Dodaj do ulubionych

recenzja Vincenta - kolejna dawka

18.12.03, 00:35
Wkleiłam post Vincenta dotyczacy kawalera ku rozbawieniu szanownych
forumowiczów:----------------------------------------------------------------
----------------
Carramba !!! Przecież mogłem tego nie robić... Mogłem tego - do nagłej krwi -
wcale nie oglądać. Ale obejrzałem. O 20.40 jak durna krowa na rzeź
prowadzona przed telewizor przylazłem i do oglądania TVN-u desperacko
i na własną odpowiedzialność zasiadłem. I aż do napisów pomimo konwulsji
i ślinotoku nadmiernego bohatersko dotrwałem. Tylko co tu teraz panie -
kurwa - robić, żeby po tej traumie do równowagi jako takiej dojść. Ruina -
panie - z człowieka po tych kilkudziesięciu minutach zotała. Wargi
spierzchnięte,włos zmierzwiony i spojrzenie spode łba. Co robić... Zaraz,
zaraz... Może najpierw łeb pod zimną wodę. To raz. A co dalej ? Blanta na
rozluźnienie nie spalę. Raz, że nie mam, a dwa to chyba od razu kogoś bym
zabił, gdyby mi pod rekę podszedł. Nie ma rady, czym prędzej do klawiatury
dymam i se coś skrobnę, bo inaczej wylew niechybny...
No to tak - jak się program zaczął, to uwierzyć w to nie mogłem. Przecież to
się już skończyło. No na własne oczy przecież widziałem jak w tamtym
tygodniu ta zębiasta, z tą taką bombą niezidentyfikowaną na głowie cała ze
szczęścia osmarkana pierścionek Kur Eliminatorowi w zachwycie wydarła...
I poszli potem w cholerę tacy szczęśliwi, w te luksusy opływać i te karnety
trzyletnie darmowe do solarium w przyśpieszonym tempie wykorzystywać... A tu
patrzę ci dzisiaj, a pod taką remizą pomarańczową Bartez Occovity stoi
i nietęgą ma facjatę. Przyglądam się lepiej, a koleś ma wyraźnie kostnicę na
twarzy wyrysowaną. Myślę se co jest... I zaraz skumałem o co chodzi, bo
kamerka zza Barteza pleców pokazała jak do remizy zwarty pododdział kokoszek
dziarsko popierdala. No to Bartez trup - pomyślałem. Tym bardziej, że
Krzysiek Banaszyk - spryciarz jeden - od razu, żeby się później nie musieć
na cmentarz przebierać, w czarną marynarę wskoczył i pierwszy wywiad
z Gogusiem zapodaje. No to kolo ściemnia, że bywał tu i tam i takie
sratytaty bezpłciowe, jak zawsze. Tymczasem 25 niosek w atmosferze
absolutnej powagi i krańcowego napięcia do remizy wpłynęło. Drób odświętnie
odpierdolony usadowił się na grzędach, które pierwotnie oddzielone od siebie
były, ale później - na formalny wniosek kurki z takim czarnym szalikiem na
głowie (pewnie ją zawiało) - złączone zostały. A na stołach smakołyków
i delicji bez liku. A to proso pierwszego gatunku, a to żyto późnym latem
z pól mazowieckich zebrane, chleb suchy oczywiście, no i ambrozja niemalże,
czyli bułka taka za 3,50 sztuka, trzy dni wcześniej w mleku namoczona. No
i kurki choć wyraźnie wkurwione, to się oprzeć takiemu wypasowi nie mogły
i takie obrażone jeszcze, takie chmurne i bojowo nastawione i w ogóle
takie "ę", "ą", ale dziobać w końcu zaczęły, bo - kurwa - za darmo było. Jak
się tak lepiej przyjrzałem, to dostrzegłem, że podział wśród kokoszek
wyraźny nastąpił na trzy grupy. Ja bym wyróżnił tak : Kwoki Z Losem
Pogodzone, Kwoki Mścicielki i Kwoki Które Się Moralnymi Zwyciężczyniami
Czuły. Ale pomimo tego wyraźnego podziału wszystkie łączyła jedna rzecz -
jedna by drugą widelcem natychmiast zajebała, gdyby się tylko kamerzysta na
trzy sekundy odwrócił. I dlatego Krzysiek Banaszyk tam się cały czas kręcił
pod pozorem bycia gospodarzem programu, żeby w razie czego pierwszej pomocy
udzielić i aorty rozszarpane do czasu przyjazdu profesjonalnej pomocy
medycznej przytrzymać. Ale to dygresja taka tylko... Całe towarzystwo
wreszcie - ze zgrzytaniem zębów wprawdzie - ale rozmowy salonowe zaczyna
z cicha prowadzić. Wyfioczony Apsztyfikant siedzi sztywno jakby grabie
chwilę wcześniej wpierdolił. Widać, że coś jest nie tak... No i po chwili
się rypło, że Plastuś podczas sporządzania protokołu sędziowskiego w RPA
wszystko popierdzielił. Złoty medal przyznał białej kurze, choć według niego
czarna kura lepsza była i na grzędę lepiej mu pasowała. Ale tak to jest jak
się potrójne solarium zwykło brać zamiast pojedynczego, to później mózg się
lasuje i jak gluta pod czaszką pływa, sprawności umysłowej ni chuja nie
zapewniając. I stąd ta brzemienna w skutki pomyłka. A kury tymczasem coraz
bardziej rozgrzewać się zaczęły. I Wyglansowanego dziobać zaczynają - gdzie
był, co robił, gdzie chodził, co myślał, czemu nic nie mówi, czemu listów do
nich nie pisał i w ten deseń. A Cavalerr potem ociekał i tylko na krześle
w stronę ściany delikatnie podjeżdżał, żeby możliwość wbicia noża stołowego
pod łopatkę definitywnie wyeliminować. I wtedy znienacka cios okrutny -
kurwa - spadł na Mistrza Make Up'u. Oto kwoka biała, co tydzień temu złoto
olimpijskie wywalczyła w wiadomo jakiej konkurencji, pierścionek zaręczynowy
Cavalerrowi przy wszystkich oddała. I cisza. Bartez blady, serce nie pompuje
krwi. Ale wyżył bidula jakoś. Cała scena wzbudziła radość wielką takiej
kurki anorektyczno-zasadniczej co trzeci plac i brąz zarazem wyhaczyła
w zawodach. Ona to żal wielki musiała mieć do Wymuskanego, bo ten odstrzelił
ją wcześniej za opierdol, że czosnku w spożywczym nie kupił, choć był do
obiadu absolutnie niezbędny. Chujowo szło Burtowi w pierwszej części
spotkania i nawet miał lekkie kłopoty techniczne, bo mu się komputer
pokładowy zawiesił i na wszystkie pytania odpowiadał : "ja dużo jeździłem,
dużo zwiedzałem i w Egipcie byłem". A któraś kura na to : "A poza tym, co
u Ciebie słychać ?" A Occovity :; " No ja dużo jeździłem, zwiedzałem
i w Egipcie byłem". I tak przez pół godziny, aż się kwoki nie na żarty
wpieniły i znów się jatka straszna zaczynała... Ale wtedy indywidualne
występy rozpoczęła taka trochę nietypowa kwoka. Nietypowa, bo blachę miała
na stałe w brodzie zainstalowaną - nie wiem - chyba w charakterze haka
holowniczego czy coś w tym stylu. No i ta kurka z tym żelastwem na twarzy
podskakiwać strasznie zaczęła i wyglądało na to, że se z taką czarną kwoką
w kręconych włosach wpierdol brutalny przy kamerach spuszczą. Ale - thank
God - w porę Chris Banaszyk wkroczył i dla rozluźnienia zaproponował całemu
drobiowi zajebistą i full wypasiona zabawę - wybory na najbardziej perfidną
sukę całego programu. I patrz pan ciekawostka taka... Pierwsze miejsce
zajęła ta co złoty medal w krainie apartheidu od Mr. Wymoczka dostała.
Co jest - w mordę - dzisiaj te sportsmenki jakoś formy równej zbyt długo
utrzymać nie potrafią. Ale wracając... Tak se w tych kwasach kwoki jeszcze
trochę posiedziały, parę solówek słownych się odbyło, aż wreszcie meeting
w remizie ku końcowi chylić się zaczął, ale nastroju prosektoryjnego nie
udało się już poprawić. Jeszcze tylko pokazali, że Zdechlak z czarną kurą -
tą co drugie miejsce zajęła - teraz kręci. Ale ona sama nie wie co o tym
myśleć, a biorąc pod uwagę, że on też nigdy nic nie wiedział co o wszystkim
ma myśleć, to wygląda na to, że se długo nie pochodzą. No chyba, że
nowy program będzie i się czarna kura znowu zakwalifikuje, a Bartez się
tym razem nie pomyli... Ale ja już tego nie będę chyba oglądał, bo o życie
trzeba dbać...

P.S Taka pani redaktor naczelna jednego z pism, która jako ekspert się
wypowiadała serdecznie mnie - kurwa - rozbawiła. Otóż zapodała ona do
kamery, że według niej ten kawaler "to taki prawdziwy mężczyzna jest,
przystojny taki, inteligentny i że takich wielu w tym kraju nie ma i że to
rodzynek taki tutaj jest". Pani Redaktor... Ja to widzę tak : Pani za długo
w redakcji siedzi w oparach lepszych fajek, kawy czarnej na kolegiach pani
za dużo wali, niech pani też wezwie kogoś z informatyków, żeby sprawdził czy
pani monitor za dużo promieniowania jakiegoś chujowego nie rzuca. Ale w
jednym ma pani rację - z tym rodzynkiem - to by się zgadzało. I błagam

Obserwuj wątek
    • betty-bt Re: recenzja Vincenta - kolejna dawka 18.12.03, 00:57
      vincent jest kapitalnie genialny :)))
    • Gość: ja Re: recenzja Vincenta - kolejna dawka IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.pl 18.12.03, 14:47

      REWELA !!!
      Vincent - masz talent
    • Gość: Moniq Re: recenzja Vincenta - kolejna dawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 15:44
      Vince - lepiej nie mogłabym tego wyrazić - jesteś po prostu wielki ;-))
      o ile dobrze pamiętam kiedyś chwilę miałam okazję z Tobą "pogadać" na czacie
      więc teraz za te teksty lubię Cię podwójnie !!!
    • amor_latino Re: recenzja Vincenta - kolejna dawka 18.12.03, 15:53
      bardzo fajnie i super po prostu. ale to niestety nie to samo co debiut. kolejny
      dowod na to, ze drugi raz jest moze dluzszy ale emocje niestety nie te same:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka