Dodaj do ulubionych

Bohaterscy panowie czyli mit instynktu

26.11.03, 10:25
Oglądałam wczoraj kawałek programu w TVN, w którym to z kilku panów
wychowujących samotnie dzieci (tu zazwyczaj po śmierci żony) zrobiono
niemalże bohaterów, bo potrafili zająć się tym samotnie. I nie byłoby to, aż
tak denerujące (kto robi bohaterkami te tysiące kobiet, które od narodzin
dziecka samotnie zajmują się ich wychowaniem) gdyby nie to, że w którymś
momencie siostra jednej z nieżyjąch żon jednego z tych Panów, prawie ze łzami
w oczach opowiadała jak to bohatersko radzi sobie mąż jej siostry, opiekując
się niemowlęciem (żona zmarła po porodzie), że nauczył się je kąpać i
przewijać...A mnie oburza to i pytam "CÓŻ W TYM TAKIEGO NIEZWYKŁEGO???", a co
to, My kobiety mamy gdzieś to wdrukowane...(?) czy ktoś nam podczas porodu
wszczepia chipa z taką umiejętnością...(?!), że potrafimy się zajmować
niemowlęciem. Otóż NIE, uczymy się tego tak samo, jak powinni robić to
ojcowie tych dzieci. Rozmawialiśmy sobie o tym w pracy i kolega na to "ale Wy
kobiety macie instynkt i wam jest łatwiej". Jaki instykt..? Tak samo boimy
się, że możemy zrobić dziecku krzywdę, jak faceci! Ale to My zazwyczaj (z
niepojętych dla mnie powodów) bierzemy na siebie całą tę odpowiedzialność, a
panowie (w znakomitej większości) wyciągają "rączki" do dzieciaczka dopiero
jak ten już zaczyna dreptać samodzielnie. A jak już który przewija i kąpie
oseska, to odrazu robi się z niego bohatera. W ogóle mam wrażenie, że Panowie
jak nie mają ochoty czegoś robić, czy czymś się zajmować to nie wiadomo czemu
zasłaniają się kobiecym instynktem i tym, że my to zrobimy lepiej. A jakie w
takim razie oni mają instynkty i które z nich wykorzystują aby nam ułatwić
życie? A co Wy myślicie na temat instynktownych zachowań i tego, czy kobieta
rzeczywiście jest w jakiś szczególny sposób obdarowana nimi przez naturę ???
Obserwuj wątek
    • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:29
      to jest tzw kult mezczyzny :o) i naprawde ta kobieta mowila to ze lzami w
      oczach? Ja tez mam lzy (w tej chwili) ale ze smiechu :o) dawno sie tak nie
      ubawilam.
    • evvusia Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:33
      Hehehe!!!!!
      No rzeczywiscie: bohaterzey! Wow!
      • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:41
        No jasne, to nie jest nic wielkiego, zadne bohaterstwo. Tez sie czasmai dziwie,
        jak samotne matki mowia, ze tak im w zyciu ciezko bo musza same wychowywac.
        Co do instynktu: nie znam sie na tym, wiec ucze sie z obserwacji swiata.
        proponuje popatrzec czym sie bawia dziewczynki, a czym chlopcy. nie wiem
        dlaczego wiecej dziewczynek niz chlopcow wybiera zabawe lalkami (w opiekowanie
        sie wyimaginowanym dzidziusiem, karmienie go, przebieranie). A dlaczego
        wiekszosc chlopcow wybiera samochody, samoloty, budowle itp.
        I nie jest to zapatrzenie we wzorce rodzicow, bo w koncu wiekszosc ojcow nie
        jest kierowcami, budowlancami czy zolnierzami, a wiekszasc matek robi wiele
        innych rzeczy oprocz przewijania dzieci.
        i tak to obserwujac dochodze do wniosku, ze musi byc cos (instynkt? hormony?)
        co sprawia, ze to kobiety potrafia sie lepiej zajac zwykla opieka niemowlecia.
        Co nie znaczy ze mezczyzni nie moga tego robic i ze tych ktorzy to robia nalezy
        uwazac za bohaterow.
        • pajdeczka Przykład z mojego domu 26.11.03, 10:48
          frisky2 napisała:
          proponuje popatrzec czym sie bawia dziewczynki, a czym chlopcy.


          Ano tym Frisky, co obserwują od rodzica, z którym więcej przebywają. Mój syn
          np. więcej czasu przebywał ze mną, bo nawet jak ojciec był w domu to tylko się
          z nim wygłupiał albo chodził na spacery, ew. poczytał książeczkę. Żadnych
          typowo męskich zajęć typu majsterkowanie czy chodzenie na mecze. A mój syn w
          wieku 6 lat miał ochotę wyszywać makatki, bo widział jak ja to robie i to go
          zafascynowało. Wyszywałeś kiedyś makatki? A innym razem zażyczył sobie szydełko
          i robił łańcuszki z wełny. Lalki na szczęście nie miał, ale chętnie spał z
          misiem. Sąsiadów syn nie wiem czy nie spi z misiem do tej pory, bo kiedy miał
          13 lat mój syn mówił że widział, jak z nim spal. Moźe po prostu wstydzicie się
          tych zajęć, bo są takie babskie?
          Aha, pierogi też ze mną namiętnie lepił, ale wybiłam mu to z głowy.
          • lola211 Re: Przykład z mojego domu 26.11.03, 11:07
            Nie do konca tak jest.Moja kolezanka ma chłopca i dziewczynke, obydwoje
            wiekszosc czasu spedzaja z matka i kazde interesuje sie zabawkami
            odpowiadajacymi płci.Gdyby było jak piszesz, to syn powinien nasladowac
            matke,a jego fascynuja zołnierzyki i samochody.
            • pajdeczka Re: Przykład z mojego domu 26.11.03, 11:18
              lola211 napisała:

              > Nie do konca tak jest.Moja kolezanka ma chłopca i dziewczynke, obydwoje
              > wiekszosc czasu spedzaja z matka i kazde interesuje sie zabawkami
              > odpowiadajacymi płci.Gdyby było jak piszesz, to syn powinien nasladowac
              > matke,a jego fascynuja zołnierzyki i samochody.

              bo mama pewnie jest kierowcą i go wozi, a w domu, pod nieobecność taty,
              odwiedza ją pan w mundurze. ot, i cała tajemnica:)
              • lola211 Re: Przykład z mojego domu 26.11.03, 11:28
                > bo mama pewnie jest kierowcą i go wozi, a w domu, pod nieobecność taty,
                > odwiedza ją pan w mundurze. ot, i cała tajemnica:)

                Tylko ten mundur pasuje.Bo on jest policjantem.To znaczy maz.

                • pajdeczka Re: Przykład z mojego domu 26.11.03, 11:45
                  lola211 napisała:

                  > > bo mama pewnie jest kierowcą i go wozi, a w domu, pod nieobecność taty,
                  > > odwiedza ją pan w mundurze. ot, i cała tajemnica:)
                  >
                  > Tylko ten mundur pasuje.Bo on jest policjantem.To znaczy maz.
                  >
                  czyli coś w tym jednak, o czym pisałam, jest
                  • lola211 Re: Przykład z mojego domu 26.11.03, 11:46
                    Bede upierdliwa.Przeciez ich córka tez obserwuje tate policjanta, a mało
                    obchodzi ja bron i kajdanki.
                  • bubster Re: Przykład z mojego domu 26.11.03, 15:17
                    nie tylko chodzi o to z którym rodzicem więcej przebywa
                    uwarunkowania społeczne tez są ważne - jak koledzy bawią się żołnierzykami to
                    on lalki nie weźmie to zostanie okrzyknięty "babą"
                    • Gość: Sebastian Re: Przykład z mojego domu IP: 62.233.187.* 26.11.03, 15:28
                      nie tylko chodzi o to z którym rodzicem więcej przebywa
                      > uwarunkowania społeczne tez są ważne - jak koledzy bawią się żołnierzykami
                      to
                      > on lalki nie weźmie to zostanie okrzyknięty "babą"

                      Moje dzieci syn i corka bawily sie poczatkowo tylko ze soba
                      a i tak chlopak wolal samochody a dziewczynka lalki. Probowali
                      co prawda czasami tez na odwrot, ale szybko to sie skonczylo.

            • pajdeczka Oni są męczennikami, nie bohaterami 26.11.03, 11:21
              Który facet, na dłuższą mętę, lubi siedzieć w dpmu dłużej niż godzinę. Nosi ich
              po świecie. Jeśli jest żona to mają labę, bo mogą sobie wychodzić i wracać o
              różnych porach, A jak zostają sami - to dramat, bo trzeba być 24h na dobę.
              Jest taki serial na TVP 2 w każdą niedzielę o 21ej, też o samotnych ojcach.
              • frisky2 Re: Oni są męczennikami, nie bohaterami 26.11.03, 11:37
                pajdeczka napisała:

                > Który facet, na dłuższą mętę, lubi siedzieć w dpmu dłużej niż godzinę. Nosi
                ich
                >
                > po świecie. Jeśli jest żona to mają labę, bo mogą sobie wychodzić i wracać o
                > różnych porach, A jak zostają sami - to dramat, bo trzeba być 24h na dobę.
                > Jest taki serial na TVP 2 w każdą niedzielę o 21ej, też o samotnych ojcach.

                No widzisz pajdeczka, instynk, po prostu instynkt:-)
                • yeto frisky2 26.11.03, 11:43
                  frisky2 napisała:

                  > pajdeczka napisała:
                  >
                  > > Który facet, na dłuższą mętę, lubi siedzieć w dpmu dłużej niż godzinę. Nos
                  > i
                  > ich
                  > >
                  > > po świecie. Jeśli jest żona to mają labę, bo mogą sobie wychodzić i wracać
                  > o
                  > > różnych porach, A jak zostają sami - to dramat, bo trzeba być 24h na dobę.
                  > > Jest taki serial na TVP 2 w każdą niedzielę o 21ej, też o samotnych ojcach
                  > .
                  >
                  > No widzisz pajdeczka, instynk, po prostu instynkt:-)

                  No właśnie, to najlepszy dowód na to, że Panowie "posiadają" tylko takie
                  instynkta, które są dla nich wygodne i najlepiej jak związane są
                  z "nicnierobienieniem".
                  • frisky2 Re:yeto 26.11.03, 11:45
                    yeto napisała:

                    > frisky2 napisała:
                    >
                    > > pajdeczka napisała:
                    > >
                    > > > Który facet, na dłuższą mętę, lubi siedzieć w dpmu dłużej niż godzinę
                    > . Nos
                    > > i
                    > > ich
                    > > >
                    > > > po świecie. Jeśli jest żona to mają labę, bo mogą sobie wychodzić i w
                    > racać
                    > > o
                    > > > różnych porach, A jak zostają sami - to dramat, bo trzeba być 24h na
                    > dobę.
                    > > > Jest taki serial na TVP 2 w każdą niedzielę o 21ej, też o samotnych o
                    > jcach
                    > > .
                    > >
                    > > No widzisz pajdeczka, instynk, po prostu instynkt:-)
                    >
                    > No właśnie, to najlepszy dowód na to, że Panowie "posiadają" tylko takie
                    > instynkta, które są dla nich wygodne i najlepiej jak związane są
                    > z "nicnierobienieniem".

                    A kto powiedzial,ze poza domem panowie nic nie robia? :-)
        • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:48
          czy aby na pewno wybieraja? Przeciez to rodzice kupuja zabawki dzieciom i nigdy
          nie widzialam aby kupowano chlopcom lalki. Wiem podobno robiono jakies
          doswiadczenia w tym temacie, ze chlopcy wybierali samochodziki. Byly to jednak
          dzieci okolo roku wiec jakies doswiadczenie z zabawkami mialy.
          • pajdeczka Brawo Rose! 26.11.03, 10:54
            rose2 napisała:

            > czy aby na pewno wybieraja? Przeciez to rodzice kupuja zabawki dzieciom i
            nigdy> nie widzialam aby kupowano chlopcom lalki. Wiem podobno robiono jakies
            > doswiadczenia w tym temacie, ze chlopcy wybierali samochodziki. Byly to
            jednak dzieci okolo roku wiec jakies doswiadczenie z zabawkami mialy.
            >
            Może kupienie lalki chłopcu to przegięcie (ale dlaczegoby nie, wszak potem w
            dorosłym życiu chłopcy niektórzy też kupują sobie lalki, tyle że w sex shopach -
            tęsknota za tym, czego nie dostali w dzieciństwie?:)))), ale kupowanie
            karabinów, czołgów, czy innych militarnych zabawek to już jest wielkie
            przegięcie. Mój syn dostał od męża taki karabin, kiedy skończył dwa latka. I
            naprawdę, jako 100procentowy mężczyzna się rozpłakał, zamiast ucieszyć.
          • samowolny Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:57
            rose2 napisała:

            > czy aby na pewno wybieraja? Przeciez to rodzice kupuja zabawki dzieciom i
            nigdy
            >
            > nie widzialam aby kupowano chlopcom lalki. Wiem podobno robiono jakies
            > doswiadczenia w tym temacie, ze chlopcy wybierali samochodziki. Byly to
            jednak
            > dzieci okolo roku wiec jakies doswiadczenie z zabawkami mialy.
            >

            jakby chłopcy mieli wybierać zabawke zaraz po urodzeniu to wybraliby lalke bo
            wtedy zadziałałby "instynkt" .:))))
          • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:57
            rose2 napisała:

            > czy aby na pewno wybieraja? Przeciez to rodzice kupuja zabawki dzieciom i
            nigdy
            >
            > nie widzialam aby kupowano chlopcom lalki. Wiem podobno robiono jakies
            > doswiadczenia w tym temacie, ze chlopcy wybierali samochodziki. Byly to
            jednak
            > dzieci okolo roku wiec jakies doswiadczenie z zabawkami mialy.
            >
            OK, ja mam dzieci obojga plci od urodzenia i nie zmuszalem ich do wyboru tego
            lub owego. Syn bawil sie misiami - i corka tez. Ale inaczej. Corka "opiekuje
            sie" nimi. Dla syna misie byly "bohateramie" roznych wydarzen. na pewno nie
            mial wobec nich zachowan opiekunczych.
            Mimo, ze akurat mogl sie wzorowac na mnie, bo zajmuje sie dziecmi tak jak zona.
            Do pajdeczki:
            wyszywanie makatek to nie jest czynnosc zwiazana z opiekunczoscia. gdyby np.
            synek szyl ubranka dla lalek, bo "jest im zimno" albo "musza miec nowa kreacje
            na bal", to bym przyjal ten argument:-)
            • pajdeczka Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:07
              frisky2 napisała:

              >Do pajdeczki:
              > wyszywanie makatek to nie jest czynnosc zwiazana z opiekunczoscia. gdyby np.
              > synek szyl ubranka dla lalek, bo "jest im zimno" albo "musza miec nowa
              kreacje na bal", to bym przyjal ten argument:-)

              Jesteś strasznie drobiazgowy. Równie dobrze mógł zrobić na szydełku berecik dla
              misia.
              A znasz mężczyzn , którzy robią zakupy, sprzątają, pomagają dzieciom w
              lekcjach, wyszywają i robią na drutach pomimo, że mają żony? Bo ja znam. I to
              też są bohaterowie?
            • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:09
              Mnie natomiast wydaje sie, ze nie ma takiego instynktu i opiekunczosc jest
              nabyta :o) To rodzice mowia do dziewczynek, aby ubraly misia bo jest mu zimno,
              to wlasnie dziewczynkom sie tlumaczy ze dzidziusia trzeba przewinac.
              Dziewczynki upodobniaja sie do mam ze wzgledu, ze jestesmy dziewczynami, tak
              samo chlopcy. Przeciez nie bawiles sie z synem lalkami :o)
              Dzeci ucza sie bardzo szybko, lapia podzialy jakie panuja w domu w mgnieniu
              oka. Czy roznica pomiedzy dziecmi jest wystarczajaca powiedzmy chlopiec na tyle
              starszy aby mogl pamietac, ze tez przewijales corke? To takie wolne
              przemyslenia.
              Nie bede eksperymentowac z moimi dziecmi w tym temacie, ale na pewno ojciec
              mojego dziecka bedzie je przewijal, co uwiecznie na zdjeciu i bede pokazywac
              dzieciom jak podrosna :o)
              • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:28
                rose2 napisała:

                > Dziewczynki upodobniaja sie do mam ze wzgledu, ze jestesmy dziewczynami, tak
                > samo chlopcy. Przeciez nie bawiles sie z synem lalkami :o)

                Mylisz sie, bawilem sie (teraz syn juz jest za duzy:-) Akurat gdyby sie moja
                corka upodabniala do mamay, to bylaby nader wyemancypowana i niezbyt
                pochlonieta zabawa w opiekowanie sie lalkami:-)


                > Dzeci ucza sie bardzo szybko, lapia podzialy jakie panuja w domu w mgnieniu
                > oka. Czy roznica pomiedzy dziecmi jest wystarczajaca powiedzmy chlopiec na
                tyle
                >
                > starszy aby mogl pamietac, ze tez przewijales corke? To takie wolne
                > przemyslenia.

                Tak roznica jest duza. Chlopiec pamieta wszystko dokladnie.





                > Nie bede eksperymentowac z moimi dziecmi w tym temacie, ale na pewno ojciec
                > mojego dziecka bedzie je przewijal, co uwiecznie na zdjeciu i bede pokazywac
                > dzieciom jak podrosna :o)

                No widzisz - sama robisz z tego wydarzenie:-) A przeciez uwazasz, ze nic w tym
                niezwyklego ze facet przewija dziecko.
                • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:38
                  Nie rozumiesz mnie wogole. Nie bede robic wielkiego wydarzenia z powodu
                  przewijania i opiekowania sie. Chcialabym pokazac natomiast dziecku, ze
                  opiekowanie sie (przewijanie, kapanie, karmienie) jest obowiazkiem obojga
                  rodzicow. Nie chce aby moj syn (jesli bege go miec) wyrosl w przekonaniu, ze to
                  jest obowiazek przypisany kobietom. Nie bedzie podzialu na obowiazki damskie i
                  meskie - bo takowy nie istnieje w moim zwiazku.
                  Podzial taki natomiast istnieje w mojej rodzinie (starsze pokolenie) i wsrod
                  niektorych moich znajomych. I juz widac pietno takiego wychowania, bo dla 10cio
                  letniego chlopaka pomoc matce w kuchni jest ogromna meczarnia!
                  • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:43
                    Rozumiem cie rose doskonale. tyle ze pokazywanie takich zdjeci paradoksalnie
                    moze miec skutek przeciwny: bedzie mowilo dziecku, ze przewijanie przez
                    mezczyzn to jest jakas rzecz niezwykla, skoro mama musi mi pokazywac zdjecia z
                    tego waznego wydarzenia:-)
                    • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:49
                      absolutnie sie nie zgodze. niby dlaczego takie zdjecie w albumie i
                      komentarz "jak byles maly to mama i tata razem cie kapali, przewijali ...." ma
                      byc jakim wywyzszaniem. Nie mam zamiaru nikogo gloryfikowac, to ma byc
                      naturalne.
                      Ale widze, ze Ty postrzegasz taki fakt jako wlasnie bohaterski akt, ciekawe.
                      • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 15:52
                        rose2 napisała:

                        > absolutnie sie nie zgodze. niby dlaczego takie zdjecie w albumie i
                        > komentarz "jak byles maly to mama i tata razem cie kapali, przewijali ...."
                        ma
                        > byc jakim wywyzszaniem. Nie mam zamiaru nikogo gloryfikowac, to ma byc
                        > naturalne.
                        > Ale widze, ze Ty postrzegasz taki fakt jako wlasnie bohaterski akt, ciekawe.


                        Przeciwnie, uwazam to za cos normalnego i dlatego nie widze powodu, zeby robic
                        specjalnie ojcu zdjecie i pokazywac dziecku pozniej. Troche odwracasz kota
                        ogonem. Bo najpierw pisalas, ze pecjalnie zrobisz zdjecie ojcu, zeby pokazac
                        dziecku.
                        Co innego zwykle zdjecia rodzinne o ktorych piszesz teraz.
                        • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:09
                          bo widzisz albo robie zdjecie albo przewijam, a fotografa zatrudniac nie bede
                          do kapania. Nie odwracam kota ogonem. Nie mam zamiaru mowic "widziz NAWET tata
                          cie przewijal" jak sobie w pierwszej chwili pomyslales. Mam swoja koncepcje w
                          tym temacie i nie wmawiaj mi ze myslalam o czyms innym, to ty zbyt szybko
                          wyciagnales wnioski.

                          No i kto odwraca kota ogonem.
                          • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:31
                            rose2 napisała:

                            > bo widzisz albo robie zdjecie albo przewijam, a fotografa zatrudniac nie bede
                            > do kapania. Nie odwracam kota ogonem. Nie mam zamiaru mowic "widziz NAWET
                            tata
                            > cie przewijal" jak sobie w pierwszej chwili pomyslales. Mam swoja koncepcje w
                            > tym temacie i nie wmawiaj mi ze myslalam o czyms innym, to ty zbyt szybko
                            > wyciagnales wnioski.
                            >
                            > No i kto odwraca kota ogonem.

                            Ty, ale jesli chcesz zeby twoje bylo na gorze, to niech bedzie ze ja:-) Sie nie
                            upieram i bron Boze niczego ci nie wmawiam.
                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:49
                    No tak, a jak ojciec prosi by córka pomogła mu naprawic pralke to ona wcale
                    nie wyglada na szczsliwa.Dlaczego?
                    • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:54
                      pralke naprawia mechanik z serwisu :o)
                      A ja jak bylam mala (czytaj wiek ok 12-15 lat) to chetnie naprawialam
                      magnetofony i rozne inne sprzety domowe :o) No i wlasnie nigdy nie mialam
                      Barbie, mialam gora dwie lalki, ktore szybko mi sie znudzily. Takze moi rodzice
                      nie wychowali mnie na "Typowa" polska kobiete.
          • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:16
            > czy aby na pewno wybieraja? Przeciez to rodzice kupuja zabawki dzieciom i
            nigdy
            >
            > nie widzialam aby kupowano chlopcom lalki. Wiem podobno robiono jakies
            > doswiadczenia w tym temacie, ze chlopcy wybierali samochodziki. Byly to
            jednak
            > dzieci okolo roku wiec jakies doswiadczenie z zabawkami mialy.

            Wczesniej nie kupuje sie chyba dzieciom lalek czy samochodów, tylko klocki i
            grzechotki.Skoro wybierali w tym wieku samochody to znaczy ze to ich bardziej
            interesowało niz lalki.Po co wiec kupowac chłopcu lalki skoro widac ze nie
            przejawia nimi zainteresowania?
            Wystarczy zaprowadzic dziecko do marketu i zobaczyc czym sie zainteresuje.Moja
            córka dostała samochód na roczek(do tego czasu lalek nie miała w ogóle) i to
            autko poszło w kat.A w ogóle to bawi sie zwierzatkami, zadnymi lalkami.

            Natomiast nie jestem w stanie pojac kupowania dziewczynkom zabawek typu
            pralka, kuchnia, zestaw do sprzatania(!).
            • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:19
              hola! Jak to sie nie kupuje, syn moich znjomych (14 miesiecy) nigdy nie mial
              lalki i nigdy sie takowa nie bawil. Dostawal klocki, samochody plastikowe na
              czerwonych kolkach, telefon komorkowy z melodyjkami itp. No to jak ma takie
              dziecko wybrac lalke? Zartujesz chyba...
              • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:29
                A synowie moich znajomych mieli zatrzesienie lalek od urodzenia po starszej
                siostrze. i jakos ich te lalki nie pociagaly
                • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:43
                  Nie chodzi o to aby lalki lezaly sobie w pudle i byly dostepne, chodzi o to czy
                  radzice uzywaja je do zabawy z dziecmi! Ludzie czy to naprawde takie trudne?
                  Chodzi o pokazanie dziecku zabawki, pokazanie jak sie mozna bawic, bawic sie
                  razem z nim. Przeciez zabawy do pewnego momentu sa wlasnie wspolne, gdy dziecko
                  nie jest jeszcze samodzielne.
              • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:35
                > hola! Jak to sie nie kupuje, syn moich znjomych (14 miesiecy) nigdy nie mial
                > lalki i nigdy sie takowa nie bawil. Dostawal klocki, samochody plastikowe na
                > czerwonych kolkach, telefon komorkowy z melodyjkami itp. No to jak ma takie
                > dziecko wybrac lalke? Zartujesz chyba...

                To juz wybór rodziców, ze kupowali mu samochody w tak wczesnym wieku.Klocki i
                telefon to chyba nie sa typowo meskie zabawki?
                Najlepszym wyjsciem jest przed kupieniem zabawki zabrac dziecko do marketu i
                zobaczyc, co przyciaga uwage dziecka.I wtedy nie narzuca sie mu zainteresowan.
                Ja nie kupowałam małej lalek z tego powodu ze to dziewczynka, widze ze dopiero
                teraz w wieku 5 lat przejawia zainteresowanie nimi,i to nie bobasami, tylko
                lalkami "dorosłymi".I mimo ze nie narzucałam jej czym ma sie bawic, nigdy nie
                zainteresowalajej zaden samochód, zolnierz, itd.
                • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:45
                  Zadam ci pytanie, czy kupowalabys synowi lalki i bawila sie z nim w dom? Jak on
                  sam ma sie tym zainteresowac jesli Ty jemu tego nie pokazesz???????
                  • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:48
                    rose2 napisała:

                    > Zadam ci pytanie, czy kupowalabys synowi lalki i bawila sie z nim w dom? Jak
                    on
                    >
                    > sam ma sie tym zainteresowac jesli Ty jemu tego nie pokazesz???????

                    Kupowalem synowi to, o co prosil. O lalki nie prosil, najwyzej o misie i inne
                    zwierzaki. I bawilem sie z nim tymi misiami, jasne.
                    • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:51
                      Hej, no to miales genialnego syna. Zazwyczaj maluchy ucza sie bawic wczesniej
                      niz mowic.
                      • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:05
                        Nie musi mówic.Wystarczy jesli siega po nie z pólki, to tez o czyms swiadczy.
                        • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:18
                          wiesz co? maluch siega do tej polki do krorej mu latwo dosiegnac. To stary
                          chwyt sprzedawcow, umieszczaja te drozsze zabawki zawsze w zasiegu reki. Nigdy
                          o tym nie slyszalas?? Przyjrzyj sie w sklepie jak wszystko jest zorganizowane.
                          • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:28
                            > wiesz co? maluch siega do tej polki do krorej mu latwo dosiegnac. To stary
                            > chwyt sprzedawcow, umieszczaja te drozsze zabawki zawsze w zasiegu reki.
                            Nigdy
                            > o tym nie slyszalas?? Przyjrzyj sie w sklepie jak wszystko jest
                            zorganizowane.

                            Wyglada to inaczej.Towar na pólkach jest poukladany tematycznie, lalki obok
                            lalek, samochody zajmuja inna czesc regału.Od góry do dołu.Moje dziecko od
                            małego, nawet wozone jeszcze w koszyku kompletnie nie interesowało sie
                            pólkami "chłopiecymi", przeszła, popatrzyła i tyle.Dopiero przy pólkach z
                            zabawkami typu klocki, maskotki, zwierzatka, okazywało ozywienie i próbowało
                            cos sciagnąc.Dostep do wyzszych pólek jej zapewnialam podnoszac na rece, wiec
                            uwazam ze nie chodzi tu o brak mozliwosci wziecia czegos z pólki.
                            • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:37
                              Owszem jest poukladane tematycznie oraz cenowo, drozsze zabawki nizej, tansze
                              wyzej. Ile Twoja corka ma lat? Z tego co piszezsz to chyba juz rozumie podzialy
                              plci, wiec dla niej "zabawki chlopcow" sa malo interesujace. I naprawde od
                              malego zabierasz ja na takie zakupy? Wiesz potem mozesz miec problem, bo bedzie
                              to dla niej normale, ze sama sobie bedzie zawsze chciala wybierac, a potrzeby
                              rosna....
                              • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:45
                                > Owszem jest poukladane tematycznie oraz cenowo, drozsze zabawki nizej,
                                tansze
                                > wyzej.
                                Ile Twoja corka ma lat? Z tego co piszezsz to chyba juz rozumie podzialy
                                > plci, wiec dla niej "zabawki chlopcow" sa malo interesujace.

                                Ma 5 lat, ale metode stosuje od zawsze.


                                I naprawde od
                                > malego zabierasz ja na takie zakupy? Wiesz potem mozesz miec problem, bo
                                bedzie
                                > to dla niej normale, ze sama sobie bedzie zawsze chciala wybierac, a
                                potrzeby
                                > rosna....
                                Uwazam ze robie dobrze, bo nie kupuje tego co jej sie nie spodoba, a tak
                                czesto było z prezentami od innych osób.Wykosztowali sie, a ona tych zabawek
                                nie uzywała.
                                Sama mam problem z ustaleniem co chciałaby dostac np. na gwiazdke.I nie jest
                                tak, ze zawsze kupuje jej to co ona chce, bez przesady,chodzi mi raczej o
                                ustalenie rodzaju zabawki.Zabieram ją do marketu, obserwuje co jej sie podoba,
                                i potem wybieram cos na co finanse mi pozwalaja.Z reguły podoba jej sie kilka
                                rzeczy, wiec mam wybór.

                                • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:53
                                  mam nadzieje, ze zauwazysz ten moment gdy zaczna jej sie podobac tylko te
                                  drogie i modne rzeczy :o)) Ma juz piec lat wiec dobrze kojarzy fakty, kurcze to
                                  troche pozbawianie jej niespodzianek.
                                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:10
                                    > mam nadzieje, ze zauwazysz ten moment gdy zaczna jej sie podobac tylko te
                                    > drogie i modne rzeczy :o)) Ma juz piec lat wiec dobrze kojarzy fakty, kurcze
                                    to
                                    >
                                    > troche pozbawianie jej niespodzianek.
                                    >
                                    Z tymi niespodziankami to jest tak, ze z reguły wyrzuca sie pieniądze.
                                    O ile taki sprzet jak rower, sanki, rolki, zawsze bedzie prezentem udanym o
                                    tyle wszelkiego rodzaju drobne zabawki czesto są nietrafione po prostu.
                                    Staram sie by dziecko miało mało zabawek, bo im wiecej ma tym mniej je cos
                                    cieszy, tak uwazam, wiec w zasadzie dostaje je tylko z okazji urodzin i
                                    gwiazdki, Mikołaja.Stawiam na wyobraźnie, bo dziecko swietnie potrafi
                                    wykorzystac przedmioty domowe do zabawy.poza tym kupuje jej ksiazeczki,
                                    malowanki, plasteline, farbki.One sa neutrale "płciowo".

                                    Teraz akurat lecą w kólko reklamy drogich zabawek i zdarza sie ze ona je
                                    oglada.obserwowałam jej reakcje na te lalki dzidziusie-, nawet spytałam czy
                                    jej sie podoba.Na szczescie nie, bo woli takiego konika z wystawy sklepu w
                                    którym ostatnio z nia byłam.A wcale przeciez ten kon nie jest reklamowany,
                                    modny.
                                    Ale problem miałam np. z wytłumaczeniem ze Marsjanki, takie reklamowane
                                    witaminy dla dzieci razem z jakims badziewnym radyjkiem nie sa warte 40 zł.
                                    nie kupiłam mimo ze chciała, trudno.Niech wie, ze nie bedzie miała wszystkiego
                                    o co poprosi.
                      • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 15:51
                        No dobrze, do wozeczka i kolyski kupowalismy mu laleczki i inne tego typu
                        pizdryczki, jak grzechotki i gryzaczki. ale co, mielismy sie z nim wtedy w dom
                        bawic, jak on nie kumal jeszcze za bardzo co to jest dom?
                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:04
                    > Zadam ci pytanie, czy kupowalabys synowi lalki i bawila sie z nim w dom? Jak
                    on
                    > sam ma sie tym zainteresowac jesli Ty jemu tego nie pokazesz???????

                    Normalnie.Czy uwazasz ze musiałamn pokazac dziecku jak bawic sie zwierzetami
                    by ja tym zainteresowac? Wcale.Ona to wybierała bez mojego
                    pokazywania.Inicjowanie przeze mnie zabawy w dom konczyły sie po 5
                    min.Zainteresowania brak.Od małego chodzilam z nia do kolezanki Ona widziała
                    jak ona sie nimi bawił, ale to wcale nie doprowadziło do tego, ze ona chce to
                    miec.
                    Gdybym miała syna,to kupiłabym mu lalke gdybym zauwazyła ze zwraca na nie
                    uwage np. bedac u innych dzieci.
                    • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:16
                      nie mieszajmy zywych zwierzat (jesli takie masz na mysli) z martwymi zabawkami,
                      bo te pierwsze zawsze zwycieza. Z doswiadczenia wiem, ze gdy zwierzak pojawia
                      sie w domu zabawki ida w kat, na dluzszy czas.
                      Ok kupilabys synowi lalke do zabawy zamiast samochodu, dla 12 miesiecznego
                      brzdaca i bawilabys sie z w przebieranie? Nie chodzi mi o wiek pozniejszy,
                      chodzi mi o poczatki zabaw, wlasnie tych wspolnych.
                      • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:22
                        Nie sprecyzowalam. Oczywiscie mam na mysli zabawki- zwierzatka, a nie
                        zywe.Takie plastikowe, z gumy itp.
                        Bawiłabym sie w przebieranie.Jasne ze tak.O ile miałby chec.
                        • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:48
                          mam wrazenie, ze jesli sama nie zaczniesz to sie nigdy nie przekonasz. Wiem, ze
                          dzieci moga miec rozne zainteresowania, nie dzieli sie to tylko i wylacznie na
                          samochody i lalki. Ale zazwyczaj wlasnie tymi konkretnymi zabawkami
                          obdarowywuje sie w zaleznosci od plci.
                          W moim przypadku bylo tak, ze mnie lalki szybko nudzily. Nie umialam sie nimi
                          bawic, poniewaz moi rodzice kupowali mi przewaznie klocki, kolorowanki, bajki
                          do sluchania na kasetach, lopatki, foremki itp :o) Najdalej siegam pamiecia do
                          czasow gdy mialam 5 lat.
                          • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:15
                            > mam wrazenie, ze jesli sama nie zaczniesz to sie nigdy nie przekonasz. Wiem,
                            ze
                            > dzieci moga miec rozne zainteresowania, nie dzieli sie to tylko i wylacznie
                            na
                            > samochody i lalki. Ale zazwyczaj wlasnie tymi konkretnymi zabawkami
                            > obdarowywuje sie w zaleznosci od plci.

                            Dlatego tez mogłam bez wydawania złotówki przekonac sie ze lalkowe bobasy nie
                            sa tym co interesuje moją córke.Tak samo wózek dla lalek, i inne akcesoria
                            dane jej w prezencie od rodziny.
                            Sama nie kupuje tez dzieciom moich kolezanek własnie lalek czy dla chłopców
                            samochodów- stawiam na ksiazki, puzzle, kasete z filmem.

                            > W moim przypadku bylo tak, ze mnie lalki szybko nudzily. Nie umialam sie
                            nimi
                            > bawic, poniewaz moi rodzice kupowali mi przewaznie klocki, kolorowanki,
                            bajki
                            > do sluchania na kasetach, lopatki, foremki itp :o) Najdalej siegam pamiecia
                            do
                            > czasow gdy mialam 5 lat.


      • yeto Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 10:48
        Obawiam się trochę, przez tyle wieków gdzie zasady gry ustalali panowie,
        wmawiano to nam tak skutecznie, że same poprostu zaczęłyśmy w to wierzć. Ja nie
        widzę u siebie żadnych szczególnych, instynktownych zachowań (może jakaś
        spaczona jestem). A może powinnyśmy miłe Panie, zacząć IM wmawiać że ONI mają
        szczególny instyknt do naprawiania cieknących kranów, zepsutych żelazek, zamków
        w drzwiach, mało tego można wmówić im, że odkryto gen, który jest
        odpowiedzialny za instynktowne mycie naczyń u Panów, a Ci którzy tego nie
        robią, postępują wbrew naturze. Byłaby wtedy szansa, że za kilka, kilkanaście
        wieków może w to uwierzą :)))
    • pajdeczka Podpisuję stę pod tym... 26.11.03, 10:42
      ...co napisałaś Yeto. Też chciałam założyć wątek w tym klimacie.
      Cały czas w tyk kraju pokutuje pogląd, że mężczyzna to ten, co poluje. Tyle ,
      że mięso od dawna wisi w sklepach na hakach, a oni dalej czują się jak myśliwi,
      tyle że z procami.
      Myślę, że takie programy czynią więcej szkody niż pożytku, bo utwierdzają
      oglądających w przekonaniu, że bycie ojcem, i to nieistotne czy samotnym, czy
      nie, jest czymś wyjątkowym. I to ciekawe, że łza się pewnie w niejednym damskim
      oku zakręciła, kiedy słuchała tych przykrych, skądinąd, historii, a gdyby na
      tych samych krzesłach siedziały samotne matki to nie byłoby przed TV tylu
      wzruszonych ich trudnym życiem. A przecież statystycznie to mężczyźni wcześniej
      umierają, nie mówiąc już o tych, którzy zwyczajnie opuszczają swoje rodziny dla
      innej, bądź z powodu dziecka kalekiego i zostawiają małżonki z nędznymi
      alimentami , więc więcej jest kobiet samotnych z dziećmi niż ojców. Ale to
      przecież jest normalne, te samotne kobiety.
    • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:02
      >Ale to My zazwyczaj (z
      >niepojętych dla mnie powodów) bierzemy na siebie całą tę odpowiedzialność, a
      >panowie (w znakomitej większości) wyciągają "rączki" do dzieciaczka dopiero
      >jak ten już zaczyna dreptać samodzielnie.

      Z reguły tak jest wtedy, gdy mam karmi piersia, wiec nie ma co liczyc ze tata
      ja zastapi, poza tym jako ze przebywa z dzieckiem w domu, a facet zarabia
      trudno by jednoczesnie jej pomagał.Po powrocie z pracy- kąpiel, prosze bardzo,
      i to własnie obserwuje, ze faceci zajmuja sie kąpaniem niemowlaków.

      >A jak już który przewija i kąpie
      >oseska, to odrazu robi się z niego bohatera.

      Obserwuje wokól siebie sporo takich mezczyzn i nikt nie robi z nich bohaterów,
      moze kiedys by tak było.

      • yeto Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:17
        lola211 napisała:


        > Z reguły tak jest wtedy, gdy mam karmi piersia, wiec nie ma co liczyc ze tata
        > ja zastapi, poza tym jako ze przebywa z dzieckiem w domu,

        W tej chwli facet ma prawo do urlopu macierzyńskiego, ciekawa jestem ilu z nich
        decyduje się na to...?

        > Obserwuje wokól siebie sporo takich mezczyzn i nikt nie robi z nich
        bohaterów,
        > moze kiedys by tak było.

        Na szczęście trochę się w tej kwestii zmienia, ale ciągle jeszcze nie jest to
        regułą i codziennością (a powinno być, bo "własność" w tym wypadku to pół na
        pół)
        A stanowisko panów broniących instynktownych zachowań w tym wątku utwierdza
        mnie tylko w tym, że rzeczywiście chyba nam to wmawiano :)
        • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:41
          > W tej chwli facet ma prawo do urlopu macierzyńskiego, ciekawa jestem ilu z
          nich
          >
          > decyduje się na to...?
          Razem z matka moze wziac? Czy tylko jedno z nich?
        • dziubek Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:21
          yeto napisała:

          > A stanowisko panów broniących instynktownych zachowań w tym wątku utwierdza
          > mnie tylko w tym, że rzeczywiście chyba nam to wmawiano :)
          Tak, tak, skoro masz oponentów to pewnie masz i rację.
          Pozdrawiam
        • Gość: kohol Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.crowley.pl 26.11.03, 13:34
          yeto napisała:
          > W tej chwli facet ma prawo do urlopu macierzyńskiego, ciekawa jestem ilu z
          nich
          > decyduje się na to...?

          Taaa?
          A ja słyszałam, że nie maja prawa do macierzyńskiego, jeno do wychowawczego.
          Mniejsza z tym - obawiam się, że mój facet z niego nie skorzysta - kwestie
          finansowe jednak biorą górę.
          • yeto kohol 26.11.03, 14:54
            Otóż, kobieta po 14 tygodniach urlopu macierzyńskiego (nie wychowawczego!!!)
            może zrezygnować z niego, a pozostałą część na wniosek pisemny może wykorzystać
            tatuś (2 tyg. przy pierwszym dziecku). A o kwestiach finansowych pisałam już
            wyżej. Ale powtórzę - gdyby kobiety nie były dyskryminowane w naszym kraju to
            mogłyby zarabiać tak samo dobrze jak panowie :)Ale kto ma o to walczyć, skoro
            tyle kobiet w tym wątku tak dzielnie broni stanowiska "nicnierobienia" panów,
            którzy zasłaniają się w tym dzielnie instynktami, a tym samym (panie te) uznają
            zastany porządek rzeczy jako normalny i akceptowalny.
            • lola211 Re: kohol 26.11.03, 16:09
              > Otóż, kobieta po 14 tygodniach urlopu macierzyńskiego (nie wychowawczego!!!)
              > może zrezygnować z niego, a pozostałą część na wniosek pisemny może
              wykorzystać
              >
              > tatuś (2 tyg. przy pierwszym dziecku).

              Całe 2 tygodnie? To o co tej bój w ogóle? Jezeli dla niej te 2 tyg. robi tak
              istotna róznice to oczywiscie, zapedzic faceta na ten urlop.


              A o kwestiach finansowych pisałam już
              > wyżej. Ale powtórzę - gdyby kobiety nie były dyskryminowane w naszym kraju
              to
              > mogłyby zarabiać tak samo dobrze jak panowie :)Ale kto ma o to walczyć,
              skoro
              > tyle kobiet w tym wątku tak dzielnie broni stanowiska "nicnierobienia"
              panów,
              > którzy zasłaniają się w tym dzielnie instynktami, a tym samym (panie te)
              uznają
              >
              > zastany porządek rzeczy jako normalny i akceptowalny.

              Ale kto broni nicnierobienia? zastanawiam sie tylko jak w obecnej sytuacji w
              Polsce uzasadnic taki urlop? Skoro nie ma uzasadnienia to nie dziwne ze mało
              kto chce z tej opcji korzystac.
              Załozmy ze zarobki sie zrównaja.To jakie uzasadnienie bedzie wówczas miało
              odsyłanie faceta na urlop, matka do pracy, zabawa w odciaganie pokarmu,
              itd.chodzi mi o poczatkowe miesiace zycia dziecka.Jesli mogliby taki urlop
              brac jednoczesnie, to było by wtedy super- zajmują sie wspólnie dzielac
              obowiazki.
            • frisky2 Re: kohol 26.11.03, 16:14
              yeto napisała:

              > Otóż, kobieta po 14 tygodniach urlopu macierzyńskiego (nie wychowawczego!!!)
              > może zrezygnować z niego, a pozostałą część na wniosek pisemny może
              wykorzystać
              >
              > tatuś (2 tyg. przy pierwszym dziecku). A o kwestiach finansowych pisałam już
              > wyżej. Ale powtórzę - gdyby kobiety nie były dyskryminowane w naszym kraju to
              > mogłyby zarabiać tak samo dobrze jak panowie :)Ale kto ma o to walczyć, skoro
              > tyle kobiet w tym wątku tak dzielnie broni stanowiska "nicnierobienia" panów,
              > którzy zasłaniają się w tym dzielnie instynktami, a tym samym (panie te)
              uznają
              >
              > zastany porządek rzeczy jako normalny i akceptowalny.

              WIesz Yeto, chetnie bym posiedzial z malym dzieckiem na urlopie wychowawczym.
              Siedzialem zreszta nie raz - jak bralem zwolnienie bo zona wyjezdzala na kilka
              dni - i powiem Ci ze wcale nie jest to takie ciezkie. Maluch sobie spi wieksza
              czesc doby, pieluszek nie musisz prac, bo masz pampersy, pranie ubranek
              zalatwia pralka. Jaki problem? To moja zona sie cieszyla ze moze miec dwuletni
              urlop wychowawczy i odpoczac od pracy i pobyc z dzieckiem.
    • Gość: jim Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.il.waw.pl / *.il.waw.pl 26.11.03, 11:12
      W Szwecji ojcowie MUSZĄ wziąć urlop wychowawczy, bo jeśli go nie wykorzystają
      to przepadnie. Matki nie mogą go za nich wykorzystać. I co, nagle okazuje się,
      że tam mężczyźni mają instynkt ojcowsko-macierzynski i potrafią sie zająć
      niemowlęciem. A u nas? Niedobrze się robi jak się ogląda takie programy.
      • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:26
        > W Szwecji ojcowie MUSZĄ wziąć urlop wychowawczy, bo jeśli go nie
        wykorzystają
        > to przepadnie. Matki nie mogą go za nich wykorzystać. I co, nagle okazuje
        się,
        > że tam mężczyźni mają instynkt ojcowsko-macierzynski i potrafią sie zająć
        > niemowlęciem. A u nas? Niedobrze się robi jak się ogląda takie programy.

        A do czasu wprowadzenia tego urlopu Szwedzi masowo zajmowali sie niemowlakami?
        Po wprowadzeniu takiego urlopu w Polsce bedzie tak samo.
        Pytam sie, skoro facet nie ma mozliwosci wziecia urlopu macierzynskiego,
        pracuje , to jak ma jednoczesnie zajmowac sie tym dzieckiem? Moze niech matki
        podrzucają mu je do pracy.
        • bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:36
          Ale przecież facet może wziąść sobie urlop "macierzyński", a właściwie powinnam
          chyba napisać "ojcowski".
          • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 11:38
            bacha76 napisała:

            > Ale przecież facet może wziąść sobie urlop "macierzyński", a właściwie
            powinnam
            >
            > chyba napisać "ojcowski".

            Moze, jakby moja zona zarabiala wiecej, to bym pewnie wzial. To po pierwsze. a
            po drugie, jakby nie trzeba bylo karmic piersia.
            • yeto frisky2 26.11.03, 11:56
              frisky2 napisała:

              > bacha76 napisała:
              >
              > > Ale przecież facet może wziąść sobie urlop "macierzyński", a właściwie
              > powinnam
              > >
              > > chyba napisać "ojcowski".
              >
              > Moze, jakby moja zona zarabiala wiecej, to bym pewnie wzial. To po pierwsze.
              a

              Jakby Twoja żona nie była dyskryminowana (płeć) to mogłaby zarabiać tak samo
              jak Ty

              > po drugie, jakby nie trzeba bylo karmic piersia.

              Pokarm, mój drogi można ściągać, trzymać w lodówce i podgrzewć przed podaniem
              dziecku. Gimnastykuj się w takim razie dalej, albo ściągnij posiłki ;o)
              • lola211 Re: frisky2 26.11.03, 12:13
                > Pokarm, mój drogi można ściągać, trzymać w lodówce i podgrzewć przed
                podaniem
                > dziecku. Gimnastykuj się w takim razie dalej, albo ściągnij posiłki ;o)

                A wszystkie te zabiegi w imie utrudnienia sobie zycia.

                Karmienie piersia ma nie tylko na celu zaspokojenie głodu dziecka ale i ma
                uzasadnienie psychologiczne.
                A podgrzewanie tego pokarmu pozbawia go czesci wartosci odzywczych.

                A ja sie bardzo ciesze, ze zachowałam zdrowy rozsadek i karmiłam dziecko
                normalnie, byłam przy nim, bo uwazałam ze niemowle potrzebuje własnie matki.


            • bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:01
              frisky2 napisała:

              > bacha76 napisała:
              >
              > > Ale przecież facet może wziąść sobie urlop "macierzyński", a właściwie
              > powinnam
              > >
              > > chyba napisać "ojcowski".
              >
              > Moze, jakby moja zona zarabiala wiecej, to bym pewnie wzial. To po pierwsze.
              a
              > po drugie, jakby nie trzeba bylo karmic piersia.


              Z pierwszym punktem sie zgadzam-urlop powinien wziąść ten kto zarabia mniej.
              Ale gdzie jest napisane, że "trzeba" karmić piersią.?? Rozumiem, że jest to
              dobre dla dziecka, lepsze niż "sztuczny pokarm". Ale o ile wiem nie ma nakazu
              karmienia piersią. Więc co to ma do urlopu macierzyńskiego czy ojcowskiego?
              • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:17
                Owszem trzeba karmic piersia, o ile oczywiscie zalezy nam na zdrowiu dziecka,
                ale to przeciez kobieta jest najwazniejsza,a nie jakies tam dziecko.
                • bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:22
                  lola211 napisała:

                  > Owszem trzeba karmic piersia, o ile oczywiscie zalezy nam na zdrowiu dziecka,
                  > ale to przeciez kobieta jest najwazniejsza,a nie jakies tam dziecko.


                  tego nigdzie nie napisałam, że dziecko jest nie ważne. Chodziło mi o to, że
                  karmienie piersią jest ważne, ale nie ma przymusu karmienia piersią. Nie
                  zgadzam sie z twierdzeniem, że trzeba karmić piersią. Uważam, że powinno sie to
                  robić, ale nie ma nakazu.

                  A jesli chodzi o zdrowie to moja mama nie miała pokarmu i zostałam "wychowana"
                  na "sztucznym" pokarmie. I w życiu chorowałam tylko raz-na ospe. Jak chodziłam
                  do szkoły to prawie cała moja klasa miała "świnke", a ja byłam zdrowa. a więc
                  nie jest to taka 100% prawda, że dzieci karmione piersią sa zdrowsze.
                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:33
                    No a jak ma byc ten nakaz wyrazony? Niekarmienie dziecka grozi sankcja czy jak?

                    Jak widzac ty pojecia nie masz na temat karmienia dzieci i róznic pomiedzy
                    karmieniem naturalnym a sztucznym.

                    Zdarza sie ze kobieta karmic nie moze, wtedy trudno, ale rezygnowanie z tego w
                    imie wygody, jakis ambicji, nie wiem czego jeszcze to kompletna
                    pomyłka.Zastanawiam sie nad sensem rodzenia dzieci w takim przypadku skoro
                    zapewnienie dziecku tego co najlepsze jest takim problemem.
                    • bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:40
                      lola211 napisała:

                      > No a jak ma byc ten nakaz wyrazony? Niekarmienie dziecka grozi sankcja czy
                      jak?
                      >
                      > Jak widzac ty pojecia nie masz na temat karmienia dzieci i róznic pomiedzy
                      > karmieniem naturalnym a sztucznym.
                      >
                      > Zdarza sie ze kobieta karmic nie moze, wtedy trudno, ale rezygnowanie z tego
                      w
                      > imie wygody, jakis ambicji, nie wiem czego jeszcze to kompletna
                      > pomyłka.Zastanawiam sie nad sensem rodzenia dzieci w takim przypadku skoro
                      > zapewnienie dziecku tego co najlepsze jest takim problemem.

                      Ale gdzie ja napisałam o rezygnowaniu z karmienia w imie wygody??
                      Mi sie tylko nie podoba stwierdzenie, którego użył podajże frisky, że urlopu
                      macierzyńskiego nie weźmie, bo trzeba karmic piersią. czyli tak jakby był
                      pewnien nakaz robienia tego. Poprostu nie podoba mi sie to stwierdzenie, bo
                      karmic piersią wcale nie trzeba tylko powinno sie. A to jest różnica.
                      • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:50
                        > Ale gdzie ja napisałam o rezygnowaniu z karmienia w imie wygody??
                        > Mi sie tylko nie podoba stwierdzenie, którego użył podajże frisky, że urlopu
                        > macierzyńskiego nie weźmie, bo trzeba karmic piersią. czyli tak jakby był
                        > pewnien nakaz robienia tego. Poprostu nie podoba mi sie to stwierdzenie, bo
                        > karmic piersią wcale nie trzeba tylko powinno sie. A to jest różnica.

                        Rany, ale skoro czlowiek wie, ze dla dobra jego własnego dziecka TRZEBA karmic
                        piersia bo zaden inny sposób nie jest tak dobry to jaki powód tłumaczy
                        rezygnacje tego przez matke i branie urlopu przez ojca.Co sie wtedy zyskuje,
                        bo naprawde nie wiem? No po co to wszystko, te laktatory, po co?
                        To ze cos nie jest nakazane na pismie nie znaczy ze nie trzeba tego robic.Czy
                        mało znaczący jest fakt ze zyskuje na tym nasze dziecko, czy to za mało zeby
                        twierdzic ze trzeba? Zdrowy rozsadek dyktuje ten nakaz, ot co.
                        • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 12:59
                          wiesz lola ale pokarm mozna tez sciagac z piersi lub tez karmic pol na pol,
                          jest wiele mozliwosci. Dla chcacego nic trudnego. Nie widze aby karmienie
                          piersia bylo az tak wielka przeszkoda.
                          Gdybym zarabiala wiecej niz moj partner to on na pewno by siedzial
                          na "ojcowskim". To tez jest jakby nie patrzec dla dobra dziecka.
                          • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:30
                            > Gdybym zarabiala wiecej niz moj partner to on na pewno by siedzial
                            > na "ojcowskim". To tez jest jakby nie patrzec dla dobra dziecka.

                            Ile trwa ten urlop? Pare miesiecy? I naprawde lepszym wyjsciem jest miec
                            pare groszy wiecej niz zapewnic dziecku naturalny kontakt z mama? Ten kontakt
                            jest o wiele wazniejszy niz drozszy lepszy ciuch czy zabawka dla niemowlaka.
                            Karmienie z butelki to namiastka, uzasadniona tylko bardzo powaznymi
                            przeszkodami w tym wzgledzie.podgrzewanie pokarmu prowadzi do niszczenia jego
                            składników, poza tym mleko kobiece zmienia swój skład w zaleznosci od czasu
                            karmienia, to naprawde jest super przez nature wymyslone.Sciagniecie pokarmu
                            do butelki i podawanie po podgrzaniu to nie to, co nakarmienie prosto z piersi.
                            Podawanie noworodkowi jakis sztucznych mieszanek czesto prowadzi póxniej do
                            problemów zdrowotnych, poza tym pokarm kobiecy posiada składniki wpływajace na
                            rozwój mózgu dziecka w sposób niezakłocony.DUzo jeszcze by pisac,w kazdym
                            razie jesli matce zalezy na daniu dziecku tego co najlepsze to 3 mies.
                            (minimum) spedzenia z dzieckiem w domu nie jest zadnym wyrzeczeniem, wrecz
                            przeciwnie.
                            Z doswiadczenia wiem, ze te kobiety które najgłosniej krzyczały, ze nie dadza
                            zamknąc sie z dzieckiem w domu, juz po urodzeniu wynajdywały mase argumentów
                            na poparcie swojej decyzji pozostania przy przy dziecku przez 1 rok jego
                            zycia. A jeszcze bedąc w ciazy po prostu nie wyobrazały sobie takiej sytuacji.

                            > wiesz lola ale pokarm mozna tez sciagac z piersi lub tez karmic pol na pol,
                            > jest wiele mozliwosci. Dla chcacego nic trudnego. Nie widze aby karmienie
                            > piersia bylo az tak wielka przeszkoda.

                            A czy kiedykolwiek sciagałas pokarm z piersi? Wiesz ile czasu to zajmuje? Bo
                            ja sciagałam raz i nigdy wiecej, masakra po prostu.Nic bys cały dzien nie
                            robiła tylko sciagała by dziecko mial co jesc na drugi dzien.
                            • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 14:22
                              teraz bedziesz udowadniac wyzszosc macierzynstwa nad ojcostwem?

                              Nie nie sciagalam pokarmu, co nie oznacza ze nic na ten temat nie wiem. Moja
                              matka musiala sciagac nadmiar pokarmu rekoma i tylko ona wie jak to jest nie
                              miec takich maszynek jakie sa teraz dostepne.
                              Kobiety majace nadmiar zawsze musza sciagac pokarm, niezaleznie od tego ile ich
                              dziecko potrafi zjesc. Wiec mi nie wmawiaj ze jak karmisz to nie musisz
                              sciagac. Chyba ze masz go malo. Wszystkie moje kolezanki sciagaly i nie bylo z
                              tym problemu.

                              A przy butelce dziecku lepiej sie odbija niz przy piersi, tak mowia wszystkie
                              znane mi mamy.
                              • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 15:48
                                > Nie nie sciagalam pokarmu, co nie oznacza ze nic na ten temat nie wiem. Moja
                                > matka musiala sciagac nadmiar pokarmu rekoma i tylko ona wie jak to jest nie
                                > miec takich maszynek jakie sa teraz dostepne.
                                > Kobiety majace nadmiar zawsze musza sciagac pokarm, niezaleznie od tego ile
                                ich
                                >
                                > dziecko potrafi zjesc. Wiec mi nie wmawiaj ze jak karmisz to nie musisz
                                > sciagac.

                                Nie, nie musze.I sciagnełam tylko raz jak musialam na dłuzej zostawic
                                niemowle.Pokarmu miałam w sam raz.Dziecko pół roku zyło na samym mleku i było
                                jak paczek.

                                Chyba ze masz go malo. Wszystkie moje kolezanki sciagaly i nie bylo z
                                > tym problemu.
                                No to dziwne, bo ja sie z tym wsród swoich nie spotkałam.Po co sciagac pokarm
                                jak karmi sie normalnie dziecko?Organizm sam reguluje ile ma produkowac.


                                > A przy butelce dziecku lepiej sie odbija niz przy piersi, tak mowia
                                wszystkie
                                > znane mi mamy.
                                A po co to odbijanie bo nie rozumiem?
                                • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:04
                                  perfekcyjnie lolu, ja nie znam ani jednej takiej idealnej kobiety, ktorej
                                  natura regulowala ilosc pokarmu do apetytu niemowlaka, gratuluje.
                                  Przy piersi dziecko zazwyczaj sie nie najada, czesto usypia po czym budzi sie
                                  za chwilke i chce znow jesc, lyka wiecej powietrza. Wazny jest pokarm to fakt,
                                  ale przeginasz troche z rola piersi w odzywianiu.
                                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:21
                                    > perfekcyjnie lolu, ja nie znam ani jednej takiej idealnej kobiety, ktorej
                                    > natura regulowala ilosc pokarmu do apetytu niemowlaka, gratuluje.
                                    > Przy piersi dziecko zazwyczaj sie nie najada, czesto usypia po czym budzi
                                    sie
                                    > za chwilke i chce znow jesc, lyka wiecej powietrza. Wazny jest pokarm to
                                    fakt,
                                    > ale przeginasz troche z rola piersi w odzywianiu.

                                    Rose, wybacz,ale to co piszesz nijak sie nie ma do rzeczywistosci,naprawde.
                                    Dziecko sie nie najada? Sa sposoby by je obudzic jak zasypia.powietrza za duzo
                                    łyka jak pokarm za szybko napływa, równiez jest sposób by temu zaradzic.poza
                                    tym dziecko po karmieniu tak sie uklada by tego powietrza sie pozbylo.
                                    Nie chce tu uchodzic za jakas specjalistke , matke polke, ale naprawde
                                    wystarczy poczytac na ten temat i nie ma zadnego problemu.
                                    Kiedys nasze matki instruowamo o koniecznosci karmienia co 3 godz., ze pokarm
                                    kobiecy jest za wodnisty, nie ma to jak kaszka manna dla dziecka- bzdury
                                    totalne.Moze czerpiesz informacje od osoby która stosowala takie praktyki?
                                    Karmiac dziecko na zadanie ustawiasz organizm by produkował tyle pokarmu ile
                                    trzeba- jak jest za mało to czesciej karmisz i jest go wiecej.
                                    Rola pokarmu naturalnego jest nie do przecenienia, w interesie wyłącznie
                                    producentów jest by napychac dzieci sztucznymi mieszankami.Mleko krowie niech
                                    piją cielaki, a nie dzieci.
                                    • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:38
                                      Teoria z ustawieniem organizmu, skad to wzielas? Nigdy nie slyszalam i nigdy
                                      nie czytalam o czyms takim. Gdyby bylo az tak prosto kobiety nie doswiadczaly
                                      by problemow z pokarmem typu wczesny zanik lub jego brak lub nadmiar. Nie
                                      czerpie swej wiedzy z opowiadan mojej mamy, mam dzieciate kolezanki. Wbrew
                                      pozorom (brak wlasnych dzieci) wiem dosc duzo na ten temat. Nie twierdze, ze
                                      pokarm nie jest wazny, twierdze natomiast ze troche przesadzasz z rola PIERSI.
                                      Widze, ze nie zrozumialas o co mi chodzilo. A to ze pokarm zmienia sie w ciagu
                                      dnia to chyba normalne, pokarm jest uzalezniony od tego co i kiedy jesz.
                                      • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:53
                                        > Teoria z ustawieniem organizmu, skad to wzielas? Nigdy nie slyszalam i nigdy
                                        > nie czytalam o czyms takim. Gdyby bylo az tak prosto kobiety nie
                                        doswiadczaly
                                        > by problemow z pokarmem typu wczesny zanik lub jego brak lub nadmiar.

                                        Wyglada to mniej wiecej tak ze im czesciej karmisz tym wiecej masz pokarmu.Bo
                                        to oznacza ze dziecko tyle potrzebuje.
                                        Zbyt mała ilosc spowodowana jest zbyt rzadkim przystawianiem do
                                        piersi.Pomagają herbatki ziolowe, piwo Karmi.Pobudzaja laktacje.Jak za mało
                                        pokarmu - kładziesz sie do łozka i nie robisz nic innego tylko pijesz i
                                        karmisz.Na drugi dzien juz jest poprawa.Zanik pokarmu najczesciej spowodowany
                                        jest wprowadzeniem dokarmiania- było mało pokarmu wiec dziecko zaczeto
                                        dokarmiac, co powodowalo rzadsze karmienie naturalne, co z kolei powoduje
                                        ustanie laktacji.
                                        Nawał pokarmu tez sie zdarza, stosuje sie cieple kapiele, co pozwala sie tego
                                        pozbyc i pewnie cos tam jeszcze, musze sama poczytac bo po prostu juz troche
                                        czasu mineło.
                                        Pomocne sa tez liscie kapusty.

                                        Nie
                                        > czerpie swej wiedzy z opowiadan mojej mamy, mam dzieciate kolezanki. Wbrew
                                        > pozorom (brak wlasnych dzieci) wiem dosc duzo na ten temat. Nie twierdze, ze
                                        > pokarm nie jest wazny, twierdze natomiast ze troche przesadzasz z rola
                                        PIERSI.
                                        > Widze, ze nie zrozumialas o co mi chodzilo. A to ze pokarm zmienia sie w
                                        ciagu
                                        > dnia to chyba normalne, pokarm jest uzalezniony od tego co i kiedy jesz.
                                        >
                                        Nie chodziło mi o to co jem, tylko ze pokarm poczatkowo przy karmieniu jest
                                        mniej kaloryczny, potem jest bardziej tresciwy.Słuzy takze nie tylko jako
                                        pozywienie ale i gasi pragnienie, bo dzieciom nie podaje sie nic do picia.
                                        aciagając pokarm wszystko sie miesza.Dziecko chce sie napic, a dostaje
                                        jedzenie.
                                        • rose2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 17:19
                                          Jesli jest tak jak piszesz to dlaczego gdy kobieta decyduje sie na to ze nie
                                          bedzie karmila piersia (mam znajoma) to pokarm nie zanika w sposob naturalny
                                          tylko trzeba brac zastrzyki na wstrzymanie laktacji?
                                          I nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy a mianowicie, ze sciaganie pokarmu
                                          wszystko miesza. Jesli na poczatku karmienia (rozumiem, ze chodzi o pierwsze
                                          tygodnie po porodzie) pokarm jest mniej kaloryczny i nie zmienia sie w ciagu
                                          doby to w czym sciaganie ma mieszac? Sciagam rano przed wyjsciem do pracy lub
                                          wieczorem i jak mnie nie ma to tatus karmi z butelki. Gdyby pokarm zmienial sie
                                          dynamicznie w ciagu dnia, to wtedy rzeczywiscie bylby problem.
                                          • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 17:28
                                            Dlatego ze pokarm zanika stopniowo.Nieprzystawianie do piersi skonczyło by sie
                                            u niej zastojem, stanem zapalnym, itd.Sama kiedys musiałam stosowac takie
                                            tabletki i dodatkowo stosowac bandazowanie, trwało to jakies 3 tygodnie.
                                            Kobieta która ma za mało pokarmu jednak przystawia dziecko i ten pokarm ma
                                            ujscie.Poza tym moze od razu po urodzeniu dziecka i przez pierwsze tygodnie
                                            piersi produkuja pokarm intensywniej? Tak mi sie wydaje, bo te wszystkie
                                            sensacje mają miejsce w poczatkowym okresie laktacji, później ten proces jest
                                            łagodny.

                                            > I nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy a mianowicie, ze sciaganie pokarmu
                                            > wszystko miesza. Jesli na poczatku karmienia (rozumiem, ze chodzi o pierwsze
                                            > tygodnie po porodzie) pokarm jest mniej kaloryczny i nie zmienia sie w ciagu
                                            > doby to w czym sciaganie ma mieszac?

                                            Moze nieprecyzyjnie napisałam.Chodzi o poczatek kazdego karmienia-
                                            przystawiasz dziecko do piersi i najpierw zaspokaja ono pragnienie, a po
                                            chwili dopiero jest to tresciwy pokarm.Ponadto inny jest skład mleka w nocy a
                                            inny w dzien.

                                            Sciagam rano przed wyjsciem do pracy lub
                                            > wieczorem i jak mnie nie ma to tatus karmi z butelki. Gdyby pokarm zmienial
                                            sie
                                            >
                                            > dynamicznie w ciagu dnia, to wtedy rzeczywiscie bylby problem.
                        • bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:00
                          lola211 napisała

                          Rany, ale skoro czlowiek wie, ze dla dobra jego własnego dziecka TRZEBA karmic
                          > piersia bo zaden inny sposób nie jest tak dobry to jaki powód tłumaczy
                          > rezygnacje tego przez matke i branie urlopu przez ojca.Co sie wtedy zyskuje,
                          > bo naprawde nie wiem? No po co to wszystko, te laktatory, po co?
                          > To ze cos nie jest nakazane na pismie nie znaczy ze nie trzeba tego robic.Czy
                          > mało znaczący jest fakt ze zyskuje na tym nasze dziecko, czy to za mało zeby
                          > twierdzic ze trzeba? Zdrowy rozsadek dyktuje ten nakaz, ot co.

                          O.k, masz racje. Ale nie mniej jednak dalej nie rozumiem twierdzenia friskiego,
                          który stwierdził, że nie weżmie urlopu macierzyńskiego, bo trzeba karmić
                          piersią. Ok. powinno sie karmic piersią, ale nie jest to powodem do tego, żeby
                          ojciec nie brał urlopu. Przeciez kobieta może ściągnąć pokarm i zostawić w
                          lodówce. I to że ten naturalny pokarm dziecko wypije z butelki a nie prosto z
                          piersi nie jest powodem aby mężczyźni nie brali urlopów macierzyńskich.
                          • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:35
                            Jak juz pisalam wczesniej takie utryudnianie sobie zycia to działanie
                            irracjonalne dla mnie po prostu w przypadku gdy matka nie ma naprawde
                            powaznych powodów by nie wracac do pracy.Ten pokarm nie jest juz tak
                            wartosciowy, poza tym sciaganie pokarmu jest czasochłonne, meczace, to nie hop
                            siup.
                            Tylko dramatyczna sytuacja materialna jest dla mnie usprawiedliwieniem powrotu
                            do pracy matki i opieki ojca nad noworodkiem.Albo niemoznosc naturalnego
                            karmienia i podawanie sztucznych mieszanek- wtedy kazde z nich moze zajmowac
                            sie dzieckiem.
                            • Gość: bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 26.11.03, 13:46
                              lola211 napisała:

                              > Jak juz pisalam wczesniej takie utryudnianie sobie zycia to działanie
                              > irracjonalne dla mnie po prostu w przypadku gdy matka nie ma naprawde
                              > powaznych powodów by nie wracac do pracy.Ten pokarm nie jest juz tak
                              > wartosciowy, poza tym sciaganie pokarmu jest czasochłonne, meczace, to nie
                              hop
                              > siup.
                              Powody mogą byc takie, że ona zarabia dużo więcej niz on. A co do sciągania
                              pokarmu to jest to wolny wybór- Jeżeli kobieta pracuje i chce aby jej dziecko
                              odzywiało sie naturalnym pokarmem to jedynym wyjściem jest ściąganie. Nie wiem
                              czy jest to czasochłonne-moja kolezanka ściągała pokarm w ciągu kilku minut w
                              toalecie na uczelni. Ale myśle, że to sprawa indywidualna.
                              • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 14:08
                                > Powody mogą byc takie, że ona zarabia dużo więcej niz on.

                                Dlatego uwazam to za uzasadnione.Tylko ze skoro w Polsce kobiety z reguły
                                zarabiają mniej niz on, to nie ma sie co dziwic ze standardem jest
                                macierzynski i wychowawczy kobiety.A zreszta nie wiem czy w Polsce facet moze
                                w ogóle wziąc macierzynski czy tylko wychowawczy?

                                A co do sciągania
                                > pokarmu to jest to wolny wybór- Jeżeli kobieta pracuje i chce aby jej
                                dziecko
                                > odzywiało sie naturalnym pokarmem to jedynym wyjściem jest ściąganie. Nie
                                wiem
                                >
                                > czy jest to czasochłonne-moja kolezanka ściągała pokarm w ciągu kilku minut
                                w
                                > toalecie na uczelni. Ale myśle, że to sprawa indywidualna.

                                I ktos po to przyjezdzał?Czy wstawiała do lodówki na uczelni?

                                Noworodek, czy miesieczne niemowle potrzebuje jesc co chwile dosłownie.Ile
                                trzeba tego pokarmu sciagac?a w pracy latac do toalety jak piersi pecznieja?
                                Wygoda, doprawdy.
                                • Gość: bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 26.11.03, 14:24
                                  > I ktos po to przyjezdzał?Czy wstawiała do lodówki na uczelni?
                                  >
                                  > Noworodek, czy miesieczne niemowle potrzebuje jesc co chwile dosłownie.Ile
                                  > trzeba tego pokarmu sciagac?a w pracy latac do toalety jak piersi pecznieja?
                                  > Wygoda, doprawdy.

                                  No nikt nie twierdzi, że jest to wygodne. Ale ściąganie pokarmu jest wyjściem
                                  kiedy ona pracuje, a on zajmuje sie dzieckiem. A jeżeli chodzi o moja koleżanke
                                  to nikt nie przyjeżdzał po ten pokarm. Wyrzucała go. W domu miała zapas
                                  pokarmu ściągnietego wcześniej.
                                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 15:45
                                    > No nikt nie twierdzi, że jest to wygodne. Ale ściąganie pokarmu jest
                                    wyjściem
                                    > kiedy ona pracuje, a on zajmuje sie dzieckiem.

                                    Pytanie tylko dlaczego ona zamiast byc przy dziecku pracuje.Bo jesli w imie
                                    równouprawnienia(rzekomego) to nie ma nic bardziej głupiego- utrudniac zycie
                                    sobie, wprowadzac komplikacje po to by udowodnic ze facet moze zajac sie
                                    dzieckiem. Jesli sytuacja jest usprawiedliwiona- np. obawa przed utrata pracy,
                                    to rozumiem.

                                    > to nikt nie przyjeżdzał po ten pokarm. Wyrzucała go. W domu miała zapas
                                    > pokarmu ściągnietego wcześniej.

                                    Tak myslałam. Czyli to ze szybko uporala sie na uczelni dotyczyło tylko
                                    sciagniecia nadmiaru- to mozna zrobic szybko.Natomiast codzienne sciaganie
                                    pokarmu na zapas by wystarczyło np. na 8 godz. juz wymaga czasu.
                      • l2m Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:59
                        bacha76 napisała:

                        > Ale gdzie ja napisałam o rezygnowaniu z karmienia w imie wygody??
                        > Mi sie tylko nie podoba stwierdzenie, którego użył podajże frisky, że urlopu
                        > macierzyńskiego nie weźmie, bo trzeba karmic piersią. czyli tak jakby był
                        > pewnien nakaz robienia tego. Poprostu nie podoba mi sie to stwierdzenie, bo
                        > karmic piersią wcale nie trzeba tylko powinno sie. A to jest różnica.

                        No, niech nie w imię wygody, tylko w imię _zle pojętego_ równouprawnienia. Bo
                        jeśli iść tą drogą, to jaknajrychlej należy opracować technologię męskiej
                        ciąży, :-) bo to jest przecież niesprawiedliwe, że kobiety noszą dzieci i rodzą
                        je, a mężczyźni nie.
                        A co się tyczy opiekowania dzieckiem, to, ponieważ najlepsze dla dziecka jest
                        karmienie piersią (i to bezpośrednie karmienie!), to najbardziej racjonalnym
                        jest, żeby oseskiem zajmowało się to z rodziców, które ma fizjologiczną
                        możliwość dania dziecku cyca :-) A to jest mamusia. Dlatego właśnie _mamusi_
                        nalezy się urlop macierzyński, żeby mogła przebywać przy dziecku przez cały
                        dzień. Oczywiście, że tatuś też ma pomagać, jak nie jest w pracy, ale w pracy
                        jesteśmy przez większą część dnia - stąd wynika, że lwia część opieki nad
                        dzieckiem będzie jednak należała do matki. Stąd wyciągam wniosek - skoro
                        głównie kobieta będzie zajmowała się swym dzieckiem - to właśnie dziewczynkom
                        głównie należy wpajać potrzebne do tego nawyki.
                        Podział zaś pracy na męską i kobiecą - to jest zupełnie z innej beczki, bo nie
                        ma powodów fizjologicznych, żeby właśnie kobieta sprzątała, kręciła się przy
                        garach, szyła etc. Nie daje się kobietom także urlopów celem wykonania przez
                        nich takowych czynności. Jeśli w którejś rodzinie niepracująca kobieta siedzi w
                        domu i wykonuje te obowiązki, a mężczyzna zarabia na utrzymanie całej rodziny -
                        to jest wyłącznie _ich_ sprawa. To _oni_ ustanowili sobie taki podział
                        obowiązków, bo z jakichś powodów im odpowiadał. Jeśli w innej rodzinie oboje
                        pracują i szorują gary na zmianę - to też _ich_ sprawa.
                        Pozdr.
                        • Gość: bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 26.11.03, 14:54
                          l2m napisała:

                          Stąd wyciągam wniosek - skoro
                          > głównie kobieta będzie zajmowała się swym dzieckiem - to właśnie dziewczynkom
                          > głównie należy wpajać potrzebne do tego nawyki.

                          A to dlaczego jakies nawyki trzeba wpajac dziewczynkom?? Przeciez nie wszystkie
                          kobiety chca mieć dzieci, a więc dlaczego wpajac im jakies nawyki?
                          • l2m No to przecz ze szkołą? 26.11.03, 19:06
                            Gość portalu: bacha76 napisał(a):

                            > A to dlaczego jakies nawyki trzeba wpajac dziewczynkom?? Przeciez nie
                            > wszystkie kobiety chca mieć dzieci, a więc dlaczego wpajac im jakies nawyki?

                            Hmmm... Przecież nie każdy człowiek będzie w życiu korzystał z geometrii. A
                            więc po co uczyć dzieci teoremy Pifagora???
                            Nie każdy będzie używał aparatu maztematyki wyższej. Precz z algebrą.
                            Nie każdy człowiek pojedzie do Australii. Geografia jest zbędna.
                            Człowiek ma prawo zamiast książki wybrać telewizję. Lekcje literatuty w szkole
                            są ograniczeniem wolności osobistej i narzuceniem dzieciom cudzych wzorców
                            życia.
                            Jeśli rozumować w ten sposób - to masz rację. Więc zadbaj, by Twoja córka nigdy
                            na oczy nie ogłądała lalki, bo nuż będzie ją karmić, kąpać i ubierać? ... :-)
                            • Gość: bacha76 Re: No to przecz ze szkołą? IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 27.11.03, 08:46
                              Hmmm... Przecież nie każdy człowiek będzie w życiu korzystał z geometrii. A
                              > więc po co uczyć dzieci teoremy Pifagora???
                              > Nie każdy będzie używał aparatu maztematyki wyższej. Precz z algebrą.
                              > Nie każdy człowiek pojedzie do Australii. Geografia jest zbędna.
                              > Człowiek ma prawo zamiast książki wybrać telewizję. Lekcje literatuty w
                              szkole
                              > są ograniczeniem wolności osobistej i narzuceniem dzieciom cudzych wzorców
                              > życia.
                              > Jeśli rozumować w ten sposób - to masz rację. Więc zadbaj, by Twoja córka
                              nigdy
                              >
                              > na oczy nie ogłądała lalki, bo nuż będzie ją karmić, kąpać i ubierać? ... :-)


                              A co ma szkoła do tego??
                              A córce kupie lalke jeżeli bedzie chciała. Jeżeli nie bedzie chciała to nie
                              bede ją zmuszać. A jak widze Ty na siłe chciałbyś aby dziewczynki karmiły i
                              ubierały lalki. Ja uważam, że powinny bawić sie czym chcą, a nic na siłe.
                              • lola211 Re: No to przecz ze szkołą? 27.11.03, 09:06
                                > A co ma szkoła do tego??
                                > A córce kupie lalke jeżeli bedzie chciała. Jeżeli nie bedzie chciała to nie
                                > bede ją zmuszać. A jak widze Ty na siłe chciałbyś aby dziewczynki karmiły i
                                > ubierały lalki. Ja uważam, że powinny bawić sie czym chcą, a nic na siłe.

                                A jak pójdzie do szkoły to tez nie bedziesz jej zmuszac do nauki np.
                                matematyki, jesli sie okaze ze ja nie interesuje i jest typowa humanistka?
                                Taka analogia mi sie nasuwa.
                                Oczywiscie nie jestem za zmuszaniem dziecka do zabaw czymkolwiek chocby z tego
                                wzgledu ze trudno jest je do tego zmusic - jak nie chce to nie bedzie sie tym
                                czyms bawiło i juz.Nalezy dac wybór.I nie wydaje mi sie, ze jesli dziewczynka
                                nie przejawia zainteresowania lalkami dziecmi to w przyszłosci nie bedzie
                                chciała miec dzieci.
                                • Gość: bacha76 Re: No to przecz ze szkołą? IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 27.11.03, 09:32
                                  A jak pójdzie do szkoły to tez nie bedziesz jej zmuszac do nauki np.
                                  > matematyki, jesli sie okaze ze ja nie interesuje i jest typowa humanistka?
                                  > Taka analogia mi sie nasuwa.

                                  Ja widze znaczną różnice jeśli chodzi o chodzenie do zkoły, a "wyrabianie w
                                  dziewczynce pewnych nawyków".

                                  > Oczywiscie nie jestem za zmuszaniem dziecka do zabaw czymkolwiek chocby z
                                  tego
                                  > wzgledu ze trudno jest je do tego zmusic - jak nie chce to nie bedzie sie tym
                                  > czyms bawiło i juz.Nalezy dac wybór.I nie wydaje mi sie, ze jesli dziewczynka
                                  > nie przejawia zainteresowania lalkami dziecmi to w przyszłosci nie bedzie
                                  > chciała miec dzieci.

                                  Ja też nie sądze, że dziewczynka, która nie bawi sie lalkami nie będzie chciała
                                  mieć dzieci. dziecku nalezy dać wybór czym chce sie bawić. I jestem przeciwna
                                  temu co napisał I2m, ze dziewczynkom trzeba wpajać pewne nawyki. I tylko o to
                                  mi chodziło, bo nie sądze, że trzeba dziewczynkom kazać bawić sie lalkami, żeby
                                  np. wyrobić im jakiś nawyk. Poprostu uważam, że dzieci same powinny decydować
                                  czym chca sie bawić, nie należy ich zmuszać w celu "wyrobienia jakiegoś
                                  nawyku". Wydawało mi sie, że sie ze mną zgadzasz w tym temacie, ale widocznie
                                  sie myliłam.
                                  • lola211 Re: No to przecz ze szkołą? 27.11.03, 09:50
                                    > Ja też nie sądze, że dziewczynka, która nie bawi sie lalkami nie będzie
                                    chciała
                                    >
                                    > mieć dzieci. dziecku nalezy dać wybór czym chce sie bawić. I jestem
                                    przeciwna
                                    > temu co napisał I2m, ze dziewczynkom trzeba wpajać pewne nawyki. I tylko o
                                    to
                                    > mi chodziło, bo nie sądze, że trzeba dziewczynkom kazać bawić sie lalkami,
                                    żeby
                                    >
                                    > np. wyrobić im jakiś nawyk. Poprostu uważam, że dzieci same powinny
                                    decydować
                                    > czym chca sie bawić, nie należy ich zmuszać w celu "wyrobienia jakiegoś
                                    > nawyku". Wydawało mi sie, że sie ze mną zgadzasz w tym temacie, ale
                                    widocznie
                                    > sie myliłam.

                                    Jezeli wyrabianie nawyku to to samo co zmuszanie to sie z tobą zgadzam, mówie -
                                    nie.
                                    Do uswiadomienia takich kwestii słuza ksiazeczki, w przystepny sposób mozna
                                    dziecku wytłumaczyc, jak rodzi sie dziecko, jak wygląda, jak rodzice sie nim
                                    zajmują.
                                  • l2m Re: No to przecz ze szkołą? 27.11.03, 16:12
                                    Gość portalu: bacha76 napisał(a):

                                    > Ja widze znaczną różnice jeśli chodzi o chodzenie do zkoły, a "wyrabianie w
                                    > dziewczynce pewnych nawyków".

                                    Ja tam nie widzę żadnej różnicy. Chodzenie do szkoły - to też wyrabianie w
                                    dziecku pewnych nawyków. Czy przyda się dziecku to lub owo, czemu będą go uczyć
                                    w szkole - niepodobna przewidzieć. Dlatego uczy się dzieci mniej więcej
                                    wszystkiego, co się potencjalnie może przydać. Dziewczynce zaś potencjalnie
                                    mogą się przydać nawyki obchodzenia się z dzieckiem, i to w większym stopniu,
                                    niż chlopcom. Bo chocby nie wiem co, a i tak żaden chłop dziecka nie urodzi. :-)
                                    No i wcale nie mówię, że dziewczynkę koniecznie trzeba zmuszać do zabawy z
                                    lalkami, odbierając jej pożądany samochodzik :-) A niech się bawi, czym chce.
                                    Nie to decyduje o wyrobieniu tych nieszczęsnych nawyków. :-)

                                    > ...I jestem przeciwna temu co napisał I2m...

                                    No, no. Będe musiała zmienić pleć. I ubiegać się o oficjalne przyznanie mi
                                    określenia "męska szowinistyczna świnia". :-)))))))))))))))))))))
              • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 15:58
                bacha76 napisała:

                > frisky2 napisała:
                >
                > > bacha76 napisała:
                > >
                > > > Ale przecież facet może wziąść sobie urlop "macierzyński", a właściwi
                > e
                > > powinnam
                > > >
                > > > chyba napisać "ojcowski".
                > >
                > > Moze, jakby moja zona zarabiala wiecej, to bym pewnie wzial. To po pierwsz
                > e.
                > a
                > > po drugie, jakby nie trzeba bylo karmic piersia.
                >
                >
                > Z pierwszym punktem sie zgadzam-urlop powinien wziąść ten kto zarabia mniej.
                > Ale gdzie jest napisane, że "trzeba" karmić piersią.?? Rozumiem, że jest to
                > dobre dla dziecka, lepsze niż "sztuczny pokarm". Ale o ile wiem nie ma nakazu
                > karmienia piersią. Więc co to ma do urlopu macierzyńskiego czy ojcowskiego?


                A moze ktos - ojciec i matka - uwazaja, ze lepiej jesli dziecko karmione jest
                piersia?
                • Gość: bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 26.11.03, 16:04
                  > A moze ktos - ojciec i matka - uwazaja, ze lepiej jesli dziecko karmione jest
                  > piersia?


                  Oj przecież juz napisałam ( i zresztą nie tylko ja), że pokarm można sciągnąć i
                  włozyc do lodówki.
                  • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:11
                    Gość portalu: bacha76 napisał(a):

                    > > A moze ktos - ojciec i matka - uwazaja, ze lepiej jesli dziecko karmione j
                    > est
                    > > piersia?
                    >
                    >
                    > Oj przecież juz napisałam ( i zresztą nie tylko ja), że pokarm można sciągnąć
                    i
                    >
                    > włozyc do lodówki.

                    No dobra, tylko teraz wez i przekonaj zone, zeby szla do pracy. Moja mowila, ze
                    nie bylo nic przyjemniejszego niz siedzenie na urlopie macierzynskim.
                    To jest bez sensu dyskusja - wiadomo, ze facet moze wziac urlop, wiec nie widze
                    problemu. a skoro nie bierze, to chyba jest decyzja obojga rodzicow? a skoro
                    oboje tak postanowili, to dlaczego mam sie na nich o to obrazac albo miec
                    pretensje ze to kobieta a nie facet zostal na urlopie?
                    • Gość: bacha76 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 26.11.03, 16:14
                      > No dobra, tylko teraz wez i przekonaj zone, zeby szla do pracy. Moja mowila,
                      ze
                      >
                      > nie bylo nic przyjemniejszego niz siedzenie na urlopie macierzynskim.
                      > To jest bez sensu dyskusja - wiadomo, ze facet moze wziac urlop, wiec nie
                      widze
                      >
                      > problemu. a skoro nie bierze, to chyba jest decyzja obojga rodzicow? a skoro
                      > oboje tak postanowili, to dlaczego mam sie na nich o to obrazac albo miec
                      > pretensje ze to kobieta a nie facet zostal na urlopie?

                      Jeżeli jest to wspólna decyzja to wszystko w porządku. Wcale tez nie chce
                      nikogo przekonywać, że ma rezygnować z urlopu i iść do pracy. Chodzi o to, że
                      nie ma przeszkody aby to ojciec wziął urlop.
                      • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:28
                        Gość portalu: bacha76 napisał(a):

                        > > No dobra, tylko teraz wez i przekonaj zone, zeby szla do pracy. Moja mowil
                        > a,
                        > ze
                        > >
                        > > nie bylo nic przyjemniejszego niz siedzenie na urlopie macierzynskim.
                        > > To jest bez sensu dyskusja - wiadomo, ze facet moze wziac urlop, wiec nie
                        > widze
                        > >
                        > > problemu. a skoro nie bierze, to chyba jest decyzja obojga rodzicow? a sko
                        > ro
                        > > oboje tak postanowili, to dlaczego mam sie na nich o to obrazac albo miec
                        > > pretensje ze to kobieta a nie facet zostal na urlopie?
                        >
                        > Jeżeli jest to wspólna decyzja to wszystko w porządku. Wcale tez nie chce
                        > nikogo przekonywać, że ma rezygnować z urlopu i iść do pracy. Chodzi o to, że
                        > nie ma przeszkody aby to ojciec wziął urlop.

                        No nie ma, a czy ktos mowi ze jest?
                  • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:27
                    > Oj przecież juz napisałam ( i zresztą nie tylko ja), że pokarm można
                    sciągnąć i
                    >
                    > włozyc do lodówki.
                    Wiesz co, najpierw popytaj specjalistów czym tak naprawde jest karmienie
                    naturalne, czemu ono słuzy i dlaczego lepiej jest dla dziecka miec przy sobie
                    matke niz ojca w poczatkowych miesiącach jego zycia.
                    Najwiecej do powiedzenia mają zawsze ci którzy nie znaja problemu i
                    teoretyzuja.W tym wypadku praktyka ma sie nijak do tych teoretycznych
                    dywagacji.
                    Owszem, dziecko nie umrze nawet wtedy gdy podrzucisz je dalszej rodzinie albo
                    sasiadom, zapewne go wykarmia.Tylko co to ma wspólnego z dobrem dziecka?
                    • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:30
                      lola211 napisała:

                      > > Oj przecież juz napisałam ( i zresztą nie tylko ja), że pokarm można
                      > sciągnąć i
                      > >
                      > > włozyc do lodówki.
                      > Wiesz co, najpierw popytaj specjalistów czym tak naprawde jest karmienie
                      > naturalne, czemu ono słuzy i dlaczego lepiej jest dla dziecka miec przy sobie
                      > matke niz ojca w poczatkowych miesiącach jego zycia.
                      > Najwiecej do powiedzenia mają zawsze ci którzy nie znaja problemu i
                      > teoretyzuja.W tym wypadku praktyka ma sie nijak do tych teoretycznych
                      > dywagacji.
                      > Owszem, dziecko nie umrze nawet wtedy gdy podrzucisz je dalszej rodzinie albo
                      > sasiadom, zapewne go wykarmia.Tylko co to ma wspólnego z dobrem dziecka?

                      Lola, gdyby kontrdyskutantki chcialyby ci przyznac racje, to musialyby
                      jednoczesnie przyznac ze jest cos takiego jak instynkt (np. wystepujacy w
                      czasie karmienia piersia). Ale ze nie uznaja instynktu, to nie przyznaja ci
                      racji:-)
                      • lola211 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:36
                        > Lola, gdyby kontrdyskutantki chcialyby ci przyznac racje, to musialyby
                        > jednoczesnie przyznac ze jest cos takiego jak instynkt (np. wystepujacy w
                        > czasie karmienia piersia). Ale ze nie uznaja instynktu, to nie przyznaja ci
                        > racji:-)

                        Wiem o tym, a załoze sie jak któras z nich zostanie mama to potrzeba
                        przebywania z dzieckiem w poczatkach jego zycia bedzie tak silna, ze nawet
                        gdyby musiały karmic dziecko sztucznie to do głowy im nie przyjdzie wracac
                        natychmiast do pracy i zostawic oseska pod opieke ojcu.A jesli juz bedą
                        musiały to wcale nie beda czuły sie z tym dobrze.
                        Tyle do powiedzenia mam ja- forumowa matka polka z instynktem:)))
                        • frisky2 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 16:40
                          lola211 napisała:

                          > > Lola, gdyby kontrdyskutantki chcialyby ci przyznac racje, to musialyby
                          > > jednoczesnie przyznac ze jest cos takiego jak instynkt (np. wystepujacy w
                          > > czasie karmienia piersia). Ale ze nie uznaja instynktu, to nie przyznaja c
                          > i
                          > > racji:-)
                          >
                          > Wiem o tym, a załoze sie jak któras z nich zostanie mama to potrzeba
                          > przebywania z dzieckiem w poczatkach jego zycia bedzie tak silna, ze nawet
                          > gdyby musiały karmic dziecko sztucznie to do głowy im nie przyjdzie wracac
                          > natychmiast do pracy i zostawic oseska pod opieke ojcu.A jesli juz bedą
                          > musiały to wcale nie beda czuły sie z tym dobrze.
                          > Tyle do powiedzenia mam ja- forumowa matka polka z instynktem:)))


                          Podobnie bylo z moja znajoma "wojujaca feministka", ktora zapowiadala, ze chlop
                          to u niej bedzie zasuwal nie mniej niz ona przy dziecku, albo i jeszcze
                          bardziej. A potem nie dawala mu sie dotknac do dzieciaka, chociaz wcale mu
                          krzywdy nie robil:-)
    • kohol A propos 26.11.03, 11:16
      "Depresja poporodowa u mężczyzn" -
      kiosk.onet.pl/charaktery/1141374,1252,artykul.html
      "Wybryk natury" - kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1141728&KAT=242

      Opisuje się po prostu _rzadkie_ rzeczy. I to nie jest nic dziwnego. Źle
      natomiast, jesli opisuje się je, gloryfikując bądź szczególnie współczując tym
      osobom.
      Nie dziwię się, że to się nagłaśnia - samotnych ojców i ojców z depresją - może
      to dobrze. Tylko nie róbmy z nich szczególnych bohaterów, tylko niech ludzie
      otworzą oczy i uświadomią sobie, ze tak tez bywa. Kwestia informacyjna po
      prostu.
    • Gość: Konrad ZOO IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.11.03, 12:57
      Nie jestem biologiem i zaznaczam, że moje obserwacje świata zwierząt
      ograniczają się do wycieczek za miasto i ogądanych sporadycznie filmów
      dokumentalnych. Wydaje mi się jednak, że udział samicy w wychowaniu potomstwa
      jest u większości gatunków na ogół większy niż samca. Tak jest prawie na pewno
      u wszystkich naczelnych (m.in. szympansy, goryle). Podział ról o którym
      piszesz musiał okazać się strategią bardziej optymalną ewolucyjnie niż podział
      odwrotny.
      • pajdeczka Re: ZOO 26.11.03, 13:14
        Ale na szczęście człowiek nie zwierzę, jak sugerowała obrończyni mordowanych w
        celach konsumpcyjnych zwierząt, Kociamamm, a teraz usiłuje nam to udowodnić
        następny zwolennik teorii Darwina.
        Tak więc panowie brać się do matkowania, jeśli taka potrzeba istnieje, bez
        żadnych fochów! Wierzę w rozwój nauk medycznych i na wywołanie u Was pokarmu
        też znajdzie się sposób! Tak więc przed Wami perspektywa wspaniałych,
        niezapomnianych chwil spędzonych z cyckiem wywalonym na ławce w parku i
        oseskiem w rękach.


        Gość portalu: Konrad napisał(a):

        > Nie jestem biologiem i zaznaczam, że moje obserwacje świata zwierząt
        > ograniczają się do wycieczek za miasto i ogądanych sporadycznie filmów
        > dokumentalnych. Wydaje mi się jednak, że udział samicy w wychowaniu potomstwa
        > jest u większości gatunków na ogół większy niż samca. Tak jest prawie na
        pewno
        u wszystkich naczelnych (m.in. szympansy, goryle). Podział ról o którym
        > piszesz musiał okazać się strategią bardziej optymalną ewolucyjnie niż
        podział
        >
        > odwrotny.
        • Gość: Konrad Re: ZOO IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.11.03, 13:23
          Nie oglądałem tego materiału na TVN (?), ale skoro jego bohaterów pokazano w
          tak heroicznej glorii to mam nadzieje, że całość odniesie skutek odwrotny niż
          byś sobie życzyła. Nikt normalny nie chce być bohaterem. To kosztuje zbyt wiele
          i jest dobre dla samobójców. Faceci nie byli, nie są i nigdy nie będą nawet
          miernymi niańkami, ponieważ:
          1) nie nadają się
          2) nie mają takich ambicji.
          Dobrze wychodzi nam kontakt z dzieckiem starszym (ɳ lat). Można go wtedy
          czegokolwiek nauczyć, jest interaktywne. Zafajdane pieluchy to nie dla nas
          :-).

      • astrit Re: ZOO 26.11.03, 14:21
        Gość portalu: Konrad napisał(a):

        > Nie jestem biologiem i zaznaczam, że moje obserwacje świata zwierząt
        > ograniczają się do wycieczek za miasto i ogądanych sporadycznie filmów
        > dokumentalnych. Wydaje mi się jednak, że udział samicy w wychowaniu potomstwa
        > jest u większości gatunków na ogół większy niż samca. Tak jest prawie na
        pewno
        >
        > u wszystkich naczelnych (m.in. szympansy, goryle). Podział ról o którym
        > piszesz musiał okazać się strategią bardziej optymalną ewolucyjnie niż
        podział
        >
        > odwrotny.


        Była to strategia optymalna w czasach jaskiniowych. Od tamtej epoki troche się
        zmieniło. Jest wiele "ułatwiaczy" które umożliwiają panom czynny udział w
        wychowaniu niemowlecia. Problem karmienia nie jest takim dużym problemem odkąd
        wynaleziono smoczki i butelki, do zmiany pieluchy też nie są potrzebne
        szczególne predyspozycje, a rola mężczyzny - obrońcy i żywiciela jest równie
        dobrze wykonywana przez kobiety. W tym wątku kwestią jest nie tyle zmuszenie
        panów do karmienia piersią, ile pokazanie, że po pierwsze opieka nad
        niemowlęciem jest stereotypową rolą kobiety, w której to roli - zgodnie z
        tradycją - nie powinno być dla niej nic dziwnego ani niezwykłego, a po drugie -
        że mężczyzna ma takie same możliwości i wrodzone umiejętności jak kobieta, więc
        naturalnym powinno być, że wykonuje przy swoim dziecku takie same prace jak
        kobieta. Robienie bohaterskiego wyczynu z tego, że sam wychowuje dziecko, jest
        taką samą głupotą jak podziwianie go i stawianie na piedestale za to, że
        wyrzucił śmieci.
        • yeto Braaawooo Astrit 26.11.03, 15:33
          astrit napisała:


          > że mężczyzna ma takie same możliwości i wrodzone umiejętności jak kobieta,

          Braaawo Astrit, sama chyba lepiej bym tego nie nazwała i o to głównie w tym
          wątku chodzi. Nie wiem na ile chęć posiadania dziecka przez kobietę jest
          instynktowne (może jest to bardziej uwarunkowane społecznie) ale z opowiadań
          kobiet wiem, że pierwsze podniesienie dziecka na rękach u nich też często
          wzbudza lęk, podobnie zresztą jak pierwsza kąpiel, karmienie butelką...I raczej
          nie jestem skłonna uwierzyć w to, że My kobiety instynktownie i natychmiast
          wiemy co i jak robić przy takim dziecku. Uczymy się tego dzień po dniu, a dla
          Panów sam lęk przed ewentualnym zrobieniem dziecku krzywdy jest często
          wystarczającym argumentem do tego, żeby nie robić przy nim nic, a dodatkową
          wymówką jest tzw. instynkt, który ich zdaniem powinien nam dawać nadludzkie
          niemalże możliwości, a który w tym wypadku moim zdaniem nie ma nic do rzeczy.
          • frisky2 Re: Braaawooo Astrit 26.11.03, 16:08
            Yeto, dam Ci jeszcze jeden przyklad z obserwacji zyciowych. Rozmawialem z
            kilkoma kobietami o takim zjawisku: jak ich dziecko malutkie zaplakalo, to od
            razu czylu niepokoj, dyskomfort, ze cos sie zlego dziecku dzieje, i wewnetrzny
            przymus (podswiadomy), ze musza szybko cos robic, zeby dziecku pomoc.
            Pytalem tez ojcow czy mieli takie "wewnetrzne glosy" i nikt czegos takiego nie
            przezyl. Raczej ich podejscie bylo bardziej spokojne, bez wpadania w panike i
            przestrach.
            Nie wiem czy wynika to z instynku, czy hormonow, Wiem ze nie wynika to z
            wylacznie z wzorcow kulturowych.
            Co nie znaczy, ze mezczyzni nie powinni sie zajmowac dziecmi - przewijac,
            karmic, podcierac pupki i prac pieluszki.
            • yeto f2 26.11.03, 20:31
              Wiesz ja wyobrażam sobie to tak. Jakbyś chodził z takim ciężarem (dodatkowe kg)
              przez tyle miesięcy, puchł od tego, czuł byś jego ruchy we własnym brzuchu,
              póżniej rodził przez kilkanaście, kilkadziesiąt godzin, potem ponacinaliby Cię
              w kroczu (mówiąc dość ordynarnie) i znosił jeszcze "parę"
              innych "niedogodności", a póżniej po tym wszystkim miałoby się coś temu (sorry)
              stać, to też byś się zrywał irracjonalnie w nocy. Moim zdaniem, nie ma to nadal
              nic wspólnego z instynktem. Znam osobiście jednego Pana, który reagował w
              podobny sposób (jak to opisałeś) po kupnie każdego nowego samochodu. I co, jaki
              to jest w jego przypadku instynkt???
              • lola211 Re: f2 26.11.03, 21:54
                > Wiesz ja wyobrażam sobie to tak. Jakbyś chodził z takim ciężarem (dodatkowe
                kg)
                >
                > przez tyle miesięcy, puchł od tego, czuł byś jego ruchy we własnym brzuchu,
                > póżniej rodził przez kilkanaście, kilkadziesiąt godzin, potem ponacinaliby
                Cię
                > w kroczu (mówiąc dość ordynarnie) i znosił jeszcze "parę"
                > innych "niedogodności", a póżniej po tym wszystkim miałoby się coś temu
                (sorry)

                Powinnas ksiazki pisac.Wyobraźnia pracuje:).
        • lola211 Re: ZOO 26.11.03, 15:53
          Robienie bohaterskiego wyczynu z tego, że sam wychowuje dziecko, jest
          > taką samą głupotą jak podziwianie go i stawianie na piedestale za to, że
          > wyrzucił śmieci.

          Dlaczego wiec robi sie bohaterki z samotnych matek? Ostatnio był taki wątek i
          one prawie wszystkie robia z siebie własnie takie bohaterki -
          meczennice,dzielne kobiety, radzace sobie ze wszystkim.
    • joasia1 Re: Bohaterscy panowie czyli mit instynktu 26.11.03, 13:16
      > My kobiety mamy gdzieś to wdrukowane...

      Wiekszosc kobiet ma "wdrukowane" i nazywamy to instynkt macierzynski
      oczywiscie nie wszystkie - ja niemam takiego instynktu - te ktore niemaja
      dzieci niechca.
      Od poczatku dziejow ludzkosci
      kobieta = rodzic dzieci i dbac o ognisko domowe
      mezczyzna = upolowac zywnosc dla kobiety i dzieci

      Od niedawna role nieco sie zmienily
      niektora kobieta "poluje" a niektory mezczyzna "dba o ognisko domowe"
      tylko dzieci rodzic mezczyzni jeszcze nie umieja
    • Gość: nawiedzony Re:Raczej tchórzliwi panowie IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.03, 16:00
      Generalnie jest coś takiego w społeczeństwie zakorzenionego,że facet zajmuje
      się pracą i winien utrzymać dom. Reszta jest domeną kobiet.
      Podobnie jest, jeśli chodzi o poglądy dotyczące wierności małżeńskiej.
      Stąd się biorą potem podobne opinie o bohaterskich mężczyznach opiekujących
      się dzieckiem po śmierci żony, lub jeśli ona jego i rodzinę opuściła.
      Kobieta, która zdradziła jest dziwką, a jeśli mąż ją opuścił, to coś musiało
      być na rzeczy.
      Odwrotne sytuacje powodują współczucie dla mężczyzny.
      Miałem do czynienia z jednym z takich "bohaterskich" panów,który uwodził moją
      żonę. Wystarczył jeden telefon z mojej strony, żeby wszystkiego się wyparł,
      bał się nawet przedstawić, nie mówiąc o spotkaniu.
      Tak więc "bohaterscy" mężczyzni są zwykle mitem. To jedynie sytuacja zmusza
      ich do określonych zachowań,a w sytaucji kryzysowej oszukują i boją się.

    • kochanica29 Taaa, a we wloskiej szkole gosposiów domowych 26.11.03, 18:26
      co najmniej rok ucza się prasowania!
      My kobiety to wiadomo - wyslizguje sie noworodek z ciala matki na porodowce i
      tenze noworodek juz umie prasowac...bo jest kobieta...tylko dlatego nie moze
      pokazac, że chodzic nie umie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka