Czytam ten artykuł i jednak dwa pokolenia miną zanim bedzie normalniej.
"Młodzi Polacy nie są zainteresowani życiem publicznym. Nie wierzą w
demokrację, a gdy mówią o wymarzonej pracy ma ona spełniać ważny warunek: nie
ograniczać ich życia prywatnego. - Taką postawę nazywamy deficytem
obywatelstwa - mówią"
"Socjologowie określają postawę przejawianą przez naszą młodzież jako "deficyt
obywatelstwa". - Widzą siebie przede wszystkim jako członków rodzin, a nie
obywateli państwa. - dodaje Pęczak - Określenie "społeczeństwo obywatelskie"
jest dla nich hasłem pozbawionym treści."
W takiej postawie pozornie nie ma nic złego,ale niedostrzeganie związku między
aktywnoscią w życiu publicznym a swoim zyciem prywatnym jest głupie.
"Młodzi ludzie nie cenią też demokracji: tylko czterech na dziesięciu badanych
uważa, że ma ona przewagę nad innymi formami rządów. Co trzeci sądzi, że brak
demokratycznego rządu nie wpłynąłby na życie jego, czy jego kolegów."
To jest ciekawe,ale wynika z braku refleksji i zainteresowania a nie z przemysleń.
Dalej mamy jeszcze niechęć do partii(ciekawe dlaczego

, wiare w UE, i strach
przed bezrobociem.
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040828/kraj/kraj_a_5.html