Dodaj do ulubionych

poradzić sobie z rodzicami

    • foczkaka Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 15:18
      W sumie Cię rozumiem, Ja juz utrzymywałam sie sama i długo mieszkałam poza domem
      gdy postanowiłam zamieszkać z narzeczonym (miałam wtedy 23 lata z hakiem) a i
      tak nie wiedziałam jak oznajmić to rodzicom. i Koniec końców nie oznajmiłam.
      Fakt, że kiedy planowaliśmy to mieszkanie, byliśmy juz zaręczeni, wiec
      wiedziałam że taka sytuacja nie bedzie trwała długo.
      I nie chodzi o to, że się bałam. Bo czego. Ale wiedziałam że zawiodą się na
      mnie, że nie spełniam ich oczekiwań, że zwyczajnie będzie im przykro.
      Myślę że moja mama się domyślała po czasie, ale nie rozmawiałyśmy nigdy o tym.
      Może kiedyś.
    • petrus_0 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 15:20
      Czy jest w ogóle ktoś z osób mieniących się katolikami akceptujących nie
      współżycie przed ślubem? Taka zasada po coś jest - to nie jest żaden wymysł
      księży ani rodziców - tylko zdrowy rozsądek... Seks jest zbyt ważny w życiu żeby
      miał miejsce poza małżeństwem. Widać jakie znaczenie ma dla was wasza wiara...
      Aha - no i podjęcie współżycia wcale nie świadczy o osiągnięciu dorosłości jak
      autorka postu sugerowała.
      • zloty.strzal Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 15:46
        Ta zasada została wymyślona setki bądź tysiące lat przed wynalezieniem
        skutecznej antykoncepcji i pewnie właśnie temu służyła. W końcu 2k bądź więcej
        lat temu nie było Funduszu Alimentacyjnego, kobiety nie pracowały, a ktoś tego
        mamuta musiał utłuc i przyciągnąć do jaskini.
        • jj1978 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 17:25
          e tam, zasade wymyslono po to zeby panowie (ktorych takowa zasada nigdy tak
          naprawde nie obowiazywala) mogli byc pewni (haha) ze placa tylko na swoje
          dzieci. nie wychodzilo wtedy, nie wychodzi tez teraz - tzn testy dna sa lepszym
          wyjsciem niz brak seksu przed slubem:)

          trzeba byc niezle pokreconym zeby opierac malzenstwo tylko na seksie co zdaja
          sie robic zwolennicy 'czystosci'.
          • zloty.strzal Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 17:37
            jj1978 napisała:

            > e tam, zasade wymyslono po to zeby panowie (ktorych takowa zasada nigdy tak
            > naprawde nie obowiazywala) mogli byc pewni (haha) ze placa tylko na swoje
            > dzieci.

            To miałam na myśli pisząc o tym mamucie:)

            > nie wychodzilo wtedy, nie wychodzi tez teraz - tzn testy dna sa lepszym
            > wyjsciem niz brak seksu przed slubem:)

            Ale testów DNA też przecież nie było! A jak się zrobiło założenie, że panna
            młoda jest dziewicą, to sytuacja się znacznie upraszczała i bzykanie na boku nic
            nie zmieniało (o ile się nie wydało). A teraz matki mają np. czworo dzieci z
            czterema różnymi mężczyznami i ciężko spamiętać które z kim.
      • sundry Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 11:58
        Seks jest zbyt ważny w życiu,by brać ślub z osobą,której się od
        strony łóżka nie zna.
    • lavinka Utrzymuja ją rodzice 07.05.09, 15:33
      i jest dorosła.
      ROTFL
      • jj1978 Re: Utrzymuja ją rodzice 07.05.09, 18:04
        myslalam ze w polsce zycie za pieniadze rodzicow to normalna sprawa wiec nie
        wiem skad to oburzenie. rozumiem ze wszyscy ktorzy krzycza o doroslosci sami
        sobie kupili mieszkania, od 17 roku zycia maja prace, jak mieszkaja w domu to
        placa czynsz i oczywiscie placa rodzicom za opieke nad dziecmi ktore juz sobie
        zdazyli zmajstrowac:)
    • kyyriad może zacznij od usamodzielnienia się? 07.05.09, 17:06
      jak będziesz na siebie pracować, zarabiać, samodzielnie radzić sobie
      z problemami, to rozmowa z rodzicami chyba będzie łatwiejsza,
      prawda? Sama mam dorosłą córkę, i choć nie jestem konserwatywna, nie
      jestem katoliczką, to gdyby ona chciała zamieszkać z chłopakiem a ja
      miałabym to finansować, to byłabym niemiła i powiedziała, żeby
      poczekała aż sama będzie się utrzymywać i wtedy może robić co chce,
      ale wtedy kiedy ja ją utrzymuję, to takie zachowanie nie wchodzi w
      rachubę. I nie chodzi tu o moralną hipokryzję, tylko o
      odpowiedzialność za własne czyny, dojrzałość do samostanowienia i
      budowania związków a podstawą do tego wszystkiego jest umiejętność
      zarabiania pieniędzy na własne potrzeby.
    • cingle.shaker Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 17:50
      i wszyscy to samo... będziesz dorosła, kiedy zaczniesz się sama utrzymywać... guzik prawda, co niejedna osoba w tym wątku już udowodniła, myślę że wystarczająco.

      prawda jest taka, że rodzice faktycznie mają prawny obowiązek utrzymywać swoje dzieci na studiach dziennych, do 26 roku życia - co nie znaczy że nie są one dorosłe. można iść do pracy tuż po maturze, ale jeżeli poważnie myśli się o przyszłości to wie się, że takie rozwiązanie działa na krótką metę - wykształcenie = lepsza praca = większe zarobki. a niestety bardzo trudno utrzymać się całkowicie samodzielnie nie zawalając dziennych studiów.

      co do autorki wątku - po jej wypowiedziach wnoszę, że jest osobą dojrzałą, odpowiedzialną i właśnie dorosłą, dlatego ma pełne prawo do decydowania o własnym życiu... i tak sobie myślę, że samo z siebie nie przyszło, ale właśnie przewrotnie ma to po rodzicach;)
      dlatego być może ich nie doceniasz, po prostu na spokojnie postaraj się z nimi porozmawiać, argumenty masz w ręku - oprócz już wspomnianych powiedz że kochacie się, macie poważne plany na wspólną przyszłość (o ile to oczywiście prawda), jesteście gotowi na kolejny krok i zależy Ci na akceptacji rodziców.
      na moje oko - duża szansa że zrozumieją.
      przepraszam że tak się rozpisałam:P
      • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 22:58
        > i wszyscy to samo... będziesz dorosła, kiedy zaczniesz się sama utrzymywać... g
        > uzik prawda, co niejedna osoba w tym wątku już udowodniła, myślę że wystarczają
        > co.


        Nie zauważyłam żadnych dowodów...

        > prawda jest taka, że rodzice faktycznie mają prawny obowiązek utrzymywać swoje
        > dzieci na studiach dziennych, do 26 roku życia

        Owszem, ale istnieje jeszcze coś takiego jak zasady współżycia społecznego.
        Skoro rodzice sponsorują dziecko, to dziecko powinno szanować ich zdanie. Jeśli
        się sprzeciwią, rodzice odetną kasę, dziecko poda ich o alimenty, a wiesz mi, że
        jak rodzice się uprą, to będą w stanie udowodnić, że nie mają wystarczających
        możliwości finansowych (i w ich wieku mogą znaleźć 10 powodów aby nie płacić -
        włącznie z pobytem w sanatorium czy innym turnusie zdrowotnym). I na co to? Do
        czego doprowadzi ten spór? Kto zyska a kto straci?

        Bardzo łatwo powiedzieć: "bo rodzic ma obowiązek" i niech płaci na zachcianki
        dzieciaka do śmierci. A spróbuje taki dzieciak zawalić studia... skończy się
        sielanka i rodzic palcem nie kiwnie, żeby pomóc.

        > co do autorki wątku - po jej wypowiedziach wnoszę, że jest osobą dojrzałą, odpo
        > wiedzialną i właśnie dorosłą, dlatego ma pełne prawo do decydowania o własnym ż
        > yciu... i tak sobie myślę, że samo z siebie nie przyszło, ale właśnie przewrotn
        > ie ma to po rodzicach;)


        A ja jednak po jej pisaniu śmiem stwierdzić, że jednak jeszcze nie do końca jest
        dojrzała do stałego związku pod jednym dachem.
        • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 23:32
          starucho izergiel,
          czy wedlug Ciebie zarabianie na siebie jest wpisane w definicje doroslosci?
          • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 23:40
            TAK

            Ktoś, kto nie jest się w stanie sam utrzymać i zaspokoić swoich potrzeb i musi
            polegać na pomocy rodziców jest albo niezaradny życiowo, albo niedojrzały albo w
            inny sposób ograniczony.
            • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 23:50
              Wydaje mi sie, ze mylisz dojrzalosc z dorosloscia.
              Dojrzalosc to uksztaltowanie pod wzgledem umyslowym i emocjonalnym, natomiast
              doroslosc to mozliwosc samodzielnego zycia (to wedlug slownika, nie wedlug
              mojego humoru). W zwiazku z tym, ktos, kto na siebie nie zarabia moze byc
              dojrzaly, ale nie jest dorosly (to apropos Twojego ostatniego postu, nie moego
              pytania).
              Moim zdaniem mozna byc calkiem dojrzalym osobnikiem, ale niekoniecznie
              niezaleznym jezeli chodzi o utrzymanie.
              • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:27
                To nie ma najmniejszego znaczenia. Dowód w kieszenie oznacza dorosłość wyłącznie
                na papierze
                • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:43
                  Doroslosc owszem. Dojrzalosc mozna osiagnac w roznym wieku, w roznych
                  okolicznosciach. Znam co najmniej kilka osob, ktore sa dojrzale mimo mlodego
                  wieku i bycia na utrzymaniu rodzicow.
        • cingle.shaker Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:00
          > Nie zauważyłam żadnych dowodów...

          a ja i owszem. powiedz mi, w którym miejscu ktoś kto od razu po maturze - albo i bez niej - idzie do pracy w mostostalu albo na kasę w innym tesco, jest bardziej dojrzały od osoby która kończy nierzadko trudne studia żeby zdobyć wykształcenie, a co za tym idzie dobrą pracę i lepszy byt dla swojej przyszłej rodziny?

          > Owszem, ale istnieje jeszcze coś takiego jak zasady współżycia społecznego.
          > Skoro rodzice sponsorują dziecko, to dziecko powinno szanować ich zdanie. Jeśli
          > się sprzeciwią, rodzice odetną kasę, dziecko poda ich o alimenty, a wiesz mi, ż
          > e
          > jak rodzice się uprą, to będą w stanie udowodnić, że nie mają wystarczających
          > możliwości finansowych (i w ich wieku mogą znaleźć 10 powodów aby nie płacić -
          > włącznie z pobytem w sanatorium czy innym turnusie zdrowotnym). I na co to? Do
          > czego doprowadzi ten spór? Kto zyska a kto straci?
          >
          > Bardzo łatwo powiedzieć: "bo rodzic ma obowiązek" i niech płaci na zachcianki
          > dzieciaka do śmierci. A spróbuje taki dzieciak zawalić studia... skończy się
          > sielanka i rodzic palcem nie kiwnie, żeby pomóc.

          byłoby chyba dobrze, gdybyś przeczytała mój post do końca i zwróciła uwagę na to co poradziłam autorce wątku... sposób zgodny właśnie z zasadami współżycia społecznego, i szacunkiem wobec siebie i rodziców...
          natomiast co do udowadniania możliwości finansowych czy czegokolwiek - mówiłam o teorii, o tym że ludzie w polsce potrafią kombinować przekonywać mnie nie musisz:/

          > A ja jednak po jej pisaniu śmiem stwierdzić, że jednak jeszcze nie do końca jes
          > t
          > dojrzała do stałego związku pod jednym dachem.

          no więc różnimy się całkowicie co do odbioru jej wypowiedzi;>
          • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:17
            Przeczytałam uważnie

            prawda jest taka, że rodzice faktycznie mają prawny obowiązek utrzymywać swoje
            dzieci na studiach dziennych, do 26 roku życia - co nie znaczy że nie są one
            dorosłe. można iść do pracy tuż po maturze, ale jeżeli poważnie myśli się o
            przyszłości to wie się, że takie rozwiązanie działa na krótką metę -
            wykształcenie = lepsza praca = większe zarobki. a niestety bardzo trudno
            utrzymać się całkowicie samodzielnie nie zawalając dziennych studiów.

            Oczywiście, że tak. Mimo wszystko, przedłużenie edukacji na studiach dziennych
            jest jednocześnie przedłużeniem młodości i beztroski, co jest czasem
            bardzo fajne ale trzeba się liczyć z ograniczeniami jakie zostaną nałożone na
            nas przez rodziców. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej, bo swoje
            odimprezowałam w akademiku, życiową dawkę zupek chinskich spożyłam, jajka w
            akademickiej kuchni wysadziłam w powietrze.

            Życie studenckie z dorosłością nie ma nic wspólnego.
            • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:31
              Starucho, mowisz o sobie i swoim przykladzie.
              Ja moglabym mowic o sobie i tym jak ja spedzilam studia - nie mieszkalam nigdy w
              akademiku, studia wybralam 2000km od domu moich rodzicow. Sama zalatwilam sobie
              mieszkanie, sama musialam zalatwic wszystko inne, w obcym kraju, w obcym jezyku.
              To, ze rodzice mnie utrzymywali, nie znaczy, ze mialam odkrecony kurek z kasa i
              moglam wydawac jej dowolna ilosc - sama musialam sie martwic jak mi starczy od
              pierwszego do pierwszego, sama musialam prac, prasowac, gotowac, nie bylo
              jezdzenia do mamuski na weekendy, zeby mnie oprala i nakarmila.
              Sam fakt, ze czlowiek decyduje sie na jednak dluzsze rozstanie z rodzina
              powoduje szybsze dojrzewanie. Biorac pod uwage, ze wybylam z domu do obcego
              kraju w wieku lat 17 z kawalkiem, mysle, ze zdarzalam dojrzec w tym czasie troche.
              I mialam okazje napatrzec sie na ludzi, dla ktorych pierwszy rok studiow byl
              pierwszym rokiem 'wolnosci' - na szczescie poszlam na studia 'wyszalana' i
              'wyszumiana' i ominely mnie te 'przyjemnosci'.
              Poza tym sa jeszcze sytuacje zyciowe, ktore powoduja, ze czlowiek dojrzewa w
              pare dni. Nie zycze nikomu, ale zdarza sie.
              Moze w slownikowym tego slowa znaczeniu dorosla nie jestem, ale uwazam, ze moge
              sie spokojnie nazwac dojrzala w sensie emocjonalnym i umyslowym (wzglednie
              oczywiscie, bo czlowiek umyslowo dojrzewa cale zycie).
              • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 02:07
                Owszem, zgadzam się z Tobą. Sytuacje życiowe, które wymagają samodzielnych,
                trudnych decyzji powodują szybkie dorastanie i jestem jak najbardziej za
                organizowaniem takiej szkoły życia dla młodych.

                > To, ze rodzice mnie utrzymywali, nie znaczy, ze mialam odkrecony kurek z kasa i
                > moglam wydawac jej dowolna ilosc - sama musialam sie martwic jak mi starczy od
                > pierwszego do pierwszego, sama musialam prac, prasowac, gotowac, nie bylo
                > jezdzenia do mamuski na weekendy, zeby mnie oprala i nakarmila.


                To akurat dotyczy większości studentów mieszkających dalej niż 150 km od domu.

                > Sam fakt, ze czlowiek decyduje sie na jednak dluzsze rozstanie z rodzina
                > powoduje szybsze dojrzewanie. Biorac pod uwage, ze wybylam z domu do obcego
                > kraju w wieku lat 17 z kawalkiem, mysle, ze zdarzalam dojrzec w tym czasie troc
                > he.


                Na pewno zdążyłaś i na pewno miałaś więcej problemów niż nie jeden student w
                kraju, ale dalej nie przekonuje mnie fakt, że z powodu własnoręcznego prania
                rodzić ma prawo nie zgadzać się na finansowanie czyjejś zabawy w małżeństwo. Już
                ten dzieciak ma wystarczająco dużo problemów na głowie (studia, pranie,
                sprzątanie, gotowanie, rachunki, żeby jeszcze do tego martwił się o partnera i
                związek, komunikację, podział obowiązków). Niech najpierw sam zalatwi sobie
                mieszkanie i wszystko inne, w obcym kraju, w obcym jezyku, nauczy się prać,
                sprzątać, gotować, a potem, jak udowodni, że nie tylko umie to wszystko
                zorganizować, ale też na to zarobić i utrzymać, - niech sobie dokłada do tego
                partnera a potem dzieci.

                Taka jest jak najbardziej prawidłowa i najzdrowsza kolej rzeczy... Naprawdę,
                zaburzanie tej kolejności może stworzyć bałagan i problemy na całe życie. I nie
                ważne czy chodzi o pary nieformalne czy małżeństwa mentalnych gó...arzy.
                • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 09:18
                  > Taka jest jak najbardziej prawidłowa i najzdrowsza kolej rzeczy... Naprawdę,
                  > zaburzanie tej kolejności może stworzyć bałagan i problemy na całe życie. I nie
                  > ważne czy chodzi o pary nieformalne czy małżeństwa mentalnych gó...arzy.

                  Zapomnialas dodac, ze Twoim zdaniem. To naprawde nie jest prawda uniwersalna,
                  tylko Twoja opinia.
                  Mnie i mojego partnera czeka przeprowadzka o 500km, w zwiazku z moimi studiami
                  magisterskimi. Czy w takim razie sugerujesz, ze on powinien zostac tu, a ja
                  powinnam sama sie przeprowadzic, czy moze powinnismy sie przeprowadzic osobno i
                  nadal mieszkac osobno w imie jakies dziwacznej idei?

                  Nie wiem, o kim mowisz mowiac o mentalnych gowniarzach, ja sie nie poczuwam.
            • cingle.shaker Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:45
              > Oczywiście, że tak. Mimo wszystko, przedłużenie edukacji na studiach dziennych
              > jest jednocześnie przedłużeniem młodości i beztroski, co jest czasem
              > bardzo fajne ale trzeba się liczyć z ograniczeniami jakie zostaną nałożone na
              > nas przez rodziców. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej, bo swoje
              > odimprezowałam w akademiku, życiową dawkę zupek chinskich spożyłam, jajka w
              > akademickiej kuchni wysadziłam w powietrze.
              >
              > Życie studenckie z dorosłością nie ma nic wspólnego.


              z całym szacunkiem, ale to jest wyłącznie Twoje doświadczenie i nie możesz na jego podstawie uogólniać...
              może powiem kilka słów o sobie... mam teraz 23 lata, jestem na czwartym roku studiów dziennych, od dwóch lat mieszkam z moim obecnie już narzeczonym i dwójką przyjaciół. jednocześnie od początku pierwszego roku pracuję, w ciągu wakacji również dorabiam. mam fantastyczny kontakt z moim ojcem, który mi ufa i szanuje moje decyzje i wybory - i tak, pomaga mi również finansowo, bez tego byłoby mi trudno - oraz za sobą ciężką przeprawę sądową o alimenty z matką (jest alkoholiczką, o tyle 'łatwiej' było mi ją wygrać).

              tak, jestem młoda. tak, mam czas na imprezy, rzadko bo rzadko ale jednak. patrzę na świat optymistycznie, możesz to nazwać beztroską. ale nazwać mnie osobą niedojrzałą czy też nieodpowiedzialną nie możesz, nie pamiętam kiedy mogłam sobie pozwolić na bycie 'niedorosłą'.

              znam wiele osób o podobnych doświadczeniach, i wiele takich dla których faktycznie studia to wieczna balanga. proszę tylko, żeby nie zakładać z góry, że dziewczyna o której mówimy należy do tej drugiej grupy.
              • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 02:20
                zdarzają się wyjątki, ale to tylko wyjątki.

                Wbrew pozorom nie jestem wiele starsza od Ciebie:

                Pracuję od 22 r.ż. - na pół etatu, od 23 na pełen i od tego czasu utrzymuję się
                sama. Skończyłam studia dzienne i zaoczne i od 23 r.ż czuję się w pełni
                dorosła... mam 26 lat. Z partnerem mieszkam od blisko 1,5 roku

                W Twoim wypadku jest jeszcze inna sprawa - masz taki układ z ojcem, że on
                akceptuje Twoją decyzję, ale nie każdy rodzić musi się na to zgodzić. Może
                uważa, że jesteś wystarczająco odpowiedzialna? Wyjątki istnieją, ale z własnego
                doświadczenia wiem, że to są tylko wyjątki.
                • cingle.shaker Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 02:32
                  > W Twoim wypadku jest jeszcze inna sprawa - masz taki układ z ojcem, że on
                  > akceptuje Twoją decyzję, ale nie każdy rodzić musi się na to zgodzić. Może
                  > uważa, że jesteś wystarczająco odpowiedzialna? Wyjątki istnieją, ale z własnego
                  > doświadczenia wiem, że to są tylko wyjątki.


                  wiem że tak uważa... wiem że jego zaufanie motywuje mnie do tego żeby go nie zawieść. ale wiem też, że gdybym nie miała takiego szczęścia jakim jest mój tato, nie byłabym wcale innym człowiekiem.
                  sytuacji jest tyle ile rodzin, ale ciągle uważam że taki moment to egzamin nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców - na ile są w stanie dojść do porozumienia. i chyba nie można zakładać że zawsze rację mają ci starsi, tylko dlatego że są starsi.
    • przylga Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 18:39
      Ja to zrobiłam tak : wyprowadziłam sie z chaty dziecko.
      • kura28 Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 09:59
        Proponuję czytać wątek przed wypowiedzeniem się w nim. W skrócie:
        dziewczyna NIE MIESZKA z rodzicami, więc nie musi się wyprowadzać.
        Jest natomiast na ich utrzymaniu (studiuje w innym mieście).
    • galba00 My way or highway 08.05.09, 02:07
      Rodzice moze i glupi, zasciankowi - ale za dawana kase maja prawo stawiac warunki....
      Jezeli ich przekonasz i zaakceptuja twoja propozycje zamieszkania z chlopakiem i finansowania tego - good for you. Jesli nie - to masz pecha.....albo nie masz daru przekonywania lub tez twoje argumenty nie sa racjonalne. Wtedy: WYPROWADZ SIE I NIECH CHLOPAK POGLOWKUJE JAK TU WAS UTRZYMAC..... ;-}
      Chyba, ze chlopak nie jest glupi i chce nie tylko twej du.... ale i kasy od twych rodzicow..... to winno ci dac duzo do myslenia......
    • discoretro80s Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 03:01
      ja bym ci poradzil szanuj rodzicow
      • discoretro80s Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 03:02
        cipo
        oni nie chcieli ku... wiec nie zachowuj sie jak ku...
    • cynaamonka Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 10:02
      Skoro wciaz Cie utrzymuja - to wybacz, ale ja tu nie widze miejsca na doroslosc.
      Dorosly utrzymuje sie sam, a przynajmniej potencjalnie jest w stanie to robic.
      • cingle.shaker Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 11:44
        ona jest w stanie sama się utrzymać... czy to tak trudno zrozumieć?

        zdecydowała że zamiast pójść do słabo płatnej pracy, skończy studia - na to potrzebny jest czas, i nie zostaje go wiele na dorabianie...

        naprawdę uważacie że tylko ten jeden fakt czyni ją mniej 'dorosłą'?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka