pudelek321
09.06.09, 12:32
Od razu na wstępie dziękuję za nieprzychylne opinie i nazywanie mnie
materialistką i utrzymanką. Ale niestety osoby, które oskarżają same
takie są.
TO na wstępie.
Post skierowany do normalnych dziewczyn, które mają taki sam problem
jak ja.
Jestem studentką dwóch kierunków, dorywczo zarabiam tłumaczeniami i
korepetycjami. Prawie wszystkie wydatki idą na kształcenie i
dodatkowe materiały. Wcześniej byłam w związku z bogatym facetem,
który miał swoją firmę i niestety trafiliśmy na martwy sezon i
kłopoty w firmie i musiałam ze swoich korepetycji nas utrzymywać.
Związek się rozpadł, a facet powiedział, że nie czuł się męźczyzną.
Że to godziło w jego męskie ego. Nawet po tym wszystkim mi nie
podziękował, a teraz chwali się zegarkiem za 20 tysięcy i wakacjami
w Afryce.
Teraz poznałam bardzo fajnego męźczyznę, coś między nami zaiskrzyło,
on rozwija się zawodowo, ma świetną pracę. I problem jest w tym, że
boje się, że za nim nie nadąże.
Chodzimy razem na kawę, do kina i ja oczywiście sama płacę za
siebie. On nalega, ale nie chcę go wykorzystywać, czułabym się, jak
sprzedawczyk. Wiem, mam dziwne odczucia, ale już taka jestem. Za
dużo mam kolezanek utrzymanek.
Takie tygodniowe wypady kosztują mnie tyle ile zdołam zarobić
dorywczo. A przecież muszę jeszcze z czegoś żyć, kupić coś do
ubrania, jakiś konspekt. Mój ukochany ostatnio coś zaczął mówić o
wspólnym wyjeździe, wakacjach i ja oczywiście zasłaniam się brakiem
czasu - bo po prostu mnie nie stać.
Dzięwczyny, poradzcie, czy macie takie problemy jak ja ??