Związek z wykładowcą

11.06.09, 00:53
Zauroczyłam się w jednym panu, kłopot z tym że jest starszy ode mnie o prawie 10 lat i jest moim wykładowcą. Mam nadzieję, że to chwilowe, bo jak wiadomo takie związki nie są zbyt przychylnie odbierane w kręgach akademickich - mogą spowodować problmy zarówno dla studentki jak i dla wykładowcy. Jednak coraz bardziej zaczyna mi się on podobać. Parę sytuacji wskazuje na to, że zainteresowanie jest obustronne. Kończą się teraz z nim ćwiczenia, a czeka mnie jeszcze ustny egzamin. Czy odpuścić sobie, czy też może poczekać aż skończą sie nasze stosunki nauczyciel-uczeń i spróbować? Dodam tylko, że mam już 23 lata, ale tak się złożyło, że jestem u niego na drugim kierunku na roku 1, więc wpakowanie się w coś takiego na samym początku studiów mogłoby być kłopotliwe...

Jakieś opinie?;)
    • abezsenna Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 10:17
      Jeżeli to nie jest wykładowca, który mi się podoba....
      TO DO DZIEŁA !!! ;-)
    • alpepe Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 10:21
      kup dobry wibrator i zaprzyjaźnij się z nim (tak, z wibratorem), to głupie
      zauroczenie występujące między innymi u oazowiczek w odniesieniu do księży.
      Autorytet, stanowisko, inteligencja, doświadczenie. To dodaje wykładowcy uroku,
      ale nie warto raczej.
      • liza_s Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 11:06
        Przykro mi, że nie wyszło tobie z księdzem, ale pozwól żyć innym.

        Związek z wykładowcą nie jest zakazany prawnie, więc nie widzę problemu. Być
        może spotkają was jakieś nieprzyjemności czy uwagi, ale małymi ludźmi nie warto
        się przejmować.
        • alpepe Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 11:15
          liza_s napisała:

          > Przykro mi, że nie wyszło tobie z księdzem, ale pozwól żyć innym.
          >
          Przykro mi, ale po pierwsze pudło (nigdy nie byłam oazowiczką ani nie
          fascynowali mnie księża), po drugie nie zauważyłam, bym dysponowała
          jakimikolwiek środkami przymusu wobec wątkodawczyni.
    • rahamin Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 11:40
      Jeśli fascynacja jest wzajemna - możecie zejść do podziemia, aby nie
      prowokować głupich plotek. W każdym razie oboje jesteście dorośli -
      więc nie ma w tym nic złego. Czas pokaże, czy to zauroczonie ma sens.
      • medeah123 Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 12:12
        Wykładowca a ksiądz zasadnicza różnica;] w księdzu bym sie raczej nie zakochała... wykładowca to normalny facet, tyle tylko że na wyższej pozycji społecznej. Za żonatego też bym się raczej nie brała, bo po co rozbijać czyjąś rodzinę, ale on obrączki nie nosi, a czy jest całkiem wolny to nie wiem. Nie chce też robić jakiś głupich kroków przed egzaminem, żeby nie wyglądało to jakbym próbowała zaliczyć przez łóżko..
        W ogóle dziwna ta sytuacja dla mnie;) Pierwszy raz coś takiego czuje. Trochę się boję, że po egzaminie będzie już za późno, bo on wyjeżdza za granice na długo. Może jakoś się to rozpłynie w czasie albo zobaczymy się za rok;) Tylko oby mnie znów nie uczył.
        • marylin.monroe77 Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 12:22
          jak facet wyjeżdża, to raczej sie to nie będzie miało jak rozwinać.
          A przez najbliższy rok zakochasz sie w kimś innym. Krew nie woda.

          "Pierwszy raz coś takiego czuje" - czy to znaczy, że wcześniej nie
          byłaś nikim zauroczona? Może nie podobają Ci się rówieśnicy?
    • pijawka_lekarska Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 12:05
      Poczekać, aż zakończą się łączące was relacje służbowo-zawodowe (zajęcia z nim,
      egzamin)i wtedy spokojnie kontynuować znajomość na szczeblu osobistym :) 10 lat
      różnicy to wcale nie tak znowu dużo :)
      Też miałam takie zauroczenie swego czasu...zostały miłe wspomnienia
      • medeah123 Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 13:36
        Pierwszy raz zadurzyłam się w wykładowcy;) Jasne, że bywałam już zakochana, bywałam w związkach. Podobają mi się rówieśnicy także.
    • 0riana Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 14:48
      Jak to jest, ze jesli dziewczynie wpadnie w oko facet o ktorym praktycznie nic
      nie wie, zaklada ona ze uczucia sa odwazjemnione i jakby chciala to napewno by
      go usidlila?
      • green_basik Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 14:54

        > Jak to jest, ze jesli dziewczynie wpadnie w oko facet o ktorym praktycznie nic
        > nie wie, zaklada ona ze uczucia sa odwazjemnione i jakby chciala to napewno by
        > go usidlila?

        To nie wyłącznie żeńska przypadłość.
        • medeah123 Re: Związek z wykładowcą 11.06.09, 15:07
          Wcale nie zakładam że bym go na bank usidliła;) Nie zakładam że będzie moim facetem. Nie zakładam, że jakiekolwiek uczucia są odwzajemnione- jak napisałam, zauważyłam tylko pewne zainteresowanie z jego strony - nic poważnego, nie sądze, żeby o mnie myślał 24/7 i planował ciągle jak mnie przelecieć. Zauważyłam tylko, że zwraca na mnie uwagę. Nie jestem gó...arą, która zakochuje się na zabój w obcym kolesiu, a potem płacze w poduszkę zastanawiając się: kocha mnie czy nie?
          Po prostu pytam o opinie na temat takich związków, co o tym myślicie? Nie planuję, żeby mu się na chama naprzykrzać i go uwodzić, bo nie tędy droga.
          • marylin.monroe77 ;-) 11.06.09, 15:15
            medeah123 napisała:
            "Nie jestem gó...arą, która zakochuje się na zabój w OBCYM kolesiu"

            Ja też zawsze zakochiwałam się w samych swoich ;-)
    • obrotowy bzdury 11.06.09, 15:06
      medeah123 napisała:
      jak wiadomo takie związki nie są zbyt przychylnie odbierane
      w kręgach akademickich -


      Bzdury!!!
      1/3 moich znajomych doktorow i docentow ma za zony byle (wlasne)
      studentki. To tajemnica poliszynela ma uczelniach - czyli normalka,
      chociaz o tym sie glosno nie mowi.

      PS. Etyka wymaga tylko, bys zawarla znajomosc z tym panem,
      gdy sie upewnisz, ze nie bedziesz miala z nim juz zadnych zajec.
      A jakie zajecia ow pan prowadzi - dowiesz sie bez problemow
      od starszych (stazem) studentow, lub w dziekanacie.
      • medeah123 Re: bzdury 19.06.09, 23:11
        Dzięki za wszystkie rady.
        Dziś znów go spotkałam, coś podskoczyło we mnie, kiedy nasze spojrzenia się zetknęły.. Zastanawiam się, czy ja sobie przypadkiem nie wmawiam, że jest mną zainteresowany. Dowiedziałam się od koleżanki, że podobnie jak wobec mnie, był wobec niej niesamowicie miły podczas wpisywania zaliczeń;)

        Może to po prostu typowa domena wykładowców, bycie czarującym dla studentek?;)

        Póki co, czekam aż zakończy się sesja i egzamin z nim, co będzie dalej, zobaczymy.
        • fanny.ekdahl Re: bzdury 20.06.09, 09:22
          > Może to po prostu typowa domena wykładowców, bycie czarującym dla studentek?;)

          niestety młodzi wykładowcy często się dowartościowują czarując studentki, które
          są nimi zainteresowane (bo prowadzącemu zajęcia stosunkowo łatwo to zauważyć).
          pracując na uczelni spotkałam się z tym bardzo wiele razy.
    • liisa.valo Re: Związek z wykładowcą 19.06.09, 23:32
      Radziłabym poczekać, ale wyłącznie dla własnego zdrowia psychicznego. Z tą
      nieprzychylnością to już nie jest tak, kiedyś faktycznie można było za to z
      uczelni wylecieć, teraz to są legalne związki i nic się nie dzieje.
    • just-for-fun Re: Związek z wykładowcą 20.06.09, 08:57
      Mam nadzieję, że Ci to minie, bo jak coś spiep... w takim związku to całe studia
      przerypane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja