Dodaj do ulubionych

... Nie mam zadnych zainteresowan ...

22.08.09, 13:27
Chyba ze mna cos nie tak, tylko nie wiem co, czy to lenistwo, czy
nijaki charakter. Nie mam zadnych zainteresowan ani zadnych pasji.
Czas wolny i w ogole wiekszosc swoego zycia spedzamna komputerze i
przed tv, jak mam studia to chodze na zajecia ale to wszystko.
Pozniej siedze w domu i nie robie nic. Jestem typem odludka i to by
mi tak nie przeszkadzalo, gdybym potrafila zyc sama dla siebie i
zorganizowac sobie czas, a jesli nie mam nauki to nie robie nic.
Nawet jesli sa tematy ktore mnie interesuja to nie czytam nic o tym
i nie wiem, dlaczego. Cale wakacje spedzilam na kanapie przed kompem
i tv. Jak slysze jak ludzie rozwijaja swoje pasje (u mnie nie ma
tego slowa w slowniku) zastanawiam sie, co ze mna nie tak. Nawet
chlopak powiedzial mi kiedys ze jestem nijaka i nawet go za to nie
winie, bo widze jaka jestem. Nie mam kasy zeby chodzic na tance czy
inne balety i uprawiac sporty ale nawet nie chodzi o to, moglabym
robic cos w domu a ja nie robie nic. Leze teraz na kanapie i
zastanawiam sie nad soba, dlaczego nie wezme do reki jakiejs
ksiazki, dlaczego nie pojde gdzies, dlaczego nie rozpoczne jakiegos
malego przedsiewziecia. Leze na kanapie i czekam az minie dzien,
zeby w nastepny robic to samo ...
Obserwuj wątek
    • eponine Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 13:40
      Takie poczucie beznadziei to może być deprecha jaka... Może decoupage lub
      scrapbooking? To niewielkie koszty, można robić w domu i bardzo twórcze.
      • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 13:54
        wydawalo mi sie ze kiedys mialam depreche (beznadzieja przez kilka
        lat) ale po zrobieniu licencjatu i przeprowadzce do innego miasta i
        zamieszkaniu z facetem przeszlo mi, mam takie wrazenie i czuje to.
        Ale generalnie jestem niesmialym czlowieczkiem na dodatek bez
        zadnych, zadnych zainteresowan i aktywnosci. Robie tylko to co
        musze, a ze ostatnio nie musze nic, nie robie nic. Posprzatalam cale
        mieszkanie do tego stopnia ze nie ma juz w nim zbyt wiele do roboty
        i siedze i umieram z nudow z powodu wlasnej nijakosci. Co do
        decoupage, wlasnie - nie jestem osoba tworcza, nie umiem rysowac,
        malowac, nawet wlasnego gustu w urzadzaniu mieszkania nie mam.
        Ubieram sie nad wyraz pospolicie. Jestem wlasnie taka nijaka :/
        • eponine Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 19:28
          Żeby decoupage'ować nie musisz mieć talentu plastycznego, wystarczy pooglądać
          inne prace i zacząć coś robić. Mam wrażenie, że większość Twojego problemu
          wynika z braku chęci...
      • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 13:56
        zupełnie tego nie rozumiem. czasami też mam okresy, że nic mi się nie chce, że
        przesiaduję przed telewizorem. ale żeby tak cały czas...
        mnie od dziecka uczono, że trzeba mieć zainteresowania. pierwszą moją pasją
        chyba było czytanie. a Ty nie lubisz czytać?
        potem przyszedł czas na muzykę (pianino, gitara), pierwsze próby literackie,
        konkursy recytatorskie, kółko teatralne, malowanie, rajdy, obozy...
        myślę, że po pierwsze nikt nie zaszczepił w Tobie potrzeby posiadania pasji,
        nikt nie pomógł Ci się rozwinąć, a poza tym zwyczajnie jesteś przerażająco
        leniwa. ale można i trzeba nad sobą pracować. rusz tyłek i spróbuj czegoś.
        • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:02
          hmm, moze i nikt nie zaszczepil... jak bylam mala rodzice, a
          szczegolnie tato, powtarzal mi ze tylko nauka i nauka. Chodzenie na
          dyskoteki pozne wracanie to bylo zło, w sumie tylko siedzialam w
          domu i chodzilam do szkoly, majac jedna przyjaciolke z ktora bawilam
          sie na podworku. Chodzilam na taniec pewien czas ale jak poznalam
          swojego chlopaka zaczelam chodzic w kratke, poza tym tato stale
          powtarzal mi sie jak bedzie blizej do matury to chyba zrezygnuje z
          tych podskokow bo nauka. W sumie wyroslam na taka nieporadna,
          niezyciowa mimoze ktora nie wie po co zyje :/ wiesz lubie czytac ale
          wlasnie nie potrafie jakos wziac ksiazki do reki jak jestem w domu,
          siedze i nic nie robie... Moglabym ruszyc tylek do bilbioteki ale
          tego nie robie i zastanawiam sie do cholery dlaczego :///
          • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:09
            rozumiem, więc problem jest bardziej w tym, że nie możesz się zebrać w sobie i
            zacząć działać. ja czasami mam coś podobnego, ale to są tylko momenty. na
            przykład zaplanuję jednego dnia, że jutro pojadę do miasta, pójdę do fryzjera,
            coś tam kupię, załatwię, a na drugi dzień odwlekam to, to odwlekam, aż w końcu
            dzień przelatuje i z moich planów nici. więc w pewnym sensie rozumiem, ale
            niepokojące jest to, że Tobie zdarza się to nagminnie, codziennie (bo tak to
            zrozumiałam).
        • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:05
          wiesz, mam taką kuzynkę, która zawsze mi zazdrościła, że ja mam tyle talentów i
          pasji. ona zawsze narzekała, że nie jest kreatywna, nie potrafi malować,
          rysować. a potem zobaczyłam zrobione przez nią różne rzeczy(kalendarz, kartki
          itp) i naprawdę były świetne, pomysłowe.
          narzekała też, że nie ma talentu muzycznego, a ostatnio całkiem fajnie śpiewała
          przy ognisku.
          może trzeba w siebie bardziej wierzyć?
          a ja zazdroszczę tej kuzynce z kolei, że ona ma talent ruchowy, że tak to nazwę,
          że łatwo jej przychodzą wszelkie sporty. bardzo dobrze pływa, jeździ na rolkach,
          ładnie tańczy.
          każdy ma jakiś talent.
          • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:08
            ech. Bedac nastolatka ladnie tanczylam, czytalam ksiazki biorac je z
            domowej biblioteczki, jezdzilam na rolkach. Wszystko sie jakos
            zmienilo z czasem i przeistoczylam sie w przewrazliwiona i
            depresyjna mimoze :/ Nie umiem malowac, nie umiem gotowac, wydaje mi
            sie ze nie mam smykałki do niczego i to mnie zastanawia. Nawet nie
            wiem co chcialabym robic w zyciu. Nadaje sie tylko na odstrzal ;)
            • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:12
              ja też jestem osobą bardzo wrażliwą, ze skłonnościami do depresji (dopiero
              odstawiam leki po ostatniej). ale dużo nad sobą pracuję, staram się
              przezwyciężać swoje słabości.
              • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:16
                agaoki dzieki, ze odpowiadasz. Tyle, ze fakt ze osoba z depresja
                potrafi sie zebrac a ja nie chyba jeszcze mnie dobila, hihi.
                Chcialabym byc "jakas", charakterystyczna, a jestem naprawde jak
                flak z olejem. W sumie jaki to problem wziac ksiazke do reki
                (chociaz nie uwazam aby to byla jakas super pasja, ot zwykla
                rzecz...), zaden, wiec zastanawiam sie dlaczego tego nie zrobie. Mam
                jakis dziwny stan pod tytulem "chcę ale nie chce mi się" i zyje jak
                w letargu, przepuszczam zycie przez palce
            • horpyna4 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 15:40
              Jak nie umiesz malować, to zacznij robić wycinanki. Do tego naprawdę
              nie potrzeba talentu, przy jednobarwnych wystarczy odpowiednio złożyć
              papier i ciąć. Wielobarwne (np. typu łowickich) wymagają trochę
              większego pomyślunku, ale i tego można się nauczyć.

              Zresztą nie trzeba powielać jakiegoś konkretnego stylu, można
              stworzyć własny.

              Jeszcze tylko biały karton i klej introligatorski do nalepiania.
              Możesz w ten sposób produkować ciekawe kartki. Koszt własny naprawdę
              niewielki.

              A teraz najważniejsze: takie zajęcie działa antydepresyjnie. Być
              może dzięki wpatrywaniu się w żywe kolory.
    • fergie18 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:11
      tomoże znajdź sobie jakąś fajną pracę? ja np długo nie mogłam znaleźć pracy aż w
      końcu poszłam na szkolenie profesjonalnych opiekunów do zwierząt i teraz ciągla
      zajmuję się zwierzakami, mam z tego i uciechę i pieniążki i jest to moją pasją,
      pomyśl czy masz coś takiego co chciałabyś robić i sprawiałoby Ci przyjemność?
      wcześniej żyłam tak jak Ty ale z tego trzeba się otrząsnąć bo to początkowa faza
      depresji
      • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:13
        fergie, a moge zapytac na ile to oplacalne co robisz? Wlasnie ze nie
        wiem czy jest cos co chcialabym robic i to mnie doluje, nie potrafie
        tego zrozumiec :( Nie interesuje sie jakby niczym, nie mam pojecia
        co zrobic ze soba :/ Boszzzz jestem jeszcze przed okresem i
        przezywam ta beznadzieje ze zdwojona sila ;))
        • fergie18 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 20:04
          jakaś super kasa to nie jest ale jak na razie mi wystarczy, na pewno nie da się
          całkowicie z tego utrzymać ale kilkaset zł wpada, jednak dla mnie ważniejsza
          jest satysfakcja
          • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 20:09
            fergie, a napiszesz mi co takiego robisz ze zeiwrzetami, na czym to
            polega, moze na maila? Szukam dla siebie czegokolwiek co by dalo mi
            poczucie ze jestem przydatna i ze nie zyje po nic, jakbys podala mi
            troche info o takie pracy bylabym wdzieczna
            • fergie18 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 23:04
              mogę napisac tutaj, po prostu pracuję na zasadzie hotelu dla zwierząt ale w
              warunkach "domowych" czyli przyjmuję do siebie jednocześnie 1-2-3 zwierzaki,
              najczęściej psy i robię przy nich to wszystko co robi się z psem, karmienie,
              spacery, zabawa, nauka, socjalizacja, w razie potrzeby wizyta u weta ale jeszcze
              mi się nie zdarzyło, zabiegi pielęgnacyjne, jak trzeba to podam i zastrzyki i
              leki, ogólnie jest dużo pracy ale ja się z tym dobrze czuję, kocham psy, chcę
              teraz przygarnąć jakiegoś na stałe :)
      • agaoki tastycoffee 22.08.09, 14:25
        mnie bardzo pomogła metoda zapisków, to znaczy planuję sobie każdy dzień i
        wszystko, co muszę lub chciałabym zrobić zapisuję na kartce. jak jest zapisane,
        to nabiera jakiejś innej mocy, czuję się bardziej zobligowana. a jak zrobię, to
        skreślam.
        • tastycoffee86 Re: tastycoffee 22.08.09, 20:07
          agaoki, hmmm, w jakim miescie chodzilas na terapie? Wiesz ja nawet
          nie wiem co bym mogla zapisac na takiej kartce bo nie mam zadnych
          obowiazkow tak naprawde, a ile razy w tygodniu mozna sprzatac
          mieszkanie :) czasem z nudow wychodze na male zakupy, a czasem z
          tych nudow nawet nie chce mi sie nigdzie wychodzic. Zauwazylam
          rowniez ze mam kiepskie kontakty z ludzmi, nawet z wlasna rodzina.
          Nie porafie z nimi rozmawiac, kontakty polegaja na zesc, jak sie
          masz, co u ciebie, zadnych wiekszych rozmow... Jak wpada do mnie
          mlodsza siostra lub rodzic po cos to robi co mial zrobic i idzie,
          albo jak np zapraszam na film to ogladamy i wiekszosc czasu siedzimy
          cicho. Zazdroszcze starszej siostrze ktora bardzo dobrze radzi sobie
          z ludzmi, jest takim promykiem :)
    • idasierpniowa28 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:15
      Przede wszystki spróbuj na początek przestać się nad sobą użalać. Najłatwiej
      jest siaść, załozyć ręce na brzuch i płaczliwym głosem mówić, że jest się
      nijakim i do niczego.
      " Wydaje mi się, że nie mam talentów"- no wlaśnie wydaje. Rusz się do cholery a
      nie jojcz ;) Wydaje mi się, że ktoś powinien Tobą porządnie potrząsnąć i dać
      konkretnego " kopa" to byś się ocknęła z tego letargu. Nie glaskanie po główce
      oraz wyszukiwanie zajęć tu jest potrzebne tylko bodziec.
      • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:30
        a Twój chłopak? czy nadal z nim mieszkasz? czy on nie potrafi Cię "rozruszać"?
        to znaczy nie robicie niczego razem, nigdzie nie wychodzicie?
        • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:37
          mieszkamy, chociaz na wakacje wyjechal do pracy za granica. Jak
          jestesmy to nie robimy nic szczegolnego, on pracuje prawie caly
          dzien, pozniej jest w domu. Czasem probuje mnie wyciagac ale ja sie
          wcale nie pale, ehh
          • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:42
            wiem ze tak naprawde powinnam pogadac o swoim zyciu z jakims
            specjalista ale raz ze ta mysl mi nie do konca odpowiada, dwa ze to
            kosztuje, trzy ze mozna na nfz ale panstwowa sluzba zdrowia to
            porazka, cztery ze pewnie i tak nie zrobilabym nic w tym kierunku.
            Nawet jak potrzebuje isc do lekarza to to odkladam, jakby nie
            zalezalo mi na sobie samej
            • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 15:04
              tastycoffee86 napisała:

              > wiem ze tak naprawde powinnam pogadac o swoim zyciu z jakims
              > specjalista ale raz ze ta mysl mi nie do konca odpowiada, dwa ze to
              > kosztuje, trzy ze mozna na nfz ale panstwowa sluzba zdrowia to
              > porazka, cztery ze pewnie i tak nie zrobilabym nic w tym kierunku.
              > Nawet jak potrzebuje isc do lekarza to to odkladam, jakby nie
              > zalezalo mi na sobie samej

              1. ja też leczyłam się na nfz i sobie chwalę, choć wiem, że bywa różnie. ale jak
              nie spróbujesz, to się nie przekonasz. zawsze po jakimś czasie możesz zmienić
              specjalistę.
              2. bardzo dobrze, że jesteś świadoma tego, że masz problem,że chciałabyś coś
              zmienić. to już pierwszy maleńki kroczek w kierunku zmian.
              3.ale niestety pewnych rzeczy nikt za Ciebie nie zrobi. sama musisz iść do
              lekarza. ale najtrudniej jest zacząć, wybrać się, a potem to już jakoś samo się
              toczy
    • pretensjaa Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 14:51
      To sie nazywa APATIA, ew. MARAZM.
      • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 15:14
        znowu piszę, bo jakoś mnie zainteresował Twój przypadek.

        1. a jak się odżywiasz? moim zdaniem odżywianie jest niezwykle ważne, ma wpływ
        na wszystko, na samopoczucie, psychikę, hormony itp.itd. ja na przykład oprócz
        chodzenia do lekarza i brania leków zaczęłam się zdrowo odżywiać - dużo owoców,
        warzyw, suplementy. myślę, że to mi bardzo pomogło. niedawno znowu trochę się
        zaniedbałam i od razu to odczułam - nastrój w dół, różne dolegliwości, straszny
        PMS, brak energii. wtedy znowu wróciłam do zdrowego jedzenia i od razu poprawa.
        teraz mimo że jestem przed okresem, to czuję się dobrze, nie jestem aż taka
        senna i nie mam doła. ale naprawdę wręcz faszeruję się witaminami, tymi
        naturalnymi i tymi sztucznymi. dzień zaczynam od porządnego, pożywnego śniadania
        (chleb razowy, jajko, sok wyciśnięty z grejfruta, pomidor, jogurt), łykam
        belissę i tran, no i dużo piję, co najmniej 1,5litra(wodę, herbatki, soki).
        • nsc23 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 11:24
          Blad. Tobie sie wydaje, ze to jest zdrowe. Faszerowanie sie witaminami w
          tabletkach to glupota a nie zdrowie.
    • mrs.solis Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 15:19
      Jestes jak moja tesciowa. Ona tez calutki bozy dzien lezy na kanapie
      i gapi sie w sufit. Jedyna jej aktywnosc to poranne zakupy spozywcze
      i z tego co wiem w mlodosci tez taka byla choc miala wiecej
      obowiazkow. Jak tak patrzylam na to jej siedzenie i nic nie robienie
      nie moglam odegnac mysli,ze ona marnuje zycie. Nie mowie,ze ja mam
      bog wie jakie pasje,ale siedzenie w domu mnie dobija ,wiec probuje
      sobie sama cos organizowac mimo,ze nie mam w miejscu gdzie mieszkam
      zadnej kolezanki. Biore dziecko i jezdze z nim do parku ,na
      baseny,place zabaw,na rowery. Ty jeszcze dziecka nie masz,wiec masz
      wieksze pole do popisu. Na poczatek proponuje wziasc jakies ciekawe
      czasopismo dobra kawe i idz usiadz gdzies do jakiegos parku.
      Zrelaksuj sie,ciesz sie sloncem ,bo niedlugo zima i w domu sie
      nasiedzisz. Pomysl tez o rowerze. To fajny i zdrowy sposob na
      spedzanie czasu. POprosut staraj sie kazdego dnia zrobic troche
      wiecej niz tylko zamieniac tlen w dwutlenek wegla.
      • alanis11 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 18:01
        Ja niestety zauważyłam pewną prawidłowosc między siedzeniem w internecie a
        brakiem chęci do robienia czegokolwiek innego , myśle ze jest spory odsetek osob
        które są uzależnione od mediów ( TV INTERNET) moze i ty masz ten problem?
        Zastanow sie ile czasu codziennie spedzasz w necie i przed telewizorem.
        • konfiturka89 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 18:12
          Też tak czasem mam - ale czasami, nie cały czas.
          Najważniejszy jest pierwszy krok - chcieć to zmienić. Wyjdź do parku, chociażby
          na spacer, idź do kina, po prostu wyjdź z domu. Idź do biblioteki, siedź tam
          kilka godzin, przeglądaj półki z książkami, szukaj fajnych pozycji itd. Może
          zapisz się na jakiś kurs językowy? Trochę głupio marnować tyle czasu w młodym
          wieku...

    • eponine Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 19:36
      Hmm a nie masz niczego takiego, co Ci się marzy? Jakiś zawód, czynność,
      umiejętność? Bo mnie we wszystkich życiowych wyborach pomagają zawsze marzenia,
      motywują jak cholera. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że dążę do ich
      spełnienia najlepiej, jak mogę. Nigdy o niczym nie marzyłaś?
    • silic No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 19:41
      To nie jest obowiązkowe.
      Poza tym słowo "pasja" jest zdecydowanie nadużywane co powoduje jego dewaluację.
      W większości przypadków owe rozwijane pasje ledwo łapią się na zainteresowanie.
      To tak jakby każde brzdąknięcie na gitarze nazywać koncertem gitarowym...
      • tastycoffee86 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 19:52
        dokladnie, nawet o niczym nie marze... uzalezniona chyba nie jestem,
        bo mimo, ze siedze przed kompem calymi dniami to jak wyjezdzam
        gdzies wcale mi tego nie brakuje. Siedze bo tylko to "mam" do
        roboty. Kiedys w klotni facet powiedzial mi ze jestem pusta i
        nijaka, i czasem jak bierze mnie na rozmyslanie o sobie i
        przypominam sobie te slowa to czuje sie okropnie bo wiem, ze to jest
        prawda. Mam dwie siostry ktore moze nie maja wielkich pasji, ale
        widze jak starsza zajmuje sie urzadzaniem nowego domu, sadzeniem
        roslin w ogrodzie, ma gust i potrafi to robic; czesto odwiedzaja ich
        znajomi albo oni ida do nich. Mlodsza grywa na gitarze, czyta.
        Sa "określone", jakies, a ja nic tylko siedze na kanapie, od czasu
        do czasu wezme sie za sprzatanie i ukladanie rzeczy (ale finezji w
        tym nie ma, po prostu scieram, myje i takie tam) ale to wszystko.
        • horpyna4 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 19:57
          To rusz tyłek i poproś siostrę, żeby pozwoliła Ci pomagać w ogrodzie
          i nauczyła, które to chwasty. Od czasu do czasu będziesz latać do
          pielenia i podlewania, to przynajmniej nie dostaniesz hemoroidów od
          ciągłego siedzenia.
          • tastycoffee86 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 20:01
            mieszkamy bardzo daleko od siebie, gdyby byla blizej pewnie bym
            czesto ja odwiedzala :-) zeby sprawiac wrazenie dla siebie samej, ze
            jestem do czegos potrzebna ;]
        • tastycoffee86 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 19:59
          zauwazylam u siebie rowniez brak ambicji. Zdobywanie dobrych ocen na
          studiach ma sie nijak do mojej zaradnosci zyciowej, ktorej po prostu
          nie ma, ani do ambicji zeby pojsc gdzies cos robic, zarabiac zeby
          miec na swoje wydatki. Kto by nie chcial miec kilku dodatkowych
          groszy dla siebie, wydawaloby sie. A ja siedze w chalupie, jem,
          ogladam tv. Brzmi jak totalna leniwa fleja, pasozyt bez
          zainteresowan i jakichs celow ktory zyje z dnia na dzien. Wstyd mi i
          sie zastanawiam dlaczego skoro to widze nie robie nic?? Zawsze w
          zyciu pomagali mi rodzice i chyba dlatego nie potrafie teraz
          decydowac sama o sobie... Zreszta bardzo pozno jakos dotarlo do
          mnie, co chcialabym robic w zyciu - mam 23 lata i dopiero teraz
          widze ze wybierajac studia szla bym na cos zwiazanego ze zdrowiem i
          medycyna, farmacja, a konczac liceum nie mialam pojecia i poszlam
          tam gdzie nie chcialam i gdzie zaproponowal moj tato. Boszzzz w
          skali żałości chyba zajmuje najwyzsze noty.
          • fergie18 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 20:10
            a skad jesteś?? bo jak z wrocka lub z opolskiego to bym się z chęcią z Toba
            spotkała na pogaduchy i już miała byś co robić ;)
        • fandorina Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 20:11
          Część ! Wiesz ja miałam podobnie. W zasadzie cały okres studiów zmarnowałam przed tv i internetem w marazie i apatii. Traz bardzo żałuję tych zmarnowanych młodych lat a czasu niestety nie da się cofnać... Gdy po studiach długo nie mogłam znaleść pracy przeżyłam poważne załamanie i w końcu trafiłąm do psychiatry i on przepisał mi leki. One dały mi napęd, czułam że jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia i w końcu mi się coś chciało. Nadal łykam tabsy w minimalnych dawkach i jeżeli alternatywą jest powrót do marazmu będe je łykać do końca życia. Nie wiem jaki jest Twój przypadek ale wartno pokonać wstyd ( niesłudzny) i skonsultować się z lekarzem .Ja żałuje tych lat w depresji gdybym wiedziała za mogę sobie pomóc na pewno poszłabym wczesniej. Lecze sie na NFZ i jesem zadowolona.
          • tastycoffee86 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 20:15
            fandorina, w jakim miescie sie leczysz? pewnie sa dlugie terminy
            oczekiwania na wizyte? Wlasnie jak to jest z psychologami, ich chyba
            powinno sie widywac regularnie, ale patrzac jak to jest w sluzbie
            zdrowia to chyba nie dziala w ten sposob?..
            • agaoki leczenie 22.08.09, 20:26
              tasty, ja się leczę w poznaniu. w jednej przychodni na pierwszą wizytę
              musiałabym czekać aż dwa miesiące(a byłam w takim stanie, że nie mogłam czekać),
              ale w innej tylko 2tyg. a jak już zaczęłam chodzić, to wizyty są regularne,
              zarówno u psychiatry, jak i psychologa. na ogół nawet nie czekam długo na
              korytarzu. panie w recepcji są przemiłe, zawsze można wizytę przełożyć, odwołać,
              nikt się niczemu nie dziwi.
              • agaoki krzywda 22.08.09, 20:37
                nadgorliwi i nadopiekuńczy rodzice zrobili Ci krzywdę:(
                ale jeszcze raz powtórzę, że samoświadomość, to pierwszy krok do zmian.
                ja też miałam(mam) nadopiekuńczą mamę, która nic nie pozwalała mi robić w domu,
                bo sama zrobiła lepiej. jak byłam mała, to byłam strasznym dzikusem, który bał
                się pojechać sam autobusem, bał się iść do sklepu po mleko itp. ale ja jakoś
                sama dość szybko odkryłam, ze to nie jest normalne, że tak nie powinno być.
                zaczęłam sama nad sobą pracować, przełamywać swój lęk, swoją nieśmiałość. bardzo
                pomogły mi w tym różne książki psychologiczne, a także czasopisma. moja mama
                zawsze krytykowała, że je czytam (do dzisiaj nie lubi kolorowych pism), a ja
                dowiadywałam się z nich, co jest normalne(w wg.mojej matki nie), jak pokonać
                nieśmiałośc, jak nauczyć się asertywności i takie tam.
                tatuś wybrał Ci studia? to wiele tłumaczy....
                najwyższa pora zacząć żyć swoim życiem, na własny rachunek.
                dziewczyno, cóż to jest za wiek te 23lata! całe życie przed Tobą. są ludzie,
                którzy po 40dopiero robią maturę, zaczynają studia. jeszcze możesz robić to, co
                lubisz. odwagi!
            • fandorina Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 20:28
              Jestem z Krakowa. Długie terminy są ale na godziny popołudniowe jeżeli możesz przyjść rano można sie zapisać na termin w tym samym tygodniu. Tylko ja chodzę do psychiatry nie terapeuty i leczenie opiera się tylko na farmakologii. Moja pani doktor zaproponowała mi terapię grupową gdybym chciała( i wtedy spotkania raz na tydzień)ja się jednak nie zdecydowałam. Myślę o terapii indywidualnej ale to chyba faktycznie droższa sprawa bo trzeba chodzić prywatnie. Mnie leki bardzo pomogły kiedyś będe je pewnie odstawiać choć lekarz zapewnia ze można je brać długo i są bezpieczne.
              Pozdrawiam
              • tastycoffee86 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 20:53
                to jak to wyglada ta wizyta u psychologa - siedzi sie i wywnetrznia?
                Bo pisalas, ze indywidualnie to placic trzeba to juz nie wiem jak to
                jest
                • fandorina Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 21:05
                  ja chodzę do psychiatry nie do psychologa to duża różnica. Do psychologa ( terapeuty)chcę zacząć chodzić i u niego faktycznie trzeba sie wywnętrznać;) terapia głównie polega na rozmowie.Psychiatra głównie przepisuje leki ale na pierwszej wizycie musisz cos o sobie opowiedzieć z czym masz problem zeby lekarz mógł dobrać odpowiedni lek. Kolejne wizyty są raczej krótkie ja głównie przychodze po nową receptę.
                  • tastycoffee86 Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 21:10
                    hm nie wiem do kogo mam isc - myslalam ze kolenmosc jest raczej taka
                    ze najpierw psycholog a potem psychiatra (od ciezszych przypadkow).
                    Nie wiem czy faszerowanie sie lekami nawet jesli poprawia nastroj
                    jest takie dobre :/
                    • agaoki Re: No i co z tego ? Nie musisz mieć. 22.08.09, 21:16
                      mnie się wydaje, że kolejność zależy od stanu człowieka. ja byłam w ciężkiej
                      depresji, nie mogłam spać, jeść, zajmować się domem, dużo płakałam - to takie
                      główniejsze objawy. więc musiałam jak najszybciej wziąć leki, które mnie
                      wyciszą, "wyprostują".
                      myślę, że Ty możesz, a nawet powinnaś zacząć od psychologa.
                      • agaoki musisz jednak wiedzieć. 22.08.09, 21:21
                        że psycholog nie da Ci gotowej recepty, jak masz żyć. oni w ogóle rzadko kiedy
                        dają jakiekolwiek rady. raczej zadają pytania, naprowadzają, a to Ty sama
                        właściwie dochodzisz do różnych wniosków, coś sobie uświadamiasz. co z tą wiedzą
                        zrobisz w domu, zależy od Ciebie. mimo sesji z psychologiem, i tak będziesz
                        musiała wykonać sama ciężką pracę, by zmienić swoje życie.
                        ale warto!
    • dani.california Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 21:21
      siedzisz cały czas w domu? Mam dość dziwną propozycję: pomaluj mieszkanie. Albo przynajmniej jakiś pokój. Nie chodzi mi o otoczenie się bardziej ożywiającymi, dającymi energię kolorami (choć to swoją drogą też mądre). Po prostu potrzebujesz w swoim życiu zmiany.
      Na mnie zmiana wystroju i koloru ścian w moim pokoju zawsze działa stymulująco, może na Ciebie też? Zrób to w miarę możliwości sama, będzie i aktywność i zmiana i wreszcie poczujesz, że coś zrobiłaś!
      • milkavanilka81 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 21:55
        rozumiem Ciebie doskonale bo też tak miałam... to co napisałaś to
        jakbyś pisała o mnie, naprawdę... ponad do zawsze miałam słomiany
        zapał, coś zaczynałam i nie kończyłam. Chciałam podjąć pracę, ale
        nie było nic z moimi ambicjami, z innej strony też dostałam po d...
        nie załamałam się, stwierdziłam że nie ma tego złego... Pewnego dnia
        wzięłam się za siebie, zaczęłam czytać książki (w 2 tygodnie
        przeczytałam 4), zaczęłam jeździć rowerem, trochę wyszywać, TV
        zmieniłam na radio, przy komputerze prawie wcale nie siedze i
        zamiast siedzieć w domu "nosi mnie", duuużo chodzę. Ponad to
        przygarnęłam kota (więcej obowiązków i mnóstwo pociechy), gotowanie
        i pieczenie ciast (naprawdę nie potrzeba do tego wiele talentu a
        zrobisz dużo przyjemności chłopakowi). Zdarza się, że czasem na nic
        nie mam ochoty i mam wszystko gdzieś, ale to są naprawdę sporadyczne
        dni. Wg mnie nie potrzeba specjalistów (ja w nich nie wierzę) bo jak
        sama nie będziesz chciała czegoś zmienić w swoim życiu to nikt Ci
        nie pomoże. Musisz wziąć się w garść i zacząć działać. Powodzenia!
        • zuzanna2008 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 22:08
          A ja proponuję zakup psa. Wniesie dużo radości do Twojego życia i
          obowiązków, których Ci brakuje. Dzięki posiadaniu psa zaczniesz
          wychodzić kilka razy dziennie z domu i na spacerach na wiążesz dużo
          nowych znajomości. U mnie to się sprawdziło:)
    • vandikia Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 22.08.09, 22:15
      lenistwo :P

      zamiast biadolić, to byś przez ten czas przeczytała rozdział
      sensownej książki
      do kompa usiąść łatwo, do czytania książki nie? coś się nie zgadza
      moze po prostu nie masz ochoty czytać książek mimo, że wszyscy mówią
      że to jest super extra pasja
      próbuj różnych rzeczy, to Cię coś wciągnie
      ale trzeba się ruszyć dalej niż z kuchni do pokoju
      • agaoki a tak swoją drogą 22.08.09, 23:00
        uroczego masz chłopaka;) pewnie przemiło jest usłyszeć, że jest się nijaką.
        a nie masz ochoty udowodnić mu, że jednak jesteś "jakaś", nie chcesz go zaskoczyć?
        a dlaczego on w ogóle z Tobą jest? jeśli jest, to musisz jednak coś w sobie mieć.
    • margulinka Re: a tak swoją drogą 22.08.09, 23:50
      kipme napisał:

      >
      > Myślę, że jak oboje jesteście nijacy to po prostu jesteście dobrze
      dopasowani..
      > .. I tego się trzymajcie....

      wow ales jej odpowiedziala, nie ma co
    • pociag.osobowy Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 00:05
      ja tez nie mam 'wielkich' pasji i wielkich talentow, malych zreszta tez nie. ale
      probuje metoda malych krokow. i Tobie tez to polecam.

      siedzisz w domu i nie chce Ci sie wyjsc? sprobuj upiec ciasto, najprostsze, moze
      byc z torebki. maly wysilek, a szybki efekt :) zobaczysz jaka bedziesz dumna, ze
      udalo Ci sie stworzyc cos smakowitego!

      sprobuj zainteresowac sie fotografia...nie musza to byc nie wiadomo jak
      artystyczne, super doswietlone i skadrowane zdjecia - po prostu raz w tyogdniu
      wyjdz na spacer i postaraj sie zobaczyc cos ciekawego. nikomu sie to zdjecie nie
      musi podobac, poza Toba:)

      a jak juz zrobisz pare zdjec, to idac za ciosem - zrob scrapbooka :) meterialy
      sa dostepne chociazby na allegro, wiec znow odpada problem z wyjsciem z domu ;)
      nie trzeba miec zadnych zdolnosci artystycznych - jestem tego dowodem :) a i
      albumu nie trzeba nikomu pokazywac, wiec mozesz zaszalec z wlasna kreatywnoscia
      lub jej brakiem :)

      powodzenia!
    • jakas_kobietka Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 08:54
      wyjedź gdzieś!

      weź spakuj kanapki i mineralną do torebki, wsiądź w pociąg i pojedź do
      najbliższego dużego miasta, połazić po kafejkach i pozwiedzać. to się
      wydaję głupie, ale uwierz mi, naprawdę zajebisty zabijacz czasu. nie
      musisz się z nikim umawiać, po prostu wsiądź w pociąg i pojedź no do ,
      nie wiem, krakowa. gdzieś, gdzie zawsze coś się dzieje. może cię to
      ożywi...
    • stinefraexeter Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 10:24
      Nie widzę u ciebie nic odkrywczego. Jesteś po prostu leniwa.

      Każdy z nas zna uczucie dziwnego uwiązania do kanapy przed tv lub do komputera.
      To oczywiste - to najprzyjemniejsze w odbiorze rozrywki: nie męczymy się,
      kolorowe obrazki przewijają się przed nami, a my co najwyżej ruszamy palcami.
      Każdy nas chce się jak najmniej narobić i mieć z tego jak najwięcej przyjemności.

      Wyjście na spacer, przemeblowanie mieszkania, robienie czegokolwiek innego
      wymaga większego zdyscyplinowania, bo jednak zużywa więcej energii niż leżenie i
      nicnierobienie. Podobnie z kontaktami z innymi ludźmi - podtrzymywanie rozmowy
      na fajnym poziomie to też wysiłek.

      Zdajesz sobie wyobrażać, że dla innych rozwijanie zainteresowań to bułka z
      masłem, że twoja siostra urządza ten ogród bez wysiłku. To nieprawda. Ci inni są
      po prostu mniej leniwi niż ty i decydują się przezwyciężyć wszechogarniające
      człowieka lenistwo.

      Oczywiście, że najłatwiej siedzieć w necie. Ty wybierasz najłatwiejszą drogę.
      Inni ludzie nie. Ergo: jesteś po prostu leniwa.

      No i, na dodatek, masz za dużo wolnego czasu.
      • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 13:39
        > Ergo: jesteś po prostu leniwa.

        Z tym lenistwem to chyba nie do końca prawda. Przecież autorka pisała wcześniej,
        że wysprzątała mieszkanie tak, że już nie ma nic do roboty. No to chyba nie jest
        aż taka leniwa. Gdyby to było tylko lenistwo, to leżałaby na kanapie w brudzie i
        smrodzie.
        Poza tym studiuje, zrobiła licencjat i ma dobre oceny, więc nie może być
        skończonym leniem.
        • stinefraexeter Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 14:48
          Skonczony len to przypadek dosc ekstremalny i podpada pod chorobe
          psychiczna.
          Autorka raczej jest leniem przecietnym - wypelnia niezbedne minimum
          i tyle. Pewnie jakby pracowala, po pracy i tak by w ten sposob
          spedzala czas, ale wowczas bez wyrzutow sumienia i refleksji, bo
          mialaby wytlumaczenie w postaci odpoczynku po pracy.
          Zajecia sie skonczyly, sa wakacje i nagle okazuje sie,
          ze "wypoczynek" to cala tresc zycia. Naprawde wielu jest takich
          ludzi-zdziwionych, ze trzeba sie nieco wysilic, by urzadzic ogrod
          lub by porozmawiac z innymi.
          • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 19:12
            stinefraexeter przez chwile pomyslalam, ze masz racje z tym leniem,
            ale jest jedno ale - czytanie, jezdzenie na rowerze i inne tam
            zainteresowania wymagaja wysilku, fakt, ale co innego, jesli sie to
            LUBI. Wtedy nie patrzy sie na to jak na wysilek tylko jak na
            przyjemnosc.
            Zaczynam mieszkanie szorowac od nowa bo sie zabrudzilo znowu i nie
            mam pojecia, co innego moglabym robic... Gdybym byla leniem to
            rzeczywiscie lezalabym w smrodzie, a z braku laku myje podlogi i
            ukladam gary ;) Ogolnie jestem sierota zagubiona w zyciu i
            przydaloby mi sie znalezc wlasna droge, bo ta wegetacja psychicznie
            mnie meczy ;-( a z drugiej strony jak ktos nie da mi kopa w du.psko
            to nie robi nic zeby sobie pomoc o_O
            • agaoki Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 20:55
              > Ogolnie jestem sierota zagubiona w zyciu

              na czym polega Twoje bycie zagubioną sierotą? oprócz tego, co już wiemy.

              Ty wcale nie jesteś nijaka. Ty jesteś na maxa zakręcona;))
            • coco.sanka Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 23.08.09, 21:19
              Prosze napisz do mnie na gazetowego majla, bo mam taki sam problem.
              • tastycoffee86 Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 25.08.09, 22:30
                agaoki, no na tym polega co napisalam wlasnie, nie wiem co chce
                robic w zyciu, nie interesuje sie niczym na tyle aby chciec
                poglebiac wiedze na te tematy, jestem na studiach ktore mnie nie
                kreca (i koncze je bo magisterka za pasem), nawet znajomych nie mam
                z ktorymi wychodze, zycie spedzam w domu. Udalo mi sie poznac
                chlopaka (kiedys nie bylam az tak depresyjna i nijaka,
                przyszlo/poglebilo sie z czasem), z ktorym jestem juz dlugo i
                mieszkamy razem i to wszystko. Widze jak osoby ze studiow nie tylko
                studiuja, ale i pracuja, wyjezdzaja, spotykaja sie, czytaja. Ja
                jestem mega nijaka i prowadze naprawde zalosne zycie ale jakos nie
                mam sily tego zmienic. Jak juz pisalam nawet jesli chodzi o moje
                zdrowie to umowienie sie na wizyte umiem przekladac miesiacami,
                jakby zadzwonienie to bylo nie wiadomo co. Nie wiem, gdzie tu widac,
                ze jestem zakrecona.... Cocosanka - chetnie ale nie wiem, co
                moglabym i napisac? ;) wszytko wylozylam tutaj, jak kawa na lawe ;]
                • stinefraexeter Re: ... Nie mam zadnych zainteresowan ... 25.08.09, 22:48
                  Piszę w odniesieniu również do twojej wcześniejszej odpowiedzi na mój post.

                  Wspomniałaś o tym, że należy lubić rower, malowanie, itp. Zgadzam się z tobą.
                  Skłonna jestem jednak się założyć, że ty również LUBISZ coś poza internetem.
                  Jestem pewna, że lubisz czytanie lub jazdę na rowerze lub cokolwiek innego.
                  Internet/tv są jednak atrakcyjniejsze, ponieważ:
                  a) przyjemność jest łatwiejsza, natychmiastowa, bezwysiłkowa, b) przyjemność
                  jest w zasięgu ręki.
                  Znam to, bo czasem zdarzają mi się takie ciągi, że siedzę z laptopem na kolanach
                  i klikam (choćby na forum ;) ). I im dłużej siedzę, tym ciężej mi się oderwać i
                  wyjść choćby na spacer.
                  Właśnie dlatego, że przyjemność jest tak łatwa, te rozrywki są tak bardzo
                  narkotyzujące.
                  Wydaje mi się, że zbliżasz się trochę do niebezpiecznej granicy. Za młoda
                  jesteś, by życie spędzać w domu. Zrozummy się dobrze, ja również jestem
                  domatorem i w swoich własnych czterech ścianach czuję się najlepiej. Zauważyłam
                  jednak, że siedzenie w domu najbardziej mnie cieszy, kiedy do niego wracam :)
                  Co ci radzę: postawienie sobie wyraźnych granic. Np. jutro będę siedzieć w necie
                  nie dłużej niż godzinę lub tylko po to, by odpisać na maile, czy cokolwiek
                  ważnego, co musisz zrobić w sieci. To raz. Dwa, powinnaś, tak sobie myślę,
                  postawić przed sobą jakieś konkretne zadania na następny dzień, np. wybiorę się
                  do ikei rozejrzeć się za nowym dywanem, którego mi brakuje. Albo postanowić
                  sobie, że codziennie wybierzesz się na godzinny spacer (dla zdrowia i
                  urody).Tylko bez rzucania się na głęboką wodę. Nie stawiaj przed sobą zbyt
                  ambitnych wymagań typu: załatwić lekarza, zakupy i zaległe lektury w ciągu dwóch
                  dni.
                  Dobrze by było, żebyś powoli wychodziła z tego zaklętego kręgu.

                  Nie zmieniam zdania, że jesteś leniwa. Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy z
                  tego, że zwykła rozmowa wymaga wysiłku. Do lenistwa dodałabym jednak lekkie
                  uzależnienie od netu/tv.

                  A tak na marginesie: zastanawiałaś się kiedyś, czy nie siedzisz być może w domu
                  dlatego, że tu czujesz się najbezpieczniej? Jeśli tak, to może warto pomyśleć
                  nad tym, czemu poza domem nie czujesz się bezpiecznie. Poddaję to pod rozwagę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka