Gość: Melpomen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 19:02 Jaki tam znów warszawski debiut?!? A ten Fosse w Rozmaitościach na "Terenie Warszawa"? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abhaod 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP 25.09.05, 19:06 wschodni socjaldarwinizm na codzien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bogalfa Re: 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP IP: *.bchsia.telus.net 26.09.05, 07:42 Świetna recenzja, nie pierwsza i na pewno nie ostatnia Pańskiego pióra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.05, 09:22 Nie bardzo rozumiem, co ma ten komentarz do obejrzanego przeze mnie przedstawienia? Czy moze odnosi sie do recenzji? Domyslam sie ze przy klawiaturze siedziala osoba zawistna lub sfrustrowana oraz tchorzliwa. Mozna by to i owo zarzucic temu przedstawieniu ale na pewno nie socjaldarwinizm, cokolwiek by to mialo znaczyc. Estetyka tego przedstawienia jest - przynajmniej dla mnie - dosyc niecodzienna, i potrzebowalem troche czasu aby w nia wejsc, jednak nie przeszkodzilo mi to aby sledzic fantastyczny tekst (dziekuje panu tlumaczowi, bo oryginalu nie znam), rewelacyjnie swieza gre aktorow oraz samo dzialanie sceniczne, madrze wymyslone i poprowadzone przez rezyserke. Jesli ktos sobie wyobraza, ze ludzie sa lepsi, szlachetniejsi, moze i jest spowodowany tesknota za tym, ale pozbawiony poczucia realnosci. To przedstawienie krzyczy wlasnie o braku czlowieczenstwa wsrod maluczkich, mowi obudzcie sie. Gdybym mial tu rzucic haslo podobne do "socjaldarwinizm..." itp. powiedzialbym: ponadczasowa ewangelia - oko za oko, zab za zab. I jeszcze: po tym przedstawieniu po raz pierwszy na prawde zastanowilem sie ze w ogole kiedys zostaly takie wartosci nazwane jak WIara Nadzieja Milosc, dzisiaj nikt nawet nie wie skad ten cytat... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod Re: 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP IP: *.arcor-ip.net 26.09.05, 17:00 wiara jest dla niedouczonych i niedoinformowanych, nadzieja wiadomo czyja matka, milosc dla pragnacych miec dzieci; oto w skrocie definicja socjaldarwinizmu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Re: 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.05, 00:35 Rozumiem ze to krytyka przeslania biblii, a co masz do powiedzenia o przedstawieniu? albo o przeslaniu autora? bo chyba nie powiesz ze tytul odbijal sie w tresci... raczej brak tego - no moze jeszcze takie stanowisko jak twoje, jako przewodni motyw dla dzialan wszystkich na scenie... Wiesz, oskarzac i pokrzykiwac potrafi kazdy, z pomyslunkiem - gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod Re: 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP IP: *.arcor-ip.net 28.09.05, 08:43 Od poczatku swiata Bog jest obecny w nas, i wokol nas. Pozwala nam dzialac zgodnie z wlasna wola, i jednoczesnie pokazuje, ze inny swiat jest mozliwy. Chcialoby sie powtorzyc za Nalkowska "Ludzie ludziom zgotowali ten los".Lub "Gdybym mowil jezykami ludzi i aniolow, a milosci bym nie mial..." Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
stanislawski1111 Re: 70 lat pozniej Austria odrodzila sie w III RP 28.09.05, 00:27 Bylem dzisiaj na tym spektaklu. Nie znalem sztuki, ani autora, ani rezyserki. Programu nie zakupilem przed przedstawieniem, z braku czasu - wpadlem z zona w ostatniej chwili - wiec nie znalem szczegolow. Bywam w teatrze kilka razy do roku, nawet czesciej za granica, niz w Polsce i raczej w operze niz w teatrze. A tu, prosze, zaskoczenie. Wlasnie te tematy dyskutowalismy towarzysko niedawno. Bardzo podzielam zdanie "adama"! Ta zimnica mnie najpierw odepchnela a potem sie jej przerazilem. Czyli wciagnela i przejela. Historia lepsza niz relacje post-wyborcze... Sam jestem "wolnym ptakiem" i wiem na czym polega "sprzedac samego siebie"! Z recenzja w Rzeczpospolitej tez bym ostro polemizowal. Przeciez to bardziej tu i teraz niz wszystko co wspolczesnie o naszej sytuacji polityczno-spolecznej napisano przed wyborami! I to nie tylko zasluga autora, ktory nawiasem mowiac bez tego aktorskiego kunsztu mocno zalatywalby mi starocia, lecz przede wszystkim tego przedtstawienia i aktorow! Dziekuje recenzentowi. Zgadzam sie - i zaciagne znajomych! Odpowiedz Link Zgłoś
zenada1 Re: Cynizm, nienawiść, pieniądz 26.09.05, 09:16 A w "RZeczpospolitej " sie nie podobało. Bardzo trudno zrozumieć mechanizmy polskiej krytyki teatralnej zarówno w teatrze dramatycznym jak i w operze i balecie. Koniec końców nie ma z krytyków wiele pożytku bo jak się ich dłużej czyta to nie widać w ich wypowiedziach zadnej spójności może poza towarzyską. Tak czy siak trzeba ryzykować zakup biletu by móc samemu wyrobić sobie opinię;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: Cynizm, nienawiść, pieniądz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.05, 09:28 W Rzeczpospolitej musialo sie nie podobac! Jak podoba sie Pawlowskiegmu, nie podoba sie Kowalczykowi. Bez wzgledu na prawde. Ja wole czytac Pawlowskiego, i lepszy styl i ostrzejsze oko, chodz - odrobine wiecej analizy tekstu wobec interpretacji scenicznej dodalo by powagi jego wypowiedzi, ktore suma summarum zamykaja sie w stwierdzeniu: "podobalo mi sie " albo " nie podobalo mi sie". Roznica polega na tym, ze u Kowalczyka nawet sie nie dowiem dlaczego mu sie nie podobalo, po prostu zle i tyle. hcialo by sie byc Panem Bogiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: Cynizm, nienawiść, pieniądz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.05, 09:39 Ps. Dla wszystkich ktorzy rowniez czytali recenzje Kowalczyka w Rzeczpospolitej - ta "kakofonia dzwiekow upiornej, niby to progresywnej elektronicznej muzyki" to TOM WAITS. Pozostawiam bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trans Re: Cynizm, nienawiść, pieniądz IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.05, 09:51 Waits, właśnie! Waits - mroczny, wspaniały współpracownik Wilsona! Tak mi się wydawało! Dzięki za upewnienie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trans jak dramaturg zginał od konara IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.05, 10:03 A oto recenzja Kowalczyka. O samym spektaklu jest pare linijek. Dlaczego najważniejszsą wiadomością, jest to, że autor zginął przygnieciony konarem? Naprawdę nie rozumiem.. jakoś spostrzeżenie Pawłowskiego, że w stolicy pojawił sie wreszcie teatr dla dorosłych, teatr polityczny, bardziej mnie przekonuje. "Gigantyczne lanie wody" Ödön von Horváth miał zaledwie 37 lat, gdy na rok przed wybuchem II wojny światowej zerwany przez wiatr konar kasztanowca położył kres jego życiu. Stało się to w Paryżu, bo pisarz często zmieniał adresy, odkąd Cyganka przepowiedziała mu gwałtowną śmierć. Jego krótki acz dramatyczny żywot był jednym z wątków sztuki "Opowieści Hollywoodu" Christophera Hamptona. Von Horváth mówił o sobie, że jest przedstawicielem "typowej mieszaniny staroaustriacko-węgierskiej". Z jego tekstów (m. in. "Opowieści Lasku Wiedeńskiego", "Don Juan wraca z wojny", "Nieznajoma z Sekwany") przebija społecznikowskie zacięcie. Piętnował znieczulicę toczącą strasznych mieszczan świata Zachodu, stronnicze i niesprawiedliwe sądownictwo, iluzoryczność państwowych form opieki nad obywatelem, który znalazł się w potrzebie. "Wiarę, nadzieję, miłość" napisał z inspiracji reportera sądowego Lukasa Kristla, który w 1932 r. zwrócił mu uwagę na sprawę młodej sprzedawczyni gorsetów Klary Gramm, skazanej za oszustwo. Cztery lata później dramat miał prapremierę w Wiedniu. W roli głównej bohaterki wystąpiła Julia Kijowska. Zapożyczona u swej pracodawczyni (Agnieszka Wosińska) i u przypadkowo poznanego preparatora zwłok (Wojciech Wysocki), padnie ofiarą oskarżenia o wyłudzenie pieniędzy. Napiętnowana jako oszustka, traci pracę i trafia do aresztu. Odtrąca ją narzeczony policjant (Miłogost Reczek). Wszyscy, oczywiście, mają usta pełne frazesów, ubolewając nad niewdzięcznością dziewczyny i jej upadkiem. Grażyna Kania wystawiła rzecz w laboratoryjnie czystej, odpychająco zimnej przestrzeni, z imitującym deszcz prysznicem, zalewającym scenę na finał. Kazała aktorom głównie wrzeszczeć, co sprawiło, że w dialogach zacierały się sensy. Krzyk na scenie coś znaczy, jeśli wybrzmiewa w starannie wybranych dwóch, trzech momentach. Stosowany permanentnie, na nikim nie robi wrażenia, lecz jedynie męczy uszy i usypia czujność widza. Stawianie na decybele jest, najłagodniej mówiąc, inscenizacyjną pomyłką. Dziwaczna forma - bo trzeba jeszcze wspomnieć o kakofonii dźwięków upiornej, niby to progresywnej, elektronicznej muzyki - sprowadziła utwór von Horvátha do kiczowatego obyczajowego obrazka. Co też - mimo świetnej roli Julii Kijowskiej - nie pozwoliło widzowi należycie przejąć się losem głównej bohaterki. Odpowiedz Link Zgłoś
zenada1 Re: Cynizm, nienawiść, pieniądz 26.09.05, 22:16 Zgadzam się , to co najbardziej razi to brak narzędzi analizy krytycznej i prób obiektywizowania swoich opinii. Być może dziś jest to już niemożliwe, ale jednak by się chciało i jak się czyta recenzje w prasie np. angielskiej to jednak czasem się udaje. Oczywiście każdy ma prawo wyra żać swoje opinie o tym czy mu się podobało czy nie ale dlaczego ktoś miałby się tym przejmować :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina a propos krytyków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.05, 11:00 Swieta prawda - J.R.Kowalczykowi malo co sie podoba. Malo tego, czesto nie rozumie pewnych rozwiazan rezyserskich, nie dostrzega symboliki, cytatow itp., a potepia wszystko w czambul. Poza tym zdarza mu sie zdradzic niewiedze - patrz nieznajomosc Waitsa. Wymagane to moze nie jest, ale troche sie wyglupil... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Re: a propos krytyków IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.05, 09:54 Waits jest tak wpisany w krajobraz teatru jak Wilson (A propos podobno ma cos robic w Dramatycznym - ciekawe co Pan Kowalczyk na to wymysli, a moze sie ugnie, bo jak u kazdego prowincjusza, swiatowych gwiazd ganic nie wolno). Wracajac, najpierw byl Waits - potem byla przygoda z Wilsonem, ktora kontynuuja do dzisiaj. Kto nie zna Waitsa i pisze o nim "Kakofonia dzwiekow NIBY TO PROGRAMOWEJ ELEKTRONICZNEJ (!) muzyki, jest ignorantem i po prostu idiota. Pawlowski tez sie nie poznal, ale wyczul klimat, napisal ze to halasliwy pijacki blues. A blues to tesknota, bol i romantyzm. Odpowiedz Link Zgłoś