Dodaj do ulubionych

Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe?

27.05.09, 09:34
Witam,
Pierwszy raz piszę na forum, ale problem mnie przerasta i chcę trzeźwego
spojrzenia.

Jestem z moim narzeczonym juz 13 lat. Mieliśmy swoje wzloty i upadki jak to w
każdym związku.
Jednak ostatnio okazało się, że się zakochał bądź zadurzył w swojej koleżance
z pracy która ma męża i dziecko. Nie ma szans, żeby z nią był z różnych powodów.
Pod naciskiem przyznał się w końcu, że się zadurzył, ale że mu to minie i już
mija, bo to mnie kocha najbardziej na świecie.
Nie sądził tylko, że się w nią wkręci.

Mówię mu, żeby się zastanowił i zdecydował co chce a on mowi, ze nie ma nad
czym się zastanawiac bo zawsze chciał i zawsze będzie chcial być ze mna będzie.

Nie wiem co robic. Czy można kochać jedną osobę głęboko a być powierzchownie
zakochanym w innej - tak naprawdę nierealnej, bo ona nigdy męża nie zostawi.

13 lat razem.. ciezko tak po prostu to skonczyc.
Prosił, żebym mu dała jeszcze trochę czasu jako, że kiedys ja tez mialam wiele
wątpliwości co do tego związku
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • averne Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 09:36
      Może jest z Tobą z rozsądku? Może wie, że na dłuższy czas z Tobą będzie mu
      najlepiej a jednak koleżanka go pociąga?

      Może od niego odpocznij ze dwa tygodnie?
      • stykrotka Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 09:44
        ciężko odpocząć, bo mieszkamy razem...
        może każę mu się na miesiąc gdzieś wynieść.. niech przemyśli, ale z dala ode mnie.

        dzięki
        • oposka Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 10:51
          stykrotka napisała:
          > ciężko odpocząć, bo mieszkamy razem...
          > może każę mu się na miesiąc gdzieś wynieść.. niech przemyśli, ale
          z dala ode mn
          > ie.
          >
          > dzięki

          uważam ,że to nie jest dobre rozwiazanie jak dla Was .

      • baba67 Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 08:11
        To jest mozliwe-faceci tak maja. Jesli masz pewnosc ze Cie nie zdradzi, to daj
        mu ten czas. To ze jestesmy z kims mocno zwiazani przez dlugi czas nie znieczula
        nas na uroki innych ludzi.Inaczej przysiega malzenska chcocizazby(choc Tobie nic
        nie przysiegal bo to narzeczenstwo to ladnie nazwany konkubinat)bylaby
        groteskowym, nic nie znaczacym paplaniem. Co mnie kosztuje przysiac ze nigdy nie
        tkne kawioru ktorego nie lubie? To od nas zalezy co z tym zrobimy. Twoj facet
        chce uczciwie, chociaz niepotrzebnie sie przyznal IMHO.
    • summerlove Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 09:47
      Szczerze mówiąc wydaje mi się że chce być z Tobą tylko dlatego że tamta jest
      zajęta. Gdyby była wolna i chciała z nim być to by do niej odszedł. Nie obraź
      się ale tak właśnie uważam. 13lat to długo, ale nie ma sensu być przez np.
      następne 50 z kimś kto jest z Tobą bo nie mógł być z kimś innym.
    • nick_ze_hej Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 10:08
      13 lat jesteście narzeczeństwem??
      W sumie nie dziwię się facetowi. Ty jesteś jak stara dobra ale trochę już nudna
      żona, a z drugiej strony przecież nie ma wobec ciebie żadnych zobowiązań. No
      może poza moralnymi, ale jak znam życie to z tym sobie jakoś poradzi;) Prawdziwą
      przeszkodą jest prawdopodobnie mąż i dziecko tamtej pani.
    • just-for-fun Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 10:12
      Jesteście ze sobą z miłości czy z rozsądku?!
      Słowa, że cięzko cos skończyć nie są dla mnie argumentem. To znaczy,
      że lepiej być kolejne lata ze sobą niz skończyć teraz?
      To bardzo długi staż, przezwyczaił się do Ciebie, wie na co może
      liczyć i dodtakowo jest mu dobrze.
      Myślę podobnie jak ktoś wyżej, że jeśli ta koleżanka byłaby wolna,
      to poleciałby za nią. A to co niedostępne pociąga bardziej.
      • misiu.stefan Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 10:44
        A ja myślę, że przechodzicie teraz jakiś kryzys.

        Nie chciałabym usłyszeć czegoś takiego od swojego faceta, ale nie
        zawsze mamy w życiu tylko to co byśmy chcieli :(

        Przykro, ze tak się stało, ale się stało.

        Twój facet jest przynajmniej szczery - nie ukrywa, że nic do niej
        nie czuje. To świadczy o tym, że jesteście ze sobą bardzo blisko.
        Moze on się po prostu zagubił, moze to zwykłe zauroczenie? Bywa.

        Jestem ze swoim facetem w związku 8 lat. Wkrótce się pobieramy.

        Choć kocham go nad życie i 1000000 razy zastanowiłabym się zanim bym
        umówiła się z innym to przez te 8 lat naprawdę wpadło mi w oko wielu
        facetów (mój ukochany nie wie o tym, bo na tyle go znam, ze wiem, ze
        by tego nie zrozumiał). Kocham go, a już kilka razy inny koleś
        zawrócił mi troche w głowie. Ale wiem, że kocham swojego faceta i
        zawsze w odpowiednim momencie się zatrzymam i nie przekroczę pewnej
        granicy (często samemu mozna się nakręcić na inną osobę).


        Nie chcę tłumaczyć Twojego faceta. Ale argumenty typu - gdyby tamta
        była wolna to by do niej poleciał do mnie nie przemawiaiają. A czy
        ludzie nie popełniają błędów? Przemysl wasz związek i zastanów się
        czego ty oczekujesz i jakie są Twoje potrzeby.



        Pozdrawiam!

        Życzę powodzenia.

        • summerlove Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 10:56
          Nie jest szczery. Znudziło mu się i szuka wrażeń. Ale zobaczył że z tamtą mu nie
          wyjdzie więc żeby nie został teraz sam, to próbuje teraz jakoś odratować obecny
          związek bo tak mu wygodnie. dziewczyna powinna sobie znaleźć kogoś kto będzie z
          nią dla niej samej a nie z przyzwyczajenia lub z powodu niemożności bycia z kimś
          innym.
          • summerlove P.S. 27.05.09, 10:57
            Zwróć uwagę również na to, że przyznał się pod naciskiem
    • mowita Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 10:30
      zostaw do "na chwile" 2 tygodnie, miesiąc i on będzie miał czas na przemyslenie a podejrzewam że Tobie to też dobrze zrobi i nabierzesz dystansu do tej sytuacji:))
    • gobi05 narzeczeństwo przechodzone 27.05.09, 11:27
      > (...) chcę trzeźwego
      > spojrzenia.

      Zacznij od uporządkowania pojęć. Narzeczeni to osoby
      "po słowie", czyli z zamiarem pobrania się. Jeżeli
      tak jest w twoim przypadku, od trzynastu lat macie
      zamiar wziąć ślub - to go rzuć. Przez następnych
      trzydzieści lat do tego nie dojdzie!

      > (...) juz 13 lat. Mieliśmy swoje wzloty i upadki jak to w
      > każdym związku.
      Związek pozamałżeński nazywamy konkubinatem.
      Twój mężczyzna jest twoim konkubentem.
      Ty jesteś jego konkubiną. Taka jest prawda.
      Spójrz w lustro i obiecaj sobie, że nie będziesz
      siebie nigdy okłamywać.

      > (...) się zakochał bądź zadurzył w swojej koleżance
      > z pracy która ma męża i dziecko. Nie ma szans, żeby z nią był
      Nie chce jej na dłuższą metę, ale może sobie
      pobzykać. Zwyczajny skok w bok, tak jak w wielu
      małżeństwach. Czy myślałaś, że narzeczeni się
      nie zdradzają? Owszem, mogą.

      > Pod naciskiem przyznał się w końcu, że się zadurzył, ale że mu to minie i już
      > mija, bo to mnie kocha najbardziej na świecie.
      Pierzesz, sprzątasz, dajesz d..y i gotujesz?
      To MUSI cię kochać najbardziej na świecie...

      > Prosił, żebym mu dała jeszcze trochę czasu jako, że kiedys ja tez mialam wiele
      > wątpliwości co do tego związku
      To tak, jakby ktoś dostał cysternę wódki
      i jeszcze prosił o pół litra. Na co ten
      czas mu jest potrzebny? Aby podjąć decyzję
      o ślubie? Czy o wyprowadzce?

      > Co o tym myślicie?
      Ja myślę, że powinnaś się od niego wyprowadzić
      jak najprędzej, kiedy tylko znajdziesz sobie
      mieszkanie czy choćby pokój.
      Niech narzeczeństwo będzie czyste.
      • lesialesia Re: narzeczeństwo przechodzone 27.05.09, 12:06
        ja bym się nie zastanawiała i zakończyła ten związaekpo 13 latach nadal nie
        jesteście małżeństwem, on szuka jakichś rozrywek na boku- po co Ci to? jak po 13
        latach już się rozgląda za innymi to z czasem będzie tylko gorzej.
        • alpepe Re: narzeczeństwo przechodzone 27.05.09, 12:12
          a nie wpadłyście na to, że wątkodawczyni może wystarcza konkubinat?
          • gobi05 Re: narzeczeństwo przechodzone 27.05.09, 13:20
            > a nie wpadłyście na to, że wątkodawczyni może wystarcza konkubinat?

            Jak pisze że ma narzeczonego, to znaczy
            że ma zamiar wyjść za mąż. W innym
            przypadku nazywałaby go konkubentem.
            • minulec Re: narzeczeństwo przechodzone 27.05.09, 15:40
              > W innym
              > przypadku nazywałaby go konkubentem.

              Nie, moje drogie panie, teraz to sie nazywa partner :) konkubent
              kojarzy sie jakos tak niemilo, a partner tak nowioczesnie i
              wspaniale. Sama mam partnera, bo glupio powiedziec, ze facet lat 30
              prawie to moj ''chlopak''. A konkubent...? a fe, co za niemile slowo.

            • skarpetka_szara Re: narzeczeństwo przechodzone 27.05.09, 18:03
              Oczywiscie ze nie wpadli ze moze jej wystarczyc taki zwiazek. tak,
              ZWIAZEK, zyjemy w 21 wieku!!! Przeciez tutaj jest wiekrzosc
              dewotek, mamusiek co w wieku 20 lat juz szukaly mezowa. Nie moga
              sobie nawet wyobrazic ze ktoras kobieta moze chciec innych zeczy,
              innych zwiazkow.

              konkubent to staroswieckie slowo. W dzisiejszych czasach gdy para
              sie poznaje nazywamy takiego faceta: Chlopakiem: "Moj chlopak to,
              moj chlopak tamto". W momencie gdy para zda sobie sprawe ze chca
              zostac ze soba i ze ten zwiazek znaczy wiecej niz tylko "chlopak-
              dziewczyna" i w przyszlosci chca byc razem - wtedy sa
              narzeczenstwem. I nie ma zadnego limitu czasowego kiedy powinno
              sie wyjsc za maz. Jedni robia to po kilku miesiacach, inni po
              kilku dekadach. Ale tepaki i ignoranci tego nie pojma, bo oni
              nadal zyja w epoce ciemnogrodu.
              • gobi05 Re: narzeczeństwo przechodzone 28.05.09, 07:55
                "większość", "mężów", "rzeczy" MSPANC

                > konkubent to staroswieckie slowo.
                "Konkubent" to aktualne słowo, staroświeckie są:
                morowo, chyżo i muszkiet.

                > sie poznaje nazywamy takiego faceta: Chlopakiem: "Moj chlopak to,
                Czy naprawdę mówisz "mój chlapak mnie zachlapał"??
                podczas gdy jest to dorosły mężczyzna,
                pod trzydziestkę może...

                > moj chlopak tamto". W momencie gdy para zda sobie sprawe ze chca
                > zostac ze soba i ze ten zwiazek znaczy wiecej niz tylko "chlopak-
                > dziewczyna" i w przyszlosci chca byc razem - wtedy sa
                > narzeczenstwem.
                No, popatrz, jak to czasy się zmieniają.
                To teraz nie ma pierścionków zaręczynowych,
                zaręczyn przy rodzicach - status narzeczonych
                osiąga się siłą chciejstwa?

                > narzeczenstwem. I nie ma zadnego limitu czasowego kiedy powinno
                > sie wyjsc za maz.
                To ja się domyślam, że nie ma limitu, skoro nie ma
                w ogóle woli pobrania się (mężczyzna nie wychodzi
                za mąż, chyba że i to się zmieniło...). Chcą BYĆ
                razem i dzięki temu stają się narzeczonymi! Jakie
                to życie łatwe! A kiedy przestają być narzeczonymi?
                Czy przypadkiem nie jest tak, że jedna tylko osoba
                zdaje sobie sprawę z zakończenia tego narzeczeństwa,
                podczas gdy druga wciąż jeszcze pierze, sprząta
                i gotuje swojemu konkubentowi?

                > kilku dekadach. Ale tepaki i ignoranci tego nie pojma, bo oni
                > nadal zyja w epoce ciemnogrodu.
                To o mnie :-) zapewne dlatego, że dla mnie narzeczeństwo
                znacznie się różni od konkubinatu. Nowocześni jasnogrodzianie
                nie przejmują się znaczeniem słów. Konkubina to narzeczona,
                kochanka to przyjaciółka, złodziej to kombinator... - ależ
                to było już za PRL-u, dobre trzydzieści lat temu!
                To nowoczesność jest taka stara? A może to nie
                nowoczesność tylko nowomowa i degradacja umysłowa?
                • baba67 Re: narzeczeństwo przechodzone 28.05.09, 14:10
                  No dobra -konkubent kojarzy sie pijanym oblesnym type w goniacym konkubine z
                  nozem w jakiejs norze. Rozumiem niechec do uzywania tego slowa. Ale czy ja musze
                  byc nazwana ciemnogrodem z powodu ze slowo narzeczony znaczy faceta z ktorym w
                  przewidywalnej przyszlosci bierze sie slub? Co jest niestosownego w slowie
                  partner ?
                  To ze osobiscie nie jestem wielka fanka zycia bez slubu i do tego purystka
                  jezykowa musi oznaczac ze jestem moherem przez panny ktore sa na tyle
                  zdesperowane ze moga i bez slubu, byle portki byly? I co, przyjemnie?
          • kobieta_na_pasach Re: narzeczeństwo przechodzone 28.05.09, 11:33
            alpepe napisała:

            > a nie wpadłyście na to, że wątkodawczyni może wystarcza konkubinat?


            o ile pamietam specjalistka od "wpadania" jestes ty, wiec po co ta
            zlosliwosc?
      • kobieta_na_pasach zrob,jak radzi Gobi 28.05.09, 11:30
        nie ma roznicy czy slub,czy narzeczenstwo.moze taka,ze latwiej sie
        roztsac, bez tej materialnej szarpaniny.
    • looona Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 12:15
      Co za palant! Nawet jeśli chwilowo się zauroczył, takich rzeczy się
      nie mówi. Broń boże! Każdy z nas tu obecnych (tylko jeden się
      przyzna, drugi będzie sie upierał, że nie) miał chwile zauroczenia.
      Ale zafascynowania inną osobą. Co nie znaczy, że nie kocha się
      partnera. Taka natura ludzka, ot co!
    • butterflymk To lepiej Ty 27.05.09, 13:30
      się zastanów czego Ty chcesz,
      bo nie jestes matka teresą żeby sie oglądac za takim baranem
    • minulec Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 14:01
      Jak to sie zakochal a ciebie kocha? Mila moja, sama napisalas, ze 13
      lat to szkoda konczyc, myslisz ze on ma inne zdanie na ten temat?
      Najwidoczniej potrzebuje czegos nowego, podejrzewam, ze ty takze. Po
      co dac mu czas? Po to, zeby znowu za jakis czas sie ''zaduzyl'' i
      tobie wypomnial, ze kiedys, w 1958 roku ty tez mialas watpliwosci?:)
      jestes w stanie to zniesc? nie sadze, abym ja byla. sytuacja ciezka
      jak nie wiem. znam z zycia sytuacje, kiedy to oboje mieszkali ze
      soba, byli jakies 7 lat, i on w pewnym momencie stwierdzil,ze sie
      ''zadurzyl'', ale mu to przejdzie, a piec miesiecy pozniej zadurzony
      solidnie odszedl od niej, do swego chwilowego zadurzenia... i z
      zadurzeniem wciaz jest, mimo iz ono rowniez posiadalo defekt w
      postaci partnera zyciowego :) nie ma co sytuacja ciezka, ale nie bez
      wyjscia. ile jestes jeszcze w stanie zniesc takich zachowan? po
      slubie? i co, dopoki smierc was nie rozlaczy? lepiej zeby tezraz to
      uciac na szybko i miec jeszcze szanse na normalne zycie, niz do konca
      swoich dni byc zgorzknialym i rozzalonym. Myle sie?
      • skara Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 14:13
        To jest możliwe. Sama miałam narzeczonego (teraz męża) a zauroczyłam
        się kolegą z pracy. Spędzaliśmy razem wiele czasu,
        korespondowaliśmy, wychodziliśmy na obiady. On był wolny i chętny na
        związek. Jednak wiedziałam, że kocham narzeczonego i że kolega z
        pracy to przelotne zauroczenie. W przypływie idiotycznej szczerości
        narzeczonemu powiedziałam jak wygląda sprawa, zaakceptował to. Teraz
        jesteśmy małżeństwem, dobrze nam się układa a z kolegą mam kontakty
        bardzo kumpelskie, bez żadnych podtekstów seksualnych.

        Tak więc wierzę, że Twojemu facetowi przytrafiło się to samo.
        Możliwe jest nie zdradzenie (między mną a kolegą do niczego nie
        doszło), nie porzucenie i stłumienie fascynacji. Daj mu szansę. Może
        potrzebował takiego zauroczenia żeby przekonać się, że to Ciebie
        kocha i z Tobą chce być.
        • inazegirl Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 14:36
          bardzo dobry post.
          to teraz ja
          13 lat razem w tym z 8 po ślubie:)
          bez żadnych kryzysów na tle damsko-męskim, co najwyżej jakieś
          nieporozumienia z tytułu teściowej, alkoholu czy innych spraw
          codziennych.
          kocham męża najbardziej na świecie i on mnie też:)

          tylko uwikłałam się w cholerny romans, który powinien właśnie
          wygasnąć - a ja tego za nic w świecie nie chcę.
          oboje mamy stałych i ukochanych partnerów, a jednak romans pt.
          zauroczenie się przydarzył.
          gdybym wyznała mężowi przez co teraz przechodzę, pewnie by nie
          chciał uwierzyć, ale może pomógłby mi wrócić do rzeczywistości?
          pomóż swojemu facetowi, bo pewnie przechodzi podobne męczarnie jak
          ja. wie, kogo kocha, ale też nie może zrezygnować z tego co ma
          oprócz ciebie.
          jak się wyprowadzisz - nic nie zyskasz, gdy go wyprowadzisz -
          również.
          skoro mówi, że cię kocha - to zapewne tak jest, nie niszcz tego, bo
          zauroczenie może zdarzyć się każdemu. a nie warto dla zauroczenia
          przemeblowywać życia kilku osobom. to że ona nie może odejść od
          męża - to też o czymś świadczy, wcale tego twojego nei kocha, jak
          ty. a nawet gdyby chciała odejść, to twój facet na 100% wcale by
          tego nie chciał.
          • minulec Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 15:24
            Ta, i moze od razu daj sie ukrzyzowac, bo on napewno to doceni:)
            Inazegirl - my kobitki mamy zdecydowanie inna psychike niz mezczyzni.
            Latwiej nam wyznaczyc granice. Piszesz, ze on, Twoj ''zadurzony'' tez
            by swojej partnerki nie zostawil. A co innego ma pisac? Nie zadurzasz
            sie dlatego, ze w zwiazku masz wszystko, tylko dlatego, ze czegos ci
            brakuje. nawet jesli jest to ten may dreszczyk emocji wywolany
            oczekiwaniem na maila, smsa, info na gg czy cos.
            Zauroczenie sie moze zdazyc kazdemu? mozliwe. Jendak jak ty bys sie
            poczula, gdybys sie dowiedziala, ze maz sie ''zauroczyl'', ze cie
            kocha ale z ta druga tez mu sie wspaniale tylko rozmawia? czy nie
            myslalabys, ze to 'zauroczenie' moze sie przeistoczyc w cos innego?
            Czy chcialabys byc ta druga, ta gorsza, bo nie czarujaca, nie ta
            ktora spowodowala szybsze bicie serca u twojego meza? Nie
            zastanawialabys sie, co on teraz mysli i czy jak sie z toba kocha, to
            mysli o twoim ciele czy wyobraza sobie ta druga?
            Zadna z nas nie chce byc ta gorsza, chcemy byc wszystkie
            najwazniejsze dla tego jegomoscia z ktorym jestesmy. Nie zawsze tak
            moze byc, czyz nie? i jak sie okaze, ze to nie ty, chociaz ciebie
            kocha, a ta inna, zajmuje jego mysli, powiedz sama, ze ci sie przykro
            nie zrobi. I napisalas, ze nie chcesz sie ''kolegi'' pozbywac. A
            dlaczego?
            • bakejfii Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 14:09
              Minulec a Ty co tak wypytujesz dlaczego i dlaczego.
    • skarpetka_szara Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 15:44
      Wiesz, piszesz tutaj o porade, ale musisz wiedziec ze na tym forum
      jest pelno idiotow. A przez to mam na mysli ludzi ktorzy w ogole
      nie maja doswiadczenia, nie maja emocjonalnej dojrzalosci aby ci
      cos konkretnego poradzic. Jakas 18-letnia smarkula doradza ci ze
      Twoj narzeczony mysli tak czy siak i powinnas zrobic to czy owo.

      Sa tutaj i dojrzale kobiety ktore potrafia trzezwo spojrzec na
      sytuacjie, ale musisz te wypowiedzi przefiltrowac. rozumiesz?

      a moim zdaniem w zwiazkach zawsze zdarzaja sie zalamania, upadki,
      a potem wzloty. czasami te okresy trwaja dluzej, czasami krocej,
      ale chyba kazde dlugoletnie malzenstwo przeszlo PRZYNAJMNIEJ raz
      przez to, ze sie zawachalo.

      Twoj partner wydaje sie byc szczery z Toba. Ja ze swojego meza
      nigdy bym nie wydusila ze sie zakochal w kims innym. To swiadczy
      bardzo dobrze o waszej wspolnej relacji.

      Spojrz na niego jako na zablakanego czlowieka, ktory ma dylemat, a
      nie na kogos kto cie zdradza emocjionalnie. On sam sie z tym zle
      czuje. Macie po prostu malzenski kryzys. To dotyczy WAS obu. Nie
      tylko jego, ale i Ciebie. W tak trudnych momentach trzeba sie
      zblizac do siebie, odnajdywac na nowo, dac extra wysilku aby
      polepszyc wasze uklady. I nie mowie tu ze MUSICIE byc razem. Moze
      wyjedzcie osobno albo razem na wakacjie. Wyjazdy zmieniaja
      perspektywe i priorytety, ukladaja mysli.

      Tak czy owak, jezeli masz dobry zwiazek, to takie zalamanie byc
      moze w przyszlosci was wzmocni w stabilizacji waszych uczuc.
      Zycze powodzenia. Pamietaj ze po burzy przychodzi slonce. Musisz
      po prostu sie zabezpieczyc dobrze przed sztormem.
    • stykrotka Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 16:09
      dziękuję wszystkim za komentarze i porady

      Każdy jak wiadomo ma inne zdanie

      Odniosę się do tego co napisaliście jutro, bo nie miałam dzisiaj czasu.


      Każda wypowiedź jest dla mnie cenna
    • nadia261 Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 19:25
      Ja myslę, ze cie zdradzi predzej czy później. A moze juz to zrobił!
      • viviene Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 27.05.09, 19:59
        nadia261 napisała:

        > Ja myslę, ze cie zdradzi predzej czy później. A moze juz to zrobił!

        a ja myślę,że robi to od dawna):
        przykre.
        • minulec Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 11:42
          Oj Panie szanowne, my jednak cyniczne jestesmy :) i naturalnie mamy w
          tym racje, kazda zapewne w jakis sposob przez 'tego potwora'
          mezczyzne zraniona zostala. Jendak, hmm... czy narzeczony
          watkodawczyni ja zdradzil..?? myslicie, ze sie przyzna? Ze zdradzil,
          mozna zakladac, i jak moj fantastyczny (cholera, teraz mam dylemat
          czy to narzeczony/ konkubent/chlopak... kolo 30 jest wiec chlopak nie
          bardzo)narzeczony/ konkubent/chlopakmowi : ''skoro ci
          powiedzialem, znaczy, ze nie mam nic do ukrycia'', innymi slowy, robi
          wszystko to samo pod przykrywka uczciwosci:) wiadomo, nie kazdy taki
          jest, podobno.. my same zdecydowanie lepsze nie jestesmy, badzmy ze
          soba szczere, jednak... czy nas to bardziej boli, bo oni nie potrafia
          tak dobrze sciemniac jak my? czy dlatego, ze jestesmy bardziej
          zaborcze? kto zgadnie, temu medal ;) 'zakochany' narzeczony zapewne
          zdradza, jak czlowiek sobie definicje zdrady wymysli odpowiednia. co
          zrobic. odejsc nie latwo a zostac jeszcze trudniej. Moze i ty sie
          zakochaj? w kim innym ;)powodzenia
          • bakejfii Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 12:43
            Sciemnia facet.Nie kocha wcale.Znudzil sie totalnie.A ona wierzy w bajki.Co to
            za milosc.Jesli naprawde by kochal to zadna nie wchodzilaby w gre bo mialby
            klapki na oczach.Co to znaczy,ze zaraz mu przejdzie.Ma ja tylko dla zaspokojenia
            swoich potrzeb i aby nie byc sam.Logiczne prawda,nikt niechce byc sam,to
            zrozumiale.WIEKSZOSC LUDZI TAK FUNKCJONUJE.
            • minulec Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 13:03
              Ta, ale ciezko wytlumaczyc, bo ON powiedzial, ze wcale tak nie jest.
              Proponowalabym zostawic go, ale sprytnie, niech to on odejdzie;-)
              pamietaj, ze to ty jestes strona poszkodowana. Gdyby on chcial to
              zatrzymac w tajemnicy, zatrzymalby. Ale chce zbys wiedziala, zebys to
              ty zaczela cos robic. Wiec zrob- czekaj nabierajac zimnej pewnosci,
              ze to jego wina. Twoje pewnie tez, bo inaczej by sie chlopak nie
              zakochiwal w innej, jednakowoz, pamietaj- to on zostawi ;) bo kieyd
              ty zostawisz, to bedzie tylko twoja wina i przyznanie si edo porzaki,
              a tego nie chcesz chyba? Badz silna i dzielna i sie nie daj
              plemnikom.
            • stykrotka Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 29.05.09, 15:43
              Na pewno ona nie zaspokaja mu potrzeb :) Tego jestem pewna. To dziewczyna
              zastraszona i kompletnie posłuszna mężowi. W kuchni siedzi w kącie - prawie
              dosłownie. Ona absolutnie nie pozwoliłaby sobie na nic - ze strachu.

              A jeśli chodzi o mojego ukochanego to nie jest tak, że przyznał się sam z siebie
              od razu :)
              Musiałam się nieźle natrudzić, aż w wyniku niezbitych dowodów, że to nie jest
              zwykła koleżanka, po kilku miesiącach przyznał w końcu, że może "rzeczywiście
              się trochę zadurzył". Prawie siłą wyciągnełam.

              Co będzie dalej - na razie nie wiem...

              walczę z sobą i ze wszystkim.. biorę wszystkie ZA i PRZECIW


              a narzeczeństwem jesteśmy dopiero 3 lata. Ślub miał być, ale odwołałam z innych
              względów niż te o których piszę. Dlatego to nie jego wina ze slubu nie ma

              to tak w kwestii wyjasnien
    • i.see.you.baby Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 13:43
      tak czytam, czytam te odpowiedzi i włosy stają mi dęba na głowie...
      czy naprawdę ludzie wierzą że po 13 latach związku i w dodatku po przypuszczam
      kilku wspólnego mieszkania razem, ludziom mocniej serce bije na swój widok?
      kobiety kochane czy wy naprawdę tak myślicie? a to że to serce nie bije już
      mocniej to naprawdę znaczy że ktoś już nie kocha? z tego co pamiętam to stan
      zakochania trwa 2-3 lata dopiero póżniej zaczyna się prwadziwa miłość, moim
      skromnym zdaniem.


      Stykrotko, ja bym radziła posłuchać kobiet, które już wiedzą jak wygląda związek
      po iluś tam latach i że życie to nie harlequin, jak np szara skarpetka.
      dodam tylko że sama nie mam jakiegoś super stażu, ale znam pary długo będące ze
      sobą i naprawdę, po iluś latach każdy związek ma jakieś turbulencje. jeśli
      ludzie się kochają są ze sobą dalej. także musisz sobie odpowiedzieć na pytanie
      czy się kochacie, czy nie i bynajmniej nie badać tego poprzez ilość palpitacji
      serca;)
      pozdrawiam!
      • nadia261 Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 28.05.09, 19:20
        A ja nadal twierdzę, Stykrotko, że Cie zdradza. Nie bądź naiwna!
        • stykrotka Re: Zakochał się a kocha mnie - czy to możliwe? 29.05.09, 15:50
          i.see.you.baby - zacznę od tego, że twój nick to chyba refren pewnej piosenki :)
          Ale właśnie dlatego jeszcze go nie zostawiłam, bo wiem, że przez 13 lat różne
          rzeczy mogą się przytrafić i czasem nie warto ot tak jak za pstryknięciem palca
          rzucić to

          Nadia161 - może tak, może nie... powiedzial, że jedyny kontakt fizyczny jaki z
          nią miał to siedzenie razem przed komputerem w pracy przy zamówieniach i
          opieranie sie barkami
          Znając ją i jej sytuację to wierze w to, ale wierze tez, ze jesil jej sytuacja
          bylaby inna to zdradziłby mnie pewnie.
          Ta świadomość nie daje mi spokoju.
    • 18_lipcowa1 ale idiota ze sie przyznal 28.05.09, 19:47
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka