dominikaa29
04.06.09, 21:06
Pewnie ten temat był tutaj poruszany już ze 100 razy ale trudno. Złapałam dziś
dół i nie wiem jak sobie poradzić.
Mam 29 lat. Jestem atrakcyjna (piszę nie z chęci pochwalenia się ale na
potrzeby dalszej części postu),oczywiście to kwestia gustu ale raczej się
podobam. Na studiach poznałam faceta, z którym rozstaliśmy się jakieś 1,5 roku
po tym jak skończyła studia.
Potem dałam sobie tzw. "luz" żeby odpocząć po tamtym związku, poukładac
karierę ( w ogóle ją zacząć) i jakoś stanąć na własnych nogach.
Teraz chciałabym znowu z kimś być. Noe obudziłam się dziś. Od kilku miesięcy,
może nawet dłużej tak się rozglądam i dochodzę do wniosku że dla kobiety około
30tki to chyba szans nie ma.
Pracuję w firmie gdzie 1/2 to mężczyźni i wszyscy żonaci. Prócz 1 ( słownie:
jeden), z którym akurat mi nie po drodze. Lubimy się, fajnie się gada ale nic
z tego.
Z uwagi na to że pracuję nie bawię się na mieście co tydzień, ale raz w
miesiącu zawsze ze znajomymi gdzieś wyjdziemy. Niestety w "knajpach" albo
dzieci, albo faceci którzy szukają łatwych wrażeń.
Oczywiście kilka razy ( przez ostatnie ok. 2 lata) zdażało się że ktoś mi się
spodobał z wzajemnością, ale zawsze po jakimś czasie okazywało się że żonaty.
No zawsze.
Ostatnio koleżanka powiedziałą mi że jak się nie pozna faceta na stuciach to
potem już jest bardzo trudno. I chyba ma rację. Jestem załamana.
Od razu powiem że nie mam niewiadomo jak wygórowanych wymagań. Szczerze. Nie
będę opisywać co mi się podoba a co nie, ale podobają mi się normalni
mężczyźni a nie gwiazdy.
Już mam tego po prostu dość. Nie chcę być sama. Nie ukrywam że ciało też się
domaga swego, w końcu krew nie woda a wokoło tragedia.
W końcu skończy się na tym że się wdam w romans z jakimś zajętym bo już mam
dośc tej solówki....chociaż bardzo bym nie chciała.
Na prawdę strasznie mi smutno.