podejscie do dzieci

22.06.09, 18:07
musz sie wyzalic.czy tylko ja mam taka beznadziejna rodzine?
GDZIEKOLWIEK/JAKAKOLWIEK bylaby sytuacja danych par,jak pojawia sie
dziecko cala rodzina sie cieszy,gratuluje,nie moze sie doczekac
porodu,razem rozmawia,doradza-mowi o etapach ciazy,urzadzaniu pokoju
itd itp..mowie otej najblizszej rodzinie oczywiscie-
tata,mama,rodzenstwo czy ci najblizsi ciotkowie/wujkowie.
mowie-jakakolwiek bylaby sytuacja tych par finansowa cala rodzina
sie cieszy..a dlaczego moja jest taka ze mowi mi teksty tupu"tylko
nie zajdz w ciaze","nie daj boze nie jestes chuyba w ciazy?"itd
itp..lzy mi same sie pojawiaja i ogromny zal do nich bo ja tak jak
chcialabym juz wziac slub,tak chcialabym i miec dziecko..lata mam
ok,ale wazne ze chce,Wiem ze musza byc warunki itd ale w tymm
hu...swiecie nigdy nie ma 100%tak zeby bylo sie gotiwym na dziecko
bo w kazdje chwili mozna byc zwolnionym a na mieszkanie mnie
np.nei stac,no ale nie tylkoc hyba mnie..ale kto zyje bez
problemow..co sadzicie o podejsciu mojej ropdziny bo ja jestem
wsciekla i czuje sie strasznie jakby mnie traktowali gorzej czy jak
jakis problem skro tak mowia:///
    • joanna29 Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:20
      a co to znaczy "lata mam ok" to ile to? pracujesz, uczysz się,
      mieszkasz z rodzicami czy wynajmujesz?
      • kolia3_ltd Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:22
        mam 26 lata,postudiach,pracuje,wynajmuje..nie mam super sytuacji
        finansowej czy cos ale kto ma pewna w 100%..chyba w wieku 50 lat
        ewentualnei mozna miec cos pewnego i cos konkretnego sie dorobic a
        mlodzi co moga,jesli nic nie maja to zyje sie z dnia na dzien
        • kamelia04.08.2007 Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:29
          no cóz, z rodzina niestety jest tak, że wbijają nóz i przekrecają, a
          do tego każą sie z tego cieszyc, bo przeciez oni cie tak kochają i
          to dla twojego dobra.

          Jeśli masz własciwego faceta, prace, mieszkanie, na utrzymanie
          którego cie stac, to skoro oboje jesteście przekonani na
          powiększenie familii, to sie zdecydujcie. Osobiście uważam, że 26
          lat, to jeszcze wczesnie, ja urodziłam po 30 (31) i wszyscy sa
          zadowoleni.

          Z rodzina, by ci znowu z uśmiechem nie wbijała szpil, po prostu na
          ten temat nie dyskutuj, ani nie pozwalal sobie na wypowiadanie
          opinii. Kiedys trzeba sie postawic, beda fochy i manipulacje, ale
          inaczej sie nie da zyć.
        • joanna29 Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:57
          W takiej sytuacji nie zwracaj uwagi na rodzine.
          Albo mów im, ze nie maja co sie martwic bo ginekolog powiedział, że
          w Twoim przypadku są małe szanse, że kiedykolwiek bedziesz miała
          dzieci, że za długo czekałas. Po takim tekscie to zmienia gadkę,
          albo przynajmniej zamilkną. A jak zajdziesz w ciaże to powiesz, ze
          to cud.
          A Ty jesteś dorosła już w pełni wieć rodzina sie nie przejmuj.
    • chrupeks Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:25
      No nie powiem, że masz spoko rodzinę. Bo to faktycznie trochę smutne, że Ty
      chcesz mieć dziecko, a rodzina próbuje Ci uświadomić, że to największe zło
      świata...Rozumiem, że by mówili iż dziecko "kosztuje", trzeba czasu na nie itp.
      Ale tak czy siak, nawet w najgorszej sytuacji finansowej, społecznej, rodzinnej
      powinni się cieszyć i wspierać, że masz takie plany. Wiele rodzin chciało by
      mieć wnuczka/wnuczkę, ale nie mogą bo ich córka/syn nie chcą, nie są gotowi.
      Twoi nie doceniają tego. Nie wiem, może ich reakcja jest spowodowana tym, że
      jesteś w młodym wieku i nie chcą byś sobie zawaliła kariery (wg nich zawaliła),
      bo oni dobrze wiedzą ile czasu i pieniędzy trzeba dziecku poświęcić. Sam nie mam
      dzieci, moi rodzice też póki co nie bardzo by chcieli bym miał, ale jakby się
      urodziło to przyjęliby je ciepło (tak myślę). W końcu dziecko to jeden z
      największych skarbów jak nie największy, a robić mu krzywdę to już bestialstwo,
      ono niczemu nie zawiniło. Nie martw się, Twoi pewnie teraz tak mówią, a jak
      kiedyś urodzisz to będą się cieszyć i będą chcieli spędzać z nim jak najwięcej
      czasu :>
      • kolia3_ltd Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:29
        chrupeks napisał:

        > nie chcą byś sobie zawaliła kariery (wg nich zawaliła),
        > bo oni dobrze wiedzą ile czasu i pieniędzy trzeba dziecku
        poświęcić. >

        DOKLADNIE.tez.Moja rodzina uwaza ze ja powinnam robic kariere.Tyle
        kasy poswiecili wkoncu w moje ksztalcenie!!!Taka jest roznica ze mi
        zwisa kariera!wiec nie moge sie z nimi dogadac,stad jak najszybciej
        sie chcialam wyprowazic,w koncu sie wyprowadzilam,relacje wmioare ok
        ale rozwalaja mnie ciagel ich te teksty!!!widza ze kasy nie mam za
        bardzo i ciezko,ale mowie-nikomu nie jest lekko.
        ale to jest straszne takie podejscie..
        kiedy widze ze kolejne moje koelzanki maja juz..drugie dziecko..;
        (..i dodam ze moim znajomym pomaga rodzina,a moja uwaza ze mam sobie
        radzic sama.owszem-czasami pomoga ale to bardzo malo i chca jakby
        pokazac tym ze mnie nie stac,skoro nei pomagaja.
        • chrupeks Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 18:50
          Wiek to jak dla mnie nie ma z tym nic wspólnego. Znam kobiety co urodziły przed
          20, a nawet przed 18...Wiadomo były awantury, dramaty, ale w końcu się
          poukładało i teraz ich rodzice nie wyobrażają sobie życia bez tego/tej
          wnuczka/wnuczki. Jedni rodzice są wyrozumiali, drudzy zaborczy, a natomiast inni
          mają to gdzieś co się z ich dzieckiem dzieje. Ty akurat masz zaborczych :P
          • elza17 Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 19:56
            Według mnie to najważniejsze jest to czy Wy chcecie mieć dzidziusia:) W końcu to
            Ty zostaniesz mamą i na Tobie będzie spoczywać większość obowiązków, tych
            finansowych także. Takie czekanie w nieskończoność nie jest, moim zdaniem,
            najlepszym pomysłem- tak naprawdę zawsze znajdzie się coś ważniejszego od ciąży.
            Jak jest więc priorytet w Twoim życiu? Rodzina czy kariera? Na to pytanie musisz
            sobie sama odpowiedzieć.
            Co do rodziców- rodziców ma się zwykle od martwienia, w większości przypadków za
            bardzo. Nie twierdzę, że radzą zawsze źle, sama kilkakrotnie posłuchałam i nie
            żałuję. Założę się, że gdybyś powiedziała im, że będą dziadkami to po pewnym
            czasie (krótszym czy dłuższym) byliby szczęśliwi.
            Chrupeks ma rację, masz zaborczych rodziców, ale kiedyś nadejdzie moment, w
            którym trzeba będzie odciąć pępowinę,
            Życzę powodzenia:)
        • cloclo80 Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 20:10
          Dziecko, dziecko.
          A gdzie samiec?
          • chrupeks Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 20:14
            A to do tego potrzeba samca? Chyba żyjemy w innych latach, bo z tego co ja wiem
            to już do tego nie jest on potrzebny. Ewentualnie tylko by oddał nasienie do
            pojemnika (ta, jesteśmy skazani na wyginięcie, w końcu już mówili, że gatunek
            męski jest okazem zagrożonym wyginięciem, a wszystko przez naukowców ;<).
            • cloclo80 Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 20:56
              Co by nie mówić ciągle jeszcze nie odbywa się to przez pocieranie jajem o jajo
              (jak w Seksmisji).
              • chrupeks Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 21:00
                Się śmiej, zobaczysz skończymy jak Albercik i Maks ;<
        • skarpetka_szara Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 21:56
          Ale czy ty w ogole masz faceta stalego ktory chcialby miec dzieci?
          czy tak sobie placzesz na zapas?

          Sluchaj, wiele rodzin przezylo kryzys finansowy, wiedza jak trudno
          jest gdy nie ma sie pieniedzy na jedzenie a dziecko ma wymagania.
          Chcieliby abys sie troszke ustatkowala bo po dziecku TRUDNO jest
          kontynuowac edukacjie, pracowac, itd... Dziecko to obowiazek na
          przynajmniej 18-25 lat po czym dziecko odchodzi i buduje wlasna
          rodzine.

          Rowniez toba kieruja emocjie typu "bo kolezanki maja". Zastanow
          sie na ile TY te dziecko chcesz a na ile jest to Twoje srodowisko.
    • stinefraexeter Re: podejscie do dzieci 22.06.09, 21:20
      Ponieważ na pierwszy rzut oka (być może błędny, badań nie robiłam) wydaje się,
      że większość rodzin akurat naciska na pojawienie się wnuków, to albo twoi są po
      prostu wyjątkiem albo coś innego jest na rzeczy. Twój wiek nie jest jakoś
      szokujący. Stawiam na faceta. Może rodzice uważają, że dokonałaś złego wyboru i
      zaklinają los, byś go wreszcie zostawiła i znalazła sobie kogoś "porządnego"?
      No chyba że jesteście razem od trzech miesięcy i oni uważają, że to za wcześnie?
      • kolia3_ltd Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 09:23
        stinefraexeter napisała:

        > Ponieważ na pierwszy rzut oka (być może błędny, badań nie robiłam)
        wydaje się,
        > że większość rodzin akurat naciska na pojawienie się wnuków, to
        albo twoi są po
        > prostu wyjątkiem albo coś innego jest na rzeczy. Twój wiek nie
        jest jakoś
        > szokujący. Stawiam na faceta. Może rodzice uważają, że dokonałaś
        złego wyboru i
        > zaklinają los, byś go wreszcie zostawiła i znalazła sobie
        kogoś "porządnego"?
        > No chyba że jesteście razem od trzech miesięcy i oni uważają, że
        to za wcześnie
        > ?

        z jednej strony masz racje-z tym ze chpodzi o faceta,ale nie tylko i
        to nie o to chodzi.Im sie nic nie podoba i oni chca zebym zyla jak
        oni chca.Urodzili mnie i juz prtygotowali mi cale zycie w glowie do
        50tki-po swojemu-jaki facet,jaka praca,kiedy dziecko,jaka praca itd
        itp..ktos z Was napisal-zaborczy-wlasnie to jest to!
        i im sie wlasnie nic nie podoba-facet(bo nie jest prawnikiem czy
        lekarzem!),moje podjescie do zycia(ze nie chce robic
        kariery!) ..wiec mozna oowiedziec ze po calosci mam strasznie!!!
        • kolia3_ltd Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 09:28

          ps-kocham mojego faceta,jaki by on nie byl-jest kochany.nie jest
          idealny ale wiem ze chce z nim wlasnei byc.

          a apropo pytan o dziecko:
          sama chce,a kiedy odpowiedni czas?-moim zdamiem w polsce nei da sie
          normalnei zyc wiec mnei nighdy nie bedzie stac wiec mam nie miec
          dzieci???po 2.wszystkim moim znajomym,dalszym,blizszym pomagaja
          rodzice,dziadkowie(w koncu dziadkowie lubia dzieci i chca sami
          pomafac-tak sie kojarzy a moi do takich na pewno nei beda
          nalezec)..nikogo nie stac tak naprawde na dziecko bez pomocy chyba
          ze jest na dyrektorskich stanowiskach
    • julyana Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 08:22
      Może dostrzegaja, że jestes jeszcze niedojrzała, a Twoje pragnienie
      posiadania dziecka jest nieco infantylne (koleżanki 26-latki maja
      kolejne(!) dziecko to ja też chce).
      Poza tym czemu oglądasz się na rodzinę? Ktos inny nie chce miec
      dzieci, a rodzinka marudzi, że "juz czas" i też ma sie tak
      pzrejmować?
    • fanny.ekdahl Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 10:09
      zgadzam się, że nigdy nie ma idealnej sytuacji na posiadanie dziecka. zawsze
      albo brakuje własnego mieszkania, albo kasy. gdybyśmy wszyscy czekali na idealny
      moment, ludzkość by wyginęła.
    • delayla a nie mogłabyś... 23.06.09, 11:12
      tak po prostu mieć ich głęboko w..poważaniu?
    • dziewczynawitryna Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 14:02
      Zawsze trudno jest w takiej sytuacji, gdy rodzina nie wspiera nas w naszych
      planach. Ale co robić, nie zawsze może tak być, że bezwarunkowo zaakceptują
      wszystko, co robimy.
      Moi rodzice wspierają mnie i nie komentują faktu, że zamiast robić karierę rodzę
      dzieci i pracuję na pół etatu. Ale wiem, że trochę się rozczarowali, bo dużo
      poświęcili dla mojego wykształcenia i wychowania. Mam nadzieję, że są mimo
      wszystko zadowoleni, że jestem szczęśliwa.
      Może Twoi, tak jak i moi rodzice, padli ofiarą przesądu, że dzieci powinny
      rodzić i wychowywać tylko kobiety, które nie potrafią nic osiągnąć w życiu
      zawodowym. Wtedy, proszę bardzo, do "pieluch i garów". A to jest przecież
      zadanie wymagające niemałych kwalifikacji. Dlatego gdy ludzie się dziwią, że z
      moim wykształceniem, doświadczeniem i zdolnościami odrzucam atrakcyjne
      propozycje pracy żeby zajść w trzecią ciążę, odpowiadam im, że skoro jestem
      jeszcze młoda i zdrowa, mam pracę i dobrze zarabiającego męża, świetne
      wykształcenie i lubię zajmować się dziećmi, to mam świetne kwalifikacje na matkę
      - będę mogła dobrze wychować nowych obywateli. Kto powinien mieć dużą rodzinę:
      ja, czy zaglądająca do kieliszka sąsiadka z niepełnym podstawowym? Swoją drogą,
      sąsiadka zachowuje się prospołecznie zatrzymawszy się na dwójce dzieci...
      • chrupeks Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 14:10
        Czy ja wiem, wykształcenie tutaj raczej nie ma nic do rzeczy. Czy to każda matka
        musi mieć trzy doktoraty by wychować dziecko? Szczerze wolałbym matkę która ma
        niepełne podstawowe i mnie kocha itp. niż doktorantkę, która ciągle siedzi w
        pracy, nie ma czasu dla mnie i wtedy bym się czuł odpychany, bo jej przeszkadzam
        w karierze.
        • kolia3_ltd Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 14:54
          chrupeks napisał:

          > Czy ja wiem, wykształcenie tutaj raczej nie ma nic do rzeczy. Czy
          to każda matk
          > a
          > musi mieć trzy doktoraty by wychować dziecko? Szczerze wolałbym
          matkę która ma
          > niepełne podstawowe i mnie kocha itp. niż doktorantkę, która
          ciągle siedzi w
          > pracy, nie ma czasu dla mnie i wtedy bym się czuł odpychany, bo
          jej przeszkadza
          > m
          > w karierze.

          zgadzam sie z Toba w 100%..a moi rodzice uwazaja ze jak nei ma sie
          wyksztalcenia,lub dobrze platnej pracy to jest sie nikim..
          dlatego i mojego faceta nie lubia i do mnie maja zal ze nie spelniam
          ich tych oczekiwan.Oni w ogole ne patrza nma osobe ale przez pryzma
          wyksztalcenia i kasy..szczerze-poszlam na studiach bo oni
          chcieli,jakbym sluchala wlasnych pragnien,nie musialabym,nie mialam
          cisnienia..dla mnie najwazniejsza jest milosc i rodzina.
          a moi rodzice sa tacy oschli,to straszne.i jakby raz to
          przelkneli,ale oni ciagle niezadowoleni.a ja chce zyc po
          swojemu.Chcialam miec tez dobre relacje z rodzina,ale oni chyba
          traktuja to jako kare-nis luchasz nas,to nie bedziemy za
          toba,wspierac cie,lubic twojego meza itd itp.
    • rita-hayworth Re: podejscie do dzieci 23.06.09, 14:51
      a masz z kim zrobic to dziecko? masz prace? mieszkanie? nie wiem, jesli mialabym
      osobe w rodzinie, ktora jest niezaradna i siedzi mi na karku, wolalabym, zeby
      jednak nie miala dziecka, jesli dla mnie oznaczaloby to dodatkowa gebe do
      wyzywienia.
Pełna wersja