Dodaj do ulubionych

ex mojego M chce sie z nim spotkac

18.03.09, 12:25
mam dostęp do konta mojego M, sam mi zostawił. Pare dni temu
napisała do niego jego była dziewczyna, że chce sie z nim spotkac.
On odpisał jej, ze ok. Wiem, ze był w niej zakochany, ale to było
dawno temu. Cholera jasna. po co jej teraz spotkanie po latach. Ma
męża i dzieci i szuka chyba przygody. Jestem zła na M, ze sie
zgodził. Kiedyś gdy mój były chłopak chciał się za mną
niezobowiązująco umówic na kawę - odmówiłam, bo po co? jaki cel ma
takie spotkanie, zresztą sądziłąm, ze mąż nie będzie czuł sie ok,
gdy ja będę z innym siedziec w kawiarni. No a on teraz tak łatwo sie
zgodził. Nie będę mu robic awantury(nie w miom stylu), nie chce by
wiedział, że wiem o poczcie, ale w środku sie gotuje. Oczywiście nic
mi nie powiedział o propozycji.

Tak zadaje sobie pytanie - co taka dz...ka sobie mysli. Qurcze nigdy
by mi nie przyszło do głowy zapraszac faceta(żonatego dzieciatego)
na kawe. Sory ale o takiej kobiecoe nie moge pomyslec inaczej.
Zastanawiam sie jak to rozegrac? Musiałam sie wygadac.
Obserwuj wątek
    • cafem Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:28
      Ale w czym jest problem?
      To tylko kawa....

      --------------
      Alaska girl: www.youtube.com/watch?v=WsjNDcIr7SU&feature=related
      • benit14 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:32
        Niby tak, ale od kawy często się zaczyna. Tym bardziej, że wcześniej
        pisała do M jaki to on był super, jak go dobrze wspomina, kończyła
        zawsze całuje mocno. Wybacz,ale moim zdaniem kobieta ma ochote nie
        tylko na kawe. Moja intuicja rzadko sie myli. Zresztą jestem mężatką
        i nie przyszłoby mi do głowy by zapraszac swoich ex na kawe. To
        chyba raczej od faceta powinna wyjsc inicjatywa, jezeli już.
        • alpepe Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:35
          ale słonko, oczywiście, odpisz z męża konta, że cieszysz się, że będziesz
          wreszcie miała ochotę ją poznać, bo przecież jego przyjaciele są twoimi
          przyjaciółmi.
        • miang Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:42
          znaczy że Ciebie zapraszją ex?
        • skarpetka_szara Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 16:41
          a nie mozesz "przypadkowo" sie tam pojawic? ze niby wracasz od
          fryzjera? i ich zobaczylas? I przysiasc sie? i udawac ze bardzo
          sie cieszysz i pocalowac meza, i posiedziec, pogadac z nimi?

          PS: jakby maz poszedl do lazienki to bym jej powiedziala co ona
          sobie mysli.

          A tak a propo jego zachowania: Nie powinien robic z nia nic co by
          nie mogl zrobic z nia przy Tobie.
      • alpepe Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:34
        ta z Morgenlatte, jeśli znasz niemiecki.
        • cafem Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:43
          Nie, nie zawsze.
          Przeciez do tanga trzeba dwojga.

          --------------
          Alaska girl: www.youtube.com/watch?v=W-067Zn4Y1Q
      • kredka_kredka_kredka Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 15:47
        'To tylko kawa....'
        Buhahaha.
        Jasne, siedzę na NK i wszystkich kolegów dopytuje się, czy pójdą ze mną na
        przysłowiową kawę. Och, słodka naiwności.
    • wana Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:41
      Przesadzasz.
      W końcu nie tylko z seksu życie się składa - i ja i mój mąż mamy
      swoich znajomych, normalnym jest, że ciekawi nas, co u nich słychać.
      Nie raz nie dwa spotykamy się z nimi osobno, z byłymi również, bo -
      pomimo, że etap zażyłości się skończył - znajomymi, przyjaciółmi
      pozostają, mamy też wspólnych znajomych, itp.
      Nie tak dawno mój ex bardzo chciał się ze mną spotkać, spotkaliśmy
      się i okazało się, że nasz wspólny znajomy ma spore kłopoty - ex
      chciał naradzić się, jak mu pomóc. I pomogliśmy. A gyby nawet tylko
      poplotkować chciał, to świat by się od tego nie zawalił.
      Nie zawsze kawa prowadzi do seksu.
    • kora3 Chyba przesadzasz 18.03.09, 12:48
      Benit - to tylko kawa, uspokój się :)

      Po co chce się z nim spotkac? Ot tak, moze akurat bedzie w Waszym
      mieście?

      Skoro masz legalnie dostep do konta meza, bo sam ci je udostepnił,
      to dlaczego boisz się z nim o tym porozmawiać, o tej informacji?

      Istnieje taka mozliwosc, ze nie powiezdiał ci o niej, bo to dla
      niego zwyczajny bzdecik, ot kawa z dawną znajomą.

      Nie rób paniki, nie rój sobie zaraz, ze kobieta nadal go kocha i
      k=chce z nuim być, choć wykluczyć tego, nie można to prawda.

      Nie wiem też czemu zaraz lzysz ją od "dziwek" :( - nawet gdyby
      chciałą uwieść twego meza i jej się to udało, pamietaj , ze niemała
      byłaby w tym rola jego własna :)

      Jesteś zła na meza, ze zgodził sie na spotkanie, bo ty się kiedyś
      tam na analogiczne nie zgodzilaś?
      No ty się nie zgodziłaś, bo moze ci sie nie chciało, nie miałas o
      czym gadać, miałaś jakaś uraze do eksa, a on sie zgodził i co?

      Chyba nie masz do meza jakoś zaufania. Ja sie b. czesto spotykam z
      moim eks, tak się składa i jakoś nie ladujemy w łozku. Nie
      przesadzaj
      • mruff Re: Chyba przesadzasz 18.03.09, 20:32
        Niech wypiją tą kawę u was w domu :-) a Ty bądź piękna i boska :-)
    • kitek_maly Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:49

      Qurcze nigdy
      > by mi nie przyszło do głowy zapraszac faceta(żonatego dzieciatego)
      > na kawe.

      A czemu niby?
    • idasierpniowa28 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:54
      Kurcze, dzieczyno, skąd w Tobie tyle nieufności do męża? I po co od
      razu takie ostre słowa pod adresem byłej : dzi.ka? Weź wyluzuj,
      póją na kawę, pogadają i czesć. O spotkaniu nic Ci nie poiedział, bo
      pewnie dobrze Cię zna i wie, że od razu zaczniesz mu ciosać kołki na
      głowie i spotkanie przemienisz w koszmar ;)

      A na 'pocieszenie' Ci powiem, że jeśli będzie miał ochotę Cię
      zdradzić, to to zrobi, niekoniecznie ze swoją byłą, ze zwykłą
      koleżanką z pracy. Oczywiście Ci tego nie życzę :)
    • and-a Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:55
      A ja jednej rzeczy nie rozumiem-też mam hasła dostępu do poczty
      mojego męża i w życiu mi do głowy nie przyszło, żeby wchodzić na tę
      pocztę i czytać jego majle. Jeśli mąż nie ma dostępu do poczty i
      prosi mnie o sprawdzenie czegoś, czytam tylko majl, o którym
      rozmawialiśmy.
      No, ale poszanowanie cudzej korespondencji wynosi się z domu....
      Ja bym się pod ziemię zapadła ze wstydu, jeśli miałabym tropić majle
      męża, może jeszcze sprawdzać czy ma ślady szminki na kołnierzyku?!
      Trochę godności i szacunku dla siebie samej!
      • cafem Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 12:58
        Dolacze sie: na komputerze mamy dwa konta - moje i jego.
        W zyciu nie przyszlo mi do glowy zalogowac sie na jego konto, chociaz nie mamy hasel.
        Ja mojemu facetowi ufam.

        ----------------
        cafe-m.blog.onet.pl
        • and-a Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 13:02
          No to cieszę się,że nie jestem sama z takimi poglądami, bo już
          myślałam,że może jestem z innej bajki...
          A mój chłop, czym zresztą doprowadza mnie do szewskiej pasji, nawet
          z mojej torebki nic nie wyjmie...
          • cafem Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 13:04
            To tak jak i moj - poda mi torebke:)

            -----------------
            cafe-m.blog.onet.pl
            • and-a Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 13:07
              Dokładnie! I dobrze nam z tym!

              pozdrawiam ciepło
    • liliana_17 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 13:19
      benit14 napisała:

      > mam dostęp do konta mojego M, sam mi zostawił. Pare dni temu
      > napisała do niego jego była dziewczyna, że chce sie z nim spotkac.
      > On odpisał jej, ze ok.

      Ech, nie mogłaś się powstrzymać..
      Poczekaj na kolejne maile z terminem spotkania i wpadnij do nich
      niby przypadkiem;D
      A nie widzisz problemu w braku komunikacji i zaufania między wami?
      Ty szpiegujesz jego maile, on nie mówi Tobie o spotkaniu...
    • sadosia75 Lecz sie! 18.03.09, 13:22
      szuka przygody bo na kawe zaprasza? bo dziw.a bo na kawe zaprasza?
      ludzie kobieto wez idz sie leczyc bo to co wypisujesz nawet pod glupote zaliczyc
      nie mozna!
      to juz kobieta nie moze zaprosic faceta na kawe bo zostanie uznana za prostytutke?
      • afterglow Re: Lecz sie! 18.03.09, 15:28
        benit14 napisała:

        > Cholera jasna. po co jej teraz spotkanie po latach. Ma
        > męża i dzieci i szuka chyba przygody.

        To jak się ma męża i dzieci, to już nie można mieć innych znajomych?

        > Kiedyś gdy mój były chłopak chciał się za mną
        > niezobowiązująco umówic na kawę - odmówiłam, bo po co? jaki cel ma
        > takie spotkanie

        To chyba zależy od tego jakie macie relacje. Nie spotkałabym się z byłym, z
        którym rozstałam się w nieprzyjaźni, albo z którym już nie mam o czym gadać,
        natomiast spotkałabym się z takim, którego wciąż lubię i szanuję.

        Nie rozumiem pytania "po co?". A po co Ty się spotykasz z koleżankami albo
        kolegami?

        Przecież każdy człowiek jest wyjątkowy i jeśli tylko ma się z nim zdrowe
        relacje, nie ma w takich spotkaniach nic złego.

        Z resztą skoro nie masz pojęcia w jakim celu ona się chce z nim spotkać, jakim
        prawem uznajesz że prawdopodobnie aby zaciągnąć go do łóżka?

        > Qurcze nigdy
        > by mi nie przyszło do głowy zapraszac faceta(żonatego dzieciatego)
        > na kawe.

        W takim razie to Ty jesteś nienormalna a nie ona.

        Zajebiste podejście w ogóle - jak żonaty, to już żadna kobieta nie ma prawa się
        do niego zbliżać. Pewnie po to brałaś ślub, żeby trzymać go na smyczy.

        Także panowie - nie żeńcie się, bo już nigdy nie będziecie mogli wypić kawy z
        nie swoją żoną.
      • alpepe Re: Lecz sie! 18.03.09, 16:50
        no, mojego męża też tak różne dawne jego łóżkowe przygody zapraszały.
        Najczęściej samotne, właśnie po jakimś rozstaniu, wiedzące o żonie i dziecku lub
        dzieciach. Cóż za zbiegi okoliczności. Ja tam wiem, że ich zamiary czyste nie
        były, niestety.
    • pe.le Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 15:38
      Mocno przesadzasz.
      Wyzywasz kobiete, o ktorej nie wiesz nic wlasciwie.
      Nie masz zaufania do swojego faceta? Moze chce jej opowiedziec, jaki
      jest szczesliwy z Toba? A czy jest?...

      Jesli nie oszukuje Cie i nie wymyka sie z domu to nie wymyslaj
      glupot, bo dopiero narobisz bigosu.
    • kredka_kredka_kredka Do autorki wątku 18.03.09, 15:55
      Nie słuchaj tych bredni co tu wypisują.
      Jasne, od kiedy to mężczyzna umawia się z EX, aby opowiedzieć jej o swoim
      aktualnym szczęściu. Żałosne.

      To-że byłaś na jego skrzynce meilowej-jeśli dwoje ludzi jest małżeństwem-pewne
      sprawy są wspólne, łączą ich, nie są tabu-nie szpiegowałaś, sprawdziłaś z
      ciekawości -OK.

      Wg mnie najlepszym rozwiązaniem będzie-poczekać. Nie zdradzać się z niczym,
      zwyczajnie poczekać. Jeśli mąż o spotkaniu nie powie Ci-czyli będzie chciał to
      ukryć-dopiero wtedy zapaliłaby mi się czerwona lampka.
      Co do kobiety-jeśli nie czujemy już nic do ex-rzeczywiście nie odczuwamy
      potrzeby się z nimi spotykać. Jeśli natomiast łudzimy się, z uczucia coś
      pozostało...wtedy zawsze można umówić się na kawę:-)Takie moje zdanie.

      Nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków, ale miej oczy i uczy szeroko otwarte,
      powodzenia!
      • annie_laurie_starr Re: Do autorki wątku 18.03.09, 16:10
        Przesadzasz autorko watku. Ja tez mam meza i dzicko i chetnie spotkalabym sie
        ze swoimi ex na kawie tak po przyjacielsku. I jestem pewna na 100%, ze meza bym
        nie zdradzila. Ponadto, gdyby byla mojego meza chciala sie z nim spotkac
        zgodzilabym sie bez problemu. Niech idzie. Jesli kobieta z przeszlosci go
        skusi na tyle zeby mnie porzucil, to nie bylby wart mojego zaufania. Jestem
        jednak pewna, ze dla wiekszosci normalnych mezow malzenstwo jest wazniejsze niz
        "powrot do przeszlosci".

        Moim zdaniem niezbyt pewnie sie czujesz w tym malzenstwie, skoro jego byla
        postrzegasz jako tak wielkie zagrozenie. Moze dziewczyna ma dola i chce z kims
        pogadac, a Twoj facet byl kiedys przyjacielem.

        Nie kazdy facet ktory poponuje kawe chce sie kochac i nie kazda kobieta, ktora
        idzie na kawe chce zdradzic swojego meze. Dla Seinfelda "coffee does not mean
        coffee, coffee means sex", ale dla wiekszosci populacji ludzkiej "cofee" to
        tylko "coffee".

        Jesli chodzi o sprawdzanie maili meza to czemu nie? Licho nie spi, ale nie
        sadze zeby akurat ex byla tutaj problemem. Next moze byc gorsza...;);)
      • kora3 Re: Do autorki wątku 18.03.09, 18:51
        kredka_kredka_kredka napisała:

        > Jasne, od kiedy to mężczyzna umawia się z EX, aby opowiedzieć jej
        o swoim
        > aktualnym szczęściu. Żałosne.

        Zlituj sie Kredko, nie kazde spotkanie musi mieć zaraz podtekst.

        >
        > To-że byłaś na jego skrzynce meilowej-jeśli dwoje ludzi jest
        małżeństwem-pewne
        > sprawy są wspólne, łączą ich, nie są tabu-nie szpiegowałaś,
        sprawdziłaś z
        > ciekawości -OK.

        Wiesz, jeśli ludzie sa mzłzeństwem to byajmniej nie znaczy, ze maja
        prawo przegladać cudzą poczte. W przypdku Benit maz udostepnił Jej
        hasło, wiec tu jest taka sprawa, ze się ie włamywała, a on powinien
        sie liczyć z tym, ze ona moze zajrzec. Prwdopodobnie nie ma wiele do
        ukrycia, a o mailu mógł nie powiedzieć, bo wg niego to nic waznego
        moze być.

        >
        > Co do kobiety-jeśli nie czujemy już nic do ex-rzeczywiście nie
        odczuwamy
        > potrzeby się z nimi spotykać. Jeśli natomiast łudzimy się, z
        uczucia coś
        > pozostało...wtedy zawsze można umówić się na kawę:-)Takie moje
        zdanie.

        Wiesz Twoje zdanie jest całkowicie błedne, przynajmniej w
        odniesieniu do ogółu kobiet. Z mim ostatnim eksfctem spotykam sie
        bardzo często. Nie tylko zawodowo, ale i prywatnie i dalibg nie w
        celu reaktywacji zwiazku, po prostu sie kolegujemy.
        Chyba nieco stereotypowo widzisz sprawe.
        >
        Ostatnio na n-k znalaz mnie mój bardzo dawny eks, bylismy parą
        jakieś prenascie lat temu. Zagadał, czy się mozemy spokac. Jest
        żonaty, ma 2 dzieci. Kiedy byłam w mim miescie (bo mieszkam w innej
        czesci Polski eraz) spotkalismy się, pogadali co u mnie, co u niego
        i nic poza tym.
      • cyklamen111 Re: Do autorki wątku 20.03.09, 17:13
        kredka_kredka_kredka napisała:


        > Co do kobiety-jeśli nie czujemy już nic do ex-rzeczywiście nie odczuwamy
        > potrzeby się z nimi spotykać. Jeśli natomiast łudzimy się, z uczucia coś
        > pozostało...wtedy zawsze można umówić się na kawę:-)Takie moje zdanie.

        a tym bardziej można, kiedy nie łudzimy się a jesteśmy pewne, prawda ? Istnieje
        cała gama uczuć, które można żywić do ex-a, ale niekoniecznie wiele z nich musi
        zagrażać jego obecnemu związkowi.
    • zosia_sa_mosia Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 16:31
      Nie sądzę, aby Twojemu mężowi, jeśli jest z tobą szczęśliwy, zachciało się
      powrotów do przeszłości. Może widzi, że reagujesz alergicznie na jego przeszłość
      i woli Cie nie drażnić spotkaniem?
    • bupu Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 18:55
      O Jezusie, następna osóbka o zerowym poczuciu wlasnej wartości, widząca we
      wszystkich innych kobietach rozwiązłe hetery czyhające tylko na jej faceta.
      Wyluzuj, kobieto, na litość boską, bo go sama wepchniesz w ramiona innych.
      • riki_i Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 19:23
        Różnie to bywa. Wyro zawsze może być, stety albo niestety.
        • bupu Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 19:27
          I dlatego należy dostawać sraczki gdy tylko kobieta w wieku rębnym zbliży się do
          naszego chłopa? Czy może lepiej przykuć go od razu do kaloryfera na metrowym
          łańcuchu?
          • kora3 taak to najlepsze wyjscie 18.03.09, 19:34
            a z łańcucha delikwent bedzie chciał się rozpaczliwie zerwac:)
            • madai Re: taak to najlepsze wyjscie 18.03.09, 19:47
              ja bym powiedziala mezowi, ze widzialam taka wiadomosc i co ona ma
              znaczyc. pokazalabym mu, ze jestem zazdrosna, ze nie rozumiem, po co
              obca baba po latach chce sie z nim spotkac!!! ja nie rozumiem takich
              kbiet, bo takie zaproszenia ewidentnie smierdza czyms innym.
              • kora3 Czym smierdza? 18.03.09, 20:01
                A ja nie rozumiem obsesyjnie zazdrosnych kobiet i mezczyzn też. Co
                innego, gdy z wizku juz doszło kiedyś do zdrady i osoba zdradzana
                kiedys nie do ońca jescze odzyskała zaufanie, albo ma solidne
                podstawy by uwazac, ze ktos się pojawił w zyciu partnera.

                Al miec bez tych przesłanek jazde z powodu kawy z jakas eks
                dziwczyna, czy kolezanka to paranoja.

                Jak pisałam wczesniej - sama sie spotkałam z moim eksfacetem spred
                kilkunastu lat. z jego inicjtywy, fakt, ale NORMALNE spotkanie to
                było: kawa i opowiesci jak się jemu i mnie zyje. Pochwalił się
                fotkami dzieci, wymienilismy numery tel. i moze sie jeszcze kiedys
                spotkamy, jak bede u Rodziców - co w tym złego???

                Z moim ostatnim eks widuje sie bardzo czesto, chodzimy po pracy na
                kawy, jakies przekaski, gadamyi jakos nie ladujemy w łozku.
                Zaada jest prosta: jeśli maz Benit bedzie chciał ja zdradzić, nie
                pozeba mu bedzie eksdziewczyny - dobra i koleznka z pracy, jesli nie
                bedzie chciał - ani kolezanka, ani eksdziewczyna nic nie wskóraja,
                chocby na sutkach stawały, ale nie ma co zaraz podejrzewac innych o
                niecne zamiary.
                • annie_laurie_starr Re: Czym smierdza? 18.03.09, 20:10
                  Kora3 - glos rozsadku, ktorego innym czasem barkuje.

                  Nastenym razem jak zaprosze jakiegos faceta na kawe spontanicznie to bede
                  wiedziala, ze gdzies tam jakas kobieta uwaza mnie za qrwe. Zupelnie nieslusznie....
                  • kora3 no wiesz :) 18.03.09, 23:20
                    myslę, że ten rozsadek wyika nie tylko z takego podejscia, ale i z
                    doswiadczenia.

                    Zdziwiłabys się, ze mnie mój eks zdradzał ze swoja kolezanką z
                    pracy, w dodatku taką, która mu własnie pierwsza proponowała
                    spotkania itepe. W tym swietle pewnie wielu ludzi zdziwiłby moje
                    podejscie do tematu. :) ale widzisz to było tak, że dopóki miedzy
                    nami było wszystko ok, to baba sobie mogła zapraszać:)

                    Rzecz w tym, ze miedzy nami się popsuło, nie przez nia wcale, tylko
                    z winy także mojej - przyznaje to , a ona tylko "zapełniła" luke,
                    ale lukę, którą utworzył dla mniej mój wówczas aktualny, a obecnie
                    eksfacet.
                    Po prostu bardzo wytrwała była no i sie doczekała.
                    Prawda jest jednak taka, że to on był wobec mnie nie w porzadku, bo
                    to z nim byłam i od niego oczekiwałam lojalnosci, a nie od jego
                    kolezanki z pracy, którą co prawda znałam, ale tylko tyle.

                    I wazne - to była jedna taka "kolezanka" a on miał ich kilka i jakos
                    zdarzyło się to z ta, a nie jest to osoba atrakcyjna w ogólnym
                    sesnie, choc pewnie uznasz, ze pisze to złosliwie. Morał z tego
                    jeden: on chciał a ona akurat była pod reka, chetna, bo się od dawna
                    w nim zadurzyła. A ine kolezanki były owszem pod reka, ale do
                    pogadania, a nie cos wiecej. Tak wiec statystycznie- wycodzi na
                    moje, ze nie trzeba zaraz Bóg wie czego podejrewac.

                    Jasne, gwoli sprawiedliwosci - wykluczyć eż nie mozna, tyle, że w
                    przypadku w sumie ŻADNEJ znajomej misowi kobiety - nie mozna.
                    Trzeba troche zaufac, zwłaszcza, jesli nie ma postaw do braku
                    zaufania, bo inaczej się kogos i siebie zadreczy.
                • madai Re: Czym smierdza? 18.03.09, 23:14
                  smierdzi tym, ze babie sie nie uklada w malzenstwie, ze szuka wrazen
                  zwlaszcza podkreslajac, jaki ten ex byl wspanialy. troche trzezwosci
                  umyslu. trzeba byc ostroznym i nie ufac kazdej napotkanej babie.
                  facetowi mozna ufac, jednak nie mozna mu pozwalac na kazde widzi mi
                  sie, kazde spotkanie, z kazda napotkana baba, bo tylko robimy sobie
                  potencjalne zagrozenie.
                  • kora3 Re: Czym smierdza? 18.03.09, 23:33
                    JAsne, moze tak być :) a moze nie być. dlaczego zaraz się jej ma nie
                    układac - moze po prostu mieszka od dawna gdzie indziej, odwiedziła
                    rodzine w dawnym miejscu i przy okazji zaproponowała kawe byłemu
                    facetowi?

                    Masz rację, ze nie rzeba ufać nieznajomym osobom :) paniom takimż
                    też, ale na Boga! w jakim stanie trzeba być w jkich relacjach z
                    partnerem, zeby myslec, ze on na kawie z dawną dziewczyna zaraz
                    pójdzie z nią do wyrka?

                    Myslę,ze takie podejscie moze miec osoba, która została juz przez
                    tego kogos zdradzona - ówczas - owszem. Ale jeśli nie, to znaczy, ze
                    ma bardzo niska samoocene, a to niszczy głownie te osobe.

                    Co do "pozwalania" - to wiesz, własnie TROCHE przytomnosci umysłu.
                    Duzo sobie mozesz "powalać" albo nie :) Przeciez w zisiejszych
                    zcasach, kiedy luzie mają samochody i komórki :) to wiele zachodu z
                    tym, zeby sie z kimś umówić nie trzeba.

                    Zagrozenie powiadasz? Ocknij się - faceci to nie szmaciane lalki, to
                    ludzie i myslą:) Jesli nie chcą jakiejs baby to chocby nie wiem jak
                    sie narzucała - maja ja gdzies, a jeśli chcą to oni CHCĄ i to oni
                    zdradzają swoje ŻONY, a nie ich kochanki zdradzają ich zony ...
                    Wiem, klasyczny przykład :) chronienia i usprawiedliwiania "misia"
                    ale to slepy zaułek.

                    A tak swoja droga, wiesz zastanawiam się jak się zyje z takim
                    podejsciem. Całkiem serio - ciekawa jestem jak ja bym się czuła tak
                    myslac przy rodzaju pracy i wyjazdach z nią zwiazanych mojego
                    faceta. Chybabym zwariowała, całkiem na serio. No bo przecież na
                    tyuch wyjazdach spotyka np. starych znajomych i znajome, sa tam jego
                    kolezanki z "firmy" czasem, po ulicach chodzi...
                    a ja wiesz, spię spokojnie i czasem nawet nie mam czasu z nim gadac,
                    jak zadzwoni podczas pilnej dla mnie pracy, czego nie przewidzi. Cos
                    nie tak ze mna?
                  • bupu Re: Czym smierdza? 19.03.09, 00:48
                    madai napisała:

                    > smierdzi tym, ze babie sie nie uklada w malzenstwie, ze szuka
                    > wrazen zwlaszcza podkreslajac, jaki ten ex byl wspanialy. troche
                    > trzezwosci umyslu. trzeba byc ostroznym i nie ufac kazdej
                    > napotkanej babie. facetowi mozna ufac, jednak nie mozna mu pozwalac > na kazde
                    widzi mi sie, kazde spotkanie, z kazda napotkana baba, bo > tylko robimy sobie
                    potencjalne zagrozenie.

                    W moim zakutym łbie nie mieści się możliwość, że miałabym dorosłemu człowiekowi
                    udzielać zezwoleń i decydować z kim może się spotykać. Duży jest, a ja nie jego
                    mamusia, sam niech decyduje o sobie.

                    Poza tym skoro mu ufasz to jakie zagrożenie? Zniewoli go ta baba siłą?
                    • madai Re: Czym smierdza? 19.03.09, 20:45
                      mozecie sie ze mna nie zgodzic, ale takie jest moje zdanie.
                      jesli chodzi o zaufanie do mojego faceta - mam je i to bardzo duze -
                      jednak nasze relacje sa takie, ze dokladnie wiemy, ktore gdzie
                      przebywa i z kim i genralnie dosc ciezko byloby cos w tej kwestii
                      ukryc.

                      On rowniez nie bylby bardzo szczesliwy, jakbym ja chciala spotkac
                      sie z moim ex, ktory wypisuje mi w emailu, ze taka wspaniala bylam
                      ah oh... To normalna rzecz ta zazdrosc.

                      I mysle, ze duzo lepiej jest o niej mowic, niz ukrywac, trzymac w
                      sobie, a potem robic sceny zazdrosci.

                      Ja zawsze mowie to, co mysle. Jesli uwazam, ze ktoras z kolezaneczek
                      przesadza ze slodkimi slowkami w smsach lub za czesto je pisze do
                      mojego faceta - mowie mu o tym, ze mi sie to nie podoba itd.

                      Dla mnie sa to sprawy bardzo normalne.

                      A co do wyjazdow: zarowno ja jak i on mamy wlasnie takie wyjazdowe
                      stanowiska. Przynajmniej raz w tygodniu spimy w hotelach. Nie ma z
                      tym najmniejszego problemu. Nie zachodze w glowe, co sie tam dzieje,
                      czy aby jakas baba mu do lozka nie wskakuje. Zwariowalabym.
              • bupu Re: taak to najlepsze wyjscie 18.03.09, 21:22
                Jezusicku... No jasne, o niczym innym taka była nie marzy wśród bezsennych nocy,
                jak tylko o tym żeby Twojego chłopa zawlec do wyra. a chłop tylko czyha na
                okazję żeby móc byłą przelecieć. Paranoję to się leczy, wiecie...
                • kora3 Skads to się bierze 18.03.09, 23:42
                  akie myslenie Bupu. Mze ktos kto tak mysli sam kiedyś marzył o eks
                  bedąc z aktualną połowka i sadzi, ze tak ma każdy?
                  Moze kogos juz kiedyś ktos zostawił wracając do eks i stad to?

                  Mnie się zdaje, ze tak mysla przepraszam, ale tez kobiety bardzo
                  niepewne siebie i co gorsza, typu bluszcz. Takie wiesz: kobieta bez
                  faceta jest nikim, jestem przegrana bo nie mam faceta itede. Taka
                  kobitka jak juz złapie, nie puszca z łańcuszka, majac złudne
                  poczucie panowania nad sytuacja :)
                  Złudne, bo im lańcuch krtszy tym wieksza chec zerwania sie, a
                  wszystkich mzliwosci aka kobieta nie przewidzi. No is ie bedzie
                  cieszyć,ze nie dopusciła do kawy z eks, a maż w tym czasie bzyknie
                  sasiadke np. - naturalnie jeski chce tak zrobic, bo w sumie to czego
                  zdają sie takie panie nie ostrzegac, kocanka to osoba drugorzedna,
                  na jej miejscu mze byc ktokolwiek, głowna postać to zdradzający mąz,
                  partner, chłopak,
    • tylna.szyba Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 20:15
      > Tak zadaje sobie pytanie - co taka dz...ka sobie mysli. Qurcze
      nigdy
      > by mi nie przyszło do głowy zapraszac faceta(żonatego dzieciatego)
      > na kawe.

      Bo kobiety - zwlaszcza te samotne - nie powinny sie nawet na mezow i
      ojcow patrzec a co dopiero ich zapraszac na kawe. Maz i ojciec to na
      dupie ma siedziec z zona i dzieckiem na kolankach i bron panie boze
      niegdzie nie wychodzic.
      Ej kobieto kobieto...rozumiem, ze to ex i ze cie to wkurza ale to w
      koncu kawa i nie tylko od kawy sie zaczyna ale czasem nawet od
      glebokiego spojrzenia albo krotkiego maila czy smsa...chcesz zamknac
      go w zlotej klatce?
      • maretina Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 21:30
        ona nie mowi nic o trzymani kogos w zlotej klatce. jest roznica pomiedzy
        wychodzeniem do kumpli, kolezanek a spotkaniem po latach na pierwsze lepsze
        kiwniecie palcem bylej partnerki.
        ja tak to widze.
        • bupu Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 21:36
          maretina napisała:

          > ona nie mowi nic o trzymani kogos w zlotej klatce. jest roznica
          > pomiedzy
          > wychodzeniem do kumpli, kolezanek a spotkaniem po latach na
          > pierwsze lepsze
          > kiwniecie palcem bylej partnerki.
          > ja tak to widze.

          No tak, bo byłą kiedyś dupcył, więc ani chybi jak go spuscić z oka wydupcy ją
          jeszcze raz.

          A prawda jest taka że jeśli będzie chciał zdradzić to zdradzi, z dowolna pania,
          i nawet milion zakazów i fochów go nie powstrzyma.
    • vinca Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 20:59
      czy chcesz tego czy nie i tak sie z nia spotka:-)
    • maretina Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 21:29
      wiem, ze moj maz by nie poszedl. ja z ex tez bym sie nie spotykala. nie mamy
      wspolnych interesow, a przeszlosc to juz sprawa zamknieta, nie ma do czego wracac.
    • szczesliwamezatka Rękawica bokserska 18.03.09, 21:41
      benit14 napisała:

      > mam dostęp do konta mojego M, sam mi zostawił. Pare dni temu
      > napisała do niego jego była dziewczyna, że chce sie z nim spotkac.
      > On odpisał jej, ze ok. Wiem, ze był w niej zakochany, ale to było
      > dawno temu. Cholera jasna. po co jej teraz spotkanie po latach. Ma
      > męża i dzieci i szuka chyba przygody. Jestem zła na M, ze sie
      > zgodził. Kiedyś gdy mój były chłopak chciał się za mną
      > niezobowiązująco umówic na kawę - odmówiłam, bo po co? jaki cel ma
      > takie spotkanie, zresztą sądziłąm, ze mąż nie będzie czuł sie ok,
      > gdy ja będę z innym siedziec w kawiarni. No a on teraz tak łatwo
      sie
      > zgodził. Nie będę mu robic awantury(nie w miom stylu), nie chce by
      > wiedział, że wiem o poczcie, ale w środku sie gotuje. Oczywiście
      nic
      > mi nie powiedział o propozycji.
      >
      > Tak zadaje sobie pytanie - co taka dz...ka sobie mysli. Qurcze
      nigdy
      > by mi nie przyszło do głowy zapraszac faceta(żonatego dzieciatego)
      > na kawe. Sory ale o takiej kobiecoe nie moge pomyslec inaczej.
      > Zastanawiam sie jak to rozegrac? Musiałam sie wygadac.
      Gdyby jakaś flądra chciała się spotkać z moim mężem, to bym ją
      zaprosiła do domu, a gdyby zapukała, to przyłożyłabym jej z całej
      siły czerwoną rękawicą bokserską, aż by się ze schodów sturlała. Ale
      znając małe móżdżki niektórych Pań z forum, które zaraz odpiszą, że
      pewnie czuję się zagrożona, ale nic z tych rzeczy. Z mojej strony
      byłby to czysty akt nienawiści i agresji.
      • bupu Re: Rękawica bokserska 18.03.09, 21:47
        szczesliwamezatka napisała:


        > Gdyby jakaś flądra chciała się spotkać z moim mężem, to bym ją
        > zaprosiła do domu, a gdyby zapukała, to przyłożyłabym jej z całej
        > siły czerwoną rękawicą bokserską, aż by się ze schodów sturlała. Ale
        > znając małe móżdżki niektórych Pań z forum, które zaraz odpiszą, że
        > pewnie czuję się zagrożona, ale nic z tych rzeczy. Z mojej strony
        > byłby to czysty akt nienawiści i agresji.

        A ta nienawiść i agresja do nieznanej ci osoby bierze się, jak rozumiem, z
        głębokiego poczucia własnej wartości, pewności siebie i niewzruszonego zaufania
        do męża?
        • szczesliwamezatka Bupu 19.03.09, 17:31
          bupu napisała:

          > szczesliwamezatka napisała:
          >
          >
          > > Gdyby jakaś flądra chciała się spotkać z moim mężem, to bym ją
          > > zaprosiła do domu, a gdyby zapukała, to przyłożyłabym jej z
          całej
          > > siły czerwoną rękawicą bokserską, aż by się ze schodów sturlała.
          Ale
          > > znając małe móżdżki niektórych Pań z forum, które zaraz odpiszą,
          że
          > > pewnie czuję się zagrożona, ale nic z tych rzeczy. Z mojej
          strony
          > > byłby to czysty akt nienawiści i agresji.
          >
          > A ta nienawiść i agresja do nieznanej ci osoby bierze się, jak
          rozumiem, z
          > głębokiego poczucia własnej wartości, pewności siebie i
          niewzruszonego zaufania
          > do męża?
          >
          Jeżeli ta delikatnie mówiąc Twoimi słowami "nieznana osoba"
          chciałaby spotkać się z moim mężem wiedząc, że on ma mnie, to już z
          gruntu jest podła, zła wywłoka, której tylko w mordę rękawicą
          przywalić.
          • bupu Re: Bupu 19.03.09, 18:51
            Ale dlaczego jest wywłoką, w dodatku podłą i złą? To jest zaproszenie na kawę a
            nie na trzygodzinną orgię z użyciem wibratorów i prezerwatyw smakowych. Jak
            pójdę z żonatym kumplem pogadać do knajpy to jestem dziwką? Zadziwiające bo
            jeszcze z żadnym z nich nie poszłam do łóżka, ba, nawet nie miałam na to ochoty.
            Jeśli czujesz się pewnie w swoim małżeństwie i ufasz mężowi to powinnaś lać
            sikiem falistym na wszelkie panie zapraszające go na kawkę. A skoro jesteś
            skłonna obrzucać je obelgami i podejrzewać o najgorsze...
      • maretina Re: Rękawica bokserska 18.03.09, 22:05
        nie napisze, ze czujesz sie zagrozona, raczej fqrfiona...ale! po cholere ponizac
        sie przed taka pania tak prymitywnym zachowaniem? poza tym zachowujac sie w ten
        sposob robisz z meza cielaka, bo nie dajesz mu mozliwosci zalatwienia SWOICH
        spraw samodzielnie.
      • afterglow Re: Rękawica bokserska 19.03.09, 09:49
        szczesliwamezatka napisała:

        > Gdyby jakaś flądra chciała się spotkać z moim mężem,

        Flądra to pejoratywne określenie. Dlaczego nazywasz tak kobietę, której nie znasz?

        > to bym ją
        > zaprosiła do domu, a gdyby zapukała, to przyłożyłabym jej z całej
        > siły czerwoną rękawicą bokserską, aż by się ze schodów sturlała.

        To gratuluję poziomu.

        > Ale
        > znając małe móżdżki niektórych Pań z forum, które zaraz odpiszą, że
        > pewnie czuję się zagrożona, ale nic z tych rzeczy. Z mojej strony
        > byłby to czysty akt nienawiści i agresji.

        Dlaczego nienawidisz kogoś, o kim nic nie wiesz? Czy nienawidzisz każdej
        kobiety, która lubi Twojego męża?

        Uważasz że tylko Ty masz prawo mieć go za swojego przyjaciela? Twój mąż jest
        Twoją własnością? Jemu to nie przeszkadza?

        I Ty jeszcze twierdzisz że nie jesteś zazdrosna?

        :D :D :D
    • wiolciababolcia Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 21:55
      ja to bym jej takiego maila nasmarowala ze by sie babie odechcialo...;]
      a z mezem porozmawialabym ojjj powaznie.
      mowcie co chcecie,ale baby sa wredne.nie wszystkie,ale takie co chca sie "na
      kawki z zonatymi umawiac"sa i juz.
      • wiolciababolcia o z ta rekawica tez dobre:D 18.03.09, 21:58
        albo butem,po co sobie rece brudzic
        i ja tez zagrozona sie nie czuje.mojemu narzeczonemu ufam
        kobeitom nie.
        • bupu Re: o z ta rekawica tez dobre:D 18.03.09, 23:49
          wiolciababolcia napisała:

          > albo butem,po co sobie rece brudzic
          > i ja tez zagrozona sie nie czuje.mojemu narzeczonemu ufam
          > kobeitom nie.

          Gdybyś mu, kobieto, ufała, tobyś go puściła na takie spotkanie. Do zdrady trzeba
          dwojga, więc skoro wierzysz ze on nie zdradzi, to w czym problem?
          • wiolciababolcia Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 13:05
            a na przyklad w tym,ze cholera mnie bierze jak jakas pannica tudziez inna fladra
            slini sie do mojego N
            oduczylabym,ot co;]
            • kora3 Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 13:11
              :) wiesz, gdybys ufała narzeczonemu to fakt, ze się jakaśą
              kobitka "slini" sprawialby ci satysfakcję (że niby taki atrakcyjny),
              albo smieszył - a nie doprowazdal do pasji. Cos w tym jest :)
              • wiolciababolcia Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 13:17
                serio mu ufam nie dal mi nigdy powodu do zazdrosci
                rpzynajmniej ja nic o tym nie wiem;]
                a slinia sie i to nie malo:( i wk*** mnie to;/ a nie cieszy
                moze jakas dziwna jestem
                • kora3 Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 13:25
                  no raczej dziwna jesteś - z mojego punktu widzenia. Mnie zupełnie to
                  nie denerwuje, bo i dlaczego?
                  • wiolciababolcia Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 13:33
                    nie denerwuje Cie ze jakas panna moze sobie myslec o Twoim mezu/narzeczonym w
                    ten a nie inny sposob?brrrr
                    • kora3 Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 14:36
                      nie :) a jeśli już - to o parnetnerze, męza już raz miałam i
                      dziękuję serdecznie:) co determinuje także niechęć do posiadania
                      narzeczonego :)

                      Calkiem powaznie i na serio - nie denerwują mnie rzeczy na które nie
                      mam wpływu i które mnie w żaden sposób nie dotycza.

                      to co sobie moze mysleś nt. mojego partnara jakakolwiek kobieta jest
                      bez znaczenia, ważne co ON myslałby o innej kobiecie. Dziwię się, ze
                      tego nie rozumiesz, ale no :) jeszcze jesteś niedoświadczona pewnie
                      za bardzo, co nie jest tu bynajmniej powiedziane z przyganą - ot
                      fakt.
                      • wiolciababolcia ;] 19.03.09, 14:56
                      • wiolciababolcia Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 15:07
                        tu pewnie masz troche racji-meza nigdy nie mialam;p jeszcze:D
                        a swira mam na punkcje N niesamowitego,moze stad ta dzika zazdrosc.
                        po slubie pewnie emocje troche sie ustabilizuja,chociaz moze i nie biorac pod
                        uwage,ze tak swiruje juz prawie 5 lat^_^
                        • kora3 Re: o z ta rekawica tez dobre:D 19.03.09, 18:26
                          wiolciababolcia napisała:

                          > tu pewnie masz troche racji-meza nigdy nie mialam;p jeszcze:D

                          nie masz moim zdaniem czego żałowac :)

                          > a swira mam na punkcje N niesamowitego,moze stad ta dzika zazdrosc.
                          > po slubie pewnie emocje troche sie ustabilizuja,chociaz moze i nie
                          biorac pod
                          > uwage,ze tak swiruje juz prawie 5 lat^_^

                          Wiesz, to całkiem powaznie radzę Ci tego nie okazywac za bardzo to
                          raz. a dwa też całkiem bardzo serio - zaczać nad sobą pracowac.
                          Dzika zazdrosc jest moze na początku związku mile odczuwana przez
                          druga strone- wiesz, ze zalezy komus, ze docenia itepe. Na dłuzsza
                          mete zazdtosc nieszczy nie tylko zazdrosneo, ale i zwiazek, serio.
                          Nie mówię o ODROBINIE zazdrosci, ale o takiej własnie dzikiej.
                          Przemysl to.
                          PS. Co jest niesamowitego, ale tak obiektywnie w twoim narzeczonym?
                          Pytam z ciekawosci. Tylko:)
                          • wiolciababolcia Re: o z ta rekawica tez dobre:D 20.03.09, 00:29
                            wszystko:P w nim niesamowitego;]takich jak on to chyba juz nie ma,a przynajmniej
                            nie w moim pokoleniu(efekt czarnobyla czy cus;p)
                            konkretniej to hmm wspaniala jest jego wrazliwosc czulosc dobroc tak z
                            defoulta,choc wk**** mnie ze ludzie tak to wykorzystuja,to kocham go za to
                            niesamowita wrecz jest jego empatia-zadko to sie zdaza,tak mysle
                            wspaniale jest to ze nigdy do niczego mnie nie zmuszal a biorac pod uwage tylu
                            porabanych facetow,z ktorymi mialam doczynienia bardzo to dla mnie wazne
                            wspaniale ze babcia za nim przepada i ze tato go lubi;]
                            i niesamowita jest jego pasja,tzn pasja do mnie nie przemawia za bardzo,lecz
                            wspaniale jest to jak on kocha to co robi w mysl zasady kochaj to co robisz a
                            nigdy nie bedziesz musial pracowac;]
                            i to jak o nas walczyl kiedy znow sobie cos ubzduralam
                            i ze nigdy we mnie nie zwatpil
                            i ze zawsze przyjezdza po mnie na uczelnie,kiedy pozno koncze zajecia
                            i ze jak 1232837918278949 raz mowie ze mam wielka d*** to zawsze zaprzecza;]
                            i to ze wie jak bardzo lubie kolczyki w za inne male mile rzeczy ktorymi sprawia
                            mi radosc
                            i to ze jak mnie pociesza to naprawde,wierze mu ze wszystko bedzie dobrze
                            i to ze tak ciezko go wyprowadzic z rownowagi
                            i to ze jak juz to ktos zrobi to lepiej mu z drogi zejsc;]
                            wspaniale sa te ogromne roznice miedzy nami w tematach blahych i ta jednosc w
                            sprawach rangi panstwowej;p
                            mowic jeszcze?moglabym do rana^_^
                            a no i jest przystojny tzn przystojny...pojecie wzgledne. dla mnie jest
                            obledny,idealny.dla innych nie musi.chociaz po sliniacych sie pannach widze ze
                            tez grrr;]
                            wiec wspaniale jest to ze jak lezy na dywanie i bawi sie z piesem naszym to ja
                            mam ochote sie na niego rzucic:P
                            • kora3 Brzmi calkiem Ok :) nt 20.03.09, 10:12

        • kora3 No to luz, skoro ufasz 18.03.09, 23:53
          to o co chodzi?:)
          sama sobie zprzeczłas teraz, nie widzisz?

          To, czy cos się wydarzy zależy od Twojego naczeczonego, a nie od tej
          kobiety, cokolwiek by zrobiła, nie?
          Jak nie zechce facet, to baba go chyba nie zgwałci, co?:)

          No to jak to z tym zaufaniem?

          PS. Czesto spotykam się z moimi kolegami, także zonatymi. Ostanio
          odwiedził mnie w domu kolega ze studiów, który był słuzbowo w
          okolicy w której teraz mieszkam, zonaty oczywiscie :) Mojego faceta
          nie było w domu, jak myslisz co się wydarzyło ?:)
          • bupu Re: No to luz, skoro ufasz 19.03.09, 00:49
            No jak to co, orgietka jakaś zapewne! ;D
            • kora3 konsumpcja a jakże była :) 19.03.09, 01:21
              najpierw sałatki serowo-porowej napredce (kolega raczej
              niespodziewanie się pojawił, to znaczy zadzwonił, ze jest i chciałby
              sie spotkac, ale wczsniej nie zapowaiadał "przybycia":) preze mnie
              zrobionej przed jego przyjsciem (polecam swoja droga),a potem trzech
              piek co mi kwitły wlodówce oraz winka, co się zapomniało w barku i
              tego co on przyniósł:)

              W trakcie mieliśmy mnóstwo czasu na bezeceństwa- znaczy gadanie o
              tych paru latach kiedy kontaktowalismy się tylko netowo.
              Nastepnie "obdalaismy" wszystkich znajomych blizszych - co u kogo.
              Potem zadzwonilismy do jego ony, znam ja, acz nie tak dobrze jak
              jego. Zrobilismy sobie pare fotek samowyzwalaczam i
              radoscie "wkleilismy" je na nasza klase, zeby nam uwiezyli, ze u
              mnie był :). Ok godz. 23 kolega zamówił taksi w celu prosby o zakup
              klejnego winkla :) i zaczeliśmy gotowac ...zurek slaski (jesteśmy
              slązakami) - nawet wyszedł nam. Kolega układł się ok godz. $.30, bo
              na 9.00 miał spotkanie zawodowe. Ja w tym dniu nie miałam jakiegos
              rannego działaia w pracy, cale sczescie. Poscieliłam w "goscinnym" -
              spał oczywiscie niesam :) Moje ktki zawsze lubią posmac z kims, kto
              u nas nocuje:)
              Rano zbudził nas mój fact, który pzyszedł po nocce z pracy. Pokiwał
              głową nad pustymi flachami po winie:) i odwiózł kolege do hotelu:),
              a mnie do roboty, bo się o dziwo po takim pijaństwie opozradziłam :)

              Słowem super spotkanko po latach, la nas, bo dla innych para ldków
              co się przyjaxniła na studiach, a nie wiedząc się latek kilka upiła
              się i tyle :)
              Fajna orgia?:)
    • eastern-strix Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 18.03.09, 23:15
      nie panikuj.
      ja sie spotykam z bylymi bo to interesujacy ludzie, a jestem mezatka. mezowi nie
      mowie, bo to kolega jak kazdy inny, a nie spowiadam sie z zycia towarzyskiego.
      ale maz zawsze moze isc z nami jak chce i czasem idzie.

      zapytaj jak chcesz ale nie rob afery bo chyba sie troche nakrecilas ;)
    • listekklonu Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 08:09
      Moim zdaniem jesteś chorobliwie zazdrosna. Ja lubię swojego exa i raz
      na jakiś czas spotykamy się na kawie. Nic niewłaściwego się nie
      dzieje. Dodam, że obydwoje jesteśmy w stałych związkach.
      Jeśli Ci bardzo przeszkadza to spotkanie sam na sam, to zaproponuj
      wspólne spotkanie. Może ją nawet polubisz?
    • and-a Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 09:16
      Tak to jest jak się człowiek (w tym przypadku kobieta) uczepi chłopa
      i traktuje go jak ograniczonego idiotę, którego trzeba nieustannie
      kontrolować, bo rzuci się na wszystko co się rusza. Dla mnie to
      byłoby wysoce obraźliwe, gdybym tak podchodziła do swojego
      związku.Po co być z kimś, do kogo nie mam zaufania?!
      A mój mąż mi ostatnio powiedział, że jest szczęśliwy (a wylewny nie
      jest), bo "kajdany lekkie,a smycz długa", oczywiście żartem.
      • bugmenot2008_2 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 10:31
        otoz to, autorka najwyrazniej mierzy swoja miarka bo ja sama w podobnej sytuacji
        trzeba pilnowac :>
    • powiewlata Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 11:37
      ja byłam w podobnej sytuacji jeszcze przed ślubem i powiedziałam
      Mojemu że jeżeli chce to oczywiście może się ze swoją byłą spotkać
      ale mi to nie odpowiada i zostawiłam tę decyzję jemu.. na szczęście
      zrozumiał :) powodzenia
      • benit14 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 17:26
        tak sobie czytam, czytam i mam pare wniosków.
        1. Na tym forum to same swiętoszki, co to nigdy nie zagladają do
        poczty męża, o torebkach nie wspomnę. Mój mąż tez mysli, że mu nie
        zaglądam, nigdy nie wyskoczyłam z tekstem, ze czytałakm jego
        wiadomości, zadnych foch z mojej strony. A prawda jest taka jaka
        jest, ZAGLADAM. On pewnie też. Ideałem nie jestem i nie zamierzam
        byc.jak sie to komus nie podoba jego problem

        2. Ktoś napisał, że nie ufam, mam niskie poczucie własnej wartości.
        Tak, nie ufam, chociaż do tej pory nie miałam powodów. nie ufam do
        końca zarówno facetom jak i kobietom, awet sobie. Zycie jest tak
        przewrotne, ze nigdy nie możemy byc pewni na 100%, że nasze zasady
        nie zostaną złamane. Jeżeli ktoś mysli inaczej jest naiwny. Poa tym
        sama jestem kobietą dość atrakcyjną, mam powodzenie u facetów. Wiem,
        że gdybym tylko miała ochote sie zabawić nie byłoby z tym
        problemu. . Tyle, ze tego nigdy nie robiłam, trzymam dystans Nie
        umawiam sie na kawki, nie chce kontaktów z ex, kolegami itp.Wiecie
        dlaczego?
        Zawsze zastanawiam się nad tym jak by się czuł mój mąż, gdybym
        siedziała sobie w kawiarence z jakims obcym facetem, jak by się
        czuła jego żona. Nawet gdyby to była tylko kawa. Po co prowokowac
        los, po co komplikowac , stąpac po lodzie. A nuż stwierdzxe, że np.
        ex jest bardziej ciekawy od M? Dramat gotowy.
        3. co do tej laski, to nadal uważam, że to dzi...ka. Ba jest od niej
        gorsza. Bo po dz...wce wiadomo czego sie spodziewac a po takiej
        nie.Nie wiem, może jestem niezyciowa, ale nigdy nie zaprosiłam
        faceta na kawe. To raczej oni zabiegali by sie ze mna spotkac. A
        propozycji miałam zawsze wiele. No ale jak nikt nie chce to może
        samemu trzeba cos organizowac.
        4. Przeczytałam sobie listy tej laski do M. To ona zaczela pisac, to
        ona prosi, zadzwon, odpisz. Opowiada mu jaki był super. Pisze o
        swoich problemach z mężem, chorobie cioci. Idiotka. Jak mam problemy
        i nie radze sobie to ide do psychiatry a nie do ex, z którym byłam
        2 miesiące 15 lat temu.Zapraszała go do siebie (inne miasto ale
        napisał , że sie nie wybiera). No to ona się zamierza wybrac do
        niego.
        5. ktos napisał, że spotyka sie z ex, są kolegami. Tu cos takiego
        nie mam miejsca. Jacy koledzy? Oni nie widzieli sie 15 lat, zero
        kontaktu. I teraz nagle jej żale. widze to tak.
        Jest kobiietą sfrustrowaną, której życie małżeńskie nie sprawia
        radości a mąż przestał zauważac. No i trzea troche podbudowac swoje
        ego. Jak? Spotkac sie z kim, kto był kiedyś zakochany, a nuż coś się
        wskrzesi? Jak nie to choc na chwile poczuje sie kobietą adorowaną,
        randka to adrenalina.
        Tak sie składa, że pracuje z 50 kobietami i zauważyłam, że w pewnym
        wieku mężatką zaczyna odbijac. Mąż nie prawi już komplementów co
        godziną, a tu jeszcze chcą sie podobac. Wiele moich koleżanek robi z
        sieie idiotki tylko po to by usłyszec jakis komplement, poczuc sie
        atrakcyjnie. To jest żałosne. Są to oczywiście wzorowe matki i zony.
        I w tym wypadku można powiedziec, że ma miejsce zaniżone poczucie
        własnej wartości.
        Mój mąż też ma koleżanki, nie jestem o nie zazdrosna, bo wiem ,że
        traktują go jak kolegę. Z tą larwą jest inaczej.
        6. Nie trzymam mężą na krótkiej smyczy. Robi to na co ma ochote. O
        tym, ze poczytałam jego poczte nie dowie się. Nie ma foch, awantury
        itp. Czekam na cd. Mam nadzieję, że jak przyjdzie co do czego to sie
        wykręci. Jak mnie okłamie to odpłace mu się z nawiązką. Ale on
        będzie wiedział o wszystkim.Jak powie mi, że chce sie z nią spotkac
        nie będę miała nic przeciwko. Niech idzie.
        Natomiast teraz zamierzam byc idealną żoną, by nie miał
        wątpliwości co jest dla niego ważniejsze- jego żona o którą walczył
        jak lew, czy jakas larwa, która wzbudzając litość swoim nieudanym
        zyciem probuje sie z nim za wszelką cenę spotkac.
        No i nie zniżę się nigdy do tego, by do n iej zadzwonic czy coś w
        tym stylu.

        Troche to chaotyczne ale mam mało czasu.
        • damabezlasiczki Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 17:33
          zgadzam się z Tobą w 100%...Nigdy nie można ufać nikomu bezgranicznie,nawet
          sobie samej.Mnie też nigdy do głowy nie przychodzi zapraszanie ex na kawki,a
          jeśli mnie ktoś zaprasza to swojemu facetowi o tym mówię.Gdybym poszła nic mu
          nie mówiąc czułąbym się z tym "nieswojo"..A co do kobiet,które nagle chcą
          odświeżyć znajomość trzeba podchodzić jak do potencjalnych "dz..." Jesli laska
          ma udane życie nie będzie prosić się o spotlanie innych ex.proste
        • kora3 Benit :) 19.03.09, 19:16
          benit14 napisała:

          . Ideałem nie jestem i nie zamierzam
          > byc.jak sie to komus nie podoba jego problem

          Nikt nie wymaga od Ciebie,z ebys była ideałem - chcesz zagladac,
          zagladaj, ale licz się z tym ze moze Ci to przyniesc wiele szkód.
          >

          > Tak, nie ufam, chociaż do tej pory nie miałam powodów. nie ufam do
          > końca zarówno facetom jak i kobietom, awet sobie.

          To ostatnie jest niepokojace. A dwa wczesniejsze? hmmm .. wiesz,
          nikt nie wymaga i nawet pewnie nie oczekuje, zebys ufała OBCYM
          ludziom. Niby dlaczego miałabys ufac eksdzewczynie meza? Nie ma
          powodów przecież. a mezowi? Nie musisz w 100 proc. ale zwiazki
          opieraja się na zaufaniu, jesli o nie ma to tak naprawde nie ma
          zwiazku. Mozna nieufac majac jakieś przesłanki, powody,
          doswiadczenia złe z ta osobą, ale tak z niczego?

          Jeżeli ktoś mysli inaczej jest naiwny.

          Wiesz, naiwna raczej nir jestm. A jedna ze swych luczowych zasad-
          konkretnie :wie wychodzic za mąż złamałam fakt - całkiem swiadomie i
          wiedząc, ze łamię. Pozostałych - nigdy i wiem, ze nie złamie.

          . Tyle, ze tego nigdy nie robiłam, trzymam dystans Nie
          > umawiam sie na kawki, nie chce kontaktów z ex, kolegami

          Nie masz kolegów? Dla mnie - kosmos ... sorry.

          itp.Wiecie
          > dlaczego?

          Nie !

          > Zawsze zastanawiam się nad tym jak by się czuł mój mąż, gdybym
          > siedziała sobie w kawiarence z jakims obcym facetem, jak by się
          > czuła jego żona. Nawet gdyby to była tylko kawa.

          Wiesz, jesliby to był faktycznie KOLEGA to jego żona czułaby się
          NOMALNIE. Żony i parnerki moich kolegów i przyjaciół płci meskiej
          WIEDZa, ZE SIĘ KOLEGUJEMY, CZY PRZYJAŹNIMY.


          Po co prowokowac
          > los, po co komplikowac , stąpac po lodzie. A nuż stwierdzxe, że
          np.
          > ex jest bardziej ciekawy od M? Dramat gotowy.

          Niezłe podejscie :) a jak M (jak ja kocam nazywanie faceta M:) uzna
          ze kelenrka w barze, jego dentystka, przypadkowo poznana sekrtarka,
          dzienikarka, recepcjnistka jest lepsza niż Ty? Po co stapać po
          kruchym lodzie? Do ciemnicy i nie wypuszczac!!!


          > 3. co do tej laski, to nadal uważam, że to dzi...ka. Ba jest od
          niej
          > gorsza.

          a masz jakies podstawy by tak sadzic, czy wnioskujesz tylko po
          umówieniu się z Twom M (hihi) na dawke kofeiny??

          Nie wiem, może jestem niezyciowa, ale nigdy nie zaprosiłam
          > faceta na kawe. To raczej oni zabiegali by sie ze mna spotkac.

          Wiesz, róznica miedzy nami jest pewnie taka, że ja nigdy nie
          zaprosiłam na kawe faceta, którego chciałam wyrwac:) Jak chciałam to
          bez trudu sprawiałam, ze to on zapraszał:)
          a kolegów, znajomych, przyjaciół owzem i nadal nie widzę w tym nic
          złego.

          A
          > propozycji miałam zawsze wiele.

          Nie musisz tego podkreslac, nikt nie watpi.

          No ale jak nikt nie chce to może
          > samemu trzeba cos organizowac.

          Bład logiczy Benit, faceci i kobiety spotykaja się takze czysto
          TOWARZYSKO. bo sieubia, bo sie znaja, bo libia pogaać - naprawde:)
          Widac,ze wychowywałas się głownie w sfeminzowanym swiecie i kazde
          zaproszenie na kawe, komplement, rozmowa kojarzy ci się z podrywem.
          Uwzaj, bo mozesz kiedys niewłaciwie zinterpretowac erdcznosc, albo
          zyczlwosc jakiegos faceta jako zaloty.

          > 4. Przeczytałam sobie listy tej laski do M. To ona zaczela pisac,
          to
          > ona prosi, zadzwon, odpisz. Opowiada mu jaki był super. Pisze o
          > swoich problemach z mężem, chorobie cioci. Idiotka. Jak mam
          problemy
          > i nie radze sobie to ide do psychiatry a nie do ex, z którym
          byłam
          > 2 miesiące 15 lat temu.

          No to ja Ci powiem, jak jest. Moze się uspokoisz. Bywa tak, ze
          osoby, które sa samotne, maja problem w zwiazku i dorosłym zyciu
          lubia wracać do zw. szczeniecych lat. Tak jest z ta dziewczyna, chce
          się poczuć jak nastolatka - to wszystko.
          Budujace jest to, ze Twj maz odoisał, ze się nie wybiera. Moze i ona
          specjalnie sie wiec wybała, kto wie? Ale na Twoim miejscu nadal nie
          robiłabym rabanu - mąz nie wyglada na achwyconego i nie poleciał na
          skrzydlach, wiec...

          ktos napisał, że spotyka sie z ex, są kolegami.

          Ja napisałam:) Z ostatnim eks się przyjaxnimy, z poprzednimi trudno
          mówic o koezeńśtwie, bo odległosc spora, ale owszem, zdarza mi sie
          spotkac.

          Tu cos takiego
          > nie mam miejsca. Jacy koledzy? Oni nie widzieli sie 15 lat, zero
          > kontaktu. I teraz nagle jej żale. widze to tak.

          No dziwna jest. A propos - ja sie tez sptkałam z gosciem z którym
          byłam rok, ale cyba własnie z kianascie lat temu, z jego inicjatywy,
          ale bez podtesktów.

          > Jest kobiietą sfrustrowaną, której życie małżeńskie nie sprawia
          > radości a mąż przestał zauważac. No i trzea troche podbudowac
          swoje
          > ego. Jak? Spotkac sie z kim, kto był kiedyś zakochany, a nuż coś
          się
          > wskrzesi?
          E tak tego nie widze, aczej podbudowac ego sentymentalne.


          >. Wiele moich koleżanek robi z
          > sieie idiotki tylko po to by usłyszec jakis komplement, poczuc sie
          > atrakcyjnie. To jest żałosne. Są to oczywiście wzorowe matki i
          zony.


          Tego nie wiesz, pozory myla:)


          > Mój mąż też ma koleżanki, nie jestem o nie zazdrosna, bo wiem ,że
          > traktują go jak kolegę. Z tą larwą jest inaczej.

          Wiesz kogo ponizasz mówiąc tak o niej, nawet jesli to prawda?
          siebie. serio.

          > Natomiast teraz zamierzam byc idealną żoną, by nie miał
          > wątpliwości co jest dla niego ważniejsze- jego żona o którą
          walczył
          > jak lew, czy jakas larwa, która wzbudzając litość swoim nieudanym
          > zyciem probuje sie z nim za wszelką cenę spotkac.
          > No i nie zniżę się nigdy do tego, by do n iej zadzwonic czy coś w
          > tym stylu.

          całe szczescie ...
          >
          • benit14 Re: Benit :) 20.03.09, 08:53
            tak na marginesie. Wczoraj la lala napisała do mężą Spij dobrze
            całuję cię mocno. Czy tak pisze koleżakna, która chce z nim się
            napic tylko kawy?

            DO KORY:
            Nie zgadzam się z niczym co powiedziałaś. Ty zresztą nie musisz się
            ze mna zgadzać. Nie ma takiego obowiązku.

            kora 3 napisałą:
            1. Nikt nie wymaga od Ciebie,z ebys była ideałem - chcesz zagladac,
            > zagladaj, ale licz się z tym ze moze Ci to przyniesc wiele szkód.


            Odpowiadam. Jakie szkody? Poda mi jedną chociaż? Mój M zostawił mi
            swoje hasła, więc może mieć swiadomość, ze spbie wejdę na poczte i
            poczytam. A zresztą nie planuje usiąść i powiedzieć mu - czytam
            twoją pocztę.

            2. kora3To ostatnie jest niepokojace. A dwa wczesniejsze? hmmm ..
            wiesz,
            > nikt nie wymaga i nawet pewnie nie oczekuje, zebys ufała OBCYM
            > ludziom. Niby dlaczego miałabys ufac eksdzewczynie meza? Nie ma
            > powodów przecież. a mezowi? Nie musisz w 100 proc. ale zwiazki
            > opieraja się na zaufaniu, jesli o nie ma to tak naprawde nie ma
            > zwiazku. Mozna nieufac majac jakieś przesłanki, powody,
            > doswiadczenia złe z ta osobą, ale tak z niczego?

            ODP. Napisałam, ze nikomu nie ufam w 100%, nawet mężowi i sobie.
            Dlaczego? Napisałam. Zycie tak nas zaskakuje, że często łamiemy
            zasady, nakazy-chociaż głęgoko w nie wierzymy. Poza tym wolę się
            miło zaskoczyć niż rozczarowac. Takie asekuracyjne podejście do
            zycia.
            A mojemu M ufam najbardziej ze wszystkich znanych mi dotąd ludzi, co
            nie oznacza, że ufam ślepu i do końca.

            3. kora3
            Wiesz, naiwna raczej nir jestm. A jedna ze swych luczowych zasad-
            > konkretnie :wie wychodzic za mąż złamałam fakt - całkiem swiadomie
            i
            > wiedząc, ze łamię. Pozostałych - nigdy i wiem, ze nie złamie.

            ODP. Sama widzisz, złamałaś zasadę. Zapewniam Cię , że złamiesz
            jeszcze niejedną. Tacy właśnie jesteśmy niedoskonali.


            4.kora3
            Tyle, ze tego nigdy nie robiłam, trzymam dystans Nie
            > > umawiam sie na kawki, nie chce kontaktów z ex, kolegami
            >
            > Nie masz kolegów? Dla mnie - kosmos ... sorry

            Odp. mam kolegów ale sie z nimi nie umawiam. Nie widze takiej
            potrzeby. Zresztą nie wierzą e przyjaźń damsko-męską. Dlaczego? Bo
            zycie mnie tego nauczyło. Kiedyś wierzyłam, ale jak mój przyjaciel
            zakochał sie we mnie - przestałam.Oczywiście zdaję sobie sprawę z
            tego, że moj punkt widzenia nie musi byc punktem wdzenia wszystkich.
            To jest moje zdania.


            kora3
            Wiesz, jesliby to był faktycznie KOLEGA to jego żona czułaby się
            > NOMALNIE. Żony i parnerki moich kolegów i przyjaciół płci meskiej
            > WIEDZa, ZE SIĘ KOLEGUJEMY, CZY PRZYJAŹNIMY


            odp. Skąd to wiesz? Jesteś taka pewna? Może niektóre kobietom nie
            sprawia to problemów ale zapewniam Cię , ze większość nie chce by
            ich mąż spotykał sie z koleżankami. Jestem pewna, że niejedna myśli
            o takich kobietach podobnie jak ja.(oczywiście sa też święte takie
            jak ty)

            Kora3
            > Niezłe podejscie :) a jak M (jak ja kocam nazywanie faceta M:)
            uzna
            > ze kelenrka w barze, jego dentystka, przypadkowo poznana
            sekrtarka,
            > dzienikarka, recepcjnistka jest lepsza niż Ty? Po co stapać po
            > kruchym lodzie? Do ciemnicy i nie wypuszczac!!!

            ODP. Zaraz do ciemnicy i nie wypuszczać. spokojnie ponoszą cie
            emocje. Nie zamykam M, moze robic co chce.
            Dziwię się, że nie widzisz różnicy. Podam zatem przykład
            Można oberwac na ulicy w biały dzień to prawda. Ale jak zaczynam
            prowokowac los i łażę po ciemnych uliczkach, gdzie pełno meneli to
            znacznie wzrasta prawdopodobieństwo, że oberwe w głowe.


            kora3

            > a masz jakies podstawy by tak sadzic, czy wnioskujesz tylko po
            > umówieniu się z Twom M (hihi) na dawke kofeiny??

            ODP. Nie sądzę, że chodzi tylko o dawkę kofeiny. Taaaak. tylko
            kofeina. Jedzie 200 km po to by napic się tylko kawy ze swoim ex, z
            któym nie widziała się i nie rozmawiała 15 lat. Tylko kawa. Wybacza
            ale albo nie dostrzegasz jej intencji albo sama postępujesz podobnie
            i szukasz usprawiedliwienia. I jeszcze te ckliwe listy - cauje
            mocno, buziaczki, jaki ty jesteś przystojny, wspaniały, mój mąż be,
            brzydki chłopak

            kora 3
            propozycji miałam zawsze wiele.
            >
            > Nie musisz tego podkreslac, nikt nie watpi.
            >
            > No ale jak nikt nie chce to może
            > > samemu trzeba cos organizowac.
            >
            > Bład logiczy Benit, faceci i kobiety spotykaja się takze czysto
            > TOWARZYSKO. bo sieubia, bo sie znaja, bo libia pogaać - naprawde:)
            > Widac,ze wychowywałas się głownie w sfeminzowanym swiecie i kazde
            > zaproszenie na kawe, komplement, rozmowa kojarzy ci się z
            podrywem.
            > Uwzaj, bo mozesz kiedys niewłaciwie zinterpretowac erdcznosc, albo
            > zyczlwosc jakiegos faceta jako zaloty.

            ODP.
            - przeszkadza ci, że mam powodzenie ? Wiem, wiem , wielu laskom to
            przeszkadza. Nie moga znieść, ze niektóre nie musza sie wysilac by
            zdobyc faceta, a inne muszą stawac na głowie.

            - oczywiście, że ludzie spotykają się towarzysko bo się lubią, to
            jest normalne i nie widze w tym niczego złego.Mamy z M wspólnych
            przyjaciół, spotykamy się, lubimy, dzwonimy. Normalne., Ale tu jest
            inna sprawa. Jest jakas larwa, która tak naprawdę wogóle nie zna
            mojego mężą ( znajomosc 2 miesiące 15 lat temu) i daje wyraźnie do
            zrozumienia, że jest jej zle, że ma ciężkie życie a mój mąż był
            taki wspaniały, dobry, opiekuńczy. Po co to robi? Tak naprawdę wie
            tylko ona, ja mogę się domyślać.
            Niepokoją mnie właśnie te jej podteksty.


            kora 3
            tak tego nie widze, aczej podbudowac ego sentymentalne.
            >

            ODP.Tego nie wiesz ani ty ani ja.


            kora3
            Wiele moich koleżanek robi z
            > > sieie idiotki tylko po to by usłyszec jakis komplement, poczuc
            sie
            > > atrakcyjnie. To jest żałosne. Są to oczywiście wzorowe matki i
            > zony.
            >
            >
            > Tego nie wiesz, pozory myla:)


            ODP. Nie zawsze mylą, nie zawsze

            kora3

            > Wiesz kogo ponizasz mówiąc tak o niej, nawet jesli to prawda?
            > siebie. serio.

            Taaaaaak??? Naprawdę? Ojejku? Tak mnie oceniłaś? Tak mi głupio, już
            więcej nie będę(hihihi)
            Nie zalezy mi na opinii osób piszących na forum, bo co taka opinia
            znaczy? NIC.
            A ona jest dla mnie dz...ką i tyle.


            Widzisz, w zyciu nic nie jest proste. łątwo jest wypowiadac sądy gdy
            ciebie to nie dotyczy. Zrozumiałam, ze jesteś sama. to wiele
            wyjaśnia. Ja mam wspaniałego najprzystojniejszego męża jakiego można
            by soie wymarzyć. Widzę jak kobiety na niego patrzą. Mamy 2
            wspaniałych dzieci,jast mi z nim dobrze, czuję się szczęśliwa. Więc
            nie dzi się, że nazywam takie coś(trudno to określic inaczej)
            dz..ką. Widzisz ona juz mąci mój spokój. Ciekawa jestem, czy jej
            mąż wie o tych listach, próbach spotkania. Jak by wiedział czy
            byłby zadowolony? Widzisz jadna larwa może unieszczęśliwić wiele
            osób. Oczywiście , to może sie skonczyć na kawie. A le może byc cd.
            Mam nadieję, że tak sie nie stanie. I tak powiem jasno jestem
            zazdrosna. Bardzo.



            • mruff Re: Benit :) 20.03.09, 09:10
              Benit, trudna sytuacja, tym bardziej, że Twój mąż ma ochotę na
              spotkanie z nią.
              Okey, możesz mu zabronić, postawić sprawę na ostrzu noża ale co to
              da? Będziesz czuła się idiotycznie.
              Poza tym jak mu zabronisz-będzie kombinował jak tu potajemnie
              spotkać się z ola la lalą.

              Mężatką jeszcze nie jestem, ale jak facet chce spotkać się z jakąś
              panną za moimi plecami-to niech sobie idzie. Jak wróci to fajnie a
              jak nie-szerokiej drogi.

              Weź też pod uwagę,że faceci są z kosmosu i może on zupełnie nie
              zdaje sobie sprawy co ta larwa może planować. Faceci mają
              ograniczone mózgi na poczet swoich pytonków w majtkach :)

              Nie stresuj się tak, szkoda na to zycia.
            • kora3 Oj Bociu 20.03.09, 10:54
              benit14 napisała:

              > tak na marginesie. Wczoraj la lala napisała do mężą Spij dobrze
              > całuję cię mocno. Czy tak pisze koleżakna, która chce z nim się
              > napic tylko kawy?

              To zalezy - wg mnie na typ etapie na któeym sa znajomosci, czyli
              zadnym - raczej nie faktycznie.

              >
              > DO KORY:
              > Nie zgadzam się z niczym co powiedziałaś. Ty zresztą nie musisz
              się
              > ze mna zgadzać. Nie ma takiego obowiązku.

              całe szczescie :)
              >>
              >
              > Odpowiadam. Jakie szkody?

              nie takie szkody mialam na myśli akurat.

              >
              > 2. kora3To ostatnie jest niepokojace. A dwa wczesniejsze? hmmm ..
              >
              > ODP. Poza tym wolę się
              > miło zaskoczyć niż rozczarowac. Takie asekuracyjne podejście do
              > zycia.

              akurat całkiem dobre podejscie wg mnie.

              > A mojemu M ufam najbardziej ze wszystkich znanych mi dotąd ludzi,
              co
              > nie oznacza, że ufam ślepu i do końca.

              nie zrozumiałas mnie - nikomu nie nalezy ufać do końca, rzezc w tym,
              żeby mieć swiadomość tego, że ktoś moze nadużyć naszego zaufania,
              ale nie szukać bez powodu dowodów na to.
              to ejst własnie ta szkoda, o której pisałam - zzera to człowieka.

              >
              > 3
              >
              > ODP. Sama widzisz, złamałaś zasadę. Zapewniam Cię , że złamiesz
              > jeszcze niejedną. Tacy właśnie jesteśmy niedoskonali.

              to nie wynikało z mojej niedoskonalosci :) w tym zakresie:) ja
              złamałam te zasadę całkiem świadomie i po przemyśleniu, to nie była
              decyzja spontaniczna.

              > >
              > > Nie masz kolegów? Dla mnie - kosmos ... sorry
              >
              > Odp. mam kolegów ale sie z nimi nie umawiam.

              to jak się z nimi kontaktujesz? pytam z ciekawiosci

              Nie widze takiej
              > potrzeby. Zresztą nie wierzą e przyjaźń damsko-męską. Dlaczego? Bo
              > zycie mnie tego nauczyło.

              A ,moe nauczyło calkiem czegos innego :) mam przekonanie graniczace
              z pewnoscią, ze w tym zakresie dysponuję sporym doswiadczeniem.:)
              >
              >
              >
              >
              > odp. Skąd to wiesz? Jesteś taka pewna?

              TAK :) wiem i jestem pewna, b Benit ROZMAWIAM Z LUDŹMI.

              Może niektóre kobietom nie
              > sprawia to problemów ale zapewniam Cię , ze większość nie chce by
              > ich mąż spotykał sie z koleżankami.

              Benit, ale ty chyba uwaasz, ze wiekszosc to ty. Naprawde swiat nie
              składa się tylko z chorobliwych zazdrośnic. Zresztą, wiesz, ja
              wychodzę z takiego załozenia: jeśli facet ma problem ze swoją
              kobietą, bo spotyka sie z kolezanką, to niechże sobie go jakoś
              rozwiaze np. nie spotykan się, porozmawia z partnerką. Skoro się
              spotyka i nie widzę ze strony jego żony jakiś kwasów z tej okazji,
              to znaczy, ze nie ma problemu:)


              Jestem pewna, że niejedna myśli
              > o takich kobietach podobnie jak ja.(oczywiście sa też święte takie
              > jak ty)

              Masz mnie za świętą?? No to akurat świetny zart :)O JAKICH
              kobietach? O mających KOLEGÓW?

              >
              > ODP. Zaraz do ciemnicy i nie wypuszczać. spokojnie ponoszą cie
              > emocje.

              mnie?

              > znacznie wzrasta prawdopodobieństwo, że oberwe w głowe.

              Pewnie, ale nie wyjśc wieczorem z psem ze strachu to przesada:)

              > ale albo nie dostrzegasz jej intencji albo sama postępujesz
              podobnie
              > i szukasz usprawiedliwienia.

              Ja?? W zyciu faceta na kawe nie zapraszałm :) a 200 kilosów jechać
              po to, bez przesady.
              Ale ty caly zcas mowisz o NIEJ, jakby ta kobieta miala jakieś
              nieograniczone mozliwosci sterowania twoim mezem Benit. A przeczie
              to ON jest z tobą nie?
              > kora 3

              > ODP.
              > - przeszkadza ci, że mam powodzenie ? Wiem, wiem , wielu laskom to
              > przeszkadza.
              Czy ty się źle czujesz? Mnie miałoby to przeszkadzać? dlaczego?
              nawet cię nie znam, a gdybym znala to w czym mnie miałoby twoje
              powodzenie przeszkadzać? nie rozumiem - serio.

              Nie moga znieść, ze niektóre nie musza sie wysilac by
              > zdobyc faceta, a inne muszą stawac na głowie.

              Niech stają, niech nie stają - to nie moja sprawa. Aczkolwiek,
              sadząc po tym jak reagujesz na te sprawe i jak pilnujesz meza, mozna
              mieć podejrzenie, ze niekoniecznie jesteś pewna zaraz taka:)


              > - oczywiście, że ludzie spotykają się towarzysko bo się lubią, to
              > jest normalne i nie widze w tym niczego złego.Mamy z M wspólnych
              > przyjaciół, spotykamy się, lubimy, dzwonimy. Normalne., Ale tu
              jest
              > inna sprawa.

              Wiesz, akurta tu sie z Tobą zgadzam, to jest inna sprawa, bo kobitka
              sie zachowuje wg mnie dziwnie, faktycznie. Ale ty też niespójna
              logicznie jestes.

              Po co to robi? Tak naprawdę wie
              > tylko ona, ja mogę się domyślać.
              > Niepokoją mnie właśnie te jej podteksty.

              no cudaczna kobita, fakt, ale mnie zastnawia nadal dlaczego skupiasz
              się na niej. TWÓJ mąz przeciez jest ci osobą znana, naprawde znasz
              go od tej strony, że idzie do łozka z pierwsza lepszą panną nie
              widzianą 15 lat?

              >
              >
              > kora3
              >
              >
              > ODP. Nie zawsze mylą, nie zawsze

              Zawsze mogą mylić, wiem coś o tym z obserwacji:)

              >
              >
              > Taaaaaak??? Naprawdę? Ojejku? Tak mnie oceniłaś? Tak mi głupio,
              już
              > więcej nie będę(hihihi)

              Jak uważasz, wyskocz z takim tekstem w realu, koniecznie.

              >
              > Widzisz, w zyciu nic nie jest proste. łątwo jest wypowiadac sądy
              gdy
              > ciebie to nie dotyczy.

              Nie mnie nie dotyczy, bo ja nie mam obsesji na punkcie miejgo
              faceta.

              Zrozumiałam, ze jesteś sama. to wiele
              > wyjaśnia.

              Źle zrozumiałas, to wiele wyjaśnia :)
              Konkretnie tyle, ze ty się uwazasz za lepszą od imnyych ludzi, bo
              masz meza, załosne.

              Nie, nie jestem sama, czego nie uwazam za wielki sukces:)

              Ja mam wspaniałego najprzystojniejszego męża jakiego można
              > by soie wymarzyć.

              Z pewnością :)

              Więc
              > nie dzi się, że nazywam takie coś(trudno to określic inaczej)
              > dz..ką.

              Dziwie się, bo to rynsztokowy wyraz - po prostu.

              Widzisz ona juz mąci mój spokój.

              Sama sobie mącisz, bo nie ufasz mezowi.

              Widzisz jadna larwa może unieszczęśliwić wiele
              > osób. Oczywiście , to może sie skonczyć na kawie. A le może byc
              cd.

              no to bedzie zalezeć od twojego meza moja droga
              > Mam nadieję, że tak sie nie stanie. I tak powiem jasno jestem
              > zazdrosna. Bardzo.

              Za bardzo, zaszkodzisz sama sobie.
              >
              >
              >
              • benit14 Re:do kory 20.03.09, 14:24
                kora3
                ODP. Sama widzisz, złamałaś zasadę. Zapewniam Cię , że złamiesz
                > > jeszcze niejedną. Tacy właśnie jesteśmy niedoskonali.
                >
                > to nie wynikało z mojej niedoskonalosci :) w tym zakresie:) ja
                > złamałam te zasadę całkiem świadomie i po przemyśleniu, to nie
                była
                > decyzja spontaniczna.

                kora3
                > Nie masz kolegów? Dla mnie - kosmos ... sorry
                > >
                > > Odp. mam kolegów ale sie z nimi nie umawiam.
                >
                > to jak się z nimi kontaktujesz? pytam z ciekawiosci


                Nie potrzebuje kontaktów z kolegami. Jak kogos spotykam to pogadam
                to wszystko. Z przyjaciółmi spotykamy się wspólnie z mężem. Oprócz
                tego mąż ma swoich kumpli m ja swoje kumpelki. Czy jestem z kosmosu?
                Nie sądzę.

                odp.
                A jakie ma to znaczenie czy spontaniczna czy przemyślana? Znaczy
                przemyślana jest lepsza? Jak zdradzę męża bo tak sobie zaplanuję to
                będzie to lepsze, jakbym zrobiła to spontanicznie?


                kora3
                > potrzeby. Zresztą nie wierzą e przyjaźń damsko-męską. Dlaczego? Bo
                > > zycie mnie tego nauczyło.
                >
                > A ,moe nauczyło calkiem czegos innego :) mam przekonanie
                graniczace
                > z pewnoscią, ze w tym zakresie dysponuję sporym doswiadczeniem.:)
                > >

                odp.
                Myślisz, że ja nie mam doświadczenia? Mam też niemałe. Tyle,
                że ,mnie doświadczenie nauczyło czegoś innego. Co w tym złego.


                kora3
                Skąd to wiesz? Jesteś taka pewna?
                >
                > TAK :) wiem i jestem pewna, b Benit ROZMAWIAM Z LUDŹMI

                odp. Ja nie jestem w życiu niczego pewna. I też rozmawiam z ludzmi,
                wierz mi. Taką mam pracę, która polega na rozmowach z ludźmi.

                kora3
                Benit, ale ty chyba uwaasz, ze wiekszosc to ty. Naprawde swiat nie
                > składa się tylko z chorobliwych zazdrośnic. Zresztą, wiesz, ja
                > wychodzę z takiego załozenia: jeśli facet ma problem ze swoją
                > kobietą, bo spotyka sie z kolezanką, to niechże sobie go jakoś
                > rozwiaze np. nie spotykan się, porozmawia z partnerką. Skoro się
                > spotyka i nie widzę ze strony jego żony jakiś kwasów z tej okazji,
                > to znaczy, ze nie ma problemu:)

                Pisałać, że pozory zawsze mylą. Nie zgodzę się. Jak pisałam wyżej
                nie będę robiła nic co sprawi, ze mąż wie o jego poczcie, sptkaniu.
                Mało tego, będzie miał teraz najlepszą żonę na świecie. Jak pójdzie
                (bez względu na to czy się do tego przyzna czy nie) nie zrobię
                awantury, nie każę mu się tłumaczyć. NA POZÓR BĘDZIE spokój. A , że
                w środku będzie kipiało? Przeżyję.A więc pozory jednak czasami
                mylą. Mam nadzieję, że jednnak nie pójdzie. Znam go trochę, i wiem,
                że często zgadza się na wyjście z kumplami a potem w ostatniej
                chwili rezygnuje pod byle pretekstem.

                Mojej zazdrości niekt nie widzi, może tylko użytkownicy tego forum.

                A tak na marginesie, pokaż mi kobietę, która jest zadowolona z tego,
                ze jakas larwa wypisuje do jej męża/chłopaka ckliwe liściki. Jakby
                się taka znalazła - to dopiero byłby okaz.

                poza tym uogólniasz, nie mam nic przeciwko kobietom, która mają
                kolegów. Mam wiele przeciwko larwom, które chcą się zabawić, ( a o
                to chodzi w tym wątku) kosztem innych.

                kora 3

                >
                > Pewnie, ale nie wyjśc wieczorem z psem ze strachu to przesada:)

                Nie o to mi chodziło. Swiadomie pchac się w miejsca , które nie są
                bezpieczne - uważam, za brak wyobraźni, głupotę. Ale sa tacy
                ludzie, a potem jest płacz.

                kora3
                Ja?? W zyciu faceta na kawe nie zapraszałm

                no to zapraszałaś czy nie, wcześniej pisałaś, ze zapraszałaś

                kora3
                Niech stają, niech nie stają - to nie moja sprawa. Aczkolwiek,
                > sadząc po tym jak reagujesz na te sprawe i jak pilnujesz meza,
                mozna
                > mieć podejrzenie, ze niekoniecznie jesteś pewna zaraz taka:)

                Nie musisz wierzyć. Ale, myslenie, że atrakcyjne kobiety/ mężczyźni
                nie mogą być zazdrośni - jest błędne. Bo niby dlaczego ni mogą?
                Każdy może. To raczej zależy od chcrakteru - zawsze tak myslałąm.


                ponadto nie uważam się lepszą tylko dlatego, że mam męża. Pokaż
                gdzie to napisałam. Wywnioskowałam, że osoba, która nie jest w
                związku , nie jest zakochana może miec widzę życzeniowo-teoretyczną.
                Byłam wcześniej z facetami, o których nie byłam zazdrosna, o ich
                często zmieniałam.Nie kochałam tak naprawde żadnego z nich, jak
                nawałał znajdował sie inny. Ale M to co innego. Jego kocham jak
                nikogo wcześniej. Ot i cała filozofia

                co do słowa dziwka. Słowo jak słowo. Lepiej by brzmiała kobieta
                lekkich obyczajów? Dla mnie g..wno poprostu śmierdzi a nie tylko
                brzydko pachnie.

                I jescze jedno. uwage sskupiam na niej bo TO ONA ZACZELa, to ona sie
                naprasza, to ona czegoś chce od mojego mężą? Jakim prawem? Po co?
                jaki ma cel?


                kora3
                Widzisz ona juz mąci mój spokój.
                >
                > Sama sobie mącisz, bo nie ufasz mezowi


                Mam sie czuć winna bo jakas k..wa pisze do mojego mężą ckliwe listy?
                Sama sobie mącę? Co w takim razie robi ona?

                Może sobie szkodzę, ale to jest silniejsze. Ale jestem silna,
                wytrzymam i ta larwa tylko sie zbłaźni. Bo wiem, że mój mąż drugiej
                ttakiej jak ja nie znajdzie.


                • kora3 Do benit czesc 1:) 21.03.09, 10:47
                  benit14 napisała:

                  >
                  > Nie potrzebuje kontaktów z kolegami. Jak kogos spotykam to pogadam
                  > to wszystko. Z przyjaciółmi spotykamy się wspólnie z mężem. Oprócz
                  > tego mąż ma swoich kumpli m ja swoje kumpelki. Czy jestem z
                  kosmosu?
                  > Nie sądzę.

                  Z kosmosu zaraz to nie :) Po prostu jesteś kobieta, która nie ma
                  kolegów. To dosc typowe dla dziewczyn , które uczyczyły się w
                  seminzowanym gronie. Jeśli juz miały w tym czaie znajomosci z
                  facetami, o były to znajomosci dask-meskie, a nie kolezeńskie. wiec
                  nie znaja takowych. Dla mnie to jest dziwne.

                  >
                  > odp.
                  > A jakie ma to znaczenie czy spontaniczna czy przemyślana? Znaczy
                  > przemyślana jest lepsza? Jak zdradzę męża bo tak sobie zaplanuję
                  to
                  > będzie to lepsze, jakbym zrobiła to spontanicznie?

                  Ma znaczenie o tyle, ze byłam swiadoma, iz dokonuje wyboru innego,
                  niz zakładałam w imię wartosci wyzszej :)

                  Co do dalszj czesci Twego pytania to analogia jest nie do końca
                  trafiona, ale skoro juz taka przywołałaś to owszem - romans i skok w
                  bok się chyba róznią w tym sensie, jakie maja na ogół konsekwencje
                  póxniejsze.

                  >

                  > odp.
                  > Myślisz, że ja nie mam doświadczenia? Mam też niemałe. Tyle,
                  > że ,mnie doświadczenie nauczyło czegoś innego. Co w tym złego.
                  >
                  Mysle, w opisywanym emacie przyjaxni damsk-meskiej doswiadczenia nie
                  masz, złego w tym nic, ale to fakt.
                  >
                  > odp. Ja nie jestem w życiu niczego pewna. I też rozmawiam z
                  ludzmi,
                  > wierz mi. Taką mam pracę, która polega na rozmowach z ludźmi.

                  Zabawne, bo moja praca tez na tym polega:) serio. Ale ja myslałam
                  razczej o kontaktach prywatnych teraz:)

                  >
                  > Pisałać, że pozory zawsze mylą.

                  NE, pisałam, ze zawsze MOGa mylic :)

                  Nie zgodzę się. Jak pisałam wyżej
                  > nie będę robiła nic co sprawi, ze mąż wie o jego poczcie,
                  sptkaniu.

                  Ale co to ma do rzeczy?

                  > NA POZÓR BĘDZIE spokój. A , że
                  > w środku będzie kipiało? Przeżyję.A więc pozory jednak czasami
                  > mylą.

                  Hmmmm wiesz scenaroiszy po takim planie jest kilka, myslę,ze wiesz
                  ajkie, ale najwazniejsze jest cos innego. Mianowicie to, ze Ty się
                  bedziesz gryźć tym, czy poszedł cy nie, a jesli oszedł to co się
                  wydarzyło i czy spotkaja sie ejszcze i bedziesz to wiedzieć z
                  przegladanej teraz egularnie poczty, ale naet jak nie bezie tam nic
                  konkretnego w temacie to bedziesz tym zyc.
                  Sytuacja kiuedy w człowieku kipi, a udaje spoój mze potrwac nawet
                  dług, ale jest dla niego trudna i bardzo niekorzystna psychicznie,
                  wczesniej czy później peknie.

                  Nie chozi o to, zebys mezaowmi mówiła, ze wiesz o poczcie, robiła
                  awanture, obiła w temacie COKOLWIK, tylko przestała o tym obsesyjnie
                  mysleć.

                  Mam nadzieję, że jednnak nie pójdzie. Znam go trochę, i wiem,
                  > że często zgadza się na wyjście z kumplami a potem w ostatniej
                  > chwili rezygnuje pod byle pretekstem.

                  Jest trochę mało asertywny :)
                  >
                  > Mojej zazdrości niekt nie widzi, może tylko użytkownicy tego forum.

                  Istnieje ryzyko, ze tylko tak ci sie zdaje.

                  >
                  > A tak na marginesie, pokaż mi kobietę, która jest zadowolona z
                  tego,
                  > ze jakas larwa wypisuje do jej męża/chłopaka ckliwe liściki.
                  Jakby
                  > się taka znalazła - to dopiero byłby okaz.

                  Pzrepraszam Cię, ale larwa to sadium rozwojowe niektórych owadów i
                  pisac nie moze:) ani ckliwie, ani wcale :)

                  A w temacie pytania: ZADOWOLONA pewnie żadna nie byłaby.

                  Ale pomiedzy niezadowoleniem, a wsciekłoscia, niepokojem, a panika,
                  niechecia a dzika nienawiscią jest cała gama innych uczuć, a Ty
                  prezentujesz skrjne i pytasz też o skrajne.
                  >
                  > poza tym uogólniasz, nie mam nic przeciwko kobietom, która mają
                  > kolegów. Mam wiele przeciwko larwom, które chcą się zabawić, ( a o
                  > to chodzi w tym wątku) kosztem innych.

                  Benit - masz, bo pisałaś jak to kobiety mysla o takich , jak ja
                  np:) a nie masz żadnych przesanek, ze chce się zabawic czyims
                  koszte, nie?:)
                  Z twoich wypowiedzi widac, ze nie akceptujesz innego niż własne
                  zachowania, postawy. Kazda kobieta, która spotyka się z klegami, w
                  ogóle ma jakiś to ptencjalna "larwa" chcąca ich "urasc" ich zonom ,
                  czy partnerkom - tak brzmisz.
                  >
                  > Nie o to mi chodziło. Swiadomie pchac się w miejsca , które nie są
                  > bezpieczne - uważam, za brak wyobraźni, głupotę. Ale sa tacy
                  > ludzie, a potem jest płacz.

                  Benit, ale rzezc w tym, ze TY postrzegaz taka sytuację, jak
                  spotkanie z eks po kilkunastu latach na kawie, jako takie
                  własnie "wchodenie w paszczę lwu", a byc moze Twój mąż - jako
                  calkowicie niegroźną i tyle.
                  >

                  >
                  > no to zapraszałaś czy nie, wcześniej pisałaś, ze zapraszałaś

                  owszem tak, ale nie na zasadzie pisania płomienych maili do kolegów.
                  Moze Ci wyjaśnie: nigy nie zapraszałam zadnego fcta tak oficjalnie.
                  Kogos kto mi się podobał - w ogóle. Natomiast owszem, z kolegami
                  zdarzało mi się powoedzieć : "a to w padnij na kawę, pogadamy" - juz
                  jasne?

                  >
                  >
                  > Nie musisz wierzyć. Ale, myslenie, że atrakcyjne kobiety/
                  mężczyźni
                  > nie mogą być zazdrośni - jest błędne.

                  Nikt nie twierdzi, ze nie moga:) Chyba się nie rozumemy. Zazdrosc
                  jest zcsciakazdego zwiazku. Rzecz w tym ze kiedy jest obsesyjna to
                  zmast dodawac zwiazkowi pikanterii zwyczajnie go rozwala.
                  Bo niby dlaczego ni mogą?

                  > Każdy może. To raczej zależy od chcrakteru - zawsze tak myslałąm.

                  Jasne, aczkolwiek wg mnie zalezy też od paru innych czyników Benit.
                  Od wychowania, od poczucia własnej wartosci (co niekoniecznie, jak
                  ci się błednie zdaje, musi byc zwiazane z faktyczną atrakcyjnoscia),
                  od doswiadczeń.
                  >
                  > ponadto nie uważam się lepszą tylko dlatego, że mam męża.

                  Całe szczescie, bo to naprawde zadna miara :)

                  Pokaż
                  > gdzie to napisałam. Wywnioskowałam, że osoba, która nie jest w
                  > związku , nie jest zakochana może miec widzę życzeniowo-
                  teoretyczną.

                  Wiesz Ben, ale ja nigdzie nie napisałam, ze nie jestem w zwiazku.
                  Nawet chyba w tym watku gdzes (ale moze i nie w tym, nie pamietam)
                  zastanwiałam sie, jak msałoby wygladać mje życie, gdybym była
                  obsesjnie zazdrosna o mojego faceta, pzy moim i jego trybie pracy:)
                  No, ale wszystkich wpisów czytac nie musałaś, fakt.
                  Natomiast biorac na logike: mogłas się zoroentowac, ze nie mam 20
                  lat, wiec siłą reczy na 99 proc. jakies zwiazki muszę mieć za sobą,
                  o ile nie jstem nawet teraz w jakims.

                  Jego kocham jak
                  > nikogo wcześniej. Ot i cała filozofia

                  Wierzę Benit.I nie ma w ym nic nadzyczajnego, ze kochasz.
                  Z doswiadczena - mam jakies tam "zwiazkowe" wiem,z e ja też mjego
                  kocham :) Ale widzisz - nastolatka też kocha swego chłopaka, a
                  babcia dziadka ne?

                  I o ile kiedy natolata napisze, powie "Jestem dziko zazdrosna, bo
                  jemu sie podoba piosenkarka"- jest tu taki wąt chyba, to dorosła
                  normalna babka się usmiechnie i z rozrzewnieniem pomyśli o
                  szczesniecych latach :) ale jeśli powie tak powiedzmy mezatka koło
                  30. to włosy staja deba na jej głupote nie?

                  >
                  > co do słowa dziwka. Słowo jak słowo. Lepiej by brzmiała kobieta
                  > lekkich obyczajów? Dla mnie g..wno poprostu śmierdzi a nie tylko
                  > brzydko pachnie.

                  Zgoda, tylko dziwka to kobitka co się puszcza za kase. Padły w tych
                  mailach jakies kwoty?:)
                  • kora3 nie wiem jak to się stało, ale 21.03.09, 11:18
                    serwer zezarł moje odp. :(
                    trudno - nic juznie zrobię. Zreszta 2 czesc i atk jest wazniejsza,
                    ale tak czy owak sorry za post prawie tylko z Twoimi wypowiedziami
                • kora3 Do Benit cz 2 - wazniejsza :) 21.03.09, 11:16
                  benit14 napisała:

                  >
                  > > naprasza, to ona czegoś chce od mojego mężą? Jakim prawem? Po
                  co?
                  > jaki ma cel?

                  > I jescze jedno. uwage sskupiam na niej bo TO ONA ZACZELa, to ona
                  sie
                  > naprasza, to ona czegoś chce od mojego mężą? Jakim prawem? Po co?
                  > jaki ma cel?


                  Benit - nie wiem :) przecie to nie ja. O skupianiu sie na niej
                  pisałam w tym kontekscie, że piszesz tak, jakby to tylko od tej
                  kobiety zalezało jak przebiegnie to ewentualne spotkanie i czym sie
                  skończy. Czy Twój maz to jakis przepraszam debil? No chyba nie. Ma
                  swój rozum i wole, czy jak sie spotka z nia to tylko ona
                  bedzie "sterowac rzeczywistoscia" a on sie temu biernie biedaczek
                  podda?

                  Benit - powtórze to jeszcze raz: mam barzo okreslone zdanie na emat
                  kobitek "wyrywających" zajetych facetów, fakt. Ale mam też
                  świadomosc, ze do seksu, zdrady, tanga :) trzeba DWOJGA (wyłączając
                  gwałt) - jeśli facet chce zdradzić polecici na kobitke, która go
                  bajeuje, albo sam bedzie szukał akiej co ja moze zbajerować:), jesli
                  nie chce - zainteresowana moze naprawde stawac na sutkac i nic z
                  tego nie wyniknie poza tym, ze się osmieszy.
                  >
                  >
                  > Mam sie czuć winna bo jakas k..wa pisze do mojego mężą ckliwe
                  listy?

                  Absolutnie! Dlaczego miałabys sie zcuć wina to absurd. Ty sobie
                  mącisz w zyciu, bo już "piszesz" scenariusz, w którym ona struje
                  wszystkim, nad wszystkim panuje,a Ty sie tym gryziesz.


                  > Sama sobie mącę?

                  jw.

                  Co w takim razie robi ona?

                  Ona isze maile do byłego faceta i chce sie z nim spotkać. Cel tego
                  spotkania nie ejst mi znany, z tego co piszesz stawiam na chec
                  dowartosciowania się. Liczyc na romans z zonatym facetem
                  mieszkającycym ok. 200 km od niej to raczej mzonka, nie sądzisz?

                  >
                  > Może sobie szkodzę, ale to jest silniejsze.
                  Ale jestem silna,
                  > wytrzymam i ta larwa tylko sie zbłaźni.
                  Sama soie zaprzeczasz "jestm silna" , "to silniejsze ode mnie" .

                  Nie jsteś Benit ani silna, ani pewna siebie, ani nie masz do meza
                  zaufania, a nade wszzytsko masz swiadomosc, ze macie w zwiazku jakiś
                  problem. O tym świadczy zdanie Twe poniższe:

                  Bo wiem, że mój mąż drugiej
                  > ttakiej jak ja nie znajdzie.

                  Dlaczego zakładasz, ze miałby chciec wymienic Cie na inny model,
                  przeciez pisałas, ze jesteście wspaniała parą i ogólnie swietnie się
                  Wam układa?


                  Benit poczytałam twoje wypowiedzi i poza tymi o "larwach"
                  i "dziwkach" widzę nastepujące sprawy:

                  1. Jestem silnie uzależniona od meza, mam na mysli uzalenienie
                  emocjonalne.

                  Poza mezem świat nie istnieje, latego to, czgo najbardziej się boisz
                  to utrata go na rzecz innej kobiety.

                  2. Jstes sama - nie masz rzyjaciół, hobby - wszysto kreci się wokół
                  meza.

                  3. Wbrew temu co piszesz obficie o wej atrakcyjnosci atrakcyjna
                  abolutnie sie nie czujesz.

                  Nie ma to nic współnego z wygladem fizycznym i innymi obiekywnymi
                  kryteriami arakcyjnosci Benit.
                  To jest kwestia TWOICH subiektywnyc odczuc. Nie czujesz się
                  atrakcyna, wiec stale podkreślasz,z e takowa jesteś, ze masz
                  powodzenie, czy tez miałas podczas gdy rozmówca nie stawia
                  przeciwnych tez wcale.

                  4. W Waszym zwiazku jest cos nie tak,ewentualnie cos, co TY
                  postrzegasz jako "nie tak".

                  Mozna to wywnioskowac z tego co piszesz, że w zistniałej sytuacji
                  bedziesz starała się być zoną idealną, że taiej drugiej jak Ty maz
                  nie znajdzie. Miedzy wierszami pobrzmiewa rozpaczliwie skrywana
                  mysl, ze on ma takie zamiary, a miedzy wami cos nie gra.

                  Gdyby grało nie myslałabyś wcale o tym, ze "drugiej takiej nie
                  znajdzie" - bo czy szukałby wg Ciebie? i też nie musiałabyś sie
                  stawać "jeszcze bardziej idealna", by go zatrzymać.

                  Oczywiscie zaprzeczysz, ale chcesz czy nie - to własnie czarno na
                  białym wyziera z Twoim wypowiedzi.

        • skarpetka_szara Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 21:27
          Benit14 - jestes genialna. Widze ze masz glowe na karku, jestes
          madra kobieta, napewno facet wie co moglby stracic, i tez pewnie
          debila nie wybralas aby mogl tak latwo wpasc w sidla glupiej laski.

          Pewnie jej powie zeby sie od niego odwalila.
          Zreszta, i tak nie widze sensu takiego spotykania sie z Ex.

          Daj znac co sie wydarzylo...
    • juz_niedlugo_wiosna Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 19.03.09, 21:40
      to wcale nie oznacza, że szuka przygody
    • rafi-nka Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 14:29
      benit14 napisała:

      > mam dostęp do konta mojego M, sam mi zostawił. Pare dni temu
      > napisała do niego jego była dziewczyna, że chce sie z nim spotkac.
      > On odpisał jej, ze ok. Wiem, ze był w niej zakochany, ale to było
      > dawno temu. Cholera jasna. po co jej teraz spotkanie po latach. Ma
      > męża i dzieci i szuka chyba przygody. Jestem zła na M, ze sie
      > zgodził. Kiedyś gdy mój były chłopak chciał się za mną
      > niezobowiązująco umówic na kawę - odmówiłam, bo po co? jaki cel ma
      > takie spotkanie, zresztą sądziłąm, ze mąż nie będzie czuł sie ok,
      > gdy ja będę z innym siedziec w kawiarni. No a on teraz tak łatwo
      sie
      > zgodził. Nie będę mu robic awantury(nie w miom stylu), nie chce by
      > wiedział, że wiem o poczcie, ale w środku sie gotuje. Oczywiście
      nic
      > mi nie powiedział o propozycji.
      >
      > Tak zadaje sobie pytanie - co taka dz...ka sobie mysli. Qurcze
      nigdy
      > by mi nie przyszło do głowy zapraszac faceta(żonatego dzieciatego)
      > na kawe. Sory ale o takiej kobiecoe nie moge pomyslec inaczej.
      > Zastanawiam sie jak to rozegrac? Musiałam sie wygadac.


      jezu co ty pisesz, a ty nie masz eksów, chyba że wszyscy to
      bandziory i seryjni mordercy i dlatego nie chcesz ich widzieć. żadna
      dziwka to ty masz ograniczony horyzont.
      • sijena Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 16:23
        Ja autorke watku rozumiem, troche za ostro nazwala ta EX...dziwka to
        ona nie jest, ale wyraznie kombinuje. Jesli maz chce zbawiac swiat i
        pomagac bylej w trudnych chwilach, powinien o tym powiedziec zonie i
        tyle.Za kolezanki meza uwazam te, o ktoych wiem, ze sa kolezankami.
        potajemne spotkania z tak zwanymi przez wiekszosc ludzi na tym
        forum 'znajomymi' uwazam za czyste kombinatorstwo. I nie ma nic
        zlego w posiadaniu swoich znajoych, oczywiscie...ale jesli
        decydujemy sie na zwiazek wtedy Ci znajomi sa w jakims sensie
        naszymi znajomymi.Sadze,ze autorka postu powinna mezowi powiedziec
        ze jej sie to niepodoba i tyle. JAk chce isc niech idzie, ale
        powinien wiedziec o jej uczuciach.
        Na koniec dorzuce, ze na tym forum jest wiele 'singli', lktorzy
        uwazaja ze w takich spotkaniach nie ma nic nieypowego. Poczekajmy
        tylko,az caly ten batalion wyzwolonych ludzi sie zakocha. Inaczej
        bedziecie reagowac.
        Pozdrawiam
        • cyklamen111 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 17:01
          sijena napisała:

          > Na koniec dorzuce, ze na tym forum jest wiele 'singli', lktorzy
          > uwazaja ze w takich spotkaniach nie ma nic nieypowego. Poczekajmy
          > tylko,az caly ten batalion wyzwolonych ludzi sie zakocha. Inaczej
          > bedziecie reagowac.
          > Pozdrawiam

          No tak, najgorsze są kobiety wolne a jeszcze do tego ex-kochanki mężów/
          chłopaków niepewnych siebie, nieciekawych dziewczyn, w końcu to one stanowią dla
          nich największe zagrożenie.

          Autorka wątku jest śmieszna, zakłamana i fałszywa, nic dziwnego, że czuje
          niepokój. Może ten m, z którym jest, wcześniej, czy później przejrzy na oczy i
          wreszcie znajdzie prawdziwą kobietę a nie kolejną frustratkę, która z powodu
          swojej nieudolności obraża inne.
          • benit14 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 17:12
            Autorka wątku jest śmieszna, zakłamana i fałszywa, nic dziwnego, że
            czuje
            > niepokój. Może ten m, z którym jest, wcześniej, czy później
            przejrzy na oczy
            > i
            > wreszcie znajdzie prawdziwą kobietę a nie kolejną frustratkę,
            która z powodu
            > swojej nieudolności obraża inne.


            Nie no powinnam ją zacząć podziwiać. Ma w końcu kobieta klasę.
            Kobiety z klasą opisują swojemu ex jakie to są nieszczęśliwe, jaki
            mąż zły, szuka u niego poceszenia, prosi o spotkania, jest gotowa w
            każdej chwili siąć i przejechac 200 km aby napic sie kawy.
            Oczywiście ona nie jest zakłąmana , fałszywa itd. ja jestem. ok. Tak
            to uważasz, twoja sprawa. Nie interesuje mnie twoja opinia na mój
            temat.
            Sadżac po ocenie jaką mi wystawiłaś sama jestes pewnie sfrustrowaną
            nieciekawć babą, która musi wyrywac facetów, bo oni tego nie mają na
            to ochoty. Tak czy owak, zle ci nie życzę.

            • cyklamen111 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 17:59
              benit14 napisała:

              > Autorka wątku jest śmieszna, zakłamana i fałszywa, nic dziwnego, że
              > czuje
              > > niepokój. Może ten m, z którym jest, wcześniej, czy później
              > przejrzy na oczy
              > > i
              > > wreszcie znajdzie prawdziwą kobietę a nie kolejną frustratkę,
              > która z powodu
              > > swojej nieudolności obraża inne.
              >
              >
              > Nie no powinnam ją zacząć podziwiać. Ma w końcu kobieta klasę.
              > Kobiety z klasą opisują swojemu ex jakie to są nieszczęśliwe, jaki
              > mąż zły, szuka u niego poceszenia, prosi o spotkania, jest gotowa w
              > każdej chwili siąć i przejechac 200 km aby napic sie kawy.
              > Oczywiście ona nie jest zakłąmana , fałszywa itd. ja jestem. ok. Tak
              > to uważasz, twoja sprawa. Nie interesuje mnie twoja opinia na mój
              > temat.

              > Sadżac po ocenie jaką mi wystawiłaś sama jestes pewnie sfrustrowaną
              > nieciekawć babą, która musi wyrywac facetów, bo oni tego nie mają na
              > to ochoty. Tak czy owak, zle ci nie życzę.

              Niczego nie musisz życzyć, źle mi się nie dzieje i ani nie czuję się nieciekawa,
              ani nie muszę nikogo wyrywać. Babą (kobietą bez finezji) jesteś ty, jeżeli
              przejawiasz taką agresję w stosunku do kobiet, których intencji być może wcale
              tak dobrze nie znasz.

              Nie mogę ocenić, czy wyzywana przez ciebie kobieta ma klasę, czy też nie, ty nie
              masz jej na pewno, ale być może ukrywanie przed m prawdziwych uczuć tłumaczysz
              dumą a i przy okazji klasą, jednak to nie ma z tym nic wspólnego. Jesteś z nim
              więc powinnaś okazać mu szacunek i zaufanie, w ogóle nie wiem na czym ty chcesz
              budować swój związek, jak nie na szczerości. Bardzo ci współczuję, właśnie tego
              zakłamania, mylnego mniemania o sobie, mylenia pojęć, itp...
        • afterglow Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 17:13
          Benit, znasz definicje slowa "dziwka"?

          Ja rozumiem, ze moglabys ja tak nazwac, gdyby do czegos miedzy nia i Twoim mezem
          doszlo, ale jesli ona tylko ma takie marzenia, to od razu kwalifikuje ja do
          kategorii "dziwek"?

          Czyli nie ma znaczenia czy tylko w glebi duszy chcemy sie "puscic", czy
          faktycznie sie "puszczamy" - i jedno i drugie to dziwkarstwo. Tak?

          Czyli jesli mnie np. podnieca mysl o seksie z kilkoma facetami, ale nigdy tego
          nie zrobilam i nie zrobie, to tez jestem dziwka?
          • benit14 Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 18:09
            dziwka się jednak ośmieszyła.

            Mój mąż zawołał mnie przed chwilą. Posadził na kolanach. I zaczął.
            Ze odezwała się do niego jego była, że pisała takie tam duperele, że
            zaproponowała spotkanie. A on nie zastanowił się zbytnio i odpisał
            ok. chociaż nie miał na to ochoty. Powiedział, że dziwią go takie
            kobiety - które tak się napraszją facetowi. Dał mi do przeczytania
            list w którym jej wyjasnił grzecznie, że nie spotka się z nią bo nie
            widzi najmniejszego powodu aby to robić. Ze ma wspaniałą i
            najpiękniejszą żonę i najważniejsze dla niego jest aby ona była
            zadowolona. Podziękował za zaproszenie, i zachęcił aby o swoich
            problemach porozmawiała z mężem.Tak w skrócie. Amen.

            Cieszę się, że dostała po nosie.
            • afterglow Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 18:15
              Nie odpowiedzialas mi na pytanie - dlaczego "dziwka"?
            • skarpetka_szara Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 20.03.09, 21:31
              Super!
    • kissmebaby Re: ex mojego M chce sie z nim spotkac 21.03.09, 13:59
      Coś na pewno musisz zrobić. Zapobiec.
      Często takie kawy nie kończą się tylko kawą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka