Dodaj do ulubionych

Koleżanka mojego chłopaka

04.05.09, 16:27
Nie wiem jak zacząć więc może od razu opisze o co mi chodzi.
Mój chłopak ma koleżankę które jest obecnie w ciężkiej sytuacji życiowej,on bardzo jej pomaga, daje jej pieniądze, załatwił jej mieszkanie. Ogólnie jest na każde jej zawołanie, bo przecież ona taka biedna i samotna i on musi jej pomóc. Ok ja rozumniem i współczuje, że jej życie tak się potoczyło ale wydaje mi się, że ona nadużywa jego pomocy i mam przeczucie, że coś kombinuje. Nie chcę żeby przestał jej pomagać bo dziewczyna nie ma za wesoło ale nie ufam jej w ogóle i nie wiem co mam robić bo ta cała sytuacja już mnie bardzo męczy psychicznie.
Może mi coś poradzicie?
Obserwuj wątek
    • joanna29 Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 16:49
      Zacznij wyręczać swojego chłopaka. Jedź do niej zamiast niego. Po
      kilku razach będziesz wiedziała czy chodzi jej o pomoc czy
      manipuluje Twoim chłopakiem.
      • jane-bond007 Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 20:57
        b dobry plan, wyreczaj go albo poprostu pomagajcie jej razem ;)
    • summerlove Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 16:50
      Mnie już by dawno szlag trafił.
      Ona nie ma żadnej rodziny czy w ogóle kogoś innego kto by jej pomógł??
    • muza24 Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 17:21

      Będziesz próbowała ustrzec kolegę przed wszelakim złem i wyzyskiem?

      A życiowe sytuacje czasami są nie do pozazdroszczenia, a nie każdy
      ma rodzinę
    • jagoda_pl Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 17:36
      Napisałaś, że wydaje Ci się, że coś kombinuje? Tzn. co robi?
      Bo przeczucia to mogą być różne i może przemawiać przez nie Twoja zwykła zazdrość... Dlaczego jej nie ufasz? Jest to rasowa "odbijaczka" zajętych facetów? Może rzeczywiście włącz się w pomoc i weź się rozejrzył o co chodzi, a nie toń w domysłach...
      • skarpetka_szara Re: Koleżanka mojego chłopaka 06.05.09, 18:01
        Dla mnie to jest jasne, ze dla takiej kobietki, potrzebujacej duzo
        pomocy - autorki chlopak wydaje sie wprost rycerzem w zlotej zbroi,
        ktory przychodzi ja ratowac. Jest to prawie ze jak kopciuszek z
        bajki, tylko aby ona mogla sie z nim polaczyc stoi na przeszkodzie
        macocha - czyli autorka watku.

        To nawet nie tej dziewczyny wina, jezeli kobieta jest w ciezkiej
        sytuacji, to facet pomagajacy jej wyglada jak wybawca. I czesto to
        moze sie przerodzic w milosc.

        Z drugiej strony, Facet autorki tez sie czuje jak wybawca,
        szczegolnie gdy patrzy w jej wdzieczne oczy. Faceci lubia czuc sie
        potrzebni, przydatni, i wlasnie w ten sposob.

        A do autorki: jezeli Twoja intuicjia ci podpowiada ze cos sie tam
        kreci - to jej sluchaj. Sama zacznij chodzic z pomoca, nie
        zostawiaj ich czesto razem. Niech ta dziewczyna czuje Twoja
        obecnosc.
    • just-for-fun Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 18:03
      Nie gdybaj, nie domyslaj sie, nie wkrecaj sobie nic! To czesto robia kobiety.
      Facetowi nawet cos przez mysl nie przejdzie, a kobieta juz sobie cala historie
      dopisze.
      Moze sprobuj pomoc sama, tak jak ktos napisal, zobaczysz czy potrzbuje pomocy,
      czy pomocy Twojego faceta. Jesli zabronisz mu kontaktu, to zrobi na przekor i
      jeszcze bardziej bedzie sie angazowal.
      A wlasnie czy ona nie ma rodziny, nikogo innego?
    • a-kawowa Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 20:10
      No właśnie też byłam ciekawa czy ma rodzine i jak zapytałam o to, to mój chłopak powiedział, że jest skłocona ze swoją rodziną.
      Nie ufam jej bo ona była kiedyś z facetem którego "odbiła" innej a oprócz tego nie potrafie nawet wykrzesać odrobiny sympatii do niej bo ma bardzo awanturniczy charakter a ja nie znosze takich osób.
      • cytrynka_ltd Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 20:23
        a, masz zaufanie do swojego chłopaka?
        przecież, jeśli on czegoś nie będzie chciał, to ona nic nie wskóra.
        popełniasz poważny błąd zdesperowanych kobiet.
        jak ciebie zdradzi, albo porzuci to możesz mieć tylko do niego pretensje.
      • skarpetka_szara Re: Koleżanka mojego chłopaka 06.05.09, 18:02
        Wiesz, jak ja nawet jej wlasna rodzina nie trawi - to zyczywiscie
        pewnie nie jest godna zaufania.
    • cytrynka_ltd czy też jest taki opiekuńczy dla ciebie? 04.05.09, 20:20
      albo, taki rzadki opiekuńczy facet, który jeszcze nie umie odmawiać.
      albo on nie jest wcale taki bezradny:)))
      • beforek Re: czy też jest taki opiekuńczy dla ciebie? 04.05.09, 20:59
        Nabierzesz do niej zaufania jak skoczycie w trujkont.
      • pati-888 Re: czy też jest taki opiekuńczy dla ciebie? 04.05.09, 21:07
        dla mnie krotko mowiac to jest podejrzane;
        dlaczego on sie tak poczuwa wobec niej?rozumiem jakby byla tojego
        jakas psiapsiola od dziecka co sie zna z nia-z tzw"?piaskownicy"ale
        dla zwyklej kolezanki nie poczuwalby sie tak..tak mysle.
        faceci nie sa bezinteresowni.
        i zamaiast myslec o niej-co planuje,bardziej bym jego obserwowala-bo
        cokolwiek ona by planowala on tez widac ma cos na rzeczy...bo do
        tanga trzeba dwojga..a to ze moj facet poswieca tyle czasu dla innej
        to sorry-co to organziacja charytywna???
        dojdzie do tego ze ona powie,ze bez niego zginie,ze musi byc przy
        niej,to on powie Ci ze jestes niewdzieczna-jak on moze jej nie
        pomagac a przy okazji zakocha sie w niej..skoro raz juz odbila
        faceta dla mnie to szmata!!!i teraz ma probloemy moze jako
        pokute..az mnie skreca jak czytam o biednych panienkach..juz jedna
        taka znalalam co mowila ze sie zabije jak moj byly z nia nie
        bedzie..zenada!
    • pretensjaa Re: Koleżanka mojego chłopaka 04.05.09, 21:10
      To samo, co tu napisalas, powiedz jemu, dziewczyno
      • zawszezabulinka Re: Koleżanka mojego chłopaka 05.05.09, 08:44

        -zgodze sie z kolezankami wyzej - zacisnij zeby i powiedz ze chcesz tez pomoc,
        pojedz z nim do niej, pomozcie jej cos.
        - rozmowa i rozmowa z partnerem
        - odciagnij go od niej, powymyslaj jakies powody - pomoc w zakupach, pomoc przy
        sprzataniu (jakas szafka do przesuniecia) itd

        a w czasie rozmowy zapytalabym sie : czy ty czasem nie jezdzisz za czesto do
        niej? bo ja mam wrazenie ze ona jest wazniejsza niz ja. to jest tylko kolezanka,
        a dziewczyne masz tutaj

        ja do faceta tak mowie - kolega jest wazniejszy? i zawsze slysze : przepraszam,
        nie chcialem, ty jestes najwazniejsza :)
    • yggdrasill Re: Koleżanka mojego chłopaka 05.05.09, 10:04
      Ktoś wyżej polecił włączanie się do pomocy. Szczerze mówiąc
      przerabiałam podobny ukłąd i też chciałam być fajna, miła i trzymać
      rękę na pulsie, więc zaangażowałam się w pomoc i znajomość z osobą,
      która mi nie odpowiadała, tylko dlatego, że odpowiadała bliskiemu mi
      facetowi i umiejętnie wywoływała u niego instyknty opiekuńcze. Co z
      tego wyszło? Otóż on uznał, że teraz to już wszystko będzie dobrze,
      skoro panie się polubiły, to może cieszyć się towarzystwem i
      względami obydwu. A dla mnie to nie był normalny i akceptowalny
      układ, byłam wściekła. Lepiej się nie pakuj w zagrywki sprzeczne z
      Twoimi uczuciami, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Stawiaj sprawę
      jasno, twardo, znajdz sobie kolegę, który Ci pomoże, gdy Twój luby
      będzie pomagał swojej biednej, sierotowatej koleżance. Niech Twój
      facet zobaczy, jak sytuacja wygląda z drugiej strony. Albo jeździj
      do tej babki z nim, żeby wiedzieć, co się dzieje- ale nie zamiast
      niego. Nie udawaj przyjaciółeczki :] Nigdy nią nie będziesz dla
      swojej rywalki. Bo ona albo go 'tylko' wykorzystuje, albo na niego
      leci. Jedno z dwóch.
      • angelina25 Re: Koleżanka mojego chłopaka 05.05.09, 10:39
        Zgadzam sie z yggdrasil, ja tam jestem cieta na takie przyjacioleczki, co lubia
        sobie naduzywac dobroci mojego faceta i generalnie to je eliminuje z jego zycia.
    • gobi05 chłopak czyli kto? 05.05.09, 11:20
      Kim on jest konkretnie: znajomym, kolegą, sympatią,
      narzeczonym, konkubentem? Czy wy macie coś wspólnego?

      On jej daje pieniądze - rozumiem. A on mu daje?
      Czy to tylko tak platonicznie?
      Ale czy to jego pieniądze, czy wasze wspólne?
      Czy macie jakieś plany typu własne mieszkanie,
      podróż poślubna, czajnik?
      A może on ma wobec niej zobowiązania? Stary dług,
      niewygasłą miłość, rozpoczętą budowę?

      Mi by się to wybitnie nie podobało, gdybym
      układał sobie życie z narzeczoną, a ona ładowała
      kasę w jakiegoś faceta. Jak nie lubi biżuterii,
      to trudno, za to ja mogę mieć kolekcję zegarków
      albo całą półkę perfum.

      Ty się zastanów, czy aby na pewno jest on twoim
      chłopakiem, i co z tego powinno wyniknąć.
      • a-kawowa Re: chłopak czyli kto? 05.05.09, 18:56
        odpowiadając na Twoje pytania:
        -jesteśmy ze sobą prawie 2 lata ale znamy się dużo dłużej.
        -mamy wspólne plany na przyszłość, aczkolwiek narazie nie mamy wspólnych rzeczy np. pieniedzy także on daje jej swoje pieniadze.
        -nie ma wobec niej żadnych zobowiązań on po prostu ma dobre serce i nie chce jej zostawiać samej sobie bo zna ją już dosyć długo.

        Chyba zrobie tak jak wiele osób już mi tu radziło i włączę się w pomoc, żeby mieć "rękę na pulsie" jak to mówią "mieć przyjaciół blisko a wrogów jeszcze bliżej":) Też już o tym wcześniej myślałam i chyba to jest najlepsza opcja w tej sytuacji.
        • pati-888 Re: chłopak czyli kto? 05.05.09, 21:14
          a-kawowa napisała:

          > odpowiadając na Twoje pytania:
          > -jesteśmy ze sobą prawie 2 lata ale znamy się dużo dłużej.
          > -mamy wspólne plany na przyszłość, aczkolwiek narazie nie mamy
          wspólnych rzeczy
          > np. pieniedzy także on daje jej swoje pieniadze.
          > -nie ma wobec niej żadnych zobowiązań on po prostu ma dobre serce
          i nie chce je
          > j zostawiać samej sobie bo zna ją już dosyć długo.
          >

          powiem Ci tak;to ze odbila juz komus chlopaka to ja juz bym nie
          chciakla zeby moj facet W OGOLE pomagal jej...cale ok,nie hce
          zniechecac do niepomocy ale czy on jest jedyny na tym swiecie???albo
          ok-raz pomoze a potem po co ???i ona sie przywyczi do jego pomocy a
          on i Ty zaczniesz uwazac ze to normalnie i placic za nia rachunki bo
          ja bedzie nie stac..i tak ma byc???to troche chore.
          jakby trojkat.mowie RAZ ok ale Ty mowisz o ciaglej pomoc(tak to
          napisalas)..dla mnie to dobrze sie nie skonczy..

          ps1)pamietaj-zawsze jak wchodzi w relacje inna kobieta NIEZALEZNIE
          od sytuacji i powodu-to juz jest ryzyko..-to ze tak czesto!

          ps2)jesli jestescie 2 lata to moim zdaniem on traktujac Cie powaznie
          powinien myslec o Waszych wydatrkach albo zbierac na pioersacionek
          zareczynowy lub wyjazdy chociazby,niespodzianki,dbanie o Ciebie..
          no chyba ze macie po ok 18-20 lat..
          • poszerzenie-pola-walki Re: chłopak czyli kto? 07.05.09, 14:37
            zamiast pomóc przyjaciółce odkładać pieniądze na pierścionek zaręczynowy i
            niespodzianki
        • gobi05 mogłabyś mi pomóc? 05.05.09, 21:49
          > Chyba zrobie tak jak wiele osób już mi tu radziło i włączę się w pomoc

          Słuchaj, od dawna mam problemy finansowe.
          Czy mogłabyś przysłać mi z tysiąc złotych?
          Zresztą, każdą kwotę przyjmę z wdzięcznością!

          Mam też sporą działkę do przekopania - przyjedź
          ze swoim chłopakiem, bo mam dwa szpadle, więc
          pomożecie mi oboje..

          Koniec żartów. Moim zdaniem, to ten twój chłopak
          trochę bezmyślny jest. Można komuś obcemu pomóc
          raz. Można _pożyczyć_ pieniądze. I to koniec!

          Nie jesteś odpowiedzialna za mnie, a on nie jest
          odpowiedzialny za nią. Jeżeli ktoś z was ma być
          odpowiedzialny, to przede wszystkim za siebie
          teraz oraz za swoją przyszłość.
          Trochę zdrowego egoizmu wam się przyda,
          ćwicz asertywność, bo zawsze będziesz dostawać w d...

          Jeśli nie jesteś w stanie zmusić go do myślenia
          o sobie, o tobie, o was - to daj sobie spokój.
        • pati-888 Re: chłopak czyli kto? 05.05.09, 21:57
          a-kawowa napisała:

          > -nie ma wobec niej żadnych zobowiązań on po prostu ma dobre serce
          >
          obudz sie moja droga!dobre serce nie usprawiedliwia postepowan
          roznych.
          godzac sie na pomaganie ciagłe jej moim zdaniem tworzycie trojkat!
          jeszcze nie erotyczny ale juz emocjonaln:/powtarzam-to chore..ale o
          tym mowilam juz wczesniej..a teraz chcialanm jeszcze dodac ze moj
          były właśnie tak samo miał takie dobre serce i przez to sie
          rozstaliśmy bo sie w koncu zakochal z tego pomagania w innej!a wierz
          mi-byl we mnie zapatrzony jak w obrazek i kazdy sie dziwil jak to
          mozliwe,nawet nie w jego typie(nie mowiac o szczegolach)itd itp.
          facet i kobieta-zawsze moze zaiskrzyc.
          jestem realistka i nei wierze poprostu w milosc ale wierze w to ze
          nad zwiazkiemn trzeba pracowac i starac sie niwelowac jakies
          zagrozenia do minimum!
          nawet przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna nie istenieje bo to
          ryzyuko ze cos zaiskrzy..sam fakt dobrego dogadywania
          sie,samopoczucia to juz ryzykio do zakochania bo zwiazek powinien
          polegac na przyjazni i wlasnie czesto od niej sie zaczyna!
          raz,dwa niech jej pomoze i NARAZKA!:/
    • redrum824 Re: Koleżanka mojego chłopaka 06.05.09, 12:12
      Mój tata też miał taka koleżankę. Mąż zginął w wypadku, taka biedna była,
      nieszczęśliwa, nieboraczek. I skończyło się tak, że miał z nią wieloletni
      romans, z którego nic nie wynikało. Baba miała podły charakter w gruncie rzeczy,
      wysyłała jakieś anonimy, miała w nosie wszystkich ale go na stałe nie chciała.
      Ojciec mamie spieprzył życie hmmm powiedzmy, że rodzinne i uczuciowe...skończyła
      z depresją. Mój tata też był taki dobry...tylko szkoda, że własną rodzinę miał
      gdzieś a obcą się przejmował.
    • butterflymk zacznij Ty jej pomagać... 06.05.09, 12:17
      no niestety, w takiej sytuacji masz przesrane
      dużo swiadczy o Twoim chłopaku który owszem wykazuje dobre serce,
      ale niestety nie zauważył że Twoim kosztem...
      A to Ty powinnas być dla niego najważniejsza...
      Albo pogadaj ze swoim facetem
      albo aby miec kontrole sama się zaangażuj aby chociaż poznać cel
      tej dziewczyny...
      No ona ma najlepsza sytuacje i na pewno nie pozbędzie sie takiej
      pomocy i wsparcia itp jak Twój facet.
    • obcasowa Re: Koleżanka mojego chłopaka 06.05.09, 13:56
      Wiesz, najlepsza jest rozmowa - mówisz wprost, co Ci leży na wątrobie, przy
      okazji pytając się go jak on by odebrał taką sytuację, jeśli Ty byś miała
      takiego kolegę w potrzebie, któremu byś np. gotowała i pożyczała pieniądze.
      Na Twoim miejscu zdenerwowałabym się i przede wszystkim starała się towarzyszyć
      mu przy spotkaniach z koleżanką.
    • a-kawowa Re: Koleżanka mojego chłopaka 07.05.09, 12:50
      No właśnie tak jak ktoś już tu wcześniej napisał, boję się, że nawet jak ona jeszcze nic nie kombinuje to przez to, że on jest dla niej taki pomocny to wkońcu zacznie coś do niego czuć i będzie chciało go "zdobyć".
      • mijo81 Re: Koleżanka mojego chłopaka 07.05.09, 20:37
        Na to nic nie poradzisz...zawsze może się jakaś trafić którz będzie
        chciała go zdobyć
        • skarpetka_szara Re: Koleżanka mojego chłopaka 07.05.09, 20:41
          No tak, ale po co pomagac takiej sytuacji? Bo jezeli autorka juz
          cos intuicyjnie czuje, to cos moze juz sie zaczelo dziac (tzn, moze
          juz ta dziewczyna ma oko na jej chlopaka). Lepiej dmuchac na
          zimno!
    • poszerzenie-pola-walki Re: Koleżanka mojego chłopaka 07.05.09, 14:38
      widocznie to nie twoja sprawa skoro cie nie wtajemnicza
    • kol.3 Re: Koleżanka mojego chłopaka 07.05.09, 22:05
      Takie bezradne, słabe kobiety w gruncie rzeczy panom bardzo
      odpowiadają. Panowie się czują przy nich silni, męscy, zaradni, bo
      pomagając im i zyskując ich uznanie i wdzięczność, zaspokajają
      swoje instynkty. Może chodzić także o to, że ta pani po prostu umie
      z Twoim facetem postępować, przez co on czuje się przy niej
      psychicznie bardzo dobrze. W dzisiejszych czasach panie są
      wyedukowane, zarabiają dobrze, są zorganizowane, silne, zaradne,
      obrotne. Facet przy takiej kobiecie czuje się dużo mniej komfortowo
      niż przy słabej bezradnej istotce, która zachwyci się jak pan wbije
      gwóźdź w ścianę, zrobi zakupy, naprawi korki itp.
      Przyjrzyj się sobie i Waszemu związkowi, może coś Ci to powie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka