Co sądzicie o tym?
praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,3758379.html
Byc może się tym komuś narażę, ale uważam, że dobrowolne zrzucanie ciężaru
utrzymania całej rodziny (czy tu chodzi tylko o żonę, czy też o dzieci, to
już mniej istotne, ciężar tylko przez to urasta ale i tak jest) ukazuje tylko
egoizm osoby, która nie chce pracować. Rozumiem, że kobiety po urodzeniu
dziecka przebywają z nim do wieku żłobkowego/przedszkolnego, bo to ma sens -
ale dłużej? Znam kobiety, które mając jedno jedyne dziecko zostają w
domu "wychowując je", aż do osiągnięcia pełnoletności dziecka... A kobiety
bezdzietne, które dobrowolnie nie chcą pracować? Jakie one mają cele w życiu?
Oddawanie sie własnym przyjemnościom na koszt małżonka? Praktycznie każde
hobby kosztuje... Rozumiem sytuacje, kiedy ktoś _nie może_ pracować np. ze
względów zdrowotnych bądź prawnych (to ostatnie jest moim przekleństwem, ale
na całe szczęście już widzę światełko w tunelu

), ale absolutnie nie mogę
zrozumieć, że ktoś _nie chce_, chociaż jest zdrowy na ciele i umyśle i jest w
stanie pracować choćby na pół etatu bądź na zlecenia (np. przez internet).
Jeśli taka osoba wykorzystuje czas bezrobocia na kształcenie się, to jeszcze
jest ok, ale w innym przypadku nie widze niczego więcej, niż ogromnej dawki
egoizmu. Może jestem nietolerancyja, ale jak długo żyję spotkałam sie z
takimi kobietami (gdyż w większości przypadków sa to kobiety), i przykro mi,
ale nie potrafię zrozumieć ich motywacji do... braku motywacji...
Moni