przylga Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 13:59 To w takim razie kobieta jest dla mnie mobilnym pucharkiem na dwóch girkach , w który wlewam swoje nasienie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
xavi73 Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 15:55 Przede wszystkim jako SPONSOR!!! Ktoś musi utrzymać kobietę i jej potomstwo. Rola dla tych, którzy lubią sobie komplikować życie. Odpowiedz Link Zgłoś
agneszka.g Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 16:50 Po to, żeby mi robił dobrze :) Między innymi :P Odpowiedz Link Zgłoś
sid_6.8 Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 17:59 Kasa, sex i wyrzucanie worka ze śmieciami. Odpowiedz Link Zgłoś
yannika Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 18:56 Erm... jakkolwiek by to nie zabrzmiało: dla jaj? Odpowiedz Link Zgłoś
neff.ness Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 19:16 Do otwierania słoików, noszenia zakupów, drapania po plecach, wkur***nia i do rozśmieszania :) Odpowiedz Link Zgłoś
bachak Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 19:23 Moim zdaniem MĘŻCZYZNA JEST BARDZO POTRZEBNY KOBIECIE. I nie tylko z powodu seksu itp. Po to żeby pójsc na babski film i udawac że się też płacze, potrzymac za ręke, pójsc po lekarstwa w czasie choroby, posiedziec w domu i pomilczec przy gorącej herbacie z malinami, pojezdzic z nią na rowerze, powiedziec że super wygląda w tej kiecce co się jej kumpeli Zośce nie podobała, po to żeby ktos mu zrobił śniadanie do pracy, żeby ktoś wyprasował koszule itp. Tylko niestety, coraz więcej panów uważa że POLIGAMIA jest bardzo cool i trendy, że strzelenie z liścia w twarz ustawi kobiete do pionu, a codzienne imprezki z kumplami są bardzo potrzebne żęby się zrelaksowac po całym dniu pracy. A ponieważ jest coraz więcej takich panów, to kobiety wolą byc same.... Ale Panowie nie wierzcie nigdy kobiecie która mowi ze facet jest jej nie potrzebny :) Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 19:56 od tego to ja mam rodzine czy przyjaciol Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 19:51 do niczego.do splodzenia potomka,jesli chce (ja takiego mam,ale nie chce mi sie tlumaczyc co robir gdy wychodze). z kazdym z facetow bylam tylko po to zeby pochwalic sie przed kolezankami,w przyszlosci tylko dlatego,ze otoczenie to na mnie wymusza-presja.w innym przypadku nawet bym sie z nim nie pokazala. zraniona? nie...oszukana,kontrolowana,nękana. generalnie z taka motywacja nie da sie utrzymac zwiazku,gdy checi do jego pielegnowania brak. i to sie nigdy nie zmieni. najlepiej miec przyjaciol obraczki nigdy nie zaloze. Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 19:59 t jasnydodam,ze dziecko nigdy nie dostanie jego nazwiska moze miec tylko moje nazwisko u mnie szereg jest jasny: jestem JA jest ewentualne DZIECKO i jest on Odpowiedz Link Zgłoś
diogenes_s Re: Po co kobiecie...? 25.06.09, 09:13 Polecam lekturę art. 89 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (zwłaszcza par. 2): Art. 89. § 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie, dziecko nosi nazwisko wskazane w zgodnych oświadczeniach rodziców, składanych jednocześnie z oświadczeniami koniecznymi do uznania ojcostwa. Rodzice mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka. Jeżeli rodzice nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca. Do zmiany nazwiska dziecka, które w chwili uznania już ukończyło trzynaście lat, jest potrzebna jego zgoda. § 2. W razie sądowego ustalenia ojcostwa sąd nadaje dziecku nazwisko w wyroku ustalającym ojcostwo, stosując odpowiednio przepisy § 1. Jeżeli dziecko ukończyło trzynaście lat, do zmiany nazwiska jest potrzebna jego zgoda. § 3. Jeżeli ojcostwa nie ustalono, dziecko nosi nazwisko matki. § 4. Dziecku nieznanych rodziców nazwisko nadaje sąd opiekuńczy. Odpowiedz Link Zgłoś
mar.cza Re: Po co kobiecie...? 25.06.09, 11:25 Przychylę się do stwierdzenia, że "facet jest tylko przenośnym termosem na nasienie" To kobieta rodzi dziecko i to między nią a dzieckiem wytwarza się więź jedności. Facet ma im zapewnić głównie dobrobyt.I ogranicza się tylko do tego. Później wychodzą takie kwiatki , że kobiety skarżą się na to ,że są traktowane jak gosposie domowe, sprzątaczki , kucharki i niańki - ich mąż przecież "pracuje" a przychodząc do domu zapuszcza korzenie na fotelu i ma wszystko w nosie, nawet nie wie w jakim dniu ma urodziny ich dziecko i ile dokładnie kończy lat....dzisiaj kobiety mogą sobie tego oszczędzić - same wychowywać dziecko , rozwijać się zawodowo, być po prostu NIE ZALEŻNĄ od kogoś, na kim może się okazać później ,że się zawiedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
pamparampa Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 22:09 jak jest heteroseksualna, to po ch*** ... Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 22:32 czy tutaj ktoś oby nie jest zazdrosny? Odpowiedz Link Zgłoś
abcd777 Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 23:04 NO coz.. z przykrością stwierdzam, że .....DO NICZEGO!!!!!!!!!!! NO moze do opieki nad dzieckiem, to fakt, bo poki co robi jeszcze za wspanialego tatusia, ale ze dziecko ma dopiero 2,5 lata, to i w glupocie sie nie orientuje.. Dla mnie moje malzenstwo jest totalna porazka, niestety.... tylko dziecka zal. Tak wiec odczekam jeszcze rok-dwa, trzy.... i koniec. W sumie koniec i tak juz nastapil jakies 1,5 roku temu, ale utrzymujemy farse, ze jest ok. Tzn on uwaza, ze jest ok z tym, ze ja sie czepiam, a ja na niego patrzec nie moge, bo mnie obrzydzenie bierze.... spimy osobno, nie gadamy, nie interesujemy sie swoimi sprawami zawodowymi (tzn ja probowalam, no ale on wyniosl pewne zachowania z domu - dosc prymitywne, z kotrymi ja sie pogodzic nie umiem i nie chce). Tak wiec mysle, ze jak dziecko podrosnie, to maz sie po prostu wyprowadzi nie znikajac oczywiscie z zycia dziecka, bo to jest zupelnie inna sprawa. NO ale ja nie zamierzam spedzic reszty zycia na ustawicznych klotniach, dniach ciszy, ciaglych nieporozumieniach badz "niezrozumieniach" . Ja mysle, ze u nas żniwo zbiera roznica kultur i poziomow. Moze to glupiobrzmi, ale nie umiem tego inaczej wyrazic.... jednym slowem ja mam tego dosc i mnie- jako mnie- (ten) facet nie jest naprawde do niczego potrzebny.No ale potrzebny jest dziecku.... ale to mozna sobie ustawic inaczej, czyz nie? POzdrawiam - abecadelko ;) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Do abecadelka...;) 25.06.09, 07:41 Hehe zycie ci sie nie udalo? Uuu shit hepens:) tak nam przykro... I pamietaj o takim powiedzeniu: Widzialy galy co braly... :D:D:D Pomysl o tych wszystkich szczesliwych parach, ktore patrza na ciebie z politowaniem... Odpowiedz Link Zgłoś
theorema Re: Po co kobiecie...? 24.06.09, 23:17 A po co Wy chcielibyscie byc nam potrzebni? Ja bym chciala z mezczyzna rozmawiac, chcialabym zeby mnie wspieral w realizowaniu pasji, chcialabym wspierac jego, chcialabym zeby mi super gotowal i chwalil to co ja mu ugotuje, zeby byl moim bodyguardem na imprezach i bezradnym kotkiem po imprezie:)(lubie zmieniac oklady na czólko przez cala noc). Chcialabym zeby mnie ogrzewal w nocy, krzyczal w czasie orgazmu, dajac mi sataysfakcje, ze 10 lat czytania Cosmopolitan nie poszlo na marne:) Zeby mnie czasem ustawial do pionu, kiedy jestem zbyt prozna, ale wiedzial, kiedy mam depreche i trzeba mnie porozpieszczac. chcialabym, zeby widzial we mnie kogos kto zaspokoi jego emocjonalne i intelektualne ambicje bez posiadania koniecznie dzieci, chcialabym miec prawo myslec o nim codziennie i czuć sie wspaniala jesli wytrzymam dwa dni bez kontaktu, bo on ma meski wypad. To tyle marzenia A prawda jest taka, ze wiekszosc z Was, panowie, pewnie mysli ze my Was tylko do dzieci potrzebujemy. I juz sie od razu na to nastawiacie: kobieta = dziecko/ci. Nawet Wam do głowy nie przyjdzie, ze wasz zawod, pasje, poczucie humoru, talenty - moga nam dopelnic zycie w wystarczajacym stopniu. I plemniki juz nie sa potrzebne:) Kwestia ranienia się, coz...umiejetnosc komunikacji przychodzi z wiekiem i doswiadczeniem, mysle, ze mniej bysmy sie wzajemnie ranili, gdyby bylo mniej niewypowiedzianych oczekiwan a potem rozczarowan. Z drugiej strony oswiadczenie na pierwszym spotkaniu: nie jestem gotowy na staly zwiazek, jestem pedantem i okrutnikiem, a od kobiety oczekuje, ze pozwoli mi spotykac sie z innymi - zabiloby cala magie powolnego odkrywania sie wzajmnie:)Wiec, juz sama nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
fiume Re: Po co kobiecie...? 25.06.09, 07:23 Jako, że jestem lesbijką mężczyzna kojarzy mi się przede wszystkim z przenośnym termosem na spermę :D Odpowiedz Link Zgłoś
tow.stalin Re: Po co kobiecie...? 25.06.09, 09:28 no i co się chrupeks przejmujesz? twoja znajoma po prostu opowiada seksistwoskie głupoty wyciągnięte pewnie z jakiegoś forum zawiedzionych feministek. zapytaj jej następnym razem, czy wg niej kobieta to tylko inkubator, który służy do produkcji dzieci z męskiego nasienia. po prostu przywal jej tą samą pałką, której ona wcześniej uzyła. w mojej opinii problem "na co komu a) baba b) chłop" nie istnieje. równie dobrze można pytać: "na co komu płuca" :) z komsomolskim pozdrowieniem, tow.stalin. Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: Po co kobiecie...? 25.06.09, 09:35 To samo pytanie można odwrócić: skory baby są takie wredne, zdradliwe i egoistyczne, to po co one mężczyznom? W niczym nie są konieczne, bo jak na mój gust mistrzostwa świata w onanizmie tez wygrałby facet. Mimo wszystko jednak się potrzebujemy. Głupie, co?;) Odpowiedz Link Zgłoś