Dodaj do ulubionych

Artur Rojek

09.12.03, 14:45

hmmm...
wytrzymałem jakieś cztery dni bez ydoriusa.
i tak długo...

no dobra, świat wzbogacił się o kolejne dwa opowiadania, to pierwsze z nich.
Zaznaczmy, iż ydoriusowa lista bezdyskusyjna zna je od wczoraj. Miłej lektury.

m,
.y.

--

Artur Rojek

Stałem sobie w metrze i słuchałem muzyki. Niezbyt spokojnej, bo ta spokojna w
naszych hurgoczących wagonach po prostu niknie. Z takich symfonii, nawet
beethovenowych trzeba się niektórych fragmentów wręcz domyślać, rozpoznając
je po szybszych wstawkach. Ogólnie czasem nawet to lubię, ale ciężko nazwać
to słuchaniem muzyki. Nieważne.
Pewnie gdybym czytał książkę, jak mam to w zwyczaju, nie rozejrzałbym się
wokół, a nawet rozejrzawszy się wokół, takim zaczytanym wzrokiem, nie
zwróciłbym na niego uwagi.
Jakieś pięć metrów ode mnie stał sobie, jak gdyby nigdy nic, Artur Rojek.
Żebym jeszcze słuchał Myslovitz, tobym to pewnie złożył na karb złudzenia
optycznego, zmęczenia czy bóg wiem czego jeszcze. Ale nie. To była prawda.
Miał takie smutne oczy i jak tak na niego parzyłem, to wydawały mi się z
każdą chwilą coraz smutniejsze. Włos w nieładzie, taki trochę jakby
rozespany, prosto z dworu, rozwiany. Twarz smutna, w wyrazie swoim
korespondująca z oczami. Stał, trzymając się barierki i trwaliśmy tak przez
chwilę wpatrzeni w siebie. Ja z niedwierzaniem, on z bezbrzeżnym smutkiem i
nagle – to nie żart – ruszył w moim kierunku. Wiedziałem, że idzie do mnie,
nie spuszczał ze mnie wzroku, zacząłem w duszy żałować, że nie mam żadnego
ich albumu przy sobie, cholera, mam tyle płyt w plecaku i żadnej Myslovitz, a
nawet przecież patrzyłem w Empiku za nową płytą, do licha, nawet nie była
taka droga...
Tak sobie myślałem, również nie spuszczając oczu z Artura, gdy ten tymczasem
zbliżył się do mnie i coś powiedział. Przejęty wyciągnąłem słuchawki z uszu.
Artur Rojek do mnie mówił!
"Słucham?" – zapytałem drżącym głosem. "Czego się tak kurwa gapisz
cwelu" – powtórzył Artur Rojek. "Nie, nic, nic" – odparłem machinalnie. "A
może masz jakiś kurwa problem?" – ponowił pytanie tonem nieco bardziej
zaczepnym. "Nie, przepraszam pana" – odparłem cicho. Metro zatrzymało się na
stacji i wyminął mnie, szturchając bokiem na odchodne.
Patrzyłem za nim i wydał mi się jakiś taki trochę za duży… I ten kark
taki szeroki, wygolony. Poza tym czy Artur Rojek ubrałby się w dres? Nie,
doprawdy, ależ byłem kretynem. Nie wiem czemu ten palant skojarzył mi się z
Arturem Rojkiem. Chwilowe zaćmienie umysłu? Otarłem pot z czoła i
zakłopotanym wzrokiem rozejrzałem się po mimowolnych świadkach tej gorszącej
sceny, po współpasażerach.
Wtedy właśnie zauważyłem, że przygląda mi się Bogusław Linda.

© ydorius 8’XII’2003

----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.
Obserwuj wątek
    • kwik Re: Artur Rojek 09.12.03, 14:55
      dobrze, ze nie seagal :P

      witam, pozdrawiam i czytam :)
      • ydorius wiesz... 09.12.03, 15:54

        mi się wydaje, że to już wszystko jedno :-P

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • kwik Re: wiesz... 09.12.03, 16:04
          zalezy. od stacji metra :P
          • amor_latino Re: wiesz... 09.12.03, 16:18
            czesc ydorius. twoja hostoria to jeszcze nic. a wasi w pociagu renata beger
            sprawdza bilety.
            • ydorius Re: wiesz... 09.12.03, 16:20

              ja to już jestem trochę za duży na to, by jeszcze wierzyć w Wasie. Wasia jest
              istotą mityczną. Wasia nie istnieje :-))))

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • Gość: chloe Re: wiesz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:22
                te niezgodnosci tresci zamierzone?
                • ydorius Re: wiesz... 09.12.03, 16:25

                  jakie niezgodności treści? - zapytał ydorius, równocześnie skupiając wzrok na
                  napisie "wyjście awaryjne".

                  m,
                  .y.

                  ----------------------------------
                  What is home without Plumtree's Potted Meat?
                  Incomplete.
              • amor_latino Re: wiesz... 09.12.03, 16:34
                wasia istnieje jak bumcykcyk. tez kiedys nie wierzylem ale zobaczyc znaczy
                uwierzyc. wasia w dalszym ciagu oddaje sie praktykom mechanicznej milosci na
                podbudowie lateksowej, czyta harlequiny i podkochuje sie w pewnym samotnym
                druzniku (psst. to tajemnica). na razie znaja sie tylko z widzenia, i to
                szybkiego widzenia - pociag zwalnia w tym miejscu do okolo 30 km na h i zostaje
                im ledwie pare sekund na wymiane spojrzen (ty z roijkiem mieliscie wiecej
                szczescia). podobno druznik juz wiele razy w rozpaczy siegal hamulca
                bezpieczenstwa i tylko troska o dobro kolei panstwowych oraz tradycyjna
                kolejarska odpowiedzialnosc nie pozwolila mu na przekladanie wlasnego interesu
                nad interes kolei zelaznych;)

                ydorius napisał:

                >
                > ja to już jestem trochę za duży na to, by jeszcze wierzyć w Wasie. Wasia jest
                > istotą mityczną. Wasia nie istnieje :-))))
                >
                > m,
                > .y.
                >
                > ----------------------------------
                > What is home without Plumtree's Potted Meat?
                > Incomplete.
          • ydorius Re: wiesz... 09.12.03, 16:21

            rozumiem, że od koloru? :-)

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
    • Gość: chloe Re: Artur Rojek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:31
      [...]Włos w nieładzie, taki trochę jakby [...]
      [...]I ten kark taki szeroki, wygolony.[...]

      tresc-rzeczywistosc
      tresc-tresc

      ja rozumiem jesli zamierzone... prosze nie podejrzewac, ze dla mnie wszystko
      musi byc takie proste i klarowne, by zrozumiale, tylko sie upewniam...
      • aise chloe 09.12.03, 16:32
        z przodu w nieladzie
        z tylu wygolone:-)
        • Gość: chloe Re: chloe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:36
          hehe... parafrazując 'dlugo z przodu, krotko z tyłu i...? z wasem na przedzie'
          co to wyjdzie? ;-)
          • aise Re: chloe 09.12.03, 16:38
            enerdowski piłkarz wyjdzie - ygrek lubi drużyne enerde, mimo ze jak ona grała
            to on jeszcze z kólkiem drewnianym latał i w indian sie bawił
            :-)
            • ydorius Re: chloe 09.12.03, 16:43

              ale za to byłem na filmie "do widzenia panie Uljanow", czy jakoś tak i tam było
              dużo enerdowców :-)
              A, przy okazji ancien regime'u. Słyszałem Aise, ze macie być z czego Dumni? Car
              pokazał pazur przy wyborach, co? :-)))

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • aise ygrek 09.12.03, 16:46
                ty mi o wyborach nic nie mów, bo mi lekarz zalecił spokój psychiczny i
                nicnierobienie (czy łupanie w klawiature sie kwalifikuje pod nicnierobienie?;-
                ))

                jak powiedziałam złośliwie lokalsowi jednemu, ze gratuluje wyborów to mi
                odpowiedział, że lepiej żebyśmy sie nauczyli śmigłowcami latac..
                :-)

                p.s. gdzie byłeś jak cie nie było?
                • ydorius sprawdź @ (n/txt) 09.12.03, 16:56

                  • aise sprawdziłam - nic nie ma:-( (nt) 09.12.03, 16:58

                  • aise ok - przyszło - odpisałam (nt) 09.12.03, 17:04

      • ydorius Re: Artur Rojek 09.12.03, 16:38

        Wracając do tego fragmentu, to czemu on taki niepozorny, jeśli w dresie? I czy
        wzrok rzeczywiście smutny? Mógłbym mu jeszcze na odchodne domalować kwadratową
        szczękę a'la Henry Rollins albo Danzig (cześć Aise :-P), by pozostać przy
        śpiewakach :-)

        Niestety, nie odpowiadam za metamorfozy przywidzeń narratora :-)

        m,
        .y.

        P.S. Dobrze, ze się upewniasz :-) Ja bym się jeszcze na wszelki wypadek upewnił
        kim okazał się Bogusław Linda :-P

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
    • aise Re: Artur Rojek 09.12.03, 16:31
      z tym lindą tez bym uważała
      on w filmach tez sie bije jak nie wiem co...
      :-)

      p.s. dzien dobry
      • kwik Re: Artur Rojek 09.12.03, 16:38
        tak, zaczynal juz w "kobiecie samotnej":)


        ps. dziendobrepopoludnie :)
        • aise Re: Artur Rojek 09.12.03, 16:40
          a potem to już tłukl z upodobaniem wszystko co sie ruszało
          fakt
          :-)

          p.s. dziendobrywieczórwłasciwie (z mojej perspektywy ofkors)
          • kwik Re: Artur Rojek 09.12.03, 17:08
            lub samoobslugowe biczowanie (ksiadz robak:)

            zimno, ciemno, nie wiadomo, czy juz wstawac, czy sie klasc :P
            • aise Re: Artur Rojek 09.12.03, 17:10
              trzeba sie kłaść - to jest zawsze prawidłowa odpowiedz:-)
              ja na przykład mam na to papierek - lekarz mi dał
              :-)
              • kwik Re: Artur Rojek 09.12.03, 17:11
                przyslij mi ksero + pieczatki :)
                • aise Re: Artur Rojek 09.12.03, 17:14
                  chyba ksero, pieczątki i tlumacza przysięgłego do kompletu?
                  :-P
                  tylko jak on sie zmieści w kopercie...
                  • kwik Re: Artur Rojek 09.12.03, 17:15
                    dopchniesz kolankiem:)
                    dziekuje z gory

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka