yeto
26.11.03, 10:25
Oglądałam wczoraj kawałek programu w TVN, w którym to z kilku panów
wychowujących samotnie dzieci (tu zazwyczaj po śmierci żony) zrobiono
niemalże bohaterów, bo potrafili zająć się tym samotnie. I nie byłoby to, aż
tak denerujące (kto robi bohaterkami te tysiące kobiet, które od narodzin
dziecka samotnie zajmują się ich wychowaniem) gdyby nie to, że w którymś
momencie siostra jednej z nieżyjąch żon jednego z tych Panów, prawie ze łzami
w oczach opowiadała jak to bohatersko radzi sobie mąż jej siostry, opiekując
się niemowlęciem (żona zmarła po porodzie), że nauczył się je kąpać i
przewijać...A mnie oburza to i pytam "CÓŻ W TYM TAKIEGO NIEZWYKŁEGO???", a co
to, My kobiety mamy gdzieś to wdrukowane...(?) czy ktoś nam podczas porodu
wszczepia chipa z taką umiejętnością...(?!), że potrafimy się zajmować
niemowlęciem. Otóż NIE, uczymy się tego tak samo, jak powinni robić to
ojcowie tych dzieci. Rozmawialiśmy sobie o tym w pracy i kolega na to "ale Wy
kobiety macie instynkt i wam jest łatwiej". Jaki instykt..? Tak samo boimy
się, że możemy zrobić dziecku krzywdę, jak faceci! Ale to My zazwyczaj (z
niepojętych dla mnie powodów) bierzemy na siebie całą tę odpowiedzialność, a
panowie (w znakomitej większości) wyciągają "rączki" do dzieciaczka dopiero
jak ten już zaczyna dreptać samodzielnie. A jak już który przewija i kąpie
oseska, to odrazu robi się z niego bohatera. W ogóle mam wrażenie, że Panowie
jak nie mają ochoty czegoś robić, czy czymś się zajmować to nie wiadomo czemu
zasłaniają się kobiecym instynktem i tym, że my to zrobimy lepiej. A jakie w
takim razie oni mają instynkty i które z nich wykorzystują aby nam ułatwić
życie? A co Wy myślicie na temat instynktownych zachowań i tego, czy kobieta
rzeczywiście jest w jakiś szczególny sposób obdarowana nimi przez naturę ???