intern-autka
24.07.09, 08:24
Sek w tym,ze znajomi przychodza i odchodza-nic nie trwa wieczne-
przychodzi taki czas,ze kazdy sie rozchodzi/rozjezdza w swoja strone
w niby sobie obiecujemy,ze bedziemy utrzymywac kontakt,ktory
niestety sie urywa...Jestem zwierzeciem stadnym,ciagnie mnie do
ludzi...chce utrzymywac zawarte kiedys kolezenstwa.Jednak czuje sie
w tym utrzymywaniu,a raczej probach nachalna,jesli np.za kazdym
razem kolezanka odwoluje spotkanie-a to zle sie czuje,a to autobus
jej uciekl i juz nie zdazy na spotkanie,a to jeszcze co innego
ciagle jakas wymowka-jak dla mnie wymyslalana na poczekaniu,bo
spotkanie zostaje odwolane tuz przed umowiona godzina.Albo kolega
spoznia sie na spotkanie np.grubo ponad pol godziny i po 40 minutach
musi isc,bo cos tam.I tak za kazdym razem-ostatnio nie udaje mi sie
zadne kolezenskie spotkanie...macie zloty srodek,jak utrzymac
znajomosci?Ja uwazam,ze obie strony musza tego chciec,ale
wolalabym,zeby mi powiedzieli,ze nie chca ze mna utrzymywac
kontaktow,niz mam byc oszukiwania za kazdym razem.Pocieszcie mnie
jakos :(