robert9924
27.02.07, 07:17
Polska krajem kłusowników
"Metro": W najnowszym, niepublikowanym jeszcze raporcie Komisja Europejska
piętnuje Polskę za kłusownictwo.
Zajmujemy w Unii pierwsze miejsce w bezprawnym połowie dorszy - według
inspektorów UE co drugi wyłowiony u nas dorsz jest nielegalny. Raport nie mówi
o innych gatunkach ryb, ale ekolodzy i straż łowiecka potwierdzają:
kłusownictwo w naszym kraju rośnie w zastraszającym tempie.
Polski kłusownik już dawno nie zabija zwierząt w pojedynkę, żeby mieć co do
garnka włożyć. Na rzekach i jeziorach grasują wieloosobowe gangi wyposażone w
drogie motorówki, sieć informatorów, broń i ukryte chłodnie. - W tydzień
potrafią zabić kilkaset kilogramów ryb. Sprzedają je za połowę ceny
właścicielom barów czy sklepów - opowiadają funkcjonariusze ze straży
rybackiej w Szczecinie. Tylko w ciągu minionego półrocza zachodniopomorscy
strażnicy i policjanci zdjęli ponad tysiąc takich dużych sieci. Padło w nich
ponad 50 ton ryb. A to zaledwie 15-20 proc. tego, co udaje się wykryć. -
Kłusowników trzeba złapać na gorącym uczynku, bo inaczej nie ma dowodów -
przyznaje Wojciech Prądzyński, szef zachodniopomorskiej państwowej straży
łowieckiej.
Strażnicy jednoczą się przeciw kłusownikom z policją, strażą graniczną,
leśnikami, wędkarzami i ekologami. Efekty? Podczas kilkudniowej zmasowanej
akcji na wodach Drawy, Odry czy Parsęty udaje się czasem złapać nawet sto
kłusujących osób. Każda płaci po kilkaset złotych mandatu, po czym... wraca
kłusować.
Kłusownicy pustoszą też lasy: w zeszłym roku w Lasach Państwowych wykryto 600
takich przypadków, dwa lata temu było ich o sto mniej. - Zjawisko przybiera
coraz większe rozmiary. W 2005 r. wyliczyliśmy straty związane z kłusownictwem
na 1,5 mln zł, a w ubiegłym już na ponad 1,7 mln zł - wylicza Tadeusz
Pasternak, główny inspektor Straży Leśnej.