Dodaj do ulubionych

Koniec po ponad 2 latach:(

28.03.09, 09:20
Ponad 2 lata bylam z facetem, zwiazek idealny w oczach moich, niby
mojego faceta i naszych rodzin. Przebakiwania o slubie i mysl o
kupnie wlasnego M. Kilka dni temu on zaczyna sie slabiej odzywac,
okazuje sie ze tydzien temu kogos poznal i spotyka sie z nia. Kila
dni wczesniej mówie ze kocha i nie ma nigdzie wspanialszej
dziewczyny po czym olewa nasze 2 lata dla kogos kogo nawet nie zna.
Nie umiem zebrac o milosc- odeszlam Boli jak sk**wysyn, przezywaja
to wszyscy nasze rodziny ktore sie zżyły i ja sama. Rycze
nieustannie i nie umiem sobie z tym poradzic :(
Obserwuj wątek
    • psiapszczola Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:23
      Bardzo Ci współczuję. Wiem, jak to cholernie boli.
    • milady000 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:27
      Prawda jest taka że skoro zrobił coś takiego teraz to lepiej że to jest po 2
      latach niż po 22. Wiem wiem, teraz brzmi to beznadziejnie i wcale nie pomaga.
      Wierz mi, przejdzie. Ja miałam podobną sytuacje, byłam z facetem 5 lat. I potem
      koniec. Jak Ci źle, płacz, w końcu przestaniesz. A jak już przestaniesz i
      zaczniesz myśleć mniej emocjonalnie dojdziesz do wielu wniosków... Trzymaj się i
      powodzenia.
    • jan_hus_na_stosie Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:36
      Trzymaj się, mordka do góry, wszystko się jakoś ułoży, pewnie nie od razu ale
      czas leczy rany. Tylko pamiętaj, jeśli za jakiś czas wróci i będzie błagał o
      przebaczenie to nie bądź "baba" i nie pakuj się po raz drugi w to samo. Nie
      dawaj mu jeszcze jednej szansy. Koleś pokazał gdzie ma Twoje uczucia, a Ty
      poznałaś ile są warte jego słowa.
      • mruff Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 11:20
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > Tylko pamiętaj, jeśli za jakiś czas wróci i będzie błagał o
        > przebaczenie to nie bądź "baba" i nie pakuj się po raz drugi w to
        samo. Nie
        > dawaj mu jeszcze jednej szansy.

        Zgadzam się ale z doświadczenia wiem,że zazwyczaj trzeba to
        przerobić na własnej skórze :(
      • cytrynka_ltd Hus ma rację. 10.05.09, 14:11
        napisał szczerą prawdę.
    • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:37
      Dzwonił do mnie, przepraszał. Powiedzial, że sie pogubił. Ze ja
      jestem daleko a ona blisko. Że tak mu ta odleglosc przeszkadza i go
      meczyla ostatnio. ALE JA ZA 2 MC MIALAM SIE DO NIEGO
      PRZEPROWADZIC!!!
      Wiem ze zrobilam głupote, ale wczesniej napisalam mu sms opisujac
      wszystko jak chcecie moge wam jego tresc tu wkleic. Potem on
      zadzwonil i prosil o czas. Dalam mu tydzien czasu by wybral. Wiem ze
      moglam miec niby przewage odejsc sama, uniesc sie duma. Ale dla mnie
      to żadna satysfakcja.Za bardzo go kocham i szanuje, za bardzo
      szanuje i zal mi naszej milosci by tak odpuscic. Musze psóbowac(
      poki miedzy nim a nią do niczego konkretnego jeszcze nie doszlo)


      Fakt wybierze ja- bedzie mi zle, bo bedzie to oznaczalo ze nie bylam
      nic warta- ale nie dalabym rady zyc ze świadmoscią, ze byc moze
      przez moja dume odpuscilam milosc swojego zaycia. O milosc sie
      wlaczy nieustannie, wskrzesza sie plomien na nowo gdy zacznie
      gasnąc. Przeciez czasem zachodzi slonce, a jak wyjdzie zaden jego
      promien nie gasnie, lecz zielen która on budzi potrzebuje czasu by
      wzrosnąc.

      Moze kiedys powiem sobie- jaka byłam glupia, ale wole tą swiadmosc i
      zalowac ze cos zrobilam niz ze nie zrobilam nic by tą moją milosc
      zatrzymac przy sobie i zawalczyc.
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:39
        Od prawie tygodnia jade na prochach, tylko ona mi pozwalaj
        funkcjonowac- nigdy nie sadzilam ze mnie to spotka i ze tak to boli:(
        • jan_hus_na_stosie Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:53
          adzia1984 napisała:

          > nigdy nie sadzilam ze mnie to spotka i ze tak to boli:(

          Jak drugi raz Cię zostawi i się na Ciebie wypnie, wówczas będzie bolało jeszcze
          bardziej. Myślisz, że nie zrobi tego? Już raz jego słowa okazały się kłamstwem.
          Co przemawia za tym, że tym razem pisze prawdę? Nic. Twoja wielka miłość? Czy w
          imię swojej miłości do niego chcesz wierzyć w jego słowa? Wolisz jego słodkie
          kłamstwa od gorzkiej prawdy?
        • kami.com Re: Koniec po ponad 2 latach:( 19.06.09, 15:28
          przykro mi :( ale głowa do góry, ja mam akurat bardzo podobnie w tej chwili, też
          boli... Ale prochy, alko itd Ci nic nie dadzą. Musisz sobie wmówić, że nie ma
          tego złego... wiem, wiem... łatwo mówić trudniej zrobić. Ja powtarzam jak
          mantrę-lepiej teraz niż później... pomaga
      • jan_hus_na_stosie Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:44
        adzia1984 napisała:

        > Dzwonił do mnie, przepraszał. Powiedzial, że sie pogubił.

        Bla, bla, bla... Chyba prorokiem jestem... Przeczytaj mój post, który napisałem
        zanim Ty napisałaś ten, który właśnie komentuje.

        >Musze psóbowac(
        > poki miedzy nim a nią do niczego konkretnego jeszcze nie doszlo)
        >

        Tylko pamiętaj, musisz mieć twardą dupę, bo jak ktoś ma miękkie serce to musi
        mieć twardą tą inną cześć ciała.

        > Moze kiedys powiem sobie- jaka byłam glupia

        Napisałem, że będzie chciał wrócić i Cię przepraszał, zrobił tak. Teraz piszę,
        że kiedyś stwierdzisz, że byłaś głupia i zobaczysz, że tak się stanie. Chcesz
        wybaczyć draniowi to sobie wybaczaj, w końcu to Ty będziesz cierpiała, nie ja.
        Jesteś naiwna, tyle Ci powiem...
        • naparstnica_purpurowa Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 09:53
          jan_hus_na_stosie napisał:

          >
          > Napisałem, że będzie chciał wrócić i Cię przepraszał, zrobił tak.

          A skąd! "Poprosił o czas"..czyli wcale nie chce wrócić. Musi
          sprawdzić, czy tamta laska będzie "na dłużej",zeby nie został na
          lodzie.
          • beata-12345 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 09.05.09, 23:56
            Obawiam się, że naparstnica ma rację. Facet próbuje sobie zapewnić
            miękkie lądowanie, gdyby mu nie wyszło z tamtą laską. Skoro nie wie
            teraz, czy cię kocha i chce z tobą być, to jaką przyszłość ma wasz
            związek? Czarno to widzę. Zrobisz, co uważasz, ale ja bym o takiego
            palanta nie walczyła, bo nawet jeśli teraz z tobą zostanie, to
            wywinie ci taki numer za rok, dwa, pięć.
      • naparstnica_purpurowa Ale po co "czas"? 28.03.09, 09:51
        adzia1984 napisała:

        > Dzwonił do mnie, przepraszał. Powiedzial, że sie pogubił.

        Skoro przepraszał, to chyba uważał,że robi źle? Jakby kochał, to
        powiedziałby,że to był wyskok, że "tylko Ty", "z tamtą koniec" etc.
        A Ty bys mogła się zastanawiać, czy go jeszce chcesz.

        >Potem on
        > zadzwonil i prosil o czas. Dalam mu tydzien czasu by wybral.

        Czyli pan Cię zdradził,a Ty czekasz jak pies. Skoro chce "czasu",
        to znaczy,że tamta kobieta nie jest epizodem i to nie była "pomyłka".
        Po takiej prośbie mogłabym dac godzinę czasu, bo nad czym tu tydzień
        dumać?
        Jeszcze rz powtórzę: gdyby kochał i się "zapomniał", bez wahania
        zerwałby kontakt z tamtą panią. Jak widac nie mają znaczenia Twój
        ból i Twoje uczucia.
        Przepraszam za okrutne słowa,ale lepiej że to się zdarzyło teraz niż
        np. 3 lata po ślubie, kiedy będziesz miała paromiesięczne dziecko
        przy piersi i małe pole manewru.
      • cytrynka_ltd to nie była jeszcze ta miłość 10.05.09, 14:22
        jesteście młodzi, a mężczyźni jeszcze o co najmniej kilka lat później dojrzewają
        od kobiet.
        jemu tylko chodziło o jedno.
        dobrze zrobiłaś.
        musisz być twarda.

        i tak jak napisałaś później, że on powinien od razu o ciebie walczyć. a nie
        czekać i wybierać.
        chciał wrócić, bo tamta nie była tak dobra.
        ale, on ma ciebie kochać, a nie patrzeć, która mu lepiej zaspokaja jego własne
        potrzeby i jeszcze niedojrzałe.
        jeśli ma takich dobrych rodziców, to może nawet nigdy nie dojrzeć.
    • mowita Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 10:19
      byłam dwa lata w związku ufałam kochałam itp... pewnego pięknego dnia oznajmił mi że "nakręcił się na inną", więc zycząc mu szczęcia w nowym związku odwróciłam się na pięcie ... poszłam cierpieć w samotności a bolało jak diabli, wychodzę z załozenia ze jak facet chce odejsć to trudno jego wybór niech idzie ja się poniżać i prosić nie będę..to strasznie trudne ale wykonalne... po dwóch tygodniach zaczął sie kręcic z powrotem łaził błagał itp... a ja durna dałam drugą szanse... tak swietnie lawirował(albo ja nie chciałam widzieć) ze okazało się że jest z nami dwoma haha w końcu musiałam spojrzeć prawdzie w oczy ( ona mężatka ale niewiele brakowało aby rzuciła wszytsko dla tego faceta) nie wytrzymałam wiedząc kto to jest ( 2 nastepne lata to dużo zeby sie dowiedziec czegos o "rywalce")mówię wóz albo przewóz trza facetowi dać nauczkę dogadałysmy się z mojej inicjatywy ale ona w sumie tez cos czuła tylko miala mniej szczescia do tego zeby zdobyć jakies moje namiary ... Jako ze na mnie był pogniewany ona zaprosiła go na kawkę i ciastko do kawiarenki dając mi cynk że są na miejscu... więc weszłam tam witając sie uprzjmie ... przez chwilę poczułąm sie jak w filmie Tulipan czy Och Karol zapytałam grzecznie czy nie czuje sie nad wyraz szczęsliwy że może miec nas obie na raz jak sie biedaczysko nie może zdecydować jak ma każdą z nas osobno to może teraz mu sie bardziej rozjaśni...patrzyłam z satysfakcja jak mu serniczek spada z widelczyka i pierwszy raz w zyciu widzialam jak sie facet czerwieni!!
      Samo życie moja droga... najlepsze scenariusze pisze dzisiaj od tamtego zdarzenia mineło 1,5 roku choć emocje były wielkie bardzo faceta kochałam dzisiaj sie z tego smieje...i nawet juz nie załuje ze dałąm szanse bo w sumie i ja jakąs lekcje z tego wyniosłam bolesną ale.... warto było.
      Pozwól aby Twoje emocje opadły zanim podejmiesz decyzje czy dać mu kolejną szanse??? a jak juz dasz to upewnij się ze nie lawiruję miedzy Wami... To łatwe w dzisjeszych czasach interent 2 numery telefonu i co kto tam uważa:)) Zastanów sie bo jak raz Cie zawiódł to trudno ci bedzie zaufac po raz kolejny... Na zaufanie sie pracuje długo a czasami traci sie w sekunde.
      Trzymam kciuki za Ciebie ... wiem jak to boli... ale mija wszytsko mija.Potrzeba tylko czasu i nie wolno rozgrzebywac ran to tylko przedłuża agonie:))
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 10:52
        Ale mi pojechałyście, ale to dobrze. Da mi to wszystko do myslenia.
        Moze to co piszecie sprawi, ze jesli on sie pojawi ze chce wrocic
        bede w stanie powiedziec NIE. Musze tylko ochlonac by czase nie
        kierowac sie sercem gdy ta chwila nastapi. Skad wziasc sily.

        Zrobil to raz i drugi to zrobi i trzeci. Ile mozna dawac szanse,
        chyba sama nie wierze w to ze bede z nim:( jakie to trudne:(
        • a.bc Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 11:16
          Słoneczko kopnij go w tyłek !
          ja wiem,ze to co pisze jest bardzo trudne, poza tym najlepszym
          lekarstwem bedzie czas. Ale jesli on przekreslil to co was łaczyło
          tak szybko to jaka masz gwarancje,ze taki numer nie powtorzy sie jak
          np do siebie wrócicie?
          Głowa dfo góry, teraz musisz poszukać jakiegoś zajęcia tj basen,
          aerobic, joga i tak przez cały tydzień, do tego kino i ploty z
          koleżankami. Po dwóch tygodniach powinno ci ulżyc:) 3 mam kciuki:)
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 11:46
            Wiem...mam nadzieje ze dam rade. Nie mam pewnosci i boje sie tego ze
            moze zrobic to znowu.

            Przed chwila pomyslalam co bym myslala gdybym byla na jego miescu-
            ale nie mialo to sensu bo ja go za bardzo kocham i nigdy bym nie
            dopuscila do takiej sytuacji. skoro on dopuscic to znaczy ze.....
          • mruff Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 12:39
            Naprawdę współczuję Ci. Takie rozczarowania są pietnem na długie
            lata.
            Żyj tak jakby tego faceta już nigdy miało nie być u boku.

            Będzie bolało, ale moja mała rada-nowy adorator dobrze by Ci zrobił-
            chociaż odciągnął by Twoje myśli od exa.

            Ja w takich chwilach myślałam, że:
            -nie zawsze dostajemy to czego byśmy chcieli
            -dobre i te 2 lata-zwłaszcza jeżeli to był dobry czas
            -takich historii mogę przeżyć jeszcze z 5 zatem warto próbować
            podejść do tego wszystkiego w miarę spokojnie a nie,że to koniec
            świata
        • mruff Re: nie kapuję 28.03.09, 20:55
          Co chcesz kończyć definitywnie?
          Przecież "was" już nie ma? Nie dzwoń do niego, odpuść sobie choć
          wiem,że to trudne.

          Czas i ludzie to Twoi sprzymierzeńcy.
    • jane-bond007 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 12:18
      pozbierasz sie, z czasem wydobrzejesz i bedziesz sie cieszyc ze z
      nim nie jestes ;)
      a tego kwiatu to pol swiatu wiec spotkasz kogos kto bedzie CI
      bardziej odpowiadal (pewnie trudno CI to teraz pojac bo ten byl naj
      naj ale wiem co pisze)
      przeczekaj ten trudny okres, odetchnij odpocznij i ... zyj :)
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 20:50
        Kobiety siedzialam caly dzien i myslalam i doszlam do wniosku ze
        kazda jedna z Was ma racje. Chcialam dac mu szanse- ale to mojej
        wielkiej milosci do niego. Prawda jest taka ze gdyby naprawde mnie
        kochal to juz by tu byl z kwiatami a ja go jakos nie widze.
        Nałykałam sie tabletek uspokajajacych i staram sie do niego dzownic
        by mu powiedziec ze to koniec- fakt kulturalnie. niesety droga tel
        ale nie mam ochoty go widziec, jeszcze bym sie zlamala a po co mi
        to. ale nie odbiera tel- wiem ze leci mecz i pewnie dlatego bo
        siedzi w drugim pokoju- jak zawsze zreszta. Poczekam moze sam
        oddzwoni a jak nie zadzwonie o 22!
        • natasza3022 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 20:55
          wlasnie zalozylam wątek odnosnie m. in twojej sytacji
          on cie zostawil tak zwyczajnie, bezboleśnie...powiedz mi, nigdy
          przez te dwa l;ata nie czulas,ze cie czyms skrzywdzil? Obrazil?
          Nigdy nie zachowal sie jak dupek wobec ciebie??
          Jak mozna byc az tak dobrym aktorem? Zastanow sie. Byl normalnym,
          fajnym facetem? Czy jednak mial wady...i to calkiem spore?
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:08
            Nigdy przenigdy nie dal mi odczuc ze cos jest nie tak. nigdy mnie
            nie zranil, nie obrazil nie skrzywdzil- dlatego tak bolesnie to
            znosze. chcialam zerwac z nim patrzac mu w oczy ale wiem ze pewnie
            emocje by wziely gore i jak by chcial wrocic bym go przyjela a jak
            by jednak chcial zerwac zaczelabym go chyba lać po twarzy za to ze
            mnie tak skrzywdził.Przed chwila łyknęlam sporo tabletek na
            uspokojenie i czekam az odbierze. Teraz czekam do 22.Chce miec to za
            soba...chodze cala mimo iz jestem na lekach ale musze to zrobic.:(
            • natasza3022 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:15
              masz 25 lat tak???
              nie dzwoń, dasz mu tylko satysfakcje...albo co gorsza rozplaczesz
              sie...
              pamietaj im bardziej nienawidzisz tej drugiej osoby, ktora cie
              skrzywdzila, zostawila...to tym wiecej sie ją kochalo, im wieksza
              milosc, tym wieksza nienawisc...taka prawda. Nikt normalnie nie
              przyjmuje faktu,ze osoba, ktorą kochamy-nagle nas zostawia
              to ból
              on jest facetem, on to wyczuje...kazdy twoj żal...im bardziej mu
              pokazesz jak bardzo cie zranil to sie upokorzysz...on tego nie
              doceni, nie zmieni sie
              zrób tak: po prostu nic nie rób, nie odzywaj sie. Uznaj to za koniec
              Nic tak nie boli faceta jak totalna olewka i ignorowanie przez
              kobiete.
              co o tym myslisz?
              i pamietaj w zyciu jest cos wazniejszego niz milosc, ...jest nią
              GODNOŚĆ
    • ania25054 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:22
      Wiem jak to boli. Były zaręczyny, plany na przyszłośc ble ble ble. I
      któregos dnia ( 3,5 roku temu) przyszedł powiedziec , że sie
      wypalił. Okazało sie, że poznał jakąs lale z solara, której szczytem
      marzeń i ambicji jest równomierna oaplenizna hmmm( bez komentarza)
      Ale dopóki nie wiedziałam bolało jak jasna cholera. Nawet chciałam,
      żeby wrócił.A potem, zaczełam odkrywac uroki życia bez niego.
      Podobno czas leczy rany ale ja wiem, że nie leczy ran ,
      tylko ;przyzwyczaja nas do bólu. Nie daj sie facetowi!!Oni nie są
      tego warci. Widocznie tak musiało być a napewno coś lepszego cię
      czeka:D Ja po rozstaniu rok ( prawie równiutki) poznałam mojego
      męża, a teraz , niedługo będzie nas troje.Teraz wiem, że wyszło na
      dobre i Tobie z całego serca tego zyczę. Głowa do góry :) Ktos
      lepszy czeka na Ciebie. Obiecuję !!!!
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:26
        Dzieki dziewczyny. Z tym tel bede dzownic bo chce mu powiedziec ze
        usuwam nr tel i gadu prosze go by uszanowal ze nie cche z nim
        trzymac kontaktu.Kulturalnie bez emocji sie z nim pożegnam prochy mi
        to umozliwią i juz. Musze to zrobic.
        • natasza3022 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:31
          z tym usuwaniem nr tel i gg tym bardziej dasz mu satysfakcje jak
          bardzo go nienawidzisz,ze az usuwasz nr a moze z nadzieją,ze jednak
          on nie pozwoli ci usunac nr...

          ja tak raz zrobilam, tez ,ze usune lepiej nr , po co go miec, gosciu
          mi odpisal smsa!!!"Ok skoro tego pragniesz"...
          a ja mu odpisalam"A jak inaczej o sobie zapomnimy"? to mi odpisal"a
          jesli bede cie potrzebowal? myslałem,ze w przyjaźni to normalne"

          czyli ntak jakby nie chcial zebym kasowala...ale skoro proponowal
          przyjaźn to pewnie przez to, zeby miec do kogo wrocic ...:(:(:(
        • no1teresa nie, wcale nie musisz, a nawet 28.03.09, 21:32
          nie powinnaś!
          zgadzam sie z przedmowczynia, ze nie powinno byc zadnego ruchu z twojej strony,
          jakby nie istniał
          wystarczy w zupelnosci ze zakomunikujesz mu to co chcesz powiedziec, kiedy on
          sam zadzwoni
          • natasza3022 Re: nie, wcale nie musisz, a nawet 28.03.09, 21:36
            dokladnie: nie dzwoń!!!! wyrzuc te zlosc, nienawisc do niego w innym
            kierunku, nie wiem cos wymysle, !! Ale nie dzwon
            Olewka
            Ignorowanie
            Cisza w eterze-zachowasz twarz, godnosc
            nie mscij sie na nim, zadnych zali....zniknij z jego zycia
            blagam nie dzwoń
            • natasza3022 Re: nie, wcale nie musisz, a nawet 28.03.09, 21:39
              i jescze jedno, raz jak ze mna jeden zerwal, a pracowalismy razem,
              to mimo, iz pare dni widac bylo po mnie smutek, to potem zmienilam
              nastawienie, przychodzila do pracy usmiechnięta, rozmawialam z nim
              normalnie, usmiech, luzik, taka postawa: zero wrogosci wobec niego,
              co mi tam, bylo minelo
              i co??Gosciu byl przez jakis czas normalny a potem smutny, zamyslony
              i przestawal sie do mnie usmiechac, czyli nie w nos mu bylo,ze tak
              szybko to przetrawilam???
              hmmm?
              • natasza3022 z tego wniosek,ze faceci ciezko znoszą 28.03.09, 21:41
                fakt, ze kobieta, z ktorą zerwali ich zwyczajnie olała i pogodzila
                sie z faktem
                FDlaczego ich tak to boli????????
    • grogreg Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:30
      Poboli i przestanie.....pewnie przez następne dwa lata, ale przestanie.
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:45
        No dobra nie zadzwonie. Ale ma moje polaczenia nieodebrane, jak
        oddzwoni to mu powiem to co zamierzalam. Jestem za kulturalnym
        pożegnaniem sie takze nie bede ryczec o to sie nie martwcie. smutku
        tez nie pokaze po sobie raczej klase.

        Jego rodzice mnie pokochali. wlasnie pisza ze mna sms bym sie
        zastanowila, przemyslała. Że ich syn oszalal, ze zwariowal, ze go to
        boli i oni to widza ze on mysli. Ale im wytłumaczylam ze juz za
        poźno. Napisali mi nawet a jak bedzie żalował i skamlał?( hehe)
        masakra odpisalam ze i tak za pozno!
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 21:46
        własnie mi napisala tesciowa ,ze faceci tacy sa. Że trzeba im czasu
        by zrozumieli ze kochaja. Eh...juz nie mam sil im tlumaczycm, zal mi
        ich bo tez sie przywiazalam:(
        • mruff Re: Koniec po ponad 2 latach:( 28.03.09, 22:28
          Olej to co mówią teściowie.
          Jak zostawiłam faceta po 3 latach i spotykałam się z nowym to moi
          rodzice też twierdzili, że oszalałam,że tego pozałuję a nie
          pożałowałam :)

          No a Twój sam nie wie co wybrać, bo ta nowa to wielka niewiadoma-
          nie znaj jej i jest ryzyko...
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 10:25
            No i nie oddzwonił! Zalezalo mi aby wtedy odebral i moglabym to
            definitywnie zakonczyc. W koncu wczesniej mu dalam czas do namyslu i
            on nadal mysli ze go ma:/ ZAbronilyscie wczoraj mi sie wiecej
            odzywac, wiec juz nie dzwonilam. On sam nie odebral.I lipa:/
            • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 10:34
              Najbardziej boli mnie to, że nigdy w zwiazku nie mielismy żadnych
              problemów. Jesli jakas naprawde dormba rzecz mi sie w nim nie
              podobala, czy jakies zachowanie mówilam mu o tym i od razu
              rozwiazywalismy na bierząco jakies tam sprawy. Natomiast on mi nigdy
              nie powiedzial co mu we mnie moze przeszkadzac- nigdy!. A przeciez
              wiem ze i ja nie jestem idealna-mimo ze stale postarzal ze jestem.
              Po prostu z dnia na dzien pojawia sie inna i on wariuje na jej
              punkcie. Mi nie powiedzial co mu we mnie przeszkadza- nie dal mi
              nawet 1 szansy na to bym mogla cos zmienic -ani jednej:( Nawet gdy
              cała sprawa wyszla na jaw to ciagle mówil ze jestem idealna- co mnie
              tylko wkurza, bo gdyby tak bylo nie odszedl by do innej. On chce
              sprobowac sexu z inna ( bo ja bylam jego jedyna partnerka- a ja nie
              moge na to patrzec, za bardzo boli):(
              • red_mug Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 10:39
                To,że nie oddzwonił jest diagnostyczne bardzo. Więc Ty już się nie narzucaj
                więcej i po tygodniu jak raczy powiadomić Cię o swej decyzji to wysłuchaj i się
                pięknie pożegnaj bez względu na to co postanowi.

                A co do tego że zawsze było super - dla mnie takie związki są od razu podejrzane.
                I nie wierzę (a mówię to z doświadczenia) że nagle go piorun strzelił i się
                przyfascynował inną kobietą. Kamuflował się i tyle, nie dawał Ci powodów do
                podejrzeń bo było właśnie idealnie.

                Pozdrawiam:-)
                • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 10:50
                  Wiem, wiem ze to ze nawet nie oddzwonil cos znaczy- i to na
                  niekorzysc. Nie bede juz sie narzucac- odezwie sie tak jak z nim sie
                  wczesniej umawialam i faktycznie wyslucham i pozegnam. Jak bedzie
                  chcial wrocic tez sie pozegnam- czym go pewnie bardzo zaskocze.

                  Co do tego idealnego. Pod kazdy wzgledem bylo idealnie ale jedno
                  trudno mi stwierdzic.
                  Poznalam go 5 lat temu. Wtedy spotkalismy sie kilka razy ale tak nas
                  pociągnelo do siebie, że przeżylismy ze soba swoj pierwszy raz- miło
                  bylo i tez to milo wspominam. Ale on wtedy odeszedl równiez do innej
                  (bylismy szczeniakami zaczynającymi studia wiec powiedzmy ze to
                  jestem jeszcze w stanie zrozumiec)
                  Potem mielismy 2 lata przerwy gdy on odeszedl ode mnie. Ja w ciagu
                  tych dwoch lat poznalam kogos i bylam z nim rok( jak sie mozna
                  domyslec spalam z nim) on- nie mial nikogo ( i z nikim nie spal)

                  Po tej przerwie znow sie spotkalismy i zeszlismy. Ja jestem szczera
                  i nie ukryalam ze ktos byl, mu to na poczatku przeszkadzalo, potem
                  rzekomo juz nie. I nagle pojawia sie inna. Jak plakalam przy
                  pierwszej rozmowie i on powiedzial ze potrzebuje czasu, a ja mu
                  odpowiedzialam na co? na to byc bzyknac inna i zobaczyl jak to jest?
                  odpowiedzial ze tak. Ku... a gdzie uczucia do mnie. Penis i
                  zaspokojenie rządzy jest większe. Dlaczego musze placic za to ze on
                  jak ze mna nie byl trzymal ptaka na uwięzi. Brak mi slow i sil-
                  zniszczyl cos tak waznego dla jakies przygody!
                  • red_mug Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:01
                    Wg mnie traktuje Cię jak poczekalnię - bo może trafi mu się "coś" lepszego.
                    Jeśli się teraz nie potrafi zdecydować i jasno określić, to po co Ci ktoś taki?

                • mruff Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 21:27
                  red_mug napisała:

                  > Kamuflował się i tyle, nie dawał Ci powodów do
                  > podejrzeń bo było właśnie idealnie.

                  Skurczybyki potrafią się kamuflować i udawać. Nie ma co. Sama padłam
                  ofiarą kamuflarza, a po tym jak mnie raz zostawił i wrócił SAM to go
                  podwójnie obserwowałam, tzn. jego intencje względem mnie i
                  było "znakomicie". Tak znakomicie, że gadał o ślubie, przynosił
                  kwiaty a potem sruuuuuuuu.
    • e1982 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:02
      Włąśni mi się rozpada/rozpadł(?)zwiazek prawie 2-letni..
      Z racji odległości - rozmowa na gg (jesteśmy inni, bla bla..)
      Niby ku ratowaniu polecał pójscie do specjalisty (haha!),kiedy na Święta się zjawi..Yhym..
      I co? Też odzywałam sie pierwsza-rano,po południu, wieczorem.. Ale 6dni temu dałam na wstrzymanie.. I co?? I nic-zero kontaktu ze mną..a tu mi psychologiem zajeżdżał.. Myślę, że gdyby naprawdę chciał to ratować - zrobiłby cokolwiek, żeby mieć choć minimalny kontakt..Ale go nie ma-więc co się nasuwa na myśl? Tylko jedno..Ja już wiem, że to sensu nie ma.. I już tak nie boli mocno, nerwy mniejsze, tylko sytuacja musi być konkretnie postawiona..
      Głowa do góry...Nie warto płakać nad nim, skoro nie oddzwonił nawet..
      • jane-bond007 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:12
        jednej i drugiej porzuconej proponuje :D
        jak sie chlopaczysko odezwie to przeprowadzcie rozmowe jakby nigdy
        nic a jak bedzie mowil ze trzeba sie rozstac to powiedz: jak to
        rozstac? to my ze soba jestesmy?? no zartujeszm nie? :)
        <od czasu do czasu perlisty smiech>
        i dalej slodko cos tam swiergotac o zakupach pogodzie i planach
        wakacyjnych ;)

        trzeba umiec sie szanowac dziewuchy, zadne prochy i ryki w poduche,
        nie przesadzajmy to nie koniec swiata ;) glowa do gory i do przodu
    • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:09
      Wiem - wiecie ja musze przetrawic wszystkie te stadia po rozstaniu-
      ból, rozczarowanie, szok, strach przed samotnoscia ( najgorsze bo
      mam juz 25 lat:()Eh..i daj Boze bym znalazla na tyle siły i
      wytrwalosci by godnie i zklasą to zakonczyć gdy nadejdzie ta chwila:(
      • red_mug Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:11
        Masz JUŻ 25 lat?? proszę Cię....

        Świat się nie kończy na 1 facecie, nie kończy się na 25tych urodzinach :-)
        Będzie dobrze :-)
    • e1982 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:15
      Kobietko..ja mam ciut wiecej bo 27..i to mój już..hmh..któryś związek kończący się niepowodzeniem, a żyję! :) co Cie nie zabije, to Cię wzmocni:)
      staram sie pamiętać dobre chwile..i tyle..trudno..:)
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:17
        Eh..ale wiecie co jak ta "moja afera" wyszla na jaw, okazalo sie ze
        kolzanke facet zrobil w podobny sposob i to po 5 latach ( w tym
        tygodniu). Malo tego w tym tygodniu rozpadlo sie okolo 5-6 zwiazkow
        z mojego otoczenia- co u licha sie dzieje?
        • red_mug Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:20
          Wiosna idzie:P
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:25
            Ale skłamie jesli powiem ze mój wiek mnie nie martwi:( Ja nie
            potrafie rzucic sie ze zwiazeku do związku. Najpierw musze odczekac
            jakis czas nim bede gotowa na cos nowego. A potem jak mam zaufac?
            Bede sie bala powtórki z rozrywki:(Zreszta mam jakies dziwne
            przekonanie ze fajni faceci sa juz przebrani. ale jest nadzieja ze
            fajni faceci trafili na wredne malpy pokroju mojego ex i beda sami.
            Wczoraj wlasciwie przypadkiem obejrzalam "gra wstępna" z K. cichopek
            i byl tam fajny facet, ktory byl dlatego sam bo laska go wyrolowala.
            • red_mug Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:50
              To powiem Ci, że ja mam 32 lata. Też się nie rzucam ze związku na związek, co
              uważam, za zdrowe, prawidłowe i potrzebne. Jest ciężko zaufać po czymś takim lub
              w tym stylu, ale nie jest to niemożliwe.
              Zresztą wejść w kolejny związek można i tak dopiero jak się człowiek otrząśnie z
              poprzedniego i nie będzie lęków z przeszłości wnosił.

              Z doświadczenia powiem - są na świecie fajni, wolni, normalni i niepopaprani aż
              tak bardzo;) faceci, tylko trzeba ich zauważać. Ja bez tego, co przeżyłam nadal
              bym ich nie zauważała :-)
              • mruff Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 21:31
                red_mug napisała:


                > Z doświadczenia powiem - są na świecie fajni, wolni, normalni i
                niepopaprani aż
                > tak bardzo;) faceci, tylko trzeba ich zauważać.

                Jesooooo gdzie? :) Płacę setkami :)
                • sta-fraszka Re: Koniec po ponad 2 latach:( 10.05.09, 00:01
                  mruff napisała:

                  > red_mug napisała:
                  >
                  >
                  > > Z doświadczenia powiem - są na świecie fajni, wolni, normalni i
                  > niepopaprani aż
                  > > tak bardzo;) faceci, tylko trzeba ich zauważać.
                  >
                  > Jesooooo gdzie? :) Płacę setkami :)
                  >
                  >

                  "Z wszystkimi nieodpowiednimi kobietami."

                  Muszą swoje przejść, żeby dostrzec te wszystkie wspaniałe, niezależne, silne,
                  nietoksyczne i niebluszczujące kobiety. I aby umieć je docenić.
                  Ino czasu trochę potrzebują by dojrzeć.
        • e1982 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 11:21
          ja też należę do zdradzonych..i nie zdziwiłabym się, gdyby mój -nie mój - miał kogoś..cóż..
    • muza24 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 13:33

      Co do faceta - podpisuję się całą klawiaturą pod tym co tu było
      napisane.

      Co do wieku - ja mam 30 lat, niedawno wyszłam z kilkuleniego
      związku. Też mi się wydawało że trudno mi będzie znaleźć kogoś
      fajnego. Ale znalazłam szybciej niż się spodziewałam.

      Także głowa do góry!
    • 83kimi Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 15:46
      Ja byłam w związku, który rozpadł się po prawie 3 latach. Też bolało, ale
      niedługo potem poznałam mojego obecnego chłopaka, mieszkamy razem i jest
      cudownie. Nic nie dzieje się bez przyczyny... Na pewno czeka na Ciebie szczęście.
    • szczesliwamezatka Koniecznie przeczytaj :) 29.03.09, 21:43
      Pamiętaj, że każda minuta myślenia o nim to minuta stracona w Twoim
      życiu. Nie był Ciebie wart. Ja też byłam w związku przez 2,5 roku i
      się rozsypało. On odszedł. Też mocno to przeżyłam. Schudłam;
      zatrzymałam się w miejscu, często nieruchomo siedziałam i
      myślałam... Jakoś mi przeszło po mniej więcej pół roku i odżyłam. Z
      nim nie mam żadnego kontaktu i czuję z tego powodu ogromną
      satysfakcję i zwycięstwo. Dlaczego zwycięstwo? Bo on pewnie liczył
      na to, że będę dzwoniła, prosiła, szukała. A tu figa z makiem. Niech
      siedzi sam. Kiedyś przypadkiem dowiedziałam się, że wyprowadził się
      od swojej żony (rozwódki z 1 dzieckiem), bo lubiła pić alkohol. Nie
      martw się. Głowa do góry. NIEDŁUGO BĘDZIESZ SIĘ Z TEGO WSZYSTKIEGO
      ŚMIAŁA. Tak jak ja śmieję się teraz. Teraz to bym mu nawet
      podziękowała za to, że mnie odrzucił, bo mam super męża bez nałogów,
      zamożnego. A tamten to opój był i jednego papierosa za drugim palił.
      Nic nie wart śmieć. Pewnie podobnie jak Twój były.
    • cloclo80 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 29.03.09, 21:56
      Przegrałaś w konkurencji z jakąś lalą, ale i on przegrał konkurencje o ciebie.
      Zobaczymy czy taka zamiana mu się opłaci w każdym razie nie dawaj mu drugiej
      szansy, nie zasłużył na nią.
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 09:58
        Nie dam mu szansy. Nie zasluzyl na nia niczym.

        Gdyby mnie kochal to faktycznie juz by tu byl, przepraszal i błagał
        o wybaczenie- a on tymczasem sie zastanawia?!?!

        Podejlam jak wczesniej pisalam decyzje o tym ze to juz koniec.
        Wczesniej dalam mu czas, ale doszlam do wniosku ze nie chce juz go-
        i chcialam to zakonczyc. Dzwonilam 2 razy- nie raczyl odebrac tel
        odem nie. Nawet jak nie mógl rozmawiac powinien chociaz poprzez
        szacunek dlam nie oddzwonic- oczywiscie cisza.

        szystkie znaki na niebie i ziemii wskazuja ze facet ma mnie głęboko
        w dupie! Po co mam wlaczyc o kogos takiego. On jak dlam nie nawet
        sie nie mota, nie zastanawia. Takim zachowaniem dal mi odczuc kto
        jest dla niego ważniejszy- bo zaloze sie ze tel od niej odbiera.

        Dlatego milcze- poczekam az sam zadzwoni- poslucham co ma do
        powiedzenia i niezaleznie o tego co powie sie grzecznie pożegnam.

        Mądre jest stiwerdzenie- Nie ważne jak facet zaczyna, ważne jak
        kończy.

        Swoim ostatnim zachowaniem zamazuje w mojej glowie piekne wspomienia
        2 minionych lat.
        • nie_normalna Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 10:28
          przeczytałam cały wątek:) wszystko jest tak schematyczne, normalnie
          jak z ksiązki;)
          tez przez to przechodziłam... 5 lat trwało cos czego juz od prawie
          dwóch nie ma. Decyzja o rozstaniu była chyba najlepszą jaka mogłam
          wtedy podjąc...
          Tez przechodziłam przez etap błagań, przeprosin... itp, itd...
          ulegałam...
          Byłam poczekalnią... ale kochałam i pozwalałam wracać... nie raz,
          nie dwa... az w koncu powiedziałam STOP!!! człowiek uczy sie na
          własnych błedach i z tej szkoły wyniosłam naprawdę wiele... moze
          długo to trwało ale sie udało:) [po prostu nikt skutecznie nie
          potrafił zdzielić mnie po głowie i doprowadzić mój mózg do stanu
          trzeźwego myślenia;)]
          Rada nieco starszej koleżanki - nie wracaj, nie będziesz tego
          załować! Jeśli facet zachowuje sie wg typowego książkowego schematu
          to i Ty ze schematu skorzystaj a dobrze na tym wyjdziesz:) Milczenie
          jest złotem, także w tym przypadku:) Jak to nie jedna z nas
          mówiła... czas i ludzie na bank pomogą wrócić Ci do normalnosci i
          spojrzec na świat przez rózowe okulary;)
          Głowa do góry!!!:)

          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 10:43
            Dziekuje. wierze, że tak bedzie. niech tylko minie ten szok, ból i
            to wszystko. To zaledwie tydzien, ale ja sama czuje sie juz duzo
            lepiej. Moze przez to ze szybko zadalam sobie sprawe z sytuacji. Mam
            nadzieje ze usiąde kiedys uśmiechcne sie do siebie i powiem sobie ze
            zamast miec żal do niego o to co zrobil bede mu dziekowac bo dzieki
            temu poznalam kogos wartosciowego. Oby...
            • betis5 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 11:42
              witaj,
              przeczytalam caly watek, do konca - i teraz moge tylko jedno napisac: BRAWO! mam
              wrazenie, ze po kilku pierwszych, dramatycznych dniach - wreszcie rozsadnie
              ocenilas sytuacje i co najwazniejsze: wybralas siebie :) i tego sie trzymaj - to
              Twoje zycie, Ty jestes teraz najwazniejsza. Trzymam za Ciebie kciuki, by szybko
              przestalo juz zupelnie bolec (ja tez wiem, jak to jest...). Glowa do gory!
    • kora3 nie ma rady - trzeba przeżyć 30.03.09, 12:02
      wiadomo, ze ci przykro i źle, ale nie ma innego sposobu, jak
      przeżycie tej sytuacji. Na pewno ci trudno, bo wiązałaś cghyba
      dalekosiezne plany z tym facetem i zwiazkiem, ale nie wyszło.

      W twoich oczach było idealnie, ale najwyraźniej w Jego nie. Moze
      zrobiło sie po prostu za bardzo jak stare dobre małzeństwo, moze
      wkradła się nuda, moze po prostu był z tobą szczerze przekonany, ze
      kocha, ale kiedy poznał te inną dziewczynę uznał, ze to jest
      prawdziwe uczucie. To sie zdarza.
      Nie ma co rozpamietywać i zastanawiac się jak mógł przekreślić
      dłuższy zwiazek dla kogoś kogo nawet nie zna. Widać mógł, dokonał
      takiego wyboru.
      Najlepsze co mzoesz tetraz zrobić dla siebie to przestać wspominać
      dobre chwile i ostatnie wydarzenia i nauczyć sie życ z myslą, ze nie
      ejsteście juz razem. Czas leczy rany:) na pewno spotkasz jeszcze
      swoją połówkę.
      Powiem ci tak, jak mój przyjaciel do mnie kiedyś w podobnej
      sytuacji: stara za rok nie ebvdziesz rozumieć dlaczego teraz
      płaczesz.
      Sprawdziło się:) bedzie dobrze, trzymaj się
    • jack20 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 12:32
      Rozumiem ze mieszkacie w oddalonych od siebie miejscowosciach.
      Nie rozumiem jednego w tej calej twojej opowiesci.
      Dlaczego zaraz gdy dowiedzialas sie o sytuacji nie zdecydowalas sie
      zaraz jechac do niego i porozmawiac otwarcie w cztery oczy na temat
      swoich o nim wiadomosci i jego zauroczeniu a pozostawilas to
      telefonom i sms?
      W sumie wszystko to sa domysly, poszlaki i interpretacje.
      Posluchaj jego interpretacji i ustosunkuj sie do niej.
      Jesli opisujesz jak to wspaniale bylo przez 2 lata i facet nie dawal
      ci najmniejszych powodow do zazdrosci i podejrzen to wymagac sie
      powinno z ubu stron otwartych wyjasnien.
      I rozmowa ta moze ale nie musi byc ostatnia z nim rozmowa.
      Wszyscy tu praktycznie wypowiadaja sie przeciw kontynuowaniu tej
      znajomosci. Ale podejrzewam, ze wypowiadajacy przezyli to z autopsji
      i ... powrot im nie wyszedl na dobre.
      Ale jest z pewnoscia wielu nie wypowiadajacych sie tutaj, ktorym
      powrot do normalnosci udal sie.
      2 lata to dosc dlugo, by pohopnie je przekreslic.
      Dziwie sie tez, ze nie rozumiesz ze milosc na odleglosc kpodobnych
      ryje dla obu stron niebezpieczenstwa i predzej czy pozniej do
      kryzysow dojsc ...musi
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 12:42
        Chciałam jechac do niego- ba nawet mu powiedzialam przez tel ze bede
        za jakis czas( dzieli nas ponad 150km)- planowalam robic wszystko by
        to ratowac ,bo bardzo go kochalam. Ale on? wlasnie jechal do niej i
        bym go w domu nie zastala to raz...druga rzecz to taka, iż
        powiedzial, że nie chce bym przyjeżdzala bo nie bedzie obiektywny.
        Powiedzial ze co to zmieni? Ja przyjade i on zobaczy moje łzy, zrobi
        mu sie mnie zal i góry mi obieca- a na drugi dzien i tak do niej
        pojdzie! ( i co ja mimo to mialam jechac? Malo tego- to on rozwalil
        ten związek, minal tydzien ,a on nawet nie stara sie tego naprawic.
        dlaczego to ja mam jechac i prosic o spotkanie skoro w niczym nie
        zawinilam? Nie kocham nie, ewidentnie mi to okazuje, albo nie tak
        bardzo jak ja go? na dzien dzisiejszy nie widze sensu ratowania
        tego. za bardzo mnie zabolalo to co zrobil i jego zachowanie po.
        Faceta poznaje sie nie po tym jak zaczyna ale jak konczy- a on
        konczy to wszystko w najgorszy z mozliwych sposobów. O milosc zebrac
        nie bede mając świadmosc ze nic nie zrobiłam i z czystym sumieniem
        moge twierdzić ze na nia zasluguje.

        Co do nudy to jej nie bylo zwłaszcza w łózku- dlatego nie rozumiem,
        ale juzm nie to nie obchodzi!
        • jack20 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 13:05
          Ale niestety tego nie zrobilas ...i to byly tylko plany.
          Dlaczego mialabys plakac (byloby to najgorsze co moglabys zrobic)?
          Radzilem Ci go tylko wysluchac i ewentualnie:
          powiedziec czesc ..i zyczyc powodzenia.
          Bylabys w wyleczeniu na innym juz etapie niz dzis ... albo
          wyleczylabys sie calkowicie.
          A wogole to glowa do gory i jutro bedzie dobry dzien czego ci zycze.
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 13:10
            Jestem wrażlia osoba i juz na dzien dzisiejszy wiem, że jakby
            pojechala wtedy zrobilabym z siebie istioke. Żebralabym i molosc,
            błagalabym aby to skonczyl, zalewajac sie łzami- tak by bylo. Nie
            jestem wyrachowana zimną suką, ktora mimo ze bardzo kocha potrafi z
            usmiechem spojrzec na faceta ktory ja opuszcza i zyczyc powodzenia.

            Mam wrazenie ze starasz sie wzbudzic we mnie poczucie winy- ze
            niczego nie zrobilam by ratowac związek. Dalam mu szanse i przez
            caly tydzien sie nie pokazal. On mi szansy nie dal jeszcze mnie
            skopal na dodatek. Szkoda to rozwijac nie dam sie wpedzic w poczucie
            winy.
            • skarpetka_szara Re: Koniec po ponad 2 latach:( 30.03.09, 21:53
              Sluchaj, pomysl sobie tak:

              A jezeli wroci? chcialabys? Wyobraz sobie ze placze, kleka przed
              toba i mowi jakim byl glupkiem...i ty z wielka laska go przyjmiesz,
              wypowiesz mu jak Cie zranil ale dasz mu jeszcze jedna szanse...i
              jak wasze malrzenstwo by wtedy wygladalo - budowane tak na
              gruzach? Przeciez ty do konca zycia, za kazdym razem jak bedziesz
              na niego patrzyla - bedziesz czula sie odrzucona, ta gorsza, ta co
              musiala za nim biegac i wybaczac JEGO sku....stwa. Na serio, jak
              wyobrazasz sobie taki zwiazek w przyszlosci?

              Tego sie nie da zreperowac.

              Zamiast tracic lzy i energie na cos, z czego i tak nic nie bedzie -
              to zainwestuj w siebie, nowe ciuszki, nowe kosmetyki, nowa
              fryzure... i zacznij wychodzic. Nie zeby znalesc sobie zastepstwo,
              ale zeby sie nie nudzic, zeby urozmaicic sobie czas, i zeby
              zobaczyc ze on wcale nie byl taki swietny.

              Pomysl sobie jakim wrakiem bedzie wasz zwiazek jezeli do niego bys
              wrocila, a zdasz sobie sprawe ze wcale go nie chcesz. Bo wiesz
              co? mysle ze najbardziej Cie boli to, ze to TY zostalas odrzucona,
              ze to niby ON wybiera pomedzy was dwiema, i ze przez wybranie
              innej - ty zostaniesz ta gorsza.

              A wcale tak nie jest. Po prostu nie zasluguje na Ciebie. Nie
              widzi Ciebie i nie szanuje. Wiec nie trac czasu na taka osobe, bo
              gwarantuje Tobie ze znajdziesz osoby ktore Ciebie docenia, i dla
              ktorych bedziesz numer 1. I nie beda sie zastanawiac czy inne sa
              dla nich.

              Zreszta... jestes jeszcze mloda, i nie bierz tego ze ignoruje Twoj
              problem, bo tego nie robie... ale jestes jeszcze mloda, i to
              przejdzie, bedziesz jeszcze wychodzila z mezczyznami prawdziwymi, a
              nie z takim chlopkiem-roztropkiem. Teraz myslisz ze to fajny
              chlopak - ale my, starsze kobiety jego tak nie widzimy. I ty tez
              go kiedys tak bedziesz widziala
        • szczesliwamezatka Kobieto, większość facetów to dranie!!!!!!!! 30.03.09, 15:43
          Jak mogłaś pomyśleć, że gdy on zobaczy Twoje łzy, to wzruszy się
          jego serce i sumienie???! Zwariowałaś?!?!?! Większość facetów to
          dranie, którzy no właśnie nie lubią kobiet o dobrych serduszkach.
          Oni wolą zimne suki, które ciosają im kołki na głowie. Faceci już
          tak mają. Nie wiedziałaś o tym??? Ile razy mam o tym pisać, żeby do
          Ciebie i do innych to dotarło?!
          • no1teresa nie pamiętam, czyje to słowa 30.03.09, 16:05
            ale prawdziwe, jak rzadko:
            "Nic tak nie wzrusza mężczyzny, jak łzy kobiety, którą kocha
            i nic go bardziej nie denerwuje, niż łzy kobiety, którą kochać przestał"
            ponieważ w jego głowie siedzi akurat ta następna, łatwo przewidzieć, że po
            spotkaniu z nim, byłabyś jeszcze bardziej pognębiona
            • ra_fik Re: nie pamiętam, czyje to słowa 30.03.09, 18:23
              Ale ci faceci są okropni :)
            • jack20 Re: nie pamiętam, czyje to słowa 30.03.09, 20:36
              Powiedziala to poetka mlodej polski p.Maryla Wolska a cytat
              dokladnie brzmi:
              Nic tak nie wzrusza mężczyzny, jak łzy kobiety, którą kochać
              ZACZYNA, i nic nie drażni go tak, jak łzy kobiety, którą kochać
              PRZESTAJE
              • wytrwala Re: nie pamiętam, czyje to słowa 30.03.09, 22:40
                ostatnio w moim otoczeniu mam sporo dowodow, ze faceci zbyt wierni
                nie sa, a juz szczytem jest pewien chlopak proponujacy mojej
                znajomej seks i przyznajacy sie przy tym, ze ma zone. Ale ochote na
                nia tez ma.
                • adzia1984 Re: nie pamiętam, czyje to słowa 31.03.09, 12:19
                  Dzis mija ósmy dzien on tego tragicznego dnia w ktorym dowiedzialam
                  sie z jest inna. Juz nie płacze, nawet nie biore środków
                  uspokajajacych. Duzo zawdzieczam moim przyjaciolom. Stale gdzies
                  wychodze, staram sie nie siedziec w domu. A to klub a to bilard a to
                  znow cos innego. Boli mnie to bardzo w środku i mysle równie
                  intensywanie o tym co mnie spotkalo, ale staram sie robic dobra mine
                  do zlej gry.Boje sie przyszlosci...męczy mnie caly czas mój wiek i
                  obawa ze bede sama (aczkolwiek nie jest to powód dla ktorego bylabym
                  w stanie wrocic do ex).
                  Jego rodzice nieustannie do mnie pisza, jak sie czuje i wogole.
                  Żebym zadbala o siebie i dala czas ich synowi na poukladanie sobie
                  wszystkiego -( niedoczekanie)! niech sobie uklada beze mnie.
                  • betis5 Re: nie pamiętam, czyje to słowa 31.03.09, 12:34
                    kurcze - juz kolejny raz czytam (nie tylko w tym watku), o tym strachu przed
                    samotnoscia, o tym "starczym" wieku miedzy 25. a 30. rokiem zycia... czy Ty
                    faktycznie czujesz sie juz tak staro??? czy po prostu masz spadek formy, ze
                    wzgledu na obecna sytuacje? mam nadzieje, ze to drugie.
                    Polecam zmiane srodowiska - wyjazd do innego miasta, kraju (i tak planowalas
                    przeprowadzke, prawda?). Postaw sobie jakis cel, zajmij sie czyms co na jakis
                    czas odwroci Twoja uwage, skoncentruj sie na jakims konkretnym zadaniu (nowa
                    praca?). I pozbadz sie tej malomiasteczkowej mentalnosci, w mysl ktorej
                    dziewczyna MUSI przed trzydziestka zalozyc rodzine...bo jak nie, to na pewno
                    jest z nia "cos_nie_tak" - Boze - Ty widzisz i nie grzmisz!?
                  • nie_normalna Re: nie pamiętam, czyje to słowa 31.03.09, 12:40
                    masz teraz tyle lat ile ja miałam po rozpadzie mojego zwiazku, który
                    trwał 5 lat i jakos sie podniosłam i znalazłam miłosc:) była tak
                    blisko a ja jej nigdy nie widziałam:) myslałam, ze jak nie na
                    studiach to gdzie znajde faceta... ale oni są wszedzie:) Więc nie ma
                    sie co łamać:)
                    A co do jego rodziców... nie odpisuj... wiem co to znaczy
                    przywiązanie do ludzi zwłaszcza jesli sa fajni i traktuja Ciebie jak
                    członka swojej rodziny ale ten etap Twego zycia sie zakonczył... daj
                    im czas a po kilku tygodniach przywykna do zainstniałej sytuacji...
                    oni mają jeszcze nadzieję ale nie mozesz przeciez tylko i wyłącznie
                    ze wzgledu na nich zmieniac zdanie co 5 minut... w koncu to nie z
                    nimi a z ich synem mogłas układac sobie zycie... ale skoro on nie
                    chce... jegos strata:)))a Ty znajdziesz sobie nowych "teściów"
                    równie fajnych o ile nie lepszych:) nie mówiąc o facecie;P
    • tygrysio_misio Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 12:35
      skoro on tak latwo odszedl to byc moze znak, ze do Ciebie tak napraawde nigdy
      nie ciagnelo go "mistycznie", ale zwiazek z Toba to zwyczajny rachunek tego,zeby
      bylas dobra...

      jesli zaczyna sie z kims byc dlatego, ze po poprzednim zwiazku nowy wydaje sie
      byc super-hiper, bo przeciez z poprzedniego pamieta sie to co zle (raczej ludzie
      sie nie rozstaja jak jest dobrze)...to kiedys to moze sie wypalic...

      albo jesli w ciazkiej chwili dana osoba jest najnajnaj lepsza i decyduje sie na
      bycie z nia dlatego wlasnie, a nie z wielkiej mistycznej milosci

      potem sie idzie ulica i poznaja ta jedyna.. albo ta, ktora wydaje sie byc
      jedyna... i co na to poradzic?

      ale to nie oznacza, ze poprzednia byla zla... po prostu nie byla dla niego... i
      jedynie mozna zapytac: po co pchac sie w zwiazek kiedy sie nie ma czystych
      emocji i wrazen, kiedy nie jest sie pewnym?

      2 lata to nie jest tak dlugo...znam osobe ktora wlasnie rozstala sie po 12
      latach z chlopakiem z ktorym byla od poczatku szkoly sredniej.. w takim
      przypadku to mozna miec problemu ze znalezieniem sobie kogos innego

      Ty masz szczescie, ze rozstaliscie sie teraz..ze zaledwie po 2 latach..pamietaj
      o tym
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 12:46
        Prawda jest w tym jakis paradoks...mam szczescie wbrew pozorom. Mam
        nadzieje ze szybko to zrozumiem i ze bede sie smiala z tej sytuacji.
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 12:50
        Rozumiem. Tylko ja juz mam takich jednych tesciow. I z ich synem
        kilka lat temu mi sie nie ulozylo. Mam z nim taki slaby dosc kontakt
        za to z jego rodzicami czesto sie widuje i traktujemy sie wzajemnie
        jak czlonkowie rodziny. nie przeszakdza to nikomu i naprawde jest
        milo. Przyjaznimy sie tak juz ponad 5 lat. Teraz kolejni tesciowe
        tego samego pokroju. Z sybnem mi sie nie udalo ale oni chce miec zem
        na kontakt, a ja z nimi tez. narazie to mi nie przeszkadza.
        Żal mi troszke tesciowej bo wczoraj mi napisala ze jej ojciec ma
        raka- wlasnie go rozpoznali no i czuje sie w obowiazaku nie wiem
        dlaczego ja wesprzec. Chociaz smsem.
        • jack20 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 13:03
          Ciekawe masz hobby, nie powiem.
          Wyglada na to, ze ta kolekcja tesciow jest bardziej atrakcyjna niz
          ich latorosle.
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 13:06
            hehehe...wiesz co powiem ci szczerze ,że masz racje. Mam szczescie
            do teściow ktorzy nie potrafią zem nie zrezygnowac ale nie do ich
            pociech. Z moimi pierwszymi tesciami smialam sie ostatnio, że jesli
            poznam faceta i nie polubie sie z jego rodzicami to bedzie oznaczac,
            że to ten jedyny;)
        • nie_normalna Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 13:22
          troche dziwne to wszystko, ze nie odcinasz pępowiny... ale skoro
          mówisz, ze jest Tobie z tym dobrze... pewnie nie jestes osamotniona
          w swoim postępowaniu... ja odciełam sie dla siebie nie dla nich.. po
          prostu łatwiej było mi znieść te sytuacje... jakos nie widze siebie
          i moich byłych na ewentualnych spotkaniach nawet zupełnym
          przypadkiem przy okazji spotkania z jego rodzicami... mi takie
          utrzymywanie dobrych relacji nie byłoby potrzebne... kojarzyłoby mi
          sie raczej z rozdrapywaniem starych ran, a po co to komu? w koncu
          masz zamiar byc szczesliwa:)
          co innego jak masz meza, dzieciaki.. rozwodzisz sie... spotykasz sie
          z nimi dla dobra dzieci...w koncu to ich dziadkowie... no ale ile
          ludzi tyle podejśc do róznych sytuacji:)
          A i co do info, które dostalas... przykro mi to mówic bo zabrzmi to
          brutalnie ale ewidentnie bierze Cie na litosc... w koncu jest
          kobieta tak jak my... wierzy, ze tak smutna informacja jeszcze
          bardziej zwiaze Cie z ich rodzina... rozumiem, ze moze potrzebuje
          ciepła w tym momencie, ze byłyscie blisko, jak matka z córką... ale
          powinna miec rodzine, kolezanki które ja wespra w trudnej chwili...
          czuje, ze mozesz nie zrozumiec o co mi chodzi ale kobiety tak juz
          maja... chwytaja sie kazdej mozliwej sposobnosci... rozumiem , ze
          jej wspolczujesz... to naturalne... ale nie rozumiem po co komu
          utrzymywanie takich relacji... i te nagabywania, prosby o
          przemyslenie tego co sie stało...
          nie wiem czy chciałabym miec taka tesciowa co utrzymuje kontakt z
          byłymi syna i notorycznie przy kazdej nadarzajacej sie okazji
          porównuje do Asi, Basi czy Joasi... a uwierz, ze czasami bywa to
          przykre bo byłam swiadkiem takiej sytuacji i dziewczynie nie było do
          smiechu zwłaszcza, ze jak sie pozniej dowiedziałam to nie był
          pierwszy raz...
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 13:29
            Pewnie jest cos w tym racji. Ale ja jestem tego pokroju ze mi
            kontakt z rodzina exów nie rozdrapuje ran- no tak juz mam. Dlam nie
            to dwie rozne rzeczy. Bardzo czesto staram sie tlumaczyc rózne
            sytuacje z nowymi synowymi i to na korzysc tych dziewczyn. One
            czesto co prawda wolalyby niby mnie ,ale no tak zmieniam ich sposob
            myslenia ze teraz pierwsze tesciostwo zwlaszcza teasciowa sa
            zadowoleni z synowej i ja rowniez sie ciesze ze jest tak jak jest.
            Nawet ich syn;) Dziwna sytuacja- dla mnie tez.ale to apropos starych
            tesciow.

            Jesli chodzi o nowych to tez czuje ze ona jakby mnie brala troszke
            na litosc- chciala tak zatrzymac w rodzinie. Ale dzieli nas sporo km
            wiec z czasem jej to minie. Ona tez musi zrozumiec i oswoic sie z
            tym co sie stalo.
            • nie_normalna Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 13:41
              mimo wszystko nie chciałabym miec takiej tesciowej co porównuje mnie
              z była laska męza... i na moje szczescie raczej tak nie bedzie bo
              moja obecna "tesciowa" do takich co szukają sobie kolezanek wsród
              eks syna nie nalezy:) i dzieki Bogu nie bawi jej obgadywanie i chore
              porównania:)
              • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 13:53
                Masz racje! Ale to juzn ie mój problem tylko jej syna. Niech pogada
                z matka i powie jej ze nie zyczy sobie jej kontaktow ze mna. Mnie to
                juz nie intresuje. To jest jego bolączka nie moja.Doszlam do wniosku
                ze przestaje sie przejmowac co mamją inni a zwlaszcza moi ex. Sami
                doprowadzili do takich sytuacji i niech sie męcza, niech sobie to
                jakos załatwia. bo ja mam to głeboko w d....
                • nie_normalna Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 14:04
                  to co napisze moze zabolec ale...
                  no własnie Ty masz w d... tylko teraz postaw sie na miejscu tej
                  synowej... a ona niby czemu jest winna?!?!?!... w koncu to Ty
                  utrzymujesz kontakty i pozwalasz na cos takiego jak porównywania i
                  czerpanie satysfakcji z tego ze "tesciowie woleliby Ciebie na
                  synową"... strasznie dziecinne podejscie... brzmi to jak cos w
                  stylu "nie chciałes byc chamie ze mna to z inna owszem bedziesz ale
                  na moich zasadach"...
                  widze, ze własnie tego nie potrafisz zrozumiec... owszem bedac
                  synowa mozna to olac i pewnie bym to zrobiła bo taki mam charakter
                  ale mam takie podejscie, ze jesli moge to nie wchodze z buciorami w
                  czyjes zycie...tak samo jak chciałabym zeby nikt nie bruzdził mi w
                  moim zyciu tak samo ja nie robie pod górke nikomu...w ten sposób i
                  wilk syty i owca cała:) przeciez to nie Twój były jest tu problemem
                  bo z mamusia mógł rozmawiac.. tylko mamusia jako ze jest baba majac
                  Ciebie u boku moze jechac po synowej ile wlezie:) bez urazy ale
                  chore to wszystko
                  • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 14:19
                    Oj źle mnie zrozumialas. Nie czerpie satysfakcji ze tesciowa woli
                    mnie od nowej dziewczyny. Potrafie posatwic sie na jej miescu i wiem
                    ze ciezko jej by bylo- a przeciez nie zawinila. Ja nie zabiegam o
                    kontakt a w miare mozliwsoci staram sie go oslabiac.
                    Ale mam dosyc bycia Matką Teresa i wiecznie przejmowania sie ze ktos
                    to czuje a ktos tamto.
                    Nikogo nie interesuje to co ja czuje. Zaczynam dbac o siebie i
                    myslec tlyko o sobie. Powinnam zrobic to juz danwo temu. Ja nikomu
                    do zycia z buciorami wlazic nie bede. Jak oni maja taką potrzebe
                    trudno. Ja sie nie narzucam i w miare mozliwosci jesli tesciowei
                    byli chce miec kontakt go utrzymuje ale bez wiekszych eskapad. Od
                    tyle...
                    • nie_normalna Re: Koniec po ponad 2 latach:( 31.03.09, 14:36
                      i tak twierdze, ze jest to chory układ... niezależnie od
                      intensywności i celowości...

                      momentami mam wrażenie jakby po drugiej stronie była mała
                      dziewczynka... zagubiona i zmieniająca zdanie co chwile...

                      Zajmij sie soba dziewczyno a nie "byłymi teściami",
                      nie płacz, ze jestes stara bo nie jestes,
                      uwierz w siebie i bliskich (pomijając "teściów")
                      wiosna za oknem wiec korzystaj ile wlezie:)

                      z dobrymi intencjami dałam kopniaka i mam nadzieje, ze pomoze:)
                      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 07.04.09, 09:34
                        Dzwonił do mnie.Ostatnio jak z nim rozamawialam płakałam i prosiłam
                        go by nie niszczył naszych 2 lat. Zadzwonił teraz a ja udawałam
                        wesoła- tak jakby sie nic nie stało. Chcial wrócic, ale tylko wtedy
                        jak obiecam mu ze bedzie dobrze i nam sie ulozy.( on mi jeszcze
                        jakies warunki bedzie stawial?) No i jak mozecie sie domyslic nie
                        wrocilam. Ładnie i z klasa powiedzialam mu ze dziekuje ze te piękne
                        2 lata naszego zycia. Że mam nadzieje ze w niej odnajdzie to czego u
                        mnie mu sie nie udało i ze zycze mu szczescia i pa.(widzialam ze bym
                        w szoku ze robie to tak lagodnie i milo).Uprzedzilam jeszcze
                        wczesniej ze nie chce juz z nim miec zadnego kontaktu i aby sie nie
                        odzywal, ja usuwam jego nr etc.No i cisza. I wiecie co?

                        Wiem ze to głupie ale po tym wszystkim jeszcze sie ludzilam ze
                        chlopak moze jednak zawalczy, że sie zastanawia etc. Ale on tego nie
                        zrobil. On wie co zrobic by mnie zabolało najbardziej.

                        Kazalam mu kiedys zerwac kontakt z pierwsza miloscia ktora chciala
                        mi go odbic. I on zamast starac sie mnie dozyskac zauwazylam ze
                        odnowil z nia kontakt- a dobrze wiedzial ze mnie to zaboli. Widze ze
                        jest mświy i bedzie teraz robil chyba rozne rzeczy. Teraz ma juz
                        dwie...pierwsza milosc i nową przez ktora sie rozstalismy.

                        Z kim ja do diabla bylam? Nie poznaje tego czlowieka?Moi znajomi
                        uwazaja ze zachowuje sie tak bo liczyl na placz etc. ja tak nie
                        postąpiłam no to robi takie rzeczy by wzbudzic moja rekacje. Boli
                        mnie to co robi ale nawet dobrze ze tak robi- bo ja sie juz
                        utwierdzilam ze facet nie jest mnie wart i mnie oszukiwal.

                        Nie jestem doskonala ale wiem ile jestem warta....DUŻO( i wlasnie to
                        dużo nie pozwala mi na to by ktos ze mnie drwił i wodził mnie za
                        nos).
                        • summerlove Re: Koniec po ponad 2 latach:( 07.04.09, 09:39
                          Możesz być z siebie dumna ;)) Naprawdę. Gratuluję i życzę szczęścia, też
                          chciałabym mieć tyle odwagi ;))
                        • posh_emka Re: Koniec po ponad 2 latach:( 07.04.09, 11:52
                          Jakbym o moim ex czytała. ....
                          Kij mu w ryj-wierz mi lepszego sobie znajdziesz zanim się obejrzysz.
                          • skarpetka_szara Re: Koniec po ponad 2 latach:( 07.04.09, 15:22
                            Facet poszedl do Ex aby wylizac rany, bo zadrwilas z jego ego.

                            Dobrze zrobilas. 2 lata to naprawde nie jest duzo. Zobaczysz ze
                            wszystko ulozy sie na lepiej. Najwazniejsze zebys do niego nie
                            wrocila.
    • zostan_moim_szefem Re: Koniec po ponad 2 latach:( 07.04.09, 14:21
      Kiedyś (trzy lata temu) byłam w dokładnie takiej sytuacji i wiesz co? Dzisiaj planuje przyszłość z kimś, kogo kocham i naprawdę nie było dnia, żebym zatęskniła w jakikolwiek sposób za exem... To była najlepsza decyzja! Ale dobra rada... jednak uważam, że jeśli chcesz przeżyć to rozstanie w najmniej bolesny sposób, musisz zerwać kontakt z jego rodziną. Byli kochani, byli mili, polubili Cię, stanowili prawie Twoja rodzinę, ale to są jego bliscy, a inna dziewczyna będzie przez nich teraz tak traktowana. Może dzisiaj czujesz ich sympatie i solidarność, ale ona z czasem też zaskarbi sobie ich uczucia. Po co Ci to?

      Ale generalnie jesteś bardzo silną i mądrą osobą! Tylko pogratulować i zobaczysz, że na dobre Ci wyjdzie!:)
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 09.05.09, 20:39
        Boże minęlo tyle czasu a ja nie potrafie sie pozbierac:( To jest
        starszne...
        Chyba mialabym wieksza satysfakcje jakby chcial wrocic i miglabym
        otwarcie dac kosza ale on jednak sie nie odezwal:( Naprawde ma mnie
        głęboko w dupie.

        Jedyne co sie zmienilo, to to ze nie rycze dzien w dzien. ale jest
        dzien taki jak dzis ze po prostu kur** nie moge przezyc tego co mi
        zrobil. Nie sadzilam, że mozna kogos tak bardzo kochac i
        nienawidzic. chce zsyc wlasnym zyciem, ale nie potrafie, no kur**
        nie potrafie:( moze za malo czasu uplynelo jeszcze, ale jak dlugo?
        ile to jeszcze bedzie trwalo:( ja sie wykoncze- do teraz jade na
        tebletkach uspokakających:(Nawet nie mam s kim pogadac- bo znajomi
        gdyby widzieli ze rozpaczam nadal pojechali by bez mojej wiedzy i
        obili mu psyk:/ Nie mam juz zycia uczuciowego- są tam zgliszcza:(

        Nigdy nie otworze sie juz dla nikogo- nie warto:(
        • mruff Re: czas,czas,czas 09.05.09, 20:46
          "Wszystko ma swój czas..."
          Musi jeszcze wiele wody upłynąć aby Twoje zycie emocjonalne wróciło
          do równowagi.
          Nieprzepłakane dni to już sukces. Są dni kiedy radzimy sobie lepiej
          z emocjami, i dni w któych upadamy.To taka sinusoida.

          Takie rozczarowanie leczy się długo, a najlepszym lekarstwem jest
          nowa znajomość i adorator :)Nie mówię zaraz o angażowaniu się, ale
          czarujący i miły facet potrafi skutecznie oderwać myśli od przykrej
          przeszłości.
          • adzia1984 Re: czas,czas,czas 09.05.09, 20:55
            mruff mi nic to nie daje.
            Naprawde nie narzekam. Jeden kolega jak tylko dowiedzial sie ze
            jestem wolna to mi sie oswiadczyl. Poznalam dwoch innych kolesi niby
            spoko ale wlasnie to jak za mna biegaja mnie tak wk...bo zacznam
            znowu myslec ze obcy koles potrafi tyle dla mnie zrobic a
            moj "ukochany" nic, cisza. chcialabym sie na nich otworzyc ale nie
            potrafie- uciekam od nich, unikam:( Nie chce nikogo- nienawidze
            facetow. Nie potrafie:( I to ze ktos sie interesuje nie poprawia mi
            humoru wogole:/I tak czuje sie do niczego:(
            • no1teresa Re: czas,czas,czas 09.05.09, 23:54
              idz na jakies tance... sama... i poszalej i sama i nie-sama
              jesli lubisz tanczyc -to zawsze pomaga, angazuje i cialo i mysli i emocje
              • sapiencja Re: czas,czas,czas 10.05.09, 08:47
                „... moze za malo czasu uplynelo jeszcze...”

                Mnie wyleczenie się z chorej miłości zabrało rok.
                Przeszłam chyba wszystkie etapy, od płaczu za facetem, pisania
                rozpaczliwych listów, użalania się nad sobą, obwiniania siebie,
                nadziei na jego powrót, tłumaczenia sobie, że to drań(zostawił mnie
                po pięciu latach bez słowa wyjaśnienia). Aż w końcu poczułam się
                kompletnie wypalona z tego uczucia.
                Nie mam ochoty na żadne randki. Zajęłam się tylko sobą. Zmieniłam
                image. Zapisałam się na kurs języka niemieckiego, poznałam fajnych
                ludzi. A, o tamtym facecie myślę z pogardą. Okazał się tchórzem.
                Zostawił mnie gdy zachorowałam, bo lekarze dawali mały procent
                nadziei na całkowite wyleczenie z niej.
                Trzymam za Ciebie kciuki. Nie rozmyślaj nad tym co się stało, nie
                rozpamiętuj co dzień od nowa wspólnie spędzonych chwil. Bo to jest
                rozdrapywanie ran. Jeśli chcesz pogadać, napisz do mnie na priv.
                • mamusia_karina Re: czas,czas,czas 10.05.09, 08:59
                  3 lata temu zostałam postawiona przed faktem ze nie ma szans dla
                  mnie i ojca mojego Synka.Jaka ja byłam zakochana,zapatrzona jak w
                  obrazek,a on? wybrał inną.Wzieli slub maja swoje dziecko,czasem to
                  boli bo moj syn zostal bez ojca tamta ma wszystko,ale co
                  poradze.TEraz tez mi cos nie poszlo po roku czasu z fajnym
                  chlopakiem.Ajjj,same rozczarowania.
                  • ada2308_71 Re: czas,czas,czas 10.05.09, 11:17
                    mnie moi drodzy danie sobie rady po nieudanym związku zabrało lat 10. A dopiero
                    po 12 byłam gotowa na nowy związek. I ten związek trwał 3 lata.Ale byłam
                    mądrzejsza. Wiem że jak ma coś być - to będzie - a jak nie - to nie i nie ma na
                    to siły ludzkiej.A miłość o którą trzeba z facetem walczyć - miłością NIE JEST.
                    Powodzenia. Samemu tez jest fajnie.
                    • mruff Re: czas,czas,czas 10.05.09, 13:58
                      ada2308_71 napisała:

                      > mnie moi drodzy danie sobie rady po nieudanym związku zabrało lat
                      10.

                      No to SAMA sobie zabrałaś 10 lat radości. Z punktu psychiatrycznego-
                      rok żałoby jest w normie zdrowa psychicznego.
                    • adzia1984 Re: czas,czas,czas 10.05.09, 22:05
                      Dzieki kobietki za wsparcie. Eh...ciezko naprawde ciezko.

                      Najgorzej ze widze ,iz sama sie nakreca. zamiast myslec o nauce, o
                      pracy, o czymkolwiek to ja siadam wlanczam smutna muzyke i mysle ze
                      ona teraz pewnie jest z nia, ja caluje, dotyka eh...brak slow.

                      Z czasem mi to minie, zawsze mija....ale boli bardzo:(

                      -----------------------------------------------
        • cytrynka_ltd zranił ciebie i oszukał. 10.05.09, 14:18
          adzia1984 napisała:

          > Boże minęlo tyle czasu a ja nie potrafie sie pozbierac:( To jest
          > starszne...
          > Chyba mialabym wieksza satysfakcje jakby chcial wrocic i miglabym
          > otwarcie dac kosza ale on jednak sie nie odezwal:( Naprawde ma mnie
          > głęboko w dupie.
          >
          > Jedyne co sie zmienilo, to to ze nie rycze dzien w dzien. ale jest
          > dzien taki jak dzis ze po prostu kur** nie moge przezyc tego co mi
          > zrobil. Nie sadzilam, że mozna kogos tak bardzo kochac i
          > nienawidzic. chce zsyc wlasnym zyciem, ale nie potrafie, no kur**
          > nie potrafie:( moze za malo czasu uplynelo jeszcze, ale jak dlugo?
          > ile to jeszcze bedzie trwalo:( ja sie wykoncze- do teraz jade na
          > tebletkach uspokakających:(Nawet nie mam s kim pogadac- bo znajomi
          > gdyby widzieli ze rozpaczam nadal pojechali by bez mojej wiedzy i
          > obili mu psyk:/ Nie mam juz zycia uczuciowego- są tam zgliszcza:(
          >
          > Nigdy nie otworze sie juz dla nikogo- nie warto:(


          to normalne, że tak czujesz się. z czasem rany zagoją się i spotkasz tego,
          któremu będziesz mogła zaufać.
          ale, już mądrzej, bo będziesz bogatsza o te doświadczenia.
          musisz nauczyć się też żyć sama, a nie tylko z kimś. wtedy będziesz silniejsza i
          już nikt tak ciebie nie oszuka. albo, nie będzie to tak bolesne.
          bycie z kimś i dzięki komuś nie jest najważniejsze.
          najważniejsze jest, abyś siebie pokochała:)
    • eastern-strix Re: Koniec po ponad 2 latach:( 10.05.09, 17:58
      <<<Zamiast tracic lzy i energie na cos, z czego i tak nic nie bedzie -
      to zainwestuj w siebie, nowe ciuszki, nowe kosmetyki, nowa
      fryzure... >>>

      I nowe ksiazki.... Inwestowanie w siebie to nie tylko wyglad.


      Rozwalilo mnie jak napisalas,ze on zazyczyl sobie,ze Ty masz mu zagwarantowac,ze
      'bedzie dobrze' i 'ze sie ulozy'. Co za roszczeniowy typ! Normalnie rece
      opadaja- nigdzie synek nie slyszal,ze zwiazek to praca OBU stron?

      Moja bliska kolezanke chlopak rzucil po 12 latach. Jakies 2 miechy temu. I wiesz
      co? Cholera mnie bierze. Mieszkali razem, musiala sie wyprowadzac, jeszcze jej
      powiedzial,ze juz go nie pociaga 'jako kobieta'. Zigolo jeden zasrany ;) Tez
      poznal inna i juz wielce zakochany ;)

      A tak serio to zal mi jej ale glownie jego. Fakt,mieli problemy w zwiazku,ale
      zdrada to nie jest wyjscie. A jego mi zal,bo przekreslil szanse na zycie z
      najbardziej wartosciowa osoba, jaka znam. Ona sobie ulozy zycie, co do tego nie
      mam watpliwosci. I Ty tez sobie ulozysz. 2 lata to nie jest koniec swiata, a
      masz przynajmniej cenne doswiadczenie na przyszlosc.
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 10.05.09, 22:17
        Kobiety mam nadzieje, że tak bedzie. Jest mi ciezko...cholernie
        ciezko. I wiecie co, wlasne nie wiem juz czy pisalam wczesniej, ale
        nie tyle zabolał mnie fakt tegi ze jest inaa, tylko ta jaego
        ozięblosc, obojetnosc na moje łzy i nasze uczucia zabolała mnie
        najbardziej. Nie wiem kiedy zapomne. Mimo, iż kochalam cała soba mam
        nadzieje ze stanie sie to szybko- nie chce takiego zycia dla siebie:
        (
        • mamusia_karina Re: Koniec po ponad 2 latach:( 10.05.09, 22:21
          adzia1984 wiem co czujesz;(własnie konczy mi sie związek,niby gadamy
          ale pogrążamy sie w zasadzie:( boli mnie jego obojetnosc i sposob
          jaki ze mną rozmawia:( w swieta zareczylismy sie i wszystko sie
          popsuło:(:(:( wiem ze to rozstanie mnie strasznie dotknie,w sumie
          juz boli bardzo:(powodzenia:(
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 09:52
            Może to głupie co napisze, ale dobrze jest mieć świadmość ze nie
            ja jedna tak cierpie. Że jest takich więcej osób i wcześniej bylo
            jeszcze więcej. I spotkały one kogoś wspaniałego i jakoś im sie
            zycie ułozyło. Ja właśnie dostałam tel.W drodze do mnie są rodzice
            mojego ex z ktorymi do dzis mam świetny kontakt. Oni jadą gdzieś na
            wycieczkę i po drodze wjadą do mnie na kawe. Już po tym wszystkim
            raz się z nimi widzialam i duzo mi dalo to spotkanie, mimo że bylo
            trudne. Dzis juz myśle bedzie na luzie.

            Dziękuje Wam kobietki za wsparcie. Odzywajcie sie czasem, ja tez Wam
            zdam racje jak było.
            • 27latek Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 14:10
              Ja właśńie się dzisiaj dowiedziałem, że moja była mnie unika jak
              ognia, dodam, że to ona zerwała po 6 latch.
              Mam ochotę napisać jej smsa co o niej myślę, jak jej nie nawidzę za
              to co zrobiła.
              Czemu zawsze to wraca w takich momentach, poniedziałek, praca, lunch
              a tu mi kumpel wyjeżdza, że w sobotę była na urodzinach u znajomych
              i się zmyła przed moim przyjściem.
              Ciężko z tym, najchętniej bym jej wszystko nawyrzucał i powiedział
              co o myślę. Zerwałem z nią kontakt, nie widziałem jej od grudnia a
              ta takie akcje robi.
              Chcę o niej zapomnieć, przestać kochać i o niej myśleć!
              Chcę ją znienawidzieć:)

              Serwus
              • 27latek Odwołuje to co napisałem, chwilowy kryzys! 11.05.09, 14:28
                Ale ją mam głęboko w d.:)
            • eastern-strix Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 15:57
              jesli to Ci poprawi humor to byla zona mojego meza tez 'kogos poznala'. fakt,ze
              w zwiazku nie gralo, ale zamiast zakonczyc go kulturalnie panna przygruchala
              sobie wspolnego znajomego za kochasia i wyszlo przypadkiem. zostal niesplacony
              kredyt i inne cuda. zwiazek trwal 6 lat z tego 4 byli malzenstwem.

              a dzis moj maz jest szczesliwy ze mna :)

              tak wiec nie ma tego zlego.
              • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 17:43
                27 latek -nic nie szkodzi;) Jak masz ochote właź tutaj do mnie i
                narzekaj- razem sobie postękamy- naprawde;) A co do Twojej ex- to
                mysle ze dlatego Cie unika bo boi sie konfrontacji tak jak moj ex.
                Nie kocha cie, nie chce Cie juz i co wlasciwie ma powiedziec jak sie
                zobaczycie? Oni sie tego boja dlatego nas unikają moj ex ma to samo-
                tchorz nic wiecej.


                Byli jego rodzice, bardzo miło z nimi spedzilam czas, jak za dawnych
                czasów. Dowiedzialam sieze on spotyka sie z ta inna caly czas.
                Ciekawa jestem tylko czy on z nia wogole bedzie ??? Bo on nie byl
                gotowy na powazny zwiazek (tj.małżeństweo ze mna) a wpakowal by sie
                z zwiazek z nia? Czy faktyczxnie moze chce ja pobzykac, pobyc
                zaobaczyc jaka ona jest. Szczerze serce by mi pękło jakbym sie
                dowiedziała, że im wyszło i weźmie z nia slub. Bo on jest tchorzem i
                nawet jak juz mysle ze nie bedzie mial odwagi z nia zerwac majac ja
                blisko. Ze mna poszlo mu łatwo bo jestem daleko i zrobil to przez
                sms. Ku... jakie to ciezkie:(

                Chcialabym byc z nim- boze tak bardzo tesknie a wiem ze on juz nie
                jest dla mnie- i nie moge i nie powinnam tak myslec- czy to normalne?
                • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 17:45
                  kurcze słuchajcie nawet mnie korci by zawalczyc o niego i Wiem ze
                  bym wygrała tą wlake gdybym się postarała. Czy znajdzie sie tu
                  osoba, któram i ostro nawrzuca do dupy??? I powie mi ze robie
                  zle...bo kurcze zaczynam sie łamać:( Nie chce sie poniżac- jakie to
                  wszystko trudne:(
    • pomarancza.z.pustej.szklanki Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 17:50
      Co za glab skonczony. Po tygodniu zauroczenia inna zrywa z dziewczyna z ktora
      dobrze mu sie uklada (chyba, ze nam autorka watku nieco przeslodzila te
      historie)? W tej calej historii to jest wg mnie najwiekszy idiotyzm. Bo nie
      czarujmy sie, kretynskie zauroczenie kazdemu moze sie zdarzyc (sama teraz takie
      przechodze z solidnym bolem serca) mimo wczesniejszych zapewnien o kompletnym
      zamknieciu oczu na uroki plci przeciwnej (czy tej samej, jak kto woli).
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 17:57
        Słuchajcie w niczym nie kłamałam. Jak rozmawiałam z nim widząc go
        ostatni raz popłakał się. Powiedział, że az nie mzoe uwierzyć, że
        trafił na taką dziewczyne. Że jak był chory byłam przy nim,
        zmieniaslam mu oklady, muierzylam co chwile temperatura i całowałam
        w czoło( myslalam ,ze on spi iu tego nie czuje ,ale jak widac czuł).
        Powiedzial ze nie mogl wymarzyc sobie innej dziewczyny, lepszej. Że
        nie ma takiej ,która byłaby w stanie dorosnąc mi do pięt. Że jestem
        idealna parterką na żone, mądra, ładna, zaradna, umiem gotowac i
        nigdy mu nie odmawiam sexu- w lozku bylo naprawde super, mielismy
        takie same temperamenty.

        Poznaje dziewczyne i po tyg zapomina o tym, co mówił wyzej. Nie
        slodze sobie- to sa jego słowa!!!!!!!!!!!!! Boze jak mnie to boli.To
        on ciagle mówil o slubie o dzieciach nie ja:/ Po prsotu nie moge w
        to uwierzyc:( Serce mi peka
        • pomarancza.z.pustej.szklanki Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 18:00
          jedyne co mam do powiedzenia na temat tego pana, to ze to straszny kretyn,
          poprostu. czego on od zycia oczekuje?
          • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 11.05.09, 18:05
            Dzis jego rodzice motywowali to tak: On konczyl ciezkie studia i
            w tym okresie poświecil najlepsze lata na nauke.Teraz dopiero chyba
            chce zaczac zyc, korzystac, spotykac nowych ludzi, byc w roznych
            zwizkach nie wiem kur** nie wiem:( Co mnie to obchodzi- jesli nie
            czujesz pewnych rzeczy, jesli czujesz ze chcesz poszlec, ze nie
            wyszlalaes sie dostatecznie4 nie zawracaj komus glowy, nie rozkochuj
            w sobie, i co wazne NIE OBIECUJ JESLI TEGO DOTRZYMAC NIE MOZESZ-
            ku...:( Kocham gnoja
            • candy24 do autorki wątku 11.05.09, 19:31
              ja w Boże Narodzrenie rozstałam sie po 3 latach związku,
              przezylismy razem jego raka tarczycy , operacje wyciecia cały proces
              leczenia, pomagałam mu zakładac firme , mielismy budowac dom,
              mieszkalismy razem i tez bolało... przez dwa tygodnie bo po dwóch
              tygodniach poznałam przez przypadek faceta który oczarował mnie i na
              którego czekałam chyba całe zycie i teraz jestem szczesliwa, a tez
              pałakałam i cierpiałam , takze co ma byc to bedzie , ułozy sie a
              swoja droga pomysl co bybyło gdyby zostawił Cie po slubie razem z
              dzieckiem bo stwierdziłby ze sie jeszcze nie wyszalał.
              • atramentc Re: do autorki wątku 11.05.09, 20:02
                Moja koleżanka powiedziała mi niedawno: jak facet mówi że cie
                kocha, to cie lubi...
                • mruff Re: do autorki wątku 11.05.09, 20:22
                  Candy ale miałaś szczęście,że tak szybko poznałaś fajnego
                  faceta:) Całuj los po nogach :)

                  Andzia nic nie poradzisz na jego słowa bez pokrycia.
                  Hmm...chcesz zawalczyć o niego-to wybiegnij w przyszłość i pomyśl
                  jakbyś czuła się widząc,że latałaś za gościem który zostawił Ciebie
                  smsowo dla nowej cizi.
                  Odpuść. Będzie bolało ale czas Ci sprzyja w tej kwestii. I nie myśl
                  czy im wyjdzie czy nie-szkoda na to Twojego życia, każdej sekundy.
                  • mruff Re: do autorki wątku 19.06.09, 13:35
                    Pamiętaj Andzia-czas działa na Twoją korzyść :)
                    No, jest coraz lepiej. Alleluja i do przodu!
            • eastern-strix Re: Koniec po ponad 2 latach:( 12.05.09, 00:28
              sluchaj, ci rodzice mnie martwia.
              po slubie tez by sie do wszystkiego mieszali tlumaczac synalka?

              on chyba potrzebuje matki a nie dziewczyny, bo jak rodzice zalatwiaja za niego
              jego najbardziej osobiste sprawy,to mi sie to wydaje podejrzane.

              znajdz sobie bardziej dojrzalego faceta. wyglada mi na to,ze ten to jeszcze tzw.
              szczeniak, musi sie wyszumiec. i chyba rzeczywiscie za mlody jest na powazny zwiazek
              • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 12.05.09, 08:38
                eastern-strix - to co napisałaś wyżej powiedziałam wczoraj tym
                jego rodzicom, że to oni wychowali egoiste, podawali mu wszystko na
                tacy, ze zawsze wszystko mial co chcial, nie licząc sie z uczuciami
                innych, a jak nawet cos szlo nie tak to rodzice to zawsze
                załagodzili. I ze ja wiem o co im chodzi,ale nic juz z tego nie
                bedzie. No i oni przyznali mi racje. Dzis chyba mam lepszy dzien
                posluchalam sie troszke spapencji.
                Staram sie dzis przynajmniej myslec nie co straciłam ale co
                zyskałam. I tak mi ciezko, ale zaraz zapodam sobie jakas
                optymistyczna nute, wiec luz.Pozdrawiam Was kobietki i dzieki za
                wszelkie info, rady, wszystkie biore sobie głęboko do serca!
                • 27latek Re: Koniec po ponad 2 latach:( 12.05.09, 15:52
                  U mnie wsumie też był książkowy sposób rzucenia przez dziewczynę,
                  ale wierzę że w sposób książkowy się też zakochamy adzia1984:)

                  Ja mam takie fale, najgorsze są niedziele, bo zawsze spedzaliśmy je
                  razem, ale od poniedziałku praca więc o niej nie myślę, jeszcze dwa
                  miesiące do wakacji więc czas na podróże jeszcze jest:)

                  Pozdr 3msie laska!
                  • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 12.05.09, 17:55
                    27latek zastanawia mnie fakt, czy faktycznie z Ciebie taki
                    optymista i tak sobie radzisz czy tylko udajesz;) No jeszcze kwestia
                    tego kiedy u ciebie to sie stalo. U mnie minely niecale 2 mc i nadal
                    mi kur***źle:/ Wierze i mam nadzieje, że bedzie mi dane jeszcze
                    poznać kogos wartosciowego w kim sie zakocham bez pamieci- ale na
                    dzien dzisiejszy szczerze w to wątpie.

                    Ja zamast wakacji bede szukala pracy, wlasciwie juz to robie- takze
                    bedzie to dla mnie z pewnoscia nerwowy okres:/ Jakbym miala malo
                    stresów:/
                    • 27latek Re: Koniec po ponad 2 latach:( 13.05.09, 09:55
                      Hej, wiesz co sprawa się ciągnie od września ubiegłego roku:) więc
                      jakby na to nie patrzeć ciśnienie ze mnie już zeszło, też na
                      początku nie myślałem o nikim innym, o żadnej innej lasce, nie
                      wyobrażałem sobie mnie z nikim innym. Ale trzeba mieć klasę, nie
                      narzekać, na forum możesz bo nikt się nie zna, ale w swoim otoczeniu
                      musisz byc twarda, to oni z nami zerwali i to oni nie są nas warci:)
                      jeszcze pożałują tego.
                      Mi najgorzej, że zakochanie w niej zajeło mi kilka lat, musiałem
                      wtedy przestać myśleć o innych, najważnijesza była dla mnie ona,
                      teraz to się wywróciło dogóry nogami:) cały czas randkuje, laski
                      dzownią, ale, żeby się znowu zakochać to bym musiał spotkać tą
                      idealną wymarzoną, dodam, że moja była do końca nie była tą idealną,
                      wysoką, inteligentną blondynką:) żart!

                      Chyba czekam na moją księżniczkę, tak jak wy czekacie na księcia:)
                      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 13.05.09, 11:35
                        Eh i tu masz racje. Ja wśród znajomych tez nie pokazuje jak
                        bardzo rozpaczam.Jak jade do domu jest to samo.Odpoiwadam krótko- no
                        cóz stało sie i tyle. wiecej nie mówie bo jeszcze bym sie rozkleiła.

                        Dzis znow mam dobry dzien:) Oby takich dni było więcej.
                        Co do idealności partera mam nadzieje, że faktycznie żartujesz, bo
                        inaczej złapala bym jakos Twoje namiary i nie powiem co;)

                        Przeraziłes mnie tym ze tak długo to się ciągnie- mam nadzieje ze u
                        mnie tyle az nie bedzie. Zreszta mimo swojego obecnego stanu tak
                        sobie mysle, ze jakbym spotkala na swojej drodze wartosciowego
                        faceta, który mialby jeszcze dodatkowo to coś co by mnie pociagalo
                        wyszłabvym z tego duzo duzo szybciej. Ale z moich obserwacji nie
                        obrażajac nikogo dookoła dostrzegam narazie same "szumowiny".

                        Więc drogi 27latku czy Tobie to pasuje czy nie, będe pewnie tu pisać
                        jak mi dziś dobrze, a jutro znow będe rozpaczać. Jeśli masz ochote
                        ponawiam porozpycje dlaszych rozmów. Czasami niby taka błaha wymiana
                        poglądów na forum duzo znaczy. Zwłaszcza, że jestes facetem i moge
                        poznać meski pkt widzenia. Pozdrawiam serdecznie!
    • just-for-fun Re: Koniec po ponad 2 latach:( 13.05.09, 11:51
      Glowa do gory!
      Smile na buzke:).
      Pozbierasz sie, czas leczy rany. Dobrze, ze teraz a nie pozniej.
      Powodzenia!
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 19.06.09, 10:25
        No i cóż...minęły tak sobie 3 mc:/ Jak sie czuje- nijak. Szczerze
        powiedziawszy przeczytałam wszystko to, co pisalam wyżej i mało z
        tego co sie dzialo ze mna w tym czasie pamietam:/ Żyłam jak w jakimś
        amoku. Cierpie nadal starsznie, ale juz mniej niż wtedy gdy zaczelam
        tu pisać. On sie do tej pory nie odezwał do mnie- i bardzo dobrze. Z
        drugiej strony boli to, poniewaz totalnie mnie olał. Z tamta laska
        jest nadal juz 3 mc. Wiem bo łapałam schizy, wchodzilam i
        szpiegowalam go na nk, potem na gg siedzialam na niewidocznym i spr
        jakie opisy ustawia. Afiszowanie sie ta "miloscia" na gg i nk bardzo
        mnie bolało. Stwierdzilam, ze tym rozdrapuje sobie tylko rany ktore
        sie nie zdazyły zabliźnić. Więc zrobilam cos dla siebie. Nie
        zablokowalam go nigdzie tylko po prostu usunełam sie z jego zycia.
        Usunełam swoje konto na nk, by nie widziec jego szczescia i zeby on
        nie wiedzial co u mnie, zmienilam nr gg i jakos mi lżej.
        W poniedzialek zdaje egzamin magisterski jeszcze sporo nauki przede
        mna, dostałam oferte pracy na sezon na stanowisku kierowniczym wiec
        tez dobrze i powoli sobie załatwiam prace na stałe. Mysle ze jak juz
        bede miała ta obrone za sobą w końcu odzyje i pozbęde sie kolejnego
        stresora w swoim zyciu, zmienie otoczenie i poznam nowych ludzi.
        dzieki wszystkim za wsparcie!
        • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 19.06.09, 11:53
          Chciałam podziekować jeszcze dwóm wspaniałym kobietom, które
          bywają tu na forum, J. i A. za wsparcie i pomoc w podniesieniu sie z
          tego koszmaru. Dziekuje Wam za cierpliwość i wyrozumiałość.Wasza
          obecnośc i nasze rozmowy dużo mi daly- myśle ze zresztą o tym
          wiecie;)
          • pilesja Re: Koniec po ponad 2 latach:( 19.06.09, 13:24
            mozna powiedziec, ze za soba masz dopiero 3 miesiace.
            szybko sie nie zapomina, wiele rzeczy boli.
            z czasem zrozumiesz jednak, ze tak mialo byc.
            pamietaj, ze im wiecej doswiadczenia zdobedziesz i im wiecej
            wnioskow wyciagniesz tym lepsze bedzie Twoje zycie z kolejnym
            partnerem.
            ja do dzis wspominam swoich bylych (sa rzeczy, sytuacje, ktore po
            prostu mi o nich przypominaja) ale ciesze sie, ze nie musze sie juz
            z nimi uzerac:) mam swoje zycie i naprawde jestem szczesliwa. Ty tez
            bedziesz:) glowa do gory:)
    • lew_ Re: Koniec po ponad 2 latach:( 19.06.09, 14:39
      Madzia przestan juz o dupku myslec,wez mnie i bedzie ok,
      • adzia1984 Re: Koniec po ponad 2 latach:( 19.06.09, 16:26
        Jaka Madzia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka