Dodaj do ulubionych

Wybór kobiety

15.08.09, 12:47
Załóżmy, że kobieta jest w związku z mężczyzną, kilkuletnim, kochają się, chcą
być razem,
jednak on nie chce brać ślubu i spycha ten temat na nieokreśloną przyszłość,
a ona nie wyobraża sobie zachodzić w ciążę w konkubinacie, uważa, że dziecko
powinno być zaplanowane świadomie w pełnej rodzinie, nie chce "wpadać" .

Na horyzoncie nie ma widoku na "lepszego" partnera, wiekowo widać, że co lepsi
męzczyźni już "przebrani" i jest mała szansa by nowego partnera szybko znaleźć
więc rady typu "zostaw go i poszukaj takiego co chce się żenić" odpadają,
swojego mężczyzną kocha ale....
ale jego niechęć do sformalizowania związku powoduje, że jej potrzeby
posiadania pełnej rodziny są niezaspokojone.
jeśli ona wpadanie, to złamie swoje zasady i sama z tym źle się będzie czuć, a
i partner może uznać że zrobiła to specjalnie i krzywo patrzeć na rosnący
brzuch, albo na przyszłe dziecko,
a kiedyś wykorzystać to w jakiejś kłótni przeciwko niej.

Jeśli dostosuje się do partnera i będzie czekać , że może kiedyś on zechce
ślubu, to może być za późno na urodzenie dzieci a wtedy gorycz niepełnego
życia ją pokona...

Z której strony nie patrzeć- dupa.

Czym się kierować w takich dylematach?

Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: Wybór kobiety 15.08.09, 12:54
      sotoska napisała:

      > Czym się kierować w takich dylematach?

      niby pytasz o radę a kilka linijek wcześniej piszesz

      > więc rady typu "zostaw go i poszukaj takiego co chce się żenić" odpadają,


      równie dobrze mogłabyś spytać się przechodnia w obcym mieście w którą stronę
      skręcić, w lewo czy w prawo, zaznaczając jednak że skręt w prawo odpada...
      podobna jest logika całego Twojego postu
      • alpepe Re: Wybór kobiety 15.08.09, 13:06
        a dla mnie niezrozumiałe jest wprowadzanie się do faceta i współżycie z nim, bez
        wcześniejszej wiedzy, co on sądzi na temat dzieci i małżeństwa.
    • annataylor Re: Wybór kobiety 15.08.09, 13:14
      ja mam brutalne rozwiazanie - postawic mu ultimatum: albo slub albo
      koniec zwiazku. moze to go zmusi do podjecia decyzji
      • ruda.ryba Re: Wybór kobiety 15.08.09, 13:28
        annataylor napisała:

        > ja mam brutalne rozwiazanie - postawic mu ultimatum: albo slub
        albo
        > koniec zwiazku. moze to go zmusi do podjecia decyzji

        tylko czy taka decyzja powinna powstawać w człowieku w warunkach
        szantażu?
    • ruda.ryba Re: Wybór kobiety 15.08.09, 13:27
      > Czym się kierować w takich dylematach?
      >
      tym czym kieruje się w tym związku Twój partner, tj. własnym zdrowym
      egoizmem
      • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 13:55
        Jak rozumiesz zdrowy egoizm w tym przypadku? podać pigułkę gwałtu i
        zaprowadzić do ołtarza?
        • ruda.ryba Re: Wybór kobiety 15.08.09, 14:33
          sundry napisała:

          > Jak rozumiesz zdrowy egoizm w tym przypadku? podać pigułkę gwałtu
          i
          > zaprowadzić do ołtarza?


          Toż mówię, przecież, że szantaż to nie metoda :)
          Uświadomić sobie swoje potrzeby i zweryfikować z tym co ten kolega
          może i chce jej ofiarować i tym czego nie chce jej ofiarować - jeśli
          nie ma zbieżności, to nie należy poświęcać nawet 5 minut takiemu
          koledze. Problemem jest tylko podjęcie konkretnej decyzji. Niech
          robi to co jest dla niej dobre, a nie to co jest wygodne dla niego.
          • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:26
            Z tego co napisała autorka,potrzeby są już uświadomione.
            • ruda.ryba Re: Wybór kobiety 15.08.09, 17:16
              zauważyłam, ale chyba sobie do siebie tego jasno i kapitalikami nie
              powiedziała, wystarczy teraz, że uwierzy w to, że jej potrzeby nie
              spotykają się z jego potrzebami, bo wydaje się, że trudno jej jest w
              to uwierzyć
              • mikapika Re: Wybór kobiety 16.08.09, 01:31
                "kapitalikami" ?? prosze cie..
    • durneip Re: Wybór kobiety 15.08.09, 14:02
      jeśli ona wpadnie, a on przejawia żywą niechęć do zakładania rodziny, to niech
      ona liczy się z tym, że on odejdzie w siną dal, ewentualnie zostanie tatą
      weekendowym.

      jasny gwint, dobrze że jestem kobietą, strach przed tym, że ktoś cię wrobi w
      dziecko, musi być traumą - to tak na marginesie.
      • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 14:07
        Skoro to taka trauma,zawsze biedaczek może się od seksu
        powstrzymać:D własna prawica z pewnością go nie wrobi;)
    • dziewczynawitryna Re: Wybór kobiety 15.08.09, 14:13
      Mówi się: "Kochany, jeśli nie chcesz ślubu, to ja odchodzę póki nie wypadłam z
      rynku matrymonialnego". No, ale jeśli "kochany" stwierdzi, że mimo to ślubu
      jednak nie chce, wtedy trzeba rzeczywiście odejść, a nie tylko straszyć. Chyba
      że ktoś lubi męczyć się całe życie z kimś, kto nie podziela jego poglądów na życie.
    • nedzioza Re: Wybór kobiety 15.08.09, 14:24
      a czy rzeczywiście to jedyny wybór jaki masz? czy tylko rodzina i
      dzieci czekają kobietę? mam dziwne wrażenie, że to raczej presja
      otoczenia, że już czas, że koniecznie teraz, bo wszystkie koleżanki
      juz zaciążyły i mają swoje ślubne miśki. A już myślenie, że wszyscy
      fajni są zajęci to dopiero stereotyp. Znam wielu fajnych co to
      singlami są i kilku koszmarów z żona i dzieckiem. Niestety, coś w
      tej Polsce gorszy materiał genetyczny się multiplikuje. ;))) jest
      jeszcze parę świetnych rzeczy do roboty poza pieluchami i
      małżeństwem, wierz mi;-)
      • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:24
        Pewnie,bo wyjście za mąż to początek dożywotniego więzienia,a żona
        to już nic poza gotowaniem obiadków i praniem pieluch nie
        robi.Kobiety,wy się w średniowieczu zatrzymałyście?
    • tygrysio_misio Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:27
      przestac utozsamiac rodzine z malzenstwem...

      rodzina to nie jest cos na co trzeba miec papier... mozna tworzyc rodzine bez
      papierkow
      • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:30
        Tylko,że do takiej rodziny nawet w szpitalu cię nie wpuszczą..
        • tygrysio_misio Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:37
          dziwne... bo mnie wpuszczaja do o wiele "dalszych" mi osob
          • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:40
            Heh,pomyłka moja.Miałam na myśli szeroko pojęte kwestie prawne.
            • tygrysio_misio Re: Wybór kobiety 15.08.09, 16:46
              te dalsze szeroko prawne kwestie tez sa do przezycia... jesli rodzina akceptuje
              konkubine i wole kontubenta to nie powinna robic problemu

              jesli w rodzinie brak szacunku dla czlonkow to nalezy od niej uciekac jak
              najdalej...

              sa tez chyba jakies sposoby na ustanowienie pelnomocnika
              • nanai11 Re: Wybór kobiety 15.08.09, 17:27
                Cieżko zyć z mezczyzną, który nie chce ślubu, chociaż...chyba gorzej
                z kobietą która ponad wszystko tego pragnie. Slub ani prawnie ani
                uczuciowo nic nie zmienia. Żenujące jest pragnienie "usidlenia"
                meżczyzny przez autorke tekstu. Slub nie oznacza dziecka, podobnie
                jak jego brak nie oznacza nie posiadania rodziny. Obecnie autorka
                tekstu jest w desperacji zapewne, bo wiekszosć koleżanek ślub
                wzięła , i niestety w Jej głowie to podniesienie statusu
                społecznego. Okropne to zmuszać kogoś do ślubu. I do ojcostwa tez.
                Dziecko to nie piesek ze schroniska. Ślub to nie wyscigi. Zapewne
                juz dawno cos jest nie tak, bo szanowny partner nie chce przychylić
                ise nawet troche do Twoich pragnień. Byc może do tej pory to Ty
                spełniałaś jego prośby...
                • sundry Re: Wybór kobiety 15.08.09, 19:24
                  Ślub prawnie nic nie zmienia? racz otworzyć zatem kodeks
                  rodzinny,jeśli łaska. Skąd możesz wiedzieć,czy jest w desperacji?
      • menk.a Re: Wybór kobiety 16.08.09, 23:03
        Tygrysio, a dopuszczasz możliwość, że dla kogoś ślub jest ważny?? Że ktoś chce
        mieć ślub, męża/żonę i dzieci?? W tej właśnie kolejności.
        O co chodzi z tym wmawianiem na forum, że jeśli któraś ze stron chce ślubu, to
        znaczy, że chce zniewolić drugą stronę????
        Nie pojmuję.
    • malomila czy to napewno miłość?? 15.08.09, 17:34
      bo przecież jeżeli ktoś kocha to wsłuchuje się w potrzeby partnera :(
      a znowuż jeżeli to tylko przyzwyczajenie to czy napewno chcesz być w
      takim zwiazku?? czy warto być w związku w którym ktoś jest z Tobą
      tylko dlatego że jest mu dobrze??, a co jeżeli za jakiś czas
      stwierdzi że z jakąś młodą fajną laską jest mu lepiej??
      • sundry Re: czy to napewno miłość?? 15.08.09, 19:20
        Nie wyłącznie potrzeby partnera,na Boga! Sztuka kompromisu,a
        nie "jak mnie kochasz,to weź ze mną ślub,bo ja mam taką
        potrzebę".Stwierdzić,że z młodą laską jest mu lepiej,może zawsze,
        obrączka go nie powstrzyma,
        • malomila Re: czy to napewno miłość?? 15.08.09, 21:07
          Stwierdzić,że z młodą laską jest mu lepiej,może zawsze,
          > obrączka go nie powstrzyma

          ja się z tym chyba nie zgadzam, w końcu jeżeli facetowi jest z
          Tobą /ze mną, z kim kolwiek/ dobrze to ze trzy razy się zastanowi
          zanim zostawi kobietę którą kocha dla innej
          • sundry Re: czy to napewno miłość?? 16.08.09, 10:43
            A jak się nie ma ślubu to nie może być dobrze?Jeśli jest dobrze,to
            nawet bez ślubu będzie dobrze,a jak jest źle,to i sześć ślubów nie
            pomoże.
      • silic Re: czy to napewno miłość?? 16.08.09, 01:42
        >czy warto być w związku w którym ktoś jest z Tobą
        > tylko dlatego że jest mu dobrze??

        A ma być z nią bo jest mu NIEDOBRZE ??????
        Halo, tu Ziemia !.
      • figgin1 Re: czy to napewno miłość?? 18.08.09, 16:25
        malomila napisała:
        a co jeżeli za jakiś czas
        > stwierdzi że z jakąś młodą fajną laską jest mu lepiej??

        A od kiedy to ślub jest jakimś remedium na to?
    • kag73 Re: Wybór kobiety 15.08.09, 22:58
      Sotoska, czy oni sie nie zabezpieczaja? Dlaczego mialaby wpasc?
      To po pierwsze. Po dugie: czy ona chce dziecka, jezeli tak, czy on o
      tym wie i tez chce?
      Ona moze go zapytac czy chce dziecka, jezeli powie, ze tak, ona
      odpowie "Ok, ja tez chce dziecka, ale niegdy nie chcial mic go bez
      slubu. Wiesz co, pobierzmy sie a potem popracujemy nad dzidziusiem".
      Uwazam, ze jezeli ludzie chca byc razem, to moga byc razem tez w
      malzenstwie, nic nie stoi na przeszkodzie.
    • silic Re: Wybór kobiety 16.08.09, 01:47
      A od kiedy to dziecko można zaplanować tylko po ślubie ? Wpaść można też mają
      obrączki.
      Rodzina to nie jest papier z USC. Rodzina to ludzie. Ludzie zaś są ważniejsi.
      Przedkładanie zaś papierka nad człowieka .... mało ma wspólnego z pełnym życiem.
      • sundry Re: Wybór kobiety 16.08.09, 10:45
        Kto tu coś przedkłada? Piszecie,jak by ślub był największą
        tragedią,niemalże-Chcesz unieszczęśliwić faceta,weź z nim ślub.Skąd
        dedukcja,że papier ważniejszy od człowieka?
        • dr_after Re: Wybór kobiety 21.08.09, 10:12
          Sugestia autorki: "jest nam dobrze razem, ale bez slubu to zrywam" sugeruje, ze
          nawet, gdyby była z ideałem, papierek wymusiłby rozstanie. To jest przekładanie
          papierka nad człowieka.
    • marzannanka Re: Wybór kobiety 16.08.09, 03:06
      czy ten mężczyzna chce mieć dzieci ?
    • sotoska Re: Wybór kobiety - tłumaczę 16.08.09, 13:05
      Już tłumaczę; to nie chodzi konkretnie o mnie, opisałam sytuację w jakiej
      znajduje się wiele dziewczyn, które poszły z ogólnym trendem życia razem "bez
      papierka" by się sprawdzić przed ślubem, a wychowane sa jednak tradycyjnie i ich
      zasady są jasne w kwestii choćby macierzyństwa skorelowanego bezpośrednio z
      formalnym związkiem. Żadna nie chce iść do ślubu z brzuchem.
      Oświadczyny to deklaracja o chęci założenia rodziny. Chodzić i uprawiać seks
      można z kim się chce, tak teraz to wygląda, ale małżeństwo to już publiczna
      deklaracja odpowiedzialności i trwania przy właśnie tej osobie, oraz
      wychowywania dzieci.

      Dopóki nie ma małżeństwa i poważnej deklaracji do bycia ze sobą na dobre i złe
      , dopóty jest tylko "chodzenie ze sobą".

      Co najmniej kilku mężczyzn oświadczało mi w trakcie chodzenia, że traktują mnie
      poważnie, że jestem ich ukochaną, itd itp. Ale od tego do decyzji o małżeństwie
      choćby w ich głowie, okazała się daleka droga, i to bardziej ja-kobieta
      uznawałam chodzenie ze sobą i wyznania miłości za przedmurze małżeństwa, panom
      zwyczajnie było dobrze w takim układzie i na pewno nie myśleli w sposób
      automatyczny jak kobieta o formalizowaniu, gdybym chciała kontynuować związek
      możliwe, że momentem uzgodnienia warunków wspólnego życia "jako kto?" byłoby
      rozważenie decyzji o wspólnym zamieszkaniu.

      W przypadku znajomych momentem oświadczyn chłopaka było ukończenie studiów przez
      dziewczynę, poprzedzone to było kilkoma latami chodzenia, ale też presją rodziny
      która krzywo patrzyła na wspólne mieszkanie bez ślubu.

      A praktyce, zamieszkanie razem często wynika z tego, że oboje studiują i
      wynajmują mieszkanie wspólnie bo tak jest taniej. I tak się toczy automatycznie.
      Dawniej mężczyzna musiał się oświadczyć by dostać dostępnośc do seksu (i
      majątku) danej kobiety. Teraz ma to bez małżeństwa i wielu to wykorzystuje,
      udając zaangażowanie, a po cichu ani myśląc sie żenić z kobietą z którą żyje.

      Papierek nic nie zmienia? Unikanie sformalizowania kilkuletniego konkubinatu
      przez mężczyznę bywa sygnałem, że nie traktuje ciągle tego związku w kategoriach
      założenia rodziny z tą kobietą. Przeciez inaczej by to była tylko formalność,
      jeśli papierek mialby "nic nie zmienić" między nimi.

      • jan_hus_na_stosie Re: Wybór kobiety - tłumaczę 16.08.09, 15:19
        ciekawie i mądrze napisane :)
    • maly.jasio jest taka niepisana zasada 16.08.09, 13:19
      ze po roku narzeczenstwa - kazda ze stron ma prawo spytac:
      - jak wyobrazasz sobie nasza dalsza przyszlosc?

      Pomieszkiwanie wspolne (by sie sprawdzic) - to sluszne wyjscie.
      Jednakze i tu powyzsza zasada obowiazuje.

      Gdy partner nie jest gotow na malzenstwo - to nie ma co przeciagac sytuacji - liczac, ze kiedys dojrzeje.
      Bo moze dojrzeje, a moze nie.
      I wtedy ladujesz z reka w nocniku i straconymi (dla Ciebie) latami.

      Niestety - nie ma innego lepszego wyjscia - jak stawianie sobie
      i innym granic.
      • sotoska Re: jest taka niepisana zasada 16.08.09, 13:36
        Słuszne, bardzo słuszne.
        Nie ma chyba większego świństwa dla kobiety, niż gdy facet zwodzi ją
        obietnicami o dzieciach i małżeństwie z nim, a potem zwiewa, gdy jej się czas na
        rodzenie dzieci kończy. Moją kolezankę tak urządził "ukochany", takie kłamstwa
        sa po prostu podłe, ona też naiwna, że mu tak długo wierzyła.

        > Niestety - nie ma innego lepszego wyjscia - jak stawianie sobie
        > i innym granic.

        Tak. Sobie i innym.
      • ruda.ryba Re: jest taka niepisana zasada 16.08.09, 13:58

        > Bo moze dojrzeje, a moze nie.
        > I wtedy ladujesz z reka w nocniku i straconymi (dla Ciebie) latami.
        >
        Lata nie sa stracone jesli wyciaga sie z tych doswiadczen wnioski
        wplwajace na postepowanie w przyszlosci.


        > Niestety - nie ma innego lepszego wyjscia - jak stawianie sobie
        > i innym granic.
        tak, 100% zgadzam sie
        • sotoska Re: jest taka niepisana zasada 21.08.09, 09:53
          ruda.ryba napisał:

          >
          > > Bo moze dojrzeje, a moze nie.
          > > I wtedy ladujesz z reka w nocniku i straconymi (dla Ciebie) latami.
          > >
          > Lata nie sa stracone jesli wyciaga sie z tych doswiadczen wnioski
          > wplwajace na postepowanie w przyszlosci.


          Lata są stracone dla sprawy ważnej dla kogoś , czyli założenia rodziny,
          urodzenia dzieci... Nie oszukujmy się, kobiety nie mogą zbyt długo czekać na
          zgodę męzczyzny na bycie ojcem, bo mogą potem nie zaznać nigdy macierzyństwa.
          Nawet odejście od niezdecydowanego mężczyzny problemu nie rozwiąże, bo nie zajdą
          w ciązę z pierwszym z brzegu przechodniem, potrzeba czasu, kolejnych lat, żeby
          zbudować sensowny związek z kimś innym. I czas na macierzyństwo się skończy.
    • bombalska Re: Wybór kobiety 16.08.09, 13:28
      Oswiadcz mu, ze chcesz juz miec dziecko. Bedzie okazja ustalic pewne istotne
      fakty m.in. czy w ogole chce miec dzieci :)
    • volta2 Re: Wybór kobiety 16.08.09, 14:08
      moja koleżanka miała dokładnie takie same dylematy, wychowana
      tradycyjnie chciała mieć dziecko - tylko po ślubie.
      pan mimo dziesięcioletniego wspólnego życia dalej nie był gotowy.
      i tradycyjnie było
      wyprowadzak
      wprowadzka
      wyprowadzka

      aż w końcu pan po kolejnej pani wyprowadzce zmienił zamki w drzwiach
      i po półrocznym związku byl gotowy na ślub z inną panią.

      a koleżanaka - cóż, została bez dziecka, bez ślbu, w ciężkiej
      depresji, czterdziestka zbliża się naprawdę szybkimi krokami...
      zostało jej poczucie zmarnowanych lat i piękne wspomnienia.
      • sotoska Re: Wybór kobiety 18.08.09, 10:05
        Moja znajoma miała podobnie, choć "związek" trwał "tylko" 4 lata, wyczekiwała na
        decyzję faceta a bardzo zależało jej na dzieciach i ślubie, po czym
        przycisnięty do muru przez dziewczynę pan stwierdził, ze on jest przeciwnikiem
        małżeństw bo się napatrzył na złe małżeństwo rodziców więc ma uraz i nie chce
        się żenieć...
        Dziewczyna zeszła mu z oczu, a za kilka miesięcy pan ożenił się inną i do ślubu
        szli z dzieciem w drodze...
    • wanilinowa Re: Wybór kobiety 16.08.09, 15:40
      potrzeby posiadania rodziny są ostatnio bardzo niepopularne i przestarzałe. na
      forum prędzej dowiesz się z jakimi problemami psychicznymi zmaga się Twoja
      (oszalała na punkcie papierka) koleżanka, niż znajdziesz radę co zrobić w takiej
      patowej sytuacji.. na pewno należy kierować się rozumem i bardzo poważnie brać
      pod uwagę, że spychanie tematu ślubu na odległą przyszłość nie musi wynikać z
      niechęci do papierków, tylko z niepewności co do związku. jeśli dodatkowo
      związek nie zapewnia jej poczucia bezpieczeństwa co do przyszłości (np. brak
      jest planów sięgających dalej niż najbliższe wakacje) to należy wprost zapytać
      "co dalej?" i jeśli nic, to zawijać się z takiego związku w myśli zasady lepiej
      późno niż później.
      • rozwazna35 Re: Wybór kobiety 16.08.09, 22:38
        Ja zerwałam taki układ. Przeprowadziłam się do mojego faceta po prawie trzech
        latach znajomości, na dodatek do jego miasta. Oczywiście przed wspólnym
        zamieszkaniem były zaręczyny, wielkie deklaracje, chęć wzięcia ślubu - przede
        wszystkim z jego strony. Zostawiłam wszystko co miałam. Na szczęście nie
        sprzedałam mieszkania.
        Miałam dziecko z poprzedniego małżeństwa i razem z dzieckiem wyjechałam do niego.
        Przez pierwszy rok ślub nie był mi potrzebny. Ale gdy pan nie chciał mnie nawet
        zameldować u siebie i o zalegalizowaniu związku nawet nie myślał, zaczęłam
        odczuwać straszny brak poczucia bezpieczeństwa. Byłam w obcym mieście, moja
        sytuacja zawodowa w przypadku, gdyby pan nagle stwierdził, że to nie to, mogłaby
        być trudna.
        Poza tym zaczęłam mieć nawet myśli tego typu, że jak by on miał przypuśćmy
        wypadek, to jego rodzina pewnie od razu powiedziałaby mi "do widzenia".
        Najpierw pytałam, tłumaczyłam, nalegałam. W końcu przestałam i to zrobiłam.
        Wróciłam do siebie i teraz wiem, że była to najlepsza decyzja. Nie żałuję,
        odżyłam i cieszę się życiem z moją rodziną i znajomymi.
        Za to pan żałuje strasznie, że wyjechałam.
        No cóż...

        • sotoska Re: Wybór kobiety 18.08.09, 10:11
          Tyle dobrze u Ciebie, ze instynkt macierzyński masz zaspokojony... Potrzeba
          dziecka u kobiety bywa ogromna, więc często kobieta boi się odejść bo może nie
          znaleźć nowego partnera z którym by mogła założyć rodzine... w efekcie, często
          kobiety wolą przełknąć wstyd i wpaść, niż czekać na zgodę na dziecko.
          U mnie na osiedlu był zatwardziały stary kawaler, spotykał się z różnymi
          dziewczynami, kolegował, ale do oświadczyn się nie śpieszył. Dopiero ciąża
          "koleżanki" spowodowała , że zamieszkali razem i zorganizowali slub.

    • maciundo Re: Wybór kobiety 16.08.09, 23:13
      Ja bym postawił na dyskusje, rozmowę, czasem monolog. Wytłumacz mu plusy
      małżeństwa itp. Wałkuj tak długo aż zrozumie:)
    • figgin1 Re: Wybór kobiety 18.08.09, 15:53
      >
      > Czym się kierować w takich dylematach?
      >

      W łeb się puknąć! Jak można być z kimś tylko dlatego, ze na horyzoncie nie widać
      lepszego obiektu? Jesteś tak durna, że szkoda z tobą gadać! Życzę ci, żebyć sama
      kiedyś coś takiego usłyszała.
      • sotoska Re: Wybór kobiety 21.08.09, 09:48
        To prawda co media ostatnio nagłaśniają, agresja w necie jest wszechobecna.
        Socjolog przedstawiał to w ten sposób, że nieudacznicy życiowi w sieci
        (pozornie bezkarnie) mogą wyładowac na kimś swoje życiowe frustracje, więc tutaj
        chętnie używają języka agresji i wyzwisk.
    • mahadeva Re: Wybór kobiety 21.08.09, 10:18
      to bardzo proste
      po pierwsze - czy facet nie chce tylko slubu, czy tez dzieci? i jak
      bardzo nie chce dzieci? ja jestem przeciwna zmuszaniu do posiadania
      dzieci, choc z drugiej strony jeslo ta kobieta tak chce dzieci, to
      po co jej facet? moze zrobic to dziecko, a reakcja faceta moze jej
      nie inetresowac
      jesli chce miec zaangazowanego ojca, to niech szuka takiego, ktory
      chce dzieci
      co do slubu - zdrowy osad - lepiej stracic faceta, czy slub, czyli:
      czy facet jest na tyle fajny, ze mozna slub poswiecic? bez slubu
      mozna zyc przeciez, gorzej zyc z beznadziejnym facetem, a podobno
      ten jest fajny
      • sotoska Re: Wybór kobiety 21.08.09, 10:52
        > czy facet jest na tyle fajny, ze mozna slub poswiecic? bez slubu
        > mozna zyc przeciez, gorzej zyc z beznadziejnym facetem, a podobno
        > ten jest fajny


        Hm. Pytanie, czy na pewno "fajny" jest facet, który nie szanuje potrzeb tej
        kobiety i nie chce się z nią ożenić. Jeśli dla kogoś ślub nie jest ważny, to
        przeciez mu wszystko jedno być powinno, czy go ma czy nie... W bardzo
        nielicznych przypadkach niechęc do ślubu jest trwała lub uzasadniona
        wystarczająco wielką traumą.
        A jeśli dla kogoś ślub jest ważny, to kochajaca osoba ten ślub mu da!
        Dla mnie jest ważne by kuchnia była w kolorze zielonym a dla drugiej osoby jest
        to nieistotne. Więc co mysleć o tej drugiej osobie, jeśli wie, że dla mnie
        jest konkretny kolor ważny, a ona się twierdzi,)(ślub nic nie zmienia!po co on!)
        że kuchnia może być w każdym kolorze... ale nie zielonym? (nie odpowiadasz mi,
        ale kuchnię możesz sprzątać)
    • dr_after Re: Wybór kobiety 21.08.09, 10:27
      > Załóżmy, że kobieta jest w związku z mężczyzną, kilkuletnim, kochają się, chcą
      być razem, jednak on nie chce brać ślubu

      > Na horyzoncie nie ma widoku na "lepszego", co lepsi
      >już "przebrani" i jest mała szansa by nowego partnera szybko znaleźć

      Jak miło ze sobą te akapity współgrają :))))
      Hipokryzja aż huczy.

      IMO: załózmy, ze kobieta kalkuluje, chce miec dziecko i slub, konkretny partner?
      Nieważny, byle był "co lepszy" i w miare szybko. No i idealna cecha mezczyzny:
      ma chcieć ślubu i dziecka. Reszte się jakos przygłaszcze, bo nie ma przeciez
      ludzi niezastąpionych, nie?
      Obecny kocha i chce byc razem? A kogo to obchodzi? Nienarodzone czeka i wyje w
      mózgu kobiety, pora na reproduktora.

      I tyle w temacie "symboliki slubu" i "romantycznosci" płci pieknej. A w kazdym
      razie - tej mocno zniewolonej przez konwenanse części.

      Dla mnie niewiadoma jest nieco inna: czy facet chce miec dzieci? Bo tutaj nie
      jest to wyjasnione. Jesli chce miec i sie z tym zgadzają, to nie widze problemu,
      by nieco odejść od dziecięcych marzeń o białej sukni i po prostu zbudowac z nim
      zycie. a kwestie szpitalne, spadkowe i podatkowe mozna załatwić *bez slubu*,
      jesli sie chce, więc to nie argument.

      Oczywiście - facet równiez moze nagiąc swoja wizję i zdecydowac się na radosną
      szopkę. Ale nikt nie mówi, ze musi od razu chcieć całego polskiego blichtru,
      nie? Moze da sie przekonać na szybki cywilny w srodku tygodnia, zawarty a'la
      Vegas? ;)

      Choc na jego miejscu nie wiązałbym się z kobietą, która juz zaczęła lustracje
      otoczenia pod wzgledem "materiału genetycznego" :)
      • sotoska Re: Wybór kobiety 21.08.09, 10:40
        Uważasz, że lepsza jako partnerka od kobiety która jednak czeka na decyzję
        mężczyzny w sprawie ślubu i dziecka, będzie kobieta, która nie zastanawiając
        się długo, zaszła w ciążę i oświadczyła "misiu, dziecko w drodze, nie wiem jak
        to się stało, ale teraz musimy się ożenić!" ;)
        Miałam taką akcję i to dziewczyna 18letnia z biednej rodziny, poznała chłopaka
        20 letniego, po tygodniu przemeblowała mu pokój (mieszkał u rodziców), po 3
        miesiącach była w ciąży, chłopak zakochany i przeszczęśliwy. Teściu wkurzony na
        nią bo widział "akcję" ale wyprawił szybko huczne wesele i dziewczę wychowuje
        dzidzusia z mężem, bogaci teściowie ją utrzymują oraz mąż a jej się za bardzo
        nawet matury nie chce zrobić a tym bardziej szukać pracy. :)
        Jakoś takie panienki panowie łykają błyskawicznie,
        ale te kobiety co same się utrzymują, są w związku partnerami i chciałyby
        żeby formalizacja związku i decyzja o dziecku zostały uwzgladnione wspólnie w
        dłuższym związku - panowie olewają.
        Męska hipokryzja?

        • dr_after Re: Wybór kobiety 21.08.09, 11:08
          > Uważasz, że lepsza jako partnerka od kobiety która jednak czeka na decyzję
          > mężczyzny w sprawie ślubu i dziecka, będzie kobieta, która nie zastanawiając
          > się długo, zaszła w ciążę i oświadczyła "misiu, dziecko w drodze, nie wiem jak
          > to się stało, ale teraz musimy się ożenić!" ;)

          Nie. Nigdzie tak nie napisałem. więcej: uwazam takie zachowanie za ekstremalnie
          wieśniackie ;)

          > kobiety co same się utrzymują, są w związku partnerami i chciałyby
          > żeby formalizacja związku i decyzja o dziecku zostały uwzgladnione wspólnie
          w dłuższym związku - panowie olewają.
          > Męska hipokryzja?

          Jakos zle trafiasz ;)
          Ja obstawiałbym jednak męski strach. Niestety, ale duza część facetów w sprawach
          domowo-rodzinnych (i nie tylko) przyjmuje dla wygody i braku konfliktowych
          rozmów stanowisko kobiety. To slepa i głupia strategia, ale, niestety -
          wielokrotnie widziałem ją w uzyciu i nieraz zastanawiałem sie: po co oni to robią.

          Ci faceci czesto przyznaja racje kobiecie, ze "małzeństwo to przyszłość", "ze
          kiedyś będziemy mieć dzidziusia", itd... nie byłoby w tym nic złego, gdyby sami
          tak mysleli. Ale sęk w tym, ze oni bezrefleksyjnie, nie wgłębiając się w temat
          dają do zrozumienia, ze poidzielaja te poglądy. Po latach to wychodzi
          oczywiscie, a kobieta, która takiego pantoflarza bez własnego zdania wyhodowała
          moze jedynie walic głową w szafkę z talerzami.

          IMO najzdrowsza sytuacja jest wtedy, gdy - co zadziwiająco rzadko sie zdarza -
          facet i kobieta mają własne zdanie, którego nie boja się jasno i wyraznie przed
          soba ujawnic. I to zanim minie rok związku. Bo po dwudziestu latach to kazdy
          potrafi, tyle, że nieco glosniejszym tonem.

          W przypadku wątkodawczyni widze tylko dwie przyczyny: facet nie był szczery,
          albo kobieta omijała temat, by potem go nagle wrzucic na tapetę. I *nagle* mamy
          dwa rozbieżne scenariusze na życie. Straszne, ale typowe.
    • tarantinka Re: Wybór kobiety 21.08.09, 11:04
      jeżeli kobieta rzeczywiście kocha tego mężczyznę to nie zdecyduje
      sie na odejście. Podstawowa sprawa w tym przypadku to czy mężczyzna
      chce mieć dzieci, na jej miejscu zrobiłabym wiele aby wiedzieć
      bardzo dokładnie co o tym mysli jej ukochany. Zakochana kobieta
      zrezygnuje dość łatwo z papierka, nie sądzę jednak że jest w stanie
      zrezygnować z macierzyństwa. Z kolei zakochany mężczyzna powinien
      zrozumieć, że czas na macierzyństwo nie jest nieskończony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka