeże i czasowo wychodzi to dłużej
            • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 14:30
              Pisałaś o 13 - 20 minutach :)

              1. Stek rib eye lub t-bone - konia z rzędem temu, kto znajdzie ten
              kawałek krowy w polskim supermarkecie. Program do pieczenia
              ziemniaków?? W gazowej kuchence mastercooka..? ROTFL... Pieczenie
              ziemniaków w takim piekarniku to ok. 40 minut. No i jeszcze ten
              klucz w postaci dwóch piekarników...

              2. Spagetti - od biedy ujdzie i zmieści się w czasie..
              3. Gotujesz t młode ziemniaki razem z jajkami? A co jeśli młodych
              ziemniaków nie ma?

              4. Wariacje kuchni chińskiej są rewelacyjne - pod warunkiem, że
              wszystkie składniki masz wczesniej przygotowane - pokrojone,
              zamarynowane itp. Bo bez tego to za chiny w tym czasie się nie
              zmieścisz.
              Czyli jak przy tych ekspresoych obiadach uwzględnisz czas
              przygotowania,to bardzo mi przykro, ale te 13 - 20 minut to bajka. A
              czas przygotowania składników to też czas gotowania. Wychodzi, że
              najwyżej makaron z gotowcami pozostaje, bo niestety reszta to
              abstrakcja.

              • mareczekk77 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:00
                Odpowiadam na zarzut jednej z Pań, że mam profil na randkach i jestem sam.
                Proszę dokładniej spojrzeć - szukam romansu/seksu, a nie stałego związku, i
                powodzenia mam, może nie olbrzymie ale nie narzekam.
          • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 19:08
            Tak dokładnie to wszystkiego nie liczę,ale max 20 minut to np pyszny łosoś.
            Wieczorem: łosoś z zamrażalnika do lodówki. Przełożenie ok 10 sekund.
            Rano: łososia zalać mieszanką jogurtu z sokiem z połowy cytryny i kolendrą. ok.
            minuta.
            Po powrocie do domu: wstawić wodę w czajniku, po 3 minutach jest ugotowana. W
            tym czasie wylewam oliwę na patelnię i podłączam, wyjmuję garnek do ryżu oraz
            brązowy ryż. Przelewam wrzątek do garnka, podłączam, wrzucam ryż.Oliwa jest już
            gorąca, wiec wrzucam rybę na patelnię. Minęło jakieś 6 minut i wszystko się
            robi. Surówki nie robię, bo najem się tym co jest, surówkę jadam raczej osobno.
            Teraz obiad się przez jakiś czas robi sam, ja czytam książkę.
            Po ok 20 minutach wszystko jest gotowe. I bardzo smaczne.
            • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 20:59
              I co - 365 dni w roku, 24 h/d jesz tego łososia z ryżem?
              Współczuję...
              • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:29
                Czy jak widzisz program kulinarny, w którym ktoś prezentuje jak np upiec kaczkę
                to myślisz sobie:biedak, tylko ta kaczka i kaczka, codziennie, przez cały rok?

                Padło pytanie o przepisy na zrobienie czegoś szybko, wiec taki przepis
                podałam.Jem różne rzeczy, ale nie zamierzam na forum zamieszczać przepisów na
                wszystkie.
                • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:36
                  Ja też jem różne rzeczy, część z nich potrafię przygotować nawet
                  szybciej, niż ty tego łososia. Spróbuj jednak gotować przez chociaż
                  miesiąc obiady dla 2 osób. OBIADY - a nie byle co wzięte z lodówki,
                  byle kalorie miało :)
                  • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:46
                    Wierzę, że można na gotowaniu obiadów dla dwóch osób spędzić i cały dzień, a
                    każdy obiad może składać się z przystawek zimnych i gorących, zupy, drugiego
                    dania z surówkami do wyboru i deseru. Tylko po co? to nie jest konieczność tylko
                    oryginalne hobby, tak to należy traktować.

                    Z doświadczenia wiem,że przyrządzenie obiadu dla dwóch osób zajmuje dokładnie
                    tyle samo czasu co dla jednej. Chyba, że masz na myśli zrobienie obiadu dla
                    siebie i obywatela w wieku lat 2 ze skłonnościami do alergii:)ale dla dwóch
                    normalnych osób to żadna dodatkowa praca.

                    Przede wszystkim nic się nie stanie, jeśli nie każdy obiad będzie wyjątkowym
                    dziełem. dorośli ludzie naprawdę mogą zjeść czasem po prostu kanapki zamiast
                    obiadu.Uszczerbku na zdrowiu nie będzie. Poza tym można jednocześnie gotować
                    kilka porcji i zamrażać, przez co co któryś obiad oznacza podgrzanie i zero
                    pracy. do tego są tak błyskawiczne rzeczy jak kuskus np.Albo produkty sojowe.

                    Wiem,pewnie mi napiszesz,że przecież można wstać rano, krowę wydoić żeby mleko
                    było, jajka z kurnika przynieść a potem cały dzień krzątać się w ogródku i
                    doglądać marchewki.Oczywiście,że można.

                    Ja nie zamierzam wcale udowodnić,że nie da się całego dnia spędzić na zajmowaniu
                    się domem. W końcu zamiast użyć pralki można poszukać, może jakaś tara po babci
                    została:)Ja tylko twierdzę,że da się spokojnie żyć bez poświęcania takiej ilości
                    czasu i wysiłku. Kwestia wyboru.ale jak już ktoś wybiera to po co narzeka?
                    • andreas3233 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 01:14
                      U mnie jest nastepujaco:
                      a/ zakupy zywnosciowe; 1x w tygodniu; czas - max. 15min. / kupuje,
                      wracajac z pracy,
                      b/ przygotowanie obiadu: max. 15 min.
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:04
              > Rano: łososia zalać mieszanką jogurtu z sokiem z połowy cytryny i kolendrą.
              ok. minuta.

              otwierasz lodówkę wyciągasz cytrynę, sprawdzasz daty ważności na jogurtach,
              otwierasz jogurt, przelewasz do pojemnika, parzysz cytrynę, wyciskasz, sięgasz
              po przyprawę, odkręcasz słoik dosypujesz, mieszasz, próbujesz nawet jeśli
              czegoś nie rozsypiesz i nie rozlejesz marne szanse na zrobienie tego w minutę ;)
              • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:33
                Otwieram lodówkę, odkręcam jogurt, daty nie sprawdzam, bo jogurtów piję dużo
                więc nie mają się kiedy zepsuć,leję jogurt na łososia, wyjmuję cytrynę, często
                leży w lodówce połówka, jak nie to kroję, parzenie do głowy by mi nie
                przyszło.Ściskam tę połówkę w obu rekach,żeby wyleciał sok, posypuję pieprzem
                ziołowym, bełtam całość łyżeczką i już. Po co mam np. brudzić pojemnik?
                A, jeszcze na początek odlewam wodę, jaka została z rozmrażania, czyli biorę
                talerz z łososiem, trzymam rybę ręką i przechylam.
                Jak pisałam, nie liczę dokładnie, więc nie dam słowa honoru,że nigdy nie wyjdzie
                np 79 sekund:)
                • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:37
                  A ty tego łososia to surowego jesz?
                  • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:47
                    Nie, opisany etap jest poranny, przed wyjściem z domu. Po powrocie łosoś trafia
                    na patelnię - żadna ekstrawagancja:)

                    Zresztą nigdzie nie pisałam,ze to obiad w 2 minuty.
                    • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:57
                      ok, spróbuj przez 3 dni karmić mojego małża łososiem, powodzenia.
                      • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:01
                        No żeszzzz. Ludzie. Chcecie przepis na szybkie danie, podałam. W czy m problem?
                        Ja mam taką zasadę,że jeśli ktoś jest wybredny to gotuje sobie sam i tyle.
                        • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:03
                          Znaczyu - wczorajszy łosoś polany jogurtem? A co przez pozostałe 364
                          dni?
                          • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:09
                            Już pisałam,że nie zamierzam tu umieszczać całego jadłospisu, to nie program
                            "Jak oni jedzą". Np. dzisiaj jak wróciłam to w ogóle nie miałam ochoty na ciepłe
                            jedzenie, wiec zjadłam kanapkę z twarożkiem. Pyszna była.

                            Inna sprawa,ze jestem wielką wielbicielką ryb i jem je często, rozumiem,że nie
                            każdemu by to odpowiadało.

                            Kilka dni temu bardzo smaczne naleśniki jadłam na obiad, nadziewane masą mięsno
                            fasolową, wyciągnięta z zamrażalnika, bo kiedyś zrobiłam więcej.
                            • kadfael Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:20
                              Tego Twojego łososia to muszę wypróbować w najbliższym czasie.
                              Uwielbiamy ryby a to smakowiecie brzmi
                              • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:23
                                Żeby nie naruszać praw autorskich dodam, że to zmodyfikowana wersja przepisu z
                                jakiejś książki o kuchni tajskiej. Jak lubisz posmak cytryny to drugą połówkę
                                możesz wycisnąć do wody, w której gotuje się ryż.
                                • kadfael Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:25
                                  Może i spróbuję :)
                                • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:52
                                  Jak tajska kuchnia, to raczej limonka niż cytryna
                                  • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 22:59
                                    Zapewne w przepisie była limonka. dlatego napisałam,ze to tylko inspirowane tym
                                    co było w książce. Zresztą rzadko gotuję według przepisu, nie lubię tego.
            • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 01:56
              mono_stereo napisał
              "Tak dokładnie to wszystkiego nie liczę,ale max 20 minut to np pyszny łosoś."

              tylko wejś pod uwagę to , że nie każdego może być stać na takiego łososia dla
              kilku osób i np robi placki lub naleśniki - a same się nie zrobią i nie
              poczytasz przy tym książki....
            • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 02:01
              mono_stereo napisała:
              Tak dokładnie to wszystkiego nie liczę,ale max 20 minut to np pyszny łosoś. "

              ciekawe czy każdego stać na jedzenie codziennie łososia w kilku osobowej rodzinie.
              myślisz, że każdy jada takie specjały.
              inni robią np placki i raczej książki przy tym nie da się poczytać.
              • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 02:11
                A czy ja gdzieś napisałam że to jest dla każdej wieloosobowej rodziny?
                I czy napisałam,ze trzeba to jeść codziennie?

                Nie, ja tylko podałam przepis na jedną potrawę. Tak trudno to zrozumieć? Zresztą
                nie odnoszę się w tym co piszę do rodzin z dziećmi bo nie znam sytuacji.
                • kitek_maly Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 11:53

                  > I czy napisałam,ze trzeba to jeść codziennie?

                  A ja sobie dziś zrobię jajecznicę. A to przecież 7 minut roboty. I kto
                  powiedział, że nie można jajecznicy jeść 7 razy w tygodniu? :P

                  A tak poważniej, skoro szanowny autor nie sprecyzował o jakich kobietach mówi -
                  to tak rozbieżne pojawiły się odpowiedzi. Uważam, że osoba mieszkająca sama bądź
                  prowadząca 2-osobowe gospodarstwo rodzinne (z pomocą faceta) nie ma na co
                  narzekać. Na pewno czasy różnych czynności nie są przybliżone do podanych przez
                  szanownego autora, ale zwykle czasu na wykonanie tych czynności jest całkiem
                  dużo. No, chyba, że weźmie się sobie na głowę trutnia, prosto z domu mamusi, ale
                  to już można mieć pretensje tylko do siebie. :))

                  Jednak sądzę, że problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się dziecko. Jakoś tak
                  się składa, że niewiele jest dzieci, które spokojnie przesypiają całą noc. Więc
                  jednym z obowiązków jest wstawanie conocne a nawet jak już nie wstawanie, to
                  zakłócony sen. Na 100% odbija się to negatywnie na samopoczuciu na drugi dzień a
                  to pociąga za sobą zmęczenie nawet przy takich prostych czynnościach jak
                  przygotowanie prania i go wstawienie.

                  Zakupy z dzieckiem też nie trwają 10 min. A nim do zakupów dojdzie, to dziecko
                  należy ubrać, żeby wyjść, a to potrafi trwać drugie tyle.

                  Karmienie dziecka też zwykle zajmuje dużo czasu... Dziecko w wieku szkolnym nie
                  zawsze można w porze robienia obiadu wysłać do pokoju, czasem trzeba poświęcić
                  mu trochę więcej uwagi, przez co cały rozkład dnia przesuwa się w czasie. Itd.

                  Podsumowując - myślę, że te umęczone kobiety to głównie kobiety dzieciate (co
                  jestem w stanie pojąć), a jak panienki tak narzekają, to ja bym się za takie nie
                  brała. ;)
                  • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 22:49
                    kitek_maly napisała:
                    > Jednak sądzę, że problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się dziecko. Jakoś tak
                    > się składa, że niewiele jest dzieci, które spokojnie przesypiają całą noc. Więc
                    > jednym z obowiązków jest wstawanie conocne a nawet jak już nie wstawanie, to
                    > zakłócony sen. Na 100% odbija się to negatywnie na samopoczuciu na drugi dzień
                    > a
                    > to pociąga za sobą zmęczenie nawet przy takich prostych czynnościach jak
                    > przygotowanie prania i go wstawienie.
                    >
                    > Zakupy z dzieckiem też nie trwają 10 min. A nim do zakupów dojdzie, to dziecko
                    > należy ubrać, żeby wyjść, a to potrafi trwać drugie tyle.
                    >
                    > Karmienie dziecka też zwykle zajmuje dużo czasu... Dziecko w wieku szkolnym nie
                    > zawsze można w porze robienia obiadu wysłać do pokoju, czasem trzeba poświęcić
                    > mu trochę więcej uwagi, przez co cały rozkład dnia przesuwa się w czasie. Itd.

                    zaczynam myśleć, ze ukrywasz fakt posiania dziecięcia :P
    • kachna79 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:37
      Nie będę się znęcać nad Mareczkiem, bo i po co, ale opiszę jak u nas
      zmieniło się podejście do obowiązków domowych. Mamy dwie córki: dwa
      i trzy lata, dlatego jak wyczytałam ten Twój plan, to tylko się
      uśmiechnęłam. Ostatnio to mój mąż zajmuje się nimi w domu, a ja
      pracuję zawodowo. Wczoraj wróciłam do domu i słyszę relację męża:
      jem na stojąco, bo ciągle trzeba im podawać a to picie, a to
      kanapkę, a to pieroga; jak sprzątam w kuchni to rozrzucją wszystkie
      zabawki w pokoju; jak myłem naczynia to wyrzuciły swoje ciuchy z
      komody; dywan musiałem odkurzyć, bo rosypały ciastka i je
      przydeptały; jak wkładałem pranie do pralki to uciekły na balkon i
      dlatego już nie odważyłem się pójść na strych z praniem.
      Ja sie tylko uśmiechnęłam, bo jak z dziećmi byłam w domu ja, a potem
      opiekunka, to mój mąż też sprawiał wrażenie, że nie widzi nic
      absorbującego w zajmowaniu się domem.
      Na koniec dodam, że mój M doskonale radzi sobie z opieką nad dziećmi
      i nie ma dwóch lewych rąk - po prostu w pewnym wieku dzieci takie są
      i tyle:)
    • sadosia75 bredzisz dziecko 13.03.09, 10:39
      obiad na 4 osoby w tym 2 dzieci
      2 psy w tym jedno szczenie
      koty jedza posilki gotowe wiec tu jest luz
      ziemniaki dla 4 osob- jakies 15 minut na obieranie, umycie itp
      zrobienie surowki albo salatki dla 4 osob plus oddzielna dla zwierzat jakies 20
      minut
      mieso dla nas i dla zwierzat to juz inna historia. dla psow gotowane dla nas
      smazone albo gotowane ale oddzielnie niz dla psow.
      roboty od cholery
      do tego zupa znowu obieranie ziemniakow, warzywa itp
      zrobienie obiadu dla mojej rodziny to minimum 2 godziny spedzone w kuchi razem z
      gotowaniem i sprzataniem.

      sprzatanie domu przy 2 malych dzieci, psach, kotach CODZIENNIE zajmuje mi ok. 2
      godzin. i nie jest to sprzatanie na blysk a jedynie zebranie tego co z wierzchu.
      w sobote sprzatam na blysk i zajmuje mi to mniej wiecej 4 godziny czasem wiecej.

      pranie
      moje urania w innym proszku
      ubrania meza w innym
      dzieci w innym
      koce i poslania zwierzat w jeszcze innym.
      rozwieszenie porzadne a nie byle jak zajmuje conajmniej 15 minut. pozniej
      prasowanie. kolejne 2 godziny, skladanie, wkladanie do szafek, wczesniej
      przetarcie szafek z kurzu.

      jesli ktos taki jak ty zyje w syfie i brudzie no to jasne, ze mu wystarczy takie
      sprzatanie i gotowanie jak napisales.
      jesli ktos je rybe z makaronem i ma zaburzenie smakowe no to co sie dziwic, ze
      zycie jak karaluch mu odpowiada?
      • jan_hus_na_stosie Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 10:49
        Z Twojego postu wynika, że poza pracą zawodową, spaniem, gotowaniem, sprzątaniem
        i zajmowaniem się dziećmi na nic innego nie zostaje Ci czasu. No chyba, że
        sypiasz 4 godziny na dobę lub pracujesz mniej niż 8 godzin dziennie.
        • sadosia75 Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 10:52
          Pracuje wiecej niz 8 godzin dziennie. ale mam meza, ktory mi pomaga. gdyby
          wszystko zostalo tylko i wylacznie na mojej glowie to w ogole bym nie spala.
          szczegolnie teraz jak psy i koty zmieniaja siersc i odkurzanie w domu odbywa sie
          srednio 2-3 razy dziennie.
        • kamahi Re: do jan_hus 13.03.09, 11:17
          No i dokładnie tak właśnie jest - dlatego mówimy ci wszystkie o
          harówie.
          W tygodniu na nic innego w zasadzie nie zostaje czasu, a jak chcesz,
          zeby zostało, to sie musisz kolego nieźle nagimnastykować i gdzieś
          skrócić, żeby wykroić czas dla siebie.
          A ty co myślałeś - że my to wszystko sobie wymyślamy, że prowadząc
          dom z małymi dziećmi i pracując jednocześnie zawodowo mamy
          codziennie czas na spokojne poczytanie książki, obejrzenie dobrego
          filmu i dwugodzinne zabiegi kosmetyczne we własnej łazience?
          Nie, nie mamy na to codziennie czasu, ten czas mamy co kilka/
          kilkanaście dni, trochę więcej w weekendy, ale o czasach, kiedy
          czytałam 3-4 książki tygodniowo teraz moge sobie tylko pomarzyć.
      • july-july Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 10:52
        > jesli ktos taki jak ty zyje w syfie i brudzie no to jasne, ze mu
        > wystarczy takie sprzatanie i gotowanie jak napisales.
        > jesli ktos je rybe z makaronem i ma zaburzenie smakowe no to co
        > sie dziwic, ze zycie jak karaluch mu odpowiada?

        No i brawo.:)
      • mono_stereo Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 17:16
        Dlaczego zaburzenia smakowe?
        Nie każdy musi mieć codziennie kaczkę w pomarańczach czy inne przepiórki. Dobra
        ryba nie jest zła.
    • liisa.valo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:00
      Po pierwsze, jeżeli mówimy o samcu i ciężkiej pracy, to najczęściej w grę
      wchodzi rodzina, a więc nie jeden Mareczek, który ma dwie pary gaci do wyprania
      i 27 metrową klitkę do posprzątania.

      Po drugie, wyobraź do tego wszystkiego np. dwoje dzieci w wieku lat 8 i 6. Które:
      mimo twoich wysiłków rozrzucają wszędzie swoje ciuchy, zabawki, kredki, itp.
      którym trzeba pomóc robić lekcje, w miedzyczasie robiąc kolację,
      na dodatek na pewno jedno zażąda parówki i tosta, a drugie jajecznicy z
      pomidorem, i nie, nie można im zrobić jajecznicy z parówką - nie przejdzie!

      No, cóż, do tego być może kobieta musi jeszcze w domu popracować - napisać
      protokół, uzasadnienie wyroku, przygotować się do zajęć. Cokolwiek. w każdym
      razie jej świat nie kręci się wokół sprzątania, prania i gotowania. A pójście do
      Biedronki nie jest jedyną rozrywką możliwą.
      Myślę sobie, że po pracy, zrobieniu zakupów i ugotowaniu obiadu kobieta ma prawo
      walnąć się z herbatą przed telewizorem. Na szczęście, współcześni panowie są
      fajni - ci, z którymi ja mam okazję bywać w sytuacji domowej - i nie robią
      problemu, żeby odkurzyć.

      Spróbuj jeść codziennie rybę z makaronem... W ogóle dziwne połączenie, z całym
      szacunkiem.
      Ciuchy po praniu trzeba jeszcze wyprasować i poskładać, układając do szafy.
      Zaskakujące, ale nie trzymamy ubrań na linkach do suszenia prania.
    • kadfael Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:09
      Proponuję żebyś testowo wprowadził się na tydzień do zaprzyjaźnionej
      ze mna rodziny - dosyć duży dom, 6 dzieci( najmłodsze pół roku),
      kot, dosyć duzy ogród (może poczekamy aż w ogrodzie zaczną rosnąc
      rośliny).
      Możesz nawet wziąc ze soba do pomocy Jana Husa.
      Po tym tygodniu pogadamy jeszcze raz o domowych obowiązkach.

      PS. Mieszkają w małym miasteczku. Biedronki tudzież supermarketu nie
      ma, trzeba chodzić po róznych takich piekarniach i mięsnych...
    • suzielu zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 11:14
      Tez jako kobieta, z szalonym dwulatkiem, drugim maluchem w brzuchu. Obydwoje
      pracujemy po 8 h i nie mamy Pani sprzatajacej.
      Do tego bardzo cenimy sobie dobra diete (zwlaszcza w tym momencie) ale:
      Duze zakupy robimy 1 w tyg (max 2h) i to jest praktycznie wszystko oprocz miesa,
      ryb, chleba i mleka. Nawet owoce i warzywa wytrzymuja spokojnie kolo tygodnia.
      Sprzatanie tez max 20 min jak robicie to razem i codziennie (wlaczajac pranie)
      Grunt to nie marnowac czasu na telewizje i nieprzesadzac z tym sprzataniem
      (czysto ale niesterylnie).
      Pozatym zawsze znajdujemy czas na krotki spacer czy zabawe z synkiem.

      • sadosia75 Re: zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 11:23
        Suzielu ale Wy macie tylko dwulatka i kolejne w drodze.
        Ja mam czterolatke i dziesieciolatke w domu, dwa psy, koty, chomika. Na pomoc
        starszej corki nie moge liczyc. przy starszej jest wiecej pracy niz przy
        mlodszej. sprzatanie 20 minut dziennie to juz w ogole inny swiat. przy
        dzieciach, zwierzetach i przy tym, ze tabun ludzi dzien w dzien przewija sie
        przez nasz dom.
        Spacerow mamy pod dostkakiem :D
        ale samo gotowanie ( przy czym uwzglednic trzeba przyzwyczajenia zywieniowe,
        diety, alergie,wiek ) zajmuja wiecej czasu niz np. sprzatanie.
        Owoce i warzywa moze i wytrzymuja ok. tygodnia. ja swoje kupuje na ekologicznej
        farmie co za tym idzie dojazd do farmy zajmuje mi ok. godziny w jedna strone.
        jak by sie czlowiek nie spinal i nie staral to tak czy siak praca zawodowa i w
        domu zajmuje mu ponad 90% jego czasu.
        A pomysl, ze zaraz dojdzie noworodek i tu juz zaczna sie schody. ganiac za
        starszym dzieckiem, opiekowac sie mlodszym, domem, gotowanie, pranie,
        prasowanie, sprzatanie.
        nie jest tak rozowo Kochanienka ;)
        • mono_stereo Re: zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 17:53
          No, jeśli Ty przy 14 letniej córce masz tyle pracy i nie możesz liczyć na jej
          pomoc to masz problem. Ale w żaden sposób to nie jest dowodem na to,ze
          zajmowanie się domem wymaga ogromnego wysiłku.
          Jako 14 latka radziłam sobie spokojnie z obieraniem ziemniaków i wstawianiem ich
          przed przyjściem rodziców, drobnymi zakupami jak wracałam do domu.Odgrzanie
          kotletów też nie przekraczało moich możliwości. Często kończyłam lekcje kolo 14,
          wracałam do domu i jak rodzice wracali to obiad był już gotowy.
          Ale cóż,znam kobietę która do dorosłego syna jeździ po brudne rzeczy a potem
          przywozi uprane, wozi mu jedzenie, sprząta. Ta to dopiero narzeka jakie życie
          jest ciężkie.
          • sadosia75 Mono 13.03.09, 18:24
            corka ma lat 10 ( slownie dziesiec ) nie moge liczyc na jej pomoc z racji jej
            choroby. wiec prosze Cie daruj sobie ok?
            • mono_stereo Re: Mono 13.03.09, 18:52
              ok, przepraszam, mój błąd bo zrozumiałam że jedna ma lat 14 a druga 10 i mnie
              dziwiło dlaczego przy tej 14 latce tyle roboty a sama nic nie zrobi.
              • sadosia75 Re: Mono 13.03.09, 19:35
                Ok zdarza sie kazdemu doczytac cos nie tak :)
                bez zalu z mojej strony.
          • dzioucha_z_lasu Re: zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 20:54
            mono_stereo napisała:

            > Ale cóż,znam kobietę która do dorosłego syna jeździ po brudne
            rzeczy a potem
            > przywozi uprane, wozi mu jedzenie, sprząta. Ta to dopiero narzeka
            jakie życie
            > jest ciężkie.

            Znasz mamę Mareczka?? :D
    • varna771 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:16
      Ja nie musze robić obiadu, kolacyjek chłopu,ale chce:) pracuje w
      biurze i po 8h jestem bardzo zmęczona. Co do zakupów to skąd wiesz
      ile komu czasu potrzeba na zrobienie zakupów? jedni maja 10 min do
      biedronki ,a inni 40 .ja naleze do tych co w biedronce zakupów nie
      robią, nie mam przekonania do tych produktów w ogóle do produktów z
      logo danego marketu.
    • weekenda Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:26
      Jesoooo!!!! taka gosposia to prawdziwy skarb!!! obleci mi chatę,
      zrobi zakupy i ugotuje w max 2 godziny!!!!!!!!!!!!!!!
      Mareczkku77!!!!!!!!!!!! ile weźmiesz za tę usługę?????????? pytam
      zupełnie poważnie. Dam Ci pracę, u mnie.

      Powiedz mi tylko jaka jest Twoja stawka za godzinę?
    • erillzw Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:35
      mareczekk77 napisał:

      > Obiad - wrzucić makaron do wody, rybkę rozmrozić, posypać mąką i
      wrzucić na
      > patelnię - wszystko zajmuje jakieś 10 minut.

      jadleś ją przez tydzien dzien w dzien??
      Zagotowanie wody pod przykryciem zajmuje okolo 10 min, chyba, ze w
      czajniku to 3 min. Rozmrozenie ryby zajmuje okolo godziny a nie 3
      min.. chyba, ze chcesz ja ugotowac w cieplej wodzie...
      Smaczna byla ta rybka? taka surowa? i ten twardy makaron?
      mniamiii...
      Poza tym.. dodajmy do tego zupe czasem.. i surówke..
      Zmiane makaronu na ryz, kasze lub ziemniaki. Rybe na kurczaka,
      wolowine, cielecine, schabowe czy cokolwiek innego...
      Chyba zes gotowca zrobil w mikrofali w te 10 min..
      Eksperyment.. dobre sobie..

      >
      > Pranie - wziąść ciuchy, wrzucić do pralki i zająć się czymś innym
      - po praniu
      > rozwiesić - max 5 minut.

      Pranie sie segreguje, zeby nie miec potem rozowych skarpetek bo sie
      wrzucilo czerony tshirt z bielizna. Dodatkowo rozne rzeczy, roznie
      sie pierze :)
      A wywiesznie chyba recznikow zajmuje 5 min.
      Jesli dochodza koszule czy bluzki dochodza wieszaki...
      Calosc prania to nie 5 min tylko okolo 20min.


      > Sprzątanie - raz na trzy dni, włącznie z myciem podłóg, dokładnym
      czyszczeniem
      > zlewów w toalecie i kuchni, wanny/brodzika, odkurzanie (chociaż co
      trzy dni
      > nie ma za bardzo co odkurzać) mieszkanie 50m u rodziców zajmuje mi
      ok. 45
      > minut ale jest wszystko na luzie i błysk, moje mieszkanie 27m ok
      30 minut, ale
      > to naprawdę na spokojnie, w trakcie śpiewam i tańczę.

      jak dla mnie to w 45 min mozna poglaskac podlogi i inne rzeczy. A
      nie posprzatac. Moje mieszkanie w ktorym mieszkamy z narzeczonym ma
      okolo 50m. Podstawowe sprzatniecie go a wiec:
      -lazienka - kafle, toaleta, poleczki, lustra, suszarka, wanna,
      bateria, wymiana kostki, domestos do toalety, plus okno i podlosa
      - sypialnia - zmiana poscieli, kurze, wytrzepanie dywanikow,
      poslanie lozka, umycie lusta w szafie i odkurzenie
      - duzy pokoj - kurze na meblach i parapetach, szyby w w meblach,
      telewizor, wieza, stol, wymiana serwetki, obrazy, odkurzenie i
      umycie podlogi
      - koorytarz - ulozenie butow, wytrzepanie dywanika, ulozenie ciuchow
      na szafce lezacych i wiszacych, kurze na szafkach i obrazach.
      - kuchnia - pozbycie sie kamienia ze zlewu i suszarki, wymycie
      piekarnika, umycie blatow, ulozenie naczyn, wymycie czajnika i
      jeszcze przy okazji odkamienienie go raz w miesiacu, wymycie eksperu
      do kawy i naturalnie, stol, podloga, ach no i kuchenka.
      To raz w tygodniu zajmuje mi mniej wiecej 6 godzin.
      Kiedy ogarniam dom co pare dni zajmuje mi to okolo poltorej godziny


      > Zakupy - spacer do Biedronki 10 minut, zakupy 10 minut, powrót 10
      minut.

      Chyba po fajki.
      Zakupy do domu robimy razem raz w tygodniu, lub robie je ja./
      Zajmuja mi z kolejka, dojazdem, przyjazdem i wypakowaniem okolo 3-4
      godzin.
      W ciagu tygodnia dokupuje rzeczt typu pieczywo, soki, etc. To
      zajmuje mi przynajmniej 30 min. Nie przepadam za placeniem o 25%
      wiecej w sklepie osiedlowym. Wole pojechac do sieciowki.


      Dodatkowo sa takie rzeczy jak:
      - naprawy drobne, pralnie chemiczne, porzadek w aucie, oplaty do
      porobienia - tak to tez czas, pojscie na poczte jesli ma sie
      awizowca zamiast listonosza, jeszcze jest rodzina ktora wypadaloby
      odwiedzic - np. ja mam wiekowych dziadkow, jest prasowanie, jest
      skladanie ciuchow, jest szykowanie sniadania, kolacji, jest
      pieczenie ciasta, jest szykowanie posiłków na zas - bo przeciez
      mozna pomyslec o kilku dniach wprzod...
      Dodaj do tego dzieci.. :>
    • suzielu Sadosia 13.03.09, 11:53
      Ale Wy to juz z drugiej strony skali niz mareczek :)) Chyba bardziej "dociazyc"
      sie nie mozna. On kawaler male mieszkania i Twoja rodzina Z tad te roznice pogladow.
      Mysle ze postawa to postawic sobie priorytety np na ile wazna jest prasowanie?
      (dziecku prasuje jak idziemy do babci no jeszcze przed porodem wyprasowalam raz
      :)sobie zawsze wieczorem (max 2 min)

      Wiem ze bedzie sajgon z dwulatkiem i noworodkiem ale damy rade bo przed
      pierwszym tez wszyscy straszyli i dalismy spokojnie rade.
      Grunt to nieprzejmowac sie drobiazgami i lubic to co sie robi, np dzielic
      gotowaniem i znajdowac w tym przyjemnosc wtedy bedzie to mile spedzony czas. My
      czasem cala niedziele jak leje cos gotujemy i pieczemy i jest super dzien.
      Tu chodzi chyba o to zeby nie dramatyzowac ze ma sie tyle roboty bo w tym co tu
      mowia faceci jest troche prawdy.
      • sadosia75 Re: Sadosia 13.03.09, 11:58
        E tam dramatyzowac :) Nie ma po co bo nie tedy droga. Ale pisanie, ze praca w
        domu to takie bimbanie od serialu do serialu bo przeciez to nie robota to juz
        przesada!
        no my sie dorobilismy gromady :D i z mojej strony to wyglada tak a nie inaczej.
        gdyby nie to, ze maz pomaga i odciaza mnie to bym zwariowala!
        albo sie wykonczyla. jedno z tych dwoch na pewno.
        sa rzeczy, ktore musimy robic codziennie ( np. wycieranie kurzy, odkurzanie,
        zmywanie podlogi ) i to jednak zajmuje troche czasu.
        a do tego praca zawodowa, chec spedzenia choc chwili na zyciu rodzinnym. jak sie
        tak posklada wszystko do jednego miejsca to doba powinna miec 40 godzin :D
        • suzielu Re: Sadosia 13.03.09, 12:04
          oj tak :)) a najlepiej to by bylo nie tracic tyle czasu na spanie :)

          Ale tez sie dziwie (chowam glowe przed napadem wlasnie) Pania co pracuja w domu
          ze az tak sa zajete. My musimy zmiescic te same obowiazki po calym dniu pracy.
          COS w tym jest co czasem mowia mezczyzni (na szczescie nie moj).
          pozatym sprawiedliwosc musi byc jak Facet przynosi pieniadze do domu to
          oczywiste jest ze oczekuje obiadu na stole i troche wytchnienia, jak obydwoje to
          obowiazki sie powinny dzielic, a jakbym sama pracowala to napewno bym po nocach
          nie odkurzala dywanow.
          • sadosia75 Re: Sadosia 13.03.09, 12:08
            Najgorsza rzecza jest wlasnie spanie :)
            ja pracuje zawodowo w domu ( mam taka rozpuste ) ale przy okazji zalatwiam
            sprawy zawodowe, domowe, zwierzece itp :D
            Po drugiej ciazy nie pracowalam zawodowo. siedzialam w domu i zajmowalam sie
            domem. taka zosia samosia bylam. ledwo zipalam wieczorem. szybko mi minely akcje
            typu : on pracuje a ja sama wszystkim sie zajme.
            bo to naprawde nie daje efektu. ja ganialam ze szmatka za kurzami, za starszym
            dzieckiem,z wierzakami, niemowlakiem, domem :D a maz siedzial i nic nie robil bo
            mu nie pozwalalam.
            nie ma co sie oszukiwac to nie zdaje testu w zyciu codziennym.
            osoba pracujaca zawodowo ma ta ulge, ze dzieckiem ktos sie zajmie w czasie kiedy
            jest poza domem. kobieta zajmujaca sie domem i dzieckiem ma zdecydowanie wiecej
            obowiazkow.
            tak na moj gust patrzac po sobie i moich kolezankach. choc leniwce tez sie
            zdarzaly :)
        • jj1978 Re: Sadosia 13.03.09, 12:05
          40 godzinna doba kazdemu by sie przydala, chociaz ja znam takie meczennice co
          bylyby w stanie taka dobe wypelnic 'wyimaginowanymi' obowiazkami domowymi:) znam
          to z praktyki, moja wlasna matka sie tak zachowywala cale zycie, i teraz jak ani
          ja ani moja siostra juz w domu nie mieszkamy jest dalej urobiona po pachy!
          • sadosia75 Re: Sadosia 13.03.09, 12:10
            Oj takie leniwce wszedzie sie znajda. moja tesciowa nigdy nic w domu nie robila
            poza malowaniem paznokci i dopalaniem kolejnej paczki mentolowych. i cale zycie
            zmeczona praca byla :D
          • and-a Re: Sadosia 13.03.09, 12:19
            To banał, ale trzeba sobie ustawić priorytety, bo pracująca "pani
            domu" zwykle musi wybierać co jest ważniejsze a co mniej. Osobiście
            nie lubię "męczennic", bo ja w miarę świadomie zdecydowałam się na
            taki a nie inny model. Z postów wynika,że najbardziej czaso- i
            pracochłonne jest posiadanie dzieci i zwierząt. Ja mam 1 syna
            (nastolatek) i 1 kota,a wracam z pracy średnio około 17.30-18.00.
            Mąż bywa w roku przez parę miesięcy (taki model rodziny, ale wtedy
            jest dla domu 24 godziny na dobę), jak jest pomaga we wszystkim.
            Priorytetem jest dla mnie właściwe funkcjonowanie domu (w miarę
            porządek, dobre, smaczne i zdrowe jedzenie, poprane, poprasowane i
            co chyba jest priorytetem-kontakt z rodziną, czyli czas na rozmowę,
            wspólne spędzenie czasu).Wygląda to oczywiście (to tłumaczenie dla
            panów raczej), że piorę, gotuję i rozmawiam z synem jednocześnie.
            Jeszcze dochodzą zebrania w szkole, jakieś arcytrudne zadanie z
            matmy (nikt w klasie go nie potrafi rozwiązać, a ja muszę!) czy
            słówka z angielskiego. Inna sprawa,że jak byłam sama to wracałam z
            pracy i sprzątałam i czasu dla siebie miałam chyba niewiele więcej
            niż teraz.Kocham swoją rodzinę i lubię o nich dbać i tyle.
            A tak w ogóle to dzisiaj piątek 13-go,a ja mam urodziny i wbrew
            obawom nawet nie taką dużą chandrę...
            • sadosia75 Wszystkiego najlepszego!!!!!!! 13.03.09, 13:06
              A chandra to bzdura ;) Swietuj dzielnie swojeurodziny! Duzo szczescia, zdrowia i
              milosci. a reszta sama sie znajdzie!!!
              Pozdrawiamy cieplutko solenizantke!
              • and-a Re: Wszystkiego najlepszego!!!!!!! 13.03.09, 14:25
                Dziękuję!
            • mareczekk77 Re: Sadosia 13.03.09, 16:34
              And-a - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, zdrówka, szczęścia,
              pomyślności :) sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! :)
        • kochanica-francuza Sadosia, pytanie 14.03.09, 22:46
          wręcz intymne ;-)

          Po cholerę każde ubrania pierzesz w innym proszku?
          • sadosia75 Re: Sadosia, pytanie 14.03.09, 23:03
            Dzieci ubrania sa prane w proszku dla alergikow.
            Moje rzeczy sa prane w innym proszku ( ten dla dzieci nie jest odpowiedni dla
            mnie mam alergiczna wysypke natycnmiast chocbym plukala nie wiadomo ile )
            a maz nie jest wybredny i mozna mu prac w czym popadnie, ale pierzemy w proszku
            " dla doroslych " :)
            no a dla zwierzat pierzemy w bezzapachowym dodatku do prania.

            Ogolnie rzecz ujmujac chodzi o to, ze kazde z nas ma pranie w innym proszku bo
            jesli pierzemy wszystko naraz w jednym to wygladamy jak po ataku komarow w
            bomblach cali chodzimy.
            • kochanica-francuza Re: Sadosia, pytanie 14.03.09, 23:10
              sadosia75 napisała:

              > Dzieci ubrania sa prane w proszku dla alergikow.
              > Moje rzeczy sa prane w innym proszku

              Masz alergiczną wysypkę po proszku dla alergików? To może on przereklamowany jest?
              • sadosia75 Re: Sadosia, pytanie 14.03.09, 23:12
                Mam wysypke po prawie kazdym proszku. biore leki, ktore mnie strasznie uczulaja
                na rozne zapachowe produkty. np mydlo zwykle do ciala chocby fa czy palmolive w
                czasie brania lekow wygladam jak ofiara komarow.
                im wiecej zapachu i chemii tym wiecej bombli. ale np platki mydlane to zbawienie
                dla mojego prania.
                • kochanica-francuza Re: Sadosia, pytanie 14.03.09, 23:20
                  sadosia75 napisała:

                  > Mam wysypke po prawie kazdym proszku. biore leki, ktore mnie strasznie uczulaja
                  > na rozne zapachowe produkty.

                  O, rany. Ale błędne koło.

                  Mydło szare też cię uczula? Bo dobre i do mycia, i do prania, śmierdzi tylko
                  paskudnie.
      • lacido Re: Sadosia 13.03.09, 12:58
        suzielu napisała:

        > Wiem ze bedzie sajgon z dwulatkiem i noworodkiem ale damy rade bo przed
        pierwszym tez wszyscy straszyli i dalismy spokojnie rade.

        normalnie medal Ci się chyba należy <lol>

        na marginesie dlaczego prasujesz dziecku ubrania przed pójściem do babci?
    • kurczak1 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 12:17
      pewnie nie masz dzieci i zwierzat
    • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 13:07
      Mareczku drogi...
      Rozmrożenie ryby, opruszenie mąką i usmażenie - 10 minut????
      Rozmrożenie, skarbie - to minimum 30 minut.
      Ugotowanie makaronu - 10 minut?? A zagotowanie wody na ten makaron?
      Gratuluję odżywiania się smażoną mrożoną rybą i makaronem, całe
      szczęście, że cię nie widać.
      Pranie - moze jak pierzesz 14 koszulek w identycznym kolorze.
      Sprzatanie raz na 3 dni???? 30 minut na błysk? Jestem szczęśliwa, że
      nie muszę korzystać z twojej wanny i toalety, bo tam zarazki i inne
      żyjątka już pewnie koło wynalazły. 30 minut to jest sprzątanie samej
      łazienki. Umycie sedesu - nie tylko polanie domestosem i spłukanie,
      ale UMYCIE, również deski i muszli od zewnątrz, wytarcie kafelków,
      lustra, umycie zlewu, ( kabinę prysznicową wyłaczam z codziennego
      sprzątania, myję ją raz na tydzień), przetarcie podłog - to jest
      posprzątanie łazienki.Na luzie i na "błysk" to sprząta po awanturze,
      żeby się wreszcie ruszył - mój niedługo były mąż, wygląda to tak, ze
      przejezdża odkurzaczem przez środek mieszkania, broń Boże schylić
      się i pod szafkami odkurzyć, następnie wyciera kurze - majtając
      szmatą po brzegu szafek, oraz heroicznie sprząta łazienkę - czyli
      jedną szmatą ( nie wiem, czy w ogóle ją płucze) maże po zlewie,
      lustrze i klapie od kibla. I faktycznie zajmuje mu to 30 minut.
      Tylko ten "błysk" jest dyskusyjny.
      Co do zakupów, to chyba tylko po piwo do tej biedronki chodzisz.
      Na twoim miejscu poprosiła bym lekarza o coś na odrobaczenie, bo
      przy takiej diecie i prowadzeniu domu na 100% masz życie wewnętrzne.
      Fuj.
      • mareczekk77 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 16:46
        Dzioucha - Rozmrożenie ryby polega na wyjęciu jej z zamrażalnika, i zostawieniu
        samej sobie biedulki, chyba przy niej nie czekasz aż się odmrozi? :) proszę -
        ryba panga na trzy osoby, obtaczam w mące, solę, pieprzę, rzucam na patelnię
        gdzie usmażenie jej trwa ok 5 minut. (Chińczycy robią to 2 minuty w głęboki
        tłuszczu) jednocześnie gotuje się makaron albo ziemniaki. Na trzy osoby obdarcie
        ziemniaków trwa 5 minut nożem, a są obieraczki co trwa szybciej - sprawdzałem
        przed chwilą :) w czasie gotowania tego wyjmuje się talerze, sztućce, surówkę.

        Mięsa nie jem, jestem jaroszem, ale schabowe smaży się szybko z tego co
        pamiętam, 20 minut max na dwie osoby. Przygotowanie potrawy z mięsa duszonego
        bitki np trwa 10 minut a potem się to gotuje i w tym czasie można np prać. Ktoś
        pisał że surówka, że warzywa w markecie są niezdrowe a zdrowe są na targu - ok
        kupuje się kapustę kiszoną, ogórki, cebulę, wszystko na jednym stoisku. U mnie
        tak jest, bazar przy Wiatracznej jak ktoś nie wierzy.

        Ktoś napisał że sprzątanie 50m trwa 6h. Proszę o poważną dyskusję a nie science
        fiction.

        Co do prania, kilkanaście bluzek - ale chyba nie codziennie do diabła? kto z was
        ma kilkanaście dzieci? :)

        Sprzątam dokładnie, bardzo dokładnie. Papier w rękę i szoruję toaletę, potem
        płyn. Prysznic u mnie jest oazą czystości, nawet kafelki lśnią. To zajmuje
        śmiesznie mało czasu. Akurat w kwestiach czystości jestem ćwierć fanatykiem :)

        Piwa nie piję, nie palę, nie ćpam. A przepraszam, ostatnio piję codziennie
        wieczorem jedno karmi malinowe :)



        Zapraszam na moja stronę - mistrz.pc.pl/
        • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:21
          Mareczek, przecież one jak ryba się rozmraża to jej pieśni morskie śpiewają:)A
          jak woda się gotuje to liczą bąbelki:)
          Ja tam zagotowuję wodę w czajniku elektrycznym, 1,5 litra i wrzątek przelewam do
          garnka.
          Aha, rybę można też rozmrozić w mikrofali.Albo rano ją wyjąć,żeby popołudniu
          było szybciej.
          • mareczekk77 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 18:13
            Mono - to może one Syrenami są, nawet by się zgadzało, tylko mając płetwy
            zamiast łąpek można osiągać takie monstrualne czasy, co ja chłop który na tym
            się nie znam robię smacznie, zdrowo i o wiele krócej :)
        • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 17:49
          mareczekk77 napisał:

          zapomniałeś o ubijaniu kotletów ;)
          • mareczekk77 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 18:17
            Ubijanie kotletów :) na samą myśl o mięchu robi mi się niedobrze, jestem
            zapiekłym i fanatycznym jaroszem :)
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 18:21
              eeeeeeeeeee to połowa roboty Ci odpada - nie liczy się ;)
    • kitek_maly Dziewczyny... 13.03.09, 13:10

      Nie ma sensu dyskutować na ten temat z kimś, czyj dzień 'pracujący' wygląda tak:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=92420909&a=92427826
      • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 13:14

        Errata. ;)

        > temat z kimś, czyj dzień

        kogo* dzień
        • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 16:52
          Kitku - to była wypowiedź ironiczna. Tak naprawdę wygląda to tak, że wstaję
          rano, śniadanie, toaleta, przez ok trzy godziny ciężko pracuję pisząc artykuły,
          potem ćwiczę, worek, pompki, sprężyna, potem cały dzień czytam i piszę rozdziały
          do mojej drugiej książki, czas na gry mam, raz na parę dni bo lubię gry w
          których się myśli - hearts of iron2. Gdybyś grała w takie gry, to byś nie wpadła
          na pomysł że wystrychniesz na dudka bankierów i weźmiesz kredyt we Frankach, a
          teraz płacz bo się wpie.... w bagno. Mieszkanie też kupione w szczycie cenowym,
          prawda? :) jak się jest takim geniuszem intelektu jak Ty, to się teraz bul ido
          końca życia na wypasione auta bankierów których się chciało wyrolować :)no i
          widzisz, a ja, Twój tak wiele razy nazywany nieudacznikiem dyskutant, kupiłem
          swoje mieszkanie za gotówkę, swoją własną, zarobioną :)
          • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 16:57

            > przez ok trzy godziny ciężko pracuję pisząc artykuły

            Ty chcesz, żeby całe forum zeszło ze śmiechu? :D Oj błazenku... :)

            > i piszę rozdział
            > y
            > do mojej drugiej książki,

            A gdzie mogę nabyć Twoją pierwszą książkę?

            to byś nie wpadł
            > a
            > na pomysł że wystrychniesz na dudka bankierów i weźmiesz kredyt we Frankach, a
            > teraz płacz bo się wpie.... w bagno.

            Jeszcze raz zapytam - czy masz jakiś problem ze spłatą MOJEGO kredytu? Bo JA nie
            mam.

            Mieszkanie też kupione w szczycie cenowym,
            > prawda? :)

            Nie wiem na jakiej podstawie wysnuwasz takie podejrzenia. Może wyjaśnisz?
            • kadfael Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:04
              Kitek! Czy miszczu jest Twoim doradcą finansowym albo co gorsza
              terapeutą, że zna takie szczegóły Twego życia? :)
              • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:06

                > Kitek! Czy miszczu jest Twoim doradcą finansowym albo co gorsza
                > terapeutą, że zna takie szczegóły Twego życia? :)

                Miszczu chyba uważa, że jest Nostradamusem czy innym czarnoksiężnikiem. Ale
                przecież to można leczyć. :)
                • kadfael Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:09
                  > przecież to można leczyć. :)
                  Nie byłabym tego taka pewna ;)
                  • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:11
                    Do Kitka napisała na forum koleżanka, pocieszają Kitka zeby się nie martwiła
                    swoim kredytem we Frankach. Stąd wiem, a jasnowidzem nie jestem, niestety :)
                    • kadfael Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:16
                      frankach jak już. Własnie kurs franka spadł...
                      • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:19
                        Spadł, ale o ile w porównaniu ze wzrostem wcześniejszym....
                        • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:22

                          > Spadł, ale o ile w porównaniu ze wzrostem wcześniejszym....

                          A przed wzrostem był bardzo niski, ok 2,14-2,30 zł. Więc może sobie policz i
                          wyciągnij średnią.
                    • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:20

                      > Do Kitka napisała na forum koleżanka, pocieszają Kitka zeby się nie martwiła
                      > swoim kredytem we Frankach.

                      Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Kitty mnie nie pocieszała, bo wie, że nie mam
                      się czym martwić.

                      A pytanie moje dotyczyło tego - skąd wiesz, że niby kupiłam mieszkanie w trakcie
                      boomu? Bo przed chwilą taką rewelację zapodałeś.
                  • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:23

                    kadfael napisała:

                    > > przecież to można leczyć. :)
                    > Nie byłabym tego taka pewna ;)

                    Napoleonów też już było wieeeelu. :D
            • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:09
              Kitku - Tak jak już napisałem, nie wydałem pierwszej książki ponieważ szukam
              większego wydawnictwa. Stać mnie na to by poczekać, i nie łapać pierwszej
              lepszej oferty. Pisanie artykułu, to bardzo ciężka praca, w trakcie której muszę
              być maksymalnie skoncentrowany. A że były dobre świadczy to ze wiele razy były
              na głównej stronie onetu. Forum ma się śmiać? swego czasu jak na mnie bluzgałąś
              pare dziewczyn Ci powiedziało już zebyś się nie wypowiadała w imieniu innych, bo
              sobie tego nie życzę zeby być z Tobą kojarzone. Nie szanujesz mnie, ale innych
              prośbę możesz chyba uszanować?

              Wzięcie kredytu we Frankach pokazuje ze jesteś osobą o mniejszej inteligencji od
              mojej, ponieważ ja nie mając studiów WIEDZIAŁEM że dolar wzrośnie, i że Frank
              też wzrośnie co opisałem na moim blogu rok temu. Wiec skoro mnie nazywasz często
              błaznem, głąbem, głupkiem itd to warto byś miała świadomość ze ten "głąb" takiej
              głupoty co Ty nie zrobiłby. I tyle. Teraz do końca życia utkniesz w długach,
              których ja nie mam. To już wolę być nieudacznikiem wg Twoich definicji, niż
              jeleniem którego cwaniaczki wydy.. taka jest prawda.
              • kitek_maly Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:19

                > Wzięcie kredytu we Frankach pokazuje ze jesteś osobą o mniejszej inteligencji o
                > d
                > mojej, ponieważ ja nie mając studiów WIEDZIAŁEM że dolar wzrośnie, i że Frank
                > też wzrośnie co opisałem na moim blogu rok temu. Wiec skoro mnie nazywasz częst
                > o
                > błaznem, głąbem, głupkiem itd to warto byś miała świadomość ze ten "głąb" takie
                > j
                > głupoty co Ty nie zrobiłby.

                Hmm naprawdę mój drogi, czy uważasz, że jestem nieświadomym kredytobiorcą i nie
                wiedziałam, że kurs może wzrosnąć? No nie rozśmieszaj mnie. :D Chyba to jest
                oczywiste, że takiego kredytu nie bierze się w 5 minut i wszystko jest dokładnie
                przemyślane. Więc podsumowując - byłam świadoma tego, że kurs będzie się wahał.
                Tak że nie wiem czym Ty się tak szczycisz. :D

                I aż dziw bierze, że jeszcze nie pracujesz dla Centrum im. Adama Smitha, skoro
                POTRAFISZ przewidzieć to, że złoty będzie okresowo słabł. :D

                I po raz kolejny - nie mam problemu ze spłatą swojego kredytu (ba, planuję zakup
                samochodu), więc możesz sobie tak w nieskończoność bredzić a na mnie to wrażenia
                nie zrobi.

                Teraz do końca życia utkniesz w długach,
                > których ja nie mam.

                O. I kolejna rewelacja. Na jakiej podstawie sądzisz, że mam kredyt 'do końca
                życia'? :D
      • sadosia75 Kitek!! 13.03.09, 13:14
        sama jezdes gopja :))))))))
        no to ja ide :D
      • dzioucha_z_lasu Re: Dziewczyny... 13.03.09, 13:14
        No fakt, o prowadzeniu domu ma facet pojęcie jak świnia o gwiazdach
      • lacido Re: Dziewczyny... 13.03.09, 13:18
        to się nie dziwie, że sprzątnie i gotowanie to dla niego świetna zabawa ;)))
      • july-july Re: Dziewczyny... 13.03.09, 13:42
        30-letni facet bez pracy, bez ambicji, bez charakteru, bez pojęcia o
        świecie, za to z problemamy emocjonalnymi i obiadkiem u rodziców.
        Ideał.:)))
        • a.bc Re: Dziewczyny... 13.03.09, 16:53
          Takie głupoty wypisuje osoba , która nie kiwneła palcem w domu
          Zwyczajnie zmyslamy kolego,zmyslamy....
          I jesli te wszystkie prace domowe to taka prościzna mozesz je
          wykonywać sam, każda kobieta bardzo chętnie pójdzie do normalnej
          pracy:)
          • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:03
            W tej chwili mam na gg kilka Pań które prowadzą gospodarstwo domowe, sam umiem
            gotować i prowadzę dom, i rozmawiam właśnie z rodzicami (u których właśnie
            sprzątałem) więc wybacz ale wiem doskonale co mówię, a jeśli zajmuje Ci to
            więcej czasu to nie jesteś zorganizowana, i mało wydajna.
            • weekenda Re: Dziewczyny... 13.03.09, 17:22
              mareczekk77 napisał:

              > sam umiem gotować i prowadzę dom >

              Obsługujesz jedną osobę w jednosobowym mieszkaniu. Nie "prowadzisz
              domu" najwyżej prowadzasz się sam.

              Umiesz gotowac? Watpie. Na makaronie z rybka daleko Twoje dzieci i
              Ty sam nie pojedziesz.


              > , wiem doskonale co mówię, a jeśli zajmuje Ci to więcej czasu to
              nie jesteś zorganizowana, i mało wydajna. >

              Ty mówisz o sobie, o swoim samotnym zyciu w pojedynke na 40m. Nie
              mowisz o obsludze wieloosobowej rodziny w 100m czy domu. Twoje
              doswiadczenia w prowadzeniu domu jak to okreslasz, mozna porownac
              tak jak prowadzenie autokaru z wycieczka szkolna po gorskiej,
              waskiej i kretej drodze do samotnej jazdy sportowym porsche
              autostrada. Zalozysz rodzine to bedziesz wiedzial o czym wszytkie
              dziewczyny tu pisza. Na razie, wybacz, ale nie masz pojecia o zyciu
              w wieloosobowej i wlasnej (nie z rodzicami) rodzinie.

              Troszke pokory i szacunku dla ciezkiej pracy wielu milionow kobiet,
              mareczkku77. Jak staniesz sie Markiem - pogadamy.
              • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 18:16
                Weekenda - ależ ja mam szacunek, i nie mówimy tutaj o kobiecie z dwójką dzieci w
                domu 100m wiadomo że to długo trwa, ale kobieta bezdzietna która ma mieszkanie
                50m to nie wierzę że ma myśli samobójcze od nadmiaru pracy a często Panie tak
                mówią. Tylko o to mi chodzi, i oczywiście taka praca w domu jest godna szacunku,
                i mąż jak najbardziej powinien pomagać zeby wysiłek był wspólnie rozłożony, dla
                mnie to jest tak oczywiste że o tym po prostu nie piszę. Ja zawsze chętnie
                pomagałem kobiecie, i nie widzę w tym nic uwłaczajacego mi. Jutro moja mama
                wyjeżdza do sanatoriuma do taty (67 lat) przyjeżdza babcia (97 lat)i będę
                musiał robić wszystko przy nich, plus kroplówkę kici. Pozdrawiam.
                • weekenda Re: Dziewczyny... 13.03.09, 19:06
                  mareczekk77 napisał:

                  > ale kobieta bezdzietna która ma mieszkanie 50m to nie wierzę że ma
                  myśli samobójcze od nadmiaru pracy a często Panie tak mówią.

                  A skąd wiesz, że dla niej taniec na mopie i odkurzaczu to szczyt
                  szczęścia? Znam wiele dziewczyn, które serdecznie nie cierpią,
                  nienawidzą prac domowych. I wcale się nie dziwię, że po latach tych
                  samych czynności w kółko i na okrągło, widząc, że jak się kończy
                  sprzątanie to w zasadzie można zaczynać od nowa mają serdecznie
                  dosyć.

                  Kiedyś wysprzątałam chatkę. Pojechałam na basen. Wracam: cała
                  łazienka, kuchnia i drogi przemieszczania się upaprane farbą bo moi
                  panowie stwierdzili, że będą sobie farbować koszulki... w kuchni
                  dodatkowy sajgon bo robili sobie kanapki a świeży chlebek przecież
                  się kruszy i jedzenie najlepiej smakuje na stojąco bez talerzyka...
                  Wiesz jakie miałam wtedy myśli? samobójczych nie ale mordercze na
                  bank!!!


                  > > Jutro moja mama wyjeżdza do sanatoriuma do taty (67 lat)
                  przyjeżdza babcia (97 lat)i będę musiał robić wszystko przy nich,
                  plus kroplówkę kici. Pozdrawiam. > >

                  I przy tych obowiązkach jakie na Ciebie od jutra spadną dasz radę
                  wsio zrobić w takim czasie jak napisałes w pierwszym poście? I
                  będziesz 97-letnią babcię karmił tą rozmrożona i usmażoną rybką z
                  makaronem? Chyba troszkę się zagalopowałeś w Twoim poście startowym
                  co? ;) Życie w stadzie nie jest tak szybkie i proste i zorganizowane.

                  Jak zostaję sama, bo "gorsi" wyjeżdżają - pranie robię raz w
                  tygodniu, odkurzam raz w tygodniu, łazienki i kuchni praktycznie nie
                  myję, żywię się ryżem z warzywami i robię to rzeczywiście w 10 min.
                  Ale jak stado wraca - forgetet o zdyscyplinowaniu, planowaniu czy
                  jakiejkolwiek systematyczności ;)
                  Punkt widzenia mareczkku77 zależy od miejsca siedzenia prawda? ;)
                  Odpozdrawiam :)
                • niki296 do mareczka77 15.03.09, 10:17
                  mareczekk77 napisał:
                  "i mąż jak najbardziej powinien pomagać zeby wysiłek był wspólnie rozłożony, dla
                  mnie to jest tak oczywiste że o tym po prostu nie piszę."

                  mareczku weź jednak pod uwagę to, że nie każdy mąż pomaga kobiecie w domu .i
                  wcale nie jest to takie oczywiste jak niektórym mogłoby się wydawać.
                  nie jest prawdą to co niektórzy tu piszą , że "widziały gały co brały", przecież
                  nigdy przed ślubem nie wiesz tak do końca jak się życie ułoży.
                  • mono_stereo Re: do mareczka77 16.03.09, 08:42
                    Może jednak przed ślubem warto czasem ze sobą po rozmawiać, a nie tylko seks i
                    seks?:)
                    • niki296 Re: do mareczka77 16.03.09, 15:32
                      nigdzie nie napisałam, że przed ślubem nie ma rozmów na te tematy.
                      jednak nie każdy wszystko mówi przed związaniem się z kimś na stałe - tak
                      przynajmniej wychodzi z tego co piszą tutaj inni.
                      • mono_stereo Re: do mareczka77 16.03.09, 21:49
                        co to znaczy związanie się na stałe?Dziś mało jest par, które pierwszą wspólną
                        dobę spędzają przed ślubem.
                        • niki296 Re: do mareczka77 16.03.09, 22:27

                          mono_stereo napisała:

                          > co to znaczy związanie się na stałe?Dziś mało jest par, które pierwszą wspólną
                          > dobę spędzają przed ślubem.

                          na stałe czyli mam na myśli ślub.
                          nie trzeba z kimś spędzać całej doby aby coś o nim wiedzieć i mieszkać ze sobą
                          przed ślubem - nie każdy to praktykuje.jest sporo małżeństw które przed ślubem
                          nie mieszkały razem.rozmawiali, planowali ale w rzeczywistości wyszło inaczej a
                          nie tak jak było mówione.
                          czasem z tej drugiej połowy może "wyjść" zupełnie inny człowiek
                          • mono_stereo Re: do mareczka77 16.03.09, 22:30
                            Jak ktoś podejmuję decyzje "na całe życie" na podstawie samych rozmów to
                            pozostaje tylko pogratulować.
                            Poza tym nie bardzo to sobie wyobrażam.Jak ktoś jest leniem, to pozostaje nim
                            tlyko pod warunkiem,ze ktoś go zacznie obsługiwać.
                            • niki296 Re: do mareczka77 16.03.09, 23:24
                              wydaje mi się mono , że jesteś w błędzie.
                              • mono_stereo Re: do mareczka77 17.03.09, 09:10
                                Naprawdę? znasz kogoś, kto jest tak leniwy, że jak go nikt nie obsługuje to
                                kładzie się na kanapie w brudnych ciuchach i umiera z głodu?:)
                                • niki296 Re: do mareczka77 17.03.09, 10:39
                                  może nie tak dosadnie, że umiera z głodu, ale niestety tak to już jest , że są
                                  leniwi ludzie którym nic nie chce się robić i generalnie wszystko mają w d...ie.
                                  • mono_stereo Re: do mareczka77 17.03.09, 10:54
                                    ale mają, bo ktoś za nich robi. Ja też jestem leniwa, jak byłam kiedyś przez rok
                                    z facetem, który wszystko za mnie robił to nic nie robiłam, bo nie musiałam. ale
                                    gdyby przestał to sama bym sobie zrobiła jedzenie czy umyła po sobie kubek
                                    jakbym już nie miała w czym pić. W brudnych ubraniach też bym nie chodziła.
                                    • niki296 Re: do mareczka77 17.03.09, 21:50
                                      uwierz - nie u każdego może się sprawdzić to o czym mówisz.
        • mareczekk77 Re: Dziewczyny... 13.03.09, 16:59
          "30-letni facet bez pracy, bez ambicji, bez charakteru, bez pojęcia o
          > świecie, za to z problemamy emocjonalnymi i obiadkiem u rodziców.
          > Ideał.:)))"

          Julio, kochanie, a co z tymi Twoimi kolegami co mieli przyjechać z wydrukowanym
          na drukarce zdjęciem z mojej strony, i mnie pobić za to ze mam inne zdanie niż
          Ty? :) tramwaj się zepsuł? :) co do Twoich zarzutów, powtarzam kolejny raz - mam
          30 lat, własne mieszkanie, samochód, działkę, prowadzę jednego z
          najpopularniejszych w Polsce blogów, propozycję wydania książki odrzuciłem ze
          względu na niejasności finansowe,ale wystarczy jeden mój telefon i mam książkę.
          Teraz nie pracuję ponieważ mam chorobę IBS, która wręcz uniemożliwia mi normalne
          funkcjonowanie. Ale nie marnuję czasu, tylko ciężko pracuję nad sobą i rozwijam
          się. Sądzę ze w świetle tego co napisałem, Twoje twierdzenie nie może być uznane
          za obiektywne :)

          Pozdrawiam słonecznie.
    • bertrada Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 18:31
      > Obiad - wrzucić makaron do wody, rybkę rozmrozić, posypać mąką i wrzucić na
      > patelnię - wszystko zajmuje jakieś 10 minut.

      Może samo gotowanie to tak. Zwłaszcza jak lubisz jeść niedogotowane. Do tego
      trzeba jeszcze doliczyć czas na przygotowanie komponentów i szorowanie garów.
      Makaron trzeba zazwyczaj gotować ok 15 min a wcześniej jeszcze czekać z 10 aż
      się woda zagotuje. Potem trzeba szorować garnek, bo nie ma cudu, żeby jakiś
      makaron się nie przykleił dość skutecznie do dna. Do mycia jest jeszcze cedzak.
      Samo przygotowywanie ryby do smażenia wymaga czasu. Trzeba ją umyć albo
      rozmrozić, wysuszyć, przygotować talerzyki z panierką i jajami, potem rozgrzać
      olej, co zabrać może i godzinę czasu, jak smaży się ryby dla kilkuosobowej
      rodziny. Żeby było zdrowo to trzeba jeszcze jakieś jarzyny przygotować. No i
      jeszcze jakąś omastę do tego makaronu. Potem tylko zostaje mycie garów, całej
      sterty tłustych garów. Po gotowaniu do mycia jest jeszcze kuchnia. Bo też nie ma
      cudów, żeby coś się nie rozlało albo nie rozsypało. ;))

      > Pranie - wziąść ciuchy, wrzucić do pralki i zająć się czymś innym - po praniu
      > rozwiesić - max 5 minut.

      Owszem, pod warunkiem, że są wcześniej posegregowane i jest ich całe 4sztuki.
      Przygotowanie 5kg prania w jednym kolorze i z jednakowego materiału zajmuje
      dłużej. Dużo dłużej. Podobnie jak rozwieszenie 5kg prania w liczbie
      kilkadziesiąt sztuk. Po wszystkim, trzeba jeszcze pralkę powycierać. Podłogę w
      łazience z resztą też. ;))

      > Sprzątanie - raz na trzy dni, włącznie z myciem podłóg, dokładnym czyszczeniem
      > zlewów w toalecie i kuchni, wanny/brodzika, odkurzanie (chociaż co trzy dni
      > nie ma za bardzo co odkurzać) mieszkanie 50m u rodziców zajmuje mi ok. 45
      > minut ale jest wszystko na luzie i błysk, moje mieszkanie 27m ok 30 minut, ale
      > to naprawdę na spokojnie, w trakcie śpiewam i tańczę.

      Tak, jeśli masz pokój z kuchnią, homeopatyczną ilość mebli i tekstyliów
      meblowych oraz nie przeszkadza Ci chodzenie po niedomytym. Niestety dokładne
      posprzątanie zagraconych kilkudziesięciu metrów, o bardzo zróżnicowanej
      powierzchni jest bardziej czasochłonne. ;))

      > Zakupy - spacer do Biedronki 10 minut, zakupy 10 minut, powrót 10 minut.

      Pod warunkiem, że robisz zakupy tylko dla siebie i wiesz czego Ci trzeba. Jak
      robisz zakupy dla kilkuosobowej rodziny, to niestety musisz albo poświęcić z
      godzinę czasu na sporządzanie listy zakupowej albo spędzić odpowiednio więcej
      czasu w sklepie. Nie wszystko jest w biedronce i nie zawsze biedronka jest 5min
      od domu. A jak się idzie z kilkoma kg zakupów, to krok nigdy nie będzie tak
      szybki jak przy marszobiegu z jedną reklamówką. Do tego trzeba doliczyć czas na
      rozpakowanie zakupów i ułożenie ich na miejscu. ;))
      • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 18:57
        No i tu właśnie widać, gdzie ludzie sami sobie dokładają pracy. Ja np nie
        obtaczam ryby w niczym,bardziej smakuje mi zwykła usmażona, poza tym bez
        panierki jest też zdrowsza bo mniej tłuszczu chłonie.
        • bertrada Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 19:20
          Ale Mareczek pisał, że on panieruje. Dlatego wyliczyłam mu rzeczywisty czas
          panierowania. ;D
      • baba67 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 17.03.09, 14:48
        masz wspanialy nick bertrada-zawsze to imie kojarzylo mi sie z uporzadkowana,
        rozasadna osoba nie poddajaca sie latwo emocjom...Dokladnie tak jest jak piszesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka