lukasz.c.cislowski
02.08.11, 11:39
Już wiosną Mirosław Lubiński miał koszmarny sen, że do wyborów stanie z Romanem Szełemejem. Jego panika wynikała z nieuchronnych porównań dwóch lekarzy. Sęk w tym, że Szełemej to kategoria superciężka, Lubiński najwyżej ...papierowa.
.
Lubiński jak ognia unika konfrontacji na polu medycyny. W przeciwieństwie do swego przeciwnika nie ma tytułu naukowego i wciąż prowadzi tę samą przychodnię zakładową. Szełemej zrobił doktorat. Jako dyrektor wałbrzyskich szpitali nie dość, że uratował je przed upadkiem, to tak zreformował, że dziś należą do najlepszych w kraju. Podczas gdy konto medycznych sukcesów Lubińskiego nie drgnęło, Szełemej został pełnomocnikiem marszałka województwa ds. polityki zdrowotnej i wygrywał ogólnokrajowe prestiżowe konkursy jako menadżer służby zdrowia. Innymi słowy różnica między nimi jest taka, jak między strzelaniem z kapiszonów za garażem a dowodzeniem armią na froncie.
.
Pozornie na korzyść Lubińskiego przemawia wieloletnie doświadczenie w radzie miejskiej. Jednak opinia o tej radzie nie jest najlepsza, natomiast aktywność samorządowa Lubińskiego godna pożałowania. Tymczasem pracoholizm Szełemeja jest niemal legendarny. Potwierdził to natychmiast jako pełniący funkcję prezydenta i kandydat na to stanowisko. Lubiński długo ociągał się z rozpoczęciem kampanii. W końcu zdecydował się na desperacki wystrzał w postaci budzącego powszechne rozbawienie wyborczego hasła.
.
Hasło Szełemeja "Całym sercem dla Wałbrzycha" odwołuje się do jego profesji lekarza kardiologa i niekwestionowanej zdolności do poświęceń dla ważnej sprawy. Hasło Lubińskiego "Całym rozumem dla wałbrzyszan" to jawne małpowanie pomysłu konkurenta. Jakby Lubiński go przedrzeźniał, chciał mu dokuczyć, samych wałbrzyszan spychając na dalszy plan.
.
Potwierdzeniem zapału do kąsania po nogawkach było publiczne oskarżenie Szełemeja, że ten rzekomo zaczyna swoją kampanię od fałszerstw podpisów popierających jego kandydaturę. Sąd uznał, że to nieprawda, nakazał mu przeprosić rywala w mediach i zabronił rozpowszechniać tę informację.
.
Skarconego Lubińskiego okoliczności w końcu zmusiły do prowadzenia w miarę normalnej kampanii i przedstawienia oferty mieszkańcom miasta.
Oświadczył więc, że parki, które Szełemej już zaczął porządkować, powinny być czyste.
Bez zakłopotania odkrył, że ulice powinny być dobrze oświetlone, choć z inicjatywy Szełemeja program modernizacji oświetlenia już jest realizowany.
Na Sobięcinie Lubiński obwieścił garstce ciekawskich, że ludzie zalegają z czynszem i miasto powinno coś z tym zrobić. Tymczasem Szełemej tydzień wcześniej przedstawił gotowe zarządzenie, które umożliwia odpracowanie należności.
.
Chyba najbardziej spektakularny był występ Lubińskiego w profesjonalnym rowerowym wdzianku. Szkoda, że na przebierance się nie skończyło. Ubolewał, że w Wałbrzychu nie kontynuuje się tradycji MTB, choć zawody kolarskie krajowej rangi odbywają się u nas co roku. Przekonywał, że należy zrobić wszystko, by do Książa wrócił kolarski puchar świata.
Nie wyjaśnił, jak ma wrócić, skoro go tam nigdy nie było.
Jak na złość do zawodów tej rangi dojdzie w Książu za kilka dni. Wiadomo o tym od grudnia, bo „wszystko” zrobiono już dawno. Najświeższy pomysł Lubińskiego dotyczył jednak zwyczajnych rowerzystów.
Jego zdaniem potrzebna jest koncepcja pokrycia całego miasta siatką ścieżek rowerowych. Szełemej też uważa, że tak należy postąpić. Gotowy kompleksowy program 4-letni przedstawił niemal …miesiąc przed tym, jak Lubiński pochwalił się luźnymi pomysłami.
.
To jedna z zasadniczych różnic między kandydatami. Lubiński uważa, że coś należy zrobić. Szełemej wie wcześniej i dokładnie, co to ma być.
Na dodatek orientuje się, ile to kosztuje. Jeśli pieniędzy nie ma, zdobywa je. O tym, że za Szełemejem nadążyć trudno, wiadomo było od dawna. Jego konkurent spróbował i dostał zadyszki. I to chyba cały pożytek z jego kampanii, nie licząc naprawdę ładnego rowerowego wdzianka.
Łukasz C. Cisłowski