Cześć

Nie będę pisać, że jestem samotna i że smutno mi samej iść przez życie, bo to
nic nowego na tym forum

zastanawiam sie tylko skąd ludzie mają tylu
przyjaciół, znajomych, kumpli, ziomów itp... Studiuję na babskim kierunku, w
pracy mam same koleżanki, w domu mama i siostra... Już nawet nie pamiętam jak
sie gada z facetem! W dodatku wszystkie moje znajomości są taaakie
powierzchowne! Tak trudno kogoś wyciągnąć na pivko - co prawda nigdy tego nie
proponuję, ale i mnie nikt nie zaprasza... Nie wiem gdzie leży problem??? Mam
25 lat a czuję się jak ciotka-klotka.
P.S. Jestem z Warszawy - to sie nazywa samotność w wielkim mieście...