Dodaj do ulubionych

Znamy się tylko z widzenia

IP: *.acn.waw.pl 27.06.03, 22:47
Tytuł tego wątku był już kiedyś zapowiadany jako odwrotna strona medalu
naszej znajomości z ritą. Teraz rita pojedzie do Olsztyna, ale mnie tam nie
będzie, więc nasza znajomość nie ucierpi. Ugruntują ją wspomnienia rity z
Olsztyna po latach, tylko co ty rita zobaczysz w ten jeden paniczny dzień?
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 23:14
      jd- zobaczę wszystko, to co widziałam przed laty, zobaczę to w innych barwach i
      zobaczę forumowiczów, którzy mnie tak zdopingowali do przyjazdu. Ja i tak
      jestem już myślami w Olsztynie, ja już prawie tam jestem, ale nie pora o tym
      opowiadać
      Dzis ogladałam wodospad Niagara z bliska, stałam nad nim i słuchałam szum -
      pewnie nie wierzysz , ale tak było - tylko się nie smiej i nie padnij trupem .
      Otóż była u nas nagła ulewa, szybko sie skończyła i ja wyszłam przed sklep
      popatrzeć jak ściekają bujnie ostatnie wody do kratki kanalizacyjnej i tak
      stoje patrzę i podziwiam jej szum wlewania. Podchodzi staruszka i pyta na co
      pani patrzy , coś pani wpadło - a ja do niej , nie widzi pani wodospadu
      Niagara, widziała pani kiedyś Niagarę , a ona nie z takiej renciny ?
      - Niech sie pani nie martwi , oto jest on wielki wodospad Niagara - jeśli ja
      widzę to i pani to widzi i inni też widzą tylko sie nie przyznają.
      I taka gadkę mialam ze staruszką, stałą klientką - bardzo cieszylismy się z tej
      Niagary
      Pamietaj jutro - opowiem ci o tym listonoszu i też o staruszce

      Paulinę ubawiłeś tym metalem glebowym - pierwszy raz słyszała taka nazwę
      Czy ty uważasz, że słuchają metal tylko ludzie prości ?
    • Gość: Andulka Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.kprm.gov.pl 28.06.03, 11:49
      Gość portalu: jd napisał(a):

      >co ty rita zobaczysz w ten jeden paniczny dzień?<
      Paniczny dzień. Jd, znalazłeś najwłaściwsze określenie. Od dawna ją namawiam na
      przynajmniej dwa dni. Skona przecież ze zmęczenia i użyje jak pies w studni.
      Ja byłam dwa dni, a latałam jak kot z pęcherzem, mimo że po odleglejszych
      częściach miasta zostałam obwieziona - inaczej czasu wytarczyłoby mi tylko na
      Śródmieście...
      A, i przepraszm że na SP 7 ubiegłam Twoją odpowiedź na pytanie nat. Czytam ten
      wątek z nieustającym zainteresowaniem. Wiedziałam to napisałam, impuls.
      Dziś pytanie, jutro odpowiedź ;)))
          • brzoza2 Re: Znamy się tylko z widzenia 28.06.03, 16:39
            Co do rity obydwoje prawie na pewno macie słuszną rację - nie powinna,
            szczególnie ona, po tylu latach jechac do Olsztyna jedynie na chwil kilka.Nie
            tylko niewiele zobaczy, ale rozdrażni jedynie swoje wspomnienia.

            Mam bratanka metalowca, ale takiego raczej "stonowanego". Moja córcia tez
            przedkłada metal nad inne, nie powiem jakie, żeby nikogo nie urazic.
            <<<~~~~~~~~~~~>>>
                • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.06.03, 21:46
                  jd- siedziałam dłudo w ogrodzie z wielką przyjemnośćią, bo wiem , że za tydzień
                  o tej porze będę w Olsztynie.
                  Zaskoczona jestem twoim pytaniem, ponieważ było ono moją sekretną tajemnicą.
                  Jak napisano w wątku skłonność kobiety - kobieta nigdy nie kłamie !
                  Czy ja napisałam, że zdążę na ten pociąg, oczywiście że nie zdążę i pojadę
                  następnym o 22.00. W tym czasie porozmawiam z obecnymi forumowiczami jak
                  zwiedzić dalsze części Olsztyna, wszystkie te co wymieniłeś miejsca i jeszcze
                  coś co nie wymieniłeś , a powinnam odwiedzić - domyślasz się jakie , połozyć
                  kwiaty przy bramie, ponieważ jest to miejsce neutralne przez które przechodzi
                  się stojąco i leżąco - domyślasz się jakie, ale to już ustalę na miejscu.
                  Ale odkryłeś tajemnicę !!!!!!!
                  za brzozę musze wrzucić pamiętny grosz do j. Krzywego to i jej się powiedzie.
                  Ale, że o Darii nic nie mówi to należy jej się lanie
                • brzoza2 Re: Znamy się tylko z widzenia 28.06.03, 21:49
                  jd - od razu dostała sie do LO III im. Sowińskiego (klasa hum. z rozszerzoną
                  historia, angielskim "normalnym" francuskim i łaciną). Wciąz jednak siedzi w
                  Dąbrowskim na ławce rezerwowych - jest coraz bliżej. Nie wycofała sie głównie z
                  braku mozliwości - przed Dąbrowskim działy sie dantejskie sceny, az przykro
                  opisywac. Teraz więc z ciekawością sledzi,bo decyzje juz podjęła, czy przejdzie
                  tę czerwoną, magiczna linie histerycznego wyścigu, czy tez nie.
                  Znowu w Warszawie zgotowano dzieciakom horror i chyba jest gorzej, niż w
                  poprzednim roku. Czytałam, że w Poznaniu Unia Szkół zadziałała bezbłędnie, w
                  warszawie był koszmar.
                  nalezy tylko mieć nadzieję, że jednak ktoś wyciągnie z tego wnioski i nastepne
                  roczniki nie beda przezywały tego samego.
                          • Gość: NAT Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.in-addr.btopenworld.com 28.06.03, 23:41
                            jd, z czystej ciekawosci, czy moglbys odpowiedziec na pytnie z branzy: jak duze
                            jest zainteresowanie mlodziezy polskiej studiami na wydziale Filozofii? Pytam
                            dlatego, bo moja corka jezdzi aktualnie po uniwersytetach na tzw 'dni otwarte'
                            dla kandydatow na rok akademicki 2004. Chce studiowac albo czysta filozofie
                            albo filozofie z ekonomia albo filozofie + polityke + ekonomie (ta ostatnia
                            mozliwosc tylko w Oxford).
                            Na dobrych uczelniach, na wydzial filozofii maja okolo 150 aplikantow, a
                            przyjmuja 8 - 10 osob, czyli powazna konkurencja. Czy jest to jakas globalna
                            tendencja, czy tez tylko lokalna moda? Dziwi mnie to troche, bo tutaj
                            przynajmniej, nie jest to kierunek, ktory prowadzi bezposrednio do oczywistej
                            kariery (poza naukowa dla nielicznych) a jednak zinteresowanie jest bardzo
                            duze.
                        • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.06.03, 23:34
                          Teraz o tym listonoszu, doczekał sie swojego miejsca w czasie, fajny czlowiek,
                          roznoszący o stałej porze emeryturki. I tak jedna staruszka wzieła od
                          listonaosz pieniążki i zaraz poczłapała na ryneczek na zakupy. Kiedy kupowała
                          jarzynki, okazało się , że płaci fałszywą 50-tką. Tam ją też wystraszyli, że
                          jak ma ich więcej to przyjdzie policja, zrobi jej rewizję i będzie miała duże
                          kłopoty, bo mogą zrobić i rewizję całej jej rodziny. Babuleńka wystaraszona
                          wróciła do domu i z resztą pieniędzy przyszła do mnie na sprawdzenie. Miała
                          przy sobie 1.000 zł po 100zł i twierdziła, że jeszcze są cieplutkie od rąk
                          listonosza. Oczywiście , że wszystkie miała prawdziwe, ona nie chciała wierzyć.
                          Uspakajałam ją, była zdenerwowana i nie mogła się opanować. Wreszcie mówię do
                          niej by pokazała ten feralny banknot i co się okazało, że ze strachu zostawiła
                          u sprzedawcy jarzynek. Przypuszczam , że ten banknot był prawdziwy tylko
                          została oszukana i to nie przez listonasza, na ktorego tak wieszała słowa i
                          oskarżała go całkiem niewinnie - to jest życie !

                          jd- jest takie przysłowie , polskie
                          "Człowiek na starość
                          psem śmierdzi" - nie rozumię co ono znaczy ?
                            • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.06.03, 23:43
                              życze dobranockę spokojną - jutro może o wiśnióweczce, zaczyna się rozkręcać, a
                              gdybyś sie pytał o Darwina to żyje i ma sie dobrze

                              właściwie to nie było to wyrafinowane to spóżnienie na pociąg, ale to dziś
                              wyszło w rozmowie, ze jak sie spóżnię to wytrzymają beze mnie
                              Wydaje mi sie , że dobrze rozegrałam tą wizytę - nie wiem czy pisałam, ale mogę
                              byc ostatnio troche zakręcona, może nawet nie trochę
                                • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 00:04
                                  ale trafiłeś na godzinę duchów
                                  znasz to ?
                                  Był ciemny ciemny las
                                  A w tym ciemnym ciemnym lesie
                                  Stała ciemna ciemna chatka
                                  A w tej ciemnej ciemnej chatce
                                  Stał ciemny ciemny stół
                                  A na tym ciemnym ciemnym stole
                                  Stała ciemna ciemna trumna
                                  A w tej ciemnej ciemnej trumnie
                                  Był ciemny ciemny
                                  ..................... - ty odpowiedz , bo ja sie boję

                                  Dobranoc
                                    • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 22:28
                                      Czy możesz schłodzić moje emocje związane z Olsztynem. Tyle na tą wizytę
                                      pracowałam technicznie i taktycznie i mam efekty czyli sukces wyjazdu. Mam
                                      całkowitą zgodę na wyjazd bez żadnego głosu sprzeciwu. W czwartek żegnamy sie
                                      na forum , a w piątek w drogę. We wtorek kupuję bilety. Sama nie mogę w to
                                      uwierzyć, że poszlo tak gładko. Wszystkie nasZe wspomnienia zostaną dokładnie
                                      sprawdzone. Chciałabym spotkać sie z Iwoną twoją szkolną koleżanką, byłaby
                                      dobrym przewodnikiem po tych rejonach i opowieści pewnie by też były ciekawe.
                                      Będzie to " olsztyńska trasa ak" równoważna krakowskiej trasie. Pewnie będą to
                                      trasy które wejdą na stałe w program zwiedzania obu miast. Wiadomo, że nazwa
                                      pochodzi od pierwszego forumowicza odwiedzającego Kraków czyli ak. A było to
                                      równo rok temu. Tą trasą przeszedł też bpkw. Są to pamietne wizyty, które sie
                                      wspomina szczególnie przyjemnie , miło i tajemniczo.
                                        • oso1 Re: Znamy się tylko z widzenia 01.07.03, 00:19
                                          Gość portalu: rita napisał(a):

                                          > myślę o widoku z okien pociągu - jaki jest ?
                                          > i żeby tylko było słoneczko o wschodzie
                                          Zobaczysz Ritko, będzie jak pragniesz,
                                          słoneczko, wietrzyk i czyste przedziały
                                          Konduktor miły, papier w WC,
                                          kawunia, muzyczka - tłok mały
                                          a jak tłok - to rusza
                                          ta "ciuchcia" powoli,
                                          już koła po torach turlają,
                                          gdziesz szumi już w uszach,
                                          świst pędu powietrza,
                                          a iskry gdzieś w górze śmigają.
                                          Pantograf to szumi, po żółtych przewodach
                                          Gdzie prąd elektryczek tak płynie
                                          To on nam pozwala tak szybko wędrować
                                          Z Krakowa do grodu przy Łynie.
                                          I śmiga za oknem widoczek przemiły
                                          te lasy, te miasta, to pole
                                          Obrazy jak w kinie szybciutko migają
                                          - ale ja tutaj pier..., to znaczy gadam głupoty
                                          Mówiąc króciutko - do soboty!!!!!


                                            • Gość: jd Re: Znamy się tylko z widzenia IP: 193.0.68.* 01.07.03, 11:13
                                              Czuję napięcie zbliżającej się chwili.
                                              Bądźcie czujni na wszelkie doznania, przeżycia i atrakcje, nie dostrzegajcie
                                              zaś za bardzo zgrzytów i niedociągnieć, i natychmaist o nich zapomnijcie.
                                              Rita, droga do Olsztyna jest ta samo pasjonująca jak sam Olsztyn (i to
                                              niezależnie od tego skąd się jedzie).
                                              • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 23:23
                                                tak , droga będzie pasjonująca, tymbardziej, że trzymam bilety w rękach.
                                                oso , piękny wiersz napisał, tylko z jednym sie nie zgadzam, ze słoneczkiem ,
                                                wietrzykiem, ponoć to będzie deszczowa podróż i nie zobaczę już PGR-ów, krówek
                                                pasących się na polach, chyba ich coraz mniej. Opowiem wam co zobaczę , sama
                                                jestem ciekawa, czy lasy aż tak urosły, że sięgają do nieba . Deszcz i tak mi w
                                                niczym nie przeszkadza, nie jestem z cukru.
                                                Dziś bardzo póżno weszłam na forum, musze kończyć, jutro postaram sie wcześniej

                                                już słyszę stukot pociągu i widzę okno przy którym siądę i będę tyle godzin
                                                patrzeć, żadne czytanie - wspominanie
                                                jutro już środa !!!!!!
                                                  • Gość: jd Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.acn.waw.pl 01.07.03, 23:49
                                                    Nie będziesz niestety przejeżdżać przez Stare Jabłonki, ale są różne maleństwa
                                                    kolejowe za Działdowem. No i doceń Dworzec Centralny w Warszawie. Uwielbiam
                                                    wałęsać się po nim. I nie zapomnij skupić sie przed samym celem podróży
                                                    przejeżdżając przez Dworzec Zachodni w Olsztynie.
                                                  • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 23:57
                                                    właśnie - nie wiedziałam, że taki Dworzec Zachodni w Olsztynie istnieje , to
                                                    znaczy słyszałam o nim na forum
                                                    jd- Warszawę znam jak rękawiczkę i Dworzec też, to było najbardziej odwiedzane
                                                    miasto, przecież wiesz, że mieszkałam na ul. Miłej. Pamiętam też stary
                                                    warszawski Dworzec. Jeżdziłam też do Domów Centrum - są jeszcze ?
                                                    Znów godzina duchów nas zastała - dobranoc jd
                                                  • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:09
                                                    brzoza - ja tam mieszkałam dwa dni i już wystarczyło , żeby sie zdecydować na
                                                    zamianę na Kraków. Był to duży blok, taki duzy i szeoki, że wychodząc ze
                                                    śmieciami pogubiłam sie w klatkach, przeszłam do innego bloku, pół dnia
                                                    szukałam wejścia i drzwi - to była gehenna tak spacerować z wiaderkiem po
                                                    korytarzach i ogladać każde drzwi. Trafiłam, ale ostatni raz, wyjechałam do
                                                    Krakowa i zamieniłam mieszkania. Warszawa dla mnie jest za duża, gubilam sie w
                                                    tych szerokich jezdniach, tych zabieganych ludzi. Warszawa to moloch pieniędzy
                                                    nic więcej - zgadzasz się ze mną ?
                                                    Czy ty kochasz Warszawę , Warszawę mozna lubić i chyba nic więcej.
                                                  • Gość: Andulka Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.chello.pl 02.07.03, 22:27
                                                    Nie zastanawiam się nad tym. Ale kiedy cztery lata mieszkałam poza, aż ryczałam
                                                    z tęsknoty, nawet do Palacu Kultury.
                                                    Irytuuje mnie ciągłe krytykowanie Warszawy, kpiarskie teksty o "warszawce" i
                                                    ogólne najeżdżanie (dla odreagowania własnych kompleksów, czy co?) . Dziś już
                                                    nie wytrzymałam i wydarłam się na jakimś wątku, chyba o Mazurskim Parku
                                                    Narodowym
                                                  • Gość: jd Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.acn.waw.pl 02.07.03, 22:51
                                                    Nie mam na to jakichś poważniejszych argumentów, ale uważam że słusznie jest
                                                    zamknięte. W sobotę i niedzielę nie powinno sie robić zakupów i myśleć o
                                                    transakcjach w kantorach (nie kieruje mną bynajmniej intencja religijna).
                                                    Oczywiście to sie odnosi wyłącznie do Olsztyna, który w ten sposob nie ma
                                                    jednak wad.
                                                  • Gość: Andulka Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.chello.pl 02.07.03, 23:02
                                                    Nie powinno się pracować w soboty i niedziele. Ale tez nie powinno sie pracować
                                                    po 14 -18 godzin na dobę a ja tak pracuję. I nie moge powiedzieć "Nie". A
                                                    czasem muszę kupić chleb, pastę do zębów, majtki.
                                                    Świat zwariował a ja tego nie zatrzymam, nie spowoduję żebyśmy znowu żyli wolno
                                                    i dostojnie, nie jestem cudotwórcą. Więc kiedy mam robić zakupy?
                                                  • brzoza2 Re: Znamy się tylko z widzenia 03.07.03, 08:32
                                                    rita - ja nie wiem, czy kocham Warszawę. Chwilami mam wrażenie, że to już nie
                                                    jest to moje miasto, w którym rosłam, dojrzewałam i bez którego zycia sobie nie
                                                    wyobrażałam. Wystarczy, że po pół roku nieobecnośi w jakimś fragmencie MOJEGO
                                                    miasta, nie poznaję go - wsród znanych mi i ukochanych uliczek, domów, parków
                                                    wyrastają w kosmicznym tempie szklane, bezosobowe biurowce, bezkształtne
                                                    supermarkety, wielokondygnacyjne parkingi i inne koszmarne architektonicznie
                                                    bryły. Bywa wówczas, że tracę orientację i nie wiem, czy to wciąż jeszcze jest
                                                    MOJE miasto.
                                                    Ale to wszystko jest opowieścią na oddzielną bajkę...
                                                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: jd Re: Znamy się tylko z widzenia IP: 193.0.68.* 03.07.03, 15:00
                                                    Brzozo, nie kokietuj, wiadomo, że lubisz stolicę, zwłaszcza Markpole pod
                                                    Pałacem Kulturyi budynek Warty na przeciwko twojej firmy Czy Daria już
                                                    ostatecznie rozstyrzygnęła?
                                                    Andulko, bez chleba, pasty do zebów i majtek da się żyć. Olsztyn nie ma wad.
                                                    Rita, trzecią złotówkę wrzuć do Łyny.
                                                  • brzoza2 Re: Znamy się tylko z widzenia 03.07.03, 18:49
                                                    jd - nie cierpię Markpoli(ów?), za to uwielbiam pałac Kultury. Niech sobie
                                                    gadaja co chca, a ja mam do niego ogromny sentyment. Poza tym pracowałam w nim
                                                    dawno temu przez całe pięć lat.
                                                    Nie podoba mi sie równiez budynek wart i nic na to nie poradza. I proszę mi tu -
                                                    mój drogi jd - nie imputowac takich rzeczy!
                                                    Daria w rezultacie dostała się także do Dąbrowskiego, do klasy niemiecko-
                                                    włoskiej. Zdecydowala się jednak na swój pierwszy wybór, czyli Sowińskiego z
                                                    historią, angielskim, francuskim i łaciną. Jej wybór, jej szkoła. A poza tym -
                                                    co za róznica, gdy ktos chce sie naprawde uczyć, to zupełnie wszystko jedno w
                                                    jakiej będzie szkole. I cieszę sie, że to całe rekrutacyjne szlaństwa nareszcie
                                                    sie skońcyzło. To zupełnie nie na moje nerwy.

                                                    Rita - o wrzuceniu pieniążka w moim imieniu chyba pamietasz?

                                                    jd - bez majtek nie da się żyć. Żyjemy w chłodnym klimacie.

                                                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Re: Znamy się tylko z widzenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 00:00
                                                    Znamy się tylko z widzenia .....
                                                    Długo myślałam co Wam napisać, chciałam się pożegnać, ale z kim, z majtkami ?
                                                    Wezmę dwie pary , chyba wystarczy, a ty Andulko ?
                                                    Po powrocie napiszę czy starczyło, czy musiałam dokupić więcej ;-))))))))
                                                    Przecież otwarte są markety, jak mi jeszcze czegoś zabraknie - dokupię.

                                                    Wrażenia opiszę po powrocie - jesteście wspaniali, a teraz na mnie czas i w
                                                    drogę, jeszcze tylko ta nocka i następna w stukającym pociągu i pięknymi
                                                    nocnymi widokami i porankiem już na ziemi warmińskiej .
                                                    Czy doznam szoku ?
                                                  • brzoza2 Olsztyńskie majtki 04.07.03, 08:35
                                                    rita - jestem przekonana, że olsztyńskie majtki, jak i wszystko co olsztyńskie,
                                                    ma swój wymiar szczególny. Kup więc sobie jakies na pamiatke - tylko nie chwal
                                                    sie później męzowi, bo nie znając tematu jeszcze sobie bóg-wie-co-pomysli.

                                                    Andulko - jako jedynej forumowej reprezentantce stolycy zycze Ci wyjątkowej
                                                    formy, wszak musisz bawic sie za nas troje (bez skojarzeń!), w tym dwoje
                                                    nieobecnych. Ale duchem to i my tam bedziemy (właściwie powinnam mówic za
                                                    siebie, bo nie moge brać odpowiedzialności za ducha jd).

                                                    Jednym słowem: bawcie się znakomicie:))))
                                                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: Andulka Re: Olsztyńskie majtki IP: *.kprm.gov.pl 04.07.03, 09:36
                                                    brzoza2 napisała:

                                                    >
                                                    > Andulko - jako jedynej forumowej reprezentantce stolycy zycze Ci wyjątkowej
                                                    > formy, wszak musisz bawic sie za nas troje

                                                    Nie zawiodę :)))
                                                    Ponieważ majtki robią niespodziewaną furorę pytam, czy przywieźć Ci jakieś jako
                                                    souvenir z Olsztyna? ;))))))))))))
                                                  • Gość: jd Re: Olsztyńskie majtki IP: *.acn.waw.pl 04.07.03, 19:16
                                                    Brzozo, możesz mówić także za mnie, jak najbardziej.
                                                    Natomiast Rita najwyraźniej obraziła się za temat majtkowy. Rita, jeśli tak
                                                    jest, to jak na osobę tak młodą, tak spontaniczną i tak bezpruderyjną,
                                                    ujawniasz zaskakująca sztywność i zasadniczość. Zapomnij o tym i baw się
                                                    radośnie w Olsztynie.
                                                  • brzoza2 Re: Olsztyńskie majtki 05.07.03, 08:22
                                                    Myśle, że Rita nie z tych, co się o byle majtki obrazają. Ona chyba wczoraj w
                                                    ciągu dnia w ogóle do kompuera nie zaglądała. Zbyt dużo wrazeń i zapewne
                                                    przygotowań do wyjazdu.
                                                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Mój Olsztyn był inny !!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.07.03, 15:37
                                                    Ale was zaskoczę, pogoda w Olsztynie wspaniała, byłam na plaży i plywałam,
                                                    jeżdziłam na rowerku wodnym, na sam środek jeziora - cudownie , cudownie i
                                                    jeszcze raz cudownie, będą zdjęcia robione przez Paulinę.
                                                    Na plaży byłam sama i rybacy - dużo by pisać - poczekajcie jak wrócę, nogi mnie
                                                    bolą od pedałowania rowerka i plywania ale to najprzyjemniejsze uczucie. Brama
                                                    Wysoka zaliczona, tramwaj też i jeszcze dodam, że zaliczona Al. Przyjaciółł i
                                                    szkoła - zrobione zdjęcia. Teraz po przespaniu się i oczywiście jeszcze innych
                                                    kosmetyków znalazłam na dĄBROWSZCZEKÓW kafejkę i jestem z wami
                                                    Szykuję sie na spotkanie o 18.00
                                                    Brzoza - szampan 1,5 l jest przygotowany
                                                    jd- Czy wiesz, że jechałam przez Stare Jabłonki - nie jechalismy przez Warszawę
                                                    tylko przez Toruń

                                                    marzenia prawie , prawie zrealizowane , jutro poprawka
                                                    A jak wy spędzacie weekend ?
                                                    Idę zaraz jeszcze pochodzić po śladach i wracam do Pauliny , jeszcze śpi.

                                                    Jeszcze zdąże wamj powiedzieć, że jak pojechałam na Al. Przyjaciół ją ogladać,
                                                    to taksówkarz powiedział, że tej szkoły tu nie ma i zawiózł nas na plażę, kiedy
                                                    wracaliśmy z plaży to poprosiłam go by teraz podjechał do szkoły i on zadzwonił
                                                    do swojej sieci i dowiedział się , że jest ona na Al. Przyjaciół i pojechaliśmu
                                                    z powrotem pod sama szkołę , a tam leżał na boisku całkiem zalany człowiek.
                                                    Zrobiłam też zakupy w sklepiku - prowadzi go mężczyzna chyba, jest tam też
                                                    apteka
                                                    jak chłopaki za uszami krzyczą, w coś grają i siedzę przy nich, chyba oplacę im
                                                    jeszcze jedną godzinę ale upierają się , że nie chcą - to są Olsztyniaki ?

                                                    tyle relacji na żywo - jestem zmęczona szczęśliwie i jeszcze wrażenia czekają
                                                    jutro - spełniam obowiązki forumowskie , oraz zaliczanie wszystkiego jeszcze
                                                    raz dla zapamiętania

                                                    Wracam , tą samą trasą, czyli Ostróda i Jabłonki
                                                    O uroku wszystkiego może innym razem

                                                    Dziękuje pogodzie szczególnie za zrobienie mnie niespodzianki, bo wszyscy w tv
                                                    zapowiadali deszczowo cały czas a tu ...
                                                  • Gość: rita Re: Mój Olsztyn był inny, a teraz ......... IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 21:12
                                                    Już jestem po pracy i po trzech niewyspanych nocach. Dużo by opowiadać, od
                                                    czego mam zacząć? To , że poszalałam na jeziorze, to już wspomniałam. Teraz
                                                    odczuwam zakwaszenie mieśni od pedałowania na rowerku wodnym, ale warto było !
                                                    O swoim domu rodzinnym w Olsztynie mogę powiedzieć tyle, że szukając swoich
                                                    sąsiadów dowiedziałam się, że to ja jestem nastarszą mieszkanką , ponieważ
                                                    aktualnie mieszkaniec tam najstarszy mieszka około 20 lat. Rotacja lokatorów
                                                    tego domu była częsta.

                                                    brzoza i jd -krakowskie monety groszówkowe zostały wrzucone - o nich napisze
                                                    póżniej.

                                                  • brzoza2 Re: Mój Olsztyn był inny, a teraz klamiemy?.... 08.07.03, 08:29
                                                    rita - dzieki za grosiki i z pewnością to one sprawią, że i my do Olsztyna
                                                    Pieknego zawitamy. W przyszłym roku, w co głęboko wierze, już wspólnie
                                                    powrzucamy pieniązki, na przekór wszystkim przeciwnościom.
                                                    A jakie odczucia ma Paulina, czy magia i czar Olsztyna spłynęły także na nią?
                                                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Re:Coraz bardziej tęsknię za Olsztynem. IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.07.03, 20:55
                                                    wchodzę na chwilkę by powiedzieć, że już tęsknię
                                                    brzoza - Paulina jest osobą bardziej myślącą niż mówiącą, ale jak to się mówi
                                                    swoje wie.
                                                    Kiedy wysiadłyśmy z pociągu na Dworcu jeszcze było dużo ludzi, ale kiedy
                                                    wyszłyśmy na miasto i przeszliśmy placem Bema, a póżniej Partyzantów
                                                    powiedziała, że jest to miasto widmo.
                                                    Mało ludzi, wręcz bezludzie. Z tej samotności , bo tak się poczułam wziełyśmy
                                                    taxi i kazaliśmy się zawieść do jakiegoś hotelu, a póżniej na plażę miejską, a
                                                    tam również byłyśmy same, jedynie rybak siedział sobie na molo.
                                                    A była to godzina 10.00 i spodziewałam się na plaży tłumów jak to dawniej
                                                    bywało, ale i jezioro Krzywe okazało się widmem. Pusyo wszędzie , głucho
                                                    wszędzie. A plaża się zmieniła, chociaż się nie zmieniła.
                                                    Stanowisko kasowe było tylko że nowoczesne z kasą fiskalną. Miałam i czułam
                                                    wielką przyjemność w kupowaniu niby biletu, chociaż otrzymałam paragon
                                                    identyczny jaki daję swoim klientom, czyli paragon fiskalny. Rozejrzałam się po
                                                    plaży i widzę czystość oraz zadbany teren.
                                                    Zobaczyłam również na starym miejscu wypożyczalnię sprzętu wodnego. I tu byłam
                                                    zaskoczona - rowery wodne , jeszcze takie jakie pamiętam , stare ciężkie
                                                    klonkiery. Jak tylko je zobaczyłam kamień spadł mi z serca i odczułam ulgę, że
                                                    jestem na właściwym miejscu. Pobiegłam do pana, który miał pieczę nad sprzętem
                                                    i jak zobaczył moją ochotę i chęci na rowerek, bez przeszkód mi wypożyczył, był
                                                    tak grzeczny człowiek, że bez zbędnych formalności oddał rower w moje władanie.
                                                    Ubrał ,mnie w najładniejszy kapok , poinstrułował i jazda, a może i nawet był
                                                    odlot w krainę marzeń. Żebyście chociaż poczuli to co ja przeżywałam - wy
                                                    myślicie, że jestem zakręcona , życzę każdemu być tak zakręconym.
                                                    Kręciłam tym rowerkiem i kręciłam, żeby jak najszybciej być na środku jeziora.
                                                    Jeżeli jest ktoś, kto pływał na takich rowerkach to musi wiedzieć, że to nie
                                                    lada wyczyn samemu zmagać się z tą maszyną i wodą.
                                                    Słuchajcie upatrzyłam sobie swoją trasę - będzie to olsztyńska trasa rity,
                                                    muszę was tam kiuedyś zabrać w głąb jeziora na tych wspaniałych maszynach. Żeby
                                                    komuś nie przyszło do głowy wyrzucać te muzealne obiekty pływające, żaden
                                                    nowoczasna maszyna nie zastąpi traktora pływającego pamiętającego jeżdzące
                                                    tramwaje olsztyńskie. Ten środek jeziora mnie oczarował, to jest właśnie moje
                                                    magiczne miejsce, tam naprawdę człowiek czuje się wolny otoczony taflą jeziora
                                                    i wspaniałymi jeziorami i ta cisza i chlup wody jak łyk dobrego piwa w
                                                    eNce.Muszę przyznać , że dziwię się Olsztyniakom, że jeżdzą w inne rejony
                                                    jezior - mogłabym im powiedzieć cudze chwalicie swego nie znacie.
                                                    Prosze sie nie obrażać, bo nie było moją intencją obrażanie tylko docenienie
                                                    uroku i magii tego jeziora.
                                                    Teraz wiem , że muszę wrócić do swojej trasy - jest to męcząca trasa fizycznie
                                                    ale przyjemna, można objechać cały brzeg jeziora, taką trasę sobie upatrzyłam i
                                                    bardzo będę teraz o niej marzyć przy każdym słonecznym dniu. Trasa rity to
                                                    połączenie wolności, duszy , magii, uroku i historii zarówno ludzi jak i miasta.
                                                    Całkowita harmonia miasta Olsztyna z naturą. Nie wiem co dalej będzie się
                                                    działo ze mną ale z każdą godziną zaczynam tęsknieć odnowa. Dociera do mnie
                                                    pomalutku, że ja tam byłam i to wszystko widziałam i przeżywałam. Już nie żyję
                                                    tylko starymi wspomnieniami ale mam już nowe wspomnienia i marzenia.
                                                  • brzoza2 Re:Coraz bardziej tęsknię za Olsztynem. 08.07.03, 21:26
                                                    To co napisałas było tak przejmujące, że zapomniałam pogratulowac Ci
                                                    zaszczytnego tytułu i jakże cennego trofeum w postaci koszulki.
                                                    Gratuluję Ci zatem i potwierdzam: nalezało Ci się! Tylko teraz nie obrosnij w
                                                    zaszczyty i nie obizaj formy. Aktywnośc forumowa ma byc Twym codziennym,
                                                    serdecznym obowiązkiem
                                                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                                  • oso1 Re:Coraz bardziej tęsknię za Olsztynem. 08.07.03, 21:49
                                                    od 17 lat nie wyjechałem poza Olsztyn i okolice (chodzi głównie o urlop), i nie
                                                    przez to bym nie mógł (rodzona siostra mieszka ok.2 km od morza, druga w
                                                    Kowarach z oknami na Śnieżkę, pokoi mają bez liku) - ale to tu, jest to co
                                                    lubię i nie ciągnie mnie gdzie indziej. Chociaż przy tej pogodzie to tylko
                                                    szkoła przetrwania.
                                                  • inka28 Re:Coraz bardziej tęsknię za Olsztynem. 08.07.03, 23:06
                                                    Gość portalu: rita napisał(a):

                                                    > całkowicie oddaję ci pierszeństwo tęsknoty - tylko różnica jest taka, że ty
                                                    > możesz wpadać kiedy chcesz , a ja być może nigdy - to taki drobiazg i na
                                                    > marginesie.
                                                    No co Ty??? Nigdy nie mow nigdy. Moze nie wpadniesz, a moze wrocisz i tu
                                                    zamieszkasz:)
                                                  • brzoza2 Re:Coraz bardziej tęsknię za Olsztynem. 08.07.03, 23:11
                                                    rita - potrafię przepowiadac przyszłość. I widze, że kiedyś będziesz mieszkała
                                                    w Olsztynie na stałe i to bez żadnych wczesniejszych dramatów. Tak Ci sie ułozy
                                                    życie i juz. I na starość będziesz szczęśliwa, wśród bliskich i kochających Cie
                                                    ludzi. Wróżka Brzoza Ci to powie, a właściwie wyszumi.
                                                    A teraz daj złotówkę na mleko dla dziecka...
                                                  • brzoza Re:Zgadnijcie co przywiozłam z Olsztyna ? 09.07.03, 12:31
                                                    Jeszcze przed wyjazdem w krzaki (okreslenie Andulki, b.ładne)melduje sie jako
                                                    brzoza (bez cyferki). To ja, ta sama, tylko w formie odmieniona (żeby nie było
                                                    watpliwosci).
                                                    jd - a może Ty jestes w jakichś krzaczorach, albo w jakiej kałuzy (czyli na
                                                    urlopie) a my o tym nie wiemy?
                                                    rita - opowiedz jeszcze dzis, co kupiłas, bom ciekawa wielce.
                                                    <<<-------------->>>
                                                  • Gość: rita Re:Grzybki kurki w słoiczku IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 21:07
                                                    Kobieta pod Arkadami na Starówce sprzedawała w słoiku grzyby i jak je ujrzałam
                                                    i pomyślałam, że to z olsztyńskich lasów, moich też pamiętnych bez opamiętania
                                                    kupiłam. Kurki razem z igliwem smakowały jak za dawnych lat, ich smak wcale się
                                                    niezmienił.
                                                    A teraz coś z pociągu !!!!, może widok ?

                                                    jd- napiszę ci teraz jak wyglądał wschód słońca widziany z okien pociągu, który
                                                    mimo zapowiadjącej deszczowej pogody dany był mi oglądać.
                                                    Nocne widoki nie były ciekawe, ciemność i światełka , tyle z niego pamiętam, a
                                                    ranek okazał sie łaskawy, wyszło słońce i oglądałam wschód. Słońce wychodziło z
                                                    pod równin pól, ale póżniej to to słońce cieszyło mój wzrok.
                                                    Więc tak ,jak już wyszło w całości to chowało sie za lasy i bawiło sie ze mną w
                                                    chowanego. Okazało sie ,że niektóre lasy były rzadkie i moje słoneczko
                                                    przebłyskiwało przez nie. Ciekawy widok, kiedy z za konarów i pieni drzew
                                                    przebłyskiwało.
                                                    Kiedy już było wyżej, zjawisko się zmieniło powstała lekka mgiełka wyglądająca
                                                    jak obłoki chmur, tyle tylko , że znajdowały się na ziemi.
                                                    A teraz najpiękniejsze zjawisko jakie widziałam, to leśne tęcze, które w tej
                                                    obłocznej mgiełce powstawały. Mgła leśna oświetlana przez słońce - to właśnie
                                                    było najciekawsze i najpiękniejsze, powstawały delikatne kolory tęczy.
                                                    Trzeba przyznać, że urok jazdy pociągiem i widoku z okien jest też wspaniały.
                                                    Martwiłam się, że będzie deszczowa i pochmurna pogoda i że ona właśnie popsuje
                                                    te widoki, ale pogoda okazała się dla mnie łaskawa w ten pierwszy najważniejszy
                                                    dzień w życiu.
                                                    Ziemia warmińska zrobiła mi niespodziankę i na siłę dotrzymała słoneczko dla
                                                    mnie, drogę powrotną miałam już pochmurną
                                                    jd- i tak czas zleciał szybko, ale nowe wspomnienia przebiły stare i z tego
                                                    najbardziej się cieszę.
                                                  • Gość: rita Re:Coś z klimatu zjazdu - obiecałam ! IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 22:11
                                                    brzoza - udanego wyjazdu urlopowego
                                                    Na koniec jeszcze coś z klimatu zjazdu

                                                    Wiecie co było najpiękniejsze w tym zjeżdzie, to co nie jest uwiecznione na
                                                    tych zdjęciach - klimat.
                                                    To, że wpadaliśmy sobie z wielką radością w ramiona. Witaliśmy sie jak starzy
                                                    dobrzy przyjaciele z przed lat.
                                                    Ta spontaniczność powitań była tak czarująca, że łezka kręciła się w oku z
                                                    radości.
                                                    Dla głębszego odczucia klimatu dam ci przykład powitania z Angelą.
                                                    Więc ja cichaczem, dużo wcześniej zakradłam się do eNki, by zaskoczyć Angelę i
                                                    Lady i powiedzieć , że już jestem.
                                                    No więc wchodzę cichutko, zakradam się do sali w eNce, sal pusta, cicho
                                                    wszędzie , głucho wszędzie. Patrzę a tu stoi nasza królowa Lady, biorę ją do
                                                    ręki i chowam pod stół.
                                                    Trochę się z wrażenia potłukłam. Angela zaniepokojona tymi stukami wyszła z
                                                    baru i patrzy na mnie , a ja na nią.
                                                    Bez zastanawiania mówi - Rita!
                                                    Angela ! - mówię z wielką radością
                                                    i wpadłyśmy sobie w ramiona i długo nie mogłyśmy się od siebie oderwać.
                                                    Angela bardzo się cieszyła, że mnie widzi, a ja sama nie mogłam uwierzyć, że
                                                    widzę ją w eNce.
                                                    Gdyby ktoś to widział z boku, powiedziałby - Boże jakie przywitanie !!!!
                                                    -being był po ciebie na dworcu i dzwonił, że ciebie nie znalzł - mówi Angela
                                                    -to nic Angela, popatrz, masz większy problem, ktoś ci skradł Lady ? - mówię do
                                                    niej
                                                    -ty ją zabierasz do Krakowa ? - mówi zapłakana Angela
                                                    -coś ty, sprawdzam jak ją strzeżesz ? -mówię 1:0 dla mnie.
                                                    Rozmawiałyśmy jeszcze chwilkę w tonie serdeczności i szczerości i wielkiej
                                                    radości - tego się nie zapomina, tego nie pokażą ci zdjęcia.
                                                    Bardziej humorystyczne przywitanie mieliśmy z oso1 - on chyba ostatni przyszedł
                                                    i ja przedstawiłam się jako Andulka, a Andulka jako rita i oso był bardzo
                                                    zaskoczony i zmieszany, trochę się przy tym ubawiliśmy.
                                                    Czy choć trochę przybliżyłam wam ten klimat - żadna sztuczna atmosferka,
                                                    wszystko po swojku - ani przez momen nie odczuwało się obcości. Byliśmy
                                                    wszyscy, podkreślę jeszcze raz wszyscy jedną rodziną.
                                                    Jeśli chodzi o Olsztyn , to właśnie tą imprezą najbardziej mnie zaskoczył -
                                                    bywałam na wielu imprezach , ale ta, to momber one, biutiful i to wyłącznie
                                                    dzięki forumowiczom, ludziom z humorem, uśmiechem , radością
                                                    i odpowiedzialnością

                                                    dobrze, dobrze , nie krzyczcie - już kończę !
                                                  • inka28 Re:Coś z klimatu zjazdu - obiecałam ! 09.07.03, 22:16
                                                    Bede krzyczec - o wiecej!
                                                    rita z kazdym Twoim opisem poglebia mi sie ta glupia zlosc, ze mnie nie bylo,
                                                    ale nic to. Prosze o wiecej.
                                                    Z tymi powitaniami to tak bywa. Pamietam jak sie spotkalam z mika pod skarbona.
                                                    Tylko popatrzylysmy sobie w oczy i juz... usmiech ! Moze forumowicze sie jakos
                                                    instnktownie wyczuwaja?
                                                  • Gość: jd Re:Coś z klimatu zjazdu - obiecałam ! IP: *.acn.waw.pl 09.07.03, 22:21
                                                    Powolutku opowiadaj dalej.
                                                    Wszystko teraz widzę i czuję.
                                                    Poranne mgły w tamtych stronach, leżące na łakach i jeziorach, to rewelacja.
                                                    Czasem człowieka stojącego 10 metrów od ciebie widzisz w górnej tylko połowie,
                                                    bo reszta jest we mgle.
                                                    Tych kurek mogłem się domyślić. Ja preferowałem w Olsztynie podgrzybki i ponoć
                                                    trujące olszówki.
                                                  • Gość: rita Re:Dom rodzinny IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 21:21
                                                    Mój rodzinny dom w Olsztynie już nie jest tak sentymentalny jak go widziałam we
                                                    wspomnieniach.
                                                    Jest zwykłym domem, po remoncie, ze zwykłymi ludżmi, który po zobaczeniu go na
                                                    żywo nie odegrał większego znaczenia, czar prysnął.
                                                    Zawsze myślałam, że jak tam pojadę i go ujrzę to się rozpłaczę, przypłyną stare
                                                    wspomnienia. A tu nic, ujrzałam , zobaczyłam, odeszłam i nic.
                                                    Bardziej wywarła na mnie wrażenie eNka niż mój rodzinny dom. Nie wiem dlaczego
                                                    tak sie stało jd ? Może dlatego, że już wysiadając na Dworcu Głównym w
                                                    Olsztynie, czułam sie jakbym była tam pierwszy raz.
                                                    Połączenie dworców i Ma Donalda sprawił, że bardziej współcześnie podeszłam do
                                                    miasta.
                                                    Stanełam pod swoim domem, obeszłam całe podwórko, pochodziłam po klatkach i nie
                                                    znalazłam nic swojego, wszystko było takie obce.
                                                    Spotkałam lokatora i pytam się go - panie, kto w tym domu jest najstarszy, kto
                                                    tu najdłużej mieszka ? Mieszkałam tu 30 lat temu, znajdę sąsiadkę lub sąsiada z
                                                    tych czasów ?
                                                    A uprzejmy pan odpowiada - pani jest najstarsza, a nastrszy lokator. który
                                                    mieszka. to mieszka najwyżej od 20 lat.
                                                    I tak nić i więż z rodzinnym domem została przerwana. Muszę przyznać, że dzięki
                                                    tej wizycie moja tęsknota sie uspokoiła, nie jest już taka wariacka.
                                                    Nie ma mojej bandy podwórkowej, nie ma ludzi, a jak nie ma ludzi to mój
                                                    rodzinny dom umarł, zostały gołe mury, które już tak na mnie nie działają jak
                                                    przez 30 lat w mojej wyobrażni.
                                                    Ale bardzo sie cieszę , że byłam, że zobaczyłam - teraz wiem, że nie ma co
                                                    wracać do wspomnień i nimi żyć - dzień dzisiejszy się liczy i jutrzejszy, a
                                                    wspomnienia wyrzucić do lamusa.
                                                    jd - czy ty też odbierasz w ten sposób swoje podwórko ?

                                                    Zbyszek - zgadza się , na stole były grzybki i oczywiście zjadłam je ze
                                                    smakiem, ale ponieważ nie było kurek, które są dewizą olsztyńskich lasów nie
                                                    zwróciłam na nie tak uwagi. Gdybyś tak położył miednicę jeszcze taką metalową i
                                                    wiadra kurek to wtenczas odmłodniałabym o 30 lat.
                                                    Takie zbiory pamiętach z tych czasów. Kiedyś nawet kupiłam na placu w Krakowie
                                                    kopkę kurek, pomyślałam - niech żyje Olsztyn i usmażyłam na patelni, a że
                                                    jestem słabą kucharką to wyszły jak wyszły i były bez smaku. Dlatego poznaję
                                                    smak grzybów z lasów warmińskich.
                                                    Ale ekstra były twoje grzybki, myślałam , że to dzieło lusterka.
                                                    Tak prawdę mówiąc to ja je wszystkie zjadłam. Kiełbasa wyborcza też była dobra
                                                    - słuchajcie , czy coś mielśmy złego ?
                                                    Powiem szczerze, nie widziałam jeszcze tak wspaniałego przyjęcia. Olsztyn dał
                                                    mi tyle energii, że nie wiem czy jd nie będzie musiał założyć następnego wątku.
                                                    Im dalej czasowo od zjazdu tym więcej widzę i doceniam.

                                                    jd- zasiadając pewnego dnia przed monitorem komputerowym i wchodząc na forum
                                                    Olsztyn ,tylko dla pamiętnego Gąsiorka nie wiedziałam i nie przypuszczałam, że
                                                    to wszystko tak się potoczy.
                                                    może na dziś skończę, jutro też dzień i wyjrzy słońce

                                                    wiesz co , jutro poruszę sprawę eNki i porównam ją z muzyką hevi metalową,
                                                    wydaje mi sie , że są to sprawy zbieżne i kontrowersyjne.





                                                  • Gość: jd Re:Dom rodzinny IP: *.acn.waw.pl 10.07.03, 21:40
                                                    Miałaś za dużą przerwę, stąd ten dystans. Ja bywałem i bywam systematycznie,
                                                    wiec mam wrażenie ciągłej ciągłości z moim dzieciństwem, mnóstwo „swoich”
                                                    rzeczy, osób, miejsc i tajemnic. Dlatego odbieram swoje podwórko cokolwiek
                                                    inaczej.
                                                    Kurki są bardzo trudne do smażenia, gotowania i robienia potraw.
                                                  • andulka7 Re:Dom rodzinny 10.07.03, 21:48
                                                    rita, opisz w kilku slowach o co chodzi z tym Gąsiorkiem, jak trafiłaś na forum
                                                    i dlaczego zostałaś ?
                                                    Ja tam wiem jak trafiłam i dlaczego zostałam :)))
                                                  • Gość: rita Re: Lady eNkowska IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 21:27
                                                    Pierwsze wrażenie eNki nie było dobre. Kiedy zaszłyśmy piechotką pod pub, to
                                                    Paulina mówi - mamo wziełaś dres na imprezę, a dlaczego miałam wziąść- mówię.
                                                    A ona , przecież widzisz co to jest. Faktycznie byłam zaszokowana, na murach
                                                    odpowiednie rysunki. Myślę sobie - Boże, w jakie towarzystwo wpadłam, a ja tu
                                                    strój wieczorowy wiozę.
                                                    ENka była zamknięta, więc wzieliśmy taxi i pojechałyśmy szukać noclegu.
                                                    Niedaleko się zakotwiczyliśmy, więc pózniej sama się wybrałam na zbadanie
                                                    miejsca. Mury i rysunki to nie wszystko, weszłam do środka i tu oczarowanie.
                                                    Wnętrze jest cudowne, ciepłe, mający swój urok. Klatka schodowa drewniana i
                                                    podasze niczego sobie. Wszystko takie orginalne, stropy, które są dekoracją
                                                    wnętrza, kominek dający klimat , tradycyjne stoły drewniane i ławy.
                                                    W rogu sali mały zgrabny barek. Nie wspomnę już o dekoracjach rajdowych i
                                                    naszej Lady w centrum uwagi. Jest też sala bilardowa. Wszystko to daje swoisty
                                                    urok i może przez to człowiek nie może być tam sztywny.
                                                    Przebywając tam dłużej otacza człowieka atmosfera luzu i choćby się było
                                                    prezydentem czy królem ,nie jest się w stanie utrzymać sztuczności i
                                                    dyplomatyczności. Dlatego może nie było wśród nas sztywności.
                                                    Wróćmy jednak do tematu, więc eNka z zewnątrz jest inna. Patrząc z zewnątrz to
                                                    zastanawiałam sie czy wogóle wejść do niej , to tak jak ludzie , którzy widzą
                                                    fanów metalu zastanawiają się - co to za ludzie i unikają z nimi kontaktów.
                                                    Traktują ich jako coś gorszego (pełno takich atrykułów), a nie patrzą do
                                                    wnętrza człowieka.
                                                    Stąd też porównanie eNki do muzyki metalowej.
                                                    jd- sam będziesz zaskoczony widokiem zewnętrznym eNki, myśląc to samo co ja.
                                                    Jedno teraz wiem, że wejście do eNki każdego sztywniaka złamie. Przekonali się
                                                    o tym sami goście redakcyjni, u których też było widać luz i oni też nas
                                                    zabawiali.
                                                    Polecam też eNkę wszystkim tym co obracają się w górnych sferach, niech kiedyś
                                                    wejdą i poczują tego blusa, którego nie znajdą w oliwkach i krewetkach i innych
                                                    napojach z gwiazdkami.
                                                    Tam najlepiej smakuje wino mulsujące pite z gwinta i wiśnióweczka zbyszka i
                                                    potrawy lustra i moja babka piaskowa.
                                                    Tak jd, w życiu nie zamieniłabym spotkanie w eNce na spotkanie np. w
                                                    restauracji w hotelu luksusowym Warmińskim. Wracając z eNki było tam właśnie
                                                    jakieś spotkanie i weszłam by kupić sok na rano.
                                                    To nie ta atmosfera, to nie ten urok, to nie ten czar. Widziałam co tam jedli
                                                    i pili, ale też widziałam styl sztuczności, bez radości, bez emocji, bez ducha.
                                                    Co mi się marzy - marzy mi się, by patronat nad eNką wzieła gazeta, żeby na
                                                    murach eNki nie widniały znane nam malunki, tylko reklama www.gazeta.pl, żeby
                                                    nadać eNce status klubu forumowicza ogólnopolskiego, bo takiej eNki nie ma
                                                    żadne forum.
                                                    Wiem, że nie możesz sie odnieść do tego, bo tam nie byłeś.

                                                    jd- czy ty masz czas to czytać, czy skrócić swoje opowieśći, dziwne to ,byłam
                                                    dwa dni a opisuję już piąty dzień.
                                                    jutro obiecuję zająć się Alejami i szkołą, ale trochę się boję, bo to wy
                                                    jesteście znawcami, a ja choć byłam tam trzy razy czyję się w tym temacie
                                                    maleńka.

                                                    Angela i Koobra , wiem , że ten mój wpis przeczytacie i jestem pewna, że nie
                                                    wyciągniecie złych wniosków z mojego opisu, ja zawsze chcę dobrze, ale nie
                                                    zawsze mi to wychodzi.
                                                    Ja wierzę, że u was nie tylko jest Zlot Kormoranów , ale i kiedyś będzie zlot
                                                    forumowiczów całego świata, macie ku temu najlepsze warumki, najlepszą
                                                    atmosferę i najpiękniejsze miasto.
                                                    Mam już w myślach program zwiedzania Olsztyna pięknego.

                                                    jd- musisz kiedyś poznać niesamowitą Angelę i Mikę, one potrafią dać czadu ;-)))


                                                  • Gość: jd Re: Lady eNkowska IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 21:38
                                                    Rita, czytam wszystko, więc spokojnie i bez pośpiechu opowiadaj dalej. Tym
                                                    bardziej że zbliżasz sie do Alei P.
                                                    Zawitam do Enki, gdy tylko będę i nie wątpię, że wszystko jest tak jak mówisz.
                                                    Ja zresztą bardzo dobrze znam tę okolicę i plasuje sie ona wysoko w moim
                                                    rankingu ważnych miejsc w Olsztynie.
                                                    Wiem, że sale dansingowo-restauracyjne w hotelach to szczyt drętwoty, ale tą w
                                                    Wramińskim bez trudu byśmy rozruszali.
                                                  • Gość: rita Re: Przyjacielska Aleja IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 22:23
                                                    Temat Al. Przyjaciół i szkoły jest dla mnie tematem znanym i nieznanymn.
                                                    Jest czymś co poznałam i dowiedziałam się z forum, jest to wątek , który
                                                    towarzyszył mi i towarzyszy od mojego początku na forum do dziś.
                                                    To na moich oczach odbył się rocznicowy zjazd szkoły. I jak ja im zazdrościłam
                                                    tej zabawy, tego spotkania i tej aury wokół szkoły.
                                                    To wtenczas jd wrzucił słynną groszówkę do jeziora Krzywego. Były emocja , kto
                                                    jak wygląda i również czekaliśmy na zdjęcia.
                                                    Miałam w planie ten rejon Olsztyna zwiedzić w drugi dzień pobytu, ale nie
                                                    wytrzymałam, zajechałam tam przed plażą.
                                                    Ciężko mi opisywać , poprawiaj mnie jd.
                                                    tak, jechałam przez most, wjechałam w śkośną ulicę i już była Al.Przyjaciół, a
                                                    wzdłuż tej Aleji jednorodzinne domki.
                                                    Byłam tam pierwszy raz, nigdy w tamte rejony się nie zapuszczałam, ale wywarło
                                                    na mnie wrażenie. Po pierwsze czułam się dumna, że znajduję się w miejscu
                                                    prawie świętym dla forumowiczów.
                                                    Po drugie pomyślałam, że oto jestem w tym miejscu. I nie wiesz jakie to
                                                    uczucie, czuć , że się jest zaproszonym w to miejsce.
                                                    Więc wysiadłam z taxi , pochodziłam, pooglądałam i szukałam czegoś, na czym
                                                    możnabyłoby sie skupić by ci póżniej poopowiadać.
                                                    Ale Aleja Przyjaciół okazała się aleją faktycznie przyjacielską, wszystkie domy
                                                    tak po jednej i drugiej stronie okazały się podobne, nie wyróżniają sie tak od
                                                    siebie, wszystkie żyją w harmonii.
                                                    Robiłam zdjęcia, jak wywołam , wsadzę do jakiegoś albumu. Weszłam na podwórko
                                                    domku 34, była głucha cisza, nikogo na zewnątrz i widzę z tego podwórka cudowny
                                                    widok.
                                                    Tuż u podnóża ogródka jezioro, jezioro Długie, tak blisko, na wyciągnięcie
                                                    ręki. Zrobiłam zdjęcie. To naprawdę zaskakujące by tak blisko jeziora mieszkać
                                                    - czy wy tam się też kąpaliście ?
                                                    To aż niemożliwe by mieszkać u stóp jeziora, móc się kąpać o każdej porze dnia.
                                                    Nie zauważyłam , czy po stronie nieparzystej też jest jezioro ?
                                                    Dojechaliśmy do szkoły, trudno jej nie poznać, okaz w okolicy. Niestety była
                                                    zamknięta, więc jej pstryk zrobiłam, poszłam od tyłu i zobaczyłam na
                                                    wzniesieniu boisko, odświeżone i odmalowane.
                                                    Nie było z kim rozmawiać, jedyna osoba jaka się znajdowała była w stanie
                                                    leżącym i coś do siebie mówiącym. Trochę sie tej osoby bałam, więc długo nie
                                                    zabawiłam z tyłu.
                                                    Chyba obok jest biblioteka. Dalej jak gdyby pod arkadami jest apteka gdzie
                                                    zrobiłam zakupy, a jeszcze dalej w takim domku sklep spożywczy do którego
                                                    właśnie pan wnosił towar i był bardzo zajęty.
                                                    jd - to naprawdę było szybkie tempo zwidzania, nie tak to sobie wyobrażałam,
                                                    chciałam spacerować, chciałabym aby ktoś mi opowiadał dzieje Aleji Przyjaciół,
                                                    Rybaków, pięknej Al. Róż. Chciałabym wejść do szkoły cichaczem.
                                                    Ale jestem szczęśliwa z tego co zobaczyłam, bo wiesz , ja do Olsztyna tak
                                                    prędko nie przyjadę, to był ósmy cud świata , że mi sie udało.
                                                    Z tego wrażenia zapomniałam wrzucić groszówki za brzozę i ciebie, wiozłam je
                                                    specjalnie z Krakowa, na szczęście przypomiałam sobie i pan zawócił i gdzieś z
                                                    brzegu je wrzuciłam.
                                                    A żeby zrobić poprawkę , wrzuciłam grosze także do fontanny w parku za zamkiem
                                                    rankiem 6 lipca.
                                                    I jeszcze przeszłam z zamkniętymi oczami, a Angela prowadziła mnie za rękę.
                                                    Muszę ci przyznać, że Angela jest niesamowita, Mika też. Ty je musisz kiedyś
                                                    poznać!

                                                    Pisze to zdanie drugi raz ,bo to jest prawda
                                                    Teraz napisz czy opis się zgadza, mam też pytania
                                                  • Gość: jd Re: Przyjacielska Aleja IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 23:11
                                                    Poprawiam:
                                                    1. Te domki wzdłuż Alei Przyjaciół nie są jednorodzinne, ale zazwyczaj
                                                    kilkurodzinne (od 3 do 6 rodzin).
                                                    2. Domy są podobne, ale zarazem nie ma dwóch identycznych.
                                                    3. Nie poprawiam: widok z podwórka domu 34 jest faktycznie boski, podobnie jak
                                                    z innych podwórek (choć gdy wycieli topolę trochę się pogorszyło).
                                                    4. Jezioro Długie nie było kąpieliskiem, choć niektórzy próbowali; ja – nigdy.
                                                    5. Po stronie nieparzystej nie ma jeziora. Kiedyś była wielka kraina krzaków, a
                                                    teraz jest nowa ulica - Bursztynowa.
                                                    6. Biblioteka nie jest blisko szkoły, jest w innym miejscu.
                                                    7. Główną atrakcją apteki była zawsze waga. Ja ustanawiałem rekordy braku
                                                    ciała. Np. gdy mierzyłem 1.50, to ważyłem ok. 30 kg.

                                                    Poza tym opis się zgadza.
                                                    Niecierpliwie czekam na zdjęcia.
                                                    Moja babcia na wspomnienie Alei Przyjaciół (gdy już pod koniec życia mieszkała
                                                    w Warszawie) mawiała, że tam było jak w raju.

                                                    Jakie masz pytania?
                                                  • Gość: rita Re: Przyjacielska Aleja IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 23:22
                                                    Twoja babcia miała rację, to rzdkość tak mieszkać
                                                    1. Czy tam w tym miejscu łowiłeś ryby ?
                                                    2. faktycznie nazwałam te domki jednorodzine, bo są porównałam je z moim
                                                    wielgachnym domem, ale pamiętam na pietrze jednego domu w oknie byli ludzie i
                                                    rozmawiałam, na piętrze innego domu widać było sprzatającą klatkę kobietę i też
                                                    z nią rozmawiałam - tak więc masz całkowitą rację te domy były wielorodzinne
                                                    3. biblioteka chyba była obok szkoły, ale nie dam glowy, też poczekam na zdjęcia
                                                    4. gdzie był wasz zborny punkt spotkań dziecięcych i czy takie były ?
                                                  • andulka7 Re: Przyjacielska Aleja 13.07.03, 09:48
                                                    Gość portalu: jd napisał(a):

                                                    > 7. Główną atrakcją apteki była zawsze waga. Ja ustanawiałem rekordy braku
                                                    > ciała. Np. gdy mierzyłem 1.50, to ważyłem ok. 30 kg.
                                                    Dzisiaj teś jesteś taki mniej więcej dwuwymiarowy. Wysokość i trochę
                                                    szerokości, głębokości brak ;)))
                                                    (nie mylić z głębią ducha i myśli).
                                                    A w dzieciństwie musiałeś byc wklęsły, nie ma innej możliwości, nawet moja
                                                    córka - pająk przy tym wzroście ważyła 36 kg :)))
                                                  • Gość: jd Re: Przyjacielska Aleja IP: 193.0.68.* 14.07.03, 15:02
                                                    Oczywiście że tam łowiłem ryby, wszyscy tam łowili ryby. Ze sporymi sukcesami.
                                                    Sporo o tym opowieści jest na wątku o szkole 7.
                                                    Koło szkoły nie ma bibilioteki, tam jest dom nauczycielski, zbudowany dawno
                                                    temu, na moich oczach, dla nauczycieli. Bibiliteka jest kawałek od szkoły, w
                                                    środkwej części Al. Przyjaciół.
                                                    Punkty zborne: boisko za szkołą; najaszersze miejsce Alei Przyjaciół, czyli
                                                    przed sklepem, na rogu z Rybakami; ogródek jordanowski.
                                                    Komary jakos się mnie nie imają.
                                                    Z tą wagą wszystko prawda. Gdy już na studiach mierzyłem 1.83 notorycznie
                                                    ważyłem 62-63, a w porywach dochodziłem do 59, dopiero teraz trochę się
                                                    zaniedbałem i osiągam 68. Całe życie nie piłem mleka, za to uwielbiam słodycze.
                                                    I całe życie uganiam sie za wszelkimi możliwymi piłkami (poczynajac od piłki do
                                                    ping-ponga, poprzez ....., a kończą na dużej lekarskiej).
                                                  • Gość: rita Re: Przyjacielska Aleja IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 20:50
                                                    Czyli już gołym okiem widać , że jestem z tych terenów zielona.
                                                    Ciekawe jak ogólnie przebiegało u was dzieciństwo na Al. Przyjaciół, nie
                                                    mieliście tam wspólnego podwórka , nie biegałeś z kluczem na szyji i pewnie nie
                                                    miałes bandy jak ja, pewnie byliście przykładnymi przyjacielami.
                                                    Wziełam nawet ze sobą zdjęcie naszej bandy z dzieciństwa robione na schodach
                                                    owego domu, na prózno. Bandy juz nie ma.
                                                    Jeszcze czekają opowieści drugiego dnia
                                                  • Gość: rita Re: Przyjacielska Aleja IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 22:47
                                                    jd- ten wyjazd dużo mi dał, utwierdził mnie, że znajduję się na wspaniałym
                                                    forum, że mam przyjacół, którzy nie muszą deklaracji mi składać, że nie jestem
                                                    im obojętna ani oni dla mnie.
                                                    Dowodem na to był mój drugi dzień pobytu w Olsztynie. Umówiliśmy się o 11.00
                                                    pod Wysoką Bramą. Przyszła Andulka, Lustro, being i ja z Pauliną. Zwiedziliśmy
                                                    zamek, wyszliśmy na Basztę skąd podziwialiśmy widoki, robiliśmy zdjęcia.
                                                    Na dziedzińcu zamkowym odbywały się próby do koncertu Poezji Śpiewanej, kręciło
                                                    się dużo ludzi, a w jednej komnacie zamku było spotkanie osobistości. Being
                                                    mówił, że jest tam sam prezydent miasta p.Małkowski. Korzystając z okazji
                                                    zrobiłam zdjęcie, ale okazało się , że spotkanie było zamknięte i zdjęć nie
                                                    można robić. Mimo wszysko aparat uszedł cało.
                                                    Byliśmy niegrzeczną wycieczką. Co chwile panie z ochrony zwracały nam uwagę. Za
                                                    bardzo swobodnie chyba żeśmy się czuli. Being zrobił mi zdjęcie na tle obrazu i
                                                    tu też się nam oberwało za pstryk. Już nas póżniej mieli na uwadze. Ale obrazy
                                                    były tam piękne. Na piętrze była wystawa współczesnej malarki i tam dłużej
                                                    zostaliśmy, gdyż każdy obraz zmuszał do myślenia i z Andulką zgadywałyśmy, co
                                                    autorka chciała przekazać.
                                                    Aha - jeszcze being własnoręcznie wybił brzozie i Tobie po monecie z
                                                    wizerunkiem Kopernika.
                                                    Tak więc zamek został przez nas zdobyty, póżniej udaliśmy się do knajpy na
                                                    jedzenie, a następnie spacer po zakamarkach Olsztyna. Chodziliśmy po parku,
                                                    gdzie w fontanie już leżały nasze groszówki, widocznie już działały skoro już
                                                    drugi raz w jednym dniu wróciłam do niej, szliśmy wzdłuż słynnej Łyny.
                                                    Wszędzie cicho i spokojnie, a being dzielnie nam towarzyszył.
                                                    Punkt zborny był w eNce i o 16.00 bpkw zabrał nas na prywatną wizytę.
                                                    Jeżdziliśmy po całym Olsztynie i mówiłam mu co poznaję, co nie. Z ogromną
                                                    ciekawością oglądałam Olsztyn. Są miejsca, które kojarzyłam, ale i są miejsca ,
                                                    które wogóle nie kojarzyłam.
                                                    Dużo się mówiło na forum o Kortowie i wiesz w jakim byłam błędzie z tą nazwą,
                                                    ale jak mnie bpkw zawiózł na miejsce. to takiego błędu swojego nie widziałam.
                                                    Pełno kortów, pięknych kortów i to nad jeziorem i w centrum mieateczka
                                                    studenckiego. Byłam na tych kortach, właśnie był tam obóz pod patronatem PZT ,
                                                    ale co to za obóz - rekreacyjny i takie się tam odbywają. Nie są tam prowadzone
                                                    typowo szkoleniowe obozy.
                                                    Bardziej szkoleniowe obozy prowadzą Budowlani. Miasteczko studenckie jest
                                                    super, jak się tam wjeżdza czuć klimat studencki, jest to obiekt wysokiej klasy.
                                                    Ogólnie to poznaję to miasto, pewnie , że dużo się zmieniło i nigdy nie będzie
                                                    takie jak z przed 30 lat, tak jak i ja się zmieniłam.
                                                    Ostatnie godziny mojej wizyty upłynąły z rodziną bpkw i cichaczem na balkonie
                                                    wypaliłam z żoną bpkw fajkę pokoju.
                                                    Drogę powrotną miałam bardzo nerwową, a to przez to, że w faktach oglądanych u
                                                    bpkw powiedzieli, że szukają zbrodniarza i pokazali opis, a mnie się wydawało,
                                                    a może i nie , że ten zbrodzniarz siedzi w pociągu obok mnie i mimo zmęczenia,
                                                    padania z sił, całą drogę czuwałam, nie całą wysiadł on w Inowrocławiu.

                                                  • being28 Re: Przyjacielska Aleja 15.07.03, 13:19
                                                    Rita, mialo byc bez nazwisk!!! Pan B. zrobil zdjecia obrazu, a nie being:)))
                                                    Teraz to mnie na zamek nie wpuszcza, a juz chcialem zrobic zdjecia i sprzedawac
                                                    CIA zeby jak nas napadna to wiedzieli, tam w Imperializmie, co nam ukrasc!!

                                                    nastepnym razem wynajmiemy autobus z MPK i bedzie jezdzic po calym Olsztynie.
                                                  • Gość: jd Re: Przyjacielska Aleja IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 20:24
                                                    Widzę was dokładnie na tym zamku i popieram wasze niepełne stosowanie sie do
                                                    przepisów.
                                                    Zamek, jego dziedziniec, bliższe i dalsze otoczenie to obok okolic Jeziora
                                                    Długiego najświetniejsze miejsce w Olsztnie.
                                                    Jestem podniecony tą monetą dla mnie i brzozy. Jest jakaś szansa zdobycia jej?
                                                    Z kortami w Kortowie miałaś całkwitą rację i to przecież zostało juz dawno
                                                    ustalone. Kortowo to oczywiście kolejne supermiejsce w Olsztynie.
                                                    Co za trawkę wypaliłaś z żoną bpkw?
                                                  • Gość: rita Re: horror też był IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 20:54
                                                    więc ta trawką był mentolowy irys , leciuteńki i delikatny, a dymek taki
                                                    duchowy.
                                                    Monety są u mnie oczywiście i pewnie jak jajko bumerang trafią do właścicieli w
                                                    odpowiednim czasie
                                                    A co do nazwisk to ....
                                                    Przecież nazwisk nie używam tylko niki, a one są bezpieczne, bezpieczniejsze
                                                    niż siedzenie kolo potencjalnego zbója.
                                                    Przygotowywałam się psychicznie i fizycznie na odpór ataku wrazie czego. Facet
                                                    i to młody coś miał z głową, najpierw narzekał, że miejsce które mu przypadło
                                                    nie było odpowiednie, a póżniej zaczął rozmawiać o zbrodni dokonanej w Toruniu
                                                    z młodym obcym chłopakiem z wyczieczki.
                                                    Słuchałam tej opowieści jego i już żyłam w strachu.
                                                    jd-wiesz, że zawsze ze sobą noszę nóż wietnamski i doskonale nim rzucam,
                                                    najważniejsze , że celnie.
                                                    Oczywiście, że ten nóż wiozłam do Olsztyna i z powrotem.
                                                    I właśnie w powrotnej drodze był moją ostoją. Musiałam go delikatnie , bez
                                                    jakichkolwiek podejrzeń wyciągnąć z plecaka i przełożyć do podręcznej tobebki.
                                                    Po kamuflarskiej operacji spokojnie , trzymając rękę na nożu mogłam śledzić
                                                    jego dalsze kroki.
                                                    A atak swój zaczął od pytania:
                                                    - Czy mogę zaświecić światło , bo będę się uczył i zaświecił, wyciągnął dziwny
                                                    kajecik i czytał, prawie nic tam nie było napisane ale dość długo czytał.
                                                    Wszyscy chcieli spać, ale wszyscy mu ustępowali. Kiedy się znudził czytaniem
                                                    zgasił światło i wszczął z młodocianym obok rozmowę i znów na temat zbrodni.
                                                    Oj, jak ja wtenczas czuwałam, myśląc , tyle ludzi jedzie , a mnie przypadł taki
                                                    pasażer. Przyszedł czas na konduktora, sprawdzał bilety i znów myślę , może go
                                                    pozna i zawiadomi policję, ale niestety i tu wszystko było w porządku.
                                                    Dowiedziałam sie tylko, że ma przesiadkę w Inowrocławiu i jedzie do wojska.
                                                    Teraz zostało mi pilnować, by tylko tej stacji nie przegapił. On okazał sie być
                                                    lepszy, jak tylko pociąg stanął, on odrazu skok do okna i głośno debatuje jaka
                                                    to stacja.
                                                    Opowieści nie koniec, na domiar tego w jakiejś miejscowości wsiadła wycieczka i
                                                    tu muszę przyznać,
                                                    rozwydrzonej młodzieży, która pomyliła sobie wagony i zaczeła nagle otwierać i
                                                    szrpać nerwowo drzwi i wyrzucać nas śpiących z przedziału.
                                                    Twierdzili. że oni mają miejscówki i musimy im ustąpić i tu nastąpił zwrot w
                                                    działaniu. Cały przedział się skonsolidował i scalił, byliśmy już jedną rodziną
                                                    nie dającą się wykurzyć.
                                                    Oczywiście prym prowadził nasz potencjalny zbój. Walczył zaciekle i słownie o
                                                    nas nawet dość kulturalnie. Podobała mi się ta walka. Zaimponował nam, odrazu
                                                    czułam się bezpieczniej. Teraz byliśmy jedną paczką i razem czuwaliśmy by nie
                                                    przeoczył swojego Inowrocławia.
                                                    Kiedy już wysiadł , opadły emocje i byłam całkowicie spokojna myśląc , że
                                                    wszędzie dobrze ale najlepiej w domu.
                                                    I tak było, gdzie w domu czekała na nas gorąca pizza z samego rana.

                                                    Jeszcze trochę opowiadań czeka , może wieczorem coś o szubienicy - znasz ten
                                                    plac z szubienicami ?


                                                  • Gość: jd Re: horror też był IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 21:34
                                                    Rita, jak mógłbym nie znać placu z szubienicami. Oczywiście, że znam i w
                                                    dodatku lubię. Kiedyś ktoś na foum chciał usunąć szubienice z Olsztyną i ja
                                                    złożyłem ofertę przeniesienia ich pod mój dom na Ursynowie, co byłoby
                                                    uzasadnione tym, ze niedaleko jest muzeum Ksawerego Dunikowskieo, który był
                                                    rzeźbiarzem i to on wykombinował te szubienice.
                                                    Opatrzność dbała, byś nie tylko pobyt w Olsztynie miała zapadający w pamieć,
                                                    ale i drogę powrotną. Powiem ci, że jak wskazują doswiadczenia, mordercy
                                                    zazwyczaj robią wrażenie zupełnie niepodejrzanych, że moga być mordercami i z
                                                    pewnoscią nie prowadza, w dodatku z własnej inicjatywy, rozmów na temat
                                                    morderstw, ale twój nóż wietnammski jest jak najbardziej na miejscu. Ten
                                                    Inowrocław z góry ci sprzyjał. Lubię to miasto, mój wujek był tam w dawnych
                                                    latach przewodniczącym rady powiatu czy czegoś takiego.
                                                    Czyli monetę dostanę dopiero na Wimbledonie.
                                                  • Gość: rita Re: szubienice IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 21:54
                                                    jd- z tymi szubienicami to miałam pełne zaskoczenie, ja o nich całkowicie
                                                    zapomniałam, nawet nie kojarzyłam ich sobie i kiedy znalazłam się w tym
                                                    miejscu, to myślę skąd znam ten plac, skąd ja go znam i eureka kiedy sobie
                                                    skojarzyłam to miejsce to dla mnie było miejscem świętym w tym momencie.
                                                    Coś z Anny K. " poddając się nastrojowi czułam w całym swoim jestestwie rosnący
                                                    napór szczęścia " - chodzi o to właśnie miejce , które miałam przed oczami ,
                                                    coś kojarzyłam i nei mogłam sobie przypomnieć
                                                    Wiesz, w którym miejscu Olsztyna poczułam , że oto jestem, że to jest miejsce
                                                    pamiętne i dotarło do mnie . że to jest Olsztyn i w nim się znajduję.
                                                    Kiedy ujrzałam pomniki szubienic i ten plac, tam się nic nie zmieniło, to
                                                    powróciły wspomnienia, defilad, pochodów i spacerów. To zadziałało bardzo na
                                                    mnie.
                                                    Oczywiście, ze wyszłam jak najwyżej i upamiętniłam się.
                                                    Ten plac został całkowicie taki jaki był, bez żadnych zmian, dzięki temu byłam
                                                    bardzo ucieszona i rozradowana, że znalazłam coś co nie zostało zmienione -
                                                    mały skansen wspomnień.
                                                    Jestem bardzo, bardzo zadowolona z tej wizyty, jestem myślami jeszcze w
                                                    Olsztynie i wcale nie zaspokoiło mej tęsknoty, chyba bardziej pobudziło. Nie
                                                    mogę sie skupić na wielu innych problemach mając w myślach to tak cenne dla
                                                    mnie spotkanie z Olsztynem.
                                                    Pewnie uważasz, że dziwne to, że nie znalazłam wspomnień w domu rodzinnym, w
                                                    Wysokiej Bramie czy Starówce, a właśnie w tym placu z szubienicami - dziękuję
                                                    Olsztynowi, że zostawił ten skansenik dla mnie, że zostawił skrawek
                                                    nietkniętego Olsztyna od 30 lat.
                                                    Czy ty też tak uważasz, czy masz swój skansenik olsztyński ?




                                                  • Gość: jd Re: szubienice IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 22:25
                                                    Nie dziwię się ani trochę twoim olśnieniom przy szubienicach. Ja takich olśnień
                                                    mieć nie mogę, bo utrzymywałem ciągły kontakt z Olsztynem, widziałem jak sie
                                                    zmienia. Tym niemniej wiesz dobrze, które to są te moje miejsca. Co najwyżej
                                                    boleje przy nich, że jakieś ich drobiazgi sie zmieniły. Na przykład wycięte
                                                    topole przy Jeziorze Długim albo zabudowane filary przy sklepie. Kiedys te
                                                    filary ciągnęły sie wzdłuz całego sklepu, aż tu jakiś łachudra, który
                                                    przechwycił sklep postanowł zaanktować część tych nieszczęsnych filarów na
                                                    swoje dziadowskie poczucie własności. Bedzie za to smarzył sie pieć lat w
                                                    piekle (wraz z tym kto mu na to dał zgodę) na oczach wszystkich mieszkańców
                                                    Alei Przyjaciół, którzy po pięciu latach mu to wybaczą (z oporami).
                                                  • Gość: rita Re: jeszcze coś na koniec IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 22:43
                                                    również ciebie rozumię, ale zauważ wszędzie coś sie zmienia, kiedyś koło mnie
                                                    też stała wierzba i musieliśmy ją wyciąć przy wielkich oburzeniach mieszkańców,
                                                    dla których to tylko drzewo, a dla mnie to utrapienie, ciągłe podcinanie , żeby
                                                    mieszkańcy mogli przejść i ciągłe zbieranie liści, ciągły śmietnik i do pomocy
                                                    nikogo, wszyscy wymagali, bo na naszym chodniku to rosło - wreszcie przy
                                                    wielkich staraniach udało nam się całkowicie go wyciąć i wsadzić nowe krzewy.
                                                    A za śmietnik na chodniku myśmy płacili karę - dlaczego ?

                                                    Mimo tak krótkiej wizyty, wrażeń miałam dużo. Przykład hotelu w którym krótko
                                                    też przebywałam, ale ten holel był pełen Niemców - turystów.
                                                    Byli to starsi ludzie, którzy przyjechali zwiedzać swoje dawne strony, coś
                                                    podobnie do mnie. Bardzo kulturalni ale głosni. Ich głos roznosił się po całym
                                                    holu, bardzo rozmowni.
                                                    Jak byłam na śniadaniu to ciężko było coś przełnąć, co chwilę wchodzący czy
                                                    wychądzący witali nas i rozmawiali, niestety w niezrozumiałym dla mnie języku.
                                                    Może myśleli, że jesteśmy z tej samej wycieczki.
                                                    I wogóle w korytarzu, w windzie ciągle słyszałam guten tag. W górach tak
                                                    turyści sie pozdrawiają , a że w Olsztynie też - tego nie wiedziałam.
                                                    Z Niemcami nie koniec, spotykałam sie z tymi znajomymi turystami też na
                                                    Starówce.
                                                    Miałam przyjść pod Wysoką Bramę o 11.00 ale byłam grubo wcześniej by jeszcze
                                                    raz oglądnąć z samego rana miasto widmo, bo ludzi jak na lekarstwo i co się
                                                    okazało, byliśmy na Starówce samiutkie, same kamieniczki i my, siadłyśmy sobie
                                                    pod parasolką przy zamkniętej knajpie przed Biblioteką i tak siedzimy
                                                    rozmawiamy, a tu idzie kto ? - moja znana turystyczna wycieczka, starszych
                                                    Niemców.
                                                    Mieliśmy już kogo obserwować, wtenczas już nas nie znali, nie usłyszałam
                                                    słynnego guten tag, tylko oni byli bardzo zajęci obserwacją, oglądali nawet
                                                    drogę ułożoną z kamieni, dotykali je, wogóle byli bardzo zainteresowani
                                                    wszystkim. Rozumię ich, szli ścieżkami pokoleń.
                                                    Póżniej doszedł do nas już polski turysta i mówi;
                                                    - czy może mi pani zrobić zdjęcie na tle tej Biblioteki, pierwszy raz jestem w
                                                    Olsztynie od 50 lat
                                                    tak to dumnie mówił, że ośmieliłam mu sie powiedzieć:
                                                    - to musimy sobie podać rękę, bo ja jestem pierwszy raz od 30 lat
                                                    uśmialiśmy się, ale jakiś dziwny facet, bo jak odszedł to zauważyłam, że na
                                                    niego czeka jakaś kobieta - czy ona zdjęć nie umie robić, że musiał podejść do
                                                    nas ?
                                                    To chyba już koniec moich wspomnień i wrażeń z Olsztyna i tak ich było dużo !

                                                    Zauważyłam, że w Olsztynie nie ma żebraków, oraz grajków jak w Krakowie . A
                                                    grajki bardzo dodają klimatu miastu.
                                                  • Gość: rita Re: podziękowania dla jd IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 21:20
                                                    inka - te dwa dni w Olsztynie , to spacer po nim i zdziwiłam się, że nie ma,
                                                    przede wszystkim grajków, jakoś w Krakowie do nich jestem przyzwyczajona, a tu
                                                    była głucha cisza, jedynie szła muzyka radiowa przy tramwaju.
                                                    A takie coś na żywo z duszą nie było, nie miał kto mi zagrać do tańca z
                                                    Olsztynem.;-)

                                                    jd- dziękuję za złożenie takiego wątku. Wizyta w Olsztynie była wizytą
                                                    szczególną dla mnie, po tylu latach odważyłam się pojechać.
                                                    Wprawdzie wszyscy wiedzieli o moim wyjeżdzie do tego miasta, ale nikt nie znał
                                                    mojego prawdziwego powodu tej wizyty. Jak się mówi było to dwa w jednym.
                                                    Tak się składa, że wrażeniami nie mogę się z nikim podzielić ani nawet włożyć
                                                    słynnej koszulki , żeby nie podpaść.
                                                    Tymbardziej sie cieszę, że dałeś mi miejsce wygadania się i napisania tych
                                                    wspaniałych przeżyć. Składam zarazem hołd całemu olsztyńskiemu forum i
                                                    redakcji, która okazała się również wspaniała.
                                                    Zostało mi tylko oficjalnie zamknąć temat wspomnień i mieć nadzieję na następne.

                                                    Jedno jest pewne, ręka Boża w tym była napewno.

                                                  • Gość: jd Re: jeszcze coś na koniec IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 21:33
                                                    Rita, ten temat już by wałkowany parę razy na szkole 7 i jeszcze tu i ówdzie,
                                                    ale proszę bardzo:
                                                    Całe życie wzdłuż Jeziora Długiego na odcinku Alei Przyjaciół, 5 metrów od
                                                    brzegu rosły piękne wielkie topole, za sprawa których było tam pieknie jak
                                                    cholera. Pare lat temu nagle zaczęto je wycinać. Są dwa wyjasnienia. Obydwa
                                                    beznadziejne. Pierwsze, że ktos wywalczył wycięcie topoli ze wzgledu na ich
                                                    alergogennosć (co jest bzdurą, one w ogóle nie są alergogenne). Drugie
                                                    wyjaśnienie jest jeszcze gorsze: jakas firma miała te topole przyciąć, ale
                                                    zrobiła to tak nieudolnie, że trzba było topole dociąć (dobić). Rozumiesz teraz
                                                    moją wściekłość?
                                                  • Gość: rita Re: jeszcze coś dołożę IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 21:57
                                                    jd- a najbardziej się cieszę , że była ze mną córka, której przekazałam całe
                                                    moje dziedzictwo , które ujrzała, zobaczyła i teraz milczy.
                                                    Ale ja wiem, że ona tam wróci. Całkiem przypadkowo zostawiła w taksówce okulary
                                                    słoneczne, teraz pewnie jeżdzą po całym Olsztynie. To znak, że kiedyś będzie
                                                    musiała po nie wrócić.

                                                    Odbior zdjęć mam w piątek, już sie nie mogę doczekać

                                                    mówiłam, że jestem zielona co do Al.Przyjaciół, ciężko się samemu zwiedza, nie
                                                    wiedziałam na co skupić swoją uwagę i skupiłam na domach
                                                  • Gość: rita Re: jeszcze coś dołożę IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 20:55
                                                    Tak mi przykro jd, że sprawiłam ci ból z tymi topolami, ale zobacz także na
                                                    drugą stronę medalu.
                                                    Czy czasmi nie dopuszczasz myśli, że topole musiały być wycięte, ponieważ
                                                    zanieczyszczały twoje kochane i śliczne jezioro.
                                                    Wyobraż sobie lecące białe kwitnące kotki, które przykrywając taflę jeziora ,
                                                    gniły w nim i zanieczyszczały błękitną zieleń wody.
                                                    Czy pomyślałeś o spadających jesiennych liściach, które lawinowo zlatywały w
                                                    prześliczne przyjacielskie jezioro jeziora Krzywego?
                                                    Może trzeba było dokonać wyboru między topolami a jeziorem - jaki ty byś
                                                    dokonał wybór ?
                                                    W życiu trzeba niekiedy dokonać wyboru i pewnie ktoś tego dokonał.
                                                    Napewno bez przyczyny nie zostały wycięte. Musi być przyczyna i musi być skutek.
                                                    Czy wiesz, że najbardziej uciążliwymi drzewmi dla otoczenia są wierzby i topole
                                                    ?

                                                    jd- czy na koniec naszego wątku możemy łyknąć sobie trochę gorzkiej by życie
                                                    było słodsze.
                                                  • Gość: jd Re: jeszcze coś dołożę IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 22:32
                                                    Nie dopuszczam tej myśli o topolach. Niczego one nie zanieczyszczały, były tam
                                                    40 lat albo wiecej i było czyściutko. Żadne wybory nie były potrzebne. Wycięte
                                                    zostały bez przyczyny, wrednie i złośliwie.

                                                    Trudno wyobrazić mi sobie sytuację, ktorej nie upiększałaby seteczka żołądkowej.
                                                  • andulka7 Re: jeszcze coś dołożę 17.07.03, 22:42
                                                    Moją konwersację z ukochanym forum olsztyńskim upiększa dziś kieliszek do bólu
                                                    wytrawnego południowoafrykanskiego wina.
                                                    A co do farfocli spadających wiosną z topoli - chyba wolę farfocle niż te
                                                    pseudo-rzeźby stylizowane na Wyspę Wielkanocną czy co ?
                                                    :)