itusiek5
25.03.09, 18:58
Macie czasem tak, że nie macie ochoty na nic? Że teoretycznie macie wszystko, układa Wam się, nie ma większych problemów, a Wy poprostu chcecie umrzeć? Wraca to do mnie co jakiś czas. Nie wiem...może za dobrze mi. A może jakaś skaza genetyczna ;] Czasem po prostu żyję sobie tak, bo żyję. Albo hipochondryzm się pojawia. Jak mam wolne to mogę cały dzień po prostu leżeć w łóżku. Wszystko robię tak byle jak. Bylejakość mnie ogarnia. Jestem zła na siebie, bo jestem młoda, a ludzie naprawdę mają źle w życiu. Ale to też nie to, że ja narzekam na życie. Mi się po prostu już nie chce. Tak jakbym na nic już nie czekała. A mam przyjaciół, rodzinę, partnera. Czuję tak jakby mi nie zależało na życiu. Źle mi z tym, wiem że to bluźnierstwo :/