Dodaj do ulubionych

Po tak dlugich...

27.02.20, 02:06
"I jak zycie , prawdziwa... "
www.youtube.com/watch?vshockz_iQFEwKdg
" Wiec to prawda..Wiec jestes.."
Geez....
-" Po tak dlugiej rozlace..."
Geez...
Nigdy nie wierz kobiecie. Nigdy,

Obserwuj wątek
    • obrotowy nigdy nie wierz nikomu... 19.03.20, 17:34
      searam napisał:
      > Nigdy nie wierz kobiecie. Nigdy,



      nigdy nie wierz nikomu...

      - nawet samemu sobie.

      dopiero wtedy na nikim sie nie zawiedziesz.

      _________________________
      dawieriaj - no prawieriaj.
    • karolivia Re: Po tak dlugich... 20.03.20, 09:46
      searam napisał:


      > A my mezczyzni...Potrzebni jak rower rybie...My sobie poradzimy.

      No oby smile
      Mimo Twojego przydługiego i szowinistycznego wywodu przyznaje, że bym się bez facetów nudziła w życiu. wink
      • obrotowy i vice versa :) 20.03.20, 14:45
        karolivia napisała:
        >... przyznaje, że bym się bez facetów nudziła w życiu. wink



        I vice versa. - mnie tez te zabaweczki sa niezbedne do zycia smile
        .
        www.youtube.com/watch?v=_l-QykdGj3c
        • karolivia Re: i vice versa :) 20.03.20, 23:16
          obrotowy napisał:

          > karolivia napisała:
          > >... przyznaje, że bym się bez facetów nudziła w życiu. wink
          >
          >
          >
          > I vice versa. - mnie tez te zabaweczki sa niezbedne do zycia smile
          > .
          A moim zdaniem zabaweczki są nudne i mogą co najwyżej zadowolić niedojrzałych chłopców, także takich którzy lata świetlne temu powinni zrezygnować z krótkich spodenek ze względu na wiek.
          Ja za inspirujące uznaje kontakty z dojrzałymi facetami.
          • obrotowy rozumiem , to kwestia gustu. 25.03.20, 14:49
            karolivia napisała:

            > A moim zdaniem zabaweczki są nudne i mogą co najwyżej zadowolić niedojrzałych
            > chłopców, także takich którzy lata świetlne temu powinni zrezygnować z krótki
            > ch spodenek ze względu na wiek.
            > Ja za inspirujące uznaje kontakty z dojrzałymi facetami.


            Rozumiem - to kwestia gustu, ta lubisz wszystko na powaznie, a ja nie (nie wszystko).

            Zabaweczki sa od zabawy, a od powaznych rozmow, to mam kolegow, oraz siostre (czy onegdaj) matke.
            • karolivia Re: rozumiem , to kwestia gustu. 25.03.20, 15:59
              obrotowy napisał:

              >
              >
              > Rozumiem - to kwestia gustu, ta lubisz wszystko na powaznie, a ja nie (nie wszy
              > stko).
              >
              > Zabaweczki sa od zabawy, a od powaznych rozmow, to mam kolegow, oraz siostre (c
              > zy onegdaj) matke.

              Nie rozumiesz. smile
              I na tym zakończmy.
                • karolivia Re: cd. rozumiem , to kwestia gustu. 26.03.20, 07:13
                  obrotowy napisał:

                  > karolivia napisała:
                  > > Nie rozumiesz. smile
                  > > I na tym zakończmy.
                  >
                  >
                  >
                  > NIE.
                  >
                  > to ty nie rozumiesz mojego podejscia
                  >
                  > - bo ja do twojego nic nie mam i go nie krytykuje.


                  Rozumiem - to kwestia gustu, ta lubisz wszystko na powaznie, a ja nie (nie wszystko).

                  Zabaweczki sa od zabawy, a od powaznych rozmow, to mam kolegow, oraz siostre (czy onegdaj) matke.

                  Naprawdę rozumiesz i nie krytykujesz wink?

                  Ja widzę zasadniczą różnicę pomiędzy zabawą, kiedy dwie osoby się dobrze bawią , a traktowaniem kogoś jako "zabaweczki". Nie wszytko w życiu musi być na poważnie, ale obie strony powinny znać reguły od początku.
                  Żeby Ci przybliżyć zagadnienie, posłużę się przykładem.
                  Masz córkę? Może? Jak nie, to sobie zwizualizuj, że jednak masz i że przychodzi wypłakać się tatusiowi w mankiet, bo odkryła że dla kolegi jest tylko "zabaweczką".

                  Tak "zrozumiałam" Twoje podejście. Jak błędnie je zinterpretowałam to sorry.
      • searam Re: Po tak dlugich... 25.03.20, 00:04
        karolivia napisała:

        > searam napisał:
        >
        >
        > > A my mezczyzni...Potrzebni jak rower rybie...My sobie poradzimy.
        >
        > No oby smile
        > Mimo Twojego przydługiego i szowinistycznego wywodu przyznaje, że bym się bez f
        > acetów nudziła w życiu. wink
        >
        > Taaak..A my faceci za rogiem czekamy na ciebie, zey cie rozerwac...wink
        • karolivia Re: Po tak dlugich... 25.03.20, 07:25
          searam napisał:

          > karolivia napisała:
          >
          > > searam napisał:
          > >
          > >
          > > > A my mezczyzni...Potrzebni jak rower rybie...My sobie poradzimy.
          > >
          > > No oby smile
          > > Mimo Twojego przydługiego i szowinistycznego wywodu przyznaje, że bym się
          > bez f
          > > acetów nudziła w życiu. wink
          > >
          > > Taaak..A my faceci za rogiem czekamy na ciebie, zey cie rozerwac...wink

          To miłe. smile
          Stójcie jednak w odpowiedniej odległości ( 1,5 m), z zasłoniętą twarzą, żeby się nie okazało że Ty zarazisz kogoś napadami swojej frustracji, a on Ciebie korona. wink
    • laskabezpaska Re: Po tak dlugich... 20.03.20, 15:19
      Już Ci kiedyś pisałam ... to co bierzesz weź połowę albo przestań pić ... bo masz wodę z mózgu!
      Nie uważam się za zwykłego ani niezwykłego tłuka, pospolitą cipę ...ani że nie jestem nic warta!
      Żadna kobieta nie zasługuje na takie słowa.... ani uogólnienie że "kobiety" - jedynie choroba psychiczna może cię usprawiedliwić, więc na co chorujesz?
      • searam Re: Po tak dlugich... 25.03.20, 00:32
        laskabezpaska napisała:

        > Już Ci kiedyś pisałam ... to co bierzesz weź połowę albo przestań pić ... bo ma
        > sz wodę z mózgu!
        > Nie uważam się za zwykłego ani niezwykłego tłuka, pospolitą cipę ...ani że nie
        > jestem nic warta!
        > Żadna kobieta nie zasługuje na takie słowa.... ani uogólnienie że "kobiety" -
        > jedynie choroba psychiczna może cię usprawiedliwić, więc na co chorujesz?
        >
        My wszyscy cywilizacyjnie chorujemy...Lasko.
        Nie czepiam sie osobiscie do ciebie,chociaz w twoim miescie moglibysmy zwiedzic pare miejsc on my account.
        Na jakie slowa zasluguje kobieta..? Jak posprzata,ugotuje,upierze i umyje okna...to zobaczymy...smile
        A propos cipy...
        Wybieram z wizyta...

        >
    • marcepanka313 Re: Po tak dlugich... 20.03.20, 15:42
      searam napisał:

      > To my mezczyzni jestesmy romantykami i marzycielami.To mezczyzni stworzyli najp
      > iekniejsze dziela w tej dziedzinie...Mezczyzni zbudowali ten swiat.



      Romantyzm aż powala, chyba wolę realistę.
      To że masz penisa nie oznacza, ze możesz się podpiąć pod czyjejś osiągnięcia

      A co ty stworzyłeś?

      > A kobiety... to sa zwykle tłuki, pospolite cipy, nic nie warte. Koronawirus za
      > pedzi je do wlasciwej roli. Jak one beda nadal silnymi i niezaleznymi kobietam?
      > Bez fryzjera,manikurzystki i zakupow do bolu..? Kto im zaplaci za torebki po p
      > iec kawalkow albo buty po dwa..? Koniec z knajpami.A za hipoteke tez trzeba pla
      > cic.,lub wynajem.Autko..?Leasing kosztuje, a firma wypowiada.Przesiadka na tram
      > waj.Praca zdalna...a jak sie okaze, ze firma obejdzie sie bez niej..?Zadnych os
      > zczednosci, ani inwestycji...Bo po co..?
      > Tzw.singielka odnajdzie sie w nowych realiach...
      > A my mezczyzni...Potrzebni jak rower rybie

      .My sobie poradzimy



      To tylko o Tobie świadczy, że za odrobinę zainteresowania kobiety musisz płacić....
      I tylko na takie Cię stać.
      I w sumie nie dziwi to.




      • tomekzgor Re: Po tak dlugich... 22.03.20, 13:14
        marcepanka313 napisała:

        > searam napisał:
        >

        > > Bez fryzjera,manikurzystki i zakupow do bolu..? Kto im zaplaci za torebk
        > i po p
        > > iec kawalkow albo buty po dwa..? Koniec z knajpami.A za hipoteke tez trze
        > ba pla
        > > cic.,lub wynajem.Autko..?Leasing kosztuje, a firma wypowiada.Przesiadka n
        > a tram
        > > waj.Praca zdalna...a jak sie okaze, ze firma obejdzie sie bez niej..?Zadn
        > ych os
        > > zczednosci, ani inwestycji...Bo po co..?
        > > Tzw.singielka odnajdzie sie w nowych realiach...
        > > A my mezczyzni...Potrzebni jak rower rybie
        >

        Ha, ha, mów za siebie. Ja uważam, że kobiety są niedozowną częścią świata. Bez nich świat byłby ubogi i chyba niezbyt przyjemny. A sprawianie imi przyjemności? - przecież to bardzo fajne. Świat bez knajp? - bez przesady. Gdzie pojdziesz na piwo z kolegą? Tramwaj jest fajny, ale czasem zatłoczony i nie wszędzie nim dojedziesz itd.
    • baenzai Re: Po tak dlugich... 20.03.20, 15:46
      A kobiety... to sa zwykle tłuki, pospolite cipy, nic nie warte. Koronawirus zapedzi je do wlasciwej roli. Jak one beda nadal silnymi i niezaleznymi kobietam?

      Przecież większość lekarzy i zdecydowana większość pielęgniarek to kobiety.
        • baenzai Re: Po tak dlugich... 21.03.20, 22:28
          Czemu mój drugi wpis został usunięty? Chodzi o ten, w którym kulturalnie odpowiedziałem koledze searam. Tym bardziej, że margott_2 się do niego odniosła, a teraz jej wpis nie ma żadnego sensu. smile
              • baenzai Re: Po tak dlugich... 26.03.20, 20:45
                Ale czemu poleciał również mój krótki wpis o tym, że większość lekarek i pielęgniarek to kobiety? Kogo on niby obrażał? xD

                Może lepiej wróć do tłumaczenia 45-letniem prawiczkom, że jest pełno kobiet chętnych na niezobowiązujący seks. Z tego przynajmniej można się było pośmiać, bo kasowanie przypadkowych wpisów jedynie irytuje. smile
                • tapatik Re: Po tak dlugich... 27.03.20, 16:51
                  baenzai napisał:

                  > Ale czemu poleciał również mój krótki wpis o tym, że większość lekarek
                  > i pielęgniarek to kobiety? Kogo on niby obrażał? xD

                  Ups, pomyliłem się. Post przywrócony.

                  > Może lepiej wróć do tłumaczenia 45-letniem prawiczkom, że jest pełno kobiet
                  > chętnych na niezobowiązujący seks. Z tego przynajmniej można się było pośmiać,
                  > bo kasowanie przypadkowych wpisów jedynie irytuje. smile

                  Masz jakieś merytoryczne argumenty?
                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 28.03.20, 15:52
                    tapatik napisał:

                    > Ups, pomyliłem się. Post przywrócony.

                    Dziękuje.

                    > Masz jakieś merytoryczne argumenty?

                    Jeżeli 45-latkowi ani razu nie udało się do tej pory zaciągnąć żadnej panny do łóżka to znaczy, że ma bardzo niski poziom atrakcyjności lub ogromne problemy w kontaktach społecznych. Zwracanie mu uwagi, że ,,przecież jest dużo kobiet chętnych na niezobowiązujący seks" trudno uznać za sensowną radę. smile
                    • tomekzgor Re: Po tak dlugich... 28.03.20, 20:41
                      Dawniej ludzie podchodzili do tego praktycznie, chociaż przyznaję że takie metody mogą być kontrowersyjne. Jeden z moich wujków miał problemy w nawiazywaniu kontaktów z płcią przeciwną. Gdy miał koło 30-tki i żadnych doswiadczeń z kobietami jego ojciec przyzedł do mojego dziadka z flaszką i żalił się że jak tak dalej pójdzie to nie doczeka wnuków itd. Dziadek wziął sprawę w swoje ręce. Poszedł do znajomej wdowy i grzecznie poprosil żeby dla dobra lokalnej społeczności odegrała rolę terapeutki, pokazała że kobieta nie gryzie a przede uświadomiła wujkowi że niczego mu nie brakuje i nie musi się kobiet obawiać. Potem pod osłoną nocy zaprowadził do niej wujka. Byłem wtedy dzieckiem ale kiedyś wujek który dziś sam jest dziadkiem w przypływie szczerości opowiedział mi tą rodzinną historię.
                        • tomekzgor Re: Po tak dlugich... 29.03.20, 16:43




                          "Przepraszam, ale muszę zapytać - w ramach wspomnianej terapii ta wdowa dała wujkowi dupy?"

                          Miedzy innymi. Z opowiadania wujka wynika że dwukrotnie. Pierwsza lekcja połączona była z wykładem (że nie ma się czego obawiać i że nie ma nic złego w dążeniu do seksu i że kobiety też chcą i lubią to robić tylko trochę dla zasady nie mówią o tym otwarcie) oraz warsztatami na temat gry wstępnej i techniki. Natomiast druga (kolejny wieczór) to były zajęcia praktyczne połączone z egzaminem końcowym. Wujek podobno dążył do odbycia dłuższego kursu, ale wdowa miala zakaz od dziadka na przedłużanie szkolenia. A że wujkowi się spodobało to zaczął intensywnie szukać innych możliwości. Dodam że skutecznie. Wujek nie wie czym dziadek przekonał wdowę do zrealizowania tego szkolenia. Podejrzewa że w zamian porąbał jej zapas drewna na zimę. Ja myślę że dla obu stron kontrakt był miły i pożyteczny.
                      • baenzai Re: Po tak dlugich... 01.04.20, 16:39
                        Fajna historyjka, ale teraz realia są takie, że seks z chociażby przeciętnie atrakcyjną kobietą jest już w zasadzie dobrem luksusowym i ekskluzywnym.

                        Zostają brzydkie panny, divy oraz samotne matki. uncertain A ja już wiem, że bez satysfakcjonującego życia erotycznego nigdy nie będę naprawdę szczęśliwy nawet jakbym dostał Nobla i Oscara jednocześnie.

                        Chyba jedynym rozwiązaniem jest to, co proponuje Jordan Petterson czyli promowanie monogamii u obu płci. Gdyby najbardziej atrakcyjni mężczyźni wiązali się z jedną kobietą i szybko wypadali z rynku matrymonialnego zamiast ruchać 50 lasek rocznie to pewnie wiele kobiet obniżyło by swoje wymagania. Oczywiście wiadomo, że i tak wiele panien wolałoby być kochanką Samca Alfa zamiast żoną przeciętniaka, ale ogólna sytuacja na rynku męsko-damskim uległaby poprawie.
                        • tapatik Re: Po tak dlugich... 01.04.20, 17:39
                          Moim zdaniem rozwiązanie Jordana Pettersona nie przejdzie, bo jest niewykonalne.
                          Jak sobie wyobrażasz taką monogamię? Wprowadzimy zapis, że seks jest dozwolony dopiero po ślubie? Policja będzie sprawdzać, czy dorośli ludzie uprawiają seks?

                          Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego uważasz, że jesteś nieatrakcyjny dla kobiet i zmień tę cechę. Ewentualnie sprawdź, czy masz rację.
                          • baenzai Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 16:04
                            tapatik napisał:

                            > Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego uważasz, że jesteś nieatrakcyjny dla kobiet i zmień tę cechę.

                            Łatwo powiedzieć. smile Sama korekta nosa to 20K, a jeszcze przydałby się przeszczep włosów, korekta szczęki i parę innych rzeczy. A to tylko wygląd, mam też jeszcze parę innych wad, prawdopodobnie wynikających z zaniedbań rodziców we wczesnym dzieciństwie.

                            Co innego gdy ktoś ma jedną wadę (np. wzrost poniżej 180 cm albo zakola), co innego jak tych wad jest sporo.

                            Gdyby kobiety nie miały tak wygórowanych wymagań jak obecnie to miałbym jakąś motywację żeby coś zmienić i mieć jakąś tam szansę na przeciętną partnerkę. Jeżeli jednak mam poświęcić dużo czasu i pieniędzy wyłącznie po to, żeby mieć szanse u kobiet niezbyt atrakcyjnych to nie widzę za bardzo sensu.
                            • tapatik Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 19:40
                              Baenzai,

                              Kiedyś na tym forum był też był taki ludek, który narzekał, że nie może znaleźć dziewczyny, bo ma zły wygląd. Aż któregoś razu przyszedł na spotkanie forumowe, dziewczyny go obejrzały i stwierdziły, że jest normalny.
                              Teraz jest korona i żadne spotkani esie nie szykuje, ale może zagadaj na poczcie z tutejszymi dziewczynami, czy zgodziły by się Ciebie ocenić gdybyś przysłał im zdjęcia? Bo może problem jest tylko w twojej głowie?
                              • baenzai Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 22:52
                                tapatik napisał:

                                > Kiedyś na tym forum był też był taki ludek, który narzekał, że nie może znaleźć
                                > dziewczyny, bo ma zły wygląd. Aż któregoś razu przyszedł na spotkanie forumowe
                                > , dziewczyny go obejrzały i stwierdziły, że jest normalny.

                                I któraś z nich się z nim umówiła? Bo jeżeli nie to było to zapewne takie gadanie w stylu ,,wyglądasz normalnie, co prawda nie jesteś w moim typie, ale na pewno JAKIEJŚ się spodobasz".

                                Oczywiście rozumiem, że można nie być w czyimś typie, ale jeżeli ktoś ,,nie jest w typie" niemal wszystkich napotkanych kobiet to po prostu nie jest atrakcyjny.

                                > Teraz jest korona i żadne spotkani esie nie szykuje, ale może zagadaj na poczci
                                > e z tutejszymi dziewczynami, czy zgodziły by się Ciebie ocenić gdybyś przysłał
                                > im zdjęcia?

                                Moje zdjęcia są na portalu randkowym i tam są oceniane (wybrałem oczywiście najlepsze żeby od czasu do czasu jakaś panna odpisała). Ewentualnie jest jeszcze photofeeler, ale tam bym pewnie wrzucił zdjęcie najbardziej adekwatne do rzeczywistości żeby otrzymać w miarę obiektywną ocenę.

                                > Bo może problem jest tylko w twojej głowie?

                                Zazwyczaj problem nietrakcyjnych mężczyzn jest w głowie. Konkretnie w brzydkich rysach twarzy, zakolach, krzywym nosie, oczach ofiary i braku mocnej linii szczęki. smile
                                • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 23:26
                                  baenzai napisał:

                                  > tapatik napisał:
                                  > > , dziewczyny go obejrzały i stwierdziły, że jest normalny.
                                  >
                                  > I któraś z nich się z nim umówiła?


                                  Właśnie, Tapatiku.
                                  Ja też na okrągło słyszę od kobiet jaki jestem rewelacyjny, same superlatywy, jaki to ze mnie ideał, że "każda kobieta o takim marzy". I co z tego wynika? Absolutnie nic. Nie są mną kompletnie zainteresowane.

                                  Deklaracje deklaracjami, a życie życiem...
                        • tomekzgor Re: Po tak dlugich... 02.04.20, 12:05
                          baenzai napisał:

                          > Chyba jedynym rozwiązaniem jest to, co proponuje Jordan Petterson czyli promowa
                          > nie monogamii u obu płci.

                          A to monogamia nie jest promowana? W krajach katolickich seks (dla wierzących) jest dozowolony tylko dla małzeństw a cudzołożenie jest poważnym grzechem. I co? Ludzie chodzą na msze, a potem wracają do domów, w których żyją na kocią łapę z kolejnymi partnerkami/partnerami. Ilu księży ma stale partnerki, nieślube dzieci itp.? W krajach muzulmańskich są restrykcje bardziej bezwzględne. Do monogamii dostosowane są w większość krajów kodeksy karne, obyczajowe, cywilne - stale związki są w nich premiowane. I to wszystko dziala tylko w ograniczonym zakresie.
                          Czyli promocja nie daje efektu. Pozostawalyby środki policyjne i głęboka inwigilacja. Czyli np. ludzie mają w odpowiednich miejscach jakieś "czipy". Żeby mogło dojść do seksu musi być wysłane zgloszenie do urzędu, tam sprawdzają, czy to seks dozowolony i dają zgodę lub nie. A jak system widzi, że dwa czipy się zbliżyły za bardzo, to wysylane jest smsem ostrzezenie i wysoki madnat albo wskakue przez okno oddział specjalnych slużb.
                          • baenzai Re: Po tak dlugich... 19.04.20, 23:39
                            Sęk w tym, że ta promocja jest obecnie tylko pozorna.

                            I zaznaczę, że monogamii nie należy utożsamiać z uprawianiem seksu dopiero po ślubie. Nawet nie chodzi o to, że trzeba mieć tylko jednego partnera przez całe życie (absurdalne byłoby przecież zmuszanie ludzi do wiązania się na całe życie z licealną ,,miłością" albo z kimś, kto po pewnym czasie okazał się toksyczny).

                            Ogólnie to pojebana jest sytuacja, w której ktoś bez problemu rucha kilkadziesiąt kobiet i jest uważany za bohatera, a z drugiej strony mnóstwo mężczyzn ma problem z nawiązaniem jakiejkolwiek relacji. Przecież to jest tworzenie jakiegoś seksualnego monopolu i skazywanie wielu ludzi na życie w nieustannej frustracji.

                            tapatik:
                            Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego uważasz, że jesteś nieatrakcyjny dla kobiet i zmień tę cechę. Ewentualnie sprawdź, czy masz rację.

                            Jeżeli bezrobocie wynosi 3% a ja nie miałbym pracy to faktycznie mógłbym się zastanawiać co ze mną jest nie tak. Gdyby natomiast bezrobocie wynosiło 30% to już trudno szukać negatywów wyłącznie w sobie i trzeba się zastanowić co jest nie tak z samym systemem.
                            • tapatik Re: Po tak dlugich... 20.04.20, 16:50
                              Nie wiem czemu, ale odbieram to jako marudzenie - jestem tak kiepską partią do małżeństwa, że kobiety NA PEWNO się mną nie zainteresują.

                              Czytałem kiedyś taką historyjkę, spotkało się dwóch znajomych i jeden z nich się zaczął skarżyć, że ma kłopoty ze znalezieniem pracy. Drugi się go pyta:
                              - A ile złożyłeś CV?
                              - Cztery.
                              No to ten drugi zaczął się śmiać:
                              - Wiesz, jak ja szukam pracy to składam dziesiątki CV wszędzie gdzie tylko się da i zawsze znajduję pracę.

                              Jeżeli 30% nie ma pracy, to 70% ma. Co możesz zrobić, aby znaleźć się wśród tych 70%?
                              Systemu nie zmienisz, siebie zmienisz.
                              • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 20.04.20, 19:56
                                tapatik napisał:

                                > - A ile złożyłeś CV?
                                > - Cztery.

                                > Systemu nie zmienisz, siebie zmienisz.


                                Hmm...

                                W Polsce wysyłałem grube setki CV i nikt nie był mną zainteresowany, najczęściej nie było żadnej odpowiedzi, a jak już cudem przyszła, to było stwierdzenie że mam za wysokie kwalifikacje. Kombinowałem jak koń pod górkę, nikt moimi umiejętnościami nie był zainteresowany. Według Twojej logiki byłem do niczego. Nic tylko sznur i się powiesić.

                                Tymczasem zmieniłem system!

                                Wyjechałem za granicę i przeżyłem duży szok, bo pracodawcy się wręcz o mnie zabijali! Nagle z osoby kompletnie niechcianej, stałem się rozrywanym fachowcem. Wyobrażasz sobie rozmowę kwalifikacyjną na której nie musisz udowadniać że nie jesteś wielbłądem, ale podczas której pracodawca zachwala firmę i staje na głowie abyś tylko łaskawie zechciał dla niego pracować?

                                Wyjaśnij to, Tapatiku.


                                Znajoma mi opowiadała inną historię. W Polsce żaden facet się nią nie interesował, mimo że była bardzo ładną i inteligentną dziewczyną. Wyjechała na Zachód i nagle zaczęła być rozrywana przez tamtejszych facetów, wręcz nie mogła się od nich opędzić!


                                Czy to my jesteśmy do niczego, czy może jednak system?
                                • baenzai Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 14:47
                                  kevinjohnmalcolm napisał:

                                  > Znajoma mi opowiadała inną historię. W Polsce żaden facet się nią nie intereso
                                  > wał, mimo że była bardzo ładną i inteligentną dziewczyną. Wyjechała na Zachód
                                  > i nagle zaczęła być rozrywana przez tamtejszych facetów, wręcz nie mogła się od
                                  > nich opędzić!

                                  A tutaj to ty odpłynąłeś. smile

                                  Nie ma opcji żeby ładna (czy nawet przeciętnie ładna) kobieta nie miała w Polsce powodzenia. Wystarczy założyć kobiecy profil na portalu randkowym żeby się o tym przekonać.

                                  Ta twoja znajoma celowała zapewne w samą topkę polskich mężczyzn i w takim wypadku jestem skłonny uwierzyć w niezbyt duże powodzenie (bo byli zajęci, bo woleli młodsze, bo nie byli zainteresowani stałym związkiem, bo uroda twojej znajomej nie przypadka im do gustu tak jak tobie itp.).
                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 20:28
                                    baenzai napisał:

                                    > Nie ma opcji żeby ładna (czy nawet przeciętnie ładna) kobieta nie miała w Polsce powodzenia.

                                    Wystarczyłoby żeby była mega inteligentna i miała swoje zdanie i już większość facetów odpada, bo nie znieśliby kobiety kilka razy inteligentniejszej od siebie. Piszę tutaj o osobie naprawdę wybitnie inteligentnej osobie, przy której ja jestem maleńkim żuczkiem. Do tego charakter - ekstremalnie niezależna, tryb bycia "wyższe sfery". Teraz w Polsce jest bardzo niewielu facetów, którzy do takiej by startowali (większość chce patrzeć na kobietę z góry), a co dopiero 40 lat temu - ta pani niedługo wybiera się na emeryturę. W tamtych czasach wybitnie inteligentna, mocno niezależna kobieta budziła przerażenie w większości polskich mężczyzn.


                                    > Ta twoja znajoma celowała zapewne w samą topkę polskich mężczyzn

                                    Zgadza się. Skoro była w pierwszej lidze kobiet pod względem urody i intelektu, to w kogo miała celować?


                                    > bo woleli młodsze

                                    Takie z podstawówki? Piszę tu o dziewczynie, która wyjechała z Polski w czasie studiów.
                                    • baenzai Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 23:35
                                      Tyle tylko, że stwierdzenie z poprzedniego twojego wpisu ,,w Polsce żaden facet się nią nie interesował" sugeruje, że w ogóle nie miała powodzenia.

                                      To nie jest możliwe, bo nawet jeżeli finalnie odstraszała swoją inteligencją czy niezależnością to przecież nie miała tych cech wypisanych na czole i niejeden facet z pewnością próbował się do niej zbliżyć.
                                      • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 23:39
                                        baenzai napisał:

                                        > To nie jest możliwe, bo nawet jeżeli finalnie odstraszała swoją inteligencją cz
                                        > y niezależnością to przecież nie miała tych cech wypisanych na czole i niejeden
                                        > facet z pewnością próbował się do niej zbliżyć.


                                        Uprościłem, ale właśnie o to chodziło - faceci ją poznawali, orientowali się jaka jest i uciekali gdzie pieprz rośnie. Albo przyjaźnili się z nią i nie byli zainteresowani niczym więcej. W Europie zachodniej ta sama dziewczyna była wręcz rozrywana i tamtejsi faceci się już jej nie bali.

                                        A ogólnie rozmawiamy o tym, że niekoniecznie dana osoba może być do niczego, po prostu może się znajdować w niewłaściwym otoczeniu. Niekoniecznie trzeba zmieniać siebie (szczególnie w kogoś kim nie chcemy być), lepiej zmienić system.
                                        • baenzai Re: Po tak dlugich... 23.04.20, 00:11
                                          kevinjohnmalcolm napisał:

                                          > A ogólnie rozmawiamy o tym, że niekoniecznie dana osoba może być do niczego, po
                                          > prostu może się znajdować w niewłaściwym otoczeniu. Niekoniecznie trzeba zmie
                                          > niać siebie (szczególnie w kogoś kim nie chcemy być), lepiej zmienić system.

                                          Osobę z twojego przykładu porównałbym bardziej do marynarza, który nie znajdzie pracy na Śląsku, ale na Pomorzu raczej bez większego problemu. To są jednak przypadki specyficzne, niestandardowe.

                                          Mi jednak bardziej chodziło o takich przeciętnych ludzi, których sytuacji na rynku pracy oraz na rynku matrymonialnym jest uzależniona głównie od zewnętrznych czynników. Np. na przełomie wieków mieliśmy w Polsce rynek pracodawcy, duże bezrobocie i niskie pensje, natomiast w ostatnim okresie wyglądało to zdecydowanie lepiej na korzyść pracowników. Innymi słowy przeciętniak na rynku pracy 20 lat temu oraz przeciętniak w czasach obecnych (tzn. przed epidemią smile) pomimo podobnych umiejętności czy doświadczenia radzili sobie zgoła odmiennie.
                              • baenzai Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 12:54
                                tapatik napisał:

                                > Czytałem kiedyś taką historyjkę, spotkało się dwóch znajomych i jeden z nich si
                                > ę zaczął skarżyć, że ma kłopoty ze znalezieniem pracy. Drugi się go pyta:
                                > - A ile złożyłeś CV?
                                > - Cztery.
                                > No to ten drugi zaczął się śmiać:
                                > - Wiesz, jak ja szukam pracy to składam dziesiątki CV wszędzie gdzie tylko się
                                > da i zawsze znajduję pracę.

                                Nie wiem za bardzo co chciałeś tą historyjką przekazać.

                                Osoby narzekające na obecny rynek matrymonialny to zazwyczaj ludzie szukający kilka lat bez powodzenia i próbujący różnych opcji a ty ich porównujesz co faceta co złożył mało CV w poszukiwaniu pracy. big_grin

                                Składanie CV wszędzie gdzie się da to natomiast przesada w drugą stronę. Ludzie niechętnie traktują propozycję pracy znacznie poniżej ich kwalifikacji, ze śmieciowym wynagrodzeniem czy z fatalnym dojazdem i tak samo niechętnie (w kontekście związkowym) patrzą na nietrakcyjne kobiety czy samotne matki.
                              • searam Re: Po tak dlugich... 22.04.20, 22:29
                                tapatik napisał:

                                > Nie wiem czemu, ale odbieram to jako marudzenie - jestem tak kiepską partią do
                                > małżeństwa, że kobiety NA PEWNO się mną nie zainteresują.
                                >
                                Zainteresują....jeśli zaczniesz z kobietami grac w ich grę...Dopóki mężczyzna nie p o j m i e tego, to będzie z nimi żałośnie kawkowal, pisał CV i marnował czas i wzdychał jak ciota. One chcą tego samego co mężczyźni, ale nieco inaczej...To są niebezpieczne zwierzęta , ale wydrapią sobie wzajemnie oczy, żeby ciebie zdobyć...
                                Partia do małżeństwa...? A ile ona ma przebiegu...?wink
                                • prawda_we_mgle Re: Po tak dlugich... 23.04.20, 10:21
                                  searam napisał:

                                  > Zainteresują....jeśli zaczniesz z kobietami grac w ich grę...Dopóki mężczyzna n
                                  > ie p o j m i e tego, to będzie z nimi żałośnie kawkowal, pisał CV i marnował
                                  > czas i wzdychał jak ciota.

                                  Myślę, że w realu kobiety wyczuwają, ile masz dla nich pogardy i niechęci - i dlatego uciekają. Zarówno te, co grają w jakieś gry, jak i te co nie grają. Mizoginia jest jak feromony... usta mogą mówić co innego, a oczy i mowa ciała powiedzą prawdę.


                                  > j...To są niebezpieczne zwierzęta , ale wydrapią sobie wzajemnie oczy, żeby ci
                                  > ebie zdobyć...

                                  Myślę, że te naprawdę wartościowe, gdy zobaczą, że tu się odpierdala jakaś niskoenergetyczna rywalizacja - po prostu zachowają godność i odejdą, nawet jak kochają. Bo jak w ogóle MUSZĄ walczyć - to już z zasady nie ma o co.
                                  • searam Re: Po tak dlugich... 26.04.20, 21:59
                                    prawda_we_mgle napisała:
                                    >
                                    > Myślę, że w realu kobiety wyczuwają, ile masz dla nich pogardy i niechęci - i d
                                    > latego uciekają. Zarówno te, co grają w jakieś gry, jak i te co nie grają. Mizo
                                    > ginia jest jak feromony... usta mogą mówić co innego, a oczy i mowa ciała powi
                                    > edzą prawdę.
                                    >
                                    > Myślę, że te naprawdę wartościowe, gdy zobaczą, że tu się odpierdala jakaś nisk
                                    > oenergetyczna rywalizacja - po prostu zachowają godność i odejdą, nawet jak koc
                                    > hają. Bo jak w ogóle MUSZĄ walczyć - to już z zasady nie ma o co.

                                    Kobiety nie maja zasad. Nie są lojalne ponieważ są oportunistyczne.Ewolucyjnie.Tego mężczyźni nie rozumieją i przegrywają.
                                    Zdarzają się wyjątki jednak zachowania są modelowane przez większość.
                                    Pogarda dla kobiet jest właściwa niedojrzałym osobnikom.A w każdej kobiecie sa d w i e kobiety...smile
                                    To fajne stworzenia...smile Słodkie i całuśne...Szczególnie , gdy wiedza, ze : My way or Highway...smile

                                    • tapatik Re: Po tak dlugich... 26.04.20, 22:37
                                      searam napisał:

                                      > Kobiety nie maja zasad. Nie są lojalne ponieważ są oportunistyczne.Ewolucyjnie.
                                      > Tego mężczyźni nie rozumieją i przegrywają.
                                      > Zdarzają się wyjątki jednak zachowania są modelowane przez większość.
                                      > Pogarda dla kobiet jest właściwa niedojrzałym osobnikom.A w każdej kobiecie sa
                                      > d w i e kobiety...smile
                                      > To fajne stworzenia...smile Słodkie i całuśne...Szczególnie , gdy wiedza, ze : My
                                      > way or Highway...smile


                                      Wszystkie???
                            • tomekzgor Re: Po tak dlugich... 24.04.20, 02:21
                              baenzai napisał:

                              > Ogólnie to pojebana jest sytuacja, w której ktoś bez problemu rucha kilkadziesi
                              > ąt kobiet i jest uważany za bohatera, a z drugiej strony mnóstwo mężczyzn ma pr
                              > oblem z nawiązaniem jakiejkolwiek relacji. Przecież to jest tworzenie jakiegoś
                              > seksualnego monopolu i skazywanie wielu ludzi na życie w nieustannej frustracji
                              > .

                              Ale co proponujesz? Żeby był administracyjny nakaz, ile można mieć lasek? Jakieś przydziały?
                              Tak już jest na świecie. Jeden ma 200 owiec a drugi żadnej. Jeden ma ferrari a drugi starego opla. I moim zdaniem całe szczęście. Chciałbyś żeby wszyscy mieli po równo? To już próbowano wdrożyć i nie zadziałało. Musi być konkurencja.
                              • baenzai Re: Po tak dlugich... 24.04.20, 23:46
                                tomekzgor napisał:

                                > Ale co proponujesz? Żeby był administracyjny nakaz, ile można mieć lasek? Jakie
                                > ś przydziały?
                                > Tak już jest na świecie. Jeden ma 200 owiec a drugi żadnej. Jeden ma ferrari a
                                > drugi starego opla. I moim zdaniem całe szczęście. Chciałbyś żeby wszyscy mieli
                                > po równo? To już próbowano wdrożyć i nie zadziałało. Musi być konkurencja.

                                Tyle tylko, że nikt normalny nie odczuwa frustracji z powodu braku Ferrari.

                                Zauważ natomiast, że podejmuje się wiele działań aby przeciwdziałać wykluczeniu komunikacyjnemu. Stąd masz inwestycje w drogi gminne żeby zapadłe wiochy miały jakieś połączenie z cywilizowanym światem. Stąd masz
                                autobusy niskopodłogowe żeby mniej sprawni również mogli poruszać się po mieście. I tak dalej.

                                Nie chodzi mi o jakieś państwowe przydziały kobiet, aranżowane małżeństwa, seksy socjalne i inne cuda wianki, ale o rozsądną - że tak powiem - politykę matrymonialną. Zacząłbym od społecznego ostracyzmu w stronę mężczyzn bzykających wszystko co się rusza oraz w stronę kobiet wybierających takich mężczyzn. smile
                                • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 25.04.20, 00:13
                                  baenzai napisał:

                                  > Zacząłbym od społecznego ostracyzmu w stronę mężczyzn bzykających
                                  > wszystko co się rusza oraz w stronę kobiet wybierających takich mężczyzn.

                                  Coś w tym jest. Tacy faceci są uważani za wzory męskości zarówno przez wiele kobiet, jak i przez innych facetów (przy czym w drugim przypadku raczej z zazdrości niż autentycznego podziwu).
                                • baenzai Re: Po tak dlugich... 25.04.20, 15:19
                                  Swoją drogą sprawdziłem ceny wypożyczenia Ferrari w Polsce i wygląda na to, że nie różnią się one zbytnio od ceny za skorzystanie z usług luksusowej prostytutki. smile Problemem jest wysokość kaucji, ale po pierwsze jest ona zwrotna, po drugie można się na nią złożyć w dwie czy trzy osoby.
                                  Tyle tylko, że godzinna jazda takim Ferrari zaspokaja twoją ciekawość i potrzebę luksusu na długi czas, a godzina z luksusową prostytutką daje tylko chwilowe zaspokojenie i to wyłącznie w sferze seksualnej.
                                • tomekzgor Re: Po tak dlugich... 25.04.20, 17:34
                                  baenzai napisał:

                                  >
                                  > Zacząłbym od społecznego ostracyzmu w stronę mężczyzn bzykających wsz
                                  > ystko co się rusza oraz w stronę kobiet wybierających takich mężczyzn. smile

                                  To chyba bardziej zaawansowana utopia niż marksizm wink
                                  Nie jest to do końca dobre porównanie, ale patrzę np na głośną w USA akcję me too. W wielu (na pewno nie wszystkich) przypadkach potępia się mężczyzn (głównie z branży filmowej) za wykorzystywanie seksualne kobiet. Czyli za takie propozycje: "może dostaniesz rolę ale musisz mi przez tydzień robić loda". Natomiast milczy się w kwestii, że czasem propozycja była: "będę ci przez tydzień robić loda ale daj mi rolę".
                                  Jasne że upraszczam, ale tylko do celów dyskusji.
                                  Słowem - nie liczyłbym na możliwość wykreowania takiego stracyzmu o którym piszesz.
                                • karolivia Re: Po tak dlugich... 26.04.20, 10:16
                                  baenzai napisał:

                                  Zacząłbym od społecznego ostracyzmu w stronę mężczyzn bzykających wsz
                                  > ystko co się rusza oraz w stronę kobiet wybierających takich mężczyzn. smile

                                  No to okazuj im ostracyzm, co Cie powstrzymuje?
                                  Nie umawiaj się z takimi kobietami i nie zadawaj z takimi facetami.
                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 26.04.20, 16:55
                                    karolivia napisała:

                                    > No to okazuj im ostracyzm, co Cie powstrzymuje?
                                    > Nie umawiaj się z takimi kobietami i nie zadawaj z takimi facetami.

                                    To niewiele zmieni w skali całego rynku matrymonialnego.
                                    • karolivia Re: Po tak dlugich... 29.04.20, 14:27
                                      baenzai napisał:

                                      > karolivia napisała:
                                      >
                                      > > No to okazuj im ostracyzm, co Cie powstrzymuje?
                                      > > Nie umawiaj się z takimi kobietami i nie zadawaj z takimi facetami.
                                      >
                                      > To niewiele zmieni w skali całego rynku matrymonialnego.

                                      "Nie może w twoim życiu zajść żadna pozytywna zmiana, dopóki jesteś przywiązany do myśli, że masz żyć dobrze z jakiegoś powodu, który jest poza tobą. Dopóki przerzucasz całą odpowiedzialność na innych, którzy traktują cię niesprawiedliwie i krzywdzą - na męża-prostaka, zbyt wymagającego i niewspierającego szefa, złe geny, nieodparty przymus - dopóty nie wyjdziesz z impasu. Ty i tylko ty odpowiadasz za kluczowe aspekty swojej życiowej sytuacji i tylko ty dysponujesz mocą, która może je zmienić. Nawet więc kiedy stajesz przed przytłaczającymi zewnętrznymi ograniczeniami, wciąż masz swobodę wyboru: możesz przyjąć różne postawy wobec tych ograniczeń." - Irvin Yalom
                                      Koniec cytatu wink
                                      • searam Re: Po tak dlugich... 30.04.20, 23:38
                                        „Nie umieraj, dopóki śmierć nie przyjdzie po ciebie"
                                        Motto jedno z lepszych...
                                        Nasuwa się dręczące pytanie.. Po co tyle spekulacji, dywagacji,intelektualnej damsko-meskiej szermierki...?
                                        Kobieta chce tego co mężczyzna i na odwrót..Prawda..?!
                                        A to jest takie proste...Za włosy i...smile
                                        T e kumate same idą..smile
                                        Pieszczotki..smile
                                      • baenzai Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 04:28
                                        karolivia napisała:

                                        > "Nie może w twoim życiu zajść żadna pozytywna zmiana, dopóki jesteś przywiązany
                                        > do myśli, że masz żyć dobrze z jakiegoś powodu, który jest poza tobą. Dopóki p
                                        > rzerzucasz całą odpowiedzialność na innych, którzy traktują cię niesprawiedliwi
                                        > e i krzywdzą - na męża-prostaka, zbyt wymagającego i niewspierającego szefa, zł
                                        > e geny, nieodparty przymus - dopóty nie wyjdziesz z impasu. Ty i tylko ty odpow
                                        > iadasz za kluczowe aspekty swojej życiowej sytuacji i tylko ty dysponujesz mocą
                                        > , która może je zmienić. Nawet więc kiedy stajesz przed przytłaczającymi zewnęt
                                        > rznymi ograniczeniami, wciąż masz swobodę wyboru: możesz przyjąć różne postawy
                                        > wobec tych ograniczeń." - Irvin Yalom
                                        > Koniec cytatu wink

                                        Wyobraźmy sobie, że coś podobnego mówi Niemiec mieszkający w RFN do Niemca mieszkającego w NRD. smile
                                        • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 14:25
                                          baenzai napisał:

                                          > karolivia napisała:
                                          >
                                          > > "Nie może w twoim życiu zajść żadna pozytywna zmiana, dopóki jesteś przyw
                                          > iązany
                                          > > do myśli, że masz żyć dobrze z jakiegoś powodu, który jest poza tobą. Do
                                          > póki p
                                          > > rzerzucasz całą odpowiedzialność na innych, którzy traktują cię niesprawi
                                          > edliwi
                                          > > e i krzywdzą - na męża-prostaka, zbyt wymagającego i niewspierającego sze
                                          > fa, zł
                                          > > e geny, nieodparty przymus - dopóty nie wyjdziesz z impasu. Ty i tylko ty
                                          > odpow
                                          > > iadasz za kluczowe aspekty swojej życiowej sytuacji i tylko ty dysponujes
                                          > z mocą
                                          > > , która może je zmienić. Nawet więc kiedy stajesz przed przytłaczającymi
                                          > zewnęt
                                          > > rznymi ograniczeniami, wciąż masz swobodę wyboru: możesz przyjąć różne po
                                          > stawy
                                          > > wobec tych ograniczeń." - Irvin Yalom
                                          > > Koniec cytatu wink
                                          >
                                          > Wyobraźmy sobie, że coś podobnego mówi Niemiec mieszkający w RFN do Niemca mies
                                          > zkającego w NRD. smile

                                          No wyobraziłam sobie. I?
                                          • baenzai Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 15:37
                                            karolivia napisała:

                                            > No wyobraziłam sobie. I?

                                            I nie dostrzegasz, że ta rada brzmi nieco głupkowato, skoro ten Niemiec z NRD ma ograniczone możliwości rozwoju z powodów niezależnych od siebie?
                                            • tapatik Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 17:06
                                              baenzai napisał:

                                              > karolivia napisała:
                                              >
                                              > > No wyobraziłam sobie. I?
                                              >
                                              > I nie dostrzegasz, że ta rada brzmi nieco głupkowato, skoro ten Niemiec z NRD
                                              > ma ograniczone możliwości rozwoju z powodów niezależnych od siebie?

                                              Ale dalej ma. W NRD też ludzie awansowali i brali śluby.
                                              • baenzai Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 18:27
                                                tapatik napisał:

                                                > Ale dalej ma. W NRD też ludzie awansowali i brali śluby.

                                                Jeżeli nie mieli jakiegoś szczególnego talentu albo dobrze ustawionego rodzica to dziadowali, podczas gdy ich odpowiednicy z RFN żyli o kilka leveli wyżej.
                                            • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 19:12
                                              baenzai napisał:

                                              > karolivia napisała:
                                              >
                                              > > No wyobraziłam sobie. I?
                                              >
                                              > I nie dostrzegasz, że ta rada brzmi nieco głupkowato, skoro ten Niemiec z NRD m
                                              > a ograniczone możliwości rozwoju z powodów niezależnych od siebie?

                                              Nie. Wręcz przeciwnie. Uważam, że rada jest mądra i uniwersalna, ale najpierw trzeba ją zrozumieć, a potem próbować wprowadzić w życie ( co może być trudne). Zacznij od przemyślenia czym jest rozwój.
                                              • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 19:18
                                                karolivia napisała:

                                                > Zacznij od przemyślenia czym jest rozwój.

                                                Rozwój na wiele się nie przyda, dopóki nie będzie popytu. Na razie tyle kobiet wybiera buców, zaliczaczy lub niedojdy oraz tylu facetów wybiera głupie, za to ładne lub łatwe dziunie, że popyt na ludzi na poziomie (płci obojga) jest niewielki.
                                                • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 21:11
                                                  kevinjohnmalcolm napisał:

                                                  > karolivia napisała:
                                                  >
                                                  > > Zacznij od przemyślenia czym jest rozwój.
                                                  >
                                                  > Rozwój na wiele się nie przyda, dopóki nie będzie popytu. Na razie tyle kobiet
                                                  > wybiera buców, zaliczaczy lub niedojdy oraz tylu facetów wybiera głupie, za to
                                                  > ładne lub łatwe dziunie, że popyt na ludzi na poziomie (płci obojga) jest niew
                                                  > ielki.

                                                  No pewno tak jest i co z tego wynika? Jak zrobimy tak jak Baenzai chce to się coś zmieni? Nie sądzę. Nie możemy zmienić tego, że popyt na ludzi na poziomie jest niewielki. Możemy zmienić swoje nastawienie do tego faktu, zmienić swoje priorytety, nie przywiązywać się do jedynej słusznej opcji i jakiejś wizji nierealnej , szukać rozwiązania dobrego dla nas i szukać go w nas, a nie w świecie zewnętrznym, a skoro jesteśmy wszyscy wyjątkowi to nie będzie jednego rozwiązania. Dla mnie będzie inne, dla Ciebie inne i inne dla Baenzai.
                                                  Mało tego prawdopodobnie nie wystarczy znaleźć jednego rozwiązania dla siebie. My się też zmieniamy. Po to właśnie jest rozwój.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 21:17
                                                    karolivia napisała:

                                                    > No pewno tak jest i co z tego wynika?

                                                    To wynika, że rozwój jest dla nas samych, ale niekoniecznie może zostać doceniony przez innych, a w wielu przypadkach na pozytywnym rozwoju możemy wręcz społecznie stracić. Środkiem, dzięki któremu możemy zyskać społeczne poparcie jest konformizm. Ci, którzy stawiają na rozwój i idą pod prąd, zazwyczaj całe życie mają pod górkę.
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 21:29
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > karolivia napisała:
                                                    >
                                                    > > No pewno tak jest i co z tego wynika?
                                                    >
                                                    > To wynika, że rozwój jest dla nas samych, ale niekoniecznie może zostać docenio
                                                    > ny przez innych, a w wielu przypadkach na pozytywnym rozwoju możemy wręcz społe
                                                    > cznie stracić. Środkiem, dzięki któremu możemy zyskać społeczne poparcie jest
                                                    > konformizm. Ci, którzy stawiają na rozwój i idą pod prąd, zazwyczaj całe życie
                                                    > mają pod górkę.

                                                    No trudno. Za to jak idą pod górkę to w końcu dochodzą na szczyt, a stamtąd świat wygląda inaczej. Wiem, bo na kilka wlazłam , dosłownie i w przenośni wink
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 21:37
                                                    karolivia napisała:

                                                    > No trudno. Za to jak idą pod górkę to w końcu dochodzą na szczyt

                                                    Problem w tym, że zazwyczaj tam jest pusto, nikogo nie ma. Życie toczy się w dolinach.
                                                    Tak więc rozwój powinien być negatywny, żeby dociągnąć do reszty.
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 22:20
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > karolivia napisała:
                                                    >
                                                    > > No trudno. Za to jak idą pod górkę to w końcu dochodzą na szczyt
                                                    >
                                                    > Problem w tym, że zazwyczaj tam jest pusto, nikogo nie ma. Życie toczy się w d
                                                    > olinach.
                                                    > Tak więc rozwój powinien być negatywny, żeby dociągnąć do reszty.

                                                    Może tak być. Nie byłbyś pierwszym człowiekiem w historii, który poszedł tą drogą. Rozwój nie zawsze oznacza wejście na szczyt, można zejść do doliny. Znasz taka bajkę?
                                                  • searam Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 22:55
                                                    karolivia napisała:

                                                    kevinjohnmalcolm napisal:

                                                    Prowadzicie ciekawy dialog...smile Ale schrzaniliście topic...Romantyczny, damsko-meski ,otwarty, ciepły, czuły i życzliwy..wink
                                                    Warto było..?wink


                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 23:04
                                                    searam napisał:

                                                    > Prowadzicie ciekawy dialog...smile Ale schrzaniliście topic...Romantyczny, damsko-
                                                    > meski ,otwarty, ciepły, czuły i życzliwy..wink
                                                    > Warto było..?wink


                                                    To jest quest poboczny, używając języka graczy wink Możesz ciągnąć wątek głowny, jak chcesz. tongue_out

                                                    A kontynuując temat - niestety jestem romantykiem i nie przestanę nim być tylko po to by przypodobać się komuś.
                                                  • searam Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 00:15
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > searam napisał:
                                                    >
                                                    > > Prowadzicie ciekawy dialog...smile Ale schrzaniliście topic...Romantyczny, d
                                                    > amsko-
                                                    > > meski ,otwarty, ciepły, czuły i życzliwy..wink
                                                    > > Warto było..?wink
                                                    >
                                                    >
                                                    > To jest quest poboczny, używając języka graczy wink Możesz ciągnąć wątek głowny,
                                                    > jak chcesz. tongue_out
                                                    >
                                                    > A kontynuując temat - niestety jestem romantykiem i nie przestanę nim być tylko
                                                    > po to by przypodobać się komuś.

                                                    Romantycy najrzadziej zaliczaja...smile
                                                    Mnie sie podoba nick "karolivia"...jego rozkminianie to istna przyjemnosc...smile

                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 17:38
                                                    searam napisał:

                                                    > Romantycy najrzadziej zaliczaja...smile

                                                    Czy ja wiem? Chyba jednak dużo zależy od cech współistniejących. smile

                                                    Romantyzm często łączy się z nieśmiałością i nadwrażliwością i taki zestaw jest dla wielu kobiet odpychający. Zakładając jednak, że ktoś jest w miarę normalny (według kobiecych kryteriów) i dodatkowo ma w sobie tą nutkę romantyzmu to raczej działa to na jego korzyść.
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 16:02
                                                    searam napisał:

                                                    > karolivia napisała:
                                                    >
                                                    > kevinjohnmalcolm napisal:
                                                    >
                                                    > Prowadzicie ciekawy dialog...smile Ale schrzaniliście topic...Romantyczny, damsko-
                                                    > meski ,otwarty, ciepły, czuły i życzliwy..wink
                                                    > Warto było..?wink
                                                    >
                                                    >

                                                    Zawsze warto pogadać. I czegoś sie dowiedzieć o drugim człowieku.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 22:58
                                                    karolivia napisała:

                                                    > Rozwój nie zawsze oznacza wejście na szczyt, można zejść do doliny.
                                                    > Znasz taka bajkę?

                                                    No tak, gdy się weszło między wrony, trzeba krakać razem z nimi...
                                                    I na tym polega problem - a co gdy człowiek nie chce być taki jak inni? Ma całe życie spędzić w odosobnieniu? Czy jedynym wyjściem jest konformizm?
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 16:00
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > karolivia napisała:
                                                    >
                                                    > > Rozwój nie zawsze oznacza wejście na szczyt, można zejść do doliny.
                                                    > > Znasz taka [url=https://wlasnalegenda.tumblr.com/post/36174986417]bajkę[/
                                                    > url]?
                                                    >
                                                    > No tak, gdy się weszło między wrony, trzeba krakać razem z nimi...
                                                    > I na tym polega problem - a co gdy człowiek nie chce być taki jak inni? Ma cał
                                                    > e życie spędzić w odosobnieniu? Czy jedynym wyjściem jest konformizm?

                                                    Nie wiem Kevin.
                                                    Zostanę przy tej górskie terminologii, jeżeli pozwolisz. W górach jest tak, że im wyższe góry tym dłuższa aklimatyzacja ( mówię o takich naprawdę WYSOKICH górachsmile). Ty z tego co piszesz , raczej na taką wyższą wszedłeś. Aklimatyzacja polega tak naprawdę na łażeniu góra dół, wchodzisz na chwile na górę , a potem złazisz niżej, żeby przeżyć. Może jak zejdziesz z tej swojej góry to znajdziesz w dolinie kogoś kto ma POTENCJAŁ, żeby z Tobą wrócić? Tylko musisz mu na aklimatyzację pozwolić? Ponieść plecak chwilę ? A może nie spotkasz nikogo takiego i będziesz musiał podjąć decyzję czy rezygnujesz z gór które kochasz, czy wracasz na szczyt sam.

                                                    Nie ma takich prostych odpowiedzi. To jest Życie.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 19:01
                                                    karolivia napisała:

                                                    > Może jak zejdziesz z tej swojej góry to znajdziesz w dolinie kogoś kto ma POTENCJAŁ,
                                                    > żeby z Tobą wrócić?

                                                    Taaa... podobno takie osoby gdzieś istnieją. Jak taką w moich okolicach znajdziesz, to daj znać.
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 06.05.20, 21:23
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > karolivia napisała:
                                                    >
                                                    > > Może jak zejdziesz z tej swojej góry to znajdziesz w dolinie kogoś kto ma
                                                    > POTENCJAŁ,
                                                    > > żeby z Tobą wrócić?
                                                    >
                                                    > Taaa... podobno takie osoby gdzieś istnieją. Jak taką w moich okolicach znajdz
                                                    > iesz, to daj znać.

                                                    Raczej za szybo nie będę w Twoich okolicach, samoloty nie latają, granice zamknięte.
                                                    Ale jak się otworzy wszystko i mnie w końcu zwieje na wyspę to czemu nie? Mogę się rozejrzeć. Tyle, że to co mnie się będzie wydawać atrakcyjne nie do końca musi odpowiadać Tobiewink.
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 17:25
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > No tak, gdy się weszło między wrony, trzeba krakać razem z nimi...
                                                    > I na tym polega problem - a co gdy człowiek nie chce być taki jak inni? Ma cał
                                                    > e życie spędzić w odosobnieniu? Czy jedynym wyjściem jest konformizm?

                                                    Kiedyś w innym miejscu internetu natrafiłem na ciekawe i bardzo trafne stwierdzenie, które niżej zacytuje. smile


                                                    Kobiety mają o wiele większą swobodę, jeśli chodzi o tzw. "bycie sobą".
                                                    Faceci są zmuszani do "nie bycia sobą", bo za to jest dla nich kara odosobnienia i samotności. Muszą być tym, czym panie chcą, aby oni byli. Czyli zabawnymi, śmiałymi, pewnymi siebie, towarzyskimi typkami, którzy oczywiście zawsze pierwsi zagadają, nie będą się na nic żalić, wysłuchają, a ich głównym zainteresowaniem będzie ich partnerka. A czego oczekuje facet? Że panna będzie w jego typie i że się będzie szło jakoś z nią dogadać bez spiny. A teraz nawet to ostatnie jest wielkim wyczynem, bo każda rozmowa z nowo poznaną osobą płci pięknej zamienia się w pole minowe. Jeden błąd w teście i jesteś wyrzucany za drzwi, a wołany jest następny kandydat.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 19:02
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Faceci są zmuszani do "nie bycia sobą", bo za to jest dla nich kara odosobnienia i samotności.
                                                    > Muszą być tym, czym panie chcą, aby oni byli. Czyli zabawnymi, śmiałymi, pewnymi siebie,
                                                    > towarzyskimi typkami

                                                    W samo sedno. Ileż to razy w internecie widziałem porady w stylu "bądź sobą". Dla wielu facetów to przepis na starokawalerstwo! Na tym właśnie problem polega, że oni są sobą, dlatego właśnie są sami i kobiety nie są nimi kompletnie zainteresowane. Ci za to, którzy kombinują i mówią kobietom to co one chcą usłyszeć, nie mają żadnego problemu z rozpoczynaniem związków. Mają ogromne problemy z ich utrzymaniem, bo po pewnym czasie wychodzi na jaw ich prawdziwa twarz, ale na początku wycinają całą konkurencję.

                                                    Jest jedna nadzieja dla takich facetów - gdy "trafi swój na swego", czyli spotkają białego kruka, kobietę która autentycznie do nich pasuje i jest nimi zainteresowana takimi jakimi są.
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 21:58
                                                    Kobiety w ogóle nie mają tego problemu - mogą być takie, jakie tylko chcą. Niezależnie czy są typem imprezowiczki, spokojnej domatorki, konserwatywki, alternatywki, lewicowej działaczki czy korpo bitch (niższego i średniego szczebla) to niemal zawsze otrzymają sporą dawkę atencji ze strony mężczyzn.

                                                    Jest tylko jeden typ kobiet, który na obecnym rynku matrymonialnym nie radzi sobie najlepiej. To korpo bitch z najwyższych szczebli. Te które mają pięciocyfrową pensję, mieszkają w apartamencie na zamkniętym osiedlu, jeżdżą SUVem i spędzają wakacje w Dubaju. Z uwagi na hipergamię taka kobieta oczekuje, że jej potencjalny partner będzie żył co najmniej na podobnym poziomie a jednocześnie jako tako wyglądał i prezentował chociaż ten przeciętny poziom dynamizmu. Tyle tylko, że takich mężczyzn za dużo nie ma (zwłaszcza wolnych). Ponadto mężczyznom (również tych z najwyższych szczebli) bardzo rzadko imponuje u kobiet silną osobowość i niezależność - prędzej taki weźmie sobie pannę bardziej uległą, o typowo kobiecych cechach.
                                                  • gwen75 Re: Po tak dlugich... 07.05.20, 22:20
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Kobiety w ogóle nie mają tego problemu - mogą być takie, jakie tylko chcą. Niez
                                                    > ależnie czy są typem imprezowiczki, spokojnej domatorki, konserwatywki, alterna
                                                    > tywki, lewicowej działaczki czy korpo bitch (niższego i średniego szczebla) to
                                                    > niemal zawsze otrzymają sporą dawkę atencji ze strony mężczyzn.

                                                    Niestety nasza kultura tak ukształtowała mentalność młodych kobiet (w większości). Albo będziesz tańczył wokół kobiety i spełniał jej zachcianki, albo nie będziesz z nią w związku wink
                                                    Pytanie czy to się w ogóle opłaca i czy warto się tak naginać? wink
                                                    Dla mnie to jest pewna forma niewolnictwa wink Na początku może być fajnie, ale potem facet sobie uświadamia różne mniej fajne aspekty takiego układu wink
                                                    Tak że głowa do góry, nie ma czego żałować! wink
                                                  • po-ranna-kawa Re: Po tak dlugich... 08.05.20, 20:51
                                                    gwen75 napisał:


                                                    > Niestety nasza kultura tak ukształtowała mentalność młodych kobiet (w większośc
                                                    > i). Albo będziesz tańczył wokół kobiety i spełniał jej zachcianki, albo nie będ
                                                    > ziesz z nią w związku wink

                                                    Widzę, że tu wybitni znawcy kobiet się zgadali smile
                                                    A może tylko niektórym facetom się wydaje, że kobiety lubią takich mdłych nadskakiwaczy? wink
                                                    Ja mam wrażenie, że dużo kobiet wręcz takich nie lubi.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 08.05.20, 22:01
                                                    po-ranna-kawa napisała:

                                                    > A może tylko niektórym facetom się wydaje, że kobiety lubią
                                                    > takich mdłych nadskakiwaczy? wink
                                                    > Ja mam wrażenie, że dużo kobiet wręcz takich nie lubi.

                                                    Myślę że kolegom o mdłych nadskakiwaczy nie chodziło.
                                                    W ogromnej większości związków kobieta próbuje rządzić facetem, decydować w co ma się ubrać, z kim ma się spotykać, itd. Jeżeli gość się poddaje takim zabiegom, to jest "przykładnym mężem", natomiast gdy nie daje sobą manipulować i zdecydowanie broni swojej niezależności, to jest wtedy "egoistą".
                                                  • gwen75 Re: Po tak dlugich... 08.05.20, 23:43
                                                    po-ranna-kawa napisała:

                                                    > Widzę, że tu wybitni znawcy kobiet się zgadali smile

                                                    Młodzi faceci nie lepsi. Lecą na młode kobiece ciała. Seks upośledza im jasność myślenia i postrzegania. Ładują się w związki, które potem okazują się wielkim ciężarem.
                                                    I gdzie tu ta upragniona bliskość w drugim człowiekiem? wink
                                                    Seks wszystko psuje. Natura domaga się: rozmnażaj się! A człowiek słucha jej jak ten nierozumny baran wink
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 09.05.20, 18:33
                                                    gwen75 napisał:

                                                    > Pytanie czy to się w ogóle opłaca i czy warto się tak naginać? wink
                                                    > Dla mnie to jest pewna forma niewolnictwa wink Na początku może być fajnie, ale
                                                    > potem facet sobie uświadamia różne mniej fajne aspekty takiego układu wink
                                                    > Tak że głowa do góry, nie ma czego żałować! wink

                                                    Niestety, ale udane życie seksualne jest podstawą zadowolenia z życia statystycznego mężczyzny. Poświęcanie się swoim pasjom i zainteresowaniom, oddawanie się drobnym przyjemność czy znieczulanie się psychotropami/alkoholem/trawką daje tylko chwilowe ukojenie. smile

                                                    Nie oznacza to oczywiście, że należy robić dosłownie wszystko żeby dostać regularny seks. Ja np. nie wyobrażam sobie tkwić w toksycznym związku wyłącznie dla seksu albo być bankomatem dla jakiejś samotnej matki.
                                                  • gwen75 Re: Po tak dlugich... 06.05.20, 21:54
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > Problem w tym, że zazwyczaj tam jest pusto, nikogo nie ma. Życie toczy się w d
                                                    > olinach.
                                                    > Tak więc rozwój powinien być negatywny, żeby dociągnąć do reszty.

                                                    Myślę, że można znaleźć wąskie grono myślących znajomych, których towarzystwo wystarczy do szczęścia wink
                                                    Coś jak masoni, w ukryciu rozwijający interesujące idee, prześladowani przez wieki, ale w ostatecznym rachunku pchający świat do przodu wink
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 06.05.20, 22:34
                                                    gwen75 napisał:

                                                    > Myślę, że można znaleźć wąskie grono myślących znajomych,
                                                    > których towarzystwo wystarczy do szczęścia wink

                                                    A wiesz że w tym kierunku zmierzam, odcinam się już kompletnie od negatywnych ludzi i zadaję wyłącznie z chociaż w minimalnym stopniu sensownymi. Niestety oni są na okrągło zajęci (praca, nadgodziny, dzieci, itd.) i tak naprawdę rzadko mam okazję z nimi się spotkać. A ludzi nadających na tych falach co ja tutaj po prostu nie ma. Zero. Przez ostatnie 12 lat kilka takich osób spotkałem, ale wszystkie już dawno temu rozjechały się po świecie.



                                                    > Można też wypracować umiejętność stawiania innym wyraźnych granic, tak że mało
                                                    > kto podskoczy wink

                                                    A no właśnie, dyskutowaliśmy niedawno temat udawania pewnego siebie smile
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 09.05.20, 18:37
                                                    gwen75 napisał:

                                                    > Myślę, że można znaleźć wąskie grono myślących znajomych, których towarzystwo w
                                                    > ystarczy do szczęścia wink

                                                    Znalezienie takiej grupy ludzi często jest tak samo trudne jak stworzenie satysfakcjonującego związku. smile

                                                    > Coś jak masoni, w ukryciu rozwijający interesujące idee, prześladowani przez wi
                                                    > eki, ale w ostatecznym rachunku pchający świat do przodu wink

                                                    A co mnie obchodzi pchanie świata do przodu skoro ja sam w zasadzie nic wartościowego nie będę z tego miał? smile
                                                  • gwen75 Re: Po tak dlugich... 06.05.20, 21:47
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > To wynika, że rozwój jest dla nas samych, ale niekoniecznie może zostać docenio
                                                    > ny przez innych, a w wielu przypadkach na pozytywnym rozwoju możemy wręcz społe
                                                    > cznie stracić. Środkiem, dzięki któremu możemy zyskać społeczne poparcie jest
                                                    > konformizm. Ci, którzy stawiają na rozwój i idą pod prąd, zazwyczaj całe życie
                                                    > mają pod górkę.

                                                    Mają pod górkę, ale wiodą bardziej świadome, bardziej sensowne i bardziej satysfakcjonujące życie wink
                                                    Można też wypracować umiejętność stawiania innym wyraźnych granic, tak że mało kto podskoczy wink
                                                    Szukanie docenienia u innych to pułapka, rodzaj narcyzmu; nie warto iść tą drogą.
                                                  • gwen75 Re: Po tak dlugich... 06.05.20, 21:38
                                                    karolivia napisała:

                                                    > No pewno tak jest i co z tego wynika? Jak zrobimy tak jak Baenzai chce to się c
                                                    > oś zmieni? Nie sądzę. Nie możemy zmienić tego, że popyt na ludzi na poziomie je
                                                    > st niewielki. Możemy zmienić swoje nastawienie do tego faktu, zmienić swoje pri
                                                    > orytety, nie przywiązywać się do jedynej słusznej opcji i jakiejś wizji nierea
                                                    > lnej , szukać rozwiązania dobrego dla nas i szukać go w nas, a nie w świecie ze
                                                    > wnętrznym, a skoro jesteśmy wszyscy wyjątkowi to nie będzie jednego rozwiązania
                                                    > . Dla mnie będzie inne, dla Ciebie inne i inne dla Baenzai.
                                                    > Mało tego prawdopodobnie nie wystarczy znaleźć jednego rozwiązania dla siebie.
                                                    > My się też zmieniamy. Po to właśnie jest rozwój.

                                                    Zgadzam się z Karolivią smile
                                • tapatik Re: Po tak dlugich... 28.04.20, 22:39
                                  baenzai napisał:

                                  > Tyle tylko, że nikt normalny nie odczuwa frustracji z powodu braku Ferrari.

                                  Są ludzie, którzy odczuwają frustrację z powodu niskich zarobków.

                                  > Nie chodzi mi o jakieś państwowe przydziały kobiet, aranżowane małżeństwa,
                                  > seksy socjalne i inne cuda wianki, ale o rozsądną - że tak powiem - politykę
                                  > matrymonialną. Zacząłbym od społecznego ostracyzmu w stronę mężczyzn bzykających
                                  > wszystko co się rusza oraz w stronę kobiet wybierających takich mężczyzn. smile

                                  Zagadka w temacie - czym się różni erotoman od nekrofila?
                                  (odpowiedź poniżej)

                                  I uważasz, że to rozwiąże problem?
                                  Poza tym jak masz zamiar ten ostracyzm przeprowadzić? Nakładać im worki pokutne?
                                  Czy jeśli facet ma żonę i dwie kochanki to podpada pod ostracyzm, czy jeszcze nie?
                                  A jeśli to kobieta ma męża i kochanka?


                                  Odpowiedź na zagadkę:
                                  Erotoman bzyka wszystko co się riusza.
                                  Nekrofil nie narzuca sobie takich ograniczeń.
                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 04:47
                                    tapatik napisał:

                                    I uważasz, że to rozwiąże problem?
                                    Poza tym jak masz zamiar ten ostracyzm przeprowadzić? Nakładać im worki pokutne?
                                    Czy jeśli facet ma żonę i dwie kochanki to podpada pod ostracyzm, czy jeszcze nie?
                                    A jeśli to kobieta ma męża i kochanka
                                    ?

                                    Ostracyzm nie wyglądałby w taki sposób jak w Islamie, ale generalnie sprowadzałby się do tego, że rozwiązłość seksualna nie byłaby społecznie akceptowalna. Do tego powinno dojść odcięcie samotnych matek od jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa (wliczając w to likwidację funduszu alimentacyjnego).

                                    Na swobodzie seksualnej tak naprawdę korzysta tylko 15-20% najbardziej atrakcyjnych mężczyzn - ten system musi po prostu pierdolnąć.
                                    • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 14:47
                                      baenzai napisał:

                                      Ostracyzm nie wyglądałby w taki sposób jak w Islamie, ale generalnie sprowadzał
                                      > by się do tego, że rozwiązłość seksualna nie byłaby społecznie akceptowalna. Do
                                      > tego powinno dojść odcięcie samotnych matek od jakiejkolwiek pomocy ze strony
                                      > państwa (wliczając w to likwidację funduszu alimentacyjnego).
                                      >

                                      Pomijając twoje zafiksowanie na samotnych matkach to dlaczego tylko one mają być odcięte od państwowej pomocy? Czemu nie bezrobotni, albo niepełnosprawni? Aaaaaa, wiem, kara za seks wink. A jak dziecko z gwałtu to też? Albo jak ojciec umarł? A co z tymi co na przykład byli sprawcami wypadku samochodowego, jeszcze w dodatku pod wpływem, którzy dlatego są na garnuszku państwa, bo zostali niepełnosprawnymi? A co z tymi co trafiają do więzienia? Oni też są na utrzymaniu państwa.
                                      Czy na Twojej liście "niezasługujących" na wsparcie są tylko samotne matki? Kogo jeszcze wykluczymy?
                                      No i co z dziećmi tych matek? Zrzucamy ze skały jak w Sparcie? Czy oddajemy do domu dziecka?
                                      Rozwiń trochę tę teorię o tym odcięciu, bo samo napisanie "powinny być odcięte" to za mało. Jak mnie przekonasz to może Ci nawet pomogę napisać jakiś fajny projekt obywatelskiej ustawy, jakbyś sam nie dał rady. Widzę, że masz potencjał i chęć zmiany świata. Do boju. Baenzai, do boju....
                                      • baenzai Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 15:32
                                        karolivia napisała:

                                        > Pomijając twoje zafiksowanie na samotnych matkach to dlaczego tylko one mają by
                                        > ć odcięte od państwowej pomocy? Czemu nie bezrobotni,

                                        Żeby dostać zasiłek dla bezrobotnych trzeba spełnić trochę warunków (przede wszystkim przez jakiś czas pracować). Ponadto takowy zasiłek otrzymuje się na stosunkowo krótki okres.

                                        albo niepełnosprawni?

                                        Na niepełnosprawność zazwyczaj się nie ma wpływu. Ale jeżeli ktoś stał się niepełnosprawny z własnej winy (np. jechał swoim BMW po pijaku) to uważam, że powinien sam sobie radzić (pomijając same leczenie jeżeli był ubezpieczony).

                                        > A co z tymi co trafiają do więzienia? Oni też są na utrzymaniu pańs
                                        > twa.

                                        To zupełnie inna sprawa. Państwo powinno izolować, karać i resocjalizować niebezpieczne jednostki, natomiast nie powinno wyręczać rodziców w utrzymaniu dziecka.

                                        > No i co z dziećmi tych matek? Zrzucamy ze skały jak w Sparcie? Czy oddajemy do
                                        > domu dziecka?

                                        Matka powinna utrzymać te dzieci sama/z pomocą swoich rodziców/z pomocą nowego konkubenta. Jeżeli np. nauczyciel zauważy, że dzieciak prawie nigdy nie ma jedzenia i chodzi w zniszczonych ubraniach to powinien kazać tej matce się ogarnąć a po olaniu ostrzeżenia zawiadomić sąd rodzinny. Dom dziecka to ostateczność, zresztą powoli odchodzi się od tych instytucji na rzecz profesjonalnych rodzin zastępczych. I w takich rodzinach takie dziecko ma przynajmniej jakąś szansę wyjścia na ludzi.
                                        • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 19:30
                                          Baenzai, świat nie jest czarno-biały. Nie wszystkie samotne matki to jakieś wykorzystujące system cwaniary, nie wszyscy niepełnosprawni są takimi bez własnej winy.
                                          Świat jest w cholerę szary. Postaraj się dojrzeć te szarości, to może Ci łatwiej pójdzie ze zrozumieniem tej rady o rozwoju.
                                          • baenzai Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 20:05
                                            karolivia napisała:

                                            > Baenzai, świat nie jest czarno-biały. Nie wszystkie samotne matki to jakieś wyk
                                            > orzystujące system cwaniary,

                                            Odcięcie samotnych matek od państwowych świadczeń sprawi, że kobiety będą starały się lepiej dobierać partnerów. A wdowy jakoś sobie poradzą (tym bardziej, że zmarły mąż zazwyczaj coś po sobie zostawia).

                                            > nie wszyscy niepełnosprawni są takimi bez własnej
                                            > winy.

                                            A czy ja twierdzę inaczej? Nie widzę powodu żeby np. sprawcę i ofiarę wypadku traktować tak samo jeżeli chodzi o pomoc ze strony państwa.
                                            • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 20:34
                                              baenzai napisał:

                                              > Odcięcie samotnych matek od państwowych świadczeń sprawi, że kobiety będą
                                              > starały się lepiej dobierać partnerów.

                                              Marzyciel.
                                              Bywa że znajomi tłumaczą kobiecie, że jej wybranek to świnia, drań i łajdak, a ona i tak puszcza wszelkie rady mimo uszu i się z nim wiąże. Potem płacz i pretensje do znajomych dlaczego jej nie powstrzymali. Myślisz że brak państwowych świadczeń cokolwiek zmieni? A cierpieć będą przede wszystkim dzieci, które nie są towarem, ani rekwizytem edukacyjnym, tylko żywymi ludźmi.
                                            • karolivia Re: Po tak dlugich... 03.05.20, 20:56
                                              baenzai napisał:

                                              > karolivia napisała:
                                              >
                                              > > Baenzai, świat nie jest czarno-biały. Nie wszystkie samotne matki to jaki
                                              > eś wyk
                                              > > orzystujące system cwaniary,
                                              >
                                              > Odcięcie samotnych matek od państwowych świadczeń sprawi, że kobiety będą stara
                                              > ły się lepiej dobierać partnerów. A wdowy jakoś sobie poradzą (tym bardziej, że
                                              > zmarły mąż zazwyczaj coś po sobie zostawia).
                                              >
                                              > > nie wszyscy niepełnosprawni są takimi bez własnej
                                              > > winy.
                                              >
                                              > A czy ja twierdzę inaczej? Nie widzę powodu żeby np. sprawcę i ofiarę wypadku t
                                              > raktować tak samo jeżeli chodzi o pomoc ze strony państwa.

                                              Ok. Idąc Twoim tokiem myślenia, ogólnie nie powinno być czegoś takiego jak państwowe świadczenia. Bezrobotnym można powiedzieć, że skoro pracowali to mogli sobie coś zaoszczędzić na gorsze czasy bez pracy. Takiemu co miał zawał, bo jadł głownie golonkę, popijał piwem i ważył 150 kg, że mógł to przewidzieć, bo wiadomo do czego taki styl życia prowadzi, więc renty nie będzie, a takiemu co skoczył na główkę i złamał kark, że mógł nie skakać. W zasadzie zawsze można jakoś udowodnić, że się człowiek sam do swojej fatalnej sytuacji przyczynił w pewnym stopniu. A jak się przyczynił to sam sobie winien i niech sam sobie radzi, nam nic do tego.
                                              Czyli kasujemy państwowe wsparcie w ogóle, tak?
                                              Zasiłki, zwolnienia, renty i tak dalej. Ogłaszamy to i oczekujemy, że ludzie wezmą odpowiedzialność za swoje życie i będą podejmować tylko trafne i wyważone decyzje w każdej dziedzinie. Tak?
                                              • baenzai Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 08:43
                                                karolivia napisała:

                                                > Ok. Idąc Twoim tokiem myślenia, ogólnie nie powinno być czegoś takiego jak pańs
                                                > twowe świadczenia.

                                                Tego nie napisałem.

                                                > Takiemu co miał zawał, bo jadł
                                                > głownie golonkę, popijał piwem i ważył 150 kg, że mógł to przewidzieć, bo wiado
                                                > mo do czego taki styl życia prowadzi, więc renty nie będzie

                                                Przede wszystkim to ktoś taki płacił składkę rentową, natomiast samotne matki nie płaciły ubezpieczenia na wypadek zostania samotną matką. smile

                                                > W zasadzie zawsze można jakoś u
                                                > dowodnić, że się człowiek sam do swojej fatalnej sytuacji przyczynił w pewnym s
                                                > topniu.

                                                Bzdura. Wiele ofiar wypadków drogowych, pobić i błędów medycznych nie miało na to żadnego wpływu. Nawet nowotwory często atakują zupełnie przypadkowe i dbające o siebie osoby.
                                                • karolivia Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 15:51
                                                  baenzai napisał:


                                                  > > Takiemu co miał zawał, bo jadł
                                                  > > głownie golonkę, popijał piwem i ważył 150 kg, że mógł to przewidzieć, bo
                                                  > wiado
                                                  > > mo do czego taki styl życia prowadzi, więc renty nie będzie
                                                  >
                                                  > Przede wszystkim to ktoś taki płacił składkę rentową, natomiast samotne matki n
                                                  > ie płaciły ubezpieczenia na wypadek zostania samotną matką. smile

                                                  To prawda, ale płaciły/płacą podatki, a większość pomocy jest z podatków, a nie ze składek ZUS. Jakbyś nie wiedział to do ZUSu też sie z podatków dokłada. Poza tym skoro samotna matka ma nie mieć wsparcia, to dlaczego ma jakąś zapomogę dostać na przykład alkoholik, który nie pracował, albo pracował na czarno?

                                                  >
                                                  > > W zasadzie zawsze można jakoś u
                                                  > > dowodnić, że się człowiek sam do swojej fatalnej sytuacji przyczynił w pe
                                                  > wnym s
                                                  > > topniu.
                                                  >
                                                  > Bzdura. Wiele ofiar wypadków drogowych, pobić i błędów medycznych nie miało na
                                                  > to żadnego wpływu. Nawet nowotwory często atakują zupełnie przypadkowe i dbając
                                                  > e o siebie osoby.
                                                  Pobicia i błędy medyczne to najczęstsze przyczyny renty? Nie sądzę. Nowotwory- jak najbardziej, obstawiłabym jeszcze choroby układu krążenia. Masz wpływ na zwiększone ryzyko zachorowania na część nowotworów i na większą część chorób układu krążenia.
                                                  A skoro jedyną przyczyną, ze te samotne matki mają nie dostać kasy bo to niesprawiedliwe, bo nie ma takiego funduszu to argument jest nietrafiony.
                                                  Mam dwa pytania do Ciebie, jeśli można.
                                                  Co z ojcami tych dzieci (bo wdowy wykluczyłeś), dlaczego za to wychowanie i utrzymanie ma być odpowiedzialna tylko matka? albo dziakowie ( czego już w ogóle nie rozumiem) i czy tylko dziadkowie ze strony matki czy strony ojca tez?
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 17:17
                                                    karolivia napisała:

                                                    > To prawda, ale płaciły/płacą podatki, a większość pomocy jest z podatków, a nie
                                                    > ze składek ZUS. Jakbyś nie wiedział to do ZUSu też sie z podatków dokłada. Poz
                                                    > a tym skoro samotna matka ma nie mieć wsparcia, to dlaczego ma jakąś zapomogę d
                                                    > ostać na przykład alkoholik, który nie pracował, albo pracował na czarno?

                                                    Jeżeli ten alkoholik nie płacił składek to oczywiście, że nie powinien nic dostać.

                                                    > Pobicia i błędy medyczne to najczęstsze przyczyny renty? Nie sądzę. Nowotwory-
                                                    > jak najbardziej, obstawiłabym jeszcze choroby układu krążenia. Masz wpływ na z
                                                    > większone ryzyko zachorowania na część nowotworów i na większą część chorób ukł
                                                    > adu krążenia.

                                                    No i co w związku z tym? Proponujesz żeby państwo kontrolowało tryb życia obywateli i od tego uzależniało wysokość składek? Jak to miałoby w praktyce wyglądać? Po osobach otyłych widać, że nie dbają o siebie, ale co z resztą? Przecież nie da się skontrolować czy ktoś regularnie ćwiczy, ile pije alkoholu i jak często się stresuje.

                                                    > Co z ojcami tych dzieci (bo wdowy wykluczyłeś), dlaczego za to wychowanie i utr
                                                    > zymanie ma być odpowiedzialna tylko matka? albo dziakowie ( czego już w ogóle
                                                    > nie rozumiem) i czy tylko dziadkowie ze strony matki czy strony ojca tez?

                                                    Ojca może ścigać o alimenty, ale jak ich nie ściągnie to żaden fundusz alimentacyjny nie powinien wkraczać. Dziadkowie niczego nie muszą, ale zazwyczaj jakoś wspomagają swoje wnuki.
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 06.05.20, 21:16
                                                    baenzai napisał:


                                                    >
                                                    > No i co w związku z tym? Proponujesz żeby państwo kontrolowało tryb życia obywa
                                                    > teli i od tego uzależniało wysokość składek? Jak to miałoby w praktyce wyglądać
                                                    > ? Po osobach otyłych widać, że nie dbają o siebie, ale co z resztą? Przecież ni
                                                    > e da się skontrolować czy ktoś regularnie ćwiczy, ile pije alkoholu i jak częst
                                                    > o się stresuje.

                                                    Nie, no co Ty? Ja proponuje solidarność z ludźmi, którym się gorzej powiodło w życiu. Obojętnie czy są samotnymi matkami, które źle wybrały partnera życiowego, czy niepełnosprawnymi z powodu popełnionych błędów, czy bezrobotnymi. To Ty chcesz wykluczyć niektóre kobiety z powodu ... w sumie nie rozumiem z jakiego powodu? z systemu pomocy społecznej. Nie ja.
                                                    Nie rozumiem tej niechęci do samotnych matek, ale nie mam też ambicji, żeby wszystkich i wszystko rozumieć.
                                                    Na swoje usprawiedliwianie dodam, że starłam się zrozumieć Twój punkt widzenia ( stąd moje dopytywanie o różne rzeczy). Niestety, nie przekonałeś mnie.
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 09.05.20, 18:28
                                                    karolivia napisała:

                                                    > Nie, no co Ty? Ja proponuje solidarność z ludźmi, którym się gorzej powiodło w
                                                    > życiu. Obojętnie czy są samotnymi matkami, które źle wybrały partnera życiowego
                                                    > , czy niepełnosprawnymi z powodu popełnionych błędów, czy bezrobotnymi. To Ty c
                                                    > hcesz wykluczyć niektóre kobiety z powodu ... w sumie nie rozumiem z jakiego po
                                                    > wodu? z systemu pomocy społecznej. Nie ja.
                                                    > Nie rozumiem tej niechęci do samotnych matek, ale nie mam też ambicji, żeby ws
                                                    > zystkich i wszystko rozumieć.
                                                    > Na swoje usprawiedliwianie dodam, że starłam się zrozumieć Twój punkt widzenia
                                                    > ( stąd moje dopytywanie o różne rzeczy). Niestety, nie przekonałeś mnie.

                                                    Ja stwierdziłem, że skoro ktoś płacił składkę rentową to ta renta mu się po prostu należy. Ty zaczęłaś dywagacje, że przecież mógł się w jakiś sposób przyczynić do pogorszenia stanu swojego zdrowia. Pytam zatem jak sobie wyobrażasz sprawdzanie tego (pomijając oczywiste sytuacje w stylu otyłości). A jeżeli sobie nie wyobrażasz to po co w ogóle podnosiłaś tą kwestię?

                                                    Gdyby kobiety płaciły jakieś ubezpieczenie od zostania samotną matką to mogą potem dostawać jakieś świadczenie, w innym przypadku tak być nie powinno.

                                                    Równie dobrze możemy wprowadzić świadczenie dla samotnego młodego singla, który przegrał na loterii genetycznej i nie dostał nic wartościowego od rodziców. smile Taki ktoś ma w życiu ciężko nie ze swojej winy (w przeciwieństwie do wielu samotnych matek), a przy tym utrzymuje to państwo nie generując większych kosztów (nie korzysta z publicznej edukacji, rzadko chodzi do lekarza itp.).
                                                  • karolivia Re: Po tak dlugich... 10.05.20, 22:17
                                                    baenzai napisał:

                                                    . Ty zaczęłaś dywagacje, że przecież mógł się w jakiś sposób przyczyn
                                                    > ić do pogorszenia stanu swojego zdrowia.

                                                    Znasz takie słowo : sarkazm?

                                                    > Gdyby kobiety płaciły jakieś ubezpieczenie od zostania samotną matką to mogą po
                                                    > tem dostawać jakieś świadczenie, w innym przypadku tak być nie powinno.

                                                    Nie ma jak to mieć wyrobioną opinię. Powiedz o tym też na przykład ludziom, którzy nie ubezpieczyli się na wypadek pożaru i spłonął im dom, albo powodzianom. Tym bardziej, że prościej przewidzieć, że się dom może spalić, niż że się samotną matką zostanie.
                                                    Poza tym rzeczywistość wygląda tak.
                                                    Jak widzisz, szału nie ma.
                                                    Więc śpij spokojnie. Prędzej z twoich podatków ojciec Rydzyk coś dostanie, niż samotna matka. Taki mamy klimat w Polsce, ostatnio.
                                                    EOT
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 10.05.20, 23:23
                                                    Ja ze swojej strony dodam swoje trzy pensy wink

                                                    Zgadzam się, że wiele związków rozpada się z winy kobiet, ale dlaczego za to mają płacić dzieci? Oczywiście można pójść "drogą Darwina" i stwierdzić "jak matka napsuła, to niech dziecko ma", tylko czemu to dziecko jest winne?

                                                    Mieszkam w Anglii i widzę jak działa tu system pomagania samotnym matkom. Fakt - krew mnie zalewa jak nastoletnia lub dwudziestoletnia gówniara robi sobie kolejne dziecko z kolejnym kolesiem żeby dostać więcej zasiłków i większy dom od państwa, ale to margines. W Polsce często samotne matki muszą żyć w biedzie i walczyć o przetrwanie, ich dzieci żyją w kiepskich warunkach, przepracowane matki nie mogą się nimi dobrze zająć, nie stać ich na jakiekolwiek zajęcia pozalekcyjne. Co z takich dzieci wyrośnie? Różnie bywa. Nawet jak nie stoczą się, to nie będą też miały szans na rozwijanie swoich talentów. Tymczasem w Anglii dzieci samotnych matek mają szansę na normalny dom, życie w normalnych warunkach, zajęcia pozalekcyjne, możliwość rozwijania swoich zainteresowań. Moja dobra przyjaciółka jest samotną matką i widzę że dzięki pomocy państwa brytyjskiego jej córka miała możliwość rozwijania swojego talentu muzycznego i teraz studiuje na akademii muzycznej w Londynie i wygrywa konkursy muzyczne. Gdyby nie było żadnej pomocy od państwa, żadnych alimentów, to jej matki absolutnie nie byłoby stać na mieszkanie w dobrej dzielnicy (co oznacza wysłanie dzieci do dobrej szkoły), opłacanie prywatnych lekcji (w UK nie ma szkół muzycznych) i kupno drogiego instrumentu. Gdyby mieszkała w kiepskiej dzielnicy, chodziła do kiepskiej szkoły i zadawała się przez lata wyłącznie z patologicznym towarzystwem, to z dziewczyny pewnie wyrosłaby kolejna pacjentka ośrodka leczenia uzależnień, albo przynajmniej kolejna zupełnie przeciętna osoba.
                                                  • searam Re: Po tak dlugich... 10.05.20, 23:54
                                                    Hm...Ten system jest mi znany i to dobrze. UK to wylegarnia dependants milking system. Samotne matki pogubione, zalosne i entitled. Faceci bez jaj, tchorzliwi i oportunistyczni.Spoleczenstwo ludzi nie chcacych brac odpowiedzialnosci za wlasne zycie.
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 11.05.20, 20:54
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > Gdyby nie było
                                                    > żadnej pomocy od państwa, żadnych alimentów, to jej matki absolutnie nie byłoby
                                                    > stać na mieszkanie w dobrej dzielnicy (co oznacza wysłanie dzieci do dobrej sz
                                                    > koły), opłacanie prywatnych lekcji (w UK nie ma szkół muzycznych) i kupno drogi
                                                    > ego instrumentu.

                                                    No bez przesady. Może jeszcze napisz, że podatnicy powinni jej zapewnić samochód na 18 urodziny. smile

                                                    W Polsce takie bajery jak mieszkanie w dobrej dzielnicy, uczęszczanie na płatne zajęcia i posiadanie drogiego instrumentu jest dostępne tylko nielicznym (ja nie miałem żadnej z tych rzeczy a pochodzę z pełnej rodziny i to wcale nie tak biednej). W Anglii jest z tym nieco lepiej, ale i tak absurdalne jest założenie, że każde dziecko musi mieć zapewniony tak wysoki standard życia. Podstawową edukację czy służbę zdrowia traktuję jako prawa obywatelskie, ale całą resztę powinni zapewnić rodzice i ewentualnie dziadkowie.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 11.05.20, 21:37
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Podstawową edukację czy służbę zdrowia traktuję jako prawa obywatelskie,
                                                    > ale całą resztę powinni zapewnić rodzice i ewentualnie dziadkowie.

                                                    A dlaczego edukację i służbę zdrowia?
                                                    Jak już wszystko ma być za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność, to edukacja i służba zdrowia też powinna być płatna. Matka nie chce mieszkać z facetem - to nie będzie jej stać na posłanie dziecka do szkoły. Z jakiej racji ono ma się uczyć i leczyć za nasze pieniądze? Niech matka i ewentualnie dziadkowie zarobią. Wszystko powinna zapewnić matka. Chciała dziecka, to niech wychowuje.

                                                    tongue_out
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 11.05.20, 22:29
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > A dlaczego edukację i służbę zdrowia?
                                                    > Jak już wszystko ma być za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność, to ed
                                                    > ukacja i służba zdrowia też powinna być płatna. Matka nie chce mieszkać z face
                                                    > tem - to nie będzie jej stać na posłanie dziecka do szkoły. Z jakiej racji ono
                                                    > ma się uczyć i leczyć za nasze pieniądze? Niech matka i ewentualnie dziadkowi
                                                    > e zarobią. Wszystko powinna zapewnić matka. Chciała dziecka, to niech wychowu
                                                    > je.

                                                    Edukacja i służba zdrowia to jednak kluczowe elementy w życiu społecznym i każde cywilizowane państwo powinno zapewnić do nich dostęp (przynajmniej na tym podstawowym poziomie, bo o odpłatności studiów czy medycyny estetycznej można dyskutować).

                                                    Mieszkanie w dobrej dzielnicy, zajęcia dodatkowe i posiadanie instrumentu to natomiast pewien luksus, którego zapewnienie powinno leżeć wyłącznie w gestii rodziców.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 11.05.20, 22:45
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Mieszkanie w dobrej dzielnicy, zajęcia dodatkowe i posiadanie instrumentu to na
                                                    > tomiast pewien luksus, którego zapewnienie powinno leżeć wyłącznie w gestii rod
                                                    > ziców.

                                                    A jak z wychowaniem? Jeżeli rodzice maltretują dzieci, to też wyłącznie ich sprawa? W końcu to ich dzieci, państwo nie powinno się wtrącać.
                                                  • baenzai Re: Po tak dlugich... 12.05.20, 01:36
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > baenzai napisał:
                                                    >
                                                    > > Mieszkanie w dobrej dzielnicy, zajęcia dodatkowe i posiadanie instrumentu
                                                    > to na
                                                    > > tomiast pewien luksus, którego zapewnienie powinno leżeć wyłącznie w gest
                                                    > ii rod
                                                    > > ziców.
                                                    >
                                                    > A jak z wychowaniem? Jeżeli rodzice maltretują dzieci, to też wyłącznie ich sp
                                                    > rawa? W końcu to ich dzieci, państwo nie powinno się wtrącać.

                                                    Serio porównujesz krzywdzenie kogoś/popełnianie na nim zwyczajnego przestępstwa do braku wysokiego standardu życia?
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Po tak dlugich... 12.05.20, 20:54
                                                    Baenzai, kiedyś myslałem podobnie do Ciebie (zresztą nawet dzisiaj zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach które tu dyskutujemy), ale jak zobaczyłem jak z bliska wygląda samotne macierzyństwo w UK, to stwierdzam że owszem, przesadzili z kwotami, ale w tym jest sens. Dzięki tym pieniądzom z dzieci wyrosną ludzie, a nie patologia, która będzie stanowiła ogromny koszt dla kraju. Popatrz na społeczeństwo całościowo, a nie tylko na pojedyncze przypadki.
                                                    Pewnie Cię nie przekonam, ale sam zmieniłem zdanie, uznałem że nie można być zero-jedynkowym, społeczeństwo to bardzo skomplikowany twór i trzeba umieć dostrzeć drugie dno.
                                                • karolivia Re: Po tak dlugich... 04.05.20, 15:51
                                                  baenzai napisał:


                                                  > > Takiemu co miał zawał, bo jadł
                                                  > > głownie golonkę, popijał piwem i ważył 150 kg, że mógł to przewidzieć, bo
                                                  > wiado
                                                  > > mo do czego taki styl życia prowadzi, więc renty nie będzie
                                                  >
                                                  > Przede wszystkim to ktoś taki płacił składkę rentową, natomiast samotne matki n
                                                  > ie płaciły ubezpieczenia na wypadek zostania samotną matką. smile

                                                  To prawda, ale płaciły/płacą podatki, a większość pomocy jest z podatków, a nie ze składek ZUS. Jakbyś nie wiedział to do ZUSu też sie z podatków dokłada. Poza tym skoro samotna matka ma nie mieć wsparcia, to dlaczego ma jakąś zapomogę dostać na przykład alkoholik, który nie pracował, albo pracował na czarno?

                                                  >
                                                  > > W zasadzie zawsze można jakoś u
                                                  > > dowodnić, że się człowiek sam do swojej fatalnej sytuacji przyczynił w pe
                                                  > wnym s
                                                  > > topniu.
                                                  >
                                                  > Bzdura. Wiele ofiar wypadków drogowych, pobić i błędów medycznych nie miało na
                                                  > to żadnego wpływu. Nawet nowotwory często atakują zupełnie przypadkowe i dbając
                                                  > e o siebie osoby.
                                                  Pobicia i błędy medyczne to najczęstsze przyczyny renty? Nie sądzę. Nowotwory- jak najbardziej, obstawiłabym jeszcze choroby układu krążenia. Masz wpływ na zwiększone ryzyko zachorowania na część nowotworów i na większą część chorób układu krążenia.
                                                  A skoro jedyną przyczyną, ze te samotne matki mają nie dostać kasy bo to niesprawiedliwe, bo nie ma takiego funduszu to argument jest nietrafiony.
                                                  Mam dwa pytania do Ciebie, jeśli można.
                                                  Co z ojcami tych dzieci (bo wdowy wykluczyłeś), dlaczego za to wychowanie i utrzymanie ma być odpowiedzialna tylko matka? albo dziakowie ( czego już w ogóle nie rozumiem) i czy tylko dziadkowie ze strony matki czy strony ojca tez?