Dodaj do ulubionych

Oddałam życie walkowerem

07.08.09, 22:36
Wiem, że na tym forum jest sporo marudzących bab, ale skoro inne
mogą to ja też.
W wieku 30 lat zorientowałam się, że moje życie nie jest takie jak
chce i postanowiłam je zmienić.
Podjęłam studia, zadbałam o swój wygląd, byłam pełna wiary i
optymizmu, że uda mi się zmienić moje życie.
Miałam nadzieje, że studia pozwolą mi znaleźć prace o jakiej marze,
że wreszcie pokocham z wzajemnością i nie będę już sama.
Skończyłam studia bez problemu, jednak nie udało mi się znaleźć
dobrej pracy, wciąż jestem sama.
Rok temu w moje 35 urodziny coś we mnie pękło.
Odpuściłam sobie wszystko, przestałam szukać lepszej pracy,
wychodzić gdziekolwiek.
Chodze do bezsensownej pracy, a potem siedze w domu i gapie sie w
telewizor lub komputer.
Gdzieś tam na dnie duszy jest czasem taka myśl, że może jeszcze
powalczyć o zmiane na lepsze.
Jednak jak długo można się starać i wierzyć, że coś się zmieni?
Już sama nie wiem czy jestem jakaś pechowa, czy jestem zwykłą
pierdołą życiową, która nie potrafi znaleźć dobrej pracy i faceta?
Dzięki za wysłuchanie.
Obserwuj wątek
    • pieknooka77 Re: Oddałam życie walkowerem 07.08.09, 22:38
      ....sama nie wiem co moge napisać...głowa do gory..czasem ta druga
      połowa tak blisko nas jest...powodzenia...i trzymam kciuki
      • lonely.stoner Re: Oddałam życie walkowerem 07.08.09, 22:52
        hehe, ja nie mam jeszcze 30 a juz mi sie kolacze po glowie ten kawalek:

        www.youtube.com/watch?v=tWjNFC-FinU
        pracy szukaj, cos sie zmieni, a faceta, no to nie wiem...lepiej byc samotna 30
        niz samotna 30 po rozwodzie i z 2 dzieci - tak mysle.
    • yoko0202 ty w kryzysie pracy lepszej szukasz? :) 07.08.09, 23:15
      nie łam się, większość od jakiegoś czasu nie może znaleźć nie tylko lepszej ale
      żadnej
      zastanów się jeszcze raz, czego naprawdę chcesz; co to dla ciebie właściwie
      znaczy "dobra" praca? ja np. rzuciłam po latach pracę w dobrzej płacącej
      korporacji, na moje miejsce szykowało się duuuużo osób, założyłam własną małą
      firmę i .... zarabiaj mniej ale jestem szczęśliwa, mam więcej czasu.
      faceta to raczej nie ma co szukać, bo zwykle jest tak że pojawia się wtedy,
      kiedy właśnie nie szukasz:-)
      poza pracę i facetem jest jeszcze sporo rzeczy, którym można poświęcać czas,
      zastanów się /przypomnij sobie co lubisz robić, i zacznij to robić.

    • wielotony.nieharmoniczne Re: Oddałam życie walkowerem 07.08.09, 23:35
      wiesz co? najbardziej boli to, ze człowiek sam dla siebie jest
      wrogiem - po prostu kochaj siebie - zrób to, co poradziłabyś ważnej
      dla Ciebie osobie, gdyby znalazła się na Twoim miejscu
      • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 10.08.09, 01:16
        Też uważam,że jestem swoim największym wrogiem.
        Przez swoją bierność i zrezygnowanie zmniejszam szanse na zmiany.
        Jednak nie potrafie inaczej.
    • llatarnik Re: Oddałam życie walkowerem 07.08.09, 23:53
      Masz wszystko przed sobą, a ja znam taką parę, która w Twoim wieku prawie
      wszystko ma za sobą.

      On skończył architekturę na politechnice i wyjechał do Stanów. Tam poznał
      dziewczynę ze swego miasta, pracującą w barze i studiującą. Wszystko układało
      się jak w American dream. On krótko pracował na budowie i przy pomocy
      rodziny, założył własną firmę budowlaną, która dobrze prosperowała i wciąż się
      rozrastała. Ona załapała się do pracy w niezłej korporacji, szybko awansowała.
      On zbudował okazały dom w dobrej dzielnicy, ona urodziła dwójkę czarujących,
      inteligentnych dzieci. Wakacje na Hawajach, Key West, kasy jak lodu. On jednak,
      jak to na budowie, trochę popijał a ona jeszcze pracując jako barmanka, zetknęła
      się z białym proszkiem. Ona zaczęła coraz więcej drinków łykać, on polubił kokainę.

      Ile można wciągnąć tego białego proszku? Początkowo zwykle za 20 $, ale po kilku
      latach potrafili przez weekend wydać na kokainę tysiąc dolców. Nie wierzycie? To
      nie wierzcie. Ona straciła pracę, bo coraz częściej do pracy nie przychodziła,
      jego firma stopniowo schodziła na psy, aż credit crunch ją dobił. Oczywiście
      początkowo głupia ambicja nie pozwalała mu pójść jako pracownik na budowę.

      Jak ta historia się skończyła? On wyjechał na Południe, mieszka w przyczepie,
      pracuje 3 dni w tygodniu, je byle co, czyli junkfood, by resztę dni chlać
      gorzałę. Ona została w wielkim mieście, mieszka w nieciekawej, latynoskiej
      dzielnicy i zeszła na psy. O kokainie nawet nie myślą, bo uważają, że na takie
      luksusy szkoda pieniędzy. Jak już nadaży się okazja, palą cracka.

      Ich dzieci zabrała jej matka. Kiedyś do mnie zadzwoniła o radę, co ma z tymi
      dziećmi robić. Odpowiedziałem szczerze - dzieci w polskiej szkole mogą sobie nie
      poradzić, bo w Polsce przeciętny poziom jest wyższy. Ponieważ wiedziałem,
      że kobieta spędziła pół życia w Stanach, ma trochę oszczędności i zna angielski,
      doradziłem wyjazd na Wyspy. Tam też podobno poziom nauczania w szkołach jest
      niezbyt wysoki. Niech tam zdobędą jakiś papierek i stopniowo trzeba ich do
      Polski przysposabiać. Ona na to z pretensjami, że przecież tyle lat ciężko
      pracowała i za co na starość musi tak cierpieć. Nie wiem - odpowiedziałem
      szczerze...

      Zamieniłabyś się z nimi?
      • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 09.08.09, 10:51
        Nie.
    • zniespodzianka Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 01:08
      Trzymaj się dziewczyno i nie dawaj!
      I spróbuj jednak myśleć pozytywnie.
      Wiele karier i sukcesów życiowych zaczynało się od trudnej sytuacji
      (np. J. K. Rowling). Kiedy nie miałam pracy zobaczyłam wywiad z
      Pawłem Wilczakiem (wtedy był na topie), który opowiadał o czasach
      kiedy nie miał pracy i pieniędzy, nawet żeby zaprosić dziewczynę na
      herbatę. Bardzo mi to wtedy pomogło. Tak naprawdę nie wiemy co
      będzie jutro. I myślę, że największy problem złych sytuacji polega
      na tym, że wydaje się, że będą wieczne.
      Nie będą. Może to Twoje ostatnie miesiące w takiej sytuacji.
      Spójrz na to z drugiej strony i ciesz się wolnością, póki nie masz w
      domu marudzącego typa, który rozrzuca swoje brudne skarpetki oraz
      jego uroczej mamusi, która wie lepiej w pobliżu.
      Kiedy człowiek jest sam wydaje mu się, że życie w związku to tylko
      sielanka i same plusy, ale gdyby tak było to na fk niewiele by się
      działo ;).

      Miałam taką sąsiadkę, która właściwie nigdy nie miała poważnego
      chłopaka. Gdzieś tak ledwo przed czterdziestką wyszła za mąż
      (oczywiście wielkie szczęście i wielka miłośc). Spotkałam ją kilka
      lat później, zmęczoną strasznie, bo się rozpędzili i dorobili trójki
      dzieci i każde z tych dzieci oczywiście szło w inną stronę i
      ściągało coś innego z półki (bo się w sklepie spotkałyśmy), a ona je
      próbowała opanować. Wtedy z rozrzewnieniem wspominała czasy
      panieńskie ;).

      Też kiedyś myślałam, że sobie nie poukładam życia, zwłaszcza
      osobistego. Trochę się przyglądałam ludziom i doszłam do wniosku, że
      tak naprawdę same zostają tylko te osoby, który się bardzo uprą, a i
      to nie zawsze. Nie chodzi mi o upór "zostanę sama i już" tylko
      postawę typu "ja już nikogo nie spotkam", "mi się już nie ułoży".
      Mam koleżankę z takim podejściem, znam ją z 10 lat od zawsze tak ma
      i jak tylko pojawia się na horyzoncie jakiś facet, który się nią
      interesuje to go przegania. Ja nie twierdzę, że to Brady Pity są i
      Kluneje same, ale przy odrobinie ciepłego podejścia można z nich
      całkiem pozytywne wartości wydobyć ;).

      Życzę Ci powodzenia i pamiętaj: to, że tak jest dziś i było tak
      wczoraj, nie znaczy, że będzie tak też jutro :)
      • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 09.08.09, 23:34
        Ja najbardziej na świecie nie chce być sama, a ostatnio nabrałam
        właśnie takiego przekonania, że skoro do tej pory nikogo nie
        poznałam to już nie poznam.
    • jan_hus_na_stosie Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 01:28
      mi też coraz bliżej 30, choć jeszcze troszkę zostało

      kobiety nie mam, może jestem trochę wybredny, ale jak już mnie jakaś
      zainteresuje to ona nie jest mną zainteresowana, inni są fajniejsi :)

      Pracę całkiem dobrą miałem ale zwolnili mnie bo kryzys firmę dopadł. Od
      niecałego miesiąca prowadzę własną firmę, na razie jestem powyżej zera ale
      rewelacji nie ma :) no ale początki nigdy nie są łatwe.

      Pamiętaj, nadzieja umiera ostatnia, nigdy nie wolno się poddawać :)
      • cus27 Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 07:45
        Glowa do gory,i nic na sile!
      • real.becwal Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 12:39
        Od
        niecałego miesiąca prowadzę własną firmę

        "Forumowanie" :))
    • murzynier Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 08:54
      mimi-4 napisała:

      > Rok temu w moje 35 urodziny coś we mnie pękło.
      > Odpuściłam sobie wszystko, przestałam szukać lepszej pracy,
      > wychodzić gdziekolwiek.

      dziewczyno zamiast nudzić załóż sobie profil na randkach, znajdziesz faceta
      napewno, może nie będzie to książę z bajki, ale z tego, co piszesz ty też nie
      jesteś księżniczką

      czytając niektóre wątki mam wrażenie, że problemem niektórych jest wybujała
      ambicja i nie mające pokrycia w rzeczywistości aspiracjie

      kluczem do szczęścia jest moim zdaniem akceptacja siebie i pogodzenie się z
      rzeczywistością oraz realne spojrzenie na siebie i swoje możliwości
      • juliette_77 Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 23:25
        murzynier napisał:

        > dziewczyno zamiast nudzić załóż sobie profil na randkach,
        znajdziesz faceta napewno, może nie będzie to książę z bajki, ale z
        tego, co piszesz ty też nie jesteś księżniczką

        Mam nadzieję, że to żart..? :)
        • murzynier Re: Oddałam życie walkowerem 09.08.09, 16:06
          juliette_77 napisała:

          > Mam nadzieję, że to żart..? :)

          nie, to całkiem dobry sposób
          • juliette_77 Re: Oddałam życie walkowerem 09.08.09, 17:12
            murzynier napisał:

            > nie, to całkiem dobry sposób

            Osobiście wypróbowany?
            • murzynier Re: Oddałam życie walkowerem 09.08.09, 22:22
              juliette_77 napisała:

              > Osobiście wypróbowany?

              Pewnie, piszę z własnego doświadczenia. Internet ma to do siebie, że możesz
              trafić bez pudła: wybierasz wzrost, wykształcenie i tak dalej i KLIK :)

              nie jestem wyznawcą zabobonu, że internet jest dla nieatrakcyjnych desperatów,
              popatrz sobie na dziewczyny na cafe czy sympatii, coraz ładniejsze :)
    • real.becwal Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 12:35
      Gdzieś tam na dnie duszy jest czasem taka myśl, że może jeszcze
      powalczyć o zmiane na lepsze.

      wyżej doopy nie podskoczysz :)) czy wiesz, co chciałabyś robić, a
      czego nie?
    • stinefraexeter Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 12:58
      Odnoszę wrażenie, że nie wiesz, czego chcesz. I chyba o to wszystko się rozbija.
      Praca - czy wiesz, co w ogóle chciałabyś robić? Czy jest to na miarę twoich
      możliwości? (lekarzem już raczej nie zostaniesz) Bo jeżeli wszystko sprowadza
      się do tego, że masz nieciekawą pracę, która cię nudzi, to niestety to nie
      wystarcza.

      Facet - jeśli przez co najmniej 5 lat go nie znalazłaś (zakładam od 30 roku
      życia), to coś robisz nie tak. Nie wiem co i nie będę zgadywać. Wygląd skreślam,
      bo piszesz, że zadbałaś o siebie,a zresztą uroda lub jej brak nie jest
      czynnikiem decydującym.

      Tak sobie przeczytałam ten pobieżny opis i wyobraziłam sobie ciebie jako osobę,
      która wie tylko tyle, że jej źle, ale nie ma najmniejszego pomysłu na życie i
      czeka z utęsknieniem na kogoś (w domyśle mężczyznę), który jej to życie
      zorganizuje i usprawni.

      Rozumiem, że byłaś przygnębiona, jak pisałaś ten post, ale bez względu na to,
      tak sobie ciebie wyobraziłam.

      A tak na marginesie: co się z tobą działo między 20 i 30 rokiem życia?
      • bakejfii Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 13:14
        Facetow jest jak ,,mrowkow,,tylko przebierac.
      • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 23:22
        Co się ze mną działo między 20-30 rokiem życia.
        Nic ciekawego, jakieś przypadkowe zajęcia, mało znajomych, raczej
        domatorski tryb życia.
        Postanowiłam to zmienić, ale jakoś nie wyszło.
        Wiem doskonale czego chce od życia, tylko nie potrafie tego zdobyć.
        Wiem w jakiej branży chce pracować, zgodnie z kierunkiem studiów i
        wiem, że nie chce być dłużej sama.
        Tylko nie mam już sił i motywacji o to wszystko walczyć.
        Nie wiem też jak, szczególnie jeśli chodzi o facetów.
        Bo ile można prowadzić walke z wiatrakami
    • mahadeva Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 14:09
      mnie za to dziwi ze w wieku 36 lat nadal wierzysz, ze naszym celem jest 'dobra
      praca' (jaka to, bo dla kazdego to co innego) i facet (to samo) i ze nalezy to
      miec od razu, a jak sie nie ma to jest sie 'pierdoła'...
      nie wiem, jak ludzie moga tak patrzec na zycie? przeciez nasze zycie jest bardzo
      bogate, ciekawe, przyjemne, szczesliwe i kazdy jest inny, ma swoje potrzeby,
      swoja droge
      jakis czas temu wymyslilam, ze najlepszym miernikiem jest satysfakcja, poczucie,
      ze sie dobrze bawimy i to we wlasnej ocenie
      skoro nie masz pracy, ktora uwazasz za dobra, to znaczy ze wcale nie jest ona
      dla Ciebie dobra, wieksza satysfakcje mialabys z pracy, ktora daja Ci konkretne
      korzysci, bo kto ustala co to znaczy 'dobra'
      jesli nie masz faceta, to moze nie potrzebujesz?
      ja mam takiego, ktory mi pasuje, a wcale nie uwazam, ze najlepszym rozwiazaniem
      jest malzenstwo i dzieci, wszystko na pokaz - nie chce mi sie starac, jesli to
      ma nie dawac satysfakcji mi osobiscie, nie mam meza i dzieci (dzieci nie chce),
      ale mam chlopa, ktory jest sto razy fajniejszy niz mezowie moich kolezanek,
      zgodnie z Twoja definicja jestem pierdoła zyciowa, ale ja nie bylabym szczesliwa
      na ich miejscu
      • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 23:14
        Nie jesteś pierdoła życiowa bo żyjesz tak jak chcesz, ja jestem bo
        moje życie jest okropne, a nie potrafie tego zmienić.
      • juliette_77 Re: Oddałam życie walkowerem 08.08.09, 23:33
        mahadeva napisała:

        > mnie za to dziwi ze w wieku 36 lat nadal wierzysz, ze naszym celem
        jest 'dobra praca' (jaka to, bo dla kazdego to co innego)

        A co Cię tak dziwi?
        W pracy spędzamy większą część życia, więc warto starać się, aby
        było to miejsce, do którego idziemy z przyjemnością (fajna
        atmosfera, ciekawe zajęcie) i które pozwala nam godnie żyć (zarobki).
    • cytrynka_ltd może masz wygórowane ambicje? 08.08.09, 14:23
      a, faceci są jak autobusy. zawsze będzie następny:)
      wystarczy tylko powiedzieć, że jesteś szczęśliwą kobietą:)))
      większość to śmierdzące lenie i wygodniej im być z przynajmniej udającą
      szczęśliwą kobietą, niż starać się i wspierać ją w gorsze dni. sami oczywiście
      biorą z życia łyżkami.
      taka jest teraz nowa choroba mężczyzn.
      ale, oczywiście są wyjątki.
      ostatnio nawet tylko takimi jestem otoczona:) nawet zaskakująco w pracy.
      jak człowiek nie poddaje się i nie zadowala byle czym, to dostaje to najlepsze:)
      • llatarnik Re: może masz wygórowane ambicje? 08.08.09, 14:42
        > większość to śmierdzące lenie


        Ja sobie wypraszam, kurde. Leniwy rzeczywiście jestem okrutnie, ale prysznic
        biorę regularnie, często nawet 2 x dziennie.
      • wielotony.nieharmoniczne :-) 08.08.09, 23:56
        Wydaje mi się, że koleżanka, która napisała, że facet chce miec
        szczęśliwą kobietę - ma w 100% rację. Nic tak nie odstrasza jak
        ponura mina i etykietka pt.: "nic mi nie wychodzi". Gwiazdy podobają
        się ludziom - wbrew pozorom - nie dlatego, że są piękne, ale
        dlatego, że mają zawsze przyklejony uśmiech i ich życie wydaje się
        (choć nie jest) doskonałe. A zatem jeśli chcesz spełnić marzenia, to
        zachowuj się tak, jakby już były społnione, albo tak, jakbyś ich
        spełnienia była całkowicie pewna. Wykreuj dream - na użytek
        osiągnięcia sukcesu - potraktuj to jak rodzaj kampanii
        przedwyborczej - wybór mężczyzn zacznie padać na Ciebie!
        • stinefraexeter Re: :-) 09.08.09, 11:27
          Nic dodać nic ująć :)

          Nikogo nie przyciąga przygnębiona osóbka z marsem na czole, która całą sobą
          krzyczy: jest mi źle. Uśmiech, pogoda ducha - to interesuje ludzi. Zresztą
          wystarczy pomyśleć sobie, kto u nas samych wzbudza największą sympatię.

          Do autorki: gdzieś wyżej napisałaś, że chciałaś zmienić swoje życie. Osiągnęłaś
          sporo (studia), ale najwyraźniej nie zlokalizowałaś jeszcze głównego problemu.
          Obstawiam coś w twojej osobowości lub podejściu do życia. Może warto porozmawiać
          o tym z kimś zaufanym i życzliwym, kto by ci powiedział, jak jesteś odbierana
          przez innych? Taki ktoś lepiej doradzi niż my wszyscy razem wzięci.
          • mimi-4 Re: :-) 09.08.09, 11:39
            Niestety nie mam takiej zaufanej osoby, której mogę się zwierzyć,
            która wysłucha i zrozumie.
            Dlatego postanowiłam wygadać się tu na forum.
          • coyotegirl2 Re: :-) 09.08.09, 11:49
            a propo tego przyklejonego uśmiechu, ostatnio przeprowadziłam z kolegą z pracy
            taka rozmowę:
            On: To Ty masz dziecko?
            Ja: Tak a czemu się dziwisz?
            On: Bo nie wyglądasz
            Ja: A jaka mam byc żeby wyglądać na dziecko?
            On: No bo ty zawsze taka uśmiechnięta jesteś...

            To teraz wiem, dlaczego pomimo rozpadu małżeństwa i wychowywania córki samotnie
            potrafiłam znaleźć nowego partnera i to przez internet. Bo się zawsze uśmiecham :))

            Z tym zawsze to do końca tak nie jest ale akurat do pracy nie przynoszę
            problemów prywatnych, dlatego tak mnie tam odbierają.

            Więc to jest dokładnie to - uśmiech uśmiech uśmiech, odwaga, optymizm i to Ci
            doda blasku, wtedy i facet sie znajdzie, bo taka rozpromieniona nie ujdziesz
            uwadze i na rozmowie lepiej pójdzie więc z praca też sie uda :)
            • mimi-4 Re: :-) 09.08.09, 14:13
              Postaram się częściej uśmiechać, chociaż będzie to śmiech przez łzy.
              • agaoki Re: :-) 09.08.09, 14:58
                zafiksowałaś się na pracę i faceta, a to przecież nie są jedyne warunki
                ciekawego i szczęśliwego życia.
                w dzisiejszych czasach w naszym pięknym kraju nie jest łatwo znaleźć dobrą
                pracę. same studia to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze doświadczenie, dodatkowe
                umiejętności. jednak jakąś pracę masz i to jest ważne. mam nadzieję, że
                zarabiasz na tyle dużo, żeby się w miarę utrzymać. najważniejsze, to mieć
                jakąkolwiek pracę i mieć pieniądze na życie. co nie znaczy, że należy osiąść na
                laurach. trzeba się rozwijać, szukać, próbować, ale też doceniać to, co się ma.
                z facetem sprawa jest może jeszcze trudniejsza niż z pracą. bo w tej kwestii
                jeszcze mniej zależy od nas. tutaj ważne jest szczęście, żeby się znaleźć w
                odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, żeby trafić na odpowiednią osobę...
                może więc skup się na sprawach, na które możesz mieć wpływ. masz jakieś pasje?
                jeśli nie, to może czegoś poszukaj. jakiś sport, malowanie, języki obce, taniec?
                najlepiej coś, co zmusi Cię do wyjścia z domu, do ludzi. i nawet nie chodzi o
                poznawanie faceta, ale o poznanie znajomych, których jak piszesz masz niewielu
                (a być może oni są nawet ważniejsi od faceta).
                spróbuj żyć najlepiej jak umiesz i zrób to tylko dla siebie.
                ludziom zawsze się wydaje, że ich życie byłoby inne, gdyby... na przykład
                kobiety myślą, że jakby były chude, to wtedy...powodzenie, kariera, szczęście i
                w ogóle. a to wcale tak nie jest. na szczęście, na poczucie zadowolenia składa
                się o wiele więcej czynników. to jest skomplikowane. są nieszczęśliwe piękności,
                nieszczęśliwe mężatki, nieszczęśliwe kobiety sukcesu - to oznacza, że te rzeczy
                nie są gwarancją szczęścia.
                "miłość jest jak motyl - jeśli przestaniesz za nią gonić, podleci cicho i
                siądzie ci na ramieniu". u mnie się sprawdziło:)


                • mimi-4 Re: :-) 09.08.09, 20:29
                  Śliczne są te słowa o miłości.
              • curly80 Re: :-) 09.08.09, 17:02
                Będzie dobrze!!

                Mimi-4 nie martw się...nie ma takiej opcji by Twoje życie miało
                pozostać tak smutne jak piszesz...tak po prostu nigdy się nie
                dzieje. Pamiętaj - jedyną stałą jest zmiana! Musi sie odmienić.

                Chcesz faceta? A mało ich????? Pełno, gdziekolwiek spojrzysz.
                Uśmiechaj się do nich - to działa! Ja też z nikim na stałe nie
                jestem i żyję. :-) I chcę z kimś być, ale widać los chce jeszcze
                mnie trochę w samotności przetrzymać. W tym nie ma reguły, możesz go
                spotkać mając lat 17 a równie dobrze 40. Po prostu bądź czujna i nie
                omijaj okazji. Rozglądaj się, nawet stojąc w kolejce w
                hipermarkecie. I uśmiechaj się, co Ci szkodzi!!!

                Praca? No cóż - to akurat niedawno przerobiłam. Przez kilka miesięcy
                miałam pracę której nie znosiłam. Cóż, zarabiać trzeba więc do niej
                chodziłam. W tym samym czasie wysyłałam cv-ki i chodziłam na
                rozmowy. Też jakoś bez większego rezultatu. Aż w końcu odezwała sie
                do mnie firma, do której wysłałam cv ho ho...rok temu chyba. I
                dostałam nową pracę, w której jest rewelacyjnie!

                Dlatego kobieto, weź się w garść i zamiast przejmować się zacznij
                działać. Rób to co lubisz...spotykaj się ze znajomymi, zapisz na
                kurs językowy lub tańca. Praca się znajdzie i facet też. A później
                napisz nam, że życie jednak potrafi się odmienić!!

                Powodzenia!
                • coyotegirl2 Re: :-) 09.08.09, 17:09
                  Curly z tym napisem "Będzie dobrze!" świetny pomysł :))
                  doskonała dedykacja :D
                • mimi-4 Re: :-) 09.08.09, 20:27
                  Dzięki za dedykacje.
                  Trudno mi uwierzyć, że coś się zmieni, dlatego sobie odpuściłam.
                • mimi-4 Re: :-) 09.08.09, 20:37
                  Byłam dzisiaj na samotnym spacerze w parku, dawno nigdzie nie
                  wychodziłam i jeszcze bardziej się zdołowałam.
                  Same pary, lub rodziny z dziecmi, szczęśliwi, roześmiani i ja
                  samotna jak zawsze.
                  W takie dni naprawde trudno uwierzyć, że będzie lepiej i zmusić się
                  do uśmiechu.
                  • curly80 Re: :-) 09.08.09, 21:33
                    Mimi, oglądałaś film "Sekret"?
                    • mimi-4 Re: :-) 09.08.09, 22:08
                      Nie.
    • yournana Re: Oddałam życie walkowerem 10.08.09, 09:26
      Nie rezygnuj, nie poddawaj się.
      Po latach chudych przychodzą tłuste.
    • zosia_sa_mosia Re: Oddałam życie walkowerem 10.08.09, 09:53
      Jak człowiek dosięga dna i niżej już zejść nie może, to albo się do niego
      przykleja, albo odbija.
      Twój zły okres w życiu to znak, że coś w Twoim życiu ulegnie zmianie. Albo
      przykleisz się do beznadziei, albo powiesz: k. mać, kto tu jest cham, i
      zbuntujesz się, pnąc się ku temu, czego pragniesz.
      Jestem typem często wpadającym w pętlę złych myśli. Kiedyś dotknęłam swojego
      prywatnego dna i obiecałam sobie - nigdy więcej. Odbijanie się od dna jest
      męczące, bolesne, ale cholernie satysfakcjonujące. Zbuntuj się przeciwko złym
      myślom. Znajdź sobie cel, nie musi on dotyczyć od razu znalezienia idealnego
      faceta i świetnej pracy, a np. Twoich zainteresowań. Lubisz zwierzęta? Naucz się
      jeździć konno, a nie oglądać reklamy w TV. Lubisz spacerować? A może pójdziesz
      na ściankę wspinaczkową? Możesz nawet chodzić sama (tylko regularnie!) na ten
      kurs, ale zmienisz otoczenie, perspektywę spojrzenia. System małych kroczków
      niezauważalnie będzie wpływał na Twoje życie.
      • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 10.08.09, 22:13
        Racja, jeśli jest się na dnie można na nim zostać lub się od niego
        odbić.
        Będę się starała od niego odbić, chociaż to nie będzie łatwe.
        • yournana Re: Oddałam życie walkowerem 10.08.09, 23:50
          A kto powiedział, że będzie łatwo?
        • zosia_sa_mosia Re: Oddałam życie walkowerem 11.08.09, 09:39
          Pewnie, że nie jest to łatwe i to jest w tym dla mnie najpiękniejsze. Filozof,
          Karl Jaspers, nazwał takie doświadczenia "doświadczeniami granicznymi". Sytuacja
          graniczne to dylemat, którego nie możesz uniknąć i to, jaką podejmiesz decyzję,
          zaważy na całym Twoim życiu. Może teraz jestem górnolotna, ale pomyśl tylko, że
          to od Ciebie zależy Twoje życie, skoro czujesz pod sobą dno. Mimo całej
          beznadziei jest to bardzo dobra okazja do obrania nowego kierunku. Zbuntuj się w
          sobie, walcz ze sobą. Złość jest o niebo lepsza od obojętności.
          • mimi-4 Re: Oddałam życie walkowerem 11.08.09, 10:16
            Sama gdzieś podświadomie czuje, że ta bierność i obojętność nie jest
            niczym dobrym.
            Jednak ostatnio nie potrafiłam inaczej.
            Będę szukać w sobie siły, aby walczyć i się nie poddawać.
    • panirogalik Re: Oddałam życie walkowerem 12.08.09, 22:07
      słyszałam taką piosenkę, jakoś tak to leciało:" kto wie czy za rogiem nie stoi
      anioł z Bogiem..." Tego Boga i anioła nie bierz tak do siebie jeśli nie jesteś
      wierząca. Ale do brzegu, chodzi o to, że czasami coś się w życiu zmienia
      zupełnie niespodziewanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka