nolus
11.06.09, 18:17
juz kiedys o tym pisałam, ale ciagle nie daje mi to spokoju. jestem raczej
miękką, mało asertywną osobą i wiem, że to oczywiście moja wina, bo w jakie
środowisko bym nie trafiła, zawsze przypada mi ta sama rola- osoby, która musi
wykonywać rzeczy, których innym się nie chce albo po prostu odwalać robotę za
kogoś.ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że nawet jak wchodzę w nowe
środowisko i inni jeszcze nie wiedzą jaka jestem, to od razu mnie tę rolę
"wtłaczają",np. robimy grupowo projekt, uczestniczą w nim 4 osoby, które
jeszcze się nie znają, nikomu nie chce się tego robić, i wiem, że po chwili
usłyszę: "a to może Ty to zrobisz, bo ja to nie mam czasu/ty lepiej to
potrafisz(dowolna wymówka).. podam jeszcze jedną sytuację, która być może nie
ma wg Was specjalnego znaczenia, ale moim zdaniem jednak tak. pracowałam
kiedyś w klubie jako kelenerka,któregoś tam razy rozmawiałam z innymi ludźmi z
pracy przy wejściu do klubu, weszły 3 dziewczyny- jedna z nich jak się później
okazało była niepełnoletnia, to ona od razu podskoczyła do mnie, żeby m
pokazała jej gdzie jest toaleta, bo chciała uniknąć sprawdzania dowodu.
dlaczego podeszła akurat do mnie,skoro było tam jeszcze jakieś 5 osób?
rzeczywiście mógł to być przypadek,a z drugiej strony-może wiedziała, że
akurat mnie będzie łatwo "wykiwać"? czy są ludzie,którzy już przez wygląd
kwalifikują sie jako ofiary/frajerzy do wykorzystywania?