lastboyscout
25.08.10, 22:49
..."Jedynie glupcow mami, ze sie rzadzimy sami" ...
Przez cale lata, w kazdej dyskusji, od zwolennikow kazdej opcji zbieralem
srogie ciegi za poglad, ze przegralismy te wojne i jako pokonani musielismy
zaakceptowac warunki kapitulacji.
Bylo i jest dla mnie calkowicie oczywiste, ze powojenny scenariusz dla Polski
zostal stworzony duzo wczesniej przed poddaniem sie i nie byl on jakos
szczegolnie unikalny w porownaniu do tego co dzieje sie np. w Iraku i glownie
opieral sie na stworzeniu i podtrzymywaniu rzadu marionetkowego.
Niezwykle gorzka ironia, jest fakt, ze 10 milionow ludzi (w tym najwieksze
narodowe indywidualnosci) bylo wodzonych za nos tworzac Solidarnosc, ktora w
praktyce byla wlasnie kolebka obecnych rzadow marionetkowych w Polsce. 10
milionow ludzi, ktorzy mieli dosc fikcyjnych wyborow pozwolilo aby nowe wybory
byly podobna fikcja do tych PRL-owskich.
Schemat byl prosty.
Targowica z Magdalenki dala najwiekszym silom politycznym wladze. Stworzono
tez iluzje, ze oddanie tej wladzy przez komunistow musi oddac juz pelnie
wladzy niekomunistom.
Sprzyjac miala temu ordynacja wyborcza dajaca mozliwosc sprawowania wladzy
najwiekszym czyli postsolidarnosciowym.
Przemilczano oczywiscie wazny fakt, ze liksty wyborcze sa tworzone tak, ze to
aparat partyjny ustawia kolejnosc kandydatow na listach wyborczych (jak PZPR)
a wiec nawet praktycznie przegrany kandydat stawal sie wygranym z mocy
przewodnicego partii.
Ordynacja pozwala rowniez kandytowanie w calkiem sobie obcych okregach
wyborczych co tez kopiuje PRLowskie zrzucanie kandydatow na spadochronach w
miejsca, gdzie byli potrzebni (nie wyborcom a partii).
Do tego rownolegle wyciecie/przekupienie akacjami wszystkich wielkich zakladow
pracy jako potencjalnych zalazkow niewygodnych partii czy zwiazkow zawodowych.
I co najwazniejsze: ordynacja daje monopol.
Tylko glowne partie dostaja pieniadze i tylko glowne partie ustalaja prog
wyborczy w zaleznosci od swoich potrzeb.
Dodajac do tego zmiany skory partii politycznych przy kazdym zawirowaniu
politycznym (w iluz partiach liberalnych byl Tusk?) oraz radosne zmiany barw
politycznych w kazdej partyjnej potrzebie.
Jaki mamy efekt?
Ten o ktorym ciagle mowicie: nie ma na kogo glosowac wiec glosuje na mniejsze zlo.
A mniejsze zlo to znaczy: rzadzi zawsze ktos z klanu, nigdy ktos z zewnatrz
poniewaz aby wejsc do klanu trzeba przejsc przez partie rzadzaca. Zadne nowe,
male, odmienne ugrupowanie nie ma zadnych szans sukces wyborczy a wiec
przejecie wladzy.
Do tego sluzalczy klanowi medialny monopol Michnika, Waltera, Solorza itp.
ciagle ale nigdy niespelnione obietnice liberalow o wprowadzeniu ordynacji
jednomandatowej i mamy wiecznie zywa partie marionetek, znaczy sie hmmm
...liberalna.