Dodaj do ulubionych

Jak to z tymi pieniędzmi ??

09.06.09, 12:32
Od razu na wstępie dziękuję za nieprzychylne opinie i nazywanie mnie
materialistką i utrzymanką. Ale niestety osoby, które oskarżają same
takie są.
TO na wstępie.
Post skierowany do normalnych dziewczyn, które mają taki sam problem
jak ja.
Jestem studentką dwóch kierunków, dorywczo zarabiam tłumaczeniami i
korepetycjami. Prawie wszystkie wydatki idą na kształcenie i
dodatkowe materiały. Wcześniej byłam w związku z bogatym facetem,
który miał swoją firmę i niestety trafiliśmy na martwy sezon i
kłopoty w firmie i musiałam ze swoich korepetycji nas utrzymywać.
Związek się rozpadł, a facet powiedział, że nie czuł się męźczyzną.
Że to godziło w jego męskie ego. Nawet po tym wszystkim mi nie
podziękował, a teraz chwali się zegarkiem za 20 tysięcy i wakacjami
w Afryce.
Teraz poznałam bardzo fajnego męźczyznę, coś między nami zaiskrzyło,
on rozwija się zawodowo, ma świetną pracę. I problem jest w tym, że
boje się, że za nim nie nadąże.
Chodzimy razem na kawę, do kina i ja oczywiście sama płacę za
siebie. On nalega, ale nie chcę go wykorzystywać, czułabym się, jak
sprzedawczyk. Wiem, mam dziwne odczucia, ale już taka jestem. Za
dużo mam kolezanek utrzymanek.
Takie tygodniowe wypady kosztują mnie tyle ile zdołam zarobić
dorywczo. A przecież muszę jeszcze z czegoś żyć, kupić coś do
ubrania, jakiś konspekt. Mój ukochany ostatnio coś zaczął mówić o
wspólnym wyjeździe, wakacjach i ja oczywiście zasłaniam się brakiem
czasu - bo po prostu mnie nie stać.

Dzięwczyny, poradzcie, czy macie takie problemy jak ja ??
Obserwuj wątek
    • marylin.monroe77 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 12:40
      Co innego - być przez kogoś utrzymywaną, a co innego dać się
      zaprosić na kawę, lody czy obiad. Nigdy nie płaciłam za siebie na
      randkach. Masz dziwne podejście.
      Mam z kolei koleżanki, które utrzymują facetów - i to dla mnie
      zgroza, bo tak przecież nie powinno być.
      • pudelek321 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 13:26
        Dziękuję bardzo za prostolinijną odpowiedż. Właśnie mi o to chodzi.
        O takie proste rady. Moje podejście wiąze się chyba z wychowaniem.
        Moja mama była bardzo niezależna i chyba próbuje się na niej
        wzorować. Ale czasami zazdroszcze kobie, które dostają prezenty, idą
        z facetami na zakupy, wybierają sobie co chcą i nie muszą się o nic
        martwić, albo zwiedzają pół świata ze swoim ukochanym i nie stresują
        się :-)
        • mareczekk77 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 14:02
          W życiu za darmo nic nie ma. Kobieta która jest utrzymywana przez faceta musi mu
          się odwdzieczać, traci niezależność. W czasie kłótni usłyszy też że jest
          pasożytem. Co do wycieczek po swiecie, to facetów których stać na nie jest
          niewielu, i dlatego wybierają najładniejsze kobiety, więc nie każda będzie miała
          takiego faceta, tylko te najzgrabniejsze , najładniejsze.

          Ja sam nie cierpię takich sytuacji więc spotykam się tylko z kobietami które
          mają minimum to co ja, wtedy nie ma kwasów że laska zapłaci za swoją kawę i nie
          ma co jeść przez tydzień...
          • erillzw Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 14:05
            mareczekk77 napisał:

            > W czasie kłótni usłyszy też że jest
            > pasożytem.

            Ale to już swiadczy o klasie faceta, nie sadzisz?
            • mareczekk77 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:13
              Erill - no klasy by nie miał, ale może użyłam złego słowa, nie pasożyt a
              utrzymanka, no bo jak nazwać kogoś kto bierze pieniądze i prezenty i nic nie
              chce w zamian dać? jakoś uwagę chyba trzeba zwróćić? :)
              • pudelek321 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:18
                Mareczku - ale czy PRAWDZIWI faceci odrózniają i pomagają
                dziewczyną, które większość kasy wydają na kursy językowe, książki
                rozwój, czy tylko lubią sponsorowac tipsiary, którym moga mówić co
                chcą.
                A tro chodzi o miłość, bo jak by nic między nami nie było i miałabym
                inny charakter to brałabym ile wlezie ;-p
                • mareczekk77 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:25
                  Pudelek - ja rozumiem Twoje dylematy, naprawdę, aż może za dobrze. Ale ja
                  wychodzę z założenia że w życiu nic nie ma za darmo, i za wszystko trzeba w
                  różny sposób zapłącić. Jeśli wezmiesz od niego pieniądze, będziesz mu to dłużna,
                  może Ci wypomnieć, czy też uzależnisz się od jego wsparcia, a to jest bardzo
                  złe, bo jak się źle by dziać zaczęło w związku nie odejdziesz, bo stracisz
                  wygodę. Życie na czyjejś łasce to nie życie. Ja bym Ci polecał wybrać
                  niezależność, i godność osobistą, i nie brać od niego pieniędzy. Sama je zarób,
                  niech Cię szanuje a nie kupuje. Tak to widzę :)
                  • pudelek321 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:32
                    Mareczku ;-)wiem, całą teorię znam, ponieważ mam to w głowie, taki
                    mój już charakter. Tylko zastanawiam się, czy warto poswięcić ten
                    związek ze względu na koszty. Bo nie wiem, czy facet, który jada w
                    restauracjach zgodzi się na obiady w Green Wayu, lub urlop w
                    schronisku.
                    Wiesz, pieniądze dają pewną wygodę i przyzwyczajają do
                    bezproblemowego życia.
                    A co z imprezkami? Nie będzie się widział ze swoimi znajomymi, ze
                    swoim gronem przyjaciół, bo ja nie pójde, bo kupiłam właśnie nowy
                    komentarz lub słownik specjalistyczny ;-p
                    Bedziemy spędzać czas odzdzielnie?
                    Tego byś chciał jak byś był na jego miejscu ??
                    • mareczekk77 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:42
                      Pudelku - no rozumiem Cię, fatalna sytuacja :) zrób jak uważasz, ja Cie na pewno
                      nie potępię ani żaden normalny człowiek, chodzi tylko o to że każda z opcji ma
                      swoje minusy, i musisz wybrać które minusy chcesz mieć w życiu. Minusy dodatnie
                      :))))))
              • beata-12345 Mareczek jest kobietą? 09.06.09, 20:45
                Cytuję: "może użyłam złego słowa". :-)To by pasowało do jego
                długich, rozwlekłych, nudnych wypracowań na forum
          • kora3 :D 09.06.09, 14:25
            mareczekk77 napisał:
            Kobieta która jest utrzymywana przez faceta musi m
            > u
            > się odwdzieczać, traci niezależność.

            A jak sie nie musi odwiezcać i ma swoją kase, ale facet CHCE dawać
            wiecej niz ona to co?:)

            W czasie kłótni usłyszy też że jest
            > pasożytem.

            No cham z pasożytem to fajna para nie?:)

            Co do wycieczek po swiecie, to facetów których stać na nie jest
            > niewielu,

            Proszę? Chyba masz na mysli chłopców na dorobku, jak ty, bo facetów,
            których na to stać jest całkiem sporo, kobiet zresztą tez :)


            i dlatego wybierają najładniejsze kobiety, więc nie każda będzie miał
            > a
            > takiego faceta, tylko te najzgrabniejsze , najładniejsze.

            Qrczę - jestem w takim gronie:) jak miło.. szkoda tylko, ze to
            kryterium, nieprawdziqwe zresztą forumowego intelektuaisty :) w
            dolnej normy intelektualnej ...

            > Ja sam nie cierpię takich sytuacji więc spotykam się tylko z
            kobietami które
            > mają minimum to co ja,

            Znaczy nic?

            wtedy nie ma kwasów że laska zapłaci za swoją kawę i nie
            > ma co jeść przez tydzień...

            hehehehehe
            • julyana Re: :D 09.06.09, 15:42
              > > Ja sam nie cierpię takich sytuacji więc spotykam się tylko z
              > > kobietami które mają minimum to co ja,
              >
              > Znaczy nic?

              :)))
              Ech, mnie tez korciło, ale zaraz bym sie dowiedziała, ze: a)
              Mareczek PRACUJE i zarabia krocie na swoich fanach czytajacych jego
              genialne wywody, a poza tym jest cenionym terapeutą, lub b)
              wyśmiewam się z choroby/biedy/czegos tam innego.
              • kora3 Re: :D 09.06.09, 17:29
                julyana napisała:

                > Ech, mnie tez korciło, ale zaraz bym sie dowiedziała, ze: a)
                > Mareczek PRACUJE i zarabia krocie na swoich fanach czytajacych
                jego
                > genialne wywody,

                Watpie, gdyby tak byo to nie stanowiłoby dlań problemu postawienie
                komukolwiek nie tylko kawy :)



                a poza tym jest cenionym terapeutą,

                Chyba w snach :)

                lub b)
                > wyśmiewam się z choroby/biedy/czegos tam innego.

                nikt się nie wysmiewa - po prostu ten chłopak to szczawik, a taki
                się niewiele jeszcze dorobił to i nie ma - dojrzałych facetó stać na
                kawe bez obawy, czy zaproszona na randke pani za siebie zapłaci :)
                • silic Re: :D 09.06.09, 19:18
                  > dojrzałych facetó stać na
                  > kawe bez obawy, czy zaproszona na randke pani za siebie zapłaci :)

                  Błędnie utożsamiasz dojrzałość z posiadaniem pieniędzy czy chęcią sponsorowania
                  innych.
                  • kora3 Re: :D 09.06.09, 19:34
                    silic napisał:

                    > > dojrzałych facetó stać na
                    > > kawe bez obawy, czy zaproszona na randke pani za siebie
                    zapłaci :)
                    >
                    > Błędnie utożsamiasz dojrzałość z posiadaniem pieniędzy czy chęcią
                    sponsorowania
                    > innych.
                    >
                    Wiesz Silic, ty jestes po prostu za bardzo szczawny, zeby wiedziec
                    co z czym utozsamaim - ja wiem jedno - jesli kogos zapraszam do
                    kanjpy na kawe to nie oczekuję,ze za siebie zapłaci, a jeśli do
                    siebie na kolacje - nie wystawiam rachunku :) - w takim towarzystwie
                    się obracam oi dlatego Was nie zrozumiem :)
                    • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 19:43
                      Zarzucasz Silicowi że nie powinien wiedzieć co z czym utożsamiasz, ale mi
                      zarzucając biedę robisz dokładnie to samo, czyżby kolejna jasnowidząca forumka? :)
                      • kora3 Re: :D 09.06.09, 19:48
                        mareczekk77 napisał:

                        > Zarzucasz Silicowi że nie powinien wiedzieć co z czym utożsamiasz,
                        ale mi
                        > zarzucając biedę robisz dokładnie to samo, czyżby kolejna
                        jasnowidząca forumka?
                        > :)

                        Nie zarzucam ci biedy Marku, tylko sywerdzam,z e jesteście panami na
                        tzw. dorobku, wiec pewne rzeczy sa dla was kosmiczne.
                        • silic Re: :D 09.06.09, 20:06
                          > Nie zarzucam ci biedy Marku, tylko sywerdzam,z e jesteście panami na
                          > tzw. dorobku, wiec pewne rzeczy sa dla was kosmiczne.

                          Napisałbym, że jesteś zbyt prostacka żeby wiedzieć co jest dla mnie kosmiczne i
                          czy jestem na dorobku, ale w moim towarzystwie nie atakuje się personalnie
                          kogoś, kto zwyczajnie nie rozróżnia pojęć.
                          • kora3 Re: :D 09.06.09, 20:28
                            Niepotrzebnie stajesz sie głupio agresywny - jeslui dla Ciebie kawa
                            to sponsoring i nie wiadomo jaka kwota - to swiadczy ewidentnie o
                            tym, ze Cię na to zwyzcajnei nie stać - to nie powód do wstydu i
                            wyładowywania agrsji Silicu.
                            • silic Re: :D 09.06.09, 21:33
                              Nie przypominam sobie bym pisał coś o kawie czy o tym na co mnie stać. Pisałem
                              jedynie o myleniu pojęć. Resztę sobie wymyśliłaś bez żadnych podstaw, dodatkowo
                              przypisujesz mi zachowania o których możesz jedynie fantazjować bo nie masz
                              żadnych przesłanek do pisania o mojej agresji czy wstydzie.
                              Na przyszłość zaś: sponsorowanie to potocznie płacenie za kogoś, pokrywanie
                              czyichś wydatków - bez znaczenia czy to będzie kawa, samochód czy gazeta.
                              • kora3 Re: :D 09.06.09, 21:45

                                silic napisał:

                                > Nie przypominam sobie bym pisał coś o kawie czy o tym na co mnie
                                stać.

                                Slilicu - ja rozmawiałam z Markiem - on pisał o kawach i akich
                                rzezcach, widać uznałam twoja wypowiedź za kontynuacje jego mysli.

                                Pisałem
                                > jedynie o myleniu pojęć.

                                Silicu, wypadałoby sie odnosic do watlu gownego. Dziewczyna nie
                                pisze o klolii z brylantów, tylko o tym,, ze nie stać jej na wypady
                                z jak zrozumiałam nowo poznanym gosciem. O jakiż pojeciach tu mowic?

                                Resztę sobie wymyśliłaś bez żadnych podstaw, dodatkowo
                                > przypisujesz mi zachowania o których możesz jedynie fantazjować bo
                                nie masz
                                > żadnych przesłanek do pisania o mojej agresji czy wstydzie.

                                W stosunku do mnie byłes agresywny.

                                > Na przyszłość zaś: sponsorowanie to potocznie płacenie za kogoś,
                                pokrywanie
                                > czyichś wydatków - bez znaczenia czy to będzie kawa, samochód czy
                                gazeta.

                                No to masz bedne pojecie o tym słowie Ty. Pokrywanie kosztow
                                restauracynych, czy innych przez osobe zapraszająca jest jej
                                obowiazkiem bez wzgledu na to, czy zaprasza kobieta kobiete,m
                                mezczyzna mezczyzne, czy mieszane towarzystwo.
                                ZAPASZAJĄC kolegów na piwo np. czy drinka oczekujesz, ze za siebie
                                zapłacą? Robiąc u siebie kolację dla przyjaciół robisz zrzutke na
                                jedzenie?
                                Sprawa inaczej przedtswia się podczas spotkań "nieproszonych".

                                A kawy, gazety, czy lunch to wyatki takiego typu, ze nawet nie
                                wypada się uominac :) upomniałbys się komuś o 5 zeta za gazetę?
                                >
                                • julyana Re: :D 09.06.09, 21:51
                                  No własnie też jakos dziwnie nie odnoszę sformułowania "sponsorowanie" do każdej
                                  sytuacji, gdy ktoś zapłaci za cos dla kogos innego. Ja ostatnio byłam z mamą w
                                  kawiarni i z kumpelą w pubie - ja zapraszałam i stawiałam, moze powinny poczuc
                                  sie głupio?:)
                                  • kora3 Podstawową zasadą SV 09.06.09, 21:57
                                    jest: zapraszający pokrywa koszty, ofiarujacy prezent - tudzież.
                                    • julyana Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:03
                                      To raz, a dwa - jeżeli jestem z kimś blisko - facet, przyjaciółka, przyjaciel,
                                      ktoś bliski z rodziny - i wychodzimy gdzieś razem, to dla mnie jest nieistotne
                                      kto za co zapłaci i nie rozliczamy się. Gdyby to były wielkie pieniądze, ale
                                      taka pizza, piwo czy kawa i problem kto płaci, litości. Mówię tu o osobach,
                                      które łączy bliska relacja.
                                      • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:08
                                        Masz rację :)
                                        • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:11
                                          To wszystko fajnie brzmi, tylko że gdy wszyscy mają luźne podejście do
                                          stawiania, ktoś musi stracić. I potem wiele słyszałem jak ktoś kto się uśmiecha,
                                          potem mi w tajemnicy płacze że go wydymali. I tak wygląda liberalizm przy
                                          płaceniu. Poza tym większość narodu tyra za 1500pln, i restauracja z jedzeniem
                                          na 2 osoby za 300pln to jest mega potężny cios po kieszeni.
                                          • julyana Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:15
                                            Ło jeny, no to wiadomo, że jeśli jest tak, ze ciągle płaci jedna osoba, to cos
                                            tu jest nie halo. Mnie chodziło o zdrowe relacje gdy ludzie są w stosunku do
                                            siebie fair i nikogo nie wyzyskuja. Np. ja pale tylko do piwa, koleżanka pali
                                            tak w ogóle, ale kiedy sie umawiamy, to czasami ona kupuje papierosy, czasami ja
                                            - niby pierdółka za 8 zł, ale czemu ona jako paląca ma mnie cały czas częstować?
                                          • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:20
                                            mareczekk77 napisał:

                                            > To wszystko fajnie brzmi, tylko że gdy wszyscy mają luźne
                                            podejście do
                                            > stawiania, ktoś musi stracić.

                                            Rzecz w tym, że ludzie pozostajacy w naprawde bliskich relacjach nie
                                            postrzegaja czegos takiego jak zaproszenie gdzieś, jako własnej
                                            "straty
                                            ". A Ci wmniej bliskich tez nie postrzegają kosztów kawy jako
                                            straty, to smieszne :)

                                            I potem wiele słyszałem jak ktoś kto się uśmiecha
                                            > ,
                                            > potem mi w tajemnicy płacze że go wydymali.

                                            Dorosli ludzie Marku nie płacza z powodu "wydymania" na takie kwoty,
                                            nawet jesli faktycznie by do niego doszło.

                                            I tak wygląda liberalizm przy
                                            > płaceniu. Poza tym większość narodu tyra za 1500pln, i restauracja
                                            z jedzeniem
                                            > na 2 osoby za 300pln to jest mega potężny cios po kieszeni.

                                            Jesli ktos zarabia 1500 złotych to zwyzcajnie nie zaprasza nikogo do
                                            restauracjki dzie obiad kosztuje kkilkaset złotych - proste.
                                            Zasada "zastaw się, a postaw sie" cechuje snobów ...
                                            • julyana Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:24
                                              > Jesli ktos zarabia 1500 złotych to zwyzcajnie nie zaprasza nikogo do
                                              > restauracjki dzie obiad kosztuje kkilkaset złotych - proste.

                                              Chyba, że świetuje jakąś ważną okazje, ale to juz inna para kaloszy. A jak ktoś
                                              ma pier...ca na punkcie tego, że będzie 'musiał' komuś kawe postawić i co to
                                              będzie, to niech chodzi sam lub siedzi w domu. Naprawdę, u niektórych to zakrawa
                                              na obsesje, z tym dorabianiem ideologii.
                                              • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:32
                                                julyana napisała:
                                                >
                                                > Chyba, że świetuje jakąś ważną okazje, ale to juz inna para
                                                kaloszy.

                                                No tak - ale wowczas liczy się z tym kosztem i rozumiem, ze jest nań
                                                przygotowany.

                                                Naprawdę, u niektórych to zakraw
                                                > a
                                                > na obsesje, z tym dorabianiem ideologii.

                                                No, skrajne jakies skapstwo, nigdy w realu nie spotkałam takiego
                                                faceta, takze jako znajomego i takze kiedy byłam w wieku zblizonym
                                                do Mareczka , czyli koło 20.
                                                • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:35
                                                  Wprawdzie wyglądam na koło 20 lat bo mam absolutnie gładką cerę, ale mam już 30
                                                  lat, ech, starość się zbliża :)
                                                  • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:37
                                                    mareczekk77 napisał:

                                                    > Wprawdzie wyglądam na koło 20 lat bo mam absolutnie gładką cerę,

                                                    Jesli masz absolutnie gaładką to masz maskowatosc

                                                    ale mam już 30
                                                    > lat, ech, starość się zbliża :)

                                                    ile? I Ty chcesz dziewczyny zapraszac na pizze i cole?:)

                                                    Chyba zartujesz :)
                                                  • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:40
                                                    Nie maskowatość, a dobre geny. Mój ojciec ma 70 lat a wygląda na max 45.
                                                    Zacznijmy od tego że pozytywną stroną prowadzenia popularnej strony o
                                                    psychologii między innymi sprawia ze ja nie muszę nikogo zapraszać, ale wybieram
                                                    z kim się wybiorę np na spacer. Tak, kobieta nawet ta 30 letnia też potrafi
                                                    zjeść pizzę :)
                                                  • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:47
                                                    mareczekk77 napisał:

                                                    > Nie maskowatość, a dobre geny. Mój ojciec ma 70 lat a wygląda na
                                                    max 45.

                                                    całkowity brak jakichkolwiek zmarszczek to wada, w przypadku
                                                    operacji plastycznej to fuszerka, bo twarz jest całkowicie
                                                    pozbawiona wyrazu.

                                                    > Zacznijmy od tego że pozytywną stroną prowadzenia popularnej
                                                    strony o
                                                    > psychologii między innymi sprawia ze ja nie muszę nikogo
                                                    zapraszać, ale wybiera
                                                    > m
                                                    > z kim się wybiorę np na spacer. Tak, kobieta nawet ta 30 letnia
                                                    też potrafi
                                                    > zjeść pizzę :)

                                                    no pewnie tak, jak ma problemy ze soba i łazi po podejrzanych
                                                    stronkach szarlatańskich zamiast do specjalisty to i pizza się
                                                    zadowoli
                                                    :)
                                                  • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:52
                                                    Dorosli ludzie o ile mają olej w głowie już na takie cos nie pójdą,
                                                    > ze dadzą się naciagac (na serio) komuś, chyba, ze zoła ich serio
                                                    > zmanipulowac, ale z tym mzona walzyc z powodzeniem :

                                                    Daj ten fragment mamie do przeczytania, o ile naprawdę jest psychologiem w co
                                                    wątpię - jeśli jest, zaśmieje się z Twojej naiwnosci. Oj dzieciaku, musisz się
                                                    wiele jeszcze nauczyć :) a tak na marginesie, możesz pisać po polsku? tego się
                                                    czytać po prostu nie da.
                                                  • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:55
                                                    mareczekk77 napisał:
                                                    >
                                                    > Daj ten fragment mamie do przeczytania, o ile naprawdę jest
                                                    psychologiem w co
                                                    > wątpię


                                                    nopopatrz, a przez tyle lat pacy kobitki - nikt nie watpił :)


                                                    - jeśli jest, zaśmieje się z Twojej naiwnosci. Oj dzieciaku, musisz
                                                    się
                                                    > wiele jeszcze nauczyć :) a tak na marginesie, możesz pisać po
                                                    polsku? tego się
                                                    > czytać po prostu nie da.

                                                    To nie zytaj - a dzieckiem juz nie jestem:), ale nawet jako dziecko
                                                    na pewni reprezentowałam wyzszy poziom niż ty majac te 20 lat :)
                                                    w każdym razie nie zmyslałam o swoim wieku, ani o tym co robie :)
                                                    Masz bujną wyobraxnie i pewnie sporo zapału, ale jeszcze sporo nauki
                                                    przed tobą - na początek matura
                                                  • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:54
                                                    Skoro piszę że tata wygląda na 45 lat to chyba jednak musi mieć jakieś
                                                    marszczki, prawda? gdyby nie miał, napisałbym że wygląda na niemowlaka. Tak,
                                                    jako szarlatan zalecam moim czytelnikom szatańskie afirmacje, diabelskie
                                                    wizualizacje, i demoniczny sport.
                                                  • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:57
                                                    mareczekk77 napisał:

                                                    > Skoro piszę że tata wygląda na 45 lat to chyba jednak musi mieć
                                                    jakieś
                                                    > marszczki, prawda? gdyby nie miał, napisałbym że wygląda na
                                                    niemowlaka.

                                                    Niemowlaki mają zmarszczki :)

                                                    Tak,
                                                    > jako szarlatan zalecam moim czytelnikom szatańskie afirmacje,
                                                    diabelskie
                                                    > wizualizacje, i demoniczny sport.

                                                    Zaraz diabelskie - przeceniasz się:) takie pisanie młodziezy na ogół
                                                    jest nieszkodliwe, chyba, ze potraktuje to powaznie ktos mający
                                                    faktycznie jakieś problemy z sobą, jeśli to dla zabawy - to
                                                    bezpieczne - ot zabawa
                                                  • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 23:04
                                                    Kora - a czy jest w ogóle coś w czym Ty nie jesteś mądrzejsza albo lepsza od
                                                    innych ludzi?
                                                  • obywatelka_dziopkowa Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:59
                                                    mareczekk77 napisał:
                                                    > jako szarlatan zalecam moim czytelnikom szatańskie afirmacje,
                                                    diabelskie
                                                    > wizualizacje, i demoniczny sport.


                                                    nieśmiało tylko wtrącę, że szrlatan to nie to samo co wysłannik
                                                    piekieł
                                                  • kora3 :) 09.06.09, 23:01
                                                    obywatelka_dziopkowa napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > nieśmiało tylko wtrącę, że szrlatan to nie to samo co wysłannik
                                                    > piekieł

                                                    Pewnie się tego kiedyś dowie:) na razie mu aka wiedza nie jest
                                                    jeszcze potrzebna :) - a szarlatan brzmi podobnie do
                                                    "szatan", wiec chłopię z"ałapało" wiesz , na zasadzie prostych
                                                    skojarzeń:)
                                                  • mareczekk77 Re: :) 09.06.09, 23:02
                                                    Wiem co to jest szarlatan, i nie ma to wpływu na to co później pisałem wzywając
                                                    na pomoc piekielne wyrażenia.
                                                  • kora3 Re: :) 10.06.09, 10:58
                                                    mareczekk77 napisał:

                                                    > Wiem co to jest szarlatan, i nie ma to wpływu na to co później
                                                    pisałem wzywając
                                                    > na pomoc piekielne wyrażenia.

                                                    A w czym miały one "pomóc" ?

                                                    Marku, udzielanie porad psychologicznych via net moze byc li tylko
                                                    zabawą tak naprawde. Nawet prawddziwi terapeuci "bawiacy się " w
                                                    takie cos na pewno nie czynią dwóch rzeczy:
                                                    - nie uwazają, ze mogą komuś pomóc tak na dłuższa mete i jesli widza
                                                    niepokojace symptomy u kogos z kim korespondują, skłaniają taką
                                                    osobe do podjecia terapii in real u specjalisty
                                                    - na pewno nie wchodzą w zadne spotkania z osobami, którym pomagają
                                                    ani ine ralacje także przez Internet majace charakter inny niz
                                                    relacja - terapeuta i podopieczny.

                                                    wykorzystywanie wiedzy na temat problemów emocjonalnych zdobytych
                                                    jako terapeuta w ralacji prywatnej jst całkowicie poza nawiasem
                                                    etyki zwodowej terapie prowadzacych.
                                            • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:25
                                              No i tu się mylicie. Wiele razy z racji tego co robię, prowadziłem sesje z
                                              ludźmi których naprawdę na sporo stać, i takie pierdoły jak kawa potrafią
                                              człowieka drążyć latami, a wszystko wychodzi w czasie głębokiego relaksu w taki
                                              sposób, jest tak bolesne, że ludzie często płaczą. Same pomyślcie kogo nie
                                              lubicie, i jaki powód wystarczył, nawet naciągnięcie na 1pln czasami jest przez
                                              człowieka traktowane jako dowód naciągactwa czy braku szacunku.
                                              • julyana Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:27
                                                Zaczynają się wyznania nawiedzonego paranoika. Wymiękam, spać idę.
                                                • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:30
                                                  I zapal sobie fajkę przed snem, dobranoc :)
                                                • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:39
                                                  julyana napisała:

                                                  > Zaczynają się wyznania nawiedzonego paranoika. Wymiękam, spać idę.

                                                  spokojnie July, gdzies czytałam o tych domorosłych "uzdrawiaczach
                                                  duszy":) - to takie bla bla bla - nikt z olejem w głowie się na to
                                                  nie złapie.
                                              • kora3 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:36
                                                mareczekk77 napisał:

                                                > No i tu się mylicie. Wiele razy z racji tego co robię, prowadziłem
                                                sesje z
                                                > ludźmi których naprawdę na sporo stać, i takie pierdoły jak kawa
                                                potrafią
                                                > człowieka drążyć latami, a wszystko wychodzi w czasie głębokiego
                                                relaksu w taki
                                                > sposób, jest tak bolesne, że ludzie często płaczą.

                                                Terapię? Jakos mi sie nie wydaje, na działania psychologa mi to nie
                                                zakrawa, a jesli już ktos płacze, ze wydał przez całe życie x kasy
                                                na kawe to faktycznie z nim xle i nie ma co sie bawic w psychologa,
                                                tylko człowieka odesłac do prawdziwego.

                                                Same pomyślcie kogo nie
                                                > lubicie, i jaki powód wystarczył, nawet naciągnięcie na 1pln
                                                czasami jest przez
                                                > człowieka traktowane jako dowód naciągactwa czy braku szacunku.

                                                Młody człowieku, nie zdarzyło mi się zeby mnie ktokolwiek na
                                                cokolwiek naciągnął, nie plec tak strasznie. Normalny człowiek ma
                                                kontrole nie tylko nad swymi wydatkami, ale też nad tym jaki wpływ
                                                na niego wywierają inni.
                                                • mareczekk77 Re: Podstawową zasadą SV 09.06.09, 22:38
                                                  Ja się domyślam że Cie nikt nie naciągnął, bo z tego co piszesz jesteś na czyimś
                                                  utrzymaniu. Pisząc że człowiek ma kontrolę nad wpływem na niego innych ludzi
                                                  kompletnie nie znasz się na życiu :) och, ja byłem tak naiwny w wieku 18 lat.
                                                  Proponuję poczytac trochę psychologii, o manipulacjach, czy genialna książka
                                                  Witkowskiego własnie o manipulacjach. Może wtedy zrozumiesz ze piszesz kompletne
                                                  bajki.
                                                  • kora3 ??:) 09.06.09, 22:45
                                                    mareczekk77 napisał:

                                                    > Ja się domyślam że Cie nikt nie naciągnął, bo z tego co piszesz
                                                    jesteś na czyim
                                                    > ś
                                                    > utrzymaniu.

                                                    tak, a gdzie ja to piszę?:)
                                                    jesli faktycznie jesteś jasnowidzem hihi to kiepskim, bo pracuję :)
                                                    ale nawt gdybym byla na czyims utrzymaniu, to przecież nie tak, ze
                                                    nie miałabym pieniedzy na wydatki w stylu knajpa np. :), wiec ktos
                                                    mógłby mnie teoretyznie na nie naciagnąć:)

                                                    Pisząc że człowiek ma kontrolę nad wpływem na niego innych ludzi
                                                    > kompletnie nie znasz się na życiu :)

                                                    Naprawde? sądzisz tak, bo przeccwiczyłes jakies amie sztuczki z
                                                    ksiazek na kolegach z klasy? Daj spokój:)

                                                    > Proponuję poczytac trochę psychologii, o manipulacjach, czy
                                                    genialna książka
                                                    > Witkowskiego własnie o manipulacjach. Może wtedy zrozumiesz ze
                                                    piszesz kompletn
                                                    > e
                                                    > bajki.

                                                    DMłody zclowieku, nie wiezre, ze masz 30 lat, ale o szczegół. Moja
                                                    matka jest psychologiem z długasnym stazem w zawodzie, wiec ksiezki
                                                    z tego zakresu poznawałam juz jako młodszy od Ciebie człowiek :) -
                                                    wiekszosc manipulacji jest dow ykrycia i uchwycenia, jesli
                                                    człowiekowi coś w tym przeszkadza to młodziutki wiek, emocje itp.
                                                    Dorosli ludzie o ile mają olej w głowie już na takie cos nie pójdą,
                                                    ze dadzą się naciagac (na serio) komuś, chyba, ze zoła ich serio
                                                    zmanipulowac, ale z tym mzona walzyc z powodzeniem :)
                                                • julyana Re: Podstawową zasadą SV 10.06.09, 09:02
                                                  > Normalny człowiek ma kontrole nie tylko nad swymi wydatkami, ale
                                                  > też nad tym jaki wpływ na niego wywierają inni.

                                                  No właśnie Kora, normalny człowiek. Nie wiem na ile znasz
                                                  działalnosć Mareczka na forum, ale wystarczy przeczytać jeden jego
                                                  wątek żeby ręcę opadły. Ja zajrzałam do wątku o simlocku i chyba po
                                                  raz pierwszy nie chciało mi sie nabijać z Mareczka, tylko zrobiło mi
                                                  sie go autentycznie żal.
                                                  • kora3 Prawdę mówiac to wcale nie znam :) 10.06.09, 09:17
                                                    działalnosci tego nicka na forum July - raz chyba sie wypowiedziałam
                                                    w jego watku o tym, ze praca w domu to nic takiego, parafoksalnie -
                                                    czessciowo przyznając mu rację:), ale tylko czesciowo bo jak wtedy
                                                    doczytałam pisał to młody człowieko małych wymaganiach,
                                                    zamieszkujący sam, w niewielkim lokum.

                                                    Dlaego załozyłam, ze to osoba bardzo młodziutka, bo na ogół takowe
                                                    widzą wszystko tylko przez pryzmat własnych, bardzo jeszcze
                                                    niewielkich doswiadczeń i jakby pomijają oczywisty fakt, że to, co
                                                    oni uwazaja za optymalne, wystarczajace itd. dla innych moze takowe
                                                    nie być.
                                                  • kora3 A wracajac do normalnosci 10.06.09, 09:30
                                                    podtrzymuje to, co napisałam :)
                                                    Ludzie dorosli NORMALNIE funkcjonujący mają kontrolę nad wpływem
                                                    innych na nich. Nie oznacza to, ze nie mozna ich zmanipulować, czy
                                                    miec na nich wpływ. W pewnych ekstremalnych sytuacjach kazdy z nas
                                                    bywa podatny na wpływ innych, np. w stanie ostrgo zakochania :), a;e
                                                    u normalnych ludzi taki stan mija i zastepuje go stan zakochania już
                                                    z wiekzą dozą rozsądku, jeśli nie - to stan emocji takiej osoby jest
                                                    patologiczny. To samo dotyczy osób skrajnie nieasertywnych.
                                                  • julyana Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 09:37
                                                    Odnosząc sie zbiorowo do Twoich ostatnich wpisów - masz rację, ze
                                                    takie podejscie jest typowe dla ludzi bardzo mlodych,
                                                    niedowświadczonych. Jeśli wystepuje u kogos starszego, to albo jest
                                                    to osoba egoistyczna i aspołeczna, albo chłopcy nigdy nie byli w
                                                    związku, nie mieli przyjaciół i mają jakieś zaburzone relacje z
                                                    ludźmi - ktoś kto zdobywał doświadczenia w prawidłowych relacjach
                                                    międzyludzkich nie ma obsesji na punkcie rozliczania sie z każdego
                                                    grosza z BLISKĄ osobą oraz na punkcie zostania wykrzystanym
                                                    finansowo i odróżnia sponsoring od sprawiania sobie wzajemnie
                                                    przyjemności.
                                                  • kora3 Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 09:50
                                                    Wiesz, ja nie przecze, ze serio istnieją osoby, które wykorzystuja
                                                    innnych finansowo. Ale to inna bajka, że takowa osoba daje się
                                                    wykorzystywac.

                                                    Panowie moze z tym maja problem, ze nie mają wcale ochoty komus
                                                    czegoś postawic, albo ich nie stac na to - ale stawiają, bo nie
                                                    umieją odmówic- stąd frustracja i brak zrozumienia, ze nie każdy
                                                    ejst wykorzystywany.
                                                  • julyana Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 09:56
                                                    > Wiesz, ja nie przecze, ze serio istnieją osoby, które wykorzystuja
                                                    > innnych finansowo.

                                                    No pewnie, tak też się zdarza. Ale jeśli dla niektórych jest to
                                                    automatyczne skojarzenie, to znaczy, że maja tylko/głównie takie
                                                    dświadczenia, a to oczyms świadczy.

                                                    > Panowie moze z tym maja problem, ze nie mają wcale ochoty komus
                                                    > czegoś postawic, albo ich nie stac na to - ale stawiają, bo nie
                                                    > umieją odmówic- stąd frustracja i brak zrozumienia, ze nie każdy
                                                    > ejst wykorzystywany.

                                                    O właśnie.:)
                                                  • kora3 Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 10:43
                                                    julyana napisała:
                                                    >
                                                    > No pewnie, tak też się zdarza. Ale jeśli dla niektórych jest to
                                                    > automatyczne skojarzenie, to znaczy, że maja tylko/głównie takie
                                                    > dświadczenia, a to oczyms świadczy.

                                                    Wiesz Luly - madry człowiek uczy sie na doświaczeniach własnych, a
                                                    juz ci najmadrzejsi, takze na cudzych ...
                                                    stąd nie dziwię się osobom ostroznym w tematach róznych relacji
                                                    miedzyludzkich, nawet jeśli osobistych doswiadczeń nie mają w danym
                                                    zakresie.

                                                    rzecz w tym, ze dojrzały człowiek nie myśli schematami, ani
                                                    stereotypami, ale nim wyrobi sobie na daną sytuacje w woim życiu
                                                    poglad - przyglada się tej sytuacji.

                                                    Zakladanie a priori, ze kobieta która nie zapłaciła za swoja kawe :)
                                                    chce byc utrzymanką i szuka sponsora no z całym szacunkkiem, ale
                                                    wskazuje na całkowity brak umiejetnosci analizy sytuacji:)

                                                    Dla wiekszosc doosłych ludzi taki "koszt
                                                    " jakim jest filizabka kawy (na przykład) nie stanowi problemu
                                                    finansowego, ani też nie jest przez nich oczytywany jako
                                                    zobowiazanie ani finansowe, ani nawet rewanzowe.
                                                    Stąd taka kobieta byc moze nie kawapi się do apłacenia np. 15 zeta,
                                                    bo ma wrazenie, ze postawiłaby faceta w .. no głupiej sytuacji.

                                                    Z drugiej strony nie ma tu przesłanek, że pani ta oczekuje na
                                                    drugiej randce kolii z brylantów, albo zaproszenia na Karaiby:).

                                                    Stąd nalazałoby zwracac uwage na pewne niuanse. Przyjełabyś na
                                                    drugiej randce prezent w postaci seksownej bielizny, nawet nie tak
                                                    megadrogiej? Ja - nie, co wiecej - poczułabym sie urazona takim
                                                    prezentem w takim stadium znajomosci. Ale przyjełam bardzo drogie
                                                    kwiaty i nie widze w tym nic złego. Oczywiscie osoba nie umiejaca
                                                    analizowac mogłaby powiedzieć: no baba liczy, ze gsc jej bedzie
                                                    sponsorował kwiaty :), ale kazdy kto ma rozum zrozumie, ze kwiaty,
                                                    nawet nie wiem jak drogie nie dają sie porównać z innymi
                                                    materialnymi rzeczami :)


                                                    >
                                                    > > Panowie moze z tym maja problem, ze nie mają wcale ochoty komus
                                                    > > czegoś postawic, albo ich nie stac na to - ale stawiają, bo nie
                                                    > > umieją odmówic- stąd frustracja i brak zrozumienia, ze nie każdy
                                                    > > ejst wykorzystywany.
                                                    >
                                                    > O właśnie.:)
                                                  • julyana Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 11:16
                                                    Ale ja sie z tym zgadzam - zdolnosć obserwacji i świadomosć, że
                                                    ludzkie zachowania są różne to jedno, a paranoja to drugie.

                                                    A jeśli ktoś rzeczywiscie ma tak, że kobiety spotykaja sie z nim
                                                    tylko dlatego, ze moze postawic im kawę/obiad, a bez tego mają
                                                    focha, to : a) są to bardzo dziwne kobiety, b) dany facet musi byc
                                                    wyjatkowo beznadziejny i nie miec nic do zaoferowania (co w
                                                    przypadku Mareczka nie dziwi).

                                                    Są też ludzie, którzy po prostu nie umieją sie zachować, nawet w
                                                    sprawie drobnych kwot, np. nigdy nie maja swoich papierosów i pala
                                                    cudze, zawsze brakuje im paru złotych, "zapominają" portfela. Ale
                                                    dorosły, asertywny człowiek umie sobie radzic w takich sytuacjach, a
                                                    nie spuszcza głowę i daje sie wyzyskiwać jak ta sierota. A jeśli
                                                    asertywnosci brakuje - cóż, przydatna cecha, wypada sie nauczyc.
                                                  • kora3 Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 11:31
                                                    julyana napisała:

                                                    > Ale ja sie z tym zgadzam - zdolnosć obserwacji i świadomosć, że
                                                    > ludzkie zachowania są różne to jedno, a paranoja to drugie.

                                                    no własnie :)
                                                    >
                                                    > A jeśli ktoś rzeczywiscie ma tak, że kobiety spotykaja sie z nim
                                                    > tylko dlatego, ze moze postawic im kawę/obiad, a bez tego mają
                                                    > focha, to : a) są to bardzo dziwne kobiety, b) dany facet musi byc
                                                    > wyjatkowo beznadziejny i nie miec nic do zaoferowania (co w
                                                    > przypadku Mareczka nie dziwi).

                                                    Tu też masz racje - facet który tak mysli o sobie samym MUSI miec na
                                                    tym punkcie kompleks, a on z czegos wynika
                                                    > a
                                                    > nie spuszcza głowę i daje sie wyzyskiwać jak ta sierota. A jeśli
                                                    > asertywnosci brakuje - cóż, przydatna cecha, wypada sie nauczyc.

                                                    No własnie. Mnie osobiscie denerwuja ludzie, którzy np.poczestuja
                                                    się od kogoś papieroskiem i chca "zwtacac" :) - to robienie cyrku
                                                    zwyczajnie, ale jesli ktos się "czestuje" połową paczki, czy całą yo
                                                    wg mojej oceny nie powinien stawiać własciciela paczki wgłupiej
                                                    sytuacji i wyliczac jakies grosze celem oddania, tylko odkupic całą
                                                    paczke, albo nastepnym razem czstowac swoją - proste.
                                                    Ja pale okazjonalnie, ale z reguły jesli chce zapalić - kupuję
                                                    paoierosy, które potem mam i mam :) do nastepnej okazji.

                                                    a propos tego co pisałas o ludziach bezczelnych - ano sa :)
                                                    mamy takich znajomych:) - podczas imprezy siedzimy przy stoliku w
                                                    trzy pary, my, paraka przyjaciół i ich znajomi. Koniec impry,
                                                    wiadomo,ze nie bedziemy się rozliczac przy stoliku w 3 pary,
                                                    zapłacił za całosc mój facet. Nastepna impreza - mąz przyjaciółki
                                                    płaci - no wszystko ok, zatem normalne, ze kolejnym razem - tamta
                                                    para trzecia pokrywa koszty. A tu na trzeciej imprezie z ich
                                                    udziałem gosc wyciaga kase (po przeczytaniu rachunku) i płaci za
                                                    nich.
                                                    Oczywiscie nikt nie bedzie robił rabanu o takie kwoty, ale liczy sie
                                                    zasada, to była ostatnia impreza z ich udziałem nasza i naszych
                                                    przyjaciół. Znajoma zapytała moją przyjaciółke dlaczego się
                                                    ostatnio "wymigalismy" od pójscia z nimi i poszlismy gdzie indziej -
                                                    wprost jej powiedziała, ze nie mamy zamiaru ich sponsorowac na
                                                    imprezach - uwazam, ze słusznie.
                                                  • julyana Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 11:40
                                                    O tak, dla mnie to żenada takie żerowanie, żeby od kogos wysępić,
                                                    albo żeby jak najmniej wydać. A są tacy, którzy wręcz sie tym
                                                    chwalą. Zawsze zwracam uwagę na to u faceta i skapstwo czy nawet
                                                    pzresadna oszczędnosć są dla mnie cechami dyskwalifikujacymi.

                                                    Miałam kiedys taka koleżanke, która gdy byłam regularnym palaczem
                                                    opalała mnie na imprezach. Fakt, na początku sama ją częstowałam,
                                                    ale kiedy powtórzyło sie to kilkanaście razy, a ona nie wpadła na to
                                                    żeby na następna imprezę kupic fajki, to wreszcie zaprotestowałam.
                                                    Ale to byla w ogóle taka osoba - kiedys przez pewien czas
                                                    mieszkalismy razem w grupie (3 osby) i ona nie wpadła na to, że np.
                                                    kiedy ja ugotowałam obiad, to ona moglaby pozmywać, tylko siedziała
                                                    i czekała aż jej zabiorą talerz, nawet nie ruszyla sie w strone
                                                    zlewu. Serio.:) I tu obalamy stereotypy, ja - jedynaczka, ona - 2
                                                    młodszego rodzeństwa.:)
                                                  • julyana Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 11:41
                                                    * kilka, nie kilkanaście razy - aż taka wyrozumiała nie jestem :)
                                                  • mareczekk77 Re: A wracajac do normalnosci 10.06.09, 10:40
                                                    Ciekawe jakbyś się czuła jako facet, gdy kobieta się uśmiecha i wdzięczy bo coś
                                                    kupiłaś, a jak nie kupisz to depresja, i zacięte milczenie.
                                                  • kora3 Nie wiem jakbym sie czuła Marku :) 10.06.09, 10:48

                                                    mareczekk77 napisał:

                                                    > Ciekawe jakbyś się czuła jako facet, gdy kobieta się uśmiecha i
                                                    wdzięczy bo coś
                                                    > kupiłaś, a jak nie kupisz to depresja, i zacięte milczenie.

                                                    Obstawiam, ze podobnie, jak kobieta, do której facet się wdzięczy,
                                                    jesli do grosza zapłaci za siebie, a jeśli nie to zaciete milczenie
                                                    i fochy.
                                                    W żadnej z tych sytuacji nie byłam - wiec czysto teoretycznie pisze
                                                    teraz.
                                                    :)

                                                    Ponizej napisałam post skierowany do Ciebie i Sillica, a dotyczy on
                                                    Waszego bardzo prostego rozumienia KAZDEJ sytuacji finansowej w
                                                    relacjach damsko-meskich. Jak widze nie odniosłeś się, ale moze nie
                                                    zauwazyłeś.
                                                    Ponawiam wiec pytanie: czy Tobie każda sytuacja, w której ludzie nie
                                                    wyliczają się co do grosza kojarzy się z relacją" utrzymanka +
                                                    sponsor?
                                                    I jeszcze jedno pytanie: czy w Twoim domu było tak, ze rodzice
                                                    zawsze po równo zarabiali i czy jeśli była dysproporcja to np.
                                                    matka, zcy ojciec jaali skromniej przy wspólnym stole, ta mniej
                                                    zarabiająca osoba nosiła ańsze ubrania, miała swoje tańsze srodkli
                                                    czystosci itp?
                    • silic Re: :D 09.06.09, 20:11
                      Widzisz, ja jednie czytam to co napisałaś. Mogłaś napisać "niektórych mężczyzn
                      stać...", "większość mężczyzn stać..." czy jakoś podobnie. Jednak napisałaś tak
                      jak napisałaś i wyróżnikiem "facetów" których stać zrobiłaś ową "dojrzałość".
                      Więc albo jednak błędnie utożsamiasz jedno z drugim albo nie potrafisz przelewać
                      myśli na papier.
                      Epitety pod moim adresem nie zmienią tego.
                      • kora3 Re: :D 09.06.09, 20:30
                        silic napisał:

                        > Widzisz, ja jednie czytam to co napisałaś. Mogłaś
                        napisać "niektórych mężczyzn
                        > stać...", "większość mężczyzn stać..." czy jakoś podobnie. Jednak
                        napisałaś tak
                        > jak napisałaś i wyróżnikiem "facetów" których stać zrobiłaś
                        ową "dojrzałość".


                        miałam na mysli wiek - faceta ok. 30 paru lat na gól juz stać na
                        zaproszenie kogos na kawe, nawet znacznie młodszych i studiujacych,
                        ale z Markiem gadalam o jakiejś tam wycieczce, wiec zakładałam, ze
                        mówimy o panach ok. 30. a nie 20 latkach studiującuch.

                        > Więc albo jednak błędnie utożsamiasz jedno z drugim albo nie
                        potrafisz przelewa
                        > ć
                        > myśli na papier.

                        Wiesz, przelewanie mysli na papier to mój zawód :) i za to zajecie
                        płacą mi nie tak znów duzo, ale na tule, ze moge kogoś zaprosic na
                        kawe jesli chce :)

                        > Epitety pod moim adresem nie zmienią tego.

                        Jakie znów epitety?:)
                        >
                        • silic Re: :D 09.06.09, 21:38
                          > Jakie znów epitety?:)

                          O, choćby te zawarte w tym fragmencie : "Wiesz Silic, ty jestes po prostu za
                          bardzo szczawny".
                          Jeśli płacą ci za pisanie nie powinnaś mieć problemów ze znalezieniem epitetu.
                          Mam nadzieję, że w pracy pisanie wychodzi ci lepiej.
                          • kora3 Re: :D 09.06.09, 21:48

                            silic napisał:

                            > > Jakie znów epitety?:)
                            >
                            > O, choćby te zawarte w tym fragmencie : "Wiesz Silic, ty jestes po
                            prostu za
                            > bardzo szczawny".

                            Miałam na mysli - młody, po prostu za młody człowiek, żeby na taki
                            temat gadac z dojrzałymi kobietami - nic w tym obraxliwego, ale
                            sorry, jesli tak sie poczułeś po tym
                            "szczawnym".
                            Trudno mając lat 20 gadac na taki temat z kobietami po 30. - mają
                            inne oczekiwania niz rówieśniczki rozmówcy, inne przyzwyczajenia, do
                            innych miejsc chodzą - to miałam na mysli.

                            > Jeśli płacą ci za pisanie nie powinnaś mieć problemów ze
                            znalezieniem epitetu.
                            > Mam nadzieję, że w pracy pisanie wychodzi ci lepiej.


                            Przepraszam, ale ponownie muszę powiedzieć - no .. jeszcze nie zcas,
                            zebysmy o tym rozmawiali :)
                            >
                            • silic Re: :D 10.06.09, 00:59
                              > Trudno mając lat 20 gadac na taki temat z kobietami po 30. - mają
                              > inne oczekiwania niz rówieśniczki rozmówcy, inne przyzwyczajenia, do
                              > innych miejsc chodzą - to miałam na mysli.

                              Że niby ja jestem ten mający 20 lat ? Strasznie gubią cię robione zupełnie z
                              powietrza założenia. Jestem starszy od większosci osób z tego forum.
                              Jesli zas uważasz zwrot "szczawny" za nic obraźliwego to zwróć się w ten sposób
                              do swojego szefa/szefowej lub ważnego klienta dobrze po 30. Ciekawe jak zareagują...
                              • kora3 Re: :D 10.06.09, 08:11
                                silic napisał:
                                >
                                > Że niby ja jestem ten mający 20 lat ?

                                No prawdę mówiąc to nie wiem, ot załozyłam, ze takie poglady jak
                                Twoje i Marka no rczej reprezentują osoby b. młode.


                                Strasznie gubią cię robione zupełnie z
                                > powietrza założenia.
                                Zaraz gubia :) toz to forum, :)

                                Jestem starszy od większosci osób z tego forum.

                                no to zszokowana jestem - serio.

                                > Jesli zas uważasz zwrot "szczawny" za nic obraźliwego to zwróć się
                                w ten sposób
                                > do swojego szefa/szefowej

                                :) wiesz do szefa to akurat bez problemu :)

                                lub ważnego klienta dobrze po 30.

                                czyjego klienta????

                                Ciekawe jak zareagu
                                > ją...


                                Szef :) to jak sadzę normalnie :) zareagowałby, a klientów ... no
                                nie mam to i nie wiem :)
                                Ale poniekad ty chyba nie ejsteś moim szefem, nie? N to co za
                                nietrafiony pzrykład? >
            • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 19:20
              Kora3 - jeśli idziesz do pracy i dostajesz pieniądze, to musisz za to wykonać
              jakąś pracę. Jeśli facet który poświęca swój czas i energię daje pieniądze
              kobiecie, coś z tego musi mieć, chociazby nawet przyjemność dawania. Ale dawanie
              pieniędzy rodzi pewne oczekiwania, i jesli kobieta ich nie spełnia, wtedy jest
              konflikt interesów. Z tego co mi wiadomo faceci lubią płacić na zachcianki
              pięknych kobiet, bo lubią widzieć je radosnymi, taka ich natura łowcy. I ok.

              Wycieczka po swiecie dla dwóch osób, ale wycieczka anie survival, to co
              najmniej 20 tysięcy pln. I na wywalenie takiej sumy nie stać przeciętnego Polaka
              bez kredytu, srednia pensja to 3500 brutto czyli jakies 2500 na rękę na oko,
              więc wydać 8 pensji na wycieczkę to jest już naprawdę spora suma, a przecież
              wiadomo że niewiele osób ma taką pensję. Ja już dawno się dorobiłem minimum,
              mieszkania, auta, działki, i czegoś tam jeszcze na ciężkie czasy.

              Jesteś w gronie utrzymanek? i jak się podoba Ci ta rola?


              Pewnie mi nie uwierzysz, ale są na świecie kobiety które potrafią same na siebie
              i swoje potrzeby zarobić, i nie wyciągają łapki do faceta. Wprawdzie jeszcze ja
              ani wszyscy moi znajomi takiej kobiety nie spotkali, ale gdzieś tam musi być...
              • kora3 Re: :D 09.06.09, 19:42
                mareczekk77 napisał:

                > Kora3 - jeśli idziesz do pracy i dostajesz pieniądze, to musisz za
                to wykonać
                > jakąś pracę.

                Może Ty jakas - ja taką którą b. lubię :) i nie przekaładm
                papierków :)
                Ale dawani
                > e
                > pieniędzy rodzi pewne oczekiwania, i jesli kobieta ich nie
                spełnia, wtedy jest
                > konflikt interesów.

                Ale ja nie mówilam o DAWANIU komus czegoś od tego trzeba zacząc. W
                normalnym domu, jak się z sobą zyje Marku to nie ma "dawanai", a za
                prezenty, czy zaproszenia normalni ludzie nie oczekują od PRZYJACIÓL
                a cż dopiero od swego partenra niczego. Jak zapraszasz kogoś DO
                SIEBIE na kolaccję czehgo oczekujesz ? Wydajesz mu rachunek ?

                Z tego co mi wiadomo faceci lubią płacić na zachcianki
                > pięknych kobiet, bo lubią widzieć je radosnymi, taka ich natura
                łowcy. I ok.

                mysle,ze lubią płacic za zachcianki kobiet kochanych :)

                >
                > Wycieczka po swiecie dla dwóch osób, ale wycieczka anie survival,
                to co
                > najmniej 20 tysięcy pln. I na wywalenie takiej sumy nie stać
                przeciętnego Polak
                > a
                > bez kredytu, srednia pensja to 3500 brutto czyli jakies 2500 na
                rękę na oko,

                hmmmm - a ktos tu pisał, ze Ty sie ponoc chwalisz, ze zarabiasz
                krocie:)

                Ja już dawno się dorobiłem minimum,
                > mieszkania, auta, działki, i czegoś tam jeszcze na ciężkie czasy.
                >
                > Jesteś w gronie utrzymanek? i jak się podoba Ci ta rola?

                Wiesz, przyznam Ci się, ze 2500 zeta netto to nie byłaby dla mnie
                necaca propozycja pracy - szczerze.
                Pracuję i robię to co lubię, ale prawda, że mój facet w wiekszej
                czesci partycypuje w kosztach mieskzania, czy ogólnie - naszego
                utrzymania. Zarabia pare razy wiecej niż ja i zwyczajnie głupio by
                mu było oczekiwac, ze ...ja zapłace za posiłek w restauracji. Wiem -
                nie rozumiesz, ale to fact z jajami, klasą, a nie jakis krawaciarz.
                >
                >
                > Pewnie mi nie uwierzysz, ale są na świecie kobiety które potrafią
                same na siebi
                > e
                > i swoje potrzeby zarobić, i nie wyciągają łapki do faceta.
                Wprawdzie jeszcze ja
                > ani wszyscy moi znajomi takiej kobiety nie spotkali, ale gdzieś
                tam musi być...
                • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 19:46
                  Kora - być może jest tak że nie zarabiam teraz więc jestem skąpy, możliwe że
                  gdybym zarabiał 10 tysięcy miesięcznie nie byłbym taki skąpy. Skąpstwo moje
                  objawia się tym że chętnie na pierwszym spotkaniu płacę za Panią, ale na drugim
                  i dalej każdy za siebie. Poza tym znam sporo przypadków gdzie na związki bogaty
                  facet - biedna dziewczyna, facet wyszedł jak Zabłocki na mydle, a jeden
                  wylądował pod mostem a drugi w psychiatryku, stąd moja olbrzymia ostrożność w
                  takich kwestiach. I gdyby nie ona, nie miałbym już mieszkania :)
                  • kora3 Re: :D 09.06.09, 19:54
                    mareczekk77 napisał:

                    > Kora - być może jest tak że nie zarabiam teraz więc jestem skąpy,
                    możliwe że
                    > gdybym zarabiał 10 tysięcy miesięcznie nie byłbym taki skąpy.

                    Wiesz, ja jestes za oszczednoscią, a takze za szczeroscią. Nie
                    uwazam też, ze facet, który nie ma kasy ma sie zgrywac na krezusa.
                    Kończyłam studia dzienne Marku w pierwszej wersji i owszem, choc
                    kazdy tam na nich jakos dorabiał nie były to wielkie pieniądze, wiec
                    trudno, zeby moi koledzy z roku zaprasali swe sympatie do
                    ekskluzywnych resauracji i hoteli, bo za co?
                    Mnie po prostu smieszy, ze ktoś robi "problem" z tej przysłowiowej
                    już kawy, czy pizzy.


                    Skąpstwo moje
                    > objawia się tym że chętnie na pierwszym spotkaniu płacę za Panią,
                    ale na drugim
                    > i dalej każdy za siebie. Poza tym znam sporo przypadków gdzie na
                    związki bogaty
                    > facet - biedna dziewczyna, facet wyszedł jak Zabłocki na mydle, a
                    jeden
                    > wylądował pod mostem a drugi w psychiatryku, stąd moja olbrzymia
                    ostrożność w
                    > takich kwestiach. I gdyby nie ona, nie miałbym już mieszkania :)

                    Rozumiem ostroznosc. I doskonale rozumiem facetów, którzy nie hca
                    robic za "sponsora", ale kawa, obiad, weekend - to nie sa jakieś
                    rujnujace sumy - jeśli sie ZAPRASZA to trzeba się liczyc z
                    kosztami. :)
                    • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 20:16
                      Kora - nie robiłem nigdy problemu z pizza itd :)
                      • kora3 Re: :D 09.06.09, 20:32
                        mareczekk77 napisał:

                        > Kora - nie robiłem nigdy problemu z pizza itd :)

                        no to nie bardzo rozumiem o zcym rozmawiamy - najpierw o ile dobrze
                        zrozumiałam twierdziłes, ze nie chcesz "sponsorować" kaw, a teraz
                        hihi pizza to nie problem?:)
                        • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 20:35
                          Napisałem że pierwsze spotkanie, jestem gentlemanem i płacę, ciastko, kawa,
                          cola, pizza, kino. Później nie widzę takiej potrzeby, w końcu nie umawiam się z
                          niepełnosprawnymi Paniami, które nie umieją zarobić na swoje potrzeby pieniążków.
                          • obywatelka_dziopkowa Re: :D 09.06.09, 20:42
                            jak to wygląda praktycznie? od której randki nie płacisz za pannę?
                            jaki przebieg ma wtedy wasze spotkanie, zapraszasz ją na kawę i od
                            razu mówisz "dziś, malęka, płacisz za siebię sama"? czy udajesz, że
                            zapomniałeś portfela?
                            • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 21:58
                              > jak to wygląda praktycznie? od której randki nie płacisz za pannę?
                              > jaki przebieg ma wtedy wasze spotkanie, zapraszasz ją na kawę i od
                              > razu mówisz "dziś, malęka, płacisz za siebię sama"? czy udajesz, że
                              > zapomniałeś portfela?

                              Po prostu o tym rozmawiamy z dziewczyną, i się określamy kto czego oczekuje,
                              jeśli dziewczyna oczekuje ciągłego zapraszania jej to mi to nie pasuje, ponieważ
                              jestem za młody i przystojny :) żeby płacić za towarzystwo kobiety. I Takim
                              Paniom dziękuję, po czym szukam dalej by znaleźć Tą, która lubi przebywać ze mną
                              i to jest jej główną motywacją, tak po prostu.
                              • obywatelka_dziopkowa Re: :D 09.06.09, 22:10
                                taka rozmowa odbywa się po konkretnej liczbie randek czy po
                                konkretnej kwocie wydanej na kawę panienki? rozumiem, że ty jesteś
                                inicjatorem takich zasadniczych rozmów o przyszłości związku? czy
                                zagajasz następująco: "powiedz mi, kobieto mego życia czy oczekujesz
                                ciągłego zapraszania ze strony mej?" czy jakoś inaczej?
                                • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 22:12
                                  Mam swoje metody na przeprowadzenie takiej rozmowy bezboleśnie.
                                  • obywatelka_dziopkowa Re: :D 09.06.09, 22:17
                                    nie chcesz się dzielić 'swoimi sposobami na przeprowadzenie takiej
                                    rozmowy bezboleśnie' to napisz chociaż kiedy taka rozmowa następuje?
                                    po pierwszej randce? po wydaniu 100 zł?
                                    • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 22:22
                                      Nie, nie chcę, a niby czemu mam opowiadać o swoim prywatnym życiu osobie która
                                      na mnie wielokrotnie bluzgała?
                                      • obywatelka_dziopkowa Re: :D 09.06.09, 22:28
                                        ależ nie tylko 'osobie która na mnie wielokrotnie bluzgała' ale i
                                        setkom wiernych czytelników spragnionych informacji o swoim
                                        ulubionym autorze artykułów


                                        ps. poproszę o przykłady (wraz z linkami) do bluzgów, jakimi cię
                                        rzekomo wielokrotnie obrzucałam

                                        • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 22:31
                                          No własnie obywatelko, poprosze o te przykłady, wejdź w archiwum i znajdź te
                                          wszystkie wyzwiska.
                                          • obywatelka_dziopkowa Re: :D 09.06.09, 22:39
                                            to jak z tą zasadniczą rozmową z kandydatką na kobietę twego życia?
                                            po której randce następuje? czy kryterium stanowi może kwota?

                                            ps. poproszę o linki na poparcie twych zarzutów o moim rzekomym
                                            wielokrotnym bluzganiu ciebie
                                            • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 22:41
                                              Obywatelka, powtarzasz się, już prosiłaś o te linki niżej.
                                              • obywatelka_dziopkowa czekam na wielokrotne dowody nt 09.06.09, 22:56
                                  • kora3 Re: :D 09.06.09, 22:21
                                    A masz jakaś dzieczyne? Chyba nie, prawda?
                              • kora3 Re: :D 09.06.09, 22:13
                                problem Twego skąpstwa lezy z tego co piszesz w twych kompleksach.
                                Jestes bardzo młodym człowiekiem jeszcze, stąd mozna byłoby Ci to
                                wybaczyc, o ile jako 25-latek nie bedziesz juz się tak zachowywał.

                                Ciagle podkreslasz, ze jestes zbyt dobry, bys musiał płacic za
                                towarzystwo dziewczyn - to świadczy o tym, ze masz ciagła potrzebe
                                podkreslania swojej wartosci nie tylko w ozcach innych ale i
                                własnych.
                                Ponadto sądze, ze tż poniekad to podkreslasz, bo po prostu nie stac
                                Cie na to, by kogoś gdzieś zaprosic. Jest szansa, ze kiedy skończysz
                                już przynajmniej czesc edukacji i pójdziesz do stałej pracy to sie
                                zmieni, ale pamietaj, ze taka postawa moze ci się utrwalić i wtedy
                                klapa.
                          • kora3 Re: :D 09.06.09, 20:44
                            mareczekk77 napisał:

                            > Napisałem że pierwsze spotkanie, jestem gentlemanem i płacę,
                            ciastko, kawa,
                            > cola, pizza, kino.

                            No to raczej jestes nastolatkiem wiec nic dziwnego, ze Cie na pwne
                            reczy nie stać.

                            Później nie widzę takiej potrzeby, w końcu nie umawiam się z
                            > niepełnosprawnymi Paniami, które nie umieją zarobić na swoje
                            potrzeby pieniążkó
                            > w.
                            No tu juz nie za barzo rozumiem - dziewczyny w takim wieku, jak ty
                            razcej moga dorobić gdzieś niz miec swoje pieniadze, w szkołach ich
                            raczej nie płacą , nie? No a "stypki" to raczej nie kasa. Ale Cię
                            rzoumiem - wyjasniłes i ok. Byle by ci to skappstwo na dorosłe zycie
                            nie przeszło
                • kora3 Re: :D 09.06.09, 19:46
                  > mareczekk77 napisał:
                  >
                  >>
                  > > Pewnie mi nie uwierzysz, ale są na świecie kobiety które
                  potrafią
                  > same na siebi
                  > > e
                  > > i swoje potrzeby zarobić, i nie wyciągają łapki do faceta.


                  Uwierze, bo sama nie wyciagam i nie wyciagalam do nikogo łapki
                  Marku, nawet , zdzwisz siepewnie do rodziców nie, poza okresem
                  studiów, ale nie musiałam wyciągac, bo sporo dorabiałam, a oni mi
                  bez wyciagania łap czasem cos tam sprezentowali.
                  Rzcz nie w tym, ze ktos nie umie sie utrzymac:)
                  A w tym, ze sa faceci, dla których naprawde kawa to nie sa
                  pieiadze, zrozum to :)

                  > Wprawdzie jeszcze ja
                  > > ani wszyscy moi znajomi takiej kobiety nie spotkali, ale gdzieś
                  > tam musi być...
                  >
                  Mozesz sie przypatrzec mnie:) - nie potrzebuje niczeo od nikogo, ale
                  z kolesiem, który oczekiwałby, ze zapłace za kawe (swoją ) wiecej
                  bym sie randkowo nie umówiła - nie spotkałam takowego :)
                  • 2szarozielone Re: :D 09.06.09, 21:13
                    U Mareczka zabawne jest to, że najwięcej o nim mówi nie to, co pisze - ale to,
                    co nie mieści się zupełnie w granicach jego percepcji. On sobie pewnych rzeczy
                    nie wyobraża - albo wydają mu się jakimś ósmym cudem świata - choć one są raczej
                    normalne. Czasem go czytam jak samą siebie sprzed 10 lat (a nie jestem taka
                    znowu stara ;) ). Tylko ja wtedy miałam zwięzły styl, w przeciwieństwie do niego.

                    A co do meritum - zawsze mam kasę, żeby zapłacić za siebie, zawsze to proponuję,
                    ale jak facet nalega, żeby zapłacić, to się nie kłócę. Czasem sama coś postawię
                    (nie tylko facetowi, znajomym też, bo lubię) - i niczego nie oczekuję w zamian.
                    Zakładam, że dorośli ludzie jak coś proponują, to wiedzą, co mówią :) To nie
                    jest wzajemne kupowanie usług. To tylko pieniądze - i tylko przyjemności.

                    Nie zdarzyło mi się zresztą NIGDY, żeby facet zawsze chciał ode mnie, żebym
                    zapłaciła za siebie i przestrzegał tego rygorystycznie, jak Mareczek.
                    Niezależnie, czy facet miał 17 lat, czy 45 :)
                    • mareczekk77 Re: :D 09.06.09, 22:00
                      2szarozielone - ale przecież tą wypowiedź można streścić: Ja jestem beznadziejny
                      a Ty wspaniała i piszesz znacznie lepiej :) i już mniej do czytania :)
                      • 2szarozielone Re: :D 09.06.09, 22:06
                        Nie - nie jestem wspaniała. Jestem w normie - to tylko żabia perspektywa
                        zniekształca obraz.
          • annjen Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 18:16
            dla ciebie wszystko jest czarno-białe, tymczasem czasami faceci dobrze sytuowani
            widzą coś więcej niż urodę, zwłaszcza tacy, którzy już niejedno widzieli.
            natomiast Twoje mocno pragmatyczne podejście do kobiet może nasuwać wątpliwości
            co do szczerości Twoich intencji.
    • bugmenot2008_2 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 13:00
      na krotka mete: placcie na zmiane tylko bez przesady, wspolne wyjscie to nie
      majatek, jesli facet zaplaci jeden raz wiecej to nic sie nie stanie

      na dluga mete: predzej czy pozniej bedziesz musiala z nim o tym porozmawiac i
      powiedziec jaka jest prawda, nie sadzisz? nie w tym nic upokarzajacego, ot
      zycie, jeden ma mniej a drugi wiecej, jesli facet normalny to nie bedzie
      problemu i jakos to rozwiklacie
      • princess_yoyo Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 14:42
        dokladnie:) jedyny sensowny sposob jak dla mnie.
    • kora3 MAsz dziwne podejscie Pudelku 09.06.09, 13:05
      Marylin ma rację - jest zasadnicza róznica pomiędzy byciem czyjąś
      utrzymanką a przyjeciem zaproszenia na obiad czy kolację.

      Związek m.in polega na tym, ze partnerz w moare znają swoje
      mozliwosci finansowe. Jeśli twój obecny partner ich nie zna z twojej
      strony, to nic dziwnego, że nie zastanawia sie nad tym, czy bedzie
      cię stać na wyjazd.
      W tej sytuacji po prostu powiedz, ze na takowy cię nie stać, kiedyś
      to musisz powiedzieć, bo co bedzie, jesli zaproponuje, żebyście np.
      wyjechali na bardzo kosztowny urlop?

      W normalnym zwiazku, takim juz z mieszkaniem z sobą i WSPÓLnym
      gospodarstwem nie ma mozwy wg mnie o tym, zeby wszystko było pół na
      pół niezaleznie od tego czy jedno zarabia mniej od drugiego. Ale to
      inna bajka
      • erillzw Re: MAsz dziwne podejscie Pudelku 09.06.09, 13:13
        Znam ten problem :)
        Nawet bardzo dobrze.
        Wiem jak to jest byc na czyims utrzymaniu gdy nie ma sie pracy i
        wiem jak to jest zarabiac 10 razy mniej od kogos.. wiem jak to jest
        uniesc sie honorem i nie pozyczac i jesc malo ale za swoje. Wiem jak
        to jest rezygnowac z wielu rzeczy by miec co do garnka wlozyc..

        Moj obecny partner znał moją sytuacje. Wiedział ile zarabiam. I
        wiedzac o tym zawsze płacił za mnie. Mówił wprost, że wie, ze dla
        mnie taki wydatek to dużo a dla niego jest to mniej odczuwalne.

        Musisz z nim o tym porozmawiac. Powinnas byc z nim szczera.
        Powiedziec, ze nie stac Cie na wyjazd,. Ze nie zarabiasz wiele..
        Dojrzaly mezczyzna to zrozumie.
    • julyana Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 13:43
      Cóż, najlepiej jest gdy jest po równo.:) Mnie też uczono
      niezależnosci, aczkolwiek gdy facet zaprasza i proponuje, to nie
      czuje sie niekomfortowo - chyba, że byłaby to sytuacja nagminna. No
      ale co poradzisz. Z drugiej strony - kiedyś przez krótki czas byłam
      w sytuacji kiedy to ja stawiałam i było to dla mnie beznadziejne.
    • sotoska Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 14:26
      > Mój ukochany ostatnio coś zaczął mówić o
      >wspólnym wyjeździe, wakacjach i ja oczywiście zasłaniam się brakiem
      >czasu - bo po prostu mnie nie stać.


      Po co kłamiesz. Przedstawiasz mu fałszywy obraz siebie zamiast budowac
      naturalność. Facet nie będzie w stanie się z Tobą zgrać i dostosowac bo udajesz.
      Powiedz normalnie a nawet śmiejąc się, że na razie to jesteś studentką i masz
      tylko dorywcze prace więc na takie przyjemności jak wakacje Cię nie stać. Ale
      jak załatwi Ci jakieś intratne zlecenie to mooooże.. ;)
      Druga sprawa- nie upieraj się tak bardzo przy płaceniu każdorazowo na randkach.
      Dla faceta na poziomie zapłacenie za kobietę jesli ją zaprosił to przyjemnosć i
      norma, tym bardziej w układzie gdzie on ma stałą dobrą pracę a Ty się jeszcze
      uczysz. Pobądź czasem "kobietką", pozwól się facetowi sobą poopiekować - pozwól
      mu poczuć się facetem :) Nie odstawiaj takiej niezależnej, bo przyciągniesz
      leniwych utrzymanków do siebie.
    • happy_time Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 14:31
      Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że facet czasami zparosi Cię
      gdzieś i zapłaci.To normalne, że raz płaci jedno, raz drugie. Jeżeli
      Ci na nim zależy to powiedz mu, że nie stać Cię na częste wyjścia i
      wolałabyś np. zaprosić go do siebie i sama przygotować kolację.
      Myślę, że on się domyśla, że nie masz za wiele pieniędzy bo przecież
      to normalne, że skoro studiujesz dwa kierunki to nie masz za dużo
      czasu na pracę. Z drugiej strony zaraz kończy się rok akademicki i
      będziesz miała dużo wolnego czasu na pracę. Może uda Ci się odłożyc
      coś na wspólny wyjazd. Przecież nie musicie wyjeżdżać za granicę do
      5* hotelu. Możecie pojechać pod namiot na Mazury albo nad Morze
      Bałtyckie :)
    • angelina25 Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 14:44
      Jesli dwoje ludzi w zwiazku laczy milosc, uwazam ze nie ma nic zlego w tym, gdy
      lepiej zarabiajacy partner placi za kolacje czy nawet kupuje droga bizuterie w
      prezencie. A gdy zwiazek jest nieco luzniejszy, to juz inna sprawa. Zalezy od
      sytuacji
    • just-for-fun Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 18:01
      Po pierwsze porozmawiaj z nim o tym. Jak na razie kłamiesz, albo inaczej -
      zasłaniasz się brakiem czasu.
      Po drugie jest różnica pomiędzy tym, że zaprasza Cię na kawę i płaci, a tym, że
      Cię utrzymuje.
      Po trzecie nie rozumiem po co był ten wstęp o bogatym ex?
    • fotofirma Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 18:18
      Jak powiesz szczerze to tylko na tym zyskasz.
      Jak powiesz że nie jedziecie xxxxx tylko do yyyy bo Cie nie stać i to
      zdecydowanie wyjdzie na plus...

      Inteligentny facet i tak wykupi xxxx i zapakuje i da w prezencie na rocznicę itp....
    • 40cztery Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 18:37
      pudelek321 napisała:
      > Od razu na wstępie dziękuję za nieprzychylne opinie
      > i nazywanie mnie materialistką i utrzymanką.

      jedyna szansa na udany związek to 200% prawdy od pierwszego dnia. Im szybciej
      powiesz mu, że nie wytrzymujesz takiego tempa wydawania pieniędzy tym lepiej.
      Powiedz nie stać mnie na to i psychicznie nie akceptuję, że za mnie zapłacisz bo
      poczuję się jak ku.... jeśli kocha to coś wymyśli

      40cztery
    • krowkamw Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 18:38
      Ja tez jestem tylko studentka i miałam podobne dylematy jak Ty. Przede wszytkim
      powiedz mu prawde:). Ja osobiscie na Twoim miejscu absolutnie bym sie na drogie
      wakacje nie zgodziła za ktore on płaci, dla mnie to jakoś nie do przyjęcia ze
      chłopak sponsoruje mi wakacje, ale obiady, kina to jak najbardziej i od czasu do
      czasu mozesz sie zrewanzowac i go tez wziasc ale ze on się wiecej dokłada,
      wiecej stawia- tym wogole sie nie przejmuj przeciez to on zarabia, Ty jeszcze
      studiujesz i swoje studia opłacasz, powiedz mu prawde, zobaczysz ze zrozumie.
      Powodzenia.
    • vandikia Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:39
      pudelek321 napisała:

      > Od razu na wstępie dziękuję za nieprzychylne opinie i nazywanie
      mnie
      > materialistką i utrzymanką. Ale niestety osoby, które oskarżają
      same
      > takie są.
      > TO na wstępie.

      czyli wykluczasz dyskusję
      po takim wstępie darowałam sobie resztę

      z góry
    • obywatelka_dziopkowa Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 19:53
      daj spokój, co innego pasożytować na facecie, a co innego przyjąć
      jego zaproszenie, choćby i na rejs dookoła świata, w końcu on nie
      odejmuje sobie od ust, by tobie fundnąć kawę, prawda?
      zresztą, prawdziwi faceci uważają, że płacenie na randce za kobietę
      to norma, tylko sknery wyliczają i wypominają każdy grosz
    • panistrusia Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 20:42
      > dorywczo. A przecież muszę jeszcze z czegoś żyć, kupić coś do
      > ubrania, jakiś konspekt.

      Jak zaczniesz pisać konspekty sama, to akurat na kino zaoszczędzisz:)
      • kam-ka Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 11.06.09, 11:38
        O tak! I niech jeszcze zacznie sama wykładać dla siebie na swojej uczelni i
        pisać dla siebie podręczniki.

        Panistrusiu, konspekt to nie notatki odkupowane od innego studenta, bo sie
        samemu nie chciało notować.
    • panirogalik Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 20:45
      Współczuję twojemu chłopakowi. Facet płaci za ciebie bo ma kasę i tyle. Gdyby
      był "biednym", dorabiającym sobie lub będącym na utrzymaniu rodziców studentem,
      to bym rozumiała twoje obawy. A tak, facet ma kasę, swoją własną, ma prawo wydać
      ją tak jak chce. Ma ochotę wyjść do restauracji, jechać na wycieczkę itp, ma
      forsę żeby zapłacić za siebie i osobę towarzyszącą, zrobić SOBIE i ukochanej
      osobie frajdę ale nie,nic z tego, będzie gnił w domu lub zapychał się
      hamburgerem z budki, bo jego dziewczyna ma opory by korzystać z jego kasy. No
      nigdy nie może być idealnie, zawsze coś musi się sp...To straszne mieć mężczyznę
      przy kasie;)
    • beata-12345 Wymyślony problem 09.06.09, 20:55
      Nie stać na wyjazd do Tajlandii to mówisz facetowi, że wyjedziesz
      chętnie, ale na Mazury, jak znajdziecie tanie kwatery. Tak się
      zachowują dorośli ludzie, Pudelku. A dzieci piszą posty: "zasłaniam
      się brakiem czasu, bo nie stać mnie na wyjazd". :-)
    • lacido Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 21:38
      A nie możesz mu tego powiedzieć wprost??
      • madai Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 09.06.09, 22:24
        Pudelek, powiedz mu wprost. Wiem, ze temat kasy nie jest zbyt
        wygodny, ale jednak lepiej szczerze przyznac, niz udawac. Zreszta
        jak jest taki normalny, to powinien sie domyslic, ze nie pracujesz,
        studiujesz, wiec i masz mniej kasy. Moze zacznij go do siebie
        zapraszac, mniej kasy wydasz :)
    • dzikoozka Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 10.06.09, 08:25
      Jaki to "ukochany", jak nie masz odwagi mu powiedzieć Skarbie, nie
      wyjadę na wakacje bo mnie nie stać a od Ciebie nie wezmę bo nie chce
      Cie wykorzystywać". Po prostu. Nie stać Cie na szczerość?
    • kora3 Do Marka i Sililica - nie uwazacie, ze 10.06.09, 09:01
      dosć skrajnie widzicie sprawę kasy w zwiazku, czy nawet w relacjach
      damsko-meskich?
      Obaj deklarujecie, ze nie ma cie po 20 lat, a kiedy się czyta Wasze
      przemyslenia mozna odnieśc wrazenie, że to piszą ludzie bez zadnego
      nie tylko doswiadczenia, ale i tacy, którzy nie mieli jeszcze okazji
      za bardzo przyjrzec się otoczeniu poza swoją szkoła. Serio.

      Z jednej strony widzicie kobiete, która nie pracuje i jest
      utrzymywana pzrez faceta, koniecznie megapiekną, ale za głupią, żeby
      cokolwiek robic - z drugiej goscia, który, żeby móc być z tą kobietą
      musi jej zapłacić i haruje na jej kolejne operacje biustu np.

      Taki obrazek jest moze i prosty, ale nijak ma się do wiekszosci
      pytań i historii zahaczających o finanse damsko-meskie na tym forum:)

      Tymczsem Wy to jakos zazebiacie - dziewczyna pyta o randki, jakiś
      wyjazd, a wy zaraz o jakims sponsoringu:) Ludzie, no nie
      przesadzajmy.

      Osobiscie byłam zdziwiona czytając tu w jakims wątku o dziewczynie,
      która dała się zaprosic na oczy nie widzianemu facetowi gdzieś na
      wyjazd zagraniczny.
      Podobnie byłabym zdziwiona, gdyby to była znajomosc nawet nie
      netowa, ale kilkurandkowa - w moim wykonaniu nie do przejscia
      sparwa, zebym nie mając za co jechać zdała się całkowicie na w sumie
      nieznanego faceta i tworzyła sobie wobec niego zobowiazania
      finansowe.
      Ale jeśli np. swoją dziewczynę zaprasza jej chłopak, partner - nie
      wiedze z mojego punktu widzenia nic dziwnego.

      Oczywiscie, Wy to zaraz sprowadzicie prawdopodobnie do prostego
      wniosku: aaa jak bzyka sie na stałe to trzeba płacic i kobieta nie
      widzi w tym nic złego.

      Otóż nie - płacic nie trzeba :) rzecz w tym, ze ZWIAZEK polega na
      tym, iz pewne rzeczy robi się RAZEM.

      Jeśli się np. razem mieszka to co? Ten kto zarabia mniej je placki
      ziemniaczane, a ten kto więcej pieczeń cielęca? a do posiłku ten kto
      zarabia mniej pije sikacza, a ten co lepiej dobre wino?
      Wg tego co Wy piszecie - tak powinno byc. :)

      Mniej zarabiający powinien też oddzielnie prac swoje ciuchy w tanim
      proszku, uzywać tańszego szamponu i tym podobne paradoksy.
      Urlop też powinni spedzac oddzielnie, bo załozmy ten z lepszymi
      zarobkami chce jechac gdzieś, a skromniejszej strony nie stac, wiec
      solo, bo przecież ten bogatszy nie bedzie "sponsorował"?

      Nie dostrzegacie absurdu?
      A o tego, zeby byc skromniejszym wcale nie trzeba być zaraz
      bezrobotnym, albo niechetnym do poracy, ani nawet bardzo kiepsko w
      niej zarabiającym. Do tego wystarczy, zeby ktoś po prostu znacznie
      wiecej od nas miał, czy zarabiał, prawda?

      Dziwie się,ze panowie nie bedący nastolatkami nie dostrzegają takich
      rzeczy i widza tylko układ: utrzymanka i jej sponsor:)
      • silic nie, nie uważam. 11.06.09, 10:53
        W tym długim wywodzie robisz jeden podstawowy błąd: wrzucasz mnie i mareczka do
        jednego worka z poglądami. Gruby błąd.
        Może i czytając mnie ( bo zdanie mareczka mnie nie interesuje) nasuwają ci
        wrażenia o jakich napisałas, ale myslę , że to głównie kwestia zaburzonej
        perspektywy osoby, która uzależnia dalszą znajomosć z mężczyzną od zapłaty za
        swoją kawę - tak, to o ciebie chodzi.

        > Z jednej strony widzicie kobiete, która nie pracuje i jest
        > utrzymywana pzrez faceta, koniecznie megapiekną, ale za głupią, żeby
        > cokolwiek robic - z drugiej goscia, który, żeby móc być z tą kobietą
        > musi jej zapłacić i haruje na jej kolejne operacje biustu np.

        Ja tego nigdzie nie widzę. Jesli możesz przytocz może moją wypowiedź w której
        cos takiego napisałem.

        > Tymczsem Wy to jakos zazebiacie - dziewczyna pyta o randki, jakiś
        > wyjazd, a wy zaraz o jakims sponsoringu:) Ludzie, no nie
        > przesadzajmy.

        No własnie, nie przesadzajmy. Nie "WY" tylko mareczek.

        > Oczywiscie, Wy to zaraz sprowadzicie prawdopodobnie do prostego
        > wniosku: aaa jak bzyka sie na stałe to trzeba płacic i kobieta nie
        > widzi w tym nic złego.

        Ponownie - jesli gdzies wyraziłem taką mysl to proszę napisz gdzie. Lub przestań
        zmyslać.


        > Jeśli się np. razem mieszka to co? Ten kto zarabia mniej je placki
        > ziemniaczane, a ten kto więcej pieczeń cielęca? a do posiłku ten kto
        > zarabia mniej pije sikacza, a ten co lepiej dobre wino?
        > Wg tego co Wy piszecie - tak powinno byc. :)

        Jesli ktos woli placki a druga osoba cielecinę - to czemu nie. Mogą też się tak
        umówić - ich prawo. Jesli jednak ta gorzej zarabiająca osoba domaga się od
        drugiej osoby sniadań z przepiórki i szampana (na które samej jej nie stać) to
        jest to mocno nie tak. Czy może jednak uważasz, że tak powinno być ?

        > Mniej zarabiający powinien też oddzielnie prac swoje ciuchy w tanim
        > proszku, uzywać tańszego szamponu i tym podobne paradoksy.
        > Urlop też powinni spedzac oddzielnie, bo załozmy ten z lepszymi
        > zarobkami chce jechac gdzieś, a skromniejszej strony nie stac, wiec
        > solo, bo przecież ten bogatszy nie bedzie "sponsorował"?

        Ponownie - jesli mają taką ochotę to ich sprawa. Osoba z lepszymi dochodami nie
        ma obowiązku sponsorowania tej z niższymi. Może płacić za nią tam gdzie chce
        bądź uzna to za zasadne. Natomiast oczekiwanie, że ktos z większymi
        możliwosciami będzie z automatu pokrywał wydatki osoby, która sama na nie nie
        potrafi zarobić jest chore.

        > Dziwie się,ze panowie nie bedący nastolatkami nie dostrzegają takich
        > rzeczy i widza tylko układ: utrzymanka i jej sponsor:)

        Ja to się jeszcze bardziej dziwię, że osoba podobno zarabiająca na życie
        pisaniem nie jest w stanie napisać rzetelnej wypowiedzi i musi podpierać się
        wymyslonymi poglądami atakowanej osoby (czyli mnie) by jej wywód był zgodny z tezą.
        • kora3 Chory zatem jest prawie każdy związek 11.06.09, 12:43
          silic napisał:
          że to głównie kwestia zaburzonej
          > perspektywy osoby, która uzależnia dalszą znajomosć z mężczyzną od
          zapłaty za
          > swoją kawę - tak, to o ciebie chodzi.

          nic nie rozumiem z Twej paplaniny. O ile cos udało mi się z tego
          wycisnąć to chyba uwazasz, że uzalezniam swą znajomosc z mezczyzną
          od tego, czy zapłaci za moją kawe. Otóz mylisz się, bo wcale tak nie
          jest, znajomosc to szerokie pojecie:), które niekoniecznie musi być
          zaraz zwiazane z byciem z kims w zwiazku, na przykład.

          A "wrzuciłam" Ciebie i Marka do "jednego worka" , bo w tym atku
          Wasze wypowiedzi sa w podobnym tonie, zas innych rozmów z Wami,
          które byc moze były, nie pamietam.

          >> Ja tego nigdzie nie widzę. Jesli możesz przytocz może moją
          wypowiedź w której
          > cos takiego napisałem.

          Nie twierdze, ze tak dosłownie któryś z Was napisał - tak to brzmi,
          co piszecie. Nie mów, ze nie rozumiesz pewnych przykładów,
          nieoniecznie zacytowanych.
          >
          >
          > No własnie, nie przesadzajmy. Nie "WY" tylko mareczek.

          Ale Ty się wypowiadasz w podobnym tonie Sillicu.
          >
          >
          > Jesli ktos woli placki a druga osoba cielecinę - to czemu nie.

          Sillicu, przecież wiesz, ze nie chodzi o to, co kto LUBI, a na co
          kogoś stać. Placki, czy cielecina to PRZYKŁADY:) Mozna je zastąpić
          czymkolwiek innym: np. żona je kawior, bo dobrze zarabia, a maż -
          kiełbasę zwyczajna, bo stracił prace...


          Mogą też się tak
          > umówić - ich prawo.

          Alez moga się umówić, tylko o umowie mowa być moze, gdy obie strony
          akceptuja taki układ.


          Jesli jednak ta gorzej zarabiająca osoba domaga się od
          > drugiej osoby sniadań z przepiórki i szampana (na które samej jej
          nie stać) to
          > jest to mocno nie tak. Czy może jednak uważasz, że tak powinno
          być ?

          Wiesz, ja uwazam , ze powinno byc tak, że zwiazek to jest zwiazek.
          Nie chodzi o DOMAGANIE się. W normalnym związku (nie mówie o paru
          randkach) zarówno formalnym, jak i nie pewne rzeczy robi sie
          współnie. Trudno, zeby zona na macierzyńśkim musiała się aż domagac
          bułeczki, takiej, jaką je pracujacy maz, bo przecież ona ma teraz
          tylko zasiłek, wiec w sumie powinna jesc suchy chleb, najlepiej
          przeceniony.
          >
          > Ponownie - jesli mają taką ochotę to ich sprawa. Osoba z lepszymi
          dochodami nie
          > ma obowiązku sponsorowania tej z niższymi. Może płacić za nią tam
          gdzie chce
          > bądź uzna to za zasadne. Natomiast oczekiwanie, że ktos z większymi
          > możliwosciami będzie z automatu pokrywał wydatki osoby, która sama
          na nie nie
          > potrafi zarobić jest chore.


          Wobec powyższego chory jest kazdy związek w tym małzeński:), gdzie
          któraś ze stron straci prace, zachoruje powazniej, czy pozostaje w
          domu ze wzgledu na malutkie dziecko. Oczekiwanie, ze ojciec bedzie
          pokrywał wyatki małoleniego i niepracujacej matki, z która zyje jest
          cjhore, masz racje :)

          >
          > Ja to się jeszcze bardziej dziwię, że osoba podobno zarabiająca na
          życie
          > pisaniem nie jest w stanie napisać rzetelnej wypowiedzi i musi
          podpierać się
          > wymyslonymi poglądami atakowanej osoby (czyli mnie) by jej wywód
          był zgodny z t
          > ezą.

          Alez jest zgodny - sam napisałeś,ze oczekiwanie, ze lepiej
          zarabiająca osoba w zwiazku bedzie pokrywać wydatki zarabiającej
          gorzej (niepracujacej) - czyz nie?
          No to, jak pisze wyzej: wg Ciebie chora musi byc prawie każda
          rodzina, bo w normalnym zwiazku, rodzinie jest tak, że jeśli jedno
          np. nie ma pracy, to pzez ten zcas wydatki współne i osobiste
          pokrywa ten, kto pracuje. Nie wywala sie zaraz kogoś za drzwi, nie
          głodzi i nie każe kupowac w lumpeksie, jesli trzeba i wymaga tego
          sytuacja, zaciska sie WSPÓLNIE pasa, a nie, ze ten kto pracuje
          baluje, a ten co nie - głoduje.
          >
          >
    • sueellen Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 10.06.09, 11:11
      Powiedz prawdę, że Cię nie stać, a nie chcesz go naciągać.
      Ja tak powiedziałam mojemu bogatemu dalekiemu kuzynowi, który zaprosił mnie
      kiedyś na wystawnego Sylwestra do Monachium. Nie stać mnie na suknię od Diora.
      Zadeklarował się, że mi da w prezencie, ale nie zgodziłam się.
    • rarely cytat -perelka 11.06.09, 11:18
      Wcześniej byłam w związku z bogatym facetem,
      > który miał swoją firmę i niestety trafiliśmy na martwy sezon i
      > kłopoty w firmie i musiałam ze swoich korepetycji nas utrzymywać.
    • pijawka_lekarska Re: Jak to z tymi pieniędzmi ?? 11.06.09, 12:02
      Mój ukochany ostatnio coś zaczął mówić o
      > wspólnym wyjeździe, wakacjach i ja oczywiście zasłaniam się brakiem
      > czasu - bo po prostu mnie nie stać.

      Więc po prostu postaw sprawę jasno: nie masz kasy na wyjazd.

      W czasie trwania mojego związku zdarzały się okresy, gdy byłam bezrobotna,
      wówczas mój chłopak brał koszty np. wspólnego wyjazdu wakacyjnego na siebie.
      Bywało na odwrót - że on akurat nie opływał w gotówkę i ja np. stawiałam obiady,
      wyjścia, produkty spożywcze go wspólnego gotowania (nieraz wyszukane - kuchnie
      świata itp.), kupowałam mu też różne prezenty bez okazji - woda toaletowa, coś z
      ciuchów, książka. Uzupełniamy się.
      Aktualnie jestem w takim przejściowym okresie - straciłam prace, nowej dopiero
      szukam, żyję z oszczędności i drobnych, dorywczych prac. I to on teraz głównie
      płaci. Ale wiem, że ten stan nie będzie trwał wiecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka