Dodaj do ulubionych

Temat: JOW

13.03.04, 22:34
Ten temat byl na starym forum, nikt sie nim nie zainteresowal.
Zastanawiam sie kiedy zaczniecie o tym myslec kompleksowo.
Uwazam, ze trzeba wam JOW pod nosy podstawiac dzien i noc, to moze za kilka
miesiecy przed wyborami pomyslicie o tym.

Ignorowanie tematu NIC NIE DAJE. Postulowanie "naprawy Rzeczpospolitej" w
drodze "ewolucji" elit politycznych, czyli po prostu zmiany w SLD, PO, itp to
sa mrzonki. Glosowanie na dotychczasowe uklady partyjne, jest glosowaniem na
tych samych ludzi. Chcecie porzadnej Polski, to przynajmiej przeczytajcie o
JOW!!


Cytat z Prof. Jerzego Przystawy:

"(...) Histeryczna obrona tego status quo do niczego dobrego doprowadzić nie
może. Nawet jeśli Platforma i jej sojusznicy osiągną „sukces” w postaci
znaczącego udziału w podziale mandatów w przyszłym Sejmie, to ten sukces
będzie tylko odwleczeniem zmian, jakie są konieczne. Może uda im się
spowodować, że w przyszłym Sejmie partia Leppera nie przekroczy 30% i będą w
stanie zmontować koalicję, która nie dopuści go do przejęcia władzy. Będzie
to jednak tylko gra na zwłokę.
Jedynym wyjściem z tej nieprzyjemnej sytuacji byłaby zmiana ordynacji
wyborczej do Sejmu i wprowadzenie JOW. Jeszcze przed laty, kiedy po raz
pierwszy o tej propozycji usłyszał, Andrzej Lepper ogłaszał się być
zwolennikiem takiego rozwiązania. Rozumiał bowiem, że jest to sposób na
uderzenie w status quo. Później jednak zdał sobie sprawę, że dla haseł
populistycznych znacznie lepsze możliwości stwarza partyjny system wyborczy i
postanowił pójść sprawdzoną historycznie drogą wykorzystywania niezadowolenia
społecznego i sytuacji kryzysowych. Mija już 15 lat od Okrągłego Stołu i
Polacy czekają na jakąś zasadniczą zmianę. Jedyną partią, w której nie ma
nikogo z ludzi „starego rozdania” jest Samoobrona i to daje jej wyjątkową
szansę w rozgrywce partyjnej. Natomiast w JOW potrzebne jest zupełnie co
innego: potrzebni są ludzie budzący zaufanie osobistym autorytetem w swoich
okręgach wyborczych. Samoobrona takich ludzi nie ma, jej szanse są, w takim
konkursie, mizerne. Oczywiście, takich ludzi nie ma też i Platforma
Obywatelska ani żadna inna z obecnie działających na scenie politycznej
partii. Dowiodły tego wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Ale
tacy ludzie w Polsce są i trzeba umożliwić ich wyłonienie.(...)

Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Calosc wypowiedzi Przystawy. 13.03.04, 22:36
      W zasadzie powinienem wkleic calosc, kogos moze to zainteresowac.

      To prosze:

      "Jerzy Przystawa

      Furia bezsilności, bezsilność furii
      (komentarz wygłoszony na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni
      Archidiecezji Wrocławskiej,
      92 FM, 11 marca 2004, godz. 10.00 i 21.30)

      Polityk, którego się już powszechnie uważa za przyszłego premiera rządu
      polskiego, Jan Rokita, ogłosił był właśnie, że jego partia, Platforma
      Obywatelska, wyrusza na wojnę z Samoobroną. Po tym historycznym oświadczeniu
      notowania Andrzeja Leppera i Samoobrony natychmiast poszły w górę i prawie
      zrównały się z notowaniami Platformy, z czego wynika, że trafiła kosa na kamień.
      Tej „wojnie” Rokity z Lepperem towarzyszy histeria medialna i jakiej by gazety
      nie wziąć do ręki, kiedy by nie otworzyć telewizora czy odbiornika radiowego,
      zewsząd dobiega histeryczny jazgot o zagrożeniu dla polskiej demokracji jakie
      stanowi Andrzej Lepper i jego partia, o rodzącym się faszyzmie, a pewien
      wybitny socjolog określił właśnie to, co robi Lepper jako „polityczną
      pedofilię”. Tak oryginalne wejście do tego swoistego „dyskursu politycznego”
      zapewne umożliwi owemu uczonemu mężowi zdobycie trwałego miejsca w kronikach,
      ale wątpliwe, żeby specjalnie przeszkodziło Andrzejowi Lepperowi w dalszym
      zdobywaniu zwolenników i poparcia społecznego. Wygląda bowiem na to, że im
      gwałtowniej, im bardziej prymitywnie, z im większą furią atakują go media i
      uczeni, zatroskani stanem państwa polskiego, tym większa popularność ich wroga
      numer 1, za jakiego ogłoszono lidera Samoobrony.
      Ta furia i ta histeria przypominają do żywego wydarzenia sprzed 14 lat, kiedy
      na polskiej scenie politycznej pojawił się nieznany nikomu Stanisław Tymiński.
      Stanisława Tymińskiego nikt, początkowo, poważnie nie traktował i jego
      pojawienie się „poważni znawcy” uważali za element folkloru politycznego.
      Dopiero kiedy Tymiński odważył się wprost zaatakować narodową świętość, za jaką
      w kręgach inteligenckich uchodził Tadeusz Mazowiecki i ośmielił się nazwać go
      publicznie zdrajcą, kiedy oburzeni do żywego obrońcy ówczesnego status quo
      zaatakowali go z furią i bez wszelkich hamulców, dopiero wtedy jego notowania
      skoczyły gwałtownie w górę i Stanisław Tymiński wyrósł momentalnie na
      prawdziwego konkurenta i kandydata do stanowiska prezydenta. Jak jeszcze
      niektórzy z nas pamiętają, bez kłopotu wyeliminował z dalszej rozgrywki
      Tadeusza Mazowieckiego i, kto wie, gdyby nie pełna i powszechna mobilizacja,
      gdyby nie cysterny kłamstwa i gnoju, które wylano na jego głowę, może nawet
      wygrałby i z Lechem Wałęsą.
      Wygląda na to, że Rokita i jego bataliony wojenne zapomnieli o tej lekcji
      historii i będziemy mieli swoistą „powtórkę z rozgrywki”. Stanisław Tymiński
      zaatakował bowiem ówczesny, kształtujący się bardzo szybko układ
      pookrągłostołowy, trafił w odczucia milionów Polaków, którzy podejrzewali, że
      układ ten jest fałszywy, a osobliwie, że prowadzi do pauperyzacji ogromnych
      rzesz mieszkańców, bo rządy Tadeusza Mazowieckiego i drużyny Lecha Wałęsy nie
      przyniosły poprawy kondycji społecznej i ekonomicznej większości obywateli.
      Wyciągnięto, schowane już do lamusa i płowiejące szybko
      sztandary „Solidarności”, a w obronie status quo zaangażowano wszystko co było.
      W tamtym czasie dla inteligencji polskiej Tadeusz Mazowiecki był wciąż wielkim
      autorytetem, autorytetem był Jerzy Turowicz i ludzie wywodzący się ze „Znaku”
      i „Tygodnika Powszechnego”, dla wielu milionów coś pozytywnego oznaczało
      nazwisko Lecha Wałęsy, po stronie tzw. postkomunistycznej był jeszcze autorytet
      Jaruzelskiego i innych. Z zagranicy wspierali ich wybitni przedstawiciele
      emigracji, jak np. „Kultura” Jerzego Giedroyca, Gustaw Herling-Grudziński, Jan
      Nowak Jeziorański i inni. Mobilizacja ich wszystkich, na ten jeden raz,
      wystarczyła, aby zagrożenie, jakie w ich oczach uosabiał Stanisław Tymiński,
      zostało zażegnane.
      Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. Nie ma już żadnych autorytetów, które
      liczyłyby się poważnie w obronie starego układu. Nie ma już autorytetu Tadeusza
      Mazowieckiego, nie żyją Jerzy Giedroyc i Herling-Grudziński, afera Rywina
      umoczyła w niezbyt przeźroczystej cieczy autorytet moralny Adama Michnika i
      jego „Gazety Wyborczej”, pomimo wszystkich starań mediów, i błyskotliwych
      wypowiedzi podczas obrad Komisji Śledczej, nie wyrósł na autorytet Jan Maria
      Rokita, ani żaden inny z polityków Platformy Obywatelskiej. Platforma, która
      zgarnęła pod swoje skrzydła wszystko co się dało z upadłej Unii Wolności i AWS-
      su, składa się z polityków w oczywisty sposób należących do starego układu i
      obrońców status quo i nie jest w stanie tego zmienić uroda i wdzięk prof. Zyty
      Gilowskiej. Afera Rywina, haniebny rozwój sprawy FOZZ, dziesiątki i setki afer
      rozgrywanych publicznie w ostatnich latach, zapaść w zakresie służby zdrowia,
      zapaść edukacyjna, kryzys finansów publicznych, upadek rolnictwa, górnictwa,
      hutnictwa etc. etc., wszystko to razem ustawia obrońców tego układu w sytuacji
      dużo bardziej niewygodnej niż to miało miejsce w roku 1990. W istocie, stanowi
      to wodę na młyn Andrzeja Leppera i wiatr w jego żagle. I wiatr ten wieje tym
      gwałtowniej im większa jest bezsilna furia jego przeciwników. Atakuje bowiem
      zastany układ bez ogródek i zahamowań, albowiem zdaje sobie sprawę, że trafia
      tym samym w nastroje szerokich rzesz społecznych.
      Histeryczna obrona tego status quo do niczego dobrego doprowadzić nie może.
      Nawet jeśli Platforma i jej sojusznicy osiągną „sukces” w postaci znaczącego
      udziału w podziale mandatów w przyszłym Sejmie, to ten sukces będzie tylko
      odwleczeniem zmian, jakie są konieczne. Może uda im się spowodować, że w
      przyszłym Sejmie partia Leppera nie przekroczy 30% i będą w stanie zmontować
      koalicję, która nie dopuści go do przejęcia władzy. Będzie to jednak tylko gra
      na zwłokę.
      Jedynym wyjściem z tej nieprzyjemnej sytuacji byłaby zmiana ordynacji wyborczej
      do Sejmu i wprowadzenie JOW. Jeszcze przed laty, kiedy po raz pierwszy o tej
      propozycji usłyszał, Andrzej Lepper ogłaszał się być zwolennikiem takiego
      rozwiązania. Rozumiał bowiem, że jest to sposób na uderzenie w status quo.
      Później jednak zdał sobie sprawę, że dla haseł populistycznych znacznie lepsze
      możliwości stwarza partyjny system wyborczy i postanowił pójść sprawdzoną
      historycznie drogą wykorzystywania niezadowolenia społecznego i sytuacji
      kryzysowych. Mija już 15 lat od Okrągłego Stołu i Polacy czekają na jakąś
      zasadniczą zmianę. Jedyną partią, w której nie ma nikogo z ludzi „starego
      rozdania” jest Samoobrona i to daje jej wyjątkową szansę w rozgrywce partyjnej.
      Natomiast w JOW potrzebne jest zupełnie co innego: potrzebni są ludzie budzący
      zaufanie osobistym autorytetem w swoich okręgach wyborczych. Samoobrona takich
      ludzi nie ma, jej szanse są, w takim konkursie, mizerne. Oczywiście, takich
      ludzi nie ma też i Platforma Obywatelska ani żadna inna z obecnie działających
      na scenie politycznej partii. Dowiodły tego wybory wójtów, burmistrzów i
      prezydentów miast. Ale tacy ludzie w Polsce są i trzeba umożliwić ich
      wyłonienie. Tylko taki ruch może liczyć na obudzenie nadziei Polaków na
      rzeczywistą zmianę i tylko taki ruch może postawić tamę populizmowi i demagogii.
      • cesarok Re: Calosc wypowiedzi Przystawy. 14.03.04, 12:12
        przycinek.usa napisał:
        > Ten temat byl na starym forum, nikt sie nim nie zainteresowal.
        > Zastanawiam sie kiedy zaczniecie o tym myslec kompleksowo.
        > Uwazam, ze trzeba wam JOW pod nosy podstawiac dzien i noc, to moze za kilka
        > miesiecy przed wyborami pomyslicie o tym.

        > Ignorowanie tematu NIC NIE DAJE. Postulowanie "naprawy Rzeczpospolitej" w
        > drodze "ewolucji" elit politycznych, czyli po prostu zmiany w SLD, PO, itp to
        > sa mrzonki. Glosowanie na dotychczasowe uklady partyjne, jest glosowaniem na
        > tych samych ludzi. Chcecie porzadnej Polski, to przynajmiej przeczytajcie o
        > JOW!!


        Drogi Przecinku. Nieprawdą jest, że nikt się tym tematem nie zainteresował.
        Mnie się osobiście pomysł bardzo podoba, Robi miał obawy o rozdrobnienie w
        Sejmie wybranym według tej Ordynacji.
        Osobiście uważam, że pomysł jest godny rozważenia, z uwagi na fakt, że całkiem
        dobrze sprawdza się w samorządach, w których w czasie ostatnich wyborów wójtów,
        burmistrzów i prezydentów reprezentanci partii politycznych ponieśli druzgocącą
        klęskę. Uważam, że samorządy są obecnie w naszym kraju najzdrowszym elementem
        władzy publicznej.
        Mam jednak pewne wątpliwości jak można by było w naszym Sejmie przeforsować ten
        pomysł skoro nie znam partii, która by to popierała.
        Profesor Przystawa pisze:
        ” ..Natomiast w JOW potrzebne jest zupełnie co innego: potrzebni są ludzie
        budzący zaufanie osobistym autorytetem w swoich okręgach wyborczych...”
        Obawiam się, że może być trudno w naszym społeczeństwie znaleźć „osoby
        budzące zaufanie osobistym autorytetem w swoich okręgach”, którzy (właśnie w
        imię zachowania tego autorytetu) zgodzą się na kandydowanie do Sejmu.
        Niewątpliwie jednak jest to pomysł godny rozpowszechnienia.
        Pozdrawiam.

        • robisc brak debaty 14.03.04, 16:00
          cesarok napisał:

          > Niewątpliwie jednak jest to pomysł godny rozpowszechnienia.

          I publicznej dyskusji, ktorej nie ma. A nie ma, bo żadnej sile politycznej,
          poza UPR-em może , na tym nie zależy. To ciekawe. Kiedy potrzebowaliśmy
          merytorycznej dyskusji na tem akcesji, to zamiast tego zaserwowano nam
          propagandową papkę. Kiedy scena plityczna się wali i połowa społeczeństwa
          przyznaje się, że nie ma na kogo głosowac i wiadomo, że trzeba coś zmienić, aby
          politycy odzyskali nasze zufanie, to zapada kotara milczenia.

          Nie chcę pzrez to powiedzieć, że uważam JOW za dobry pomysł. Może się jednak
          okazać, że ze swoimi wadami, to jedyne rozwiązanie, które pozwli na rozwalenie
          obecnych układów i wykreowanie nowych twarzy.
          • wyskota Sami sobie jesteśmy winni 14.03.04, 17:19
            robisc napisał:

            > cesarok napisał:
            >
            > > Niewątpliwie jednak jest to pomysł godny rozpowszechnienia.
            >
            > I publicznej dyskusji, ktorej nie ma. A nie ma, bo żadnej sile politycznej,
            > poza UPR-em może , na tym nie zależy. To ciekawe. Kiedy potrzebowaliśmy
            > merytorycznej dyskusji na tem akcesji, to zamiast tego zaserwowano nam
            > propagandową papkę. Kiedy scena plityczna się wali i połowa społeczeństwa
            > przyznaje się, że nie ma na kogo głosowac i wiadomo, że trzeba coś zmienić,
            aby
            >
            > politycy odzyskali nasze zufanie, to zapada kotara milczenia.

            To oczywiste, że ci co odchodzą nie są zainteresowani w inicjowaniu
            jakichkolwiek zmian, które naruszałyby istniejące stasus quo. Naiwnie ciągle
            liczymy, że ktoś tam na górze w końcu się ocknie i zacznie postępować zgodnie z
            naszymi oczekiwaniami. Nic bardziej błędnego! Jest to klasyczne czekanie na
            Godota.
            Czy my nie potrafimy myśleć i postępować kreatywnie?
            Dlaczego tak chętnie się samoograniczamy poprzestając na komentowaniu tej
            śmierdzącej gnojówki.
            Myślę, że stać nas na prowadzenie własnej, rzeczowej debaty, choćby na temat
            ordynacji wyborczej. Jeśli nic w tym kierunku nie uczynimy, to Lepper ma
            wygraną w kieszeni. Nikt nie jest w stanie temu przeszkodzić. Jedynie oddolny
            ruch wychodzący od społeczeństwa jest w stanie powstrzymać ten marsz po władzę.
            Nie czas i miejsce teraz na uzasadnienie mojej tezy.
            Pytam więc: czy potrafimy i chcemy coś zrobić dla Polski?

            > Nie chcę pzrez to powiedzieć, że uważam JOW za dobry pomysł. Może się jednak
            > okazać, że ze swoimi wadami, to jedyne rozwiązanie, które pozwli na
            rozwalenie
            > obecnych układów i wykreowanie nowych twarzy.

          • przycinek.usa Prosze o wyjasnienie. 14.03.04, 17:52
            "Nie chcę pzrez to powiedzieć, że uważam JOW za dobry pomysł. Może się jednak
            okazać, że ze swoimi wadami, to jedyne rozwiązanie,"

            Prosze mi wyjasnic na czym polegaja wady JOW.
            I w konsekwencji dlaczego nie uwazasz JOW za dobry pomysl.
            • robisc Re: Prosze o wyjasnienie. 14.03.04, 18:03
              przycinek.usa napisał:

              > "Nie chcę pzrez to powiedzieć, że uważam JOW za dobry pomysł. Może się jednak
              > okazać, że ze swoimi wadami, to jedyne rozwiązanie,"
              >
              > Prosze mi wyjasnic na czym polegaja wady JOW.
              > I w konsekwencji dlaczego nie uwazasz JOW za dobry pomysl.

              To już napisałem wcześniej. Al powtórze i usczegółowie swój osąd, aTy
              ewentualnie mnie popraw jeżli nie ma racji.

              O ile wiem JOW świetnie sprawdzają sie w krajach, gdzie istnieje
              wykrystalizowana scena polityczna np. z dwiema głównymi partiami. Wówczas po
              prostu ludzie wybierają najlepszych gości z tych partii. W przypadku Polski JOW
              doprowadziłyby do rozdobnienia w Sejmie, które prawdopodobnie spowodowałoby
              olbrzymie problemy w sformowaniu jakiejkolwiek trwałej koalicji. Tego się boję.
              Z drugiej strony byc może nie ma innej metody, aby rozbić postokrągłostołowe
              układy. Wybór nie jest prosty.
          • przycinek.usa Re: brak debaty - MYSL PRZEWODNIA 22.03.04, 05:53
            Po to dodaje na poczatku, aby troszke Was zainspirowac.


            Wazny cytat:

            "(...) Jak zauważył ponad 50 lat temu Duverger, nie ma więc żadnego, celowo
            konstruowanego systemu dwupartyjnego. Dwupartyjność jest bowiem naturalnym i z
            socjologicznego punktu widzenia mechanicznym skutkiem jednomandatowości. Po
            kilku kadencjach parlament dowolnego kraju, jeśli jest złożony z posłów
            wybieranych w okręgach jednomandatowych, będzie najprawdopodobniej zdominowany
            przez dwie partie.(...)"

    • przycinek.usa Konstytucja Michalkiewicza 17.03.04, 08:21
      To nie jest zwiazane z tematem, ale natknalem sie na to w UPR i proponuje
      przeczytac. Osobiscie jestem dopiero w polowie, jak sie dokladnie nad tym
      zastanowie, to chetnie zaprosze do dyskusji.


      www.e-upr.org/index/index.php?action=show&object=article&id=4206

    • przycinek.usa Re: Temat: JOW 20.03.04, 21:59
      "Obowiązująca ordynacja wyborcza – większościowa w okręgach wielomandatowych –
      nie wymaga aktywności na rzecz swojej społeczności. By dostać się do czynnej
      polityki wystarczy mieć „układ” we władzach partii. Ten „układ” jest znacznie
      ważniejszy, niż popularność społeczna, zaangażowanie i praca na rzecz swojego
      elektoratu. Dobry układ gwarantuje wysokie miejsce na liście wyborczej i
      stwarza dużą szansę na wygranie wyborów. Tym sposobem wybory wygrywa lojalna
      grupa, gotowa w rewanżu do dyscypliny partyjnej, niezależnie, czy podejmowana
      decyzja jest w interesie państwa, czy też nie. Ale przecież – jak to w układzie
      bywa – grupa ta też potrafi wystawiać rachunki. W ten to właśnie sposób
      zwycięskie ugrupowanie, zarówno na szczeblu państwowym, jak i samorządowym,
      przemienia administrację we własny folwark, obsadzając wszelkie stanowiska
      według klucza politycznego. Tak właśnie zaczynają się „napoleońskie kariery” w
      polskim wydaniu: wychowawczyni przedszkolna z dnia na dzień przekształca się w
      specjalistę od zarządzania mieniem wielkiej wartości, skromna urzędniczka bez
      przygotowania w tym kierunku staje się specjalistą od organizacji publicznej
      oświaty, absolwent trzech lat studiów zostaje ważnym menadżerem."

      Calosc:
      www.stopkorupcji.org/artykuly.php?numer=12
    • robisc Punkt dla JOW 21.03.04, 00:45
      Zgadzam się z powyższą argumentacją. Jednak przytaczasz same arguementy "za".
      Tymczasem JOW nie jest wolne od wad. Chetnie zapoznałbym się także z artykułami
      polemicznymi wobec idei JOW.

      Na razie znalazłem taki ciekawy głos.

      *** From tomek@kniat.org (Tomek Kniat)

      Przyznam, ze nie sledze sceny politycznej w Polsce na tyle, zeby moc
      komentowac indywidialne wydarzenia, ale obawiam sie, ze pokladamy zbyt duze
      nadzieje w JOW.

      Moze zaczne od stwierdzenia, ze moim zdaniem wszelkie kroki w kierunku
      polepszenia reprezentacji "przecietnych" obywateli sa jak najbardziej
      pozadane, a może nawet konieczne. JOW sa niezbedne, ale niestety same w
      sobie nie gwarantuja prawie niczego.

      Przyklad demokracji w formie jaka istnieje w Kanadzie znam lepiej niz
      ordynacje wyborcza obowiazujaca w Polsce. Mamy w Kanadzie jednomandatowe
      okregi wyborcze, ale poslowie caly czas nie reprezentuja wyborcow. Zeby nie
      rozpisywac sie zbytnio ogranicze sie jedynie do dwoch skrajnych przykladow:
      1) poslowie glosuja po linii partii, ktora reprezentuja, czesto ignorujac
      wole swoich wyborcow. Zarowno w parlamecie federalnym jak i prowincjonalnych
      panuje bardzo daleko posunieta dyscyplina partyjna. 2) Zdarza sie i to coraz
      czesciej, ze poslowie podczas trwania kadencji zmieniaja partie. Jezeli
      takie przejscie do innej "druzyny" nie jest poparte wola wyborcow, to caly
      proces demokracji wyborczej jest tylko pusta fasada.

      Jezeli w JOW nie bedzie skutecznego mechanizmu pozwalajacego wyborcom
      odwolywanie poslow, to zmiana ordynacji wyborczej moze przyniesc jedynie
      obnizenie kosztow prowadzenia kampanii oraz, blizszy kontakt obywateli z ich
      przedstawicielami. To jednak jest duzo mniej niz sie spodziewamy.

      Drugim elementem proponowanch zmian, ktory budzi moje zaniepokojenie jast
      zalozenie, ze ludzie wiedza lepiej niz wladze partyjne. Wiem, ze takie
      wlasnie jest zalozenie demokracji, ale jak dobrze wiemy opinia spoleczna
      mozna manipulowac nie mniej skutecznie, niz przekupywac urzednikow
      partyjnych. Jezeli przyjmiemy za prawdziwa teze, ze wprowadzenie JOW
      doprowadzi do obnizenia kosztow kampanii dla indywidualnych kandydatow, oraz
      wezmiemy pod uwage koncentracje polityczna wplywowych srodkow masowego
      przekazu, to latwo mozemy przewidzic sytuacje, w ktorej indywidualnie
      wybrani reprezentanci glosuja tak jak im karza ci, ktorzy zaplacili za
      kampanie wyborcza, a nie ci, ktorzy glosowali.

      W dodatku aby swiadomie wybierac swojego przedstawiciela, trzeba byc
      zaintresowanym nie tylko programem kandydatow, ale rowniez cala sytuacja
      spoleczno-polityczno-ekonomiczna karaju. Ilu wyborcow (w Polsce, lub w
      Kanadzie) jest gotowa poswiecic wystarczajaco duzo energi na zapoznanie sie
      z tymi zagadnieniami? Frekwencja wyborcza spada alarmujaco na calym swiecie,
      a zainteresowanie obywateli lezy u podstaw kazdego procesu wyborczego.

      Ostatnim problemem budzacym moj niepokoj jest totalny brak kompetencji
      politykow odpowiedzialnych za kierowanie panstwem. W Kanadzie mowi sie, ze
      wszyscy, ktorzy wiedza jak powinno sie kierowac panstwem sa jednoczesnie za
      madrzy zeby pchac sie do polityki. W Stanach slyszalem powiedzonko, ze w
      Kongres sklada sie z najlepszych politykow jacy byli do kupienia ("the best
      politicians money could buy"). Nie widze w jaki sposob JOW moga to zmienic.
      Jezeli w Polsce ludzie nie wierza sobie na wzajem, a tym bardziej nie wierza
      politykom i procesom wyborczym, to nie beda sie angazowac w procesy
      wyborcze. Bez silnego poparcia obywateli nie bedzie kandydatow, ktorzy by
      ich rzeczywiscie reprezentowali. Politycy zawsze beda reprezentowac te sily
      w panstwie, na ktorych moga polegac.

      Moim zdaniem Polska potrzebuje JOW, jednak promowanie tej inicjatywy jako
      sposobu na istniejace problemy moze doprowadzic do kolejnego zawodu i
      jeszcze dalszego spadku zaufania do demokracji.

      Tomek Kniat
      www.kniat.org
      • vico1 Re: Punkt dla JOW 21.03.04, 09:30
        Wzorowanie sie na systemach wyborczych rodem zza oceanu nie gwarantuje
        powodzenia. JOW nie znajduje zastosowania w demokracjach europejskich, dlatego
        proba jego lansowania w Polsce z gory skazana jest na porazke.
        Moje argumenty:
        - ilu pojedynczych kandydatow tyle programow, kto sie w tym polapie?
        - nie wiadomo kto stoi za kandydatem
        - dzialajace z ukrycia kliki, praktyki mafijne i korupcja
        - calkowicie zdezintegrowana i niejasna scena polityczna
        - partie jednego czlowieka istnieja tak dlugo, jak dlugo istnieje ten czlowiek
        (przyklad Pim Fortuyna).

        Jestem za istnienie konkretnych partii z konkretnymi programami.
        Cala liste wyborcza moge zaakceptowac lub nie, glosujac np selektywnie na
        konkretne osoby.
        Wiem przynajmniej jaka ekipa bedzie u wladzy, nawet jezeli na nia nie
        glosowalem.
        W warunkach polskich, latwiej jest dokonac oceny poszczegolnych kandydatow z
        listy, zajrzec im do zyciorysow. W ten sposob mozna sprawdzic gdzie ukrywaja
        sie PZPRowske aparatczyki. Nie glosowac na partie stanowiace dla nich azyl.



        • wyskota Konieczna zmiana prawa wyborczego. 21.03.04, 10:46
          vico1 napisał:

          > Wzorowanie sie na systemach wyborczych rodem zza oceanu nie gwarantuje
          > powodzenia. JOW nie znajduje zastosowania w demokracjach europejskich,
          dlatego
          > proba jego lansowania w Polsce z gory skazana jest na porazke.

          Sprawa jest chyba bardziej skomplikowana. Twoje uwagi są w słuszne w
          odniesieniu do tzw. "starych" demokracji, państw z ugruntowanym systemem
          politycznym (a więc również partyjnym). U nas wszystko jeszcze jest płynne. Tak
          naprawdę proces krystalizacji sceny politycznej w Polsce jeszcze się nie
          rozpoczął. Uważam, że mechaniczne przenoszenie systemów wyborczych na grunt
          polski pociąga za sobą znaczne ryzyko. To, co sprawdziło się u innych
          niekoniecznie musi sprawdzić się u nas. Obecna ordynacja jest najgorsza z
          możliwych, gdyż sankcjonuje i utrwala istniejący układ. Praktycznie żadna
          autentycznie nowa siła nie ma szans na zaistnienie.
          Żeby zmienić chory układ muszą nastąpić zmiany w prawie wyborczym, co najmniej
          w zakresie:
          1. likwidacja 5% progu
          2. likwidacja list partyjnych
          3. likwidacja lub znaczne ograniczenie immunitetu
          4. zapewnienie wyborcom dostępu do wszelkich danych o kandydacie
          5. likwidacja wymogu poparcia społecznego (tzw. listy z podpisami wyborców)
          warunkującego wpisanie na listę kandydatów

          Przeprowadzenie wyborów na takich warunkach dopiero stworzy szansę na budowę
          (od nowa) sceny politycznej oraz ujawni drzemiące dotąd elity - te rzeczywiste,
          a nie te, które obecnie się za takie uważają.

          > Moje argumenty:
          > - ilu pojedynczych kandydatow tyle programow, kto sie w tym polapie?
          > - nie wiadomo kto stoi za kandydatem
          > - dzialajace z ukrycia kliki, praktyki mafijne i korupcja
          > - calkowicie zdezintegrowana i niejasna scena polityczna
          > - partie jednego czlowieka istnieja tak dlugo, jak dlugo istnieje ten czlowiek
          > (przyklad Pim Fortuyna).
          >
          > Jestem za istnienie konkretnych partii z konkretnymi programami.
          > Cala liste wyborcza moge zaakceptowac lub nie, glosujac np selektywnie na
          > konkretne osoby.
          > Wiem przynajmniej jaka ekipa bedzie u wladzy, nawet jezeli na nia nie
          > glosowalem.
          > W warunkach polskich, latwiej jest dokonac oceny poszczegolnych kandydatow z
          > listy, zajrzec im do zyciorysow. W ten sposob mozna sprawdzic gdzie ukrywaja
          > sie PZPRowske aparatczyki. Nie glosowac na partie stanowiace dla nich azyl.

          Na dzień dzisiejszy to mrzonki. Pokaż mi partię, w której nie ma byłych
          aparatczyków PZPR lub SB?
          Stąd mamy czytelną odpowiedź dlaczego połowa społeczeństwa nie identyfikuje się
          z żadną partią polityczną. Oni już wiedzą, że nie ma komu zaufać. Dopiero
          zmiana systemu wyborczego zmieni sytuację. A ponieważ zmiana ordynacji leży w
          rękach Sejmu, trudno liczyć na zasadnicze zmiany. Trudno się spodziewać, aby
          uchwalili prawo, które wyeliminuje ich zarówno z polityki, jak i gospodarki.
          Mam takie wrażenie, że nie obejdzie się bez zdecydowanych posunięć ze strony
          społeczenstwa.
          • vico1 Re: Konieczna zmiana prawa wyborczego. 21.03.04, 13:44
            wyskota napisał:

            > Uważam, że mechaniczne przenoszenie systemów wyborczych na grunt
            > polski pociąga za sobą znaczne ryzyko. To, co sprawdziło się u innych
            > niekoniecznie musi sprawdzić się u nas. Obecna ordynacja jest najgorsza z
            > możliwych, gdyż sankcjonuje i utrwala istniejący układ. Praktycznie żadna
            > autentycznie nowa siła nie ma szans na zaistnienie.

            Mam watpliwosci, czy aby uzdrowic scene polityczna w Polsce trzeba wprowadzic
            JOW, ktory nie gwarantuje poprawy. JOW nie odsunie od wladzy bylych komunistow,
            bedzie im jeszcze latwiej funkcjonowac dzieki wiekszej anonimowosci.

            > Żeby zmienić chory układ muszą nastąpić zmiany w prawie wyborczym, co
            > najmniej w zakresie:
            > 1. likwidacja 5% progu
            > 2. likwidacja list partyjnych
            > 3. likwidacja lub znaczne ograniczenie immunitetu
            > 4. zapewnienie wyborcom dostępu do wszelkich danych o kandydacie
            > 5. likwidacja wymogu poparcia społecznego (tzw. listy z podpisami wyborców)
            > warunkującego wpisanie na listę kandydatów

            Prog 5%wy jest sprawa dyskusyjna, nie tylko w Polsce. Chetnie go widza, z
            wiadomych wzgledow, duze partie. Jezeli zalezy nam na urozmaiceniu sceny
            politycznej, co nie koniecznie musi wnosic poprawe jakosciowa, trzeba go usunac.

            Lista partyjna nie jest z zasady zlym pomyslem. Jest jasna sytuacja kto
            kandyduje. Wyborca powinien miec prawo glosowania na liste, lub na
            poszczegolnych kandydatow (glosy preferencyjne) tak jak to jest w roznych
            krajach.

            > Pokaż mi partię, w której nie ma byłych aparatczyków PZPR lub SB?
            > Stąd mamy czytelną odpowiedź dlaczego połowa społeczeństwa nie identyfikuje
            > się z żadną partią polityczną. Oni już wiedzą, że nie ma komu zaufać. Dopiero
            > zmiana systemu wyborczego zmieni sytuację. A ponieważ zmiana ordynacji leży w
            > rękach Sejmu, trudno liczyć na zasadnicze zmiany. Trudno się spodziewać, aby
            > uchwalili prawo, które wyeliminuje ich zarówno z polityki, jak i gospodarki.
            > Mam takie wrażenie, że nie obejdzie się bez zdecydowanych posunięć ze strony
            > społeczenstwa.

            Wystarczy glosowac tylko na te partie, ktore weryfikuja czlonkow i nie
            przyjmuja do siebie aparatczykow bylej PZPR. Jezeli tylko LPR jest taka partia,
            to glosowalbym na nia. Tak dlugo, az beda to robily inne partie.
            • wyskota Re: Konieczna zmiana prawa wyborczego. 21.03.04, 22:58
              vico1 napisał:

              > wyskota napisał:
              >
              > > Uważam, że mechaniczne przenoszenie systemów wyborczych na grunt
              > > polski pociąga za sobą znaczne ryzyko. To, co sprawdziło się u innych
              > > niekoniecznie musi sprawdzić się u nas. Obecna ordynacja jest najgorsza z
              > > możliwych, gdyż sankcjonuje i utrwala istniejący układ. Praktycznie żadna
              > > autentycznie nowa siła nie ma szans na zaistnienie.
              >
              > Mam watpliwosci, czy aby uzdrowic scene polityczna w Polsce trzeba wprowadzic
              > JOW, ktory nie gwarantuje poprawy. JOW nie odsunie od wladzy bylych
              komunistow, bedzie im jeszcze latwiej funkcjonowac dzieki wiekszej anonimowosci.

              Przecież ja nie napisałem ani słowa, że popieram JOW. Powiem więcej, ja w ogóle
              nie pisałem o JOW.

              > > Żeby zmienić chory układ muszą nastąpić zmiany w prawie wyborczym, co
              > > najmniej w zakresie:
              > > 1. likwidacja 5% progu
              > > 2. likwidacja list partyjnych
              > > 3. likwidacja lub znaczne ograniczenie immunitetu
              > > 4. zapewnienie wyborcom dostępu do wszelkich danych o kandydacie
              > > 5. likwidacja wymogu poparcia społecznego (tzw. listy z podpisami wyborców
              > )
              > > warunkującego wpisanie na listę kandydatów
              >
              > Prog 5%wy jest sprawa dyskusyjna, nie tylko w Polsce. Chetnie go widza, z
              > wiadomych wzgledow, duze partie. Jezeli zalezy nam na urozmaiceniu sceny
              > politycznej, co nie koniecznie musi wnosic poprawe jakosciowa, trzeba go
              > usunac.

              To jest warunek nieodzowny. Niestety brak szerszego zrozumienia wagi zniesienia
              progu. Polska scena polityczna jest niestabilna a system partyjny wypaczony
              przez zawłaszczenie kilku podmiotów nie zamierzających dzielić się władzą.
              Dobrym papierkiem lakmusowym jest stosunek "wielkich" partii do idei likwidacji
              progu. Dodatkowym plusem byłaby automatyczna likwidacja przywileju mniejszości
              niemieckiej sprzecznego z Konstytucją RP.
              Absurd progu najlepiej zilustrować przykładem.
              Wyobraźmy sobie, że lokalny autorytet staje do wyborów i uzyskuje w swoim
              okręgu zdecydowane zwycięstwo. Okazuje się, że gdyby nawet zebrał 100% głosów
              to i tak nie zostałby posłem. To przecież istna paranoja!

              > Lista partyjna nie jest z zasady zlym pomyslem. Jest jasna sytuacja kto
              > kandyduje. Wyborca powinien miec prawo glosowania na liste, lub na
              > poszczegolnych kandydatow (glosy preferencyjne) tak jak to jest w roznych
              > krajach.

              Czy wiesz jak to w Polsce funkcjonuje?
              W okręgu wyborczym, w zależności od wielkości, jest od 4 do 10 mandatów.
              Wyborca wybiera posłów na wszystkie mandaty przy pomocy jednego głosu. Stawia
              krzyżyk tylko przy jednym nazwisku. A moc tego głosu jest taka jakby ich oddał
              tyle ile jest mandatów. Skutek jest taki, że zawsze wchodzi do Sejmu pierwszy
              na liście wyborczej (o ile dana lista załapie się). Wyborcę nie interesuje
              życiorys kandydatów, bo ma świadomość, że nie ma żadnego wpływu na wybór
              pierwszego na liście. Głosowanie odbywa się na partie, a nie na ludzi.
              Oni dodatkowo zabezpieczyli się w konstytucji, czyniąc z niej dziwoląg -
              Konsytytucja RP jest sprzeczna sama ze sobą!
              Otóż art. 104.1. brzmi: Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich
              instrukcje wyborców.
              Zdanie pierwsze jest ewidentnie sprzeczne ze zdaniem drugim. Jeśli ktoś sądzi
              inaczej, niech mi to wytłumaczy.

              > > Pokaż mi partię, w której nie ma byłych aparatczyków PZPR lub SB?
              > > Stąd mamy czytelną odpowiedź dlaczego połowa społeczeństwa nie identyfikuj
              > e
              > > się z żadną partią polityczną. Oni już wiedzą, że nie ma komu zaufać. Dopi
              > ero
              > > zmiana systemu wyborczego zmieni sytuację. A ponieważ zmiana ordynacji leż
              > y w
              > > rękach Sejmu, trudno liczyć na zasadnicze zmiany. Trudno się spodziewać, a
              > by
              > > uchwalili prawo, które wyeliminuje ich zarówno z polityki, jak i gospodark
              > i.
              > > Mam takie wrażenie, że nie obejdzie się bez zdecydowanych posunięć ze stro
              > ny
              > > społeczenstwa.
              >
              > Wystarczy glosowac tylko na te partie, ktore weryfikuja czlonkow i nie
              > przyjmuja do siebie aparatczykow bylej PZPR. Jezeli tylko LPR jest taka
              partia,
              >
              > to glosowalbym na nia. Tak dlugo, az beda to robily inne partie.

              Uwaga bardzo słuszna. Tylko kto ją przekaże 28 milionom ludzi? I kto będzie
              uważany za wiarygodnego do informowania wyborców?
              Mój wniosek o zapewnieniu dostepu o danych o kandydatach właśnie do tego
              zmierzał. Jeśli te dane będą ogólnie dostępne, to większość wyborców
              zainteresuje się nimi choćby z czystej ciekawości.
        • przycinek.usa Re: Punkt dla JOW 21.03.04, 17:38
          "JOW nie znajduje zastosowania w demokracjach europejskich, dlatego
          proba jego lansowania w Polsce z gory skazana jest na porazke."


          JOW nie znajduje zastosowania w Europie? Ale co ty opowiadasz?
          Poczytaj, poczytaj, bo ewidentnie zgadujesz...

          • vico1 Re: Punkt dla JOW 21.03.04, 18:03
            Napisalem na przykladzie Belgii, troche zbyt pochopnie ekstrapolowalem na
            Europe, myslac o UE.
            Moze uswiadomisz mnie, gdzie JOW w UE dobrze funkcjonuje?
            • przycinek.usa Re: Punkt dla JOW 21.03.04, 18:15
              Francja i Wielka Brytania. Reszta w linkach do JOW.

              Podaje:

              www.jow.pl/ie/index.html
              www.netgate.com.pl/kdk/referendum/
              Te strony sie zmienily. Zwlaszcza pierwsza. Szkoda. Poprzednia byla znacznie
              bardziej czytalna i mniej wsiowo wygladala. Ta nowa strona to znowu ruch wstecz.
              • heimer Re: Punkt dla JOW 21.03.04, 18:23
                przycinek.usa napisał:

                > Francja i Wielka Brytania.

                Ze Anglia to czytalem, Ale ze Francja? Chyba w marginalnem zakresie.
                Ogolnie biorac jest to tradycja anglosaska.
                Raczej nie przyjmie sie na kontynencie.

                A meritum sprawy to to, aby demokracja byla ustabilizowana, a spoleczenstwo bylo
                w pelni obywatelskie. W Polsce nam tego brakuje. Implementowanie wiec obcych
                wzorow jest w takiej sytuacji bardzo niebezpieczne.
                Na pewno by doprowadzilo tylko i wylacznie do chaosu.

              • vico1 Re: Punkt dla JOW 21.03.04, 18:30
                Doczytalem sie, ze jeszcze Wlochy, ktore gdy tam wprowadzano JOW najbardziej
                przypominaly obecna Polske, ze wzgledu na mafijne uklady.

    • przycinek.usa Ruch JOW postuluje: 21.03.04, 18:19
      Wzorując się na ordynacji wyborczej do Parlamentu Brytyjskiego, Ruch postuluje
      wprowadzenie ordynacji wyborczej, zgodnie z którą:
      * kraj podzielony jest na 460 okręgów wyborczych
      * w każdym okręgu wybiera się tylko jednego posła - tego, który uzyska
      największą ilość głosów
      * wybory odbywają się w jednej turze, a w przypadku uzyskania równej ilości
      głosów przez kilku kandydatów o wyniku rozstrzyga losowanie między nimi
      * kandydować może każdy obywatel posiadający pełnię praw obywatelskich,
      którego kandydaturę poparła niewielka grupa obywateli z danego okręgu (np. 15
      osób)
      * kandydat wpłaca niewielką kaucję, która jest zwracana jeśli uzyska w
      wyborach przynajmniej 3% głosów poparcia
      * wyborcy z danego okręgu mają prawo odwołać swojego przedstawiciela, gdy nie
      są zadowoleni ze sposobu sprawowania przez niego mandatu poselskiego.
    • przycinek.usa PRZYKLADY 21.03.04, 18:22
      www.jow.pl/ie/archiwum/analizy/jerzy_przystawa/001.html
      Fragment:
      "Podczas, gdy ogół obywateli wykazuje daleko posunięte niezrozumienie wagi
      problemu, doskonale zdają sobie z tego sprawę ludzie nami rządzący. Dlatego bez
      przerwy, bez pytania nas o zdanie, majstrują przy ordynacji wyborczej,
      ustalając ją w sposób dla siebie najbardziej wygodny. Trzeba przecież pamiętać,
      że od roku 1989 wybieraliśmy Sejm w oparciu o 4 różne ordynacje wyborcze, co
      stanowi swoisty rekord świata w częstości manipulowania tym najważniejszym
      aktem ustrojowym. Po każdych zaś takich wyborach, widząc opłakane skutki
      rządzenia, wmawiają nam, że przecież to jest demokracja i że sami chcieliśmy,
      żeby oni nami rządzili!

      Żeby to zrozumieć, przeanalizujmy, na kilku przykładach, wyniki ostatnich
      (2001) wyborów do Sejmu (szczegóły obliczeń w rozdz. IV):

      1. Gdyby mandaty poselskie rozdzielać według sposobu, jaki określała
      ordynacja wyborcza z roku 1993 i 1997, to (przy tych samych wynikach
      głosowania, co w roku 2001):
      w Warszawie - na miejscu Jana Olszewskiego, byłego premiera, który wszedł
      do Sejmu z Ligi Polskich Rodzin, znalazłby się były sprinter, Marian Woronin z
      listy SLD;
      we Wrocławiu - na miejscu Janusza Dobrosza z PSL znalazłaby się Agnieszka
      Krawczyk z SLD;
      w Krakowie - w miejsce Bogdana Pęka z PSL i Stanisława Papieża z LPR,
      weszliby Małgorzata Węgrzyn z SLD i Barbara Bubula z PiS.

      2. Gdyby, z kolei, te same ilości oddanych głosów rozdzielić według ordynacji z
      roku 1991, wówczas :
      w Warszawie - zamiast Jana Olszewskiego (LPR), sławnego boksera Jerzego
      Kuleja (SLD) i nikomu nieznanego Bartłomieja Szrajbera (PiS, zaledwie 736
      głosów), do Sejmu weszliby Bronisław Geremek (UW, 26.759 głosów, 30 razy tyle
      co Szrajber!), Czesław Bielecki (AWS) i Krzysztof Sikora z Samoobrony;
      we Wrocławiu - zamiast Jana Otręby z SLD i Marka Muszyńskiego z PiS do
      Sejmu weszliby Tomasz Wójcik (AWS) i Władysław Frasyniuk (UW, 4 razy więcej
      głosów niż Muszyński!);
      w Krakowie - zamiast Tomasza Szczypińskiego (PO) i Stanisława Papieża
      (LPR) do Sejmu weszliby Tadeusz Mazowiecki (UW, 5 razy tyle głosów co Papież!)
      i Kazimierz Barczyk(AWS). "
    • przycinek.usa Roznice 21.03.04, 18:32
      "(...)obecnie może zostać wybranym przecież tylko człowiek w ogóle umieszczony
      przez partię na liście i to przez partię mającą większe poparcie (niemałe progi
      wyborcze itd.), więc człowiek, który zgodzi się realizować jej program (choćby
      nawet był sprzeczny z jego własnym), gdyż inaczej zostanie pozbawiony powyższej
      możliwości, najpóźniej w następnych wyborach, nie zostanie umieszczony na
      liście. Dlatego powszechnie mówi się, że wyniki wyborów są orzekane z góry
      przez kierownictwa partii, a nie przez wyborców przy urnach i jest to fakt; to
      tzw. demokracja fasadowa, nie mająca wiele wspólnego z prawdziwą, powodowana
      przez właśnie ordynację partyjną, w bardzo negatywnym tego słowa znaczeniu.
      Mechanizm ten uniemożliwia obecnie działalność wielu wartościowym działaczom
      lokalnym, którzy nie chcą wejść w układy partyjne (mimo narastającej deprawacji
      społecznej, jest jeszcze takich wielu).
      W proponowanej ordynacji większościowej kandydat rejestruje się sam
      (wystarczy, że zbierze choćby nawet na ulicy kilkaset lub kilka tysięcy
      podpisów poparcia, to nie jest trudne) i nie musi wchodzić w układy partyjne
      (to one stanowią podstawę wielu negatywnych zachowań członków władz później).
      Następnym pozytywem proponowanej ordynacji jest fakt, iż wyborcy
      otrzymywaliby kartę z nazwiskami kilku bądź kilkunastu tylko osób, przez co
      mogą je łatwiej zweryfikować. Obecnie zaś broszury z nazwiskami kilkuset nawet
      osób powodują, że trudno skojarzyć i zapamiętać nazwiska i wśród ich nadmiaru,
      niejednokrotnie wybierane są osoby skompromitowane.(...)"

      j_o_w.webpark.pl/pliki/artjow.htm
      • przycinek.usa nieistnieja lepsze rozwiazania! 21.03.04, 18:34
        "Nie bądźmy fanatykami, oczywiście istnieją też jej wady, ale jest ich
        stosunkowo niewiele; ordynacja większościowa też nie jest idealnym modelem,
        takiego po prostu nie ma! Praktyka (realna sytuacja, jak działa ta ordynacja w
        innych krajach, a jest to najlepszy sprawdzian) pokazuje, iż spośród możliwych
        rozwiązań, jest ona najlepszym. Niezależnie od tego, co mówią najpopularniejsi
        politycy i "wiodące" (dokąd?) media."
    • przycinek.usa TOMASZ LIS 21.03.04, 18:36
      W swej ksiazce: "Co z ta Polska?" Tomasz Lis pisze:
      "Potrzebujemy ordynacji wiekszosciowej i jednomandatowych okregow
      wyborczych. Dzieki takim okregom system partyjny w naturalny sposob
      zmierza do dwupartyjnego. W przypadku ordynacji proporcjonalnej w
      parlamencie jest zwykle piec partii, a wiec niezbedne sa koalicje, a w
      perspektywie nieuniknione sa klotnie, a wiec w perspektywie nieuniknione sa
      rzady mniejszosciowe. Tak bylo za rzadow AWS-u, tak jest za rzadow SLD.
      Najwyrazniej to prawidlowosc. Jednomandatowe okregi wyborcze dalyby szanse
      na pojawienie sie nowych partii i nowych ludzi. Bez tego systemu sprawia
      wrazenie, jakby wszyscy na scenie byli zainteresowani glownie tym, by nie
      wszedl na nia ktos nowy."
      • robisc trochę historii 21.03.04, 19:29
        przycinek.usa napisał:

        > Jednomandatowe okregi wyborcze dalyby szanse
        > na pojawienie sie nowych partii i nowych ludzi. Bez tego systemu sprawia
        > wrazenie, jakby wszyscy na scenie byli zainteresowani glownie tym, by nie
        > wszedl na nia ktos nowy."

        I to jedyna rzecz, która w JOW mnie pociąga. Jest kwestią wyważenia
        wszystkich "za" i "przeciw" (jest ich trochę, nieprawdaż?). Wreszcie mamy jakąś
        debatę , zamiast jednostronnej agitacji, co pozwala wyrobić sobie jakiś pogląd
        na sprawę. O ile pamiętamm na początku transformacji nasza ordynacja wyborcza
        przypominała nieco JOW, co doprowadziło do skarcania kadencji Sejmu.

        Może trochę historii:

        System partyjny w Polsce

        Wybory czerwcowe w 1989 roku to początek procesu przechodzenia Polski z systemu
        hegemonii jednej partii - Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) i jej
        koncesjonowanej współpracy ze Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym (ZSL) oraz
        Stronnictwem Demokratycznym w kierunku wielopartyjnego systemu rywalizacyjnego
        jaki charakteryzuje współczesną rzeczywistość polityczną Polski.

        Po upadku komunizmu w Polsce, w początkowej fazie rozwoju (Sejm kontraktowy)
        system partyjny ukształtowany został przez układ dwublokowy, zdominowany z
        jednej strony przez PZPR, z drugiej zaś przez Solidarność, która we wrześniu
        1989 roku sformowała, pozapartyjny gabinet, na czele którego stanął pierwszy
        niekomunistyczny premier w Europie Środkowo-wschodniej - Tadeusz Mazowiecki.
        Również niepartyjny charakter miał gabinet Jana Krzysztofa Bieleckiego (12
        stycznia 1991 - 5 grudnia 1991). Wynikało to z tego, że w Sejmie kontraktowym
        nie działały jeszcze partie polityczne o ukształtowanej odrębnej tożsamości
        ideowej i odrębności organizacyjnej.

        W wyniku wyborów z października 1991 roku w Polsce ukształtował się skrajnie
        spolaryzowany system partyjny, co w konsekwencji prowadziło do sytuacji, w
        której bardzo trudno było o tworzenie stabilnych gabinetów. Zasadą w tym
        okresie było tworzenie gabinetów wielopartyjnych mniejszościowych.
        Uczestniczyło w nich od 4-7 partii politycznych. Gabinet Jana Olszewskiego (6
        grudnia 1991 - 5 kwietnia 1992.) tworzyły: Porozumienie Centrum (PC),
        Zjednoczenie Chrześcijańsko Narodowe (ZCHN), Partia Chrześcijańskich Demokratów
        (PCHD), Porozumienie Ludowe (PL). W skład gabinetu Hanny Suchockiej (11 lipca
        1992 - 25 maja 1993) z kolei wchodziły: Unia Demokratyczna (UD), ZCHN, Kongres
        Liberalno-Demokratyczny (KLD), PL, PCHD, Stronnictwo Ludowo-Chrześcijańskie
        (SLCh), Polski Program Gospodarczy (PPG).

        Następne wybory (1993 i 1997) przyniosły znaczną koncentrację systemu
        partyjnego. Wystarczy dla porównania powiedzieć, że o ile w 1991 roku w
        parlamencie reprezentowanych było 29 ugrupowań o tyle w 1993 było ich tylko 6,
        a w wyniku ostatnich wyborów - 5. W okresie tym trzy próby sformowania gabinetu
        zakończyły się niepowodzeniem (B. Geremek - październik 1991, J. Olszewski -
        listopad 1991 r., W. Pawlak - czerwiec 1992 r.). Po wyborach w 1993 roku
        koalicję tworzyły dwa dotychczas izolowane ugrupowania - Sojusz Lewicy
        Demokratycznej (SLD) i Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) Miały one większość
        absolutną (66%). Oba te ugrupowania sformowały w sumie trzy koalicje gabinetowe
        (W. Pawlak - 26 października 1993 r. - 4 marca 1995 r., J. Oleksy - 4 marca
        1995 r. - 26 stycznia 1996 r. oraz W. Cimoszewicz - 7 lutego 1996 r. - 17
        października 1997 r.)

        W wyborach w 1997 największe ugrupowanie - Akcja Wyborcza Solidarność zdobyła
        33,83 % głosów (43,6 % mandatów) i w wyścigu po mandaty poselskie wyprzedziła
        SLD. Łącznie dwa największe ugrupowania - AWS i SLD zdobyły 61 % głosów (79,2 %
        mandatów). W wyniku tych wyborów ukształtował się w Polsce system dwóch partii
        dużych, z tym jednak, że oczywiście partie te (AWS i SLD) nie zamierzały
        wspólnie tworzyć rządu. Gabinet został stworzony przez AWS i Unię Wolności
        (UW). Koalicja ta kontrolowała 56,5 % mandatów w Sejmie i sformowała rząd na
        którego czele 10 listopada 1997 roku stanął Jerzy Buzek. W wyniku opuszczenia
        koalicji przez Unię Wolności (6 czerwca 2000) rządy w Polsce sprawuje
        mniejszościowy rząd tworzony przez AWS.

        www.infoport.pl/content/?dn=6
        • robisc i jescze o technice 21.03.04, 19:30
          Tylko czy zadziała w Polsce?

          www.bezuprzedzen.pl/aktualnosci/ordynacja.html
          • przycinek.usa zrobiles sie leniwy. 21.03.04, 19:58
            Czemu nie wkleisz calosci? Potem za kilka tygodni okaze sie, ze polowa linkow
            nie dziala. Tak jak stara strona o JOW. Wtedy nie chcialo sie kolegom czytac,
            to teraz juz nie ma.

            Wklejam:
            "MAŁE PARTIE A ORDYNACJA WIĘKSZOŚCIOWA" Wnioski z wyborów w USA

            Na pierwszy rzut oka wydaje się, że małe partie przy ordynacji większościowej w
            jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), takiej jaka jest stosowana w
            czołowych demokracjach świata, nie maja najmniejszych szans na wywarcie
            jakiegokolwiek wpływu na politykę. Okazuje się jednak, że tak nie jest, a
            wyniki libertarian w czasie ostatnich wyborów w USA są właśnie dobrym tego
            przykładem.

            Rozkład sympatii wyborców.
            W stabilnym demokratycznym społeczeństwie rozkład sympatii politycznych
            rozkłada się według tzw. krzywej dzwonowej. Najwięcej jest ludzi o poglądach
            centrowych, a im bardziej będziemy się od tego centrum oddalać tym ilość
            zwolenników takich poglądów zmniejsza się, a na skrajnej lewicy czy prawicy
            znajduje się już nikła ilość radykałów. Oczywiście w różnych krajach i w
            różnych czasach położenie tego maksimum przesuwa się, może nawet znaleźć się
            poza centrum z lewej czy prawej strony. Ponadto krzywa dzwonowa może być wąska
            i wysoka kiedy większość ludzi ma podobne poglądy, a może być płaska i niższa
            jeśli spektrum poglądów popularnych w społeczeństwie jest szerokie. W każdym
            razie ponieważ na takim wykresie każdy wyborca reprezentuje jakąś jednostkową
            powierzchnię to niezależnie czy krzywa jest wąska i wysoka czy niska i szeroka
            to pole powierzchni zawartej pod tą krzywą jest stale i reprezentuje 100%
            wyborców.

            Taktyka wyborcza w JOW.
            Po przeanalizowaniu rozkładu sympatii wyborców podstawowa zasada taktyki
            wyborczej kandydatów w JOW jest oczywista, trzeba celować w maksimum, bo tam
            jest najwięcej głosów. Stąd wynika bardzo pozytywna cecha systemu JOW: w
            systemach tych zwyciężają kandydaci centrowi co daje wyborcom komfort
            psychiczny, że niezależnie, który kandydat wygra to nie będzie gwałtownych
            zwrotów politycznych. Ponadto skoro kandydaci mają z grubsza podobne programy
            to rolę zaczynają grać cechy osobiste kandydata, czyli krótko mówiąc wybiera
            się najlepszego. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do naszego rozkładu sympatii
            wyborców. Przecież kandydat który lekko się wychyli w na prawo od maksimum
            zdobędzie nie tylko głosy centrowe ale też wyborców prawicowych! Ci wyborcy
            mimo, że ich poglądy nieraz są dość odległe od centrum to jednak nie mają
            innego wyjścia jak zagłosować na kandydata centroprawicowego, bo on ma szansę
            wybory wygrać zbierając głosy i prawicy i centroprawicy natomiast kandydat
            prawicy, który nie zdobędzie głosów z centrum nie ma szans. Identyczna jest
            sytuacja wytwarza się na lewym skrzydle. Dodatkowo wyborcy z jednej jak i z
            drugiej strony zdają sobie sprawę, że wystawienie dwóch kandydatów radykalnie
            obniża ich szanse na sukces. Aby tego uniknąć organizuje się tzw. prawybory
            tak, że do właściwych wyborów staje normalnie tylko dwóch kandydatów:
            centroprawicowy i centrolewicowy.

            Główne partie dostają po 50%
            Normalnie sytuacja w systemie JOW dąży do tego, że dwaj główni kandydaci
            zdobywają po 50% głosów. Żeby zrozumieć dlaczego tak się dzieje trzeba zauważyć
            że “średni” pogląd wyborcy głosującego na kandydata centroprawicowego leży na
            prawo od niego (bo on prezentuje poglądy centroprawicowe, a głosują na niego
            wyborcy centroprawicowi i prawicowi). Symetrycznie jest po lewej stronie. Jeśli
            więc w ostatnich wyborach np. kandydat centroprawicowy zdobył 70% to wyborcy w
            następnych wyborach wystawiają bardziej prawicowego kandydata, bo nawet jak
            straci on 19% z centrum to i tak wybory wygra. Odwrotna sytuacja jest gdy
            wybory kandydat centroprawicowy przegra, wtedy wyborcy prawicowi jeśli chcą
            wygranej swojego kandydata muszą wystawić kandydata bardziej zbliżonego do
            centrum. Sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia w ostatnich wyborach
            prezydenckich w USA gdzie dwaj główni kandydaci zdobyli prawie taką samą ilość
            głosów nie jest sytuacją wyjątkową w systemie JOW lecz sytuacją typową!

            Małe partie.
            Sytuacja gdy dwie główne partie zdobywają prawie taką samą ilość głosów stanowi
            szansę dla małych partyj. W ostatnich wyborach prezydenckich kandydat
            libertarian amerykańskich Henryk Browne zdobył 0,4% głosów (370 tys.), w tym na
            Florydzie 14 521. W całym kraju różnica Gore-Bush wynosiła mniej niż 200 tys. a
            na Florydzie była mniejsza niż 1000 głosów. Widać wyraźnie, że całą tę huśtawkę
            nastrojów związanych z perypetiami liczenia głosów zawdzięczamy małej partii
            libertarian, która o mało nie pozbawiła Jerzego W. Busha zwycięstwa. Kandydaci
            republikańscy po takiej nauczce powinni włączyć postulaty libertariańskie do
            swoich programów w następnych wyborach, aby libertarianie nie wystawiali swoich
            kandydatów zabierających Republikanom głosy.

            Janusz Baczyński
            15 stycznia 200
      • warszawianin Re: TOMASZ LIS 24.07.04, 02:28
        przycinek.usa napisał:

        > W swej ksiazce: "Co z ta Polska?" Tomasz Lis pisze:
        > "Potrzebujemy ordynacji wiekszosciowej i jednomandatowych okregow
        > wyborczych. Dzieki takim okregom system partyjny w naturalny sposob
        > zmierza do dwupartyjnego. W przypadku ordynacji proporcjonalnej w
        > parlamencie jest zwykle piec partii, a wiec niezbedne sa koalicje, a w
        > perspektywie nieuniknione sa klotnie, a wiec w perspektywie nieuniknione sa
        > rzady mniejszosciowe. Tak bylo za rzadow AWS-u, tak jest za rzadow SLD.
        > Najwyrazniej to prawidlowosc. Jednomandatowe okregi wyborcze dalyby szanse
        > na pojawienie sie nowych partii i nowych ludzi. Bez tego systemu sprawia
        > wrazenie, jakby wszyscy na scenie byli zainteresowani glownie tym, by nie
        > wszedl na nia ktos nowy."


        Ale ty facet nudzisz konia.Przeciez rafal napisal jak byk ,ze nigdy tam nie byl
        i nigdy nie spotkal czlowieka o takim nazwisku.A ty ciagle swoje...bla bla bla
    • przycinek.usa Wlodzimierz Bukowski o JOW 21.03.04, 18:38
      W wydaniu gazety "Fakt" z 16 stycznia znajduje sie wywiad, jaki
      Tomasz Pompowski przeprowadzil z Wlodzimierzem Bukowskim, slynnym sowieckim
      dysydentem, wiezniem Gulagu, autorem ksiazek "I powraca wiatr", "Moskiewski
      proces" i innych. Tytul wywiadu: " W ciagu najblizszych 50 lat nic w Rosji
      nie zmieni sie na lepsze". Koncowka tego wywiadu jest nastepujaca:

      "Moim zdaniem powazniejsze zmiany dokonaja sie dopiero za piecdziesiat, a
      jak bedziemy mieli troche szczescia, to najszybciej za trzydziesci lat.
      Rosji potrzebna jest szkola demokracji. Mlodzi Rosjanie powinni poznac
      zasady wyborow w jednomandatowych okregach wyborczych - tak jak w Wielkiej
      Brytanii. Zmiany nie zajda automatycznie, ale wprowadzenie tych zasad daje
      jedyna nadzieje na powstanie rzadu skutecznego i zarazem kontrolowanego
      przez wyborcow. Jesli taki rzad czy polityk nie sprawdzi sie,to bedzie
      musial odejsc, tak jak to sie dzieje w zdrowych demokracjach. Dopiero na
      tym podlozu bedzie mozna budowac nowe panstwo. Ale dzis moja diagnoza jest
      prosta: Rosja wypadla z drogi prowadzacej do demokracji."
    • przycinek.usa Kwasniewski: JOW w Senacie - proba. 21.03.04, 18:49
      "Piatek, 13 lutego 2004
      Rewolucja w wyborach do Senatu? PAP 17:40
      (aktualizacja 18:27) Utworzenie stu jednomandatowych okregów w
      wyborach do Senatu przewiduje projekt nowelizacji ordynacji wyborczej
      do Sejmu i Senatu, przedstawiony przez Aleksandra Kwasniewskiego."

      Ale Kwasniewski:

      "Jestem absolutnie przeciwnikiem zmian konstytucji w tym momencie historii
      Polski. Uwazam, ze potrzebujemy jeszcze co najmniej kilku lat, zeby w pelni
      ocenic, co w konstytucji jest sluszne, co niesluszne i dokonac pózniej
      weryfikacji konstytucji, czy byc moze napisania nowej konstytucji RP"
    • przycinek.usa Stanislaw Wojtera o JOW i wybory EU 21.03.04, 18:57
      Kraj
      PAP, MD /2003-08-18 16:09:00


      Prezes Unii Polityki Realnej Stanisław Wojtera w liście otwartym do
      szefów 10 partii politycznych zwrócił się z propozycja omówienia koncepcji
      wyborów większościowych do Parlamentu Europejskiego.

      Wojtera proponuje wprowadzenie do polskiego systemu wyborczego glosowania
      większościowego w jednomandatowych okręgach wyborczych. "Takie rozwiązanie
      jest systemem prostym, przejrzystym dla wyborców i daje pewność wyboru
      osób mających rzeczywiste poparcie milionów Polaków" - czytamy w liście
      prezesa UPR przekazanym PAP.

      Wojtera podkreśla, ze obecny projekt ordynacji wyborczej do PE,
      przedstawiony przez rząd, "wzbudza obawy, iz o tym, kto będzie
      reprezentował społeczeństwo, decydować będą, w zaciszu gabinetów, szefowie
      partii politycznych".

      Prezes UPR proponuje szefom 10 partii spotkanie w celu wspólnego
      opracowania zmian projektu ordynacji wyborczej do PE.

      (...)
    • przycinek.usa PiS - projekt PiS jest dzialaniem pozornym 21.03.04, 19:04
      Porozumienia zawierane w sferze publicznej są jawne i przejrzyste, układy
      międzypartyjne z reguły takie nie są.

      Reforma państwa jest zawsze trudna

      ANTONI Z. KAMIŃSKI

      Przy ocenie jakości ustroju dwa kryteria wydają się mieć znaczenie zasadnicze.
      Zdolność do samoulepszania instytucji i zdolność do podnoszenia poziomu kultury
      politycznej społeczeństwa. Przy stosowaniu tych miar ustrój III
      Rzeczypospolitej nie wypada dobrze. Jedną z ważnych przyczyn jest ordynacja
      wyborcza.


      Apel o zmianę ordynacji wyborczej ("Rzeczpospolita" z 15 - 16 kwietnia) dał
      początek dyskusji na temat wad i zalet ordynacji jednomandatowej i
      proporcjonalnej oraz zagrożeń, które mogłyby wyniknąć ze zmiany sposobu wyboru
      reprezentacji politycznej. Włączyło się w to Prawo i Sprawiedliwość, które
      przygotowało projekt nowej, wzorowanej na niemieckiej, ordynacji wyborczej.

      Temat ordynacji wyborczej nie jest błahostką, skoro sposób tworzenia rządu jest
      bodaj najważniejszą decyzją ustrojową. Niestety, wypowiedzi polityków i
      działania, jakie podejmują, wzbudzają podejrzenie złej wiary. Sposób
      argumentacji jest często miałki, argumenty pokrętne, wewnętrznie sprzeczne.
      Również projekt PiS jest działaniem pozornym, które nie rozwiązuje żadnego z
      problemów związanych z selekcją ludzi do urzędów publicznych i udziałem
      społeczeństwa w tym procesie.

      Różnorodność w społeczeństwie czy w Sejmie

      Głównym przedmiotem różnic w poglądach jest funkcja, jaką pełnią wybory.
      Zwolennicy systemu większościowego widzą w nich narzędzie tworzenia rządów.
      Miarą jakości rozwiązań ustrojowych jest więc stabilność i skuteczność rządów.
      Zwolennicy proporcjonalności uważają natomiast, że funkcją wyborów jest
      stworzenie reprezentacji politycznej społeczeństwa, która odzwierciedlałaby
      względnie precyzyjnie podziały społeczne, stąd mowa o "sprawiedliwości"
      i "proporcjonalności". Różnorodność w społeczeństwie ma znaleźć odbicie w
      parlamencie. Przyznają oni, a przynajmniej czyni tak Arend Lijphart,
      najwybitniejszy zwolennik tego stanowiska, że ordynacja większościowa zapewnia
      większą odpowiedzialność i stabilność rządów. Uważają jednak, że
      proporcjonalność i sprawiedliwość należy stawiać wyżej. Wybór ordynacji
      wyborczej sprowadza się do wyboru między wartościami.

      Problem jest jednak poważniejszy. Dotyczy wzajemnej relacji, w ustroju
      liberalno-demokratycznym, między społeczeństwem a państwem. Różnorodność w
      społeczeństwie musi z natury rzeczy być większa niż w jakichkolwiek organach
      państwa, w tym w parlamencie. Proporcjonalność jest celem nieokreślonym i łatwo
      ten postulat sprowadzić do absurdu. Sprawiedliwość jest wartością ważną, ale
      wątpię, by tu akurat miała ona zastosowanie w sensie, jaki nadają jej
      zwolennicy proporcjonalności. Społeczeństwo w wyborach powołuje rządy, aby te
      wykonywały - w ramach obowiązujących reguł prawa - sprawnie i skutecznie swoje
      funkcje.

      W uproszczeniu problem dotyczy przede wszystkim tego, gdzie ma przebiegać
      agregacja interesów. Czy poszczególne grupy w społeczeństwie same porozumiewają
      się i uzgadniają interesy w dyskursie publicznym? Czy też, działając osobno,
      wybierają swoich przedstawicieli do parlamentu, by ci dopiero tam porozumiewali
      się ze sobą? W pierwszym wypadku różnorodne jest społeczeństwo i to ono, przez
      aktywność swoich instytucji, uzgadnia priorytety i sposoby ich realizacji,
      które następnie znajdują wyraz w programach partyjnych. Parlament tworzy zaś
      podstawy prawne do wdrażania ich przez rząd. W drugim - obywatele i grupy
      społeczne nie muszą szukać porozumienia. Ludzie głosują na partie, których musi
      być wiele, aby parlament właściwie odbijał proporcje poszczególnych kategorii
      społecznych. Dopiero tam zawierane są porozumienia i kompromisy. Różnica między
      tymi postawami polega na tym, że porozumienia zawierane w sferze publicznej są
      jawne i przejrzyste, natomiast układy międzypartyjne, szczególnie te ważne, z
      reguły takie nie są.

      Ordynacja większościowa redukuje liczbę partii, bo przyjęte reguły gry
      sprawiają, że sukces odnoszą ludzie i ugrupowania, które potrafią porozumieć
      się i lojalnie współpracować z innymi w sferze dyskursu publicznego. Tu
      dominuje uzgadnianie stanowisk, gdy w polityce na szczeblu państwa ma rządzić
      konkurencja. W ten sposób szerokie rzesze ludzi uczą się w codziennym działaniu
      trudnej sztuki samorządności, a politycy znajdują się pod skuteczną kontrolą.
      Podnosi się dzięki temu kultura życia publicznego.

      Przy ordynacji proporcjonalnej jedynie progi wyborcze ograniczają liczbę
      partii. Trudno tu też wskazać mechanizm, który zmuszałby partie do budowy
      konsensu na zewnątrz parlamentu, w społeczeństwie obywatelskim. Elementy
      uzgodnień pojawiają się w parlamencie w postaci handlu poparciami. Dopiero w
      momentach kryzysów pojawia się tu rzeczywista konkurencja polityczna, a wraz z
      nią doza jawności (vide: sprawa Rywina).

      Ordynacja proporcjonalna nie szkodzi w krajach skandynawskich czy w Holandii,
      bo nim ją wprowadzono, istniały już tam rządy prawa, sprawna administracja
      publiczna oraz silne instytucje społeczeństwa obywatelskiego. Inaczej w krajach
      wychodzących z komunizmu, gdzie nie było rządów prawa ani sprawnej
      administracji publicznej, a społeczeństwo obywatelskie było systematycznie
      niszczone. Tu rozwiązania ustrojowe powinny być wybierane z wielką dbałością o
      skutki. W szczególności podstawą decyzji powinna być dbałość, by ustrój
      polityczny umożliwiał podnoszenie poziomu kultury życia publicznego.

      Postulat proporcjonalności jest nieokreślony, a zatem i nieosiągalny. Zawiera
      też inną niebezpieczną implikację: jego realizacja może powodować konflikt
      między partiami politycznymi a instytucjami społeczeństwa obywatelskiego. W
      mojej ocenie z sytuacją taką mamy do czynienia w Polsce.

      Egzotyczna reinterpretacja prawa Duvergera

      Niektórzy zwolennicy ordynacji proporcjonalnej kwestionują prawo Duvergera,
      twierdząc, iż wpierw powstał podział na dwie partie, a potem dopiero przyjęto
      ordynację jednomandatową. Teza trudna do obrony, bo taki sposób wyboru
      stosowany był od czasu, kiedy ludzkość zaczęła wybierać przedstawicieli.
      Ordynację proporcjonalną zastosowano zaś po raz pierwszy w Belgii niewiele
      ponad sto lat temu. Jej celem było umożliwienie udziału w życiu publicznym
      mniejszościom narodowym lub religijnym, pozbawionym tej szansy w warunkach
      jednomandatowości. W tym czasie społeczeństwa europejskie podlegały wciąż
      ostrym podziałom klasowym, etnicznym i religijnym, na których podstawie
      tworzyły się partie polityczne. W ciągu ostatnich stu lat sytuacja zmieniła się
      pod tym względem całkowicie.

      Jeżeli zaś przyjąć, że zinstytucjonalizowane reguły i bodźce mają realny wpływ
      na zachowania ludzi, a odrzucenie tego założenia postawiłoby pod znakiem
      zapytania całość współczesnych teorii w naukach społecznych, to trzeba uznać,
      że zmiana ordynacji musiałaby przynieść zmianę systemu partyjnego w Polsce oraz
      że ważnym jej skutkiem byłoby zmniejszenie liczby partii politycznych.

      Czy ordynacja większościowa obniży poziom moralny i intelektualny Sejmu

      Częstym, dość kuriozalnym argumentem, jaki podnoszą obrońcy ordynacji
      proporcjonalnej, jest lęk, że ordynacja większościowa spowoduje napływ do Sejmu
      różnej maści demagogów, przestępców chcących uniknąć odpowiedzialności karnej
      lub biznesmenów, którzy kupią głosy wyborców. Wspomina się przy tej okazji
      nazwisko senatora Gawronika. Niestety, lista ludzi należących do wymienionych
      kategorii, którzy zapełniali i wciąż zapełniają ławy Sejmu, byłaby
      nieporównanie dłuższa. Istnieje zgoda co do tego, że poziom moralny i
      intelektualny Sejmu obniża się z kadencji na kadencję.

      Czy wzrost wpływu elektoratu na wybór posłów spowodowałby dalsze jego
      obniżenie? Pytanie dotyka kwestii fundamentalnej. Czy społeczeństwo powinno w
      demokracji o czymkolwiek decydować, czy też należy tworzyć instytucje pozornie
      de
      • przycinek.usa dokonczenie 21.03.04, 19:06
        pozornie demokratyczne, skupiając rzeczywistą władzę w rękach wąsko pojętej
        klasy politycznej? Pośrednio wnioskując z argumentacji zwolenników
        proporcjonalności, można przyjąć, że szczera odpowiedź na to pytanie powinna
        brzmieć: "Tak! Warunkiem dobrych rządów jest pozostawienie spraw publicznych w
        rękach ludzi posiadających odpowiednie ku temu kompetencje, tj. notablom
        partyjnym. Im mniej społeczeństwo ingeruje w rządy, tym lepiej". Któż ma jednak
        o tych kompetencjach decydować, skoro to sami notable partyjni i ich doradcy
        głoszą ten pogląd?

        Nie ma powodów teoretycznych ani empirycznych, by uznać tezę o niższych
        kompetencjach społeczeństwa niż przywódców partyjnych do dokonania trafnego
        wyboru przedstawicieli politycznych. Odwrotnie, można przytoczyć wiele
        argumentów na rzecz sądu, iż zwiększenie wpływu elektoratu w wyborach spowoduje
        podniesienie poziomu intelektualnego i moralnego tak ich reprezentacji
        politycznej, jak i samego społeczeństwa. Widać to zresztą po działalności
        wybranych w wyborach bezpośrednich wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

        Czy ordynacja większościowa doprowadzi do rozdrobnienia Sejmu

        Zdaniem niektórych dyskutantów wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych
        musi prowadzić do rozdrobnienia Sejmu, a dalej - do dezorganizacji systemu
        rządów. Teza ta zaprzecza prawu Duvergera, niemniej należy ją traktować
        poważnie. A jednak na początku ubiegłej dekady dokonał się we Włoszech i
        Japonii zwrot ku jednomandatowości bez wywołania takiego efektu. Można go więc
        uniknąć.

        Jest to problem techniczny, związany ze sposobem wprowadzenia zmiany ordynacji.
        Jeżeli w prawie wyborczym umieścić wymóg, że tylko partie polityczne o zasięgu
        krajowym, np. mające organizacje w pewnej liczbie województw, mogą zgłaszać
        kandydatów na posłów, rozdrobnienie nie wystąpi. Skoro zaś strukturalnie
        uwarunkowaną funkcją wyborów jest formowanie rządu, a tylko uzyskanie
        szerokiego poparcia zapewni zwycięstwo wyborcze, to partie zmuszone są do
        łączenia sił. Efekt będzie zgodny z prawem Duvergera, czyli liczba partii
        ulegnie redukcji. Odpowiednie ustawodawstwo i regulaminy wewnętrzne mogą więc
        łatwo zapobiec takim zagrożeniom.

        Im bardziej się zmienia, tym bardziej pozostaje tym samym

        To francuskie powiedzonko dotyczy projektu ordynacji PiS, popartego też przez
        marszałka Sejmu Marka Borowskiego. Projekt wzorowany jest na modelu niemieckim.
        Ordynacja polega na tym, że wyborca oddaje jeden głos na kandydata z okręgu
        jednomandatowego, drugi - na partię. Połowa miejsc w parlamencie obsadzana jest
        z okręgów jednomandatowych, pozostałe z list partyjnych według zasady
        proporcjonalnej. Kandydat, który wszedł z okręgu, zwalnia miejsce na liście
        partyjnej dla następnego; jeżeli zaś w okręgu przepadł, wchodzi do parlamentu z
        listy partyjnej. Ordynacja ta, zależnie od interpretacji, uznawana jest bądź za
        mieszaną, bądź za proporcjonalną.

        Dwa czynniki są uznane za szczególnie szkodliwe w ordynacji proporcjonalnej:
        ograniczona zdolność elektoratu do rozliczenia przedstawicieli z ich działań
        oraz koalicyjność rządów. Nie widzę, w jaki sposób zastosowanie niemieckiej
        ordynacji mogłoby zwiększyć odpowiedzialność posłów przed elektoratem. Z
        pewnością też można orzec, że nie zapobiegnie koalicyjności rządów. Skoro tak,
        to taka zmiana ordynacji nie ma sensu. Dodajmy, że nie pozwoli ona opanować
        wyobcowania państwa. Społeczeństwo odsunięte od spraw publicznych staje się na
        nie obojętne.

        Dlaczego więc politycy i ich doradcy proponują remedium, które niczego nie
        wyleczy? Dlatego, że wszystkie racjonalizacje bledną wobec jednego: jest
        empirycznie stwierdzone, że łatwiej zachować pracę w zawodzie polityka w
        proporcjonalnym systemie wyborczym (w tym w jego wersji niemieckiej) oraz że
        notable partyjni nie muszą w tym stopniu liczyć się z opiniami szeregowych
        posłów.

        Mamy tu więc dwa zwichnięcia: zakłócenie równowagi w stosunkach między
        społeczeństwem i jego - rzekomą - reprezentacją oraz w stosunkach między
        działaczami partyjnymi i kierownictwem partii. Pierwsze służy interesom klasy
        politycznej jako całości; drugie - kierowniczym kręgom partii politycznych.
        Pytanie, jak się to ma do interesu narodowego, pozostawię bez komentarza.

        Na straży instytucji państwowych w ich obecnym stanie stoją potężne interesy. Z
        tego powodu, zauważył Machiavelli, reforma państwa jest zawsze trudna.
        Konieczność reformy "(...) wywołana być może jedynie grożącym
        niebezpieczeństwem, a więc zanim udoskonali się ustrój, państwo może
        niespodziewanie stanąć w obliczu własnej zguby". Tragedię taką przeżyliśmy w
        XVIII wieku. Obecnie warunki zewnętrzne są inne, choć kryzys państwa jest
        niewątpliwy.

        Autor jest profesorem w Instytucie Studiów Politycznych PAN, wykładowcą Szkoły
        Wyższej Psychologii Społecznej, przewodniczącym Stowarzyszenia Polska
        Obywatelska
    • przycinek.usa Sierakowska opowiada sie za JOW!!! 21.03.04, 19:18
      Sierakowska: kretyński pomysł LPR
      PAP 10:50

      Izabela Sierakowska (SLD) jako "kretyński pomysł" określiła zapowiedz Ligi
      Polskich Rodzin złożenia projektu ustawy dekomunizacyjnej.

      "To wszystko, co się dzieje, jest dla mnie szokiem, coraz gorzej czuje się
      w Sejmie. Chodzę bardziej sfrustrowana niż polskie społeczeństwo" -
      powiedziała Sierakowska.

      "Tez chciałabym, aby w naszym kraju wreszcie było normalnie i żeby nie było
      kretyńskich - za przeproszeniem - pomysłów, typu pomysł LPR" - dodała.

      Sierakowska powiedziała, ze coraz częściej przychyla się do pomysłu
      wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych do parlamentu, co - jej
      zdaniem - jest lepszym pomysłem na odpolitycznienie Sejmu. Zaznaczyła
      jednak, ze obecna konstytucja nie pozwala na wprowadzenie takiego
      rozwiązania.

      Zdaniem posłanki Sojuszu, gdyby wcześniej wyborcy przyglądali się ludziom,
      których wybierają, nie byłoby tego rodzaju spraw, jakie mamy w tej chwili.
      "Czy dekomunizacja? Myślę, ze nie" - dodała.

      "Ludzie, którzy sa nieodpowiedzialni, znajdują się niestety we wszystkich
      ugrupowaniach politycznych, w tym także w LPR i innych" - oceniła
      Sierakowska. (mp)
      • wyskota No i co? 21.03.04, 22:06
        Czy teraz, zgodnie z Twoimi wcześniejszymi wypowiedziami, będziesz nawoływał do
        głosowania na "nową lewicę"?
        wink
        A poważnie, jej rozumowanie jest dosyć logiczne. To, co ja widzę jako
        zagrożenie, ona stara się wykorzystać. Jej stwierdzenie tylko utwierdza mnie,
        że JOW może okazać się niewypałem. Przynajmniej w tej formie i tych
        okolicznościach.
        • przycinek.usa Atak. Na kolegow dyskutantow. 21.03.04, 22:44
          "Czy teraz, zgodnie z Twoimi wcześniejszymi wypowiedziami, będziesz nawoływał do
          głosowania na "nową lewicę"?"

          W zyciu!!!
          To jest po prostu kolejny dowod na zaklamanie tej organizacji politycznej.
          Przeciez byly prowadzone badania, ze wyborcy wola glosowac na ludzi, a nie chca
          glosowac na listy! Demokratyczna wiekszosc Obywateli w Panstwie nie zastanawia
          sie nad tym tak, jak zastanawiamy sie my. Oni po prostu tego chca! A wy
          komentujecie to tak, jakbyscie tego nie chcieli przyjac do wiadomosci.

          Sierakowska jest na tyle sprytna baba, zeby to wszystko wiedziec.

          Ja zas upieram sie przy swoim i choc wiem, ze JOW moze miec odmiany
          niekorzystne, to jednak nadal bede sie upieral: JOW jest LEPSZA ordynacja jak
          obecna. Masz jeszcze lepsza propozycje? Konkretnie?

          Jak dotad nie ukazala sie ZADNA lepsza alternatywa do JOW.

          Natomiast zaczynam sie denerwowac takimi stwierdzeniami jak cyt:"Jej
          stwierdzenie tylko utwierdza mnie, że JOW może okazać się niewypałem."

          Udowodnij to. Ktore stwierdzenie?; dlaczego Cie utwierdza?; w czym Cie
          utwierdza?; dlaczego JOW bedzie niewypalem?; konkretnie, a nie takie lanie
          wody, jak za przeproszeniem kampania przedreferendalna Kwasniewskiego!

          Robert zreszta poczatkowo pisal na temat JOW podobnie. Poszukam nawet cytatu
          gdzies wczesniej, o:

          "Nie chcę pzrez to powiedzieć, że uważam JOW za dobry pomysł. Może się jednak
          okazać, że ze swoimi wadami, to jedyne rozwiązanie, które pozwli na rozwalenie
          obecnych układów i wykreowanie nowych twarzy."

          Co to znaczy? Jakie wady? Gdzie tkwia te wady? Dlaczego uwazasz, ze skoro sa
          jakies wady? Ja twierdze, ze wad jest mniej niz w ordynacji obecnej.
          Czy wobec tego ordynacja obecna zasluguje na pozostawanie bez zmian?
          Czy Robert napisal sobie wtedy na kartce za i przeciw? Wszystkie?
          Na czym opierasz swoja opinie Robert?

          Dalej Robert pisze:
          "O ile wiem JOW świetnie sprawdzają sie w krajach, gdzie istnieje
          wykrystalizowana scena polityczna np. z dwiema głównymi partiami. (...) W
          przypadku Polski JOW doprowadziłyby do rozdobnienia w Sejmie, które
          prawdopodobnie spowodowałoby olbrzymie problemy w sformowaniu jakiejkolwiek
          trwałej koalicji. Tego się boję."

          Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Czy wiesz, ze NIE MASZ RACJI? Wiesz
          dlaczego? Gdzie tu w tym stwierdzeniu padl jakis konkret? Konkretnie udowodnij,
          ze JOW spowoduje rozdrobnienie w sejmie.

          I np. Vico:

          "Wzorowanie sie na systemach wyborczych rodem zza oceanu nie gwarantuje
          powodzenia. JOW nie znajduje zastosowania w demokracjach europejskich, dlatego
          proba jego lansowania w Polsce z gory skazana jest na porazke.
          Moje argumenty:
          - ilu pojedynczych kandydatow tyle programow, kto sie w tym polapie?
          - nie wiadomo kto stoi za kandydatem
          - dzialajace z ukrycia kliki, praktyki mafijne i korupcja
          - calkowicie zdezintegrowana i niejasna scena polityczna
          - partie jednego czlowieka istnieja tak dlugo, jak dlugo istnieje ten czlowiek
          (przyklad Pim Fortuyna)."

          Tutaj nie dosc, ze ewidentnie "argumenty" nie maja nic wspolnego z wnioskami,
          to jeszcze Vico nie zapoznal sie ze strona informujaca o JOW.
          Po prostu nalezy wiedziec na czym polega dowodzenie swojej tezy i
          przeprowadzenie dowodu, Vico, niestety musze to skrytykowac.
          Wniosek jest bledny, a argumenty kompletnie niczego nie dowodza.



          Wniosek:

          Uwazam, ze jestescie nieprzygotowani do tej dyskusji.
          Ja WIEM jakie sa zagrozenia ktore niesie JOW. Wiem tez jakie sa PRAWDZIWE wady
          tego systemu. Jednak nie chce wypowiadac swojej opinii na ten temat obecnie,
          poniewaz uwazam, ze jest na to zdecydowanie za wczesnie! Moge jedynie
          podpowiedziec, ze sa one zupelnie odmienne od wnioskow, ktore tutaj
          przeczytalem.

          I tak uwazam, ze Pan Wyskota, ma na ten temat najbardziej konkretne poglady.
          Jednak sami tej dyskusji prowadzic nie mozemy. Jakaz to bedzie dyskusja, skoro
          temat nadal nikogo nie wciaga?





          • robisc Przestań bawić sie w JOrla 21.03.04, 23:07
            Jak wiesz coś wiecej od nas to wal, zamiast pisać, że "temat nikogo nie
            wciaga". Zarówno ordynacja proporcjonalna jak i większosciowa maja swoje wady i
            zalety. Można o tym poczytać - ale to akademickie rozważania. Problem w tym,
            jak konkretne konstrukcje sprawdzą sią na gruncie polskim. Napisałem Ci jakie
            żywię obawy:

            "W przypadku Polski JOW doprowadziłyby do rozdobnienia w Sejmie, które
            > prawdopodobnie spowodowałoby olbrzymie problemy w sformowaniu jakiejkolwiek
            > trwałej koalicji. Tego się boję."
            >
            > Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Czy wiesz, ze NIE MASZ RACJI?

            To Ty mi udowodnij, że nie mam racji. Ja twierdzę, że mam rację i po to
            zaserwowałem post historyczny.

            Nawet jednak abstrahując od moich obaw jestem skłonny przyznać, że ponieważ
            ordydnacja proporcjonalna nie sprawdziła sie, to należy dać sznasę ordynacji
            większościowej. Tak naprawdą tylko wtedy przekonamy się jak to u nas działa.
            • wyskota Panowie! Nie kłóćcie się! 21.03.04, 23:36
              Na poczatek proponuję zapoznajcie się z dyskusją tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=11352042&a=11494408
              i ustosunkujcie się do zawartych tam propozycji.
              Co do JOW, powiem szczerze, że nie podoba mi się wersja przedstawiona na
              www.jow.pl
              Szczególnie chodzi mi o zdanie "w każdym okręgu wybiera się tylko jednego
              posła - tego, który uzyska największą ilość głosów", a właściwie jego
              zakończenie.
              Pomyślmy chwilę nad konsekwencjami takiego zapisu. Przy 28 milionach
              uprawnionych i 460 mandatach daje to średnio nieco powyżej 60.000 wyborców
              przypadających na każdy okręg wyborczy. Oczywiście bardzo nam zależy, aby było
              w kim wybierać. No i zgłasza się 50 kandydatów. Nie jest to wcale liczba
              zawyżona zważywszy, że bardzo często mieliśmy do czynienia z ponad 20
              kandydatami na jedno miejsce w wyborach do rad, czy na burmistrzów.
              Teraz pytanie. Ile głosów będzie potrzebował zwycięzca?
              Pamiętajmy, że zwycięzca bierze wszysto. Teoretycznie poseł, który uzyskał
              kilkuprocentowe poparcie będzie musiał reprezentować wszystkich wyborców. Taki
              mandat będzie na każdym kroku podważany przez raz jedną, raz drugą grupę
              wyborców.
              A jeszcze uwzględnijcie, że frekwencja nie będzie 100%, co jeszcze wydatniej
              pokazuje niebezpieczeństwo propozycji JOW.

              • przycinek.usa Oooo, dziekuje! 22.03.04, 00:40
                Wlasnie tak to sobie wyobrazam! To sie zaczyna zamieniac w dyskusje.

                Dziekuje, Wyskota...
              • przycinek.usa Re: Panowie! Nie kłóćcie się! 22.03.04, 00:48
                Podpowiadam, ze chodzi o wybory wielostopniowe. To ciekawy uklad, jak napisal
                jeden czlowiek raz, ze takie wybory eliminuja oszolomstwo z Parlamentu.-)))

                He he he, jak juz wczesniej dodalem, ze sa i wady...
                Wyobrazacie sobie sejm, BEZ LPRu? Co? He he heheheee!

                Takie buty!

                W takiej ordynacji moglby przejsc przez sito wyborow nawet UPR.

                Bo ordynacja wyborcza ZMIENIA PROPORCJE POPARCIA SEJMOWEGO DLA PARTII.

                Mogloby sie okazac, ze taki UPR mialby w sejmie 10%. Od razu.
                • wyskota Szczerze oczekiwałem dyskusji. 22.03.04, 01:40
                  Czy moje rozumowanie jest słuszne? A może się mylę? Jeśli tak - w którym
                  miejscu?
                  Niestety, nie doczekałem się.
                  Ale ja jestem cierpliwy.

                  przycinek.usa napisał:

                  > Podpowiadam, ze chodzi o wybory wielostopniowe. To ciekawy uklad, jak napisal
                  > jeden czlowiek raz, ze takie wybory eliminuja oszolomstwo z Parlamentu.-)))
                  >
                  > He he he, jak juz wczesniej dodalem, ze sa i wady...
                  > Wyobrazacie sobie sejm, BEZ LPRu? Co? He he heheheee!
                  >
                  > Takie buty!
                  >
                  > W takiej ordynacji moglby przejsc przez sito wyborow nawet UPR.
                  >
                  > Bo ordynacja wyborcza ZMIENIA PROPORCJE POPARCIA SEJMOWEGO DLA PARTII.
                  >
                  > Mogloby sie okazac, ze taki UPR mialby w sejmie 10%. Od razu.

                  Bo, jeśli mam rację, to te wszystkie rozważania są psu na budę.
                  smile
                  • przycinek.usa Re: Szczerze oczekiwałem dyskusji. 22.03.04, 05:10
                    "Szczerze oczekiwałem dyskusji"

                    No to teraz rozumiesz moja frustracje.

                    "Czy moje rozumowanie jest słuszne? A może się mylę? Jeśli tak - w którym
                    miejscu?"

                    Alez oczywiscie, ze sie nie mylisz. Tyle, ze to jest forum, z nazwy sugerujace
                    uczestnictwo wielu osob.-((

                    Chodzi o to, aby wyeliminowac mozliwosc "kupowania" glosow. Oczywiscie.
                    Skoro podales przyklad 60,000 osob uprawnionych do glosowania, to przesledzmy
                    to na tym przykladzie. Praktycznie do wyborow idzie polowa, czyli 30,000.
                    Dalej jest 50 kandydatow, wiec najwieksze poparcie bedzie powiedzmy 20% na
                    jednego, najlepszego kandydata, liczone od 30,000. Mamy wiec cyferke 6,000.
                    Drugi kandydat ma 5000 glosow i jest lepszy merytorycznie. Pierwszy dokupil
                    2000 osob za flaszke od osoby. 2000 x 20 PLN (nie wiem ile kosztuje wodka w
                    Polsce, zgaduje)= 40,000 PLN. Drobna sumka i malo glosow.

                    Druga tura bylaby po to, aby calosc 30,000 osob glosowala na dwoch kandydatow.
                    Wtedy wybor "za flaszke" jest malo prawdopodobny.
                    Wtedy bowiem mamy do czynienia z impreza dotyczaca calego okregu i nawet jak
                    jednego kandydata stac na wodke, to wielkosc grupy wyborcow utrudnia
                    manipulacje. Wygra faktycznie lepszy kandydat. Moze byc rozklad glosow
                    powiedzmy 18,000 do 12,000. I o to chodzi.

                    Mielibysmy wtedy ordynacje jednomandatowa dwustopniowa. Ale JOW.

                    Prawda?

                    I jest to ZASADNICZO rozne od propozycji JOW z portalu JOW.

                    Ja myslalem, ze taka dyskusja bedzie prowadzona przez WAS.
                    Mnie to nie dotyczy. Mnie to nawet w sumie nie zajmuje.
                    Ja chce aby zainteresowac tym tematem innych. WAS.
                    To jest WASZ ZYWOTNY interes.

                    Zawsze uwazalem, ze najtrudniej jest przekonac kogos kto sie tematem ZUPELNIE
                    nie interesuje. Jednakze wychodze z zalozenia, ze tym tematem MUSZA
                    zainteresowac sie ludzie. Nie specjalisci, poslowie czy tez osoby majace
                    miejsce zamieszkania w USA.

                    Ja chcialem wciagnac do dyskusji Roberta, Erica, Krzysztofa i reszta tak
                    fajnego grona mlodych i dynamicznych mieszkancow Polski.

                    Jak dotad nie udalo sie.-((

                    No ale wszystko jeszcze przed nami.



                    • wyskota Re: Szczerze oczekiwałem dyskusji. 22.03.04, 05:17
                      Problem polega na tym, że JOW nie przewiduje II tury.
                      • przycinek.usa Powolutku, jak w dowcipie o bykach... 22.03.04, 05:20
                        To jest mozliwe. Dwustopniowa ordynacja wyborcza JOW. Przeciez po to jest ta
                        nasza dyskusja. Aby cos ustalic. Po co od razu przechodzic do konkluzji?
                        Nie za szybko? Polska jeszcze spi! Niech sobie spokojnie poczytaja przez kilka
                        dni i watek znowu powedruje do gory.

                        Na lapu capu to macie teraz cale nowe przepisy podatkowe.
                        Sa takie madre, ze ja wyjechalem do USA.-)))
                        • wyskota JOW jest nie do zrobienia obecnie! 22.03.04, 05:26
                          Konstytucja nie przewiduje. Sprawa nie do przeskoczenia przed wyborami!
                          Trzeba szukać innych rozwiązań.
                          • przycinek.usa O rany, slow down... 22.03.04, 05:40
                            Wyskota, ja wiem, oczywiscie.

                            Ale ten problem sie pojawi PO WYBORACH. Zmiana ordynacji jest BARDZO wazna.
                            Ten temat jest O ZMIANIE ORDYNACJI w drodze ZMIANY KONSTYTUCJI.

                            Franz zamiescil gdzies tu post, ze Kulczyk juz zamierza podjac wspolprace z
                            Samoobrona, nie przeraza WAS to?

                            Kazdy z nas cos robi, ja w przerwach na herbatke, bo kawy mi nie wolno pic,
                            pisze sobie na forum i zaganiam chlopakow do myslenia.

                            Ty chcesz realizowac swoja idee walki o czystosc rasowa politykow...
                            Robmy swoje. Powolutku, bez pospiechu i wielkiego wysilku.

                            A co do Twojego postulatu dot. JOW dwustopniowego, to dlaczego nie zwracasz
                            uwagi na rozwiazania francuskie???? Przeciez ich stopniowanie jest prawie dobre.
                            Prawie, poniewaz ma istotne cechy, (nie napisze wady) ktore wyeliminowalyby
                            taka partie jak LPR. Nie wierze, ze ordynacja francuska pozwolilaby Pekowi
                            wejsc do Sejmu. To jest wedlug mnie abstrakcja.

                            Ale to sa swietne rozwiazania. 50% poparcia daje przejscie w pierwszej turze.
                            12.5% w dol eliminuje kandydatow i wchodza do drugiej tury ci, ktorzy
                            przekraczaja 12.5% w gore. Przeciez to sa wybory prezydenckie w kazdym okregu.

                            Wyborca musi miec zaufanie do takiego kandydata, ze wejdzie w uklad partyjny
                            gwarantujacy najlepsze poparcie interesow wyborcow z okregu.

                            Czy to nie jest piekne?
                            • wyskota Piękne, ale my czasu już nie mamy 22.03.04, 05:45
                              przycinek.usa napisał:

                              > Czy to nie jest piekne?

                              My musimy coś zrobić już teraz. Później to będzie musztarda po obiedzie.
                              • przycinek.usa Re: Piękne, ale my czasu już nie mamy 22.03.04, 05:58
                                A co ja moge zrobic? Hm?

                                Tak sobie ustalili w okraglym stole, ze beda rzadzic, zrobili sobie przepisy
                                wyborcze pod siebie i teraz sytuacje bedzie chcial wykorzystac Lepper.
                                PiS i LPR gadaja do siebie pokazujac nam, ze sa pierwszymi kandydatami do
                                Tworek, PO robi sobie plebiscyty agenturalne z wyjsciami do mediow, Lepper jest
                                jedyna osoba, ktora konsekwentnie chce zabrac wladze tej calej holocie i jako
                                jedyny w sejmie slucha wyborcow. Coz innego mozemy od niego wymagac?

                                I nic na to nie poradzimy. Ja przynajmiej nic takiego nie widze...

                                • wyskota Czyżby? 22.03.04, 06:16
                                  przycinek.usa napisał:

                                  > I nic na to nie poradzimy. Ja przynajmiej nic takiego nie widze...

                                  Dziś w nocy coś mnie "podkusiło" i napisałem trzy krótkie posty:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11495278&a=11507711
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11500925&a=11507948
                                  i ten
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=11508104
                                  W jakiś sposób łączą się ze sobą. Tylko czy ktoś to zrozumie?

            • przycinek.usa Zabawa w Jorla. 22.03.04, 00:38
              "Przestań bawić sie w JOrla"

              Oj, Robercie, ja sie nie bawie w Jorla, he he, Jorl! Jorl ma to do siebie, ze
              czepia sie wszystkich analizujac kazde slowo osobno i uwaza, ze skoro on jest
              przyssany do klawiatury i obecny we wszystich watkach, to inni sa podobni.
              Ja nawet nie wchodze do jego watkow. Jak widze wypowiedzi Jorla, to ich nawet
              nie otwieram. Po prostu ten styl jest jakis taki niestrawny. Jego mysli sa
              zagmatwane i wyrazane nie wprost. On nie pisze w przeciwienstwie do mnie,
              ze "ja uwazam tak i tak" i lista. On sie wije, a na dodatek naprawde nie
              wiadomo o co mu chodzi. Od pewnego czasu, bo kiedys dawniej, to bylo inaczej.
              Zdziwiony jestem, ze taki czlowiek moze do tego stopnia zmienic swoje poglady,
              badz tez obnizyc swoj poziom. Kiedys nawet fajne posty pisal. Do niedawna.

              Ja staram sie aby to co pisze bylo jasne i zrozumiale dla kazdego, nawet jak
              jest troche zagmatwane, to staram sie i staram i poprawiam i tlumacze.
              Nie porownuj mnie do Jorla, bo to jest niesprawiedliwe.-))

              "Można o tym poczytać - ale to akademickie rozważania."

              Mozna, ale ja widze, ze wy NIE CZYTACIE. I o to chodzi. Ja wlasnie teraz i
              tutaj zarzucam Tobie, ze zaczales na temat JOW czytac stosunkowo niedawno i
              dopiero teraz zaczynasz sie nad tym zastanawiac. Co mi po tym, ze Ty napiszesz,
              ze cos ma takie lub inne wady, jak nie potrafisz tych wad wymienic.

              Ja, cholera, tyle godzin zmarnowalem na przeczytanie tego wszystkiego,
              przemyslenia, ulozenia sobie tego odpowiednio kto i jakie mam argumenty i
              wiesz, skoro zadalem sobie taki trud, a w odpowiedzi spotykaja mnie takie
              komentarze, to jest to conajmiej dwuznaczne. Moze ja faktycznie powinienem
              zajac sie wlasnymi sprawami jak mi pisza rozni tacy z Polski i odczepic sie od
              tego raz na zawsze? Moze ja uszczesliwiam wszystkich na sile? Co?

              Ja nie zamierzam niczego akurat teraz dowodzic. Moze za tydzien. Jeszcze tego
              brakowalo, abym Tobie dokladal argumentow przeciw, zanim jeszcze dostrzezecie,
              ze jest to rozwiazanie najlepsze z dostepnych. Sami pomyslcie!

              Co do dowodzenia, ze JOW doprowadzi lub nie do rozdrobnienia w Sejmie, to
              sprawa jest o tyle trudna, ze trzebaby sie o cos oprzec. A jak ja sie mam
              oprzec, skoro nie wiem jakie chcecie JOW?

              Wolicie Francuskie, Brytyjskie, no jakie?

              Co to za dowodzenie, bez zalozen? A jakie zalozenia maja byc, skoro towarzystwo
              nie ma zdania, bo towarzystwo twierdzi, ze JOW jest pelne wad i nie jest
              doskonale, a jak sie czlowiek grzecznie zapyta co jest grane, to sie mu zasuwa
              porownanie do Jorla, he he he.

              A mozeby tak towarzystwo zaczelo dyskutowac we wlasnym gronie, zamiast
              wymieniac ping-pong slowny z jakims prawie Jorlem z USA?
              Moze ja liczylem na jakas samodzielnosc intelektualna towarzystwa z Warszawy?

              Co Panie Robert?
              • robisc Re: Zabawa w Jorla. 24.03.04, 22:22
                Przecież napisałem, że można sprawdzić w praniu. Ryzykujemy niewiele. Najwyżej
                zmienimy jeden kiepski sytem wyborczy na inny. W każdym razie nie przyjmuje
                ideii JOW bezkrytycznie. Podjąłem dyskusję, bo temat jest ciekawy, ale nie
                kreauję sie tu na eksperta. Poza tym nie chce mi się grzebać w teorii.
          • vico1 Re: Atak. Na kolegow dyskutantow. 23.03.04, 00:05
            Przyjmuje atak na szczeke. Przyznaje, ze zapatrzony w system wyborczy w
            Beneluksie, nie szukalem juz nic lepszego dla Polski.

            Wyskota dal porownanie z systemem polskim i nie ma dwoch zdan, jest koniecznosc
            zmiany. Moze to byc JOW, jezeli daje on wieksza pewnosc uzdrowienia polskiej
            polityki, co jest dla mnie rownoznaczne z definitywna eliminacja bylych
            aparatczykow PZPRowkich z list wyborczych.

            Zgadzam sie z Wyskota, ze kandydaci nie moga byc anonimowi. Ich zyciorysy,
            dzialalnosc zawodowa i polityczna powinny byc opublikowane.
            Sadze, ze potomkowie SBowskich zbrodniarzy nie zaryzykowaliby konfrontacji z
            wyborca.
            • robisc Re: Atak. Na kolegow dyskutantow. 24.03.04, 22:30
              vico1 napisał:

              > Zgadzam sie z Wyskota, ze kandydaci nie moga byc anonimowi. Ich zyciorysy,
              > dzialalnosc zawodowa i polityczna powinny byc opublikowane.
              > Sadze, ze potomkowie SBowskich zbrodniarzy nie zaryzykowaliby konfrontacji z
              > wyborca.

              No nie wiem. Jak obserwuję naszych polityków, to mam wrażenie, ze nie maja
              żadnych skrupułów i taki Jasiu Rokita to przy większości wzór uczciwości.
              Ponieważ społeczeństwo generalnie nie interesuje się polityką, więc
              opublikowanie życiorysów do za mało. Tu potrzeba najpierw ustawy
              dekomunizacyjnej, która oczyściłaby scenę polityczną z dawnych PZPR-owskich
              apartczyków. Wiem jednak, że na to szanse są nikłe.
    • przycinek.usa "Balamutna propozycja PiS." List do RzP. 21.03.04, 19:25
      Sz. Pan Maciej Lukasiewicz,
      Redaktor Naczelny
      "Rzeczpospolita"
      pl. Starynkiewicza 7/9
      Warszawa

      Szanowny Panie Redaktorze,

      Z zainteresowaniem przeczytalem podana przez Rz (Nr 155 - sobota,
      05.07.2003r.) wiadomosc, iz grupa poslow Klubu Parlamentarnego Prawo i
      Sprawiedliwosc zlozyla w Sejmie projekt nowej ordynacji wyborczej. Projekt PiS
      zaklada, ze nie wiecej niz polowa poslow bylaby wybierana z okregow
      jednomandatowych.

      Przestudiowawszy tekst projektu ustawy [1], nie posiadam sie z oburzenia.

      Autorzy proponuja mianowicie, by w podziale mandatow w kazdym wojewodztwie
      uczestniczyly jedynie te komitety wyborcze, ktore zarejestrowaly w danym
      wojewodztwie kandydatow w co najmniej polowie okregow jednomandatowych i ktore
      zdobyly co najmniej 5 procent glosow w skali kraju. Zwyciezcy w okregach
      jednomandatowych, ktorych komitety nie spelnilyby powyzszych warunkow, nie
      otrzymywaliby - wedlug projektu poslow PiS - mandatow poselskich. Na ich
      miejsce do Sejmu wchodziliby kandydaci z uprawnionych wojewodzkich list
      partyjnych w kolejnosci umieszczenia na liscie.

      W ten sposob mandaty mogliby otrzymac kandydaci, ktorych wyborcy odrzucili w
      okregach, w tym nawet ci, ktorym wyborcy w okregach mogli dac zero glosow.

      Gdyby omawiany projekt wszedl w zycie, Polska stalaby sie jedynym chyba krajem
      na swiecie, ktory gwalcilby wole wyborcow poprzez odmowe prawa sprawowania
      mandatu parlamentarnego zwyciezcom w pewnych jednomandatowych okregach
      wyborczych.

      Co wiecej, projekt ordynacji nakazuje umieszczenie na karcie wyborczej
      nazwisk wszystkich poprawnie zarejestrowanych kandydatow, w tym kandydatow
      niezaleznych lub zgloszonych przez male komitety wyborcze. O takich kandydatach
      jeszcze przed wyborami wiadomo byloby, ze niezaleznie od
      ilosci otrzymanych glosow, nie beda mieli nawet teoretycznej mozliwosci
      uzyskania mandatu.

      Tak skonstruowana karta wyborcza moglaby stworzyc falszywe wrazenie, ze
      wszyscy kandydaci maja rowne szanse i ze jedynie glosy wyborcow w
      jednomandatowym okregu decyduja o tym, ktory kandydat bedzie ich
      reprezentowal w Sejmie. Nalezy wiec oczekiwac, ze po ogloszeniu wynikow
      niektorzy wyborcy mogliby sadzic, iz padli ofiara oszustwa. Znajdujaca sie w
      glebokim kryzysie Polska potrzebuje pilnej reformy prawa wyborczego, ale
      balamutna propozycja PiS wydaje sie byc ogromnym krokiem wstecz, nawiazaniem do
      okresu sprzed 2000r., kiedy obowiazywala nieslawna lista krajowa.

      Jedynie prosty i bezposredni wybor wszystkich 460 poslow w jednomandatowych
      okregach wyborczych na wzor USA, Wlk. Brytanii, czy Kanady, moze stworzyc
      mechanizm pozytywnej selekcji politykow.

      Tomasz J. Kazmierski
      Southampton, Wielka Brytania, 11 lipca 2003r.

      Projekt PiS
      • przycinek.usa NIE GLOSOWAC NA PiS. 21.03.04, 19:26
        Tak to drodzy Panowie widze. Metoda eliminacji pokazuje, ze PiS i PO sa
        ugrupowaniami, na ktore NIE MOZNA oddac glosu. Taka jest moja prywatna opinia.
    • przycinek.usa Financial Times o JOW w Polsce. 21.03.04, 19:57
      "Julia Pitera, head of the Polish unit of Transparency International, an
      anti-corruption non-governmental organisation, joins some other Poles in
      favouring an overhaul of Poland's electoral system. Members of parliament
      are currently elected via a proportional system that rewards large parties
      and lets them draw up their own lists.

      Direct voting for MPs in single-seat districts, she thinks, would yield a
      parliament more accountable to voters. "I think a reform of the electoral
      system is the only thing that will bring change," she says."

      [The Financial Times, 26 April, John Reed "Polish graft probe fuels demands
      for overhaul of voting system"]
    • robisc Platforma chce JOW 09.04.04, 20:09
      Coś jednak drgnęło. Przynajmniej temat wypłynął na nowo na szersze wody.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040408/kraj/kraj_a_2.html
      Po sondażu "Rzeczpospolitej" Tusk: zróbmy wybory w okręgach jednomandatowych -
      Oleksy: UP powinna zjednoczyć się z SLD
      Sposobem po mandaty

      Platforma Obywatelska zwróci się do wszystkich ugrupowań w Sejmie o poparcie
      jednomandatowych okręgów wyborczych. Inne partie są sceptyczne. - W efekcie w
      Sejmie mogłaby się znaleźć cała masa powiatowych lepperków - komentuje Ludwik
      Dorn (PiS). Ale to nie jedyna konsekwencja opublikowanego wczoraj sondażu "Rz":
      Józef Oleksy (SLD) zaproponował, by Unia Pracy połączyła się z jego partią.
    • przycinek.usa no w koncu cos konkretnego 02.06.04, 19:28
      Przyspieszone wybory w pierwszą niedzielę września i zmiany w ordynacji
      wyborczej jeszcze przed elekcją - to dzisiejsze propozycje Platformy
      Obywatelskiej. Inne partie przyjęły je jednak z dystansem.

      Szef partii, Donald Tusk, zadeklarował dziś, że PO z pewnością nie poprze rządu
      Marka Belki. Zaproponowany przez niego wrześniowy termin ewentualnych
      przyspieszonych wyborów parlamentarnych poparły SdPl i PiS.

      PO forsuje także zmiany w ordynacji wyborczej, które miałyby dotyczyć przede
      wszystkim wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Platforma chce
      również wyeliminować z Sejmu polityków skazanych prawomocnym wyrokiem sądu;
      potrzebny byłby zatem zakaz kandydowania i sprawowania mandatu posła lub
      senatora przez takich właśnie ludzi.

      Dla podniesienia frekwencji wyborczej, partia proponuje, aby lokale wyborcze
      były otwarte do 22.

      Propozycja Platformy, aby ewentualne przyspieszone wybory odbyły się nie w
      sierpniu, a w pierwszą niedzielę września, wynika z niejasności zapisu
      konstytucyjnego na ten temat.

      Konstytucja stanowi, że w razie nieudzielenia Radzie Ministrów wotum zaufania w
      trzecim kroku, prezydent skraca kadencję parlamentu i zarządza wybory, które
      muszą się odbyć nie później niż w ciągu 45 dni od ogłoszenia skrócenia kadencji
      Sejmu.

      Gdyby Sejm głosował nad wotum dla rządu 25 czerwca i go nie udzielił, a
      prezydent ogłosił skrócenie kadencji jeszcze tego samego dnia, to wybory
      musiałyby się odbyć najpóźniej 8 sierpnia. Opinia, że możliwe jest zarządzenie
      tych przyspieszonych wyborów na wrzesień, opiera się na tym, iż konstytucja nie
      precyzuje, kiedy prezydent ma zarządzić skrócenie kadencji.

      Reakcje ekspertów i polityków

      Według PO, niektórzy eksperci sądzą, że wrześniowy termin wyborów byłby zgodny
      z Ustawą Zasadniczą. Pytany o to dziś konstytucjonalista, prof. Piotr
      Wieczorek, uważa jednak, że fakt, iż w konstytucji nie używa się żadnych
      określeń wskazujących na dokładny termin, w którym prezydent ma obowiązek
      skrócenia kadencji Sejmu, oznacza, że powinien to zrobić bezzwłocznie, a
      więc "w dwa, trzy dni", a w tej sytuacji wybory musiałyby się odbyć jeszcze w
      sierpniu.

      Szef SLD, Krzysztof Janik sprzeciwił się wrześniowemu terminowi wyborów w razie
      niepowodzenia misji Belki, bo "nie można naciągać przepisów konstytucji i
      manipulować prawem oraz dobrym obyczajem". Opowiedział się za wprowadzeniem w
      wyborach do Sejmu systemu mieszanego: 230 posłów wybieranych byłoby w okręgach
      jednomandatowych, pozostałych 230 w wyborach proporcjonalnych. SLD jest też za
      jednomandatowymi okręgami w wyborach do Senatu.

      Janik zwrócił się do Platformy Obywatelskiej o "umożliwienie powołania" rządu
      Marka Belki i wspólne stworzenie listy spraw niezbędnych do załatwienia jeszcze
      w tej kadencji Sejmu.

      Ludwika Dornz PiS powiedział z kolei, że jego klub jest za uniknięciem wyborów
      w sierpniu. Uważa on, że rozpisanie wyborów na wrzesień jest konstytucyjnie
      możliwe. Dorn ocenił, że przed wyborami nie jest możliwe wprowadzenie
      jednomandatowych okręgów. Zaznaczył, że PiS opowiada się za modelem ordynacji
      mieszanej.

      Według szefa PSL, Janusza Wojciechowskiego, jeśli konstytucja mówi, że
      prezydent skraca kadencję parlamentu w przypadku nieuzyskania przez rząd wotum
      zaufania w trzecim konstytucyjnym kroku, oznacza to, że skraca ją niezwłocznie.
      Sprzeciwił się wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych.

      - To są postulaty podyktowane zdrowym rozsądkiem (...) Gwałtem na konstytucji
      byłoby zarządzenie wyborów w takim terminie, kiedy licząca się część obywateli
      miałaby kłopot z dotarciem do urn wyborczych - ocenił z kolei jeden z liderów
      Socjaldemokracji Polskiej, Tomasz Nałęcz. Za nierealne uznał on wprowadzenie
      przez ten Sejm jednomandatowych okręgów.

      Szef Samoobrony, Andrzej Lepper, opowiedział się za jak najszybszymi wyborami
      parlamentarnymi, czyli za terminem 8 sierpnia. Poparł stworzenie
      jednomandatowych okręgów wyborczych do parlamentu. - My się tego nie boimy.
      Nikt nie zabroni nam zrobić sobie zdjęcia z Lepperem i mieć w Sejmie 460
      posłów - zaznaczył. Ocenił, że w żadnym kraju nie ma takiego zapisu, by
      przestępcy nie mogli kandydować do parlamentu i sprawować mandatu.

      Z kolei lider LPR, Roman Giertych uznał, że gdyby prezydent nie rozpisał
      wyborów niezwłocznie po rozwiązaniu parlamentu, to mogłoby dojść do
      niebezpiecznej sytuacji, do tego, że rozpisze je np. za rok, a w tym czasie
      rządziłby rząd, który nie ma potwierdzenia w parlamencie". Uważa on, że
      jednomandatowe okręgi wyborcze nie są lekiem na wszelkie zło, a obecnie zmiana
      konstytucji może prowadzić do destabilizacji państwa.

      (INTERIA.PL/RMF/PAP)
    • goscgazety Apel o JOW 07.06.04, 16:57
      Niepotrzebnie mnoze byty, powinno to byc w tym watku.
      Apel o wprowadzenie jednomandatowych okręgów
      WP 14:07


      Platforma Obywatelska zaproponowała wprowadzenie do ordynacji wyborczej
      jednomandatowych okręgów wyborczych, jeszcze przed wyborami do Sejmu i Senatu.
      Inicjatywę tę popiera Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów
      Wyborczych. Wystosował w tej sprawie oświadczenie, w którym wzywa polityków do
      jak najszybszej zmiany ordynacji.

      Zdaniem działaczy ruchu obecny partyjny system wyborczy oparty jest o
      niewłaściwie rozumianą zasadę proporcjonalności. Wprowadzenie jednomandatowych
      okręgów wyborczych pomoże w ustabilizowaniu sceny politycznej, a także w
      odbudowaniu zaufania obywateli do demokracji. Nie jest to "majstrowanie przy
      ordynacji", ale fundamentalna reforma ustrojowa - napisali w oświadczeniu
      członkowie Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

      "Polski nie stać na poprawianie ordynacji przy każdej kolejnej kadencji
      parlamentarnej. Tę zmianę trzeba przeprowadzić jeden raz, ale dobrze. Naszym
      zdaniem najbardziej właściwe rozwiązanie stanowi przykład wyborów do parlamentu
      Wielkiej Brytanii. Wzywamy liderów Platformy Obywatelskiej, a także liderów
      innych ugrupowań reprezentowanych w Sejmie do podporządkowania wszystkich
      innych postulatów tej najważniejszej dla Polski sprawie. Partyjne ambicje
      powinny ustąpić tu przed interesem publicznym" - czytamy w oświadczeniu
      przesłanym Redakcji Wiadomości WP. (mn)

      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5327890&ticket=45070816631520334PM%2Fl%2F9l9lw1hH%2Br%2BdS%2BQfIIlWKp5rW4tLWQiWrQWS8lTDEDStj33W7hkYZ8Rt2N1k4sdf7x%
      2BhRJhmuyK5%2BFt2%2B65s7asLzgtMkVx8cDZDbZdlA4not%2BDNEgbrZDQFJ3
      • przycinek.usa najlepsze jest JOW po Francusku 07.06.04, 17:21
        "Naszym zdaniem najbardziej właściwe rozwiązanie stanowi przykład wyborów do
        parlamentu Wielkiej Brytanii"

        Ordynacja Francuska jest lepsza. Tak mi sie wydaje.
        • viper39 najlepsze .. ale nie dla SZAMBA 07.06.04, 17:54
          przecinek niestety najlepsze dla wszystkich to nie jest pomysl ilu bezrobotnych
          czlonkow SZAMBA, samoobrony, czy SLD bedzie jesli to sie urzeczywistni, wiec
          nikt na to w sejmie sie nie zgodzi tak szybko bo wtedy rozstaliby sie z
          posadkami
          mozna przytaczac wspaniale przyklady, mozna pokazac jak powinno sie zredukowac
          ilosc poslow, zlikwidowac senat, itd, ale to znaczy mniej posadek dla cwaniakow
          niestety przykre to ale prawdziwe
    • klip-klap Re: Temat: JOW 04.07.04, 12:49
      Pod newsem sa ciekawe komentarze.

      e-upr.org/index/index.php?action=show&object=article&id=5564
    • klip-klap ciekawy felieton 04.08.04, 10:41
      ak chciałem zostać radnym

      RYS. JANUSZ MAYK MAJEWSKI

      BARTŁOMIEJ MICHAŁOWSKI

      Mam duże uznanie i szacunek dla senatora Zbigniewa Romaszewskiego za jego
      działalność przeciw komunistycznej dyktaturze w Polsce, nie mogę się jednak
      zgodzić z tezami stawianymi w jego artykule ("Kryzys leczony ordynacją",
      "Rzeczpospolita" z 22 lipca). Romaszewski, chociaż wymienia zalety
      jednomandatowej ordynacji wyborczej, wysuwa tezę, że najlepsza dla Polski będzie
      jednak ordynacja mieszana - 50 proc. posłów wybieranych w jednomandatowych
      okręgach wyborczych i 50 proc. na dotychczasowych zasadach (listy partyjne).

      Przywołuje przy tym ordynacje wyborcze w krajach byłego ZSRR, w których to
      rzekomo stosuje się system anglosaski i który to w tych krajach się nie
      sprawdza. Otóż w krajach postsowieckich jest właśnie ordynacja mieszana. Również
      we Włoszech jest ordynacja mieszana (i dlatego premier Berlusconi, w
      przeciwieństwie do premiera Blaira, nie musi zdobyć największej liczby głosów w
      swoim okręgu wyborczym, aby dostać mandat parlamentarzysty). Skalę choroby
      ordynacji wyborczej w naszym kraju bardzo dobrze ilustruje moje własne
      doświadczenie z wyborów samorządowych w 2002.

      Co może obywatel?

      Mieszkam w bardzo dobrze zorganizowanym osiedlu, składającym się ze 136
      segmentów i bliźniaków pod Warszawą. Ponieważ mamy wśród nas jedną bardzo prężną
      osobę, uznaliśmy, że dobrze by było, aby ta osoba została radnym w naszej
      gminie. Postanowiliśmy wystawić jej kandydaturę w wyborach. Ponieważ wyborczy
      komitet osiedlowy składał się z ludzi "nieobytych" w realiach polskiej
      demokracji, wszyscy jego członkowie ochoczo wzięli się do czytania ordynacji
      wyborczej. I tutaj zaczyna się cała seria nieprzyjemnych odkryć.

      Przede wszystkim, trzeba było założyć składający się z pięciu osób komitet
      wyborczy, który musiał być zarejestrowany u komisarza wyborczego w siedzibie
      delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Warszawie. Poza dokumentami do
      wypełnienia jedna osoba z komitetu musiała się zadeklarować jako osoba
      odpowiedzialna za sprawy finansowe. Żeby być bardziej przyjazną dla obywatela,
      ordynacja dokładnie podaje, na ile lat można iść do więzienia i co grozi osobie
      odpowiedzialnej za finanse w przypadku błędu w rozliczeniu (art. 202: "...
      podlega grzywnie od 1000 do 100 000 złotych, karze ograniczenia wolności albo
      pozbawienia wolności do lat 2"). Po pewnych perypetiach udało się znaleźć na
      osiedlu pięć osób do komitetu wyborczego, w tym jednego odważnego, aby pełnił
      funkcję skarbnika.

      W miarę czytania wcale nie krótkiego dokumentu "Ordynacja wyborcza" pojawiła się
      druga przeszkoda. Okazało się, że nasz osiedlowy komitet wyborczy nie może
      zgłosić jednego kandydata, ale musi zgłosić całą listę. I na tej liście musi być
      ośmiu kandydatów, bo na nasze nieszczęście tyle jest mandatów w naszym okręgu do
      obsadzenia. Oczywiście, aby było "łatwiej" i bardziej "logicznie" dla obywateli,
      członkowie komitetu wyborczego nie mogą być równocześnie kandydatami. Pojawił
      się więc problem znalezienia następnych siedmiu chętnych do "pobawienia się" w
      polską demokrację. Aby nie przedłużać historii, powiem jedynie, że siódmy na
      liście miał być autor tych słów, a ósma jego żona.

      W tym miejscu pojawiła się kolejna przeszkoda. Pod stworzoną listą trzeba było
      zebrać 100 podpisów. Nie dość, że to dodatkowa praca, a wszyscy aktywni
      obywatele z mojego osiedla pracują w firmach prywatnych, to jeszcze pojawiła się
      pewna kwestia "moralna" i problem, że na moim osiedlu zdecydowana większość
      mieszkańców to osoby dobrze wykształcone i świadome swoich praw . A "problem
      moralny" można ująć mniej więcej tak: "No, dobra. Naszego kandydata na radnego
      do gminy znam, ciebie i twoją żonę znam, pana Pawła i panią Małgorzatę też, ale
      tych pozostałych wcale. Jak ja mogę zgłaszać listę osób, co do których nie
      jestem przekonany. Ja się tutaj podpiszę, a potem się okaże, że to jakiś bandyta
      albo aferzysta. Poza tym, tak między nami, to pan Paweł nie zawsze sprząta po
      swoim psie, który regularnie brudzi przed moim domem".

      Gorzkie uświadomienie

      Gdy już zarejestrowaliśmy komitet wyborczy, wszystkie inne komitety wyborcze
      zaczęły się z nami kontaktować, proponując różnego typu wsparcie dla naszego
      osiedla w przyszłości w zamian za niewystawianie naszej listy i wstawienie
      naszego kandydata na ich liście. Zaczęli nas też uświadamiać, że własny komitet
      to dużo papierkowej roboty, wszystko potem trzeba rozliczyć, mogą być problemy
      itp., itd. Okazało się, że aby móc zrobić własną kampanię, trzeba założyć konto
      bankowe i pisać protokoły. Zapał osłabł. W końcu, po straceniu wielu godzin na
      dyskusje, z którym komitetem wyborczym będzie najbardziej po drodze, weszliśmy w
      "układ koalicyjny" z inną listą. W wyniku targów nasz kandydat został wpisany na
      wysokie miejsce na liście do gminy naszego "koalicjanta", a autor tych słów
      wystartował na radnego do powiatu z listy "koalicjanta" obok kilkunastu zupełnie
      obcych mu osób.

      Tak wygląda ordynacja wyborcza na najniższym poziomie na radnego do gminy.
      Startowanie na radnego do powiatu jest jeszcze bardziej złożone i wymaga
      posiadania całej organizacji. Nasz "koalicjant" ją miał, bo zawodowo jest
      samorządowcem. Taka grupa 136 rodzin z mojego osiedla nie byłaby w stanie, ze
      względu na różne wymogi formalne, wystawić swojego kandydata na radnego
      powiatowego. O wystawieniu kandydata do województwa czy do Sejmu już nie ma co
      mówić. Równocześnie różne "gadające głowy" się martwią, że obywatele są coraz
      mniej aktywni w życiu społeczno-politycznym.

      Ordynacja przeciw barbarzyńcom

      Przeciwnicy jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) często powtarzają, że
      jeśli każdy poseł będzie wybierany z innego okręgu wyborczego, to wówczas nie
      będzie możliwe stworzenie rządu. Doświadczenia innych państw, w których kiedyś
      była partyjna ordynacja wyborcza, a teraz wybiera się posłów w jednomandatowych
      okręgach wyborczych, wskazują zupełnie coś innego. Rządy we Francji, przed
      wprowadzeniem JOW przez generała de Gaulle'a, zmieniały się bardzo często. Tak
      samo było we Włoszech do czasu zmiany ordynacji, gdzie 75 proc. mandatów
      (niestety dla Włoch nie w 100 proc.) obsadzanych jest według ordynacji
      większościowej. JOW, z zasady, prowadzi do dwupartyjności, skupiających z jednej
      strony ludzi, którzy uważają, że człowiek powinien sam decydować o swoim życiu,
      a rola państwa powinna być ograniczona (Partia Konserwatywna w Wielkiej
      Brytanii, Partia Republikańska w USA, blok partyjny prezydenta Chiraca we
      Francji), a z drugiej strony ludzi, którzy uważają wprost przeciwnie (Partia
      Pracy w Wielkiej Brytanii, Partia Demokratyczna w USA, Partia Socjalistyczna we
      Francji). Partie polityczne są podstawą każdej demokracji. Jednomandatowe okręgi
      wyborcze zmuszają je do wystawiania do weryfikacji wyborczej swoich najlepszych
      członków, a zasada "mierny, ale wierny" przestaje obowiązywać. To jedynie
      wyborcy decydują, kto jest godny sprawowania mandatu posła czy radnego.
      Równocześnie, ponieważ większość ludzi ma poglądy umiarkowane, w
      jednomandatowych okręgach wyborczych przegrywają przedstawiciele skrajni. W
      ostatnich wyborach samorządowych na 2496 wójtów, burmistrzów i prezydentów
      wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych LPR i Samoobrona dostały
      razem tylko parę mandatów. We Francji, w okresie rządów socjalistów, jeden raz
      wprowadzono w wyborach do parlamentu ordynację partyjną i partia Le Pena zdobyła
      kilkanaście mandatów. W następnych wrócono do JOW i partia Le Pena przepadła.

      W Wielkiej Brytanii nie ma żadnych ograniczeń co do podmiotów uprawnionych do
      zgłaszania kandydatów. Każdy, kto potrafi przekonać dziesięciu wyborców do
      podpisania się pod swoją kandydaturą i wpłaci 500 funtów kaucji, może startować
      w wyborach. Królowa oddaje kaucję każdemu, kto dostanie więcej niż 5 proc.
      oddanych głosów.

      Dodatkowo doświadczenia historyczne pokazują, że ordynacja anglosaska najlepiej
      służy ludzkości. To Stany Zjedno
      • klip-klap cd. ciekawy felieton 04.08.04, 10:44
        Dodatkowo doświadczenia historyczne pokazują, że ordynacja anglosaska najlepiej
        służy ludzkości. To Stany Zjednoczone i Wielka Brytania trzy razy ratowały świat
        przed barbarzyńcami (I wojna światowa, II wojna światowa i komunizm). Anglosasi
        jednomandatowe okręgi wyborcze mają "od zawsze". Adolf Hitler i NSDAP nigdy by
        nie wygrali wyborów, jeśliby w 1933 roku Niemcy zamiast ordynacji
        proporcjonalnej mieli ordynację jak Wielka Brytania. Warto też zaznaczyć, że
        dzięki jednej turze wyborów w systemie brytyjskim nawet osoby o skrajnych
        poglądach mają szansę zdobyć mandat. Muszą jedynie przekonać do siebie
        największą grupę obywateli w swoim okręgu.

        Autor jest pracownikiem firmy komputerowej, współinicjatorem ruchu
        obywatelskiego Normalne Państwo www.normalne.pl
        rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040804/publicystyka/publicystyka_a_8.html
    • robisc up 17.10.04, 18:46

    • przycinek.usa Prezydencki JOW dot. Senatu trafi do szuflady. 06.05.05, 00:58
      SLD kroi ordynację wyborczą

      Dominik Uhlig 06-05-2005, ostatnia aktualizacja 05-05-2005 20:29

      Prezydencki projekt wprowadzenia jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu
      trafi najprawdopodobniej do szuflady, bo dla SLD ważniejsza jest zmiana zasad
      podziału mandatów

      Zamiast obecnej metody d'Hondta - korzystnej dla ugrupowań z większym poparciem
      (jak dziś według sondaży PO i PiS) - posłowie SLD forsują w Sejmie metodę
      Sainte Lague - korzystną dla mniejszych i średnich partii (a takie dziś to SLD,
      PSL, SdPl). Taką zmianę zgłosił kilka tygodni temu poseł PSL Eugeniusz
      Kłopotek, a poparli posłowie SLD w sejmowej podkomisji powołanej do
      rozpatrzenia prezydenckiego projektu. Wczoraj, za zgodą sejmowej komisji
      ustawodawczej (w której PSL i lewica mają większość), zdecydowali, że podzielą
      projekt: w pierwszej kolejności zajmą się poprawkami zgłoszonymi "przy okazji"
      projektu prezydenta - przez Państwową Komisję Wyborczą i posłów. A
      jednomandatowe okręgi w wyborach do Senatu poczekają.

      Dlaczego? - Bo jeśli jednomandatowe okręgi, poprawki PKW i inne pomysły posłów
      znajdą się w jednej ustawie, może ona zostać uznana za niezgodną z konstytucją -
      wyjaśniał szef podkomisji Stanisław Rydzoń (SLD). A poprawki PKW trzeba szybko
      przyjąć, bo są niezbędne do przeprowadzenia wyborów. Posłowie opozycji nie
      chcą, by razem z poprawkami PKW przeszły propozycje posła Kłopotka. Dlatego
      wczoraj... bronili prezydenckich propozycji - wolą, żeby ustawa była tylko
      jedna. Wsadzona do niej zmiana przydzielania mandatów zostałaby unieważniona
      przez Trybunał Konstytucyjny.

      Opozycja ostro ścierała się z posłami SLD. Jacek Bachalski (PO) do Magdaleny
      Banaś (SLD): - Pani mówi tylko ćwierć prawdy! Banaś: - A pan nie mówi prawdy w
      ogóle, więc moje ćwierć to i tak jest dużo!

      Majstrowanie przy ordynacji tuż przed wyborami zarzucali też SLD posłowie
      opozycji podczas wczorajszej sejmowej debaty nad samorozwiązaniem. - Nie macie
      prawa wytykać SLD, że zmienia ordynację. Robiliście to samo przed wyborami w
      2001 r. - odpowiadał na te zarzuty poseł SdPl Michał Kaczmarek.

      Jeśli do zmiany ordynacji dojdzie, partie, które ledwo przeczołgają się przez
      próg wyborczy, mogą zyskać kosztem największych ugrupowań nawet kilkanaście
      mandatów i np. uniemożliwić stworzenie samodzielnej koalicji PO i PiS. W 2001
      r. taki problem miała koalicja SLD-UP: zabrakło jej 25 mandatów i musiała
      dobrać trzeciego koalicjanta - PSL. Gdyby mandaty liczono wtedy obowiązującą
      dziś metodą d'Hondta, SLD-UP miałaby szansę na większość.


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2692021.html
      • vice_versa JOW, JOW, JOW, JOW !!! 06.05.05, 03:45
        Pierwszy raz przeczytałem ten wątek. Duże wyrazy uznania dla przycinka.

        Demokracja polega na JOWach, to zupełnie oczywiste. Bez JOWów to jest atrapa
        demokracji i rządy zakulisowe promujące sejmową głupotę. JOWy porządkują scenę
        polityczną i stanowią skuteczne remedium przed wszelkimi kolektywami
        partyjnymi, niezależnie od koloru. Nie jest z resztą przypadkiem, że przy
        Okrągłym Stole zostały wprowadzone tylko w odniesieniu do Senatu, bo tylko tam
        czerwcowe wybory miały być całkowicie demokratyczne. System proporcjonalny jest
        wymysłem socjalistów i hochsztaplerów, którym chodzi o to jak sprawować władzę
        ponad głowami obywateli i za tych obywateli decydować komu przypadną miejsca w
        parlamencie i jak rozdzielać oddane głosy na poszczególne partie. To system
        partyjniacki i klikowy. To system fasadowej demokracji i aroganckiej władzy
        która mówi obywatelom "To my obywatelu wiemy lepiej jak policzyć Twój głos,
        komu go przyznać i jak Ciebie obywatelu lepiej reprezentować". W tym systemie
        to kolektyw, partia, interpretuje i przydziela swoim członkom glosy wyborców,
        zamiast systemu w którym jednostki oddając glosy tworzą partie i stronnictwa.
        Zagrożenie rozbiciem Sejmu po wprowadzeniu JOWów jest całkowicie WYDUMANE.
        Niezależnie bowiem czy w okręgu wygra socjalista czy liberał, czyli niezależnie
        od mojego subiektywnego poglądu, wygrają ludzie ROZSĄDNI. Po prostu ludzie
        nierozsądni ZAWSZE stanowią mniejszość. A ludzie rozsądni już tak mają, że
        widzą sens współpracy i dogadywania się. System proporcjonalny uznaje, że
        istotniejsze jest zachowanie reprezentatywności ciała ustawodawczego poprzez
        przyznanie idiotom miejsca wynikającego z odsetka idiotów w społeczeństwie
        podczas gdy system większościowy uznaje, że o ile idioci mają swoje miejsce w
        społeczeństwie, o tyle z pewnością powinno być ono poza ciałem ustawodawczym.
        Inna będzie więc JAKOŚĆ ludzi w Sejmie. Nie można więc z wnioskować o braku
        rozsądku i niestabilności JOWialnego Sejmu z kształtu i kalibru ludzi w Sejmach
        dotychczasowych. To podstawowy błąd logiczny! Ludzie rozsądni bowiem wśród
        idiotów przebywać nie lubią, więc omijali dotychczasowe Sejmy, co z kolei
        prowadziło w prostej drodze do nadreprezentacji idiotów i cyników władzy.

        Nasze ordynacje w których wszystkie partie chcą coś urwać dla siebie i
        zachachmęcić od początku lat 90 były i są fatalne. Wystarczy tylko PRZECZYTAĆ
        opisy obu metod zliczania głosów, i spróbować na kilku przykładach sobie
        policzyć żeby zrozumieć do jak ogromnych przekrętów przy okazji tego
        komplikowania dochodzi i ile to ma wspólnego z demokracją i ideą reprezentacji.

        To LUDZIE MAJĄ ROZUM, a nie partie. Partie to kółka wzajemnej adoracji które
        aby dorwać się do władzy potrafią mieć rozum głęboko gdzieś i w równym stopniu
        skłonne są promować rozum swoich członków. Partie miewają cele wyższe niż
        ludzie, stają się środkami do celu jakim jest władza. Ordynacje pisane pod
        partie eliminują z gry rzutkie jednostki co chyba najlepiej zobrazował ten
        artykuł z Rzepy zacytowany przez klip-klapa.
        Dobrze, że od kilku lat jest o tych JOWach coraz głośniej. To jest jedna z tych
        spraw która naprawdę warte są dziś głośnego, wyraźnego i jednoznacznego
        poparcia.
        • vice_versa Re: JOW, JOW, JOW, JOW !!! 06.05.05, 07:18
          Robert zacytował tu post Tomka Kniata. Zaintrygował mnie na tyle, że
          przyjrzałem sie argumentom:

          1. TEZA Tomka K.: pokladamy zbyt duze nadzieje w JOW.
          2. IDEA Tomka K.:wszelkie kroki w kierunku polepszenia
          reprezentacji "przecietnych" obywateli sa jak najbardziej
          pozadane

          Wydaje mi się, że Tomek nie rozumie idei JOWów. Wcale NIE CHODZI o stworzenie
          LEPSZEJ REPREZENTACJI OBYWATELI czyli nie chodzi o reprezentatywność, bo nikt
          nie kwestionuje tego, że ord. proporcjonalna lepiej oddaje przekrój
          społeczeństwa. Zalety natomiast polegają na podniesieniu SPRAWNOŚCI RZĄDÓW
          (brak koalicyjności, odpowiedzialność grupy za efekt rządów), ZMIANIE STRUKTURY
          SEJMU prowadzącej do ograniczenia ilości idiotów (w porównaniu z ich
          nadreprezentacją w systemie proporcjonalnym), ODPOWIEDZIALNOŚCI indywidualnej
          za... swoje osobiste zachowanie (a nie jak chce Tomek odpowiedzialności za
          głosowanie zgodnie z wolą wyborców) poczynając od jazdy po pijanemu, poprzez
          niejasne układy z władzą lokalną a na Mercedesach z przyciemnianymi szybami
          skończywszy.

          3. GŁÓWNY ZARZUT Tomka K.: "poslowie caly czas nie reprezentuja wyborcow" na co
          daje dwa przykłady:
          a) DYSCYPLINY PARTYJNEJ "poslowie glosuja po linii partii, ktora reprezentuja,
          czesto ignorujac wole swoich wyborcow. [...] panuje bardzo daleko posunieta
          dyscyplina partyjna."
          b) MIGRACJE "przejscia do innej "druzyny" nie są poparte wola wyborcow"

          We wszystkich przypadkach Tomek NIE DOKONAŁ ŻADNEGO porównania z systemem
          proporcjonalnym. Tym samym oba te zjawiska istnieją również w systemie
          proporcjonalnym, przy czym "wielopartyjność" systemu proporcjonalnego powoduje,
          że problemy te występują ze zdwojoną siłą.

          DYSCYPLINA PARTYJNA
          Tomek uważa dyscyplinę partyjną w głosowaniach ZA WADĘ, a ja akurat uważam, że
          dyscyplina w głosowaniach oznacza ze strony posłów ZDOLNOŚĆ WSPÓŁPRACY i
          rezygnacji z własnych ambicji na rzecz kooperacji i skuteczności rządzenia.
          Jest to niezbędny element umożliwiający prowadzenie polityki, tak w
          większościowych JOW jak w wielomandatowych okręgach w ord proporcjonalnej. W
          dodatku Tomek w żadnym miejscu nie pokusił się o porównanie przykładów
          działania dyscypliny partyjnej w systemie proporcjonalnym z działaniem tejże
          samej zasady dyscypliny partyjnej w systemie większościowym JOW.
          CENTRALIZM a LOJALNOŚĆ WEWNĄTRZPARTYJNA
          Chodzi też o zerwanie z systemem partyjnym polegającym na tym że WĄSKA ELITA
          trzyma kasę, władzę, obsadę list i stanowisk w partii. Chodzi o zerwanie
          systemu LOJALNOŚCI PARTYJNEJ przejawiającej się nie tyle w głosowaniach, co w
          nepotyzmie i obronie ewidentnych sprawców przekrętów. Nie ma niczego złego w
          lojalności partyjnej kiedy służy ona sprawowaniu władzy. Oczywiście o ile nie
          służy ona ochronie własnych członków a może przede wszystkim obronie wodzów i
          partyjnej elity. Partie których członkowie będą wybierani w JOWach będą wolały
          spalić swoich liderów i przeczekać jedną, dwie kadencję niż bronić liderów i
          wodzów niepodzielnie dzierżących władzę i kasę w systemie proporcjonalnym.
          Lojalność wobec IDEI RZĄDZENIA zastąpi dotychczasową lojalność wobec AKTUALNEJ
          WŁADZY i AKTUALNYCH WŁADCÓW. Interes grupowy będzie służył nie tyle wzajemnemu
          kryciu przestępców i malwersantów co będzie gwarancją przetrwania grupy jako
          ludzi połączonych wspólną ideą czy wizją.

          4. POSTULAT Tomka K.: stworzenie skutecznego mechanizmu odwoływania posłów

          Podobnie jak w poprzednich przypadkach Tomek abstrahuje od status quo i
          porównaniu obu systemów wyborczych. To o niczym nie świadczy. W niczym nie
          podważa idei JOWów ani nie stwarza przewagi systemu proporcjonalnego.
          Inna rzecz że mechanizm PŁYNNEJ lub ROTACYJNEJ WYMIANY SKŁADU PARLAMENTU uważam
          za bardzo rozsądny i wskazany. Ograniczyłoby to hucpę polityczną. Nie widzę też
          przeciwwskazań by kadencja nie była sztywna, lecz by posłowie podlegali
          wewnętrznemu mechanizmowi konkurencji i np. typowali w ramach klubów 1/3 składu
          klubu do konieczności starania się o mandat. Tworzyło by to naturalną
          wewnątrzpartyjną konkurencję a co więcej mogłoby powodować że część liderów
          traciłaby mandaty na skutek utraty poparcia wewnątrzklubu i przerzucenia
          poparcia przez ludzi na drugie skrzydło. Po prostu im częściej reprezentanci są
          poddawaniu obu tym procedurom: wewnętrznemu i zewnętrznemu audytowi tym lepiej,
          im bardziej będzie to acykliczne tym bardziej będą się starać dobrze wykonywać
          swoje zadania. No ale to już była moja autorska bajka. Wracam do Tomka.

          5. ZARZUT NASTĘPNY: "Drugim elementem proponowanch zmian, ktory budzi moje
          zaniepokojenie jast zalozenie, ze ludzie wiedza lepiej niz wladze partyjne.
          Wiem, ze takie wlasnie jest zalozenie demokracji, ale jak dobrze wiemy opinia
          spoleczna mozna manipulowac nie mniej skutecznie, niz przekupywac urzednikow
          partyjnych. Jezeli przyjmiemy za prawdziwa teze, ze wprowadzenie JOW
          doprowadzi do obnizenia kosztow kampanii dla indywidualnych kandydatow, oraz
          wezmiemy pod uwage koncentracje polityczna wplywowych srodkow masowego
          przekazu, to latwo mozemy przewidzic sytuacje, w ktorej indywidualnie
          wybrani reprezentanci glosuja tak jak im karza ci, ktorzy zaplacili za
          kampanie wyborcza, a nie ci, ktorzy glosowali."

          Tomek założył, że żyjemy w rzeczyistości korupcyjnej w której są dwa warianty:
          przekupstwo władzy partyjnej przez sponsora (kupowanie miejsc na listach) i
          przekupstwo reprezentanta przez sponsora kampanii. Założenie słuszne,
          rozumowanie wątpliwe. Po prostu nie sposób wybierać między dzumą a cholerą! To
          nie jest żadna argumentacja! Pytanie w którym systemie trudniej jest o
          przekupstwo jest pytaniem zbyt ważnym, by zbyć je prostym wnioskiem: opinią
          publiczną łatwo jest manipulować. W ten sposób w ogóle można podważyć nie tylko
          demokrację pośrednią ale i nawet bezpośrednią, uznać że demokracja to zły
          system bo każdego można przekupić. Nie tędy więc droga. Wydaje się że ryzyko
          przekupstwa reprezentanta przy głosowaniu nie jest zależne od systemu
          wyborczego w jakim został ten reprezentant wybrany, lecz od systemu
          finansowania kampanii wyborczej oraz od ludzi którzy tę funkcję będą pełnić.
          Jako człowiek który uważa, że wszystko ma i powinno mieć swoją cenę nie będę
          się w tej kwestii wypowiadał. Gdyby przepisy miały swoją cenę ilość głupich
          przepisów zmalałaby niepomiernie, bo nikt nie chciał by za nie płacić. Dodam
          tylko, że pogląd który wymaga od wszystkich tego, by istniały dobra które
          swojej ceny nie mają uważam za kontrfaktyczny i choć może być etycznym wyborem
          jednostki nie można wg niego konstruować zasad systemu wyborczego.

          6. ZARZUT z orientacji społeczo-polityczno-ekonomicznej:
          " W dodatku aby swiadomie wybierac swojego przedstawiciela, trzeba byc
          zaintresowanym nie tylko programem kandydatow, ale rowniez cala sytuacja
          spoleczno-polityczno-ekonomiczna karaju. Ilu wyborcow (w Polsce, lub w
          Kanadzie) jest gotowa poswiecic wystarczajaco duzo energi na zapoznanie sie
          z tymi zagadnieniami? Frekwencja wyborcza spada alarmujaco na calym swiecie,
          a zainteresowanie obywateli lezy u podstaw kazdego procesu wyborczego."

          Tutaj Tomek buja już w oparach absurdu, nie wiem jaka jest zależność
          świadomości społeczon-polit-ekon obywateli od JOW, ale wiem jedno: Tomek to
          socjalista który uważa, że:
          -partia wie lepiej niż ludzie
          -świadomość określa prawo udziału w procesie wyborczym
          -legitymizację demokracji stanowi określona frekwencja w procesie wyborczym

          Z żadnym z powyższych się nie zgadzam. Ludzie zostają w domach również dlatego,
          że MAJĄ ŚWIADOMOŚĆ. Jest to świadomość wzrostu zależności od siebie samych
          której towarzyszy proporcjonalny spadek możliwości jednostek-polityków w
          zakresie kształtowania rzeczywistości tych ludzi, co do wyborów nie idą. To są
          wnioski jak najbardziej konstruktywne i świadczące o wysokiej świadomości
          społeczo-polityczno-ekonomicznej, w dodatku inaczej niż pisze Tomek, nie
          ograniczającej się do
          • vice_versa Re: Tomek Kniat, CD. 06.05.05, 07:20
            To są wnioski jak najbardziej konstruktywne i świadczące o wysokiej
            świadomości społeczo-polityczno-ekonomicznej, w dodatku inaczej niż pisze
            Tomek, nie ograniczającej się do spraw kraju a daleko poza te sprawy
            wykraczającej. No bo jaki wpływ na kurs juana ma Bush?

            7. "Ostatnim problemem budzacym moj niepokoj jest totalny brak kompetencji
            politykow odpowiedzialnych za kierowanie panstwem. W Kanadzie mowi sie, ze
            wszyscy, ktorzy wiedza jak powinno sie kierowac panstwem sa jednoczesnie za
            madrzy zeby pchac sie do polityki. W Stanach slyszalem powiedzonko, ze w
            Kongres sklada sie z najlepszych politykow jacy byli do kupienia ("the best
            politicians money could buy"). Nie widze w jaki sposob JOW moga to zmienic."

            Prawdę mówiąc ja też nie widzę. W związku z tym, że Tomek wyraził żal za
            TOTALNĄ KOMPETENCJĄ POLITYKÓW, odpowiadam: kompetencje polityków były zbyt
            totalne, by ich niekompetencję uznawać za porażkę demokracji i podważać jej
            zasady w szczególności w kontekście tego, że kraje które opierały swój system
            wyborczy na JOW nigdy totalne nie były.

            Podsumowując, Tomka "Polska potrzebuje JOW, jednak promowanie tej inicjatywy
            jako sposobu na istniejace problemy moze doprowadzic do kolejnego zawodu i
            jeszcze dalszego spadku zaufania do demokracji."
            Nic nie rozumiem. Tomek mówi jak Pytia: "nic nie jest idealne i nie warto
            pokładać nadziei w czymkolwiek bo i tak okaże sie że tej nadziei nie spełnia.
            Ale warto to robić." Jak na mój gust to mocno zakręcony komunikat. Moim zdaniem
            z kolei najgorszą tyranią z możliwych jest tyrania status quo. Nie zmiany i nie
            tyrania przyszłego zawodu. To, że każdy kwiat więdnie nie oznacza przecież, że
            nie należy kwiatów sadzić, podlewać i wsadzać do wazonu! Takie postępowanie z
            kwiatami wcale nie grozi wzrostem brzydoty i nawałem zwiędniętej estetyki.
            • robisc v-v jestem pod wrazeniem 06.05.05, 23:54
              na razie tylko rzucilem okiem, ale jutro sprobuje Cie zglebic smile
    • klip-klap up nt 22.03.06, 20:48
    • salvatio Re: Temat: JOW 22.03.06, 23:43
      Ordynacja mieszana w obecnej sytuacji nic nie zmienia. Jesli zalozymy, ze PO i
      Pis zdobeda po 30% miejsc z okregow proporcjonalnych(okolo 76 poslow), to kazdej
      z nich do wiekszosci brakowac bedzie cos okolo 150 miejsc, ktore trzeba bedzie
      zdobyc w okregach jednomandatowych. Przypuszczac mozna ze one jednak podziela
      sie prawie po polowie, czyli po 115 na partie. Czyli i tak nie da sie wylonic
      wiekszosci z jednej partii. Co innego gdyby glosy sie rozlozyly chociaz 35% do 25%.

      Dojdzie wiec do kolejnego klinczu. W dodatku idea JOW zostanie zdyskredytowana,
      uznana za zbyt skomplikowana, a w dodatku nie dajaca zadnej widocznej zmiany.
      Z kolei jesli PO zaglosuje przeciw ordynacji mieszanej, to ludziom wmawiac beda,
      ze PO to juz sama nie wiem czego chce.

      I jeszcze ciekawi mnie jedna rzecz. Jakim cudem obecna ordynacja z 5% progiem
      wyborczym jest zgodna z konstytucja, ordynacja mieszana z JOW jest zgodna z
      konstytucja, a samo JOW juz nie. Cos wyjatkowo plynna jest granica pomiedzy
      wyborami jeszcze proporcjonalnymi a juz nie proporcjonalnymi.
      • przycinek.usa metoda drobnych kroczkow. 23.03.06, 03:57
        Wiesz, ja sie nie chce wypowiadac, bo ostatnio przestalem sie tymi propozycjami
        interesowac, ale uwazam, ze kazda ilosc poslow wybranych w JOW - to jest
        dokladnie tyle wiecej madrych ludzi w sejmie.

        To jest i tak lepsza propozycja od zadnej.
        • vice_versa Przystawa o koncepcji PiS 24.03.06, 02:32
          Metoda drobnych kroczkow czyli tzw. zgniły kompromis, strategia salami,
          jajeczko częściowo świeże, bądź nieświeże - wersja w zasadzie zależy od autora

          A tak to widzi Jerzy Przystawa:
          mazowsze.kraj.com.pl/114242740190964.shtml

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka