mareczekk77
12.03.09, 23:07
Witam ciepło i serdecznie wszystkie Panie,
Mam pytanie. Często piszecie jak to cały dzień ciężko harujecie sprzątając i
robiąc obiad samcowi, który po 8h pracy nie chce wam pomagać. Zrobiłem
eksperyment, i przedstawiam wam oto jego zaskakujące wyniki:
Obiad - wrzucić makaron do wody, rybkę rozmrozić, posypać mąką i wrzucić na
patelnię - wszystko zajmuje jakieś 10 minut.
Pranie - wziąść ciuchy, wrzucić do pralki i zająć się czymś innym - po praniu
rozwiesić - max 5 minut.
Sprzątanie - raz na trzy dni, włącznie z myciem podłóg, dokładnym czyszczeniem
zlewów w toalecie i kuchni, wanny/brodzika, odkurzanie (chociaż co trzy dni
nie ma za bardzo co odkurzać) mieszkanie 50m u rodziców zajmuje mi ok. 45
minut ale jest wszystko na luzie i błysk, moje mieszkanie 27m ok 30 minut, ale
to naprawdę na spokojnie, w trakcie śpiewam i tańczę.
Zakupy - spacer do Biedronki 10 minut, zakupy 10 minut, powrót 10 minut.
I tak sobie myślę, jakim cudem można od takiej lekkiej pracy mieć depresję i
dość życia? porównując to do gehenny 8h w banku czy biurze to to są wczasy
niemalże. Drogie Panie, ale tak szczerze, czy wy czasem nie oszukujecie z tym
harowaniem? :)