To ja nowy wątek założę, bo problem mam, którego nijak rozchodzić nie umiem

Co roku jak idzie jesień, to mnie taka przeogromna chęć na miłość nachodzi, że wszystkie postanowienia szlag trafia. W tym to powyższe

I od razu doprecyzuję, że nie chodzi o seks, żeby nie było. Ta chętka to mnie na wiosnę dopada i z nią sobie jakoś radzę z pomocą dwóch pedałów

Ale o miłość romantyczną się rozchodzi. Taką z książek i bajek. Taką, żebym to poczuła w palcach u nóg...
Ktoś coś poradzi? Bo mi wlazło do łba i nijak wyjść nie chce