05.09.09, 11:32
Zbieram się do tego jak sroka za morze.
Jesteśmy razem już kilka lat, za pół roku mamy ze sobą zamieszkać.
Tylko, że w ogóle się nie cieszę... myślę sobie, jak fajnie by było mi samej, miałabym spokój, nikt by się ze mną nie kłócił, nie czepiałby się, mogłabym legalnie podrywać facetów. Ale z drugiej strony boję się co będzie jak zostanę sama, że sobie nie poradzę bez poczucia bezpieczeństwa.

Rozważałam zerwanie już od dawna, potem stwierdziłam, że każdy ma wady i ideału nie znajdę, więc może lepiej nie ryzykować i trzymać się tego, co jest. I tak mniej więcej miałam poukładane w głowie. Możecie się śmiać, ale wiecie, co sprawiło, że znów mam w głowie bajzel? moja rodzina. Ostatnio zebrało się im na szczerość i rodzice z pozycji przepełnionej mądrością starszyzny plemiennej stwierdzili, że najlepiej by było, jakbym się rozstała z moim chłopakiem, bo on nie rokuje dobrze na przyszłość i będę z nim w życiu nieszczęśliwa.

Nie wiem co mam robić, miałam w głowie względną równowag argumentów za i przeciw, więc trwałam w tym związku... a teraz??

zapytanie pewnie o wiek... jesteśmy oboje na finiszu studiów

co byscie zrobiły na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • wanilinowa Re: zerwanie 05.09.09, 11:36
      storazysiedem napisała:

      > Tylko, że w ogóle się nie cieszę... myślę sobie, jak fajnie by było mi samej, m
      > iałabym spokój, nikt by się ze mną nie kłócił, nie czepiałby się, mogłabym lega
      > lnie podrywać facetów. Ale z drugiej strony boję się co będzie jak zostanę sama
      > , że sobie nie poradzę bez poczucia bezpieczeństwa.
      >
      > Rozważałam zerwanie już od dawna, potem stwierdziłam, że każdy ma wady i ideału
      > nie znajdę, więc może lepiej nie ryzykować i trzymać się tego, co jest.

      wygląda na to że go nie kochasz, jeśli tak jest to odpowiedź jest jedna.
    • murzynier Re: zerwanie 05.09.09, 11:36
      storazysiedem napisała:

      > m
      > iałabym spokój, nikt by się ze mną nie kłócił, nie czepiałby się, mogłabym lega
      > lnie podrywać facetów. Ale z drugiej strony boję się co będzie jak zostanę sama

      jakie to kobiece :)
      • wanilinowa Re: zerwanie 05.09.09, 11:37
        murzynier napisał:

        > storazysiedem napisała:
        >
        > > m
        > > iałabym spokój, nikt by się ze mną nie kłócił, nie czepiałby się, mogłaby
        > m lega
        > > lnie podrywać facetów. Ale z drugiej strony boję się co będzie jak zostan
        > ę sama
        >
        > jakie to kobiece :)
        >

        hehe no raczej że kobiece. męskie to by było gdyby podrywała innych już teraz :)
        • murzynier Re: zerwanie 05.09.09, 13:18
          wanilinowa napisała:

          > hehe no raczej że kobiece. męskie to by było gdyby podrywała innych już teraz

          pani napisała że mogłaby "podrywać legalnie" znaczy że teraz robi to "nielegalnie"
          • wanilinowa Re: zerwanie 05.09.09, 13:35
            murzynier napisał:

            > wanilinowa napisała:
            >
            > > hehe no raczej że kobiece. męskie to by było gdyby podrywała innych już t
            > eraz
            >
            > pani napisała że mogłaby "podrywać legalnie" znaczy że teraz robi to "nielegaln
            > ie"
            >

            sugerujesz więc, że jest facetem? toż to zaprzeczenie Twojego pierwszego postu
    • gazetowy.mail Re: zerwanie 05.09.09, 11:37
      Tak. Bycie z kimś bo nie chce się być samej to świetny argument żeby
      z nim zamieszkac i spędzić przyszłość !!!

      Może rodzina nie mówi z pozycji starszyzny a koleżanki nie mówią z
      zazdrości bo Ty masz a one singielki. Może oni widzą to czego Ty z
      racji "miłości" czy starchu przed samotnością nie chcesz zobaczyć.
      Może martwią się o Ciebie?
    • jack20 Re: zerwanie 05.09.09, 11:46
      Nie rob wiec kroku do ktorego nie masz przekonania albo wrecz
      jeszcze nie doroslas.
      ktos tu mowil o kobiecej intuicji. nie wiem czym ona specjalnie
      rozni sie od meskiej, ale byc moze ona powstrzymuje cie do tego.
      daj sobie na wstrzymanie, wielu zyje bez slubu przeciez.
    • poecia1 Re: zerwanie 05.09.09, 11:52
      Dziewczyno skoro jesteś na dopiero na finiszu studiów, to będziesz miała jeszcze
      mnóstwo czasu na poznanie i pokochanie kogoś, z kim nie doświadczysz takich
      rozterek. Przeciągając zerwanie marnujesz tylko swój i jego czas. Masz prawo
      pobyć samej, uwolnić się od kłótni, spróbować czegoś nowego. Pewnie jakbyś z nim
      zamieszkała za te dwa lata znienawidzilibyście się do reszty.
    • storazysiedem Re: zerwanie 05.09.09, 11:55
      Ale ja jak najbardziej sobie daję na wstrzymanie, nie mówiłam nic o ślubie przecież.

      Jeżeli chodzi o miłość sytuacja nie jest taka jasna - czasem, kiedy jest między nami OK czuję, że go kocham i przyszłość wydaje mi się hm... świetlana.

      Tylko się zastanawiam, czy wtedy nie działa bardziej moje wyobrażenie jego.

      Bo czasami kiedy go obserwuję to nachodzi mnie refleksja, że jest kretynem. (No ale powiedzicie mi, jeśli żyjecie w stałych związkach, nie macie tak czasem?) No i wtedy zdecydowanie nie czuję, żebym go kochała.

      Więc ogólnie to skomplikowane.

      Tak, wiem, że to kobiece, ale jakie ma być?

      A rodzina... pewnie się o mnie martwi. Tylko ja mam taki mętlik w głowie że nie wiem, czy mam ich posłuchać czy nie.
      • poecia1 Re: zerwanie 05.09.09, 12:01
        > Bo czasami kiedy go obserwuję to nachodzi mnie refleksja, że jest kretynem. (No
        > ale powiedzicie mi, jeśli żyjecie w stałych związkach, nie macie tak czasem?)
        > No i wtedy zdecydowanie nie czuję, żebym go kochała.

        Ja tak nie mam. A co do rodziny to słuchaj tylko siebie, ale przecież to ty się
        z nim męczysz nie oni.
      • erillzw Re: zerwanie 05.09.09, 21:48
        storazysiedem napisała:

        > Ale ja jak najbardziej sobie daję na wstrzymanie, nie mówiłam nic
        o ślubie prze
        > cież.

        Ale mowisz o mieszkaniu razem a to powazna decyzja. I wierz mi po
        zamieszkaniu bedzie Ci jeszcze trudniej ta decyzje podjac.

        > Jeżeli chodzi o miłość sytuacja nie jest taka jasna - czasem,
        kiedy jest między
        > nami OK czuję, że go kocham i przyszłość wydaje mi się hm...
        świetlana.

        A gdy nie jest ok myslisz o tym, ze nie tak to mialo byc?
        Siedzac gdzies sama, ze nie jest tym kogo znałas? I czy aby napewno
        chcesz by Twoje zycie tak wygladalo...?


        > Tylko się zastanawiam, czy wtedy nie działa bardziej moje
        wyobrażenie jego.

        Albo potrzeba zeby było dobrze.


        > Bo czasami kiedy go obserwuję to nachodzi mnie refleksja, że jest
        kretynem. (No
        > ale powiedzicie mi, jeśli żyjecie w stałych związkach, nie macie
        tak czasem?)
        > No i wtedy zdecydowanie nie czuję, żebym go kochała.

        Nigdy nie pomyslałam o zadnym obecnym partnerze bedac z nim, ze jest
        kretynem. Jedyne co to myslalam o tym, ze nie jest tym kogo poznalam
        i ze jest mi z nim zle i czuje sie nieszczesliwa.


        > Więc ogólnie to skomplikowane.

        Wiem jak sie czujesz. I powiem Ci, ze jesli masz watpliwosci to ten
        zwiazek raczej sie rozpadnie jesli myslisz juz o rozstaniu. Jesli
        nie zdecydwalas sie teraz znaczy, ze nie dojrzalas do tej decyzji a
        lepiej zebys byla jej pewna niz zebys zaraz miala do niego wracac...
        Czasem lepiej zerwac za pozno niz za wczesnie...


        > Tak, wiem, że to kobiece, ale jakie ma być?

        Ludzkie.


        > A rodzina... pewnie się o mnie martwi. Tylko ja mam taki mętlik w
        głowie że nie
        > wiem, czy mam ich posłuchać czy nie.

        Wez pod uwage ich zdanie. Sprobuj zrozumiec o czym mowia i zobaczyc
        to co mowia..
        Nie lubie tego zdania.. alee.. z boku jednak widac wiecej.
      • 83kimi Re: zerwanie 05.09.09, 21:58
        storazysiedem napisała:

        >
        > Bo czasami kiedy go obserwuję to nachodzi mnie refleksja, że jest kretynem. (No
        > ale powiedzicie mi, jeśli żyjecie w stałych związkach, nie macie tak czasem?)

        Nie, ja tak nie mam, a mieszkam z moim chłopakiem. Wg mnie jest mądry i
        inteligentny.
    • figgin1 Re: zerwanie 05.09.09, 12:10
      Dziewczyno, wyobraź sobie, ze facet jest z tobą, bo nie chce być sam i boi sie,
      ze nic lepszego mu się nie trafi. Miło? Dlaczego jesteś tak okrutna wobec tego
      faceta? Daj mu szansę, niech pozna kogoś wartościowego.
      • storazysiedem Re: zerwanie 05.09.09, 12:26
        W tym momencie spłycasz moje motywy.
        To prawda, napisałam, że boję się samotności.
        Ale napisałam jeszcze, że go kocham, chociaż czasami życie i jego zachowanie powoduje, że go nienawidzę.
        Jestem z nim, bo wydaje się być stworzony dla mnie, oprócz tych chwil, kiedy tak nie jest.
        Powtórzę po raz trzydziesty: to skomplikowane. To jest tak cholernie skomplikowanie, że aż postanowiłam napisać o tym na forum i u Was poszukać rady, bo sama sobie nie radzę.
    • durneip Re: zerwanie 05.09.09, 12:25
      sójka za morze, to raz.

      a dwa - jakich chcesz argumentów, przecież nie chcesz być sama i to jest koronny
      argument. i nie, nie mamy tak, że w stałym związku myślimy o partnerze per kretyn.

      zresztą skoro z lenistwa umysłowego chcesz spędzić życie z kretynem, to i tobą
      jest nie lepiej, nie?
    • grassant Re: zerwanie 05.09.09, 12:42
      co byscie zrobiły na moim miejscu?

      poszedłbym na podyplomowe lub doktoranckie.
      • storazysiedem Re: zerwanie 05.09.09, 13:00
        idę na doktorat, ale czy to coś zmienia? :)
        • grassant Re: zerwanie 05.09.09, 13:38

          storazysiedem napisała:

          > idę na doktorat, ale czy to coś zmienia? :)

          masz powód odroczenia wspólnego zamieszkania :)
    • sundry Re: zerwanie 05.09.09, 13:47
      Mam identyczną sytuację i też nie umiem podjąć decyzji o rozstaniu:/
      • erillzw Re: zerwanie 05.09.09, 21:50
        sundry napisała:

        > Mam identyczną sytuację i też nie umiem podjąć decyzji o
        rozstaniu:/

        Zarowno Ty jak i autorka watku podjęłyście decyzje. Rzecz w tym, ze
        nie umiecie jej wcielic w zycie.
        jeszcze.
    • delayla tez tak miałam 05.09.09, 13:53
      Właściwie to po jakimś pół roku związku z moim byłym powiedziałam mu "to nie TO".
      Jednak nadal tkwiliśmy w tym bez przyszłościowym związku, po 2 latach razem
      zaczęłam mieć takie rozterki jak Ty...
      niestety miałam je caaaały rok zanim podjęłam ostateczną decyzje...
      I w ten oto sposób 3 lata przepadły.... (zerwaliśmy niecały tydzień przed 3cią
      rocznicą)
    • cich-awoda Re: zerwanie 05.09.09, 13:55
      pogadaj ze swoim facetem, możliwe, że on ma dokładnie te same
      wątpliwości co Ty. i decyzję o rozstaniu podejmiecie wspólnie....
      może dobrym rozwiązaniem byloby zrobienie sobie przerwy w związku?
      różne są opinie na temat takich przerw, ale ja wiem ze swojego
      doświadczenia, że bardzo stymulują do myślenia, zmieniaja perspektywę
    • stinefraexeter Re: zerwanie 05.09.09, 20:35
      Zakończ to.
      Nie tylko twoja podświadomość ci to mówi, lecz również rozum.
      Doskonale wiesz, dlaczego z nim jesteś (pierwszy post). Doskonale wiesz, że go
      nie kochasz.

      Kiedy jest ci dobrze, to tylko dlatego, że wyobrażasz go sobie wtedy jako kogoś
      innego. W waszej świetlanej przyszłości to nie wy jesteście razem, tylko ty i
      ulepszony pan X.

      Jesteś młoda, nie powinnaś dopuścić do tego, by na takiej podstawie podejmować
      decyzje. Nie w twoim wieku. Zrobisz sobie wielką krzywdę.
    • tygrysio_misio Re: zerwanie 05.09.09, 20:43
      jeden z moich ulubionych forumowiczow napisal kiedys:

      Kobiety sa jak malpy. Nie puszcza jednej galezi poki nie znajda
      drugiej
    • 83kimi Re: zerwanie 05.09.09, 21:56
      storazysiedem napisała:

      >
      > zapytanie pewnie o wiek... jesteśmy oboje na finiszu studiów
      >
      > co byscie zrobiły na moim miejscu?

      Jesteś młoda, życie przed Tobą, nie warto się unieszczęśliwiać! Właśnie zaraz po
      studiach jest super moment na poznanie kogoś nowego - zmiana otoczenia, praca
      (czy doktorat w Twoim przypadku), nowi ludzie, nowe możliwości... Jakbyś go
      kochała, nie miałabyś takich wątpliwości. Skoro masz - nie kochasz go, więc po
      co w tym tkwić?
      • endywia-44 Re: zerwanie 05.09.09, 22:00
        83kimi napisała:

        > storazysiedem napisała:
        >
        > >
        > > zapytanie pewnie o wiek... jesteśmy oboje na finiszu studiów
        > >
        > > co byscie zrobiły na moim miejscu?
        >
        > Jesteś młoda, życie przed Tobą, nie warto się unieszczęśliwiać! Właśnie zaraz p
        > o
        > studiach jest super moment na poznanie kogoś nowego - zmiana otoczenia, praca
        > (czy doktorat w Twoim przypadku), nowi ludzie, nowe możliwości... Jakbyś go
        > kochała, nie miałabyś takich wątpliwości. Skoro masz - nie kochasz go, więc po
        > co w tym tkwić?

        To fakt, miłość nie rodzi w głowie żadnych obaw i niepewności, w twoim
        przypadku polecam tzw krótkie cięcie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka