Dodaj do ulubionych

Problem z zaufaniem.

05.09.09, 14:05
mam taką sytuację. Jestem z chłopakiem od jakiegoś czasu. I w sumie jest ok,
tylko, że mam cały czas w głowie to jak on traktował swoja poprzednią
dziewczynę. Znaliśmy się wtedy i byliśmy raz na wspólnym biwaku. Oni byli
wtedy w końcówce związku i on jej zwyczajnie nie szanował. Np. wzięli tylko 1
materac ze sobą i to on spał na tym materacu a ona na gołej ziemi w śpiworze
tzn. jeszcze w namiocie. Dla mnie to nie do pomyślenia taka sytuacja. Poza tym
on ją np. wołał, żeby przyszła go potrzymać jak on wyciera nogi. To było coś w
tym stylu: "Ewka, choć tu", dość rozkazującym tonem. I ona szła i trzymała go,
żeby on nie upadł jak wycierał nogi. Generalnie robiła wszystko co on chciał.
Chcę zaznaczyć, że to nie było tylko moje zdanie ale wszyscy myśleli podobnie.
Ze ona jest zniewolona. A chłopaki żartowali, ze fajnie by było mieć taka
dziewczynę co to jest tak posłuszna. Mój chłopak zaraz po tym biwaku rozstał
się z nią, właśnie ze względu na to, że ona była taka na każde skinienie, ze
nie miała własnego zdania, ze się go tak uczepiła. Oplotła go jak bluszcz.
Twierdzi, ze chciał mieć kogoś bardziej samodzielnego i ze zrywali już
wcześniej ale jakoś nieskutecznie.
Koniec końców zaczął podrywać mnie. I ja miałam masę obaw związanych z tym,
żeby on mnie też tak nie traktował. Ale mimo to weszłam w ten związek, tylko z
takim zamiarem, ze ja się nie dam. Wiem, ze to kładzie się cieniem na naszym
związku, bo ja cały czas jestem w pogotowiu, żeby się bronić, żeby nie
dopuścić do wzięcia mnie pod pantofel. Mój chłopak cały czas twierdzi, że on
nie chce, żeby tak było jak w poprzednim związku, ze on się zmienił i ze nie
chce dziewczyny, która by we wszystkim go słuchała.
Problem w tym, że nie mogę mu przez to zaufać. U nas takie sytuacje się nie
zdarzyły a jesteśmy już jakiś czas razem ale to jest chyba coś takiego, ze ja
nie mogę mu tego wybaczyć. Bo czy to nie jest tak, że takie zachowania i
postawy się powtarzają?
Obserwuj wątek
    • monikinha Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 14:35
      pelargonia30 napisała:

      Bo czy to nie jest tak, że takie zachowania i
      > postawy się powtarzają?

      Powtarzają. To tylko kwestia czasu, kiedy i Ciebie urobi na swoją służącą.
      • obrotowy no i masz babo placek :9 05.09.09, 14:39
        monikinha napisała:
        > Powtarzają. To tylko kwestia czasu, kiedy i Ciebie urobi
        na swoją służącą.

        Ale ktoras w koncu musi, co nie ? :)
        • monikinha Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 14:45
          Są takie, co to lubią "mężczyzn z charakterem", którzy "umieją im pokazać ich
          miejsce". Lubią być ofukiwane, ustawiane i strofowane przy ludziach oraz w
          cieple domowego ogniska. W zamian mogą obcować z "osobowością" i facetem, który
          daleko w życiu zajdzie, bo wie, jak postępować z ludźmi.
          • jan_hus_na_stosie Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 14:47
            czyli znowu wracamy do punktu wyjścia, że kobiety lecą na łajdaków :)
            • wanilinowa Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 14:48
              jan_hus_na_stosie napisał:

              > czyli znowu wracamy do punktu wyjścia, że kobiety lecą na łajdaków :)
              >

              co do jednej
              • jan_hus_na_stosie Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 14:55
                po prostu nawet łajdaków jest ograniczona ilość i nie dla wszystkich kobiet
                starcza, więc niektóre kobiety chcąc nie chcąc wiążą się z porządnymi facetami :D
                • pelargonia30 Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:11
                  to może z innej beczki. Związałybyście się z kimś kto zdradzał swoją dziewczynę?
                  Czy ten ktoś jest od razu skreślony? Chodzi mi o to czy taki "błąd" przekreśla
                  tego człowieka dla was?
                  • monikinha Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:18
                    pelargonia30 napisała:

                    Chodzi mi o to czy taki "błąd" przekreśla
                    > tego człowieka dla was?

                    To chyba oczywiste....?
                  • pelargonia30 Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:21
                    no nie takie oczywiste. Wystarczy sie rozejrzeć.
                    • monikinha Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:27
                      ok, dla mnie oczywiste, że nawet gdybym w zaślepieniu hormonalnym czy innym się
                      z kimś takim związała, to raczej nie traktowałabym tego poważnie. Bo jeśli ktoś
                      ma takie podejście, to będzie zdradzał każdą kobietę, ten typ tak ma, po prostu.

                      Są kobiety, które na to pójdą, bo facetów potrzebują do wyładowywania się na
                      kimś - a taki osobnik będzie im stale dostarczał pretekstów do awantur i ciągle
                      będzie się coś działo, więc będą szczęśliwe.
                      Jeśli ktoś woli spokojny związek, to raczej nie będzie się interesować na
                      poważnie typem macho-zapychacza.
                  • monikinha Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:29
                    Jako człowiek nie jest skreślony, bo to jego sprawa - ale pod kątem związku -
                    jak najbardziej.
                  • wanilinowa Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:35
                    pelargonia30 napisała:

                    > to może z innej beczki. Związałybyście się z kimś kto zdradzał swoją dziewczynę
                    > ?
                    > Czy ten ktoś jest od razu skreślony? Chodzi mi o to czy taki "błąd" przekreśla
                    > tego człowieka dla was?

                    to zależy jak dobrze znałabym okoliczności tej "zdrady". jeśli byłabym pewna, że
                    gość potrafi bez mrugnięcia okiem okłamać kogoś kogo rzekomo kocha, to byłby
                    skreślony.
                  • skarpetka_szara Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 22:30
                    pelargonia30 napisała:

                    > to może z innej beczki. Związałybyście się z kimś kto zdradzał
                    swoją dziewczynę
                    > ?


                    zdecydowanie bym skreslila. Tu chodzi nie o zwiazek a o charakter
                    czlowieka. Jezeli zdradzil w jednym zwiazdku - to zdradzi w
                    nastepnym. Kwestja czasu.
                    • pelargonia30 Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 23:20
                      to czy analogicznie: jak źle traktował dziewczynę w jednym związku to też
                      będzie tak samo robił w drugim? Czy
                • wanilinowa Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:36
                  jan_hus_na_stosie napisał:

                  > po prostu nawet łajdaków jest ograniczona ilość i nie dla wszystkich kobiet
                  > starcza, więc niektóre kobiety chcąc nie chcąc wiążą się z porządnymi facetami
                  > :D
                  >
                  >

                  czyli z tymi którzy uważają, że są "za dobrzy" i dlatego nie mają powodzenia? :D
                  • monikinha Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:38
                    A co, Jan jest dla kogoś taką nagrodą pocieszenia? ;)
                    • wanilinowa Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 15:39
                      monikinha napisała:

                      > A co, Jan jest dla kogoś taką nagrodą pocieszenia? ;)

                      ale to dopiero jak się skończą łajdaki :)
            • emma_ja Re: no i masz babo placek :9 05.09.09, 20:08
              to prawda stara jak swiat :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 15:43
      Te kobiety to jednak powalone są... :)

      Ja osoby która drugiego człowieka(a już szczególnie osobę bliską) traktuje jak
      służbę i popychadło nie chciałbym znać na gruncie towarzyskim a co dopiero się z
      taką osobą wiązać.

      Bo czy to nie jest tak, że takie zachowania i
      postawy się powtarzają?

      Nie, skąd... To wszystko przez tą dziewczynę bo była zbyt "posłuszna".
      • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 15:57
        a co jeśli chłopak zachowywał się tak jak miał 20 lat i po tym związku zrozumiał
        swój błąd i teraz postępuje inaczej? Teraz jest po 30.
        A dziewczyna rzeczywiście była posłuszna. Nie mówię, ze to wszystko przez nią,
        bo to on tak postępował a nie ona ale ona "wszystko z miłości by zrobiła" -
        kobieta bluszcz
        • alpepe Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 16:02
          nie ma reguły. Nie martw się, ludzie się w końcu zmieniają, jeśli im tylko
          bardzo zależy.
    • enith Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 16:10
      Dziewczyna może i była posłuszna, pod pantoflem i można nią było dyrygować, ale... to twój facet wykorzystywał to ile się dało, często zachowując się wobec tej dziewczyny wrednie. Dla mnie taki gość jest skreślony jako partner, bo znaczy, że ma tendencję do wyżywania się na słabszych, zależnych od siebie osobach. Co to za wymówka, że "ona pozwalała"??
      Nie masz zaufania do gościa, bo intuicja ci mówi, że jego zachowanie wobec poprzedniej partnerki było jednak mocno nie fair. I radzę ci tej intuicji słuchać, żebyś nie skończyła tak, jak ta dziewczyna.
      • emma_ja Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 20:03
        moj byly na to wlasnie mnie poderwal- na chec zmiany, pragnienie zycie w
        normlanym zwiazku w odroznieniu od jego poprzedniego, w ktorym traktowal
        kobiete.hm....zle..bardzo zle
        wszyscy to widzieli i szeroko komentowali on zas z uporem maniaka wmawial mi, ze
        ze mna bedzie inaczej. ze mas dosc takiego zycia;)

        jak to naiwna kobieta, ktora ekscytuje to, ze wlasnie ona bedzie ta dla ktorej
        on sie zmieni ;)

        sie zakochalam- a potem szybko okazalo sie, ze ona byla sluzaca bo on ja do
        takiej roli sprowadzil, i szybko zaczal i mnie sprowadzac do tej samej roli
        a jeszcze slyszalam, ze od tamtej jestem bardziej krnabrna i klotliwa:) i
        wspominał ja z lezka w oku!


        wiec teraz opowiesci, ze chce zmiany, ze to dlatego ze tamta byla taka..-
        wlozylabym miedzy bajki
        to po prostu wyjatkowo skuteczny chwyt marketingowy ;)

        ktora nie chcialaby byc ta-dla ktorej dran sie zmienia ? ;)))

        • emma_ja Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 20:06
          oryginalna ta jego teoria ...ale rzeklabym dosc ryzykowna;)

          to jakby morderca tlumaczyl, ze jest milym chlopakiem tyle, ze ofiara sama go
          doprowadzila do wbicia jej noza w zebra :)bo taka jakas byla...

          nie kazdego uleglosc dziewczyny sprowokuje a wrecz zmusi zeby ja traktowac jak
          sluzaca :)
        • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 20:19
          ja nie jestem jego służącą, daleko mi do tego. Na pewno nie ma takich zachowań
          jak w stosunku do byłej dziewczyny. Mamy partnerski podział obowiązków w domu. O
          to się nie martwię. Raczej o traktowanie mnie z góry. Odzywki typu: no weź ty
          się zastanów co ty mówisz. On jest dość dominującym człowiekiem i o te
          zdominowanie mi chodzi.
          • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 20:26
            aha, i u mnie wcale nie było zapewnień że się zmieni. On po prostu zakończył
            związek bo go nie satysfakcjonował. I jak my już byliśmy ze sobą to ten temat
            nie był przedmiotem negocjacji, ja po prostu go kiedyś o to spytałam a on
            powiedział, że zmienił się i dlatego nie chce takiego związku. Ale ja już od
            początku przyjęłam postawę bojową czyli nie ufam ci - co jest bez sensu. Była
            np. taka sytuacja: Mieszkaliśmy w akademiku - każdy w swoim pokoju i ja miałam
            jechać na weekend do rodziców. I on namawiał mnie, żebym została a ja jednak
            chciałam jechać. I on w końcu mówi: nie pojedziesz (nie rozkazująco tylko z taką
            pewnością siebie) A ja: pojadę. I pojechałam -jemu na złość, żeby nie było, że
            ja się go słucham. Kurdę jak teraz to pisze to widzę jakie to szczeniackie było.
            Chłop chciał ze mną spędzić weekend a ja, żeby nikt nie pomyślał, że jestem
            zniewolona przez niego pojechałam jemu na złość.
            • emma_ja Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 20:43
              obawiam, ze takiego dominujacego typa nie satysfakcjonuje zwiazek z kobieta
              ktore juz mu ulegla calkowicie

              tacy lubia wyzywania, od nowa sobie kogos podporzadkowac aby sobie cos udowodnic

              moj tez nie od razu taki byl, z czasem zaczal pokazywac prawdziwa twarz, kiedy
              juz byl pewien moich uczuc

              owszem traktowal mnie o niebo lepiej niz byla,bo po prostu sobie nie pozwalalam-
              jednak nie bylo to normalne wciaz


              nie twierdze jednak, ze tak musi byc zawsze
              a noz kiedy trafi na godnego przeciwnika to spasuje? ;)czego zycze
              • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 20:46
                z czasem to znaczy kiedy? Bo my jesteśmy już ze sobą wiele lat
                • niebieski_lisek Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:11
                  To ja już ciebie w ogóle nie rozumiem. Z jednej strony bardzo go bronisz,
                  piszesz że ona była beznadziejna i dlatego on nią pomiatał, a z drugiej strony
                  przez wiele lat, on nie zdobył twojego zaufania. Piszesz że jest dominujący, mam
                  wrażenie, że u was odbywa się ciągła próba sił, na ile można sobie pozwolić. No
                  to jak to z wami jest?
                  • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:25
                    właśnie też zauważyłam, ze go bronię. Bo to chyba tak jest, ze ja podświadomie
                    czekam, aż coś złego się stanie, bo na razie się nie stało. Bo pytałam już nawet
                    innych ludzi, mojej siostry czy on mnie nie szanuje. Każdy zaprzeczył. I to nie
                    jest tak, że facet jest inny przy mnie a inny przy ludziach.
                    Masz rację, u nas jest próba sił, cały czas i doszłam do wniosku, ze to właśnie
                    przez to, czego kiedyś byłam świadkiem.
    • justysialek Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:03
      Poza tym
      > on ją np. wołał, żeby przyszła go potrzymać jak on wyciera nogi.

      rotfl!!!! ;DDD


      w zasadzie to po tym byłby już dla mnie skreślony ;)
      • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:06
        nie wiem czy się dobrze wyraziłam. Mi chodziło o sposób wołania jej bo czynność
        jak czynność. Też czasem proszę kogoś żeby mnie przytrzymał jak stoję nad
        jeziorem na jednej nodze i wycieram sobie drugą. Ale proszę kogoś a nie wołam
        rozkazująco. I o to chodziło.
    • deodyma Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:13
      skoro tak zle traktowal tamta, czemu sie z nim zwiazalas?
      myslisz, ze bedzie dla Ciebie lepszy?
      o swieta naiwnosci!
      • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:22
        no właśnie, sama siebie pytam czemu. Głupia byłam to się związałam. Teraz mnie
        to cały czas gryzie, choć jak pisałam mnie tak nie traktuje. To jest tak, ze nie
        mogę jakoś wybaczyć tego, że on tak ja traktował i zaufać, ze mnie tak nie
        będzie. Uważacie, że ludzie się nie zmieniają? Widzę, że jednak większość z was
        uważa, ze nie.
        Myślicie, ze człowiek jak dojrzewa to nie zmienia zdania, postępowania? Bo
        jednaj co 20 lat to nie 30. Ja byłam kiedyś inna.
        • deodyma Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 22:43
          wiek nie ma tu nic do rzeczy.
          znam mezczyzn przed 40 roku zycia i po, ktorzy zle traktuja swoje
          narzeczone/zony i z roku na rok sa coraz gorsi.
    • princess_yoyo Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:23
      > on ją np. wołał, żeby przyszła go potrzymać jak on wyciera nogi.
      To było coś w
      > tym stylu: "Ewka, choć tu", dość rozkazującym tonem. I ona szła i
      trzymała go,
      > żeby on nie upadł jak wycierał nogi.

      czlowiek sie codziennie uczy czegos nowego, haha, w zyciu nie
      wpadlabym na to ze takowa sytuacja moze zaistniec :-) zaden z moich
      facetow nigdy nie potrzebowal pomocy przy wycieraniu nog - sami
      geniusze mi sie trafili.
      • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 21:29
        a ja się ostatnio dowiedziałam, ze 48-letni facet- maż mojej koleżanki słucha
        sobie w domu muzyki na full i jedynym argumentem do przyciszenia jest to, że
        dzieci się uczą. Muzyka gra po 10 wieczorem i na uwagi sąsiadów odpowiada, że on
        jest u siebie- a mieszka w bloku. Słuchawek nie założy, bo to nie to samo. Aż
        zapytałam koleżanki ile ona ma lat, bo takie zachowanie pasowało mi na nastolatka.
        • zawszezabulinka Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 22:50
          ja slyszalam z opowiadan chlopaka i jego najblizszych kolegow (rzeklabym nawet
          przyjaciol) jak olewal dziewczyne. ona przechodzila widzieli sie przypadkiem,
          wrzeszala "przemek" przemek" a on nic. odwrocil sie w druga strone zajety
          kumplami i sobie gdzies tam poszedl
    • bombalska Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 22:55
      Mysle, ze kazda relacja miedzy dwojgiem ludzi bedzie inna. Kazda kobieta ma inny
      charakter, wiec w polaczeniu z tym samym facetem rezultat bedzie inny. W Waszym
      przypadku gora bedzie ten "mniej zakochany" (zawsze ktos kocha bardziej).
      Prawdopodobnie to, co Was do siebie przyciaga, to silne charaktery obojga. Caly
      czas toczycie ze soba male walki, ktore czynia Wasz zwiazek nienudnym.
      Prawdopodobnie tez znalazlas juz swoja skuteczna metode na jego ewentualne
      sposoby sprowadzenia Ciebie do parteru. A ze sie nie dajesz, to szanuje Cie jako
      godnego siebie przeciwnika (byc moze uwaza Cie na rownie sobie inteligentna, a
      to jest ta cecha ktorej szuka u wybranki).
      Podsumowujac - jezeli jestescie ze soba juz dlugo i jest ok, to moze nie ma z
      czego robic problemu, a po prostu przyjac, ze taka uroda tego zwiazku. Jesli nie
      ma czynnikow oddalajacych Was od siebie, to mysle, ze jest ok.
      • marzeka1 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 22:59
        "on jej zwyczajnie nie szanował"- to + skłonności do zdrady skłoniłyby mnie do
        duuuuużej ostrożności.
        • pelargonia30 Re: Problem z zaufaniem. 05.09.09, 23:18
          skłonności do zdrady nigdy nie było. Przykład ze zdradą był podany po to, żeby
          zobrazować problem z innej strony. Jak ktoś popełni jakiś błąd to czy można
          ufać, że nam tego nie zrobi. Równie dobrze mogłam podać przykład, ze jak ktoś
          wyzywał kogoś, był narkomanem i przestał brać itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka