Wszystko jest do bani

20.09.10, 02:55
Powiem wam jedno - jesteście młodzi to piep*cie się ile wlezie póki możecie.
Bo jak się pojawią dzieci to będzie kiła.
Póki małe to jeszcze ok, chodzą spać po dobranocce i jest ok.
Ale jak podrosną będzie tragedia, i proszę mi nie mówić że przesadzam bo wiem że nie.

Cały weekend dom jest skrzyżowaniem dowrca kolejowego z więzieniem (tzn. ruch jak na dworcu a swobody tyle co w celi, nie odwrotnie). Szansa na choćby najmniejsze bara-bara równa zeru bezwzględnemu. A jak już towarzystwo zlegnie to i człowiek jest tak wykończony tym cholernym weekendowym wypoczynkiem że może tylko zawlec się do wyra na czterech.

Tak, wiem że mogę wynająć pokój w hotelu tylko jest taki mały myk że nie bardzo stać mnie na wynajmowanie pokoju co weekend, no i przecież kofane dzieciaczki tatusia z mamusią samych nie puszczą bo one też mają prawo jechać na wycieczkę, a co!

Mam serdecznie dość tego domu wariatów i marzę o małym mieszkanku z wielkim łóżkiem na środku gdzie mógłbym spokojnie wyruchać żonę po czym np. pójść nago do kuchni i zrobić sobie coś do jedzenia. Niestety jak pewnie się domyślacie nie stać mnie na wynajmowanie 2 mieszkań.

Ale jak macie metę dla siebie to korzystajcie, bo potem będziecie żałować jak będzie za późno.
You have been warned.
    • gomory Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 06:00
      > Powiem wam jedno - jesteście młodzi to piep*cie się ile wlezie póki możecie.

      O ile nie jestescie na to za mlodzi ;).
      Przewrotnie sie spytam - moze po prostu za stary jestes na bzykanko? Przeciez juz miales swoj czas by "piep*się ile wlezie" i chodzic na golasa po kuchni. Jesli ten post mial byc wyrazem zalu za mlodoscia ktora nie powroci to przyznaje - wyszedl odpowiednio dramatycznie.
      P.S. Wskaze Tobie na jaskolke ktora moze i wiosny nie uczyni ale nadzieje niesie - ptaki kiedys wyfruwaja z gniazda ;).
      • i-sztar Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 08:16
        Vitek nie zalamuj się bo w nerwice wpadniesz , poszukajcie sobie innych znajomych co mają dzieci i sie umówcie z nimi ,że raz w tygodniu oni wam zabiora pociechy a wy im . całe szczescie ze dzieci rosną , a co do wieku na pieprzenie sie to każdy jest dobry ja mam 40 lat i czuje sie młoda i zawsze mam ochote na sex bo go lubie i sprawia mi satysfakcje) .my tez mamy trudno bo w dodatku lubimy bdsm wiec sex -zabawa trwa długo i jest głosno więc nasz syn idzie do babci zawsze w piatek i mamy noc wolną)
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:04
        > Przewrotnie sie spytam - moze po prostu za stary jestes na bzykanko?

        Jakbym był za stary na bzykanko to nie narzekałbym na jego brak.

        > Przeciez juz miales swoj czas by "piep*się ile wlezie" i chodzic na golasa po kuchn

        Niestety stwierdzam że nie wykorzystałem go w dostatecznym stopniu. Stąd między innymi ten wątek. Ale gdyby nawet tak nie było to co to zmienia? Liczy się tu i teraz.

        > P.S. Wskaze Tobie na jaskolke ktora moze i wiosny nie uczyni ale nadzieje niesie - ptaki kiedys wyfruwaja z gniazda ;).

        Jasne, kiedyś to nadejdzie. A jak już nadejdzie to wtedy pewnie odpowiem twierdząco na twoje przewrotne pytanie...
    • lilyrush Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 09:13
      Plus rozwodu- syn idzie do eksa na 2 noce w tygodniu....
    • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 09:46
      > Powiem wam jedno - jesteście młodzi to piep*cie się ile wlezie póki możecie.
      > Bo jak się pojawią dzieci to będzie kiła.
      > Póki małe to jeszcze ok, chodzą spać po dobranocce i jest ok.
      > Ale jak podrosną będzie tragedia, i proszę mi nie mówić że przesadzam bo wiem ż
      > e nie.

      Rozumiem, że masz tych dzieci więcej niż jedno. Co mogę powiedzieć - nie uważałeś jak robisz, to rób jak uważasz. Pierwsze dziecko powinno Ci dać do myślenia, jak to wygląda - przy następnych zimna logika podpowiada, że będzie tak samo, tylko gorzej.

      > Cały weekend dom jest skrzyżowaniem dowrca kolejowego z więzieniem (tzn. ruch j
      > ak na dworcu a swobody tyle co w celi, nie odwrotnie). Szansa na choćby najmnie
      > jsze bara-bara równa zeru bezwzględnemu. A jak już towarzystwo zlegnie to i czł
      > owiek jest tak wykończony tym cholernym weekendowym wypoczynkiem że może tylko
      > zawlec się do wyra na czterech.(...)no i przecież kofane dzieciaczki
      > tatusia z mamusią samych nie puszczą bo one też mają prawo jechać na wycieczkę,

      To jest także kwestia postawienia wyraźnych granic między przestrzenią swoją i przestrzenią dzieci. Widzę to u wielu znajomych - rezygnują z siebie, żeby tylko dzieci były bardziej rozpieszczone. Nie oceniam, czy to dobrze czy źle, lata pokażą, czyje dzieci wyrosną "lepsze" - ale moim zdaniem lepiej jest, dla własnej higieny psychicznej, powiedzieć czasem "stop". Wychodzę z założenia, że lepiej dla wszystkich, kiedy dziecko zna swoje miejsce w otaczającej je rzeczywistości. Jest czas na zabawę, jest czas na wspólne spędzanie czasu, ale jest też czas, kiedy trzeba się zająć samemu sobą, bo tata i mama mają inne rzeczy do zrobienia. A te rzeczy to może być naprawa samochodu, skoszenie trawnika, ale też obejrzenie filmu albo poczytanie książki. Tata i mama też człowiek, też są zmęczeni albo też nie mają ochoty na zabawę - tak samo jak dziecko. Jeśli pozwalasz dzieciom wchodzić sobie na głowę i oddajesz im się w 100%, to one tego bynajmniej nie docenią - co najwyżej uznają za stan naturalny i im należny. A Ty będziesz miał z tego tylko tyle, że się będziesz wyżalał ze swoich zgryzot w internecie.

      Piszesz, że dzieciaczki nie puszczą. Jak to nie puszczą? Bo co zrobią, histerię? No to trudno, trzeba je nauczyć, że tatuś i mamuś to też ludzie, też czasami są zmęczeni i trzeba im dać trochę luzu. Jak sądzisz, lepiej dla nich, jak rodzice czasami znikną spuścić parę, czy lepiej, kiedy z worami pod oczami siedzą z nimi 24/7, zaczynając po cichu nienawidzić własnych dzieci?

      Poza tym - że dom jest jak dworzec. To ile Was tam jest i co robicie, że po takim weekendzie wleczesz się do łóżka na czworakach?
    • mantis_after_dinner Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 10:06
      Nie wiem, w jakim wieku masz te dzieci i ile, bo z postu wylania sie obraz malej gehenny ... ale uwazam ze pitolisz jak potluczony.

      Moja pociecha ma 9 lat. Wychowany zostal ze swiadomoscia, ze nagosc to nie jest cos wstydliwego (w koncu rodzice 100% czasu po domu w ubrankach nie chodza, a i sypiaja bez pizamek), a seks to naturalna potrzeba doroslych, jak jedzenie i spanie.
      Jakos nie musimy go odstawiac do babci (tym bardzie ze sie nie da - babcia 2 tys. km stad), znajomych, wyganiac na podworko czy zamykac sie przed nim w szafie ...


      Slowem: jak sobie poscielesz ...
      • gomory Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 12:04
        Ja sie ciesze, ze nie zostalem wychowany w duchu naturystycznym. Naprawde fajnie bylo mi odkrywac nieopatrzone tajemnice kobiecego ciala, laczyc nagosc z seksualnym pobudzeniem. Wcale nie chcialbym byc tego pozbawiony :).
        Dzisiaj gdy bardziej jestem z golizna "opatrzony" sytuacja musi byc jednoznacznie podszyta erotyzmem bym to laczyl. Szkoda byloby mi tak miec juz bedac dzieciakiem ;).
      • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 12:20
        > Moja pociecha ma 9 lat. Wychowany zostal ze swiadomoscia, ze nagosc to nie jest
        > cos wstydliwego (w koncu rodzice 100% czasu po domu w ubrankach nie chodza, a
        > i sypiaja bez pizamek), a seks to naturalna potrzeba doroslych, jak jedzenie i
        > spanie.

        Z nagością my też nie robimy hec, staram się nie paradować przed dzieckiem z narządami na wierzchu (gdyż jest to nieeleganckie :) ), ale też jak mnie zobaczy gołego, to nie świruję - zwłaszcza że od lat sypiamy nago i się zdarza. Ale kilkulatkowi tłumaczyć kwestii seksu jako naturalnych potrzeb bym się chyba nie podjął - nie mam pewności, czy ma odpowiednie narzędzia myślowe, żeby tę kwestię odpowiednio przyswoić. Zwłaszcza że nieuniknione są pytania "Czy ja też tak mogę z Kasią/Anią/Gosią?" Nie bardzo bym wiedział, jak przekonująco wyjaśnić, że nie, bo to zabawa dla dorosłych. Chyba że tłumaczymy to na poziomie "mama i tata się przytulają, bo się kochają". Jak to wygląda u Was? Z ciekawości pytam, nie krytykuję :)
        • mantis_after_dinner Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 12:38
          Zwłaszcza że nieuniknione są pytania "Czy ja też tak mogę z Kasią/Anią/Gosią?"

          - Nie przesadzajmy - u kilkuletnich dzieciakow takie pytania raczej sie nie pojawia. Zainteresowanie plcia przeciwna (w sensie: aktywne zainteresowanie) to chyba etap co namniej 10 lat. No w kazdym badz razie chlopcy przynajmniej za bardziej atrakcyjne do tego wieku uwazaja kopanie pilki albo siebie nawzajem niz oblapianie kolezanek ze szkoly (ktore NB tez przedkladaja swoje towarzystwo i swoje sekrety nad tych rozwydrzonych chlopakow).

          - jak tlumaczylismy? Nie pamietam. Na etapie 5-6 lat to chyba wlasnie "mama i tata się przytulają, bo się kochają". Teraz juz chyba zakumal, ze to przytulanie na czyms wiecej polega, bo w koncu roznice anatomiczne tez widzi. Mysle ze czesciowo sam wykombinowal, na czym konkretnie to przytulanie polega, bo jakis czas temu strasznie nurtowal go problem: jak te komorki tatusia trafiaja do komorek mamusi, zeby z nich powstalo dziecko. Brakowalo jednego elementu ukladanki - albo wykombinowal sam albo pomogli koledzy w szkole.

          - co do kwestii 'naturalnych potrzeb'. Nie wiem dokladnie jak to osiagnelismy, ale rzeczywiscie potrafi np. zaakceptowac w niedzielny poranek tlumaczenie ' a moze pobawilbys sie tym czy tamtym jeszcze z pol godziny, bo rodzice chcieliby sie zajac soba'. Nie podglada, nie podsluchuje ... Oczywiscie w takich dealach potrzebna jest konsekwencja: skoro podarowal nam wspanialomyslnie te 30 minut, to trzeba sie wywiazac z obietnic i poswiecic kawalek czasu jemu w dalszej czesci dnia. W koncu 'slowo sie rzeklo ...'
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 12:49
        mantis_after_dinner napisała:

        > Moja pociecha ma 9 lat.

        To znaczy że zaliczasz się do grona młodych. Do takich jak ty kieruję pierwszy akapit tego wątku. Reszty i tak chwilowo nie zrozumiesz.
        • rumpa Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:01
          a 12 lat?
          :)))

          masz jeden pokój?
          nie macie sypialni?
          nie wiem, my się bzykamy ile wlezie w weekendy też wtedy w dzień bo tak najbardziej lubię.
          a ile razy się w łazience zamknęlismy :))) na numerek

          jęczyduła jesteś i tyle
          • gomory Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 15:11
            > a ile razy się w łazience zamknęlismy :))) na numerek

            Ja jednak nie do konca sie z Toba zgodze.
            Sa osoby ktore moga uprawiac radosny seks jadac winda. Nawet takie ktore specjalnie wybieraja sie na spacer do parku by miec orgazm z dreszczykiem. Jednak nie kazdy moze w takich okolicznosciach przyrody sie podniecic. Zauwaz, ze wystarczyloby by Twoj maz potrzebowal bezstresowej atmosfery bo mu nie stanie i juz bzykanko w lazience z dziecmi za drzwiami odpada. Trzeba przyjac do wiadomosci, ze wszyscy mamy rozne podejscie do seksu. Jedni moga w kazdym otoczeniu, a innym brak ponczoch czy plec partnera bedzie przeszkoda ;).
        • m00nlight Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 18:52

          To jak masz w domu nastolakow, powinni wiedziec już co i jak i rozumiec to i owo.

          Mowisz 'spadowa na dwor bo rodzice chcą pofiglowac' i tyle. Sorry, nastoletniemu dziecku to nie spaczy umyslu, ono pewnie wie więcej od Ciebie co i jak ;)

          Jak ja mialam nascie lat starzy potrafili prosto z mostu powiedziec że mam się stracić na wieczor bo oni chcą miec wieczor dla siebie- a mi bylo w to graj :P

          Swoją drogą dziwne że dzieci w tym wielu tak się garną do spędzania czasu z rodzicami- zwykle jest wrecz odwrotnie :P
    • poitevin Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:03
      Vituś, a ty tych dzieci to masz piętnaścioro? I tak rok po roku robione?
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:16
        Nie przekręcaj mojego nicka, to nierzeczne.

        Nie 15 ale troje. I nie rok po roku ale akurat tak żeby nieodwracalnie spieprzyć jakieś 30 lat życia (25-55).

        Wyobraźcie sobie jesteście młodzi myślicie przede mną wspaniałe życie, u boku kochająca dziewczyna, widzisz te wszystkie numerki które odstawicie, i pieniądzie które zarobisz. Nagle jebut i budzisz się dziadkiem, obok ciebie babcia, kasy zero, mały już nie działa. Wiecie co to? To jest właśnie życie!
        • poitevin Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:44
          No tak, za mało kasy i seksu a za dużo dzieci i roboty.

          Zaniedbałeś proporcje...
        • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:49
          > Nie 15 ale troje. I nie rok po roku ale akurat tak żeby nieodwracalnie spieprzy
          > ć jakieś 30 lat życia (25-55).

          Jak ktoś pierwszy raz wkłada rękę do ognia, to jest zrozumiałe - nie wie, że ogień parzy. Jak robi to drugi raz, to jeszcze można zrozumieć - ma dociekliwą naturę i sprawdza, czy parzy za każdym razem. Ale jak robi to po raz trzeci, to znaczy, że jest zwykłym durniem.

          > Wyobraźcie sobie jesteście młodzi myślicie przede mną wspaniałe życie, u boku k
          > ochająca dziewczyna, widzisz te wszystkie numerki które odstawicie, i pieniądzi
          > e które zarobisz. Nagle jebut i budzisz się dziadkiem, obok ciebie babcia, kasy
          > zero, mały już nie działa. Wiecie co to? To jest właśnie życie!

          Bullshit. Nie zwalaj na zły los konsekwencji swoich własnych złych wyborów.
    • zakletawmarmur Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 13:46

      Zastanawiam się jak to jest możliwe, że w tym wieku dzieci chcą jeszcze w domu siedzieć? Mnie i mojego brata, odkąd zaczeliśmy sami wychodzić, ciężko było do domu zagonić:-) W czasach nastoletnich to już w ogóle traktowaliśmy dom jak hotel:-)
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 15:52
        Nie napisałem w jakim wieku mam dzieci...

        Ale ogólnie to fakt że obecnie dzieci/młodzież spędzają dużo więcej czasu w domu niż kiedyś. Dawniej było podwórko, włóczenie się po mieście, rower... teraz - internet, kablówka, playstation

        Inna sprawa to że nawet gdy załóżmy nikogo w domu nie ma, to ja nie mogę się wyluzować gdy wiem że w każdej chwili ktoś może wpaść. A przecież nie zabronię członkom rodziny wchodzć do domu.
        (wyluzować psychicznie bo fizycznie powinienem raczej napisać - usztywnić :)))
        • tomek_abc99 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 16:13
          wstaw sobie zamek do drzwi do pokoju;)
    • lilyrush Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 16:03
      Celowo teraz pisze pod głównym postem- Vitek- u Ciebie jest ten problem, ze właśnie wszytko jest do bani. Nawet jakbyśmy Ci tu dali 1000 pomysłów na bzykanko jak masz dzieci, bo na pewno z nich nie skorzystasz i każdą odrzucisz bo właśnie wszystko jest dla Ciebie do bani.
      Wychodzi z ciebie poczucie przegranego życia i tyle. Musisz chyba coś zrobić z tą swoją banią ogólnie...
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 23:32
        No tak, tu mnie masz. Nie wszystko jest do bani.

        Muzyka nie jest do bani. Ani dobry film. Jeżdżenie po świecie i poznawanie nowych miejsc nie jest. Seks zdecydowanie nie, i bycie z kobietą w ogóle. I jeszcze kilka rzeczy.

        Za to stanowczo do bani jest: bieda, brak własnego kąta, brak seksu, monotonia i powtarzalność, bycie automatem do harówki za grosze, jak też bycie uwiązanym na smyczy przez pracę, dom itd.
        • kag73 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 23:42
          Matko Boska, vitek, idz Ty juz lepiej spac :))
          Sluchaj, dzieciaki musisz w weekend do kina wyslac, albo na zakupy(nie sie usamodzielniaja), albo do kolegow. Zorganizuj klucz do sypialni. Poza tym, nie obawiaj sie, ze ktos do domu moze wrocic w trakcie Waszej akcji, przyklej na drzwiach duza kartke "Prosze nie przeszkadzac", dzieciaki sie zdziwia ale sie domysla w czym rzecz. Za drugim razem juz sie nie zdziwia a wiadomo, ze rodzice tez ludzie.
        • izabella9.0 Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 13:37
          Ale o co chodzi? Ponosisz konsekwencje własnych decyzji i wyborów, pogódź się z tym, albo zacznij coś zmieniać. Tak wiem wiem, że wg Ciebie się nie da, ale wyobraź sobie, że są osoby niejednokrotnie starsze od Ciebie, wg których w życiu na nic nie jest za późno i jak im jest źle to starają się to zmienić ( oczywiście bez przesady tzn dzieci do domu dziecka nie oddają :D)
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 01:02
            A o co tobie chodzi? jakie decyzje, jaki wybór? To że mam dzieci to według ciebie moja decyzja? Wyobraź sobie że żadnego nie urodziłem. Wszystkie przyniosła do domu żona i nie pytała mnie o zdanie :)
            • izabella9.0 Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 15:34
              "To że mam dzieci to według cie
              > bie moja decyzja? "

              bzzzzzy komentarza.
            • mgla_jedwabna Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 00:25
              Czy mogę sobie wstawić powyższy tekst jako sygnaturkę? Serio pytam, oczywiscie podam autora.
    • arronia Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 16:22
      Ty vitek usiądź z kartką i, jeśli Cię to nie przerasta, spisz sobie wszystkie pomysły, jak zorganizować sobie czas na bzykanie. Pomysły mądre i głupie, realistyczne i nie. Ocenisz je potem, ale najpierw uruchom szare komórki. Czy to będzie wypad pod namiot z połowicą (nie wykosztujesz się aż tak), czy wysłanie latorośli na Księżyc. Żonę możesz na to samo namówić, bo w końcu na jednym wózku jedziecie. Nie poprzestawaj na trzech-czterech pomysłach. Dojdź przynajmniej do dwudziestu.

      Choć ogólnie to Ty jęczeć lubisz, więc może jednak lepiej nic nie rób, nic nie zmieniaj, bo jeszcze, nie daj Boże, jeden problem do jęków Ci odpadnie ;)
      • tomek_abc99 Re: Wszystko jest do bani 20.09.10, 16:32
        z tym jęczeniem to lepiej uważaj, gdy dzieci za ścianą;)
    • xciekawax Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 00:37
      a ja mialam taki plan zeby przed 30stka ktora sie baaaardzo szybko zbliza miec tyle seksu ile tylko jest to fizycznie mozliwe, a moje plany poszly w cholere i zyje w celibacie juz 6ty tydzien. I nie zanosi sie na nic dobrego. Wiec ciesz sie z tego co masz! A z odrobina wyobrazni zawsze mozna cos wymyslic, np daj dzieciom na bilety do kina i wypros je z domu.
      • bia_my Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 13:02
        >A z odrobina wyobrazni zawsze mozna cos wymyslic, np daj d
        > zieciom na bilety do kina i wypros je z domu.

        Hmm.. autorowi chyba o coś innego chodziło.. niby się cieszy, ale trochę narzeka.. bo ma ochotę a jest zmęczony zaganianiem.. W seksie ciekawe jest to że zazwyczaj BARDZO się chce kiedy nie można (z różnych powodów). Natomiast kiedy jest już okazja to albo jesteśmy zmęczeni, albo to albo tamto..U nas jest tak, że NAJ.. jest w czasie "pełni" małżonki - jak tego nie wykorzystamy to posucha..a czesem właśnie TEGO nie wykorzystujemy bo to bo tamto itd. Umawianie się na seks to raczej nie w naszym typie, chociaż ciągle powtarzam że właśnie TAK czasem trzeba. Trzeba się umówić, przygotować, a potem nawet jak nie jest się super napalonym to podgrzewać atmosferę...ALE jest JEDEN warunek. Dwie strony muszę tego chcieć. Inaczej jest tak (tutaj nie narzekam ;)) jak wczoraj, od 2 tygodni sucho, a ja za jej akceptacją użyłem swojej dłoni aby rozładować emocje..I wszystkie plany że po 40 będę uprawiał maksymalnie dużo seksu też idą sobie precz ;)
        • kag73 Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 13:15
          Wiadomo, Vitkowi chodzi o to, ze nie ma juz teh spontanicznosci. Budzisz sie rankiem w sobote, lezakujesz, seksik, powolutku kawka, wstajemy, albo nagle po poludniu Ci sie zachce(ja jestem takim przypadkiem popoludniowca) to wskakujesz z partnerem/partnerka do lozka albo na stol kuchenny. trudno, nie mozna miec wszystkiego. My owszem umawialismy sie czesto na cale "spektakle", ma swoje plusy, z odpowiednim przygotowaniem, niezapomniane momenty, bo ten standardowy seks i tak sie zapomina, bo bylo tego tysiace, wiadomo. Ale prawda, oboje musza chciec.
          Coz tutaj duzo mowic, czasem nie ma tego seksu kiedy sie chce, ale...mamy przekochane dzieci, ktore duzo nam daja i wszystko daje sie jakos pogodzic, najwazniejze, zeby para sie dobrze dogadywala no i w tym caly ambaras, zeby dwoje chcialo naraz.
          • xciekawax Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 17:13
            jest takie przyslowie: You don't use it you loose it.

            Czyli czym wiecej ma sie seksu tym bardziej sie go chce ( i vice versa). A przeciez wiemy ze chciec znaczy moc ;) Trzeba tylko troche pomyslowosci aby to jakos zorganizowac. Mysle ze umawianie sie na seks jest super pomyslem.
            • bia_my Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 10:30
              >Mysle ze umawianie sie na seks jest super pomyslem.

              Jest bardzo dobrym pomysłe, ale jest jedno ALE.
              Dwie strony muszę tego chcieć...bo to trochę "zabija" spontan.
              Ale za to jak się już umówi, to można podkręcać się przez cały czas do spotkania...;)
              My najczęściej umawiamy się - dosłownie - na nagie sesje.. ;)
              Do nich trzeba się dobrze przygotować ;) a potem to już czysta rozzzkoszzz
              (oczywiście dzieci nie ma wtedy w domu)
              • xciekawax Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 15:24
                wiesz, ja czasami tak mialam, ze mi sie nie chcialo bo bylam zmeczona, ale jak juz zaczelismy sie bawic w te klocki - to robilo mi sie bardzo dobrze, dostawalam energji, i nigdy nie zalowalam.
                • xciekawax Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 15:25
                  chodzi mi o to ze nawet jak jedna osoba nie chce, to moze tak naprawde trzeba tylko sie temu poddac i potem moze byc bardzo fajnie. Dlatego umawianie sie jest dobre - bo zmusza wbrew zmeczeniu.
                  • bia_my Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 15:51
                    xciekawax napisała:

                    > chodzi mi o to ze nawet jak jedna osoba nie chce, to moze tak naprawde trzeba t
                    > ylko sie temu poddac i potem moze byc bardzo fajnie. Dlatego umawianie sie jes
                    > t dobre - bo zmusza wbrew zmeczeniu.

                    czyżbym popełniał błąd i odpuszczał..
                    nawet jak się umówimy, żona mówi że zmęczona i wtedy odpuszczam nie podkręcam..
                    niby to szanuję, ale jestem wściekły.. dlaczego mnie nie rozumie? pytam samego siebie
                    jestem taki napalony a ona..
                    więc dobrze że trzymasz się danego słowa, mi pozostaje.. ręka?
                    nie umiem jej przekonać..czyżbym na nią tak nie działał? rodzi się pytanie...
                    • xciekawax Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 18:19
                      Powinniscie sie umowic, ze jezeli juz sie umawiacie na ten seksu to MUSI byc dotrzymane slowo, bez zadnych wymowek, chociazby bylo trzesienie ziemi. A potem podkrecaj sytuacjie, wkoncu seks to nie katorga tylko przyjemnosc i relaksuje, wiec po pewnym czasie zona sie przekona ze nie taki diabel straszny.

                      Tak mi sie wydaje, i takie slyszalam opinie.

                      Osobiscie nigdy sie nie umawialam na seks per se, tylko np od rana nakrecalam partnera co mu zrobie wieczorem, a on mnie. I tak co pare godzin jakas mala wzmianka przez telefon jak juz nie moge sie doczekac. Choc musze wyznac ze czasami bylo tak ze tylko gadalismy a jak cos do czegos przylo to klapa, hehehehe, ale nie bylo to czeste. Ale my nie mielismy dzieci, wiec bylo latwiej.
    • yulija Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 10:15
      Bzdura!

      mam dzieci, mam ruch jak na dworcu i tak umiem ułożyć życie w domku, że nie brakuje niczego nikomu... jest satysfakcjonujący seks i łażenie nago po kuchni... Trzeba umieć! Bycie rodzicem nie jest równoznaczne z byciem niewolnikiem!
      • zebra12 Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 17:58
        > mam dzieci, mam ruch jak na dworcu i tak umiem ułożyć życie w domku, że nie bra
        > kuje niczego nikomu... jest satysfakcjonujący seks i łażenie nago po kuchni...
        > Trzeba umieć! Bycie rodzicem nie jest równoznaczne z byciem niewolnikiem!
        >
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 15:19
        Szkoda tylko że nie podałaś jakichkolwiek szczegółów jak to robisz.
        • yulija Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 19:33
          vitek_1 napisał:

          > Szkoda tylko że nie podałaś jakichkolwiek szczegółów jak to robisz.
          >
          heh, to wcale nie jest takie trudne i dodam, ze absolutnie nie dysponuje domkiem a wynajmujemy małe mieszkanko. Młody od początku został nauczony, ze trzeba szanować nasza prywatność. Poza tym prawda jest taka, że my okropnie późno chodzimy spać... a w zasadzie kładziemy się prawie rano ... mamy więc te kilka chwil dla siebie, wiedząc, ze Młode śni snem głębokim... Zresztą na szybki numerek można spotkać się w łazience, wykorzystać wyjście dziecięcia z domu ... popołudniową sobotnią drzemkę...
          Powiesz, że jest ryzyko... ZAWSZE JEST JAKIEŚ RYZYKO! a to, że dziecko przypadkiem może natknąć się na kochających się rodziców jest ryzykiem najmniejszym ...
          • wil-li Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 20:47
            I widzicie miłe panie - dla chcącego nie ma nic trudnego:D... (tylko czasami słowo pisane nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości;))...
            poza tym istnieje jeszce instytucja babci i od czasu do czasu można podesłać do niej przychówek... w lecie latorośl można wysłać na kolonie, w zimie na zimowisko i wtedy hulaj dusza... najważniejsza jest kreatywność, a nie malkontenctwo i wieczne utyskiwania ;)
            • yulija Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 08:22
              Najważniejsze, żeby z bliskości czerpać przyjemność... kiedy każde przytulenie podszyte jest strachem, że ktoś wejdzie, że zaśpię, że coś tam ... to radości z tego bycia razem nie ma żadnej...
              Przyznaję, że nie wiem jak to wszystko będzie się układać , kiedy Młody przestanie być taki młody a stanie się nastolatkiem....
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 21:03
            yulija napisała:

            > Poza tym prawda jest taka, że my okropnie późno chodzimy spać... a w zasadzie kładziemy się prawie rano ... mamy więc te kilka chwil dla siebie

            Ciekawe jakbyś śpiewała gdybyś chodziła na 7mą do pracy?
            • yulija Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 08:19
              chodzę na 8 :) Wstaję najpóźniej 6.15 bo po pierwsze poruszam się po mieście autobusami, po drugie wyprawiam Młodego do szkoły ...

              Pewnie to prawda, że na starość ludzie potrzebują mniej snu :) Poza tym odbijam sobie w sobotę i niedzielę ...
            • wil-li Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 08:36
              Na twoim miejscu tego co wypisuje Yulija nie traktowałabym poważnie - przeczytaj jej posty: w jednym pisze ze ma dzieci (liczba mnoga sugeruje ze więcej niż jedno), w następnym z kolei używa już tylko liczby pojedynczej :D (tajemnicza redukcja)... z kolei w innych watkach rozpacza ze zostawił ja facet i do tego z jej winy... Mitomanka jakaś czy co??? A może to się nazywa kreowanie własnej rzeczywistości;)...

              A ty, Vitek, skup się nad tym co nie jest do bani i bądź pomysłowy (lub skorzystaj z doświadczenia innych) . Wiele par ma zapewne podobną sytuacje do twojej i zapewne jakoś sobie radzą w tej materii... Nie zamieniaj sie w zgorzkniałego faceta, bo to sie udzieli twojemu najbliższemu otoczeniu i wtedy to już będzie zupełnie do bani:).
              • yulija Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 09:18
                :D jakaś ty zabawna ...
                Kiepsko mnie śledzisz, skoro nie wiesz, że starszy syn kształci się poza domem ... a mężczyźni jednak czasami wracają ...
                • wil-li Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 09:41
                  :DDDD... a może znam twoja historię??? (zresztą chyba nie tylko ja ;)). Poza tym ciebie nie trzeba nie trzeba śledzić - ty jesteś wszędzie... wyskakujesz jak królik z kapelusza w najmniej spodziewanych miejscach ;)
                  • yulija Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 10:13
                    Pisałaś już to ! Zaczynasz się powtarzać... czyżby jakiś zastój intelektualny? Zawsze z tak ogromną ciekawością czytałam Twoje posty ...min dlatego, że oprócz czasami hardcorowej wręcz złośliwości były niepowtarzalne...
                    No cóż ...

                    Do przeczytania przy innej okazji jak już dojdziesz do siebie ;)
                    Miłego dnia :*
                    • wil-li Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 10:24
                      Czyżbym dorobiła się jednoosobowego fan clubu ;)

                      Z moja kondycją intelektualną jest ok, nie narzekam na jakieś niedostatki i do hardcoru też mi jeszcze daleko :D
    • zebra12 Vitek... 21.09.10, 17:53
      A ja Cię rozumiem. Też mam 3 dzieci, w tym dwoje nastoletnich i wiem dobrze o czym mówisz. Inaczej ma się sprawa, gdy ma się duży dom. A inaczej, gdy się mieszka w niewielkim mieszkanku, gdzie za ścianą śpi dziatwa. Lub nie śpi :)
      Współczuję i masz 100% racji!
      • symmetryisall Re: Vitek... 21.09.10, 18:41
        > A ja Cię rozumiem. Też mam 3 dzieci, w tym dwoje nastoletnich i wiem dobrze o c
        > zym mówisz. Inaczej ma się sprawa, gdy ma się duży dom. A inaczej, gdy się mies
        > zka w niewielkim mieszkanku, gdzie za ścianą śpi dziatwa. Lub nie śpi :)
        > Współczuję i masz 100% racji!

        Ja tego nie pojmę. Po co ludzie robią sobie trójkę dzieci, jeśli gnieżdżą się w małych mieszkankach?
        • zakletawmarmur Re: Vitek... 21.09.10, 22:57

          Ja co prawda trójki dzieci mieć nie będę i muszę się zadowolić tylko jednym (no chyba, że chłop mi coś do domu przyniesie) jednak muszę stanąć w obronie rodzin wielodzietnych. Miałam dwie koleżanki z takich rodzin pochodzące i z tego co wiem ich rodzice nie mieli problemów z seksem. Byli po prostu mniej wymagający w sensie prywatności.

          Przyznam nieśmiało, że ich w pełni rozumiem. Gdy córa była mała a my jeszcze bardzo napaleni nie przeszkadzała nam w bzykaniu (a mieliśmy okres w życiu, gdy mieszkaliśmy w jednym pokoju. Później był okres "puszczania bajek" a teraz wkraczamy w okres "idź na dwór", "pograj na kompie". Mój facet jest z tych co to muszą się bzykać w ciągu dnia (wieczorem rzadko ma siły) i gdybym miała czekać na to aż mała padnie to mogłoby się okazać, że on padnie mi wcześniej... IMO dwa pokoje wystarczą, byleby rodzice mieli miejsce dla siebie, w którym zawsze mogą się zamknąć i odgrodzić od dzieciarni.

          No i jeszcze jedno. Ja rozumiem, że jesteśmy zepsuci przez cywilizacje... W obecnych czasach każdy powinien mieć swój pokój. Przed wojną większość domów składało się z jednej izby. Czyli cała rodzina spała w jednym pomieszczeniu. I co ludzie żyli? Żyli. Dzieci robili? Robili. Potrafili je odchować? Potrafili.
          Wielu moich znajomych dzieliło pokój z rodzeństwem i jakoś nie zauważyłam, żeby nabawili się jakiejś traumy. Czesto nawet są bardziej zżyci z rodzeństwem niż reszta. Nie róbmy więc z ich rodziców egoistów:-)
          • mgla_jedwabna Re: Vitek... 30.09.10, 00:35
            Ale te jednoizbowe domy miewały też komorę, sień, stodółkę z sianem i bróg za płotem... Poza tym ta jedna izba miała nieraz taki metraż, jak współczesne dwupokojowe mieszkanie. Duża część roboty odbywała się w obejściu, gdzie można było żonkę dorwać w jakim kącie w obórce, w czasie gdy dzieci pasły gęsi z dala od tejże...
        • zebra12 Re: Vitek... 25.09.10, 13:26
          symmetryisall napisał:

          >
          > Ja tego nie pojmę. Po co ludzie robią sobie trójkę dzieci, jeśli gnieżdżą się w
          > małych mieszkankach?
          >
          No widzisz, bo widzisz świat czarno-biało i mało o nim wiesz. Każdy ma inną sytuację. My np kupiliśmy dom na wsi wraz z 2,5 ha działki. Mieliśmy remontowac i się przenieść. Ale życie napisało inny scenariusz i się rozwiedliśmy. Teraz dązymy do podziału działki, tak czy siak warunki lokalowe w końcu się poprawią, tylko nie mam już problemu intymności i seksu :)
    • romek123 Re: Wszystko jest do bani 21.09.10, 17:54
      Nie wszystko jest do bani.Trzeba sobie tylko dobrze radzic.Jak to cudownie na chwile zamknąć sie razem do łazienki i od tyłu na pralce,tak błyskawicznie.A na chwilę do prysznica.A dać im jakiś dobry film.A rodzice zmęczeni i się muszą położyć.
      Moja połówka mówi że takie sytuacje najbardzej Ją kręcą i jest ok.
      Jesteś strasznym marudą.
    • m00nlight Rece opadają 21.09.10, 18:46

      Trza było dzieci nie robić :P

      Przecież to normalne że z dziecmi w domu sprawa jest utrudniona, ale

      Dla chcącego, jak to mówią, nic trudnego.

      Dzieciaki można eksmitowac co jakis czas do babci, niekoniecznie musi to byc weekend.

      Można pojsc do lazienki i nastawic pranie.

      Można wiele, ale najlepiej narzekać. To Ci wychodzi najlepiej.
      • vitek_1 Re: Rece opadają 22.09.10, 01:00
        Do jednej babci mam 450 km a do drugiej 1600. Jak często twoim zdaniem mogę eksmitować troje dzieci? Poza tym babcie mają swoje lata, a ich mieszkania nie mają kubatury hotelu.

        I najważniejsze, moje dzieci to już nie dzieci które można "wysłać do babci", to młodzież.
        A młodzież ma to do siebie że bardzo trudno jej coś nakazać, zrób to, idź tam.

        Owszem każde ma swój pokój ale to nie wystarczy w kontekście tematu.
        Kochanie się gdy za ścianami siedzi trójka ciekawych (a jakże!) nastolatków ma w sobie tyle swobody i romantyzmu co odsiadka w ruskim pierdlu. To nie seks, to namiastka seksu i męczarnia.
        • zamysloneniebo Re: Rece opadają 22.09.10, 02:34
          Mam kilka uwag.

          1. Do jasnej cholery, Vitek, jak to nie miałeś wpływu (nie było to Twoją decyzją) na posiadanie dzieci? Dorosły facet, a nie wie, skąd się biorą dzieci? Pewnego dnia żona przyniosła do domu dziecko, czym Cię bardzo zaskoczyła? A potem to się powtarzało jeszcze dwa razy? Zabawne...
          2. Piszesz tak o tych dzieciach, jakby to były potwory, które zniszczyły Ci życie... jakby żyły po to, by niszczyć Ci życie, wyprowadzać Cię z równowagi, pozbawiać upragnionego seksu itd...
          Żadnych ciepłych uczuć nie widać u Ciebie, w stosunku do nich. W stosunku do żony zresztą też, jakby miała służyć Ci jedynie do seksu.
          Czy Ty w ogóle kochasz swoje dzieci?
          3. Następna sprawa: zdecyduj się, czy Twoje dzieci to nastolatki, czy rozbrykane maluchy... z jednej strony, nastolatki, którym nie można nic kazać, a z drugiej, piszesz o nich, jakby były ciekawskimi rozrabiakami, które biegają po mieszkaniu, rozrzucają zabawki i pakują się Wam na kolana, tak, że nie możecie mieć nawet chwili spokoju. Jeśli to nastolatki, to chyba rozumieją, co się do nich mówi bardzo dobrze, prawda? Możecie chyba z nimi porozmawiać, coś ustalić itd?
          Poza tym, co to znaczy ''nastolatki''? Bo nastolatkiem, może być nazwany jedenastolatek, piętnastolatek, a nawet dziewiętnastolatek ;) A jednak, są na innym etapie rozwoju.
          4. Czy wyobrażałeś sobie, jak jesteś odbierany przez otoczenie? Jak myślisz, jak postrzega Cię żona? Mi wydajesz się tak jęczący, ze jeśli tak rozmawiasz z żoną, to ja nie wiem, jaką przyjemnością może być dla niej przebywanie z Tobą... Wybacz. I zastanów się nad tym.
          5. Czy POROZMAWIAŁEŚ z żoną o tym, jak ona widzi tę sytuację? Czy jej brakuje seksu? Bo może ona nie robi nic w tym kierunku, żeby było go więcej, bo po prostu więcej nie chce. Ty za to nic nie robisz, bo po prostu tylko narzekasz i nie widzisz żadnych możliwości poprawy sytuacji.
          6. Napisałeś, że podczas takiego seksu, można zapomnieć o tym, żeby było swobodnie i romantycznie... a czy w ogóle (jak nie ma w domu dzieci np.) bywa swobodnie i romantycznie...? Ciągle się kłócicie, nie wygląda na to, żebyś kochał żonę i widział w niej człowieka, to jak ma być? To nie wina dzieci. Swoją drogą, widzisz w ogóle winę w sobie? Czy winne Twoim niepowodzeniom jest zawsze (najbliższe) otoczenie?
          • vitek_1 Re: Rece opadają 22.09.10, 04:13
            1. nie tak bardzo zaskoczyła. Każdorazowo przygotowywała mnie do tego przez +- 8 miesięcy :)
            2. tu zwróciłaś uwagę na paradoks, ponieważ oczywiście moje dzieci kocham, co nie przeszkadza mi dostrzegać faktu jak bardzo demolują mi życie
            3. skoro jest ich troje i nie trojaczki, to jasne że są w różnym wieku. I to jest wielki minus, bo nie można wymyślić jednego sposobu na poskromienie całej trójki (a dochodzi jeszcze różnica płci!).
            4. jestem do lat w nieustającej depresji, przez co ostatnią rzeczą jaką się przejmuje jest to jak mnie odbiera otoczenie. Wali mnie to.
            5. żona chce dużo seksu (40stka!!) ale może zrobić w tym kierunku dokładnie tyle samo co ja czyli nic.
            6. ostatnio nie kłócę się z żoną. Etap agresji, szukania winnych, wydaje się mam na szczęście za sobą. Teraz jestem na etapie rezygnacji i apatii.

            Czy widzę winę w sobie? Nie. Uważam że zawsze byłem i nadal jestem porządnym facetem. Nie zrobiłem nic co usprawiedliwiałoby całe to szambo. Gdybym coś takiego robił łatwiej byłoby mi się pogodzić.
            • arronia Re: Rece opadają 22.09.10, 10:24
              Ale czegoś nie zrobiłeś: nie leczysz depresji.
    • kobieta-praktyczna Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 02:43
      A Ty w tym palców nie maczałeś? Nie Twoja decyzja, że się nie zabezpieczałeś? A może Twoja Żona ma taką swobodę, że za was o wszystkim decyduje sama? Przekazałeś władzę, a teraz narzekasz na jej decyzje. Trzeba było decydować w fazie wstępnej, a nie na etapie: skrobać, czy nie, bo wtedy to rzeczywiście Ona ma więcej do powiedzenia.
      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 04:20
        Moja żona w czasach gdy rodziła dzieci była pod bardzo silnym wpływem ideologii katolickiej. O jakimkolwiek zabezpieczaniu się nie było mowy. Mieliśmy dwoje dzieci i nie planowaliśmy więcej, więc gdy pojawiło się trzecie to nawet w mojej żonie coś się złamało i wyrzuciła do kosza cały kościelny bełkot nt. antykoncepcji. Ale to tak na marginesie, bo to jak/gdzie/ile/po co zrobiłem dzieci nie jest tematem wątka.
        • kawitator Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 08:51
          Pozwolę sobie z tych Twoich wypowiedzi wybrać następujące kwiatki

          Najpierw sam tytuł
          Wszystko jest do bani
          potem następne
          jestem do lat w nieustającej depresji,
          Teraz jestem na etapie rezygnacji i apatii.

          I tu jest piesek pogrzebion
          W takim stanie nieważne ile masz pokoi i gdzie mieszkasz w norze czy pałacu. Nieważne czy masz jedno czy troje dzieci oraz jak sie zachowują
          Przepełnia Cie ból istnienia. Naocznie uświadomiłeś sobie fakt przemijania. Zdziwiłeś się już pierwszy a możne nawet drugi raz ;-)) co dla wielu facetów stanowi wstrząs i obraca w perzynę ich dotychczasowe dobre mniemanie o sobie
          Szukasz na siłę logicznego wytłumaczenia tej sytuacji Szukasz winnego lub winnych

          Wobec tego żadne rady, napomnienia, czy przykłady rozwiązań tak ochoczo serwowane powyżej nie docierają do Ciebie Przyjecie ich i oczywisty brak efektu bo zaraz usłużna imaginacja podsunęła by ci następne nierozwiązywalne problemy spowodowało by przyznanie się przed sobą, że to co mi przeszkadza uwiera i boli to nie jest z zewnątrz tylko z wnętrza .

          Jeżeli postanowiłeś wyrzucić swoje emocje na takim forum to jest pierwszy dobry znak ;-)) Tutaj jednak nie znajdziesz ani diagnozy ani rzetelnej porady musisz po to zwrócić się do fachmanów psychodychoterapeutów lub nawet jeżeli to nie pomoże nie ma co się wstydzić psychiatrów

          Ps każdego faceta to dotyka co prawda w różnym ale podobnym wieku i z różnym natężeniem więc nie ma co się krygować bo u fachowca to tego dnia będziesz trzecim lub czwartym z takim problemem
          Ps 2 czy sam naprawiasz mikroprocesorowy system sterowania silnikiem czy oddajesz autko do serwisu ?
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 14:34
            > W takim stanie nieważne ile masz pokoi i gdzie mieszkasz w norze czy pałacu.

            Nieprawda. Mylisz przyczynę ze skutkiem.

            To nie jest tak że wymyśliłem sobie że wszystko jest do bani i teraz cokolwiek by się stało, nieważne bo i tak mam negatwne nastawienie.

            Jest dokładnie odwrotnie, mianowicie stwierdziłem empirycznie że wszystko jest do bani (przyczyna) i popadłem w depresję (skutek). Gdyby przestało być do bani zauważyłbym to i mój nastrój poprawiłby się.

            I tu dochodzimy do kwestii leczenia/psychologa/terapeuty, wiem że żaden psycholog nie jest w stanie czegokolwiek zmienić. Terapeuta opłaci mi wynajęcie mieszkania, w którym mógłbym zażyć choć trochę swobody? Pomoc psychologa jest w najlepszym razie jak palenie zioła gdy ma się raka. Uśmierza nieco ból i pomaga się wyluzować i zapomnieć o beznadziejnej sytuacji, nic więcej.
            • tomek_abc99 Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 14:49
              a może okaże się, nie masz raka
              tylko jesteś hipochondrykiem
            • kawitator Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 08:09
              Jest dokładnie odwrotnie, mianowicie stwierdziłem empirycznie że wszystko jest do bani (przyczyna) i popadłem w depresję (skutek). Gdyby przestało być do bani zauważyłbym to i mój nastrój poprawiłby się.

              No ładnie ;-)
              Współczesna wiedza o myśleniu, emocjach, świadomości i części nieświadomej umysłu wyklucza to co powiedziałeś
              Musiałbyś być wybitnym szamanem ( świętym, guru) aby samym tylko aktem woli wywołać u siebie chorobę somatyczną
              Zresztą czy naprawdę dodanie dwóch pokoi lub wyjazd dwojga dzieci w dalekie kraje co daje ten sam efekt powierzchniowo logistyczny spowodowało by ze wszystko powtarzam wszystko byłoby nie beznadziejne ale wspaniałe ?
              Przypomnij sobie jak było jeszcze kilka lat temu kiedy to traktowałeś przeszkody i problemy jako wyzwania do pokonania a nie nieusuwalne fatum. Co się zmieniło od tego czasu ? Najbardziej chyba Ty .

              Możesz mieć obniżenie nastroju lub depresję.
              Obniżenie nastroju to ze stresu i przemęczenia Mija u mniej więcej normalnych po odpoczynku
              Depresja to choroba wynikająca ze zmiany proporcji pewnych neuroprzekaźników w mózgu.

              Oczywiście nie podejmuje się nawet zasugerować co akurat Cię męczy bo to wtedy ja byłbym wybitnym szamanem, (guru, świętym jak wolisz) Sam też masz ograniczone możliwości zdiagnozowania siebie bowiem nikt nas tak perfekcyjnie nie okłamuje jak my sami co pieknie widać tu w wielu wątkach
              Powinieneś jednak pogadać z fachmanem bowiem nie jest normalne aby facet w sile wieku który dotychczasowym życiem pokazał, że potrafi ( trójka odchowanych zadbanych dzieciaków) nagle siedział i jojczył jak baba.

              No chyba że się boisz takiej wizyty u fachmana ??? :-PPPP
              • aandzia43 Do Vitka 23.09.10, 09:45
                Słuchaj chłopie, przeczytaj sobie jeszcze raz cały ten wątek, weź sobie do serca to, co ci ludzie piszą (z boku czasem lepiej widać niż od środka), potem przeczytaj jeszcze raz wpisy Kawitatora i zrób pierwszy krok, a potem następne.

                - odklej się od internetu, porzuć nasze sympatyczne forum i inne równie sympatyczne
                - zrób podstawowe badania z krwi (morfologia, cukier, lipidy, cholesterol, hormony tarczycy itd.), bo bywa, że przyczyną depresji (jeśli to oczywiście ona) są problemy czysto somatyczne
                - zasięgnij porady jakiegoś niegłupiego internisty
                - idź do psychiatry lub psychologa, zależnie od tego, co powie ci internista i twoja intuicja

                > Powinieneś jednak pogadać z fachmanem bowiem nie jest normalne aby facet w sil
                > e wieku który dotychczasowym życiem pokazał, że potrafi ( trójka odchowanych za
                > dbanych dzieciaków) nagle siedział i jojczył jak baba.
                Tak, to NIE JEST NORMALNE. Całe stado ludzi to stwierdziło. A jeśli stado ludzi mówi ci, że jesteś koniem, to czas przemyśleć sprawę kupna chomąta.
              • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 15:16
                Powiedziałbym raczej że całym swoim życiem udowodniłem że NIE potrafię.
                Niczego się nie dorobiłęm, niczego wielkiego nie zrobiłem. To że dzieci żyją to nie jest jakiś powód do chwały. Nie mieszkam w Etiopii żeby cieszyć się że dzieci dożyły dorosłego wieku.
            • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 09:42
              > I tu dochodzimy do kwestii leczenia/psychologa/terapeuty, wiem że żaden psychol
              > og nie jest w stanie czegokolwiek zmienić.

              Ale oczywiście wiesz, że takie podejście to jest właśnie klasyczny objaw depresji? "Nie warto szukać pomocy, bo i tak nikt mi pomóc nie może".

              Psycholog nie jest od tego, żeby rozwiązywać Twoje problemy za Ciebie, tylko żeby pokazać Ci, jak możesz sobie z nimi poradzić sam.
        • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 09:30
          Co nie zmienia faktu, że nie możesz mieć pretensji do niej, a tylko do siebie. Ty sobie wybrałeś taką żonę, Ty ustąpiłeś jej przekonaniom. Wszystko, co Cię spotyka w życiu, jest wyłącznie Twoją zasługą - nie licząc sytuacji typu przejechanie na pasach przez pijanego kierowcę. Ale kwestie małżeńskie, kwestie dzieci - przykro mi, stary (głupio mi to mówić, bo jestem od Ciebie dobrą dychę młodszy i mam tylko jedno dziecko, więc niby "nie ucz ojca dzieci robić"), wszystko to są kwestie, które na jakimś etapie czekały na Twoje "tak, zróbmy to" albo "nie, nie zgadzam się". Ty mówiłeś "tak" - więc teraz nie szukaj winy gdzie indziej, tylko przypomnij sobie te chwile, kiedy to mówiłeś, a potem stań przed lustrem i powiedz sobie "ty głupcze". A potem siądź na spokojnie i się zastanów, ile z tego, o czym marzyłeś za młodu, da się jeszcze uratować i jak to zrobić.

          Poza tym bardzo mądre jest to, co napisał Kawitator. Ja też miałem taki atak weltschmerzu, m.in. stąd wynikła moja obecność na tym forum. Ale na takie rozmemłane nieszczęście jest tylko jedna, jedyna rada - kopnij się w dupę i weź życie w swoje ręce. Brzmi to jak z amerykańskiego filmu, ale niestety NIE MA INNEGO SPOSOBU. Bo niby jaki? Czekać, aż Cię zgryzota zeżre? Czekać, aż się czarodziejsko świat odmieni, dzieci znikną, żona się zmieni w kogoś innego, lepsza praca sama przyjdzie, a mieszkanie w nocy wyhoduje dwa dodatkowe pokoje i taras? Pomarzyć miło, ale nic takiego się NIE STANIE. Jeśli sam nie ruszysz dupy, dupa pozostanie smutna, ciężka i ciągnąca w dół.

          Również polecam wizytę u specjalisty.

          Pozdrawiam.
          • tomek_abc99 Re: Wszystko jest do bani 22.09.10, 10:36
            Jeśli rzeczywiście masz depresję (a nie napad złego nastroju) to leć do psychiatry i/lub psychologa, tak jak radzi kawitator zamiast słuchać cudownych rad na forum typu "weź się w garść", "kopnij się w d.."
            • amanda.doll Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 15:30
              Boze, jak ja bym chciala uperawiac seks.... Niestety nie moge, bo sie nie zabezpieczam, a jestem po wpadce-dziecku w wieku 21 lat. Teraz mam 26 i od 5 lat nie uprawiam seksu, bo tylko raz mozna urodzic po wpadce..

              Tak bardzo cenię sobie wolność. Ze oddalam wolnosc za niewole- brak seksu. Nie chce wiecej dzieci!!!

              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci
              Nie chce dzieci

              • kag73 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 19:12
                Nieszczesliwa amndo.doll, chetnie zaadoptuje Twoje dziecko, skoro tak bardzo go nie chcialas i cierpisz.
              • sisi_kecz Amanda vel... 23.09.10, 20:17
                Amando,

                Musiałabyś odpowiedzieć sobie przynajmniej na jedno pytanie w kwestii braku seksu (kwestia "ile jest we mnie bólu, jest za ogólna na to forum),
                a mianowicie, co wolisz:

                -nie uprawiać seksu lub uprawiać stosunek przerywany, po którym "wariujesz" i sprawdzasz czy nie zaszłaś w ciążę,
                - uprawiać seks, nie bać sie ciąży i stosować antykoncepcję hormonalną, od której być może "spuchniesz" parę kilogramów, 1-3 kg.

                To Twój wybór: wariowanie czy puchnięcie.

                A druga sprawa, to powiem Ci z własnego doświadczenia, że po ciąży rozjechała mi sie tarczyca, która produkuje hormony tarczycowe (inne niż te płciowe) napędzające cały organizm, w tym pracę narządów i metabolizm, a jednym z objawów jest zatrzymywanie sie wody w organizmie.
                Twarz puchnie i przypomina maskę, bardzo nieprzyjemne i dołujące doznanie.
                Radzę Ci sprawdzić tarczycę, bo być może masz z tym problem, np. poporodowe zapalenie tarczycy, chorobę hashimoto lub niedoczynność tarczycy.
                Poczytaj o tym na forum gazetowym: choroby tarczycy i hashimoto.

                P.S. masz inny login?
              • songo3000 Tradycyjnie polecam anal 30.09.10, 13:29
                A dla głębiej myślących w kolejności cenowej: spiralę, RU 486, aborcję poza katolandem.
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 15:39
            łatwo się mówi weź życie w swoje ręce itd.
            ale to banał który nic nie oznacza

            Pracuję jako technik elektroniki. Jestem bardzo dobrym pracownikiem i zarabiam dla mojej firmy setki tysięcy funtów (mieszkam w Anglii). Dlaczego więc wszystko co mam po kilku latach pracy to 10 funtów drobnymi? Co niby mam zrobić, jak wziąć życie w ręce? Wpaść do gabinetu prezesa z kałasznikowem i zażądać żeby wreszcie zaczął mi płacić tyle ile jestem wart? (inne sposoby nie skutkują, próbowałem). Pracy nie zmienię, bo w moim mieście pozamykano wszystkie zakłady, chyba żebym wyjechał do Chin, nie zacznę też studiów bo nie mam na to czasu, sił ani funduszy, poza tym samo studiowanie nie daje absolutnie żadnej gwarancji że mi się w ogóle polepszy. To łatwo mówić weź się w garść itd. ale to banał pozbawiony treści.

            Zauważyliście ile ostatnio jest zdarzeń typu amoklauf czyli bieganie z bronią i strzelanie na oślep? To strzelają ci którzy chcieli wziąc się w garść, ale im jakoś niespecjalnie wyszło. Świat schodzi na psy, tle wam powiem.
            • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 17:18
              Na oślep:

              Załóż własną firmę. Sklep internetowy. Knajpę. Poszukaj pracy w innym mieście. W innym kraju. Nic nie umiesz poza elektroniką, na czym mógłbyś zarobić? Niczym się nie interesujesz?

              Masz jakieś hobby? Poświęcasz czemuś czas poza pracą i użeraniem się z rodziną?

              Weź urlop. Pojedź gdzieś sobie z żoną, a dzieciaki zostaw z opiekunką. Na parę dni jakoś kasę uzbierasz.

              Idź na spacer, pooddychaj świeżym powietrzem.

              Poszukaj w swoim życiu plusów zamiast minusów. Zadziwiające, jak to potrafi zmienić perspektywę.

              A w ogóle to idź do psychologa, mówię Ci. Nic nie masz do stracenia, w końcu sam piszesz, że jest do dupy.
              • ore.ona Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 20:08
                > Załóż własną firmę. Sklep internetowy. Knajpę. Poszukaj pracy w innym mieście.
                > W innym kraju.<
                Powinieneś wykazać się inicjatywą/tylko tak coś zmienisz/, jeśli masz depresję to nie ruszysz z miejsca.
              • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 20:56
                > Załóż własną firmę

                Za wszy?

                > Poszukaj pracy w innym mieście. W innym kraju.

                Jak sobie to wyobrażasz, rzucę pracę, dom, rodzinę i pojadę w świat szukać szczęścia?

                Kto będzie utrzymywał rodzinę i płacił czynsz gdy ja będę szukał pracy gdzieś na końcu świata?

                Nie da rady. Jestem uwiązany jak chłop pańszczyźniany w 18. wieku.

                > Nic nie umiesz poza elektroniką, na czym mógłbyś zarobić?

                Nawet jeżeli umiem różne rzeczy to nie mam na to papierów. A zakładając że przyjmowałeś się kiedyś do pracy wiesz jaka jest gadka: jaka szkoła i ile lat doświadczenia w zawodzie?
                Poza tym lubię elektronikę.

                > Weź urlop. Pojedź gdzieś sobie z żoną

                Niedawno byłem na urlopie.
                Nie ma takich opiekunek z którymi można zostawić dziecko na 24/7.

                > Idź na spacer, pooddychaj świeżym powietrzem

                Staram się codziennie to robić.
                • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 23:06
                  Aha, co do hobby to jasne że mam, takie jak większość: raz dziennie opierdolić coś na ciepło i żeby do wypłaty starczyło
                • symmetryisall Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 09:56
                  > > Załóż własną firmę
                  >
                  > Za wszy?

                  Za kredyt? Za pożyczone od rodziny? Od kolegów? Zresztą czego tu oczekujesz, że Ci biznesplan napiszę? Rusz trochę głową sam.

                  > > Poszukaj pracy w innym mieście. W innym kraju.
                  >
                  > Jak sobie to wyobrażasz, rzucę pracę, dom, rodzinę i pojadę w świat szukać szcz
                  > ęścia?

                  Wyobrażam sobie, że dorosły facet nie będzie gadał takich głupot, zwłaszcza że mieszka w Anglii i jakoś do tej pracy w Anglii trafił. Zakładam, że z Polski. Nie macie tam w Anglii internetu i telefonu? Nie znacie w tej Anglii angielskiego, żeby poszukać ogłoszeń o pracę w necie? Proszę Cię.

                  > Nawet jeżeli umiem różne rzeczy to nie mam na to papierów. A zakładając że przy
                  > jmowałeś się kiedyś do pracy wiesz jaka jest gadka: jaka szkoła i ile lat doświ
                  > adczenia w zawodzie?
                  > Poza tym lubię elektronikę.

                  Ja od 10 lat pracuję i żyję z zawodu, na który nie mam papierów. Dodatkowo w ciągu ostatnich 2 lat nauczyłem się drugiego, sam w domu, którym sobie dorabiam na boku i traktuję jako awarię, gdyby z pierwszym coś się posypało. Też nie mam na niego papierów. Ba, w ogóle nie mam papierów na żaden zawód. Papiery to nie wszystko. Owszem, przydają się, ale to nie wszystko.
                  Mnóstwo ludzi pracuje w zawodach, na które nie mają papierów. Mój kolega - bez dyplomu, jest kierownikiem działu w dużej telewizji. Drugi, po kierunku humanistycznym - jest przedstawicielem handlowym. Inny, po historii - kierownikiem sieci sklepów. Kilku innych żyje ze swojego hobby - bo odkryli, że zamiast kupować gadżety, mogą je przecież także sprzedawać innym takim jak oni. Domyślasz się, że nie ma na to papierów. Właściwie, jak popatrzę po moich znajomych, to mało kto pracuje w swoim wyuczonym zawodzie.

                  Papiery, widzisz, są przydatne, owszem, ale nie niezbędne. Z nimi łatwiej, ale to nie tak, że bez nich się nie da. To kwestia własnego uporu, poświęcenia i psychicznej odporności. I szczęścia, owszem, ale nie tylko szczęścia. A współczynnik szczęścia w zabawny sposób wzrasta proporcjonalnie do wysiłku włożonego w sprawę.

                  W ogóle zrobienie czegokolwiek nie jest łatwe. Jest bardzo trudne, wymaga często postawienia swojego życia na głowie, dużego kroku w nieznane na oślep, ryzyka. Ale jeśli jest chujowo, to chyba warto. Uważam, że człowiek z odrobiną dobrej woli i jako-taką głową na karku zawsze sobie poradzi - no chyba że go spotka jakieś straszne życiowe nieszczęście. Ciebie nie spotkało - nie cierpisz na żadną straszną chorobę, nie jesteś kaleką, rodzina też zdrowa, na chleb Wam wystarcza, macie gdzie mieszkać. Nie boli Cię nieszczęście - boli Cię nijakość codziennego bytowania. A nijakość to nie rak, nie noga obcięta przez tramwaj, nie dziecko z mukowiscydozą.

                  Na koniec: jeśli zamierzasz dalej uporczywie na każdą, dowolną próbę pokazania Ci plusów sytuacji odpowiadać jak automat "nie da się, mam przejebane do końca życia i nie ma ucieczki od mojego ponurego losu", to wiesz co? Nie pisz w ogóle, bo tę myśl przekazałeś już bardzo dobitnie w wystarczającej ilości postów. Takie afiszowanie się z własnym nieszczęściem zakrawa na jakąś perwersję. Prawie jakbyś czerpał satysfakcję z użalania się nad sobą.
                  • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 25.09.10, 01:33
                    Może w Polsce można pożyczyć kilka złotych od kolegi, kupić hurtowo badziewia, stanąć na ulicy, sprzedawać to i nazwać że ma się własną firmę. Ale tu gdzie mieszkam to nie wypali, poza tym mnie to nie kręci.

                    Co do papierów, doświadczenia itd. to niestety tutaj są niezbędne. I wiem że w Polsce też. Gdby nikt nie zwracał uwagi na wykształcenie, zawód, doświadczenie to nie byłoby choćby problemu bezrobocia bo każdy mógłby przyjąć się do każdej pracy.

                    Jasne że jak się uprę to gdzieś wyjadę, ale przecież niczego to nie zmieni, poza adresem.
                    • madzioreck Re: Wszystko jest do bani 12.10.10, 07:44
                      O Dżizas... Czarnowidz Jojczysław, ja pier...ę... (nie klnę w necie, więc masz cenną umiejetnosć wzbudzania silnych emocji ;))

                      > Co do papierów, doświadczenia itd. to niestety tutaj są niezbędne. I wiem że w
                      > Polsce też.

                      To ciekawe, jakim cudem ja, z wykształceniem średnim ogólnym (bo o niedokończonej inżynierce nawet się pracodawcy nie zająknęłam, bo i po co) trzepałam niezłą kasę w banku przez kilka lat... czary, panie, czary chyba...
            • kag73 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 19:06
              No widzisz, a taki jeden tutaj na forum, Oien, czy jakos, twierdzil, ze na Zachodzie zycie jest tansze niz w Polsce i jakis tam "ciec" zarabia 2500 euro na reke!

              Swiat nie jest sprawiedliwy. Pociesz sie, nie jest najgorzej u Cibie, inni gloduja.
              • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 23:17
                Jak ktoś jest sam na Zachodzie albo jeszcze lepiej we dwoje i oboje zapieprzają po 60 godzin tygodniowo, mieszkają w 1 pokoju i żywią się najtańszym żarciem to jasne że jest dobrze.

                Mi zwykłe wyjście do McDonalds z rodziną pochłania połowę dniówki.
                • kag73 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 23:25
                  Ano wlasnie, tez Mowie, ze takie to wlasnie mity o Zachodzie po swiecie kursuja.
                  Ale pomysl, zapieprzanie po tyle godzin, jeden pokoj, gowniane zarcie. A ty masz dom, dobre jedzenie, mniej pracujesz...widzis, nie jset tak zle, inni zyja moze taniej ale chyba jednak gorzej. Pieprz Mac Don to i tak niezdrowe zarcie, albo wyslij tam tylko dzieciaki a Wy sie w tym czasie piep..scie ze spokojem :)
                  • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 16:25
                    kag73 napisała:

                    > Pieprz Mac Don to i tak niezdrowe zarcie, albo wyslij tam tylko dzieciaki a Wy sie w tym czasie piep..scie ze spokojem :)

                    Ale ja też muszę jeść. Samym kochaniem to żyłem jak miałem 18 lat :)
                    • kag73 Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 17:13
                      vitek_1 napisał:

                      > kag73 napisała:
                      >
                      > > Pieprz Mac Don to i tak niezdrowe zarcie, albo wyslij tam tylko dzieciaki
                      > a Wy sie w tym czasie piep..scie ze spokojem :)
                      >
                      > Ale ja też muszę jeść. Samym kochaniem to żyłem jak miałem 18 lat :)
                      >
                      Jak raz przekasisz kanapke i jogurt, nic Ci sie nie stanie. Poza tym mozesz zjec pozniej juz po sprawie. Ale nie, bo Ty zawsze znajdziesz powod dlaczego nie :)
    • amanda.doll Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 15:46
      zalamal mnie ten posr, zalam mnie moj

      jestem nieszczesliwa
      jestem znudzona
      zmeczona

      ale wierze, ze da sie wziac zycie w sowje rece.

      Mam plan
      i on o tym planie nie wiem

      tylko gdy milkne, gdy przestaje chciec seksu, zywego seksu, tak natretnie i chmasko jak zwyjkle-on mowi ze jestem.. nie powiem na glos, bo jeszcze ktos przeczyta
      mowi ze jestem malo subtelna
      malo mam wyczucia w sonie
      taka jestem..prosta
      trzeba mi wszystko loapaprtologicznie
      kawa na lawe
      wprost
      bez ogródek

      moze mu flirtu brak

      on sam jest taki bezruchowy
      jeczacy
      ja sie z kolei (i on) boimy ciazy

      i jak do czegos dochodzi to zaraz po zaczyna sie

      pytam: od kiedy mozna najwczesnije sprawdzic czy jestem...
      wezymy pigulke..
      dzwon do podziezima
      ratuj mnie!!
      nie chce byc w ciazy!!
      pretensje


      po czyms takim przestaje sie do mnieo dzywac i mowi: nawet cie palcem lewej reki nie odtkne
      potem znow gada:
      wiatropylna!



      • kag73 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 19:09
        Amanda.doll, wscieklas sie? Wysterylizuj sie i tyle a nie tutaj pierdoly wypisujesz.
        • mimi0080 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 20:30
          Oj Vitku jak ja Cię doskonale rozumiem.Mamy dwóch synów, a i tak jest ciężko mieszkamy na 30 m i dostaje szału, chłopaki też, mąż jest tech. elektronikiem ;-) jestem już tym wszystkim zmęczona i wieczorami marzę tylko żeby się położyć, mąż narzeka, bo ma wymagania, a ja padam na twarz.
          Podziwiam Was troje dzieci to wyzwanie, i dokładnie jest tak, że kochamy dzieci, ale to nie wyklucza odrobinki egoizmu i myśleniu o sobie i swoich potrzebach...
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 21:00
            Odpozdrawiam. Widzę że jest niewielka grupa osób rozumie moją sytuację, są to ci którzy sami znajdują się w podobnej. Inni i tak nie zrozumieją dopóki sami się nie znajdą...

            Co do wymagań męża to spełniaj tylko te o charakterze erotycznym. Inne ignoruj. Niech sam chodzi wokół siebie :)

            Jestem pod wrażeniem twojej strony ze zdjęciami. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, serio!
            • aandzia43 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 21:12
              vitek_1 napisał:

              > Odpozdrawiam. Widzę że jest niewielka grupa osób rozumie moją sytuację, są to c
              > i którzy sami znajdują się w podobnej. Inni i tak nie zrozumieją dopóki sami si
              > ę nie znajdą...

              Kuźwa, Wituś, ciemny jesteś, jak tabaka w rogu! "Dopóki się sami nie znajdą w takiej sytuacji"? A kto ci powiedział, że nie byli/nie są w jeszcze gorszej? Jesteś nudny. I nie dlatego, że jesteś nieszczęśliwy i masz problemy, tylko dlatego, że nic nie czaisz i nie masz najmniejszego zamiaru zaczaić. Boszszeee... co za beton! Płaczliwy beton.
              • alishya69 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 21:34
                Różne są sytuacje w życiu... różne sa też wyjścia z tych sytuacji. Ważne jest chyba to, by się nie poddawać. Jak zaczniecie się poddawać to jeszcze większa lipa będzie. A tak to się pomęczycie, popracujecie nad jakimś wyjściem... Na pewno nie będzie jak dawniej, ale będzie INACZEJ.
                Inaczej nie znaczy gorzej.
              • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 23:11
                widzisz ja jestem na tyle nie-ciemny że zdaję sobie sprawę z całego syfu dookoła, którego tacy jak ty nie zauważają bo są na to zbyt ciemni. I wydaje im się że jest ok.
                • kag73 Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 23:17
                  Wiesz co, Vitek, Ty chyba naprawde masz depresje. Idz do lekarza, bo sobie sam nie poradzisz. Ludzie nie koniecznie sa ciemni, ale po prostu niektorzy maja w sobie duzo pozytywnej energii, potrafia cieszyc sie z drobiazgow mimo ogolnych problemow i trudnych sytuacji. Okolicznosci nie sa takie jakie sa, tylko takie jak je odbieramy.
                  Uwierz mi Ty masz wiecej powodow by sie cieszyc sie zyciem i dziekowac za to co masz niz myslisz, tylko tego nie doceniasz, taka jest prawda.
                • zakletawmarmur Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 12:02
                  Vitku, naprawdę inteligentni ludzie nie robią sobie krzywdy:-)
                • aandzia43 Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 16:41
                  vitek_1 napisał:

                  > widzisz ja jestem na tyle nie-ciemny że zdaję sobie sprawę z całego syfu dookoł
                  > a, którego tacy jak ty nie zauważają bo są na to zbyt ciemni. I wydaje im się ż
                  > e jest ok.

                  buuuhahahaaaaaaaaa alem się ubawiła ;-D
                  Chłopie jedyny nie ciemny na tym łez padole, ja mam wzrok wyczulony nie tylko na jakiś syf dookoła, ale i na bagno pod tym syfem i jeszcze na to, co pod bagnem. I uważam, że jest cholernie daleko od OK. Bo taka jest konstrukcja jedynego, znanego nam świata. Ale nierzadko da się wyrwać temu światu z gardła coś dla siebie. Ty akurat, w przeciwieństwie do większości mieszkańców Ziemi masz ku temu wszelkie dane. Jak chcesz spier...ić misję - twoja i tylko twoja sprawa. I twoja przegrana. Innego życia mieć nie będziesz. Amen.
                  Idę łyknąć kolejną porcję lekarstwa na melancholię i spróbować być szczęśliwą. Muszę powiedzieć, że dzięki Bogu i Partii, zaskakująco często mi się to udaje. I mniodzio, bo oprócz tych chwil niczego innego nie mamy.
                  • kawitator Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 24.09.10, 18:15
                    Smerfie Marudo zwanym dla niepoznaki Vitkiem
                    Pieprzysz tutaj bez sensu Depresji nie masz bo miałem kontakt z osobami które na to cierpiały i odbiegasz od nich zachowaniem zupełnie.

                    Mam dla ciebie następującą propozycje nie do odrzucenia. Zrób to i pokaz żeś facet
                    Aby zadość uczynić Twojemu tu pieprzeniu masz kupić kilka małych maskotek przytulaczków Nie nadszarpnie to twoich finansów bo to groszowe wydatki.
                    W sobotę czyli jutro wybierz się do najbliższego szpitala na onkologie Pogadaj tam rozwesel kilku małych pacjentów a może dasz przytulaczka jakieś okaleczonej przez operację dwudziestokilkoletniej dziewczynie z łysą głowa po chemii i przerażeniem w oczach bo właśnie zawalił się jej świat naprawdę a nie poprzewracało się w dupie jak Tobie. Natchnij ją otuchą pogadaj, zainteresuj się Wytłumacz jej, że będzie dobrze
                    Potem wyjdź na zewnątrz popatrz na słonce i przestań grzeszyć opowiadając pierdoły
                    Amen
                    • vitek_1 Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 14:11
                      kawitator napisał:

                      > Depresji nie masz bo miałem kontakt z osobami które
                      > na to cierpiały i odbiegasz od nich zachowaniem zupełnie.

                      To fajnie. Szkoda że nie napisałeś co mam.

                      Z tymi ludźmi po operacjach itd. to jest tak że oni wcale nie mają tak źle jak się wydaje.
                      Wskutek operacji zostali prawdopodobnie wyleczeni więc samo to nastraja optymistycznie, jakby życie podarowane. Ja też bym chciał przejść taką operację po której obudziłbym się i wszystko byłoby ok. Ale nie ma takiego chirurga który by potrafił to zrobić.
                      Cieszą się powszechnym współczuciem i mają masę instytucji po to żeby im pomagać, wspierać itd. - ja nie mam nikogo

                      Gdy widzę faceta który lekko utykając wychodzi z zaparkowanego w samym centrum miasta nowiutkiego samochodu z wielkim znakiem inwalidy na szybie, podczas gdy ja musiałem zostawić mój używany kupiony na raty wóz o kilometr dalej, i jeszcze zapłacić za parking, to ogarnia mnie wstydliwe uczucie że ja temu facetowi po prostu zazdroszczę. Oprócz lekkiej niesprawności nie ma żadnych problemów, nie musi pracować, państwo zapewnia mu utrzymanie, dom, opiekę, nawet auto którym może wjechać do kibla. I jeszcze wszyscy się użalają, jaki biedny inwalida.
                      • zyg_zyg_zyg Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 14:29
                        Ja też bym chciał przejść taką operację po któ
                        > rej obudziłbym się i wszystko byłoby ok. Ale nie ma takiego chirurga który by p
                        > otrafił to zrobić.

                        Myślisz że chirurg nie potrafiłby wyciąć mózgu?

                        > Cieszą się powszechnym współczuciem i mają masę instytucji po to żeby im pomaga
                        > ć, wspierać itd. - ja nie mam nikogo

                        Jesteś zwykłym kretynem, czy tylko człowiekiem pozbawionym empatii i wyobraźni?

                        Rusz dupę, idź do sklepu i kup sobie deski. Zbij trumnę, połóż się w niej i czekaj na zbawienny koniec Twojej udręki.
                        • niezapominajka333 Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 17:25
                          Vitek, powiem ci, że jeszcze wszystko przed tobą...
                          I przed twoją rodziną oczywiście...
                          Może tak się szczęśliwie złoży, że jakieś zrządzenie losu pozbawi cię potomstwa zanim zostaniesz emerytem. W końcu są wypadki i katastrofy na tym świecie, są też choroby i skoro rak to dla ciebie niewielka trauma to może przyjdzie ci odwiedzać swoje dzieci na takim oddziale.
                          Nie wiem, czy masz depresję, czy tylko taką zrzędliwą naturę, czy jesteś pozbawionym empatii, dennie głupim egoistą.
                          W każdym razie dziwię się, że rodzina z tobą wytrzymuje.

                          Sam siebie unieszczęśliwiasz i -o ile wcześniej mogłeś budzić współczucie z powodu załamanie nerwowego, nie z powodu swojej sytuacji - o tyle teraz budzisz raczej odrazę. Przynajmniej we mnie.
                          Pław się dalej w swoim nieszczęściu, rozdzieraj rany i posypuj solą, bo dzieci mieszkają w domu i ty nie możesz uprawiać seksu w swojej sypialni ani przejść się nago do kuchni.

                          Ja ci już nie współczuję, bo takie żale są dla mnie śmieszne. Jak również całe to narzekanie na pracę i trudne życie.
                          Jak twój zakład padnie, albo ciebie wywalą z roboty, jak poważna choroba zagości w twojej rodzinie wtedy zmieni ci się perspektywa.
                          Znam mnóstwo osób, które są w sytuacji nieporównanie gorszej od ciebie a nie marudzą tak jak ty.
                          I słowo daję, gdyby się dowiedziały, z jakiego powodu jesteś tak bardzo nieszczęśliwy, to by się serdecznie uśmiały albo pokiwały głową z politowaniem nad twoją ułomnością.
                          Znam jedną kobietę, która była podobmie nieszczęśliwa.
                          Mieszkała w domu sama, bo mąż i syn zmarli w przeciągu dwóch lat. I to obaj w domu. Córka i wnuki ją olewają, czasem przyjadą raz na dwa miesiące.
                          Ona sama ma raka, jest po operacji, jeździ na wózku ale kilka kroków mogła zrobic sama.
                          Przez cały czas, odkąd ją znam była głęboko nieszczęśliwa. Pogodziła się ze śmiercią bliskich, nie pogodziła się z obojętnością córki.
                          I nie pogodziła się ze swoją niesprawnością.
                          Wiecznie nieszczęśliwa, bo nie może wyjść z domu, bo nikt nie przyszedł albo za dużo ludzi przyszło naraz, bo musi jeździć na wózku, a wolałaby chodzić i wychodzić sobie do miasta...
                          Zawsze inni mieli lepiej od niej.
                          Egzystowała dzięki sąsiadce, która była na każde zawołanie, jej mąż palił jej w piecu, bo ona nie dała rady, przychodziła opiekunka z pck, często ktoś zajrzał i podrzucił coś do jedzenia czy porozmawiał.
                          Zawsze było źle, wiecznie nieszczęśliwa, nie doceniała tego co ma, chociażby całkiem sporej samodzielności w domu.
                          I dwa miesiące temu przewróciła się przy przesiadaniu na wózek. Złamała nogę.
                          Jest po zabiegu, ale kość się nie zrasta, jedna ze śrub poluzowała się i grozi przebiciem skóry, a ona nie zgadza się na ponowny zabieg.
                          Jest leżąca, aktualnie nie ma kasy na węgiel, mąż sąsiadki odmówił palenia w piecu, ona jest bardzo słaba, całkowicie zdana na opiekę innych.
                          Wiesz, jakie jest teraz jej marzenie?
                          Żeby było tak jak przed wypadkiem.
                          Więc uważaj, żeby los nie zgotował ci takiej niespodzianki, że będziesz marzył o powrocie tego, co masz teraz.
                          • vitek_1 Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 19:57
                            > Pław się dalej w swoim nieszczęściu, rozdzieraj rany i posypuj solą, bo dzieci
                            > mieszkają w domu i ty nie możesz uprawiać seksu w swojej sypialni ani przejść s
                            > ię nago do kuchni.

                            Widzisz dla ciebie może to nieistotne bo jesteś jak duża część Polek aseksualna, ale dla mnie jest to istotny aspekt życia i autentycznie cierpię nie mogąc tego robić.

                            > Znam mnóstwo osób, które są w sytuacji nieporównanie gorszej od ciebie

                            Nieprawda nie znasz nikogo takiego. Każdy mówi tak jak ty, to banał, ale gdy się spytać kogo konkretnie mają na myśli to okazuje się że nikogo takiego nie są w stanie wymienić.

                            Na marginesie to skąd wiesz że nie zwalaniano mnie z pracy? Owszem zwalniano kilkukrotnie i to w czasach kiedy nie można było wyjechać za pracą za granicę, żona nie pracowała, a w domu było troje dzieci. Bywałem siłą wyrzucany z domu bo nie miałem jak zapłacić czynszu, dzieci wracały ze szkoły a dom zamknięty, uwierzysz?

                            I nie mogłem iść pożyczyć od rodziców bo rodzice ani teściowie praktycznie nie interesowali się naszym losem, zresztą i tak bym nie poszedł bo jestem zbyt honorowy.

                            Cała ta nieustanna szarpanina w pojedynkę z nieprzyjaznym światem rzeczywiście jakoś mnie złamała, czegoś pozbawiła.
                      • kag73 Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 17:01
                        Jejku, Vitek ,grzeszysz. Jakbys tak Ty albo ktores z Twoich dzieci uslyszalo diagnoze :rak zlosliwy, to bys ku..wa dopiero sie przekonal co to jest depresja i nieszczescie w rodzinie.
                        Chcesz byc inwalida, wpakuj sie pod jakis samochod...bedziesz!
                        Ciesz sie tym co masz i zapamietaj, ze nie jest to oczywiste i ze jest za co dziekowac!
                      • dar.ja Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 20:48
                        vitek_1 napisał:

                        > Gdy widzę faceta który lekko utykając wychodzi z zaparkowanego w samym centrum
                        > miasta nowiutkiego samochodu z wielkim znakiem inwalidy na szybie, podczas gdy
                        > ja musiałem zostawić mój używany kupiony na raty wóz o kilometr dalej, i jeszcz
                        > e zapłacić za parking, to ogarnia mnie wstydliwe uczucie że ja temu facetowi po
                        > prostu zazdroszczę. Oprócz lekkiej niesprawności nie ma żadnych problemów, nie
                        > musi pracować, państwo zapewnia mu utrzymanie, dom, opiekę, nawet auto którym
                        > może wjechać do kibla. I jeszcze wszyscy się użalają, jaki biedny inwalida.

                        vitek... 'uważaj na swoje marzenia bo mogą sie spełnić'

                        • vitek_1 Re: Ty jesteś do Bani chyba ze odpokutujesz 25.09.10, 22:44
                          > vitek... 'uważaj na swoje marzenia bo mogą sie spełnić'

                          Absolutnie nie ma takiej możliwości.
                  • anital36 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 09:03
                    Zorganizuj to jakoś dzieci zawieś do babci a ty z żoną zrób sobie wypad do kina i do lasu na seks + szampan coś innego a nie będziesz się rozczulał :P:P jest na prawde super ;) polecam często tak robimy z mężem ;)
                  • fakjuu Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 13:16
                    aandzia43 napisała:

                    > vitek_1 napisał:
                    >
                    > > widzisz ja jestem na tyle nie-ciemny że zdaję sobie sprawę z całego syfu
                    > dookoł
                    > > a, którego tacy jak ty nie zauważają bo są na to zbyt ciemni. I wydaje im
                    > się ż
                    > > e jest ok.
                    >
                    > buuuhahahaaaaaaaaa alem się ubawiła ;-D
                    > Chłopie jedyny nie ciemny na tym łez padole, ja mam wzrok wyczulony nie tylko n
                    > a jakiś syf dookoła, ale i na bagno pod tym syfem i jeszcze na to, co pod bagne
                    > m. I uważam, że jest cholernie daleko od OK. Bo taka jest konstrukcja jedynego,
                    > znanego nam świata. Ale nierzadko da się wyrwać temu światu z gardła coś dla s
                    > iebie. Ty akurat, w przeciwieństwie do większości mieszkańców Ziemi masz ku tem
                    > u wszelkie dane. Jak chcesz spier...ić misję - twoja i tylko twoja sprawa. I tw
                    > oja przegrana. Innego życia mieć nie będziesz. Amen.
                    > Idę łyknąć kolejną porcję lekarstwa na melancholię i spróbować być szczęśliwą.
                    > Muszę powiedzieć, że dzięki Bogu i Partii, zaskakująco często mi się to udaje.
                    > I mniodzio, bo oprócz tych chwil niczego innego nie mamy.
                    >
                    Rok po obronie, i wciąż bez pracy -.-
                    Autor: m00nlight 24.06.10, 16:01 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                    OdpowiedzNormalnie zaczynam wpadac w depresje.

                    Jestem po dwoch kierunkach (2 ostatnie lata studiow robilam
                    jednoczesnie 'swoje' dziennie i podyplomówke zaocznie- tak, żeby
                    miec lepszy start. Nie pracowalam w trakcie studiow, bo chcialam
                    miec dobre oceny- i mialam- oba dyplomy na 5. I co z tego? Teraz
                    okazuje sie że lepiej bylo skonczyc byle jakie zaoczne studia i miec
                    to pięcioletnie doswiadczenie gdziekolwiek :/

                    Wysylam stada cv, do kazdego ogloszenia pisze osobny list
                    motywacyjny, mam niezle kwalifikacje, dobrze rozwinięte umiejętnosci
                    miękkie, biegle posluguję sę kompem, znam angielski i niemiecki i
                    co? I nic. NIE MOGE znalezc pracy :/ Jak startuje do pracy jaką bym
                    chciala wykonywac, adekwatnej do wyksztalcenia, odpadam ze względu
                    na brak doswiadczenia, jak startuje do gorszej- cos przeciez trzeba
                    robic- to robią oczy i pytają rozbrajająco czemu startuję do takiej
                    malo ambitnej pracy z *takim* wyksztalceniem (i odpadam...pewnie
                    boją się że zwieję jak tylko pojawi sie cos lepszego- no i mają
                    rację)

                    Staze z UP są dla znajomków- tez sie przekonalam- co z tego ze
                    znajdzie się chętnego na przyjęcie stazysty, jak nie dostanie on
                    dotacji z UP, ktory wiecznie nie ma pianiędzy...

                    Kupa ogloszen w stylu 'bezplatny 3- miesieczny staz' wolne żarty, z
                    czegos musze życ,czy chocby na ten staż dojeżdżać. Totalny impas.
            • zakletawmarmur Re: Wszystko jest do bani 23.09.10, 21:54
              > i którzy sami znajdują się w podobnej. Inni i tak nie zrozumieją dopóki sami si
              > ę nie znajdą...

              Witku niektórzy mają się gorzej i ciągle jeszcze mają nadzieje... Możesz mi wierzyć:-)

              Tak szczerze to Cię rozumiem. Wiem co to depresja i wiem, że zwykłe "weź się w garść", "nie marudź" nie wystarczy, żeby się zmobilizować i poprawić człowiekowi humor. Ba, może jeszcze pogłębiać frustracje bo przekazuje informacje "jesteś nieudacznikiem". Przydałoby się, żeby ktoś bliski zaciągnął Cię teraz do lekarza, zrobił badania i ewentualnie umówił na wizytę u psychologa. A później jeszcze tam odstawił:-) Wiem też, że nikt taki się nie znajdzie. Wszyscy widzą w Tobie marudę/leniwca. Taki jest lajf. Jeśli ktoś sam tam nie był nie zrozumie...

              I tak podziwiam Twoją wytrwałość, że chce Ci się jeszcze z kimś o tym rozmawiać:-)
              • mimi0080 Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 11:21
                Tak Vitek jeśli Twoje dzieci urodziły się zdrowe, masz wielkie szczęście i spróbuj cieszyć się tym co masz, wiem, że to trudne ja też całe życie jestem mega pesymistką, ale staram się czasem pomyśleć o tych co nie mają co do garnka włożyć, chorują itp.
                Przyjdzie czas i to już niebawem ;-), że zaczniesz używać życia...
                Głowa do góry
    • eudajmonika Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 13:05
      "Powiem wam jedno - jesteście młodzi to piep*cie się ile wlezie póki możecie.
      Bo jak się pojawią dzieci to będzie kiła.
      Póki małe to jeszcze ok, chodzą spać po dobranocce i jest ok.
      Ale jak podrosną będzie tragedia, i proszę mi nie mówić że przesadzam bo wiem że nie."

      Vitek, nabierz otuchy - już wkrótce Twoje dzieci również będą się pieprzyć po kątach i wtedy poczujesz ulgę, bo już ich uwaga nie będzie skoncentrowana tak bardzo na odgłosach z Twojej sypialni, przestaną też krzywo uśmiechać się pod nosem wpadając "przypadkiem" na rodziców zasuwających półnago do łazienki chyłkiem, znajdziesz w końcu zrozumienie i nagle będziesz miał chatę wolną częściej niż wystarczy Ci chuci na wykorzystanie tego faktu.
      Czy to nie piękna perspektywa?
      • eudajmonika Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 13:07
        I proszę mi nie mówić, że to niemożliwe, bo wiem co mówię ;-P
        • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 16:16
          Tak, wiem że kiedyś to nastąpi. Ja będę wtedy emerytem i jedyne co będę uprawiał to działkę a nie seks
    • urquhart Re: Wszystko jest do bani 24.09.10, 16:19
      Ktoś kiedyś napisał trafnie co zapamiętałem: "prawdziwej wolności mamy w życiu bardzo krótki wycinek, pomiędzy okresem kiedy we wszystkim ograniczają nas nasi rodzice, a okresem kiedy we wszystkim ograniczają nas nasze dzieci" :)
      • triss_merigold6 Re: Wszystko jest do bani 25.09.10, 13:47
        Bez przesady, nie tak we wszystkim. Jak na razie jeszcze decyduję o tym co kupić na obiad. P
    • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 26.09.10, 01:31
      Napiszę jedną rzecz żeby niejako podsumować wątek.

      Oglądam dość dużo klipów porno. Czasem aż za dużo ale trudno mi się oderwać. Co mnie tak kręci? Ładne panienki, ale moja pani też jakaś ostatnia nie jest. Wszystkie pozycje i numerki - w sumie w realu też to mam. Stwierdziłem że najbardziej kręci mnie scenografia, te wielkie pokoje w villach na odludziu, marmurowe łazienki z ogromnymi wannami, tarasy, ogrody, baseny, w których oni mogą się zabawiać. I mogą robić to w środku dnia, przy świetle, bez obawy że ktoś ich przyłapie. Nie muszą się śpieszyć bo trzeba biec do pracy albo zaraz dzieci wrócą ze szkoły. To jest coś, to jest inny świat, wiem że wykreowany, ale jakże biegunowo różny od mojego.

      Jestem jak jakiś Brazylijczyk oglądający telenowelę w swojej chałupie w faveli i marzący o tym świecie z tv. Śmieszne, co?
      • play100cen Re: Wszystko jest do bani 26.09.10, 15:48
        vitek,

        Jestem jak sądzę młodszy od Ciebie. Nie mam trójki dzieci (nie mam jeszcze żadnego), ale za to mam inne "problemy i wyzwania".

        W tym co piszesz jest moim zdaniem sporo prawdy ale jeszcze więcej niestety tzw. pierd.ole.nia (tego nieerotycznego ale logicznego).

        Taka moja rada na początek. Jeśli brakuje Ci adrenaliny w seksie i czujesz się niewyżyty, to weź swą kobietę wieczorowo porą na spacer i po drodze kochajcie się gdzie w krzakach, bramie, pod mostem. Myślę, że warto spróbować.
        • urquhart zachowania z przed ślubu vs. po dzieciach 26.09.10, 17:02
          play100cen napisał:
          > Taka moja rada na początek. Jeśli brakuje Ci adrenaliny w seksie i czujesz się
          > niewyżyty, to weź swą kobietę wieczorowo porą na spacer i po drodze kochajcie s
          > ię gdzie w krzakach, bramie, pod mostem. Myślę, że warto spróbować.

          He, he,
          Mylisz zachowania z przed ślubu vs. zachowania po dzieciach :)
          Widać że nie masz trójki dzieci a rozwiązania proponujesz ryzykowne i podbijające adrenalinę. Ale w innym sensie niż ci się wydaje. na podstawie przedstawianego obrazu już widzę ja po takiej "warto spróbować" z matką dzieciom kończy się w wersji optymistycznej karczmą awanturą że się panu głowie przewraca, ale w wersji pesymistycznej telefonem do lekarza że wydaje mu się że żyje w jakimś schizofrenicznym równoległym świecie. :)

          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • vitek_1 Re: zachowania z przed ślubu vs. po dzieciach 26.09.10, 20:25
            urquhart napisał:

            > He, he,
            > Mylisz zachowania z przed ślubu vs. zachowania po dzieciach :)
            > Widać że nie masz trójki dzieci a rozwiązania proponujesz ryzykowne i podbijają
            > ce adrenalinę. Ale w innym sensie niż ci się wydaje. na podstawie przedstawiane
            > go obrazu już widzę ja po takiej "warto spróbować" z matką dzieciom kończy się
            > w wersji optymistycznej karczmą awanturą że się panu głowie przewraca, ale w we
            > rsji pesymistycznej telefonem do lekarza że wydaje mu się że żyje w jakimś schi
            > zofrenicznym równoległym świecie. :)

            Nie, u mnie ten scenariusz nie nastąpi. Ani ja ani żona nie mamy nic przeciwko kochaniu się w różnch dziwnych miejscach i sytuacjach.
            Ale jest ale. Takie coś ma sens tylko wtedy gdy jest raz na jakiś czas, jako miła odmiana/ucieczka od rutyny i dreszczyk adrenaliny. Możemy kochać się w bramie czy w lesie gdy jest to nasz świadomy wybór, bo tak chcemy - ale gdy ma to być jedyna możliwość to już nie jest to, nie sprawia przyjemności. Nic nie zastąpi wygodnego łóżeczka :)

            Drugie ale jest takie że mieszkamy w Anglii i tutaj nie wejdziesz od tak sobie do bramy, w podwórko, do lasu, czy parku po zmroku. Wszystko ogrodzone i pozamykane. Tu panuje ścisłe rozgraniczenie - przestrzeń publiczna czyli ulica i prywatna czyli wszystko inne. A na środku ulicy żeby to zrobić to nawet my nie jesteśmy tak wyluzowani
      • zakletawmarmur Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 09:58
        Niespełniony materialista:-)
        Widać Witku, żeś Ty całe życie biedny był:-) Pewnie nawet nigdy blisko z kimś bogatym na prywatnej stopie nie żyłeś. Idealizujesz sobie ich życie. Tak naprawdę to często są mniej szczęśliwi od biedaków. Tak, kasa daje wolności ale tylko pewien jej rodzaj. Z innych stron mocno ogranicza.

        Gdybyś był bogaty to pewnie teraz byś narzekał, że nienawidzisz swojej żony, chciałbyś się z nią rozwieść ale wtedy będziesz musiał się z ta wredną babą majątkiem dzielić a ona przecież nie zasłużyła.

        Na młodą kochankę za pieniądze też byś pewnie się nie zdecydował bo jak żona się dowie to ona się z Tobą rozwiedzie, zabierze Ci chałupę i wystąpi o alimenty na siebie.

        Kobieta na stałe? Przecież, gdybyś był bogaty każda chciałaby Cię tylko wykorzystać finansowo. No to byłbyś już za cwany (dochodzenie do pieniędzy by Cię nauczyło:-)

        Dzieci? Traktowałyby Cię tylko jako bankomat, przychodziłyby tylko po pieniądze i nawet nie rozmawiałyby już z Tobą.

        Żona? Gdybyście mieli więcej kasy to jeszcze mniej czasu by w domu siedziała. W tygodniu łaziłaby z córką po sklepach, SPA, fryzjera.

        Kanałów w tv miałbyś tyle samo no ale odbiornik większy:-) Szwendałbyś się po pustej chałupie i był tak samo samotny jak teraz... I myślałbyś ile to lat zmarnowałeś nadstawiając tyłka, żeby to tej kasy dojść i to wcale nie było tego warte...
        • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 02:37
          zaklęta z taką wyobraźnią powinanś książki pisać
    • 0ion Re: Wszystko jest do bani 28.09.10, 15:11
      Puść dzieciom ten filmik:)
      www.youtube.com/watch?v=RKs0updSh44&feature=related
      • anais_nin666 Re: Wszystko jest do bani 28.09.10, 17:34
        Genialne.
        • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 28.09.10, 20:22
          Oj Vitek, nie wiem czy śmiać się, czy płakać

          "...Widzisz dla ciebie może to nieistotne bo jesteś jak duża część Polek aseksualna, ale dla mnie jest to istotny aspekt życia i autentycznie cierpię nie mogąc tego robić...."
          A możesz mi zdradzić na jakiej podstawie wywnioskowałeś z taką pewnością, że jestem aseksualna ?
          "... Znam mnóstwo osób, które są w sytuacji nieporównanie gorszej od ciebie
          Nieprawda nie znasz nikogo takiego. Każdy mówi tak jak ty, to banał, ale gdy się spytać kogo konkretnie mają na myśli to okazuje się że nikogo takiego nie są w stanie wymienić...."

          No tak, zapomniałam że mieszkam w Polsce, krainie mlekiem i miodem płynącej, gdzie wszyscy ludzie mają pracę, ubezpieczenie, za swoją pracę dostają godziwe pieniądze, życie jest tanie, każdy ma własny dom lub mieszkanie z pełnym wyposażeniem, oczywiście odpowiednio przestronne, żeby mu się dzieci nie pałętały w pobliżu sypialni, w związku z tym każdy ma seksu tyle ile zapragnie i może sobie chodzić nago po kuchni...:-)))
          Zapomniałabym. Jeszcze każdego stać na wakacje z rodziną na egzotycznych plażach :-)))

          To może przyjedziesz z rodziną do ojczyzny, od razu ci się status majątkowy poprawi, a i z seksem będzie lepiej...:-)))


          '...Na marginesie to skąd wiesz że nie zwalaniano mnie z pracy? Owszem zwalniano kilkukrotnie i to w czasach kiedy nie można było wyjechać za pracą za granicę, żona nie pracowała, a w domu było troje dzieci. Bywałem siłą wyrzucany z domu bo nie miałem jak zapłacić czynszu, dzieci wracały ze szkoły a dom zamknięty, uwierzysz?..."

          Masz pracę, ale nie ma na tym świecie nic pewnego. Może byś wreszcie zszedł na ziemię i zaczął myśleć realnie, a nie robił z siebie ofiarę niesprawiedliwego losu.
          Gdzie się podział facet z jajami, który poradził sobie w trudnej sytuacji?
          Czemu zamienił się w cierpiętnika, któremu zawsze źle?
          Naprawdę ci lepiej, jak piszesz takie żale?
          Naprawdę wszyscy dookoła mają lepiej od ciebie?
          Nie potrafisz spojrzeć poza czubek własnego nosa?
          Świat się nie zmienił. Ty się zmieniłeś.
          Można by się założyć, że facet, którego kilka razy zwalniano z pracy, potrafi docenić to, że pracuje i zarabia na rodzinę, że ma gdzie mieszkać, że ma własną sypialnię, że dzieci mają swoje pokoje, że stać go na wycieczki i wczasy.
          Dlaczego porównujesz się tylko z tymi, co mają lepiej od ciebie?
          Czy z każdym w twojej okolicy zamieniłbyś się na status materialny i stan posiadania?
          A dzieci? Naprawdę taki dopust boży?
          Czemu jak jest mowa o niepełnosprawności to przypominasz sobie tylko tego faceta, który lekko utyka, a ma o wiele większe przywileje od ciebie?
          Widzisz tylko to, co na zewnątrz. Skąd wiesz, jaka jest jego choroba? Jak będzie postępować i do czego doprowadzi? Skąd wiesz, czy jego lekkie utykanie to nie wynik dramatycznej walki z kalectwem o powrót do jak największej sprawności? Skąd wiesz, jaki dystans może przejść lekko utykając, a jak by się czuł po kilometrze czy dwóch? Czy on nie zazdrości tobie i gotów jest przechodzić nawet dwa kilometry od parkingu, żeby tylko swobodnie chodzić i biegać?
          Skąd wiesz, jakie ma problemy? Znasz go osobiście? Wiesz, że mu się układa życie rodzinne?
          A z facetem po wycięciu krtani też byś się zamienił? A z takim, którego wożą na wózku też?
          Pomyśl, że co prawda jesteś zdany na opiekę innych, ale państwo za to płaci i zapewnia ci bezpłatny wózek, utrzymanie i pampersy...
          A gdyby ciebie to spotkało? Gdybyś usłyszał słowa, operacja się udała, wycięliśmy guza, ale będzie pan sparaliżowany od pasa w dół ...
          Nie ma takich ludzi w Anglii, czy tylko ty ich nie dostrzegasz?
          A gdyby ktoś z twojej rodziny poważnie zachorował? Jak przyjąłbyś diagnozę rak mózgu u dziecka?
          Albo telefon ze szkoły, że był wypadek szkolnego autobusu i twoje dziecko nie żyje albo jest w stanie krytycznym. Wyobraź sobie jak czekasz, czy się uda operacja, czy przeżyje, czy nie będzie kaleką do końca życia? Ulga, że teraz państwo zapewni mu utrzymanie i opiekę czy jednak dramat?
          Pomyśl jak wtedy oceniałbyś swoją obecną sytuację?
          Coś ci opowiem.
          Córka znajomych ma łuszczycę. Kiedyś, jako nastolatka przez kilka dni była w szpitalu na dermatologii. Wyszła na przepustkę w sobotę i oświadczyła rodzinie, że tam jest tak okropnie, że smarują ich takimi śmierdzącymi maściami, że ona tam dłużej nie wytrzyma i za nic w świecie tam nie wróci. I że dlaczego ona ma taką straszną chorobę i tak bardzo cierpi, dlaczego inni są zdrowi i mogą się bawić, chodzić na imprezy, a ona jest taka nieszczęśliwa.
          Ponieważ bardzo histeryzowała, a żadne tłumaczenia nie pomagały, powiedziałam, że następnego dnia zaprowadzę ją w pewne miejsce i wtedy będzie mogła zdecydować, czy rzeczywiście powrót do szpitala na kilka dni jest ponad jej możliwości.
          Pojechałyśmy do szpitala dziecięcego i korzystając z uprzejmości koleżanki pokazałam jej naprawdę ciężko chore dzieci, a potem powiedziałam.
          Skoro jesteś tak bardzo nieszczęśliwa i wszyscy mają lepiej od ciebie to powiedz, z którym z nich byś się zamieniła? Powiedz im, jak jesteś ciężko chora i pokrzywdzona przez los.
          Dziewczyna grzecznie wróciła na oddział i dokończyła leczenie, dziękując Bogu, że to tylko łuszczyca.

          "...Oglądam dość dużo klipów porno. Czasem aż za dużo ale trudno mi się oderwać. Co mnie tak kręci? Ładne panienki, ale moja pani też jakaś ostatnia nie jest. Wszystkie pozycje i numerki - w sumie w realu też to mam. Stwierdziłem że najbardziej kręci mnie scenografia, te wielkie pokoje w villach na odludziu, marmurowe łazienki z ogromnymi wannami, tarasy, ogrody, baseny, w których oni mogą się zabawiać. I mogą robić to w środku dnia, przy świetle, bez obawy że ktoś ich przyłapie. Nie muszą się śpieszyć bo trzeba biec do pracy albo zaraz dzieci wrócą ze szkoły. To jest coś, to jest inny świat, wiem że wykreowany, ale jakże biegunowo różny od mojego..."

          Kiedyś zadałam ci pytanie, co robisz w wolnym czasie, skoro pracujesz przepisowe 8 godzin, prace domowe nie są dla ciebie, z kumplami się nie spotykasz, dzieci cię wkurwiają, seriali nie oglądasz, a jak żona w sobotę wyjdzie na zakupy, to się nudzisz sam w domu.
          Teraz już wiem, jakie masz hobby :-)))
          Przypominasz mi miłośniczki dynastii albo innych kretyńskich seriali. One też wzdychały do tych pięknych strojów, wspaniałych rezydencji, służby i luksusu, który był dla nich nieosiągalny.

          Pora zejść na ziemię i przestać wierzyć w wykreowany świat.
          Przestań się karmić złudzeniami, bo nie różnisz się za bardzo od swojej żony oglądającej seriale.Chcesz się kochać w takiej scenografii?
          Nic prostszego. Zostań aktorem porno.

          Życie ci upłynie na marzeniach o rzeczach których nie masz i na które cię nie stać. Zamiast pielęgnować fałszywe wyobrażenia skup się na tym co masz i zacznij to doceniać teraz, a nie dopiero wtedy, jak stracisz.
          A masz całkiem sporo. Masz udane, zdrowe dzieci, utrzymujesz rodzinę, masz gdzie mieszkać, czyli jesteś w o niebo lepszej sytuacji niż miliony ludzi na świecie.
          Masz takie same problemy jak mnóstwo ludzi dookoła.
          Skoro nie możesz w kwestii materialnej zmienić nic na lepsze, naucz się cieszyć z tego co masz. Zejdź na ziemię, nie bujaj w obłokach. Jesteś tu i teraz, dajesz sobie radę. Są tacy co mają lepiej, ale są i tacy, co mają dużo gorzej.
          Skoro nie potrafisz zmienić swojej sytuacji, zmień swoje nastawienie.
          Zobacz, jak inni sobie radzą. Zrozum, że z twoją psychiką jest bardzo kiepsko, skoro czujesz to, co czujesz. Idź do specjalisty, bo sam nie dasz sobie rady, a życie upłynie ci w poczuciu porażki i niespełniena.
          A co do seksu, to wybacz, ale zachowujesz się tak, jak osoba, która szuka wymówek, żeby go nie mieć.
          • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 28.09.10, 20:24
            Najpierw żona była prymitywna i głupia, a ciągłe kłótnie sprawiały, że seksu było mało.
            Teraz się nie kłócicie, ale pojawił się nowy problem. Dzieci i brak warunków. Myślałam, że odrębna zamykana sypialnia załatwia sprawę, ale nie.

            „…Inna sprawa to że nawet gdy załóżmy nikogo w domu nie ma, to ja nie mogę się wyluzować gdy wiem że w każdej chwili ktoś może wpaść. A przecież nie zabronię członkom rodziny wchodzić do domu.
            (wyluzować psychicznie bo fizycznie powinienem raczej napisać - usztywnić :)))…”

            Własna sypialnia nie pomoże, jak koniecznym warunkiem do seksu jest pusty dom i świadomość że na pewno nikt nie przyjdzie.W rezydencji pewnie jeszcze służba musiałaby mieć wychodne…

            Czyli reasumując: w tygodniu się nie da, bo pracujecie. W weekend się nie da, bo wyczerpuje was odpoczywanie w towarzystwie dzieci w wieku nastoletnim. Wszelkie propozycje i pomysły odrzucasz z marszu, bo się nie da. I jak to jest, że nie możesz się w tych warunkach wyluzować do seksu, ale oglądać klipy porno możesz. Bo zakładam, że oglądasz nie tylko wtedy, gdy dom jest pusty, a dzieci w szkole.
            Może opisz taki przykładowy weekend, żebym mogła zrozumieć, jak troje nastolatków może być aż tak absorbujących i stresujących dla rodziców?
            • sisi_kecz Nieza -Siłaczka ;) n/t 28.09.10, 20:40

            • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 02:15
              niezapominajka333 napisała:

              > oglądać klipy porno możesz. Bo zakładam, że oglądasz nie tylko wtedy, gdy dom jest pusty, a dzieci w szkole.

              Naprawdę myślisz że ogądam porno przy dzieciach ?????
            • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 02:31
              niezapominajka333 napisała:

              >
              > Czyli reasumując: w tygodniu się nie da, bo pracujecie. W weekend się nie da, b
              > o wyczerpuje was odpoczywanie w towarzystwie dzieci w wieku nastoletnim.

              Dokładnie tak.

              > jak to jest że nie możesz się w tych warunkach wyluzować do seksu, ale oglądać klipy porno możesz.

              Hmm, jeżeli nie rozumiesz różnicy między tym czego potrzebuje facet do seksu, a czego do oglądania filmu to znaczy że masz jakieś 12 lat.

              > Może opisz taki przykładowy weekend, żebym mogła zrozumieć, jak troje nastolatk
              > ów może być aż tak absorbujących i stresujących dla rodziców?

              Proszę. 3 nastolatków. Oczywiście jak ktoś słusznie zauważył, cały dzień w domu nie siedzą. Ale ze statystyki wynika że w dowolnym danym momencie jest 99% szans na to że przynajmniej jedno z nich w domu jest.

              Teraz zrób eksperyment. Zaproś kogoś np. swojego kuzyna czy koleżankę żeby spędził/a cały weekend w twoim domu, od piątku po południu do niedzieli wieczorem. A w poniedziałek napisz mi ile razy miałaś seks w ciągu tego weekendu. Zakład że odpowiedź będzie 0?
              W najlepszym wypadku uda ci się wyskrobać jeden numerek gdzieś o 3 w nocy, po długim nasłuchiwaniu czy gośc już śpi, ale cichuuutko, po ciemku i nie trzęś tak tym łóżkiem! I ubierz się jak wychodzisz do łazienki!!!
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 04:39
            > Gdzie się podział facet z jajami, który poradził sobie w trudnej sytuacji?

            Nigdy go nie było.

            > Naprawdę ci lepiej, jak piszesz takie żale?

            Minimalnie lepiej. Pamiętasz film Fight Club? :)

            > Naprawdę wszyscy dookoła mają lepiej od ciebie?

            Wychodzi na to że tak

            > Nie potrafisz spojrzeć poza czubek własnego nosa?

            Potrafię, a szkoda

            > Dlaczego porównujesz się tylko z tymi, co mają lepiej od ciebie?

            Bo nie znam innych.

            Mam myśleć o tych którzy niby mają gorzej, a dlaczego to nie działa w druga stronę? Dlaczego np. prezes mojej firmy nie pomyśli że ten vitek ma gorzej ode mnie więc może zrezygnuję z nowego mercedesa a dam mu więcej zarobić żeby np. mógł wyprowadzić się z zasyfiałego 100letniego domu i kupić sobie nowe ładne mieszkanie?

            Każdy patrzy tylko na siebie i na tych co są wyżej, koleżanko, a tych co mają gorzej ma w dupie. Są potrzebni tylko jako tania siła robocza, a te śmieszne grosze które im się wypłaci i tak za chwilę się im odbierze, odbierze się nawet więcej żeby ich wpędzić w długi i w ten sposób uzależnić i przywiązać do kierata. Tak już jest.
            • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 08:46
              Dlaczego np. prezes mojej firmy nie pomyśli że ten vitek ma gorzej ode mni
              > e więc może zrezygnuję z nowego mercedesa a dam mu więcej zarobić żeby np. mógł
              > wyprowadzić się z zasyfiałego 100letniego domu i kupić sobie nowe ładne mieszk
              > anie?

              Analogicznie: czy ty kiedyś pomyślałeś, że ten bezdomny, co żebrze pod knajpą ma gorzej od ciebie i podarowałeś mu swojego wypasionego hamburgera?

              Prezes twojej firmy nie jest idiotą. Gdyby rozdawał takim vitkom kasę za free, zamiast inwestować w firmę, to całe stado vitków wylądowałoby na bruku. A merca facet może kupić, bo na niego zarobił. Chcesz mieć super furę to zostań prezesem. Nie podoba ci się, że jesteś dymany, to zacznij dymać innych. A jak nie możesz zostać prezesem, to ciesz się że masz robotę i nie musisz zatrudniać innych vitków.


              > Każdy patrzy tylko na siebie i na tych co są wyżej, koleżanko, a tych co mają g
              > orzej ma w dupie.

              Nie każdy. Ja nie tylko patrzę na tych, którzy maja gorzej. Niektórym po prostu pomagam. Mnie kiedyś ktoś pomógł (to nie była pomoc finansowa, każdą złotówkę, którą mamy zarobiliśmy z M. samodzielnie) i uważam, że mam do spłacenia dług. Do ciebie jednak nie warto wyciągać ręki, ty niczego nie docenisz, a ciąglę będziesz żądał więcej i więcej. Chcesz dostać, a nie zapracować sobie na coś.

              Ciebie nie skrzywdził zły los, ty po prostu jesteś żałosny, leniwy i głupi. To jest twoim prawdziwym nieszczęściem.
              • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 13:07
                poitevin napisała:

                > Analogicznie: czy ty kiedyś pomyślałeś, że ten bezdomny, co żebrze pod knajpą m
                > a gorzej od ciebie i podarowałeś mu swojego wypasionego hamburgera?

                Nie ma gorzej. Jedyne co potrzebuje to pójść do urzędu miasta gdzie dostanie miejsce w schronisku i pieniądze na jedzenie. Prawdopodobnie już dostaje. Żebrze nie dlatego że musi, ale dlatego że chce. To taki styl życia.

                > Gdyby rozdawał takim vitkom kasę za free

                Że cooo ???????

                >A merca facet może kupić, bo na niego zarobił.

                Nieprawda. Ja na niego zarobiłem. A on ukradł mi te pieniądze, bez mrugnięcia okiem skazał mnie i moją rodzinę na biedę i upokorzenie.

                > ty po prostu jesteś żałosny, leniwy i głupi.

                Znów nieprawda. Nie jestem głupi. Gdybym był nie zauważałbym tego wszystkiego o czym tu piszę. Jestem też tylko umiarkowanie leniwy.
                Jedyne czego ty dokonałaś to przyssałaś się do nadzianego faceta i wdaje ci się że to ci daje prawo żeby patrzeć na mnie z góry. TO jest żałosne.
                • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 13:40

                  > Nie ma gorzej. Jedyne co potrzebuje to pójść do urzędu miasta gdzie dostanie mi
                  > ejsce w schronisku i pieniądze na jedzenie. Prawdopodobnie już dostaje. Żebrze
                  > nie dlatego że musi, ale dlatego że chce. To taki styl życia.

                  Ma gorzej. W schronisku jest więcej ludzi niż u ciebie w domu i trudniej się bzykać. A ty zarabiasz marne grosze, bo chcesz. To taki styl życia. Zwróć uwagę, że prezes ma inny styl;P

                  > Nieprawda. Ja na niego zarobiłem. A on ukradł mi te pieniądze, bez mrugnięcia o
                  > kiem skazał mnie i moją rodzinę na biedę i upokorzenie.

                  Jakbyś zarobił, to byś merca kupił.
                  Kombinuj jak prezes, wysil swój ograniczony rozumek, wymyśl biznesplan, zrealizuj go konsekwentnie, zatrudnij dwudziesu vitków i wtedy pogadamy czy ty ich okradasz czy oni ciebie.

                  > Znów nieprawda. Nie jestem głupi.

                  Faktycznie. Określenie "głupi" jest zdecydowanie zbyt łagodne.

                  > Jedyne czego ty dokonałaś to przyssałaś się do nadzianego faceta i wdaje ci się
                  > że to ci daje prawo żeby patrzeć na mnie z góry. TO jest żałosne.

                  Patrzę na ciebie z góry, bo jesteś roszczeniową, jęczącą pierdołą.

                  Osiemnaście lat temu przyssałam się do ubogiego studenta z wielodzietnej rodziny, syna wdowy. Jego majątkiem osobistym był kubek i śpiwór. Poleciałam na kubek:)
                  • zakletawmarmur Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 14:05
                    > Jakbyś zarobił, to byś merca kupił.
                    > Kombinuj jak prezes, wysil swój ograniczony rozumek, wymyśl biznesplan, zrealiz
                    > uj go konsekwentnie, zatrudnij dwudziesu vitków i wtedy pogadamy czy ty ich okr
                    > adasz czy oni ciebie.

                    To nie jest takie proste. Są ludzie, którzy faktycznie do czegoś doszli nie żerując na innych. Jednak większość bogaczy ma na sumieniu mniejsze lub większe przekręty. Nie można powiedzieć, żeby taki Rockefeller, Bill Gates czy Roman Abramowicz uczciwie doszli do tego co mają:-)

                    > Faktycznie. Określenie "głupi" jest zdecydowanie zbyt łagodne.

                    Nie nazwałabym Witka głupim. Sprawia wrażenie sprawnego intelektualnie. Myśle, ze to raczej depresja. No chyba, ze facet ma taką naturę malkontenta. Jakby nie było wszystko dla niego będzie źle. "U sąsiada trawa zawsze jest zieleńsza".
                    • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 14:35
                      > To nie jest takie proste. Są ludzie, którzy faktycznie do czegoś doszli nie żer
                      > ując na innych. Jednak większość bogaczy ma na sumieniu mniejsze lub większe pr
                      > zekręty. Nie można powiedzieć, żeby taki Rockefeller, Bill Gates czy Roman Abra
                      > mowicz uczciwie doszli do tego co mają:-)

                      Zgadzam się. Nie każdy doszedł do kasy samodzielnie i uczciwie. Wielu bogaczy również zawdzięcza swoje fortuny przodkom. Nie chodzi o to, kto w jaki sposób sie dorobił. Chodzi o chęci. Vitek ma chęci, by mieć, ale ruszyć dupę i zrobić coś w tym kierunku to dla niego za wiele. Bez względu na to w jaki sposób jego szef doszedł do swojej pozycji, to nie ma on obowiązku sponsorować vitkowego mieszkania. A jeśli vitek czuje się nieuczciwie wykorzystywany, to niech uda się do odpowiedniego urzędu i naskarży na szefa. Wszak mieszka w cywilizowanym kraju, z tak rozbudowanym zapleczem socjalnym, że nawet bezdomnym żebrakom nie dzieje się krzywda.

                      > Nie nazwałabym Witka głupim. Sprawia wrażenie sprawnego intelektualnie. Myśle,
                      > ze to raczej depresja. No chyba, ze facet ma taką naturę malkontenta.

                      Być może IQ vitka nie odbiega od średniej europejskiej, ale przyznać musisz, że jeśli chodzi o zaradność życiową, to jest on więcej niż głupi. Sam intelekt do satysfakcjonującego życia jak widać nie wystarcza.

                      A depresja? Bardzo wątpię... Czy osoba z kliniczną depresją jest w stanie przesiadywać niemal codziennie w necie i z takim uporem maniaka przekonywać wszystkich do swojego spaczonego widzenia świata? Czy chorzy są w stanie prowadzić, lub chcieć prowadzić bujne życie seksualne? Czy nagminnie wpieprzaja hamburgery z Maca? Chyba nie.

                      Nie oszukujmy się Zaklęta, vitek to po prostu bezjajeczny, upierdliwy, ale zdrowy psychicznie malkontent.
                      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 02:33
                        > A jeśli vitek czuje się nieuczciwie wykorzystywany, to niech uda się do odpowiedniego urzędu i naskarży na szefa

                        Szef ma 2 obowiązki: zapewnić mi bezpieczeństwo w pracy i płacić co najmniej minimalną stawkę. Tak długo jak to robi mogę mu naskoczyć.

                        Zdumiewa mnie łatwość z jaką zbijam wszystkie padające w tym wątku 'rady' czy 'argumenty'.
                        Nawet mgr poitevin mi nie podskoczy co dopiero mówić o słabiej wykształconych...
                        Ktoś napisze coś nad czym będę musiał się dłuższą chwilę zastanowić? Proszę... lubię wyzwania
                        • gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 08:56
                          vitek_1 napisał:

                          >Zdumiewa mnie łatwość z jaką zbijam wszystkie padające w tym wątku 'rady' czy '
                          > argumenty'.
                          > Nawet mgr poitevin mi nie podskoczy co dopiero mówić o słabiej wykształconych...
                          > Ktoś napisze coś nad czym będę musiał się dłuższą chwilę zastanowić? Proszę...
                          > lubię wyzwania

                          Ty zbijasz wszystkie argumenty stwierdzeniem "nie, bo nie". :) Z taką postawą trudno polemizować.
                          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 13:50
                            Absolutnie nie masz racji, każdą wyrażoną opinię uzasadniam, króciutko bo nie chcę tu książki pisać.
                            • gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 14:20
                              vitek_1 napisał:

                              > Absolutnie nie masz racji, każdą wyrażoną opinię uzasadniam, króciutko bo nie c
                              > hcę tu książki pisać.

                              Owszem, uzasadniasz stwierdzeniami, których sens można posumować stwierdzeniem: "wszystko jest do bani i nic nie można zrobić, żeby to zmienić". Gdyby wszyscy tak podchodzili do życia, to myślę, że jako gatunek nadal siedzielibyśmy na drzewie.
                        • poitevin Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 09:23
                          > Szef ma 2 obowiązki: zapewnić mi bezpieczeństwo w pracy i płacić co najmniej mi
                          > nimalną stawkę. Tak długo jak to robi mogę mu naskoczyć.

                          To, że zapitalasz za minimalną krajową nie świadczy źle o twoim szefie, a o tobie. Trzeba się było nie godzić na takie warunki. Sam o sobie powiedziałeś, że jesteś bardzo dobrym pracownikiem. Jeśli zarabiasz ciężkią kasę dla firmy i jesteś wartosciowy, to zacznij stawiać warunki. A jak boisz się postawić, to znaczy, że firma może sobie takich pięciu takich vitków jak ty zebrać z łapanki.

                          >Nawet mgr poitevin mi nie podskoczy co dopiero mówić o słabiej wykształconych..

                          Poitevin zdecydowanie woli, aby w kontaktach branżowych zwracać się do niej "pani inżynier", bo to jednak stopień zawodowy, a tytuł magistra to mam wpisany tylko w dyplomie, nawet na wizytówce nie używam:)

                          > Zdumiewa mnie łatwość z jaką zbijam wszystkie padające w tym wątku 'rady' czy '
                          > argumenty'.

                          Zdumiewa mnie twoje wyobrażenie o samym sobie. Tego co robsz w tym wątku, nawet moja sześcioletnia córka nie uznałaby za zbijanie czegokolwiek...

                          > Ktoś napisze coś nad czym będę musiał się dłuższą chwilę zastanowić? Proszę...
                          > lubię wyzwania

                          Jak lubisz wyzwania, to zażądaj od szefa jego merca:P Dasz radę?
                  • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 14:17
                    Jasne, wy wszyscy bardzo ubodzy jesteście. Tylko że już w kołyskach dziedziczycie domy, ziemię, biznesy. Wsopaniał przepis na życie - dawać d++y i dostawać za to pieniądze. Język polski ma na to odpowiednie słowo. Pozwól że zakończę dyskusję z tobą, wybacz ale nie mam dla takich jak ty respektu, ty dla mnie też nie i na tym pozostańmy.
                    • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 14:50
                      > Jasne, wy wszyscy bardzo ubodzy jesteście. Tylko że już w kołyskach dziedziczyc
                      > ie domy, ziemię, biznesy.

                      Tak vituś. Wszyscy siedzą na kasie, a ty jedyny na nich zapierdalasz.

                      > Wsopaniał przepis na życie - dawać d++y i dostawać za
                      > to pieniądze.

                      Daję dupy dla przyjemności, kasę zarabiam w inny sposób:)

                      > Język polski ma na to odpowiednie słowo.

                      Utrzymanka, prostytutka, dziwka, ku..a??? Mnie to nie kręci, ale sam powinieneś spróbować, w końcu równouprawnienie jest. Dużo seksu i jeszcze byś kasę dostawał.

                      > Pozwól że zakończę dysk
                      > usję z tobą, wybacz ale nie mam dla takich jak ty respektu, ty dla mnie też nie
                      > i na tym pozostańmy.

                      Pozwalam i wybaczam:D




                  • 0ion Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:40
                    > Osiemnaście lat temu przyssałam się do ubogiego studenta z wielodzietnej rodzin
                    > y, syna wdowy. Jego majątkiem osobistym był kubek i śpiwór. Poleciałam na kubek
                    > :)
                    A co ten student studiował, jeśli można spytać?:)
                    • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:48

                      Studiował budownictwo lądowe na politechnice, ale to chyba nie ma większego znaczenia w naszej dyskusji.
                      • 0ion Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:59
                        Tak tylko pytam. Kobiety generalnie to blachary, więc jeśli nie na kasę to lecą przynajmniej na perspektywę zarabiania tej kasy. 18 lat temu to w Polsce prawie same obszczymurki mieszkały z porównywalnym "majątkiem";)
                        • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 16:18
                          > Kobiety generalnie to blachary, więc jeśli nie na kasę to lecą
                          > przynajmniej na perspektywę zarabiania tej kasy.

                          Generalnie to mam gdzieś jak nazywasz znane ci kobiety, natomiast ani blachara, ani obszczymurek nie są określeniami, które by mnie i M. dobrze charakteryzowały. Owszem facet z perspektywami na zarabianie kasy to świetny wybór, ale jeszcze lepszym jest zarabianie porównywalnej kasy przez kobietę. Więc perspektywy mieliśmy oboje i oboje je w pełni wykorzystujemy.

                          A i 18 lat zdarzali się młodzieńcy z majątkiem. Może nie własnym i wypracowanym, ale jednak pochodzili z bogatych domów.

                          Tak szczerze mówiąc to nie poleciałam na ten kubek. M. ma po prostu zajebisty tyłek i to on mnie właśnie urzekł:)
                          • 0ion Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 16:31
                            Sorry ale mnie rozśmieszasz.
                            Jacy młodzieńcy z majątkiem? Komuna pozostawiła samych dziadów, nawet esbecy jeździli na wycieczki zagraniczne po jakiś badziew dla tubylców, którym handlowali.
                            Blachara czy obszczymurek to tylko skróty myślowe ale wiadomo o co chodzi.
                            Mnie nie przeszkadza, że kobiety lecą na kasę czy perspektywy, to nawet zdrowe, tylko to, że chcą, żeby je traktować poważnie.
                            Zarabianie porównywalnej kasy przez kobiety nie jest wcale korzystne, bo najpierw trzeba sztucznie stworzyć środowisko, w którym by miała takie możliwości (jakieś szkolenia za kasę z EU, psychosocjomarketologia itp.) a na to biedne państwa nie stać.
                            • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 16:46
                              > Zarabianie porównywalnej kasy przez kobiety nie jest wcale korzystne, bo najpie
                              > rw trzeba sztucznie stworzyć środowisko, w którym by miała takie możliwości (ja
                              > kieś szkolenia za kasę z EU, psychosocjomarketologia itp.) a na to biedne państ
                              > wa nie stać.

                              Jak miło, że troszczysz się o tę niepełnosprawną intelektualnie część naszego społeczeństwa, jaką są kobiety;)

                              Jesteś bardzo zabawny:)))

                            • gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 16:46
                              0ion napisał:

                              > Zarabianie porównywalnej kasy przez kobiety nie jest wcale korzystne, bo najpie
                              > rw trzeba sztucznie stworzyć środowisko, w którym by miała takie możliwości (ja
                              > kieś szkolenia za kasę z EU, psychosocjomarketologia itp.) a na to biedne państ
                              > wa nie stać.

                              No, bardzo "ciekawy" pogląd. Czyli uważasz, że środowisko, w którym kobiety zarabiają mniej, jest środowiskiem naturalnym?
                        • gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 16:40
                          0ion napisał:

                          > Kobiety generalnie to blachary, więc jeśli nie na kasę to lecą
                          > przynajmniej na perspektywę zarabiania tej kasy. 18 lat temu to w Polsce prawi
                          > e same obszczymurki mieszkały z porównywalnym "majątkiem";)

                          Generalnie, to radziłbym Ci wyjść z siebie, stanąć z boku i popatrzeć wnikliwie na to, co wypisujesz! :)
                • gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:15
                  vitek_1 napisał:

                  > Nie ma gorzej. Jedyne co potrzebuje to pójść do urzędu miasta gdzie dostanie mi
                  > ejsce w schronisku i pieniądze na jedzenie.

                  To dlaczego nie zostaniesz bezdomnym? Ktoś Cię łańcuchem przywiązał do domu?
                  • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 02:15
                    Dokładnie!
                    Albo lepiej: stalowa linka rozciągnięta między domem a pracą, na niej kółko z łańcuchem a na nim jestem uwiązany ja. Normalnie idealna metafora całego mojego życia.
                    • gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 08:54
                      vitek_1 napisał:

                      > Dokładnie!
                      > Albo lepiej: stalowa linka rozciągnięta między domem a pracą, na niej kółko z ł
                      > ańcuchem a na nim jestem uwiązany ja. Normalnie idealna metafora całego mojego
                      > życia.

                      Sam sobie ten łańcuch założyłeś, więc o co Ci chodzi?
                    • kag73 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 11:41
                      "Albo lepiej: stalowa linka rozciągnięta między domem a pracą, na niej kółko z ł
                      > ańcuchem a na nim jestem uwiązany ja. Normalnie idealna metafora całego mojego
                      > życia."

                      Vitek, musze Ci przyznac racje, jestesmy niewolnikami systemu, w torym zyjemy i taka jest prawda. Chodzimy dzien w dzien do pracy, zeby straczylo nie tylko na jedzenie i mieszkanie, ale jeszcze na lepszy albo drugi samochod, na domek, bo sasiad tez ma, na plazme, bo teraz wszyscy maja, na markowe ciuchy, bo wiadomo inni tez takie nosza i cale mnostwo innych rzeczy. Tak wyglada sytuacja. Ale, jezeli nie mozna jej zmienic, nalezy zmienic nastawienie, po prostu, bo jeczenie nic tutaj nie pomoze. Trzeba sprobowac znalezc dla siebie jakies male "wysepki", zeby sie odprezyc, nacieszyc drobiazgami, zdac sobie sprawe, ze sa w naszym zyciu rowniez mile rzeczy, inaczej pozostaje tylko sie pochlastac :(


      • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 02:34
        Widziałem to już, reklama Ikei, ale w polskiej tv nie puszczą bo niezgodna z WC (wartościami chrześcijańskimi :)
        • efi-efi Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 11:04
          A ja ten Twój stan ducha świetnie rozumiem, mimo, że mam normalną sytuację.
          Na pewno przesrane jest mieszkanie tak "na kupie", brak jakiś normalnych dochodów , brak możliwości porzucenia wszystkiego i wyjechania w pizdu.
          Rady w stylu załóz własną firmę, weź się w garść, a w ogóle to ciesz się, że nie masz raka są zwykłym pieprzeniem.
          Będąc w takiej sytuacji ma się ochotę wieczorem jedynie piwo otworzyć i walnąć spać.
          Chyba musisz się skupić na dzieciach żeby je wykształcić jako tako i żeby nie siedziały Wam na karkach do końca życia.
          A jak masz ze znajomymi? Na emigracji ciężko znaleźć grono fajnych osób, ale jak się uda to można sobie jakoś uprzyjemnić życie.
          I dlaczego nie uprawiasz seksu jak idziecie spać wieczorem?
          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 13:24
            Dzieci mają otwartą drogę do wykształcenia jeśli tylko będą chciały. Syn właśnie zaczyna studia.

            Co do dochodów to są one normalne, tzn. ja pracuję żona też, mimo to żyjemy od wypłaty do wypłaty, po tylu latach w tym kraju nie mamy żadnych oszczędności, nie mamy szans na kupno domu bo nie jesteśmy w stanie zaoszczędzić na wkład własny. Moglibyśmy skorzystać z rządowego programu dostępnych (tanich) domów niestety nawet na taki dom nie mamy wkładu.

            Kiedyś mieliśmy więcej znajomych, teraz większość wyjechała do kraju, utrzymujemy kontakty tylko z jedną rodziną. Umiarkowanie ich lubię bo są zbyt interesowni, tzn. przesadnie mili gdy czegoś potrzebują, ale często robią różne rzeczy w tajemnicy przed nami śmieszy mnie takie podejście i irytuje.

            Seks wieczorem jest rzadko z powodu naszych godzin pracy, żona pracuje w dzień a ja wieczorami do 3 rano. W tygodniu niemal się nie widzimy, w weekend nie mamy szans na odrobinę prywatności.
            • efi-efi Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:25
              poitevin napisała:


              >.Być może IQ vitka nie odbiega od średniej europejskiej, ale przyznać musisz, że jeśli chodzi o >>zaradność życiową, to jest on więcej niż głupi. Sam intelekt do satysfakcjonującego życia jak >>widać nie wystarcza.

              - A z czym jest taki "głupi życiowo"? Opisywał chłop jak mu się życie potoczyło, najpierw w Polsce ze zwolnieniami z pracy i eksmisją, mając na utrzymaniu trójkę dzieci.
              W pewnym momencie podjął decyzję , że chce to zmienić , zawalczył o to wyjeżdżając do Anglii. Ma pracę, żona też, a że każdy pracodawca zasłania się teraz kryzysem to podwyżek nie ma. Utrzymać trójkę nastolatków to nie lada wyzwanie.
              Ja jakoś nie postrzegam go ani jako ofiary losu, ani jako faceta, który sobie nie radzi. Jest czterdziestolatkiem to robi bilans życia - normalka, zakładał, że lepiej będzie stał finansowo, a z tym akurat wyszło inaczej, jest rozgoryczony i ma do tego prawo bo jak dwie osoby w domu pracują to powinno spokojnie starczać na podstawowe potrzeby i na spłatę kredytu za mieszkanie - tak uważam.

              Jak ktoś chce to może mu dawać dobre rady, że mógł na przykład studia skończyć, byłby gościem. Ale gdyby on skończył np.pedagogikę , a żona była pielęgniarką to ich sytuacja w Polsce nie różniłaby się od tej jaką mają teraz, a może musieliby mieszkać kątem u rodziców lub wynajmować za jedną pensję.

              Poza tym nie każdy musi zakładać swoją firmę, być prezesem albo rzutkim przedsiębiorcą. Większość ludzi chce mieć bezpieczną i stałą posadę , normalne warunki lokalowe, prowadzić sobie spokojne życie, uprawiać seks i ogródek i nie martwić się gdzie się będzie mieszkało na starość i za co będzie się żyć.

              • poitevin Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:44
                > - A z czym jest taki "głupi życiowo"?

                Choćby w tym, że nie korzysta z niektórych rad jakie tu dostaje. Na każdą propozycję odpowiada "nie da się" nawet nie próbując podjąć jakiegoklwiek działania.

                Jest czterdziestolatkiem to robi bilans życia - normalka, zakładał,
                > że lepiej będzie stał finansowo, a z tym akurat wyszło inaczej, jest rozgoryczo
                > ny i ma do tego prawo bo jak dwie osoby w domu pracują to powinno spokojnie sta
                > rczać na podstawowe potrzeby i na spłatę kredytu za mieszkanie - tak uważam.

                Jak to wyszło inaczej? Sam sobie stworzył takie warunki jakie ma. Gdyby dopadła go lub kogoś z rodziny nagła choroba czy kalectwo, gdyby spalił mu się dom ze wszystkim czego sie dorobił to mozna by powiedzieć, że to zdarzenia losowe spowodowały ciężką sytuację. Ale młody, zdrowy facet, z pracującą i chętną do bzykania żoną i trójką zdrowych, normalnych dzieci uważający, że bezdomni, kaleki i terminalnie chorzy mają od niego lepiej jest kompletnym idiotą, w dodatku zupełnie wypranym z uczuć wyższych. Jedynymi uczuciami jakie pielęgnuje w sobie vitek jest zazdrość i nienawiść.
              • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 16:54
                > nie każdy musi zakładać swoją firmę, być prezesem albo rzutkim przedsiębiorcą

                Dokładnie. Wszyscy nie mogą siedzieć w gabinetach i zajmować się liczeniem kasy, ktoś musi na tę bandę pracować.

                Zaraz poitevin będzie się wymądrzał: kto ci broni dołączyć do tych w gabinetach i też liczyć?
                Daj mi tak milion na początek to też chętnie będę siedział i liczył
                • izabella9.0 Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 18:48
                  a w jaki ty sposób i jakim to cudem pracujesz na tych co siedzą w gabinetach ?
                  • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 00:03
                    Zrozumiesz jak skończysz liceum i zaczniesz pracować.
                    • izabella9.0 Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 13:07
                      odpowiedz na pytanie chyba że sam nie wiesz..Czekam
                • poitevin Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 09:37
                  > Daj mi tak milion na początek to też chętnie będę siedział i liczył

                  Nie dam, bo jakbyś ty siedział w gabinecie, to już nikt by nie zarabiał:D
            • 0ion Re: Wszystko jest do bani 29.09.10, 15:54
              > Co do dochodów to są one normalne, tzn. ja pracuję żona też, mimo to żyjemy od
              > wypłaty do wypłaty, po tylu latach w tym kraju nie mamy żadnych oszczędności, n
              > ie mamy szans na kupno domu bo nie jesteśmy w stanie zaoszczędzić na wkład włas
              > ny. Moglibyśmy skorzystać z rządowego programu dostępnych (tanich) domów nieste
              > ty nawet na taki dom nie mamy wkładu.
              Jakbym kumpla słyszał. Tyle, że miał tylko 1 dziecko a i tak nie dał rady uzbierać na wkład. Ale jego historia skończyła się happy endem. Z firmy, w której pracował załatwił sobie przedstawicielstwo na Polskę, trafił na dobrą koniunkturę i się usamodzielnił. Zbudował dom, wziął rozwód i nową młodą laskę i sobie żyje.
              Na zachodzie jest podwójnie przerąbane. Raz, że ciężko odłożyć żyjąc przy tym na jakimś poziomie a dwa, że nawet jak jakoś sobie dajesz radę to i tak odnosisz tylko umiarkowany sukces w najniższej klasie społecznej. W Polsce, państwie cieci, zarabiając nawet tyle co ciapaty na socjalu w UK już jesteś w elycie;)
            • aneta-skarpeta Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 23:26
              vitek_1 napisał:

              > Dzieci mają otwartą drogę do wykształcenia jeśli tylko będą chciały. Syn właśni
              > e zaczyna studia.
              >

              macie takie duze dzieci i macie sajgon w weekend? mnie to w domu w ich wieku trudno bylo zastac w weekend
    • izabella9.0 o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 15:33
      "Oprócz lekkiej niesprawności nie ma żadnych problemów, nie musi pracować, państwo zapewnia mu utrzymanie, dom, opiekę, nawet auto którym może wjechać do kibla. I jeszcze wszyscy się użalają, jaki biedny inwalida."

      A skąd ty kuź..a wiesz jakie on ma problemy??? Znasz go ?
      - Może ta lekka niepełnosprawność to wynik traumatycznego wypadku, w którym zginęła mu rodzina.
      -Może ta lekka niepełnosprawność sprawiła ze stracił super płatna pracę i musi zadowolić się ochłapami w postaci czegoś co się przyznaje niepełnosprawnym.
      -skąd wiesz że przez ta lekką niepełnosprawność nie rzuciła go żona czy tez żadna kobieta go nie chce,
      - a może faktycznie nie ma większych zmartwień( ma szczęśliwa rodzinę, pomaga innym ludziom w podobnych sytuacjach, jest wartościowym człowiekiem doceniającym to co ma a nie taką ględą jak TY - choć mógłby być, ma powód..

      Możliwości może być tysiące!!!!

      Niezapominajka :
      "Znam mnóstwo osób, które są w sytuacji nieporównanie gorszej od ciebie a nie marudzą tak jak ty."

      Maruda :
      "Nieprawda nie znasz nikogo takiego. Każdy mówi tak jak ty, to banał, ale gdy się spytać kogo konkretnie mają na myśli to okazuje się że nikogo takiego nie są w stanie wymienić.

      Co nieprawda ?
      a) skad ty wiesz czy zna czy nie ? Zakładasz, że nie bo to usprawiedliwia ględzenie ?
      b)Z tylu ludzi na ziemi, wszyscy maja lepiej niż TY ?Uważasz, że te twoje problemiki bija na głowę problemy i tragedie innych ? Czy ty na głowę upadłeś ? W około mnie jest tyle ludzi po takich cierpieniach, że nie zdziwiłabym się jakby się załamali, a te twoje problemiki wydaja się takie śmieszne i takie żałosne... Ciebie jeszcze żadne nieszczęście nie spotkało wiec bredzisz jak potłuczony. Tak, znam i tak mogę wymienić Ci ze sto przykładów! Ale po co.....

      Daria:
      "vitek... 'uważaj na swoje marzenia bo mogą sie spełnić' "

      Maruda:
      "Absolutnie nie ma takiej możliwości."

      Jak to nie, aktualnie zazdrościsz facetowi który kuleje, zazdrościmy czegoś bo to chcemy mieć wiec codziennie możesz podzielić jego los, wystarczy ułamek sekundy.

      Ps:Dziwisz się , że twoja zona nie chce z tobą gadać ? Słuchanie ciebie/czytanie wywołuje szok, szał, irytację, odrazę..jaki więc ma sens gadanie?
      • efi-efi Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 16:57
        Izabello , odpuść sobie. Nic nie zrozumiałaś .

        Jak Cię z roboty wyleją, a chłop przygrucha sobie kochankę to będziesz się pocieszała tym , że dzieci w Etiopii nie mają co jeść , a w Chinach zeszła lawina błotna? No raczej nie. W momencie jak mamy własne kłopoty i nieszczęścia - cudze schodzą na dalszy plan, albo nas po prostu nie obchodzą.

        • izabella9.0 Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 17:15
          sam nic nie zrozumiałaś...odp jak zrozumiesz
        • efi-efi Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 17:19


          poitevin napisała:

          >>> - A z czym jest taki "głupi życiowo"?

          >Choćby w tym, że nie korzysta z niektórych rad jakie tu dostaje.

          - bo też te całe "rady" są do dupy
          Hobby se ma znaleźć, albo bzykać w krzakach, no proszę Cię.



          >>Jak to wyszło inaczej? Sam sobie stworzył takie warunki jakie ma.

          - A g.. prawda! Co Ci się wydaje , że na wszystko w życiu mamy wpływ?
          Nie jesteś w stanie zaplanować dziecka, bo może nie zajdziesz w ciążę, może poronisz, a może zabezpieczając się na 5 sposobów zaliczysz 2 wpadki.

          Można się przeliczyć z kredytami bankowymi i popłynąć.
          Patrząc na polską paranoję mnie już żadna ludzka historia nie dziwi i daleka jestem od oceniania kogoś nawet jak popadł w długi bądź ściga go komornik lub polski wymiar tzw.sprawiedliwości.


          >>Ale młody[...]uważający, że bezdomni, kaleki i terminalnie chorzy mają od niego lepiej >>jest kompletnym idiotą,

          - powiedział to facet zmęczony życiowo, rozgoryczony sytuacją - pewnie powiedział to w takim kontekście, że chciałby o nic nie musieć się martwić, dostawać kasę na utrzymanie, mieć dużo czasu dla siebie , a że nóżka trochę krótsza to trudno, da się żyć.
          Jak powiesz do kogoś "a niech cię szlag trafi" tzn. że życzysz mu śmierci?

          >>w dodatku zupełnie wypranym z uczuć wyższych.
          - Jakoś nie zauważyłam. Ładnie o żonie mówi, o dzieci się troszczy, a że prezesa nie lubi....

          >>Jedynymi uczuciami jakie pielęgnuje w sobie vitek jest zazdrość i nienawiść.
          - A z Twoich postów, moja droga, tchnie miłością do bliźniego i wyrozumiałością :)))) hehe
          • zakletawmarmur Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 18:16
            > Hobby se ma znaleźć, albo bzykać w krzakach, no proszę Cię

            Nie tylko w krzakach...
            Obić sobie czymś drzwi od sypialni w celu wygluszenia dźwięków (mój brat coś takiego zrobił u siebie- efekt przytulności jak się patrzy). Zainstalować zamek w drzwiach do sypialni. Wstawić do sypialni sprzęt grający.

            Jeśli pracuje do 3 nad ranem to akurat może po przyjściu z pracy, gdy wszyscy domownicy już dawno śpią. Nie ma nic lepszego niż seks w środku nocy, przez sen.
            Na weekendy nie musi zabierać ze sobą dzieci. Trzeba wyraźnie postawić granice, że rodzice potrzebują czasu tylko dla siebie. Dzieciom może czas poświęcać w tygodniu.
            Dać czasem dzieciom trochę kasy na kino/colę i powiedzieć, żeby nie wracały przed 22:-)
            Plener, samochód, motel i miejsca publiczne też wcale nie są głupim pomysłem.
            • vitek_1 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 02:24
              Może jeszcze wybuduję bunkier pod domem żeby tam sie chować, co?

              I może ty będziesz kiedyś swojemu 12-letniemu dziecku zakazywała waracania do domu przed 10 (gdy koło 6 robi się ciemno), ja nie zamierzam. Powiem więcej, to byłoby wręcz nielegalne. Nie mogę zakazywać wejścia do domu nikomu kto w nim mieszka.
              • zakletawmarmur Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 14:38
                > I może ty będziesz kiedyś swojemu 12-letniemu dziecku zakazywała waracania do d
                > omu przed 10 (gdy koło 6 robi się ciemno), ja nie zamierzam.

                12 nie, ale 17 latce dałabym na wieczorne kino.

                A co z weekendami?

                Wszystko jest jednak od tego seksu ważniejsze...
                • kag73 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 14:46
                  Jezeli chodzi tylko o niemozliwosc uprawiania seksu, to na Twoim miejscu ugadalabym najpierw z zona co jest grane, co planujesz zrobic w weekend a potem powiedziala dziecim po poludniu w niedziele np.´"Dzieciaczki, macie tu kasie i skoczcie do Mac Donalda i nie wrcajacie mi wczesniej niz za dwie godziny, bo mama z tata potrzebuja troche intymnosci i czasu tylko dla siebie. Wiecie przeciez, ze prawie sie nie widujemy, bo pracujemy na rozne zmiany. A to wazne, zebysmy tez dbali o nasze malzenstwo. Aha a jak wrocicie to prosze zadzwoncie". Dzieciaki glupie nie sa sie domysla. Jestes zakompleksiony, tak wychowany, rodzice to osoby aseksualne, ale mozesz to zmienic, Twoje dzieci z tego powodu na pewno nie beda skrzywione. Wazne, zebys zone uprzedzil, zeby byla w temacie.
                  Nie mow, ze Ty tez chcesz do Mac Don, bo albo rybki albo pipki. Zjesz se pajde chleba.
                  • vitek_1 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 15:44
                    Skoro i tak się domyślą to może nie kombinować tylko wprost powiedzeć spadajcie z domu bo tato chce przelecieć mamę? Jakbym tak zrobił to nie byłbym zakompleksiony?

                    Problem jest taki że rodzeństwo nigdy nie spędza czasu w swoim towarzystwie. Miałaś brata? Wychodziłaś z nim czy raczej z koleżankami?

                    Druga kwestia to przekora. Jak im powiem wyjdźcie na 2 godziny mam jak w banku że wrócą po kwadransie :) (i na pewno nie zadzwonią)

                    O tym że takie targowanie się czy kupowanie czasu działa jak zimny prysznic, zabija jakąkolwiek spontaniczność, chyba nie muszę pisać. Seks od godz. a do b, normalnie jakby o pracę chodziło.

                    Nic z tego nie będzie, ale dzięki za podpowiedzi.
                    • kag73 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 15:52
                      Nie jestesm za wulgarnym nazywaniem takich spraw, tym bardziej nie w stosunku do dzieci.
                      Albo nie tak wychowales pociechy, albo ich nie doceniasz, bo ja jestem pewna, ze jezeli tak przedstawilbys sprawe to jak najbardziej moglbys liczyc na "wspolprace" dzieci, bo to juz nie czterolatki. Nawet moj pieciolatek rzadko robi na przekor. Mozesz ewntulanie powierzyc rzecz tylko najstarszemu, bedzie sie czul odpowiedizalny i dorosly, pomoze.
                      Owszem, mialam brata, mam nawet do teraz. I nie wyobrazasz sobie jak czesto doczepial sie do mnie i do moich kolezanek, ciagle szukal towarzystwa, czy mi sie to podobalo czy nie. Dodam, ze wtedy takich atrakcji jak Mac Donald nie bylo :))

                      Hmm, spotanicznie nie ma jak, planowac nie chcesz. problem. Uwierz mialam juz czesto seks planowany...ODJAZDOWY a mialam tez numerki na zasadzie "dobra, teraz, dzieciak spi, tesciowie w domu ale czyms zajeci i bylo co najmniej "milo", nie powiem, ale Ty znow "maruda" jestes, nie sprobujesz a juz wiesz ...a moze bys sie zdziwil.
                    • zakletawmarmur Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 16:09
                      > O tym że takie targowanie się czy kupowanie czasu działa jak zimny prysznic, za
                      > bija jakąkolwiek spontaniczność, chyba nie muszę pisać. Seks od godz. a do b, n
                      > ormalnie jakby o pracę chodziło.

                      Taki zaplanowany seks ma swoje plusy. Można się ponakręcać czekaniem. No ale powiedzmy sobie szczerze, Tobie za bardzo się tego seksu z żoną nie chce. Ja też wiele rzeczy bym robiła, gdyby okoliczności były idealne... Są też takie które robie nawet wtedy, gdy wszystko jest do dupy.
                      • vitek_1 To nie takie proste 30.09.10, 21:34
                        zaklęta, uparcie wmawiasz mi że nie chcę seksu, powiedz czy w takim razie produkowałbym się tyle w tym wątku?

                        Historia z ostatnich wakacji która pokaże pewną nonsensownośc waszych pomysłów: podróżujemy we troje z młodszym synem, przyjeżdżamy nad morze, celowo wynajmuję 2 pokoje żebyśmy mieli oddzielne. Ale młody ma taki zwyczaj że w najmniej oczekiwanych chwilach do nas puka bo to czy tamto. Tak mnie to stresuje że nie mogę się kochać! Ciągle wyobrażam sobie że za chwilę zacznie walić w okno. Sam byłem w szoku, ale to był fakt! Zapłaciłem podwójnie i dupa, nic się nie naseksiłem. Nie da się ukryć że nie jestem już 20 latkiem któremu stoi od rana do wieczora i w nocy też. Co nie oznacza że mam z tym problemy, absolutnie nie mam, ale muszę mieć jakies minimum prywatności, minimum komfortu - sorry.
                        • zakletawmarmur Re: To nie takie proste 30.09.10, 22:18

                          Jeśli jesteś taki delikatny to powinieneś kombinować... A nie możesz zostawić młodego pod opieką starszego rodzeństwa (prosić o zerknięcie doń sąsiadów/znajomych).

                          Nie możesz młodego przehandlowac gdzieś do dziadków/ wysłać w tym czasie na obóz? Albo zostawić pod opieką starszego rodzeństwa (prosić o zerknięcie doń sąsiadów/znajomych). W dobie komórek to nie jest taki wielki problem...
                          • vitek_1 Re: To nie takie proste 01.10.10, 04:50
                            Proszę cię, przerabialiśmy już to.

                            W domu jest 3 młodzieży w różnym wieku i różnej płci. Nie ma żadnych szans żeby wszyscy naraz zniknęli z tego domu na dłużej niż 5 minut. Nie było takiej sytuacji od wielu lat, i przez wiele lat jej nie będzie, a gdy w końcu nastąpi (młodzież wyniesie się z domu) to ja tego nie zobaczę bo prędzej sam się wyniosę do domu spokojnej starości.

                            Mam prze-je-ba-ne, nie widać? Gdybym nie miał nie zakładałbym tego wątka. Nie oczekuję cudownej recepty bo gdyby taka istniała dawno sam bym na nią wpadł.
                    • sisi_kecz Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 16:41
                      W jedno wierzę bez problemu,
                      że te dzieciaki masz przekorne i upierdliwe.

                      Wdały się, oj wdały :)))
          • poitevin Re: o czym ty znowu bredzisz? 01.10.10, 09:59
            > Nie jesteś w stanie zaplanować dziecka, bo może nie zajdziesz w ciążę, może por
            > onisz, a może zabezpieczając się na 5 sposobów zaliczysz 2 wpadki.

            Zaplanowałam dwoje dzieci i tyle mam. Rozsądny człowiek liczy się jednak z tym, że natura może spłatać figla, więc i ja się z tym liczę, co nie zwalnia mnie z dopilnowania, aby jednak element przypadku jak najbardziej zminimalizować.

            > Można się przeliczyć z kredytami bankowymi i popłynąć.

            Przeliczenie się z kredytami to wynik głupoty lub totalnej beztroski, a nie zrządzenia losu.

            > - powiedział to facet zmęczony życiowo, rozgoryczony sytuacją - pewnie powiedzi
            > ał to w takim kontekście, że chciałby o nic nie musieć się martwić, dostawać ka
            > sę na utrzymanie, mieć dużo czasu dla siebie , a że nóżka trochę krótsza to tru
            > dno, da się żyć.

            To niech wtargnie na główną ulicę w godzinach szczytu. Jest duża szansa, że jedna nóżka krótsza będzie jego najmniejszym zmartwieniem.

            > - Jakoś nie zauważyłam. Ładnie o żonie mówi, o dzieci się troszczy, a że prezes
            > a nie lubi....
            Widać nie zapoznałaś się z historią vitka dość wnikliwie. Tak ładnie vitek mówi o żonie i dzieciach:

            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113949931,114571969,Re_Leki_antydepresyjne_a_seks.html

            > - A z Twoich postów, moja droga, tchnie miłością do bliźniego i wyrozumiałością
            > :)))) hehe

            Z moich postów ciężko wywnioskować jakie uczucia żywię do ogółu ludzkości, natomiast vitek - który zdecydowanie nie jest moim bliźnim - wzbudza we mnie jedynie żal i pogardę.
          • izabella9.0 dobra dołoże swoje 3 grosze 02.10.10, 12:25
            choć miałam nie odpisywać...

            ?"- A g.. prawda! Co Ci się wydaje , że na wszystko w życiu mamy wpływ?
            > Nie jesteś w stanie zaplanować dziecka, bo może nie zajdziesz w ciążę, może por
            > onisz, a może zabezpieczając się na 5 sposobów zaliczysz 2 wpadki."

            ILE TY MASZ KOBIETO LAT 10?
            NIE MA 100% METODY ANTYKONCEPCJI OPRÓCZ STERYLIZACJI !!!!! W związku z czym decydując się na seks nawet zabezpieczając się na 5 sposób musisz liczyć się z tym że możesz wpaść...tak więc przykładasz rękę swoją decyzją do ilości dzieci bo nie bzyka się za Ciebie krasnoludek.

            PS: ten post to w ogole był do mnie? Czy
            a) nie umiesz korzystać z drzewka
            b posty ci się mieszają w głowie,
            c) nie ogarniasz tematu czy co ?
          • izabella9.0 Dobra dołoże swoje 3 grosze 02.10.10, 12:25
            choć miałam nie odpisywać...

            ?"- A g.. prawda! Co Ci się wydaje , że na wszystko w życiu mamy wpływ?
            > Nie jesteś w stanie zaplanować dziecka, bo może nie zajdziesz w ciążę, może por
            > onisz, a może zabezpieczając się na 5 sposobów zaliczysz 2 wpadki."

            ILE TY MASZ KOBIETO LAT 10?
            NIE MA 100% METODY ANTYKONCEPCJI OPRÓCZ STERYLIZACJI !!!!! W związku z czym decydując się na seks nawet zabezpieczając się na 5 sposób musisz liczyć się z tym że możesz wpaść...tak więc przykładasz rękę swoją decyzją do ilości dzieci bo nie bzyka się za Ciebie krasnoludek.

            PS: ten post to w ogole był do mnie? Czy
            a) nie umiesz korzystać z drzewka
            b posty ci się mieszają w głowie,
            c) nie ogarniasz tematu czy co ?
        • zyg_zyg_zyg Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 19:05
          > Jak Cię z roboty wyleją, a chłop przygrucha sobie kochankę to będziesz się poci
          > eszała tym , że dzieci w Etiopii nie mają co jeść , a w Chinach zeszła lawina b
          > łotna? No raczej nie. W momencie jak mamy własne kłopoty i nieszczęścia - cudze
          > schodzą na dalszy plan, albo nas po prostu nie obchodzą.


          A czy będziesz w takiej sytuacji twierdzić, że dzieci w Etiopii to przecież mają świetnie, bo mogą liczyć na zainteresowanie ludzi z całego świata, wszystkich obchodzą i bo tak łatwo je uszczęśliwić - wystarczy kawałek suchego chleba? Co innego napisać "świadomość nieszczęścia innych nie zmniejsza mojego nieszczęścia", a co innego dowodzić, że nikt na świecie takiego nieszczęścia jak ja nie zaznał i wszyscy, cokolwiek by ich nie spotkało, i tak na pewno mają lepiej.
          • efi-efi Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 19:15
            Pozwolisz , że w odpowiedzi zacytuję samą siebie:
            "- powiedział to facet zmęczony życiowo, rozgoryczony sytuacją - pewnie powiedział to w takim kontekście, że chciałby o nic nie musieć się martwić, dostawać kasę na utrzymanie, mieć dużo czasu dla siebie , a że nóżka trochę krótsza to trudno, da się żyć.
            Jak powiesz do kogoś "a niech cię szlag trafi" tzn. że życzysz mu śmierci?"


            Dotarło?
            • zyg_zyg_zyg Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 19:30
              > Dotarło?

              Nie - chyba musisz napisać trzeci raz to samo...
            • izabella9.0 Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 19:48
              Rozgoryczenie nie upoważnia do do pisania takich idiotyzmów jak :
              -" wszyscy maja lepiej nawet kulawy pan (mimo, że na czole tego nie ma napisanego a co za tym idzie wcale nie musi być to prawdą),
              -oraz negowanie/ wmawianie że KTOŚ ( mimo, że tak twierdzi) nie zna bardziej nieszczęśliwszego człowieka od niego samego bo? bo on tak uważa.

              wszyscy mamy jakieś problemy, niejednokrotnie większe niż brak pustego domu w którym nie ma dzieci i można się dupczyć i chodzić nago..ale już nie wszyscy ludziom z ułomnościami wmawiamy w ciemno szczęście, wyszukując na to milion argumentów, byle by tylko udowodnić, że nawet taki pan ma gorzej niż on - TO JEST CHORE. Bezpłodnej kobiecie której sensem życia jest zajście w upragniona ciąże tez wmówi ze jest szczęśliwsza bo nie ma dzieci i może chodzić nago po domu ? ( nie zdziwiłabym się )

              Niech ględzi ile chce jaki jest biedny,skrzywdzony - ma prawo, ma prawo nic z tym nie robić i wzbudzać irytację otoczenia ale ww przykład i pewne poglądy/tezy ( zwał jak zwał) które głosi są PRZEGIĘCIEM

              DOTARŁO adwokatko ? :)
              • vitek_1 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 00:14
                > Bezpłodnej kobiecie której sensem życia jest zajście w upragniona ciąże tez wmówi ze jest szczęśliwsza bo nie ma dzieci i może chodzić nago po domu ?

                Nie ma bezpłodnych kobiet. Może 0.01% jest. Pozostałe przypadki załatwia in vitro które w normalnych krajach jest czymś... no własnie normalnym.

                Na siłę wymyślasz ty i inni przykłady osób które rzekomo mają gorzej ode mnie a ja jak widać bez trudu te przypadki skreślam.
                (nie wiem po co wymyślacie bo ja nie zamierzam z nikim się licytować na to kto ma gorzej. Zajmuję się sobą i swoją sytuacją a nie licytowaniem się z wydumanymi przykładami)
                • kag73 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 00:23
                  No wlasnie na tym to polega, Ty nie porownujesz sie z tymi co maja gorzej, tylko z tymi co maja lepiej. Stad tyle frustracji i rozczarowan. Normalka.
                • izabella9.0 Re: o czym ty znowu bredzisz? 30.09.10, 13:14
                  "Nie ma bezpłodnych kobiet. Może 0.01% jest. Pozostałe przypadki załatwia in vit
                  > ro które w normalnych krajach jest czymś... no własnie normalnym."

                  Źródło proszę, powinni Cię w szkole nauczyć podawać źródło, a nie bredzić na zasadzie bo mi się w głowie ubzdurało.

                  "Na siłę wymyślasz ty i inni przykłady osób które rzekomo mają gorzej ode mnie a
                  > ja jak widać bez trudu te przypadki skreślam."

                  1.Nie "wymyśliłam"(??????) choć ja bym bardziej powiedziała, że nie przywołałam jeszcze żadnego przykładu ze swojego otoczenia. Czytać nie umiesz?
                  2. Bez trudu :
                  - ględzisz
                  - robisz z siebie ofiarę losu większa niż jesteś, wzbudzasz zażenowanie, irytację swoim ględzeniem
                  Nie pocieszę się KAŻDY GŁUPI TO POTRAFI.

                  "(nie wiem po co wymyślacie bo ja nie zamierzam z nikim się licytować na to kto
                  > ma gorzej. Zajmuję się sobą i swoją sytuacją a nie licytowaniem się z wydumanym
                  > i przykładami) "

                  Obudź się człowieku, sam wymyśliłeś a raczej przywołałeś przykład kulawego panna licytując się z nim na nieszczęście - oczywiście wygrałeś w swojej licytacji, kulawy pan nie może mieć takich problemów jak Ty, czy też jeszcze gorszych.... a gdzie tam .
                • songo3000 Kolego, zaczynasz pierdolić bez sensu 30.09.10, 13:24
                  > Nie ma bezpłodnych kobiet. Może 0.01% jest.
                  A skąd to wziąłeś? z pamiętnika syberyjskiego Wani gwałciciela?

                  > Pozostałe przypadki załatwia in vit
                  Taa, a na księżycu jest mnóstwo HEL-u III. Skończyła Ci się waha w baku to se sięgnij po te tanie paliwo. O co chodzi? w normalnych krajach promy kosmiczne regularnie kursują.

                  > ja jak widać bez trudu te przypadki skreślam.
                  Bez trudu je jedynie negujesz, bo pomyślunku w tym nie ma żadnego.
                  Rusz dupę puki jeszcze możesz i zrób coś pożytecznego ze swoim życiem. Sam sobie je tak zmajstrowałeś i to sam jesteś w stanie je przemodelować. Widząc ile energii wkładasz w wypisywanie tych wszystkich pierdół i smętów na forum naprawdę WIERZĘ W CIEBIE, jesteś w stanie dokonać wszystkiego :)

                  I tym optymistycznym akcentem...
                  • vitek_1 Re: Kolego, zaczynasz pierdolić bez sensu 30.09.10, 13:41
                    Wypisywanie tych 'bzdur' pochłania mi wbrew pozorom bardzo mało energii. Bardzo łatwo mi to przychodzi bo nie wymyślam niczego na siłę, po prostu opisuję to co się dzieje dookoła.
                • mantis_after_dinner nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 10:09
                  1. nieplodnosc, a nie bezplodnosc. Bezplodnosc to stan trwaly, na ktory nie ma lekarstwa. Np. kobieta po usunieciu macicy jest zdecydowanie bezplodna

                  2. 70% zabiegow in-vitro to odpowiedz na meska nieplodnosc. Tak, tak - vitus - kobiety zgadzaja sie dobrowolnie przechodzic przez calkiem wyczeprpujaca procedure bo chca miec dziecko akurat z TYM samcem a nie innym. Mimo ze moglyby wyjsc na ulice i dac doopy ...
                  Na nieplodnosc 'damska' sa zdecydowanie mniej inwazyjne metody niz in-vitro

                  3. In-vitro nie 'zalatwia' sprawy od tak po prostu z 2 porodow:
                  a) z emocjonalnego punktu widzenia jest to dosyc trudna procedura i rzadko ktora kobiete stac emocjonalnie na to, zeby przejsc wiecej niz 3-4 zabiegi
                  b) ma skutecznosc 30%, wiec srednio potrzeba wlasnie tych kilku prob zeby dojsc do celu (i w cywilizowanych krajach wlasnie te kilka prob jest refundowanych).

                  A teraz idz grzecznie do kompa i znajdz statystyki, ile kobiet nie wytrzymuje obciazenia psychicznego i odpada po 2-3 probach i wyciagnij wniosek jak to sie ma do Twojego 0.01%.

                  I zeby nie bylo ze nie wiem, o czym mowie - przeszlam 3 takie procedury i doskonale wiem, jak to dziala.
                  • vitek_1 Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 14:56
                    Przykro mi z powodu twojej sytuacji. Zauważ też że nie ja wywołałem ten temat.
                    Poza tym w żadnym stopniu mnie nie oświeciłaś bo wszystko o czym piszesz jest mi wiadome.

                    Usunięcie macicy chyba nie jest to zabiegiem tak powszechnym jak usunięcie migdałków i dotyczy znikomej liczby kobiet.

                    Z jakiego powodu robi się in-vitro też doskonale wiem. Jedno z czym się nie zgodzę to rzekomo niska skuteczność, o ile wiem jest ona bardzo wysoka. U ciebie nie zadziałało i jak napisałem przykro mi z tego powodu.

                    Muszę jednak stwierdzić że poddajecie się zabiegowi zamiast jak to ładnie nazywasz 'dać doopy' nie dla dobra swoich mężów ale swojego. Mąż i tak o niczym by się nie dowiedział, to kobieta musiałaby całe życie żyć ze świadomością czyje naprawdę jest to dziecko. W końcu by się wygadała i pewnie szlag by trafił związek, a alimentów by nie było. To tak tytułem wyjaśnienia.
                    • sisi_kecz Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 15:14

                      Muszę jednak stwierdzić że poddajecie się zabiegowi zamiast jak to ładnie nazyw
                      > asz 'dać doopy' nie dla dobra swoich mężów ale swojego. Mąż i tak o niczym by s
                      > ię nie dowiedział, to kobieta musiałaby całe życie żyć ze świadomością czyje na
                      > prawdę jest to dziecko. W końcu by się wygadała i pewnie szlag by trafił związe
                      > k, a alimentów by nie było. To tak tytułem wyjaśnienia. '

                      chyba w złote ramki to wyjasnienie oprawię.

                      Obraziłeś właśnie wszystkie pary, które poddaja sie in-vitro.
                      To już nie jest Twoja ignorancja (jak niewiedza o ilości wycięć macicy, skuteczności in-vitro)
                      to jest skandaliczna impertynencja i chamstwo :(

                      Wypowiedź vitka- powinna polecieć z forum w trybie natychmiastowym.
                      • mantis_after_dinner a generalnie sisi ma ma racje 01.10.10, 15:25

                        w skrocie Twoja wypowiedz moznaby przetlumaczyc:
                        'poddajemy sie IVF, bo latwiejszy sposob grozi utrata alimentow'
                        Ja akurat w doopie mam alimenty, wiec teraz masz zagadke, co motywuje takie pary ... tylko to moze byc dla Ciebie za trudne.

                        'dla dobra swojego'?!
                        Poza tym skad ty wiesz, co jest czyim dobrem?!
                        Aby znalezc swoje wlasne zakladasz gderajacy watek na 200 wpisow, a masz je tuz pod bokiem ...




                    • mantis_after_dinner Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 15:19
                      Przykro mi z powodu twojej sytuacji.
                      - dziekuje, ale mam sie jednak calkiem dobrze.

                      Jedno z czym się nie zgodzę to rzekomo niska skuteczność, o ile wiem jest ona bardzo wysoka.
                      - no to chyba jednak musisz jeszcze troche poczytac. U kogo jest wysoka? u 20-latek? Tak. Zgoda - tam wychodzi nawet ponad 50%. Tylko ile 20-latek podchodzi do IVF?
                      A 30% nie nazwalabym niska skutecznoscia. Jakby nie bylo, to 2 x tyle, co 'domowym sposobem'.
                      Na przyklad: www.brusselsivf.be/media/docs/Grafiek_02.gif

                      Mąż i tak o niczym by się nie dowiedział,
                      - Jasne - bo kazdy maz jest glupi i wierzy w niepokalane poczecie. Come on ...
                      • vitek_1 Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 17:57
                        mantis_after_dinner napisała:

                        > - dziekuje, ale mam sie jednak calkiem dobrze.

                        Zaraz, wdawało mi się że wtrącasz swoje mało związane z tematem 3 grosze po to żeby pokazać jak źle się masz?

                        Co do tego ile jest wpisów na wątku to zauważ że nie wszystkie są mojego autorstwa, sama dołożyłaś swoją cegiełkę. I jak mam seks z żoną to niby potrzebuję tłumaczyć sobie pojawienie się dziecka wiarą w cuda, halo!?

                        Zdecydowana większość ludzi raczej musi męczyć się po to żeby za dużo dzieci nie było, niż żeby były. Ja należę do tej większości i uwierz mi że mam dni gdy przez to umieram. Na stojąco. A ty się masz dobrze. Paradoks, nie? Widzisz, nic nie jest takie jak się wydaje

                        Dziękuję za głos w dyskusji
                        • mantis_after_dinner Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 20:16
                          Zaraz, wdawało mi się że wtrącasz swoje mało związane z tematem 3 grosze po to żeby pokazać jak źle się masz?

                          - co? a w ktorym miejscu ja to napisalam? Przeciez wyjasnilam juz w tytule swojego postu, jaki jest cel mojej wizyty.
                          poza tym - w odroznieniu od ciebie - nie mam zwyczaju uzalania sie nad soba. I tak - wyobraz sobie - moje problemy nie przyslonily mi calego swiata i umiem sie cieszyc tym, co mam. Bez pocieszania sie inwalidami, chorymi na raka, ze maja gorzej etc.

                          A ty się masz dobrze.
                          - sorry - nie chce mi sie z Toba gadac. Wydaje mi sie ze Twoje argumenty siegaja poziomu buractwa.
                          • zakletawmarmur Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 01.10.10, 23:50
                            > e cieszyc tym, co mam. Bez pocieszania sie inwalidami, chorymi na raka, ze maja
                            > gorzej etc.

                            Widze, że chorzy na raka i inwalidzi są na najniższym szczeblu "szczęśliwości". A ja wam powiem, że od wielu z tych osób można nauczyć się optymizmu. Prawda jest taka, że do wszystkiego się można w życiu przyzwyczaić:-)

                            Kiedy człowiek dowiaduje się, że jest bardzo chory (będzie inwalidą) początkowo przeżywa etap "szoku". Wtedy się płacze, niektórzy mają myśli samobójcze, niektórzy się buntują "dlaczego mnie to spotkało", inni szukają winnych a jeszcze inni przyjmują to pokorniej "lepiej, że mnie niż moje dziecko, wnuka, żonę". Prawie wszyscy jednak są zaskoczeni i szukają możliwości w jaki sposób uwolnić te emocje .

                            W końcu przychodzi czas "pogodzenia się z rzeczywistością". W zależności od psychiki u jednych wcześniej u innych trwa to dłużej. Gdy emocje ochłoną, zastanawia się "co mogę zrobić, żeby jak najlepiej wykorzystać te możliwości które mi pozostały". Już nie myśli się co by było, gdybym był zdrowy, pełnosprawny. Żyje się tak jakby choroba była czymś normalnym i trwała od zawsze. Jeśli nie można czegoś zmienić tak po prostu to trzeba nauczyć się to akceptować.

                            Dla ludzi zdrowych może być szokujące, że ktoś żyje bez nogi i nie ma myśli samobójczych:-)

                            Myśle, że z Witkiem jest podobnie jak chorymi na raka:-) Jako młody facet miał marzenia, plany. I wpadł w ten wir- praca, rodzina, sen, praca, rodzina, sen... Nagle, może pod wpływem jakiegoś impulsu, obudził się i uświadomił sobie, że tych marzeń, planów już nie zrealizuje. Jest na etapie "szoku". Szuka ujścia tych emocji, chce się wygadać. Ja przyznaje, że też tak robie:-)
                            Myśle, że u niego też nadejdzie ten etap "pogodzenia się z rzeczywistością" i wtedy zrobi coś bardziej konstruktywnego, Wykorzysta te możliwości, które kiedyś wydawały mu się "za słabe, żeby coś zmienić". No ale na to potrzeba czasu...
                            • urquhart Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 08:49
                              zakletawmarmur napisała:
                              > Jako młody facet miał
                              > marzenia, plany. I wpadł w ten wir- praca, rodzina, sen, praca, rodzina, sen...
                              > Nagle, może pod wpływem jakiegoś impulsu, obudził się i uświadomił sobie, że t
                              > ych marzeń, planów już nie zrealizuje.

                              Czy nie na tym polega właśnie kryzys wieku średniego mężczyzny którego nie rozumie kobieta? To co w oczach kobiety jest ukoronowaniem dążeń i marzeń: dzieci, dom, ogródek, zasoby i ich źródło praca, w oczach mężczyzny staje odupieniem wolności i staje się przeszkodą a nie środkiem w realizacji marzeń?

                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                              • zakletawmarmur Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 11:40

                                Ale ja to rozumiem. Tak samo jak rozumiem tego 50 latka, który zostawił żonę z dwójką niepełnosprawnych dzieci i poszukał sobie pierwszej chętnej, która była w stanie urodzić mu zdrowe dziecko.

                                Rozumiem też tego pana, który pewnego dnia obudził się mając już wszystko (świat zwiedzony wzdłuż i wszerz, seks pod każdą postacią, skok ze spadochronem i 50 innych rzeczy, których zwykły przeciętniak nigdy nie zrobi) i poczuł, że to wszystko nic nie znaczy bo nie ma potomka! I rozumiem, dlaczego rzucił żonę (która kiedyś dla niego z prokreacji zrezygnowała) i związał się z kobietą, która nie była ani interesująca intelektualnie, ani dobra w łóżku, ani nawet pociągając... Mogła za to mieć potomstwo!

                                I zauważ, że to nie jest wina kobiet, że wrabiają w coś faceta:-) Przykład Witka dobrze to demaskuje. To Witek ma duże potrzeby jeśli o dzieci chodzi i sam ze wszystkiego "dla ich dobra" rezygnuje. Nie zostawi 12 latka ze starszym rodzeństwem na weekend, nie wygoni dzieci na dwór, nie szuka nawet możliwości, żeby mieć czas tylko dla żony. Dlaczego? Dlatego, że SAM uważa, że tylko dzieci są ważnie!!!
                            • mantis_after_dinner zakleta 02.10.10, 09:47
                              Widze, że chorzy na raka i inwalidzi są na najniższym szczeblu "szczęśliwości".

                              - nie. nie stoja najnizej na drabinie szczesliwosci. Powolalam sie akurat na ten przyklad, bo zostal on przytoczony przez autora watku. Mechanizm psychologiczny przytoczony przez Ciebie znam tez az nazbyt dobrze ...
                              Autor sie dziwi, ze mimo przeciwnosci ja mam sie dobrze. Nie wiem, co w tym dziwnego ... Moze po prostu roznica jest taka, ze wiekszosc ludzi przy zderzeniu z przeciwnosciami losu i problemami probuje aktywnie je rozwiazac, a nie bredzi na forum o tym ze zona z dziecmi zrobila desant spadochronem przez komin ku zaskoczeniu autora i nagle jest ich 5.

                              A jak sie nie da rozwiazac (bo tez sie tak zdarza - chociaz ja akurat staram sie byc niepoprawna optymistka i w to nadal nie wierze), to znalezc sobie przyjemnosc zycia gdzie indziej.
                              A vitka kluje w oczy wszystko, gdziekolwiek sie odwroci:
                              - trojka dzieci
                              - inwalida (bo ma zasilki i moze za darmo auto zaparkowac w centrum)
                              - szef w pracy, bo ma lepszy samochod
                              etc. etc.

                              No ale moze rzeczywiscie zycie powinno sie po vitusiu przeczolgac, jak po tej cytowanej wyzej starszej pani, to zacznie doceniac to co ma.
                              • zakletawmarmur Re: zakleta 02.10.10, 12:01

                                a nie bredzi
                                > na forum o tym ze zona z dziecmi zrobila desant spadochronem przez komin ku zas
                                > koczeniu autora i nagle jest ich 5.

                                To jest taka reakcja obronna na szok. Szukanie winnego. Niektórzy rakowcy też tak mają. Od jednej pani usłyszałam wyrzuty w kierunku jej męża "bo przez 30 lat truł ją papierosami". Próbowałam jej wytłumaczyć, że ten rodzaj nowotworu ma bardzo małą korelacje z paleniem tytoniu (w porównaniu np. do raka płuc) ale ona i tak wiedziała lepiej:-)

                                Moze po prostu roznica jest taka, ze wiekszosc ludzi przy zderzeniu z
                                > przeciwnosciami losu i problemami probuje aktywnie je rozwiazac

                                Zależy od potęgi problemu i psychiki. Jeśli szok jest zbyt duży to człowiek nie będzie logicznie myślał. Będzie potrzebował czasu na dojście do siebie, pogodzenie się z tym... Wymaganie "weź się w garść" nie przyspieszy tego procesu. Myśle, ze właśnie wbrew pozorom akceptacja marudzenia daje lepsze efekty:-)
                                "Weź sie w garść", czy inne zmyślne sposoby na wzbudzanie poczucia winy za to, że "nie jest idealny" rodzi w człowieku taką potrzebę udowodnienia, że powód dla którego marudzi jest uzasadniony. I za nim tego nie udowodni będzie się pogrążał:-) Akceptacja sprawia, że daje się temu człowiekowi możliwość podjęcia decyzji samodzielnie.
                            • vitek_1 Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 12:13
                              Kiedyś brak ręki czy nogi to było prawdziwe nieszczęście, bo taki nie mógł pracować w polu, był skazany na żebranie pod kościołem, obśmiewany, uważany za tego którego 'Bóg pokarał' (a skoro tak to widocznie miał za co).

                              W dzisiejszych czasach inwalida może wieść życie o lepszej jakości niż pełnosprawny. Zajmują się nim setki instytucji, jest z niego zdjęty cały ciężar odpowiedzialności za własne życie - wszystko dostaje podane na srebrnej tacy, a pełnosprawny musi wszystko to wydrapać sobie pazurami, żyje w bezustannym stresie, i strachu przed porażką.

                              Dlatego wcale nie dziwię się że niepełnosprawni bywają wzorem optymizmu. Mają pod wieloma względami lepiej ode mnie. Co innego chorzy w szpitalach, im oczywiście nie zazdroszczę ale nigdy tak nie pisałem, to ktoś z dyskutantów przypisał mi te słowa. Sam cierpię na dość przykre schorzenie i wiem że it's no fun. Muszę z tym żyć i nikt małym palcem nie kiwnie żeby mi pomóc, nie da nawet 1% taryfy ulgowej.
                              • zakletawmarmur Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 14:12
                                > W dzisiejszych czasach inwalida może wieść życie o lepszej jakości niż pełnospr
                                > awny. Zajmują się nim setki instytucji, jest z niego zdjęty cały ciężar odpowie
                                > dzialności za własne życie - wszystko dostaje podane na srebrnej tacy, a pełnos
                                > prawny musi wszystko to wydrapać sobie pazurami, żyje w bezustannym stresie, i
                                > strachu przed porażką.

                                Myśle, że masz też idealistyczne pojęcie o fundacjach, pomocy społecznej i przyznawaniu rent... To jest dla ludzi, którzy mają siły walczyć z biurokracją, komisjami, złośliwością urzędników i lekarzy. A na to trzeba mieć zdrowie:-)

                                No i na pewno jest jakaś fundacja, która pomaga ludziom w depresji:-) Są psychologowie. Zresztą niepełnosprawnym można zawsze zostać. Noga na tory, poczekać na pociąg i kłopoty znikają...
                                • vitek_1 Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 19:35
                                  > Zresztą niepełnosprawnym można zawsze zostać. Noga na tory, poczekać na pociąg i kłopoty znikają...

                                  Zdarza mi się celowo jeździć szybko po mieście, przejeżdżać na czerwonym, robię to czasem myślą albo nic się nie stanie albo coś we mnie piernicznie i cały ten burdel się skończy...
                                • vitek_1 Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 19:35
                                  > Zresztą niepełnosprawnym można zawsze zostać. Noga na tory, poczekać na pociąg i kłopoty znikają...

                                  Zdarza mi się celowo jeździć szybko po mieście, przejeżdżać na czerwonym, robię to czasem myślą albo nic się nie stanie albo coś we mnie piernicznie i cały ten burdel się skończy...
                                  • zakletawmarmur Re: nie wytrzymalam i Cie oswiece 02.10.10, 19:44
                                    Jestem zdania, że lepiej wypadek zaplanować:-)

                                    Jeśli będziesz tak szaleć to jeszcze skończysz jako całkowicie sparaliżowany. Będziesz mógł tylko mrugać oczami:-)
                                    Albo pozbawisz się nieodpowiedniej części ciała, zachowując wszystkie inne- co może oznaczać zero renty- te same problemy + zero przyjemności:-)
        • zakletawmarmur Re: o czym ty znowu bredzisz? 29.09.10, 19:52
          Mnie też to by nie pocieszyło. Ale jednak zawsze można poszukać jakiś optymistycznych akcentów u siebie. Nasze samopoczucie jest wypadkową okoliczności i sposobu patrzenia na świat. Na to pierwsze faktycznie mamy ograniczone wpływ. Optymistyczny sposób patrzenia na świat możemy sobie jednak wyrobić.

          Witkowi polecam książkę "Jak przestać się martwić i zacząć żyć".

          --
          Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
    • zamysloneniebo Masakra 30.09.10, 02:11
      Vitek, nie wdając się w szczegóły, bo jak sam napisałeś, i tak wszystkie zanegujesz, BO TAK, bo masz najgorszą sytuację pod słońcem, są tylko dwie opcje:
      1. masz depresję i powinieneś się leczyć,
      2. albo jesteś kompletnie beznadziejnym kolesiem, z którym nie chciałabym mieć do czynienia, zawistnym, głupim i koszmarnie irytującym.

      Tylko depresja usprawiedliwiłaby to, co Ty tu nawypisałeś. Nie wiesz, co mówisz.
      • vitek_1 Re: Masakra 30.09.10, 02:20
        Owszem wiem co mówię. A większość z was nie wie bo macie oczy zamknięte na rzeczywistość i myślicie potwornymi stereotypami. Dlatego na mnie tak najeżdżacie bo w jakimś tam stopniu wam je otwieram.
        • efi-efi Re: Masakra 30.09.10, 07:21
          trampoinka, kogo na forum o tematuyce seksualnej obchodzi Twój bobasek?
        • gravedigger1 Re: Masakra 30.09.10, 09:01
          vitek, jesteś masochistą pierwszej klasy! :)
        • malwa200 do vitek_1 30.09.10, 09:04
          a czy istnieje możliwosć kupna takiego małego ogródka działkowego z altaną? moglibyście wtedy w weeckend czy podczas urlopu z żona częściej tam przebywać niż w domu i tam się kochać. drogo w Anglii kosztuje taki ogródek? i pomyśleć, że całe zycie zazdroszczę ludziom, którzy mieszkają w Anglii myślac, że zyją w dobrobycie itp.
        • izabella9.0 taaa biedaczyno 30.09.10, 13:24
          Wszyscy żyjemy w pałacach i mamy do dyspozycji całe piętro dla siebie, nie posiadamy dzieci, do dyspozycji mamy 5 partnerów, jesteśmy bezrobotni bo albo wygraliśmy w totka albo żyjemy ZA TWOJE I TYLKO TWOJE CIĘŻKO ZAROBIONE PIENIĄDZE itd itd

          "Dlatego na mnie tak najeżdżacie b
          > o w jakimś tam stopniu wam je otwieram."

          O tak, mentorze - oświecaj nas jeszcze, dajesz więcej czadu niż Budda

          "Owszem wiem co mówię."

          błąd, "Owszem, nie wiem co bredzę " - bardziej pasuje.
    • urquhart Re: Wszystko jest do bani 30.09.10, 08:18
      Wit! Wrzuć w wyszukiwarkę na tym forum "kiedy dzieci są w domu" i poczytaj wątki tych którzy mają dzieci i radzą sobie jakoś z organizowamiem seksu zamiast narzekać że wszystko jest do bani. Może coś Cie natchnie.
      Służę
      szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=kiedy+dzieci+s%C4%85+w+domu&s.sm.forumXx=15128&sf=tresc&s.sm.author=&s.sm.title=
      • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 15:20
        Urqu, obawiam się, że najpierw nasz Naczelny Forumowy
        Pesymista musiałby przyjąc odpowiedzialność za własne życie i to, co się w nim dzieje, a nie tłumaczyć swoją sytuację splotem całkowicie od niego niezależnych okoliczności.
        Nawet za pojawienie się dzieci nie odpowiada, bo żona wzięła i przyniosła ze szpitala.
        Wszystko dzieje się poza nim, a on nie ma na to wpływu.
        • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 18:37
          Coś tam jednak wyczytałem. Np. to:

          Rozwiązaniem może być specjalny układ domu, gdzie rodzice
          mają sypialnię i łazienkę w wydzielonej części domu, nie
          bezpośrednio za ścianą pokoju nastolatka.
          Albo mieszkanie dwupoziomowe, pociechy mają na górze pokoje i
          łazienkę oraz wprowadzamy zasadę, że np. po godz. 21 jest zakaz
          schodzenia na dół.


          Że też ja na to nie wpadłem! Jutro zamawiam ekipę wyburzającą, równam dom z ziemią i wybuduję od zera nowy z 'wydzieloną częścią' dla nas. Albo dwupoziomowy. No i nie zapominać o zakazie schodzenia. Ponieważ i tak się nie podporządkują, potrzebne narzędzie przymusu. Przeciągnę drut przed schodami i o 21 będę podłączał do prądu.

          Jeszcze założę fundację żeby zbierać fundusze. Ciągle tylko zbierają na te dzieci bez mózgu czy jakoś tak. Po co im pieniądze, nawet nie wiedzą co to jest. A ja będę zbierał na nowy dom z wydzieloną częścią dla rodziców. Czy to będzie wystarczający przejaw przyjęcia odpowiedzialności za swoje życie?
          • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 23:26
            To lepiej zacznij zbierać na dorosłych bez mózgu. Przyda ci się jak znalazł.

            Odpowiedzialność za swoje życie to weźmiesz dopiero wtedy, gdy zobaczysz, że problem tkwi w tobie, nie w warunkach jakie masz.

            Powiedz mi proszę, czy twoje dzieci to banda nieokrzesanych nastolatków, które biegają po domu przez cały dzień, wymagają stałej i nieustającej uwagi ze strony rodziców, bo inaczej doprowadzą do ruiny dom i pouszkadzają się wzajemnie?
            Czy sprowadzają do domu gromady równie nieokrzesanych kolegów i koleżanek, czyniąc hałas nie do wytrzymania?
            Czy mają zwyczaj nieustannego absorbowania was swoimi rozlicznymi problemami?
            Czy nie macie ani chwili spokoju w swoim własnym domu, a jak się zamkniecie w sypialni to twoje dzieci dobijają się nieustannie, żebyście nie mieli możliwości odpoczynku.
            Bo prawdę mówiąc po twoich dramatycznych postach tak sobie własnie ich wyobrażam.
            I nasuwa mi się w związku z tym pytanie:
            Gdzieś ty był, jak trzeba było ich nauczyć elementarnych zasad współżycia społecznego?
    • pan666 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 15:39

      vitek_1 20.10.10, 12:46

      bez obaw Wicia,gdy dzieci podrosna
      ty zaczniesz miec migreny
      zawsze wieczorem :)






      "Properly read, the Bible is the most potent force for atheism ever conceived." (Isaac Asimov)

      "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?" (Nietzsche)
      • efi-efi Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 20:23
        Czasami człowiek chce się po prostu wygadać.
        A nie potrzebuje żadnych rad. I tyle.

        • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 23:05
          Efi, ja rozumiem, że pisze to człowiek rozgoryczony, robiący bilans życia, ale jest to człowiek który potrafi dawać sensowne rady innym, znajdować rozwiązania, podsuwać pomysły, czyli facet z inwencją, który jednocześnie nie chce nic zrobić w kierunku poprawy swojego położenia.
          Sam twierdzi, że jego sytuacja jest patowa i ja mu wierzę.
          Ma taki zawód jaki ma, jest ograniczony przez warunki w jakich żyje, nie ma możliwości zarabiać więcej, nie ma możliwości wydawać mniej.
          Skoro nic nie można zmienić w zaistniałej sytuacji, a jest stale zestresowany i nieszczęśliwy, to można zmienić własne nastawienie.
          Pytanie po co? Czy jeśli nazwie dom pałacem to on się od tego powiększy?
          Nie . Ale może spojrzeć na siebie i swoje życie z pewnego dystansu. Bardziej obiektywnie.
          Może się zastanowić, czy naprawdę jest tak bardzo nieszczęśliwy, jak mu się zdaje. Może nie ma tak dobrych warunków lokalowych, jak by chciał, ale nie ma też najgorszych.
          Jest po prostu w podobnej sytuacji życiowej jak miliony zwykłych ludzi. Nie jest to luksus, ale też nie tragedia. Mnóstwo osób może mu zazdrościć tego, że stać go na wynajęcie własnego lokum.
          Ja rozumiem, że niewielkie to pocieszenie, że inni mają gorzej. Ale można sobie uświadomić, że to gorzej może też mnie samego dotyczyć. Że mogę też wylądować w małej klitce, albo w noclegowni, gdy np. stracę pracę. Inne firmy padły, wielkiego wyboru z moimi kwalifikacjami nie mam, lat mi przybywa, nie ubywa, zdrowie zacznie szwankować, stanę się mniej wydajny i na moje miejsce przyjmą kogoś o wyższych kwalifikacjach, być może za mniejsze pieniądze.
          Może więc nie jest tak beznadziejnie, jak mi się wydaje. Może całkiem nieźle sobie radzę, skoro mam pracę z której mogę utrzymać rodzinę. A przecież dzieci to skarbonka bez dna.
          Może mój prezes to nie taki wyzyskiwacz, jak mi się zdaje.
          Czy na jego miejscu nie wolałbym przeznaczyć pieniędzy na większy dom, albo dwa domy, luksusowe auta, zagraniczne wojaże, niż podwyższać pensję pracownikom? Niech się cieszą, że daję im pracę. Jak się komu nie podoba to do widzenia i tyle.
          Czy prezes to krwiopijca, czy taki sam facet jak Vitek, tylko po drugiej stronie barykady?
          A dzieci?
          Wroga armia okupująca dom, przez którą nie mogę się bzykać tyle, ile bym chciał?
          Czy gdybyśmy nie mieli dzieci bylibyśmy szczęśliwsi? Miałbym więcej kasy? A może wydałbym ją na leczenie bezpłodności, bo właśnie dzieci by mi bardziej brakowało niż seksu.
          Albo wcale nie miałbym ochoty na seks, bo by mi się dawno przejadł, a stać by mnie było na tyle innych atrakcji.
          To jest właśnie paradoks, którego w ogóle Vitek nie bierze pod uwagę. Można mieć te luksusowe puste przestrzenie i nie mieć ochoty na seks bo jego dostępność sprawia, że powszednieje i traci na atrakcyjności.
          Można być bogatym i stale z zawiścią spoglądać na innych, bo mają większy dom, lepsze układy, większy basen czy droższy jacht
          Zazdroszcząc innym, z reguły dostrzegamy tylko jedną stronę medalu, tej drugiej, ciemniejszej nie chcemy widzieć.

          Jak dla mnie Vitek ma mentalność wspomnianej przeze mnie wcześniej staruszki. Trudno nie przyznać, że ta kobieta jest teraz w ciężkim położeniu. Przedtem było lepiej, ale stale narzekała.
          I przejawiała podobnie egocentryczny punkt widzenia jak Vitek.
          Chora i niesprawna, porównywała swoją sytuację do sytuacji dawnych koleżanek i sąsiadek. A że towarzystwo wiekowe i schorowane, to wszyscy byli w podobnie ciężkim położeniu. Ale w jej mniemaniu wszyscy mieli o wiele lepiej od niej.
          Dawna koleżanka ze szkolnej ławy kazała ją pozdrowić.
          - Jej to dobrze- wzdycha z zazdrością –nie jest sama, tak jak ja
          -Ale jest bardziej niesprawna i ma o wiele gorsze warunki
          -Ale ma rodzinę, stale jest ktoś w domu, a ja jestem całkiem sama.
          -Wolałaby pani być na jej miejscu?
          -Pewnie!
          -Naprawdę wolałaby pani mieć udar mózgu w wieku 50 lat i mieć od tego czasu niedowład jednej połowy ciała? Chciałaby pani mieć tak silne drżenie rąk, żeby nie móc samodzielnie jeść, być całkowicie zależna od innych, leżeć cały czas w łóżku tylko dlatego, żeby opiekowała się panią choleryczna córka i przygłucha siostra, z którą nie może sobie pani pogadać jak panią odwiedza? Jest pani pewna, że jest jej czego zazdrościć?
          -No nie, tak bym nie chciała. Chciałabym mieć normalną rodzinę.
          -No to macie podobne marzenie. Bo pani koleżanka marzy o tym, żeby mieszkać w takim domu jak pani, jeździć sobie na wózku, zrobić sobie samodzielnie jedzenie, wykąpać się w wannie i też mieć normalną rodzinę.

          Innym razem:
          -Patrzę sobie na tę moją sąsiadkę. Jej to dobrze. Siedzi sobie na balkonie, o nic się nie musi troszczyć, wszystko jej podadzą. I chodzi sobie o lasce po domu, chociaż jest po wylewie.
          Ale najbardziej to jej zazdroszczę tego najmłodszego syna. Niech pani zobaczy. Jest stale przy niej, wszystko jej poda, przyniesie, poprawi, do sklepu pójdzie, zakupy zrobi. On jest upośledzony, ale spokojny i takie proste rzeczy załatwi.
          -Myśli pani, że jej jest lepiej?
          -Oczywiście. Nie jest sama, nie musi się o nic martwić.
          -A pani też chciałaby mieć takiego syna? Chciałaby pani mieć takie życie jak pani sąsiadka?
          Żałuje pani, że mąż pani nie zdradzał, nie bił i nie zepchnął ze schodów, jak była pani w ciąży? Chciałaby pani urodzić i przez 27 lat wychowywać upośledzone dziecko, żeby na starość było dla pani nieodłącznym towarzyszem?
          -Tego bym nie chciała.
          -Czyli pani miała lepsze życie przez czterdzieści parę lat, a ona dopiero od dwóch
          i pani jej zazdrości?
          -No nie, tamtego jej nie zazdroszczę. Ale teraz ma lepiej.
          -To za każdym razem, jak pani będzie żałować, że nie ma takiego syna, proszę pomyśleć, czy byłaby pani gotowa zapłacić taką cenę jak ona.
          • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 23:09
            Kiedyś siedzi zapłakana, bo dzwoniła kolejna koleżanka.
            -Czemu pani płacze?
            -Bo dzwoniła X pytała jak się czuję i opowiadała, jak jej dobrze, jak córka o nią dba, jak o wszystkim myśli, ona nic nie musi robić, siedzi sobie jak królowa. Jej to dobrze, a ja jestem sama.
            -Czy to nie ta, której mąż alkoholik urządzał awantury, a ona z dziećmi uciekała przez okno do matki w środku nocy? A potem, jak synowie podrośli i spuścili mu łomot, przeniósł się do piwnicy i tam w ciągu paru lat zapił się na śmierć denaturatem?
            -Ale on już nie żyje z dziesięć lat, a ona ma takie dobre dzieci.
            -Ale przyzna pani, że najlepsze lata życia miała ciężkie. I nie ma jej czego zazdrościć, raczej cieszyć się że teraz jej dobrze.
            -Ale ona dzwoni, żeby się pochwalić i mówi, że trzeba sobie było dobrze dzieci wychować,
            -A ktoś pani przykleił słuchawkę do ucha? Tak z własnej woli pani słucha, wiedząc, że ona chce panią zdołować, żeby potem sobie popłakać dla poprawy nastroju?

            Wspomina męża, przy okazji jakichś kłopotów.
            -Jemu to dobrze. Umarł, zostawił mnie z tym wszystkim i ja się muszę teraz męczyć, a on ma głowę spokojną. Gdyby żył, byłoby inaczej.
            -Jest pani pewna, że gdyby mąż przeżył po trzecim ciężkim zawale, to on by się panią opiekował, a nie odwrotnie?
            -Ale to wina lekarza, że się nie wyznał.
            -Pani mąż miał już dwa zawały i wiedział, że nie wolno mu palić papierosów w ilości dwóch paczek dziennie. Wiedział, że ma się oszczędzać i nie wolno mu ciężko pracować.
            Czy oprócz jego słynnego uporu był jakiś powód tego, że postanowił w upale, sam przenosić ciężkie płyty betonowe zamiast poczekać na syna? Czy dlatego, że mu zależało na zdrowiu wypisał się na własną prośbę ze szpitala zamiast zostać na obserwacji, jak go prosili?
            Jak mu chcieli zrobić koronarografię to się nie zgadzał.
            I pani uważa, że to wina lekarza?

            Pogoda niedobra, bo pół roku trwa zima.
            - Żeby u nas był taki klimat jak w Hiszpanii, we Włoszech. My tu marzniemy, a im ciepło. Żeby było tak jak w Rzymie.
            -W lecie też?
            -No nie, takich upałów to nie chcę. Ja bym chciała mieszkać w takim miejscu, gdzie by było przez cały rok 22 stopnie, żeby w dzień świeciło słońce, w nocy padał deszcz, żeby nie było burzy ani piorunów, ani trąb powietrznych, ani powodzi i żeby przez cały rok kwitły kwiaty i żeby człowiek mógł się tam przenieść ot tak, bez wysiłku.
            -Ja też bym chciała mieszkać w takim miejscu, ale obawiam się, że nie pomieściłoby wszystkich chętnych.
            Kobieta była wiecznie nieszczęśliwa. Cudze problemy były małe i nieważne, łatwe do rozwiązania, albo przynajmniej rekompensowane przez nieosiągalne dla niej profity.
            Jej sytuacja za to tragiczna. Z córką nie może mieszkać, bo ona tu nie przyjdzie, a ona nie pójdzie tam, poza tym ciągle by się kłóciły. Dać komuś mieszkanie za opiekę też nie, bo by się krępowała. Pieniędzy za mało na samodzielne utrzymanie domu, ale do domu opieki nie pójdzie, bo może by się i zdecydowała, ale do prywatnego, takiego jak na filmach, tylko że jej nie stać.
            Stała śpiewka :
            -Tragicznie, źle, nikt do mnie nie przychodzi, sama siedzę jak ten kołek, nie mam z kim nawet porozmawiać…A co tam sąsiadka,… przyjdzie raz dziennie, obiad mi przyniesie…a pani z PCK to tylko na dwie godziny i musi sprzątać …a sąsiad to przyjdzie, w piecu rozpala, w piwnicy siedzi… to się nie liczy.
            Pewnego razu sąsiedzi wyjechali i nie przyszedł nikt inny. Czarna rozpacz.
            -Nie ma pani pojęcia jak koszmarnie się wczoraj czułam. Cały dzień przepłakałam.
            Nikt do mnie nie przyszedł. Cały dzień byłam sama w domu, myślałam, że zwariuję.
            -Nikt do pani nie przyszedł? Czyli tak jak zwykle.
            -Pani nie rozumie. Wczoraj ZUPEŁNIE nikt nie przyszedł. A mnie taka depresja wzięła, że nie mogłam sobie poradzić.
            -No, ale mówiła pani, że jak przychodzą, to się nie liczy. A jeśli chodzi o depresję, to nie chce pani zażywać leków, żeby się nie truć, no to są skutki.
            -Nawet nie miałam do kogo zadzwonić. Wszystkie koleżanki obdzwoniłam i nikt nie odbierał telefonu. Do jednej tylko nie dzwoniłam, ona by może i była, ale ja z nią nie lubię rozmawiać, bo to taka płaczka. Stale narzeka, jak jej źle, a ja chciałam się do kogoś wyżalić, a nie słuchać narzekań.

            I w tych oto pięknych okolicznościach przyrody, złamała sobie nogę. Z osoby dość samodzielnej zrobiła się leżąca, zdana na opiekę innych i zostawiona przez córkę na łasce obcych ludzi.
            Sąsiad odmówił palenia w piecu, węgla zostało na kilka dni, nie ma drzewa, sąsiadka przestała przychodzić na każde zawołanie.
            Teraz marzy o powrocie tego, co było przed wypadkiem. Żeby mogła sama się ubrać, umyć, żeby chociaż samej zrobić sobie herbatę. Żeby miał kto palić w piecu, żeby miała za co kupić węgiel. Wszystko, co się nie liczyło, nagle zaczęło się liczyć.
            Wystarczyło, że posypało się kilka elementów misternej układanki.

            Człowiek zazwyczaj docenia coś dopiero wtedy, gdy to traci.
            Praca, dom, zdrowie, rodzina wydają się takie nieważne…









          • vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 23:59
            Niezapominajka podziwiam upór z jakim przekonujesz mnie że lepiej być biednym i chorym niż bogatym i zdrowym :)
            • niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 01:01
              Oj, Vitek, jakbym słyszała tę panią.
              -Z czego mam się cieszyć? Że jestem chora i niesprawna? Że nie mogę iść do sklepu, tak jak inni? Że nie mogę iść do kościoła?
              Wszyscy mogą sobie chodzić, tylko ja muszę siedzieć w domu. No i co z tego, że daję sobie tu radę. Pani nie wie, jak to jest...
              Teraz chciałaby być tak chora i niesprawna jak była przed wypadkiem, a nie zdrowa i bogata.
              Zrozumiała, że na zdrowie i bogactwo nie miała szans, a narzekaniem i ciągłymi żalami odpychała od siebie znajomych. A na kontaktach z ludźmi jej właśnie zależało.
              Gdyby zmieniła swoje podejście, swoje zachowanie, dużo chętniej by ją odwiedzali i nie czułaby się taka samotna.
              Ale ponieważ ona uważała, że wszyscy ją powinni zabawiać, rozweselać, zajmować się nią, a ona będzie wylewać swoje nieustające żale, bo jest w najgorszej sytuacji, odepchnęła od siebie tych, na których jej zależało.

              • aneta-skarpeta Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 19:15
                mam takiego sąsiada
                urodziło im się niepełnosprawne umysłowo dziecko- teraz dziewczyna ma z 27 lat i mieszka z nimi
                jakies 10 lat temu facet miał wypadek i stracił obie nogi. kilka lat go nie widziałam, bo nie mieszkałam tutaj.
                facet ma prze***ne, co tu dizuo ukrywac, pieniedzy mają bardzo mało bo widze jak żona jest ubrana- w tej samej kurtce od lat. pewnie facet ma mega doły itd

                ale jak się z nim pogada na klatce to zawsze zazartuje, cos powie, zagada- czesto jakis pikantny dowcip. przynajmniej facet sie stara
    • aneta-skarpeta Re: Wszystko jest do bani 01.10.10, 23:15
      mam syna 8 lat, nie wiem czy to juz duze dziecko, ale nauczony chodzenia wczesnie spac - max 22 w weekend, rano nie wchodzi do sypialni ( u nas akurat nie z powodu ew seksu, tylko, ze lubimy pospac). jak ktos jest w lazience to nie wolno wchodzic- mozna zrobic szybki numerek:)

      dzieci mozna wygonic na dwor, zawiesc do babci, cioci, kolezanki na popoludnie. znam rozne pary, ale tez takie, ktorych zycie seksualne kwitnie po drugim dziecku- bo weszli na te same fale, maja poczucie spelnienia itd i szaleja. ale dzieci rzeba sobie wychowac:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja