Dodaj do ulubionych

B. Scultetus

23.01.03, 21:26
Dziś z radością zauważyłem, że niedaleko domu opieki w Zgorzelcu ktoś odnowił
i ogrodził całkiem ładnym płotkiem kamień na którym jest nazwisko
Bartholomeusa Scultetusa i jego lata życia a nad nim rośnie dąb. Robiłem
zdjęcia tego miejsca ze dwa lata temu i teraz też trzeba będzie zrobić. To
niby mała rzecz ale strasznie się cieszę, że ktoś to zrobil. A tak przy
okazji, wie może ktoś coś więcej o tym miejscu? Czy to jest grób Scultetusa?
Strasznie mnie intryguje ta postać. Wiem, że był burmistrzem, astronomem a
też i wspierał Boehmego, słowem był chyba jednym z bardziej światłych ludzi
których ta nasza zgorzelecka ziemia nosiła. POzostała przepiękna kamienica
koło rynku w Goerlitz, no i pozostał grób jego żony na starym
Nikolaifriedhof. Nie ma o nim za dużo wiadomości w sieci i nigdzie nie udało
mi się znaleźć informacji o tym gdzie jest jego grób. Jeżeli to pod tym dębem
jest jego grób to wygląda to conajmniej dziwnie, że jest w takim miejscu
oddalonym w sumie od miasta. Może ktoś wie coś więcej albo może powiedzieć
gdzie najlepiej szukać? Byłbym wdzięczny za każdą informację bo wg mnie osoba
Scultetusa jest o wiele bardziej ciekawą postacią niż, powiedzmy sobie
uczciwie trochę przeeksploatowany Jacob Boehme.
Obserwuj wątek
      • neandertalski Re: B. Scultetus 25.01.03, 16:55
        A to ciekawe, zawsze zastanawiałem się co właściwie kiedyś było w tym domu
        opieki. Ale prawdę mówiąc chyba nie do końca tam mieszkał, albo nie tylko tam
        bo w tej kamienicy o której wspominałem (ulica pomiędzy Peterskirche i rynkiem)
        z kolei wisi tablica, że to tam mieszkał w latach 1570-1614, czyli w zasadzie
        do samej śmierci. No chyba, że było to mieszkanie "służbowe"
          • neandertalski Re: B. Scultetus 27.01.03, 09:08
            Właśnie chyba tak było, znalazłem kiedyś w sieci taką jego rozpiskę w datach.
            1570 to był rok kiedy ożenił się z ze swoją pierwszą żoną Agnes i dom zdaje się
            właśnie do niej wcześniej należał. Piękna kamieniczka z renesansowym
            dziedzińcem. Jego żona zdaje się była 44 letnią wdową i żyli razem jedynie
            przez dwa lata (taki trochę mi się ten Scultetus do Wokólskiego podobny
            wydał ;)). To chyba jej jest ten grób na starym cmentarzu, piękna rzeźba,
            ciekawe czy tak wyglądała? Później wziął sobie żonę trochę młodszą, 15-to
            letnią, z którą miał mieć 3 córki i trzech synów. Tak więc musiał mieć kilka
            domów aby później to całe towarzystwo miało gdzie mieszkać ;)
            To mówisz, że Boehme miał trzy domy po wschodniej strony, kurde to on był chyba
            właścicielem połowy miasta po tej stronie w tym czasie ;) A ja myślałem, że on
            tylko na tym swoim pisaniu o mało się guza nie dorobił ;)
              • neandertalski Re: B. Scultetus 28.01.03, 09:49
                No w sumie kościół św Ducha to ciekawa historia, do dziś się zastanawiam jak on
                się mieścił na tym placyku pomiędzy mostem i kamienicą która stoi do dzisiaj,
                bo jeszcze pomiędzy kościołem i kamienicą też był dom którego dziś nie ma. W
                sumie to był jedyny zabytkowy kościół po naszej stronie. I w zasadzie to zdaje
                się jeszcze na początku XX wieku stał, z tym że prawdopodobnie wszy z przytułku
                który się w nim mieścił do tego stopnia przeżarły konstrukcję, że zdecydowano
                się go rozebrać przy przebudowie mostu. A tak przy okazji wiesz może jak to
                bylo z tymi domami w okolicy staromiejskiej? Znaczy chodzi mi o to czemu ich
                nie ma, czy po wojnie jeszcze stały, czy to też niemcy rozwalili (wtedy w
                zasadzie też mogliby je odbudować ;)) jeszcze w czasie wojny. Tak na oko jak
                spojrzę na stare zdjęcia to mogły się rozsypać po prostu ze starości bo to w
                sumie były rudery a nie sądzę aby po wojnie kogoś to interesowało ale
                zastanawiam się właśnie jak to to jest, że ich nie ma.
                Mówisz przy południowej ścianie, trzeba zobaczyć. A skoro o ludziach w jakiś
                sposób związanych z naszym miastem, słyszałeś o Minie Herzlieb, taka w sumie
                plotkarska ale jednak ciekawostka. No i Jeremias i Ballack z ery nowożytnej, w
                sumie jak grali w Korei i Japonii, jeszcze razem z Klose to pomyślałem, że w
                zasadzie możnaby im pokibicować, toż to sami swoi.
                A co do Boehme, to jakoś nie potrafię patrzeć na jego pisma jako na wywrotowe.
                Kupiłem kiedyś z takiej serii dzieje gnozy, mały zbiorek jego kilku prac w
                przekładzie na polski i powiem szczerze, nie powaliło mnie. Ja wiem, że powinno
                się mieć do tego może odpowiednie podejście, trzeba spróbowac się wpasować w
                dawne realia itd. Ale wg mnie cała opinia "skandalisty" wywodzi się jedynie z
                tego, że jako osoba nie z branży ośmielał sie rozprawiać o tym co do tej pory
                zarezerwowane było jedynie dla ludzi kościoła. Bo tak ogólnie to w tym
                wszystkim jest jedynie o tym, że jest bóg i szatan, bóg jest dobry a szatan
                nie. Może kiedyś roztrząsania na ten temat przez szewca ocierały się o herezję,
                dziś jednak tego typu odkrycia troche trącają myszką.
                    • neandertalski no i będę sie bronił 28.01.03, 21:54
                      Ano więc spojrzałem do książki i będę bronił swojego zdania. Dla porządku
                      podaję źródło:
                      Jacob Boehme „Ponowne narodziny” przekład Jerzy Kałążny i Andrzej Pańta, z
                      serii Dzieje Gnozy Tom VII, Wyd.I: BRAMA Książnica Włóczęgów i Uczonych Poznań
                      1993.
                      Sprawdziłem dwie rzeczy, czyli o sprawę z czy bóg jest zbudowany z dobra i zła
                      czy jak mówiłem bóg jest dobry a szatan wprost przeciwnie, no to cytat pierwszy:
                      „O badaniu boskiej istoty w naturze o obu jakościach”, str. 40, cytat:
                      „Nie ma w naturze niczego, w czym nie byłoby dobra i zła; wszystko wre i żyje w
                      owym dwoistym popędzie, nie wyłączając świętych aniołów i wściekłych diabłów;
                      aczkolwiek te są rozdzielone, a każdy z nich żyje, jakościuje się i panuje w
                      swojej własnej jakości. Święte anioły żyją i jakościują się w świetle jakości
                      dobrej, w której panuje Duch Święty. Diabły natomiast żyją i panują w jakości
                      wściekłej, w jakości wściekłości, gniewu i zepsucia.
                      Zarówno złe jak i dobre anioły są bowiem uczynione z jakości natury, z których
                      wszystkie rzeczy stworzonymi były; tylko jakościowanie jest w nich nierówne.-
                      Święte anioły żyją bowiem w sile łagodności, światła i królestwa radości.
                      Diabły natomiast żyją w sile powstającej albo podnoszącej się męki wściekłości,
                      przerażenia i ciemności, nie mogąc objąć światła, w które same się przez swe
                      wyniesienie wtrąciły, co opiszę później, gdy o dziele stworzenia mówić będę”
                      Wg mnie mówienie tu o łączeniu dobra i zła w osobie boskiej byłoby
                      niezrozumieniem, wg mnie Boehme wyraźnie rozgranicza uczynienie co prawda z
                      jednakowej materii jednych i drugich sił, co wydaje się logiczne i nie zakrawa
                      chyba na herezję, snuje bowiem dalej że mimo tej jednakiej materii dalej zło i
                      dobro wyraźnie się rozchodzą
                      A teraz druga rzecz czyli niby podważanie teorii Trójcy Św.:
                      „Sex Puncta Mystica czyli zwięzłe wyjaśnienie sześciu punktów mistycznych”
                      Punkt czwarty „W jaki sposób Chrystus odda to królestwo Ojcu swemu”, str. 88,
                      cytat:
                      „2 Tak więc miał Syn zastępy niebieskie w tych, którzy uwznioślili Boga. Ich to
                      pociągał Duch święty, który wyszedł z Ojca i Syna, ludzi przemierzających
                      światło miłości, przez Syna do Boga Ojca.
                      3 Duch Święty porusza się we właściwościach Ojca i Syna, a obie te właściwości
                      poruszają się równocześnie, tak że otwiera się duch Ojca w ogniu i świetle, jak
                      również we wściekłości mrocznego świata. I stamtąd wydostają się boskie zastępy
                      na chwałę Ojca. Duch Święty powinien rządzić wiecznie i być wiecznym
                      otwierającym, zarówno w świecie jasności jak i w świecie ciemności.
                      4 Te dwa światy będą stały nieruchome, a Duch Święty, który z Ojca i Syna
                      wychodzi, wiecznie wprowadza zastępy niebieskie w owe dwa światy zgodnie z
                      jakością i właściwością każdego z nich.”
                      Wg mnie nie ma tu mowy o jakimś odejściu od dogmatu Trójcy św, jest to jedynie
                      niejako rozpisanie na role tej Trójki. Oczywiście można się uprzeć i próbować
                      tłumaczyć to sobie trochę inaczej ale wg mnie teorie spiskowe raczej były
                      autorstwa tych którzy nie mogli mu darować, że łapie się za wnioskowanie z
                      pisma, bez uprawnień. Nie znam się na historii ale wg mnie jest to wymyślanie
                      herezji do zupełnie niewinnych roztrząsań badacza słowa jakim niewątpliwie był
                      ten nasz szewc.
                          • neandertalski Re: no i będę sie bronił 29.01.03, 13:08
                            hm no po Dobrzyńskim sie tego nie spodziewałem, ale miło wiedzieć, Zarębski zaś
                            chyba jest trochę pasjonatem więc dobrze, że zostają tego jakieś ślady
                            materialne. Chwała im za to i cześć, choć ja to tej Europery to może nie
                            koniecznie.
                            • neandertalski poddaję się 30.01.03, 14:12
                              Wicie co poruczniku Zubek, powiem tak, chyba porwałem się z maczugą na księżyc,
                              czytając po raz piąty to samo nie jestem w stanie do końca dojść co autor miał
                              na myśli. Chyba jednak mam o kilka zwojów za mało. NIe jestem badaczem pisma i
                              w ogóle jeśli chodzi o sprawy duchowe to raczej jestem nie teges ale wydaje mi
                              się, że nawet kościół kat. z tym dogmatem trójcy św do końca nie jest pewien
                              jak to właściwie jest. Wobec przedstawionych zaś wersów ja już odpadam,
                              przemęczyłem się przez jedną książkę z myślami szewca i chyba dziękuję.
                              Powiem tak pewnie masz rację, jak i wszyscy inni jego interpretatorzy i
                              wielbiciele. Ale jako, że to wolny kraj pozostanę przy swoim i na tyle na ile
                              mi moje nieliczne zwoje pozwoliły coś z tego zrozumieć, przy swoim zostaję.
                              Może jego pisma wywołały oddzwięk u innych, znaczy nie może, wywołały to są
                              fakty ale wg mnie jest tu wiele hałasu o nic. Nadinterpretacja plus odrobina
                              złej woli dorobiła mu gębę herezji, tak sądzę. Ja jestem tylko prostym
                              neandertalskim i zwyczajnie ośmielę się powiedzieć, że dla mnie to jedynie
                              trącający myszką bełkot. Nie ukrywam, że jestem w teologii kompletnym
                              ignorantem, naturalnie więc pewnie sadzę tu same głupoty, ale to tylko moje
                              zdanie więc mam nadzieję, że nieczyniąc krzywdy nikomu zostanie mi to wybaczone.
                              Rzekłem.
                                • neandertalski Re: poddaję się 31.01.03, 13:53
                                  Nie chodzi o dramturię, tylko jestem po prostu uczulony na ludzi którzy w
                                  zadumie i namaszczeniu wypowiadają czasami na ulicy słowo Jacob Boehme, dlatego
                                  postanowiłem sam zobaczyć o co chodzi i przeczytać. Nie mam nic do niego, ma
                                  swoje miejsce tylko, traktuję go jako pewniem zabytek a nie jako wiecznie
                                  świeżą i urzekającą myśl kształtującą nasze czasy a mam wrażenie, że niektórzy
                                  mają lekkiego fioła na tym punkcie dziś właśnie a nie tych kilkaset lat temu
                                  choc sami nie wiedzą o czym pisał. Dlatego napisałem, że trochę jest
                                  przeeksploatowany. Nie piszę tego naturalnie pod Twoim adresem, nie zrozum mnie
                                  źle, tylko tak na to wszystko spoglądam.
                                              • neandertalski hm 18.02.03, 14:18
                                                no toś mnie zadziwł, czyli jest jedank jakaś tajemnica? No bo cos mnie to
                                                osobiście dziwi, nie węszę jakiejś teorii spiskowej ale nawet jeżeli to zwykłe
                                                zapomnienie to jednak trochę dziwne bo mimo wszystko trochę sie o nim wspomina
                                                tu i tam przy okazji mówienia o ludziach stąd.
                                                Dziwne.
                                                • zubekjoy Re: hm 18.02.03, 15:15
                                                  --Tym bardziej, że w jego pogrzebie uczestniczyło spore grono mieszczan - ok. 900
                                                  osób. Tak więc jakieś tam zasługi miał, no i był popularny. Kilkakrotnie wybierano go
                                                  przecież burmistrzem.
                                                  Zubek
                                                  • neandertalski Re:B.Scultetus 19.02.03, 13:26
                                                    hm, no własnie miałem Cię zapytać kiedy byli Ci Szwedzi, myślałem, że jeszcze
                                                    później więc może o nim po prostu zapomniano. Bo trochę to dziwne, jak mówisz
                                                    900 osób na pogrzebie to chyba prawie całe miasto a później taka olewka, no
                                                    niby dwadzieścia kilka lat to też nie jest mało ale no sam nie wiem. Boehme w
                                                    sumie nagrobek ma, co prawda obleśny ale ktoś o nim pamietał, nawet o Minnie
                                                    Herzlieb a o nim przez tyle lat nikt?
                                                  • neandertalski Re:B.Scultetus 24.02.03, 09:11
                                                    a dzięki, zwłaszcza ten Theoprhastus Bombastus mi sie spodobał? Ot kurka wodna
                                                    kiedyś to sobie ludzie potrafili wymyślać imiona i nazwiska;) Tylko jakoś tak
                                                    wydawało mi się, że Scultetus to zdaje się w Wittenberdze studiował? Ale to w
                                                    sumie mało ważne co się studiuje, ważne tylko aby jakąś szkołę skończyć. To
                                                    powiadasz, że tytułem szlacheckim pogardził? Coraz bardziej go lubię. Z
                                                    ciekawostek to jeszcze Ci powiem, że klątwa Scultetusa trwa nadal, jakoś tak z
                                                    żoną poczytaliśmy na stronie oficjalnej Goerlitz, że były nawet jaja z
                                                    nazwaniem jego imieniem obserwatorium. Był problem bo dostalo imię Einsteina.
                                                    No i dopiero staraniem niejakiego Herr Lampe zmieniono nadano mu imię
                                                    Scultetusa w 1990 roku. Co w sumie dziwne bo zwykle chyba przyjęte jest aby
                                                    jeżeli w danym mieście jest obserwatorium, nazywać je imieniem jakiegoś
                                                    astronoma z tego miasta, jeżeli naturalnie takowy był. Herr Lampe więc zabrał
                                                    się za to ale jak piszą niemcy, samego nadania imienia niestety już nie
                                                    doczekał, to był podobno jakiś emerytowany nauczyciel. Żadnych innych pomników,
                                                    pomijając jakąś tablicę pamiątkową nigdy nigdzie mu nie stawiano, mimo wszystko
                                                    mnie to dziwi.Tyle z ploteczek.
                                                    A wiesz jakoś tak z ciekawości poszedłem zobaczyć ten nagrobek jego żony na
                                                    starym cmentarzu, to jednak grób jego drugiej żony z 1594 roku, jeżeli dobrze
                                                    odczytałem napis, czyli zmarło jej się młodo, znaczy miała trzydzieści kilka
                                                    lat ale urodziła mu 3 synów i 3 córki, jakoś nie miał chłop dobrej ręki do
                                                    kobiet, pierwsza żona zmarła po półtora roku, druga pożyła trochę dłużej ale
                                                    choć była od niego dużo mlodsza, przeżył ją jeszcze o ładnych kilka lat. I w
                                                    sumie też dziwne, jeżeli był grobowiec rodzinny, dlaczego ona ma osobny grób?
                                                    Może dlatego, że to druga żona? Ale chyba ją musiał kochać bo ten posąg kobiety
                                                    na jej grobie jest inny niż pozostałe nagrobki. Hm, szukałem też tego grobu
                                                    Minny Herzlieb ale wygląda, że to chyba nie będzie takie proste, ta rozpiska
                                                    koło Nikolaiskirche tego grobu nie podaje a tablicy jako takiej koło drzew nie
                                                    widziałem nigdzie, mam tylką tą starą kartkę na której wudać drzewo i płotek, z
                                                    tym że dziś to drzewko pewnie jest o jakieś sto lat starsze.
                                                    A jeszcze poczytaliśmy w domu trochę o tej bitwie pod Moysem, to na jakimś
                                                    Holzbergu, Bena w swojej książce podaje, że to ta górka koło zalewu, czyli w
                                                    sumie ciekawe miejsce. I też mimo wszystko się uśmiałem jak przeczytałem jak
                                                    głupio zginął Winterfeld po bitwie. Acha a jak to w końcu było z tą bitwą
                                                    prusacy wygrali ją czy nie? Bena podaje, że przegrali a z kolei w takich
                                                    zeszytach o historii miasta z Goerlitz wydawało nam się, że napisali, że jednak
                                                    prusacy byli górą.
                                • neandertalski Re: Mała Wenecja 31.01.03, 14:11
                                  Co do rozmiarów Małej Wenecji to nie dyskutuję z mapami ale za zakrętem
                                  wrocławskiej nie bardzo widzę jeszcze jakieś domy na zdjęciach ale terenu za
                                  drugą kładką i zakrętem rzeki powiem szczerze nie znam.
                                  Co do tego, że były to rudery to ja wcale nie twierdzę, że to co jest ruderą
                                  trzeba likwidować i w to miejsce postawić np blaszane garaże. Nie o to chodzi,
                                  chodzi mi o to, że to były rudery i możliwe, że nie dało się ich uratować,
                                  spójrz na stre zdjęcia, rzeka wschodnim brzegiem idzie w strone Zgorzelca, to
                                  widać nie dąłoby sie dziś np odbudowac tego domu który stał nad rzeką gdzieś na
                                  wysokości ulicy Szkolnej. Za staromiejską to też były stare budy, one były w
                                  bezpośrednim sąsiedztwie rzeki, biedne chałupy, podmywane przez rzekę i kolejne
                                  powodzie. Tu nie chodzi o zła wolę to zwykłe zagrożenie dla bezpieczeństwa
                                  budowlanego, w zwszłym roku chyba sam widziałeś jak może wyglądać rzeka gdy
                                  jest dużo wody, niemcy po ich stronie mają murek przed domami, po stronie
                                  wschodniej domy stały prawie w wodzie. To nie takie hop hop. Ja wcale nie
                                  twierdzę, że nie były piękne, tylko ich remont to musiała być duża inwestycja
                                  przy ciągłym zagrożeniu od rzeki. To po prostu zwykłe prawa fizyki. Co innego
                                  domy na Toepfbergu, nie wiem czemu je zniszczono, jeżeli zniszczono. Sam wiesz
                                  zresztą jak się traktowało u nas dobra poniemieckie prawie do dziś, zobacz po
                                  wsiach co zostało z dawnej cywilizacji, nie ma co się dziwić, że te też się
                                  rozleciały. Niestety.
                                  • neandertalski Re: Mała Wenecja 16.04.03, 07:23
                                    cały czas nie dawała mi spokoju sprawa, ze tak powiem zbliżania się rzeki do
                                    drogi po polskiej stronie, do tej pory myślałem, że to naturalna siła
                                    odśrodkowa na zakolu rzeki ale teraz myślę, ze to chyba coś trochę innego.
                                    Obserwując niepowtarzalny charakter nawierzchni dawnej ulicy Dzierżyńskiego
                                    mniej więcej na wysokości domów w okolicy od knajpy Przy Jakubie w stronę
                                    studzienki, wydaje mi się, że ulica ta została po prostu poszerzona w stronę
                                    rzeki i dlatego musialy zostać wyburzone domy stojące nad rzeką po ktorych
                                    widać zresztą jeszcze nad brzegiem rzeki ślady fundamentów.
                  • neandertalski Re: B. Scultetus 28.01.03, 14:10
                    Odbudowa domków na Rabensbergu chyba byłaby trudna;) Chodzi Ci pewnie o
                    odbudowę domków na Toepfbergu, czyli w okolicach mostu staromiejskiego. Z tą
                    małą wenecją to nie przesadzajmy, nie ciągneła się do zakaźniaka tylko kilka
                    domów do zakretu Wrocławskiej ale po fotkach widzę, że rudery były straszliwe.
                    Nic dziwnego tu chyba raczej biedota pomieszkiwała.
                    Mina Herzlieb, to nic wielkiego ale kiedyś kupiłem kartke na której był jej
                    grób na starym cmentarzu. Na jej grobie posadzono drzewo, dziś musi być juz
                    spore, działało przy tym jakieś towarzystwo goetheowskie. Mina Herzlieb była
                    jego muzą przez jakiś krótki czas, miała wtedy chyba 18 lat a on już był pod
                    pięćdziesiątkę jak dobrze pamiętam, utrwalił jej postać jako Otille w jednym ze
                    swoich utworów z tego okresu nie znam polskiego tytułu a niemiecki to
                    Wahlverwandenschaften. Miał tych muz pewnie na pęczki ale tylko jedna jest na
                    starym cmentarzu, nie urodziła się tu ale za to skończyła życie w tutejszym
                    zakładzie dla nerwowo chorych, ot taka ciekawostka. bardzo lubię ten cmentarz,
                    znalazłem tam też jeden ciekawy nagrobek, Eleonory bez nazwiska. Jest ciekawy
                    bo jest na nim Imię Eleononora i pierwsza litera nazwiska i nazwiska
                    panieńskiego ale zamiast liter nazwisk są tylko kropki. Cholernie mnie
                    intryguje ten nagrobek, dlaczego jej nazwisko zaostało wymazane z pamięci,
                    takie tam ploteczki....
    • Gość: pieregierulka Re: B. Scultetus IP: *.elektrownia 01.03.03, 11:30
      Dorzucę tu, dla ciekawych tematu Scultetusa, tłumaczenie informacji wydanej w
      Goerlitz:

      Bartłomiej Scultetus

      W 1540 roku przyszedł na świat Barthel Schulz, który później, w dobie humanizmu
      nazywany był Bartholomeus Scultetus. Urodził się jako syn właściciela majątku
      Martin’a Schulz’a (albo Scholz’a). Poprzez swoje dokonania naukowe oraz
      niezmordowaną pracę dla Goerlitz stał się jednym z najbardziej znaczących synów
      naszego miasta.

      Dzięki swemu starszemu bratu Zachariaszowi, twórcy ściennego zegara słonecznego
      na Aptece Ratuszowej, bardzo wcześnie zainteresował się matematyką i
      astronomią. Po skończeniu łacińskiej szkoły miejskiej, poświęcił się nauce na
      studiach uniwersyteckich w Lipsku i Wittenberdze. Po uzyskaniu stopnia magistra
      w 1567 roku wrócił do Goerlitz i w 1570 przyjął obowiązki nauczyciela gimnazjum.

      Życie i działalność Bartolomeusa Scultetusa są ściśle związane z miastem
      Görlitz, dla którego rozwoju poświęcił prawie wszystkie siły swojego życie
      piastując różnorodne urzędy. Już w roku 1578 został rajcą miejskim. Jako
      skarbnik miejski obarczony został przez Zarząd Miasta wieloma obowiązkami jak
      zarządzanie lasami miejskimi i sprawami jałmużny. W 1589 roku został sędzią
      miejskim i na tym stanowisku rozpatrzył 3900 skarg oraz innych spraw. Sześć
      razy w swoim życiu pełnił funkcję urzędującego burmistrza, przy czym pierwszy
      raz wybrany został na to stanowisko w 1592 roku.

      Za jego rządów po raz pierwszy ustanowiono numery hipoteczne gruntów pod domami
      i przeprowadzono spis ludności. W czasach dżumy, która w latach 1585/86
      spowodowała liczne śmiertelne ofiary, organizował Scultetus różnorodną pomoc
      aby złagodzić cierpienie mieszkańców miasta.
      Bartłomiej Scultetus zasłużył się również dla miasta jako kronikarz i historyk.
      W 1587 r. stworzył księgi akt miejskich, które przetrwały po części do
      dzisiejszych czasów.

      Zebrał w dwóch tomach różne światowe wydarzenia historyczne z jego czasów, oraz
      dotyczące Görlitz do 1580 roku. W jego notatkach, a przede wszystkim
      dzienniczkach osobistych, przeżyciach, doświadczeniach i pomysłach możemy się
      doszukać dużej wiedzy niezbędnej do zarządzania miastem, jak i organizowania w
      nim życia.

      Szerokie pole zainteresowań stanowi jego działalność naukowa. Był on jednym z
      ważniejszych kartografów środkowych Niemiec w XVI wieku. najbardziej znane były
      jego mapy Miśni (1568) i Górnych Łużyc (1593). O znaczeniu jego dokonań
      kartograficznych może świadczyć propozycja pracy z 1578 roku, złożona
      Scultetusowi przez cara rosyjskiego.

      Scultetus był przede wszystkim astronomem i matematykiem. Znał osobiście
      najważniejszych astronomów swoich czasów: Tycho Braha i Jana Keplera. Zajmował
      się konstruowaniem zegarów słonecznych a także sposobami dokładnego odmierzania
      czasu. Ostatnim jego dziełem jest zegar z dwunastoczęściową tarczą umieszczony
      na ratuszu.

      Ostatnio odkryte osiągnięcia B. Scultetusa i jego wkład w rozwój miasta, udział
      w reformie kalendarza gregoriańskiego oraz jego propagowanie zjednało mu
      powszechne uznanie. Reforma kalendarza w Görlitz w 1583 1584 roku przyczyniła
      się do wprowadzenia jej również w sąsiednich krajach.

      Bartolomeus Scultetus umarł 21 czerwca 1614 roku jako powszechnie szanowany
      człowiek. ponad 900 osób wzięło udział w jego pogrzebie. Został pochowany w
      kościele św. Mikołaja w Görlitz.






      Bartolomeus Scultetus
      (Bartłomiej Scultetus)

      · urodził się 14 maja 1540 roku w prawobrzeżnej części Görlitz w folwarku
      na Kruczym Wzgórzu jako syn właściciela ziemskiego Marcina Schulz’a (lub
      Scholz’a),
      · po ukończeniu szkoły miejskiej z Goerlitz, w latach 1557-1564 studiował
      matematykę i astronomię na uniwersytetach w Lipsku i Wittenberdze,
      · w latach 1570-1584 był nauczycielem matematyki i astronomii w gimnazjum
      w,
      · zamieszkiwał przy Peterstrasse 4 (1570-1614),
      · rajca w Görlitz od 1578 roku,
      · w latach 1589-1592 pełnił funkcję sędziego miejskiego,
      · sześciokrotny burmistrz w latach: 1592, 1596, 1600, 1604, 1608, 1612,
      · najważniejsze dziedziny jego pracy naukowej to: Kartografia,
      astronomia, matematyka stosowana; szczególny wkład wniósł w reformę kalendarza
      gregoriańskiego,
      zmarł 21 czerwca 1614 roku i pochowany został w kościele św. Mikołaja w Görlitz.

      Tyle o Scultetusie, dodam, że był przychylny Boehmemu, gdy trwała na niego
      nagonka rozpętana przez prymariusa Richtera.
      Dodam także dla zainteresowanych, iż powstaje wystawa poświęcona historii
      Przedmieścia Nyskiego, której otwarcie przewidywane jest na maj w Domu
      Boehmego. Wystawę organizują siły polsko-niemieckie zgrupowane przy Eurooperze.


      pieregierulka
    • Gość: emil Re: B. Scultetus IP: *.jgora.dialog.net.pl 06.03.03, 16:48
      Cieszy bardzo, ze wreszcie cos sie zaczelo dziac ze B.Scultetusem :-)
      Wiecej informacji o nim moze Wam przekazac Piotr Pawlowicz (szukac przez
      Piwnice Staromiejska oalbo Urzad Miasta, gdzie jakis czas temu byl szefem
      dzialu architektury). Pamietam, ze pare lat temu opowiadal mi, ze ten kamien na
      rozdrozu to rzeczywiscie grob Bartholomeusa! Ale sprawdzic nalezy...
      Zreszta Scultetusow bylo kilku. Np. lekarz i badacz przyrody z Jawora, bodaj
      Andreas. Ow "Scultetus" pojawial sie bardzo czesto, gdyz z lacinska oznacza on
      'szkolarza' czlowieka uczonego. Zatem skojarzenia ze "school" oraz "Schule", a
      takze "scoula" oraz "szkola" sa jak najbardziej na miejscu :-)
      Pozdrawiam z JG!
    • Gość: pieregierul Re: B. Scultetus IP: *.elektrownia 30.03.03, 14:03
      Nie uważam, aby Jakub B. był "przeeksploatowany". Problem w tym, że informacje
      nt teozofii JB są trudne w odbiorze, zresztą bardzo wiele znamienitych osób
      określało je jako "mętne" itp. Moim zdaniem należy sięgnąć do rzeczy związanych
      bardziej z jego życiem a nie myślą. Takim przykładem są np Okólniki Teozoficzne
      zawierające wiele ciekawych rzeczy z życia JB i epoki.
      Trochę niebezpieczne moim zdaniem jest robienie z Boehmego show, co zamierza
      red. Smektała. Nie jest to postać nadająca się do końca na taki sposób
      popularyzacji, choć z drugiej strony, jeśli byłoby to zrobione z niezbędnym
      wyczuciem i umiarem, może dałoby efekt pozytywny. A Okólniki jeszcze, niestety,
      niewydane, bo brak kasy.

      P.A.
      • neandertalski Re: B. Scultetus 31.03.03, 13:41
        no OK tylko, że to trochę moim zdaniem przypomina szukania na chama jakiejś
        osobistości która miałby być symbolem niejako miasta, troche tak jak Praga
        szczyci się Kafką a Amsterdam Van Goghiem. Ale w tym przypadku jakieś mi sie to
        trochę sztuczne wydaje bo jeśli np dzieła wspomnianych twórców można w miarę
        powszechnie podziwiać to dzieła Boehmego nadają sie do tego raczej średnio. Ale
        może się czepiam, chodzi mi tylko, że skoro ludzie chcą nosić koszulki z jego
        podobizną to niech noszą ale niech nikt nie udaje, że go rozumie. Z trzeciej
        strony myślę sobie może lepiej niech symbolem tego miasta będzie on, w sumie
        nic złego nie mówił, bo np mnie osobiście trochę przeraża robienie takim
        symbolem tzw Kotzenmuencha, czyli mnicha który w kościele na górnym rynku
        zgwałcił i zamordował dziewczynę dawno temu a teraz pokazuje sie go np na
        szyldzie piwiarni jako sympatycznego mnicha w klapkach z kufelkiem w ręku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka