theorema
17.07.09, 23:20
słuchajcie, przepraszam za dość obcesowy tytuł wątku, ale jedna rzecz nie daje
mi spokoju. Co i rusz to natykam się w prasie kobiecej na jakieś
tabelki,które porównują wagę, wzrost wiek itp, podają wskaźniki BMI i ich
opracowania...i wiecie co? To jest jakiś absurd i nagonka na szczupłych moim
zdaniem!
Np. stwierdzenie, że normalną wagą dla wzrostu 170 cm jest 63-74 kg. Boże!
Tyle waży moja Mama(74kg), ma taki wzrost i niestety, jest gruba!nosi rozmiar
46. na szczęście ma duży biust który jakoś równoważy proporcje.
A jako wagę "gwiazdorską" anorektyczną podają analogicznie do wzrostu 51 -58
czy jakoś tak...
A ja ważę 53-55 i nie jestem chuda, ani anorektyczna, mam piękne szczupłe
dłonie i ręce i wyrazistą twarz, które razem dają wrażenie szczupłości - ale
poza tym jest ok. Biust 80B...noszę ciuchy 38, a zimą często 40 nawet...
Co to za zmowa? Wpędzanie normalnych kobiet w poczucie winy, bo są
szczupłe...uwielbiam jedzenie, jem dużo i często, uwielbiam gotować i co, mam
pozwalać, żeby "puszyste" w glorii i chwale mnie od anorektyczek wyzywały?
Ostatnio nawet publicznie jedna koleżanka, więc stąd się wkurzyłam. Anoreksja
to straszna choroba. I myślę, że trzeba przełamać te lobby grubych którzy
tworzą jakieś naciągane "normy", po to żeby ukryć własne słabości. Normą jest
czuć się zdrowo i lekko we własnym ciele, a nie tuczyć się po to żeby poprawić
samopoczucie tym już utuczonym. Ja sobie anoreksji wmówić nie dam!