Dodaj do ulubionych

Uwaga, bąbel. Edukacja.

14.09.09, 16:42
Edukacja kosztuje i to coraz wiecej. W Polsce, spekuluje tu,
jeszcze zapewne nie jest tak zle, bo ssanie kasy z naiwnych dopiero
sie rozkreca na dobre. Wiadomo ze kazdy kupi tekst o tym , ze to
inwestycja "w siebie" ,ze sie przyda na przyszlosc, perspektywy ,
ze ci co nie ida do przodu to sie cofaja , etc. No niechby kto
powiedzial ze woli robic kase niz sie uczyc, to go od razy
zagwizdza...

W USA juz pomalu alarmuja tu i tam ze edukacja moze byc kolejnym
bablujacym finasowym nawisem. Cena edukacji wyzszej gwaltownie
rosnie , bo do tych co ida zaplanowana sciezka dolaczaja ci, dla
ktorych oplata za pierwszy rok studiow, tani kredyt albo
dofinasowanie sa czescia odprawy po zwolnieniu z firmy. Na razie
nie ma pracy wiec idzmy do szkoly, czemu nie ? Tym sposobem na
edukacyjny rynek wrocily doslownie setki tysiecy osob. Ci co mieli
masters robia drugi albo MBA, ci co mieli bachelors robia MBA, ci
co mieli high school rzucili sie na college w ogole. Kierowcy lub
robotnicy z tasm robia GED. Babel bedzie narastal, gdyz w tej
materii niezwykle latwo manipulowac ludzmi. "Inni sie ucza ty nie,
obudzisz sie z reka w nocniku jak ekonomia ruszy. Wtedy bedziesz do
tylu i bez szans".
Cos w tym zreszta jest. Jak wszyscy naokolo beda juz mieli
doktoraty to ten niedouczony bedzie do tylu......zreszta czy do
konca i na pewno? Wtedy byc moze powroci problem tego slynnego
hydraulika ?

Ale- nie wiem jak to w Polsce jest, czy ludzie zadluzaja sie na
edukacje, w USA nie splaca sie kredytow do skonczenia nauki, potem
jest jeszcze troche czasu i dopiero zaczyna sie splacanie dlugu.

Babel rosnie sobie spokojnie, dlug sie akumuluje.


A ci co dzis na chama sie edukuja za kilka lat beda juz
gotowi do roboty, z dyplomami , nieraz dwoma - trzema w spoconej
dloni. W koncu skoro pomagaja sie uczyc , pracy nie ma a drzwi do
uczelni szeroko sie otwieraja to czemu nie korzystac ? Pytanie za
100 punktow zas jest czy dla nich bedzie praca i to ne byle jaka,
bo na rynek wchodzic lub wracac beda z duzym nawisem-
najlepsi zapewne beda "do tylu" o dobre $100 000 lub wiecej mimo
szeregu ulatwien. Jesli rynek latwo ich wchlonie to super, super
jesli trafili z wyborem kierunku/ow jesli nie to gorzej bo kto
bedzie splacal to co pozyczyli ?
Znowu ja, kadilak ???
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu w Polsce jest tak samo 14.09.09, 17:00
      w Krakowie na drugorzędne stanowisko adminstracyjne - z pensją
      poniżej 2000 zł miesięcznie, ale z wymaganym wyższym wykształceniem -
      zgłosiło sie 470 osób, połowa z certyfikowanymi dwoma językami, 3/4
      ze studiami podyplomowanymi...

      dziś filia wyzszej uczelni jest wszędzie - w Radomsku, Pucicach
      górnych, a Uniwerystety nawet w Białymstoku, Przemyślu czy
      Olsztynie...
      Jak tak dalej pójdzie - wyzszwe wykształcenie za 10 lat będzie miało
      80% poszczególnych roczników...
      jeep
      • dirloff Maturzysta w II RP, a magister w III RP... 14.09.09, 17:36
        Myślę, że - zwłaszcza w obecnej sytuacji Polski, choć w przypadku innych państw
        zapewne bywa tożsamo - nie napisaliście o pewnym ważnym, choć z rzadka
        zauważalnym i opisywanym, problemie infacji wykształcenia. Tak, tak, inflacji,
        czyli patologicznej tendencji powierzchowności oraz "bylejakości" wykształcenia
        nabywanego na masową skalę właśnie w przytoczonym tu Radomsku, Pułtusku, Łomży,
        Gorzowie, Łowiczu czy Przemyślu. Jakiś czas temu np. łącząć dwie specjalistyczne
        humanistyczne szkoły wyższe(czy wręcz oddziały tychże szkół) utworzony został
        uniwersytet w Rzeszowie.

        Do tego cała masa prywatnych uczelni wręcz "produkujących" magistrów na
        prowincji. W tym lwia część przekręciarskich uczelni.

        Jak wielu dzisiejszych magistrów dysponuje tak sporą dawką wiedzy i umiejętności
        jaką dysponowali przedwojenni maturzyści?

        Bywają oczywiście pozytywne wyjątki, vide osoby wychodzące z zielonogórskich
        uczelni. Obecnie humanisci wywodzący się stamtąd zazwyczaj stanowią składy
        polskich kabaretów, o czym zapewne niektórzy wiedząwink
        • kadi-lak Re: Maturzysta w II RP, a magister w III RP... 14.09.09, 17:41
          Hhem, czyli w tym przypadku mamy do czynienia z inflacja...towaru ??
          • dirloff Re: Maturzysta w II RP, a magister w III RP... 14.09.09, 18:03
            > Hhem, czyli w tym przypadku mamy do czynienia z inflacja...towaru ??
            >

            Jeżeli potraktujemy wykształconego, nauczonego pewnych umiejętności oraz wiedzy,
            magistra jako "produkt" danej uczelni, to tak, jak najbardziej. Z drugiej strony
            jeżeli osobę pobierającą(odpłatnie) ową wiedzą oraz umiejętności podtraktujemy
            jako klienta(konsumenta), a uczelnie świadczącą te usługi edukacyjne jako
            usługodawcę(sprzedawcę usługi bądż produktu), to także możemy mówić o inflacji.
            Dobro, jakim było wykształcenie(na odpowiednim poziomie), powszechnieje,
            przeżywając procesy inflacyjne.
            • deluc Maturzyści i magistrzy bez konkretnego zawodu 14.09.09, 19:24
              Takich jest gros. Jakieś tam nauki społeczne, politologia, teologia,
              kulturoznawstwo, resocjalizacja. Choć z drugiej strony wygląda na to, że polska
              gospodarka to cholera nikogo z wyższym technicznym, ścisłym wykształceniem nie
              potrzebuje - znam trochę ludzi po politechnice -
              jakieś tam kariery porobili ale nie w zawodzie.

    • dorota_3 Re: Uwaga, bąbel. Edukacja. 14.09.09, 19:20
      Faktycznie, kształcą się wszyscy. Ale rzeczywiste wyższe
      wykształcenie nie będzie powszechniejsze, o dziwo.

      Jest naturalna bariera zdobycia wyższego wykształcenia - wiedza i
      inteligencja samych studentów. Myślę, że nie więcej niż 10-15%
      każdego rocznika podoła intelektualnie, żeby naprawdę studiować.
      Reszta - conajwyżej może kupić sobie "dyplom" w filii pcimskiej
      jakiejś uczelni prywatnej.

      Poziom obecnych studentów jest denny. Myślę, że maturzysta z II RP
      naprawdę był lepiej wykształcony niz oni.
      I potencjalni pracodawcy też to wiedzą. Z tego, co mi się o uszy
      obiło, wogóle nie biorą pod uwagę przy naborze do pracy absolwentów
      prywatnych uczelni lub studiów zaocznych.

      Słowo "inflacja" w stosunku do wyższego wykształcenia jest
      adekwatne. Ono się upowszechnia i totalnie dewaluuje.
      Per saldo liczy się dyplom z uczelni państwowej, studiów dziennych
      na jakimś rozsądnym kierunku i z dobrym wynikiem. Reszta to
      absolwenci wyższych szkółek zawodowych.
    • 0ion Re: Uwaga, bąbel. Edukacja. 14.09.09, 21:34
      Wydaje mi się, że nie ma różnicy w poziomie nauczania między studiami dziennymi w Warszawie a wieczorowymi w Pcimiu Dolnym. To dno, na uczelniach zostają tylko ci co się nie nadają do normalnej pracy w zawodzie lub im się nie chce pracować. Jest jedynie różnica miedzy studentami. Do Warszawy do renomowanych uczelni pchają się nainteligentniejsi, stąd złudzenie, że poziom tu wyższy. W rzeczywistości studia w Polsce to stracony czas a często są wręcz destrukcyjne.
    • kadi-lak No i prosze , kula w plot 14.09.09, 21:34
      targiedukacyjne.gazeta.pl/targi/article.cfm?id_article=3163&id_stand=0


      Do wykonywania jakiegoz to zawodu nie wystarcza mgr a lepszy jest
      dr ?
      • prze.mek.f Re: No i prosze , kula w plot 14.09.09, 22:54
        Tekst z końca zeszłego roku ale wart przeczytania:
        krawczyk.salon24.pl/12466,rzeczpospolita-humanistyczna
        "W roku akademickim 2007/2008 na polskich uczelniach 23% stanowili studenci
        ekonomii i administracji. 14% studiujących wybrało kierunki społeczne, 12%
        -pedagogiczne. Tylko 6,7% osób zasiliło grono studentów kierunków technicznych.
        Liczba studiujących kierunki społeczne, pedagogiczne i humanistyczne wzrosła
        odpowiednio o 39%, 47% oraz 59%. Z kolei grono studentów kierunków
        inżynieryjno-technicznych zmniejszyło się o 42%.

        Co robią ci, którzy nie znaleźli pracy w zawodzie? Część z nich bierze się za to
        co im wychodzi - handel komórkami, wyplatanie koszyków czy układanie płytek.
        Jest też druga grupa niezrealizowanych humanistów - ci stają się aktywistami,
        którzy z kolei walczą o zwiększenie podaży pracy dla nich."

        i kolejny artykuł:
        krawczyk.salon24.pl/12467,czy-polska-stanie-sie-gigantem-badan-humanistycznych
        "Jest też i dobra wiadomość dla humanistów - państwo o nich nie zapomniało.
        Proszę przejrzeć Krajowy Program Badań Naukowych i Prac Rozwojowych opublikowany
        przez MNiSW 30 czerwca 2008.

        Rozczarowany będzie ktoś, kto oczekiwałby że priorytetem dla KPBNiPR jest np.
        informatyka, elektronika czy nowoczesna inżynieria (...)priorytetowo
        potraktowano natomiast badania polityczno-społeczne

        Badań nad "konkurencyjnością polskiej gospodarki" przeprowadzono już w Polsce
        bez liku w ciągu ostatnich dwóch dekad.Wydano na to mnóstwo pieniędzy.
        Gdyby podsumować ich wnioski jednym zdaniem to możnaby powiedzieć, że polska
        gospodarka jest mało konkurencyjna głównie dlatego, że w kółko wydaje mnóstwo
        pieniędzy na te same analizy i opracowania, zamiast wdrożyć zalecenia płynące z
        którejkolwiek z nich."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka