Dodaj do ulubionych

wspolne mieszkanie

02.06.09, 14:21
Witam,
mam 26 lat i jestem ponad dwa lata w ziazku z 34 letnim facetem. Facet jest
kawalerem, nie ma dzieci. Wszystko byloby ok, codziennie mowi ze mnie kocha,
dba o mnie i ogolnie czuje sie wazna dla niego poza jednym. On nie chce ze mna
zamieszkac, mimo ze ja bardzo czesto u niego nocuje. W klotni o to powiedzial
mi w koncu ze ok ze sie zgadza, ale ja z drugiej strony nie chce czegos tak
wymuszonego. NIe wiem czy odejsc od niego czy czekac az sam bedzie chcial
zamieszkac? Czy czekac az dojrzeje do wspolnego mieszkania facet w tym wieku?
Dodam , ze jak rozmawialismy o tym na psokojnie to on zawsze mowi ze na pewno
zamieszkamy ale za jakis czas. Twierdzi ze niby chce miec dzieci i byc juz na
stale ze mna. Ale nie chce razem mieszkac. Prosze o pomoc, bo bardzo sie
pogubilam.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 14:29
      na co czekać? Aż facet będzie bardziej przypominał dziadka niż ojca?
      TY masz jeszcze czas, ale on czas będzie miał zawsze, więc nie ma się co pchać w
      związek z facetem, który chce pociupciać li tylko. Liczysz na coś więcej, zerwij
      z nim.
    • gobi05 zegar tyka... 02.06.09, 15:04
      Jeszcze kilka lat i będziesz robić dobrą minę...

      Moim zdaniem dwa lata (ponad) na zastanawianie się
      to dość, a nawet za dużo. _Teraz_ trzeba podjąć
      decyzję "ślub albo rozstanie". I powiem ci,
      że nie uważam wspólnego zamieszkania za dobry pomysł.
      Nadal będziecie w zawieszeniu, nadal będziesz się
      wahać, on wciąż będzie udawał, że mu odpowiadasz.
      Jeśli nie ma przeszkód prawnych przed zawarciem
      małżeństwa, to jaka może być przyczyna niechęci
      do ślubu? Brak miłości po prostu! Nie kocha,
      nie pragnie, nie ufa - nie żeni się. Proste.
      Docenia, lubi seks, boi się samotności - rzuć go!
      i pozostańcie przyjaciółmi.

      > zamieszkamy ale za jakis czas. Twierdzi ze niby chce miec dzieci i byc juz na
      > stale ze mna. Ale nie chce razem mieszkac. Prosze o pomoc, bo bardzo sie
      > pogubilam.

      Ja też się pogubiłem. Z tego, co wiem, to dzieci uwielbiają
      mieć dwoje rodziców koło siebie. Wtedy na przykład mogą
      wciskać się między nich w środku nocy i dotykać ich zimnymi
      stopami! Jak to zrobić mieszkając oddzielnie, to ja nie wiem.
      • melixsa Re: zegar tyka... 02.06.09, 15:09
        Nie bądź natrętna. Gdzie "Facet" będzie zaliczał lasencje, jak mu się na głowę
        wbijesz? Sama pomyśl...
      • carera1 Re: zegar tyka... 02.06.09, 15:57
        zy mam wiec postawic mu sprawe slub albo rozstanie? Mimo wszystko czulabym sie
        jak desperatka w tej roli. Ale moze nie ma na co czekac.
        • gobi05 Re: zegar tyka... 02.06.09, 20:28
          > zy mam wiec postawic mu sprawe slub albo rozstanie? Mimo wszystko czulabym sie
          > jak desperatka w tej roli. Ale moze nie ma na co czekac.

          Najpierw jest twój wybór - domyślam się,
          że On ci odpowiada. Zatem powinnaś zażądać
          od niego, żeby się określił. To nie jest
          desperacja, nie kładziesz się w progu
          aby utrzymać drzwi, tylko pragniesz jasnej
          deklaracji. Masz prawo wiedzieć, do czego
          zmierzacie. Jeśli on nie może zdecydować
          się, czy pragnie być z tobą na zawsze,
          to wracaj do punktu pierwszego - czy Ty
          go chcesz, np. na dwa lata, albo dwanaście
          lat? Czy wyobrażasz sobie, że za kilka
          lat on ci powie "było wspaniale, ale
          spotkałem prawdziwą miłość mego życia",
          a ty mu powiesz "zawsze wiedziałam że
          kiedyś odejdziesz"?
          Daj mu termin (np. za miesiąc od dzisiaj,
          albo w tydzień po urlopie) do konkretnej
          decyzji. Potem albo formalności albo koniec
          romansu.
    • just-for-fun Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 15:29
      Rzucać faceta tylko dlatego, że nie chce z Toba zamieszkać? No
      sorry, ale to dla mnie jakaś pomyłka:|, powód beznadziejny.

      Niektórzy faceci [nie chce generalizować] boja się utracić wolność,
      którą mają kiedy mieszkają sami. Mają swoje mieszaknie, gdzie jest
      im dobrze, są wolni, mogą zaprosić kumpli, znajomych. Nie chcą z
      tego rezygnować. Nie czuja się gotowi, bo to zmienia drastycznie
      życie.
      Czy ten facet podaje chociaż jakieś racjonalne argumenty?
      • carera1 Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 15:56
        Podaje mniej wiecej takie jakie wymieniasz, ze maja niektorzy faceci. Boi sie o
        to ze nie bedzie mogl zyc swoim rytmem. POza kwestia mieszkania nie moge mu w
        sumie nic zarzucic. Ale ja sobie nie wyobrazam cale zycie mieszkac odzdzielnie.
        Czy w zwiazku z tym ze w tym wieku tak ma, to sa szanse ze jeszcze mu sie odmieni?
    • rraaddeekk Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 15:42
      Doskonale go rozumiem.
      Wprowadzisz się i po kilku tygodniach stwierdzisz... jak można żyć
      bez firanek (no i biedak będzie musiał kupic karnisz, wiercić itp).
      Po następnych kilku tygodniach... padnia pytanie... dlaczego nie
      masz TV?... Kup wreszcie, bo przecież masz kasę...
      I najwazniejsze.... jak można spać w tak niskiej temeraturze.
      To nic że w nocy zalewać go będzie pot, ale dla Ciebie podniesie
      temperaturę centralnego ogrzewania i tylko pomysli... fajnie było
      mieszkać samodzielnie.
      • carera1 Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 15:58
        MOze gdyby mnie naprawde kochal to by sie az tak tego nie bal?
        • just-for-fun Re: wspolne mieszkanie 03.06.09, 14:32
          Jak mnie kochasz to rzuć wszystko i pójdź za mną.
          Jak mnie kochasz to olej znajomych i spędzaj czas tylko ze mną.
          Jak mnie kochasz to ...

          Takie agrumenty do mnie nie przemawiają. I do większości facetów też
          nie.
      • gobi05 oddzielne sypialnie 03.06.09, 14:08
        Są małżeństwa śpiące w osobnych sypialniach,
        właśnie z powodu temperatury, chrapania
        albo gdy żona za żadne skarby nie chce być
        widziana bez makijażu (paranoja, ale trudno).

        A co do wystroju mieszkania - to właśnie cały
        urok wspólnoty małżeńskiej, że nie musisz
        sam wybierać np. ręczników, bo żona wie lepiej
        od ciebie. W telewizorze nie ma nic złego (poza
        programem oczywiście ;-)
        • rraaddeekk Re: oddzielne sypialnie 03.06.09, 14:26
          Seks też w makijażu uprawia czy po ciemku?
          • gobi05 Re: oddzielne sypialnie 03.06.09, 14:36
            nie wiem, nie dopytywałem się
    • mahadeva Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 19:45
      dwa lata to chyba wystarczajaco, jesli chcesz slubu, dzieci, normlanej rodziny,
      to moze warto rozejrzec sie za innym, ja mam tak jak Ty, choc ja sie
      wprowadzilam, ale gosc marudzi, tyle, ze ja nie chce dzieci, najwyzej kiedys
      slub i wprowadzilam sie od razu na poczatku znajmosci
    • qw994 Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 19:48
      Przestań u niego nocować.
      • madai Re: wspolne mieszkanie 02.06.09, 19:51
        ja bym przestala u niego nocowac, ograniczylabym wchodzenie w jego
        przestrzen i wtedy bys zobaczyla, co to dla niego znaczy(ło).

        Niektorzy nie dorostaja tak szybko do wspolnego mieszkania, wiec
        badz tez cierpliwa.
        • alpepe Re: wspolne mieszkanie 03.06.09, 14:33
          tak tak, bo 34-latek to dziecko, nieśmiały taki od maleńkości.
          Brakuje jeszcze rady: nie spłosz go.
          Stary chłop, a tu rada, by się nad nim litować, bo on się długo przyzwyczaja.
    • dzikoozka Re: wspolne mieszkanie 03.06.09, 15:10
      ale ze co, urodzisz dziecko i bedziesz sama sie nim zajmowała w
      swoim mieszkaniu a on będzie w odwiedziny przychodził> Tak to sobie
      wyobraża?
      • inka-inka-inka Re: wspolne mieszkanie 03.06.09, 15:31
        Nie jesteście ze soba już krótko Facet w tym wieku ma problemy z
        określeniem się ? z podjęciem decyzji ? Nie świadczy to o nim za
        dobrze....chyba tylko utwierdza w przekonaniu ze to duze dziecko i
        nie dorósł do poważnych decyzji i życia Pewnie juz nie dorośnie do
        bycia odpowiedzialnym za Ciebie dziecko a i za siebie przede
        wszystkim. Wiem , ze kazdy jest inny i ze nie mozna generalizować
        Ale sama zobacz co on mowi , jak sie zachowuje Nie czujesz sie
        wykorzystana ? Panu jest tak po prostu wygodnie niestety. Poza tym
        to dziwie mu sie ze chlop nie mlody juz a tak wybrzydza Doceni jak
        straci i wiem jedno ze gdyby Cie kochal nie byloby tego problemu
        Problem jest w tym ze on kocha bardziej siebie niz Ciebie.....ale
        decyzja należy do Ciebie Powodzenia
        • 83kimi Re: wspolne mieszkanie 03.06.09, 16:33
          Pewnie mu tak wygodnie. Robi, co chce, a jak ma ochotę, to wpadasz do niego na
          seks. Bardzo wygodny układ dla faceta. Popieram przedmówców, nie nocuj u niego,
          powiedz, że masz własne łóżko u siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka