Dodaj do ulubionych

Zazdrośnicy

12.12.03, 21:58
Wasz facet/mąż o którego byłyście zawsze w każdej sytuacji zazdrosne,wręcz
zaborcze,a on czasem rzeczywiście dawał wam powody dla kótrych mu nie
ufacie,przez co jestescie takie zazdrosne(chodzi mi o taką przesadzoną
zazdrość) wyjeżdza na 2 tygodnie do obego miasta na szkolenie. Na pwym
szkoleniu poczywiście nie będzie sam,zapewne będą tam jakies panienki(o czym
mówi wam to od razu wyobraźnia)które też się bede edukować podobnie jak on.
Ond tego szkolenia zależy to czy mąż/chłopak będzie miał pracę. Nieźle płatną
jak na warunki miasta w którym mieszkacie.
Wiecie ze przez swoją zazdrośc nie możecie/nie powinnyście go nie puśćić(z
wiadomych wzgledów-strach ze zdradzi,że będzie się zabawiał z innymi.jak to
facet-wiadomo),ale wiecie tęz ze nie wytrzymacie tego napięcia,że wasze mysli
zamiat kierowac się ku "oby mu się nic nie stało" będą kierowac się ku |"na
pewno siedzi teraz z inną,napewno się razem bawią,a ja tu sama siedzę,napewno
pojdzie znią do łożka" itp itd),ze nie bedziecie mogly się na niczym skupic,
ze wasza obsesyjna zazdrosc może doprowadzic do czegos niedobrego(np.
zrobicie cos czego bedziecie pozniej żalować)

Co robicie.puszczacie go?facet jak to facet. 2 tyg. bez swojej
baby,wakacje...wprost.(zwiazek nr 1)

To pytanie kieruje do osób ktore są naprawde b. zaborcze,wręcz obsesyjnie.
Tak więc złosliwe uwagi "normalnie zazdrosnych" proszę zostawić dla siebie.


Jeszcze jedno(dla wszystkich;-)))))) (zwiazek nr 2)
Co sądzicie o związku:
On i Ona -wiek taki sam.
Są kilka miesięcy, potem od wyjezdza do pracy na kilka dobrych dlugich
miesięcy kilka tys, kilometrów. Potem przyjeżdza.bawią się razem, jest
cacy,za pól czy za rok-on znowu wyjezdza na rozniez kilka miesięcy. Potem
jest spokoj i ona wyjezdza rowniez za granice na 2 miesiące a potem na rok!
co sądzicie o takim związku.
Czy to można nazwać związkiem?
Ona twierdzi ze "no..jest ok"pytam sie "jestes z Nim" "no a czemu nie"
Mają po 19 lat. Nie wydaje mi sie zeby kiedykowliek byli o siebie zazdrosni.

Już nie wiem co jest lepsze.""zwiazek nr 1 czy nr 2 ""
Obserwuj wątek
    • fanka_andrzeja_leppera Re: Zazdrośnicy 12.12.03, 23:56
      nie wierze ze nia ma tu zazdrosnikow.niech ktory.as cos skrobnie,
      Musze jasno spojrzec na calą sytację ale emocje niestety na to nie pozwalają.
      • Gość: Aguirre_Gniew_Boży Re: Zazdrośnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 00:16
        Ach zazdroszczę mu tych dupencji,które będzie bezkarnie i nieświadomie dla
        ciebie rżnął na tym szkoleniu.A co się dzieje w takich miejscach to mniej
        więcej wiadome hehe.
    • sanis Re: Zazdrośnicy 13.12.03, 00:40
      Lepszy chyba zwiazek nr 2 dla obu stron oczywiscie.

      Dobrze by było, gdybyś Ty równiez miała podobna sytuację jak On (np. pracę, w
      której masz kontakt z wieloma ludźmi). Wtedy on także bedzie intensywnie myslał
      o tym, co Ty możesz robić, więc nie będzie sie mógł skupic na podrywaniu
      panienek.
      Sądzac po tym jak jest w moim związku, niby to ja przejawiam większą skłonność
      do okazywania zazdrosci, jednakże mój mąż (jeśli znajdzie sie w podobnej
      sytuacji)jest bardzo zaborczy i naprawde potrafi zrobić takie sceny zazdrości,
      ze... ho ho ;)

      fanko andrzeja, nie przejmuj sie tak bardzo, bo w końcu wychodzi na to , ze
      faceci bardziej dbają o to , aby ich "samica" była nietyklana dla nikogo.
    • hella100 Re: Zazdrośnicy 13.12.03, 01:09
      Przeczytalam Twoj watek i za cholere nie wiem, o co Ci chodzi?
      Ale, ze jestem w miare inteligentna, to sie domyslilam.
      Albo sie ma do siebie zaufanie, albo nie ciagnie sie tego, bo to bez sensu.
      Hella - doswiadczona
      • fanka_andrzeja_leppera Re: Zazdrośnicy-Hella 13.12.03, 13:07
        hella100 napisała:

        > Przeczytalam Twoj watek i za cholere nie wiem, o co Ci chodzi?
        > Ale, ze jestem w miare inteligentna, to sie domyslilam.
        > Albo sie ma do siebie zaufanie, albo nie ciagnie sie tego, bo to bez sensu.
        > Hella - doswiadczona
        >
        tak więc zazdrosnicy nie powinni 'wchodzić' w związki?
        • lola211 Re: Zazdrośnicy-Hella 13.12.03, 14:19
          Nikt im nie zabroni.Tylko ze to meczarnia i dla partnera i dla zazdrosnika.
          Przyznam szczerze ze otwarcie pokazywana zazdrosc mnie smieszy.Takie
          podejrzenia, sugestie, sprawdzanie, łapanie za słowka, kabaret po prostu.
          • kochanica.francuza Re: Zazdrośnicy-Hella 13.12.03, 15:57
            lola211 napisała:

            > Nikt im nie zabroni.Tylko ze to meczarnia i dla partnera i dla zazdrosnika.
            > Przyznam szczerze ze otwarcie pokazywana zazdrosc mnie smieszy.Takie
            > podejrzenia, sugestie, sprawdzanie, łapanie za słowka, kabaret po prostu.
            a jak ludzie na sobie wisza publicznie, to cie nie śmieszy?
            zazdrość chorobliwa to problem emocjonalny podobnie jak anoreksja.
            • lola211 Re: Zazdrośnicy-Hella 13.12.03, 16:00
              > a jak ludzie na sobie wisza publicznie, to cie nie śmieszy?
              Owszem i to bardzo.
              > zazdrość chorobliwa to problem emocjonalny podobnie jak anoreksja.
              Niech wiec tacy osobnicy udadza sie do lekarza, a nie odstawiaja takie szopki.
    • j_u Re: Zazdrośnicy 13.12.03, 15:41
      Hmmm, my mamy umowe, ze na dluzej niz na rok jedno bez drugiego nigdzie nie
      wyjezdza...
      Jestem od 3 miesiecy na stypendium w UK, piszemy do siebie codziennie po
      kilkanascie mailow, tesknimy, ale nie ma jakichs przesadnych scen zazdrosci...
      trzeba miec zaufanie do drugiej osoby, co to za zwiazek, kiedy sie go nie ma!
      • fanka_andrzeja_leppera Re: Zazdrośnicy 13.12.03, 23:28
        no własnie co to za związek.
        Leczyłam się już u psychiary., zrezygnowałam..niepotrzebnie. Wiem ze jeśli chcę
        byc w koncu normalna musze pójsc do lekzraz ale cos mnie blokuje.to ze będe
        musiała wracac wspomnieniami do tego co mnie bolało,ze bede musiała to
        rozdrapywać,analizować.Na samą myśl nie chce tma iść.

        zycie zazdrośnika jest okropne. Nie wiem.Juz chyba wolałabym być alkoholiczką
        niz zazdrosnicą.Nie umiem normalnie funkcjonować,nie ma dnia zebym sie nie
        czepiała,niew wierze w nic,w zadne zapewnienia mnie.we wszyetkim widze
        ściemę,podtęp. To mnie wykańcza powoli,czuję to.

        Zastanawiam się czy ktoś może już się wyleczył?DFlatego daałam taki tytuł
        watku,jakby ktos zajrzał(zazdrsnik) to by mo.że podzelił się uwagami na temat
        swojej terapi.Bo zazdrosc nietylko niszczy zwiazek ale tez samego
        zazdrosnika.MNie juz ona przerosła.
        • soczewica Re: Zazdrośnicy 13.12.03, 23:40
          nie zazdroszczę choroby :|
          zastanawiam się nad jednym: jeśli to choroba, to jak się na nią zapada?
          szczęśliwie omija mnie ta patologiczna forma. kiedy mój partner wyjechał na
          kilka miesięcy za granicę - nie miałam nic przeciwko, nawet nie myślałam o tym
          że mógłby mnie zdradzić - gdyby chciał, zrobiłby to na miejscu. chyba tylko
          uwiązanie się kajdankami mogłoby dać mi pełną kontrolę :)
          nie wiem, czego to jest kwestia, w moim domu nigdy nie było atmosfery
          podejrzliwości, i chyba to zaważyło. jestem liberalna jak moja matka, wyznająca
          zasadę, że siłą nikogo się nie utrzyma przy sobie - i bez żadnej smyczy z obu
          stron moi rodzice są ze sobą już dobrze ponad ćwierć wieku.

          po świecie chodzi tyle dziewczyn mądrzejszych, ładniejszych, atrakcyjniejszych
          ode mnie - ale to chyba nie ma nic do rzeczy, skoro ostatnio usłyszałam
          fragment rozmowy mojej Bardzo Atrakcyjnej Znajomej ze swoim facetem: ta dziwka
          wieszała się na tobie! niesmak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka