sotoska
15.08.09, 12:47
Załóżmy, że kobieta jest w związku z mężczyzną, kilkuletnim, kochają się, chcą
być razem,
jednak on nie chce brać ślubu i spycha ten temat na nieokreśloną przyszłość,
a ona nie wyobraża sobie zachodzić w ciążę w konkubinacie, uważa, że dziecko
powinno być zaplanowane świadomie w pełnej rodzinie, nie chce "wpadać" .
Na horyzoncie nie ma widoku na "lepszego" partnera, wiekowo widać, że co lepsi
męzczyźni już "przebrani" i jest mała szansa by nowego partnera szybko znaleźć
więc rady typu "zostaw go i poszukaj takiego co chce się żenić" odpadają,
swojego mężczyzną kocha ale....
ale jego niechęć do sformalizowania związku powoduje, że jej potrzeby
posiadania pełnej rodziny są niezaspokojone.
jeśli ona wpadanie, to złamie swoje zasady i sama z tym źle się będzie czuć, a
i partner może uznać że zrobiła to specjalnie i krzywo patrzeć na rosnący
brzuch, albo na przyszłe dziecko,
a kiedyś wykorzystać to w jakiejś kłótni przeciwko niej.
Jeśli dostosuje się do partnera i będzie czekać , że może kiedyś on zechce
ślubu, to może być za późno na urodzenie dzieci a wtedy gorycz niepełnego
życia ją pokona...
Z której strony nie patrzeć- dupa.
Czym się kierować w takich dylematach?