Gość: gość portalu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.12.05, 12:12
Tak jest, kino elitarne nigdy nie mieściło się w głównym nurcie kinematografii. I właśnie dlatego warto zastanawiać się czy należy je chronić. Jeśli stoi za nim coś istotnego trzeba je wspierać. Ale rozrywka? Czyjś biznes? Co mnie to obchodzi. Dlaczego mam się na to składać? Jeśli ten przemysł rządzi się własną, nieuchronną logiką, to niech rozwija się za własne (prywatne) pieniądze. Zgadzam się na wspieranie kina niezależnego i krytycznego, ale nie zgadzam się na wspomaganie przemysłu rozrywkowego. To zwyczajne świństwo wyciągać rękę po publiczny grosz tylko po to by to kino trwało.
Albo spójrzmy na to bez zbędnej hipokryzji. Kino nie jest sztuką, kino jest przemysłem. Reżyserzy i aktorzy to menagerowie i robotnicy wytwarzający określony produkt. Państwo w imieniu obywateli buduje ten przemysł licząc na przyszłe zyski. Zamiast więc opowiadać głupstwa o jakiejś więzi z widzem proszę przedstawić nam - obywatelom porządny biznes plan tej inwestycji. W jakim czasie się zwróci, ile dzięki niemu wpłynie pieniędzy do budżetu. I najważniejsze: na co te pieniądze zostaną przeznaczone (edukacja, służba zdrowia, pomoc socjalną, infrastruktura?).