Dodaj do ulubionych

Prawie mnie uderzył...

11.07.09, 18:52
witam, do tej pory słyszałam o takich rzeczach raczej gdzieś tam z trzeciej
ręki, przy okazji jakichś różnych opowieści , albo właśnie z forum , gdzie
kobiety jako ofiary przemocy zwierzały się z tego czego doświadczyły....i
zawsze mi się to kojarzyło z takim patologicznym środowiskiem...

Po ostatniej kłótni z moim mężem zmieniłam trochę na to pogląd i szczerze
mówiąc nie wiem co mam dalej o tym myśleć.

W zeszłym tygodniu pokłóciliśmy się jak zawsze o jakieś drobne rzeczy , zanim
zorientowalismy się ,że wygarniamy sobie co tylko możemy , a złość siega
zenitu...w końcu powiedziałam coś czego w jednej sekundzie pożałowałm,
pierwszy raz zobaczyłam taką wściekłość na twarzy męża, i zrobił coś czego bym
się nie spodziewała...chciał mnie uderzyć ręką, nie wiem jak to zrobiłam ,
chyba jakoś podświadomie uniknęłam jego ciosu pochylając się gwałtownie w
przód w jednej chwili pociemniało mi w oczach i straciłam przytomność, ale to
mi się już zdarzało wcześniej przez niskie ciśnienie do tego jeszcze zmęczenie
i cała ta złość ;/ ocknęłam się na kanapie , a mąż pochylał się nade mną ,
pytał czy wszystko w porządku … ja nawet na niego nie patrząc wstałam i
poszłam do drugiego pokoju zamykajć za sobą drzwi. Od tamtej pory nie
rozmawiamy ze sobą. Nawet nie chcę na niego patrzeć :( Nie wiem jak powinnam
postąpić :(
Obserwuj wątek
    • majaa Re: Prawie mnie uderzył... 11.07.09, 19:08
      sybille_2 napisała:

      ... Od tamtej pory nie
      > rozmawiamy ze sobą. Nawet nie chcę na niego patrzeć :( Nie wiem
      jak powinnam
      > postąpić :(
      >

      Na pewno nie milczeć. Tylko wspólna spokojna rozmowa może
      cokolwiek wyjaśnić. Nie zamierzam oczywiście bronić Twojego męża, bo
      bicia nic nie usprawiedliwia, ale Ty też nie jesteś zupełnie bez
      winy - nad językiem też trzeba panować.
      • skarpetka_szara Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 00:43
        Majaa, NIC nie usprawiedliwia bicia. NIC!!!
        • majaa Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:41
          No toż przecież właśnie napisałam , że NIC:)) Ale to nie oznacza
          automatycznie, że można obrzucać partnera dowolnymi epitetami.
          Szacunek obowiązuje obie strony.
        • swinia_i_cham nie zgadzam sie. 13.07.09, 11:58
          Uwazam ze sa takie sytuacjce w zyciu, kiedy "liść" jest usprawiedliowiony. NIE jest pożądany, NIE JEST dobry, NIE JEST oczekiwany, ale jest USPRAWIEDLIWIONY. Przykład abstrakcyjny: kobieta ruszyla pule kasy, ktora odlozylismy na wspolny wyjazd, zeby spedzic z kochankiem 2 dni na wyjezdzie w hotelu, zaslaniajac sie delegacja. Facet to odkrywa przypadkiem - uwazam, ze jak mu nerwy puszcza i strzeli ja w twarz (nie POBIJE - plasnie w policzek) to jest to USPRAWIEDLIWIONE.

          Sam bylem kiedys o krok - kiedy piz...a, ktorej pomoglem (razem z dwojka znajomych) przy powrocie do domu po imprezie (zatrzymalem sie i podiozlem 3ke studentow, z ktorych jedno bylo slabo silne) ukradla mi z auta portfel. Znalazlem ja tego wieczora w akademiku, pytam czy nie widziala portfela. Ona na to "jakiego portfela?" A ja przed soba na polce widze to, co podpier...la. To byl moment w moim zyciu, kiedy bylem najblizej od tego "liscia" wobec kobiety. Co do faceta nie zastanawiałbym się ułamka sekudny. Wtedy sie opanowalem. Ale uwazam, ze gdybym sie NIE opanowal i ją w pysk strzelil, to bylbym usprawiedliwiony.

          Jedno mnie smieszy w babach, ktore pieprza o tym jak to NIGDY nie jest usprawiedliowne... Ciekawe jest, ze wasze pier..czenie w emocjach jest uzasadnione (bo stres, bo okres, bo bog wie co jeszcze i myslenie moze wam szlag trafic pod wplywem hormonow i emocji), uzasadniona jest dzika awantura o jakas bzdure, natomiast facet ma miec nerwy ze stali. Bo my nie mamy testosteronu, nie mamy instyktu obrony przed atakiem (a napier... przez oszalala z furii babe JEST atakiem). I facetowi nie ma prawa "zylka peknac", nie? A wam moze?? Z jakiej kurna paki?

          Nie jest usprawiedliwione NIGDY pobicie kobiety. NAtomiast uwazam, ze sa takie sytuacje, kiedy strzal z plaskiej moze byc USPRAWIEDLIWIONY. Nie uzasadniony, nie odpowiedni, ale usprawiedliwiony.

          Zanim jedna z drugą zacznie wymagać od innych panowania nad emocjami w skrajnie intensywnych emocjonalnie sytuacjach, to niech zrobi rachunek sumienia co do wlasnej samokontroli.

          • skarpetka_szara Re: nie zgadzam sie. 13.07.09, 15:59
            Tez uwazam ze oni obydwoje powinni nauczyc sie lepszej komunikacji
            (o czym napisalam w moim nastepnym poscie), ale czy ja wiem z
            tym "lisciem"? Faceci maja trwardsza skore, miesnie,i jak kobieta
            da takiego liscia to maja GORA zaczerwienione lico. Gdy facet da
            takiego liscia - kobieta ma siniaka i napuchnieta twarz.

            Dlatego kobiet sie nie bije - sa zbyt delikatne. Pozatym faceci
            juz od dziecka bija sie jeden z drugim i oni nie odczuwaja pobicia
            jako cos wielce strasznego (przypomina mi sie moj kuzyn ktory
            zostal pobity, ale nastepnego dnia byl super wesoly - "bo czul sie
            jak facet". Kobieta gdy zostanie uderzona jest to dla niej nie
            tylko szok fizyczny ale i psychiczny. Czasami taki uraz zostaje na
            cale zycie i maja potem lek przed partnerem. (o czym faceci czesto
            nie mysla). Po prostu inne nastawienie psychologiczne.

            Wiec zanim bys dal tego liscia- zastanowilabym sie.

            PS: oczywiscie w takich abstrakcyjnych sytuacji jak podales moze
            i "lisc" sie nalerzy, ale autorka byla daleko od takiej sytuacji.
            • swinia_i_cham Re: nie zgadzam sie. 13.07.09, 16:06
              > nie mysla). Po prostu inne nastawienie psychologiczne.
              >
              > Wiec zanim bys dal tego liscia- zastanowilabym sie.

              tu nie mowimy o zastanawianiu sie - mowimy o usprawiedliwionej emocjami (spowodowanymi przez zachowanie drugiej strony) reakcji. Nigdy nie uderzylem zadnej kobiety. Wobec zadnej partnerki - mimo czasami cisnienia 1000 na 100 ;-) nawet sie do tego nie zblizylem. Ale zaprotestowalem przeciwko rzuconemu ex cathedra "nigdy nie jest usprawiedliowione".

              > Dlatego kobiet sie nie bije - sa zbyt delikatne

              i niektóre to wykorzystują. Od partnerki faceci czasami słyszą rzeczy, które ZAWSZE skutkowałyby mordobiciem, gdyby powiedział to facet. Kobiety zasłaniają się swoją słabością a czasami są od swojego faceta 100x bardziej agresywne w warstwie werbalnej. A kto sieje wiatr....

              > ale autorka byla daleko od takiej sytuacji.

              a wiesz co powiedziała? Bo nawet tutaj, na anonimowym forum, jakoś wstydziła się przyznać
              • bakejfiii Re: nie zgadzam sie. 13.07.09, 18:55

                > a wiesz co powiedziała? Bo nawet tutaj, na anonimowym forum,
                jakoś wstydziła si
                > ę przyznać

                Chodzilo mi ze byla daleko od sytuacji gdzie maz nakryl ja na
                zdradzie z jakim facetem z delegacji, czy cos takiego.

                Tak, ja tez nie usprawiedliwiam jej zachowania, i tez radzilam jej
                aby przestala takie prowokacjie. I rozumiem obie strony. W
                idealnym swiecie bylby zakaz agresji werbalnej i fizycznej,
                aczkolwiek nie zawsze ludzie sie tego trzymaja i czasami ktos komus
                musi ustapic i dobrze aby nauczyli sie to robic we wczesnym stadiu
                argumentu.

                Wlasciwie dobrze sie stalo ze uniknela tego ciosu, bo podejrzewam
                ze mialaby szok na bardzo dlugo.
                • swinia_i_cham Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 17:11
                  > Chodzilo mi ze byla daleko od sytuacji gdzie maz nakryl ja na
                  > zdradzie z jakim facetem z delegacji, czy cos takiego.

                  a pieron wie co powiedziała... Ja tam mam wyobraźnie dobrą i na przykład potrafię sobie wyobrazić faceta tracącego nad sobą kontrolę po tym, gdy na przykład bardzo się dla swojej kobiety starał (np. opieka w chorobie, wzorowy ojciec dla małego dziecka i jego matki itd) i usłyszał coś a la "do niczego się matole nie nadajesz i nic z ciebie pozytku nie ma. Racje miala moja przyjaciolka radzac mi, zebym Cie w dupe kopnela i wyszla za Franka, zamiast za Ciebie".

                  Nie wiemy co powiedziała. RACZEJ nic o zdradzie, ale ciągle jest miejsce na masę świństw, które można powiedzieć....
                  • green_basik Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 18:48
                    > ię sobie wyobrazić faceta tracącego nad sobą kontrolę po tym, gdy na przykład b
                    > ardzo się dla swojej kobiety starał (np. opieka w chorobie, wzorowy ojciec dla
                    > małego dziecka i jego matki itd) i usłyszał coś a la "do niczego się matole nie
                    > nadajesz i nic z ciebie pozytku nie ma. Racje miala moja przyjaciolka radzac m
                    > i, zebym Cie w dupe kopnela i wyszla za Franka, zamiast za Ciebie".

                    Błagam, bez takiego wywlekania prywatnych spraw na forum.
                    Babranie się w cudzych brudach nie wszystkich bawi.

                    Miej litość człowieku.
                • green_basik Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 17:36
                  Mamunia zapomniała się przelobować?

                  Tacie Muminka też się to przytrafiało np. kiedyś dawno temu w tekście o seksie
                  przez telefon.
                  Emocje wzięły górę.
                  • green_basik Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 17:51
                    green_basik napisała:

                    > Mamunia zapomniała się przelobować?
                    >

                    przelogowac

                    miało być

                  • skarpetka_szara Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 18:06
                    Nie znam taty muminka, ale tak, zapomnialam, bo wczoraj sie
                    zgrywalam z tej glupiej Bakejfii co sie podaje za mnie i ludzi
                    obraza a potem mi sie obrywa :)
                    • green_basik Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 18:14
                      Nie, nie skarpetku.

                      Pomyliły ci się osoby tej farsy, ale nic to.
              • green_basik Re: nie zgadzam sie. 14.07.09, 17:33
                > i niektóre to wykorzystują. Od partnerki faceci czasami słyszą rzeczy, które ZA
                > WSZE skutkowałyby mordobiciem, gdyby powiedział to facet.

                To wal po ryju zawsze jak ci przyjdzie ochota.
                Na zdrowie, nie żałuj sobie.
                Niech będzie twoim sparing partnerem, twoja luba.

                Kumulowanie w sobie złych emocji powoduje raka i szereg schorzeń
                psycho-somatycznych.

                To mit, że są słabsze fizycznie.
                Kobiety już są jak mężczyźni.
                Bez serc, bez ducha...etc.
                • swinia_i_cham Re: nie zgadzam sie. 23.07.09, 19:58
                  > To wal po ryju zawsze jak ci przyjdzie ochota.
                  > Na zdrowie, nie żałuj sobie.
                  > Niech będzie twoim sparing partnerem, twoja luba.

                  a to miało niby coś wnieść do dyskusji? Jeżeli tak, to obawiam się że musisz jeszcze popróbować...
    • tygrysio_misio Re: Prawie mnie uderzył... 11.07.09, 19:15
      powinnas go przeprosic za to co powiedzialas... przesadzilas i wyzwolilas w nim
      agresje... zupelnie naturalna agresje, ktora kazdy ma w sobie... od innego
      dostalabys znacznie wczesniej... jeszcze inny potlukl by cala zastawe kuchenna..

      tak naprawde zdajesz sie nie zdawac sobie sprawy co sie wtedy stalo... sama
      piszesz,ze nie wiesz jak uniknelas tego... a moze nie wiesz tez co lecialo w
      Twoja strone i w jakim celu.. moze zeby Cie zlapac?

      tak czy siak przesadzilas i powinns przeprosic
      • christina0 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 15:36
        tygrysio_misio napisała:

        > powinnas go przeprosic za to co powiedzialas... przesadzilas i wyzwolilas w nim
        > agresje... zupelnie naturalna agresje, ktora kazdy ma w sobie... od innego
        > dostalabys znacznie wczesniej... jeszcze inny potlukl by cala zastawe kuchenna.
        > .
        >
        > tak naprawde zdajesz sie nie zdawac sobie sprawy co sie wtedy stalo... sama
        > piszesz,ze nie wiesz jak uniknelas tego... a moze nie wiesz tez co lecialo w
        > Twoja strone i w jakim celu.. moze zeby Cie zlapac?
        >
        > tak czy siak przesadzilas i powinns przeprosic
        >
        >
        Ty żartujesz,prawda?
        Agresji i bicia nie usprawiedliwia NIC.Nikt nie ma prawa bić drugiego człowieka
        a już mężczyzna,który podnosi rękę na kobietę,i to swoją kobietę jest...albo
        nie,nie napiszę kim,bo nie chciałabym obrazić męża Autorki.
        To jest tak,jak niektórzy tłumaczą gwałt-należało jej się,bo miała krótką
        sukienkę.Na Boga!
        Jeżeli autorka przesadziła-to powinna usłyszeć jakąś ripostę,a nie być bita.
        No i kluczowa kwestia,to że tak naprawdę nie wiemy co Autorka
        powiedziała.Zaczęło się od pierdoły,to wiemy i tak często zaczynają się
        kłótnie-ale nie wiemy czy rzeczywiście powiedziała coś mocnego,co bardzo
        obraziło męża czy niekoniecznie,może było to coś absurdalnego,co po prostu
        weszło mu na ambicję.
        Tak czy siak NIC nie usprawiedliwia podniesienia ręki.Żadnej przemocy.
        • cloclo80 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 19:44
          Kobity potrafią być tak namolnie i bezmyślnie jadowite, że ręka sama składa się
          do ciosu. Autorka wątku powinna zastanowić się czy nie potrafi znaleźć innej
          formy aktywności umysłowej. Zamiast kłócić się dla sportu może przecież
          rozwiązywać krzyżowki.
          • wanilinowa Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 19:46
            cloclo80 napisał:

            > Kobity potrafią być tak namolnie i bezmyślnie jadowite, że ręka sama składa się
            > do ciosu.

            no, skoro ręka się sama złożyła to spoko, absolutnie nie miej wyrzutów sumienia.
          • christina0 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 19:47
            cloclo80 napisał:

            > Kobity potrafią być tak namolnie i bezmyślnie jadowite, że ręka sama składa się
            > do ciosu. Autorka wątku powinna zastanowić się czy nie potrafi znaleźć innej
            > formy aktywności umysłowej. Zamiast kłócić się dla sportu może przecież
            > rozwiązywać krzyżowki.
            Kobity mogą sobie być i głupie ale jak faceta świerzbi ręka,albo nie ma co z
            nimi zrobić to niech sobie kupi kostkę Rubika.
            Dla przemocy NIE MA usprawiedliwienia.Chociażby nie wiem co się działo.Jeżeli
            ktoś nie potrafi nad tym panować to niestety ale sam ma problem i powinien się
            leczyć.
            • cloclo80 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 19:51
              No to miał twoim zdaniem zrobić p. mąż autorki wątku. Wyjść z domu?
              Chyba tak, bo trudno znosić bezmyślne gnojenie i uczestniczyć w pyskówce która
              prowadzi donikąd.
              • christina0 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 19:57
                cloclo80 napisał:

                > No to miał twoim zdaniem zrobić p. mąż autorki wątku. Wyjść z domu?
                > Chyba tak, bo trudno znosić bezmyślne gnojenie i uczestniczyć w pyskówce która
                > prowadzi donikąd.
                Zgadzam się-pyskówka prowadzi donikąd.Ale rozmowa?
                Jest gorąco,napięcie sięga zenitu i nerwy zaczynają ponosić?Należy wyjść,nawet
                trzasnąć tymi drzwiami,stłuc kurde talerz-ale nie czyjąś twarz.Do tematu
                wrócić,jak najbardziej ale jak każde z nich ochłonie.
                Bo co też da uderzenie?
                • cloclo80 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 21:19
                  Swoją drogą cóż to za "drobne rzeczy" skoro prowadzą do takiej eskalacji.
                  • christina0 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 21:22
                    cloclo80 napisał:

                    > Swoją drogą cóż to za "drobne rzeczy" skoro prowadzą do takiej eskalacji.
                    A to wie tylko Autorka i Jej mąż.My możemy tylko "gdybać":)
                • ameno33 Re: Prawie mnie uderzył... 24.07.09, 11:04
                  Moze powinien byl zainicjowac stosunek sexualny ? Zapomnieliby szybko o
                  sprzeczce a skonczyli w lozku nad ranem :-)
    • jane-bond007 Re: Prawie mnie uderzył... 11.07.09, 19:20
      no ale w sumie to nie wiesz jak bylo bo zemdlalas wiec my tym
      bardziej nie wiemy... widzialas ze podniosl reke i wzial zamach? a
      moze chcial cie przytrzymac i cos wykrzyczec prosto w twarz?
      porozmawiajcie ze soba, to najlepsze co mozecie zrobic
    • buhaj_z_rogiem No jak to jak?! 11.07.09, 21:44
      sybille_2 napisała:

      > W zeszłym tygodniu pokłóciliśmy się jak zawsze o jakieś drobne rzeczy , zanim
      > zorientowalismy się ,że wygarniamy sobie co tylko możemy , a złość siega
      > zenitu...w końcu powiedziałam coś czego w jednej sekundzie pożałowałm,
      > pierwszy raz zobaczyłam taką wściekłość na twarzy męża, i zrobił coś czego bym
      > się nie spodziewała...chciał mnie uderzyć ręką, nie wiem jak to zrobiłam ,
      > chyba jakoś podświadomie uniknęłam jego ciosu pochylając się gwałtownie w
      > przód w jednej chwili pociemniało mi w oczach i straciłam przytomność, ale to
      > mi się już zdarzało wcześniej przez niskie ciśnienie do tego jeszcze zmęczenie
      > i cała ta złość ;/ ocknęłam się na kanapie , a mąż pochylał się nade mną ,
      > pytał czy wszystko w porządku … ja nawet na niego nie patrząc wstałam i
      > poszłam do drugiego pokoju zamykajć za sobą drzwi. Od tamtej pory nie
      > rozmawiamy ze sobą. Nawet nie chcę na niego patrzeć :( Nie wiem jak powinnam
      > postąpić :(

      Powinnaś mu powiedzieć jeszcze raz to coś, co mu wtedy powiedziałaś, a dla pewności jeszcze kilka takich fajnych rzeczy, tylko tym razem nie bądź taka głupia, nie unikaj i nie mdlej. Jak ci przyleje, wezwij policję, niech założą Błękitną Kartę, zrób obdukcję, szybciutko składaj wniosek o rozwód z jego winy i wystąp o podział majątku i wysokie alimenty!
      Męskim szowinistycznym świniom trzeba dać odpór, prawda, siostrzyczki?
    • ktos333.1 Re: Prawie mnie uderzył... 11.07.09, 22:48
      Poczekaj, aż odezwie się na ten temat. Zależy, co on sądzi o tym, co chciał
      zrobić. Na pewno przeproś go za to, co powiedziałaś, ale nie pierwsza.
    • vickydt Re: Prawie mnie uderzył... 11.07.09, 23:07
      a słowa to niby nie bolą? Na filmach nie ma długich głupich pyskówek, bo się
      widownia nudzi. Dlatego to, że się ludzie leją jest synonimem przemocy. Gdy się
      chlapie jęzorem bez pomyślunku to też jest przemoc.
    • arsmenik Re: Prawie mnie uderzył... 11.07.09, 23:48
      Nie wiem jak powinnam
      > postąpić :(
      >

      leczyś sie na niedocisnienie i na emocje.

      kto widział kłocic sie o drobiazgi az do białej gorączki - idiotyzm


      Tylkoludzi esłabi sie kłocą bez dialogu porozumienia

      Wstydź się.

      Cokolwiek bys nie odpisała i tak sie wstydź bo rozmowa i to konstruktywna
      prowadzi co realizacji czegokolwiek
    • jack20 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 14:05
      Mozesz przyjac za pewnik, ze kiedys nie zdazysz sie uchylic.
      • kag73 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 14:14
        Wcale nie powiedziane. Nie popieram przemocy czy bicia, ale tutaj
        facet dzialal w afekcie, powiedzialabym, doprowadzila go do szalu,
        To nie jest usprawiedliwieniem, ale troche mozna go zrozumiec.
        Sprobowalabym porozmawiac z nim i powiedzialbym mu powaznym tonem i
        z grobowa mina "Ostrzegam Cie,nigdy wiecej tego nie rob, moj drogi."
        Na pewno zrozumie w czym rzecz, bo w koncu faceci tez glupi nie sa i
        wiedza czym to grozi.
      • green_basik Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 14:15
        A Ty jak czujesz?
        Słusznie chciał Ci dać lanie, czy niesłusznie?

        To kluczowa kwestia.
    • deodyma Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 14:20
      rozmawialas o tym z mezem?
      • lonely.stoner Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 14:41
        hej, oboje przekroczyliscie pewna granice. powiedzialas cos strasznego skoro
        wywolalo w nim to taka wscieklosc.
        moim zdaniem macie oboje problemy.
        Ja kiedys mialam podobna sytuacje z mom eks, tez tak tlumaczylam ze powiedzialam
        za duzo. On podniosl na mnie wtedy reke ale mnie nie uderzyl. Ale przy kolejnej
        klotni mnie wyrzucil za drzwi z mieszkania. I zamknal od srodka. Wczesniej nie
        mielismy takich problemow. Po prostu przekroczylismy pewna granice. Po tym jak
        mnie wyrzucil zza drzwi zadzwonilam po policje bo sie zwyczajnie balam. I on o
        tym wiedzial. Przyjechaly gliny, spisaly protokol, i koles sie wyprowadzil po
        tygodniu do swojej eks, a ja mialam swiety spokoj:))
    • lonely.stoner Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 14:43
      acha, i jakie wnioski wyciagnelam z tej lekcji - skoro kloce sie z kims TAK ze
      mowie takie rzxeczy i jesli ktos mnie doprowadza do takiej pasji i ja jego to
      znaczy ze zwiazek nie ma szans. Bo milosc sie skonczyla. I takiego czegos nawet
      nie ciagne.
      • julyana Re: Prawie mnie uderzył... 14.07.09, 19:43
        > skoro kloce sie z kims TAK ze mowie takie rzxeczy i jesli ktos mnie
        > doprowadza do takiej pasji i ja jego to znaczy ze zwiazek nie ma
        > szans. Bo milosc sie skonczyla. I takiego czegos nawet nie ciagne.

        Zgadzam się.
    • adela38 Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 17:02
      Pierwszy wyciaga reke do zgody ten kto jest madrzejszy.
      Oboje winniscie sobie przeprosiny.Czasem przemoc fizyczna jest ostatnia obrona
      na przemoc slowna.Czasem slowo boli wiecej niz jakiekolwiek uderzenie. Jak sie
      zechce, to mozna i swietego doprowadzic do bialej goraczki
      powinniscie czegos nauczyc sie z tego doswiadczenia. Tym czyms jest to, ze
      trzeba umiec sie klocic.Drugie- klocac sie nie mozna tracic kontroli, a jesli
      jest takie niebezpieczenstwo trzeba sie wycofac- zrobic przerwe- uciec na
      chwile- poprosic o przerwe na zastanowienie.
      Klocac sie nalezy pamietac o szaconku dla adwersarza, chocby nie wiem jak byl w
      bledzie.No i jeszcze cos- nie oceniamy partnera, a jedynie przedmiot
      dyskusji.Nie on jest zly tylko sie pomylil, zaszlo nieporozumienie, nie on jest
      glupi ale przydarzyla sie mu glupia wpadka.
      Teraz powinnas jak najszybciej wyciagnac reke do zgody, przeprosic, a potem
      pogadac...takze o tym co wyzej napisalam...
    • gocha033 Powinnas 12.07.09, 17:58
      sybille_2 napisała:

      Prawie mnie uderzył...
      Nie wiem jak powinnam postąpić :(

      Powinnas - PRAWIE sie z nim rozwiesc :)

    • shy-la Re: Prawie mnie uderzył... 12.07.09, 20:35
      jak to nie wiesz jak powinnaś postąpić???wyszłaś za damskiego boksera,
      proponuje spakować rzeczy jeszcze dzisiaj i zmienić miejsce zamieszkania.
      • swinia_i_cham zgadzam się. Niech się wyprowadzi. 13.07.09, 12:02
        Facet będzie miał spokój od idiotki-furiatki. Powiedziała coś strasznego - nawet nie miała odwagi się pinda tutaj przyznać co to było. Pewnie chciała mu w furii dowalić - to dowaliła werbalnie. Można słowem zranić 1000x mocniej niż uderzeniem w twarz. Jej było wolno - facet się zamierzył, a ona lecąc W PRZÓD uniknęła uderzenia? BZDURA.

        Pakuj się, wyjeżdzaj. Nie psuj facetowi życia swoją osobą
    • skarpetka_szara Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 00:53
      Sluchaj, nic nie usprawiedliwia bicia. NIC.

      Mowi sie ze jezeli facet raz zbil - to zbije ponownie. Ale (na
      szczescie dla ciebie) twoj facet nie trafil.

      Jednka tez jest inny problem: obydwoje macie problem z
      komunikacjia. I moze wypadaloby pocwiczyc aby z malych problemow
      nie robic wojen. Aby zakonczyc dyskusjie zanim zrobi sie goraco.

      Musisz o tym z nim porozmawiac. Nic go nie usprawiedliwia. jednak
      ty prowokujesz, i tez musisz popracowac nad soba.
    • masher co powinnas zrobic? 13.07.09, 01:18
      powinnas przeprosic za swoje zachowanie ktore wyprowadzilo meza z rownowagi.
      nauczyc sie rozmawiac a nie podnosic cisnienie udajac pozniej dziecie ucisnione
      ze wzgledu na plec. wybacz, ale jesli ktos postepuje w ten sposob i w zaden
      sposob nie czuje sie odpowiedzialny za zaistniala sytuacje to ma narabane we
      lbie i to calkiem konkretnie. jestes albo idiotka albo wycigasz jedyne szare
      komorki z kieszeni i kladziesz w przedpokoju razem z kluczami. tak czy ianczej
      po tym co przeczytalem nie mam zamiaru ci wspolczuc a wrecz przeciwnie. twoj
      facet ma z toba pieklo na ziemi. bo miec taka cholere ktora za nic nie odpowiada
      i jeszcze prowokuje to wybacz, kamien mlynski juz lepiej sobie pie...ac na
      wisiorek u szyi.

      mam nadzieje ze to co napisalem troche ci rozjasni w glowie i zmienisz swoje
      postepowanie, zastanowisz sie nad swoim zachowaniem i tym co robisz. bo zwalic
      cos na kogos jest bardzo prosto, ale w sobie znalesc wine jakos ci dziwnie
      ciezko. bardziej powaznie do zycia podchodzi 2 latek uczacy sie ze ogien nie
      jest zabawka a grozna rzecza.
    • kadfael Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 09:47
      Przemocy nic nie usprawiedliwia. Ale też nic nie usprawiedliwia
      agresji słownej prowokującej do przemocy. Co innego jednak bicie,
      bo "zupa Była za słona", co innego agresja wyzwalająca agresję. Nie
      usprawiedliwiam Twojego męża, ale nie usprawiedliwiam też Ciebie. Bo
      i Ty możesz powtórzyć swoje agresywne zachowanie, i on Ciebie
      uderzyć w końcu. Jeśli powtarzają się u Was takie kłótnie, a
      ponieważ napisałaś "jak zwykle" przypuszczam, że tak, pewnie
      przeżywanie jakiś kryzys i to na tyle ostry, że może się zakończyć
      aktami agresji. Jeśli chcesz utrzymać ten związek rozmowa jest
      konieczna. A najlepiej może rozmowa w obecności osoby trzeciej,
      czyli po prostu terapia dla obojga.
      • wstajesz_i_wiesz Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:18
        Niestety nie wszystko jest proste i jednoznaczne.
        Pewnie większość tych, którzy uderzą, uderza drugi raz i trzeci.
        Ale niektórzy nie.
        Jak to ktoś napisał wyżej: przemoc fizyczna jest naprawdę wyrazem
        totalnej bezsilności oraz obroną przed przemocą psychiczną.
        Mój ojciec uderzył kilkanaście lat temu mamę, zdarzyło się to parę
        razy, pamiętam, jak zamykała się przed nim w łazience, a ja z
        siostrą udawałyśmy, że śpimy. Raz - miałam wtedy chyba 10 lat -
        chciałam wybiec z mieszkania i wezwać policję, ale nie dałam rady.
        Nie była to jakaś straszna awantura ze strasznym biciem, po prostu o
        coś się kłócili i tata nie wytrzymał - szarpnął mamę za ramię, tak,
        że miała siniaki. Kiedyś też uderzył. To wszystko było jakieś 15-20
        lat temu. Teraz wiem, że wtedy ich oboje przerosła sytuacja, o
        której my dzieci nie wiedzieliśmy - poważne problemy taty w pracy
        oraz początek jego problemów zdrowotnych, problemy mamy i parę
        innych spraw. Pamiętam, że mama wyprowadziła się z nami na tydzień,
        później wróciliśmy do domu.
        Pamiętam też, że płakałam, żeby się rozwiedli, miałam dość tych
        kłótni... Wtedy nie było powszechnie dostępu do psychologa, nikt
        chyba nie mówił głośno o terapii, szczególnie w małym miasteczku.
        Ale jakoś poradzili sobie z problemami, są naprawdę szczęśliwi,
        właśnie wyjechali na 3 tygodnie urlopu odpocząć od dziecki i
        wnuków :-)
        Ja już praktycznie nie pamiętam tych wydarzeń sprzed 15 lat, ale
        obserwuję jedną przykrą rzecz: moja młodsza siostra, drobna,
        słabiutka, najspokojniejsza ze wszystkich - ona w swoim małżeństwie
        jakby odbija sobie to wszystko, co przeszła- ma cudownego męża, ale
        wobec niego pokazuje swoją siłę - to ona potrafi sprowokować
        kłótnię, szturchnąć, uszczypnąć itd...

        Pewnie ciężko jest znaleźć granicę, kiedy się powinno powiedzieć
        DOŚĆ, ale myślę, że trzeba na spokojnie się zastanowić, czy może nie
        warto dać komuś kolejną szansę i wspólnie poszukać pomocy ....


        ---
        ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:17
      Tak na prawdę nie wiadomo czy rzeczywiście by Cię uderzył - możliwe że podniósł
      by rękę ale ją zatrzymał, opanowując się w ostatnim momencie. Ty opanować się
      nie zdołałaś i walnęłaś go czymś czego jak sama piszesz
      "pożałowałaś w jednej sekundzie". Choć równie dobrze też mogły mu puścić hamulce
      i walnął by cię gdybyś nie zemdlała.

      Ale terapia jest wam niezbędna jeśli wasze kłótnie koncentrują się na
      "przyłożeniu" drugiej stronie a nie przedyskutowaniu problemu. Chociaż przy tym
      poziomie agresji pewnie lepsze byłoby powiedzenie sobie nawzajem "przepraszam" i
      szybkie rozstanie.
    • widokzwenus Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:21
      Nic nie rób. Ty stosujesz przemoc psychiczną, on chciał zastosować fizyczną.
      Warci jesteście siebie, broń boże się nie rozstawajcie bo pewnie będziecie
      chcieli z kimś jeszcze się związać i wplączecie w tę patologię dwie niewinne osoby.

      Poza tym Ty masz bardziej przesrane - w końcu on cię nie uderzył.
    • sadosia75 Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:30
      Dziwne. czesc krzyczy, ze przemocy fizycznej NIC nie
      usprawiedliwia. i ja sie z tym zgadzam. ale dlaczego ta krzyczaca
      czesc nie zastanowila sie nad tym, ze przemoc psychiczna ( "w końcu
      powiedziałam coś czego w jednej sekundzie pożałowałm " ) tez nie ma
      usprawiedliwienia zadnego. nie wiadomo co powiedziala autorka
      watku. nie wiadomo dlaczego to tak zabolalo meza.
      fakt jest taki, ze autorka nie jest bez winy a jej maz po czesci
      zostal sprowokowany. i nie wiadomo czy chcial uderzyc, czy zrobic
      cos innego. nie pochwalam przemocy fizycznej czy psychicznej. i
      prawda jest taka, ze czesto gesto kobiety potrafia doprowadzic do
      bialej goraczki pozniej robiac z siebie ofiary. a kobita zamiast
      mielic jezorem na meza powinna wyjsc z domu i ochlonac. skoro nie
      potraficie ze soba rozmawiac tylko bawicie sie w kopanie lezacego
      to warto sie nad soba zastanowic. i albo udac sie do terapeuty albo
      do prawnika. bo niestety ale takie zwiazki raczej cudwnej wspolnej
      przyszlosci nie maja wpisanej w scenariusz.
      • zawszezabulinka Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:44
        > Nic nie rób. Ty stosujesz przemoc psychiczną, on chciał zastosować fizyczną.
        > Warci jesteście siebie, broń boże się nie rozstawajcie bo pewnie będziecie
        > chcieli z kimś jeszcze się związać i wplączecie w tę patologię dwie niewinne os
        > oby.

        super, swietna porada
        po 1 incydencie skreslasz 2 osoby i myslisz ze bedzie patologia w ich zwiazku?
        nie mozna tego okreslic po przeczytaniu kilku zdan



        ja mialam taka sama sytuacje, tyle ze ja oberwalam. klocilismy od drobnostki po
        juz naprawde powazne rzeczy, nie pamietam czy go szarpnelam. i w pewnym momencie poczulam policzek. az w szoku bylam, ale to mnie uspokoilo. moj mezczyzna prawie ze lzami w oczach blagal o przebaczenie, przepraszal. wykrzykiwal - jezu nie chcialem, pierwszy i ost raz. przytulilam go i przeprosilam za moje slowa.

        czasami naprawde mozna faceta doprowadzic do wscieklosci. ja w ciagu 1,5 roku wielokrotnie go doprowadzilam do furii. skoro slowa prosba o uspokojenie nie pomaga, a w dodatku mezczyzne bola wypowiedziane slowa to cos trzeba zrobic; wiadomo ze nie bic. razm mogloby sie zdarzyc, ale jesli notorycznie kobieta wpada w szal - to ratunek jest specjalista i psychiatra


        najwazniejsze zeby przeczekac troche i porozmawiac, powiedziec z 2 str przepraszam. nie zadne - zrywam, uderzyles mnie i odchodze. to nie rozwiazuje problemow, albo rozwiazuje powierzchownie.
        rozmowa - wybaczamy sobie, ty nie podnosisz reki, ty sie kontrolujesz ze slowami
        jesli sie kogos kocha to trzeba pomoc 2 osobie

        ja moge powiedziec tutaj duzo bo stosowalam przemoc wobec mojego faceta i mialam kilka podobnym rozmow o ktorych napisalam wyzej, a z mojej strony przemoc tak wygladala- szarpalam go, ciaglam gdy chcial przejsc sie w innym kierunku, mowilam podniesiony glosem itd. jak sobie to przypomne to lzy mi sie cisna do oczu ze wstydu.
        on chcial zerwac, zerwal. nastepnego dnia dal ost szanse - zebym rozmawiala o tym z kims. rzucilam tabsy - bo ktorych bylam taka znerwicowana do goraczki. nie rozmawialam ze specjalista ale po rzuceniu - teraz jestem potulna jak baranek. gdy sie nadarzy sytuacja kryzysowa, wpadne w furie pojde do specjalisty bez 2 zdan, narazie jest swiety spokoj. obecnie nawet nie denerwuje mnie to ze on z kims wychodzi na browara i ze wraca o 2 w nocy - jakby zupelnie mnie to nie obchodzilo. owszem potrafie krzyknac ale nie tak :)
        • widokzwenus Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 10:48
          Patologią jest dla mnie taki sposób myślenia jak autorki wątku.
          Patologią jest dla mnie pisanie tego na forum.
    • bajadercia Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 13:32
      Nie no to już gruba przesada, po czymś takim on się nawet nie zainteresował co z Tobą?

      Dla mnie to jest przerażające ,że zyje się z człowiekiem pod jednym dachem i bagle on okazuje się być jakimś furiatem nie panującym nad sobą.
      • kadfael Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 13:43
        bajadercia napisała:

        >> Dla mnie to jest przerażające ,że zyje się z człowiekiem pod
        jednym dachem i ba
        > gle on okazuje się być jakimś furiatem nie panującym nad sobą.
        >
        Które z bohaterów opowieści masz na mysli?
      • swinia_i_cham rotfl.... 13.07.09, 16:10
        > Dla mnie to jest przerażające ,że zyje się z człowiekiem pod jednym dachem i ba
        > gle on okazuje się być jakimś furiatem nie panującym nad sobą.

        a laska, która cisnęła mu czymś, czego pożałowala w tej samej sekundzie kiedy to wypowiedziała, to nad swoimi emocjami panowała w 100%....

        Dla pełnego obrazu fajnie by było wiedzieć, jakąż to miłą rzecz mu powiedziała... Bo o czymś swiadczy to, że nawet na anonimowym forum bała się przyznać co to było...
    • czungumangu Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 15:06
      a mógł zabic.... huncwot!
      • masher Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 16:29
        e tam, jeszcze by jak za czlowieka policzyli lol
    • bakejfiii Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 18:19
      Moj facet leje mnie caly czas. ale ja specjialnie pyskuje. tylko
      potem wstyd przed sasiadami, ale tam, i tak mam szczescie ze w
      ogole mam faceta.
      • bakejfii Re: Prawie mnie uderzył... 13.07.09, 18:40
        Moj z kolei caluje mnie od rana do nocy.
        • masher Re: Prawie mnie uderzył... 14.07.09, 02:22
          hehe dorobilas sie rozdwojenia jazni ;)
    • dama.sama Re: Prawie mnie uderzył... 14.07.09, 12:10
      Dziwia mnie komentarze po niekotrych osobto byla awantura...a podczas
      takich sytuacji nie panuje się nad swoimi emocjami. Tym bardziej ze
      napisalas ze sama powiedzialas cos co go sprowokowalo do takiej
      zagrywki. Mysle ze powinniscie porozmawiac na spokojnie. Wyjasnic
      sobie wszystko ona na pewno będzie tego zalowal. A swoja droga jeśli
      często Ci się zdarzaly takie omdlenia to nie uwazasz ze powinnas cos z
      tym zrobic?
      • kasiaczek181987 Re: Prawie mnie uderzył... 14.07.09, 17:15
        podniósł na ciebie rękę to będzie cię bił i taka jest prawda.Napisałaś,że prawie
        cię uderzył-prawie bo zrobiłaś unik.Jakby u mnie była taka sytuacja w domu to
        tego samego dnia wystawiłabym kolesiowi za drzwi walizki
        • luksusowa.narzeczona Re: Prawie mnie uderzył... 16.07.09, 00:38
          jesli facet raz podniesie reke na kobiete, to zrobi to po raz kolejny. agresja
          nad ktora sie nie panuje to zly znak. polecam wizyte u terapety. sklonosci do
          agresji nie biora sie znikad, zawsze jest jakas (glebsza) przyczyna.
      • jalublinka Re: Prawie mnie uderzył... 16.07.09, 12:08
        no i co z tego ze to byla AWANTURA?? to go usprawiedliwia zeby uzywal sily bo
        nie radzi sobie ze swoimi emocjami?? co za bzdura. jak dla mnie facet musi
        zaczac kontrolowac siebie inaczej nic z tego nie będzie. A ja ci moge dac rade
        co do tych omdlen, bo sama jestem niskocisnieniowcem , poszlam z tym do lekarza
        i stwierdzil ze moje problemy kwalifikuja się do leczenia, dostalam gutron i jak
        narazie nie mam już takich sytuacji przy naglej zmianie pozycji.
    • sonieczka.2 Re: Prawie mnie uderzył... 16.07.09, 19:10
      Prawda jest taka, że w końcu nie zdążysz uciec i twój mąż cię trafi.
      Ale z drugiej strony skoro aż tak dowalacie sobie w kłótniach, znaczy
      nie szanujecie się nawzajem, a skoro się nie szanujecie to po co
      jesteście ze sobą?
      • gram.dodatni Re: Prawie mnie uderzył... 17.07.09, 12:20
        Myślę że sama powinnaś odpowiedzieć sobie na to pytanie - jeśli chcesz być
        dalej w tym związku to może jakaś terapia??
        • skryta3 Re: Prawie mnie uderzył... 24.07.09, 09:38
          Jestem bardzo przeciwna uderzeniu kobiety przez mężczyznę i na odwrót. Obiecałam
          sobie, że nigdy nie uderzę swojego męża w twarz, ale jednak.....zrobiłam to ...
          uderzyłam męża z tzw. liścia w twarz po tym jak powiedział mi, że mnie zdradził
          i powiedział jeszcze kilka nie miłych słów... Teraz już dużo czasu minęło od
          tamtej pory i ułożyliśmy nasze wspólne życie na nowo, a mąż nie ma do mnie żalu,
          że go wtedy uderzyłam. Powiedział mi, że rozumie mnie... że należało mu się....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka